Moja mała diablica przyzwyczaiła sie do noszenia jej na rękach
(dziadki!), teraz kiedy waży już 'trochę' jest mi koszmarnie ciężko,
poza tym ani zjesc, ani zrobic jej zupki, nic nie moge zrobić.
Jeszcze nie siedzi, tym bardziej nie raczkuje, w żaden sposób nie
zajmie się sobą, a na leżaczku rehabilitantka zabroniła ją sadzać.
Jak tylko położe ją do łóżka, na matę na podłodze to jest wielki
krzyk, lament, jakby ją kto ze skóry obdZierał, więc zabieram ją
stamtąd..i takie koło zamknięte

(. Macie jakieś cudowne sposoby na
takich wygodnisiów???