Dodaj do ulubionych

Rozpoczęłam naukę zasypiania-jestem okropną matką?

06.06.07, 08:28
Jezu, moja córcia ma 5 i pół miesiąca. Zasypianie do niedawna do był koszmar.
W dzien się strasznie darła bujana we wózku a wieczorem zasypia przy cycu
nucąc jej kołysankę. Postanowiłam zmienić przynajmniej zasypianie dzienne - w
łóżeczku bez bujania i zdzierania gardła aaaaaa aaaaa aaaa
Stwierdziłam że spróbuje. Co mną zmotywowało?? Bynajmniej nie moje
wygodnictwo że chce mieć więcej czasu etc. Mała po pół godziny jak zaśnie
przebudzi się i nie potrafi dalej sama zasnąć pomimo że jest śpiąca. To po
pierwsze. Po drugie to samo było w samochodzi z jazdą w foteliku. Ponieważ
miała mega kolki dużo była noszona i lulana w wózku więc w foteliku za skarby
też nie chciała siedzieć. Ja głupia jak kilka razy się rozdarła brałam ją na
ręce w tym samochodzie. Istny cyrk. WIem ze nie powinnam, ale nie mogę znieść
jak ona płacze. Ale po 3 akcjach strasznego ryku i nie wyciągnia z fotelika
malenka nuczyła się i juz tak nie grymasi. Wiec spróbowałam czy to przejdzie
też z zasypianiem. Nie miałam nawet dzisiaj takiego zamiaru, tak jakoś
wyszło, a że stwierdziłam że muszę być konsekwentna rozpoczęła się nauka
zasypiania.
Dla mnie to koszmar. Położyłam małą do łóżeczka pod karuzelkę (obudziła się
dzisiaj o 5:15 i koniec spania - dlatego teraz dosypia jeszcze). Najpierw się
bawiła, gaworzyła ale zaczynała być coraz baardziej marudna. Ja wzięłam się
za pranie bo stos już zalega. Dałam jej cumla i pieluszkę i dalej nudziła i
nudziała. Dopiero za chwilę tak jak w samochodzie - ryk jak nie wiem.
Straszne. Już poszłam do niej żeby ją wziąć ale..... jezu jak to będę ciągle
odwlekać to do przedszkola mi zejdzie. Wiec ją ucałowałam pogłaskałam
włożyłam znowu cumla i poszłam i tak kilka razy tylko ze za każdym razem ja
miałam coraz bardziej ściśnięty żołądek z nerwów. Jezu jestem okropna. Ona po
pewnym czasie zaczeła już płakać. Przytulałam się do niej głową całowałam
łezki i wychodziłam i sama ryczałam. Po 20 min zasnęła. WIem ze jak się
obudzi to będzie szczęśliwa. Mam nadzieję że jej nie robie krzywdy i nie
jestem wredna dla niej.
Może to głupie wszystko co napisałam, ale jest mi tak ciężko ze musiałam się
tym z kimś podzielić. Bo jakbym powiedziała mojej mamie to dostane jeszcze
opieprz że tak męczę dziecko bo ono z tego kiedyś wyrośnie.
Nie wiem czy będę potrafiła być następnym razem również tak konsekwentna jak
teraz rano.
Dziewczyny wesprzyjcie mnie jakoś. Czy tylko ja nie mogę patrzeć jak mała
płacze??
Obserwuj wątek
    • asinek68 Re: Rozpoczęłam naukę zasypiania-jestem okropną m 06.06.07, 08:36
      nie jesteś okopna smile Tylko nie zostawiaj jej długo samej, płaczącej !
      Ja uczyłam podobnie, tzn. całowałam i wychodziłam i czekałam pod drzwiami aż
      minie 1 min - nie dłużej. I wchodziłam, całowałam i wychodziłam. Pierwszego
      dnia kilkanascie razy, drugiego mniej i trzeciego może ze 2 i zaczęła zasypiać
      sama.
      Teraz po prostu kładziemy się albo ja albo mąż na łóżku obok i udajemy, że
      śpimy. Jej wystarcza sama nasza obecność w pokoju. Tak zrobiliśmy raz w czasie
      choroby, bo bardzo marudziła i tak już zostało smile
      • hatifnatka Re: Rozpoczęłam naukę zasypiania-jestem okropną m 06.06.07, 08:51
        witaj,
        ja od wczoraj rozpoczęłam taką samą batalięsmile
        synek ma 11 miesiecy
        ale on nie płacze w łóżeczku, on sie świwetnie bawi
        wczoraj wieczorem zeszło na "usypianiu" małego prawie 3 gdziny.
        W końcu padł.
        Mam zamiar doprowadzić tą batalię do szczęśliwego końca smilesmile żeby maluszek
        nauczył sie sam zasypiać.
        Ale te 3 h mnie tak wykończyły, że jak mały w końcu zasnął to ja padłam
        równieżsmile
        pozdrawiam
        • kontrix Re: Rozpoczęłam naukę zasypiania-jestem okropną m 06.06.07, 08:56
          smile ja batalię jak to nazwałaś rozpoczełam rano (tzn od rannego dosypiania) i
          dopiero teraz byław w stanie coś zjeść bo jak siedzę przed kompem i myslę co ja
          mam zamiar zrobić to mi się płakać chce.
          • mea8 Re: Rozpoczęłam naukę zasypiania-jestem okropną m 06.06.07, 08:59
            Jestes normalna matkasmile Szkoda tylko, ze zaczynasz tak pozno. Ja stałam
            sie "wyrodna" jak mały miał niecale 2 miesiace bo miałam dosyc usypiania
            młodzieńca o 23. Tydzień płaczu (pod kontrola oczywiście) i synek usypiał jak
            aniołek. Tetaz ma 16 miesięcy i koleżanki mi zazdroszczasmile Buzi, papa, synek do
            łóżka i mam spokój. Usypia sobie zupełnie sam. Życzę cierpliwoścismile
        • phantomka Re: Rozpoczęłam naukę zasypiania-jestem okropną m 06.06.07, 08:57
          A moja ma prawie 17 m-cy i ja nadal przytulam ja do zasniecia i nie mam zamiaru
          tego zmieniac. To jedyny czas, kiedy mozemy sie poprzytulac, bo w ciagu dnia
          jest zbyt zabiegana. Prawda jest taka, ze odzwyczajanie od wspolnego zasypiania
          nalezy zaczac wtedy, kiedy rodzicowi przeszkadza juz takie ograniczenie, ale na
          pewno nie ma na to granicy wiekowej, bo z dwulatkiem tez mozesz zasypiac
          czytajac mu bajki, etc.
        • asinek68 Re: Rozpoczęłam naukę zasypiania-jestem okropną m 06.06.07, 08:59
          życzę sukcesów smile
          Naszej Oli zasypianie zajmuje teraz od 5 do 20 min, czasem coś do nas gada ale
          my "śpimy", co najwyżej powiem cichutko - połóż się Olunia, śpij. Ona się
          pokitłasi, pogada, pomiętoli smoki albo misia, układa się po kilka razy w tą i
          spowrotem i zasypia. Zawsze uchylamy oko i ją podglądamy smile Lubimy te chwile smile)
      • gretka22 Re: Rozpoczęłam naukę zasypiania-jestem okropną m 06.06.07, 08:57
        Tylko nie rezygnuj z tego co zaczęlaś bo wszystko pójdzie na marne. Szkoda
        placzu Twojego dziecka. Ja zrobilam dokladnie to samo i nie moglam się nadziwić
        że to naprawde dziala. Z kazdą drzemką synek zasypial coraz szybciej i do tego
        sam w nocy zacząl ladnie spac. Tzn przebudza się bo slysze to, ale zasypia sam
        i nie musze już wstawać. To jest dla dobra Twojego dziecka. Wiem jak to cięzko
        ale dziecko zadziwiajaco szybko akceptuje ta zmiane.
    • salezja Re: Rozpoczęłam naukę zasypiania-jestem okropną m 06.06.07, 09:01
      Witaj!
      Moja niedługo skończy rok. Też postanowiłam- dosyć lulania i noszenia na
      rękach, bo mała coraz więcej rozumie i niedługo już nic nie zrobię. Tak więc od
      2 tygodni ją męczę. Za pierwszym razem to był koszmar- ale postanowiłam
      pierwsza zasada nie wyjmować z łóżeczka choćby nie wiem co, druga zasada nie
      patrzeć na płaczące dziecko. Więc co robię? Kładę ją do łóżeczka a sama się
      kładę na wersalce tyłem do niej tak, żeby na nią nie patrzeć a czuwać czy
      płacze bo marudzi, czy dlatego bo coś ją boli, ona zaczyna się bawić, potem
      popłakiwać łącznie może z 4 minutki i po 20 minutach przewracania się z boku na
      bok w łóżeczku zasypia. Dla mnie to sukces. Acha a gdy słyszę, że płacz jednak
      przechodzi w dziki wrzask o wtedy podchodzę, kładę ją z powrotem na podusię,
      przykrywam kołderką i gładzę chwilkę po pleckach, na koniec odchodzę. Dobrze
      robisz, na pocieszenie dodam, że z czasem rzeczywiście jest coraz lepiej i
      bardzo ważna jest konsekwencja- rób tak dalej, ponieważ jeżeli teraz
      przestaniesz wyjdzie na to, że robiłaś to niepotrzebnie zadając przy tym
      dziecku ból i wysyłając do niego sprzeczne sygnały. Pozdrawiam.
      • kontrix Re: Rozpoczęłam naukę zasypiania-jestem okropną m 06.06.07, 09:11
        no tak, a z drugiej strony zastanawiam się jak to będzie bo w ciągu dnia jestem
        raczej u rodziców swoich (mają duży ogród i tam się wietrzymy), dlatego mała w
        ciągu dnia śpi we wózku. Jak to zrobić, chodzić z wózkiem że to niby w ramach
        spaceru?? czy kupic jakieś łóżeczko turystyczne i tam ją usypiać w domu.
        Chociaż szkoda mi kisić ją w domu jak ładna pogoda to lepiej jej się spi na
        powietrzu. Tylko to zasypianie.... jak we wózku to wiadomo przez lulanie.
        A co do złamania się... ja niestety po 15 minutach wyciągnełam ja z łóżeczka
        jak płakała - przytuliłam mocno (to chyba bardziej dla siebie niż dla niej) i
        spowrotem odłożyła. Póki co śpi już godzinę. Po pół godzinie otwarła oczka ale
        o dziwo zasnęła dalej. Czyżby już coś skutkowało?? A ja jak głupia stoję nad
        nią i nie mogę się na nią napatrzeć, wzrokowo chce ją chyba przeprosić i
        przesłać sygnały miłości hehehehe smile)))
        • asinek68 Re: Rozpoczęłam naukę zasypiania-jestem okropną m 06.06.07, 09:21
          hehehehe! Moja w wózku odpada nawet na siedząco smile Ale nauczyłam ją (również
          kładę się z nią) zasypiać w domu, bo w taki upał nie chodzimy na spacer między
          12 a 15. No i w domu wygodniej jej się śpi, bo w wózku strasznie się poci jak
          śpi tylko na pleckach. No i te 2 godziny ciszy i spokoju !!!
          • hatifnatka Re: Rozpoczęłam naukę zasypiania-jestem okropną m 06.06.07, 09:58
            u nas problemem może być wizyta u dziadków, wtedy mały śpi z nami, ale to tylko
            jedna noc. Mam zamiar być "twarda" i się nie poddać do osiągnięcia celu.
            Niestety u mnie jest inaczej, gdyż moje dziecko traktuje pozostawienie w
            łóżeczku jako SUPER zabawę. On się naprawdę świetnie bawił wczoraj przez 3 hsmile
            Siedzielismy obok na łóżku i obserwowaliśmy. Ta śmieszna mała figurka
            (odstający brzuszek i tyłeczek - pielucha robi swojesmile) w pajacyku do spania.
            Podskakująca jak piłeczka w łóżeczku - trzyma się zagłówka i podskakujesmile
            No i okazało się jeszcze, że chłopak już jest "słusznego" wzrostu bo jak stal
            przy zagłówku łóżeczka (łóżeczko ma przy oknie) to obserwował co robią sąsiedzi
            w ogródku. Ja udawałam, że nie zwracam na niego uwagi, ale śmiałam się po cichu
            z jego pomysłów.
            Mam tylko nadziej, że nam się uda. Może jest lepiej, że on nie płacze tylko
            szaleje po łóżeczku, ale to nie o to chodzi żeby sobie robił plac zabaw z
            łóżeczkasmile
            • gizmaaa Re: Rozpoczęłam naukę zasypiania-jestem okropną m 06.06.07, 11:17
              Nie jesteś okropną matką! Ja tak zaczełam jak młody miał pół roku, też miałam
              dość noszenia, tulenia "byczka" do spania, robił się coraz cięższy a mi ręce
              odpadały... Też był tak nauczony, bo miał kolki, był chory poważnie i takie
              tam....
              Postanowiliśmy z mężem że nie ma innego wyjścia, zostawiliśmy go po kąpaniu
              pierwszą noc darł się 40 minut i usnął, następną noc 30 minut... itd
              W końcu nauczył się że kąpiel, jedzonko i trzeba spać, teraz sobie pogada do
              misia "śpiącego" i usypia. To samo robiliśmy by drzemał w ciągu dnia, efekt
              niesamowity!
              Teraz jestem bardzo z tego zadowolona i nie mam wyrzutów sumienia. Jestem w
              drugiej ciąży i nie wyobrażam sobie, jakbym go miała dalej tak niańczyć jak
              niemlowaka kilkumiesięcznego.
              Trzeba mieć silną wolę, życzę wytrwałości!
            • dianaro Re: Rozpoczęłam naukę zasypiania-jestem okropną m 06.06.07, 11:19
              właśnie dziś zaczęłam usypiać małego w łóżeczku (4 tygodnie), bo do tej pory
              spał z nami w łóżku. Od godz. 9 rano już 6 razy wyjmowałam go z łóżeczka, bo po
              przespaniu 5-10 minut budził się i darł wniebogłosy. Serce mi pęka jak tak
              płacze, ale powiedziałam sobie, że muszę być silna i nie poddawać się. Dodam, że
              na rękach lub w naszym łóżku usypia bez problemu i może przespać nawet 3 godziny.
              Ciekawa jestem ile dni godzin zejdzie mi na takim usypianiu - tyle, że chyba
              nie powinnam go wyjmować za każdym razem z łóżeczka?
              • mika_p Re: Rozpoczęłam naukę zasypiania-jestem okropną m 06.06.07, 11:34
                Chrzanisz.
                Nie musisz być silna, jesli chodzi o słuchanie placzu noworodka.
                Dziecko potrzebuje przede wszytskim pcozucia bezpieczenstwa a widąc łózeczko
                mu go nie zapewnia, skoro śpi w nim 20 razy krócxej niż w innych warunkach.
                Tak krótki sen nie zapewni mu odpoczynku, a usypianie przez samotne wypłakanie
                nauczy go tylko tego, że nie ma co na ciebie liczyć.
                Weź go na ręce.
              • ithilhin Re: Rozpoczęłam naukę zasypiania-jestem okropną m 06.06.07, 13:28
                4 tygodniowe dziecko uczysz, ze jak placze to nie zapewnisz mu swojej bliskosci?
                wyluzuj - na nauke samodzielnego zasypiania bedzie jeszcze czas.
              • malpa513 Re: Rozpoczęłam naukę zasypiania-jestem okropną m 16.06.07, 09:49
                ja myslę że 4 tygodnie to troszke za szybko na takie szkolenie, ja zaczynam
                dopiero teraz, mala ma 8 miesiecy, mysle ze najszybciej o jakijkolwiek nauce
                mozna mowic kolo 2-3 miesiaca ale to tez raczej w inny sposob niz zostawianie
                samego dziecka zeby plakalo,
    • dorianne.gray Re: Rozpoczęłam naukę zasypiania-jestem okropną m 06.06.07, 12:14
      Wyluzuj smile

      Ja właśnie uczę zasypiać 10-miesięczniaka (!!!) samemu w łóżeczku, bo kochany
      tatuś przyzwyczaił gnojka do bujania na rękach. Młody waży ponad 10 kilo i ja
      go na pewno bujać nie będę.

      Nauka zasypiania w łóżeczku wygląda tak: dziecko wyje i uprawia jogę, a matka
      siedzi obok i śpiewa kołysanki wink

      Dzisiaj padł po 15 minutach, uważam to za pierwszy sukces tongue_outPP
      • azza4 Re: Rozpoczęłam naukę zasypiania-jestem okropną m 06.06.07, 14:41
        Ja nauczylam swoja mala jak miala 2 miesiace.A to z tego powodu,ze nie spala
        wcale prawie w dzien i juz tak w okolicach 3 ciej po poludniu to byl taki
        meksyk,ze szok.Wiadomo,ze dziecko im bardziej zmeczone tym bardziej
        pobudzone.Zasypiala na rekach a jak ja odkladalam to sie budzila i od nowa.Dwa
        dni drogi przez meke i dziecko jak zloto.I nie uwazam sie za wyrodna matke bo
        sie postaralam dla niej o sen.A braki snu powoduja niemale szkody w
        organizmie.Od tamtej pory spi ladnie w ciagu dnia a w nocy po 10,12 godzin.
        • dianaro Re: Rozpoczęłam naukę zasypiania-jestem okropną m 06.06.07, 15:45
          Tak - tyle że jakbym nie próbowała usypiać go w łóżeczku to mógłby cały dzień
          spędzić na rękach. I co wtedy można zrobić? Nic - nawet koło siebie jeśli
          dziecko woli pozycję w pionie gdzie obie ręce są zajęte. Już mi powoli
          kręgosłup wysiada, a jeść, pić i zrobić coś koło siebie też trzeba. Poza tym
          ostatnio nawet spanie w wózku na spacerach to koszmar bo płacze i chce na ręce.
          Rozumiem, że małe dziecko potrzebuje bliskości i poczucia bezpieczeństwa ale nie
          24 godziny na dobę na rękach!!!
          • mc50 Re: Rozpoczęłam naukę zasypiania-jestem okropną m 06.06.07, 16:14
            ja myślę, że jesteś dobrą mamą i co więcej zamierzam też zacząć naukę. córka ma
            7,5 m-ca.
            Pozdpinając się pod ten wątek mam pytanko, co robi się w nocy gdy dziecko się
            obudzi ? dajecie cyca jak do tej pory czy nauka zasypiania tak jak wieczorem
            tzn. wchodzenie-wychodzenie ?
          • ithilhin Re: Rozpoczęłam naukę zasypiania-jestem okropną m 07.06.07, 10:21
            dianaro: ja mam chuste (dluga wiazana, obciaza dwa ramiona a mlody moze byc
            pionowo), na spacery tez.
            ja mam obie rece wolne w razie czego i nie bola mnie jak przy noszeniu na rekach.
            a Ciebie zapewniam, ze Maly na pewno z tego wyrosnie z tej checi przyklejenia
            sie do mamy. i w Waszym, zyciu bedzie coraz mniej takich chwil kiedy bedzie sie
            chcial przytulac (to znaczy z czasem bedzie coraz mniej). czyz nie warto
            "wykorzystac okazji"? krzywdy tym dziecku nie zrobisz. wrecz przeciwnie -
            zapewnienie poczucia bezpieczenstwa w dziecinstwie (np. poprzez tulenie)
            skutkuje tym, ze w doroslym zyciu bedzie wiekszym optymista, bedzie pewniejszy
            siebie itp.
          • milka_milka Re: Rozpoczęłam naukę zasypiania-jestem okropną m 10.06.07, 12:29
            Takie małe właśnie 24/7. Ono jeszcze nie rozumie, że ma być samo. I za wcześnie,
            aby je tak uczyć. Mój mały ma 5 m/cy i pierwsze dwa spał ze mną, nawet na moim
            brzuchu, potem w wózku zaczął zasypiać sam, potem, jak miał 4,5 m/ca przeniosłam
            go ze spaniem do łóżeczka - bez problemu. Teraz wie, że w łóżeczku jest fajnie,
            lubi je i chętnie w nim śpi. Ale na początku w dzień spał głównie na rękach, a w
            nocy, jak już pisałam, na moim brzuchu, lub w najlepszym wypadku za mną w
            łóżku. Nie męcz takiego małego dziecka, ono ma jeszcze czas na naukę
            samodzielności, a teraz najważniejsze jest dla niego poczucie bezpieczeństwa.
    • ikabg Re: Rozpoczęłam naukę zasypiania-jestem okropną m 06.06.07, 16:45
      Moja malutka ma bez tygodnia 2 miesiące, od tygodnia też uczę ją zasypiać w
      łóżeczku, bez cyca, tez nie zawsze jest łatwo. Generalnie przyzwyczajam ją, że
      łóżeczko jest do wypoczynku. Jak widzę, że jest już marudna, to ją odkładam i
      tam sie uspokaja. Muszę ją też nauczyć podobnego zachowania w dużym łóżku na
      wypadek spania poza domem.Poza tym miałam też problem z karmieniami. Jako
      niedoświadczona mama nauczyłam ją, że dostanie cyca na każdy płacz i to był
      duuuży błąd. W praktyce karmiłam ją czasem co 20 min (do tej pory mogłam
      tłumaczyć to faktem, że jest malutka i potrzebuje, ale przecież nawet w
      szpitalu, tuż po urodszeniu mówili, żeby karmić co 2 godziny, więc to wystarcza
      takiemu maluchowi). Teraz od kilku dni jest przyzwyczajana, że główne posiłki je
      co 2,5-3 godz o praktycznie stałych godzinach; +,- 45 min; (których to ona
      pilnuje bardziej niż ja, więc nie jest to sztucznie narzucone): 5 (niestety), 8,
      12, 15, 18, 20, potem jeszcze 2 w nocy(je ok 40 min,zawsze długo się cycoliła),a
      jeśli w między czasie słyszę wyraźny płacz na jedzenie (ma bardzo standardowy, z
      pokaszliwaniem),to dostaje przekąskę 10-cio minutową.Z taką organizacją wreszcie
      wychodzimy na prostą.
      • bialka Re: Rozpoczęłam naukę zasypiania-jestem okropną m 09.06.07, 10:24
        Małe dzieci, małe niemowlęta potrzebują często jeść, to konieczne do normalnego
        rozwoju i naturalna koło 6 tygodnia życia. Intensywnie wtedy rosną. Osobiście
        nie jestem zwolenniczką nauki zasypiania za wszelką cenę. Dzieci same dorastają
        do różnych rzeczy. Zasypiają jak są śpiące. Żeby bez problemu zasnęły nie za
        późno, wystarczy troszeczkę pokierować ilością snu podczas dnia. Jeśli mały bawi
        się w łóżeczku 3 godziny to nie świadczy to o tym, że nie potrafi sam zasypiać,
        tylko, że miał za krótką przerwę na aktywność po ostatniej drzemce. A szybko
        schodzą z rąk jak zaczynają raczkować, chodzić. Ja nic złego w zasypianiu z
        przytulaniem, tuleniem, cycoleniem nie widzę. Więc jak ktoś odzwyczaja od tego
        bez wewnętrznego przekonania, a tylko bo "tak się powinno, taka jest tendencja"
        itp, bo wszędzie teraz nagonka na samodzielność od kołyski, to moim zdaniem nie
        robi dobrze, bo jest to wbrew dziecku i sobie samemu. Inna rzecz, jeśli rodzic
        ma mocne przekonanie i potrzebę, no i odporność na płacz. Ale u 4tygodniowego
        malucha to chyba przesada. On bardzo potrzebuje bliskości. Nie ma nikogo
        bliższego niż mama, jej ramiona, piersi, ssanie daje mu bezpieczeństwo, przez 9
        miesięcy był w niej, bliżej nie można, a taki maluch płacze, bo inaczej nie umie
        dać znać, że czegoś potrzebuje...
    • kontrix Re: Rozpoczęłam naukę zasypiania-jestem okropną m 06.06.07, 21:31
      wieczorne usypianie. ehhhh... mam dość już tej nauki. Przez dzien dwa razy
      usypiałam ją w łóżeczku (z darciem, ale po ok 15 minutach zasypia) Spała w nim
      1h i 10 min a za drugim razem pół godziny. Później usnęła w samochodzie i na
      miejscu u rodziców udało się ją przełożyć do gondoli i spała w wózku też gdzieś
      ok 1h i 10 min a pożnym popołudniem moja mama uśpiła ja na dworze tradycyjnie w
      wózku (bo w takich wypadkach to nie wiem jak ją usypiać). No i wieczorne... już
      usypiałam ją przy cycu, bo stwierdziłam że nie dam rady, ale się jak zwykle
      wierciła, szarpała wiec dałam ją do łóżeczka. Teraz już śpi a ja jestem po
      wypłakaniu się w ramię męża. Dużo mnie to kosztuje. Jeszcze dwa dni, jeśli nie
      będzie efektów to sobie odpuszczam. nie potrafie tak na dłuższą mete ją męczyć.
    • asia06 Re: Rozpoczęłam naukę zasypiania-jestem okropną m 07.06.07, 01:53
      Niestety, zgadzam się z Twoją matką. Dziecko z tego wyrośnie. Niestety, do
      pewnych czynności trzeba dorosnąć. Nauczysz dziecko zasypiania, owszem, ale
      kosztem łez malucha i poczucia odtrącenia. Moje samo dorosło, ale to niestety
      wymaga czasu. Nie zdarzy się to raczej w wieku 5 miesięcy.
      • nullik Re: Rozpoczęłam naukę zasypiania-jestem okropną m 07.06.07, 07:24
        Czy jesli moje dziecko zasypia od samego początku samo w łóżeczku, to znaczy że
        jest już dorosłe? smileZartuję.
        Ale faktycznie nie znam problemu z zasypianiem. Mój 2-miesięczny synek od
        samego poczatku śpi w swoim własnym łóżeczku. Nie mamy z tym żadnego problemu.
        O godz. 21 mamy z mężem już "wolne".
        Mały wybudza się w nocy 2 razy na jedzenie. Ale tutaj również szybko załatwiamy
        temat i spimy dalej. Po prostu do niego nie mówię. Przewijam tylko wtedy, kiedy
        się tego sam domaga. Staram się go nie rozbawic. I w ten sposób funkcjonujemy
        bardzo dobrze.
        • aghatta1 Re: Rozpoczęłam naukę zasypiania-jestem okropną m 07.06.07, 09:06
          nullik nie chcę Cię załamywać, ani proprokować, że u Ciebie też tak będzie, ale
          mój synek w tym wieku też slicznie spał, potrafił zasnąć ok 21 i przespać do 5.
          Teraz ma 8 miesięcy, od ok 5go zaczał się budzic kilkakrotnie na jedzenie, a
          teraz to mam istny koszmar!!!
        • ithilhin Re: Rozpoczęłam naukę zasypiania-jestem okropną m 07.06.07, 10:16
          po prostu dzieci sa rozne.
          jedne potrzebuja bujania inne wola zasypiac same.
          moj maly tez spi u siebie ale przed zasnieciem go czasem przytulam i bujam.
          podobnie robilam z pierwsza corka i nie maialam z nia problemu, zeby jak byla
          starsza zaczela zasypiac sama, zeby z kims innym zostala itp.
          sredniaka chcialam nauczyc samodzielnego zasypiania: i im bardziej go odkladalam
          tym on bardziej byl niespokojny.
          przy trzecim wole powrocic do "bledow" smile))
          • aghatta1 Re: Rozpoczęłam naukę zasypiania-jestem okropną m 07.06.07, 10:52
            przed chwilą przez godzinę próbowałam, żeby synek zasnął bez piersi (8mies). Nie
            SAM, bez piersi. Leżałam obok a on taił się trząsł, na końcu jak dostawał
            delirki i wydawał z siebie ochrypły krzyk, nie wytrzymałam, dałam cyca. Płakałam
            razem z nim i naprawde nie wiem co mam robic, żeby znów zaczął zasypiać choćby
            na moich rękach a nie tylko przy cycku jak robi od kilku tygodni. Gdybym
            wiedziała, że tak będzie w d... miałabym karmienie piersią na żądanie. Już dawno
            wprowadziłabym butlę, teraz nie mogę patrzeć jak cierpi, mam wrażenie, że mnie
            nienawidzi, jest siny z płaczu i cały spocony, ale oczywiście "karmić jak
            najdłużej i to na żądanie" znaczy być dobrą matką, ale jak oduczyć ciągłego
            ssania nikt już nie powiesad
            • ithilhin Re: Rozpoczęłam naukę zasypiania-jestem okropną m 07.06.07, 21:55
              a jesli go pobujasz i dasz smoczek tez tak reaguje?
              chodzi o zasypianie dzienne czy wieczorne tez?
              moze jakis "rytual" wprowadz?
              mi akurat zasypainie przy piersi nie przeszkadza ale rozumiem, ze to moze meczyc.
              a moze Tata niech usypia - Ty nakarmisz, potulisz i do akcji wkracza ktos inny.
              • aghatta1 Re: do ithilhin 07.06.07, 23:07
                myslę, że mnie pytałaś? mnie absolutnie nie przeszkadza zasypianie przy cycu.
                Robilismy tak od jakiegoś miesiąca prze nocnym snem, chodzi o to, że on ostatnio
                nie chce sie od tego cyca odczepić, nawet po godzinie ciumkania i spania i w
                kółko, kiedy myślę, że głęboko zasnął chcę go odsunąć, nie da się, nagle zaczyna
                mocno ssać i krzyczeć jeśli go odłożę. Kiedyś oszukiwałam go smoczkiem, ale
                nigdy nie był to problem. Teraz nie chce smoczka nawet w dzień, ani w nocy.
                Bujanie, nic innego nie wchodzi w grę, tylko cyc. Wczoraj wieczorem tatus go
                usypiał, ma z nim bardzo dobre układy, ale było okropnie, tak jak dzisiaj. Myślę
                o odstawieniu od piersi, bo boję się, że im starszy synek tym będzie trudniej.
                • ithilhin Re: do ithilhin 08.06.07, 11:03
                  a moze to ten wiek, kiedy zaczynaja sie leki separcyjne? moze cos w ten sposob
                  chce odreagowac? w ciagu dnia tez bardzo potrzebuje bycia z Toba?
                  moze "odpusc" na jakis tydzien - zeby zapomnial i mu sie to zle nie kojarzylo a
                  w ciagu dnia go dopieszczaj maksymalnie. wieczorem nie odsuwaj go, tylko
                  poczekaj az sam wypusci piers - zdrzemnij sie z nim na przyklad.
                  a potem powoli, malymi kroczkami znowu zacznij proby.
                  jesli to Cie pocieszy - to na pewno nie bedzie trwalo wiecznie.
                  dzieci szybko zapominaja ale pod warunkiem, ze nie budzi to w nich duzego stresu
                  - tak wynika z moich doswiadczen. bo co z tego, ze nauczy sie sam zasypiac jak
                  bedzie sie czesciej budzic? trzeba znalezc metode,k tora dziecko zakaceptuje. to
                  nie znaczy, ze trzeba pozwalac mu na wszystko bo on chce. chodzi o to, zeby
                  dziecko tak :podejsc" aby to nie byl dla niego problem. wtedy i dzieciak sie nie
                  bumtuje i rodzicom latwiej.
                  trzymam kciuki.
                  • aghatta1 Re: do ithilhin 08.06.07, 22:36
                    na początek przepraszam, że tak wtargnęłam do czyjegoś wątku, ale nie chciałam
                    zakładac osobnego na ten sam temat i nie myślałam, że sie tak tu rozwinęsmile
                    Dzisiaj odpuściłam. Siedziałam z synkem ok godziny wieczorem i go karmiłam, w
                    ciągu dnia też usypiałam cyckiem. Trudno, na razie tak musi być. Nie będę się
                    nad nim znęcać. Ale stało się jescze coś strasznego. Jechałam z nim w wózku
                    (siedział przodem do kierunku jazdy) windą z dużym lustrem, w który widział mnie
                    i siebie w wózeczku. Kiedy drzwi się otworzyły i zaczęłam tyłem wyjeżdżać zaczął
                    przeraźliwie krzyczeć!! To było straszne, on myślał po prostu, że ja wychodzę a
                    on zostaje w windzie. Widział w lustrze jak się wycofuję a on siedzi nadal w
                    windzie. Myślę , że ma właśnie MAMA szał.. Dziękuję Ci ithilhin masz rację.
                    • ithilhin Aghatta! 09.06.07, 09:53
                      ja mysle ,ze to mu za jakis czas minie i sie odessie smile
                      i nie nazywaj swocih prob zmienienia stanu rzeczy znecaniem sie smile sprobowalas,
                      to nie byl jeszcze ten czas, no to sprobujesz znowu pozniej.
                      nie frustruj sie i glowa do gory smile

                      fajna nazwa "mama szał" podoba mi sie smile
            • asia06 Re: Rozpoczęłam naukę zasypiania-jestem okropną m 08.06.07, 06:08
              Moja zasypiała na piersi prawie do dwóch lat. I jakoś żyję i mała też. Prawie
              dwulatce wytłumaczyłam (smarując kilka razy sutki musztardą), że "cycusie są
              zmęczone i też śpią i mleczko w nocy śmierdzi". Przyjęła bez żadnego protesu.
              Ale dwulatka rozumie, 8-miesięczniak nie.
        • asia06 Re: Rozpoczęłam naukę zasypiania-jestem okropną m 08.06.07, 06:03
          > Czy jesli moje dziecko zasypia od samego początku samo w łóżeczku, to znaczy
          że jest już dorosłe?

          Widocznie tak mu dobrze. Mówiąc o tym, że dziecko musi dorosnąć do czegoś,
          miałam na myśli to, że w pewnym momencie jakąś rzecz samo zaakceptuje. Przy
          czym to, co akceptuje, a czego nie zmienia się strasznie. Moja mała też
          zasypiała sama we własnym łóżeczku od narodzin do 5 miesiąca (budziłą się też
          niezbyt często). Potem niestey zaczęła potrzebować jeszcze czegoś do tego
          zasypiania. I zasypiała bardzo różnie. I budziął się też różnie (raz co
          godzinę, innym razem nawet po 6-7 godzinach. Teraz, w wieku dwóch lat,
          zapypianie i spanie już się unormowało. Zasypia szybciutko, ale muszę być obok.
          Ale ja nie widzę niczego złego w tych 10 - 15 minutach poświęconych dzieku
          wieczorem. Rzadko się wybudza. Ale taka nauka zasypiani atrwała niestety jakiś
          czas smile
        • bialka Re: Rozpoczęłam naukę zasypiania-jestem okropną m 09.06.07, 10:29
          Ciesz się póki trwa sielanka. Mały zacznie ruszać się więcej, odkrywać świat,
          będą rosły zęby i koniec nocnych wylegiwań, przynajmniej w miażdżącej ilości
          przypadków.Dzieciom sposób spania, zasypiania, wybudzania, zapotrzebowanie na
          pokarm, picie itp zmienia się wielokrotnie! Super, że masz luz przez te 2
          miesiące ale to naprawdę może się zmienić i nie będzie to ani twoją winą, ani
          złośliwością synka, takie są prawa natury.
    • kontrix Re: Rozpoczęłam naukę zasypiania-jestem okropną m 07.06.07, 11:09
      No to asia06 skutecznie sprawiłaś że zrobiło mi się jeszcze ciężej niż było.
      Nie wiem, może wyrośnie, ale prędzej wyrośnie z gondoli w której ją usypiamy.
      ..... i tak mi jest ciężko, ale teraz jak ją włożyłam do wózka i na balkon
      dałam to tylko chwilę pomarudziła i śpi. Wieczorne zasypianie możliwe że jest
      dla niej brutalne bo wisiała na cycu i targała go sobie na wszystkie strony -
      wiec fakt czuła moją bliskość. Ale nie mam zamiaru jej tak po prostu zostawić,
      będę jej nuciała kołysanki. Ale dzienne zasypianie - nie było mowy przy cycu,
      po prostu trzeba było ją umęczyć (że tak powiem) we wózku. Wiec w sumie .... na
      to samo wychodzi tylko bez kołysania.
      Z resztą .... już sama jestem głupia, czy dobrze robie. Jeszcze dzisiaj i
      jutro, a jak nie, to wracamy do początku i wychodzimy z zasady że sama z tego
      wyrośnie. Tylko wydaje mi się, że ucząc ją samej zasypiania, bedzie kiedyś
      potrafiła zasnąc bawiąc sie nawet zabawkami jak jej się zachce spac w kojcu. A
      jeśli nie nabędzie tej umiejętności to będzie sie tylko męczyć.
      Same widzicie, tłumaczę sobie to na wszytkie sposoby.
      • asia06 Re: Rozpoczęłam naukę zasypiania-jestem okropną m 08.06.07, 06:14
        Kontrix, bo dzieci są różne i rożne potrzeby w różnych okresach mają. i układ
        nerwowy im się w różnym tempie rozwija. Itd. Pierwsze noce przespałam dopiero
        niedawno, na niecały miesiąc przed skończeniem przez małą dwóch latek. A
        wcześniej, od 5 miesiąca, też były różne jazdy z małą, też różne kombinacje
        alpejskie i też załamanie czasami. Dawaj dziecku to, czego potrzebuje, ale
        sobie zapewnij trochę luksusu także. Czasami niech ktoś inny przejmie
        obowiązki, a ty zrób coś dla siebie. Będziesz się lepiej psychicznie czuła.
      • asia06 Re: Rozpoczęłam naukę zasypiania-jestem okropną m 08.06.07, 06:16
        Aha, kontrix, nie uczyłam małej samodzielnego zasypiania, czy zasypiania bez
        histerii, sama się nauczyła. pewnego pięknego dnia powiedziła "Ola będzie spać
        z misiem" i poszła.
        • kontrix Re: Rozpoczęłam naukę zasypiania-jestem okropną m 08.06.07, 08:10
          dziękuje bardzo, pocztę odebrałam. Jak wygląda nauka u mnie?? Dzisiaj (teraz
          rano przy usypianiu - to dosypianie po nocy bo mała wstała o 6) były może dwa
          krzyki przy czym jeden spowodowany tym, że mała była w poprzek łóżeczka i
          chciała się przewrócić na brzuszek ale jej nie wychodziło bo się nie mieściła.
          Obróciłam ja normalnie w łóżeczku i przytuliła się do pieluszki, smoczek i śpi.
          A ja się ciągle modle, boze zeby ona szybko zasnęła bo nie dam rady.
          Na noc tez zasnęła po 10 minutach (czyli lepiej niż dzien wcześniej). W nocy
          się obudziła ok 3 nakarmiłam i do 5 spała dalej. Ale o 5 ona jest już wyspana
          wiec ją biore do nas do łóżka, do cyca i spi jeszcze do 6.
          Dzien wcześniej też tak było. Z tym że na jedzenie obudziła sie o 4.
          WIeczorem napisze jak to wyglądało dzisiaj. Oby już było bez krzyku.
          Dzieki jeszcze raz za wszystkie komentarze. Nocne karmienie mnie nie
          przeszkadza, wiec nie mam zamiaru z tym walczyć. A rano lubie ją mieć przy
          sobie w łóżku.
          Pozdrawiam
    • kontrix Re: Rozpoczęłam naukę zasypiania-jestem okropną m 08.06.07, 22:55
      hej dziewczyny, chyba odnosze sukces. Mała dzisiaj wieczorem po jedzonu i
      szaleństwie z mamą i tatą, po oglądaniu światełek (to taki nasz zwyczaj) i po
      zaśpiewaniu kołysanki odłożona do łóżeczka grzecznie zasnęła. Bez jęknięcia.
      Tylko mnie smutno że nie miałam jej na rękach. Ale to dla jej dobra.
      mam teraz tylko jeden problem, zasypia z cumlem i z nim śpi. Czy to coś
      złego????
    • asiulek_y Re: Rozpoczęłam naukę zasypiania-jestem okropną m 11.06.07, 18:24
      ja tez tak robilam ale nigdy nie wychodzilam tylko zawsze siedzialam kolo
      lozeczka, glaskalam, spiewalam.. teraz nie mam zadnych problemow. po kapieli
      klade malego do lozeczka i czytam mu bajke. on sie bawi a potem po prostu go
      klade, daje pieluszke i spi. ma teraz 8,5miesiaca.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka