matysiaczek.0
18.09.08, 14:11
Moje dziecko nie jest marudne ani płaczliwe, jest radosnym maluchem i w zasadzie mogę przy nim wszystko zrobić w domu. Mamy problem jednak ze spacerem. Od czasu jak zrobiło się dość zimno nie wychodzimy na dłużej jak 10 min, czasami kilka razy w ciągu dnia. Dlaczego? Bo synek prawie cały spacer płacze, jęczy, marudzi, wierci się i wszystko w ten deseń. Wychodzimy nakarmieni, przewinięci, z zabawką w wózeczku, odsłoniętą budką (ma na co patrzeć). Uwierzcie na słowo, że nie ubieram za ciepło, więc to też nie jest problem. Synek leży w wózku i widzi mnie, więc też pewnie nie o to chodzi. Wiem, że denerwuje go czapka, ale na to nic nie poradzę (chyba?). I tu przejdę do sedna. Wczoraj zaryzykowałam i posadziłam chłopa w tym wózku. Przypięłam ramionka i bioderka, główka też miała blokadę na bokach, oparcie pod kątem około 45st. Przez 10 min drogi do przedszkola nie słyszałam dziecka. Podobało się. Ale to chyba nie całkiem dobrze tak wozić dziecko gdy ma 3,5 miesiąca. Aha, jak leży na brzuszku, podnosi już klatkę piersiową, w ogóle, to jego ulubiona pozycja, główkę trzyma sztywno jak np odbijam go pionowo.
Ile czasu może spędzić w wózku na "siedząco"? A jeżeli nie może to jak mam sobie poradzić ze spacerami? Pomóżcie..