Gość: poziomka
IP: *.*
19.07.02, 13:36
Moja 4,5 mies. córeczka tydzień temu zaskoczyła nas niezwykłym postępem w nauce przemieszczania się. Już gdy miała 2 mies. przewracała się z brzuszka na plecy. W wieku 3 mies. zaczęła pełzać, ale oczywiście nie była w stanie pokonać tym sposobem żadnej przeszkody, a poza tym robiła to bardzo wolno i szybko się męczyła. Natomiast gdy skończyła 4 mies. dość swobodnie zaczęła przewracać się z pleców na brzuszek. I to wszystko dało dość dla nas niespodziewane zdarzenie – Dosienka spadła z naszego lóżka czyli z wys. ok. 60 cm na podłogę. Na szczęście mamy w sypialni dość gruby dywan, który być może zapobiegł tragedii. Położyłam ja na środku łóżka prostopadle do krawędzi. Odwróciłam się by wziąć nowa pieluszkę i krem, gdy nagle słyszę przerażający płacz.. Możecie sobie wyobrazić co poczułam. Odwracam się nie ma jej ani na łóżku ani pod moimi nogami (do tej krawędzi było bliżej). Poleciałam z drugiej strony i tam leżała. Była cala sina i okropnie płakała. Byłam pewna ze cos jej się stało. Nie mogłam w to uwierzyć, ze ciągu zaledwie chwili przebyła taki kawał łóżka w tym pokonując zrolowaną kołdrę. Na szczęście przy pomocy męża udało się nam ja uspokoić. Już to mnie troche uspokoiło. Jednak za rada naszej pediatry pojechaliśmy na ostry dyżur do szpitala dziecięcego na Litewska. Nie mogę powiedzieć by nas tam milo potraktowano. Ja cala zapłakana, mąż zdenerwowany, a oni zamiast ją zbadać – to najpierw spisali dane z książeczki, a potem zaczęli udzielać nam mądrych rad. Pan chirurg był przy tym bardzo nieprzyjemny. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło. Następnego dnia poszłam do przychodni by się upewnić, ze nic jej nie jest (chodziło gl. o wykluczenie wstrząśnięcia mózgu). Napisałam ten list by ostrzec te mamy, które niczego nie świadome, zostawiają dzieci na jakiś wyższych przewijakach czy łóżkach. Moja córeczka naprawdę z dnia na dzień nauczyła się (prawie) raczkować. Teraz umie gwałtownie się przewrócić i wysoko unieść pupkę dzięki czemu szybko pokonuje „spore” odległości. To nastąpiło bardzo niespodziewanie i w ogóle się tego nie spodziewałam. Teraz jednak musze mieć ja na oku caly czas i rzadko mam czas by cos napisać.Pozdrawiam inNych małych Jasiów Wędrowniczków i ich mamy,POZIOMKA