Dodaj do ulubionych

dziecko ciągle na rękach

19.08.03, 19:54
Mój synek ma 8 tygodni. Po narodzinach była wielka radość i euforia. Wszyscy
byli tak zafascynowani Mikołajkiem, że nosili oraz usypiali go na rękach i
byli głusi na moje prośby, ażeby mały spał w łóżeczku. Teraz mąż wrócił do
pracy, mojej mamie skańczył się urlop a teściowej znudziło się nosić. Efekt
jest taki, że zostałam sama z maluszkiem, który jest ciągle na rękach.
Począwszy od śniadania przez cały dzień wszystko robię z Mikołajem na ręku
(teraz też!!!). Odłożenie do łóżeczka lub leżaczka kończy się przeraźliwym
płaczem.
Czy jest jeszcze nadzieja, ażeby nauczyć synka spać w łóżeczku i żeby kilka
chwil poleżał sam w leżaczku?
Proszę pomóżcie i podzielcie się ze mną swoimi doświadczeniami. Czekam na
Wasze rady, za które bardzo dziękuje.
Małgosia
Obserwuj wątek
    • jasik2 Re: dziecko ciągle na rękach 19.08.03, 20:47
      Cześć!
      U mnie było trocheę podobnie, nosiliśmy bo mała ciągle się tego domagała.
      Leżaczka ani łóżeczka nie uznawała tylko na rączkach było jej dobrze. Samo
      minęło po jakimś czasie, dokładnie nie pamiętam, ale gdzieś między drugim a
      trzecim miesiącem zaczęła się interesować bardziej otoczeniem i potrafiła się
      już sama zabawić leżąc w leżaczku. Radzę próbować odkładać go choćby na chwilę.
      Wytrwałości.
      Aśka
      • yola66 Re: dziecko ciągle na rękach 19.08.03, 21:25
        CZesc
        U mnie było bardzo podobnie... Mój synek (teraz 4,5 miesiąca) zasypiał tylko na
        rękach. Zaczynało to być koszmarem, bo z kazdym dniem był co raz cięższy.... aż
        pewnego dnia sam z siebie zaczął zasypiać w wózku (oczywiście trzeba trochę
        pobujać) a siedzenie w leżaczku okazało się super atrakcyjne. To było jakiś
        miesiąc temu... Pewnie Twój Maluch też dostrzeże uroki leżaczków, wózków i
        łóżek... Radziłabym próbować różnych rozwiązań: zamiast łóżeczka może połóż go
        na dużym łóżku, a zamiast leżaczka posadz w foteliku samochodowym...
        Powodzenia i .... wytrwałości
      • anaisia Re: dziecko ciągle na rękach 21.08.03, 15:21
        mam ten sam problem. Mały śpi tylko przy cycku albo jak go noszę. Każda próba
        pozostawienia go w łóżeczku kończy się natychmiast płaczem. Tymek ma teraz 5
        tyg i to chyba za wcześnie, żeby zacząć go "tresować". Żadne bujanie w wózku,
        zabawianie nie pomaga. Mam nadzieję, że jak będzie starszy to może jakoś z tego
        wyrośnie.
        • assiam Re: dziecko ciągle na rękach 31.08.03, 00:06
          Widać Tymki tak mają smile. Mój ma już 13 miesięcy, ale kiedy miał dwa, trzy spał
          tylko na rękach. Wystarczyło go położyć do łóżeczka i natychmiast był płacz.
          Obłożyłam się gazetami i książkami w ciągu dnia i po prostu przesiedziałam
          prawie miesiąc w fotelu. W nocy układałam wygodnie poduszki i spałam z małym na
          rękach w fotelu. Kupiłam też sobie nosidełko, ale to też nie jest takie
          wygodne. Problemy z noszeniem ustały trochę kiedy nauczył się przewracać na
          plecki, ale tak naprawdę skończyły się kiedy zaczął być "samodzielny" - zaczął
          siedzieć, raczkować, a od kiedy chodzi to już zupełnie mam luz. Myślę teraz, że
          mały w dzień płakał po prostu z nudów, chciał tyle zobaczyć, zrobić, a ciałko
          jeszcze nie chciało go słuchać. W nocy nie wiem, może po prostu tak bardzo
          potrzebował bliskości i poczucia bezpieczeństwa. W sumie go trochę rozumiem,
          też nie lubię sama spać smile
    • lemur_ks Re: dziecko ciągle na rękach 19.08.03, 21:22
      Moje dziecko skończyło już 5 mies. , waży 7 kg i .... noszę go całymi dniami!!!
      Wszyscy, którzy do tego doprowadzili jakims dziwnym zbiegiem okoliczności mają
      nagle zajecie. A ja ? - chyba nie mam nic do roboty to tak sobie te 7 kg
      dźwigam ! Drugiego dziecka nie dam na ręce nikomu, nawet potrzymać !!!

      pzdr.
    • utalia Re: dziecko ciągle na rękach 19.08.03, 21:33
      Malgosiu, najwazniejsze to nie wpadaj w panike. Takie male dziecko juz wyczuwa
      Twoje nastroje i moze byc bardziej niespokojne a przez to tym bardziej
      potrzebowac byc stale przy Tobie. Wiem, ze teraz wydaje Ci sie, ze zanim synek
      troche podrosnie mina wieki (wiem tez tak myslalam, teraz coreczka ma pol roku
      i jest duzo lzej a minelo to predzej niz mgnienie oka). Wiec nawet jesli nic
      nie uda sie zrobic szybko z tego wyrosnie. Jednak powinnas pomalutku zostawiac
      go w lozeczku, jestem zdania ze wbrew pozorom az takie male niemowle jeszcze
      nie jest w stanie na dobre sie przyzwyczaic. Pamietam tez byl okres ze Malwinka
      bardzo trudno bylo odlozyc do lozeczka kiedy usnela na rekach. Wyczynialismy
      cuda i gimnastyke artystyczna aby niezauwazyla, ze jest juz w lozku. Pomimo, ze
      prawie nieoddychalismy to i tak budzila sie z wrzaskiem...Wiec co zrobilismy?
      Skoro zle toleruje ukladanie w lozku spiaca to wprawialam ja w dobry nastroj,
      troche nawet zabawialam i wtedy kiedy byla "przychylna" do lozeczka i wtedy
      probowalam ululac lub zajac czyms. Chwile sie bawila jak jej sie znudzilo to do
      fotelika samochodowego. Takiemu maluchowi moze sie znudzic w jednej pozycji. I
      tak pomalu, i BEZ NERWOW. Teraz mala juz siedzi, sama bez podparcia, bawi sie,
      spi we wlasnym lozeczku. Ale z dziecmi nie ma reguly trzeba raczej intuicyjnie
      podejsc. Powodzenia Utalia
    • kangureq Re: dziecko ciągle na rękach 21.08.03, 12:42
      Mój synek ma skończone 4 miesiace i też jest prawie cały czas na rękach. Rano
      po obudzeniu długo lezy grzecznie i się sam bawi, "rozmawia". Ale na tym się
      kończy. Czasem w ciagu dnia, ale tylko wtedy kiedy leżę koło niego i się z nim
      bawię. Jedynie wieczorem po kąpieli i karmieniu grzecznie zasypia sam w łóżeczku
      (jeśli nie zaśnie już przy cycusiu). Ale ja lubie go nosić, bo wtedy jest
      wesoły i się śmieje.Mam wrażenie, że jemu się poprostu nudzi tak leżeć samemu,
      bo jeszcze nie umie się sam sobą zająć. Razem spędzamy całe dnie, bawimy sie,
      tańczymy przy muzyce i poświęcam mu całą uwagę i maluch dzieki temu jest chyba
      szczęśliwy.
    • mamaizyimoniki Re: dziecko ciągle na rękach 28.08.03, 20:52
      Ja delikatnie próbowałam dawać do zrozumienia wszystkim którzy nosili moją
      pierwszą córkę, żeby tego nie robili.
      Przy drugiej córce byłam już bardziej stanowcza... Bardzo bardziej...
    • aga173 Re: dziecko ciągle na rękach 28.08.03, 21:13
      Przecież takie małe dziecko potrzebuje miłości i czułości mamy. A pozatym ono
      jeszcze dużo spi więc jak śpi to nie wierzę że na rękach.Nie słuchaj tych
      opowieści że dziecko się nauczy - bo to BZDURA
    • reszka2 Re: dziecko ciągle na rękach 29.08.03, 15:30
      A moja Madzia spędziła u mnie na rękach całych (prawie) sześć pierwszych
      miesięcy swego życia. Rodzina dalsza dostawała drgawek jak widziała jak biorę
      ja na ręce jak tylko brzęknie. Ale miałam to w nosie, bo Madzia sie upokajała
      na rękach błyskawicznie. Przez pierwszych kilka (6-8) tygodni to wogóle była
      jak przylepiona do mnie - odkładałam ja tylko na jej spanie i moja kąpiel smile.
      Potrafiłam z Magdą na rękach ugotowac obiad, noe pwewno że nieskomplikowany,
      upiec ciasto, bawić się z synkiem, czytac książki, itd. Co prawda spała w swoim
      łóżeczku, ale tylko daltego że nie potrafiła zasnąć przy piersi ani na
      noszonego odkąd skończyła 6 tygodni. Cała rodzina krakała mi nad uchem że nie
      zejdzie ze mnie do roku, a tu proszę - Magda ma 10 miesięcy, raczkuje sobie
      sama po domku, i wogóle jest bardzo samodzielna jak na niemowlaka oczywiście smile.

      Leżaczek, może się przydać. Może nosidełko albo chusta. Nie gniewaj się na
      swoje dziecko że chce być przy tobie. Ostatecznie jesteś w tej chwili jedyną
      osoba jaką zna, gwarantem bezpieczeństwa.. To nie trwa wiecznie, a przez
      większą część pozostałego życia tój maluch będzie się od ciebie oganiać.
    • osica Re: dziecko ciągle na rękach 29.08.03, 16:33
      A mi sie wydaje to normalne, ze niemowlaki chca byc jak najblizej mamy. A
      widzialyscie kiedys ssaka (u zwierzat), ktory jako niemowle byl odlaczony od
      samicy??? Tak nas stworzyla biologia i tyle....Ten okres uzależnienia od matki
      przecież kiedys mija i nigdy już nie powraca........
      Pozdrawiam,
      Anka
      P.S. Sama mam przy sobie moje Malenstwo niemal caly czas :o)))
      • umargos Re: dziecko ciągle na rękach 29.08.03, 20:09
        Dziecko chce być jak najbliżej i lubi być noszone i łatwo się do tego
        przyzwyczaja, ale absurdem jest przyzwyczajać jeżeli można inaczej (nie zawsze
        można, czasem dzieci mają bardzo duże potrzeby emocjonalne) i równie
        niedorzeczne jest nie podejmowanie prób odzwyczajenia. Moje dziecko nie było
        noszone, nie nosiłam sama i nie pozwolałam innym. Oczywiście wziąć na ręce, ale
        usiąść i tulić, mówić do niej, ale nie chodzić, nie uciszać na siłę (płacze??
        trudno, widać musi). To samo dotyczyło bujania w wózku (osobiście nie znoszę i
        nie pozwoliłam, wozić tak, bujać nie). Nadal jest tak, spędza dzień ze mna -
        ale nie na rękach, leży na macie, albo obecnie częściej na podłodze, prawie nie
        płacze (w końcu jestem blisko), noszę ją kiedy jest pogodna i zwiedzamy świat
        (łamię się tylko na spacerach kiedy płacze). Ale nie pocieszam i nikomu nie
        pozwalam pocieszać przez noszenie. Kiedy płacze siedzę obok i słucham, mówie do
        niej, kiedy marudzi próbuję ją rozweselić, zainteresować zabawkami, pośpiewać,
        nawet poczytać (choć ma 6 miesięcy), ale nie nosze. Skutek jest taki, że
        zasypia w dzień kiedy chce (kilka razy zazwyczaj bez problemu) i wieczorem
        równiez bez problemu. Ja tam sobie chwalę i myślę, że nawet moje dziecko nie
        powiedziałoby, że jest pokrzywdzone, w końcu lecę na każde zawołanie. A że nie
        noszę? trudno taka karma, nie mylić z paszą.
        Pozdrawiam
        Ula
        • kangureq Re: dziecko ciągle na rękach 29.08.03, 20:44
          Nie wyobrażam sobie, jak można przejść do porządku dziennego, kiedy maluszek
          płacze. Nie rozumiem stwierdzenie: jak płacze to płacze, widać jest mu to
          potrzebne. Jśli płacze, znaczy że jest mu żle, że czegoś mu brakuje, że coś
          boli, że coś dokucza. To jest jedyny sposób w jaki dziecko potrafi nam
          przekazać że coś jest nie tak. Ja też swojemu synkowi czytam, bawię się z nim,
          zagaduję, ale jeśli jedynym sposobem na utulenie jest noszenie na rękach, to
          noszę. Jest jeszcze taka sprawa, nie wiem czy zauważyłyście: nawet jeśli płacze
          na rękach babci, taty, cioci, to jak ja wezmę wtedy na swoje ręce, to
          przestaje. Ciekawe skąd wie, że to ja właśnie jestem jego mamą. A powiedzenia w
          stylu że ćwiczy sobie płuca nie przemawiają do mnie: jak trzeba będzie to kupię
          mu trąbkę aby dmuchał i w ten sposób ćwiczył płucka, a nie płaczem.
          • umargos Re: dziecko ciągle na rękach 30.08.03, 00:53
            Pozwole sobie nie zgodzić sie. Dziecko nie umie mówić, płacze, bo nie umie
            inaczej zasygnalizować swoich potrzeb. Ale jeżeli nic nie dolega fizycznie to
            zwyczajnie może chcieć wypłakać emocje. Jestem obok i słucham i mówie do niej.
            Ale nie uciszam na siłę. Gdzieś kiedyś przeczytałam, że potrzeba uciszenia
            dziecka leży w nas - to nam to przeszkadza, że płacze i to my mamy potrzebę
            uciszenia za wszelką cene tego dziecka w nas, bo wydaje nam się, ze tak trzeba.
            Sorry...ale skąd wiadomo, że trzeba? Ja też często płaczę kiedy za dużo
            nazbiera sie emocji z którymi sobie nie radzę. I mój mąż już wie, że
            pocieszanie mnie na siłe na nic się nie zda. I co prawda nie do końca przez
            analogię, ale tak traktujemy nasze dziecko. Od dawna wiem dokładnie jak płacze
            z głodu, jak z bólu, jak kiedy jest zmęczona, jak kiedy jest wkurzona, a jak
            kiedy chce się pożalić i odpowiednio do tego reaguję. I chyba każda matka to
            wie. A moje dziecko przy tym wszystkim, a może właśnie dlatego, że pozwalam
            mu "powiedzieć" i wysłucham, jest nadzwyczaj pogodne, wesołe i choć maleńkie to
            śmiałe i ufne.
            Pozdrawiam
            Ula
            • esteel Re: dziecko ciągle na rękach 30.08.03, 03:12
              Witam Mamy,
              moj synek ma 10 tyg. wazy juz ponad 7 kg i jest baardzo wysoki dluugi-)). Co do
              noszenia na rekach, dziecko potrzebuje czulosci i bliskosci fizycznej skory
              mamy. Ja tez malego od czasu do czasu nosze, ciagle przytulam i caluje. Czasami
              jak placze i go nosze na rekach w pozycji pionowej odbija mu sie po raz kolejny
              i przestaje plakac. Pomimo ze uprzednio juz mu sie odbilo. W pozycji lezacej
              gaz w brzuszku nie znalazlby tak latwo ujscia. Jezeli dziecko placze bez
              konkretnego powodu nie nalezy zostawiac go samego mozna go przytulic i pozwolic
              mu sie wyplakac ale w obecnosci mamy!!Nie wolno malego zostawiac samego. Teraz
              mieszkam w Stanach i mam dosc sluchania ze dziecko musia sie wyplakac przed
              snem. Bzdura, moze troche pomarudzic. Ja przed snem nie placze zeby zasnac i
              nie pozwole na to malenstwu. Moja sasiadka stwierdzila ze jestem nadopiekuncza
              i postanowila pozwolic sie dziecku wyplakac przed snem.Zostawila 3x dziecko
              przed snem ( 2mczne) same w lozku w ciemnosciach i dziecko plakalo przez 45
              min-1h, potem przestalo 2x dziecko zwymiotowalo na siebie caly pokarm, a trzeci
              raz podrapalo sobie cala buzie paznokietkami do krwi. Teraz juz nie zostawia
              tylko przytula i kolysze do snu.Pozdrawiam wszystkie Mamy . Esteel
            • kangureq Re: dziecko ciągle na rękach 30.08.03, 15:59
              niespecjalnie rozumiem: rozpoznajesz przyczynę płaczu dziecka: a jeśli go coś
              boli i jedyną metodą jest wzięcie na ręcę? A jeżeli ma ochote być ponoszone na
              rękach? nie bardzo rozumiem jak tulisz dziecko nie biorąc je na ręce - jak tak
              nie potrafię. A z drugiej strony mój naokrągło noszony maluch ostatnio coraz
              dłużej leży sam, potrafi sięgać samodzielnie po zabawki leżące w zasięgu ręki i
              przez jakiś czas już się nimi bawi. Ale dalej jak trzeba biorę na rączki,
              utulam, przytulam. I chyba są efekty. Więc starajmy się jak najbardziej dać
              maluchowi to co mu potrzebne, a na efekty nie trzeba długo czekac.
              Mama 4,5 miesięcznego Szymonka
              • umargos Re: dziecko ciągle na rękach 30.08.03, 16:20
                Owszem rozpoznaję przyczynę płaczu i to od bardzo dawna. Chyba od pierwszego
                miesiąca jej życia nie miałam wątpliwości co jest przyczyną. Zaczęły się wtedy
                kolki, owszem brałam na ręce, tuliłam, ale nie nosiłam godzinami i nie
                wymyślałam cudów żeby ją na siłę rozweselić. Jeżeli nie mogłam jej pomóc to po
                prostu byłam przy niej. Skutek taki sam - z powodu kolki dziecko płacze
                niezależnie od tego czy rodzice szaleją - noszą i bujają, czy siedzą i tulą.
                Przecież samo noszenie nie niweluje przyczyny bólu (a czasem nic nie pomaga -
                żadne suszarki, kropelki, kompresy, masaże czy gimnastyka). Brałam i biorę ją
                na ręce w celu poprzytulania - obie to lubimy, ale nigdy nie przyszło mi do
                głowy, żeby każdy płacz uspokajać w ten sposób i nosić ją bez przerwy - niby po
                co skoro pomaga mówienie do niej, pobawienie się, śpiewanie czy w końcu
                wysłuchanie. W ciągu dnia nie odkładam jej do łóżeczka, cały dzień spędza na
                podłodze blisko mnie, kiedy czasem jest jej smutno, kładę się obok niej,
                przytulam, głaszczę - jej pomaga. Jest jeszcze jeden argument przemawiający za
                unikaniem przesady w noszeniu dzieci - statystyka głosi, że te mniej noszone
                szybciej rozwijają się ruchowo. Weronika w wieku 3,5 miesiąca obracała się z
                pleców na brzuszek i odwrotnie. Teraz ma 6 miesięcy i z zapałem czołga się do
                tyłu po całej podłodze i froteruje :o))) CIągle jeszcze, a ma tak nieprzerwanie
                od ponad 3 miesięcy, potrafi bawić sie i zajmować sobą nawet przez 1,5 godziny,
                pod warunkiem, że jestem blisko - czasem zagadam, podejdę i podziwiam
                osiągnięcia.
                Pozdrawiam
                Ula
                • umargos Re: dziecko ciągle na rękach 30.08.03, 16:31
                  Gwoli ścisłości dodam, że wszystkie dzieci są noszone na rękach mniej lub
                  więcej. A cały problem polega tylko i wyłącznie na tym, żeby uniknąć przesady.
                  I nie doprowadzić w miarę możliwości do sytuacji, że dziecko domaga się tego
                  przez cały czas i w innych warunkach nie potrafi się uspokoić. To taka sama
                  edukacja, jak nauka siadania, potem chodzenia i mówienia.
                  Pozdrawiam
                  Ula
                  • kangureq Re: dziecko ciągle na rękach 31.08.03, 20:59
                    Mój maluch jet coraz mniej marudzący: coraz dłużej bawi sie sam, leżąc ze mną,
                    lub nawet sam. On zanim zacznie płakać najpierw zaczyna marudzić i wtedy staram
                    się go zainteresować inną zabawką, zmieniam mu pozycje, bo może jest mu już nie
                    wygodnie, wsumie sam przwraca sie z brzuszka na plecyki i z plecyków na boczki
                    (czekamy na obrót z plecyków na brzuszek-jeszcze pupa za cięzkasmile)ale nie
                    zawsze mu sie chce, nie wiedzieć dlaczegowink Lubi jak leżę kolo niego i czytam
                    na głos, cokolwiek by to było- artykuł w gazecie, fragment książki. Więc muszę
                    się pochwalić, że te postępy uczynił w ciągu tygodnia, no może półtora. Jeszcze
                    nie dawno wiecznie i naokrągło na rękach, w pozycji pionowej albo w pozycji
                    samolocik. A i ostatnio bardzo go interesują wszelkie szeleszczące przedmioty
                    i melodyjki w komórce- te ostatnie oszczednie ze względu na malucha uszka. Mam
                    pytanie do Uli- jak Ci się udaje uspokoić córcię nie biorąc jej na rączki? nam
                    się to nie udaje, naprawdę głośna grzechotka na chwilę potrafi odwrócić uwagę,
                    ale natychmiast płacz się wznawia jeszce głosniejszy. nie pomaga mówienie,
                    głaskanie, przytulanie, śpiewanie, czy mówienie. Muszę wziąść na chwilę na
                    rączki, uspokoić i dopiero położyc i czymś pnownie zająć. Acha, zastanawiałam
                    się czy to złe samopoczucienie nie było związane z upałami, które potrafiły
                    wykończyc dorosłego, nie mówiąc o maluszkach.
                    Więc życzę wszyskim mamom płaczków wytrwałości i szybkich postępów.
                    Anita, i coraz grzeczniejszy 4,5 miesięczny Szymek
                    • umargos Re: dziecko ciągle na rękach 31.08.03, 22:16
                      Hmm...szczerze mówiąc nie wiem dokładnie "jak" udaje i udawało mi sie ja
                      uspokoić bez brania na ręce. Bo zazwyczaj bez problemu - chociaż oczywiście nie
                      zawsze. Ale ją uspokaja i rozpogadza samo poświęcanie jej czasu. Właśnie
                      mówienie, śpiewanie, głaskanie, opowiadanie różności (zresztą bez przerwy do
                      niej mówię, podejrzewam, że czasem ma mnie dość i lada dzień powie mi, że mówię
                      zdecydowanie za dużo i ona nie może się skupić ;o))))). I pewnie ten typ tak
                      ma. Być może zadecydowało to, ze jako noworodek bardzo mało płakała (może z
                      godzinka dziennie by się uzbierała), głównie jadła i spała, i poza zwykłymi
                      czułościami i noszeniem przy karmieniu, przewijaniu czy kąpieli nie trzeba było
                      robić żadnych specjalnych zabiegów, a wręcz były niewskazane, bo słodko spała.
                      Z początkiem drugiego miesiąca jednocześnie - zaczęła cierpieć na kolki, mniej
                      spać, interesować się światem i płakać. I wtedy korzystałam z tego, że się
                      interesuje. I zamiast uspokajać ją tylko przez noszenie - równie często, jeśli
                      nie częściej próbowałam wszystkich innych sposobów - właśnie śpiewania,
                      opowiadania, zabawy. Zaakceptowała to i polubiła, choć na początku różnie
                      bywało.
                      Pozdrawiam i życzę cierpliwości i wytrwałości
                      Ula
                      • umargos Re: dziecko ciągle na rękach 31.08.03, 22:31
                        Dodam jeszcze, bo nie chciałabym zostać źle zrozumiana, nigdy nie zostawiłam
                        dziecka samego kiedy płakało, co nie oznacza, że zawsze najważniejsze było,
                        żeby od razu przestała płakać - czasem zwyczajnie chciała się wyżalić,
                        pzynajmniej tak to wyglądało i jej pozwalałam. Tak jak teraz pozwalam jej się
                        wyzłościć, bo czasem ma taką potrzebę. Wbrew pozorom - nienoszenie płaczącego
                        dziecka, a uspokajanie inaczej jest trudniejsze, bo efektów nie ma od razu,
                        uspokajanie i pocieszanie trwa znacznie dłużej. A czasem zwyczajnie ma się dość
                        wszystkiego i chciałoby sie, że wreszcie się uspokoiło, rozpogodziło i
                        przestało płakać. Skłamałabym gdybym powiedziała, że nie noszę mojej małej
                        (czasem pewnie nawet za dużo), również zdarza mi się ją pocieszać i uspokajać w
                        taki sposób, ale to zależy od tego w jaki sposób płacze.
                        • kangureq Re: dziecko ciągle na rękach 01.09.03, 10:21
                          Po pierwsze-dziekuję Uli smile Mój maluch od początku malutko spał w dzień- chyba
                          że był przy cycusiu smile Jak nie ciamkał - to płakał. Nawet żeby jadł, ale on
                          tylko ciamkał, no ale że jednak zawsze coś leciało to zaczął sie przejadać i
                          zaczął trochę zwracać- najpierw zamiast karmić nosiłam a później dostał
                          smoczka. No i wreszcie nie cały czas przy cycusiu. teraz smoczka ciamka juz
                          tylko wtedy, kiedy jest marudny, albo zasypia czy śpi.Ja leże prawie cały czas
                          przy maluchu (bawię się z nim, obcałowywuje z głośnym cmoknięciem - uwielbia
                          to smile, czytam mu), nawet jesli nie przy nim, to w tym samym pomieszczeniu i z
                          nim rozmawiam. Ale jak zaczyna płakać to już płacze i koniec. Czasem znaczy to,
                          że jest już śpiący, ale nie zawsze. Świat narazie też mu się najlepiej ponaje
                          na rączkach i to najlepiej na mamy rączkach, kolki nas naszczęście ominęły
                          (słyszałam że pomaga gorąca kąpiel razem z mamą, lub podawanie lekko osolonej
                          wody - oczywiście jeśli nie pomagają tradycyjne metody jak woda koperkowa,
                          masowanie brzuszka). Apropo- ile twoja pociecha już ma?
                          Pozdrawiam serdecznie
                          Anita
                        • kangureq Re: dziecko ciągle na rękach 01.09.03, 10:29
                          umargos napisała:

                          czasem zwyczajnie chciała się wyżalić, przynajmniej tak to wyglądało i jej
                          pozwalałam. Tak jak teraz pozwalam jej się wyzłościć, bo czasem ma taką
                          potrzebę. Wbrew pozorom - nienoszenie płaczącego dziecka, a uspokajanie inaczej
                          jest trudniejsze, bo efektów nie ma od razu, uspokajanie i pocieszanie trwa
                          znacznie dłużej.

                          Ale u mojego malucha wyraźnie widać kiedy on się złości, kiedy marudzi,a kiedy
                          naprawdę płacze. W przypadku dwóch pierwszych to rzeczywiście: rozmowa,
                          wysłuchanie i przytulanki pomagają., Ale jeśli płacze, a nie wezmę na rę ce, to
                          nic nie pomaga, a płacz się nasila aż do zanoszenia się dziecka- więc nie
                          czekam a odrazu biorę wtedy na łapki.Ale coraz łądniej się bawi, co zreszta już
                          pisałam
                          pozdrawiam
                          Anita
                          ps. rzeczywiście więcej cierpliwości trzeba wykazać przy uspokajaniu bez
                          brania na rączki
                          • umargos Re: dziecko ciągle na rękach 01.09.03, 11:38
                            Weronika ma już 6 miesięcy i 10 dni. I też miewa tak, że po prostu żałośnie
                            płacze i chce sie przytulać, wtedy naturalne jest, że ląduje na rączkach i
                            zaraz jest dobrze. Ale to właśnie taki specjalny sposób płaczu po którym od
                            razu wiadomo, że inaczej się nie da. Czasem kiedy musi się pożalić, biorę ją na
                            ręce i przytulam, a ona żali się dalej...jak już wyżali się do końca
                            natychmiast się rozpogadza. W gruncie rzeczy stosujesz obecnie takie same
                            metody kojenia smutków dziecka, tyle, że chyba zaczęłam wcześniej dlatego nigdy
                            nie miałam problemu, że muszę nosić moje Maleństwo bez przerwy.
                            Pozdrawiam ciepło
                            Ula
                            • kangureq Re: dziecko ciągle na rękach 01.09.03, 19:12
                              W gruncie rzeczy masz chyba rację smile Z dnia na dzień nasze maluszki robią się
                              doroślejsze smile Podejrzewam że wcześniejsze "marudztwo" mogło być spowodowane
                              upałami - mnie też wykańczały. Teraz nawet w dzień dużo częściej i dłużej śpi,
                              jest przez to bardziej wyspany i radosny.
                              pozdrawiam, ucałuj córeczkę
                              Anita, mama 4,5 miesięcznego Szymka
                              • umargos Re: dziecko ciągle na rękach 01.09.03, 20:39
                                Ucałowałam Małą :o)))). Też przesyłamy ucałowania dla Szymonka.
                                Pozdrawiam
                                Ula I Weronika
    • mamaizyimoniki Re: dziecko ciągle na rękach 30.08.03, 09:03
      Myślę, że nikt nie mówi tu o zostawianiu dziecka, które zanosi się płaczem do
      tego stopnia, że wymiotuje.
      Zapytam tylko te mamy, które tak całymi dniami nosza swoje dzieci o to, kto
      zajmuje się domem, no bo przecież gotują z dzieckiem na ręku, ale pewnie
      prasować i zmywać naczyń się nie da. No chyba, że macie sprzątaczki i panie do
      wszystkiego... Nic tylko pozazdrościć...
      Po drugie przypuszczam, że te wypowiedzi pochodzą od mam, które mają dopiero
      pierwsze dziecko. Bo gdy jest to np. drugie, to także nie da się nosić
      młodzszego cały dzień na ręku kosztem tego starszego, które wymaga także
      opieki, zabawy, przytulenia.
      Więc może nie przesadzajcie.
      Owszem, dziecko tego potrzebuje. Trzeba przytulić, ukołysać...
      Nie raz i nie dwa czytałam wątki, w których opisujecie, że jest dziecko, a
      przychodzi teściowa i zwraca uwagę na bałagan, nie zrobione pranie itd. A może
      lepiej byłoby jednak i dla tego dziecka, gdyby mama nie była zmęczona
      całodziennym noszeniem dodatkowych dziesięciu kilogramów, bo nie wierzę, że
      jest taka, która faktycznie robi to cały dzień, odkładając dziecko tylko na
      czas swojej kąpieli... Do toalety też chodzicie z dzieckiem?...
      Jeszcze jedno. Moja pierwsza córka została przyzwyczajona przez mojego męża i
      rodzinę do noszenia i kołysania. Nie zasnęła wieczorem bez tzw. "lulania",
      które trwało co najmniej godzinę. To nie wszystko. Wyobrażacie sobie kołysanie
      do snu 2-letnie, ważące prawie 20 kg dziecko? Może trudno uwierzyć, ale tak
      miałam, bo ci co kołysali, kiedy ona była malutka, raptem usunęli się, a
      kołysanie miałam jeszcze przez następne 1,5 roku. Mąż zaczął pracować na własny
      rachunek i bywał rzadko w domu (i nadal tak jest) przed 20.
      Ciekawe, co zrobiłabym, gdybym wcześniej zaszła w drugą ciążę? Dziecko
      przyzwyczajone do noszenia na rękach, mama w ciąży, więc powinna się
      oszczędzać, a przecież kilkumiesięczne niemowlęta ważą już ok 10 kg. Co
      wtedy?...
      Więcej rozsądku...
      I żeby nie było wątpliwości: namawiam do przyzwyczajania dziecka do zasypiania
      bez kołysania i do nie przyzwyczajania do noszenia, a nie do zostawiania
      wrzeszczącego w niebogłosy niemowlęcia w łóżeczku.

      Pozdrawiam
      • reszka2 Re: dziecko ciągle na rękach 01.09.03, 15:53
        mamaizyimoniki napisała:


        > Zapytam tylko te mamy, które tak całymi dniami nosza swoje dzieci o to, kto
        > zajmuje się domem, no bo przecież gotują z dzieckiem na ręku, ale pewnie
        > prasować i zmywać naczyń się nie da. No chyba, że macie sprzątaczki i panie
        do wszystkiego... Nic tylko pozazdrościć...

        Zbędna uszczypliwość, naczynia i pranie maja to do siebie, że moga poczekac az
        będę mieć chwilę wolnego czasu. Nic im się nie stanie jak zostaną umyte hurtowo
        wieczorem.
        > Po drugie przypuszczam, że te wypowiedzi pochodzą od mam, które mają dopiero
        > pierwsze dziecko. Bo gdy jest to np. drugie, to także nie da się nosić
        > młodzszego cały dzień na ręku kosztem tego starszego, które wymaga także
        > opieki, zabawy, przytulenia.
        > Więc może nie przesadzajcie.

        Ja nie przesadzałam. Mam dwójke dzieci i dzieki Bogu udało mi się rozwinąć
        takie formy opieki i zabawy nad moim sy6nkiem że fizyczna bliskość mojej
        córeczki niczym mu nie przeszkadzała. Więc może ty nie przesadzaj. I nie mierz
        wszystkich swoją miarką.
        > Owszem, dziecko tego potrzebuje. Trzeba przytulić, ukołysać...
        No właśnie.

        > Nie raz i nie dwa czytałam wątki, w których opisujecie, że jest dziecko, a
        > przychodzi teściowa i zwraca uwagę na bałagan, nie zrobione pranie itd.
        A co ma do tego teściowa?'
        A może lepiej byłoby jednak i dla tego dziecka, gdyby mama nie była zmęczona
        > całodziennym noszeniem dodatkowych dziesięciu kilogramów, bo nie wierzę, że
        > jest taka, która faktycznie robi to cały dzień, odkładając dziecko tylko na
        > czas swojej kąpieli... Do toalety też chodzicie z dzieckiem?..

        No pewno że chodziłam. I faktycznie Magda cały prawie czas była na moich
        rękach. Nie rozumiem dlaczego cię to drażni?]
        Apele zaś o więcej rozsądku... A w czym przejawia się nierozsądność matek które
        mają cały czas swoje dziecko przy sobie, które lulaja do snu, skoro nikomu to
        nie przeszkadza?
        Więcej dystansu. Różne są metody na życie.
        • umargos Re: dziecko ciągle na rękach 01.09.03, 17:43
          Hmm..przepraszam że się wtrącę. Ale skoro ktoś pisze post "dziecko ciągle na
          rękach" to oznacza, że dostrzega nie tylko pozytywne aspekty - czyli szczęśliwe
          dziecko, cieszące się z ciągłej bliskości mamy, ale też te mniej radosne - brak
          czasu dla siebie, na prace domowe czy wreszcie zmęczenie. Nie chodzi też o to
          jaka postawa i sposób postępowania jest lepsza, a jaka gorsza, choć osobiście
          mam bardzo dużą satysfakcję, że udało mi się tego uniknąć i z trudem, bo z
          trudem, ale nauczyłyśmy się z Małą radzić sobie inaczej, nie tylko nosząc. Dla
          mnie osobiście najtrudniejsze było powstrzymanie całkiem naturalnego odruchu
          noszenia dziecka kiedy tylko zakwiliło (a przecież ani bliskość, ani
          zapewnienie poczucia bezpieczeństwa i bycie obok nie musi się wyłącznie tak
          manifestować) i równie naturalnej potrzeby, żeby skutek pocieszania był
          natychmiastowy. To przecież nie jest pole do ataków.
          Pozdrawiwam
          Ula
          • reszka2 Re: dziecko ciągle na rękach 02.09.03, 09:40
            umargos napisała:
            Nie chodzi też o to
            > jaka postawa i sposób postępowania jest lepsza, a jaka gorsza,

            No właśnie, i żadna nie jest a przynajmniej nie powinna byc powodem do
            wydziwiań na temat stanu czyjegoś mieszkania oraz terminu wykonywania prac
            domowych.

            Dla mnie osobiście najtrudniejsze było powstrzymanie całkiem naturalnego
            odruchu noszenia dziecka kiedy tylko zakwiliło
            Ula, chyba sama widzisz jak bardzo znamienne jest to co napisałaś. Abstrahując
            od wszelkich praktycznych rzeczy matka natura tak skonstruowała kobiety żeby
            ich odruchem naturalnym było wziąć płaczącego malucha na ręce, utulić. A tu
            matki muszą się od tego POWSTRZYMYWAĆ.
            Słuchaj, ja jestem jak najdalsza od wpadania w przesadę jak pewna pani
            psycholog w czasopiśmie dla rodziców dzieci, która od czci i wiary
            odsądziła .... wózki dla dzieci, jako rzecz sprzyjającą separacji dziecka od
            matki, że o łóżeczkach nie wspomnę, to prawdziwe dzieło szatana, kręciła nosem
            też na nosidełka (chyba warstwa materiału była zbyt gruba), a jako jedyne
            możliwe ułatwienie dopuszczała chustę.
            Ja wiem, że fakt jest taki, że ramiona matki są dla dziecka miejscem lepszym
            niż najbardziej firmowy wózek. I wiem że są liczne badania gdzie jakaś
            amerykańska mądrala wyliczyła że dziecko powinno być noszone na rękach mniej-
            więcej 3 godziny dziennie celem zapewnienia prawidłowego rozwoju emocjonalnego
            (czy koniecznie noszona? Nie. Można sie położyć do łóżka na 3 godziny, czemu
            nie). II wiem że dla MOJEJ córki i MOJEGO synka nie było lepszej metody
            pocieszenia niż wzięcie na ręce i ukołysanie. I MOJE dzieci nie przyzwyczaiły
            się do noszenia - zdecydowanie bardziej wolą swoje nogi do przemieszczania się
            niż moje ręce, natomiast pocieszane wolą być na rękach bo tak jest nam lepiej.
            Ale smutno mi się czyta takie rzeczy, w stylu "nie bierz na ręce bo sie
            przyzwyczai". A dlaczego ma się nie przyzwyczajać? Bo gary są niesprzątnięte.
            Tymczasem akurat jak urodził się mój synek w "Dziecku" był cykl artykułów o
            bliskości rodziców z dzieckiem. Teraz to było powtórzone, w ramach informacji o
            akcji "Przytul mnie". W artykułach tych właśnie dyskutowano z poglądem "bo się
            przyzwyczai". Do mnie najbardziej przemówił argument: Przyzwyczai się? No to
            co? Ileż to może trwać, kilka miesięcy zanim odkryje uroki samodzielnego
            przemieszczania? Da się przeżyć. I dlatego zupełnie nie przejmowałam się
            mozliwością uzależnienia. Do której zresztą nie doszło. Bo ja uważam i
            praktykuję to w swoim życiu że niemowlakowi nie skąpi się niczego. Nawet
            noszenia, jesli taka jego wola.

            Dylemat :nosić czy nie należy do kwestii nierozstrzygalnych w sposób
            arbitralny. Tutaj tylko swój instynkt i doświadczenie mogą decydować. Ja
            zadecydowałam o braniu swoich dzici na ręce przy każdym zapłakaniu i noszeniu w
            bezpośredniej bliskości siebie przez bardzo długi czas. Tego potrzebowały,
            będąc najwyraźniej dziećmi o wysokich potrzebach emocjonalnych*.
            No i decyzję mojego instynktu mam podpartą badaniami naukowymi wink co mnie
            dodatkowo przekonuje wink

            * cytat z Aluc.
            • umargos Re: dziecko ciągle na rękach 02.09.03, 11:24
              Masz oczywiście zupełną rację. Dziecko trzeba nosić i tulić i nieumyte gary nie
              są najważniejsze (choc osobiście nie odebrałam wypowiedzi do której się
              odniosłaś jako uszczypliwej i czepialskiej, raczej zdziwienie z odrobinką
              ironii). Co do ilości przytulania to naturalne karmienie zapewnia noworodkom
              ten komfort, że są przytulane do woli. Moje nie jadło często, za to jak już
              jadło to początkowo sesja karmienia trwała czasem nawet 2h, z małymi przerwami
              w trakcie (więc w sumie dobre 10 godzin przytulania na dobę). Ale kiedy dziecko
              jest trochę starsze nie ma nic złego w podejmowaniu prób uczenia się
              (wzajemnie, bo to dotyczy tak matki jak i dziecka) innych sposobów uspokajania,
              pocieszania, kojenia. Jeżeli ktoś chce niech nosi, ale jeżeli ktoś chciałby to
              trochę ograniczyć - to prawie zawsze się da. Bez żadnej szkody dla dziecka.
              Zastosowałam z powodzeniem u siebie i mam w tej chwili niebywale radosne i
              pogodne dziecko, pomimo, że nie noszę jej godzinami. I paradoksalnie to pomógł
              nam fakt, że cierpiała na kolki. Noszenie na nie pomagały, dziecko i tak
              płakało, i dlatego stwierdziłam, że nie jestem w stanie robić tego bez przerwy.
              I zaczęłam stosować inne sposoby pocieszania. I tak zostało. Potem, analogiczny
              sposób zastosowałam przy uczeniu samodzielnego zasypiania - i teraz dziecko
              zasypia bez problemu. I to, oczywiście nie moja sprawa, jakie metedy ktoś
              stosuje i stosował w odniesieniu do swoich dzieci, ale jeśli pyta o radę, to
              staram sie służyć swoimi doświadczeniami. I chyba wolno mi się zdziwić, jeżeli
              ktoś (a robią tak moi znajomi) noszą dziecko w nocy, bo nie chce spać. I
              wygląda to tak, że najpierw przez 3 godziny nosi mama. Potem przez 3 godziny
              nosi tatuś...a następnego dnia oboje są nie do zycia. I tak powtarza się prawie
              co noc. Dla mnie to nie ma sensu. W takim wypadku na pewno zastosowałabym inne,
              wypróbowane przez siebie metody uspokajania.
              Pozdrawiam
              Ula
              • ascoti Re: dziecko ciągle na rękach 08.09.03, 15:01
                Przeczytałam ten wątek i w całości zgadzam się z Ulą. Mam dwójkę dzieci (2,3 i
                4 msc)i często zastanawiałam się, jak to jest,że koleżanki ciągle narzekają,że
                ich dzieci płaczą, że MUSZA je nosic,że są tym zmęczone. A moje dzieci NIE
                PŁACZA. Oczywiście,że płączą, tylko że dla mnie jest to forma komunikacji-daje
                ( w tej chwili piszę o tym najmłodszym)mi znać,że chce mi cos powiedzieć. I bez
                problemu odróżniam o co mu chodzi- ze chce już spać, ze chce cycusia, że
                znudziły mu się już te zabawki i chce inne, przekręcic się na brzuszek lub ze
                chce po prostu na rączki popatrzec na swiat z innej perspektywy i poprzytulac
                się do mamy. I teraz nawet trudno nazwać to płaczem- On normalnie mnie woła,
                coś jakby ,,meme,meme". A nauczyła mnie tego moja mama. Kiedy urodziło się
                pierwsze dziecko i nie miałam pojecia co to sa kolki, po 3 tyg. zaczęlo się.
                Pamietam jak wykończona noszeniem na rękach zadzwoniłam do mamy i powiedziałam,
                że Mała pewnie już się przeywyczaiła do rączek albo że taki ma charakter,
                przecież niektóre dzieci płaczą całymi dniami. Mama mi odpowiedziała: ,,Co ty
                opowiadasz, nigdy nie zwalaj,że płacze, bo się przyzwyczaiło itp. tylko spróbuj
                zrozumieć dlaczego" I rozumiem sie zarowno z pierwszym jak i z drugim
                doskonale. Miało byc o noszeniu, a wyszło o płakaniu. Tłumacze się dlaczego- bo
                mam znajomą rodzinę, gdzie płacz dziecka jest czymś zakazanym, wg. nich dziecko
                nie może płakac,kiedy jesteśmy razem oni jakby się wstydzili, gdy ich mały
                zapłacze. A najprostszym sposobem na uciszenie jest wziąść na ręce, stąd ciągle
                go nosza, jakby bali się, że gdy położą to znowu się rozpłacze. Kiedy np.
                przyjdą do mnie i mój mały zakwili to też od razu biorą go na ręce , nawet nie
                zdąże przyjść np. z kuchni. Wniosek: nie można popadać w skrajność ani w jedną
                ani w drugą stronę
    • emolek Re: dziecko cia˛gle na re˛kach 30.08.03, 13:01
      Od razu serdecznie wspolczuje, ja mialam dokladnie tak samo ze swoim - i tu tez
      tak samo - Mikolajem. Okres pierwszych 4 miesiecy wspominam na tyle "dobrze",
      ze do dzis twierdze ze jest to moje pierwsze i ostatnie dziecko. Nie pomagalo
      nic: bujanie, kolysanie i spiewanie... liczyly sie tylko r?czki, r?czki,
      r?czki. Skonczylo sie to dopiero, kiedy Mikolaj potrafil samodzielnie siedziec
      (dobrze chociaz, ze nastapilo to dosyc wczesnie).
      Na pocieszenie dodam, ze czas biegnie naprawde szybko - dopiero co mdlaly mi
      rece od noszenia a dzis Mikolaj ma 11 miesiecy i najlepiej mu kiedy moze sam
      biegac po calym mieszkaniu (zaczelo sie tylko lapanie w locie wszystkich
      przedmiotow, ktore znajda sie w zasiegu jego zwinnych lapek).
      Pozdrawiam serdecznie i zycze wytrwalosci - nic nie trwa wiecznie.
    • danka39 Re: dziecko ciągle na rękach 30.08.03, 22:02
      Mój Łukasz też jest strasznie roznoszony. Strasznie mnie to martwi, bo
      dziewczyny teraz idą do szkoły, a jak były to one ponosiły...
      Ale nie zawsze trzeba go nosić.
      Czasami uda mi się go odłożyć do wózka. Na początku strasznie protestuje, ale
      daję mu smoczek, koło główki kładę pieluchę tetrową, żeby coś tam czuł i
      najwyżej się nią zajął i mam spokój na jakieś pół gdzieny. Ma 4 miesiące, już
      obserwuje świat dookoła, więc obkładam go zabawkami, na żyrandolu córka
      powiesiła na sznurku karuzelę, tak, że podjadę wózkiem i Mały sobie obserwuje
      miśki.
      Spróbuj, może Ci się uda.
      Pozdrowienia
      Danuta z Łukaszkiem
    • mika_forum Re: dziecko ciągle na rękach 01.09.03, 19:52
      Moje dziecko wogole nie bylo noszone!!!!! Rozwija sie swietnie, jest bardzo
      pogodne.
    • annalema Re: dziecko ciągle na rękach 02.09.03, 20:38
      Czesc,
      Maja Zoska ma 2 miesiace i uwielbia byc noszona, ale od jakis 3 tygodni
      skutkuje wkladanie do lozeczka i wiszace zbawki - tylko rano wytrzymuje okolo
      godziny. Pozniej jest spacer - w wozki spi conajmniej 2 godziny. Pozniej lubi
      troche pomarudzic wiec jest przekladanie z lezaczka (wytrzymuje okolo 15 min)
      do hustawki (okolo 30 min) i na rece do nosidla. Wieczorem po kapieli i
      karmieniu klade sie z nia i czekam az zasnie po czym ja wstaje a ona juz sama
      spi. Pamietaj wszyscy sa swietnymi doradcami ale to Ty jestes mama i najlepsze
      dla Twojego dziecka bedzie to co Ty sama zadecydujesz w zgodzie ze swoimi
      pogladami. Jezeli Cie tak strasznie meczy noszenie na rekach wkladaj do
      lozeczka za kazdym razem jak zasnie , obudzi sie to ululaj i znowu do lozka
      zabiera to troche czasu (nawet miesiac)ale metoda powtarzalnosci dziala.
      Powodzenia i pamietaj czas biegnie tak szybko korzystaj z kazdej chwili
      spedzonej z maluszkiem
      Anka
      • esteel Re: dziecko ciągle na rękach 03.09.03, 19:29
        Haja,
        do jakiej hustawki wkladasz dzieciatko? Do kolyski?, w pozycji lezacej? .
        Czasami dzieci chca byc noszone bo moga sie przyjzec z wysokosci pasjonujacemu
        swiatu. Zreszta kazde dziecko ma inne emocjonalne potrzeby. Za pare lat beda
        sie odganiac od naszycch pocalunkow i pieszczot. E
        • annalema Re: dziecko ciągle na rękach 03.09.03, 22:44
          Hej
          Hustawka (firmy Fisher-Price), ktora dziala tak jak kolyska tylko mala siedzi w
          pozycji pollezacej, dzieki temu moze obserwowac co sie wokol niej dzieje.
          Oczywiscie miejsce ustawienia i zabawki musze jej ciagle zmieniac gdyz szybko
          sie nudzi ale mnie to niespecjalnie martwi gdyz uwazam, ze dzieki temu uczy sie
          czegos nowego a w koncu moja rola oprocz dania jesc jest pokazanie wszystkiego
          malej Zosce - o czym czesto my mamy zapominamy.
          Anka
    • agnes.en Re: dziecko ciągle na rękach 04.09.03, 01:31
      Witam.
      Prosze, prosze, jaki to ekscytujacy temat!

      Moja corcia wlasnie konczy 4 m-ce. Byla duzo, duzo noszona - pierwsze 8 tygodni
      musiala byc ze mna non stop (trudno bylo wyrwc sie do toalety, ale to nic).
      Brakowalo mi bardzo nosidelka lub chusty (juz je mam). W nocy spalysmy razem
      (co ulatwialo karmienie). PO tyc 8 tygodniach corcia nagle sama polubila
      lozeczko (wczesniej nie chciala byc tam zostawiana!)doceniajac, ze matam sporo
      miejsca, polubila lezaczek itd. Codziennie musze ja troche ponosic (chusta w
      robocie, dziecie ma 7 kg)-jest to okreslona dawka bliskosci, ktorej sie domaga,
      a ja mysle, ze mogloby byc wiecej... Napewno nie nosze jeej przez 3 godziny,
      aprzeciez ponad polowa swiata (ostatnio takze w Europie Zach.)nosi przez
      pokolenia dzieci w chustach do conajmniej 2 roku zycia niemal non stop! I co -
      stalo sie cos zlego tym dieciom albo mamusiom? To jest najbardziej tradycyjna,
      niemal atawistyczna forma opieki macierzynskiej! Od zarania dziejow,kochane
      Panie. Z tych dzieci przez pokolenia wyrosli normalni, swietnie funkcjonujacy
      ludzie.Z pewnoscia nie braklo im matczynej opieki i poczucia bezpieczenstwa.

      Psycholodzy bija ostatnio na alarm, ze spoleczenstwo polskie ulega
      psychopatyzacji - w lini prostej wywodzilito od tego, ze jest to spoleczenstwo
      coraz bardziej 'bezdotykowe'...

      Sadze, ze warto wziac sobie do serca, ze dziecko potrzebuje wtulenia w mame,
      aby dobrze wzrastac. I dla rozwoju potrzebna jest swiadomosc,ze jest ktos, kto
      zawsze pomoze, kto uratuje,na kogo mozna liczyc, ze w ramionach matki wszystko
      zle przemija...
    • dorora Re: dziecko ciągle na rękach 04.09.03, 19:00
      Nasz syncio był taki sam. Cały czas na rączkach, każda
      proba położenia kończyła się dzikim krzykiem. Nosiłam go
      na rękach, bo nie mogłam słuchać jego płaczu. Teraz ma 6
      miesięcy i nadal chce być ze mną. Wzięłam się na sposób i
      jeżdżę po mieszkaniu wózkiem : do ubikacji, do łazienki
      czy kuchni. Czy siedzę na kibelku, czy się kąpię, czy
      gotuję mój syncio zawsze ze mną. Widzi mnie cały czas i
      to mu wystarcza. A ja też mam go na oku.
    • sablub Re: dziecko ciągle na rękach 07.09.03, 21:35
      Z moją Kaśką ( 10 miesięcy) było tak. Przez pierwsze miesiące bardzo dużo
      płakała więc ciągle nosiliśmy ją na rękach. Trochę podrosła , trochę mniej
      płakała a my z przyzwyczajenia jak tylko zaczynała płakać braliśmy ją na ręce.
      Efekt był taki, że nie dało się z nią wyjść na spacer, jak zaczynała marudzić
      trzeba było ją brać na ręce, a idz tu po chodniku z dzieckiem na rękach pchając
      wózek. Mąż bardziej stanowczy niż ja próbował zmusić Kaśkę żeby wytrzymała w
      wózku np 3 minuty i szedł 3 minuty z drącym się dzieckiem (w założeniu okres
      czasu miał się wydłużać)a potem brał ją na ręce. Metoda była głupia a Kaśka
      zrozumiała z tego wszystkiego chyba tyle, że w życiu trzeba się nieźle
      naawanturować żeby dostać to czego się chce. Inną metodę wymyśliła moja mama.
      Nigdy nie brała małej na ręce ale robiła wszystko żeby się nie rozpłakała na
      dobre (listki do rączki, soczek, chrupki, zabawki, stukanie w daszek wózka i
      śpiewanie - tolubi najbardziej)w domu też stosuję.
    • akia_k Re: dziecko ciągle na rękach 08.09.03, 17:46
      Mój synek jest równie męczący. Za trzy dni kończy 10 tygodni. Od urodzenia
      bardzo dużo płacze, ma problemy z zaśnięciem. Nie zdarzyło się żeby tak po
      prostu odłożony zasnął. Zasypia przede wszystkim noszony na rękach i to często
      po długiej walce, bo mimo że go nosimy to i tak podczas noszenia często się
      drze jakby obdzierali go ze skóry. Czasami zasypia przy piersi. Śpi głównie na
      brzuszku, na plecach prawie od razu się budzi. Nie przespał jeszcze ani minuty
      w swoim łóżeczku sad(( Wózka także nie uznaje, na spacerze ryczy, trochę się
      zdrzemnie, ale po chwili pędem na sygnale wracamy do domu. Jest bardzo marudny,
      mało i krótko śpi w ciągu dnia, po odłożeniu często od razu się budzi, noce są
      równie fatalne. Padam już ze zmęczenia. Na razie czekam aż z tego wyrośnie.
      Osobiście uważam, że to nie jest kwestia przyzwyczajenia dziecka, a tego jakie
      jest. Jedne są spokojne od urodzenia inne beczą i niewiele jest w stanie je
      uspokoić. Znam różne przypadki, mi niestety trafił się ten trudniejszy
      egzemplarz, musiałam go nosić już w szpitalu.
      • jamila Re: dziecko ciągle na rękach 08.09.03, 17:57
        Zgadzam sie - to zalezy od dziecka, czy bardzo potrzebuje noszenia czy nie.
        Mysle, ze czesto nie zdajemy sobie sprawy, ze dziecko moze z roznych przyczyn
        (np. stresu zwiazanego z porodem) potrzebowac wiecej naszego ciepla,
        bezpieczenstwa etc. Moja Corcia trafila do inkubatora, porod choc naturalny byl
        trudny (choc trwal raczej krotko jak na pierwszy moj raz). Dlatego staralam sie
        jej to 'zrekompensowac' jak tylko umialam.Przez pierwsze 6 -7 tyg, spalysmy
        razem - mimo obaw mojej babci, ze potem nie polubi lozeczka i sie przyzwyczai -
        po tym czasie polubila swoje lozeczko niezmiernie. To samo z noszeniem. Po
        pewnym czasie noszenia polubila swoj lezaczek, tylko od czasu do czasu trzeba
        wziac na rece - tak dla bliskosci i ...innego punktu widzenia wink

        Mysle, ze lepiej starac sie odpowiadac na potrzeby dziecka - ono najlepiej wie,
        co mu jest bardzo potrzebne. Fakt, ze czsem ciezki berbec moze umeczyc, zle
        coz - jesli sie jest mama...smile))
    • humarang110a Re: dziecko ciągle na rękach 18.01.23, 14:15
      Hejo
      Powiem tak moja córcia ma 12 tygodni
      Od początku przez pierwszy miesiąc ciągle chciałabyć noszona na rękach...jednak mimo wszystko walczyliśmy i odkładaliśmy ją do łóżeczka kiedy tylko mocniej zasnęła.Gdy budziła się usypialismy i znów do łóżeczka co przyniosło cudowny efekt
      Po miesiącu czasu dziecko leży na łóżku z nami bawi się bawi się w końcu sama zasypia ,leży bez płaczu . Płacze tylko gdy jest głodna,gdy trzeba zmienić pieluchę lub gdy nasze kochanie domaga się uwagi .Gdy nikt na nią nie patrzy a siedzimy obok zasypia sama, zasypia przy mleku i możemy odłożyć ją do łóżeczka i nie budzi się przez długi czas.Nocki przesypia bez budzenia się , wyłącznie ja jedzenie i zmianę pieluchy .Więc moja droga poprostu bądź wytrwała odkładaj małego chociaż na chwilę albo jak płacze dawaj smoczka i próbuj uspokajać go w łóżeczku ,puść kołysanki głaskaj po główce poszukaj odpowiedniego sposobu czegoś co na niego działa.
      Pozdrawiam 😊😊😊
      • camel_3d2 Re: dziecko ciągle na rękach 27.02.23, 08:12
        to dziecko ma teraz 20 lat... juz




        Więc moja droga poprostu bądź wytrwała odkładaj małego
        > chociaż na chwilę albo jak płacze dawaj smoczka i próbuj uspokajać go w łóżecz
        > ku ,puść kołysanki głaskaj po główce poszukaj odpowiedniego sposobu czegoś co n
        > a niego działa.
        > Pozdrawiam 😊😊😊
    • camel_3d2 Re: dziecko ciągle na rękach 27.02.23, 08:10
      Kup sobie chuste i noc go na plecach. I masz problem z glowy.
      • camel_3d2 Re: dziecko ciągle na rękach 27.02.23, 08:11
        chociaz zakladajac, ze to watek z 19.08.03.. to mysle, ze on ma teraz 20 lat i juz go nie musisz nosic.

        > Kup sobie chuste i noc go na plecach. I masz problem z glowy.
    • annow Re: dziecko ciągle na rękach 24.03.23, 11:59
      Spróbuj może nagrzać łóżeczko termoforem z pestek wiśni przed położeniem malucha, u mojego pomaga jak ma cieplutkie łóżeczko. Mogę polecić ten: termofor z pestek wiśni
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka