05.10.08, 22:31
Mam prawie dziewieciomiesieczna corcie i z oczywiestych dla mnie
przyczyn nie daje jej slodyczy, typu lizak, biszkopt, czekoladka,
ciastko.Wiem jednak, ze inni daja juz takim maluchom np.kinder
pingui.W domu uczulilam wszystkich, zeby nie dawali malej nic
slodkiego(przylapalam szwagierke na dawaniu malej czekolady) a moja
tesciowa dziwi sie, czemu jej nie daje biszkoptow, czy czekolady lub
lizaka.Tak to powiedziala jakbym tym malej krzywde robila...jak to
jest u was?
Obserwuj wątek
    • mruwa9 Re: słodycze 05.10.08, 22:36
      moj najstarszy nei zaznal smaku slodyczy przez pierwsze 3 lata. Z
      korzyscia dla siebie. Mlodsze, zwlaszcza najmlodsze, zepsute
      przykladem starszego rodzenstwa, poznalo smak slodkosci przed 2
      urodzinami sad Generalnie- slodycze dzieci moga dostac u nas tylko w
      soboty i niedziele po obiedzie. W tygodniu nie ma mowy, chyba, ze w
      bardzo wyjatkowej sytuacji (swieta, urodziny). Troche czasu i
      wysilku zajelo przekonanie dziadkow, ze dzieciom niedostajacym
      slodyczy krzywda sie nie dzieje. Na szczescie dotarlo.
    • julla0 Re: słodycze 05.10.08, 22:37
      Popieram w 100 % Dużo czytałam o tym i wiem że jak przyzwyczaimy dzieci teraz do słodkości to będzie ono jadło je gdy będzie starsze bez ograniczeń a owoce będą dla niego za mało słodkie a nie wspomne już o popsutych ząbkach.Podje mojej 9 miesięcznej niuni tylko biszkopciki i chrupki kukurydziane .
      • matylda07_2007 Re: słodycze 05.10.08, 22:58
        Daję mojej Młodej słodycze. Od jakiegoś czasu (ma prawie rok). Są to b. małe ilości. Mała je lody i odrobinę czekolady, domowy sernik.
        Owoce uwielbia i nieraz widząc nawet zajadającego się syfami brata ciotecznego, sama bez żalu zajada jabłko.
        Kiedy zje już swój obiadek, dojada od nas surówkę, warzywa. Nie ma problemu z brakiem apetytu na inne rzeczy. Moze dlatego, że wszystko podane jest w rozsądnych ilościach.
        Wiem, że mamy mają twarde zasady i na pewno oburzają się czytając mojego posta wink Staram się dawać tylko te słodkości, które maja jakieś wartości; wapń, magnez.
        Młoda jest typem smakosza. Je prawie wszystko (tylko za mlekiem nie przepada od dawna...).
      • memphis90 Re: słodycze 07.10.08, 10:13
        > Popieram w 100 % Dużo czytałam o tym i wiem że jak przyzwyczaimy dzieci teraz d
        > o słodkości to będzie ono jadło je gdy będzie starsze bez ograniczeń a owoce b
        > ędą dla niego za mało słodkie a nie wspomne już o popsutych ząbkach.

        Dla mnie takie stwierdzenia są znacznie przesadzone. Znam wiele dzieci, które
        dostawały słodycze znacznie przed 3 rż- a wcale nie wsuwają ciastek non-stop,
        nie są grube, nie mają kwitnącej próchnicy itd. Ja sama dostawałam słodycze jako
        dziecko, a potrafię obyć się przez wiele tygodni bez czekolady czy ciastek- po
        prostu nie mam ochoty. Bardzo lubię owoce i jem ich sporo. Jak zwykle- trzeba po
        prostu zachować umiar i kształtować odpowiednie zachowania. Np. słodkości tak,
        ale w formie podwieczorku, np. kisiel lub ciastko pełnoziarnoste z muesli.
    • ik_ecc Re: słodycze 06.10.08, 00:35
      Moja corka nie jadla zadnych slodyczy przez 2 lata, po skonczeniu 2
      lat bardzo sporadycznie - na imprezach glownie, a bardzo imprezowi
      nie jestesmy (innymi slowy - kilka razy do roku). Z reguly jest to
      ciasto domowej roboty lub galaretka z wycisnietego wlasnorecznie
      soku owocowego. Nigdy nie jadla nic kupionego.
      Natomiast uwielbia owoce, rowniez suszone.
    • intra7 Re: słodycze 06.10.08, 01:41
      dziwią mnie powyższe posty zapewniające, że dziecko nie miało w ustach słodyczy
      przez 2-3 lata wink czyżbyście nigdy dziecka z nikim nie zostawiały i ciągle
      pilnowały tego?? Mój dwulatek po 10 m-cu życia poznał smak herbatników dla
      niemowląt, na roczek zjadł troszke swojego tortu wink, pierwszy raz czekoladę
      jakoś chyba w 14 m-cu, słabe kakao od 15 m-ca i zawsze lubił soki naturalne. Ale
      w te wakacje, kiedy dużo czasu spędzał na podwórku zauważyłam, że zaraz
      przybiegała do niego ciocia, która mieszka też na naszym podworku, i zawsze mu
      przynosiła jakies ciasteczko, delicję, wafelka, czy inne takie. Jak tylko
      widziałam to zabraniałam i tłumaczyłam, że sobie tego nie życzę, no ale ta
      ciocia to z takich co wiedzą lepiej i mówią tak a robią swoje i jak ja nie byłam
      przy małym to i tak mu przynosiła te ciasteczka sad Mówiłam wszystkim, którzy
      byli z małym , żeby nie pozwalali jej dawać, no ale ona ma taki "dar
      przekonywania" i zdanie, że on powinien jeść juz wszystko, a to przecież jedno
      ciasteczko... i i tak wcinał je a ja tylko poznawałam po tym , że przychodził
      potem umorusany czekoladą... Ponadto swego czasu tatus go przyzwyczaił do tych
      słodkich soczków w kartoniku no i doszło do tego, że nie chciał pić niesłodzonej
      herbatki ani soków naturalnych. I jeszcze chcial pic tylko przez słomkę wink I jak
      w niemowlęctwie próbował różnych owoców i wszystkie ładnie jadł (zmiksowane bez
      cukru), tak teraz je tylko jabłka i banany a wszelkie inne zje tylko zmiksowane
      i posłodzone uncertain Ostatnio zasmakowal też w budyniach. Nigdy nie dawałam mu
      lizaków, galaretek (chyba, że w tych nieszczęsnych delicjach uncertain), jakis gum
      rozpuszczalnych, batoników (sporadycznie dostanie od kogoś jakąś "mleczną
      kanapkę" czy inne kinder)... A jak gdzies jesteśmy na imprezie to jak tylko
      zobaczy słodycze to by garściami brał. A inni sie dziwią, że biednemu dziecku
      nie pozwalam sie najeść wafelków itp.
      • ik_ecc Re: słodycze 06.10.08, 02:33
        intra7 napisała:

        > dziwią mnie powyższe posty zapewniające, że dziecko nie miało w
        > ustach słodyczy
        > przez 2-3 lata wink czyżbyście nigdy dziecka z nikim nie zostawiały
        > i ciągle
        > pilnowały tego??

        Zostawialam, z mama, siostra i opiekunka - wszystkie trzy respektuja
        moje zyczenia, poza tym same nie jedza slodyczy. Moja rodzina
        generalnie jest mocno swiadoma jesli chodzi o zdrowa/niezdrowa
        zywnosc, podobnie jak i opiekunka, ktora sobie starannie pod tym
        wzgledem dobralam.

        > ale ta
        > ciocia to z takich co wiedzą lepiej i mówią tak a robią swoje

        Na szczescie nie mam stycznosci z takimi ludzmi. Jedyna osoba, ktora
        sie upierala przy wciskaniu slodyczy corce byl ojciec meza - ale on
        nigdy nie byl z corka sam na sam, wiec zawsze go hamowalismy - i w
        koncu dal sobie spokoj. Sam zjadal. wink
    • ewa-krystyna Re: słodycze 06.10.08, 06:10
      moje dziecko bedzie jadlo slodycze kiedy bedzie chcialo - tak jak ja gdy bylam
      dzieckiem - jedynie w odpowiednich ilosciach... sama czesto mam na cos ochote i
      sobie nie zaluje wiec nie widze dlaczego mialabym tego odmawiac wlasnemu
      dziecku... jednak podkreslam W ODPOWIEDNICH ILOSCIACH i na pewno nie w zamian za
      posilek... mysle,ze pozwalajac jesc slodycze i uczac jak i ile ich jesc nie
      wyrzadze dziecku zadnej krzywdy jak i nie naucze nieodpowiednich nawykow wrecz
      przeciwnie...
    • daga_j Re: słodycze 06.10.08, 12:07
      Ja przy pierwszej córce też nie dawałam jej słodyczy ponad rok, ale potem
      stopniowo częstowałam ją tym i owym, na szczęście nie jest dzieckiem rzucającym
      się na słodycze, jest szczupła, taka akurat, je różnorodne rzeczy, ząbki ma
      zdrowe aż pani dentystka chwali.
      Z drugim dzieckiem postępuję bardziej liberalnie. Synek ma 11 miesięcy i dostaje
      biszkopty ale jeden mu zdecydowanie wystarcza i nie jest to codziennie. Poza tym
      pozwoliłam starszej córce poczęstować go gryzkiem kinder mlecznej kanapki bo
      jest miękka i maluch poradzi sobie z ugryzieniem, natomiast twardszych rzeczy w
      ogóle mu nie podaję, żadnej czekolady, ciastek kruchych.
      Nie jestem maniaczką zakazującą przez pierwsze 3 lata życia słodyczy, bo uważam,
      że w niewielkiej ilości nie zaszkodzą a urozmaicają odczucia smakowe dziecku,
      sama jem bo lubię, a o zęby dbamy.
      Ostatnio jednak przestałam kupować starszej lizaki, mamby - czasem dostawała,
      ale alergolog ostrzegła przed barwnikami i zdecydowałam się zaprzestać z takimi
      słodyczami.
    • ewelinaoboz Re: słodycze 06.10.08, 12:58
      najmłodszy synek 5 miesiecy dostaje od czasu do czsu biszkopty i
      chrupki kukurydziane najstarsz córka (4 latka )i sredni synek(2,5)
      dostaja raz w tygodniu słodycze ale nie dajemy im gum typu mamba
      chipsów lizaków ani cukierków typu landrynki
    • steffa Re: słodycze 07.10.08, 01:48
      Møj syn pierwszy raz jadł słodycze w 3 roku życia.
    • deodyma Re: słodycze 07.10.08, 09:29
      nie daje slodyczy naszemu 11 msc dziecieciusmile
      latem polizal tylko loda a na dniach maly wrzeszczal na widok
      ptasiego mleczka, ktore jadl maz, wiec maz pozwolil mu je sprobowac,
      ale naszemu dziecku jakos nie przypadlo ono do gustu. i w sumie to
      dobrzesmile na slodycze przyjdzie jeszcze czas. mam nadzieje, ze nie
      bedzie ich namietnym wielbicielem i wda sie z tym we mnie bo
      szczerze mowiac, to ja za slodyczami za bardzo nie przepadamsmile no i
      z tymi slodyczami to lepiej uwazac. w naszym miescie czesto widuje
      dziecko w wieku jakichs 3 lat, ktore jest bardzo grube. pierwszy raz
      zobaczylam tego chlopca latem, gdy bylismy na miescie z mezem. maz
      nie mogl od tego dziecka wzroku oderwac, tak mu na widok tego malego
      szczeka opadla. nawet stuknelam meza i powiedzialam mu, zeby juz
      przestal sie tak na tego dzieciaka gapic. moze dziecko jest chore?
      przeciez nie wiemy, czemu ten maly taki gruby jest. no i pewnego
      dnia zobaczylam znow tego chlopca, jak jechal w wozku i wcinal sobie
      w najlepsze ciastko w czekoladziesmile akurat przyjechal do mnie brat
      na dwa tyg i razem z malym bylismy na miescie i nie zapomne, jak
      brat sie na tego dzieciaka patrzyl. nie mogl od niego wzroku
      oderwac. bo to to dziecko jest naprawde grube. malo tego. ile razy
      widze tego malego, on ciagle wcina cos slodkiego...
      • aniulka8503 Re: słodycze 07.10.08, 09:59
        Ja daję słodycze mojemu ośmiomiesięczniakowi...Nie codziennie i nie
        w wielkich ilościach, ale daję...
        Dziwią mnie wypowiedzi, że przez tyle lat dziecko nie zjadło nic
        słodkiego...
        mój synek je mleczną kanapkę (kilka gryzów), dwie kostki czekolady,
        milky way, delicje, biszkopty, chrupki, ostatnio nawet chrupki
        serowe (nie myliś z chipsami)...
        W odpowiednich ilościach mu daję i nie widzę aby coś było nie tak...
        Gruby też nie będzie, bo ma ojca budowę...A poza tym moje dziecko
        jada praktycznie wszystko...
        • deodyma Re: słodycze 07.10.08, 10:14
          no widzisz a u nas jest tak, ze ja jestem szczupla a maz ma ponad
          dwa metry wzrostu i wazy ponad 130 kg. jakby nie bylo, to maz ma
          prawie 30 kg nadwagi, chociaz po nim tego nie widac, ale to dlatego
          bo jest bardzo wysoki.
          nie wiem w kogo pojdzie z budowa moje dziecko. ma dopiero 11 msc.
          przypuszczam, ze bedzie wysoki po swoim ojcu. niestety, ale w
          rodzinie mojego meza wszyscy sa wysocy, ale tez lubia sobie
          pofolgowac z jedzeniem a do tego, malo sie ruszaja. tesciowa wazy
          ponad 100 kg a siostra meza w ciagu 3 lat, przytyla 10 kg a przed
          trzema laty byla szczupla babka.
          zalezy wiec w kogo sie wda nasze dziecko. jesli odziedziczy
          zamilowanie do jedzenia wszystkiego, co tylko jest w lodowce po
          swoim ojcu...
          • aniulka8503 Re: słodycze 07.10.08, 10:23
            Mój synek urodził się bardzo malutki...i nadal ma drobną
            budowę...chociaż waga mówi inaczej...waży około 9 kilo i ma 76cm...a
            jak się urodził to miał 2680 i 48cm...
            A po ojcu...ja bym tak chciała, bo mąż ma 190cm wzrostu i waży
            70kg...także ma niedowagę, chociaż je za czterech i wiecznie jest
            głodny smile))
            Ale wiem po sobie co to jest nadwaga...dlatego wole, żeby młody miał
            niedowagę niż nadwagę smile
            • deodyma Re: słodycze 07.10.08, 10:58
              ja tez mysle, ze duzo zalezy od trybu zycia.
              ja zasuwam codziennie do miasta, jakbym miala motorek w tylku a
              oprocz tego ze trzy godziny dziennie chodze po dworzu z psemsmile no i
              jestem osoba, ktorej trudno usiedziec na miejscu. ciagle gdzies mnie
              gna i moze dlatego jestem taka? a moj maz? no coz. jest typowym
              domatorem i po pracy lubi posiedziec w domu. ciagle jest glodny i
              wciaz lazi tylko po lodowce i wszystko z niej wyjadasmile no i gdy sie
              czymjs zdenerwuje, wtedy by jadl bez opamietania. tesciowa straszy
              go rychla smiercia a sama wazy stowe i ma prawie 60 lat.no i ona
              zyje a jemu juz smierc z obzarstwa wrozysmile a jeszcze 10 lat temu moj
              maz wazyl ok 98 kg i byl chudy, jak szczapa. ale przez 12 lat
              uprawial koszykowke a potem poszedl do pracy, przestal cwiczyc,
              zmienil nawyki zywieniowe i dzis jest 'BAMBUŁA'smile
        • mama-123 Re: słodycze 07.10.08, 11:17
          Slodycze jednak sa najprostsza droga do zepsucia zebow. Pomysl tez o
          tym. Na pewno czytalas cale mnostwo watkow o prochnicy u malych
          dzieci.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka