Dodaj do ulubionych

Niemowlak-wózek w austobusie

26.10.08, 12:32
Jak wygląda podróż autobusem z niemowlakiem w wózku,czy pomagają
inne osoby wnieść wózek,czy warto się ruszać wózkiem,może lepiej
nosidełko(akurat moja nienawidzi wózka),zawsze podróżuje dużo ludzi
do centrum,nie zawsze chcą ustąpić miejca,nawet dla wózka,wiem jak
to wyglądało,gdy jeszcze byłam w ciąży.Robili wielkie oczy i
zdziwienie,że kobieta pcha się z wózkiem,a tu tyle ludzi.
Co robić w takiej sytuacji,a musze nie długo wybrać się do
lekarza,no i mąż nie może mnie zabrać samochodem.
Boję się tej wyprawy,bo mam w domu nerwuska,a tu jeszcze koło
godziny jazdy autobusem.
Pozdrawiamy.Mama Alinki
Obserwuj wątek
    • uullaa Re: Niemowlak-wózek w austobusie 26.10.08, 12:57
      Witaj rybko. A małżonka nie da się przesadzić do autobusu na tę
      okoliczność? Pozdrawiam.
    • marsupilami25 Re: Niemowlak-wózek w austobusie 26.10.08, 13:16
      Jesli masz prawo jazdy to oczywiscie rada mojej przedmowczyni bylaby swietnym rozwiazaniem. Ja NIGDY wiecej nie skorzystam z komunikacji miejskiej z wozkiem i niemowlakiem. Wyjasniam: kierowca zagrozil mi wezwaniem kontrolerow, mandatem i policja, JESLI NIE WEZME DZIECKA NA RECE, poniewaz takie maja przepisy. Dodam, ze syn byl zabezpieczony w foteliku samochodowym wpietym w stelaz wozka, a wozek zablokowany i ustawiony w stosownym miejscu. Doszlam do wniosku, ze w przypadku hamowania nie chce ogladac dziecka wylatujacego przez przednia szybe autobusu i podziekowalam za takie atrakcje. Jesli wymagamy przemieszczenia sie, umawiam wizyte na taka godzine gdzie moze podrzucic nas Tata - nie mam prawa jazdy i w najblizszym czasie miec nie bede. Jesli jednak sie zdecydujesz, to nie bardzo liczylabym na ludzka zyczliwosc. Pozdrawiam.
      • siasiunia1 Re: Niemowlak-wózek w austobusie 26.10.08, 20:20
        ciekawa jestem skąd kierowca wytrzasnął te przepisy.. ja bym poprosiła o wyciąg gdzie to jest napisane.
        ale wiadomo że jak człowiek gdzieś chce spokojnie dojechać to sie z matołem (czyt. kierowcą) kłócić nie bedzie..
        pozdrawiam
      • emigrantka34 Re: Niemowlak-wózek w austobusie 26.10.08, 23:28
        No wlasnie. Ciekawe, gdzie maja takie przepisy. Z tego, co pamietam,
        to kierowcow autobuso takze obowaizuja przepisy kodeksu drogowego. A
        dzieci maja podrozowac w srodkach lokomocjo w fotelikach, wzglednie
        gondolach z zabiezpieczeniem, a nie nosidelkach czy na rekach
        (zwalszcza niemowleta).
    • smerfetka8801 Re: Niemowlak-wózek w austobusie 26.10.08, 15:49
      ja nie woidzę problemu.jest w autobusie miejsce dla wózka a ja mam
      prawo podróżować komunikacją miejską!!!jak się ktoś nie przesunie
      to grzecznie zwracam uwagę,ze moze sie przesunąć.autobusy są
      niskopodłogowe nie ma potrzeby wnoszenia smile
      • 2madzia.1 Re: Niemowlak-wózek w austobusie 05.11.08, 11:53
        na pomoc innych pasażerów bym nie liczyła.ja unikam podróżowania komunikacja miejska
    • rybka-6 Re: Niemowlak-wózek w austobusie 26.10.08, 16:38
      Prawa jazdy nie mam,jeszcze chyba do tego niedojrzałam,twierdze,że
      łatwiej rodzić niż jeździć po naszych polskich drogach.
      Mąż napewno by mi pomógł,ale bidula biega z jednego oddziału banku
      do drugiego,a też chce sama się gdzieś wybraćsmile
      To co piszecie,to wybiore się chyba z nosidełkiem,muszę obcykać
      najlepsze godziny,jakie autobusy jeżdzą,niskopodłogowe,i przed
      godzinami szczytu.
      Moja córka jak zacznie płakać,to wiem,że będzie dużo wolnego
      miejscasmile
      Dziękuje bardzo za pomocąsmile
      • emigrantka34 Re: Niemowlak-wózek w austobusie 26.10.08, 23:26
        zapewniam Cie, ze latwiej mimo wszystko jezdzic po polskich drogach
        niz rodzic. Ja pojechalabym autobusem z dzieckiem w wozku - sama tak
        jezdzilam (bralam dziecko do wozka jak i nosidelka). jednak przy
        nosidelku nameczysz sie - chyba masz godzine jazdy prawda ? -
        chyba, ze sie pomylilam).Zmeczysz sie i zmeczysz dziecko. Zmeczysz
        kregoslup. A matka z dzieckiem podrozowac z dzieckiem w wozku w
        autobusie ma prawo (i nawet za to nie placi). No i na dluzsza mete
        dziecku wygodniej w wozku. Takze jedz wozkiem!
    • memphis90 Re: Niemowlak-wózek w austobusie 26.10.08, 16:49
      Ja jeździłam tramwajem lata temu, ale wspomnienia mam nieciekawe. Jeździłam z
      2-4 latką na rękach (sama byłam nastolatką i raczej nie wniosłabym wózka, a
      niskopodłogowych pojazdów wtedy jeszcze nie było), z reguły nikt nie ustępował
      mi miejsca i stałam ze śpiącym dzieckiem całą drogę. Dziś wiem, że w takiej
      sytuacji trzeba po prostu poprosić o ustąpienie, podobnie przy wnoszeniu wózka-
      bezpośrednio poproszony nikt nie odmawia. Teraz poruszam się samochodem, jak
      trzeba gdzieś dojść od parkingu to wkładam małą w chustę. Nie bałabym się jazdy
      autobusem, postaraj się tylko wybrać godziny o małym ruchu, żeby nikt nie
      nakichał Ci do wózka (miałam tak wczoraj w sklepie, jakaś mądra inaczej babcia
      stojąc z wnuczką nad moim wózkiem zachęcała dziewczynkę "no, kaszlnij,
      odchrząknij porządnie")- sezon grypowy już się pomału zaczyna.
    • malgra Re: Niemowlak-wózek w austobusie 26.10.08, 17:15
      ja zawsze miałam małą w nosidełku i zawsze znalazło się dla mnie miejsce siedzące.
      • riona1 Re: Niemowlak-wózek w austobusie 26.10.08, 17:22
        Nie wyobrażam sobie podróży tramwajem z wózkiem - mam potwornie ciężki wózek i
        autobus prędzej by odjechał niż bym się do niego władowała. Za to chusta
        sprawdza się w 100% i zawsze znajdzie się miejsce.
        • nuka_2 Re: Niemowlak-wózek w austobusie 26.10.08, 18:16
          Ja jeżdżę autobusem z wózkiem średnio 2-3 razy w tygodniu. Wybieram
          niskopodłogowe, wtedy można wjechać do autobusu bez niczyjej pomocy.
          Ostatnio jechałam nawet niskopodłogowym tramwajem (Warszawa).
    • ruda73 Re: Niemowlak-wózek w austobusie 26.10.08, 20:54
      Jak masz nerwuska to weź lepiej chustę albo nosidło, jeśli masz taką możliwość.
      I od razu kieruj się do miejsca oznaczonego dla matki z dzieckiem i grzecznie
      ale stanowczo poproś o miejsce, chyba że będzie tam siedzieć inna mama z
      dzieckiem....
      Pozdrawiam
      • rybka-6 Re: Niemowlak-wózek w austobusie 26.10.08, 21:34
        Przemyślałam za i przeciw,nosidełko,napewno w połowie drogi zacznie
        płakać,bo widoki te same,ale damy rade,załaduje cały transport
        grzechotek i kaczuszeksmile
        Dziękujemy.
        • emigrantka34 Re: Niemowlak-wózek w austobusie 26.10.08, 23:32
          Nie przeadzaj znowu z tym transportem kaczuszek. Godzina drogi to
          niewiele. Moja mloda zrobila juz 10 tys km autem na trasie Francja -
          Polska (teraz ma osiem miesiecy) i nie potrzebowala tylu zabawek.
          Nie twiertdze, ze jakas wyjatkowa jest, ale jedna zabawka wystarczy
          (zwlaszcza, gdy bedzie w nosidelku u mamay - czmu akurat jestem
          przeciwna w autobusie).
    • rybka-6 Re: Niemowlak-wózek w austobusie 27.10.08, 01:49
      Również mała dużo podróżuje,tylko,że samochodem po Polsce,nie
      nawidzi fotelika,a wózek to wróg prawdziwy,poznałam córcie i wiem co
      ją zaciekawi nawet na godzine...wózek w 100%odpada.
      Pozdrawiamysmile...A teraz ide karmić .CMOK
    • jak_na Ja też jutro pakuję się w autobus 27.10.08, 06:31
      Jutro pierwszy raz pojedziemy autobusem. Zastanawiałam się, czy wziąć wózek czy
      chustę. Trasa jest dosyć oblegana przez podróżnych. W wózku na pewno prędzej czy
      później byłby ryk. W chuście mam nadzieję, że będzie spała. Choć z drugiej
      strony, jak będzie tłum w autobusie, to boję się, że jej się zrobi ciepło. No,
      ale to wtedy jakoś będę sobie radzić. W końcu trzeba przetestować dziecko wink
      • piagetto Re: Ja też jutro pakuję się w autobus 27.10.08, 09:26
        dzieci często lubią podróżować, i samochodem i autobusem - kołysanie je
        uspokaja. może i u Was tak będzie, że maluch po prostu sobie zaśnie?
        na moją to działa, a też bałam się z nią gdzieś wyjść
        • patrice7 Re: Ja też jutro pakuję się w autobus 27.10.08, 10:36
          Ja jezdzilam wozkiem komunikacja "od zawsze " odkad mala byla malenka.
          Nie widzialam w tym ZADNEGO problemu.
          Zawsze wnieusc ktos pomoze.
          A wozek ma prawo stac na specjalnie wydzielonym miejscu!
          Pierwsze slysze zeby kierowca grozil ze dziecko ma byc na rekach!!!
          • marsupilami25 Re: Ja też jutro pakuję się w autobus 27.10.08, 15:10
            Tez bylam w szoku, ale zeby mnie o tym pouczyc nawet specjalnie zatrzymal sie na przystanku i darl twarz przy pozostalych pasazerach. Ciezko jest z durniem dyskutowac jak moze cie w swietle przepisow wykopac z autobusu i jeszcze zaplacisz mandacik ok 100 e. Dojechalam na swoj przystanek, ale syn wziety na rece darl sie jakby go ze skory obdzierali, a ja zainteresowanym pasazerom cierpliwie wyjasnialam, ze maja tak "mila" podroz dzieki kierowcy. Wiekszosc pukala sie po glowie.
          • youstynus Re: Ja też jutro pakuję się w autobus 14.11.08, 23:21
            No nie do końca się zgodzę. Jechałam ostatnio tramwajem zwykłym i zdrętwiałam,
            jak zostały same starsze panie i musiałam znosić b. ciężki wózek z zawartością
            po schodach. Ponadto, moje dziecko akurat nie znosi ani samochodu, ani
            komunikacji miejskiej. Dzisiaj musiałam wziąć ją na ręce w tramwaju- nikt nie
            ustąpił miejsca.
            • aniulka8503 Re: Ja też jutro pakuję się w autobus 15.11.08, 08:34
              nie martw się - ja mam to samo...
    • yazmine Re: Niemowlak-wózek w austobusie 27.10.08, 15:19
      Dosyć często podróżuję autobusem. Staram się wybierać te niskopodłogowe, gdzie
      sama dam radę wejść. Nie narzekam tak ogolnie na jazde, bo mała lubi jezdzic.
      Alo zasypia albo grzecznie lezy, wiec jest ok!! Ale jest kilka rzeczy, które
      niesamowicie wkurzają mnie w autobusach. To te najbardziej wkurzajace jak dla mnie:
      1. Autobus niskopodłogowy, mysle super, sama sobie wjade. Ale nie bo pan
      kierowca podjezdza pol metra od kraweznika i koniec... I muszę komus zawracac
      głowę, zeby mi pomogł wejsc lub wyjsc ( a zawsze sie staram duzo wczesniej do
      wyjscia ustawiac, zeby było wiadomo ze wysiadam)
      2. W autobusie są miejsca wyznaczone dla wózka. Wsiada matka z wozkiem, mowi
      przepraszam i albo echo, albo z wielka łaska ktos sie przesunie, mimo ze mnostwo
      miejsca w innych czesciach pojazdu jest wink
      Pozdrawiam
      • bweiher Re: Niemowlak-wózek w austobusie 27.10.08, 16:17
        yazmine napisała:

        > Dosyć często podróżuję autobusem. Staram się wybierać te niskopodłogowe, gdzie
        > sama dam radę wejść.

        -ja też czekam na takie autobusy ale zazwyczaj mam takie"szczęście" że akurat
        dwa pod rząd jadą stare,rozklekotane,wysokie autobusy do których nie wejdę z
        tego względu ze mam wózek bliźniaczy

        Nie narzekam tak ogolnie na jazde, bo mała lubi jezdzic.
        > Alo zasypia albo grzecznie lezy, wiec jest ok!!

        -u nas też dobrze,bo dzieci są przyzwyczajone od urodzenia do jazdy,albo
        autobusem albo samochodem.


        Ale jest kilka rzeczy, które
        > niesamowicie wkurzają mnie w autobusach. To te najbardziej wkurzajace jak dla m
        > nie:
        > 1. Autobus niskopodłogowy, mysle super, sama sobie wjade. Ale nie bo pan
        > kierowca podjezdza pol metra od kraweznika i koniec... I muszę komus zawracac
        > głowę, zeby mi pomogł wejsc lub wyjsc ( a zawsze sie staram duzo wczesniej do
        > wyjscia ustawiac, zeby było wiadomo ze wysiadam)

        -dokładnie! Jedni kierowcy są na tyle mili,że jeszcze obniżą podłogę ale
        większość ma to gdzieś i wtedy ja się pocę fizycznie i psychicznie żeby wyjść
        lub wejść do autobusu


        > 2. W autobusie są miejsca wyznaczone dla wózka. Wsiada matka z wozkiem, mowi
        > przepraszam i albo echo, albo z wielka łaska ktos sie przesunie, mimo ze mnostw
        > o
        > miejsca w innych czesciach pojazdu jest wink

        -Albo udają takie "TORBY" ze nie widzą że z wózkiem chce ktoś wejść,albo pchają
        się kto szybciej wejdzie do środka a wózka nie chcą przepuścić.

        Najgorsi są ludzie starsi.Sapią pod nosem"a ta to gdzie się pcha z tym wózkiem
        wielkim".Jakoś nikogo nie interesuje że też się spieszę,że może do lekarza albo
        po prostu chcę jechać tym autobusem bo zimno na dworze.
        Jak byłam w ciązy to też większość głowy odwracała i "nie widziała" kobiety z
        wielkim brzuchem.Często młodzi chłopcy ustąpili mi miejsca.Kobiety i dziewczyny
        albo "spały" albo były zajęte patrzeniem w krajobraz za oknem.


        > Pozdrawiam
        • maleninki Re: Niemowlak-wózek w austobusie 27.10.08, 17:06
          ja tez nie narzekam na komunikacje, choc oczywiscie, wole samochod. ludzie
          pomagaja, a jak ktos nie widzi, ze chce zajac miejsce dla wozka, to po prostu
          grzecznie prosze o ustapienie miejsca. na przyklejonym do szyby w wyciagu z
          przepisow jest napisane, ze pasazerowie musza to miejsce udostepnic matce z wozkiem.
          co do ustepowania miejsca kobietom w ciazy, to mam odmienne doswiadczenia niz
          przedmowczyni: ustepowali mi glownie kobiety!
          • rybka-6 Re: Niemowlak-wózek w austobusie 27.10.08, 17:42
            Bardzo dziękuje za pomoc,będąc w ciąży często poruszałam się
            autobusem,nikt mi nie robił miejsca,aż któregoś razu autobus
            szarpnał i się przewróciłam,dzięki Bogu na plecy,nikt mi ogólnie nie
            pomógł,tylko jakaś młoda dziewczyna,spytała się czy wszystko w
            porządku.
            Kobiety z wózkami same wynoszące wózek z autobusu,był to częsty
            widok,dlatego obawiam się jazdy autobusem z wózkiem.
            Czasami nie wiem,dlaczego ludzie są tacy podli,starsi zawsze
            schorowani,ale jak widzą miejsce wolne to fruną jak 20-latkismile
            Zawsze ustępowałam miejsca,ale czasmi zastanawiam się,czy
            warto.POzdrawiam i dziękuje
            • maksik-80 Re: Niemowlak-wózek w austobusie 27.10.08, 22:46
              Zawsze mnie się wydawało że podróż dziecka autobusem w wózku będzie
              najbezpieczniejsza, ale niestety w sobote zmieniłam zdanie jak pewna
              pani bardzo chętnie mi pomagała wysiąść z autobusu (niestety ze
              starego trupa - jazda z przesiadką i brak możliwości zgrania dwóch
              niskopodłogowych). Biedaczka nie zdążyła "złapać" wózka jak ja
              zaczęłam wysiadać i wózek zjechał po schodach na chodnik, Wiki
              przeżyła ogromne turbulencje a mnie serce stanęło. Pani się
              tłumaczyła że mówiła że mam poczekać ale stary gruchot tak
              chałasował że ja nic nie słyszałam. Cała niedziela w nerwach i
              obserwacja dziecka czy nic jej nie jest - na szczęście nic. Naewt
              mój wygodnicki mąż stwierdził że zostawia mi samochód do naszej
              dyspozycji a on przesiada się do autobusu, ale ja jestem w tej
              szczęśliwej sytuacji że mam prawo jazdy.

              Przypadek skrajny i mam nadzieję jednostkowy ale nauczył mnie
              jednego - nie ufać nikomu obcemu oferującemu pomoc.
              • maminka21 Re: Niemowlak-wózek w austobusie 28.10.08, 00:20
                No i ja dodam swoje trzy grosze.
                Mieszkam w " cudownej stolicy " , w której autobusy niskopodłogowe
                danej linii jeżdżą raz na 2 godziny - szok , podobnie jest z
                tramwajami.
                Często kończy się tak , że idę na piechotę i to wcale nie blisko ,
                bo nie mam czasu czekać . Kolejna rzecz to chęć niesienia pomocy
                matce z dzieckiem przy wejściu do jakiegokolwiek środka komunikacji
                miejskiej - marnie , najszybciej ktoś młody pomoże ( a niby te
                młode pokolenie nie wychowawane ), ewentualnie trzeba poprosić bo
                wszyscy są wtedy zajęci ważnymi sprawami.
                W ogóle ludzie czasami patrzą jakbym nie miała prawa się poruszać -
                jako matka z dzieckiem powinnam siedzieć w domu lub w miejscu
                specjalnie do tego przeznaczonym, pchają się pod wózek, popędzają
                itp.
                Dla mnie - ogólnie rzecz biorąc tragedia - jakoś sobię radzę, ale
                bardzo współczuję ludziom niepełnosprawnym , bo jest wiele miejsc w
                W-wie gdzie nie ma wind, lub choćby wjazdów po schodach - schodzę
                wtedy schodek po schodku i czekam aż się wózek rozwali....
                • hanna26 Re: Niemowlak-wózek w austobusie 28.10.08, 02:15
                  Czytam i oczom nie wierzę.
                  Zastanawiam się, czy to ja mam takie szczęście, czy po prostu inni
                  są przewrażliwieni i troche przesadzają.

                  Ja jeżdżę pięć razy w tygodniu dwa razy dziennie z trójką dzieci:
                  jedno niemowlę w wózku i dwie starsze córki w wieku 3 i 5 lat.
                  Przedszkole najstarszej córki jest oddalone spory kawałek od domu,
                  więc te jazdy to konieczność.
                  Nawet mi nie przyszło do gowy, że może to być jakiś problem. Wsiadam
                  do niskopodłogowego, wprowadzam wózek na miejsce dla wózka - jasne,
                  że czasem ktoś tam jest, wtedy grzecznie ale stanowczo proszę, żeby
                  zrobił mi miejsce, bo to, jak wskazuje nalepka, jest miejsce dla
                  wózka. Gdy ktoś udaje, że nie słyszy, to mówię jeszcze raz, głośniej
                  i bardziej stanowczo, i już personalnie ("Bardzo prosze, żeby się
                  Pani przesunęła, bo itd."). Skutkuje zawsze.
                  Starszą dwójkę sadzam na siedzeniu obok, sama też przeważnie tam
                  siadam, trzymając jednocześnie wózek obiema rękami. Gdy siedzenie
                  obok jest zajęte, dziewczynki stoją przy oknie trzymając się
                  poręczy - a ja trzymam wtedy i je, i wózek.
                  Jedyny mój problem to nadgorliwi współpasażerowie przy wysiadaniu.
                  Zdarza się, i to bardzo często, że podchodzi starsza pani,
                  bezpardonowo łapie którąś ze starszych córek (przeważnie trzylatkę)
                  za rękę, mówiąc "Chodź kochanie, ja pomogę ci wysiąść". Tymczasem
                  one doskonale wiedzę jak wysiadać, żeby się nie puścić poręczy
                  wózka, i taka nagła, nieproszona "pomoc" przeważnie daje więcej
                  szkody niż pożytku.
                  Mam dwie zasady, których się trzymam:
                  1. Nigdy nie wchodzę do autobusów wysokopodłogowych. Wiem, o której
                  godzinie będzie niskopodłogowiec, mam rozkłąd, i tego się trzymam.
                  2. Przy wysiadaniu nigdy nie wyprowadzam wózka przodem - zawsze,
                  tylko i wyłącznie tyłem.
                  Raz zdarzyło mi sie, że kierowca prawie się wydarł na
                  współpasażerów, dlaczego nie ustapią miejsca pani z dziećmi. I mało,
                  że się wydarł, ale oświadczył, że nigdzie dalej nie pojedzie, dopóki
                  dwójka maluchów nie usiądzie. Miejsce obok wózka zwolniło się
                  błyskawicznie. Miło wspominam tego kierowcę.
                  Natomiast na jazdę z fotelikiem zamiast wózka nie odważyłabym się -
                  nawet gdybym miała tylko jedno dziecko. Przecież taki fotelik musi
                  być okropnie nieporęczny, niewugodny. No, ale każdy zna najlepiej
                  swojego malucha, wie, co jest najlepsze.
                  Pozdrawiam serdecznie, życząc niekłopotliwych podróży.
                  • aleks2539 Re: Niemowlak-wózek w austobusie 28.10.08, 10:42
                    a ja raz usłyszałam że czego sobie teraz ludzie nie wymyślą, że tyle
                    osób do pracy jedzie a ja się z wózkiem wpycham do autobusu...
                    Normalnie masakra. Od tego czasu albo (jeśli mogę) jeżdżę w
                    godzinach około południowych albo biorę chustę i męczę i duszę
                    dziecko wink
                • gralinka3 Re: Niemowlak-wózek w austobusie 28.10.08, 13:01
                  Współczuję bardzo wszystkim mamom, które przez to przeszły, ale musze powiedzieć, że moje doświadczenia w tej kwesti są zupełnie inne!
                  Mieszkam na wsi, ale teściów mam w Łodzi, wieć gdy tam przebywam uwielbiam poruszać sie wózkiem komunikają miejską, fakt że trzeba czasem poprosic o pomoc, ale to nie tragedia!!!

                  Łudzie bardzo mili zawsze pomagają, wiele razy sam ktoś wychodził z inicjatywą!
                  Musze dodać, że nowe tramwaje PESA w łodzi sa rewelacyjne, nic nie trzęsie i nie huśta, nieskopodłogowe i jezdza co kilka minut!!!!

                  Móże trzeba sie pozytywnie nastawić i spróbować a może akurat bedzie ok!!!
                  Tego życzę wszystkim !smile
                  Ogólnie w łodzi ludzie chyba są symatyczniejsi niż w stolicy!!!
                  • night_irbis Re: Niemowlak-wózek w austobusie 30.10.08, 18:05
                    Mieszkam w Lodzi - i potwierdzam - poruszanie sie z wozkiem nie jest zadnym
                    problemem. Wiekszosc autobusow juz jest niskopodlogowych. Tramwaje - 2 linie
                    niskopodlogowe, i jezdza co 6-10 minut; jedna linia wzdloz calej Lodzi, druga w
                    poprzek - a wiec wszedzie sie dojedzie.
                    Jezdze prawie codziennie: a to do kolezanki, a to na zakupy, a to poprostu do
                    jakiegos parku innego niz ten obok.
                    • nika1310 Re: Niemowlak-wózek w austobusie 08.11.08, 14:57
                      tez jestem z Łodzi i jezdze wozkiem podwojnym prawie codziennie. To dla mnie
                      zaden problem Na niektorych trasach jezdza wylacznie niskopodlogowce. a jesli
                      jade wysokim zawsze ktos pomoze. Ludzie nawet sami pytaja czy nie pomoc. wozek z
                      dziecmi wazy 40kg sama bym nigdy nie dala rady
                  • magda.218 Re: Niemowlak-wózek w austobusie 13.11.08, 23:19
                    Problem polega na tym, że w stoicy połowa tych ludzi to tak naprawdę ze stolicy
                    nie jest smile ale to tak na marginesie
                    Ja również często jeżdżę komunikacją miejską i różnie to bywa. Staram się
                    wybierać autobusy niskopodłogowe, ale czasami niestety jestem zmuszona poprosić
                    kogoś o pomoc. Zdarza się oczywiście, że ktoś sam zaproponuje mi pomoc i
                    najbardziej przykre jest to że powinno to być normą, a jest tylko wyjątkiem.
                    Całe szczęście moje dziecko dobrze znosi jazdę autobusem smile
                    Nie ma jednak co narzekać, cieszmy się, że nie jesteśmy niepełnosprawne. Nasze
                    dzieci wyrosną z wózków, a oni niestety będą cały czas skazani na łaskę innych.
                    Taka to ta nasza polska kultura...
                • mimka23 Re: Heh, tak Was czytam i czytam... 28.10.08, 14:47
                  ...i widzę, że większość z Was pisze najprawdziwszą prawdę, a nie jakieś wyidealizowane teorie na temat jazdy środkami komunikacji. Dlaczego o tym wspominam? Otóż ostatnio na forum e mama, pisałam na temat "Dlaczego utrudniają nam życie?" i spotkałam się w większości z ogromną krytyką ze strony mamusiek. Przeczytajcie ten wątek, to same zobaczycie. Pozdrawiam wszystkie mamusie.
        • 4agu Re: Niemowlak-wózek w austobusie 31.10.08, 23:45
          OOOO!!! to to to "najlepsze" są dziadki, ale to przecież młodzież
          jest niekulturalna i źle wychowana. ech szkoda gadać. mnie wkurza
          taki wyścig, żeby siateczkę położyć na wolnym miejscu, jeszcze przed
          skasowaniem biletu. każdy ma każdego w nosie - taka nieciekawa nasza
          rzeczywistość. jestem świeżo upieczoną mamą po cesarskim cięciu. na
          pierwszy rzut oka: młoda, zdrowa kobieta - co to dla niej podnieść
          wózeczek, a po operacji nie ma się siły (nawet nie wolno nic nosić)!
          a przemieszczać się trzeba. musiałam do starego rzęcha wdźwignąć
          wózek sama (nie lada sztuka), mimo że naokoło pełno ludzi było.
          trzeba nam zatem więcej wyobraźni!
      • mama_frania Re: Niemowlak-wózek w austobusie 28.10.08, 11:22
        Ja ostatnio podróżowalam z wózkiem i niespełna trzylatkiem tramwajem i moje
        obserwacje są takie- o ile nikogo o pomoc nie poprosisz to nikt się nie ruszy. A
        najlepiej skierować prośbę do konkretnej osoby- wtedy nigdy nie odmówią. A co do
        podrózowania z brzuchem- nigdy nie stałam (a jeździlam codziennie do pracy z
        przesiadkami). jesli nkt się nie ruszył to prosiłam o ustąpienie miejsca- jakos
        nikt mi nie odmówil.
        A z zabawnych sytuacji pamietam jedną panią, która zażądala bym jej miejsca
        ustąpiła- byłam wtedy w 7 miesiącu ciąży i z 2,5 latkiem na kolanach smile
        • rybka-6 Re: Niemowlak-wózek w austobusie 28.10.08, 12:24
          Byłam w 5 czy w 6 miesiącu ciąży,jak poleciałam na plecy,była to
          pora ranna, dużo ludzi jechało do pracy,a ja do ginekologa,a że
          dobrze się czułam,zawsze ustępowałam miejsca starszym,w dziewiątym
          miesiącu to już była inna sprawa-siadałam,nie patrzyłam czy starsza
          stoi,czy biegnie do miejsca wolnego,byłam pierwszasmile
          Z wózkiem nie wybiore się napewno,nosidełko będzie najlepsze.
          Pozdrawiam, bilety są darmowe dla maluszka,nawet nie wiem,do ilu lat
          dziecko może za darmo jeździć?
          • matysiaczek.0 Re: Niemowlak-wózek w austobusie 29.10.08, 07:08
            To chyba zależy gdzie, te bilety. U nas do lat trzech, potem ulgowy.
            a jeszcze co do wózka. Kiedyś jechałam, a na miejscu z wózkami stała bardzo starszy pan. Poprosiłam, żeby mnie wpuścił, to tylko wzruszył ramionami i stał dalej, więc ja na środku tkwiłam...ludzie wchodzili, wychodzili, cały czas wózek omijali, w końcu paniusi pewnej nerwy puściły i do mnie z buzią, czy ja nie mam gdzie stać tylko na środku. Więc ja do niej grzecznie, że ten pan (pokazuję palcem!) stoi na miejscu wózkowym i nie chciał mnie tam wpuścić, więc jestem na środku. No i paniusia skoczyła z buzią na pana starszego i zaczęło się. Pół autobusu brało udział w dyskusji. A do mnie M zadzwonił akurat i ja nie mogłam, buuu. A ta miejscówka na wózki to naprawdę zajefajna! Przy oknie, rurki do trzymania, oprzeć się można, jak nie ma gdzie siedzieć, to wózkowe miejsce jest najlepsze i rozumiem, czemu starszy pan tak się bronił przed wpuszczeniem mnie tam.

            Uf, ale się rozpisałam...ale i tak jeżdżę z wózkiem, chociaż.....M zdał egzamin, ma prawko!!! Kupujemy limuzynę i już. tylko teraz molestuje mnie, żebym ja też robiła...o! co to to nie, ja go po imprezach wozić nie będę, no chyba, że przekona mnie jakimś fajnym czertwonym porszakiem..tongue_out
            pozdrawiam
            • karolciaa23 Re: Niemowlak-wózek w austobusie 30.10.08, 22:11
              jak mi ktoś zwraca uwagę że pcham się z wózkiem to odpowiadam prosto jak coś się
              komuś nie podoba to niech sobie taksówkę zamówi
            • uullaa Re: Niemowlak-wózek w austobusie 02.11.08, 22:21
              Matysiaczek, litości! Zrób te prawo jazdy i wszystkie co nie macie
              dziewczyny to je zróbcie. Pojąć nie mogę jak można w XXI wieku
              bronić się przed byciem kierowcą. To jak te, kurka, w Taplarach
              z "Konopielki" jak im elektryczność przywlekli.
              • mamagusi Re: Niemowlak-wózek w austobusie 03.11.08, 23:37
                uullaa napisała:

                > Matysiaczek, litości! Zrób te prawo jazdy i wszystkie co nie macie
                > dziewczyny to je zróbcie. Pojąć nie mogę jak można w XXI wieku
                > bronić się przed byciem kierowcą. To jak te, kurka, w Taplarach
                > z "Konopielki" jak im elektryczność przywlekli.

                Ha! Nie zgadzam! Ja mam prawo jazdy i nie używam ... z premedytacją.
                Nie mam zamiaru być robotem wieloczynnościowym: pracującym zawodowo,
                rodzącym dzieci, karmiącym piersią, prowadzącym dom i jeszcze
                robiącym za szofera gó...e po zakrapianych imprezach. Dzięki mojemu
                uporowi mąż staje na wysokości zadania i wozi nas wszędzie, a ja w
                tym czasie milo spędzam czas na fotelu pasażera. Dziewczyny nie
                dajcie się zwariować; stawiajcie wymagania nie tylko sobie, ale
                również swoim partnerom.
                • matysiaczek.0 Re: Niemowlak-wózek w austobusie 04.11.08, 07:14
                  Taaaa, moja szwagierka mówi "na wiosnę idę robić prawko". Pytam jej po co? Ona na to, że ooo, jak dobrze byłoby wsadzić dzieci do auta i bez łaski pojechać sobie na zakupy, nie potrzebować pomocy przy noszeniu, bo nie potrzebna. No ludzie....to rozumiem po pracy albo w łykend...no a co mężulek? nadrobi filmowe zaległości, albo walnie się na kanapę i będzie spał, jak mama wróci z dzieciarnią, to może pomoże zakupy rozpakować. A pracujący oboje równo. to takie "bez łaski" to strasznie wygodne jest, M przyzwyczai się i co? Jak będzie trzeba, to już nie da się namówić na rodzinne zakupy. Ja tam wychowuję M na równi z dzieciarnią... już widzę postępy smile np na spacerek chodzimy chętnie i z uśmiechem i z planem i z aparatem....a bywało różnie, ha, udało się pokazać jasne strony.
                  A prawka nie zrobię, bo co tu dużo gadać to, że nie ciągnie, to raz, dwa - wozić po alkoholu M nie będę, a trzy i najważniejsze - boję się, buuuuhaha!! Mi też jest śmiesznie, ale prowadzić auta nie będę. Może i ja z Ciemnogrodu, ale tak mi dobrze na świecie i prawko szczęścia większego nie przyniesie.
                  Tyle mego gadatliwego - pozdrawiam.
                  • maleninki Re: Niemowlak-wózek w austobusie 05.11.08, 22:00
                    matysiaczek.o- masz zdrowe podejscie- to mnie sie podoba! pewnie, nie kazdy musi
                    miec prawo jazdy, zwlaszcza jak nie czuje do tego pociagu smile
                    a obserwujac czasem to, co dzieje sie na drogach-tez sie boje! chociaz jezdze
                    juz dobrych pare lat.
                • uullaa Re: Niemowlak-wózek w austobusie 05.11.08, 11:05
                  Co wy dziewczęta tak o tym wożeniu mężów po imprezach? Ehem, ni
                  panimaju - a was nigdy mąż/niemąż nie odwoził po imprezie? Czy wy
                  wszystkie święte jesteście, a na imprezach robicie na drutach swetry?
                  • matysiaczek.0 Re: Niemowlak-wózek w austobusie 05.11.08, 11:13
                    uleńko kochana. Ja świętą nie byłam, i nie będę. I dlatego napisałam to co wyżej. Bo ja też lubię piwko wypić, albo kieliszek wina. I buntuję się tu dlatego, że nie będę siedzieć "o suchym pysku", i patrzeć jak mężuś balanguje, a ja nie, bo prowdzę. Napatrzyłam się na ciotkę, która nigdy nie pije (a lubi) na imprach rodzinnych, bo przecież "jak wrócimy". Już nikt jej nawet nie proponuje, bo wiedzą, że ona wozi swego starego. I ja tak nie chcę....! I nie dam się. [pzdrawiam
                    • uullaa Re: Niemowlak-wózek w austobusie 05.11.08, 11:30
                      No dobra już, dobra, Matysiaczku. Czepiać się więcej nie będę...
                      ale..ale można się wozić na zmianę przecież. My tak robimy i jest
                      git sprawiedliwie. Też pozdrawiam smile
    • sabciass Kto ma chustę, nie ma takich problemów. 31.10.08, 12:16
      Tak sobie czytam ten wątek i jest to dla mnie jakaś czysta
      abstrakcja. Ja pakuję dziecko w domu do chusty, jadę sobie spokojnie
      w autobusie czy pociągu, wsiadam i wysiadam bez niczyjej pomocy,
      zajmuję tyle samo miejsca co inni, przechodzę wszystkie schodki,
      krawężniki i podjazdy bez najmniejszego trudu. W ogóle wyjście z
      chustą to nie żadna wyprawa, przez którą nie śpię po nocy
      zastanawiając się jak sobie dam radę. Pakuję dziecko, które
      zazwyczaj odrazu zasypia i idę gdzie muszę, bez najlmiejszych
      przeszkód. Nawet nie jestem sobie w stanie wyobrazić jak to jest się
      tłuc z wózkiem po mieście.
      • rybka-6 Re: Kto ma chustę, nie ma takich problemów. 31.10.08, 18:29
        Ja mam nosidełko,więc też dajemy rade,a na spacerki uwielbiam
        chodzić wózkiem,marudzi,ale już wiem kiedy z nią wychodić,śpi dwie
        godziny na spacerzesmileWięc powoli dajemy radesmileZaczynam zauważać,że
        dzieci szybko rosną,i nawet za tymi małymi niedogodnieniami będę
        tęknićsmile
        A autobus przeżyjemy,to już nie problemsmile
        Pozdrawiamy mamusie i tatusiówsmile
      • smerfetka8801 Re: Kto ma chustę, nie ma takich problemów. 04.11.08, 08:23
        a wyobraź sobie ,ze ja mam 20 kg wózek i nie mam problemów o kórych
        piszesz.a autobusem jeżdżę bardzo często.nie mogłabym gnieśc małej w
        chuście.
        • matysiaczek.0 Re: Kto ma chustę, nie ma takich problemów. 04.11.08, 08:38
          No i ja jakoś nie wyobrażam sobie Młodzieńca w chuście, ruchliwe toto i podejrzewam, że nie dałoby się. W wózku przewraca się, macha nogami, rączkami, krótko mówiąc wolny jak ptak. Ja wiem, że chustowe mamy mają swoją rację, ale nikt mi nie powie, że ściśnięte, merdające nóżkami dziecko (albo i to nie) ma dobrze, i tak przez kilka godzin. Może tylko do cyca blisko. Aha, że blisko mamy i w ogóle..mój też ma blisko mamę - w domu, na spacerze oddychamy świeżym powietrzem, i choć w autobusie, to bardziej świeżym niż oddech mamy. A jak deprecha dziecia dopada, to mama bierze na rączki i po kłopocie... potem znów do wózka. Za to w domku nadrabiamy zaległości bliskościowe smile choć krzyczą "nie noś, przyzwyczai się" haha, pozdrawiam chustowe i te inne.
    • tygrysiatko1 Re: Niemowlak-wózek w austobusie 04.11.08, 21:37
      jeżeli masz nosidełko to uważam, że zdecydowanie wygodniej będzie Ci
      z nosidełkiem... a miejsce należy Ci się z dzieckiem jak psu
      micha... najlepiej to uprzywilejowane...
      • id.kulka Re: Niemowlak-wózek w austobusie 05.11.08, 19:34
        Ja nie mam dylematów: nosidełko czy wózek, bo mam tylko wózek smile Na
        porządne nosidło szkoda mi pieniedzy, na tanie i tandetne szkoda
        dziecka wink chociaż w sumie mam jedno porządne, takie alpinistyczne
        ze stelażem, ale jak z tym wsiąść do autobusu? big_grin
        Komunikacją miejską jeżdżę teraz sporadycznie, jakiś większych
        problemów nie miałam, zazwyczaj ktoś sie znajdzie do pomocy przy
        transporcie wózka. Zastanawia mnie tylko taki drobiazg: po co na
        przystankach oznaczone są miejsca dla niepełnosprawnych (w tym
        miejscu powinny się znaleźć drzwi dla wózków w autobusie), skoro
        kierowca ZAWSZE zatrzyma się tak, że do tych drzwi parę metrów
        trzeba dojść? Nie to, zebym się czepiała, ale mnie to intryguje wink
        A z podróży komunikacją miejską w czasie ciaży najbardziej utkwiła
        mi w pamięci taka historia... Wsiadam do tramwaju (z całkiem
        pokaźnym już arbuzem na przedzie, a że pora wiosenno-letnia, więc
        wątpliwości co do stanu brak). Wszystkie miejsca zajęte, stoi kilka
        osób. Stoję i ja, w pewnym momencie zaczepia mnie pewna strasza
        pani: ona zaraz wysiada i bym zajęła jej miejsce. Na to rzuca się w
        naszym kierunku pani, tak na oko około pięćdziesiątki, że ona MUSI
        usiąść, bo ona z BAGAŻEM. A miała puste pudełko tekturowe, takie
        nawet nie za duże, gabaryt - jak po butach mniej więcej. Boże, jak
        ja się śmiałam smile
      • kobylczusia Re: Niemowlak-wózek w austobusie 08.11.08, 21:53
        ufff...ja dziś pierwszy raz jechałam z małym autobusem, było spoko, na szczęscie
        trafiłlam na niskopodłogowy i było mało ludzi
        • aniulka8503 Re: Do rybki !!! 13.11.08, 22:56
          Wejdź na forum Bydgoszcz i przeczytaj "nasza społeczność przekracza
          wszelkie granice"...Oczywiście zostałam potępiona bo stwierdziłam,
          że staruszki wielce chorzy, ale siłę pchać się na miejsce mają...
          Oj tak, droga autobusem z małym dzieckiem jest ciężka...ale na
          szczęście idzie się przyzwyczaić...Zresztą dzieci szybko rosną smile))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka