22.01.09, 22:59
Czesc,

Pisze, bo męczy mnie pewna sprawa. Od urodzenia małej cały czas się boję o
jej zdrowie. Może to śmiesznie brzmi, ale już łapię schizywink. Cały czas myślę
o chorobach i innych czyhających na nią niebezpieczeństwach. Nigdy nie miałam
tendencji do wkręcania sobie takich rzeczy. Też tak macie?? Takie uroki
macierzyństwa czy mam się leczyć?wink
Obserwuj wątek
    • semi-dolce Re: Lęk 22.01.09, 23:02
      Ja nie mam tak.

      A w jakim wieku jest twoja córka?
      • mamajaneczki Re: Lęk 22.01.09, 23:27
        Mała ma 7 miesięcy. Ostatnio jest jakby gorzejwink
        • semi-dolce Re: Lęk 22.01.09, 23:32
          Hmm myślałam, że napiszesz że ma 7 dni smile Tak to nie wiem, co
          powiedzieć smile
    • kaisog3 Re: Lęk 22.01.09, 23:22
      Ja też mam lęki ale nie o chorobach synka a o tym, że coś się może złego stać,
      np. jak jedziemy samochodem, itp. Przeważnie jak już przytulam głowę do poduchy
      i staram się zasnąć to takie myśli złe mnie nachodzą. Jednak ostatnio jest ich
      mniej smile
      • mamajulusi Re: Lęk 23.01.09, 12:23
        po prostu ja kochasz i nie chcesz żeby coś złego jej się stało,to
        normalne.Najważniejsze tylko żeby nie przesadzać.
    • rulsanka Re: Lęk 23.01.09, 14:20
      A od dawna to masz? Często? Jak bardzo ci przeszkadza ten lęk? U mnie był to
      główny objaw depresji poporodowej. W ogóle nie byłam smutna, ale schizowałam na
      punkcie zdrowia dziecka. Do tego miałam brak apetytu, kłopoty z pamięcią i snem.
      Ja poszłam do psychiatry, bo chciałam być "normalna" dla swojej rodziny. Nie
      dostałam wprawdzie leków (leki albo karmienie), ale samo przyznanie się przed
      sobą, że nie jest ze mną wszystko ok miało efekt terapeutyczny. Później miałam
      jeszcze jedną dużą falę strachu i kilka mniejszych, ale jakoś udało mi się
      zracjonalizować ten lęk. Mówiłam sobie tak: jeżeli za 2 godziny/jutro będę się
      martwić, że mój syn ma mukowiscydozę/przedwczesne starzenie itp. to pójdę z nim
      do lekarza, żeby to wyjaśnić. Do tego czasu postanawiałam nie myśleć o sprawie.
      I przechodziło. W zasadzie od kiedy syn skończył pół roku zaczęło być dobrze.
      Teraz ma 7 miesięcy i 10 dni. Myślę, że powinnaś zacząć działać, bo to strasznie
      nakręca i samo nie przechodzi, przynajmniej nie tak szybko, jak byśmy chciały.
    • belzio Re: Lęk 23.01.09, 14:32
      ja też tak mam na szczęście moj pediatra jest czlowiekiem rozsądnym
      i stawia moje lęki we wlaściwym świetle męczę go jednak regularnie i
      pewnie ma mnie dosyć
      • gabi071984 Re: Lęk 23.01.09, 14:46
        to na pewno minie ale musisz starć się o tym tak nie myśleć bo popadniesz w
        paranoje po prostu się ciesz rozwojem dziecka
        • alpe Re: Lęk 23.01.09, 20:46
          Doskonale Cie rozumiem!!!!!!
          Odkąd urodziłam synka cały czas coś wymyślam i się zamartwiam. Do tego stopnia,
          że wmówiłam sobie, że moje dziecko ma porażenie mózgowe. Naczytałam się różnych
          bzdur w internecie i tak sobie dobrałam do głowy, że o mało nie chciałam
          zwariować. Dzięki Bogu mam rozsądnego męża, który mi wypersfadował głupoty z
          głowy i chcąc mnie uspokoić zorganizował wizytę u neurologa, ale bardziej w
          ramach mojego zdrowia psychicznego niż chorego dziecka. Przyznam, że od tamtej
          pory ( od 2 miesięcy )"ostrożniej" podchodzę do oceniania sytuacji. Generalnie
          po 6 miesiącu zaczełam wracać do rzeczywistości. Być może to kwestia rozchwianej
          gospodarki hormonalnej, depresji poporodowej. Ale jedno jest pewne, stałam się
          bardziej nerwowa.
          pozdrawiam

          • mamajaneczki Re: Lęk 23.01.09, 21:45
            Dziekuję Wam bardzo za odpowiedzi. Faktycznie, po porodzie miałam dosć obnizony
            nastrój, trwało to ok. 2 miesiące. Potem się poprawiło i teraz znowu takie
            dziwne jazdy. Ale staram się sobie radzić. Przestałam czytać straszne rzeczy w
            internecie (rada dla alpewink) i skupiam się na weselszych stronach
            rzeczywistości. Polecam forum humorum smile))
            i jak poczytałam Wasze odpowiedzi to też mi od razu lepiejsmile. Dziękuję
    • jasmin80 Re: Lęk 23.01.09, 22:28
      Czasami myślę, żeby tylko się nic złego mojemu dzieciaczkowi nie
      stało, ale nie jest to moją obsesją.Nie zamartwiam się na zapas bo
      to nie ma sensu.Wyluzuj trochę.Będziesz się martwiła jak
      rzeczywiście coś okaże się nie tak.Póki jest dobrze ciesz się
      zdrowiem dziecka.
    • rajsca Re: Lęk 24.01.09, 00:56
      Ja należę do tych, co się generalnie martwią o "życie" dziecka. Staram się być
      wyluzowana - np. dziecko bawi się z dużym psem, ale nachodzą mnie takie myśli
      kiedy np mam go na rękach, że mogę się przewrócić i go zabić! Albo nie daj Boże
      jak chodzę po materacu na którym on leży (czasami trzeba), że mogę się w każdej
      chwili na niego przewrócić.
      No i w ogóle takie, że podczas spaceru może w nas wjechać samochód.
      Ale staram się nad tym panować, a potem się cieszę że to się nie stało i mam
      poczucie jakbym właśnie uniknęła takiego wypadku. Bosz... może rzeczywiście
      powinnam się leczyć... wink

      ps. młody ma 9.5 m-ca.
    • wiolka1313 Re: Lęk 24.01.09, 15:37
      Ja mam takie schizy, że wstyd się przyznać. Też nie wiem czy to
      uroki macierzyństwa (w moim przypadku późnego) czy mam się leczyć.
      Ale Twój wątek jest pocieszeniem, że nie jestem sama smile
    • m_laczynska Re: Lęk 24.01.09, 16:53
      Czytałam taką książkę - małżeństwo krucha więź - tam jest o różnych kryzysach w
      rodzinie. Jest między innymi fajny rozdział o pojawieniu się dziecka. Autor -
      psychoterapeuta - ma tam taką teorię, że takie lęki to nieuświadomiona złość na
      dziecko. Zamiast się wkurzać, boimy się, bo w naszej kulturze Matce złość nie
      przystoi - ma być cierpliwa niczym święty. Zamiast tego przeżywamy czasem takie
      jazdy, wizje, że dziecko robi sobie krzywdę, choruje itp.
      Wg. tego gościa trzeba się zająć sobą. Czyli wygospodarować sobie jakoś w
      porozumieniu z mężem, babcią itp. przynajmniej 30 min czasu dziennie tylko dla
      siebie. Dzięki temu zwiększa się twoja możliwość tolerowania tego, że "coś"
      małego potrzebuje Cię niemal non-stop nie bacząc, że akurat chcesz spać, czytać,
      brać długą kąpiel.
    • smerfetka8801 Re: Lęk 24.01.09, 17:50
      nie mam takiej paranoi i może dzięki temu i ja i córka jesteśmy wyluzowane i
      zadowolone.póki ktoś chory na grypę nie kaszle wprost na buzię małej to nie
      widzę problemu zarazków.sama po porodzie 5 razy byłam chora a mała nigdy i może
      stąd tez ten luzik smileo chorobach męża nie wspominam zwykle chorujemy my dwoje a
      córka nie
    • anga1976 Re: Lęk 26.01.09, 09:53
      Kiedy czytam takie posty, mam nadzieje ze moje lęki to wytwór mojej
      wyobrażni a nie reakcja na prawdziwy problem. Ja w tej chwili jestem
      bliska obłędu - mój dwumiesięczny maluch wg mni ecierpi na jakies
      zaburzenia zachowań społecznych ( mam książkę wydaną przez fundacje
      Promyk Słońca, gdzie opisane są etapy rozwoju dziecka aby sprawdzać
      swoje dziecko i ma to na celu wczesną diagnostykę i ewentualną
      szybką pomioc). No i ja uznałam, że mój maluch chyba ma autyzm (o
      czym juz kiedys pisałam na forum). Moje obawy wynikaja z tego, ze
      chciałabym, aby malec patrzył na mnie cały czas jak przy nim jestem,
      jak do niego mówie. A on lubio sie rozglądać naokoło, przygląda sie
      wszystkiemu a mnie najmniej. Czasem sie do mnie uśmiechnie, ale ja
      wymazuje z pamięci te chwile kontaktu - i wiesz co? Jak mały
      uśmiechnie sie gdzies w eter, to ja sobie tłumacze ze do mnie to był
      przypadkowy uśmiech a nie umyślny. Ostatnio mam takie lęki, że
      rodzina widzi ze z nim jest coś nie tak, ale nie chca mi powiediec i
      jak ktoś mówi do niego "no popatrz na mnie" to mnie skręca z
      przerazenia, ze juz widac te jego dysfunkcje... Mąż uważa ze nie mam
      racji, ze faktycznie lubi sie rozglądać na boki, ale na nas tez
      patrzy i sie usmiecha chociaz nie za czesto. zastanawiam sie czy ja
      nie wymagam za duzo od synka, moze taka interaktywnosc jest cecha
      dzieci czteromisiecznych a nie dwu? Mysle ze mam depresje
      poporodowa, budze sie w nocy i mam natretne mysli, płacze, ciagle
      sprawdzam czy maluch moze teraz bedzie na mnie patrzył, chodze
      naokoło łóżeczzka zeby sprawdzic czy patrzy na mnie czy obok... Mam
      obsesyjne mysli na ten temat. Najbardziej jednak boje sie, ze to co
      widze to prawda, a moje wnioski to nie efekt depresji a prawdziwa
      choroba. niedlugo idziemy do pediatry, zeby omówic moje obawy. I
      znowu sie boje, ze lekarz albo potwieerdzi moje obawy albo powie ze
      trzeba czekac, a juz nie wytrzymam ... widzisz, nie jestes sama
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka