To mój pierwszy post - więc witam wszystkich.
Moja Ania ma 3 miesiące i praktycznie od początku strasznie się ją usypia. Gdy
przychodzi pora snu (czy to drzemki dziennej czy w nocy) zaczyna się strasznie
wydzierać. Nie pomaga pierś (którą wypluwa), ręce ani wózek. W dzień jeszcze
pomoże wózek lub pierś ale wieczorem cała walka trwa zależnie od dnia 20 minut
do 2 godzin i wtedy przeważnie Ania jest kompletnie wymęczona zasypia na
rękach. Próbowałam już róznych metod i nic. Lekarze mówią że to może być z
powodu niedotlenienia w dzieciństwie i każą podawać środki uspokajające, które
nic nie dają. Jak zbliża się pora snu pojawia się ryk i nawet "kangurki" na
wiele nie pomogą. Na szczęście jak już padnie wieczorem (18.00 - 20.00) to spi
do 6 rano (z dwoma spokojnymi karmieniami)
To już 3 miesiące i żadnej poprawy - a wręcz gorzej bo Ania silniejsza.
Czy ktoś mi coś doradzi bo szczególnie te wieczorne walki to horror, z którego
obie wychodzimy skonane, pogryzione i podrapane
Z góry dzięuję za odpowiedź i pomoc
Sylwia