kontrix
06.06.07, 08:28
Jezu, moja córcia ma 5 i pół miesiąca. Zasypianie do niedawna do był koszmar.
W dzien się strasznie darła bujana we wózku a wieczorem zasypia przy cycu
nucąc jej kołysankę. Postanowiłam zmienić przynajmniej zasypianie dzienne - w
łóżeczku bez bujania i zdzierania gardła aaaaaa aaaaa aaaa
Stwierdziłam że spróbuje. Co mną zmotywowało?? Bynajmniej nie moje
wygodnictwo że chce mieć więcej czasu etc. Mała po pół godziny jak zaśnie
przebudzi się i nie potrafi dalej sama zasnąć pomimo że jest śpiąca. To po
pierwsze. Po drugie to samo było w samochodzi z jazdą w foteliku. Ponieważ
miała mega kolki dużo była noszona i lulana w wózku więc w foteliku za skarby
też nie chciała siedzieć. Ja głupia jak kilka razy się rozdarła brałam ją na
ręce w tym samochodzie. Istny cyrk. WIem ze nie powinnam, ale nie mogę znieść
jak ona płacze. Ale po 3 akcjach strasznego ryku i nie wyciągnia z fotelika
malenka nuczyła się i juz tak nie grymasi. Wiec spróbowałam czy to przejdzie
też z zasypianiem. Nie miałam nawet dzisiaj takiego zamiaru, tak jakoś
wyszło, a że stwierdziłam że muszę być konsekwentna rozpoczęła się nauka
zasypiania.
Dla mnie to koszmar. Położyłam małą do łóżeczka pod karuzelkę (obudziła się
dzisiaj o 5:15 i koniec spania - dlatego teraz dosypia jeszcze). Najpierw się
bawiła, gaworzyła ale zaczynała być coraz baardziej marudna. Ja wzięłam się
za pranie bo stos już zalega. Dałam jej cumla i pieluszkę i dalej nudziła i
nudziała. Dopiero za chwilę tak jak w samochodzie - ryk jak nie wiem.
Straszne. Już poszłam do niej żeby ją wziąć ale..... jezu jak to będę ciągle
odwlekać to do przedszkola mi zejdzie. Wiec ją ucałowałam pogłaskałam
włożyłam znowu cumla i poszłam i tak kilka razy tylko ze za każdym razem ja
miałam coraz bardziej ściśnięty żołądek z nerwów. Jezu jestem okropna. Ona po
pewnym czasie zaczeła już płakać. Przytulałam się do niej głową całowałam
łezki i wychodziłam i sama ryczałam. Po 20 min zasnęła. WIem ze jak się
obudzi to będzie szczęśliwa. Mam nadzieję że jej nie robie krzywdy i nie
jestem wredna dla niej.
Może to głupie wszystko co napisałam, ale jest mi tak ciężko ze musiałam się
tym z kimś podzielić. Bo jakbym powiedziała mojej mamie to dostane jeszcze
opieprz że tak męczę dziecko bo ono z tego kiedyś wyrośnie.
Nie wiem czy będę potrafiła być następnym razem również tak konsekwentna jak
teraz rano.
Dziewczyny wesprzyjcie mnie jakoś. Czy tylko ja nie mogę patrzeć jak mała
płacze??