Dodaj do ulubionych

problem z odwiedzinami

26.12.08, 14:06
Jestem matką od tygodnia i 3 dni. Wg wszelkich rad lekarzy, szkół rodzenia etc. odwiedziny powinny zacząć się mniej więcej miesiąc po urodzeniu dziecka.
Niestety do moich teściów nie dociera argument, że moja córka nie ma jeszcze wytworzonego własnego układu odpornościowego i nie powinno się jej odwiedzać, a tym bardziej nam jej wyprowadzać na zewnątrz.
Do tego (jak wiadomo) sama nie czuję się na siłach ani przyjmować gości, ani wychodzić z domu, żeby kogoś odwiedzać, bo najzwyczajniej w świecie nie mogę usiąść na własnych 4 literach.
Szczęściem w nieszczęściu było to, że od razu po powrocie ze szpitala bardzo pochorowałam się z mężem i to była jedyna zapora, żeby nas nie odwiedzać. W wigilię miałam temperaturę 38.8 i tylko to przekonało moich teściów, że nie możemy ich odwiedzić. Mój mąż zgadza się ze mną, ale są momenty kiedy czuję, że on ugina się pod pod ich presją.
Nie mam zielonego pojęcia jak tę sprawę rozwiązać, bo nie chcę wyjść na wredną wiedźmę ograniczającą kontakty dziadków z wnuczką. Może jakaś rada?
Obserwuj wątek
    • betty842 Re: problem z odwiedzinami 26.12.08, 14:30
      Pierwszy raz słyszę że nie powinno sie dziecka odwiedzać w pierszym
      miesiącu życia.Do mnie pierwsi goście przyjechali jak mały miał 8
      dni.W ciągu pierwszego miesiąca życia mojego maluszka odwiedziła nas
      cała rodzina i wszyscy znajomi.Była to dla mnie normalna
      sprawa.Fakt,mnie również bolało krocze po szyciu co dla wszystkich
      było zrozumiałe.Dlatego kawę dla gości robił mąż,a ja sobie
      siedziałam.Nawet lubiłam jak któś mnie odwiedzał bo mój mały był
      straszliwym krzykaczem i zawsze był ktoś chętny do "bawienia go" a
      ja mogłam na chwilę odetchnąć.
      W rodzinie żony mojego kuzyna jest zwyczaj że dziecko i matkę
      odwiedza się w dniu,w którym wyszli ze szpitala (największa
      głupota).Raz opowiadała mi jak pojechała odwiedzić bratową,w dniu
      powrotu maluszka ze szpitala.Była oburzona bo bratowa wyglądała na
      niezadowoloną z wizyty,że mówiła że jest zmęczona,itd.I tu akurat
      dobrze rozumiem niezadowolenie bratowej z wizyty bo pamiętam że jak
      my wróciliśmy ze szpitala to ostatnią rzeczą o jakiej marzyłam to
      GOŚCIE.
      • q_fla Re: problem z odwiedzinami 26.12.08, 15:18
        > W rodzinie żony mojego kuzyna jest zwyczaj że dziecko i matkę
        > odwiedza się w dniu,w którym wyszli ze szpitala (największa
        > głupota).

        Moja koleżanka tak miała.
        Po trzydziestogodzinnym porodzie i trzydniowym pobycie w szpitalu, w
        dniu wypisu zjawiła się niespodziewanie w porze obiadowej u niej w
        domu teściowa, teść i troje rodzeństwa jej męża - wszyscy z
        małżonkami i z dziećmi. Łącznie około 15 osób.
        Teściowa była strasznie oburzona brakiem obiadu i upieczonego ciasta
        dla wszystkich gości...
      • w_miare_normalna Re: problem z odwiedzinami 26.12.08, 20:08
        Bzdurą jest,że dziecka nie powinno się odwiedzać w pierwszym miesiącu
        życia.Fakt,że dziecka ma mniejszą odporność niż dorośli,ale z czasem "wyrówna"
        do naszej.Z dzieckiem można wychodzić już po tygodniu od urodzenia,ale najpierw
        trzeba dziecko dostawiać do okna.Oczywiście trzeba uważać kiedy jest na minusie.
        • hanalui Re: problem z odwiedzinami 26.12.08, 20:33
          w_miare_normalna napisała:
          > Z dzieckiem można wychodzić już po tygodniu od urodzenia,ale
          najpierw
          > trzeba dziecko dostawiać do okna.

          Rozumiem ze nim wyszlas z dzieckiem ze szpitala to dostawialas
          dziecko do okna big_grin w szpitalu. A moze jakims tunelem rozwinietym
          przez meza wychodzilas...z drzwi szpitala prosto pod dom big_grin.
          Oswiece cie...z dzieciem mozesz wychodzic kiedy ci sie zywnie
          podoba, nawet i kilka godzine po porodzie jak ty i dziecko macie na
          to sily i ochote, a pogoda sprzyja.
          • kaisog3 Re: problem z odwiedzinami 26.12.08, 20:59
            Hanalui nie naśmiewaj się z czyjejś wypowiedzi i to jeszcze do tego jak
            najbardziej słusznej. Dziecko urodzone w miesiącach jesienno zimowych zaleca się
            werandować - czyli stawiać przy otwartym oknie, wystawiać na balkon itp., przed
            właściwym spacerem.
            • hanalui Re: problem z odwiedzinami 26.12.08, 22:04

              kaisog3 napisała:

              > Hanalui nie naśmiewaj się z czyjejś wypowiedzi i to jeszcze do
              tego jak
              > najbardziej słusznej. Dziecko urodzone w miesiącach jesienno
              zimowych zaleca si
              > ę
              > werandować - czyli stawiać przy otwartym oknie, wystawiać na
              balkon itp., przed
              > właściwym spacerem.

              A kto tak zaleca? Moze jakiegos linka do naukowej pracy na temat
              wyzszosci werandowania w pierwszych dniach zycia a spacerem.
              Swieze powietrze przy oknie rozni sie od tego swiezego na zewnatrz?
              No i co z wyjsciem ze szpitala? Jest takie okno werandowe w kazdym
              szpitalu gdzie baby ze swoimi dziecmi stoja wink? I skoro przy wyjsciu
              powietrze nie zabija to niby czemu na drugi dzien na pol godzinym
              spacerze mialo zabic? surprised

              Zapewniam cie ze to zalecenie werandowania to polski wymysl starego
              pokolenia nie majacy zadnego uzasadnienia zdrowotnego big_grin
              • longpath Re: problem z odwiedzinami 29.12.08, 12:08
                Nie chodzi o jakość powietrza, tylko długość przebywania na dworze :-
                ) Ja werandowałam z takiej przyczyny, że mi się nie chciało (i nie
                miałam sił) na pół godziny wózka znosić na dół i ciągnąć z powrotem
                na drugie piętro, a był środek zimy, więc śnieg na kołach itd.
                Dopiero po miesiącu zaczęliśmy wychodzić na dłuższe spacery,
                wystawiłam wózek na stałe na klatkę i od tej pory luzik.
          • w_miare_normalna Hanalui:) 30.12.08, 20:03
            Ja takiego problemu nie miałam bo wyszłam z mała ze szpitala jak skończyła 16
            dni.Po tygodniu przyszła pielęgniarka środowiskowa i mnie wyzwała,że siedzę z
            dzieckiem w domusmile
    • schaapje a moze szczerze? 26.12.08, 14:30
      powiedzieć, że jest okres wzmożonych infekcji i dla dobra dziecka
      chcecie ograniczyć jego kontakt z osobami z zewnatrz, ktore same nie
      muszą być chore, ale mogą przecież przynieść syfy na ubraniu?

      wiem, że nie do wszystkich taki argument trafia, a tym bardziej do
      dziadków zachwyconych z narodzin wnusi, ale jesli będziesz
      stanowcza, jest szansa, że zrozumieją. w końcu to Ty jestes mamą i
      powinnas postepować zgodznie ze swoją intuicją.

      inna sprawa, że możesz spróbować dziadków wykorzysstać i np. zgodzić
      sie na odwiedziny pod warunkiem, że wyjdą z młoda na spacer. spacer
      jest najlepszym sposobemna zahartowanie dziecka, a jak bedzie
      schowane w wózku, to nie powinno złapać żadnego syfu. a i dla ciebie
      bedzie to sposób na wytchnienie dla 4 liter smile
      • camel_3d Re: a moze szczerze? 26.12.08, 17:54
        sory, ale masz bardzo dziwne podejscie (moim zdaniem), nie rozumiem czemu ma
        ograniczyc wizyte dziadkwo po narodzinach. Czy dziadkwoe stanowia wieksze
        zagrozenei niz..np tata, ktora wrocil z pracy?
        • peresia Re: a moze szczerze? 26.12.08, 20:25
          A może tu nie chodzi o tę odpornośc, tylko o babcie, które w 80%
          wizytę zaczynają słowami: "źle karmisz, przewijasz, usypiasz,
          kąpiesz". Repertuar jest obszerny i taka wizyta do przyjemnych
          raczej nie należy...
          • camel_3d Re: a moze szczerze? 27.12.08, 14:05
            no tak, to zupelnei co innego. w sumie to jeszcze bardziej mogly by matke
            zestresowac..ale gdyby do tego inaczej podejsc to mozna by bylo tez uzyskac od
            babc duzo dobrych rad. Wiem, ze nowoczesne mamy same wiedza jak i co i co jest
            najlepsze, ale czasem warto zdac sie na pomoc osob ktore juz przez to przeszlysmile))
        • schaapje Camel 28.12.08, 11:39
          camel_3d napisał:

          > sory, ale masz bardzo dziwne podejscie (moim zdaniem), nie
          rozumiem czemu ma ograniczyc wizyte dziadkwo po narodzinach. Czy
          dziadkwoe stanowia wieksze zagrozenei niz..np tata, ktora wrocil z
          pracy?


          nie 'ma ograniczyć', tylko jak sama napisała CHCE. dlaczego? jej
          sprawa. skoro uważa, że mniejsza ilość odwiedzających = mniejsze
          prawdopodobieństwo infekcji - jej sprawa. dziewczyna nie ptała, co
          myślimy o ograniczaniu wizyt, tylko w jaki sposób to zrobić.

          odnośnie tego, kto stanowi większe zagrożenie "epidemiologiczne" dla
          noworodka - tak, zarówno dziadkowie jak i rodzice wracający z pracy,
          sklepu, imprezy itp sa w jednakowym stopniu "niebezpieczni" i
          własnie dlatego ja osobiście uważam, że im mniej takich osób, tym
          lepiej.
          co nie znaczy, że jestem za odcinaniem się od rodziny i znajomych
          tylko dlatego, ze ma się malutkie dziecko. ale kazdy ma prawo do
          swojego zdania smile
    • betty842 Re: problem z odwiedzinami 26.12.08, 14:34
      basiowata napisała:

      nie powinno się jej odwiedzać, a t
      > ym bardziej nam jej wyprowadzać na zewnątrz.


      A dlaczego nie możecie wyprowadzać jej na zewnątrz???
    • franczii Re: problem z odwiedzinami 26.12.08, 14:57
      Nigdy sie nie spotkalam z opinia, ze dziecka nie mozna przez mesiac
      odwiedzac ani wyprowadzac z domu. Czyli przez miesiac nikt, nawet z
      najblizszej rodziny do was nie moze wpasc z wizyta? Rozumiem
      kolezanki i znajomych ale nie moglabym zakazac odwiedzin mojej
      mamie, siostrze albo ukochanej cioci mojego meza. Nie na wystawny
      obiad ale na herbate i ciastko.
    • osa551 Re: problem z odwiedzinami 26.12.08, 15:06
      Dziadkom nigdy nie zakazywałam odwiedzin. Jeśli chodzi o znajomych to tacy,
      szczególnie z małymi dziećmi dopiero po jakimś miesiącu, reszta po 2-3 tygodniach.

      • korrra Re: problem z odwiedzinami 26.12.08, 15:45
        Nasz synek w wigilię miał 2 tygodnie i 3 dni, mieliśmy zaproszenie
        do dziadków do domu obok, i mimo ostrzeżeń lekarza, że powinniśmy
        unikać przez pierwsze ok 3-4 tygodnie miejsc gdzie jest dużo ludzi,
        nie mogliśmy przecież wigili przesiedzieć sami w domu ....
        W rodziców było ok 12 osób, ale mam nadzieje synio jednak nie złapał
        żadnej infecji.
        Inna sprawa, że Ty nie masz ochoty na odwiedziny, co doskonale
        rozumiem, najlepszym sposobem jest szczera rozmowa, a najlepiej to
        zgodnić wszystko na lekarza, który zakazał Wam kontaktu z ludźmi
        przez pierwszy miesiąc.
        • anettchen2306 Re: problem z odwiedzinami 26.12.08, 16:15
          Pierwsze slysze, ze dziecka nie mozna przez pierwszy miesiac
          wyprowadzac na zewnatrz, tzn na dwor. Tzn, ze na spacer tez nie
          wyjdziesz przez miesiac, bedziecie kisic dziecko w domu, gdy na
          dworze jest piekna sloneczna pogoda??? Rozumiem niechec do tabunu
          ludzi w pierwszym tygodniu po porodzie, ale zakazywac dziadkom
          (ktorzy wlasnie nie sa zagrypieni) kontaktu z wnukiem lub wnuczka,
          ktorego jeszcze na oczy nie widzieli przez caly miesiac? Zakaz tyczy
          przebywania noworodka w DUZYCH skupiskach ludzkich (supermarket,
          masowe imprezy itp). W przychodniach lekarskich, dokad idzie sie na
          szczepienie lub w szpitalu jest wiecej niebezpiecznych bakcyli niz
          na ubraniu czy w przecietnym mieszkaniu! Do mnie i malej dziadkowie
          przyszli z wizyta jeszcze w szpitalu, to samo dotyczy starszego
          brata (8 lat). zadnych przeciwskazan lekarskich nie bylo - bo
          takowych NIE MA.
    • camel_3d a czemu problem? 26.12.08, 17:52
      u nas pojawili sie goscie w zasadzie na drugi dzien po przywiezieniu ze
      szpitala. W ciagu pierszch dwoch tygodni zcia malucha odwiedzili sasiedzi,
      rodzina, kuzynku, ciocie i wojkowe..w sumei kolo 20 osob.. a po drodze ze
      szpitala byl jeszcze wypad do brata (ma 3 dzieci).
      Nie wiem, ale maluchowi nic nie dolega, niczego sie nei nabawil, jest radosny,
      prawie nie placze. Nie ma zakazu dotykania malucha jeeli ktos sie zjawi (na
      poczatku bylo tylko obowiazkowe mycie rak). Poza tm w przyszlym roku (maly
      bedzie mial 14 miesiecy) jedziemy na kilka tygodni do Afryki pod namioty..wiec
      musi si euodpornic..
      Nie wiem..ja moze jakis dziki jestem...
      smile)))

      Jezeli sie myle poprawcie mnie.

      Mysle, ze nie ma co ograniczyc wizyt osob w domach, ale nalezy zwracac uwage czy
      te osoby sa zdrowe... no i obowiazkowe mycie rak.
    • kaisog3 Re: problem z odwiedzinami 26.12.08, 18:02
      A ja Ci powiem tak.... Ty jesteś mamą, Ty jesteś po porodzie i to Ty decydujesz
      co będzie się działo z Tobą i Twoim dzieckiem. Dziadkowie muszą się pogodzić z
      Twoją decyzją. Nic się nie stanie jeżeli poczekają z wizytą jeszcze kilka tygodni.
      Ja też nie spotkałam się co prawda z twierdzeniem, że dziecka nie można
      wyprowadzać przez pierwszy miesiąc ani przyjmować gości... Ze spacerem teraz to
      bym uważała i zaczęła od werandowania dziecka.
      W każdym razie dziadkami się nie przejmuj powiedz im, że jak nabierzesz sił to z
      pewnością zadzwonisz i umówicie się na oglądanie nowego członka rodziny.
    • kaskahh Re: problem z odwiedzinami 26.12.08, 18:05
      dla mnie nie byl to problem typu zarazki, ale moje samopoczucie nie nadawalo sie
      na wizyty...
      tez mialam "nalot" tesciowki itp, ktora wolala: a masz wode, a moge prosic kawe?
      mowilam wtedy: stoi zam i tam, ale czekalam, kiedy pojda... wredna?
      to bylo zmeczenie, wszystko nowe i inne... widocznie kazda kobita ma inaczej,
      niektore woola same w domu a inne tabuny gosci...

      a na spacerze bylismy juz po 3 dniachwink pod kloszem nie trzymamy
    • memphis90 Re: problem z odwiedzinami 26.12.08, 18:14
      Cóż, ja jestem za ograniczaniem odwiedzin, ale przecież nie najbliższej rodziny!
      A bliższej rodziny niż rodzice przecież nie ma i nie dziwię się teściom, że chcą
      zobaczyć wnuka. Jedyną zaporą może być zmęczenie mamy, ale przecież nie musisz
      piec ciasta czy obiadu z trzech dań- wystarczy, że sami sobie zrobią herbaty i
      zajmą się dzieckiem (Ty możesz w tym czasie spokojnie się zdrzemnąć).

      > Nie mam zielonego pojęcia jak tę sprawę rozwiązać, bo nie chcę wyjść na wredną
      > wiedźmę ograniczającą kontakty dziadków z wnuczką. Może jakaś rada?
      Zgodzić się na krótkie odwiedziny. Skoro dziecku nie zaszkodziła Wasza choroba,
      to nie zaszkodzą przecież krótkie odwiedziny dziadków.
      • monika_maz7 Re: problem z odwiedzinami 26.12.08, 18:55
        Ja uważam, że to tylko i wyłącznie Twoja sprawa. Jeśli nie masz w tej chwili
        ochoty na odwiedziny, to bliscy powinni to uszanować. Ja też po wyjściu ze
        szpitala miałam ochotę przynajmniej przez pierwsze 2 tygodnie pobyć w domu tylko
        z mężem i z dzieckiem. Jednaj mąż musiał po kilku dniach wrócić do pracy i
        bardzo pomogli mi wtedy moi rodzice. Trochę zajmowali się małą, robili mi obiady
        i mogłam się chociaż trochę przespać. Myślę, że nie masz się co martwić jednak,
        że ktoś zarazi Ci dziecko. Warto tylko pamiętać, żeby nie wpuszczać do domu
        nikogo przeziębionego.
        Pozdrawiam
    • orvokki Re: problem z odwiedzinami 26.12.08, 19:59
      Jak nie masz ochoty, to powiedz, że nie masz ochoty.

      O ile jednak dziadkowie nie są akurat poprzeziębiani etc. to zdrowotnych
      przeciwskazań do wizyty nie ma, nic się dziecku nie stanie. Na spacery to w
      ogóle się powinno wychodzić, bo właśnie dzięki temu dziecko odporność zdobywa -
      z uwagi na to, że zima, można zacząć od werandowania, potem krótkie spacery,
      potem dłuższe.
      Ja na spacerze byłam na drugi dzień po wyjściu ze szpitala, ale urodziłam w
      październiku, a nie w grudniu smile Rodzina też przychodziła, dbałam tylko, żeby
      nie całe stado na raz, tylko w mniejszych skupiskach i nie pozwalałam dziecka
      obcałowywać smile
    • titerlitury Re: problem z odwiedzinami 26.12.08, 20:26
      Oj, dziewczyno! Zatęsknisz za takimi odwiedzinami jak mąż wróci do
      pracy smile A po miesiącu to już tak magicznie się układ odpornościowy
      malucha ukształtuje? Eeee, bzdur Ci nagadali, albo sama
      przeinaczyłaś smile Jak karmisz piersia, to maluch i tak ma w
      wiekszości takie przeciwciaa jak Ty: czy Tobie wizyta zaszkodzi?
      A nie pozwolić dziadkom przez miesiąc zobaczyc ich wnuczęcia to
      prawie barbarzyństwo...
    • aleksandra1977 Re: problem z odwiedzinami 26.12.08, 21:07
      pierwsza wizyte gosci mielismy nastepnego dnia po przyjsciu ze
      szpitala. Corka miala wowczas 4 dni. Doslownie na pol godziny
      przyszli moi rodzice i siostra. Gratulowali przede wszystkim, byli
      bardzo przejeci, wzruszeni... Poniewaz zle sie czulam po porodzie,
      nie bylo mowy o jakiejkolwiek dlugiej wizycie, obiedzie, czy
      przyjmowaniu gosci tak, jak to robi sie bedac w formie. Nikomu nie
      przeszkadzalo to, ze wygladam nie tak, ze nie podaje do stolu.
      Liczylo sie tylko nasze nowonarodzone dziecko. Nawet przez moment
      nie przyszlo mi do glowy, aby zabraniac dziadkom zobaczenia swojej
      wnuczki. Mimo, ze bylam bardzo zmeczona po porodzie, obolala i z
      depresja poporodowa, to jednoczesnie czulam sie bardzo szczesliwa,
      ze moi najblizsi byli blisko.
    • smerfetka8801 Re: problem z odwiedzinami 26.12.08, 21:54
      moim zdaniem to bzdura aby trzymać dziecko pod kloszem. z córką wychodziłam od
      początku bez względu na pogodę gości przyjmowałam również z poza rodziny jeszcze
      gdy miała tydzień.mała ma prawie 5 miesięcy i przetrwała 4 moje choroby.
      fakt faktem Twoje samopoczucie jest zaporą.
      ja czułam się na silach mogłam siedzieć mimo nacięcia nie mialam doła i miałam
      kupę energii.rodzina nie ma wyjścia musi zrozumieć,ze ty nie masz sił.
      co do dziecka-to nie problem.
    • evchen.ol Re: problem z odwiedzinami 26.12.08, 22:40
      Jakbym siebie widziała przy pierwszym dzieckusmile Też tak panikowałam.
      Nie obraź się ale od razu widać, że to pierwsze wyczekane dziecię a
      Ty przewrażliwiona. Nie należy z niczym przesadzać, jeśli dziadkowie
      zdrowi to moim zdaniem nie ma przeciwskazań do odwiedzinsmile
    • weviorka Re: problem z odwiedzinami 27.12.08, 14:20
      Witaj,
      Z jednej strony masz racje, że maleństwo powinno się najpierw
      zaaklimatyzować we własnym domku i potrzebuje na to troche czasu, bo
      wsztsko co go teraz otacza to bakteruie z ktorymi w brzuszku mamy
      nie musiał walczyć. Ale chyba BARDZ PRZESADZIŁAŚ. Gdyby to byly
      kolezanki, kuzynki i 40 osobowa rodzina na raz to rozumiem bo ja tez
      prosiłam takie osoby aby odwiedzały nas nie wiecej niz w 3 osobowych
      grupkach i nie zaraz po wyjściu ze szpitala ale dziadkowie? Zastanów
      sie co Ty wogole piszesz dziewczyno. A czy swopim rodzicopm też
      kategorycznie zabroniłas Was odwiedzać bo jakoś z tego co napisałaś
      to chyba Ty pałasz wrogoscią do teśców a nie że to maja byc
      odwiedziny dzaiadków u maleństwa.
    • bafami Re: problem z odwiedzinami 27.12.08, 14:25
      Doskonale Cię rozumiem. Mój synek urodził się w sierpniu, upał, ze
      mnie się lało i marzyłam tylko o odpoczynku w chłodzie. Teściowie
      oczywiście przyjechali, musiałam wyleźć z łóżka (przez pierwsze 2
      tygodnie polegiwałam często a śpimy z mężem i dzieckiem niestety w
      gościnnym pokoju), bo zażyczyli sobie kawy. Męża nie było, bo był
      nad wodą ze starszą córką. Oczywiście mały ciągle spał w czasie ich
      wizyty, więc nie ponosili ani nie pooglądali sobie. Pozadawali
      tysiac głupich pytaN, mojego teścia najbardziej interesowały moje
      piersi - czy karmię, jak ssie itd.. zgroza. Ale przeżyłam. Też
      przezyjesz.
      • franczii Re: problem z odwiedzinami 27.12.08, 16:39
        To ja mam chyba jakies szalone szczescie. Tesciowa przyjechala na 2
        tygodnie w dniu kiedy wrocilam z nowonarodzonym do domu. Widomo w
        samych majtkach po domu wtedy nie moglam chodzic i w sumie nie bylo
        mi smutno kiedy odjezdzala ale musze jej przyznac, ze przez 2
        tygodnie moglam palcem nie ruszyc i skupic sie tylko na dziecku i
        sobie. Wiem tez jak to jest, kiedy czlowiek nie ma ochoty na wizyte
        kolejnego wujka ale zyjac z dala od rodziny zaczelam doceniac, ze
        ktos sie nami interesuje i jedzie 300km zeby spedzic z nami godzinke
        lub dwie albo bierze urlop i przelamujac strach pierwszy raz w zyciu
        leci samolotem, zeby sie z wnukiem przywitac i pomoc synowej. Poza
        tym ja majac malutkie dziecko czuje sie zwolniona z obowiazkow
        gospodyni i nie mam zadnych wyrzutow sumienia, ze nie adskakuje
        wtedy gosciom i nie siedze z nimi godzinami.
    • bafami Re: problem z odwiedzinami 27.12.08, 14:27
      aha, zapomniałam. Nic ci nie przywloką z chorób, jeśli są zdrowi.
      Argumenty o Twoim xłym samopoczuciu nie dotrą, przecież przychodzą
      do dziecka... ehhhh
    • sylwi_a_15 Re: problem z odwiedzinami 27.12.08, 16:25
      Witam, ja tam jestem za Tobą. Mnie strasznie denerwowały odwiedziny dodam od
      razu po przybyciu ze szpitala. Tzn nie zdążyliśmy dojechać do domu a pod domem
      już była teściowa. Ja zestresowana całą sprawą a oni nie zapowiedziani na wizytę
      wpadali i od samego przyjazdu przez miesiąc non stop kolor wizyty całe rodzinki.
      Miałam tego serdecznie dość. Osoby te powinny zapytać czy mogą wpaść tak od razu
      do takiego maluszka. Mnie chodziło głównie o te zarazki ale też i o mnie ja w
      szpitalu jakoś nie mogłam spać,więc siłą rzeczy chciałam to gdy maluch spał
      nadrobić no i jeszcze bardzo bolące siedzenie smilePozdrawiam
      • julcia_kulcia123 do sylwi_a_15 29.12.08, 20:04
        To i tak masz kulturalnych teściów.Bo u mnie to było tak
        Przyjechałam do domu następnaego dnia otwieram oczy a tam na
        paluszkach po pokoju przechadza się moja teściowa.Otworzyła sobie
        kluczem drzwi i sobie weszła.I tak czasem wpada niespodziewanie.
    • mamakostka Re: problem z odwiedzinami 28.12.08, 13:31
      >>Niestety do moich teściów nie dociera argument, że moja córka nie
      ma jeszcze wytworzonego własnego układu odpornościowego i nie
      powinno się jej odwiedzać, a tym bardziej nam jej wyprowadzać na
      zewnątrz. <<

      Nie wiem kto Ci takich bzdur nagadal w jakiej szkole rodzenia. Duzo
      lepszy dla dziecka bylby spacer nawet na mroznym swiezym powietrzu
      niz wasze zarazki w domu.Doskonaly moment zeby wykorzystac dziadkow.
      Ubrac malucha na spacer i wio z dziadkami. Wszyscy szczesliwi-
      dziecko bo na spacerze, dziadki bo maja odwiedziny, Ty bo masz
      troche czasu dla siebie.
      Doskonale Cie rozumiem, ze nie masz ochoty na odwiedzuny Twoich
      wszystkich znajomych. Ale Dziadkowie to raczej jest inna sprawa.
      Pomysl sobie co Ty bedziesz czula jak Twoje dziecko zostanie
      rodzicem a Ty nie bedziesz mogla zobaczyc maluszka (bo sa zmaeczeni,
      bo nanosisz zarazkow , bo dziecko nie ma odpornosci...)bedzie Ci
      przykro jak cholera.Troche wyrozmumialosci. Oczywiscia jak pisza
      dziewczyny przyjmij ich woda mineralna i ciastem, ktory sami
      przyniosa.
      Pozdrowienia.
      • camel_3d Re: problem z odwiedzinami 29.12.08, 12:16
        popieram...w 90%....poza tym przyjeciem woda i ciastemsmile
    • longpath Re: problem z odwiedzinami 29.12.08, 12:22
      Na pocieszenie. Urodziłam 9 grudnia, a na święta przyjechały mama i
      siostra męża. Ledwo żyłam. Przygotowałam kolacje Wilgilijną, obiady
      w Święta i po Świętach, bo mam została na ponad tydzień. Przeżyłam,
      choć powiem szczerze, wolałabym uniknąć usłyszenia: a pierogi
      kupne? nie zrobisz sama? smile
    • teritom Re: problem z odwiedzinami 29.12.08, 20:42
      U mnie podobnie. Teściowa była zaraz jak przyjechaliśmy ze
      szpitala. Poniewż mieszkamy w odległości 100km od siebie zlądowała
      na 2 tyg. nie pytając nas o zdanie! Jest w podeszłym wieku (70 lat)
      i podobno kiedyś był taki zwyczaj, że jak córka lub synowa urodziła
      to teściowa lub matka miała obowiązek jechać do pomocy, o którą ja,
      bądz co bądz, nie prosiłam. Co do reszty gości to wszyscy
      cierpliwie czekali na zaproszenie. Jak mały skończył 4 tyg. to
      rozpoczęły się pielgrzymki wink Ja jak najbardziej jestem przeciwna
      odwiedzinom takiego maluszka - im mniej bakterii tym lepiej. Ale
      mam pytanko, czy Twoja mama ma również ograniczone wizyty? Bo moja
      nie miała smile
      • julcia_kulcia123 Re: problem z odwiedzinami 29.12.08, 21:26
        A czym się różni mama od teściowej bo nie bardzo rozumiem i ta
        babcia i ta.I tu wirusy i tu.
        • teritom Re: problem z odwiedzinami 29.12.08, 21:40
          W moim przypadku tym się rózni mama od teściowej, że moja mama jak
          nas odwiedza to z kilkudniowym wyprzedzeniem zapowiada wizytę i nie
          siedzi nam na głowie po 2-3 tyg. lecz góra 1-2 dni i nie rządzi mi
          w co ubrać dziecko, czym i jak go karmić i nie wyręcza mojego męża
          we wszystkich domowych czynnościach bo ona przecież lepiej to
          zrobi wink
        • moofka Re: problem z odwiedzinami 30.12.08, 08:54
          julcia_kulcia123 napisała:

          > A czym się różni mama od teściowej bo nie bardzo rozumiem i ta
          > babcia i ta.I tu wirusy i tu.

          no ja widze roznice, nie dla dziecka -a dla matki
          kobieta w pologu - tym bardziej jesli po raz pierwszy zostaje matka jest istota
          specjalnej troski i specjalnych potrzeb
          to czas bardzo trudny i intymny - madra matka potrafi wtedy udzielic wsparcia
          z tesciowa czlowiek niekoniecznie ma tak bliskie relacje i chce sie dzielic
          najintymniejszymi szczegolami
          wiec zaryzykuje twierdzenie, ze w tych dniach matka potrzebna jest bardziej, a
          tesciowa przychodzi bo ONA chce dzidzi ogladac
      • aleksandra1977 Re: problem z odwiedzinami 29.12.08, 21:34
        teritom napisała:

        Ja jak najbardziej jestem przeciwna
        > odwiedzinom takiego maluszka - im mniej bakterii tym lepiej. Ale
        > mam pytanko, czy Twoja mama ma również ograniczone wizyty? Bo moja
        > nie miała smile
        Tesciowa niech sie lepiej nie pokazuje bez zaproszenia, ale mama to
        moze i nawet powinna, kiedy tylko chce.
        Babcia kategorii A i babcia kategorii B?
        • ziutaksiuta Re: problem z odwiedzinami 29.12.08, 21:56
          Kiedyś też będziecie teściowymi i babciami kat B życzę z całego
          serca.Dobrze że teściowa nie musi pisać podania w 3 egzempl.Aha
          najlepij niech przesyłą paczki pocztą i pieniążki na konto.No
          ewentualnie jak mieszka blisko to niech przyniesie obiadek ale
          zostawi pod drzwiami.
          Aha apropo gości skoro ich nie lubicie to nie chodżcie i do nich.
          • teritom Re: problem z odwiedzinami 29.12.08, 22:33
            Gratuluje cudownych relacji z teściową! A w gości chodzę i również
            przyjmuję, ale nie na tydzień po porodzie.
        • teritom Re: problem z odwiedzinami 29.12.08, 22:30
          aleksandra1977 napisała:

          > Doslownie na pol godziny przyszli moi rodzice i siostra.

          > Nawet przez moment nie przyszlo mi do glowy, aby zabraniac
          dziadkom zobaczenia swojej wnuczki.

          A ktoś tu mówi o zabranianiu??? W tej rozmowie chodzi chyba o coś
          innego.
          Absolutnie nie zabroniłam dzadkom zobaczenia swojgo wnuka, tyle że
          moi rodzice przyjechali i odjechali na drugi dzień, a teściowa, jak
          już wcześniej napisałam, SIEDZIAŁA 2 TYG. A ja jestem osobą
          kulturalną i słowa nie powiedziałam, a widocznie trzeba było być
          szczerym. Mąż miał 2 tyg. wolnego i chcieliśmy spędzić je razem z
          naszym nowonarodzonym synkiem, a spędziliśmy je we czworo -
          REWELACJA!!

          > Babcia kategorii A i babcia kategorii B?

          Tu nie chodzi o żadne kategorie. Tylko o takt i dobre wychowanie,
          które nie tylko mnie w moich relacjach z moją teściową obowiązują,
          ale chyba równiez i ją, czy nie??
    • moofka Re: problem z odwiedzinami 30.12.08, 08:50
      basiowato smile
      ja przyznaje ci racje
      nie wiem wprawdzie jak to jest ze spacerami, bo ja majac majowo-czerwcowe dzieci
      wychodzilam z nimi juz po tygodniu - a moglam bym pewnie i wczesniej tylko
      pociety tylek nie pozwalal
      postronnych osob tez nie zapraszalam - dobrze ponad miesiac
      ale dziadki jak chca bardzo to przeciez - przy zachowaniu warunku o bezwglednym
      zdrowiu i myciu rak - moga wnuka odwiedzic
      przy czym ja nawet z lozka nie wstawalam, jak juz przychodza to niech ci pomoga
      i pozytek z nich bedzie
      sprzatna, obiad przyniosa i poobskakuja
      kobieta w pologu to nie perfekcyjna pani domu
      sie nawet nie staraj wink
    • kinga_0 Re: problem z odwiedzinami 30.12.08, 12:19
      Są różne matki i różni teściowie. Ja całe święta przesiedziałam z
      synem(4m-ce) u rodziców męża,zaraz po przyjeżdzie babcia złapała
      dziecko na ręce-mały sie przestraszył i już całe święta do nikogo na
      ręce nie poszedł.Jeśli chodzi o odwiedziny po porodzie to jeszcze
      gdy byłam w ciąży nie myślałam,.że to będzie dla mnie jakiś problem
      bo kontakty z teściami mam dobre.Jednak ciągłe porady,pouczenia i
      wręcz nakazy jak wychowywać dziecko doprowadzały mnie do
      szału.Wszystko Cię boli,dom wygląda o wiele gorzej niż zwykle-bo i
      kiedy miałabyś czas na sprzątanie...a tu nagle niezapowiedziana
      wizyta.Ja teraz żałuję,że nie powiedziałam w prost co mi przeszkadza
      tylko się męczyłam.
      A na spacerek po 2 tygodniu na 15 minut wyszliśmy(wrzesień)i
      codziennie coraz dłużej, teraz już przy ładnej pogodzie spacerujemy
      nawet 3 godziny.
    • martasz123 Re: problem z odwiedzinami 30.12.08, 13:56
      ja w sobotę zostałam wypisana ze szpitala, a w poniedziałek o 8ej
      rano gdzie jeszcze spałam z moim malenstwem przyjechali tesciowie.
      Nie za bardzo mi sie to spodobało, no ale coz przeciez nie wyprosze.
      Na szczescie moje dziecko smacznie spało przez ich wizytę (2 godz),
      i dobrze bo tesc czekał kiedy wezmie mała na rece.
      Wszystko zalezy jakie ma sie relacje z tesciami i to ma wplyw na to
      czy jestes zadowolona z ich wizyty czy nie.
      • smerfetka8801 martasz123 30.12.08, 14:05
        czy ja dobrze zrozumiałam?miałaś jakiś problem na tle teścia biorącego dziecko
        na ręce?nie wiedziałam ,ze dziadkom zabrania się noszenia wnuków...
        moje dziecię na szczęście jest przytulane przez rodziców dziadków ciotki wujków
        i bliskich znajomych od samego początku.
        • martasz123 Re: martasz123 30.12.08, 14:43
          smerfetka8801 napisała:

          > czy ja dobrze zrozumiałam?miałaś jakiś problem na tle teścia
          biorącego dziecko
          > na ręce?nie wiedziałam ,ze dziadkom zabrania się noszenia wnuków...
          > moje dziecię na szczęście jest przytulane przez rodziców dziadków
          ciotki wujków
          > i bliskich znajomych od samego początku.


          Mialam bardzo duzy problem, a miedzy innymi przez to, ze ile razy
          jest u nas to po przyjsciu nigdy nie mył rak i nie zyczyłam
          sobie,zeby bral na rece moje tak małe jeszcze dziecko, brudnymi
          rękoma.
          • smerfetka8801 Re: martasz123 30.12.08, 15:07
            a przepraszam wsadzał dziecku palce do buzi???
            bo chyba trzyma sie przez ubranko!
            poza tym wydaje mi sie,ze rodzice mają jakąś paranoję na punkcie sterylizacji
            itp itd ja jakaś nienormalna bo mój pies liże małą po rączkach od jakiegoś czasu
            owszem myję jej ręce potem ale nie wydziwiam.
            a dziadkowi chyba wystarczyło powiedzieć "myjemy ręce przed zabawą z dzieckiem"
            teściów wypada traktować jak ludzi rozumnych
            • martasz123 Re: martasz123 30.12.08, 16:20
              wiesz wystarczy,ze dotknie brudna reka dziecka raczki, a ta ląduje u
              niej w buzi i to juz wystarczy na przeniesienie zarazkow. A skad
              wiem kiedy on ostatnio mył te rece, moze wyszedl z toalety itez nie
              umyl rak. To jest dopiero kilkudniowe dziecko. A jakbys chciała
              wiedziec to my zakupilismy jamnika jak coreczka miala poł roku i nie
              zabranialam jej zabawy z nim. Ale to jest juz polroczne dziecko, a
              nie kilkudniowe i odpornosc tez troche inna.
      • aleksandra1977 Re: problem z odwiedzinami 30.12.08, 14:20
        marzylo mi sie, aby choc raz moja tesciowa, z ktora mieszkalismy w
        jednym mieszkaniu, choc raz wziela moje dziecko na rece, choc raz
        powiedziala cos milego, pelnego milosci i ciepla. W koncu wychowala
        dwoch synow, wiec temat dzieci nie powinien byc jej obcy... By moi
        rodzice mieli prawo przyjscia do nas, gdy tylko tego zapragneli, a
        nie sluchac od tesciowej, ze ona sobie gosci nie zyczy...
        Niestety do dzis sie nie doczekalam, aby moja 19 miesieczna corka
        poczula jak to jest byc przytulonym przez babcie, a moja tesciowa...
        Nasza corka pozostanie chyba wnuczka, o ktorej mowi sie, ze sie ja
        kocha, gdy pokazuje sie ja komus na zdjeciu. Nawet nie wiecie jak mi
        przykro z tego powodu...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka