Synek ma dwa miesiące, ładnie śpi w domu w łóżeczku, niestety w
wózku są problemy. Zasypia po wyjściu na spacer, ale wybudzają go
bóle brzuszka, które wprawdzie szybko przechodzą po "odgazowaniu",
ale dzieć już obudzony uderza w ryk. Jeśli nie uda się mu ukołysać
do snu, ryczy do powrotu do domu

Nie wiem - nudzi się, czy co?
Mam wrażenie, że uważa że tak jak w domu po obudzeniu jest wyjmowany
z łóżeczka, tak skoro obudził się na spacerze powinien być wyjęty z
wózka. Na zabawki powieszone na wózku nie reaguje a niekoniecznie
chcę go nauczyć, że jest faktycznie brany na rączki - pominąwszy
aspekt "pedagogiczny" za trochę zrobi się za zimno na takie akcje.
Może podpowiecie jakieś rozwiązanie?