Dodaj do ulubionych

niewiedza nt. karmienia piersia jest porazajaca

12.03.08, 19:56
taki wniosek mnie naszedl po entym juz chyba wniosku o slabnacej
laktacji.
mam wrazenie ze niektore mamy tylko szukaja problemow tam gdzie go
nie ma.
a to bo dziecko za czesto je, na pewno sie nie najada, a to kobieta
zamiast 500 ml sciaga jedynie 50 laktatorem, a to bo nie zrobilo
kupy, a to bo dziecko sie denerwuje itd.
przyklady mkozna mnozyc
do tego dochodzi przekonanie, ze karmiac piersia trzeba stosowac
scisla diete.

eh pewnie mi sie oberwie
Obserwuj wątek
    • osa551 Re: niewiedza nt. karmienia piersia jest porazaja 12.03.08, 20:09
      Pokolenie naszych matek raczej piersią nie karmiło i stąd może nie
      ma też wsparcia z tej strony. Moja matka (lekarz), ani teściowa o
      karmieniu piersią nie miały zielonego pojęcia i nie wiedziały co mi
      doradzić. Pierwsze dziecko przez rok (a przynajmniej na początku)
      wykarmiłam tylko własną determinacją.
      • kkatarynka Re: niewiedza nt. karmienia piersia jest porazaja 12.03.08, 20:33
        > Pokolenie naszych matek raczej piersią nie karmiło i stąd może nie
        > ma też wsparcia z tej strony. Moja matka (lekarz), ani teściowa o
        > karmieniu piersią nie miały zielonego pojęcia i nie wiedziały co
        mi
        > doradzić. Pierwsze dziecko przez rok (a przynajmniej na początku)
        > wykarmiłam tylko własną determinacją.


        Świeta prawda, jesli bym sluchala tesiowej to dziecko jadloby mleko
        z proszu i pilo wode z glukoza od urodzenia....
        • daga_j Re: niewiedza nt. karmienia piersia jest porazaja 12.03.08, 21:20
          margo_kozak spodziewałaś się krytycznych uwag,a zgadzamy się z Tobą - ale chyba tylko te mamy, które nie mają problemów z karmieniem (czyli również ja) - nie wiem co bym myślała, gdyby któreś moje dziecko słabo przybierało na wadze. A należy pamiętać, że chyba tylko to jest wyznacznikiem czy jest dobra ilość pokarmu - mnie właśnie to na forum uderza, że kobiety martwią się, że mają za mało pokarmu, więc "na wszelki wypadek" wprowadzają butlę na noc - w ten sposób tylko przyczyniają się do jeszcze zmniejszenia laktacji, co nie. To mnie dziwi - nie zrozumienie czemu się pokarm produkuje w piersiach. Albo jeszcze bardziej mnie dziwi niewiedza, że po porodzie mówię "nie miałam pokarmu dwa dni" - no hola, hola, a siara, to co? Pierwsze dni jest tylko siara i ona wystarcza, parę kropel dziecko wyssie i też dobrze, położna pisała, że produkcja pokarmu rusza już w którymś tygodniu ciąży (chyba nawet już w 16?) i nie ma opcji
          "brak". A po tych kilku dniach jak dziecko jest prawidłowo przystawiane to produkcja ruszy aż do osiągnięcia "nawału" i dalej wedle potrzeb, no ale to wiecie. smile
          Ja tam karmię z powodzeniem już drugie dziecko, podaję mu gdy chce pierś, ba, pewnie nawet za często (czasem jakieś marudzenie zatkam cycem - może nie wychowawcze, ale przynajmniej mam dobrą laktację, dzieci super ważyły w okresie karmienia piersią). Karmienie naturalne to dla mnie sama przyjemność smile
          • margo_kozak Re: niewiedza nt. karmienia piersia jest porazaja 12.03.08, 21:34
            daga fajnie to opisalas.
            ja wiem ze niektore z nas maja naprwde problemy, ale nie o te
            dziewczyny mi chodzi.
            razi mnie brak przygotowania ze strony teoretycznej.
            bo przeciez mozna poczytac przed porodem i dowiedziec sie wielu
            cennych rzeczy jak np. to ze dziecko rodzi sie z zoladkiem o
            pojemnosci 5 ml = potrzebuje malutko mleczka, to ze laktacja sie
            zorwija wraz z wiekiem dziecka i im czesciej przystawiamy tym
            bardziej ja pobudzamy.
            to takie podstawy a pomagaja uniknac wiele stresow, nerwow i
            niepewnosci.

            mnie jeszcze dobijaja teksty w stylu:
            jestem 5 dni po porodzie i gdy naciskam piers, to mleko nie sika
            i moje ulubione - malo kaloryczne mleko

            jestem w ogole przerazona iloscia watkow o nauce samodzielnego
            zasypiania dzieci juz nawet 3,5 miesiecznych!!!!
            albo zdziwieniem ze dziecko 6 miesiecy nie przesypia nocy.
            • krztyna Re: niewiedza nt. karmienia piersia jest porazaja 13.03.08, 08:25
              Czytanie przed porodem o karmieniu piersią raczej jest najczęściej
              mało realne. Będąc w ciąży zajmował mnie najwięcej sam poród -
              później w domu wyrzucałam sobie, ze tak się na tym skupiłam a tak
              mało (we własnym przekonaniu) wiem na temat noworodka w domu.
              Ale zgadzam się, że niepotrzebnie sporo dziewczyn przy najmniejszym
              problemie z karmieniem (a nie czarujmy się, każda z nas ma ich
              dziesiątki!) piszą niemądre wątki zamiast wtedy poczytać. No cóż -
              moimi mikro piersiami (rozmiar B wydawał mi się w czasie karmienia
              wręcz rubensowski) karmiłam z powodzeniem syna przez 14 miesięcy. I
              po początkowych kłopotach później była to sama przyjemność.

              ------------
              Aniołek Platek ma braciszka Skorpka
              • monikapie Re: niewiedza nt. karmienia piersia jest porazaja 13.03.08, 11:34
                napisze jak bylo u mnie. od poczatku ogromne problemy ale bylam zdeterminowana.
                mialam przy tym wsparcie meza. od poczatku wydawalo mi sie, ze mleka mialam jaos
                malo. w dzien karmilam non stop - z przerwa na przewiniecie. nie dalo sie malej
                odstawic od piersi chocby na chwile. do toalety chodzilm raz dziennie a jadlam
                tylko dzieki temu, ze mama mnie karmilam jak ja karmilam mala. tak bylo do 3
                miesiecy. mala przybierala na wadze w normie. po 3 miesiacach waga stanela i
                przez miesiac prawie nie ruszyla. mala caly czas plakala. z ciezkim sercem
                siegnelam po butelke. niestety, to jest prawda, ze butelka wypiera piers.
                najpierw dokarmialam dwa razy dziennie, potem czesciej. dzis ( 5,5 mies.) corka
                jest prawie zupelnie na modyfikowanym, sciagam ile moge i daje jej swoj pokarm 2
                razy dziennie po 50ml. zazdroszcze mamom, ktore bez problemow moga wykarmic
                swoje dzieciaczki. dla mnie to byla ciezka praca i przykro mi, ze nie dalam rady
                dluzej.
          • edit38 Re: niewiedza nt. karmienia piersia jest porazaja 13.03.08, 11:50
            Słowa że problemy z karmieniem piersią to wymyślone problemy
            wypowiadają tylko osoby które takich problemów nigdy nie miały. Ja
            jeszcze przed zajściem w ciążę bardzo marzyłam o długim karmieniu
            piersią. Niestety rzeczywistość okazała się bardzo brutalna. Po
            porodzie nie miałam wcale pokarmu (piłam herbatki laktacyjne i litry
            płynów), nawet siara ze mnie nie leciała (kuzynce już w 5 m-cu
            kapało z piersi) Wiem że laktację pobudza się częstym przystawianiem
            dziecka do piersi ale co z tego jeśli mała za nic w świecie nie
            chciała ssać. Położne w szpitalu poradziły abym próbowała karmić
            przez osłonki sylikonowe (mam płaskie brodawki) w ten sposób że na
            początku karmienia miałam wstrzyknąć między pierś a osłonkę troszkę
            mleka modyfikowanego to wtedy dziecko będzie ssało bo będzie
            wiedzieć że gdy ssie to leci mleczko- guzik gdy tylko brakowało
            mleka w osłonce mała wypluwała ją i odwracała główkę. Położne znowu
            doradziły abym próbowała ściągać pokarm i dawać z butli, niestety
            okazało się że każda próba kończyła się tym że zamiast pokarmu
            ściągałam krew. Po 3 dobach zaczęłam się strasznie tym dręczyć i
            zamartwiać co wpędziło mnie w depresję a wtedy o napływie pokarmu
            nie było już mowy tym bardziej że przepisano mi leku antydepresyjne
            więc nawet gdybym dostała pokarm to karmić już nie mogłam.
            Wobec tego strasznie denerwuje mnie krytyka osób które nie radzą
            sobie z karmieniem piersią. Zdaję sobie sprawę że niektóre pytania
            są może i śmieszne ale skoro ktoś czegoś nie wie to dlaczego nie
            miałby zapytać innych osób.
            Teraz jestem już o tyle mądrzejsza że w przypadku drugiego dziecka
            (jeśli będzie) nie będę za wszelką cenę starać się karmić piersią.
            Owszem bardzo bym chciała ale jeśli się nie da to nic na siłę (nie
            chcę po raz kolejny przechodzić przez to że nie pamiętam prawie
            wcale pierwszego miesiąca życia mojego dziecka) U mnie wielką
            przeszkodą jest kształt brodawek a jeśli dojdzie do tego jeszcze
            brak pokarmu i leniwe dziecko to o karmieniu nie ma mowy.
        • babcia47 Re: niewiedza nt. karmienia piersia jest porazaja 12.03.08, 22:23
          ciekawe..chyba należę do pokolenia Waszych matek a karmiłam 2 lata i
          3 miesiace..moja mama karmiła mnie 10 miesięcy..myslicie, ze to wasz
          wymysł? sto lat temu butelek nie było..
          • babcia47 Re: niewiedza nt. karmienia piersia jest porazaja 12.03.08, 22:27
            ps. dzieci mimo karmienia piersia po 2 miesiacach przesypiały całą
            noc(min.6 godzin)..i to we własnych łóżeczkach!!!
            • aniulka_ba Re: niewiedza nt. karmienia piersia jest porazaja 13.03.08, 08:53
              Moja mama też karmiła nas piersią (też należy do "pokolenia naszych matek"), ale
              jako położna twierdzi, że 20 lat temu nie było parcia na naturalne karmienie,
              jak pojawiał się najmniejszy problem z laktacją przechodziło się na flaszkę i
              już (tak wynika z jej doświadczeń, każdy może mieć inne).
              • babcia47 Re: niewiedza nt. karmienia piersia jest porazaja 13.03.08, 22:30
                mi też "madre kobiety" mówiły, ze dziecko płacze, bo pewnie coś jest
                nie tak z pokarmem (miało kolkę) ale pogoniłam i robiłam swoje..
    • panixx Re: niewiedza nt. karmienia piersia jest porazaja 12.03.08, 21:40
      Jeszcze miesiac temu zgodzilabym sie z Toba. Przeczytalam wiele
      poradnikow i artykulow na temat karmienia persia i myslalam, ze
      jestem swietnie przygotowana do bycia mama i do karmienia piersia.

      Ale jak zostalam mama i sama zaczelam karmic i obserwowac WLASNE
      dziecko, to tysiace watpliwosci mnie ogarnia i sama zadaje na forum
      i znajomym 'glupie' pytania - dokladnie takie, ktore wspomnialas:
      kupy, krostki, najadanie sie, przybieranie na wadze itd.

      Chyba wszyscy wiedza, ze poczatkujacy rodzice panikuja, boja sie, bo
      sa niepewni i chca jak najlepiej dla swojej pociechy.
    • aniulka_ba Re: niewiedza nt. karmienia piersia jest porazaja 12.03.08, 22:04
      Ode mnie też Ci się nie oberwie - przykro mi, że Cię zawiodłam...

      Dodam tylko jeszcze, że najwięcej o karmieniu piersią to wie moja teściowa,
      która żadnego ze swych dzieci piersią nie karmiła. Pierwszego syna, bo jej nie
      wychodziła, drugiego, bo - moim zdaniem - nie chciała, a twierdzi, że dlatego,
      że paliła, więc "co to byłoby za mleko". Od pierwszych dni nasłuchałam się, że
      mały się nie najada, bo ja jem tylko chleb z dżemem albo z serem. Potem
      narzekała, ze jem za mało nabiału (to mam jeść ten ser, czy nie???). Potem
      twierdziła, że synowi zaszkodził pasztet, który zjadłam, a nie mięcho, które ona
      przyprawiła ostrą papryką (mały nie miał wtedy jeszcze miesiąca). Ostatnio
      przeszła samą siebie - lekarz powiedział, że synek ma szczawiany wapnia w moczu,
      bo je dużo owoców, zdaniem mojej teściowej to nie od owoców, ale od mojego
      mleka, bo w mleku jest dużo wapnia (poczułam się jak krowa). Przez jej
      dwuipółtygodniowy pobyt u nas moje mleko było: za chude, za tłuste, było go za
      mało i na pewno szkodziło Jasiowi.

      Jak będziemy słuchać takich rad, to faktycznie potem fora zaroją się od
      idiotycznych pytań.

      Z wieloletniego doświadczenia mojej mamy (położnej) wiem, że są SPORADYCZNE
      przypadki, kiedy matka po porodzie nie ma mleka (najczęściej powodem są
      zaburzenia hormonalne) albo zaniku laktacji (np. w wyniku silnego i
      długotrwałego stresu). Jednak jest ich bardzo mało w porównaniu z ilością postów
      na ten temat.

      A co do siary - lała mi się z piersi od połowy ciąży, musiałam nosić wkładki
      laktacyjne, bo zdarzyło się, że jak ucisnęłam pierś, siedząc przy biurku, to
      miałam potem plamę na bluzce.
      • panixx Re: niewiedza nt. karmienia piersia jest porazaja 12.03.08, 22:15
        Dodam jeszcze, ze mam problemy z przyrostem wagi Malucha. Pytalam i
        radzilam sie wielu 'specow', poloznych, lekarzy o karmienie piersia.
        Nawet nie bede pisac jakich bzdur czasami sie nasluchalam, wiec
        chyba lepiej zadawac na forum 'glupie pytania' (choc uwazam, ze
        glupie moga byc tylko odpowiedzi) i dowiedziec sie czegos sensownego.
      • mama_synka_2007 Re: niewiedza nt. karmienia piersia jest porazaja 12.03.08, 22:23
        A moze chodzi obrak pomocy w polskich szpitalach. Urodzilam malego w UK. Jak
        tylko maz przecial pepowine polozna powiedzial zebym przystawila synka do piersi
        ( podobno takie szybkie przystawienie do piersi wzmaga laktacje). Takze przez
        kolejna dobe, ktora spedzialam w szpitalu co chwile ktos pytaj czy maly jadl,
        jak dlugo ssal, czy potrzebuje pomocy w karmieniu. Mysle, ze wlasnie dzieki tej
        opiece, ktora otrzymalam w szpitalu pokarmu nigdy mi nie brakuje, a maly ma juz
        6 miesiecy!


    • panixx Re: niewiedza nt. karmienia piersia jest porazaja 12.03.08, 22:20
      PS
      Z problemami dot karmienia piersia prosze skierowac sie na forum
      Karmienie Piersia, gdzie wiele zyczliwych dziewczyn i doradca
      laktacyjny odpowiadaja na wszelkie pytania. Mnie bardzo pomogli.
    • blanka.g1 margo.... 12.03.08, 22:31
      ja to sie wychylac nie lubię ale ty chyba czytasz w moich
      myslach...a co do ostatniego postu....moja teściowa bije na głowę
      Twoja ponieważ jest "Bogiem nt porodu siłami natury" po dwóch
      cesarkach i ekspertem w karmieniu piersią...nie karmiła żadnego ze
      swych synów.mistrzem higieny (naprawdę jest pielęgniarką w rzychodni
      dzieciecej)...pierwsza kapiel mojej starszej córki trwała wraz z
      toaletą 40min masakra myslałam że zapłacze się na śmierć nie mówiąc
      o odmoczonym prawie pępuszku.........eh napewno lepiej gorzej ale
      trzeba próbowac samemu.......co do karmienia i siupów z pokarmem to
      jeszcze jestem skłonna oko przymknąć bo róznie to bywa...a chodzi o
      dobro dziecka ale ta nauka spania całą noc w pierwszym miesiącu
      życia to mnie z nóg zwala.........eh
    • 0betty842 Re: niewiedza nt. karmienia piersia jest porazaja 12.03.08, 22:33
      Ja tez myślałam ze na temat karmienia wiem wszystko,ale po porodzie
      prawda była całkiem inna.Okazało się ze moje dziecko wcale się moją
      siarą nie najada.Wył całe 3 dni i 3 noce po porodzie.Pielęgniarki
      skapitulowały i podały mu butle i co?Spał godzine i ani ni
      zapłakał.Jak potem stwierdziły opózniona laktacja jest skutkiem
      narkozy.Potem było troche lepiej.Troche bo mały całe dnie spędzał
      przy cycu albo płakał.Po 2 tyg. po kazdym karmieniu dostawał kole
      gigant.Pomyślałam ze coś zjadłam i powoli eliminowałam produkty
      ktore mogły małemu szkodzić.Po tygodniu kolek( po KAZDYM karmieniu)
      poszłam do naszej pediatry ktora w takiej sytuacji kazała małego
      dokarmiać butlą(!) bo po kolce wył z głodu.I wiecie co?Po butli
      spokuj,po piersi znow kolka.Uwiezcie ze juz prawie nic nie jadłam.Po
      konsultacji z lekarką powoli przechodziłam na butlę.Kolki zniknęły
      całkowicie.Na moje pytanie czemu tak sie dzieje,powiedziała:czasem
      tak bywa.I co,nadal nie wiem co było nie tak.Dodam ze synuś
      przybierał rewelacyjnie przed kolkami,więc mleko napewno nie
      było "chude".
      • daga_j Re: niewiedza nt. karmienia piersia jest porazaja 14.03.08, 12:44
        No i po co to ostatnie zdanie? Przecież w tym wątku raczej właśnie wszystkie wiemy, że mleko nie jest za chude ani za tłuste tylko w sam raz. Sama widzisz, bo Ci dziecko dobrze przybierało na wadze. Bardzo częst się zdarza, że noworodki chcą być przy piersi non stop, trochę ssą, trochę śpią - tak im najlepiej i nie interesuje ich, że mama chciałaby czasem coś innego porobić. Kolki też są powszechne i zwykle trudno ustalić ich przyczynę. Natomiast problem jaki Ty miałaś to być może nietolerancja laktozy, a tej żadna dieta z mleka nie wyeliminuje. I dlatego Twoje dziecko po karmieniu naturalnym płakało, choć się najadało. A po butli nie płakało. To prawdopodobne. Czasem są trudności skłaniające do przejścia na butelkę i nie mówię, że każda kobieta musi karmić za wszelką cenę piersią. Mnie akurat zwyczajowe wieczorne kolki u pierwszego dziecka nie zniechęciły (trwały do 3 mies., pomagał nam Debridat), zmiany skórne cały pierwszy rok nie zniechęciły (mimo mojej diety, ale gdy i ona jadła już różne pokarmy i miała styczność z wieloma rzeczami nie byłam w stanie wykryć co ją uczula) - karmiłam córkę 15 miesięcy i chociażby ze względu na koszt mleka modyfikowanego - było warto smile (o odporności zdrowotnej nie powiem, bo wiele dzieci i na butelce mało choruje, to nie jest taki oczywisty wyznacznik, bo chorowanie wynika nie tylko ze sposobu karmienia ale i stylu życia, wiadomo)
    • renatte3 Re: niewiedza nt. karmienia piersia jest porazaja 12.03.08, 22:43
      A ja mysle, ze osoby, które nie doświadczyły problemów z własnym
      dzieckiem nie zrozumieją, że naprawde można je mieć i mogą sie tylko
      śmiać albo dziwić. Ja nie miałam żadnych problemów z laktacją, ale
      wierze że mogą sie pojawić.
    • ominika Re: niewiedza nt. karmienia piersia jest porazaja 12.03.08, 23:14
      Jak ja nie lubię takiej arogancji, margo_kozak... Możemy być całe
      mądre, bo mamy duże dziecki - Twoje ma już ponad rok, moje ponad 10
      miesięcy i wciąż karmimy. Ba, ja to w ogóle mogę być cała madra, bo
      to moje drugie dziecko piersiowe... Ale nie jestem. I sądzę, że
      wielu mamom zrobiło się niefajnie, że nie dość, że maja problemy,
      to ktos jeszcze te problemy bagatelizuje... I wychodze z założenia,
      że nie wszystkie mądrosci, tricki i sposoby na laktację mają
      zastosowanie do wszystkich dzieci. To raz. A dwa - lepiej 10 x
      zadać zbędne, niby trywialne pytanie niż nie zadać tego jednego,
      które potem okaże się istotne.
    • magda1237 Re: niewiedza nt. karmienia piersia jest porazaja 13.03.08, 07:45
      Karmiłam 8 miesięcy piersią i tylko przez pierwsze dwa dni był
      problem z pokarmem. Później laktacja ruszyła i nie miałam w zasadzie
      żadnych problemów, dlatego cięzko jest mi zrozumieć kogoś kto je
      miał. ja się nie poddałam ale czasem mi się wydaje że co niektóre
      mamy za szybko rezygnują z karmienia czasem myślę, że nie mogę tego
      oceniać bo nie wiem jak jest faktycznie.
      Nie zgodzę się tylko z jednym - moje dziecko było dość wrażliwe na
      to co jadłam. Tego sobie nie wymyśliłam, po prostu metodą prób i
      błedów wychodziło co mogę jeść. Nie można więc tak generalizować.
      Ja nie odpisuję na wątki o problemach laktacyjnych co niektóre
      faktycznie świadczą o kompletnej niewiedzy mam i nie chce mi się
      tłumaczyć
      • aleksandra1977 Re: niewiedza nt. karmienia piersia jest porazaja 13.03.08, 08:30
        Po porodzie mialam najpierw baby-blues, a potem depresje poporodowa,
        ktora, w pewnym stopniu, trwa do dzis. Biore leki. Corka ma 10
        miesiecy.
        Chcialam karmic piersia. Cala ciaze marzylam o tym, by poczuc, jak
        to jest, gdy dziecko ssie, gdy wtula sie w piers podczas posilku...
        Chcialam dac dziecku najlepszy z pokarmow... Chcialam karmic jak
        najdluzej...
        Niestety, moje marzenia nie zostaly spelnione, nad czym ubolewam do
        dzis. Moja kondycja psychiczna, stres zwiazany z porodem, fatalne
        samopoczucie fizyczne, potem maloprzyjazna atmosfera w domu mojego
        meza sprawily, ze pokarmu bylo bardzo malo. Za malo dla dziecka.
        Walczylam o kazda krople, lekarze probowali pobudzic laktacje.
        Walczylam kilka tygodni. Bezskutecznie...
        To nie tak, ze wiekszosc mam troche "na sile" daje butelke. Sa
        rzeczy, nad ktorymi nie masz mozliwosci zapanowac, a ktore
        skutecznie blokuja laktacje. U mnie zupelnie wysiadla psychika, a to
        wystarczylo, by nie miec pokarmu.
        • krztyna Re: niewiedza nt. karmienia piersia jest porazaja 13.03.08, 08:46
          Aleksandro1977, piszesz o sytuacji ekstremalnej - zapewne dla Ciebie
          bardzo bolesnej, ale jednak rzadkiej. Ten wątek zaczął się od tego,
          że sporo matek szuka problemów tam, gdzie ich nie lub tam, gdzie z
          palcem w .... nosie można je pokonać. Tylko niestety często głodu
          wiedzy brak...
          Powodzenia Ci życzę i więcej szczęścia przy następnych dzieciach
          smile))
          ------------
          Aniołek Platek ma braciszka Skorpka
          • lukrecja34 Re: niewiedza nt. karmienia piersia jest porazaja 13.03.08, 09:14
            myślę,że dla każdej matki,która z takich czy innych powodów nie może nakarmić
            swojego dziecka jest to sytuacja ekstremalna.
            ja poczułam sie urażona wypowiedzią autorki wątku.to,że ty nie miałaś kłopotów z
            karmieniem to nie znaczy,że nikt ich nie ma albo są trywialne i do pokonania.weź
            pod uwagę przełom hormonalny po porodzie,depresje poporodowe,brak wsparcia w
            najbliższych i wiele innych powodów,dla których w pewnym momencie zdesperowana
            matka podaje butlę.czy to jest dla ciebie powód do szyderstw? gratuluję empatii
            i zrozumienia.
        • aniulka_ba Re: niewiedza nt. karmienia piersia jest porazaja 13.03.08, 09:04
          aleksandra1977, szczerze współczuję Ci poporodowych przeżyć (miałam podobne, też
          do dziś nie wyszłam z depresji i też zawdzięczam to teściom). Mam to szczęście,
          że karmię piersią, ale miałam kilka kryzysów, bo Jaś miał kolki po piersi (byłam
          ciągle zdenerwowana spięta), ale piłam litrami melisę i herbatkę z kopru, więc
          jakoś było. Jak teściowa sobie pojechała, było znacznie lepiej, bo już się nie
          denerwowałam. Przyjechała na chrzciny i tak mnie wkurzyła, że Mały przeryczał
          pół mszy.
        • daga_j Re: niewiedza nt. karmienia piersia jest porazaja 14.03.08, 12:51
          Tak to prawda - jak to mówią "pokarm się bierze z głowy" - czyli stres może
          wszystko zablokować, co miało miejsce u Ciebie. Współczuję depresji poporodowej,
          to kolejna rzecz, której nie doświadczyłam, ale sądzę, że Ciężko tak żyć. Jednak
          leczysz się i wierz, że będzie dobrze, życzę Ci tego!
    • agni71 Re: niewiedza nt. karmienia piersia jest porazaja 13.03.08, 09:55
      Z tym karmieniem, to naprawdę duzo tez zalezy od dziecka. Ja mam
      trzy coreczki, wszystkie karmione piersią, ale... najstarsza - słabe
      przybieranie na wadze, wymioty, walka o to, zeby chciała pić z
      piersi, karmienie po 40 min. - efekt - moje stargane nerwy, od ok. 8-
      9 mies. karmienie mieszane i ciagle walka o laktację. W sumie
      karmiłam ja ponad rok, ale prawie "na siłę".
      ruga córka - szybciutkie picie (np. jeden posiłek to ssanie jednej
      piersi przez 5 minut), a dziecko na 90 centylu wagi. Karmiłam ja ok.
      16-18 mies. a skonczyłam tylko dlatego, że byłam znowu w ciązy.

      Trzecie dziecko - bez takich atrakcji jak przy pierwszej, ale tez
      nie była jakąś wielka entuzjastka piersi. karmiłam 6 mies. i
      stwierdziłam, ze nie ma sensu męczyc siebie i jej (przy karmieniu
      był płacz, walka o to, by chciała ssać)
      . Dodam, że po odstawieniu okazalo sie, ze mleko było naoprawdę
      produkowane na bieżąco, bo żadnych problemów z nadmiarem,
      pęczniejącymi piersiami nie miałam.
      Mnie tez rozwalają teksty typu - przez dwa dni po porodzie nie
      miałam mleka, wiec dalam butlę. ja o laktacje walczyłam, ale teraz
      juz jestem madrzejsza o moja wiedzę i pokorniejsza.
      Ale przygotowanie teoretyczne na pewno żadnej mamie nie zaszkodzi.
    • alpepe Re: niewiedza nt. karmienia piersia jest porazaja 13.03.08, 10:19
      co do ścisłej diety, to akurat się zgadza, jeśli twoje dziecko nie miało kolek
      po zjedzonych przez ciebie wynalazkach, to tylko się ciesz. Moje dwie córki
      niestety odchorowały każdy plasterek wędzonego żółtego sera, szczególnie ta
      druga miała b. często kolki, bo się nie przykładałam do diety tak, jak za
      pierwszym razem.
      Co do reszty, to się zgadzam. Jestem chuda, mam piersi 75 B/C i wszyscy tylko
      się dopytują, czy nadal karmię piersią. Tak, karmię, córka ma 3,5 mies. i
      zamierzam karmić wyłącznie piersią do końca 6. m.
      I też nie rozumiem dokarmiania, jeśli dziecko przybiera na wadze.
    • lady_sphinx Re: niewiedza nt. karmienia piersia jest porazaja 13.03.08, 10:34
      Wiele jest sytuacji, które nie pozwalają karmić matce nawet przy najszczerszych chęciach.
      Ja przed porodem byłam święcie przekonana, że będę karmić dziecko piersią co najmniej 6 miesięcy. W temacie laktacji byłam tak obryta, że nie sądziłam, by cokolwiek miało mnie powstrzymać przed karmieniem. Myliłam się bardzo. Po cc (rodzić chciałam sn - ale to też nie po mojej myśli poszło) pokarmu nie miałam 2 doby - wiedziałam, że to normalne, dostawiałam dziecko jak najczęsciej, żeby produkcja ruszyła. Położne w szpitalu, w poradni laktacyjnej i wreszcie środowiskowa - bardzo pomocne. Herbatki na laktacje, leki homeopatyczne, litry płynów dziennie wypijane, do tego wiedza i doświadczenie kilku położnych - i d..pa. Pokarmu za mało. Dziecko przez 3 tygodnie walki o pokarm nie przybyło praktycznie nic na wadze - nawet nie powróciło do tej z dnia urodzenia crying
      Tak więc przez kolejne 2 miesiące ściągałam mleko laktatorem i dokarmiałam modyfikowanym - po przejściu na ten system przybieranie na wadze ruszyło lawinowo.

      Mnie żadne pytania na temat laktacji nie wydają się śmieszne. Nie uważam również, że niektóre matki same szukaja problemów tam gdzie ich nie ma. Moje dziecko jadło za często, za długo i z całą pewnością się nie najadało. A co do ścisłej diety - u mnie niestety była przymusem - jak tylko zjadłam coś innego niż gotowany kurczak z marchewką i chleb z drzemem lub szynką zaczynała się rewolucja i koncert do późnych godzin wieczornych.
      Słabnąca laktacja - cóż moja od początku nie była wystarczająca. Ale po 2,5 miesiącu odciągania laktatorem ilość mleka którą byłam w stanie odciągnąć to 15 ml - to juz można nazwać zanikającą laktacją.

      Łatwo sie mówi i wyrokuje jak samemu się karmi już 10 - 12 miesiąc. A mając kilkudniowe dziecko w domu (najczęściej pierworodne), stu i jeden doradców w rodzinie i wśród znajomych - którzy najczęściej plotą zasłyszane bzdury, można ześwirować o wątpliwościach nie mówiąc.

      Pozdrawiam
    • gercia5 Re: niewiedza nt. karmienia piersia jest porazaja 13.03.08, 10:51
      Jak dla mnie to ty wykazujesz sie niewiedza pisząc takie rzeczy. Nie
      wiesz jakie można miec problemy przy karmieniu.
    • ewcia1980 Re: niewiedza nt. karmienia piersia jest porazaja 13.03.08, 11:03
      no to fajnie, ze Ty jesteś takim ekspertem od karmienia piersią!
      • monikapie Re: niewiedza nt. karmienia piersia jest porazaja 13.03.08, 11:42
        napisze jak bylo u mnie. od poczatku wydawalo mi sie, ze mam malo pokarmu, ale
        bylam zdeterminowana. mialam tez wsparcie meza. w dzien karmilam non stop, z
        przerwa na przewiniecie. do toalety chodzilam raz dziennie, jadlam tylko dzieki
        temu, ze mam mnie karmila jak ja karmilam mala.caly czas plakala. tak bylo prze
        3 miesiace. mala przybierala na wadze w normie. po 3 miesiacach stanela na wadze
        i przez kolejny prawie nie przybrala. z ciezki sercem podalam butelke. niestety
        to prawda, ze butelka szybko wypiera piers. najpierw dokarmialam raz dziennie,
        potem coraz czesciej. dzis (5,5 mies,) sciagam ile moge i podaje butelka ( az 50
        ml dwa rzay dziennie) mala sie najada, nie placze, przybiera na wadze a ja nadal
        mam wyrzuty sumienia. zazdroszcze mamom, ktore nie maja takich problemow. dla
        mnie karmienie piersia to byla ciezka praca.
    • athena27 Re: niewiedza nt. karmienia piersia jest porazaja 13.03.08, 12:13
      Nie mogę zgodzic sie z autorką tego postu - jaka niewiedza?
      Ja od razu miałam przystawionego synka do piersi. Przez cały czas
      był przystawiany - jako, że płakał prawie cały czas, długo siedział
      na piersi. Położne w szpitalu nie interesowały się za bardzo tym, że
      to mój pierworodny i że mogę nie wiedzieć wszystkigo na ten temat.
      Radziłam sobie sama. Zreszta, byłam obryta z laktacji.Mały w
      szpitalu nie przybrał w ogóle na wadze, ale jako, że były
      tłumy "oczekujacych" na łóżko (sierpień 2007) lekarz zgodził się na
      moje wyjście. W domu, z płaczem, walczyliśmy z mężem do 6 tyg. -
      cały czas był przystawiany, piłam herbatki na laktację, duzo płynów.
      W miedzy czasie połozna srodowiskowa - dziewczyna, która nigdy nie
      rodziła i wszystko to co wiedziała, ja tez wiedziałam z książek -
      TYLKO PIERŚ!!!W 6 tyg. wizyta u pediatry - synek nie odzyskał wagi
      urodzeniowej, prawie w ogole nie przybrał. Lekarz od razu -
      dodoatkowo mleko!!!Dodatkowo, czyli cały czas był dostawiany +
      sciagałam laktatorem, po 10 ml z kazdej piersi + mleko.
      Wytrzymalismy z małym 6 m-cy. Synek coraz większy równało sie, coraz
      bardziej zdenerwowany, jak go przystawiałam, bo leciało mało i
      musiała byc dodatkowo butla. Doszłam do wniosku, ze nie ma sensu.
      Ściagałam jeszcze przez kilka dni, ale ilość mnie rozwalała - ok. 30
      ml. Moim marzeniem było karmienie piersią, ale nie wyszło.
      • ja_i_ona_my Re: niewiedza nt. karmienia piersia jest porazaja 13.03.08, 15:43
        A ja karmie córke prawie od samego poczatku butelką.Mała wspaniale
        sie rozwija nie wiemy co to kolkiod kilku tygodni przesypia całe
        noce- obie jestesmy szczęśliwe.Nie mam żadnych wyrzutów sumienia, że
        nie jest na piersi.Bo uważam, że karmienie na siłe,męczenie sie z
        kolkami,alergiami,brakiem pokarmu jest bez sensu.Dlaczego karmienie
        piersia ma by walką? Są matki którym wychodzi to bez większych
        problemów a są takie które je maja.Ale nie wolno nikogo oceniac.
        Dlatego drogie mamy butelka i mleko mofyfikowane jest dla dzieci i
        ma swoje zaletysmile

    • sandraa3 Re: niewiedza nt. karmienia piersia jest porazaja 14.03.08, 09:04
      Wiesz, bylam przekonana, że będę karmić bez problemu, bo niby
      dlaczego nie?
      Potem miałam cc, zapaść, dziecko zabrane na pierwsza noc i
      dokarmiane.
      W domu jadla ładnie, chociaż płasko chwytala i zmasakrowała mi
      brodawki. A potem się zaczęły wariacje przy piersi, słabe przyrosty.
      I okazało się, że nic nie wiem na temat karmienia...
      Po 2 miesiącach podałam butle i od tej pory dokarmiam (mala ma 6
      mcy). Bardzo to przezyłam, bardzo sad Teraz już luzik.
      Co do diety... naczytałam się, że dieta na wyrost nie ma sensu i co?
      I w efekcie dziecko pierwsze 5 tygodni wyło z bólu, bo mi nie
      przyszło do glowy, że to od jedzenia, a lekarze twierdzili, że to
      kolki i wyrosnie. A ma nietolerancję nabiału. Gdybym od początku
      była na diecie dziecko by się nie męczyło uncertain
    • bacha1979 Re: niewiedza nt. karmienia piersia jest porazaja 15.03.08, 21:13
      Ode mnie Ci się nie oberwie..
      Nie czuję się super ekspertem w dziedzinie karmienia piersią, ale:
      1) najważniejsze- byłam przekonana, że chcę karmić piersią, ale też zakładałam
      mały margines, że z jakiś przyczyn może sie to nie udać - raczej nie popadłabym
      w histerię z tego powodu- więc karmienie tak, ale nie za wszelką cenę;
      2)byłam przygotowana (chocby w szkole rodzenia), że
      niemowlak może chcieć "wisieć" na cycu baaardzo długo i tak było w moim
      przypadku oraz że karmienie piersią nie zawsze przychodzi lekko;
      3)miałam oparcie w mężu- nie tylko psychiczne (miewałam dość przez pierwsze
      kilka dni), ale przede wszystkim odciążył mnie od wszelkich prac domowych-
      zajmowałam sie tylko małą a i tu pomagał;
      4)wybrałam szpital gdzie poniekąd był terror laktacyjnywink;
      I kurcze jak czytałam (i słyszałam) bzdury, że mleko jest za chude, że niemowlak
      za często je itp. to mi skóra cierpła.
      Moim złotym doradcom grzecznie dziękowałam i robiłam swoje. No i efekt jest
      taki, że mimo cc w narkozie, mimo 2 kryzysów laktacyjnych nadal karmię córkę
      piersią i naprawdę się z tego cieszę.
      A prawda jest taka, że czasem zdawałoby sie niegłupie dziewczyny dają sobie
      wmówić takie "kwiatki" i przy pierwszych problemach się poddają.
    • mniemanologia Re: niewiedza nt. karmienia piersia jest porazaja 17.03.08, 10:53
      No tak, niewiedza...
      Ja pierniczę, faktycznie nie wiedziałam, jak mam karmić dziecko
      swoimi megacycami, panie od laktacji w szkole rodzenia i potem w
      szpitalu dawały super rady, które starczały na 3 minuty karmienia, a
      na jakiejś zagranicznej stronie dotyczącej karmienia piersią było
      napisane o tym, że ktoś z sukcesem pomógł karmić kobiecie o biuście
      w rozmiarze 34H
      (www.breastfeeding.com/helpme/helpme_asklc_ans8.html), good
      luck po prostu smile
      Męczyłam się i ja, i synek; to, co pięknie wygląda na przykłąd na
      takim zdjęciu, niekoniecznie musi zdawac egzamin
      z.about.com/d/pregnancy/1/0/B/Z/3/tinybabybigbreast.jpg
      • azzurrina potrzeba ssania, moc siary itd - też bzdury 17.03.08, 12:04
        U mnie dokładnie to samo. Każda Pani pokazywała mi inną technikę - ale mały i
        tak zsuwał sie - on ma małą "paszczę", ja wielkie i niewykształcone silnie
        sutki.. Mimo bólu karmiłam. On darł się cały czas. Po 2 dniach spadł ponad 10%
        wagi. I tu pada kolejny mit - o słynnej siarze, "której kilka kropel nakarmi
        noworodka". U mnie siara płynęła a on był głodny, mimo że przecież ją jadł.
        Lekarka nakazała karmić
        strzykawką a ja miałam nadal przystawiać i potem odciągać pokarm. Mimo, że na
        nic innego już sił nie starczało dzień i noc odciągałam - w efekcie pokarm
        zniknął (płynęła tylko krew z moich ranek, ja byłam totalnie umęczona i
        niewyspana - biegi po mleko po korytarzu, całonocne maratonu odciągania i
        karmienia 3 dni po porodzie). Horror szpitalny przerwałam w domu - zaczęłam
        delikatnie stymulować piersi ręcznie (i nie po 20 min co 2-3 godz!). Po 2 dniach
        pokarm powrócił. Zapłaciłam Pani z poradni żeby przyszła pomóc. Jej rady znów na
        nic - mały dalej się zsuwał z piersi.
        I tu kolejny mit - ssał po 2-3 godziny i dalej był głodny. Tłumaczono mi to
        "potrzebę ssania" u niemowlęcia. Powiem wprost - g... prawda. Ciekawe, ale odkąd
        kilka dni temu przeszedł na butle jakoś tej potrzeby ssania już nie ma.
        Magicznie przestał ją odczuwać, ciekawe... Zje w 20 min i śpi albo guga... A
        dziewczyny męczą sie godzinami, podają smoczki...
        Tak więc ze względu na terror laktacyjny przez 2 tygodnie umęczyłam dziecko,
        siebie i męża. Przystawiałam (2h), karmiłam strzykawką (dobre 0,5h), odciągałam
        (znów 1h) i od nowa. Bylismy wykończeni, ja zapłakana z bólu. Po tym okresie
        mały nagle zaczął spać po
        6-7 godzin (i tak 3 razy) i przestał siusiać, wołać jeść. Jadł mniej niż zwykle
        a na widok piersi wręcz dostawał wściekłości. Dopiero kiedy nakarmiłam go na
        siłę, dużą porcją mleka odzyskał wigor. Obie lekarki, które go wtdy oglądały
        powiedziały "nic tylko stres". Wtedy w cholerę wyrzuciłam strzykawki i przeszłam
        na butlę.
        Mały nagle okazał się spokojnym dzieckiem, które "płacze" a właściwie kwili
        tylko przed jedzeniem - resztę czasu zajmuje mu oglądanie świata z nami,
        przytulenie się i sen. Ze strzykawki to ja regulowałam ile i jak szybko zje.
        Teraz wiem, że go przekarmiałam strzykawką - on jada mniej, różne ilości mleka
        zależnie od pory dnia. Do dawki strzykawkowej (100-120ml) dochodzi dopiero
        teraz, miesiąc po porodzie.
        Teraz baardzo żałuję, że dałam sie wpuścić w kanał karmienia na siłę - mały te
        jakże ważne 2 pierwsze tygodnie przeżył w stresie, wiecznie głodny a potem
        przekarmiany, jak gęś ze strzykawy. A my tez nie
        wspominamy tego okresu dobrze, jak widzicie. Cud, że nie miałam tendencji
        depresyjnych i wyszłam z tego bez urazów. A wystarczyłoby, żeby ktoś po 3-4
        dniach powiedział - proszę dać spokój, wystarczy, że nakarmi go pani odciąganym
        mlekiem + modyfikowanym....a że z butli - trudno, to nic nie szkodzi. Czy tak
        nie byłoby lepiej dla wszystkich?
        • mniemanologia Re: potrzeba ssania, moc siary itd - też bzdury 17.03.08, 12:44
          Dokładnie!
          W szpitalu synek spadł na wadze 15%, z tego powodu przetrzymali nas
          6 dni; przez dobę dostawał dożylnie roztwór glukozy... Zdecydowałam
          się na odciąganie (początkowo też karmiłam przez strzykawkę, później
          dałam sobie spokój), ale ile się namęczyliśmy... A potem
          nasłuchaliśmy...
          • saha_ra Re: potrzeba ssania, moc siary itd - też bzdury 17.03.08, 15:22
            ... z półrocznego okresu karmienia piersią wspominam dobrze tylko
            pierwsze karmienia w szpitalu. Potem był koszmarny nawał, a po nim
            już tylko gorzej. To co utkwiło mi głównie w pamięci to niestety
            fizyczny ból. Bolalo mnie wszystko - poranione brodawki, kanaliki,
            węzły chlonne, całe pachy. Sięganie po słuchawkę prysznicową było
            wyzwaniem. Córeczka nie najadała się choć stawałam na głowie. Stres
            i ogólne rozbicie po cesarce dopełniły tylko czary goryczy. Dziecko
            nie przybierało na wadze, było nerwowe. Koniec końców lekarka
            nakazała włączyć butelkę. NIe bardzo chciałam, ale mała rzucała się
            na nią jak jeniec wojenny na bochen chleba. Z tego okresu pamiętam
            wieczną motaninę ze stanikiem i butelką, a z ostatnich miesięcy
            niezadowolenie dziecka i odwracanie z płaczem głowy od mojej piersi.
            Uwierzcie -wszystko to było dla mnie bardzo przykre. Ze strony
            lekarzy i połoznych nie uzyskałam żadnej pomocy ani choćby
            zwyczajnego zaiteresowania i zrozumienia. Gdybym mogła cofnąć czas,
            to nie ukrywam przeszłabym na butlę w 4 a nie 7 miesiącu i wcześniej
            rozszerzyła dziecku dietę. Uważam, że obydwie byłybyśmy szczęśliwsze
            i spokojniejsze. I możesz mmie autorko postu uważać za
            nieuświadomioną kretynkę. Tak łatwo oceniać coś czego się samego nie
            przeżylo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka