Dodaj do ulubionych

Prawda o książce"Każde dziecko może nauczyć się...

14.07.06, 18:52
Hej!
Chciałabym wszystkich przestrzec przed książką:"Każde dziecko może nauczyć się
spać"Annette Kast-Zahn i Hartmut Morgenroth...
Kupiłam tą książkę,gdy mała miała 4 miesiące i od urodzenia nie spała w ogóle
w dzień,w nocy budziła się co 1-3h.Rano pobudka po 4.00-5.00.Myślę,że kłopoty ze
snem córki były związane z alergią pokarmową... Kupiłam tą książkę i
przeczytałam ją wraz z mężem.Napisana w sensowny sposób,przekonałam sie,choć
miałam DUŻE opory przy zostawianiu córki i wychodzeniu z pokoju,gdy ona przez 10
minut do pół godziny ryczała potwornie.Stosowałam tą technikę przez 3
miesiące.Moja córka często nie zasypiała od razu,było mi bardzo źle jak ona się
na całe gardło rozpłakiwała.Ale myślałam,że tak TRZEBA,skoro tak napisano w
książce polecanej przez wiele osób,atorstwa psychologa i pediatry.Acha!Moja
córka nie przesypiała cały czas nocy...
Dlaczego przestałam używac tej książki? Otóż rozmawiałam nt.odstawiania od
piersi mojej córki ze znanym psychologiem dziecięcym-wykłądowcą akademickim-
panią dr Trzęsowską-Grzesztą i ta przy okazji zapytała się jak jest ze
spaniem.powiedziałąm jej o stosowanej technice zaczerpniętej z książki:"Każde
dziecko...".Znała tą publikację ale była przerażona,że ja stosuję tą
technikę.Powiedziała,że technika zawarta w tej książce NIE MA ŻADNYCH
teoretycznych podstaw by ją stosować.Przeciwnie-jest ona zdecydowanie szkodliwa
dla dziecka i może prowadzić do poważnych zaburzeń emocjonalnych u
dziecka!!!!!!!!!!!!!!!!!Byłam w szoku.Z początku sceptycznie podeszłam do
tego,co powiedziała,choć jest autorytetem w psychologii dziecięcej i zaczęłam ją
wypytywać dlaczego ona tak twierdzi...Zapytała sie mnie jak ja bym się
czuła,gdyby bliska osoba mnie zostawiała jak ja płaczę.Małe dziecko nie rozumie
dlaczego jest zostawiane,myśli,że może coś złego zrobiło,jest mu źle a mama się
odwraca i wychodzi...Biedna mała istotka sama w łóżeczku leży i myśli sobie,że
mama już więcej nie wróci...Powiedziała mi też,że rolą matki jest ochraniać
dziecko a nie je krzywdzić.Małe dziecko potrzebuje
miłości,ciepła,przytulenia,gdy płacze.Boi się,nie wie co się dzieje,gdy bliska
osoba zostawia go samego w łóżeczku,nie wie o co chodzi...Zapytała sie jeszcze
co JA czuję gdy zostawiam płaczące dziecko samo w łóżeczku i wychodzę z pokoju
zamykając za sobą drzwi.Powiedziałąm,że czuję się STRASZNIE,bo tak właśnie
było.Często musiałam włączać jakąś muzykę by nie słyszeć płaczu córki,bo był ona
dla mnie nie do zniesienia,serce się krajało...Pani psycholog powiedziała,że
jestem matką i jestem całym światem dla mojego dziecka i ono nie potrzebuje bym
była z nim w trudnych momentach.Zapytałam się co mam w takim razie robić,jak
usypiać małą.Powiedziała bym szła za głosem serca,bym przytulałą dużo córkę,bym
była cały czas przy niej...Wracałam do domu skonsternowana,nie do końca
przekonana co do tego,co mówiła pani psycholog.Mój mąż też nie był
zadowolony,gdy mu powiedziałam,ze nie bedziemy już usypiali naszego dziecka tak
jak dotychczas,opiekunce też się to nie spoobało.Nam wszystkim było WYGODNIE
ZMUSZAĆ dziecko do tego by spało o określonych porach.Pierwsze dni były bardzo
trudne.Córka była non stop na piersi,nie spała znowu w końcu dnia ale trzeciego
dnia pierwszy raz zacząła przesypiać CAŁE noce.W dzień spała tylko na
spacerze.Po tygodniu zaczęła sama spać dwa razy w ciagu dnia.Trwało to
tydzień.Wydaje mi się,że córka jest teraz spokojniejsza i wszyscy lekarze
mówią,że rewelacyjnie rozwija się psychicznie.Bardzo żałuję,że naraziłam córkę
na cierpienie w związku z odkładaneim jej do łóżeczka.W moim przypadku poprawa
nie nastąpiła po 3 dniach,jak pisali autorzy,ona przez te 3 miesiące potrafiła
płakać czasami po 40minut.Chodziłam do niej co te parę minut ale wychodziłam i
ona wtedy aż oddech traciła w czasie płaczu.Zachowywałam się jak wyrodna
matka.Tak nie można postępować z dzieckiem,cokolwiek by nie pisali niedouczeni
Annette Kast-Zahn i Hartmut Morgenroth w swojej książce.Ich książka,z racji
poruszanego problemu i w miarę skutecznej metody-jednak bez wskazania na
dalekosieżne negatywne skutki stosowania tej metody dla rozwoju dziecka,jest
bestsellerem i ci państwo stworzyli sobie taką teorię by zbić kasę i
tyle...Powtarzam jeszcze raz:nie stosujcie tej metody.Ona jest wygodna dla Was
ale jest bardzo szkodliwa dla dziecka...Nie wiem czy któraś z Was miała tak
nieśpiące dziecko jak ja.Wiem jak to ciężko,gdy musisz się non stop zajmować
dzieckiem-tym bardziej,gdy nikt Tobie nie pomaga-z wyjątkiem niewielkiej pomocy
męża.Nie miałam czasu się wykapać,coś zjeść czy pójść do ubikacji.Takie są
konsekwencje bycia matkami.Im dziecko jest starsze tym jest łatwiej a naszym
obowiązkiem jest ochronić dziecko przed złem a tym bardziej nie krzywdzić
dziecka...
Pozdrawiam!
KasiaMN

Obserwuj wątek
    • izabellaz1 Re: Prawda o książce"Każde dziecko może nauczyć s 14.07.06, 19:28
      Zgadzam się, że to idiotyczna metoda!!! Bardzo dobrze, że o tym napisałaś.
      Skuteczna i bezpieczna metoda to np. uspokajać dziecko i gdy jest już spokojne
      wkładać je do łóżeczka. Gdy zacznie znowu płakać wyjmujemy lub w łóżeczku
      uspokajamy dzidzię i zostawiamy i uspokoajamy tak do skutku aż dziecko poczuje
      się bezpiecznie. Aż będzie wiedziało, że mama lub tata zawsze jest blisko i może
      sobie spać spokojnie. Dziecka z płaczem i smutkiem zostawiać nie wolno przy
      nauce samodzielnego spania! Jak ma dla niego kojarzyć się ono bezpiecznie skoro
      boi się i płacze bo jest samo?
      Brawo!!! Mądre ostrzeżenie

      Pozdrawiam
      Iza
      • 19maj Re: Prawda o książce"Każde dziecko może nauczyć s 14.07.06, 20:40
        Zgadzam się w 100%
      • dyzurna Re: Prawda o książce"Każde dziecko może nauczyć s 14.07.06, 20:42
        abumba chcialabym zapytac ile ty masz lat?? i jak mozna bylo tak robić? bardzo ci sie dziwie ze postepowalaś na ślepo tak jak w tej ksiazce pisza? matczyna intuicja nic ci nie podpowiadała, po tylu miesiacach dotarlo do ciebie ze robisz zle? i na dodatek puszczałas muzyke by nie slyszec płaczu? strasznie mi szkoda twojego dziecka!!
        • phantomka Re: Prawda o książce"Każde dziecko może nauczyć s 14.07.06, 20:58
          Jezu kobieto, ty musialas uslyszec to od psychologa? Sorki, ze cie doluje, ale
          nie wyobrazam sobie zostawic swoje dziecko placzace. Zreszta dla mnie zmuszanie
          do zasypiania jest bzdura, bo co to znaczy, ze dziecko powinno spac tyle i tyle
          w ciagu doby: to tak jakby kazdy czlowiek musial jesc i pic tyle, ile jest
          napisane w poradniu, chociaz wcale nie ma na to ochoty.
        • oza74 Re: Prawda o książce"Każde dziecko może nauczyć s 14.07.06, 21:05
          oczywiście zawsze się znajdzie jakaś "dyżurna" wzorowa, błędów nie popełniająca
          mama, która w swym "wszystkowiedztwie" gotowa udzielić reprymendy innej mamie w
          sposób niewybredny i nietaktowny. dziewczyna w dobrej wierze podzieliła się
          doświadczeniem i oto głos wzorowej matki zagrzmiał jaka to ona wyrodna... no
          ale i litościwa bo... dziecka jej szkoda.
          abumba dobrze,że o tym napisałaś, myślę, że wielu dziewczynom, które wybierają
          tę metodę w dobrej wierze da to do myślenia. pozdrawiam
          • phantomka Re: Prawda o książce"Każde dziecko może nauczyć s 14.07.06, 21:15
            Dzizas, jak mnie draznia tacy ludzie, ktorzy na kazde zwrocenie uwagi uzywaja
            argumentu "wzorowa, idealna matka". Nie jestem idealna matka, ale rozsadna i
            myslaca (to nie boli naprawde) i jezeli moje dziecko placze, to moim
            obowiazkiem jest temu zaradzic, czy to takie trudne? Zastanow sie prosze.
            • oza74 Re: Prawda o książce"Każde dziecko może nauczyć s 14.07.06, 21:23
              zastanów się proszę czy uwagi nie można zwrócić w inny sposób. taktownie. ktoś
              pisze chcąc się podzielić swoim doświadczeniem, właściwe wnioski wyciągnął,
              więc nie potrzeba walić go po głowie w stylu ile ty masz lat, jak można itp
              • phantomka Re: Prawda o książce"Każde dziecko może nauczyć s 14.07.06, 21:32
                Ja naprawde nie jestem w stanie zrozumiec, jak mozna? Tzn. rozumiem, ze mozna
                nie wiedziec wielu rzeczy nt.pielegnacji dziecka, itp, itd. ale nigdy nie
                zrozumiem, dlaczego ktos pozwala zanosic sie dziecku od placzu, bo to nie tylko
                jest cholernie przykre, ale i niebezpieczne.
          • dyzurna Re: Prawda o książce"Każde dziecko może nauczyć s 14.07.06, 21:45
            ozo74 czy ja napisalam ze błedow nie popełniam? , oczywiscie ze tak i to zapewne bardzo duzo. ale nigdy prze nigdy nie pozwolilam plakac dziecku 40 minut malo tego puszczajac muzyke by tego nie słyszec. po prostu tego nie rozumiem jak mozna sadzic ze taka metoda usypiania dziecka jest dobrą metodą??? autorka watku trafila po prostu na koszmarna ksiazke to przykre, tylko dlaczego sie nie upewniła ze robi dobrze i nie zajrzała do trzech innych ksiazek o niemowletach gdzie jest napisane ze tak robic nie wolno!!
            • oza74 Re: Prawda o książce"Każde dziecko może nauczyć s 14.07.06, 22:00
              może dlatego, że choćby na tym forum, czy na emamie sporo się pisze o takiej
              metodzie zasypiania i dziewczyny ją stosują. śledzę te wątki bo mnie też
              interesuje jak nauczyć synka zasypiać i utknął mi w pamięci tylko jeden post,
              że ta metoda wyrządziła dziecku krzywdę. przeczytała książkę poczytała posty i
              wprowadziła w życie. najważniejsze że trafiła na kogoś mądrego.
          • doktorantka9 Re: Prawda o książce"Każde dziecko może nauczyć s 20.07.06, 21:28
            to że chciałaś wypróbować tą metodę to ok zrozumiem zasugerowalaś się
            autorytetem znanych psychologów nie moge tylko pojąć jednej rzeczy dlaczego nie
            zrezygnowałaś z tej metody skoro nie przynosiła oczekiwanych skutków np. po
            kilku dniach czy nawet tygodniach przecież regułą jest że jeżeli coś nie
            przynosi rezultatu to poprostu z tego sie rezygnuje. to co napisałaś w
            odpowiedzi potraktowałam czysto technicznie i nie brałam pod uwagę odczuć
            dziecka szkoda że nie skonsultowałaś tego wcześniej i to nie koniecznie z
            psychologiem ale z innymi matkami ale cuż czasu sie nie cofnie masz nauczke
            żeby nie wierzyć we wszystko co piszą każde dziecko jest indywidualną jednostką
            i nie oprawisz go w żadne ramy, każde rozwija się swoim własnym torem węc rada
            ode mnie przestań czytać i zdaj sie na intuicję matczyną ona jest najlepszym
            poradnikiem. pozdrawiam i głowa do góry
    • symot1 Re: Prawda o książce"Każde dziecko może nauczyć s 14.07.06, 21:51
      Ja tez kupilam te ksiazke w dobrej wierze. Moja coreczka budzila sie w nocy
      kilkanascie razy szukajac smoka. Nie mialam juz sily i szukalam ratunku.
      Rowniez uwazam ze ksiazka jest beznadziejna, traktujaca dziecko jak robota,
      ktorego mozna zaprogramowac tak jak rodzicowi wygodnie. Metode stosowalam przez
      3 dni, przy czym nie wytrzymywalam placzu dluzszego niz pol godziny (w ksiazce
      kaza poddac sie po godzinie) To co zauwazylam po "terapii" to to, ze malutka
      jak tylko odkladalam ja do lozeczka dostawala spazmow (pozniej nawet ze
      smokiem), wczesniej jak miala smoka to lezala sobie w wyrku cichutko i
      spokojnie. Ona juz wiedziala (miala 9 miesiecy) ze mama za chwile wyjdzie i
      zostawi ja sama. Dla mnie ta metoda jest nie do przyjecia. Zaluje, ze ja
      zastosowalam i z drugiej strony ciesze sie, ze nie trwalam przy niej tak dlugo
      jak autorka postu. Teraz paradoksalnie wszystko sie ustabilizowalo i malutka
      przesypia cale noce od 20 do 07 rano, z jedna czasem pobudka.
      Chcialabym rowniez przestrzec inne mamy przed slepym zawierzeniom jakiejkolwiek
      teorii. Matczyna intuicja najlepiej wie co dla dziecka jest najlepsze.
      Pozdawiam serdecznie.
      • lisabette Re: Prawda o książce"Każde dziecko może nauczyć s 14.07.06, 22:29
        Otóż to, trzeba zaufać matczynej intuicji.
        Jednak nie dziwię się, że niektórzy szukają pomocy w takich książkach, sama mam
        sporo płaczące dziecko i czasem opadam już z sił - chodzę po domu jak
        kocmołuch, nie mam czasu porządnie zjeść, nie pamiętam kiedy zjadłam dobry
        obiad. Widzę jak dziecko się męczy, chce usnąć, ale nie potrafi, więc kładę się
        z nią w ciągu dnia do łóżka i leżę nawet godzinę aż na dobre uśnie - wtedy śpi
        nawet 3 godziny. Jak się uda tak ze 2 razy w ciągu dnia, to wieczorem po
        kąpieli dziecko samo sobie zasypia w łóżeczku. Owszem zdarza się wielki płacz
        wieczorem, wtedy siedzę przy łóżeczku i trzymam za rączkę, aż w końcu mała się
        uspokoi i uśnie.
        Nie potępiam absolutnie autorki wątku, bo dziś media, prasa, książki, rozmaici
        doradcy ogłupiają nas - rodziców "wpaniałymi" metodami "najlepszymi" dla
        naszych dzieci.
      • doktorantka9 Re: Prawda o książce"Każde dziecko może nauczyć s 20.07.06, 21:36
        dziewczyny jak czytam wasze tragiczne doświadczenia to autentycznie łza mi się
        w oku kręci biedne te dzieciaczki ja natomiast korzystam z książki PIERWSZY ROK
        ŻYCIA DZIECKA tam autorzy mają zupełnie inne spostrzerzenia a mianowicie
        uważaja że dzieci matek ktore za każdym razem reagowały na płacz ich dzieci z
        czasem były coraz bardziej spokojne i mniej płakały gdyż czuły sie bezpieczne
        wiedząc że matka jest przy nich i nie domagały sie płacząc dodatkowej
        bliskości, którą jeśli matka często nie reagowała na płacz- wymuszały
    • pucia78 Re: Prawda o książce"Każde dziecko może nauczyć s 14.07.06, 22:45
      Książkę mam i uważam że jest całkiem dobra ale nigdy nie stoswałam tej metody bo
      to po prostu nieludzkie. Dziwię się Tobie że tak eksperymentujesz! Cierpliwośc,
      pokora i duuużo iłości - tego dzieci potzrebują na dobry sen !
    • abumba hmmm... 14.07.06, 23:30
      Hej!
      Mam wystarczająco dużo lat by mieć dziecko.Moje dziecko było planowane i
      chciane.O wychowaniu i pielęgnacji przeczytałam mnóstwo książek i artykułów w
      gazetach.Bardzo świadomie i dojrzale podchodzę do rodzicielstwa.Mam pytanie do
      autorek obraźliwych postów: Czy Wasze dzieci też spały po 6h na dobę z przerwami
      od momentu urodzenia?Czy też Wam nikt nie pomagał przy dziecku?Czy na Waszej
      głowie też był cały dom?Czy też jadłyście śniadanie o 16.00? Czy Wasze dzieci
      przez 3 miesiące miały kolki od 4.00 rano do 15.00 (!!!)??? To prawda- łatwo
      innych oceniać... Mi się wydaje, że to odpowiedzialni i dobrzy rodzice sięgają
      po takie książki.Ktomuś,kto nie ejst zainteresoany sprawami dziecka nie będzie
      chciało czytać się książek o dzieciach.To prawda,że w wielu publikacjach
      pisano,że trzeba dziecko nosic,kołysać, przytulać,trzymać za rączkę by zasnęło a
      wtedy wszytsko się SAMO unormuje ze snem.U mnie przez 4 miesiące nic się samo
      nie normowało.Kręgosłup mi wysiadał od noszenia małej.Znajomi,którzy mieli
      starszą córkę i którzy wpadli na kilka dni byli w totalnym szoku. Dla nich to
      było nie do pojęcia, że moja córka nie śpi.Mieli oczy na wierzchu i buzie
      otwarte przez te parę dni-dosłownie.Konkubent mojej teściowej uważał,że mam
      psychicznie chorą córkę uncertain Naprawdę nikt mi nie pomagał i nie miałam siły
      dłużej- fizycznie,wierzcie mi.Jestem przekonana,że autorki tych negatywnych
      postów nie czytały tej książki.Pragnę Was poinformować,że w tej książce wszystko
      było NAUKOWO wytłumaczone.To nie tak,że zostawiałam na 40 minut płaczące
      dziecko.Technika polegała na tym,że najpierw dziecko było zostawiane na 2
      minuty,potem na minutę przychodziłam,głaskałam dziecko,gdy jeszcze płakało i tak
      co parę minut aż przestawało płakać.Zwykle córka płakała 2-3 minuty i zasypiała
      ale najdłużej 40minut(w tym czasie byłam u niej kilkanaście razy).Autorzy
      powoływali się na wiele badań.Naprawdę-ja i mąż oboje mamy wyższe wykształcenie
      i podchodzimy do wszystkiego raczej krytycznie-daliśmy się na to nabrać...
      Pozdrawiam!
      KasiaMN
      • luiza77 Re: hmmm... 14.07.06, 23:42
        Nie przejmuj się! Nie zrobiłaś przecież nic złego. Ja też próbowałam stosować
        tę metodę. Nie polecam.
        Pzdr Wyrodna matka
      • yasminne Re: hmmm... 15.07.06, 09:44
        kochana, ja rozumiem Cie doskonale.. moja Iza przez pierwsze 4 miesiące praktycznie nie spała, krzyczała - bo ją bolał brzuszek - kolki non stop. Byłam tak udręczona, że nie moge isc do toalety, że w nerwach opłukuje się jedynie wodą (bo nie stać mnie na luksus 10 minutowej kąpielisad)Ledwo co wyciszyły się (bo nie ustały) kolki zaczęło się ząbkowanie. Iza ciągle śpi bardzo niedobrze, w nocy potrafi usnąć dopiero o 24, obudzic sie o 1 nastepnie 3-4 i od 5 płakać , marudzić stękać do 7-8 . Wtdey wybudzam ją i się uspokaja. W dzien spi tylko raz 1 godzinę - reszta to 20 minutowe (czasem 5 cio) drzemeczki. wracam do pracy od sierpnia i jestem zjechana. Ja próbowałam metody z "usnij wreszcie" ale niekonsekwentniei zarzuciłam. Mówiłaś coś o odstawieniu od piersi - prosze napisz mi na priva jak teraz usypiasz dziecko, czy odstawiłaś od piersi itp. jestes dzielna ze potrafiłaś przyznac sie do błędu, olej wszystkie przemądrzałe pannice co to "intuicyjnie" są einsteinami w wychowaniu dzieci..
        buziaki!!!
        • abumba Re: hmmm... 15.07.06, 15:15
          Dzięki,Dziewczyny...
          smile
      • weronikarb Re: hmmm... 25.07.06, 08:39
        abumba tak ja mam takiego synka.
        Pierwsze doby (w szpitalu) spalam na DOBĘ góra 4 godz., reszta to cyc i
        noszenie - a byłam po cc.
        Po przyjsciu do domuu doszla kolka - poprostu koszmar. Chodzilam z mezem jak
        lunatyk, dopóki nie przywykliśmy do niespanai smile

        Teraz syn ma 2,9 l i spi na ogół od 23 do 8 rano i to wszystko - a jest jak
        sreberko.

        Nie stosowałam zadnych metod usypiania, na poczatku pediatrzy chcieli aby
        podawac cos na uspokojenie bo to jest niemozliwe aby dziecko nie spalo.

        Bylam u homeopaty - nie pomogl i dalam sobiespokoj. W ciagu niecalych 2 lat
        schudlam przy synu 35 kg bez diety i cwiczen - zero wyrzeczeń smile
    • abumba acha! 14.07.06, 23:36
    • abumba ;-) 14.07.06, 23:38
      Zapomniałam napisać, że na forum październik 2005 aż 22 mamy są zainteresowane
      tą książką.To mnie zainspirowało by i na tym forum o tej książce napisac...
      Pozdrawiam!
      KasiaMN
      • odwal_sie Re: ;-) 15.07.06, 00:06
        Nie tylko na tamtym forum. Wystarczy wrzucić w wyszukiwarkę na tutejszym forum i
        poczytać sobie chwalebne recenzje na temat owej książeczki. Szkoda, że tu już
        żadna z tych zaciekle broniących tej lektury mam, nie kłóciła się w jej obronie
        tak zajadle jak to bywało w innych wątkach. Ile razy można było odnieść
        wrażenie, że mamina intuicja nic nie znaczy w starciu ze słowem pisanym poradników.
        • abumba Re: ;-) 15.07.06, 01:09
          Hej!
          Takie już są czasy... Zewsząt dobiegają do nas sprzeczne informacje na temat
          wychowywania naszych dzieci i nie wiadomo do końca zcego się złapać...
          Pozdrawiam!
          KasiaMN
    • duniaw77 a o co chodzi w tej metodzie? 15.07.06, 03:55
      dziewczyny, napiszcie pare slow o co chodzi w tej metodzie? Pierwszy raz wogole
      slysze ten tytul. Ja bazuje na "Jezyku niemowlat" i "Usnij wreszcie".
      • abumba Re: a o co chodzi w tej metodzie? 15.07.06, 15:11
        Hej!
        Już napisałam wcześniej...
        Autorzy tej książki przekonują, że dziecko nalezy nauczyć zasypiać, bo, jeśli
        ono tego nie robi, to znaczy, że tego robic nie umie. Wg autorów trzeba dziecko
        kłąść rozbudzone do łóżeczka by ono nauczyło się w nim zasypiać.Autorzy
        twierdzą,że to coś złego,gdy dziecko zasypia na rękach mamy-np. i gsy się
        obudzi- w związku ze zmianą fazy snu w łóżeczku boi się,bo nie wie dlaczego tam
        się znalazło,skoro zasnęło na rękach mamy.Coś jest nie tak-więc płacze... Nie
        można zachowywac absolutnej ciszy przy dziecku-z czym sie akurat zgadzam.trzeba
        dziecko budzić,gdy za długo śpi wdzień-bo wtedy w nocy nie bedzie chciało
        spać.Co znaczy za długo?Autorzy przedstawiają specjalne wykresy,które pokazują
        ile dziecko w danym wieku POWINNO przesypiać.Jeżeli tyle nie przesypia to cos
        jest nie tak...Acha!Autorzy piszą,ze każde dziecko moze NAUCZYĆ się spać,jeżeli
        jest zdrowe.Dalej...Po 22.00 nie należy,wg autorów,budzic dziecka a gdy zacznie
        płakac-należy poczekać aż uspokoi się samo.Aby odzwyczaić dziecko od nocnych
        posiłków to przede wszytskim ojciec powinien w nocy zajmowac się dzieckim.Jeśli
        sie dziecko obudzi- nie można go karmić-nalezy przetrzymać przynajmniej godzinę
        by opóźnić proces karmienia.Przez tą godzinę dozwolone jest
        wszystko;zabawa,tulenia,kołysanie itp.Te kołysanie,tulenia,zabawa mają dziecku
        ułatwić "okres przejściowy".Acha w czasie wprowadzania metody należy prowadzić
        protokół dobowy zamieszczony w książce snu i czuwania dziecka.Przed każdą
        drzemką dziecko powinno co naujmniej 3 h nie spać a 4h przed nocnym
        spaniem.Bardzo wazne są wieczorne rytuały-zgadzam się...
        Przechodząc do meritum... Najlepsze jest-bardzo dobry chwyt psychologiczny,
        autorzy przez większą część książki przedstawiają same zalety metody,badania
        naukowe oparte na metodzie pediatry,prof.Richarda Ferbera z Centrum Badań Snu w
        Bostonie
        tutaj o jego metodzie dla osób anglojęzycznych:
        parenting.ivillage.com/baby/bsleep/0,,7fp0204j,00.html
        Autorzy ksiązki:"Każde dziecko może nauczyć się spać" trochę zmodyfikowali jego
        metodę-ale o tym za chwilę.Przedstawiali rózne wykresy,szereg przypadków z życia
        wziętych by dopiero pod koniec książki,gdy już czytelniek jest już przekonany do
        skuteczności metody, przedstawili samą metodę.Oczywiście-bardzo mnie ona
        zaskoczyła ale argumenty przedstawiane przez autorów były bardzo przekonujące...
        METODAsadplan terapii-jak autorzy to nazywają):
        -ustalić realne terminy spania i czuwania dziecka .W tych ustalonych terminach
        kłąść dziecko do jego łóżeczko w dzień i w nocy
        -należy zrezygnowac ze wszystkich "pomocy",z których korzystało do tej pory
        dziecko:typu pierś(ja nie zrezygnowałam z tego),butelka,kołysanie itp.
        -kilka minut przed zaśnięciem trzeba nawiązać z dzieckiem intensywny kontakt
        emocjonalny:dużo czułości,miłości,ciepła
        -położyć dziecko,buzi na dobranoc
        -wyjść z pokoju
        -autorzy piszą,ze dla dziecka jsamo leżenie w łóżeczku w stanie rozbudzonym to
        "niezwykłe"wydarzenie,więc po chwili pewnie będzie płakało by za chwilę usyskać
        to,co do tej pory miało:karmienie,kołysanie,noszenie...
        -należy postępowac wg ustalonego wcześniej schematu (czyli być
        konsekwentnym-tyle się przecież mówi o byciu konsekwentnym wobec dziecka,że to
        takei istotne,że od małego trezba wychowywac dzieko-i się nabrałam).Autorzy
        przedstawiają specjalny diagram "okresu czekania przed zajrzeniem do
        dziecka".Pierwszego dnia najpierw wchodzimy-za pierwszym razem-po 3
        minutach,jeżeli jeszcze płacze,potem po 5 minutach,potem po 7 minutach.Każdego
        dnia okres czekania przed zajrzeniem wydłuża się i 4 dnia wydłuża się do 10
        minut.Gdy przychodzi się do dziecka-zostaje się przy nim minutę lub dwie i się
        go pociesza bez wyjmowania z łóżeczka.Gdy dziecko bardziej reaguje krzykiem na
        nasz widok-wychodzimy od razu z pokoju-straszne...
        Autorzy przekonują,że "Przy tej metodzie dziecko jak gdyby oducza się
        krzyczenia"Zamiast oczekiwanej pomocy przy zasypianiu osiąga tylko tyle,że
        rodzice do niego zaglądają by je pocieszyć.Jest zmęczone,bo kłądzie się o
        określonych porach.Moja córka faktycznie była zmęczona o tych porach o których
        ją kładłam i często zasypiała bez płaczu ale nie zawsze.wg autorów dziecko
        szybko dochodzi do wniosku,że nie opłaca mu się krzyczeć,bo to i tak nie
        przynosi efektu,więc zasypia.potrzeba snu,wg autorów jest silniejsza niż
        przezwyczajenie zasypiania z butlą,na rękach mamy itp.I tak dlalej...Autorzy
        dalej jeszcze opisują specjalne przypadki i sposób postępowania z nimi.Wszystko
        w bardzo przekonujący sposób...
        Pozdrawiam!
        KasiaMN
        P.S.Przepraszam za literówki...
        • duniaw77 Re: a o co chodzi w tej metodzie? 15.07.06, 15:51
          Czyli cos bardziej drastycznego niz w Usnij wreszcie. Ja klade mala spac wtedy
          gdy jest zmeczona, mimo iz na jej "rozkladowke" wiekowa spi za duzo, hihi smile No
          i faktycznie, jeszcze zanim zasnie na rekach, czego ja oduczam (8 mies., coraz
          wieksza, coraz silniejsza i coraz bardziej wierzgajaca przed snem i placzaca tak
          czy siak smile)odkladam do lozeczka, przytulam daje misia, czasami troche pomiziam
          i wychodze. Malutka jeszcze troche sie pokokosi (juz bez placzu), ale odpukac w
          niemalowane, juz zalapala chyba o co chodzi z tym samodzielnym zasypianiem,
          budzi sie z usmiechem, wyspana. I ja tez smile Jak dla mnie bardzo wazne jest to,
          zeby wylapac moment, w ktorym dzidzia jest zmeczona i wtedy ja usypiac. Nie
          wyobrazam sobie co by sie dzialo, gdybym przetrzymala ja 4h przed nocnym spaniem...
          pozdrowionka
    • jaxj Re: Prawda o książce"Każde dziecko może nauczyć s 15.07.06, 17:01
      witam wszystkie mamy,
      prawda o tego typu metodach usypiania jest taka, że wszystko zależy od dziecka
      ja mam zupełnie inne doświadczenia
      moja córcia od urodzenia była( i jest nadal) bardzo płaczliwym dzieckiem
      już w drugim tygodniu życia zaczęły jej dolegać straszliwe kolki
      od południa wiła się z bulu
      ja kochająca mama tuliłam ją i kołysałam
      i w ten sposób zasypiała, czasem na 15 min, a czasem na 1 godz
      w nocy było podobnie, zazwyczaj na dłużej zasypiała około godz. 3 nad ranem i
      spała zazwyczaj do 6 i tak w kółko
      kolki ustąpiły na przełomie 3 i 4 m-ca,było trochę spokojniej, ale niestety
      córcia nie potrafiła sama zasypiać
      tak ją przyzwyczailiśmy do tulenia i kołysania, że tylko to skutkowało,
      gdy tylko skończyła 4 m-ce pojawiły się ząbki i płaczu ciąg dalszy,
      a my dalej kołysaliśmy
      wieczorami było mi łatwiej ponieważ pomagał mi mąż, ale w ciągu dnia byłam sama,
      córcia płakała, a ja ją tuliłam i kołysałam
      szukałam pomocy i porady wszędzie, ale tylko utwierdzano mnie, że robię dobrze
      dziecko musi czuć miłość i ciepło matki wtedy uspakaja się i zasypia
      sytuacja zaczęła się pogarszać gdy córcia skończyła 7 m-cy
      ważyła już 8 kg, a mój kręgosłup, kolana i ręce zaczęły wysiadać
      zaczęłam płakać razem z nią
      na moje pytania do pediatry: co mam zrobić, żeby dziecko samo zasypiało i
      przesypiało noce nie budząc się kilka razy na karmienie, odpowiedziała:
      przeczytać książkę "Uśnij wreszcie", przeanalizować i zastosować metodę
      do tej diagnozy podeszłam z rezerwą, a wręcz ironicznie odpowiedziałam, że
      słyszałam i czytałam w pismach o takich metodach
      sama zresztą nie znałam żadnej mamy której się powiodło
      ale nie miałam wyjścia mósiałam spróbować
      pierwszego wieczoru mała płakała ok. 20 min. oczywiście z przerwami, chodziłam
      do niej i uspakajałam, usnęła
      drugiej nocy płakała już tylko 10 min i usnęła, trzeciej nocy podobnie,
      a kolejne noce - sukces
      usypia po 5 - 10 min nie placząc, podśpiewuje sobie i gaworzy do snu
      i tak jest do dzisiaj
      czasami bywają wyjątki, jeżeli jest rozdrażniona to troszeczkę popłacze
      ale ogólnie to sukces!!!!!!!!!!!!
      więc różnie bywa z różnymi dziećmi
      nie wolno krytykować kobiet które chwytają się różnych metod, one nie chcą
      skrzywdzić swoich dzieci, a jedynie im pomóc odpoczywać
      powodzenia
      • duniaw77 Re: Prawda o książce"Każde dziecko może nauczyć s 15.07.06, 18:03
        maz racje, duzo zalezy od dziecka. U nas dzis trzeci dzionek odkad mala zaczela
        zasypiac sama i chyba juz sukces. Wczoraj wieczorem nawet usmiech dostalam na
        dobranoc, taki co prawda juz nieco maslany. Malutka zasnela bez nawet
        kwekniecia, dzis pierwsza drzemka - i tak samo. Pobawi sie troszke misiem,
        troche smokiem i zasypia. Przebudzila sie rano k. 6 (z reguly spi do 8), tez
        nawet nie zakwilila, znalazla smoka i sama zasnela i spala norme - do 8. Wstaje
        usmiechnieta, wyspana, a spi w pozycjach, w ktorych mi w zyciu nie udaloby sie
        jej polozyc. Ale jej najwidoczniej wygodnie, bo spi po 1-2 h. Powodzenia z
        waszymi maluszkami i szukajcie metod najlepszych dla was
    • alicja0 Re: Prawda o książce"Każde dziecko może nauczyć s 15.07.06, 23:25
      Szczerze mówiąc, to choć nie czytałam tej ksiązki, to bardzo podobnie nauczyłam
      swoją córkę spać samodzielnie i obyło się bez rozpaczliwych krzyków.
      Od urodzenia odkładałam ją po jedzeniu do jej łóżeczka, czy zdążyła zasnąć na
      rękach czy nie. Z początku nic nie mruczała, a po jakimś czasie (2-3 miesiąc)
      zaczęła popłakiwać po odłożeniu do łóżeczka. Wtedy przychodziłam do pokoju i
      pochylałam się nad nią, przytulałam nie wyciągając z łóżeczka, głaskałam po
      buzi i powoli przestawała płakać i zasypiała. Dość szybko przyjęła do
      wiadomości, że w łóżeczku się śpi i nie ma od tego odwrotu. Nigdy nie płakała
      rozpaczliwie.
      Nigdy nie pilnowałam, żeby przed spaniem była aktywna przez ustaloną liczbę
      godzin, ale wiedziałam ile mniej więcej musi być aktywna, żeby potem bez
      problemu zasnąć. W zasadzie ten konkretny czas aktywności przed snem jest mi
      obecnie potrzebny, gdy córka ma ponad 1,5 roku, bo jeśli odpowiednio się nie
      zmęczy, to potem w łóżku nie zasypia, tylko się wygłupia i gada smile
      Ale nawet jak już leży w łóżku i ma zgaszone świato, to choć nie śpi, to nie
      płacze, tylko sobie pogada, porzuca zabawkami, aż w końcu uśnie.
      Wiem, że pod względem zasypiania mam z córką bardzo dobrze i myślę, że ta
      zasada z książki (choć ja jej nie czytałam, to jednak praktycznie zastosowałam
      z intuicji) jest dobra dla dzieci, które nie są chore, nie męczy je kolka,nie
      są bardzo drażliwe, płaczliwe, nie zasypiały dotychczas z mamą w łóżku itp.
      Moja córka akurat nigdy nie miała kolek, więc też nie musiałam jej ciągle nosić
      na rękach, więc pewno dlatego tak łatwo i bez większych oporów nauczyła się
      zasypiać sama.
      Ale jeśli w nocy obudziła się na jedzenie, to jedzenie dostawała, choć też nie
      budziła się jakoś często, a i z czasem zaczęłam jej dawać tylko wodę do picia w
      nocy, aż i to przestało ją interesować (do rana) smile
      Dziś jest bardzo pogodnym dzieckiem, które do ludzi się uśmiecha i generalnie
      nie jest płaczliwa. Dlatego myślę, że ta książkowa metoda to jest właśnie dla
      takich dzieci jak moje, bezproblemowych w kwestii zasypiania.
      (bo poza spaniem, to ma inne problemy zdrowotne, więc nie polecam ewentualnej
      zazdrości takiego śpiocha malucha wink
    • kcr2 Re: Prawda o książce"Każde dziecko może nauczyć s 20.07.06, 22:25
      abumba, wcale się tobie nie dziwię.Ja też mam synka (6 m-cy), kórego męczyły
      kolki przez 3 m-ce (od 17-24 i czasem kilka godzin w ciągu dnia), a w tym
      czasie był noszony na rękach.Też nie miałam znikąd żadnej pomocy, mieszkam
      tylko ja z mężem, rodzina i bliscy daleko.Mały spał przez 3 m-ce po 3-4 godziny
      na dobę i to jeszcze z przerwami.
      Mojej koleżanki synek był wspaniałym dzieciątkiem, które tylko jadło i spało,
      powiedziałam o tym mężowi, jak mają fajnie, a on na to: "co ty, my mamy lepiej,
      mały tylko je". - to taka mała dygresja
      Też mały ważył dużo (teraz ok 10 kg), do dzisiaj strasznie cierpię na kręgosłup
      i kolana.Kiedy mąż musiał wyjechać na kilka dni - padałam ze zmęczenia,
      stosowałam też dietę hypoalergiczną, w zasadzie byłam niedożywiona, bo nawet
      nie miałam kiedy zjeść, miałam z tego powodu zawroty głowy i czasem krwawienie
      z nosa.
      Więc: doskonale cię rozumiem i wcale mnie nie dziwi, to, że zastosowałaś tę
      metodę.Ja też ją stosowałam, nie wiem, czy z powodzeniem, teraz odkładam małego
      do łóżeczka, kiedy widzę, ze jest zmęczony, czasem zasypia od razu, czasem
      marudzi, a czasem płacze bardzo mocno, wtedy staram się go tulić w łóżeczku,
      czasem głaskać, ale to tylko powoduje jeszcze większy płacz, kiedy w tym
      momencie odchodzę, płacz ucicha, a potem mały zasypia, lub po chwili rozpłacze
      się znowu, ja znowu podchodzę, on znowu mocniej płacze, ja odchodzę po tuleniu
      i głaskaniu, i płacz znowu ucicha, a potem zasypia.Czasem płacz trwa 1 minutę,
      czaesem 10 lub 15.Nie wiem, z czym to jest związane.Czasem wyciągam go z
      łóżeczka - kiedy się zanosi płaczem (rzadko, ale się zdarza)i wkładam z
      powrotem, itd., itp.
      Pewnie będę kolejną osobą, na którą rzucą się sępy - idealne mamusie, które
      radzą sobie ze wszystkim świetnie, kierujące się matczyną intuicją, które mają
      idealne dzieci, 2 babcie, z 4 ciocie, obiadki gotowe na stole, poprasowane,
      poprane, makijaż, paznokcie, itd.
      Ale ja to totalnie olewam, bo wiem, że jestem dobrą mamą, daję małemu tyle
      ciepła i miłości, ile tylko mogę (a mogę wiele). Nadal chodze nie najedzona,
      nie wyspana, nie wspominając o dłuższej kąpieli, ale dla mojego dziecka, kiedy
      jest w stanie czuwania zawsze znajduję czas na zabawę.
      Więc jeszce raz: nie przejmuj się, a tym bardziej, że zauważyłam, że jest tu
      kilka mamuś, które chyba tylko czychają na to, żeby komuś dać popalić, już w
      kilku wątkach udzielały się w ten sposób.Mają mnóstwo czasu (dzieckiem zajmują
      się w/w babcie, ciocie itd), to szukają odpowiedniego wątku, żeby sobie
      uatrakcyjnić czas wolny.
      Ale się rozpisałam, uciekam do synusia ucałować go w piętke na dobranoc - bo
      śpi już od 20:00.Ja też biegnę do łóżeczka, bo jutro od samego rana zabawa i
      czułości.
      Pozdrawiam wszystki wyrodne mamusie.
      • mijaczek Re: Prawda o książce"Każde dziecko może nauczyć s 25.07.06, 06:43
        Czesc dziewczyny,

        Wyglada na to, ze jestem jedyna matka, ktora nie posiadajac specjalnie
        placzliwego dziecka, po prostu w jakims momencie "wymiekla" i nie dosyc, ze
        sprowadzila dziecko do swojego lozka, to jeszcze doprowadzila do tego, ze
        dziecko potrafi zasypiac [95% przypadkow] tylko z butelka z buzi [herbatka lub
        mleko]. Emka nie uzywa smoczka i strasznie protestuje, gdy chce, zeby zasnela
        sama lub nie dostala mleka gdy sie przebudzi...

        Kto wie co zrobic z takim dzieciaczkiem?

        Pozdrawiam,
        Mia
    • vuvu2 Hmmm 25.07.06, 08:53
      ja stosowałam "Usnij wreszcie" i mam zdrowe, wesołe, zakochane w rodzicach,
      emocjonalnie stabilne i samodzielnie zasypiajace dziecko. Oraz wieczory dla
      siebie. Cud? Nie sądzę. Proponuję zabić ten watek i tym podobne - zmiłujcie się
      z tym pastwieniem nad 3 ksiązkami w kółko....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka