Dodaj do ulubionych

Spacerowy problem.

20.08.08, 15:30
Synek ma dwa miesiące, ładnie śpi w domu w łóżeczku, niestety w
wózku są problemy. Zasypia po wyjściu na spacer, ale wybudzają go
bóle brzuszka, które wprawdzie szybko przechodzą po "odgazowaniu",
ale dzieć już obudzony uderza w ryk. Jeśli nie uda się mu ukołysać
do snu, ryczy do powrotu do domu sad Nie wiem - nudzi się, czy co?
Mam wrażenie, że uważa że tak jak w domu po obudzeniu jest wyjmowany
z łóżeczka, tak skoro obudził się na spacerze powinien być wyjęty z
wózka. Na zabawki powieszone na wózku nie reaguje a niekoniecznie
chcę go nauczyć, że jest faktycznie brany na rączki - pominąwszy
aspekt "pedagogiczny" za trochę zrobi się za zimno na takie akcje.
Może podpowiecie jakieś rozwiązanie?
Obserwuj wątek
    • anek1803 Re: Spacerowy problem. 20.08.08, 21:13
      Wiem cos na ten temat, tyle że moja ma 5 miesiecy, i tak zaczeło się od ok 3
      miesiaca.. Raz jest lepiej, raz gorzej, ale jak troche "podrosła" to jej
      podniosłam lekko oparcie w wózku żeby wiecej widziała, bo juz chyba nie mogła
      patrzec na niebosmile kupiłam tez nosidełko,żeby mnie tak ręce nie bolały jak ja
      musze nosic na spacerach, a za kazdym razem tak jest,że jak wychodzimy to
      zasypia na jakies 20 min, potem mruczy, potem jak nie skutkuje to wrzask i wtedy
      ja biore na ręce, troche ja muszę zmęczyć, ponosić, czasem sie razem hustamy i
      takie tam no i po jakiejś godzinie zazwyczaj znowu zasypia...Cierpliwości,
      przynajmniej mi tak tez mówią, może z Twoja dzidzia będzie lepiej, pozdrawiam!
    • maminek.stasia Re: Spacerowy problem. 20.08.08, 21:38
      Dziewczyny, nie odbierzcie mnie źle, ale czy same nie przyzwyczajacie maluchy do takich spacerów - pół w wózku, pół na rękach?
      Syn mi robił bunt, zdaje sie,że w drugim miesiącu życia. Położony w wózku, tak wrzeszczał,ze przygłucha sąsiadka przychodziła zobaczyć co się stało.
      Ale ja go nie wyjmowałam. Nie, nie słuchałam jak sie drze, starałam sie go ululać, cichałam, syczałam, bujałam i co tylko, ale nie podnosiłam. W ostateczności zabierałam do domu... Zazwyczaj było tak, że tylko plecami dotknął wózka i zaczynał sie drzeć. Przykrywałam kocykiem, otulałam już jadąc i (o zgrozo!) śpiewając, żeby odwrócić uwagę synka.
      Może łatwo mi sie mówi, bo latałam po własnym podwórku, nie musiałam tachać wózka po schodach i nie obchodziło mnie, czy ktoś słyszy, jak mi się dziecko złości.Może też to nie był taki bunt (nie w takim stopniu) jak u Was... ale to już kolejny watek na forum o dzieciach, które nie lubią chodzić na spacery.
      Moze spróbujcie pobawić sie z dzieckiem, kiedy jest w wózku, odwróćcie jego uwagę, pokażcie zabawkę, której jeszcze nie widział, albo którą ma tylko na wyjście - jednym słowem przechytrzcie...
      PS. Moje dwumiesięczne dziecię w domu zasypiało odłożone gdziekolwiek, byle nie do wózka...
    • krztyna Re: Spacerowy problem. 20.08.08, 22:06
      Wydaje mi się kluczem do opanowania sytuacji unikanie bólu brzuszka
      na spacerze. Jeśli to kolkowe to zmiań porę spacerów, bo kolek może
      Ci się nie udać wyeliminować. U mojego syna bóle brzucha miały
      miejsce, gdy zabierałam dziecko na spacer za szybko po karmieniu.
      Zazwyczaj odczekiwałam minimum 30-40 minut. Dzieć spokojnie na
      spacerze spał nawet i 4 godziny mimo, ze w ogóle w dzień bardzo mało
      spał a bardzo często i długo wisiał przy piersi.
      Pozdrawiam
      ------------
      Aniołek Platek ma braciszka Skorpka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka