Dodaj do ulubionych

Termin na 25 maja - ciąg dalszy naszych historii !

    • rosie.rosie zdjecie Kamilki 18.01.05, 00:00
      Ania, Ela i Jola, stwierdzilam, ze jak sie chwalic to na calego, do Was tez
      przeslalam najnowsze zdjecie mojego puci, puci grubaska.
      • nelka1313 Re: zdjecie Kamilki 18.01.05, 00:02
        No śliczna Kamilkaaa.

        ps. Tak na marginesie to ja zupełnie nie rozumiem dlaczego tak mało pokazujecie
        nam te swoje córeczki.Ostatnio tylko Jola uwieczniła Madzie zajetą
        gotowaniem .Czekamy na więcej zdjęć!
        • rosie.rosie Re: zdjecie Kamilki 18.01.05, 12:04
          ja nie chce przynudzac z tym moim dzieckiem,
          a i zauwazylam ze szczegolnie wsrod znajomych trzymam sie na bacznosci,
          bo wiecie, ze mozna dlugo i namietniewink
          ostatnio najlepsza nawijke mam wlasnie o Kamilce
          chociaz do gadul raczej nigdy sie nie zaliczalam..
        • jola.wie Re: zdjecie Kamilki 18.01.05, 12:21
          Nocne karmienia sa ponoć ważne dla nas, mam, żeby utrzymac laktację, co jest
          istotne, kiedy wprowadzamy dodatkowe posiłki. Ja sie z mężem nie zamieniam
          miejscami w łóżku (łóżko stoi na środku ściany wezgłowiem), tylko jak Madzia
          je "po zewnętrznej" (zabezpieczona) to ja "po prostu" nie śpię....Dlatego się
          cieszę, kiedy wypada "po wewnętrznej", bo wiem, że mogę sobie wtedy zasnąć, i z
          tej radości.... nie moge zasnąć... smile)))

          Kaszkę daję albo bez mleka w ogóle, albo na NAN-ie, który ongiś kupiłam, kiedy
          się bałam, że mi pokarmu zabraknie, i w końcu wypadałoby zużyć. Mleko jest
          dobre, kiedy dziecko nie jest na nie uczulone. A moje jakimś cudem nie jest
          uczulone, dlatego czasem podaję. Na mleku z piersi ponoć kaszka się nie
          zagęszcza. To znaczy nie "ponoć" tylko przetestowałam, wiem. Taka już uroda
          naszego naturalnego pokarmu. Ponieważ Madzia chora, całe wczoraj "sztuczne
          jedzenie" lądowało sukcesywnie w koszu, dopiero wieczorem się skusiła na
          owocowy deserek, chyba drapie ją w gardełku, choć nie kaszle, ale katarzysko
          ma, oj, ma.
          Zaraz zobaczę kamilkę!
          Monika, trzymam kciuki za wydajność przy pracy (magisterskiej).
          • jola.wie Re: zdjecie Kamilki 18.01.05, 12:56
            Kamilka jest śliczna! I taka jakby znajoma smile)))
            • rosie.rosie Re: zdjecie Kamilki 19.01.05, 17:34
              jola.wie napisała:
              > Kamilka jest śliczna! I taka jakby znajoma smile)))

              ??
              zastanawiam sie co autorko mialas na myslismile
          • tupelo do Joli 18.01.05, 23:36
            Jolu! Dziekuję za duchowe wsparcie!
            Życzymy duuuuużo zdrówka dla Madzi, oby jak najszybciej pozbyła się choróbska!
            Buziaki,
            Monika i Zosia
            • aninia1 ciąg dalszy naszych historii 19.01.05, 00:14

              Monika - my tez trzymamy kciuki za prace magisterskawink
              rosie- a ja nie moge zobaczyc zdjecia Kamilkisad((( coś mi nie działa sad((

              Pola tak raczkowala dzisiaj ,że sobie cale pachwinki poodparzałasad( Smutne
              zakończenia dnia - jak to kiedyś napisała rosiee..
              Zmykam spac,nie mam natchnienia dzisiaj na pisanie,jakos mi zimno..Za to
              Serdecznie Was pozdrawiamy!!!Godzina 00 wybila -trzeba zmykac spac..

              Acha ,dajecie Maluszkom jakies witaminki oprocz D3?
              I jeszcze jedno-zupka dyniowa- smakowała - a tak sie martwiłamsmile))
              • jola.wie posmiejcie się! 19.01.05, 10:56
                Przekopiuję wam ku radości, co mi się przedwczoraj przytrafiło. Już
                się "chwaliłam" na "wielodzietnych":
                Przytrafiło mi się coś, co paradoksalnie poprawiło mi nastrój. W domu luz,
                najstarszy wstał i zachowuje się jakby miał nie ferie, ale ferie do kwadratu:
                szlafroczek, w pokoju chaos, on na luziku wcina chrupki na jogurcie (nie na
                mleku, bo zabrakło, ale nie dał się wyrzucić do sklepu, o nie!). Ja około
                południa dojrzałam do śniadanka i własnie wyruszyłam po drugą kromkę z serkiem
                i z szynką, kiedy kuchnia nieoczekiwanie zmieniła orientację przestrzenną, a do
                moich uszu dotarł trzask spod lewej stopy, próbowałam połączyć jedno z drugim,
                ale moje rozważania przerwał dotkliwy ból łokcia, biodra i kolana jednocześnie,
                ból ten zresztą zawiesił całą rzeczywistość, wylądowąłam łokciem na kaflach,
                resztą na parkiecie o porównywalnej twardości smile)). Syn udławił się płatkami, o
                mało sam się nie wywalił w tym swoim szlafroku lecąc do mnie "Mama, Jezus,
                mama, żyjesz, Jezus, odezwij się, mama, odezwij się, Jezus, mama". Chciałam mu
                odpowiedziec, ale zastygłam na bezdechu, z wykrzywioną twarzą, zaciśniętymi
                powiekami, więc on te swoje "Jezus, mama" chwile powtarzał. Kiedy odzyskałam
                mimikę twarzy.... zaczęłam się śmiać jak szalona! smile)) słuchajcie, to była tak
                komiczna sytuacja, że nie mogłam się z podłogi pozbierac ze śmiechu (no i
                oczywiście z powodu obrażeń). Podobne sceny oglądałam jedynie na filmach
                typu "śmiechu warte". A ilez to razy przestrzegamy dzieci, żeby uważały, bo się
                wywalą na rozrzuconych zabwkach, sami byśmy się, dorośli, nie podejrzewali o
                udział w takch akcjach. Szczerze mówiąc taką wywrotkę zaliczyłam ostatnio w
                dzieciństwie! Na czym się wywaliłam? Na plastikowej rurce, stelażu do Madzinej
                zabawki, którą rozgrzebałam w celu naprawienia, nie wiem skąd ten trzask, ale
                rurka na szczęscie cała (zabawka wypożyczona od znajomej smile)). Maruś pod
                wrażeniem efektów kolorystycznych na łokciu "mama, bo ty źle upadłaś, ja bym
                lepiej upadł" - cwaniaczek, na aikido ćwiczą "pady", już mu nie chciałam
                przypominać, jak to po pierwszych "padach" jęczeli ze starym z bólu od wtorku
                do końca tygodnia... Ech, życie!
                (morału nie będzie) smile)))
                • jola.wie refleksja 19.01.05, 10:57
                  Kiedy po tym wszystkim naszła mnie refleksja, aż zdrętwiałam wyobraziwszy
                  sobie, ze miałam na rękach Madzię....brrrr...
              • rosie.rosie Re: ciąg dalszy naszych historii 19.01.05, 18:00
                Jola, Jezu, zyjesz?
                Na cale szczescie Madzi tam nie bylo i po co w ogole o tym myslec, ze tak
                mogloby byc.

                Ania, moja Miska zaczela pelzac do tylu tak jak to pisalas ktoregos dnia o
                Poli. Lezac na macie natychmiast przekreca sie na brzuszek, a potem juz do
                dziela pel-znie. Strasznie nieporadnie, powoli, krecac sie na boki, do tylu -
                odpycha sie raczkami i kombiznuje nozkami, co kieruje ja na boczki, pelzak maly!
                Jak to dlugo trwalo u Poli? Czytam i czytam, stwierdzam, ze Ona juz chyba na
                dobre sie rozpedzila,co?
                Ania, sprobuje jeszcze raz przeslac Ci zdjecie mojej Pulpy, ale musisz sie
                uzbroic w cierpliwosc gdy bedziesz je otwierac, bo jest b. duze i powoli sie
                otwiera.
                Oprocz wit.D3 Kamilka nie dostaje zadnych witamin. Za to D3 uwielbia.

                Moniko, duzo samozaparcia i sily Ci zycze w pisaniu, wiem co czujesz.

                Jesli chodzi o zasypianie naszych szkrabow, bo tez bylam dumna i blada, gdy
                Kamilki nie trzeba bylo juz bujac na rekach. Teraz tez jestesmy na etapie
                zasypiania razem, przy piersi lub bez. Niestety, ostatnio zauwazylam, ze
                Kamilka potrafi zasnac tak przytulona TYLKO przy mnie. Maz probowal i
                niestety.. Troche mnie to martwi, bo czasem mam ochote na chwileczke
                zapomnienia i zostawienia dziecka pod opieka. Zastanawiam sie teraz jak to
                bedzie.
                Poza tym, mamy juz wreszcie lozeczko dla Mlodej. Koszy niemowlecy zostal
                sprzedany. Ale oczywiscie nie ma mowy, zeby Kamilka w nim spala, nawet w dzien,
                nie chce i juz. Po uspieniu przy mnie, przenoszona na rekach natychmiast sie
                rozbudza i gdy sie zorientuje gdzie jest to juz po spaniu. Nastepnie polozona
                tam, gdzie usypialysmy-usypia bez problemu. I co ja mam z nia zrobic? Czasem
                zdarzalo sie, ze rozbudzala sie, gdy przekladalam ja do koszyka, wowczas
                otwierala oczy, ale zaraz zamykala i spala. Koszyk znala od poczatku, w dzien
                czesto w nim sypiala. Teraz gdy sie obudzi w lozeczku czuje sie chyba niepewnie
                i zle. Moja mama proponiuje, zeby wkladac ja tam w ciagu dnia razem z
                zabawkami, zeby ja przyzwyczaic. Nie wiem czy to jest dobry pomysl, bo
                chcialabym, zeby lozeczko kojarzylo jej sie tylko ze spaniem, a nie z zabawa.
                Chyba powiesze jej tam pozytywke, ktora ma u nas w lozku, przypne lampke, ktora
                jest u nas, tak zeby oswoic i upodobnic to miejsce do tego, gdzie spala
                dotychczas. Co jeszcze moge zrobic, zeby ja zacheciac, jak myslicie?
                Aha, nie jestem raczej zwolenniczka drastycznych metod usypiania.

                Pa.
                • tupelo Super!! 19.01.05, 20:40
                  Gratulacje dla Kamilki!!!
                  To juz chyba tylko moj Zoficzek nie pelza... Ale strasznie ja ciagnie do
                  przodu, potrafi sie przekrecic na brzuszku o 90 stopni w bok, ale jeszcze nie
                  odkryla, ze mozna cos innego robic...
                  Praca magisterska... no coz okropne to, ale jak jedna napisalam, to i druga
                  napisze, chociaz ta trudniejsza, bo w jezyku obcym.
                  • nelka1313 Re: Super!! 20.01.05, 22:15
                    My też oczywiście zyczymy Ci wytrwałości w pisaniu.

                    Tak na marginesie to zaczęłam się ostatnio zastanawiać nad studiami
                    podyplomowymi, posiedzę z Marta dłużej w domu i przy okazji sie jeszcze
                    dokształce.Ale to na razie tylko takie przemyślenia.


                    Spanie.....
                    No tak, Marta zasypia Tylko przy mnie i Tylko przy cycusiu.Jestem smoczkiem.

                    No i sie budzi...

                    buuuuuu.... lece


                    a to nowe zdjecia Martulina jak miała dobry humorek- strasznie wielkie wyszło ;-
                    ) -szkoda,że zębów nie widać.

                    pozdrawiamy

                    Moja Marta kochana
                    • rosie.rosie Re: Super!! 20.01.05, 22:28
                      Super jest to wielgasne zdjecie, piekna buzia.

                      No to widze, ze chyba wszystkie spimy z dziecmi i mamy ten sam problem.
                      Chociaz ja to na prawde lubie sie przytulic do mojego miekkiego, pachnacego i
                      cieplutkiego bobaska, to ostatnio zastanawiam sie jak ja sklonic do spania w
                      lozeczku. Na razie chce, zeby tam spala w dzien, bo boje sie o nia spiaca sama
                      w naszy duzym lozku.
                      Tymczasem kolejne proby przkladania Miski do lozeczka koncza sie
                      niepowodzeniem. Powtarza sie motyw z powrotem do naszego lozka i
                      natychmiastowym usnieciem przy mnie. Co robic??

                      Dzis pojawil sie kolejny, drugi zabek - prawa dolna jedynka.
                      W niedziele bylo marudzenie - przy gosciach, zreszta;-(

                      Poradzcie cos z tym lozeczkiem, Jolu moze Ty jako doswiadczona matka trojgawink?
                      • aninia1 Re: Super!! Trzeci ząbek... 20.01.05, 23:32

                        Pola ma trzeciego zęba- jestem załamana.Szczegolnie mam na mysli nocne
                        karmienie..Nie mogę jej od siebie oderwać,bol okropny.Mam powoli dosyc
                        wspolnego spania.Ona "ściga" mnie po całym łózku.Doszło do tego,że budze meza w
                        nocy i każe mu sie przemieszczac na srodek a ja chronie sie za jego plecami
                        (Mała nie jest głodna-to przyzwyczajenie..)Wczoraj spała na jego brzuchu a ja
                        na chwile odsapnelam.Rano moje dziecko w ramach miłej pobudki-ciągnie mnie za
                        włosy,nie mówiąc o kopniakach,ktorych doswiadczam podczas ,gdy zmienia pozycje
                        do snu.Niesamowicie sie wygina,śpi ,teraz najczesciej w poprzek (?jak to sie
                        pisze!)łożka a za chwile zmiana i odwrot o 180stopni.

                        Rosiee-raczkowanie do tylu trwalo jakies 1-2 tygodnie.Teraz to calą parą
                        naprzod!!Zbieram ją ze wszystkich kątow pokoju.Wedruje niezmordowanie ku mojemu
                        przerazeniu,ciagle w innym kiedunku,chociaz ma kilka ulubionych miejsc do
                        zwiedzania .Najbardziej jednak lubi ćwiczyc na golych deskach ( chyba ma wtedy
                        lepszy "ślizg")

                        Ela- świetne zdjęcia!!Ccoreczka na początku była bardzo podobna do Taty a teraz
                        chyba nie??Moja Pola też na początku - identyko jak Tatuś a teraz sie pogubilam
                        i sama nie wiem.Jedni mowia ze do mnie inni ze do taty..

                        Jutro Dzien Babci .Rozdajemy kalendarze rodzince-mam nadzieje ,ze milo ich
                        zaskoczymy.
                        Jakie prezenty szykujecie dla Ukochanych na Walentynki?

                        całujemuy!!
    • rosie.rosie 100 lat za murzynami ;-) ?? 20.01.05, 23:06
      Jesli macie chwilke to poczytajcie troszke:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=19644278
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=18740692
      czytajac to wszysko stwierdzam, ze popelniam same bledy, postepuje z dzieckiem
      niewlasciwie i stosuje same jakis sredniowieczne metody.
      Hm, gdybym wczesniej sie zainteresowala to moze nie mialabym teraz tych
      problemow ze spaniem w lozeczku i nocnym karmieniem i..
      Z drugiej jednak strony od poczatku nie bylam za wprowadzaniem tych
      drastycznych metod.
      Zebralo mi sie na czytanie..
    • rosie.rosie powrot do normalnosci?? 23.01.05, 01:20
      Dzis po raz pierwszy od 8-miu miesiecy, posialam mezowi rzezuche, ktora
      uwielbia.
      Do tej pory jakos tak nie mialam czasu..
      Dobrej nocki.
    • tupelo Dużo się działo! 24.01.05, 23:12
      Witajcie,
      przepraszam za tę długaśną przerwę w pisaniu. Rzeczywiście, wpadłam w wir pracy
      i już zupełnie nie mam czasu na przyjemności, np. na wygadanie się na tym
      wątku. Ale może powoli nadrobię zaległości.
      Otóż byłam z Zosią w tajemnicy przed mężem (pamiętacie, jak pisałam, że rodzina
      mnie nie wspiera, twierdząc, że z Małą jest wszystko OK) u lekarza, pediatry co
      prawda, ale specjalisty od wad rozwojowych, która prowadzi we Wrocławiu chyba
      najlepszy ośrodek rehabilitacyjny dla dzieci. Pani doktor poświęciłam nam
      godzinę czasu, dokładnie Zosię zbadała, także neurologicznie (no coż, nie
      wyglądało to najlepiej, do tego Zofik ryczał w niebogłosy) i orzekła, co
      nastepuje:
      - z neurologicznego punktu widzenia jest z nią wszystko OK
      - jej braki, czyli opóźnienie rozwojowe wynika z... nadmiaru miłości. To
      znaczy, że chcąc dla dziecka jak najlepiej i zajmując sie nim prawie cały czas,
      doprowadziliśmy do tego, że Mała nie miała obowiązku rozwinąć np. umiejętności
      przewracania się (np. teraz z pleców na brzuch bez problemów, ale odwrotnie ani
      rusz), podnoszenia na wyprostowanych rękach, bo np. wszystko się jej podawało
      do rączek, dużo nosiło, mało kładło na brzuszek, itp. Wydaje mi się, że jest w
      tym trochę racji, do tego pewnie Zoficzek sam z siebie bardzo ruchliwy nie
      jest...
      - Zosia może nadrobić te braki w ciagu miesiąca, ale wymagać to będzie ogromnej
      pracy czyli ćwiczeń przez 90 proc. czasu jej czuwania. Nie chodzi o
      rehabilitacje, wizyty w ośrodku rehabilitacyjnym, ale o ćwiczenia w domu. Nie
      powiem, to raczej nie jest możliwe, żeby przez 90 proc czasu czuwania Zosi
      ćwiczyć z nią, bo przecież ma takie momenty, kiedy jest marudna, kiedy je, czy
      po prostu kiedy, chociaż trochę, sie ją nosi. Ale postaram się zrobić co tylko
      będę mogła, żeby ją "rozćwiczyć", do tego będzie do nas przychodziła
      rehabilitantka raz w tygodniu. A taty rola taka, żeby z dzieckiem baraszkować,
      co również ją rozrusza. Po paru dniach muszę Wam napisać, że ciężko się ćwiczy
      tak, żeby Zofik myślał, że to zabawa. A inaczej nie umiem, nie będę przecież
      ćwiczyć pomimo jej płaczu.
      - dieta. Powinna jeść zupki z mięskiem, bez dwóch zdań, inaczej grozi jej
      anemia. Tylko że nadal zupki zjada może 1-2 łyżki stołowe. Taki uparciuch.
      - ciemiączko - o to mnie zmartwiło, bo okazało się, że Zosia ma duże, pani
      doktor postraszyła krzywicą. Powiedziała, że 2 kropelki dziennie wit. D3 to
      mało (???) i że zrobiłaby jej kurację przez 3 tygodnie 5 (!!!) kropli, a potem
      znów po 2. Ja się boję, bo podobno przedawkowanie tej witaminy jest gorsze niż
      jej niedobór. A Wasze Maluszki jak duże mają ciemiączka i ile dajecie wit. D3?
      - ale przynajmniej Zosia zrobiła dobre wrażenie na pani dr pod względem
      intelektualnym, bo powiedziała, że w tym akurat wyprzedza inne dzieci w jej
      wieku. Co prawda po badaniach Zosia bardzo grzecznie "czytała" książeczkę (ta
      inetraktywna Tiny Love to jednak świetna sprawa!) i gadała na całego,
      zaczepiając przy okazji panią doktor.
      I tak się sprawy mają. Dostaliśmy przykaz, żeby się dużo turlać, baraszkować,
      ruszać, zachęcać do pełzania, opierać na rączkach itp.
      A z nocnym jedzeniem podobno jest ważne, że jeszcze jest i niedobrze się
      wrabiać w podawanie w nocy soczków lub herbatek, bo dziecko się przyzwyczai i
      potem, nawet po odstawieniu od piersi będzie chciało. A potem przecież ma
      przesypiać całą noc.
      Zosi chyba idą nastepne ząbki. Od wczoraj zrobiła się marudna, slina jej
      cieknie non stop, wszystko pakuje do pysia i gryzie, gryzie, gryzie... I robi
      taką śmieszną minkę, prawie cały czas, taki dziubek śmieszny.
      Tata dumny jak paw, bo od paru dni woła w kółko "ta-ta-ta-ta-ta-ta-ta-ta-ta-ta-
      ta-ta-ta!" A jak byliśmy u dziadków, na babcię powiedziała "zibaba" - to w
      odróżnieniu od mojej mamy, która jest po prostu "baba". No i słodkie "mama,
      mame"... Coś pięknego!
      Ufff... Komu się będzie chciało czytać taki długi post? Pewnie nikomu.
      Pozdrawiam Was serdecznie
      Monika
      P.S. Pisanie pracy idzie mi jak krew z nosa. Help!
      • rosie.rosie Re: Dużo się działo! 24.01.05, 23:40
        Czesc Moniko, bardzo milo mi Cie 'widziec'.

        W sprawie ciemiaczka u Kamilki to slysze ostatnio tylko: '2 na 2 - bardzo
        ladnie', ale coz to znaczy to moge sie tylko domyslac.
        Witamine D podaje codziennie po jednej kropelce.

        Piszesz o opoznieniu rozwojowym, to chyba za duzo powiedziane, czy doktor uzyla
        tego zwrotu?

        Wiesz co? Od urodzenia Kamilki poczytuje sobie specjalne wydanie Dziecka
        pt.Pierwszy rok zycia. I wiesz jak zatytulowane sa poszczegolne rozdzialy?
        7-my miesiac: Juz pelzam!!!!
        8-my miesiac: Dziwny jest ten swiat.
        9-ty miesiac: Juz stoje!!!!
        Jakas paranoja, a ja czytam i sie martwie..he, he.

        Odnosnie nocnego karmienia to pytalas doktor?
        Nie podawac nic z butelki czyli co innego robic zeby ograniczyc nocne
        karmienie? A moze nie ograniczac, samo sie ograniczy?
        wink
        Napisz o tym cos wiecej.

        Fajnie, ze znow z nami jestes.
        Praca mgr-ska nie zajac nie uciekniewink
      • nelka1313 Re: Dużo się działo! 24.01.05, 23:44
        Witajcie.

        Monika przeczytałam całyyyy post, bardzo ciekawe rzeczy mówiła ta
        pani.Dobrze,że poszłaś z Zosią-ty jesteś spokojniejsza- no a my troche
        skorzystamy z uwag.

        Jejku tyle sie nazbierało,że nie wiem o czy najpierw pisać.

        Pierwsze, tak zupełnie pomijajac dzieciowy temat zakochałam się w Decoupage,
        na razie tylko ogladam ale juz dojrzewam do pracy!!!
        A zaczęło sie od tego,że znalazłam to forum:
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=1111
        Uwielbiam takie cudeńka-zobaczymy tylko jak bedzie z realizacja.
        Ostatnio zreszta miewam różne dziwne pomysły....

        Monika odkryłam pewny sposób na mojedo niejadka.Może na Zosie też
        poskutkuje.Pierwsze to stałe pory posiłków.Obiadek daje koło 13,30-14; tak jak
        dziecko juz trochę głodne ale jeszcze nie śpiące.Nie gotuje sama ale robie
        mieszanki.Przede wszystkim u nas sprawdził się rewelacyjnie kurczak.Kupuje
        pierwszy przecier gerbera-kurczak, dodaje marchewki bobo Vity i troszkę
        jabłuszka i to jest nasza zupka.Nie powiem nawet mi wydaje się smaczna no i są
        efekty-otwarta bużka! Nie są to jeszcze jakieś rewelacyjne ilości ale powolutku
        idziemy do przodu.Teraz jesteśmu juz na etapie zupki z kurczakiem takiej z bobo
        vity, ale i tu dodaje trochę deserku.

        Chyba odkryłam po czy Marta miała wysypke.Niestey zdarzyła sie jej jeszcze pare
        razy-ale na szczęscie w postaci paru punkcików.Winne jest chyba mleko-to z
        kaszki, ale i tez jogurty która ostatnio zjadłam w ramach eksperymentu.

        Spanie jest ostatnio dość męczące.Po pierwsze do godziny 2 nie moge usnąć!!
        Jestem zmęczona ale nic,zero snu!! Marta wtedy ślicznie śpi-od 20.Kiedy
        czuje,że już zaraz usne mój anioł budzi się a właściwie przekręca się przez sen
        na brzuch-rozgląda sie z zamkniętymi oczyma i konczy to wszystko rykiem :-
        (.Następuje karmienie i próbu odłożenia do łóżeczka, czasem sie udaje, ale jak
        mała obudzi się koło 2 i potem pospi do 4 to wiem,że kolejne pobudki bedą co
        godzine! W końcu ląduje w łóżku- a ja śpie oczywiście z jednym okiem otwartym :-
        /.Rano budzi sie koło7-8 super wyspana a ja jestem jak zoombie.Dostaje furę
        zabawek do łóżka a ja próbuję uniknąc jej kopniaków i uderzen zabawkami- i tak
        łapie jeszcze godzinke w łóżku.
        A juz tak pieknie spała....

        To może reszte w skróciebig_grin3 mamy po 2 kropelki i cieme ładnie zarasta.

        Co do ćwiczeń to zupełnie rozumiem, ciężko z takim maluchem ,żeby nie
        skapował,że to praca.

        Karmienie nocne u nas pozostaje-inaczej nikt w tym domu sie nie wyspi.

        Chyba jdę spać... tzn połozyc się....juz mi sił brak...

        Monika wytrwałości w pisaniu!!

        pozdrawiam papapapapap

        Moja Marta kochana i jej wielgaśne zdjęcie.

        A co do podobieństwa to chyba mała podobna jest najbardziej do dziadka-mojego
        taty, chociaz zdania w rodzinie podzielone.Jedno wiem na pewno do mnie to ona
        na pewno nie jest podobna.
        • balbinka01 Hej dziewczyny! 26.01.05, 02:54
        • balbinka01 Hej dziewczyny! 26.01.05, 03:16
          Ostatnio jestem pracująca mama i czytuję sobie namietnie różne watki -
          próbowałam podczepić się pod maj2005, ale jakos dziewczyny mnie olały, to
          pomyslałam sobie, że nie będę się wcinaćwink Potem zauwazyłam ten wątek - może Wy
          mnie przyjmiecie do swego grona?

          Cos o sobie: Jestem mamą Sary urodzonej 22 maja, dzidziulla juz raczkuje,
          chodzi sobie przy meblach, świeci 6-oma zębiszczamismile)) i generalnie jest
          pogodnym i wyjatkowo ruchliwym dzieckiemsmile)))) Poczatki były bardzo trudne -
          wrzask przez ponad 4 miesiące non-stop.... Obecnie - jako, że wróciłam do
          pracy, mała zostaje pod opieka opiekunki -niestety - nie mamy rodziny w
          Krakowie. Jesli chodzi o witamine D3 - dostaje po 2 krople - teoretycznie
          kazdego dnia, ale niestety czetso zdaza mi sie zapomnieć. Lekarka uspokoiła
          mnie, że to przeciez profilaktyka a nie leczenia.

          mam nadzieje, że przyjmiecie mnie do swego gronasmile))))))) Nocne dyzury nie
          należą do wyjątkowo zajmujacychwink

          pozdrawiam!

          mama Saruni

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=19760216
          • tupelo Re: Hej dziewczyny! 26.01.05, 10:56
            Witaj Balbinko! Masz śliczną córeczkę! Zapraszamy do dyskusji...
          • rosie.rosie Re: Hej dziewczyny! 26.01.05, 22:02
            Witaj balbinko,
            jesli probowalas sie podlaczyc pod forum majowek 2005 to nie dziwne, ze Cie
            olalywink, a moze to tylko pomylka i chodzilo o 2004?!
            Anyway, tutaj to sie nie zdazy, bo jest nas tylko kilka, mala kameralna grupa
            wsparcia. Zapewniam Cie, ze nie zginiesz w tlumie.
            Napisz nam cos wiecej o sobie i o swojej dziecince. Moze zdradzisz na jakich
            dyzurach jest tak nudno?wink
            Mam nadzieje, ze juz z nami zostaniesz na dluzej.
            Pozdr
      • beciaw77 Re: Dużo się działo! 05.02.05, 12:27
        mnie się chciało przeczytała ku uciesze że tak dobrze się maja sprawywink)!
        Usciski dla Was!
      • beciaw77 Re: Dużo się działo! 05.02.05, 12:30
        coś mi zjadło poprzedniego posta???!!!
        jeszcze razwink)
        tupelo mnie się chciało ku uciesze że tak dobrze się układają Wasze sprawy i
        Zosinka ma się świetniewink)
        Uściski!
        • beciaw77 Re: Dużo się działo! 05.02.05, 13:31
          no a teraz sa dwawink)) hehehe
          wybaczciewink)
    • tupelo O rany, moja noga!!! 26.01.05, 11:00
      Dziewczyny, jestem przerażona. Od wczoraj straszliwie boli mnie stopa, nie mogę
      chodzić, tylko skaczę po mieszkaniu na jednej nodze. Na zdjęciu rentgenowskim
      wszystko OK, zaraz jadę do ortopedy, ale najbardziej prawdopodobne jest to, że
      mi stopę wsadzą do gipsu sad(((((((((
      I jak tu funkcjonować z małym dzieckiem? Moja mama mi trochę pomaga, ok. 3-4
      godzin dziennie, ale mąż niestety długo pracuje i późno wraca...
      Chlip, chlip, chlip....

      Ale za to są już na naszym Zofikowym wątku nowe zdjęcia Aniołka.
      Buziaczki
      Monika
      • nelka1313 Re: O rany, moja noga!!! 26.01.05, 11:52
        Witaj balbinka w naszym gronie smile.Tu na pewno nikt Cię nie oleje.Więc udzielaj
        sie ile możesz.

        Monika mam nadzieje,że z noga bedzie ok i ten gips nie będzie potrzebny.Jejku
        trzymaj się kochana, może mama bedzie mogła ci coś więcej pomóc jakby co?

        Zdjęcia szałowe-ale to juz na zobaczcie napisałam wink


        Powiedzcie mi kochane jak długo wasze maluchy miały katar?Marta ma juz przeszło
        tydzień i ciągle słysze,że jej tam coś w środku furkoli.Macie sprawdzone metody
        jak sie tego pozbyc?


        hop hop!!!!

        Jest tam ktoś????????


        wink


        Moja Marta kochana i jej wielgaśne zdjęcie wink
        • rosie.rosie Re: O rany, moja noga!!! 26.01.05, 22:08
          Hop, hop jestem, jestem..

          Moniko, trzymaj sie dzielnie. Moze tak jak nelka napisala wcale ten gips nie
          bedzie potrzebny i jakos to sie dobrze skonczy, czego Ci z calego serca zycze.

          Katarki (tfu, tfu i odpukac w niemalowane..co by nie zapeszyc) nas omijaja. Do
          tej pory byl tylko raz czy dwa na jesieni i trwal ze 2-3 dni.
          Sprawdzone metody: masc majerankowa pod nosek, sol fizjologiczna do noska itp.
          nie znam zadnych rewelacjisad
          • tupelo Re: O rany, moja noga!!! 26.01.05, 23:03
            Ufff... nie mam gipsu. Diagnoza: zapalenie pochewek ścięgien. Boli jak
            cholera sad(((( No i nie mogę za bardzo nic brać, bo karmię, więc możliwe, że
            choroba sobie trochę potrwa, tzn. dłużej niż gdybym coś przeciwzapalnego
            łykała. Mogę właściwie tylko smarować Dr Żelem i usztywnić stopę, jak najmniej
            chodzić, o jeździe samochodem moge na razie zapomnieć. A co ze spacerami, które
            Zosia tak lubi? Nawet w ten mróz wychodziłyśmy...
            Katarek u maluszków może podobno trwać dłużej niż tydzień, 10 dni lub nawet
            jeszcze dłużej - tak powiedziała nam pediatra, kiedy Zosia miała katar.
            Zakraplaliśmy wtedy solą fizjologiczną i podczas pierwszych dni na noc
            Nasivinem. Na szczęście wtedy szybko przeszło. Zdrówka dla Martusi!
            Jeszcze jutro ciężki dzień na uczelni, a potem sesja, czyli ferie, bo żadnych
            egzaminów nie mam smile
            Za to w przyszłym semestrze dostałam 90 godzin zajęć ze studentami. I to z
            jakiego przedmiotu! "Polski system polityczny" (doktoryzuję się na
            dziennikarstwie) - fuj! Nie powiem, pojęcie o tym mam dosyć blade, trzeba się
            będzie podszkolić.
            No i miałam załatwic opiekunkę na 3 godzinki dziennie i... mam blokade
            psychiczną, żeby do niej zadzwonić. Po prostu nie jestem gotowa, nie mogę
            odciąć tej pępowiny...
            Buziaczki
            Monika
            • balbinka01 Re: O rany, moja noga!!! 27.01.05, 02:43
              od razu mi się gęba smieje, tak miło mnie przyjęłyściesmile dzięki kobietki!!!!!!!!

              zanim zapomnę - sposób na katar dla dzidziulla - nasivin, maść majerankowa i
              woda morska (zapomniałam nazwy), ale koniecznie z chromem!!!!!

              Tupelo - ja też mam sesje, ale jako student hehehehe ostatni rok na
              szczęście!!!!! i niestety ja egzaminy mam... najbliższy w sobotę buuuu..... jak
              tu się uczyć, skoro do południa spie a potem Sara na mnie czeka?

              Jesli chodzi o opiekunke, to byliśmy zmuszeni ja zatrudnić, bo oboje nie mamy w
              Krakowie żadnej rodziny, jestesmy jak te palce przysłowiowewink sami... Serce mi
              pekało pierwszego dnia, gdy sobie uświadamiałam, że obca kobieta całuje i
              przytula moje dziecko, ale cóż.... Teraz już się w miare przyzwyczaiłam i
              cieszę się tym, że nie muszę chodzic na rzęsach - przez to dzidziulla też
              zyskuje, bo mama wyspana=mama szczęśliwa i z większą cierpliwościąsmile)))) a mam
              taki charakterek, że bywam baaaardzo nerwowasad Jednak gdy patrze w te oczęta
              mojego cudeńka, to mam potem wielkie wyrzuty sumienia... a Sara jest tak
              potwornie słodka! Juz takie prawdziwe, duże dzieckosmile))))))))))) Kocham ja
              strasznie!!!!!!!!!

              dziewczyny, powiedzcie, skąd jesteście?
              • nelka1313 Re: O rany, moja noga!!! 27.01.05, 11:36
                Hej balbinka to ja mam taka propozucje-swego czasu tak zrobiłysmy z
                dziewczynami.Przeslij mi kilka waszych fotek i pare słów o sobie i rodzince na
                poczte gazetową.Ja ci odesle swoje zdjecia i tez parę słów o sobie.Co do
                dziewczyn to nie wiem, ale pewnie tez tak sie zgodza wink).

                Za porady o katarku dziekujemy.Raz jest lepiej a raz gorzej-szczególnie
                rano.Ten katar gdzieś tam głeboko siedzi,że naewt frida nie chce go wyciągnąć.

                Monika dobrze,że gips nie był potrzebny.Co do opiekunki to pewnie jakoś dacie
                sobie radę- ty i Zosia i jakos się przyzwyczaicie.A babcia juz nie moze
                zostawać z Zosią?


                pozdrawiamy

                ps.jestem dziś totalnie niewyspana indifferent buuu
            • rosie.rosie Tematy niedzieciowe 27.01.05, 15:17
              Nelka, dzieki za link na forum Ozdoby-fotografia, czy jakos tak.
              Decoupage, fajna rzecz, ja tez lubie takie cudenka, ale nie jestem optymistka
              taka jak Ty i nie sadze, zeby miala na to czas, niestetysad

              Moniko, ja tez chcialam kiedys studiowac dziennikarstwo. Niestety, nie dostalam
              sie na Uniwerek W-ski. Zrezygnowalam z tego i studiowalam cos innego, teraz
              czasem to wspominam i troche zaluje, ale znow zaczynac studia od poczatku to
              juz mi sie nie chce.

              Co do wymiany zdjec z Balbinka, to jestem za. Tylko czy jej sie ten pomysl
              spodoba?

              Kurcze, nie mam czasu na podlewanie tej mezowej rzezuchy i mi przysycha, chyba
              jednak jeszcze nie czas na nia.

              Jutro wybieramy sie z mezem do kina i na kawke. Tak bez okazji. Stwierdzilismy,
              ze musimy sie troszke wyrwac z domu, sami! Idziemy na Melinda, Melinda, bo
              lubimy ogladac wszystkie nowe filmy Allena w kinie.

              Do milego.
              • nelka1313 Re: Tematy niedzieciowe 27.01.05, 16:35
                Ja też chce do kinaaaaa!
                Jeju kiedyś co sobotę jeżdzilismy do Kinepolis a teraz .....
                Pewnie jeszcze długo nie zobacze wielkiego ekranu, bo ja po prostu jestem
                niezbedna przy wieczornym zasypianiu i utulaniu...

                ps.rosie ale ci zazdroszcze tego kina...
                A co do czasu to tak od dwóch dni maluję-znaczy usiłuje pomalować puszke-
                warstwę wierzchnią, co do reszty to nie wiem , może na wielkanoc skończe wink
                • balbinka01 Re: Tematy niedzieciowe 27.01.05, 16:43


                  hej, hej!!!!!!!!

                  jesli chodzi o zdjęcia to oczywiście, że się zgadzam - super pomysłsmile))))
                  Nelka - skoro mówisz o kinepolis, to znaczy, że jestes z Poznania? jeśli tak,
                  to WITAJ KRAJANKOsmile)))))))) To też moje rodzinne miasto, ale niestety los
                  rzucił mnie do krakowasmile I JESZCZE O KINIE.... UWIELBIIAM!!!!!!!Własnie dzisiaj
                  idziemy na "Bliżej" - zapowiada się super!

                  ...a jeśli chodzi o studiowanie dziennikarstwa -uwierzcie mi dziewczyny, jeśli
                  chcecie pracować w tym zawodzie, wykształcenie dziennikarskie nie jest wam
                  potrzebne.... Wiem to z autopsjismile))))))))) co więcej - wsród moich znajomych w
                  redakcji - najmniej jest tych, którzy skończyli ten kjierunek! Chcieć to
                  móc!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !
                  • rosie.rosie Re: Tematy niedzieciowe 28.01.05, 11:09
                    Dajcie spokoj z tym kinem, to tylko kino, nie ma czego zazdroscicwink
                    Nie pierwszy raz juz Kamilke zostawiamy z babcia, chociaz dawno nie
                    wychodzilismy ot tak, zeby sie troche rozerwac, bo wazniejsze byly zakupy,
                    zalatwianie jakis spraw urzedowych itp.
                    Wrocic jednak chce przed 21-sza, niestety, wole byc przy jej zasypianiu, bo mi
                    babcia wiecej nie przyjdziewink

                    Balbinko, no to do dziela, czekamy na Twoje zdjecia i kilka slow o samej sobie,
                    przesylaj do nas na adresy gazetowe. Jak juz pisalam jestem za i czekam z
                    niecierpliwoscia, odpowiem jak najszybciej bede mogla.

                    Buzka.

                    ps. Ela, uparta jestes.. byle do Wielkanocy, co? wink
                    ps2. Ania, Jola zyjecie jeszcze? piszcie co u Madzi i Poli slychac.
                    • tupelo Do balbinki 28.01.05, 12:57
                      Ja też chce info na mój adres gazetowy! Postaram sie szybko odpowiedziec.
                      Monika
                    • rosie.rosie Re: Tematy niedzieciowe - z dzieckiem w tle ;-) 29.01.05, 00:02
                      Film fajny i polecam wilbicielom Woody Allena, chociaz nie zobaczycie go tym
                      razem na ekraniesad
                      Potem bylismy na kawce i pogaduchach, fajnie.
                      Niby sie odprezylam, ale caly czas myslalam jak tam Miska sie ma i balam sie o
                      jej spanko w szczegolnosci.

                      Tymczasem Kamilka przez caly ten czas czuwala i czekala, jak by sie zdawac
                      moglo. Nie spala 6 godzin!!! To jakis cud, bo zwykle robi sobie drzemki co 3
                      godziny!

                      Balbinko, a jak Tobie minal wieczor? Widzialam zwiastun tego filmu w kinie i
                      wydawal mi sie fajny, a jak Tobie sie podobal?

                      Dobrej nocki, kobietki i jak najmniej pobudek.
    • rosie.rosie ciąg dalszy naszych historii 31.01.05, 12:02
      Ha, ha mialam sie ograniczac z internetem: nie zagladac tu w niedziele oraz w
      ciagu dnia - tylko wieczorkiemwink

      Ania, wyslalam Ci ponownie zdjecie, tym razem w innym formacie wiec moze sie
      uda tym razem.

      Co do jedzenia to Kamilka nie pluje, a jak widze, ze zaczyna swirowac to z
      powazna mina mowie do niej, ze tak nie wolno i kiwam glowa na 'nie'. W trakcie
      jedzenia nie zabawiam jej, ale staram sie szybko nakarmic, a zabawa jest po
      karmieniu - przynajmniej takie sa zalozeniawink

      U nas tez czesto pupa w gorze, nos ryje po materacu, kolanka podkurczone do
      szyi - tak kombinuje Kamilka, czy z tego ma byc raczkowanie?wink
      Poza tym lezac na plecach uwielbia podrzucac pupe do gory.
      A po obudzeniu przewalanki sa norma.

      Ania fajnie, ze juz jestes, jak tam karmienie ze sloiczkow, wprowadzilas cos
      nowego?

      Cos mnie tu za duzo ostatnio, pewnie macie dosc. No to pa, pa.
      • jola.wie Re: ciąg dalszy naszych historii 31.01.05, 19:47
        Jezu, dziewczyny, mam nadzieje, że mnie jeszcze nie skreśliłyście z listy,
        co...?
        Witam balbinkę. Jestem Jola. Mam troje dzieci, ostatnio Madzię majówkę
        zeszłoroczną. Wszystkich można pooglądać na "zobaczcie".

        Dziewczyny, wsiąkłam na tydzień u teściów w Nowym Sączu, było fajnie wyjąwszy
        jelitową grypę (własnie aktualnie chłopaki chorują) - tak że nabyte w upadku
        siniaki nie wzbudzały większej sensacji, zresztą do dzisiaj je mam! Madzię
        ominęło. Znaczy się rzyganie i biegunka. To zapewne dzięki cyckowi i znów w
        związku z tym odsuwam myśl o odstawianiu i raczej myślę o odciąganiu, żeby mi
        pokarmu nie zabrakło. Bo w kwestii jedzeniowej to Madzia wymaga do południa
        butli z kaszką - jest głodna! Tak mi jakoś wewnętrznie żal i boli, kiedy jej to
        daję (to boli ta pępowina niewidzialna)! Wsuwa też obiadek i deserek bez
        zająknięcia oraz kukurydziane chrupki i sok - czyli całkiem sporo
        tego "drugiego" jedzenia, powinnam się z tym pogodzić, w końcu to już duże
        dziecko i ma duże potrzeby. Zadbac to powinnam raczej o siebie, bo mi chyba
        przetrzebiła organizm z witamin i pierwiastków - jestem zmęczona, mam problemy
        z pamięcią i koncentracją.

        smile)) To była część pierwsza, druga będzie kiedy? - nie wiem, na razie Madzia
        się obudziła, a humorku o tej porze to ona nie ma, oj nie ma!
        Na razie
    • tupelo Różności 01.02.05, 10:13
      Rosiee, zazdroszczę Ci kina, tak po prostu. My też uwielbiamy 7 muzę i
      wcześniej chodziliśmy do kina średnio raz w miesiącu, jeśli nie częściej.
      Pamiętam, jak 1 stycznia poszliśmy na "Powrót Króla", brzuch mi się stawiał co
      15 minut, byłam tym zdenerwowana, ale wytrzymałam te 3,5 godziny w fotelu.
      Ostatnio byliśmy w kinie na początku września, na Almodovarze. Były wtedy moje
      urodziny, więc okazja i miałam śmiałość poprosić rodziców o opiekę nad Zosią. A
      potem Zosia zaczęła źle sypiać, budziła się co godzinę i nie było jak iść.
      Teraz śpi lepiej i kombinuję, jak by się tu wyrwać, ale... hmmm... cięzko
      będzie. Moi rodzice są już starsi i nie mają tyle sił, z kolei oni lepiej znają
      Zosię i ona ich, więc z ewentualnym lulaniem nie byłoby problemu. A rodzice
      męża widzą Zofika raz na tydzień-dwa, więc gdyby się tak nagle obudziła, to...
      No chyba by jej nie ululali. Brakuje mi też wyjścia na kawę, ciacho albo na
      romantyczny spacer koło północy, kiedy z nieba sypie śnieg...
      Brakuje mi tego, ale nie żałuję. Mam miłość, która daje mi siły, Zoficzka, przy
      którym wszystko inne jest mało ważne.

      Opiekunka - dalej nie zadzwoniłam do niej. Mam jakąś blokadę psychiczną,
      oddalam ten problem od siebie. Ela pytała, czy babcia nie może już przychodzić.
      Babcia przychodzi, codziennie pomaga mi przez 3-4 godziny, ale w tym czasie
      mogę posprzątać, zrobić zakupy, poprasować, ugotować obiad... A ja muszę pisać.
      Wieczorem jestem najczęściej padnięta i pisze mi się źle. Chciałam wziąć
      opiekunkę, żeby móc pisać przez 3 godzinki do południa... Nie wiem, co z tego
      wyjdzie, ale ciężko to widzę.

      Rosie, pytałas mnie, co pediatra mówiła o nocnym karmieniu, o ewentualnym
      podawaniu soczków, wody, herbatek. Otóż Zosia je 2-3 razy w ciągu nocy i w
      zasadzie mi to nie przeszkadza. Od połowy nocy śpi też z nami w jednym łóżku,
      ale wiem, że nie jest jeszcze gotowa, żeby spać osobno. A o soczkach i innych
      napojach mówiła, żeby nie przyzwyczajać dziecka, bo kiedyś będzie musiało
      przesypiać cała noc bez picia, np. koło roku, a jeśli sie je przyzwyczai, to
      będzie się domagać i jak będzie miało 2-3 lata. No nie wiem, co o tym mysleć,
      są rodzice, którzy podają herbatkę czy wodę w nocy i dziecko śpi dalej, ja na
      razie karmię i trudno.

      Dalej się martwię, że Zosia mało ruchliwa. Tzn. patrząc na nią nie można
      powiedzieć, żeby była mało aktywan, cały czas się rusza, tylko mało kombinuje,
      jak by sie przemieścić. Teraz też podnosi pupę do góry, jak Kamilka, ale rączki
      dalej słabe, nie dźwiga się na nich zupełnie, więc nie ma jak ruszyć z miejsca.
      No więc ćwiczymy na różne sposoby, a ja mam cały czas wyrzuty sumienia, że za
      mało. Ale nie chcę robić niczego na siłę, ćwiczę, jeśli jest w dobrym humorze,
      kiedy zaczyna płakać, przestaję. A nie wszystko jej się podoba.
      Z tym rozwojem to jest tak, że jeśli są takie opóźnienia, to potem mogą się
      wytworzyć wady postawy i potrzebna będzie gimnastyka korekcyjna itp. Lepiej
      więc popracowac teraz, skorygowac pewne sprawy. Chociaż ja i tak sie juz
      pogodziłam z tym, że Zosia pewnie nie będzie ani tak szybko raczkować, ani
      szybko chodzić. Tylko zrobi to np. 3 miesiące później niż jej rówieśnicy.

      Obudziła się Zgagula i woła mnie, więc lecę. Dokończę później.

      Ania, Jola, napiszcie coś więcej! Ela, gdzie jesteś?
      • jola.wie jadę dalej! (na miarę możliwości) 01.02.05, 13:19
        Tak, wczoraj miałam wenę do pisania, a dzisiaj na pewno coś pogubię po
        drodze....
        Ach, Moniko, współczuję ci tego zapalenia ścięgien, przeszłam, wiem, że boli
        jak cholera, ja miałam jednak gips na obu nogach przez cztery tygodnie, musisz
        uważać, żeby tego nie przeziębić ani nie nadwyrężyć, ja sobie zafundowałam
        powikłania i sama już nie wiem, co było gorsze...
        I rozumiem Twoje opory przed opiekunką, ja tak się wzbraniam przed zakończeniem
        karmienia, bo wtedy nie będę już miała argumentu, że to ja i tylko ja mam być z
        Madzią, choćby to było nie wiem jak trudne. U mnie również nie wchodzi do
        opieki nikt bliski w grę, zostać Madzia zresztą mogłaby wyłącznie z moja mamą,
        to znaczy mama jest jedyną osobą, któa umie sobie z Małą poradzić w sytuacji
        podbramkowej. Ale mama jest zajęta i pracuje, na taką opieknkę nas nie stać smile))

        I nie martw się Zosią, nie ona jedna mało ruchliwa! Może tym naszym dziewczynom
        zamiast mięśni intelekt rośnie? Tak się w każdym razie pocieszam. Madzia
        potrafi zanalizować zabawkę do ostatniego włókna, siedzi na przykład z
        kawałkiem tekturki i najpierw to wyobraca na wszystkie strony, naprzygląda się,
        pod takim kątem, pod siakim kątem, przełoży ze cztery razy z rączki do rączki
        powtarzając przyglądanie się, pomacha tym, potrząsa i nasłuchuje, czy
        przypadkiem nie grzechocze czy brzęczy, potem zaczyna do tego gadać i
        nasłuchiwac odpowiedzi. Odpowiedzi nie ma więc zaczyna tym stukać, o! w stól
        jest inny dżwięk, a w krzesełko inny dźwięk, potem pakuje do buzi, jak smakuje
        to wcina, jak sie nie nadaje to macha tym prowokacyjnie nad podłogą (siedząc na
        krzesełku), aż w końcu tekturka frrrr! leci na podłogę, a ona patrzy gdzie
        spadła, pogada do tego, pokrzyczy na mnie, żebym podniosła, spuszcza jeszcze ze
        dwa razy i to by było z grubsza na tyle. Według takiego schematu rozprawia się
        z większością przedmiotów, te które zna i lubi (jak na przykład mój telefon
        komórkowy) wita radosnym śmiechem, ale telefon zaczynam limitować, bo mi
        zaśliniła styki, a wczoraj jak spadł i rozleciał się na kawałki, to klapki
        musiałam szukać grzebiąc łyżką wazową pod kuchenką, co przy tej okazji stamtąd
        wygarnęłam nie chciejcie wiedzieć! smile)) madzia dużo gada gada gada, pokrzykuje,
        postawiła na komunikację werbalną. Zresztą wiecie co? zastanowiłam się ostatnio
        nad własnymi moimi dziecmi: przeciez Marek bardzo wcześnie się opierał na
        ramionach, był taki silny! trzy miesiące miał, a już się rwał do pojemnika z
        kosmetykami, przewracał się, turlał, ale na nogach stanął dopiero w 12
        miesiącu, Anka miała z kolei "Drang nach oben" czyli parcie do góry po okresie
        bezruchu, o tej porze już chodziła, a na brzuchu panicznie nie lubiła leżeć. A
        Madzia jest taka jaka jest. Zobaczymy zresztą, bo to jutro wypada wizyta u
        neurologa, ciekawe co powie? Madzia na przykład zupełnie nie ma tego chwytu
        żeby się podciągac do góry, to znaczy nie łapie się tak, zeby się podciągnąć.
        Dopiero kiedy uchwycę ją za dłonie i za nadgarstki, to te nadgarstki są dla
        niej sygnałem, że uchwyt jest mocny i można się podciągnąć. Kiedy podam jej
        same palce do uchwycenia, albo jakąś pałeczkę czy coś, to się tego nie złapie,
        żeby się przemieścić. W związku z powyższym zupełnie jej nie ciągnie do
        szczebelków w łóżeczku, czy to niedorozwój?

        Ach i mam do was pytanie: macie jakieś doświadczenia z mlekiem bebiko omneo?
        Otóż kupiłam, wysżłam z założenia że najdroższe to najlepsze, a ono było
        najdroższe, i zrobiłam Madzi mieszankę, poszłam ją wykąpać, po powrocie
        podałam, pociągnęła raz, potem zaczęła się krzywić! Póbuję tego mleka a ono
        gorzkie jak nie wiem i ohydne! Zaczęłam się zastanawiać, czy popełniłam jakiś
        błąd, czy woda była za ciepła, czy co? wylałam do zlewu. Nastęnym razem
        zrobiłam, Madzia wypiła od razu, było smakowo dobre. Resztka pozostawiona w
        butelce po godzinie rozwarstwiła się na biały kożuch i mętną wodę! Dzisiaj
        zrobiłam na tym mleku kaszkę ryżową z jabłkami (woda letnia, nie za ciepła!) -
        gorzkie! Nie wiem co mam z tym mlekiem zrobić. Przechowywane prawidłowo,
        nieprzeterminowane... Znacie to mleko? Wodę mam z filtra osmotycznego,
        czyściuteńką, gotowałam ją przez pięć minut tak jak kazali, potem studziłam...

        Czeka mnie chyba spacer do szkoły z Madzią na brzuchu w nosidle, bo wózek
        grzęźnie w tym śniegu, nie wiem, czy się na ten wyczyn decydować, 20 minut w
        jedną stronę!
        • nelka1313 Re: jadę dalej! (na miarę możliwości) 01.02.05, 14:37
          hej ja tylko na chwilke.

          Jola co do mleka to ono po prostu ma taki smak.To jest mleko w stylu Ha-czyli
          dla dzieci o podejrzeniu skazy białkowej- stad ten smak.Ja Marcie próbowałam je
          tez kiedys podac ale nic z tego.Faktycznie ma gorzki smak ale i tak jest lepsze
          jak Bebiko Ha.
          • jola.wie byłyśmy u neurologa 02.02.05, 18:04
            No właśnie. Ja na wstępie, ze pediatra wrażliwa i nas lekką ręką odesłała do
            pani neurolog (bo miałam wyrzuty sumienia, że ludzie naprawdę ciężko chorzy tak
            przychodzą, a ja z dzieckiem które się nie turla!), a pani neurolog po badaniu,
            że pochwala moją "nadwrażliwość", że zwróciłam uwagę pediatry.
            Madzia jest ruchowo na poziomie 6 miesiąca. Intelektualnie za to co najmniej
            prawidłowo. Niemniej jednak dostałyśmy skierowanie na usg głowy, że niby miało
            być już dawno zrobione, bo po cesarce się robi a myśmy nie zrobili.
            Pani doktor starała się wyjaśnić mi sprawę w miarę dostępnie ( tak jej się
            przynajmniej wydawało), ale w końcu zrobiła to dosyć oryginalnie. Oto co z tego
            zrozumiałam: Madzia to nie jedno dziecko a dwoje, które każde z osobna
            fantastycznie funkcjonuje, bez zarzutu, tylko kiedy trzeba zrobic coś "po
            przekątnej" - nie umieją się dogadać. Madzia funkcjonuje w płaszczyznach
            symetrycznych, natomiast ma problem z płaszczyznami skośnymi, stąd problem z
            obracaniem się, bo wtedy któryś element Madzi przestaje działać i obrót nie
            dochodzi do skutku. Gdyby to tak zostawić, prawdopodobnie wkrótce Madzia
            nauczyłaby się wstawać (właśnie zaczęa stawać na proste nóżki) i chodzić, a w
            przypadku bodźców z boku niechybnie by się wywracała (brak fazy obrotów i
            skrętów). Gdyby to tak dalej zostawić, to potem pojawiają się problemy w szkole
            i takiemu dziecku szalenie trudno się jest nauczyć np. jeździć na rowerze. No
            więc tym płaszczyznom skośnym należy dac kopa w tyłek (to cytat!smile)) i nauczyć
            Madzię prawidłowych wzorców. I że jest to świetny moment właśnie teraz, bo
            Madzia już zaczyna wykorzystywać swoją wybujałą inteligencję do nawoływania i
            pokrzykiwania, żeby ją podnieć, przenieśc i jej podać. Żeby sama nie musiała.
            Pani doktor próbowąła insynuować, że może jest to dziecko "kochane" czyt.
            rozpieszczane i noszone na rękach a wszytko ma podstawiane pod noseczek, ale
            szybciutko temu zaprzeczyłam, ze wręcz przeciwnie i że od jakiegoś czasu
            próbuję ją usprawnić, kto wie, czy przez taką moją postawę nie napytałyśmy
            sobie tego skierowania na usg głowy! wink Badanie fajnie się zaczęło, bo Madzia
            się do pani doktor wyuśmiechała, potem dostała trzy zabawki, z których wybrała
            małpę i zaczęła ją ciągnąć za ogon i do niej gadać i pokrzykiwać, potem pani
            dawała jej młoteczek neurologiczny i dwa centymetry krawieckie (a ona uwielbia
            ciągnące się długie paski!) i tak sprawdzała jej różne możliwości ruchowe,
            stwierdziła, że Madzia ma bardzo silny grzbiet, a słabe ramiona i
            tzw. "wiotkie" nadgarstki (ma dużą ekspresję przez dłonie: macha nimi, obraca,
            jakby wkręcała żarówki, to samo robi ze stopami, więc "para idzie w gwizdek",
            zamiast się na tych dłońkach podpierać, ona przybiera taką pozycję, aby mogła
            nimi machać) i wykonuje dużo ruchów angażując właśnie plecki zamiast brzuch i
            klatkę piersiową i trzeba jej pokazać, że można inaczej. I tak leżąc na
            brzuszku podpierając się na prostych ramionach, miała dosięgnąć zabawki
            położonej w okolicy kolanka, dopóki wzrokiem mogła ją śledzić, było ok, kiedy
            próbowała po nią sięgnąć, OBIE ręce rozjechały się jej na boki, wylądowała
            paszczą na materacu i lewą ręką na oślep majtając próbowała namacać zabawkę!
            Byłam zdumiona, mówię wam! Pani doktor demonstrując słabe ramiona Madzi i
            pokazując, jak rehabilitant miałby je "rozruszać" przyprawiła ją o dziki ryk,
            który uniemożliwił mi zrozumienie dalszych konkluzji, Madzia pokrzywdzona darła
            się tak już do końca pobytu, a do mnie dotarło jeszcze, żeby z tego co mogę
            zrobić sama, nie ustawiać Madzi w pozycjach symetrycznych, nawet na siedząco
            podkulić jej jedną nogę do pachwiny, tak żeby po skosie jedna noga była krótka
            i w tej linii ramię długie, a po drugiej stronie odwrotnie. Bo Madzia
            ma "krótkie ręce" czyli trzyma je przeważnie zgięte w łokciach.
            Tyle. Mam nadzieję, ze zrozumiałyście wink))
            teraz mamy skierowanie do rehabilitanta i ciekawe co z tego wyniknie....
            Żegnam się na razie bo musze lecieć, pa.
            • tupelo Re: byłyśmy u neurologa 02.02.05, 19:54
              Jolu, napisze Ci w skrocie, bo z Zosia na kolanach, ze czytajac o Twojej Madzi
              jakbym miala Zosie przed oczami. Identyczne zachowania! Nam tez pani doktor
              powiedziala, ze Zosia ruchowo jest jak 6-mies. niemowle...
              Jestem ciekawa, co powie Wam rehabilitantka i co zaleci...
              Pozdrawiam
              Monika
              • jola.wie Re: byłyśmy u neurologa 03.02.05, 12:28
                moniko, nasze laski łączy jeszcze data urodzenia.... Ach, co to był za wtorek!
                Może było wtedy "na górze" zamieszanie w kolejkach do talentów? smile))
                • jola.wie byłyśmy u "koleżanki" ;) 04.02.05, 09:22
                  Cześć, (co tu tak pusto???), byłyśmy wczoraj u naszej "koleżanki",
                  dziewięciomiesięcznej Emilki. Jeśli macie tylko oazję, organizujcie spotkania
                  waszych dzieci z dziećmi w tym samym lub zbliżonym wieku. Wpływ jest ogromny!
                  Przede wszystkim dziecko oswaja się z faktem, że nie ono jedno jest takie małe
                  na świecie, to fascynujące zobaczyć wreszcie inną twarz, i pociągnąć za inne
                  włoski i wpakowac cudzą małą dłońkę do buzi! Usłyszeć inną tonację krzyku,
                  smiechu i inny sposób "gadania". Emilka wczoraj wyrwała, mnie z ręki, a Madzi z
                  buzi, butelkę z sokiem i wpakowała ją w swój dziób, czym wprawiła Madzię w
                  szok! Ta siedziała z otwartą buzią i próbowała pokojarzyć co się własnie stało.
                  Uśmiałyśmy się setnie! No i te fascynujące inne zabawki! W toku zabawy niby nie
                  zwracały na siebie uwagi, ale po powrocie do domu jakbym miała nie to dziecko!
                  Jakies takie inne, doroslejsze, takie "bardziejsze" smile))
                  Polecam jesli tylko macie mozliwosc!
                  Ja juz dosyc konkretnie przymierzam sie do tych grup spotkań mam z
                  niemowlakami. Trzymajcie kciuki! smile))
                  • jola.wie Re: byłyśmy u "koleżanki" ;) 05.02.05, 09:10
                    U nas od wczoraj nic nowego smile)), a co u was?
                    (podtrzymuję ciągłość rozmów w lutym) wink)))
                    miłej soboty! Musze trochę znów pstryknąć zdjęć, bo coś zastój na "zobaczcie"...
                    • tupelo Re: byłyśmy u "koleżanki" ;) 05.02.05, 12:12
                      Hej, hej, jestem i czytam, ale nie zawsze jest czas, zeby cos skrobnac.
                      Ja tez uwazam, ze fajnie jest organizowac takie spotkania maluchow. Zosia ma
                      kolezanke 3-miesiace mlodsza, do tej pory widzialy sie raz, ale chyba teraz
                      beda juz czesciej, tym bardziej, ze rozwijaja sie zdolnosci komunikacyjne
                      (okrzyki, gaworzenie, mimika, gesty...) smile Jedziemy do Gabrysi jutro.
                      Mam ostatnio wyrzuty sumienia, bo mam kryzys w cwiczeniach z Zosia. Ona zreszta
                      tez, bo na moje podchody zaraz reaguje marudzeniem lub placzem, protestuje,
                      napina sie, zebym tylko nie mogla jej przygiac nozek, taka spryciara! Troche
                      mnie to martwi, no dobra... nawet wiecej niz troche.
                      Do opiekunki nadal nie mam odwagi dzwonic, chyba maz zadzwoni...
                      W ogole jakies zimowe doly mnie lapia, ja chce sloneczka!
                      Jolu, napisz wiecej o tych spotkaniach, gdzie je bedziesz organizowac, czy
                      bedziesz je sama prowadzic, jak z rekama przedsiewziecia, czy jest
                      zainteresowanie? No i czekamy na nowe zdjecia Madzi.
                      Buziaki
                      Monika
                      • beciaw77 Re: byłyśmy u "koleżanki" ;) 05.02.05, 13:28
                        i ja jestem i czytam choć czasu na odpisywanie małowink
                        u nas tez nie ma rewelacji jeśli chodzi o ruchliwość- tzn. mała podciaga się
                        już do stania i turla się z brzucha na plecy ale z pleców na brzuch już nie
                        chce bo na brzuchu nie lubi leżeć, siedzi jak struna ale sama siada tylko po
                        wtedy gdy ja (wredna matka) nie chcę jej podnieść za wyciagnieta do mnie rękę!
                        w innych okolicznościach sie jej nie chce! Nie pełza i nie raczkuje bo
                        niecierpi teraz leżenia na brzuchu a podobnie jak Madzia rozwija się
                        zadziwiajaco szybko intelektualnie! Mówi mama tata dada baba,
                        robi "papa" "przybija piatkewink" robi tosi tosi ... Uwielbia nowe zabawy i
                        zabawki (ostatnio takie typowo domowe wink czyli miski kubki łyżeczki) ale jakoś
                        się tym wszystkim nie martwięwinki jestem z niej zadowolona-ponoć nie wszystkie
                        dzieci musza raczkowac..? narazie odkryła że ma uszy (ciagnie się za nie O
                        ZGROZO!!),włosy a na nich spinkewink,i od jakiegoś czasu konsekwentnie rozstawia
                        swoje pluszaki kłócąc się z nimi z całych sił (ja leże wtedy i pekam ze śmiechu)
                        Wybaczcie mi tak rzadkie do Was pisanie-Jolu mam nadzieję że już wszystkie
                        siniaki zeszływink-ale praca dom i... czasem na Forum pisze tylko gdy szukam
                        jakiejś rady lub pomocy (walczymy już drugi miesiąc z dziwnymi zmianami na
                        wargach sromowych-dermatolog stwierdziła opryszczkęsad...)
                        Ale ten czas leeeeeeeeeeeeeciwink
                        Jeszcze chwilke i bedziemy zasuwać za naszymi dzieciakami z wywieszonym
                        jęzoremwink) hehe
                        Ściskam Was wszystkie - również nową uczestniczkę!
                        Do kolejnego razu!
                        Beata
                        • beciaw77 Re: byłyśmy u "koleżanki" ;) 05.02.05, 13:29
                          jeszcze jedno-tez mamy zamiar zorganizowac takie spotkanie rówieśników bo
                          Dominika ma w bloku "koleżanke ze szpitala" o dwa dni starszą-jak tylko się uda
                          opisze jak byłowink)
                          PA!
                          • nelka1313 Re: byłyśmy u "koleżanki" ;) 06.02.05, 13:15
                            helooo

                            Ja znów na chwilke.Co do spotkań z rówieśnikami to naprawde super
                            sprawa.Martula ma o 2m młodszego kuzynka i jak sie zpotykaja to dopiero trzeba
                            uważać, bo paluchy są wkładane od buzi po oczy a i włosy w spokoju nie zostaja
                            nie mówiąć juz o walkach o zabawki.Mamy dość intensywny weekend.Wczoraj na
                            urodzinkach u mojej chrzesniaczki-4 latka.Dzisiaj na imprezie urodzinowej u
                            prababci.Zobaczymy jak dzis bedzie ale wczoraj jak Marta zobaczyła Sarę to była
                            w szoku.Zachwyt bił z jej oczu.Wyciagała do niej ręce, dawała buzi ogólnie szał
                            na punkcie kuzynki.


                            Monika co do ćwiczeń to muszę sie przyznać,że my juz nie ćwiczymy.Trochę sobie
                            odpuściłam.Ale pamietam jak rehabilitantka mówiła,że jak mała nauczy sie pełzać
                            to napiecie mieśniowe samo sie wyrówna>Skoro mała juz pełza to trochę się
                            usprawiedliwiam tym usprawiedliwiam.


                            no to pappap

                            ps.Jola napisz coś wiecej o tych spotkaniach

                            ps.Gdzies nam sie Ania -jedna i druga zawieruszyły i balbinka.

                            papapa
                            • jola.wie Re: byłyśmy u "koleżanki" ;) 07.02.05, 09:13
                              piszę więcej o spotkaniach:
                              na sam początek jestem zmuszona nie zaoferować takzwanego "sedna sprawy" a
                              jedynie gimnastykę dla mam z niemowlakami po pierwsze, czyli zajęcia typu "mama
                              z dzieckiem", oraz po drugie zajęcia typu "dziecko z mamą" - czyli w centrum
                              zainteresowań jest niemowlę, a przychodzi z jednym z rodziców - bawimy się,
                              masujemy, rozmawiamy, ćwiczymy proste cwiczenia. Tzw. "sedno sprawy" to
                              spotkania "dziecko z mamą" w grupach stałych na okres jednego roku i pobudzanie
                              w tych grupach rozwoju ruchowego dzieci owszem, ale równiez rozwoju
                              społecznego, a może przede wszystkim społecznego. Do tego jednak potrzebne jest
                              uzyskanie licencji i to za granicą, a trwa to z kolei 8 m-cy (od rozpoczęcia
                              kursu smile))! Będę chciała jednak docelowo zaimportowac metodę i stworzyć tu
                              ośrodek szkoleniowy i certyfikować. Byłoby pięęęknie, gdyby się to udało! A
                              żeby się utrzymać, chcemy z koleżanką założyć nie tyle przedszkole, co taką
                              świetlicę językową dla dzieci (ona anglistka) i mamy jeszcze parę innych
                              dziwnych pomysłów, nie związanych już zajęciami dla mam z dziećmi...
    • tupelo Gdzie jesteście? 10.02.05, 10:38
      Jakoś tak smutno tu... :'-)
      Co u Waszych Maluszków?
      Zosia niedawno nauczyła się robić "kosi-kosi" (albo "tosi-tosi", jak kto woli),
      więc nazywamy ją "Kosiłapka". W ćwiczeniach mamy mały zastój, choć pożyczyłam
      wałek rehabilitacyjny, więc niby motywacja jest, ale...
      A ja znów się zagrzebałam w pracę magisterską. Ale w Walentynki idziemy do
      restauracji. A co!
      Zosia trochę lepiej je zupki, już ją tak nie trzepie. Ostatnie odkrycie to
      Gerbera danie z kurczakiem z dodatkiem pomidorka. A na wieczór dostaje kaszkę
      Bobovity owoce leśne. Ale w nocy i tak wcina w najlepsze. Czekamy na ten trzeci
      ząbek i nie możemy się doczekać...
      Piszcie kochane.
      Dziękujemy za przemiłe wpisy na forum "Zobaczcie".
      Buziaki
      Monika
      • aninia1 Re: Gdzie jesteście? 10.02.05, 13:23
        Witam,

        Monika - smutne,zimowe dni juz sie koncza!!Swietnie pozytywnie nastrajają (
        bynajmniej mnie) kwiaty!! Cale kuchenne okno zastawilam kwiatulcami -
        szczegolnie te cebulowe: hiacyny,tulipan,zonkil .Co prawda jeszcze ich nie
        widac (...) ale maja pąki,ktore lada moment "strzelą" big_grin
        Ja jestem chociaz czasami mnie nie ma. Musze teraz o wiele bardziej czuwac nad
        córeczką ( Wy pewnie też).Odkryła bowiem donice z roslinnoscia skad to
        namietnie wysypuje ziemie garściami, okleja swoimi lapkami szyby i lustro (
        uwielbia sie przegladac i jak tylko zobaczy swoje obdbie to wydaje z siebie
        okrzyki radosci,poza tym z uporem maniaka zbiera paproszki z podlogi i
        oglada,oglada,przeklada z lapki do lapki a na koncu paproszek laduje w buzi
        albo nie przechodzi testu organoleptycznego i zostaj pozbawiony jakoegololwiek
        zainteresowania smile

        Koniecznie trzeba znalezc jej kolezanke albo kolegesmile)-pomysl od
        Was,koleżanki - SUPER ( .Tak o tym sobie rozmawialam z mezem a chwile potem
        na gg odzywa sie nieznajomy: tez Ania,też mama Poli urodzonej 2 tyg.wczesniej
        od mojej coreczki!! Na dodatek Ania to moje rówieśniczka!!Zeby było weselej z
        tego samego miasta!!Mam nadzieje,ze uda nam sie razem blizej poznac -byloby
        super a Pola mialaby kolezanke-rówieśniczkę .
        Co do Małej to dzielnie wstaje,oczywiscie musi sie czegos trzymac.Łozewczko
        juz opuszczone na maxa .

        pozdrawiamy!!
        Ps.Rosiee - zdjecia doszły do mnie! Sliczne jest Kamilka!! Słodkości!!
        Wszystkie Nasze córeczki i Synkowie ( gdzie oni sie podziali??) są piękni i
        madrzy !!

        pozdrawiamy
        Acha-szczepicie Dzieciaczki na grypkę? Podobno zbliza sie do nas fala
        zachorowań...
        • rosie.rosie Re: Gdzie jesteście? 10.02.05, 21:29
          Witajcie po krotkiej przerwie.
          Co u nas nowego?
          W temacie spania: Kamilka zaakceptowala nowe wlasne lozeczko na dzienne
          drzemki, a poza tym nie usypia juz przy piersi. To na razie tyle co udalo mi
          sie z Nia wynegocjowacwink Na samodzielne usypianie itp. przyjdzie jeszcze czas.
          Nie chce Jej narzucac tyle nowosci na raz, bo to i tak bylo dla Niej duzo.
          Udalo nam sie rowniez ustalic jakis ramowy plan dnia, bo do tej pory to sie
          jakos tak wszysko rozjezrzalo.
          Jestem po lekturze 'Jezyka niemowlat' i dlatego taka madrawink Zaluje, ze nie
          mialam tej ksiazki wczesniej, bo jest na prawde pomocna szczegolnie, gdy sie ma
          pierwsze dziecko i nie wiadomo za bardzo jak z Nim postepowac.
          W sferze karmienia to testowalysmy ostatnio zoltko, jogurt i bedzie twarozek.
          Nowych zebow na razie brak, chociaz ostatnio Kamilka stala sie jakas taka
          marudna, wiec to moze zeby, na cos trzeba zwalicwink
          A ja dzis dolaczam do grona prawdziwych kobiet, nareszcie, chociaz nie powiem
          zebym sie tym samym faktem specjalnie cieszyla.
          To tyle w telegraficznym skrocie.
          Mam nadzieje zagladac tu do Was bardziej regularnie, bo mowiac szczerze to sie
          stesknilam.
          Pozdr
          ps. Ania, dzieki za pochwaly, Ty tez daj nam okazje do tego i umiesc jakies
          nowe zdjecia Poli.
          • jola.wie Re: Gdzie jesteście? 11.02.05, 08:42
            Doniesienia na froncie szczepień: wszyscy zaszczepieni. Nikt nie miał odczynów
            (w tej turze, bo Anka w poprzedniej niestety odchorowała). W drugiej turze,
            razem z chłopakami znalazła się Madzia. A mnie w tym roku udało sie zaszczepić
            po raz pierwszy w życiu. Nie żebym była przeciwna, ale jakoś tak sie nie
            składało, a to czasu nie było, a to przeziębienie, aż w końcu było po terminie.
            Nie wiem, czy teraz już nie jest po terminie. (mój kochany specjalista za
            plecami twierdzi, ze można jeszcze w Polsce się szczepić, ale trzeba się
            spieszyć, a potem unikac kontaktu pieczolowicie; w Niemczech już na ten
            przykład nie można, bo tam epidemia już jest. I w tym roku chodzi nie o
            infekcje grypowe, ale o prawdziwą grypę!!!!)
            Wymiękam w kwestii spania Madzi w nocy, a raczej niespania. Rzuca się, stęka,
            za każdym razem do cycka. Nie mam siły. Ledwo żyję rano. Wczoraj podałam jej
            butelkę, myślę sobie, może głodna i dlatego tak często sie budzi? No więc
            wciągnęła gładko flaszkę, potem jeszcze cycek, po godzinie drugi cycek, w ciągu
            nocy (od 1.00 do 4.30) jeszcze trzy razy cycek, nagle laska postękuje, że
            wyspana! Ja uparcie wybijam jej z głowy te pomysły na wstawanie między 4 a 5,
            chociaż wczoraj skapitulowałam i zaświeciłam jej światło, posadziłam w łóżeczku
            i dałam zabawki. Była w szoku, ale wkrótce stwierdziła że jej nudno, bo wszyscy
            inni spali (albo usiłowali) i się tak rozgęgała, ze się tata w końcu wkurzył (!
            po raz pierwszy w życiu, jej życiu!) wstał, wziął gada na ręce i nie wiem jak,
            ale uśpił! Bo ja nie byłam w stanie wstać po uprzednim sześciokrotnym karmieniu
            i wstawaniu.
            W zakresie teoretycznej podpory w wychowaniu niemowlęcia musi mi
            wystarczyć "Dziecko", na większe wolumeny nie mam czasu... A i tak mam luki w
            czytaniu czasopism, choć mam ich raptem trzy... ech, życie...
            • nelka1313 Re: Gdzie jesteście? 11.02.05, 11:34
              Witajcie kochane.

              U nas grypa uncertain.Ja i mąż jesteśmy totalnie wykończeni.Mała na szczęscie zajmuje
              się babcia.Mam tylko nadzieje,że sie od nas nie zarazi bo nie wyobrazam sobie
              tego.

              pozdrawiamy.


              Dziewczyny szczepcie sie na to paskudztwo!
              • tupelo Re: Gdzie jesteście? 11.02.05, 18:45
                Oj, współczuję grypy! A jak sobie radzisz z karmieniem Martusi?
                My na szczescie zdrowi, na poczatku jesieni zaszczepilismy sie na grype, Zosi
                nie, ale nie wiem, czy takie maluszki juz mozna, w kazdym razie nie bedziemy
                jej szczepic na grype w tym roku, mam nadzieje, ze chorobsko nas nie dopadnie.
                Jolu, ja tez przystawiam w nocy stekajaca Zosie do piersi, czasem to tylko 2
                razy, a czasem i z 6 razy w ciagu nocy, tez mam dosc, co z tym zrobic?
                • rosie.rosie Re: Gdzie jesteście? 11.02.05, 21:39
                  Lacze sie z Wami w bolu. Kamilka je w nocy jakby caly dzien nie jadla. Zasypia
                  bez piersi, chociaz przed odlozeniem jej i zasnieciem dostaje. Nastepnie budzi
                  sie za pol godziny i nie spocznie dopoki nie dostanie piersi. Potem znow za
                  godzine czasem dwie /jak dobrze pojdzie/. Nie wiem ile w nocy jest karmien, ale
                  duzo. Nad ranem juz mniej, w ogole od czasu jak ktos juz obok spi to jest
                  mniej. Co ja Wam bede pisala jakie to meczace. Tez zastanawiam sie co z tym
                  zrobic, bo tu juz ewidentnie nie chodzi o glod, ale o zwykle przytulanko. W
                  dzien Kamilka je co 3-4 godziny!

                  A z grypa to jestesmy bez rzadnych szczepionek ja, maz i Kamilka. Mam tylko
                  nadzieje, ze nas ominie.

                  Dobrej nocki i jak najmniej pobodek.
                  • jola.wie sobota 12.02.05, 11:22
                    Cześc,
                    byliśmy wczoraj u znajomych mających dwoje dzieci siedmiolatkę i trzylatka,
                    bardzo niesfornych i hałaśliwych, plus moich dwoje - Anka rozdarta i Marek
                    wiecznie ją upominający (jaki dorosły! uncertain), mieszkających w dużym domu pełnym
                    wrażeń i mnóstwa nieznanych zabawek, do tego posiadających w tym domu dużego
                    psa myśliwskiego - truchlałam na wyobrażenie konsekwencji tych wszystkich
                    wrażeń u Madzi - od samego wejścia zszokowana, wybałuszone oczyska i otwarta
                    buzia, nie nadążała obracać głową wokoło, do tego całkiem nowa ciocia i wujek
                    (wizyta trwała pięć godzin!); dośc, że nockę po tej wizycie wyobrażałam sobie
                    koszmarnie. I spieszę z gorącym: Madzia obudziła się JEDEN RAZ ! Za to ja
                    kilkakrotnie się budziłam, przekonana, że Madzia mnie woła. A ona spała. Mimo
                    tych przebudzeń jestem wypoczęta jak nie wiem co.
                    Od rana więc gorączkowo analizuję wszystkie poszlaki które mogły doprowadzić do
                    takiego cudownego rozwoju wypadków, aby je zastosować na dłuższą metę. Na razie
                    jednak nie doszłam do żadnych wniosków. Idę myśleć dalej.

                    Ela kuruj się! To znaczy w przypadku grypy: czekaj cierpliwie, aż wyzdrowiejesz
                    i chroń się przed dodatkowymi zarazkami.
                    • rosie.rosie Re: sobota 12.02.05, 20:36
                      A jak sie ustrzec przed grypa, oprocz szczepienia?
                      Nastraszylyscie mnie nie na zarty to teraz wolam do Was o pomocwink

                      U nas przez pierwsza polowe dzisiejszej nocy z Kamilka spal tylko tata, ktory
                      skutecznie zatykal ja smoczkiem. Pozniej, gdy ja dolaczylam, karmienie odbywalo
                      sie jak co noc czyli czesto (ewidentnie jestem kojarzona z piersia i walka ze
                      smoczkiem w moim wykonaniu ostatnio coraz rzadziej daje rezultaty). Moze
                      powinnam na kilka nocek zniknac, albo nauczyc Kamilke spac w jej wlasnym
                      lozeczku to uda sie ograniczyc nocne karmienia? Tylko kiedy to sie uda?

                      Odnosnie spania w dzien to mamy nowosc.
                      Od wczoraj Miska spi tylko raz i tylko na spacerze. Spacer jest pozno, bo o 15
                      wiec wczoraj czekala 8 godzin a dzis tylko 7!!! Probowalam w tzw. miedzyczasie
                      ukladac ja do spania na rozne sposoby. Dzis np. gdy zobaczylam, ze jest spiaca,
                      hop na raczki, Kamilka opiera glowke na moim ramieniu i uklada sie do spania i
                      nagle jakby sobie przypomniala: 'ojej przeciez ja juz spie tylko na spacerze',
                      i zaczela sie prezyc itd.
                      Czytalam, ze dzieci w tym wieku spia zwykle okolo 3 godzin w ciagu dnia, robiac
                      sobie dwie drzemki po okolo 1,5 godz. lub jedna 3 godzinna.
                      Tak sie teraz zastanawiam jak ja wytrzymam 3 godziny na spacerze w zime.
                      Dzis udalo mi sie tylko 2 godzinki. W trakcie byla oczywiscie wizyta w sklepie,
                      zeby sie troche rozmrozic. Najwyzej zaczne wychodzic 2x dziennie, bo Kamilka
                      zawsze spi na spacerze, nawet gdy wychodzimy a ona jest wyspana.
                      Ale, moze to tylko przejsciowe.
                      W kazdym razie, byle do wiosny, wtedy moge siedziec caly dzien na sloneczku.
                      A jak to jest u Was ze spaniem w dzien?
                      Moniko, pamietam jak pisalas kiedys, ze Zosia tez spi tylko w wozku na spacerze
                      i wychodzisz 2x. Czy cos sie zmienilo od tamtego czasu?
                      • rosie.rosie aha 12.02.05, 20:55
                        Ela duzo zdrowka.
                        Odseparowaliscie Matre od siebie, nie karmisz? Napisz cos wiecej.

                        Moniko, wnioskuje z Twojego ostatniego posta, ze przeszlas na sloiczki, tak?

                        Pozdrawiam z kompletnie zasypanej na bialo Warszawy.
                        • tupelo Spanie na spacerach i inne sprawy 12.02.05, 22:58
                          Hej,
                          tak, Zosia w dzień śpi głównie na spacerze. W domu w dzień zaśnie tylko przy
                          piersi lub lulana i wtedy śpi 30-40 minut i się budzi. Wcześniej wychodziliśmy
                          na dwa spacery: pierwszy koło 10 na 2 godziny, drugi koło 14-15 na ok. 1,5
                          godziny. Teraz, kiedy z pogodą jest różnie, robimy tak: jeśli nie pada i nie
                          wieje, nawet jeśli jest lekki mróz, wychodzimy na dwa sapcery jak wyżej (lub
                          trochę krótsze), jeśli pogoda jest gorsza, ale nie taka znów fatalna, usypiam
                          Zosię w domu koło 10 na te 30-40 minut i potem wychodzimy na jeden spacer koło
                          13 (powiedzmy, że na 2 godz.) i to wystarcza. Jeśli jest brzydko, np. dzisiaj
                          prawie cały dzień pada, to jest problem. Mąż był dzisiaj na spacerku 1,5 godz.,
                          w mżawce, w lekkim deszczyku sad Ale o 14 Zosia już zmęczona, więc zasnęła przy
                          piersi na pół godzinki. O 16 znów śpiąca, a deszcz pada, więc... wybraliśmy się
                          na przejażdżkę samochodem. I tym sposobem Zosia spała znów prawie godzinę wink
                          Z jedzeniem teraz jest tak: zauważyłam, że Zosi "wchodzą" te poprawione zupki i
                          dania Gerbera: z jabłuszkiem, z pomidorami i inne. Buzia coraz częściej
                          otwarta, a nie zacisnięta w ciup, i zjada tak do 1/3 słoiczka na raz. Zupek
                          robionych preze mnie lub babcię ostatnio już w ogóle nie chciała. No i jemy te
                          słoiczkowe.
                          Była dzisiaj pani rehabilitantka. Zosia ładnie ćwiczyła, podnosiła się na
                          rączkach (ale tylko na wałku lub kiedy podkulała jej nóżki), nawet sobie
                          nimi "maszerowała". Rehabilitantka powiedziała, że jeszcze ma słabo
                          ustabilizowaną miednicę, ale że niedługo powinna "ruszyć", czyli pełzać i potem
                          raczkować. Ja tam nie jestem taką optymistką, ale zobaczymy.
                          Rosie, Elu, Jolu - jak tam Wasze ćwiczenia z maluszkami? Jak pełzanie i
                          raczkowanie? O Polę nie pytam, bo wiem, że śmiga aż miło.
                          Pozdrawiam i życzę dobrej nocki.
                          Monika
                          • jola.wie walentynki 14.02.05, 09:49
                            Na razie tylko walentynkowe uściski i całuski dla Was, popiszę, jak wrócę z
                            miasta, ale jedno wam powiem: miałam rację, ze jedna jedyna pobudka Madzi w
                            nocy miała charakter incydentalny! uncertain
                          • rosie.rosie karmienie piersia w dzien 14.02.05, 13:36
                            Jolu, tez mysle o tym karmieniu piersia, planuje do roku.
                            W nocy jak pisalam jest tylko piers i to b. czesto. W dzien Kamilka je juz 3
                            posilki: owoce, zupke i kaszke na noc. W miedzyczasie jest piers, ale nie za
                            czesto to wychodzi, raz lub dwa. Czy to wystarczy, zeby mi mleka nie zabraklo?
                            Jak Wy czesto karmicie w dzien?

                            Moniko, Kamilka wczoraj zasnela mojemu mezowi sama w foteliku. Podobno najpierw
                            ja troche potrzymal na rekach przy oknie a potem posadzil w foteliku przy
                            oknie, wlaczyl muzyke i zakrecil zaslona..sam poszedl spac do lozka.. Gdy
                            wrocilam do domu przywital mnie talkim tekstem: "wiesz co, Kamilka dala mi
                            pospac 1,5 godziny, spala chyba w foteliku" Ci faceci..
                            Dzis usnela mi na reku, wiec spacer juz nie bedzie musial byc taki dlugi jak
                            ostatnio. Chyba jej sie cos teraz przestawia z tym spaniem w dzien.

                            Kamilka wciaz pelza, dlugo jakos tak, zatrzymala sie na tym etapie. Probuje tez
                            stawac do raczkowania, czyli nogi zgiete w kolanach i raczki wyprostowane.
                            Udaje jej sie tak utrzymac coraz dluzej. Aha i probuje pieskowac - jak to
                            okreslaja fachowcywink

                            Happy Valentain's Day!!!
                            • nelka1313 pokonałam choróbsko! 14.02.05, 16:37
                              Witajcie.
                              Wróciłam do żywych-a właściwie wróciliśmy.Dziewczyny nie zyczę wam tego
                              wstretnego wirusa-od wtorku do soboty w łóżku.Właściwie to w sobotę zwlekliśmy
                              sie z łóżka ale jeszcze do dziś czuje pozostałości wirusa.Marta była
                              przekochana.Babcia się nią całkowicie zajęła-ja dostawałam ja tylko na
                              karmienia- niestety w nocy mała spała ze mna w pokoju i tu najbardziej sie
                              bałam,że ja zarażę.Na szczęście grypa ja ominęła-nawet katarku nie ma!Ale żeby
                              nie było tak pieknie -ząbkujemy!Maluszek nasz od soboty był okropnie
                              marudny.Dziąsła czerwone napuchnięte, strasznie ja musiały bolec.Na szczęście
                              górna jedyneczka juz wyszła a małej wrócił dobru humor.Dawaliśmy jej
                              homeopatyczne czopki przeciwbólowe bo bez nich chyba tylko by płakała i wcale
                              nie spała.

                              Teraz uciekam do nadrabiania zaległości w czytaniu naszego wątku, bo widze,że
                              cosik sie rozrósł.

                              pozdrawiam


                              ps.Dzięki kochane za miłe słowa i wsparcie w tych naszych bojach grypowych.
                              • aninia1 Re: pokonałam choróbsko! 15.02.05, 12:15
                                Hej! Hej!

                                Elu dobrze ,ze juz sie wykurowalas!!Ta pogoda jest przeokropna i bardzo
                                zwodnicza!!

                                Pisałam ostatnio posta ale widze,ze sie nie ukazałuncertain

                                Pola ma juz lozeczko opuszczona maksymalnie na dol.Potrafi przyprawiac mnie o
                                stan przedzawalowy jak staje na "niepewnych" nozkach ,najczesciej trzyma sie
                                szafek.Codziennie latam z odkurzaczem ,bo fascynują ją wszelkiego rodzaju
                                kawaleczki materialu na dywanie.Zauwazylam tez ,ze dluzej potrafi sama sie
                                bawic ze sobą.Gada,pokrzykuje ,śpiewa i chrypie ( co za skala tonów!!)
                                Zęby mamy 4 - znowu kochane dziecko!!
          • 10miesiecy Re: Gdzie jesteście? 07.12.05, 13:03
            Przepraszam, ze się właczam, ale debiutuje na Forum i nie wiem czy mi wyjdzie.
            Szukam informacji na temat drzemek dziennych i tego momentu redukcji z dwóch do
            jednej. Jak to przebiegalo u Was, doświadczone Mamy? Czy sterowałyście tym
            procesem? Czy rzeczywiście jak dziecko sie budzi po 45 minutach polozone o
            11.30, to juz sie wyspało i bez szkody dla siebie "dociagnie" do kapieli o
            18.45? Ja mam watpliwości... Dodam, ze moja Maluda ma 9,5 miesiąca i od 2
            miesiecy przesypia noce bez jedzenia od 19.30 do 7.30. Budzi się raczej rzadko
            i to po to by się przytulic. Śpi sama w łóżeczku. Wieczorem wchodzi w letarg
            przy piersi i nie protestuje przy wkładaniu dołóżeczka. Stosowaliśmy złagodzoną
            terapię z książki "Kazde dziecko może nauczyć się spac", ale tam niewiele
            znalazłam na temat spania w dzień. Pilnuję reguł, wyciszania, nie zasypia w
            dzie.ń przy piersi, bo juz je inne dania etc. Jak długo trwa ten proces
            redukcji drzemki? Proszę o szczegóły bo zupełnie nie podbudowuja mnie opinie
            kolezanek, które mówią, że "to się dzieje naturalnie(???), zdaj sie na dziecko,
            jak jest zmęczone to samo uśnie, dziecko to nie jest automat... etc" Czy bardzo
            zmęczone dzieci rzeczywiście dobrze śpią - mnie się wydaje, ze nie koniecznie.
            Będę wdzieczna za Wasze opinie.
            Pozdrawiam serdecznie
            kpj
            • rosie.rosie Re: Gdzie jesteście? 07.12.05, 15:37
              Witaj.
              Jestesmy teraz tu:
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=573&w=30014904
              moze przerzuc ten post na nasz nowy watek
              na pewno cos odpowiemy
              pozdr
    • aninia1 Re: co porabiacie? 16.02.05, 21:49

      Cos tu cichutko i spokojnie sie zrobiło? Mam nadzieje,że grypka Was omija ?
      Znalazłam coś ciekawego odnosnie karmienia Maluszka.Jak znacie jakies ciekwae
      linki to przesyłajciesmile)
      Podajecie juz jogurciki? Jesli tak to jakie? Dziadzio kupil Mlodej Monte
      waniliowe ( zamienił z czekoladowego he he)ale nie jestem pewna czy jej to
      dawac,chociaz jest tam napisane,że dla dzieci.Poli smakowalo ale duzo jej nie
      dałam.
      odkrycie: kaszka z butli na noc (robie na zwyklym mleku,bo modufikowenego nie
      chce pic)i Dzidziol śpi słodko smile)Mamusia lubi jak ona tak śpi i nie budzi sie
      co chwilasmile)

      pozdrawiamy!!
      www.twojadieta.pl/dz.php
      • tupelo Re: co porabiacie? 17.02.05, 09:33
        Hej
        jestem, jestem, tylko piszę tę okropną pracę...
        Z Zosia jest właśnie opiekunka, młoda dziewczyna, 20 lat, dobrze sobie radzi,
        choć jest ostrożna, na 3 godzinki dziennie, od 9 do 12. Jestem zadowolona.
        Jogurciki, twarożki... pytałam ostatnio pediatry, powiedziała, że dopiero w 11
        miesiącu. Mnie się nie spieszy, choć dałam już deserek Gerbera jabłko, morele z
        naturalnym jogurtem. A te danonki i inne takie wcale nie są podobno takie
        zdrowe, no i mają cukier. Kaszki też mają, ale Zosia wcina na kolację taką
        kaszkę Bobovity, niestety, wchodzi jej tylko 100 ml, potem cyc (czasem dwa), a
        i tak koło północy karmienie smile Ale ja daję na modyfikowanym, boję się tego
        kartonikowego, podobno można dawać dopiero w 3 roku życia. Ale jeśli dziecko
        dobrze je toleruje, a nie chce modyfikowanego, to co robić? Jednak takie z
        kartonika jest mniej zdrowe niż wzbogacone w witaminy i inne potrzebne
        substancje modyfikowane. Tak słyszałam i czytałam w "Dziecku" swego czasu.
        Kochane, piszcie coś.
        Balbinka jednak się nie "uchowała". Szkoda.
        Pozdrowionka
        Monika
        • rosie.rosie Re: co porabiacie? 17.02.05, 12:41
          Czesc, czesc,
          ja tez odkrylam ostatnio kaszke jako cudny srodek na dluzsze spanie bez
          budzenia /ale odkrycie,co?/.
          Robie na wodzie lub na swoim mleku i dodaje owoce tzn. deserki owocowe, bo bez
          nich Kamilce nie smakuje. Stwierdzilam, ze skoro jeszcze karmie piersia to po
          co dziecku dawac mleko modyfikowane. Boje sie troche, ze moze ja mialabym
          wowczas mniej mleka i wkrotce skonczylo by sie karmienie piersia, a planuje tak
          pociagnac do okolo roku.
          Dzieki kaszce nie mam juz pobudek co 0,5 - 1 godz. co bylo istnym koszmarem.
          Teraz piersze karmienie jest okolo polnocy, kolejne okolo 3 i 6. Uwazam to za
          sukces.
          A myslalam, ze to chodzi tylko o przytulanko. Tymczasem jednak zmienilam
          zdanie, nasze maluchy chyba po prostu potrzebuja juz czegos wiecej niz tylko
          maminego mleka - nawet w nocy/na noc.

          Jogurt juz probowalysmy w porozumieniu z p. doktor. Tylko naturalny i znalazlam
          w sklepie taki bez cukru. Niestety to bylo dla Kamilki niemile przezycie.
          Deserki z jogurtem owszem, ale samku samego jogurtu nie toleruje na razie.
          Wkrotce bedziemy probowac twarozek, mam podejrzenie, ze bedzie podobnie.

          Czy Wasze szkraby jedza chrupki, bo Kamilka w ogole raczej je olewa.
          Za to gdy ja jem jablko to daje jej troche skubnac, co wprost uwielbia.

          Musze Wam jeszcze napisac o tym, jak to Kamilka nauczyla sie kiwac glowka
          na "nie". Mamy z tym tyle smiechu. Gdy cos do niej gadam to zadaje czasem
          pytania jakies takie glupiutkie a ona mi na to 'nie'.
          Pare dni temu lezac na brzuszku machala sobie glowka do dolu jak konik. Tez
          smiesznie strasznie wygladala.
          Poza tym uwielbia patrzec przez okno i ogladac latajace ptaki. Wydaje przy tym
          okrzyki radosci i zachwytu.

          A o ruchliwosci mojego dziecka, ktoremu to bardzo przeszkadza ostatnio w
          zasypianiu napisze juz nastepnym razem. Uspienie jej ostatnio graniczy z cudem!

          Grypa nas na razie omija, byc moze zaszczepimy jeszcze Kamilke w przyszlym
          tygodniu.
          Duzo zdrowka.
          Moniko, powodzenia w pisaniu pracy.
          Szkoda Balbinki, moze sie przerazila ta wymiana zdjecwink
          Pa.
          • tupelo Re: co porabiacie? 17.02.05, 20:44
            Hej hej!
            Ja też chciałabym karmić piersią do około roku, ale już widzę, że Zosia,
            namiętna cycomanka, nie będzie łatwa do odstawienia, oj nie. Czytałam gdzieś,
            żeby nie odstawiać dziecka od piersi latem. Długo się zastanawiałam dlaczego,
            aż wymyśliłam, że pewnie chodzi o to, że dziecku się bardziej chce pić i jest
            niebezpieczeństwo odwodnienia. Hmmm... wolałabym ją zatem odstawić przed latem.
            Ale będzie to bardzo, bardzo trudne.
            Zosia czasem je chrupki kukurydziane, ale raczej je memla niż je, dosyć jej
            smakują, tzn. ona by chciała wszystkiego spróbować, co tylko nie jest papką.
            Ciekawe, czy zasmakują jej Miśkopty, ale trochę jeszcze trzeba poczekać z tym
            glutenem. Ja już nie mogę, bo moja mama bardzo chętnie daje Małej do
            spróbowania a to okruszynkę chleba, a to okruszynkę ciasteczka... A ja pilnuję.
            Oj tak, jabłuszko polizać, podgryźć - to też jest frajda. Kiedyś podgryzła
            banana i trochę ją wysypało za uszkiem, ale to raczej na konserwanty niż na
            same banany, bo po deserkach z bananami nic się nie dzieje.
            Rosie, Zosia też kiwa główką na "nie", czasami tak mocno, że traci równowagę :-
            ) To bardzo śmieszne. No i dużo radochy mamy z kosi-kosi. Uczę ją "papa", ale
            jeszce nie wychodzi.
            Rosie, dzięki za wsparcie a propos pracy. Jest ciężko...
            A, jeszcze Wam napiszę, że po ćwiczeniach są postępy, małe, ale zawsze. Zosia
            na wałku opiera się na zupełnie prostych rączkach, poza wałkiem - też próbuje
            się podnosić, nareszcie rozkłada szerzej rączki! Na wałku nóżki są jak do
            raczkowania, bez wałka co chwila pupa do góry smile Na razie jeszcze nie ruszyła,
            ale może, może.
            A jak tam ze staniem, siedzeniem? Rosie, sadzasz już Kamilkę? Czy Wasze dzieci
            jeszcze sprężynują, czy już twardo stoją? Zosia jeszcze czasami poskacze, ale
            też i na dłużej przejmuje ciężar ciała na wyprostowanych nóżkach i już nie
            staje na paluszkach.
            Pozdrawiam Was serdecznie i życzę dobrej nocki.
            Monika
            • rosie.rosie ciąg dalszy naszych historii 19.02.05, 22:12
              A jakie sztuczki stosujesz na przemycenie jedzonka nowa mamo?

              Moniko, trudo jest utrzymac Kamilke w pozycji lezacej czy polsiedzacej, bo
              prezy sie wowczas i wierci, wiec na kolanach ja sadzamy ale z podparciem na
              rekach. W wozku natomiast nadal lezenie, bo Mala i tak przesypia cale spacery.

              Widze, ze tez cwiczysz z walkiem, podobne wygibasy i my cwiczymy. Raczkowanie
              nam na razie nie wychodzi, bo raczki ok, ale nozki to sie jeszcze czesto
              rozjezdzaja. Z dnia na dzien jednak widac zawsze minimalny postep.
              Kamilka jeszcze troche sprezynuje, sprawdzalam specjalnie dla Ciebie, bo to
              podobnie jak z sadzaniem, dopoki sama nie stanie to nie powinno sie tak dziecka
              stawiac.

              No to pa, pa - tyle na dzis.

              Aha, jeszcze mialo byc o usypianiu. Niestety wrocilysmy z powrotem do usypiania
              przy piersi /na noc/, bo bez sie nie daje!!! Kamilka zamiast przylozyc sie do
              spania to: przekreca sie na brzuszek i staje do raczkownia, ciagnie sie za
              wlosy i uszy, bawi sie posciela i wszystkim co jest w poblizu - straszne, nie
              ma mowy o spaniu.
              Wtulona w piers zasypia migusiem, eh.
              • milostka1 Re: ciąg dalszy naszych historii 20.02.05, 10:37
                Cześć Rosie. Moja Neska lubiła zupki ze słoiczka, więc pierwsze dni
                mieszałam słoiczek z zupką ugotowaną przeze mnie. Zmniejszałam iloś zupki
                słoiczkowej i po trzech dniach jadła już tylko moją. Neska nie lubi ziemniaków
                więc nasze zupki są bardziej marchewkowe.3 małe ziemniaczki,3 średnie marchewki
                i połowa pojedyńczej piersi z kurczaka,do tego koperek i zielona
                pietruszka.Wszystko musi być dobrze zmiksowane,bo grudkami się ksztusi.Ostatnio
                ugotowałam zupkę buraczkową i bardzo jej smakowała,nawet kaszę gryczaną jej
                dałam i też zjadła.
                • rosie.rosie Re: ciąg dalszy naszych historii 21.02.05, 14:32
                  Czesc Milostko /bardzo fajny nick/ my jedziemy na sloiczkach. Chociaz tego
                  nigdy z gory nie planowalam to tak wyszlo i juz zostalo. Wiesz co, juz sie nie
                  upieram przy gotowaniu, bo sie baaaardzo rozleniwilam.. a zreszta to jestem
                  raczej antytalencie w kuchni.
                  Dzis bylismy na wizycie kontrolnej u naszej kochanej pani doktor, ktora
                  zalecila podawac chlebek a potem juz piec miesko, robic kluski, kluseczki,
                  pierozki, pulpety.. nie wiem jak ja podolamwink
                  Pozdr i witam Cie w naszym gronie, mam nadzieje, ze zabawisz na dluzej.
                  • milostka1 Re: ciąg dalszy naszych historii 21.02.05, 21:32
                    Witam Cię Rosie. Ja lubię gotować i cieszy mnie gdy Nesce smakuje.Od naszej
                    pani doktor dostałyśmy zalecenie jak najwięcej zupek lub butla na noc ale butli
                    nie chce więc zjada ogromną porcje zupki,ok 300,350 gram.Jest drobniutka i
                    szczuputka,bałam się że moje mleko jest kiepskiego gatunku ale to chyba nie
                    to,ona poprostu tak ma.Jeśli masz ochotę to zapraszam na jej
                    stronę,www.neska2004site.blox.pl.Jest tylko jedno zdjecie ale będzie
                    wiecej.Można tam będzie poczytać o jej małych wielkich osiągnięciach i
                    sposobach na poznawanie świata.
                    Pozdrowionka
                    Alicja mama Neski
                    • rosie.rosie Re: ciąg dalszy naszych historii 22.02.05, 11:10
                      Milostko fajna stronka i widze, ze ostro nad nia pracujesz, bo zagladalam
                      wczoraj wieczorem i dzis a tam takie zmiany. Nie za bardzo jednak umiem sie w
                      tym poruszac, a moze jeszcze nie wszystko jest aktywne?
                      Fajniutka ta Twoja pociecha.
                      300-350 g zupki to rzeczywiscie ogrom dla takiego malucha, ale po Niej wcale
                      tego nie widac. Kamilka zjada zwykle caly sloiczek tj. 130-140g, moze jak
                      zaczne jej podawac wieksze to tez zje.

                      Balbinko, witaj ponownie. Gratulujemy Sarze jej wyczynu.
                      Moja Pyza na razie usilnie probuje utrzymac sie na czworakach i przesuwac sie
                      nieudolnie do przodu.. lub tyluwink
                      Kamilka tez jest na etapie uderzania wszystkiego o wszystko np. klockiem w
                      glowe taty - swietna zabawawink Cymbalki to lepszy pomysl.
                      Zycze Ci wytrwalosci w tych trudnych chwilach i nie daj sie!!

                      Moniko, pani doktor zalecila nam juz wprowadzanie glutenu. Mamy zaczac wlasnie
                      od pieczywa a potem wszelkiego rodzaju kasze manna, gryczana, jeczmienna itp.
                      Kamilka tez ma na razie tylko dwa zabki, ale to nic. Na razie daje jej miekka
                      buleczke, zaczynam od okruszkow, ktore i tak same jej sie rozpuszczaja w buzi.

                      Ania, Ela co tam u Was?
    • milostka1 Re: Termin na 25 maja - ciąg dalszy naszych histo 18.02.05, 18:30
      Witam wszystkie mamy.Mam na imiee Alicja i moja córeczka urodziła się idealnie
      jak p.doktor wyliczył czyli 25 maja 2004r.Ma na imie Wanessa ale ja mówie na
      nią Neska.Przeczytałam kilka Waszych listów i pomyślałam ze wymienie się z Wami
      moimi obserwacjami i doświadczeniami.Ja też karmie piersią ale mój aniołek nie
      chce jeść kaszek więc nocne wstawanie co 3godz nie jest mi obce.Zupki gotuje
      sama i dzięki małemu oszustwu Neska zjada jej całkiem sporo.
      Mam nadzieje że moge się przylączyc do Waszych pogaduszek.
      teraz już kończę bo aniołek wzywa,właśnie ząbek jej wychodzi
      POZDROWIENIA
      Alicja mama Neski
      • balbinka01 Re: Termin na 25 maja - ciąg dalszy naszych histo 22.02.05, 02:57
        ...Witam ponownie! te mamusie, które juz troszku znam i te, których nie
        znamsmile))) Kurcze laseczki, obiecałam Wam maile ze zdjęciami, ale obietnicy nie
        spełniłamsad((( Czasem tylko wchodziłam na forum czytałam, załozyłam nawet jeden
        wątek na niemowleciu, ale sesja i praca nie pozwalały na wiecej. Sesja jednak
        minęła i teraz nadrobię zaległości!!!!!!!!!!!!!!!!!!

        Z nowości - moja Sara już CHODZI!!!!!!!!!!!!!!!! dzidziulla jest niesamowita, w
        ogóle nie bała się pierwszych kroków - po prostu chciała sięgnąć coś, co leżało
        na stolesmile)))))) To było już ponad 2 tygodnie temu, teraz łazikuje juz po całym
        mieszkaniu na woich krótkich i dość krzywych nóżkachwink)))))

        Jako swietna zabawkę polecam cymbałki - wczoraj kuopilismy takie drewniane i
        mała bawiła się nimi z 15 minutsmile)))) Nie wiem, czy Wasze dzieci tez, ale Sara
        ma etap walenia wszystkim o wszystko - każdy nowy dzwięk to dla niej genialne
        przezycie!

        ...zresztą, nasze dzieciaki wchodza w fajny okres - już mozna się z nimi fajnie
        bawić, wiele rzeczy rozumieja - moja np. zaczyna przede mną z piskiem i
        smiechem uciekac, gdy przyjmuje pozycję na czworakach i coraz szybciej zbliżam
        się do niej - normalnie laseczki próbuje sie schowaćsmile))))))))) Nigdy bym nie
        przypuszczała, że coś takiego moze sprawic matce aż tyle frajdy!

        ...a ja padam ze zmeczenia, ostatnio po nocnym dyzurze od razu pedziłam na
        uczelnię - weekendy, więc potrafiłam przez 2, 3 dni spać tylko po 2,3 godziny!
        Koszmar... Teraz nasza opiekunka jest chora, więc dzisiaj po nocce w ogóle się
        nie wyspe, jutro w pracy będę jak zombisad(((((((((((((((( i mam nadzieję, że
        napiszecie mi jakies słowa pocieszenia - przeczytam po przyjsciu do pracy i sie
        usmiechnę. Licze na Was drogie mamuśkismile)))))))))))))

        pozdrawiam gorąco i przepraszam za ciche dniwink))))))))
        • jola.wie Re: Termin na 25 maja - ciąg dalszy naszych histo 22.02.05, 08:49
          Cześc kochane dziewczyny, jestem, zyję jeszcze smile)), pozdrawiam nowe "nabytki",
          mam nadzieję, ze się wam spodoba. Spieszę donieść, że doczekałam się wreszcie
          na powrót mojej kobiecości, wczoraj mianowicie, do tego zupełnie bezobjawowo
          (pomijając krwawienie) - bez bóli, skrętów & co. Ciekawe, czy tak zostanie.
          Oczywiście, jak to ja, zaraz mi się żal zrobiło, że coś się skończyło,
          przestało i od razu zaczęło mi się wydawać że mam mniej mleka (!). Może mi się
          zresztą nie wydaje, co o tym myślicie?

          Chciałam zwrócić waszą uwagę na fakt, że oto zbliża się w moim odczuciu dośc
          ważny moment (niektórzy mają go już za sobą) - mianowicie nasze laski mają na
          ziemi dokładnie taki staż, jaki przeszły w naszych brzucholkach, taki tryptyk:
          poczęcie - narodziny - dziś. Teraz to już trzeba będzie zacząc żyć na serio! wink
          A tak na serio: mam naprawdę jakąś szczególną refleksję w związku z datą 25
          luty.

          A teraz przejdę do czytania zaległości smile))

          (a potem do następnych wieści smile))
      • tupelo Witam Alę i Neskę i takie tam inne... 22.02.05, 09:37
        Witam nową osobę, może się zrobi większy ruch na tym wątku, bo ostatnio coś
        zwolnił tempo.
        Ela! Dawno Cię nie było! Co tam u Martusi? I co tam u Poli, Aniu?
        Jolu, jak wizyta u rehabilitanta?
        Oj, zazdroszczę Balbince, że Sara już chodzi... Ale z drugiej strony tak sobie
        myślę... na razie z moim mało ruchliwym dzieckiem mam mniej kłopotów typu
        usuwanie wszystich niebezpiecznych rzeczy z pola większego zasięgu, non stop
        mycie rączek i odkurzanie co dzień-dwa wink No ale też bym chciała, żeby moja
        Zosia już ruszyła. Na razie pełzamy okrężnie (choć może to za dużo powiedziane)
        i sposobimy się do raczkowania. No cóż, podobno w rodzinie ze strony męża też
        były takie leniuszki.
        No i zazdroszcze Miłostce tych kulinarnych sukcesów. Zoficzek dalej głównie na
        cycu, zupki zje na raz najwyżej 20-30 ml (!). Jak jej robiłam sama zupki,
        brałam kawałeczek ziemniaczka, jedną marchewkę, kawałeczek pietruszki i kawałek
        indyka, ale taki jak duża śliwka. I to starczało na dwa dni, w porównaniu z tym
        Neska zjada ogromne porcje!
        Rosie, jak zamierzasz dawać chlebek? Czyli gluten już można... Tylko jak te
        dzieciaczki dwoma ząbkami go pogryzą? Bo u Zosi na razie tylko dwa ząbki.
        Hmmm... co do powrotu do kobiecości to nadal czekam.
        Pozdrawiam Was serdecznie,
        Monika
        Zerknijcie na nowe zdjęcia Zosi:
    • rosie.rosie bilans 9-cio miesieczniaka 22.02.05, 11:58
      Kamilka:

      waga 8500,

      dlugosc 72,

      zeby 2,

      najnowsze umiejetnosci: chwiejne raczkowanie, uderzanie przedmiotami lub
      piescia w stolwink

      ulubiona zabawka: tubka po kremie przeciwko odparzeniomwink

      ulubione miejsca: miekki materac na lozku rodzicow - gdzie jesli tylko ma na to
      faze cwiczy przewrotki, fikolki, poruszanie sie i inne wygibasy;
      fotelik - w ktorym nie tylko jezdzi samochodem ale i je, spi, bawi sie i
      najcheniej siedzialaby caly dzien, gdybym tylko chciala ja tak nosic za soba


      Piszcie o swoich pociechach - ku pamieci!
      • aninia1 Re: bilans 9-cio miesieczniaka 23.02.05, 11:49
        Hej!

        U nas ostatnio nastały ciężkie dni.Pola miała gorączkę,ślinienir i silne
        marudzenie.Nie mogłam jej od siebie oderwać nawet na chwilę.Cały czas na rękach.
        Nie wytrzymałam natłkou myśli i tej ciążącej mi sytuacji: zabrałam córeczkę do
        laearza - została tam obejrzana,opukana i osłuchana i wysłana do domku.Nic pani
        doktor nie stwierdziła.Dawałam tylko Małej syropek na zbicie temperaturki -
        Panadol dla dzieci truskawkowy ( całkiem smaczne)

        Nie wiem czy pisałam ale moja Niunia chlebek żuje od dawna i kiełbase suchą też
        jej daje czasami do ssania ( ale zajęcie !! jaka radość!! UUu!!)Powoli daje jej
        normalne jedzenie - wczoraj dostała troszke obiadku mojego.
        Poza tym dzielnie wspina sie na wszystko co tylko możliwe:
        odkurzacz,połki,telewizor,wieża,stół,kuchenka i tak stoi smile0 Teraz kombinuje i
        zaczyna trzymac sie tylko jedną rączką a drugą wymachuje.
        Potrafi robić : Pa Pa!! i mówi : "Ja DZiDZi ",chociaż to "DZ" bardziej brzmi
        jak "Żi Żi" HA Ha jak te Mamuśki sobie dopowiadają !!!
        Jedzenie : ostatnio zanotowałąm okrutny spadek apetytu -teraz wracamy do normy.


        Witam NOWE MaMUSIE !! Zapraszam do rozmowy!! Balbinka! Gratuluje pierwdszych
        kroczków i jak najmniej guzów!!!
      • tupelo Re: bilans 9-cio miesieczniaka 24.02.05, 09:32
        Hej hej, no to ja też...
        Zoficzek:
        waga 8500 g,
        długość 77 cm,
        zęby 2,

        najnowsze umiejętności: podnoszenie się wysoko na rączkach, pełzanie okrężne
        (wreszcie!), robienie "papa"

        ulubione zabawki: pudełko z kremem Bambino, pilot do tv, plastikowy kubek

        ulubione miejsca: szeroki tapczan i jej królestwo zabawek na nim, łóżeczko
        własne, ale tylko w pozycji siedzącej, ale najlepsza jest... wanna. Uwielbia
        kąpiele. Nie lubi być za długo na przewijaku i nie lubi za bardzo być na
        podłodze, nie przepada też za bardzo za fotelikiem samochodowym.

        ulubione jedzenie: mamine mleczko, ewentualnie deserki (najlepiej jabłko i
        gruszka, jabłko i banan), coraz bardziej smakują chrupki kukurydziane, a od
        wczoraj także miśkopty. Nienawidzi zupek sad

        Przez miesiąc przybrała tylko 200 g, trochę się tym martwię, ale to wszystko
        przez to, że taki z niej niejadek.

        Buziaki
        • jola.wie Re: bilans 9-cio miesieczniaka 24.02.05, 10:04
          Kochana Moniko, nie pytaj nawet co u rehabilitanta, bo musiałabym ci
          odpowiedziec, że nie byłam jeszcze i byłoby mi strasznie wstyd. Pewnie
          zaczęłabym się też tłumaczyc, że Madzia jednak powolutku dązy do opanowania
          przestrzeni wokół siebie, co odsuwa na plan dalszy niemiłą dla mnie konieczność
          dobijania się do drzwi kolejnych specjalistów. Tak więc nie pytaj... wink))

          zbilansujmy:
          waga 9000
          wzrost (jakby nie mierzyć) 72
          ząbki: 3 i pół (bo nie jestem pewna, czy prawa górna jedynka już jest na
          świecie, czy nie, Madzia za nic nie da sobie sprawdzić, zaciska usteczka i drze
          się na przemian przy każdej próbie zajrzenia, nie wiem, skąd ona wie, bo staram
          się to już robić nawet bezdotykowo, palca włożyć do buzi za nic sobie nie
          pozwoli! smile))

          Z powyższego wynika, ze Madzia jest albo cięższa od Waszych lasek, albo krótsza
          (niższa?), więc ciągle tym usprawiedliwiam jej małą ruchliwość, choć ostatnio
          nabrała tempa, bardzo chce, ale nie wie jak i się irytuje. Staje na nóżkach ale
          tylko trzymana przez kogoś za ręce, kiedy czuje, ze ktoś łapie ją pod paszki,
          puszcza palce, których się trzyma. Nie uchwyci się żadnego przedmiotu żeby się
          podciągnąć, tylko żywego człowieka. Mały dziwak!

          ma smaki. Albo czegoś zdecydowanie odmawia, albo się rwie całą sobą. I tak na
          przykład poddaje od dwóch dni w wątpliwość moje umiejętności kulinarne - nie je
          oboadków, to znaczy swoich, bo mój rosół z makaronem jakoś wciągnęła. zjada nam
          ziemniaki z talerzy i to takie puree ze śmietaną (!). chlebek czy skórki
          namiętnie i już od dawna. Ewentualnie chrupki kukurydziane. Z rzeczy dziwnych
          (spróbowała i zasmakowało): dżem truskawkowy (wczoraj), cytryna (!), jogurt,
          twarożek, czekolada, sos boloński do spagetti. Krzywi się strasznie za każdym
          razem, patrzy na mnie pytającym wzrokiem, a potem kłapie dziobem jak rybka, co
          u niej oznacza "chcę jeszcze!". Jest strasznie śmieszna z tym kłapaniem, babcia
          jak to zobaczyła, popłakała się ze śmiechu! Poza tym jest strasznie gadatliwa,
          piszczy, gada, wrzeszczy, jak się czemuś dziwi to pyta "to to" (tak jakby "cio
          tio?", cieszy się kiedy naśladujemy jej gaworzenie, wtedy z nami "rozmawia".
          Uwielbia grzebac w zawartości kuchennych szafek i w ogóle miejsc, których nie
          zna, zabawki które zna, ją nudzą. Śpiewania do snu dalej nie toleruje, ale
          uwielbia "raz rybki w morzu brały ślub", "koci łapci" i w ogóle ma doskonałe
          wyczucie rytmu i niesamowity słuch, wczoraj siedziała w pokoju i było dosyc
          głośno: dzieciaki gadały i był włączony telewizor i mąż kichnął na drugim końcu
          mieszkania i Madzia aż podskoczyła, a ja po jej reakcji zorientowałam się w
          ogóle, ze on kichnął. Potrafi znienacka zareagowac na każde nowe źródło
          dźwięku, bezbłędnie odwraca się w kierunku z którego ten dźwięk dochodzi,
          choćby był nie wiem, jak cichy!

          Jeszcze wam przynudzę:
          Mam w domu już wszystkie mleka. Madzia nie chce pić żadnego. Wczoraj zrobiłam
          rodzinny test: do filiżanek po trochu mieszanki każdego. Omneo odpada w
          przedbiegach, śmierdzi z daleka, jest gorzkie. Bebiko wyczywa już od merta
          odległości i zaczyna protestować. Najlepszy jest chyba NAN, bo Madzia orientuje
          się dopiero kiedy ma go na ustach, wtedy je zaciska, zaczyna wrzeszczeć i
          kręcić główką "nie nie nie" (własnie! tak śmiesznie kręci "nie nie nie" wink)). A
          tak chciałam zacząć ją już podkarmiać, nieługo może zacznie ktoś do niej
          przychodzić i co ja zrobię? poza tym musze się jakoś uwolnić od bycia
          smoczkiem! Myślałam już czy nie zasięgnąć porady poradni laktacyjnej? Nie wiem,
          co się stało, może zorientowała się, ze chce ją odstawić i dlatego odmawia,
          przeciez już popijała mleczko z butelki....

          Dobra, wysyłam i przeczytam, może coś dopiszę!
          Pozdrawiam
          • jola.wie oj dopisze, dopisze... :((( 24.02.05, 19:00
            oto co mi sie przydarzyło o 11.00:
            "dziewczyny, cała się trzęsę..... własnie sprzatając odkryłam plastikowy
            niemowlęcy grzebyczek, którym bawila się Madzia zanim zasnęła.... a kiedy
            zasypiała przy piersi gwałtownie płakała a przedtem coś międliła w buzi. Nie
            dała sobie wsadzić palca, ale się nie upierałam, przeciez nie dawAłam jej nic
            do jedzenia.... NAJWYŻEJ MOGŁA ZJEŚC JAKIŚ PAPROCH tak sobie myślałam i
            teraz odkryłam, że AAAA, W GRZEBYCZKU BRAKUJE ZĘBA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
            Siedze i się cała telepię, ona śpi, kiedy się obudzi, pędzę na izbę przyjęć,
            rany boskie co to będzie!!!!
            BOŻE JA KRETYNKA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
            Pomijając powyższe, kto robi qrwa grzebyczki dla niemowląt, z których
            niemowlę może wyłamać zęby??????!!!!!!!!!!!!!!!!!"

            w nastepnym poscie o tym, co było w "miedzyczasie"
          • jola.wie ciag dalszy perypetii 24.02.05, 19:07
            Uff, minęlo parę godzin i .....nic. Ale od początku:
            Dotrzymałam jakoś, Magda się obudziła, ja ją pod pachę i na ratunkowy do
            dziecięcego, recepcja przyjęła dosyć spokojnie mój "grzebyk", pani doktor
            obejrzała dziecię, jeszcze wnikliwiej obejrzała grzebyk (który przytomnie ze
            sobą wzięłam) i skierowała na rentgen i konsultację laryngologiczną, czy czasem
            to dziadostwo nie wpadło do dróg oddechowych. Madzia jednak nie wyglądała na
            taką, co by jej cokolwiek dolegało, obudziła się w świetnym nastroju, radosna
            (i głodna, ale wzięłam jej tylko butle z piciem), obudziła się też z kupą,
            którą skrupulatnie przegrzebałam, niestety bez pożądanych znalezisk. Więc to
            picie, pomyślałam sobie, może spowoduje wolniejszą trochę kupkę (bo ta była
            dosyć twarda). Posżłyśmy na rentgen i tam najpierw zrobiono zdjęcie...
            grzebykowi, okazało się że bardzo słabo kontrastuje i i tak zęba z tego
            grzebyka w madzinym przewodzie pokarmowym widac nie będzie. No to zaczęłyśmy ją
            karmić watkami z barytem, przeszła to wszystko w wyśmienitym nastroju, pani
            techniczce natychmiast dobrała się do identyfikatora, bo był na żółtej
            klamerce... Prawie w ogóle na luziku, bo pani doktor która nas przyjmowała,
            natchnęła mnie optymizmem, że jedynie połknięte igły z dzieci nie wychodzą,
            poza tym wszystko raczej tak. Było trochę zamieszania, bo do badania trzeba bez
            pieluchy, pani dała ligninę, ale kazała zapiąć body i na nic się lignina zdała,
            koszulka została posikana. Poszłyśmy więc czekac na zdjęcie, Madzia zasnęła. W
            międzyczasie zadzwonił ojciec ze służbowych wojaży i na radosne pytanie "hej,
            co słychać, jak się macie?" dostał taka odpowiedź, że mu się niedobrze z nerwów
            zrobiło (tak zeznał przynajmniej). Ze zdjęciem opisem pognałyśmy na na oddział
            laryngologiczny, gdzie pani doktor najpierw powiedziała, ze żeby stwierdzić,
            musi zrobić bronchoskopię, po czym zaczęła mnie namawiać, abym na bronchoskopię
            nie wyraziła zgody. Nie wyraziłam. Zajrzała Madzi do wszystkich dziurek w
            głowie, a do tej największej, i najgłośniejszej!, nawet bardzo głęboko, nie
            stwierdziła niczego, nawet skaleczenia, otarcia, niczego po prostu, wypisała
            opinię, adios! No to my znowu na schody i lecimy na izbę (na windę po raz chyba
            czwarty nie mogłam się doczekać). Jeszcze tylko poszukiwania nagle zaginionego
            jednego z dwóch zdjęć rentgenowskich (czyli cała trasa raz jeszcze z powrotem) -
            zostało na laryngologii - i po trzygodzinnym pobycie możemy do domku.
            "Rodzice bezrozumni i nieodpowiedzialni, w kupie dziecka swego grzebać
            będziecie" - brzmiało ostatnie napomnienie oraz że jakby co, jakby najmniejsze
            coś, to pędem wracać na izbę!
            Po powrocie do domu przyszło mi do głowy, że może jakimś cudem, jakimś cudownym
            cudem ten nieszczęsny ząb od grzebyka gdzieś w pokoju leży i w odruchu
            desperacji zapowiedziałam dzieciom, ze kto to znajdzie, dostanie pięćset
            złotych. Nie mam tyle kasy, ale byłam prawie pewna, ze nie znajdą smile). Nie
            znaleźli. Jeszcze się zresztą nie zdarzyło, żeby ktoś szukając po mnie -
            znalazł wink

            Dieta bogatobłonnikowa mam nadzieję już wkrótce wypędzi z Madzi ten nieszczęsny
            kawałek plastiku! Jak wyjdzie - dam znać. Ale nauczka, luuuudzie!!!!!!!!
            (ku przestrodze)
            • aninia1 Re: perypetie z grzebykiem 24.02.05, 22:53


              Ojjj dziewczyny!! Sama zaczęłam sie zastanawiać co się stało z tym ząbkiem od
              grzebyka i gdzie on sie podział? trzymam kciuki,zeby gładko..się odnalazł!!!
              Wiem ,że moja Pola czasami coś miętosi w ustach ale pozniej wypluwasmile Pewnie
              Malutka też pozbyła się się niewygodnego ,niesmacznego kawałka plastiku i
              daaleko go wypluła ! ! !
              • jola.wie Re: perypetie z grzebykiem 25.02.05, 08:06
                niestety, na 99,999999% (ten promil to na wypadek cudu) ma go dzieś w sobie.
                Bardzo wyraźnie coś jej przeszkadzało i nie mogła przełknąć. Zajrzałam do buzi,
                nie wiedziałam co jest grane, ale nic nie znalazłam. Pomyślałam sobie, że
                drapie ją w gardle, bo coś kaszlnęła parę razy ostatnio i od trzech dni ma
                katarek. No i godzinę później, kiedy sprzątałam, a Madzia słodko spała mnie
                olśniło - znalazłam szczerbaty grzebyk.
                Jestem nieprzytomna, bo byłam w nocy na każde stęknięcie Madzi. Karmiłam ją
                chyba z dziesięć albo więcej razy. Teraz śpi. Oby obudziła się z kupą, a w niej
                z tym grzebieniowym zębem! Historyjkę wtedy wydrukuję, ząbek spakuje w folię i
                wszystko wkleję do pamiątkowego albumu. Miałyśmy iść dzisiaj na basen, ale do
                czasu Madzinej kupki świat stanął dla mnie w miejscu. Przyjechała babcia z o
                dsieczą dzień wcześniej z warszawy - dobrze mieć jakąś bratnią duszę u boku!

                Nie bede wam mówić, jak ciężko jest upilnować! Bo już dzisiaj w nocy, po
                któryms tam entym karmieniu przysnęłam, budzę się, a Madzia obok mnie na
                zewnętrznej łóżka (alarm!!!!) leży w poprzek, a głowa jej zwisa nad krawędzią!
                Wyskoczyłam jak oparzona, przełożyłam ją do łóżeczka.... szok!
                • tupelo Re: perypetie z grzebykiem 25.02.05, 10:22
                  Rany, Jolu! Ale opowieść, normalnie horror! Wyobrażam sobie, co musisz
                  przeżywać... Znalezienia grzebieniowego ząbka życzę.
                  • rosie.rosie Re: perypetie z grzebykiem 25.02.05, 22:10
                    O qurcze Jola, trzymam kciuki za szybkie znalezienie czastki grzebyka.
                    A to ci dopiero.
                    Nasz grzebyk tez jest taki beznadziejny, ze wylamac zeby z niego nie byloby
                    problemem, a na dodatek jest przezroczysty!
          • djzeberko ['][']['] Jest mi bardzo smutno ... :( 02.04.05, 23:16
            Witam Kochane e-mamusie!

            Miałam się właśnie Wam czymś pochwalić , gdy dotarły wiadomości o śmierci
            papieża...

            Ale pomimo wszystko pochwalę się. Bo przecież życie cudem jest, z którego
            należy się cieszyć...

            A więc cieszę się: Moja Magdalenka od kilku dni potrafi chodzić !!! Początkowo
            puszczała się kanapy i szybko przebiegała kilka kroczków do fotela a później
            zaczęła przemierzać cały pokój wzdłuż i wszerz (oczywiście ją asekuruję
            tuptając krok za nią).Ona jest taka szczęśliwa , że pojęła nową umiejętność.
            Teraz tylko chce kroczyć na nóżkach.

            Pragnę Wam kobietki podziękować za wszelkie rady dotyczące zwalczania biegunki
            u małej. Zastosowałam się i jest wszystko w porządku.

            Niedługo czeka nas wyprawa do pana ortopedy, bo mieliśmy się zjawić u niego na
            kontroli jak Madzia będzie potrafiła chodzić. I nadszedł ten czas
            (niespodziewanie szybko - córeczka moja miała 10 m-cy + kilka dni). Mam
            nadzieję tylko ,że wszystko będzie okey.

            Madzia coś ostatnio nie przepada za mlekiem modyfikowanym. Dałam się namówić
            przez teściową i zrobiłam jej dziś na noc butlę kaszy mannej na mleku krowim.
            Mała zjadła i smacznie śpi. Ciekawe czy nie będzie miała jakis kłopotów
            następnego dnia. Ona w sumie to juz je nabiał: przetwory mleczne typu - serki,
            jogurty, twarożki ,ale jadła także budyń i kaszkę mannę na mleku na gęsto z
            soczkiem malinowym. Więc zaprawę jakotaką miała mam nadzieję więc ,że nic się
            nie będzie działo niepokojącego.

            POZDRAWIAMY WSZYSTKIE DZIECIACZKI (zwłaszcza imienniczkę Madzi smile )
        • rosie.rosie Re: bilans 9-cio miesieczniaka 25.02.05, 22:23
          Hejka,
          spiesze dopisac cosik jeszcze, bo Kamilka jeszcze 9-ciu miesiecy nie skonczyla,
          a ja sie pospieszylam z tym bilansem.
          Dziecinka moja kochana postanowila mnie tymczasem jeszcze zaskoczyc i dzis
          udalo jej sie samodzielnie usiasc!!
          Z pozycji czworaczej, pupa w dol, noga lewa niesmialo do przodu, potem lekko
          prawa i myk. Oczywiscie podpiera sie jeszcze lapkami i nie usiedzi tak zbyt
          dlugo, ale.. Ale, ale siadala tak juz kilka razy, wiec nie jest to incydent,
          niewinny przypadek, oj nie.
          Ale sie cieszymy.
          Pozdrowki
          ps Moniko, Kamilka ostatnio tez duzo nie przybrala na wadze chociaz do
          niejadkow to ona z pewnoscia nie nalezy.
          W ciagu prawie poltora miesiaca przybrala tylko 150g! Mowiac szczerze to
          zauwazylam to dopiero w domu, bo w gabinecie w trakcie wizyty bylo mnostwo
          innych tematow. Nigdy z waga nie bylo problemow. A tu taki, prosze bardzo,
          kwiatek!
          Faktem jest, ze malo teraz ja karmie piersia, jej dieta znacznie sie zmienila
          przez te poltora miesiaca, moze to przez to.
          Nie wiem, czy to norma?
    • tupelo Jola! Co z tym grzebyczkiem???? 26.02.05, 22:28
      Jolu, daj szybko znać, bo cała w nerwach jestem.
      • rosie.rosie Re: Jola! Co z tym grzebyczkiem???? 26.02.05, 22:48
        Tez czekam i zagladam tu co i raz, Joluuuuuuuuuuuuuu?

        Wczoraj opowiedzialam mezowi te historie.
        On natomiast opowiedzial mi o swoim koledze, ktory polknal igle...
        • jola.wie Re: Jola! Co z tym grzebyczkiem???? 27.02.05, 14:13
          Z nieopisaną radością ogłaszam koniec afery grzebykowej!!!!
          Szczęśliwym znalazcą okazała się moja mama, która została z dziećmi na czas
          naszych zakupów wczoraj i o 15.00 zelektryzowała nas radosną wieścią opisując
          szczególy techniczne operacji ....smile))))
          Wycałowaliśmy Madzie po powrocie, jako bohaterkę i dzielniaczkę.
          Jak dobrze móc to wszystko wspominać! Historię wydrukuję, ząb od grzebyka
          zawinę w folię i wszystko wkleję do Madzinego albumu, na dowód mojej
          niefrasobliwości, z kronikarskiego obowiązku i ku przestrodze.

          Wiecie, miałam już różne mysli, kiedy grzebałam w czwartej kolejnej kupie i
          nic. A co będzie jak tego nigdy nie znajdę? Po pierwsze byłam skłonna myślec,
          ze wszystko mi się wydawało i ten ząb nie został połknięty. Po drugie byłam
          skłonna myśleć, że przeoczyłam (ha! niemożliwe!). Wszystko po to, aby oddalić
          widmo trzeciego: że ten ząb w Madzi siedzi, otorbił się i tak już zostanie a w
          przyszłości przysporzy jej nie wiadomo czego....

          Jak się cieszę, że już po wszystkim! smile))))))
          • tupelo Uffffff.... 27.02.05, 17:22
            To dobrze, że wszystko się dobrze skończyło! Pozdrowionka!
            • nelka1313 Re: Uffffff.... 27.02.05, 19:27
              Też bardzo się cieszę,że wszystko dobrze sie skończyło.

              A teraz witam was po dłuższej przerwie.Niestety grypa nas dopadła na dobre i
              praktycznie dopiero w piatek wstałam z lóżka.Ten wstretny wirus wrócił sie po
              tygodniu z jeszcze gorszymi objawami.Gorączkę miałam prawie 39!Szczęście,że
              babcia zajęła sie Martą bo w tej temperaturze nie miałam siły chodzić, czy
              odłożyć małą do łóżeczka po karmieniu.Cały czas karmiłam piersią i chyba dzięki
              temu Martula uchroniła się od wirusa.
              Co do bilansu 9m to wybieramy się do lekarza w przyszłym tygodniu(to juz bedzie
              bilans 10m)Nie spodziewam się rewelacji jesli chodzi o wagę.Na naszej wadze
              mała ma coś koło 7,8kg i marnie przybiera.Z jedzeniem tez nie najlepiej.Jak ma
              dobry dzień to zje nawet pół słoiczka zupki-ale potem juz nic,jak gorszy to
              troszke kaszki, zupki,deserku-ale to wszystko w ilościach śladowych.sad((((

              Co do umiejętności to niestety nie raczkujemy, jakoś nie widzę wielkich chęci
              ku temu u Martuli, co za tym idzie mała też sama nie siada.Ale od jakiegoś
              tygodnia podciąga sie na kolanka a potem wstaje na nóżki.Latam za nia od
              krzesła do stołu bo łapie się wszystkiego co w zasięgu ręki i dalej na nogi.Jak
              sie budzi to wita mnie już na stojaco w łóżeczku.Przez ta chorobę rozregulował
              sie jej cały rytm dnia.Doszło do tego,że wstaje koło7 i robi sobie 3drzemki i
              nie chce usnąć przy cycku tylko na rekach.No ale cucus jak na razie to
              naj..naj..najlepszy przyjaciel mojego mlekopijca.

              No to na razie tyle.
              Uciekam doczytać o waszych tygodniowych perypetiach.
              Pozdrawiam
              pa
              • milostka1 Re: Uffffff.... 28.02.05, 14:53
                Ja też cieszę sie że grzebykowy koszmar się skończył.Moja Neska namiętnie
                wcina wszyskie paperki jakie znajdą się w zasięgu jej łapek i często muszę
                paluchami wyciągać je prawie z gardełka ale to nic w porównaniu z gzebykowymi
                ząbkami.
                Ostatni tydzień był koszmarny,Nesce wyszedł pierwszy ząbk.Wy macie to już
                dawno za sobą więc wiecie co mam na myśli.Dzień był jeszcze znośny,za to nocki
                potworne.Wstwała co półtorej godzinki,potwornie rozpłakana,niczym nie moglam
                jej uspokoić,tylko cycusiem.W dzień byłam padnięta a mój skarb w pełni sił rwał
                się do stania.Więc stałyśmy tak godzinkę,dwie ,potem marudzonko,spanko 30
                minutek przy cycu i znowu stoimy.Nie mam pojęcia skąd taki mały człowieczek
                bierze tyle energi.Ja wieczorem jestem padnięta a ona jeszcze kwitnąca chce się
                bawić dalej.Jeszcze miesiąc temu spala dwa razy dziennie po dwie godzinki a
                teraz jestem wdzięczna jak prześpi coć jedną.
                Do raczkowania nie bardzo się kwapi,wolałaby od razu chodzić a jest
                maleńka,ma ok 68cm.Takie maluchy bardzo dziwnie wyglądaja na stojąco.
                Na bilans idziemy jutro.Mam nadzieje,że wszystko będzie dobrze.Małej ucieka
                jedna nóżka w bok,boje się że to coś z bioderkami.
                Jak uda mi się wkleić w końcu jakieś zdjęcia to się pochwale moim skarbem.
                POZDROWIONKA i buziaki dla maluszków
                Alicja
    • milostka1 Re: bilans 9-cio miesięczniaka 02.03.05, 21:44
      Więc byłyśmy na bilansiku,Neska zrobiła wielką awanture wiec nie była to miła
      wizyta.Z nóżkami na szczęście wszystko dobrze ( domowy sposób
      sprawdzenia.położyć dzidzie na brzuszku, wyprostować nóżki i sprawdzić czy
      fałdki pod pośladkami sa symetryczne.mają być )ale mam namowić aniołka do
      raczkowania bo to dobrze robi na bioderka.
      Myślę, że to dobry pomysł żeby najpierw raczkowała bo taki mały człowiek nie
      powinien jeszcze chodzić:
      waga: 7,535kg
      "wzrost" : 68cm
      jeden ząbek,drugi w drodze, prawie wyszedł.
      W porównaniu z Waszymi maluszkami to ona jest liliputkiem,ale małe jest piekne
      a i tak potrafi dużo.
      Będe się chwalić: robimy pa pa ,koci łapki, a ostatnio Neska bawi się w
      chowanego,nakłada sobie pieluszkę na głowę, a gdy jej ją ściągam cieszy się jak
      wariat.Potrafi tak bardzo długo.No i oczywiście nasz skarbek woła nas wielkim
      Eeeeee,jeśli nie działa to udaje że ma kaszelek.Mała cwaniara.
      Chciałam Wam powiedzieć że jesteście szczęściarami,ja pierwszą miesiaczkę
      dostałam 3 tygodnie po okresie połogowym.Nie odpoczełam sobie nawet.Jeśli
      któraś z Was miała bolące miesiączki to moge pocieszyć że już nie będą,a
      napewno nie tak bardzo.Podobno gdy skończymy karmić przestanie całkiem boleć.
      • nelka1313 Re: bilans 9-cio miesięczniaka 02.03.05, 22:29
        Witaj milostka smile widzę,że Marta juz nie jest jedyna drobinka w naszym
        kręgu.My jedziemy na bilans 10m w piątek( hihi mała bedzie miała dokładnie 10m
        i jeden dzień).Mam tylko nadzieję,że waga pokaże coś koło 8kg, bo jak nie to
        sie podłamie.Martula to potworny niejad, wszystcy mówią żeby dziecku nie
        wmuszać, nie zabawiać przy jedzeniu.U nas gdyby nie zabawianie lub przekupstwo
        wafelkiem to mała nie jadła by nic prócz mleka.

        No własnie dziewczyny wiem,że jeszcze karmicie piersia zastanawiam sie ile razy
        wasze skarby pija mleczko.Zrezygnowałyscie już z jakiegoś karmienia? Tak
        ogólnie co do jedzenia podłamcie mnie jeszcze i napiszcie ile zjadają wasze
        dziewczynki wink.

        U nas Marta namietnie podciąga sie przy wszystkim do stania.To ostatnio jej
        jedyne i ulubione zajecie.Co do raczkowania to chetnie bym ja do tego nakłoniła
        tylko nie wiem jak.Monika, rosie pamiętam,że wy ćwiczyłyście raczkowanie,
        podpowiedzcie jakies ćwiczonka.

        Tak ogólnie straszna tu cisza zapanowała!!

        hop hop!

        Mam na dzieje,że nie chorujecie !

        pozdrawiamy
        • nelka1313 Re: bilans 9-cio miesięczniaka 02.03.05, 22:35
          I jeszcze jedno, mamy 5 ząbków! smile))
          • tupelo Re: bilans 9-cio miesięczniaka 03.03.05, 09:50
            Hihihi! Ale szybko te ząbki idą Martusi! Gratulujemy! A my wciąż czekamy na
            trzeci ząbek, poprzednie wyszły aż 5 grudnia, coś długo czekamy, już je widać
            na dziąsełkach, ale jeszcze sie nie przebiły.
            Co do zachęcania do raczkowania, to u nas był problem, bo Zosia sie nie
            podnosiła na rączkach. Teraz robi to bez problemu, ale jeszcze cięzko jej
            podnieść pupę do góry. Na razie pełza sobie okrężnie i zaczyna do tyłu.
            Ćwiczenia u nas wyglądają tak, że leżące na brzuszku dziecko kładziemy na wałku
            rehabilitacyjnym, chociaż częściej przydaje się taki dmuchany banan (jest na
            zdjęciu Zofikowym na naszym wątku) i na nich układamy dziecko jak do
            raczkowania, tzn. podkulone nóżki i wyprostowane rączki i próbujemy ją
            przesuwać do przodu. Albo u leżącego na brzuszku dziecka (na płaskim, nie na
            wałku), podginaliśmy nóżki dosyć mocno do boku - raz jedną, raz drugą, można
            przy tym obserwować, żeby wyciagało wtedy rączkę do przodu - naprzemienną do
            nóżki. No i kłaść rózne atrakcyjne rzeczy dosyć daleko przed dzieckiem, żeby
            chciało do tego dotrzeć... To chyba tyle.
            Mało się odzywam, bo znowu jestem w wirze pracy. Ale czytam Was codziennie. No
            i obiecuję się częściej odzywać.
            Pozdrawiam
            Monika
        • milostka1 Re: bilans 9-cio miesięczniaka 03.03.05, 22:19
          Witam Cię Nelko.Nie załamuj się,dzieci na piersi nie potrzebują innych
          posiłków do roku.Ważne żeby nie chudły. Neska przez 2 miesiące przytyla
          700gr.Jeśli Martusia rozwija się prawidłowo,jest silna to nie masz powodów do
          obaw.Może ona poprostu tak ma,jak moja Neska.
          Jeśli chodzi o ilość karmień to Neska je co 3,4 godziny, w nocy też.Rano je
          dosyć póżno więc nie czekam aż sama zawoła ( boje się że się nie doczekam )i
          sama ją przystawiam.Czasem je a czasem nie. Zamiast jednego karmienia piersią
          jemy obiadek.Pomiędzy posiłkami mlecznymi czasem zjadamy deser (jabłko z
          bananem). Podobno nasze dzieci weszły w wiek "szkoda czasu na jedzenie i
          spanie,świat jest taki ciekawy" i dlatego mniej jedzą.
          Nelko nie martw się,może Martusia nie potrzebuje nic innego poza Twoim
          mleczkiem.Jeśli Wasz lekarz uważa że z Martusią jest wszystko dobrze to nic na
          siłe. Córka mojej siostry ma 3 latka i je tylko butle,czasem zje zupe
          pomidorową, bo tylko taką lubi, i nic jej z tego powodu nie jest.
          Jeśli chodzi o raczkowanie to ja też usiłuje namówić Neskę, podobno
          raczkowanie razem z nią lub trzymając ją za brzuszek tuż nad podłogą i ruszanie
          rączkami i nóżkami na przemian ma pokazać szkrabom że raczkowanie jest fajne.
          Po godzinie córka mej siostry załapała i zaczeła raczkować sama.
          Ale się rozpisałam, czas kończyć.
          Pozdrowionka dla wszystkich mam i ich maluszków.
          Alicja.


          • jola.wie Re: bilans 9-cio miesięczniaka 04.03.05, 08:49
            Cześć mamutki, bardzo się za wami stęskniłam. Ale do rzeczy:

            1. fuj fuj fuj, grypo wstrętna, a sio! Nelka, znam to uczucie komoletnego
            osłabienia, gdzie się boisz dziecko wziąć na ręce w obawie, czy uniesiesz....
            Niestety, do nas nareszcie zawitała choroba, co odwiodło mnie od pomysłu
            odzwyczajania Madzi pomału od cycka, ponieważ najprawdopodobniej jest to wirus
            (ma cos na kształt zapalenia oskrzeli, to znaczy ma zapalenie oskrzeli, z
            temperaturą 37 st i leje się jej z noska), boję się iśc do lekarza, żeby nie
            zaordynował antybiotyku, ale jeśli wydzielina stanie się "nieprzezroczysta" to
            trzeba będzi epójść. Na razie przez chorobę nasze nowe usypianie padło, mała
            wisi przy cycku prawie non stop i z rąk mi nie schodzi.... A ja znowu sama, mąż
            wyjechał, kurka wodna, co za życie? ja się nie pisałam na samotną matkę
            trójki....sad((

            2. Rosie, gratulacje dla siedzika, tupelo, gratulacje dla pełzaka, miłostka,
            gratulacje dla stacza! Madzia robi co może, staje, a jakże, raczkować nie chce,
            a jakże, jak tu teraz w jej rozdrażnieniu ćwiczyć ramionka???? bo jej się nie
            chce podpierać na rączkach.... leniwiec jeden. Nelka, gratulacje dla tylu
            zabków! U nas trzy, czwarty dzielnie się przedziera na ten świat! A co do
            rehabilitacji, to mamy ustalony wreszcie termin na 17 marca, potem będą wieści.

            3. miłostka, wiem co mówisz, kiedy opowiadasz o swojej maleńkiej córeczce. Moja
            starsza była taka. Chodziła samodzielnie mając 8 miesięcy, baaaardzo wcześnie,
            a w przychodni standardowo była obdarzana komentarzem "jaka ona maleńka!" a
            potem długo i skrupulatnie ważona, mierzona i porównywana z tabelami przez
            zatroskaną panią doktor. I zadziwiała swymi umiejętnościami. Nawyki żywieniowe
            w późniejszym wieku miała przedziwne, znaczy skrobii nie uznawała (chleb,
            ziemniaki), ale cąłą resztę tak, ze szczególnym naciskiem na oliwki, kiszone
            ogórki i kapuste, marynowane grzybki, paprykę i tym podobne i babcia od taty
            dostawała zawału, kiedy widziała jej zapędy smile)) Niedawno moja znajoma się
            dziwiła, że Ania chodzi do pierwszej klasy i ma siedem lat, bo według niej
            wygląda na czwartą i jest "rozgarnięta" na starszą, niż jest. To prawda. A w
            klasie faktycznie jest największa. Tak więc się nie przejmuj, taka jest
            widocznie uroda twojego dziecka i nie miej w związku z tym żadnych kompleksów!

            4. menu. Tak jemy: zaczynamy czasem od cycusia, ale najczęściej nie (bo się
            karminy w okolicach 5.00-6.00 rano, kiedy jeszcze śpimy. Więc ok 10.00 próbuję
            trochę pokaszkowac, bez presji, bo i tak musze dac cycka, żeby Madzia zasnęła
            ok. 11.00- 11.30, śpi nawet do 14.00! ale najczęściej się budzi ok. 12.30-13.00
            i wtedy coś dostaje, albo soczek zagęszczony kaszką, albo kaszkę (o ile
            wcześniej nie jadła) i coś do picia. Tu juz cycka nie ma. Po powrocie ze szkół,
            ok. 15.00 - 15.30 dostaje obiad (danie ze słoiczka albo domowe albo
            pomieszane wink i łyczka do popicia. Cycka nie ma. Za jakieś dwie godziny owoce
            na deser. ok. 18.00 robi się marudna i chce spać, więc dostaje cycka, i jest to
            pierwszy cycek od 11.00! Po drzemce bawi się trochę, kąpiemy się, no własnie,
            ostatnio zaczęłam dawac jej kaszkę na mleku, ale czasowo wróciłyśmy do cycka i
            znów mam wątpliwości, czy częste budzenie wynika z tego, ze ona się nie najada,
            czy co? Bo na cycku mogłaby wisieć i dwie godziny, a jak dałam jej kaszkę to z
            czystym sumieniem mogłam ją po jakims czasie mimo protestów odessać i uśpić na
            rękach. W nocy karmię ją (licząc to karmienie o 5.00) od 2 do 4 razy piersią.
            Ale nie uważam tego za karmienie (posiłek) a raczej za pomoc w zaśnięciu po
            przebudzeniu.

            pozdrawiam was wszystkie serdecznie, mam nadzieje, ze bede czesciej pisac...
            • tupelo jedzonko 04.03.05, 09:32
              Elu, dopisuję jeszcze o jedzonku...
              Zosia też jest niejadek, tzn. do cyca jest jak najbardziej jadek, kiedy jej dam
              pierś, to nigdy nie odmówi. Ale zupka - ble! Zje czasem 1 łyżeczkę, a jak ma
              dobry dzień, to 4-5, więcej nie udaje się wcisnąć... No właśnie, z tym
              wciskaniem, to ja też uważam, że ni na siłę, dlatego dosyć szybko daję za
              wygraną, ale co tu zrobić, gdy buzia zaciśnięta w ciup i główka kręci na "nie"?
              I jeszcze odpycha łyżeczkę łapką. Deserki są OK, ale zje najwyżej 1/3-1/2
              słoiczka. Robię jej kaszkę codziennie wieczorem, ok. godziny 18-19, robię zawsze
              150 ml, zjada 75-100 ml, potem już nie chce. Raz tylko udało się i zjadła 130
              ml, nie wiem sama, jak.
              Miłostka pisze, że dzieci na piersi nie potrzebują innego jedzonka do roku, ale
              ja czytałam co innego w "Nowej pediatrii". Właśnie w pokarmie mamy nie ma tylu
              potrzebnych składników, np. jest mało żelaza, mało witaminy D. I jednak
              dodatkowe pokarmy są ważne, np. po to, by zapobiegać anemii. I że jakieś tam
              badania wykazały, że przedłużone i wyłączne karmienie piersią jest związane z
              wolniejszym wzrastaniem właśnie po ukończeniu przez dziecko 6 miesiąca życia.
              Oczywiście poza tymi informacjami czytałam też, jak dobroczynne jest karmienie
              piersią i jak dobrze wpływa np. na rozwój intelektualny dziecka. I że np. ryzyko
              otyłości w przyszłości jest duzo mniejsze u dzieci karmionych piersią, bo pewnie
              mieszanka łatwo jest przekarmić - to dlatego dzieci na mieszankach tak bardzo
              przybierają na wadze.
              No i też ważne jest podawanie nowych rzeczy dziecku, żeby kształtować
              odpowiedznie nawyki żywieniowe i przyzwyczajać do nowych smaków.
              Ale oczywiście każde dziecko jest inne, jednemu smakują wszystkie nowinki, zjada
              duże ilości zupek i innych dań, a inne, takie "niejadki", jedzą mało. Jak
              czytam, że dziecko w 10 miesiącu powinno jeśc nap. obiadek składający się z
              dwóch dań, razem ok. 220 ml zupki z jarzynami i mięskiem, to mnie śmiech pusty
              ogarnia, bo Zosia zjada... 20-30 ml? Mam tylko nadzieję, że jej się odmieni i że
              zupki zaczną jej w końcu smakować. Tylko kiedy?
              Pozdrawiam Was serdecznie.
              Jolu, dużo zdrówka dla Madzi!
              A jak Twoje spotkania z maluchami i mamami?
              Monika
              • rosie.rosie Re: jedzonko 05.03.05, 00:31
                Nasz dzien Kamilka zaczyna od mleczka z piersi. Po przebudzeniu nie jest od
                razu glodna, bo podobnie jak Madzia je okolo 6 nad ranem. Karmie ja wiec okolo
                8-8:30 (ostatnio pobudki mamy okolo 7sad)
                Kolejny posilek zwykle przed 10, o ktorej to mamy drzemke, to ostatnio twarozek
                z owocami sloiczkowymi lub deserek z jogurtem lub twarozkiem.
                Nastepny posilek to obiadek okolo 13-14, zwykle zupka lub danie sloiczkowe.
                Ostatnio zwykle okolo 150ml. Nastepnie zabawa kubkiem niekapkiem z ktorego
                czasem wyplynie woda do popicia.
                Okolo 17 robie kisielek z soczku (100ml) i dodaje np. tarte jablko, albo po
                prostu owoce ze sloiczka. Tu brak mi pomyslow na cos wiecej.
                W okolicach godz. 19 jest kleik kukurydziany na moim mleku lub na wodzie albo
                ostatnio kaszka z gruszkami. Kamilka zjada 80-100ml.
                Przed spaniem okolo 20 - piers lub piersiwink
                W tzw. miedzyczasie jest przewaznie raz dziennie jablko, ktorego nie jestem w
                stanie zjesc sama i musze sie zawsze podzielicsmile, okruszki swiezej buleczki.
                Pyza nie przepada za chrupkami i w ogole nie lubi jesc ze swojej raczkisad
                Tak mniej wiecej to wyglada.

                Ostatnio niestety jedzenie idzie nam opornie. Albo to z tego powodu o ktorym
                pisala Milostka, albo przez to ze zaczelam podawac mniej papkowate jedzonko.
                Kamilka przyzwyczajona do totalnie papkowatych sloiczkow Gerbera nie chce jesc
                nic co zawiera chocby male grudki. Probuje jej podawac rozne cuda np. zupki
                BoboVity - mniej papkowate dla dzieci w tym wieku albo cos z ryzem. Niestety po
                zupce Hippa z ryzem miala odruchy zwrotne.. Ostatecznie jak ma dobry humorek
                lub jest na prawde glodna to wciagnie jakas papke w ktorej jej przemyce
                marchewke rozgnieciona b. drobno widelcem.
                Przez te rewolucje dzis w ogole malo jadla i zanim jeszcze posmakowala
                cokolwiek to kiwala glowka na 'nie' i odmawiala.
                Chyba musze zaprzestac na jakis czas mych dzialan bo w ogole sie zniecheci.

                Napiszcie tez o konsystencji jedzonka.
                Poza tym moze jakis pomysl na danie podwieczorkowe.
                Mam wiele pytan odnosnie jedzenia Mlodej.
                Czy kisielek traktowac jako danie czy przekaske?
                Jola a co ty kombinujesz z ta kaszka i soczkiem? Napisz cos wiecej.
    • rosie.rosie ciąg dalszy naszych historii 05.03.05, 00:02
      Witajcie po dluzszej nieobecnosci, no to jestem po odwyku i zabieram sie do
      nadrabiania zaleglosciwink
      Uwaga! Pewnie bedzie dlugie..

      Jola, ciesze sie, ze juz po wszystkim i afera grzebykowa za Wami.
      Gratuluje Martusi 5-ciu zabkow, toz to piekny usmiech musi byc!
      U Kamilki wciaz 2 chociaz juz od dawna zanosi sie na kolejne..

      W sprawie raczkowania, to przeciez nie wszystkie dzieci raczkuja. Jesli
      koniecznie chcecie je do tego sprowokowac, to oprocz tego co napisala Monika
      dodam jeszcze tzw. pieskowanie czyli ustawienie dziecka w pozycji do
      raczkowania, chwycenie za uda i bujanie do przodu i do tylu, do przodu..
      Kamilka to uwielbiala i mialysmy niezla zabawe. Po jakims czasie dziecko samo
      zaczyna sie tak bujac, potem samodzielnie utrzymywac w tej pozycji a nastepnie
      rusza do przodu.
      Kamilka obecnie jest juz na etapie raczkowania. Chociaz pupa jeszcze czasami
      wisi w dole, bo nozki sa leniwe i nie chca pracowac tak ladnie jak raczki, to
      po miekkiej powierzchni Kamilka sunie az milo. Gorzej z podloga na ktorej
      ostatnio odkryla, ze mozna sie slizgac odpychajac raczkami i nie wymaga to tyle
      wysilku co raczkowanie.

      Karmienie piersia.
      Przede wszystkim w nocy okolo 4-5 razy, zalezy od tego ile zjadla kaszki przed
      snem i w jakim jest ogolnym nastroju.
      W ciagu dnia podaje piers rano, potem okolo godz. 15 sciagam okolo 130ml zeby
      miec do kaszki na wieczor, no i wieczorem jako usypiacz. Ogolnie 3x dziennie.
      • jola.wie Re: ciąg dalszy naszych historii 05.03.05, 09:31
        O jedzeniu:
        rosie, ja jestem mało skłonna podawać Madzi coś, czego przygotowanie zajmuje
        więcej niż zjedzenie tego. Inna sprawa, że ostatnio, przez te chorobę,
        przygotowanie wszystkiego zajmuje więcej niż próba podania, bo najczęściej na
        próbach się kończy. Z wyjątkiem piersi, które mam niemiłosiernie obszczypaną i
        poodrapywaną z każdej strony, gdyż są w ciągłym użytku...smile))))
        Więc co ja kombinuje z tym soczkiem? Otóż zasypuję go kaszką ryżową,
        kukurydziana, bezmleczną, owocową (staram się w tej samej "tonacji" owocowej co
        soczek, ale najwyżej się zrobi "wieloowocowy" smile)), potrząsam, podgrzewam i
        dydy! Zageszczać można do dowolnej konststencji więc raz taka mieszanka służy
        do picia, raz do jedzenia, raz funkcjonuje jako owocowy deserek, a innym razem
        jako "posiłek zbożowy" smile))). Żebyście nie pomyślały, że moja Mała tylko na tym
        jedzie! smile)))) Jabłko z banankiem i ew innymi owocami staram się jej zawsze
        robić ze świeżych owoców, jadła już kiwi, winogrona, no i cytrusy podsysała,
        całkiem jej smakowały, i uczulenia nie było. za to najwyrazniej bardziej niz
        moje wyroby odpowiada jej specyficzny smak słoiczkowych obiadków, wiec albo
        temu ulegam, albo mieszam z moimi i się wtedy je łatwiej.

        Kurcze, Madzia sie nie czuej najlepiej, żal dziecka, no...

        pa na razie

        Jest u nas dokładnie ten sam problem z konststencją, musi być masa
        homogenizowana, w odpowiednim smaku, inaczej odmawia. Widzę, że wszystkie nasze
        panny umieją asertywnie powiedziec "nie" i kręcic główką! No ładnie, ładnie!
        No, chyba że się rozchodzi o "dorosłe jedzenie" - tu nie przeraża ani
        konststencja, ani temeratura..., ale tu tez nie idziemy w ilość...
        • pio1303 Re: ciąg dalszy naszych historii 05.03.05, 22:29
          Witajcie!
          Postanowiłam i ja do Was dołączyć. Mam na imię Ela a moje "cudo" to Szymek.
          Mieliśmy termin na 25 maja ale synek sprawił mi dość bolesny przezent na Dzień
          Matki i urodził się właśnie w tym dniu z wagą 4350 i 61cm.
          Co umiemy. Przede wszystkim chodzimy przy meblach, jak zabraknie mebli to
          raczkujemy w iście sprinterskim stylu. Mamy jeden ząbek i składamy sylaby.
          Szkoda, że to mama, baba, tata są nieświadomie wypowiadane, ale i tak cieszą.
          Szymuś waży 13,150 ma 82cm wzrostu.
          Podstawowym jedzonkiem jest cyc, ale wieczorem chętnie zjada kaszkę Bobovitę
          lub mannę na Bebiku. Uwielbia jabłuszka i chrupki kukurydziane. właściwie to
          nie mam problemu z karmieniem - je wszystkie zupki. Nadal jednak budzi się
          przynajmniej jeden raz w nocy. Mało śpi w dzień, najchętniej na spacerze.
          I to chyba tyle narazie.
          Pozdrawiam
          Ela i Szymek
          • jola.wie Re: ciąg dalszy naszych historii 06.03.05, 12:05
            Witaj Elu, z tego co piszesz to Szymek to chłop co się zowie!!!! Tak na oko o 3
            kilo cięższy od Mojej Madzi, która mała nie jest, uwierz mi! Ale i jakieś 10 cm
            dłuższy/wyższy. Niesamowite! Przyda się naszym dzieczynom wreszcie kolega, bo
            tu już republika babska miała miejsce. Choć zagościł na krótko Tomaszek weraty
            i Karolek kags, ale widac mamy zarobione, nie mają czasu pisać...wink

            A z terminem prorodu u nas było akurat dokładnie odwrotnie: planowaliśmy (cc)
            na Dzień Matki, ale Madzia chciała mieć własne święto....

            W każdym razie witajcie!
            pozdrawiam
            • milostka1 Re: ciąg dalszy naszych historii 07.03.05, 17:52
              Witam Cię Pio.Twój synek to kawał chłopa, moja Neska przy nim to kruszynka.
              Dobrze że w końcu mamy jakiegoś chłopca w naszym babińcu. Mam nadzieja że
              zostaniesz na dłużej.

              Nowe umiejętności mojego diabełka: pełza do tyłu a gdy stanie na nóżkach to po
              prostu idzie,jeszcze dobrze nie potrafi sama stać ale jak złapie za paluszki to
              wyrywa się do chodzenia. Nie wiem czy to dobrze. Nauczyła się robić cacy cacy i
              podczas kąpieli gdy mówie chlap robi rączką chlap w wode. Ostatnio nakarmiła
              mnie chrupkami i gumowymi, małymi kaczuszkami podczas kąpieli.Niestety w buzi
              mieści mi się tylko jedna ku nie radości mojego szkraba.

              W końcu usłyszałam upragnione MAMOoo. Wiem że to przypadek ale jaka radość.
              Czekam na kolejne, może już świadome wyrazy.

              Czy zastanawiałyście się juz nad metodą odstawienia maluszków od piersi? Ja mam
              mieszane uczycia.Zawsze myślałam że nie będe długo karmić bo moja mama szybko
              przestała i moja siostra też.Pokarm im zanikł i już, a u mnie nie zanosi się na
              to żeby się kończył.Nie wiem czy będe na tyle silna żeby sama ją odstawić, to
              podobno nie jest miłe uczucie.Moja znajoma gdy jej synek sam przestał jeść z
              piersi (wybrał butle) ryczała przez 2 tygodnie.My karmimy już tak długo,dziwnie
              będzie pewnego dnia przestać. Moja siostra mówi że to musi najpierw mocno
              zakiełkować w głowie, mi chyba jeszcze nie zakiełkował.
              Myślałyście już o tym?

              Pozdrowionka i dużo ciepła,nie wiem jak u Was ale we wrocławiu zimno i pada.
              Alicja
              • pio1303 Re: ciąg dalszy naszych historii 07.03.05, 18:33
                Hej!
                Szymek jest dzisiaj okropny, cały dzień marudzi, mam go dość!!!!!
                Może to zęby, a może ta okropna pogoda. Zimno, pada śnieg i nie można wyjść na
                spacer.
                A........ jesteśmy ze Stargardu Szczecińskiego, ale ja pochodzę z Bydgoszczy.
                Przyjechałam tu za mężem.
                Co do spotkania, to byłoby bardzo miłe. Tylko ciężko będzie coś zorganizować.
                Ja tez zaczynam myśleć o odstawieniu Szymona od piersi. Właściwie to myślę o
                tym od dłuższego czasu, ale jakoś nie mogę się zdecydować. Szymon to parwdziwy
                głodomorek i po zatankowaniu jego brzuszka mam obolałe, a czasami nawe sine
                sutki (tak smok długo i mocno ciągnie, do tego jeszcze namiętnie je miętoli).
                Przez jakiś czas mięliśmy problem z karmieniem przez butelkę. Smoczka nawet nie
                ruszył. Wszystko musiało być przygotowane na gęsto a napoje pił tylko z
                niekapka albo lepiej - tylko mleczko mamusi. Od kilkunastu dni z coraz większym
                przekonaniem je z butelki a dzisiaj nawet się jej domagał. Wypluwał pierś i
                dopiero jak przygotowałam kaszkę, to najdł się do syta i zasnął. Tak, że jest
                szansa na odstawienie go.
                Z dziecinnych osiągnięć: Szymon potrafi podnieść się do siedzenia z leżącego,
                bawi się w kosi, kosi łapki i zaczął przejawiać zainteresowanie swoimi
                zabawkami (do tej pory i nadal są najlepsze do zabawy różności z kuchennych
                szuflad). Nie mogę za nim nadążyć. Siądę chwilę przy kompuetrze i już znika z
                pola widzenia. Jest coraz bardziej stabilny. Chwilami widzę jak samodzielnie
                stoi z jakąś rzeczą w łapkach. Po chwili jak się zorientuje, że sam stoi,
                klapie na pupę.
                To tyle na dzisiaj.
                Uciekam a właściwie gonię za Szymkiem.
                A ha... mam jeszcze 9letnią córę Michasię.
          • rosie.rosie Spotkanko, czy to mogloby sie udac??? 06.03.05, 12:34
            Witaj Pio, ciesze sie ze zdecydowalas do nas dolaczyc i mam nadzieje, ze
            zagoscisz na dluzej.
            Szymus rzeczywiscie kawal chlopakawink))
            Napisz skad jestescie.

            Sluchajcie, przyszlo mi do glowy, ze moze daloby sie zorganizowac spotkanie!
            Mowiac szczerze to przegladajac podforum wakacje natknelam sie na watek gdzie
            szukaja miejsca na takie spotkanie mamy z innego forum.
            Co Wy na to? Czy to w ogole jest mozliwe w naszym przypadku gdzie kazda jest z
            innej czesci Polski?
            Idzie wiosna i wakacje, ale byloby super.
            Moze np w weekend majowy? Macie juz jakies plany? Zastanowic tez trzebaby bylo
            sie gdzie urzadzic taki zjazd.
            Napiszcie co w ogole o tym sadzicie i czy bylybyscie chetne.
            Pozdr
            • pio1303 Re: Spotkanko, czy to mogloby sie udac??? 07.03.05, 19:14
              Oto moje smoki
            • tupelo Super pomysł!!! 09.03.05, 22:20
              Super pomysł z tym spotkaniem, ja jestem za, chociaż muszę przyznać, że w
              weekend majowy mogłoby być ciężko, bo do końca maja muszę napisać tę magiserkę -
              wszystko zależy od tego, jak mi bedzie dalej szło. Tylko gdzie? Znacie jakieś
              fajne miejsce?
              Monika
              • rosie.rosie Re: Super pomysł!!! 11.03.05, 10:41
                To moze byc oczywiscie w innym terminie, to byla tylko taka propozycja.
                Odnosnie miejsca to dobrze byloby wybrac takie gdzie wszystkie zainteresowane
                mialyby w miare blisko.
    • pio1303 Re: Termin na 25 maja - ciąg dalszy naszych histo 07.03.05, 19:12
      A to moje pocieszki
      • milostka1 Nowe fotki 08.03.05, 19:33
        WaNeska
      • milostka1 Re: Nowe fotki 08.03.05, 19:35
        WaNeska
    • beciaw77 od KOBIET dla KOBIET;-)!! 08.03.05, 09:57
      z okazji 8 MARCA wszystkiego naj naj naj moc uścisków i buziaków od Dominiki i
      jej mamywink
      • milostka1 Re: od KOBIET dla KOBIET;-)!! 08.03.05, 20:14
        Serdeczne życzenia dla wszystkich mam i dla ich małych kobitek smile Oczywiście
        dla mam z małymi mężczyznami też smile
    • tupelo Rosie! Jaki dajesz twarożek? 09.03.05, 22:24
      Napisz, jaki dajesz twarożek, jaki jogurt (jeśli ten dajesz) i jak robisz
      kisielek? Bardzo jestem ciekawa, może też coś urozmaicę, bo sama nie wiem, co
      robić z moim niejadkiem.
      Ostatnio przybrała tylko 100 g na 2 tygodnie. Moja teściowa, a pediatra Małej,
      zasugerowała, żeby tak pomalutku, poamlutku zastępować niektóre karmienia
      mlekiem sztucznym, kaszkami i pomału odstawiać od piersi. A mnie jest ciężko.
      Za mocna ta nić. Ale spróbujemy, myślę, że i tak do roku na cycu dociągniemy.
      • rosie.rosie Re: Rosie! Jaki dajesz twarożek?/Karmienie piersia 11.03.05, 10:36
        Kupuje twarozek Bieluch, nabieram na pol lyzeczki a nastepnie maczam w
        ulubionym deserku owocowym. Takie kombinacje, bo sam twarozek Kamilce nie
        smakuje. Jak je ze smakiem to zmniejszam proporcje wiecej serka mniej deserkawink
        Jogurt kupuje Danona naturalny, jest bez cukru. Podawalam tez Bakomy, bo mowiac
        szczerze to nie jestem fanka Danona w ogole. Bakoma jest z cukrem. Jogurt sam
        to juz wybitnie Kamilce nie smakuje wiec po prostu dodaje do deserkow
        owocowych, mieszam i juz jest.
        Poza tym mozna kupic deserki z jogurtem lub z twarozkiem juz gotowe, otworzyc
        sloiczek i podac. Ma je Gerber i Hipp. Ale ja jednak sporadycznie je podaje, bo
        i tak mam dziecko sloiczkowe, wiec staram sie wprowadzac jakies naturalne
        jedzonko.
        Kisielek robie z soczku. 100ml soczku i lyzeczke maki ziemniaczanej mieszam i
        podgrzewam az do zagotowania. Potem przelewam do miseczki gdzie mam
        przygotowane tarte jabluszko, mieszam ponownie i gotowe.
        Przepis dostalam na forum. Mam zamiar dodawac tez inne owoce ale teraz z tym
        taka bieda..
        Banana i innych cytrusow jeszcze nie podawalam, chociaz sa dostepne. Moze
        sprobuje najpierw z winogronami.
        Ja jakos nie jestem przekonana do mleka modyfikowanego, bo skoro mam swoj
        pokarm to po co dziecku podawac sztuczne. Moze to i nie sluszne, bo sa opinie,
        ze mleko matki w tym okresie moze byc juz mniej wartosciowe, zawierac mniej np.
        zelaza a mleko modyfikowane to wszystko w sobie ma, sama nie wiem.
        Na razie nawet kaszki robie na swoim.
        A z karmieniem piersia to tez mialam zamiar karmic rok, teraz slysze, ze
        lekarze zalecaja do skonczenia przez dziecko dwoch lat. Nalezy oczywiscie
        wprowadzac nowe produkty ale piers podac rano i wieczorem nadal mozna. Gdyby
        tylko nie te nocne karmienia to moze, ale jak sobie pomysle, ze przed nami
        kolejny rok z zarwanymi nockami to sie waham. A oduczyc od nocnego karmienia to
        nie wiem jak.
        Co o tym sadzicie?
        • pio1303 Karmienie Szymonka 15.03.05, 21:10
          Na początek nowina: wczoraj pokazał się 2 ząbek.

          A karmienie Szymona wygląda nst.:
          Szymon je prawie wszystko. Nie daję mu jedynie mleka krowiego do picia ale
          różnego rodzaju serki i jogurty zjada z chęcią. Je serki homogenizowane Danio i
          Bakusie. Jogurty owocowe wszelkiej maści. Pewnie mnie zakrzyczycie ale Michaśkę
          tak samo chowałam i wyrosła na piękną pannicę (ma 9 lat i ma już 146cm wzrostu).
          Szymek po takim jedzeniu nie ma biegunek ani wysypek. Poprostu jest super.
          Zupki je prawie wszystkie za wyjątkiem grochowej i fasolowej.
          Owoce działkowe zamrożone (wiśnie, czereśnie, truskawki, porzeczki). Z
          egzotycznych banany, mango i śladowe ilości kiwi.
          Mięsko gotowane: kurczak, wołowina, cielęcina i nieco wieprzowiny.
          Je już chlebek z masełkiem i szynką.
          Robię mu kaszki Bobovita oraz kaszkę mannę, ryż na mleku, lane kluseczki na
          mleku.
          Na deser czasami dostaje domowy kisielek lub budyń.
          Do picia dostaje mleko z piersi, soczki Bobo Fruty i owocowe herbatki.
          To narazie tyle.
          Ela
          • nelka1313 buuuuuuu 15.03.05, 21:45
            No to ja sie chyba załamie.Marta nie je nic!!!! Naprawdę jest na etapie tylko
            mojego cycka i odmowy wszystkiego co nim nie jest!!! Bardzo malutko przybrała w
            ostatnich miesiącach i trafiłyśmy do gastrologa.Dostała Peritol!!!! sad(((((((
            Jesteśmy po pierwszej seriii badan i przed następna.... szkoda słów.

            Mam nadzieję,że u was wszystko ok.Co prawda nie udzielam sie ostatnio ale
            zaglądam tu i widzę pustki!!!!
            Jola-mam nadzieję,że Madzia już zdrowa.Ania to wogóle sie nie odzywa.
            Dobrze,że wy jeszcze coś napiszecie smile))

            Co do spotkania to bardzo fajny pomysł-ciekawe czy wypali.Co do wekendu
            majowego to my mamy roczek smile)) 3,05 i ten termin na pewno odpada! Ale jestem
            otwarta na propozycje.Mam nadzieję,że myslicie o spotkaniu mam i pociech
            oczywiście smile))


            pozdrawiam i życze lepszego humoru niż mój ostatnio
            • rosie.rosie Re: buuuuuuu 15.03.05, 23:11
              Nelka, a co to takiego ten Perito? Mam nadzieje, ze z Martusia wszystko bedzie
              ok i nastepne badania nie wyjda zle. Tak to sie zawsze mysli niestety w
              czarnych kolorach, nie wiadomo czemu.

              Odnosnie spotkania, to jakos entuzjazmu nie wywolalam, ale moze cos jednak z
              tego bedzie. Widze, ze termin majowego weekendu nie za bardzo odpowiada, wiec
              moze, hm, kiedy, dajcie swoje propozycje. Wakacje to raczej kazdy sobie jakos
              sam planuje. My chcielibysmy wyjechac juz na poczatku czerwca i jak sie uda to
              jeszcze we wrzesniu, zobaczymy. Okres wakacyjny wiec raczej odpada bo wydaje mi
              sie, ze trudno bedzie nam sie zgrac.
              A myslalam oczywiscie o spotkaniu mam i dzieciakow, no i tatusiow moze tez.

              W sprawie jedzenia to podziwiam Cie Pio i Szymonka oczywiscie tez!
              Kamilka to moje pierwsze dziecko wiec pewnie dlatego podchodze do tego zbyt
              powaznie. Nowe pokarmy wprowadzam tylko po konsultacji z lekarzem, a jak raz
              wprowadzilam cos sama to mi sie dopiero dostalo. W sumie to wizyty u pani
              doktor w ogole nie mialy by sensu jesli nie stosowalabym sie do jej zalecen.

              Kobietki odzywajcie sie czesciej, Ania, Jola, Moniko!
              Ja ostatnio niestety znow czesto zostaje bez komputerasad

              Na koniec jeszcze spiesze Wam doniesc, ze Kamilka raczkuje juz na calego i
              zasuwa po calym mieszkaniu. Poza tym od kilku dni spodobalo jej sie wpinanie i
              podciaganie sie na moich nogach i innych czesciach ciala oraz na meblach i
              wszystkim na czym sie tylko da. Strasznie boje sie o nia w nocy. Jak wiece
              Kamilka spi z nami w lozku. Jak sie obudzi to daje najpierw znac, ale rano nie
              zawsze. Drze i spie jak zajac, bo boje sie, ze nie uslysze jak sie obudzila i
              przegapie jak sobie pojdzie i nabije guza 'skaczac' z lozka na podloge. Co
              robic??? Ania, pisz jak tam u Poli z tym jest. Poza tym Pocia juz dawno byla na
              tym etapie, wiec teraz to pewnie juz chodzi, strasznie jestem ciekawa.
              Pozdrawiam przedwiosennie.
              • nelka1313 Re: buuuuuuu 15.03.05, 23:22
                Peritol to taki "napedzacz " apetytu ale ma strasznie duzo działan ubocznych-
                min. pisze,że nie podaje sie dzieciom ponizej dwóch lat! Z tego co wiem i co
                mówił lekarz jest to troche na wyrost i podaje sie go juz takim maluchom
                (oczywiście w Polsce)ale ogólnie to nic dobrego sad(.

                Żeby nie było tak pesymistycznie z mojej strony to pochwalę sie trochę.Marta co
                prawda nie raczkuje ale staje juz na nózkach i na całego zasuwa w koło łóżeczka
                trzymając się szczebelków smile)).

                A to spotkanie naprawdę było by fajne- tylko trza tu mądrej organizacji wink
              • tupelo spotkanie 16.03.05, 23:17
                Jeśli nie weekend majowy, to co? Macie jakiś inny pomysł? Może po prostu jakiś
                inny weekend? Dwa dni to też coś. My chcemy wyjechać na wakacje w pierwszej
                połowie lipca.
                • rosie.rosie Re: spotkanie 16.03.05, 23:31
                  Ok, jakis inny weekend, moze w drugiej plowie czerwca, co Wy na to?
                  Albo w ogole we wrzesniu!?
              • tupelo Gratulacje dla Kamilki! 16.03.05, 23:19
                No no no! Gratuluję i, ach..., tak bardzo czekam, żeby Zosia już też ruszyła!
                • rosie.rosie Re: Gratulacje dla Martusi! 16.03.05, 23:32
                  No ladnie, czyli juz sobie chadza!
                  • tupelo I ja się przyłączam! 17.03.05, 08:10
                    Gratulacje dla chodzącej Martulinki!!!
          • tupelo Re: Karmienie Szymonka 16.03.05, 08:20
            O jaaaaaaaa... Podziwiam. I zazdroszcze.
        • tupelo Ech, to jedzenie.... :-(((((((((((((((( 16.03.05, 23:15
          Rosie, dzięki za te rady!
          Znam deserki Gerbera z jogortem i twarożkiem, są OK, ale rzeczywiście można
          samemu bardziej pokombinować i np. dodawać jogurt do deserków, tak też zaczęłam
          robić. Ja też nie jestem fanką Danona smile Dobry jest Zott naturalny kremowy,
          bez cukru. Twarożek Bieluch - to chyba jakiś regionalizm, bo nie kojarzę, żeby
          we Wrocławiu był dostępny.
          Kisielek - też fajny pomysł, muszę zrobić, tylko ostatnio jakoś tak mało
          czasu... Wiem, że to głupia wymówka, ale Zosia to taki niejadek, że chyba
          musiałabym cały dzień siedzieć z nią w kuchni i w kólko jej coś wciskać, żeby
          coś konkretnego było z tego jedzenia. Cieszę się, kiedy zje dwie łyżeczki
          zupki sad
          Rosie, podziwiam Cię za konsekwencję i cierpliwość. Ja miałam same niemiłe
          przygody ze ściąganiem pokarmu, długo to trwało i mozolnie, a ściągałam po 60-
          80 ml zaledwie, chociaż laktator Aventu, więc przestałam się w to bawić. A
          mleko modyfikowane chyba nie jest takie znów złe. Jak Zosia zje dwa razy
          dziennie po 100 ml kaszki na takim mleku, to chyba się nic nie stanie. Ba,
          nawet na pewno smile
          Ostatnie tygodnie to zamartwianie się o dietę i przyrost wagi. Ale co ja Wam
          będę powtarzać po raz któryś od nowa... No ciężko jest. Z zupkami. Bo deserki
          super. I miśkopty super. I chrupki super.
          Nie daję cytrusów, bałabym się dać kiwi (to chyba najbardziej uczulający owoc,
          jaki jest), raz dałam polizać banana i za uszkiem zrobiła się czerwona plama.
          Chlebka z szyneczka nie daje, bo szyneczki ze sklepów to nie wiadomo czym są
          naszprycowane, a poza tym Zosia jeszcze nie umie dobrze żuć chlebka. Ale czasem
          podjada z naszych talerzy, np. ziemniaczki, marchewkę, jabłuszko, jogurt... Są
          to raczej takie podstawowe produkty. Troche się boję alergii, mąż jest
          uczulony, więc ryzyko istnieje, a im później się wprowadzi te "niebezpieczne"
          produkty, tym ryzyko mniejsze.
          Z długością karmienia, to czytałam, że WHO rzeczywiście zaleca karmic piersią
          do dwóch lat, ale w krajach słabo rozwiniętych, gdzie nie ma takiego dostepu do
          innego, sprawdzonego i bezpiecznego pozywienia dla maluchów. A tak to zaleca do
          roku. Ja chce pomału odstawiać Zosię, łatwiej by bylo, gdyby jadła
          więcej "niemlecznych" rzeczy... Jak to zrobić, no jak? Wczoraj rozmawiałam z
          koleżanka, która ma połroczną córeczkę, była z nia u ginekologa, a ten
          powiedział m.in., żeby przestała karmić piersią, jak dostanie pierwszą po
          porodzie miesiączkę, bo wtedy poziom estrogenów bedzie sie zwiększac, a Mała ma
          wrazliwe hormonalnie sutki. Hmmmm. Co Wy o tym myślicie? Zosia ma lekko
          spuchniętego cycusia od półtora miesiąca, wiem, że to od moich hormonów,
          chociaż nie dostałam jeszcze @. Babcia pediatra powiedziała, że ma tam więcej
          receptorów i moze się kiedys tak zdarzyc, kiedy bedzie dorastac, ze ta piers
          jej bedzie szybciej rosnac, a potem sie wyrowna...
          A jeszcze o karmieniu w nowym numerze Dziecka byla rada pani Moniki
          Staszewskiej doradcy laktacyjnego, zeby nie oduczac nocnego karmienia i
          karmienie co dwie-trzy godz. uznawac za norme, bo dziecko sobie samo to
          reguluje, tzn. w nocy pokarm jest bardziej tlusty - byc moze tego wlasnie
          potrzebuje. Mowi tez, ze nie trzeba tego oduczac az dieta dziecka nie bedzie
          dosyc porzadnie rozszrzona, czyli do pierwszego polrocza drugiego roku zycia.
          Ufff.... ale sie rozpisalam, i jeszcze bym pisala... Do uslyszenia!
          Monika
          • djzeberko Witajcie! Bardzo chcielibyśmy dołączyć do WAS :) 19.03.05, 17:51
            Gorąco Was wszystkich pozdrawiam i przedstawiam Wam nasze postcie z nadzieją,
            że przyjmniecie nas do swojego grona...
            Mam na imię Justyna i jestem mamą prześlicznej Madzialenki, która urodziła się
            24.05.2004r. o 19.35 (terminy miałam dwa: z USG na 26 maja a z miesiączki na 11
            maja).Madzia była prawdziwą kruszynką: ważyła 2890g i miała 51 długości , ale
            szybko nadrobiła to.
            W dzień , gdy kończyła 9 m-cy ważyła 8,590kg przy wzroście 72.
            Mamy 2 ząbki - przyszły bezboleśnie. Potrafimy chodzić przy meblach i za
            rączki. Nasz sposób raczkowania jest bardzo dziwaczny, ale pozwala na szybkie
            przemieszczanie w celu poznawania świata.
            Na brak apetytu nie narzekamy - jemy wszystko oprócz brokółów sad fffeee!

            smile To wszystko w ramach pierwszego opisu zapoznawczegosmile i tak już tego sporo..

            Bardzo się cieszę, że będę mogła z Wami podzielić się radosnymi (i tymi mniej )
            chwilami

            Pozdrawiamy i życzymy zdrówka wszystkim mamom i ich pociechom !!!
            M&J
            • rosie.rosie Re: Witajcie! Bardzo chcielibyśmy dołączyć do WAS 19.03.05, 21:27
              Witamy nowa mausie i kolejna dziewuszke w naszym gronie.
              Zapraszamy do aktywnego uczestnictwa w naszym watku.
              Ale formalnie to zabrzmialo..
              Rzeczywiscie kruszynka z niej byla po urodzeniu.
              Justyno, napisz tez cos o sobie.
              Pozdr
              • djzeberko O sobie: 19.03.05, 21:56
                Mam 24 lata. Jesteśmy z Elbląga, gdzie wiedziemy udane życie. Właśnie kończę
                studia(matematykę)i mam cichą nadzieję załapać się już od września do pracy w
                szkole. Poza tym uwielbiam film w każdej postaci. Zwłaszcza wypady do kina ,
                które serwujemy sobie z mężem przynajmniej raz w miesiącu. Tyle póki co o
                mnie...

                Jak już tu jestem nie jestem w stanie oprzeć się pokusie ,żeby pochwalić się
                tym , co mnie wczoraj spotkało.

                Była godzina 21. Maleńka już wykąpana, nakarmiona, położona w łóżeczku,
                ale bez widocznej chęci zaśnięcia. Mieszkamy na parterze i na przeciwko naszych
                drzwi znajduje się skrzynka na listy - postanowiłam więc wyjść na sekundkę, by
                wyjąć pocztę. Gdy stałam przy skrzynce ,dobiegł do mnie dziecięcy głos.
                Pomyślałam ,że to może sąsiedzi mają jakiś gości z dziećmi w wieku
                przedszkolnym - bo taki ten głos był , właśnie pasujący do takiego wieku. Ale
                im zbliżałam się do moich drzwi ,tym głos był silniejszy. Otwieram drzwi mojego
                mieszkania a tam moja Madzialenka stoi w łóżeczku i woła: Maaaa - Maaaa, Maaa-
                Maaa (to nie było zwyczajne mama ,jakie potrafi już spory czas wypowiadać,
                tylko Maaa -Maaa ,takie jakie się słyszy na podwórku, gdy dziecko stoi pod
                oknem i woła rodzica-takie przeciągnięte). Byłam dumna z niej. To przecież
                pierwsze mama wypowiedziane świadomie. Ona dokładnie wiedziała , kogo woła smile

                Pozdrawiamy i życzymy WESOŁYCH ŚWIĄT (czyżby przyjdzie nam się rzucać śnieżkami
                w lany poniedziałek ?)
                M&J
                • tupelo Re: O sobie: 19.03.05, 22:05
                  Witam Cie Justyno i pozdrawiam serdecznie Ciebie, Twoja Magdusię i Twoja
                  rodzinke. I od razu gratulacje za to "mama"!!! Tez bym to chciala uslyszec. Na
                  razie Zosienka mowi swiadomie "tata" (wiem, bo np. jak go slyszy przez telefon,
                  to zaraz mowi "tata") i "papa", oczywiscie machajac przy tym lapka. Ale
                  na "mama" nie moge sie doczekac. Na razie nazywa mnie "dzidzia". Hmmmm...
            • djzeberko A oto jak wyglądam... 20.03.05, 21:42
              Dziś wkleję tylko jedno zdjęcie ,tak na dobry początek. Jestem nowicjuszką w
              tych sprawach a więc nie wiem czy odsyłacz do strony będzie działał prawidłowo.
              Mam taką nadzieję...

              MADZIALENKA 9 m - cy

              WESOŁYCH ŚWIĄT wszystkim e Mamom !!!

              M&J
    • tupelo Odstawianie od piersi 19.03.05, 22:25
      Właściwie to jestem już zdecydowana. Chce tego, chociaż jeszcze się przed tym
      bronię. Ale tak pomału zachodzi we mnie ta zmiana, zapada decyzja. Ale jak to
      zrobić?
      Jolu, może Ty mi poradzisz coś z Twojego doświadczenia?
      Myślę, że i tak cyc w nocy zostanie na długo. Chodzi o dzień, chociaż się tego
      boję, bo mieszanka to spory kłopot: przygotowywanie, wyparzanie buletek,
      smoczków, podgrzewanie...
      Muszę to zrobić, bo tak będzie teraz już dla Zosi lepiej. Mam więcej stresów i
      przez to mniej mleka, poza tym Mała nie chce zupek, więc ma mało żelaza.
      Jeszcze coś się we mnie buntuje, ale wiem, że tak być musi...
      Smutno mi.
      Przeziębiłam się i nie czuję sie najlepiej. Mąż na dyżurze w szpitalu. Buuuuu!
      Chlip, chlip...
      • rosie.rosie Re: Odstawianie od piersi 19.03.05, 22:58
        No tak, ja tez jestem zdecydowana na odstawienie, ale kiedy? smile))
        Rozni moi lekarze (internista, ginekolog, endokrynolog) doradzaja mi karmic do
        roku. Nie znam jeszcze zdania pani doktor, ktora opiekuje sie Kamlka, a ona
        zwykle ma inne zdanie niz cala reszta. W kwietniu mamy wizyte, wiec na pewno
        musze z nia o tym pogadac.

        Musze sie Wam przyznac, ze ostatnio karmilam Kamilke tylko raz rano, po
        poludniu sciagalam i raz wieczorem przed snem, no i w nocy na zadanie.
        Ilosc mleka tragicznie mi zmalala. Plakalam juz nad odstawieniem. Poczulam sie
        traicznie i jednoczesnie przerazilam sie, ze to koniec. Zmienilam to jednak i
        znow karmie troche wiecej. Pokarmu znow jest wiecej.

        A jak odstawic od piersi, sama sobie zadaje to pytanie. Szczegolnie to
        odstawianie w nocy mnie przeraza. Ale, pozyjemy zobaczymy przez te kilka
        miesiecy jeszcze duzo sie moze zmienic.

        Moniko, duzo zdrowka.
        Ja tez sama jestem w domu z dzieckiem dzisiejszego wieczorasad((

        Kobietki, postanowmy cos z tym spotkaniem.
        Pomyslalam sobie, ze moze w maju jednak byloby najlpiej, bo to przeciez majowe
        dzieciaki. Moze weekend 14-15, chociaz widze, ze 15-go jest Zofii, wiec pewnie
        Zosia bedzie swietowala..?

        A 'mama' zazdroszcze i 'tata' tez, bo nasze dziecie tylko 'baba' i 'baba'..
        • tupelo Re: Odstawianie od piersi 20.03.05, 00:13
          Rosie, dzięki za miłe słowa, za wsparcie.
          Czy Zosia będzie świętować imieniny? Chyba nie wink Zresztą Zofii jest też 30
          września bodajże, więc wtedy byłoby lepiej.
          Myślę, że taki termin spotkania mógłby być, zrobiłybyśmy takie kinder party na
          ich pierwsze urodzinki smile Ale zapytam jeszcze męża, co on na to, no i zobaczę,
          co z ta moją pracą, tzn. czy jest szansa, że się będe wyrabiać. Dam niedługo
          znać.
          A miejsce? Wypadałoby się nam spotkac gdzieś w samym środku Polski... Znacie
          jakieś fajne miejsce? Gospodarstwo agroturystyczne? Pensjonat? Bedę szukać w
          przewodniku.
          Dobranoc
          papatki
          Monika
    • aninia1 Re: Termin na 25 maja - ciąg dalszy naszych histo 20.03.05, 23:30
      Hej!!

      Witam Ciebie Justynko i słodką Madzialenkę!

      U nas OK z jedzeniem nie ma kłopotu.

      ELU może postaraj sie zainteresować córeczke jedzeniem? Moze spodoba jej sie
      marchewka do chrupania albo chrupki kukurydziane? Ja daje Poli całe jabłuszko i
      ona je sobie "obrabia".Daje też czastki mandarynki - smiesznie sobie zuje a jak
      wyssie sok to wypluwa tego "flaczka" ( najgorsza jest podłoga ,która sie
      klei ...a maz nie wie od czego ...Może kawałek bananka?Może sucha kiełbasa? (
      Pola uwielbia i ni daje sobie odebrAĆ).Wogóle ostatnio zaczyna sie wkurzac jak
      np.nie moze czegoś dosięnąć albo coś che jej zabrać z rączki ( np.przy
      ubieraniu albo rozbieraniu).Nauczyła sie pokrzykiwać - do swojego buya,do pani
      urzędniczki,do siebie albo odbicia w lustrze. Wogóle to zauwqażyłam ,że bardzo
      jest zainteresowana swoim odbiciem - nawet w szybie od piekarnika : macha
      wtedy obiena łapkami i głośno krzyczy i śmieje sie.
      Zaczeła strasznie chlapać w kąpieli - no przeokrutnie:0
      Ciezko jej zmienić pieluche,odwraca się i "leci".Taz sie wkurza-chyba ze czyms
      ja zainteresuje- tak samo z jedzeniem.Kaszki nie chce ( chyba sie znudziłą) za
      to kanapka z wędlinką chętnie!!

      ROSIEtongue_outola ciągle raczkuje.Czsami powolutku a czasami włacza "trojke" i pedzi
      na całego za mną po całym mieszkaniu.W łazience nie moge zamykać drzwi ,bo
      zaraz jest awantura pod drzwiami,że ona nie może wejsć.Wspina się na wszystko
      co możliwe.Najgorzej jak złapie moje spodnie dresowe na gumce......hehe!!
      Zaczyna powoli stawac bez trzymanki tzn.przy stole ale powoli.Zauważyam
      też ,ze nauczyła się "upadać; - już nie kalpie pupką o podłogę tylko
      delikatnie sie osuwa najpierw na kolanka.

      SPOTKANIE: No ostrasznie chciałabym Was wszystkie zobaczyć!!

      ULUBIONE SłOWO: TAa TAa !!

      NOCNIK: Jolu ,jak to jest z tym nocnikiem?Kiedy sadzac ,na jak dlugo?
      Juz mamy taki z Kaczuszką ale Mała tylko chwile sie nim interesowała.Chciała
      sie na niego wspiąć ale jak jej "odjechał" i upadła to stracił wiele w jej
      oczachsad(
      ODSTAWIANIE: Wogóle sie zastanawiam jak ja tak długo wytrzymałam? Miało bć do
      6 mies.maksymalnie! Chyba chodzi o to ,że córeczka czasami chce tylko i
      wyłącznie TEGO ,więc ulegam dla spokoju.Nie jestem pewna czy dobrze robie.

      SEN: Ile razy w nocy budzą się Wasze Pociechy? My ciągle nie przesypiamy całej
      nocysad(od 20 do północy budzi sie raz a pozniej to chyba jeszcze ze 2-3 razy do
      rana sad Pobudka ok 8 rano.Koło jedenastej drzemka i koło 15 drzemka .Obie
      spanka dzienne bardzo krótkie - 30 min średnio.

      Całujemy i pozdrawiamy Was
      Wszystkich!!

      Acha: Jak robicie lane kluseczki? Nigdy tego nie robiłąm..smile)
      Mąka ,jajko i woda?

      • djzeberko Re: Termin na 25 maja - ciąg dalszy naszych histo 21.03.05, 12:19
        aninia1 skąd ja to znam tzn. problem z przebraniem małej - nie da się położyć
        do zmiany pieluszki a ja niestety w inny sposób nie potrafię - często więc jest
        przy tym płacz albo gonitwa niuni po łóżku

        Cieszę się ,że słyszę o tym ,że karmisz swoją córeczkę nie trzymając sie
        sztywno przykazań specjalistów od żywienia niemowląt. Ja już się bałam ,że
        tylko ja jestem tą "złą" mamusią , która niespełna rocznemu dzieciaczkowi
        podaje cytrusy, kiełbaski i inne potrawy przypisane starszym dzieciom

        Moja mała sama odrzuciła moją pierś, gdy zaczęła dostawać pierwsze przeciery.
        Początkowo nie chciała ssać w dzień a później także w nocy. I tak mając 6
        miesięcy niunia po raz ostatni zasmakowała maminego mleka.

        Co do spania to z Madzią nie mieliśmy żadnych problemów od jej dnia
        narodzin.Gdy ssała jeszcze pierś była karmiona ostatni raz przed snem ok.
        godziny 23 i spała do 5 rano. Teraz , gdy spożywa mleko z butelki porcję przed
        snem dostaje ok. godziny 21 i przesypia do 6-7 rano. A więc jak widac narzekać
        nie mam na co w kwestii snu, bo podsypia także w dzień między 12 a 15.

        Pozdrawiamy

        M&J
      • rosie.rosie Re: ciąg dalszy naszych historii 22.03.05, 21:45
        Hej Aninia, nareszcie mamy od Was jakies wiesci.

        Z jedzonkiem Poli to zazdroszcze, bo Kamilka niechetna jest do
        jedzenia 'niepapek'sad Denerwuje sie i nie chce jesc nawet jablka startego na
        najgrubszej tarce, a to przeciez nie sa jakies kawalki tylko cieniutkie
        paseczkisad Nie wiem jak ja zachecic, bo staram sie podawac jej ulubione rzeczy
        tylko w wiekszych kawaleczkach, ale to niestety nie dziala.

        Z raczkowaniem to u nas juz tez na calego sie dzieje.
        Pyza ostatnimi dniami nie chce bawic sie na kocyku, ale polozona tam od
        razu 'idzie za mna'. Jej ulubionym miejscem zabaw jest teraz kuchnia a zabawka
        sciereczka, ktora sama sobie sciaga i bawi sie lezac na zimnej podlodze..
        Interesuja ja oczywiscie wszystkie napotkane okruszki, ale nie umie ich jeszcze
        podniesc, tylko je sobie przesuwa paluszkiem po podlodze.

        Lane kluseczki, tez juz bym chciala zrobic, ale nie wiem jak!
        Ostatnio testujemy wszelkiego rodzaju kasze: manna, jaglana, jeszcze przed nami
        te grubsze tj. jeczmienna i gryczana.
        Aha, a przed snem podaje od kilku dni kaszke maleczno-ryzowa, bo stwierdzilam,
        ze po mleku modyfikowanym moze Kamilka dluzej pospi. Wczoraj niestety to sie
        nie sprawdzilo, dzis - jeszcze zobaczymy.

        Co do spotkania, to sie zastanawiam gdzie moznaby pojechac, ale nie mam pomyslu
        na dobre spotkanie dla takich maluchow.
        Dziewczyny, moze Wy cos pomozecie?

        Ania, zazdroszcze tej pobudki o 8, bo u nas Kamilka coraz wczesniej sie budzi
        miedzy 5:20 a 7:10.
        Nie chce nawet myslec co to bedzie po zmianie czasu..

        Pozdrawiam wiosennie

        ps. Jola, a Ty gdzie sie zawieruszylas?
        Jezdzisz z Madzia deltimowska spacerowka? Mnie sie ona wybitnie nie podoba, ta
        budka.. chyba trzeba zmienic wozek..eh.
        • jola.wie Re: ciąg dalszy naszych historii 23.03.05, 08:48
          zanim zagłębię się w zalełosci:
          > Jezdzisz z Madzia deltimowska spacerowka? Mnie sie ona wybitnie nie podoba,
          ta
          > budka.. chyba trzeba zmienic wozym podwozie od wózek..eh.
          rosie, ma te same odczucia, budką na siedząco można by zamknąć dziecku
          widok.... Przyznaję się ze wstydem, ze na "spacery" z Madzią jeżdżę samochodem
          z fotelikiem samochodowym, bo jadę coś załatwić, Madzia swoją drzemę odbywa
          przy szeroko otwartych oknach w akompaniamencie ptaszków, piesków i innych, a
          kiedy z nią wychodzę na spacer to najczęściej w nosidle na brzuchu, idziemy na
          huśtawki, huśtamy się, idziemy do lasu i najwygodniej nam się nie tarabanić
          wózkiem. Poza tym podwozie od wóżka mam permanentnie w bagażniku samochodu
          (przypinam je do fotelika samochodowego na zakupach na przykład) i też już się
          zaczęłam zastanawiac nad sensem posiadania takiego wózka.... Zresztą, do
          niedawna były lodowe koleiny i i tak się nigdzie nie dało przejechac....

          w najbliższym czasie nadrobię zaległości smile))) (a dzisiaj myje okna),
          pozdrawiam was wszystkie serdecznie, te stare smile)) i te nowe też...
          • tupelo Re: ciąg dalszy naszych historii 23.03.05, 11:02
            Hej,
            co do lanych kluseczek to chyba zoltko plus troche maki i leje sie na wrzatek,
            nie? Ja jeszcze nie robilam, ale moze dzisiaj... Nie moga byc za twarde. Zosia
            tez nie chce jesc czego, co jest "grubsze", no nie, odgryza chlebek po kawalku,
            a ja jej wyciagam z pysia co wieksze kawalki, bo sie boje, ze sie udlawi. No i
            je chrupki, memla Miśkopty. Zupki dalej ble sad((((((( Za to kaszke wcina az
            milo, niestety, nie ma to przelozenia na dluzsze spanie, budzi sie i tak kolo
            polnocy, potem kolo 2-3 i o... 5. Ostatnio budzi sie rano miedzy 5 a 6 :-
            (((((((( Ale po zmianie czasu powinno byc lepiej, bo przesuwamy do przodu,
            czyli bedzie to juz miedzy 6 a 7.
            Zosia jeszcze nie raczkuje, nie chce sie podciagac do stania, a trzymana pod
            paszki jeszcze troche sprezynuje. Za to pelza az milo, turla sie na calego,
            kreci wokol wlasnej osi, lazi do tylu...
            Aniu, Jolu, fajnie bylo was uslyszec. Elu, a co u Martusi? Jak po tym leku na
            poprawe apetytu?
            Jolu, napisz co z ta wizyta u rehabilitanta, jestem bardzo ciekawa.
            Trzymajcie sie!
            Monika
            P.S. Zlozyla mnie choroba i jestem na antybiotyku. Buuuu! Zosia na szczescie
            zdrowa.
            • aninia1 Re: daj buzi !! 23.03.05, 23:35
              Hej Hej!!


              Taak,tak! Pola daje buzi!!Szok!Ale nie kazdemu oczywisciesmile Ma pare ulubionych
              osób do całuskówsmile))

              Monika - szybko wracaj do zdrowia!!Polecam witaminke C a dla Malutkiej
              też,tylko ze w kropelkach. (na pewno nie zaszkodzi troche sie wzmocnic)
              Poza tym wielkie dzięki za przepis na lane kluseczki - w zyciu tego nie robiłam
              i mam nadzieje,że będą jadalnesmileZrobimy sobie jutro rano kluseczki na
              sniadankosmileAcha właśnie- ca dajecie dzieciaczkom na sniadanka? Pola nie chce
              juz kleików ani kaszek - teraz ją interesuję kanapeczki - z szyneczką,białym
              serkiem..
              Co do spania to troche wczoraj zapeszyłam - Młoda obudziła sie o 7 (!!)ale za
              to spała w poludnie 2 godziny co dało mi czas na umycie wszystkich okien i
              porządki świąteczne:0)
              rosie- zainspirowało mnie zdjecie Madzi córeczki Joli na kuchennym blacie przy
              sałatce jarzynowej-zaczelam dawać swojej córeczce różne rzeczy do
              posmakowania :a to arbuzik a to morelka ,pietruszka,marchewa,rogal,itp.Nawet
              jak dostanie jakis wiekszy kawałek to sobie go zabkami kruszy.A gryżć to ona
              potrafi ojj potrafi!!
              Pola ostatno znalazła ..robaczka ( a raczej cos zuczko podobnego co wypelo z
              drewna do kominka i wcale nie był taki mały...)i całe szczescie ze byłam w
              poblizu ,bo juz go chciała złapać!!Wcale sie nie bała!!Ciekawe co ona by z nim
              zrobiła?? Nawet nie chce o tym myslec..O zgrozo a latem bedzie wiecej tego typu
              paskudztw...

              Elu !!Jak Martusia??Poprawił sie apetycik?

              djzeberko- absolutnie nie mysle ,ze jestes "zła" mamawink)

              NOCNIK - Dziewczyny,co z nocnikiem?? Macie już to urzadzenie?Jak sadzacie
              Maluszki? Siedza grzecznie? Kumają o co chodzi? Moja jeszcze nie
              siedziała ...cos mi sie wydaje ,ze nie taki ten nocnik,taki jakby
              ..malo stabilny.Zielony ..z zółtą kaczuszką...Chyba popełniam błąd wychowawczy
              bo wsadziłam tam jej paputki....Ale zaraz wyjme:00

              Ksywka Poli: Ezi-Ezi albo ZiZi smile
              Ulubione słowo : Taa Taa !!!
              No i w koncu oduczyłam ją robić : nie nie nie w zamian za TAK ( kiwa głowką na
              tak)
              nareszcie mozna pospacerować - jest ciepło i słonecznie smile) Mamy juz pierwsze
              wiosenne kwiatulce pod oknami ! Tak trzymać!!

              Z okazji wiosny życzymy Duuzo ciepła i pogodnych dni!!

              Całusy od Nas dla Wszystkich Naszych wątkowych Bobasków!
              • nelka1313 Re: daj buzi !! 24.03.05, 11:41
                No to gratulacje dla Poli.Szczerze powiem,że jak czytam jak Pola je to aż mnie
                skręca.U nas z apetytem bez zmin sad((((.Odstawiłam Peritol bo działal ale w
                naszym przypadku wzmagał chęc picia mleka a nie o to chodziło.Marta zjada
                śladowe ilości jedzonka.Dzieki Ania za rady dotyczace zainteresowania małej
                jedzeniem ale u nas sie nie sprawdzaja.

                Co do spacerówki to my przesiadłysmy sie jakies dwa tygodnie temu z Roya na
                Atlantico i jest super.

                Uciekam bo mala sie budzi.\\

                Mam nadzieje,że znajde chwilke żeby tu jeszcz wpaść-buziaki dla wszystkich
                papapap
                • pio1303 Szymon sam stoi! 24.03.05, 18:01
                  Hej! Dziewczyny!
                  Szymek w końcu sam stanął bez trzymania się za ławę czy kanapę. Próbuje też
                  stawiać samodzielnie kroczki. Jeszcze to wygląda jak taniec "hula" ale z dnia
                  na dzień idzie mu coraz lepiej.
                  Ulubione śniadanko Szymka to kaszka manna na melu modyfikowanym, lane
                  kluseczki na mleku (1 żółtko, 2łyżeczki wody i mąka kukurydziana lub pszenna -
                  mieszć do uzyskania konsystencji gęstej śmietany) a ostatnio hitem jest ułeczka
                  maślana maczana w mleczku. Poza tym uwielbia jogurt Danone Pianka.
                  Naszym największym problemem jest sen. W ciągu dnia śpi jako tako (2 drzemki po
                  1-1,5h) ale noc jest tragiczna. Zasypia dopiero ok.22-ej, wstaje o 6-tej i w
                  między czasie budzi się parokrotnie na cyca. Nie pomaga podanie wieczorem
                  kaszki. I tak o godz.2-ej mamy pobudkę. Jestem psychicznie przygotowana na
                  odstawienie go ale moje piersi chyba o tym jeszcze nie wiedzą. Karmię go
                  ostatnio bardzo mało a one wciąż produkują jakbym miała conajmniej bliźniaki.
                  Będę musiała chyba nad tym popracować. Tylko jak????
                  Świąteczne pozdrowienia
                  Ela z dzieciaczkami
                  • rosie.rosie Re: Szymon sam stoi! 24.03.05, 21:37
                    No dobrze to ja tez sie pochwale tym, ze Kamilka wreszcie nauczyla sie robic pa
                    pa. Zastanawiam sie tylko dlaczego najchetniej macha raczka lezac na
                    przewijakusmile))

                    Gratuluje Wszystkim postepow: stania, machania glowka na tak, dawania buziakow
                    itp.

                    Pio, dzieki za to, ze podalas proporcje w jakich miesza sie skladniki do
                    kluseczek lanych, bo tego mi jeszcze brakowalo.
                    Poza tym to co dalej z ta packa robic, zeby wyszly kluseczki? Monika pisala
                    wlac na wrzatek i co dalej?

                    Ania, napisz jak wygladaja kanapeczki, ktore podajesz Poli.

                    Kaszka na noc u nas cos nie za bardzo idzie. Od poczatku nie byla hitem,
                    niestety i wiecej jak 100ml to nigdy Kamilka nie zjadla. Dzis np. w ogole nic
                    nie przelknela. Przez to karmienia mamy w nocy co 2 godziny. I co z tym zrobic?
                    Nie wiem jak to bedzie z odstawieniem. Na razie nie chce o tym myslec.

                    Moniko, ja tez podobnie jak Ty daje Kamilce po odrobince chlebka czy jablka.
                    Tez wyciagam z pyszczka jak widze, ze sie denerwuje, bo tez boje sie
                    zakrztuszenia. Dzieki temu, Kamilka nie chce jesc nic grubszego. Nie przepada
                    za chrupkami, przeszkadzaja jej w zupkach ziarenka ryzu i inne..
                    To chyba zle, ze tak postepujemy, bo jak w koncu te dzieciaki maja sie nauczyc?
                    Kurcze, tyle, ze bidulka ma wciaz tylko dwa zeby!

                    Ania, z tym nocnikiem to chyba jeszcze za wczesnie.. My na razie nie mamy i nie
                    planujemy jeszcze nawet kupic. Chociaz Polcia juz bardzo jest zaawansowana w
                    poczynaniach wiec proboj i zdaj nam relacje.

                    Moniko, duzo zdrowka, nie daj sie!!
                    Nelka, trzymamy kciuki za jedzenie Martusi.

                    Pozdr przedswiatecznie.
                    • pio1303 Nocnik i jeszcze raz lane kluseczki 25.03.05, 08:45
                      Jeszcze raz lane kluseczki - sposób wykonania.
                      1 żółtko, 2 łyżeczki wody i mąka kukurydziana lub pszenna (ok.1-2 łyżeczek).
                      Mieszać do uzyskania konsystencji gęstej śmietany.
                      Ja wlewam je wąskim strumieniem na wrzące mleko lub zupkę i chwileczkę gotuję
                      (1 minutkę).
                      A jeśli chodzi o nocnik, to jestem za wczesnym wprowadzeniem go w życie.
                      Szymona zaczęłam wysadzać na nocnik jak tylko potrafił dobrze siedzieć, czyli w
                      6 m-cu. Najpierw wysadzałam go 1-2 razy dziennie. Powoli zwiększałam ilość
                      nasiadówek. W tej chwili Szymon regularnie załatwia się na nocnik po każdym
                      przebudzeniu (czyli rano i po 2 drzemkach w ciągu dnia) i jeszcze dodatkowo
                      kilkakrotnie w dzień. Jak tylko się załatwi bardzo go chwalę a on się cieszy.
                      Już tak się przyzwyczaił, że jak tylko go posadzę to zaraz robi siusiu (gra
                      pozytywka). Po nocy dodatkowo robi kupkę. Tak się "wyregulował", że kupkę robi
                      tylko raz dziennie, właśnie rano.
                      Dzięki wysadzaniu na nocnik zużywamy tylko 1-2 pieluszki w dzień i 1 w nocy.
                      A od czerwca, jak tylko będzie już ciepło zamierzam go uczyć chodzić w ciągu
                      dnia bez pieluszki.
                      Mam nadzieję, że nam się to uda.
                      Z córą się udało. Jak skończyła rok, przestała nosić pieluszkę w dzień, a gdy
                      miała 20 m-cy zaczęła spać bez pieluszki.
                      Ze swojego doświadczenia, uważam że im dziecko młodsze tym lepiej przyjmuje
                      nocnik.Te starsze bardziej się buntują.
                      Maluchy traktują nocnik jako ciekawostkę. Trzeba tylko uważać, żeby nie
                      grzebały w nocniku.
                      Świątecznie pozdrawiam
                      Ela

                      Moje skarby
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=19876266&v=2&s=0
                      Moje robótki ręczne - można podziwiać, chwalić i zamawiać
                      www.album.com.pl/album.php?id=8404
                      • tupelo Re: Nocnik i jeszcze raz lane kluseczki 25.03.05, 17:27
                        Hej, hej!
                        No jakoś do siebie dochodzę, tzn. jeszcze pokasłuję, ale jest lepiej, tylko ten
                        antybiotyk. Fe!
                        Wczoraj ze strachem stwierdziłam, że nie mam pokarmu, po 6 godzinach nadal
                        pierś pusta sad Bardzo mnie to zmartwiło z jednej strony, bo Zosia lubi cyca, a
                        z drugiej ucieszyło, że teraz będę mogła odstawić. No ale dziś w nocy pokarmu
                        było więcej, więc cyckujemy i mieszankujemy na zmianę.
                        Co do nocnika, to czytałam w "Dziecku", że dziecko nie jest w stanie samo
                        kontrolować wypróżniania mniej więcej do 16 miesiąca życia. Nam się nie
                        spieszy, w ogóle jeszcze nie myślę o nocniku. Kupimy pewnie na lato i wtedy
                        zaczniemy próbować smile Nic na siłę.
                        Chciałabym Zosi zrobić kanapeczki, tzn. takie mikrokanapeczki, i posmarować je
                        kurczakiem lub indykiem ze słoika Gerbera. Może to jej zasmakuje, bo normalnie
                        nie akceptuje nic poza cycem, kaszką, deserkami, chrupkami i Miśkoptami. Jednak
                        takich bardziej "dorosłych" rzeczy to boję się dawać. A Wy się nie boicie? Np.
                        w Danonie jogurcie piance jest strasznie dużo chemii. I tłuszczu więcej niż w
                        zwykłym. No nie wiem, może jestem przewrażliwiona.
                        Rosie, co do karmienia w nocy, w kwietniowym "Dziecku" Monika Staszewska pisze,
                        że co 2 godziny można uznać za normę. I że w nocy mleko jest bardziej tłuste,
                        może dziecko właśnie takiego mleka potrzebuje, i samo to sobie reguluje. Wiem,
                        że to męczące...

                        Życzę Wam Wesołego Alleluja, mokrego dyngusa i dużo słoneczka na ten świąteczny
                        czas.
                        Buziakujemy mocno,
                        ZMM
                        • rosie.rosie jedzenie i picie 26.03.05, 00:02
                          Moniko, jak ja zauwazylam, ze mam b. malo pokarmu to spanikowalam i wypilam
                          kilka razy herbatke laktacyjna. Pomoglo. Stwierdzilam, ze jeszcze nie chce
                          odstawiac. Zaczne, gdy Kamilka skonczy rok. Poza tym widze jak Pyzunia ciagnie
                          do piersi, czasem w ciagu dnia sie przytula i przystawia.

                          Dzis Kamileczka zakrztusila sie jablkiem. Doszlo do tego, ze musialam ja
                          obrucic glowka w dol i poklepac po pleckach zeby wszystko wypadlo. Zaczela
                          jakos tak dziwnie lapac powietrze. Przestraszylam sie. Nie wiem skad u mnie
                          taka szybka i fachowa reakcja, bo zawsze omijalam te opisy i rysunki w
                          stylu 'jak postepowac gdy niemowle sie zakrztusi' wychodzac z zalozenia ze mnie
                          to nie moze spotkac.

                          Tez chcialabym podawac kanapeczki, ale smarujac indykiem czy kurczakiem Gerbera
                          to nadal bedzie papka! Pani doktor zalecila mi pieczenie miesa i podawanie tego
                          na kanapki, ale jakos nie moge sie zmusic. Poza tym watpie, ze Kamilka bedzie
                          to jadla. Jednak w koncu musze sprobowac, a noz jej zasmakuje.

                          Z tym doroslym jedzenie to jest u nas tak, ze Kmilka widzac cos nie na lyzeczce
                          od razu odmawia machajac glowka na 'nie' i nie dajac sobie wlozyc do buzi.
                          Hm, a moze podac jej to na lyzeczce - teraz tak sobie pomyslalam.

                          A jak u Was z piciem? Chodzi mi glownie o niekapka.

                          To tyle na dzis.
                          Wkrotce chyba znikne na dluzej, ale to jeszcze dam Wam znac.
                          Pa.
                          • tupelo Re: jedzenie i picie 26.03.05, 10:53
                            Hej, gratuluję przytomności umysłu. Ja też miałam podobną sytuację: Zosia
                            zaczęła się krztusić Miśkoptem. Chyba nie było to takie poważne krztuszenie,
                            ale się trochę przestraszyłam i też ją przełożyłam przez kolano głową w dół,
                            żeby wytrząść ten kawałek. Oby jak najmniej takich przygód. Wydaje mi się, że z
                            tym jedzeniem papek to trzeba czasu. Zaczynać od miękkich i trochę grubszych
                            grudek, np. rozdrobnić widelcem ugotowanego ziemniaczka czy marchewkę, a potem
                            już trochę grubsze i twardsze. Poza tym jak urośnie więcej ząbków, to będzie
                            lepiej. U nas nadal dwa sad Co do pieczenia mięska, to mnie osobiście wydaje
                            się, że to trochę za wcześnie, na razie lepiej podawać gotowane, wiadomo, że
                            pieczone jest bardziej ciężkostrawne. Zosia rwie sie do dorosłego jedzenia, ale
                            nie wszystko jej chcę dawać. Dostaje więc pajdę chlebka, trochę ziemniaczków,
                            ale np. rosołku jeszcze nie próbowała, chociaż mogłaby. Ale taki rosołek jest z
                            kolei dosyć mocno solony, co obciąża nerki. Nie to, żebym się trząsła nad
                            dzieckiem i trzymała je pod kloszem, ale z jedzeniem akurat wolę uważać, a to
                            ze względu na ryzyko alergii (które jest, bo mąż jest alergikiem), a to z uwagi
                            na to, że takie dorosłe jedzenie, np. wędliny jest bardzo naspikowane
                            konserwantami, a słodycze - no cóż, cukier w nadmiarze też nie jest najlepszy
                            dla takich maluszków, poza tym czasami to są tylko puste kalorie.
                            Ale w kwietniowym "Dziecku" znalazłam fajny przepis na leguminkę:
                            4 płaskie łyżki kaszki kukurydzianej (suchej), 10 łyżek wody, łyżka dronych
                            rodzynek (u nas oczywiście bez rodzynek), pół dużego kwaśnego jabłka, surowe
                            żółtko, łyżeczka masła, szczypta sproszkowanego imbiru. Rodzynki zalej
                            wrzątkiem. W małym rondelku zagrzej wodę na kaszkę. Wrzuć ją do wrzątku i gotuj
                            na wolnym ogniu. Kilka razy zamieszaj. Gdy kaszka wchłonie całą wodę, włóż ją
                            do miski, a gdy nieco przestygnie, dorzuć żółtko i imbir i dokładnie rozetrzyj.
                            Obrane jabłko pokrój w kostkę lub zetrzyj na tarce o dużych oczkach. Rodzynki
                            osącz na sitku. Wymieszaj kaszkę z owocami. Malutkie naczynie do zapiekanek (o
                            średnicy 10-12 cm) wysmaruj częścią masła. Włóż kaszkę, resztę masła rozdrobnij
                            i posyp wierzch kaszki. Nagrzej piekarnik do 150 st. Wstaw naczynie na blachę i
                            wlej tyle wody, by pokryła ją warstwa 1-2 cm. Wstaw blachę do piekarnika i
                            wypiekaj budyń przez 40 minut (musi się lekko zrumienić). W razie potrzeby
                            dolej wody. Leguminę możesz polać sose. Zagotuj ćwierć szklanki wody, wlej
                            zawiesinę z pół łyżeczki mąki ziemniaczanej rozdrobnionej w łyzce zimnej wody.
                            Zestaw kisiel z ognia i dodaj ćwierć szklanki soku wycisniętego z czerwonych
                            owoców (malin, zurawin, itp.)
                            Pozdrawiam serdecznie, do usłyszenia!!!!
                            Zaraz idziemy z Zosią święcić....
                            Buziaki
                            Monika
                            • rosie.rosie Re: jedzenie i picie 26.03.05, 22:09
                              No, no to ci dopiero potrawawink leguminka!
                              Ja to w ogole nie daje Mlodej nic ze swojego talerza, bo zawsze tam znajde cos
                              czego ona moim zdaniem nie powinna smakowac /pewnie przeginam/. Przygotowuje
                              wszystko specjalnie i oddzielnie dla Kamilki. A z tymi wiekszymi kawalkami to
                              oczywiscie, ze probuje rozgniatac widelcem lub trzec na tarce z wiekszymi
                              oczkami. Ciezko jednak nam to idziesad
                              U mnie maz tez alergik wiec Pyza od poczatku byla traktowna jako potencjalna
                              alergowiczka, ale na razie odpukac..

                              Aha, i pytalam o picie, bo z tym tez mamy problemy. Zamiast pic to Mloda tylko
                              gryzie ustnik. Jak jej czasem cos skapnie to jest wielka radosc, ale po ilosci
                              widze, ze to jest tyle co kot naplakal.
                              Zdejmuje jej co jakis czas ten zaworek od niekapania i sama podaje jej picie.
                              Kamilka wie, ze to jest po to zeby sie napic, ale nie wie, ze najlepiej to
                              byloby sobie possac. Jak ja tego nauczyc?
                              Mamy kubek Aventu. Niestety ustnik jest twardy.
                              Widzialam w sprzedazy niekapki z miekkimi ustnikami, moze sie zdecyduje i
                              takowy zakupie dla niej. Czasem to podobno ulatwia dzieciom picie.
                              Butelka ze smoczkiem to juz dawno poszla w zapomnienie, Kamilka zachowuje sie
                              jakby nigdy nie potrafila z niej pic!?

                              Jola, odnosnie wozka to ja nie jestem kobieta zmotoryzowana, wiec u nas wozek
                              jest uzywany bardzo czesto. Czy spacerowka nie wydaje Ci sie waska, czy ja mam
                              jakies omamy?
                              Kupujac ten wozek to myslalo sie w zasadzie tylko o gondolce, bo kiedy to
                              bedziemy zmieniac na spacerowe, a tu prosze, czas tak szybko leci.

                              Nasze szkraby koncza juz 10 miesiecy!
                      • rosie.rosie Re: Nocnik i jeszcze raz lane kluseczki 26.03.05, 00:06
                        Pio dziekuje za szczegolowy przepis na kluseczki.
                        Jestem antytalenciem kuchennym.
                        Mam zamiar sie jednak przemoc i wkrotce to zrobic.
                        Oby wyszlo zjadliwe.
                        • djzeberko NIE WIEM CO ROBIĆ - pomocy !!! 26.03.05, 23:56
                          Witajcie!!!

                          Mamy problem:

                          Madzia dziś co chwila brudzi pieluszkę. Zrobiła dziś kupkę 12 razy. Boję się ,
                          że złapała roto-wirusa (ostatnio sporo znajomych dzieci go załapuje)i skończy
                          się to pobytem w szpitalu , aby zapobiec odwodnieniu organizmu. Choć moja mała
                          nie ma wszystkich typowych objawów: gorączki, biegunki i wymiotów - ma jedynie
                          to drugie to i tak mnie to bardzo przeraża. Podałam jej dzisiaj jedynie Smectę,
                          ale po niej zrobiła jeszcze kupkę 3 krotnie . Teraz w końcu śpi, ale boję się
                          świątecznego poranka, aby nie zaczęło się na nowo.

                          Dziewczyny poradźcie jakimi sposobami domowymi można pozbyć się biegunki i bólu
                          brzuszka. A jak poradzić sobie z odparzaniami pupy ???

                          Proszę odpiszcie bo ja cierpię razem z nią !!!

                          Z góry dziękuję i życzę Wesołych Świąt !!!

                          M&J
                          • tupelo Re: NIE WIEM CO ROBIĆ - pomocy !!! 27.03.05, 08:44
                            Na biegunkę koniecznie marchwiankę, jeśli nie chce Ci się robić (drobno starta
                            marchew z wodą zagotowana), można kupić w aptece marchwiankę Hippa. Koniecznie
                            też dać Lakcid lub Trilac, żeby odbudować florę bakteryjną. Na od[arzoną pupę -
                            wietrzenie i podsuszanie suszarką z odpowiedniej odległości, no i grubo
                            smarować kremem.
                            To tyle na szybko w niedzielny poranek.
                            Wesołych Świąt, oby Madzialenka szybko doszła do siebie!!!!
                            M.
                          • tupelo Re: NIE WIEM CO ROBIĆ - pomocy !!! 27.03.05, 08:57
                            Mąż lekarz mi tu podpowiada, że jeśli to jest aż 12 razy, to jednak trzeba do
                            szpitala, bo dziecko może mieć poważne zaburzenia elektrolitowe, no i być
                            odwodnione. Współczuję i życzę dużo zdrówka!
                            Monika
                        • jola.wie Niedziela Wielkanocna!!!! 27.03.05, 00:25
                          WESOLYCH ŚWIAT! Alleluja!

                          (ciekawe zresztą, czy któraś z was tu zajrzy przez najbliższe dwa dni smile))

                          U mnie wszyscy śpią, a ja zmiast odsypiać godziny spędzone na sprzątaniu i przy
                          kuchni - męczę oczy przed monitorem smile))

                          Spacerówka - rosie, nie masz omamów - ona jest wąska. Kiedy kupowaliśmy, to
                          specjalnie oglądalam spacerówkę, czy jest wygodna, bezpieczna i ładna (!). I
                          taka właśnie mi się wydawała. Cieszylam się nawet, że dziecko w niej tak
                          głęboko siedzi, chronione od wiatru czy słońca... Ale dopiero teraz mam do
                          czynienia z realnym dzieckiem, bo wtedy to siedziało ono sobie głęboko w
                          brzuchu! i było o dwie trzecie mniejsze smile)) pocieszam sie (i ciebie też), że
                          niedługo nasze panny zrzucą zimowe odzienie, kocyki i śpiworki, to im będzie
                          trochę luźniej w tych wózkach, zobaczysz, jeszcze nam się będą podobały!

                          Ja też przeżyłam niedawno "pustostan"! Ale trwał on trzy dni! A Madzia
                          uwieszona cycka! A dzisiaj dostałam @, i tak sobie myślę, że to było właśnie
                          spowodowane hormonami. Madzia dalej robi problemy przy mleku, udaje mi się jej
                          wcisnąć mleko w towarzystwie kaszki mieszanej i 'ŻYWEGO OWOCU" w postaci
                          zmiksowanej. Niestety dostała jakiś czas temu wysypek i one się cholera
                          utrzymują. Myślę (choć pewna nie jestem), że oto mamy jasność w kwestii alergii
                          i tak mi przykro! Zmieniłam proszek z powrotem na niemowlęce mleczko do prania,
                          a praliśmy już od dawna normalnie. Szlaban na "podjadanie" - łatwo powiedzieć,
                          trudniej zrobić: Madzia rwie się i drze o każdy kęs który rodzina pakuje do
                          ust. Nie chce tych swoich niemowlęcych paści tylko "dorosłe" jedzenie. Trzeba
                          ją karmić osobno (!), ale nawet nakarmiona domaga sie naszego jedzenia, jeśli
                          siedzi z nami przy stole, a tak najczęściej jest. Mam ją izolować? choćy ze
                          względu na uczulenie... Smoczków, niekapków dalej nie lubi, wszystko gładko
                          wchodzi łyżeczką. Może ten "giętki niekapek" będzie jakimś rozwiązaniem?

                          Monia, u rehabilitanta: pan doktor orzekła "łagodną atonię mięśniową" z której
                          wynika zapóźnienie w rozwoju ruchowym, trzeba ćwiczyć. Dadzą mi znać o
                          terminie - do tej pory nie dali, po świętach musze dzwonić. Z tym, że minał
                          tydzien od wizyty, a Młoda jakby jej ktoś pieprzu pod ogon nasypał: wyrzuca
                          zabawki poza zasięg, a potem przybierając postawę "prawie na czworaka" próbuje
                          po nie sięgać. Zaczęła się przemieszczać, dzisiaj przy pełnym pokoju ludzi
                          straciliśmy ją z oczu: wjechała na brzuchu pod kuchenny stół! (dystans: 3
                          metry). W ciągu dwóch dni od wizyty w przychodni nauczyła sie podciągac na
                          szczebelkach od łóżeczka do siadu i klęku (!). Może powinnam z nią częściej
                          chodzic do specjalistów???> Najwyraźniej te wizyty działają na nią
                          mobilizująco! smile)))))

                          Padam na dziób. Jak znam życie, to kiedy zacznę łapac sen, moje kochanie się
                          obudzi. I nie mam na myśli męża.... wink) Z niewyspania i przemęczenia też można
                          stracić pokarm...wink Udam się jednak w kierunku sypialni.
                          Na zrazie i czołgiem! smile))

                          Ach, wesołych świąt!!!
                          • rosie.rosie Re: Niedziela Wielkanocna!!!! 27.03.05, 22:50
                            A ja jednak sie tu dzis melduje.
                            Chwila ciszy laskotana delikatnym szumem wentylatorka komputerowego dobrze mi
                            zrobi po przedswiatecznej bieganinie i swiatecznych tlumach gosci /cale
                            szczescie nie u naswink/

                            Sniadanie wielkanocne mielismy u siebie w domku. To takie nasze pierwsze
                            samodzielne w domku. Naszykowalam dla nas dwojga i dla Kamilki. Niestety, sen
                            zbyt wczesnie ja zmozyl i sniedanko przespala, szkoda, moze za rok bedzie
                            inaczej.

                            A po poludniu mielismy w rodzinie duza impreze i to sie dopiero dzialo.
                            Pyza o dziwo zniosla to po bohatersku i dawala sie nosic na rekach pierwszy raz
                            w zyciu widzianym ciotkom i nieciotkom. Zaliczylismy tez drzemke na spacerku i
                            sie troche dotlenilismy wszyscy troje.

                            No to jeszcze raz od nas Wesolych Swiat!

                            Duzo zdrowka dla Madzienki.
                            Po tym co napisala Monika to juz chyba nic lepszego nie dodam, jedynie
                            szybkiego powrotu do zdrowia.

                            Pozdrawiam swiatecznie.
                            • jola.wie co u Madzialenki?! 29.03.05, 20:32
                              rówieśmicy i imienniczki mojego Dziobaka?!

                              Wiecie co, dostałam łaskawie poradnik odnośnie żywienia niemowląt, o który
                              napisałam kiedy Magda miała sześc miesięcy. Dostałam go tuż przed świętami. Z
                              publikacji wynika, że źle karmię moje dziecko, za mało. Nie wiem jednak, gdzie
                              miałabym zmieścić te wszystkie brakujące posiłki. Do południa dziecko powinno
                              być po mleku, kaszce, herbatce, deserku i soczku, potem ma dostac mleko, zupkę,
                              drugie danie, kaszkę i na kolację znowu mleko. Tym sposobem można spędzic cały
                              dzien na karmieniu malucha! smile)))

                              Madzia się dźwiga na cztery (łapy! smile))) Nie wie co zrobic z nogami,ale i tak
                              NIE WIERZE WŁASNYM OCZOM! Supermobilizująco działają na nią gazety w dolnej
                              części stolika w salonie. Będę musiała znaleźć im inny domek smile))
                              • rosie.rosie Re: co u Madzialenki?! / jedzenie, spanie.. 29.03.05, 21:57
                                Tak, jak tam Magda sie czuje?

                                A Madzi Jolowej szczerze gratuluje, Jolu, teraz to sie juz na dobre zacznie.

                                Chociaz Kamilka do niejadkow nie nalezy to tez sie zastanawiam kiedy ja bym jej
                                wcisnela te wszystkie posilki. Nie piszesz o ilosciach ale wyobrazam sobie,ze
                                tez by mnie zaskoczyly. Ciekawa jestem czy ktos tak karmi? A moze sie myle.
                                W kazdym razie u nas widze spadek zainteresowania jedzeniem na rzecz wszystkich
                                innych zajec zwiazanych z poznawaniem swiata.
                                W nocy, jesli chodzi o karmienie piersia niestety wszystko po staremu.
                                Czy 10-cio miesieczne niemowle wciaz potrzebuje tak czesto 'cycac'? Coraz
                                czesciej zaczynam w to watpic. Kamilka w kazdym razie w nocy budzi sie z
                                placzem i nie daje sie inaczej ukoic jak piesia. Martwi mnie to, bo nie
                                wyobrazam sobie jak to bedzie z odstawieniem, o czym coraz czesciej rozmyslam i
                                zastanawiam sie jak to z nami bedzie.

                                Druga rzecz, ktora spedza mi sen z powiek, to spanie Kamilki. W dzien tylko na
                                spacerze w wozku lub na balkonie w foteliku. Nasze proby odzwyczajenia od
                                usypiania przy piesi w dzien tym sie wlasnie skonczyly - dziecko nie potrafi
                                spac w domu!! To chyba nie jest normalne. Poza tym w nocy zasypia tylko przy
                                piersi i wylacznie w lozku rodzicow. Tez nie ma sie czy chwalic..
                                Lozeczko stoi puste, ciekawe czy jeszcze doczeka sie lokatora?

                                Napiszcie jak to teraz u Was wyglada i jak planujecie na przyszlosc.

                                ps. Jak tam po swietach?
                                Bo ja juz ma dosc jajek na jakies pol rokuwink
                                • nelka1313 spanie.. 29.03.05, 22:12
                                  Wybaczcie kochane ale na temat jedzenia nie będe sie wypowiadać wcale! Wole się
                                  nie dołować sad(((.

                                  Co do spania to właśnie mamy istne szaleństwo.Wieczorem Martula łaskawie
                                  zasypia koło 22,30.Co oznacza,że jeszcze nie śpi! Można by pomyśleć,że dziecko
                                  odeśpi sobie rano- taaa- próżne nadzieje, wstaje punkt 7-no teraz 8.Za to
                                  zasypia koło południa tak na 1,5-2 godzin i koło 15 na godzinkę.

                                  Ta nasz calineczka ma tyle energii,że jest w stanie wykończyć po kolei trzy
                                  dorosłe osoby i mieć jeszcze siłę na czwartą.Ostatnio jest nie do opanowania.W
                                  dzień nie kładę nawet kocyka na podłogę, bo i tak cały czas drapie sie na
                                  krzesła, stoliki, szafki I chodzi sobie wkoło tych mebelków.

                                  No tak pewnie trzeba dziecko uspić- tylko kto jej da radę wink))))))

                                  buziaki

                                  A i gratulacje dla Madzi za jej wyczyny, Pamietam,że Monika pisała,że kiepsko
                                  sie czuje-mam nadzieję,że wirus zwalczony....

                                  A i mam nadzieje,że u djzeberko wszystko ok i biegunka przeszła maleństwu.

                                  pozdrawiam
                                  • rosie.rosie Re: spanie.. 29.03.05, 22:26
                                    No tak Nelka u nas podobnie. Przed zmiana czasu pobudki byly o 6!
                                    Teraz po zmianie czasu /na masza korzysc/ i zainstalowaniu rolety
                                    zaciemniajacej na okno Mloda spi do 9.
                                    A na noc klade spac uparcie o 19:30. Nie byloby to jednak mozliwe gdybym
                                    pozwalala na drzemke po 16. Moze tez sproboj przesunac druga drzemke troche
                                    wczesniej.
                                    Chodzilo mi jednak o cos innego, o sposoby zasypiania.
                                    Pozdrowienia dla wszedobylskiej Martuli od wszedobylskiej Kamilki.
                                    • tupelo Re: spanie.. 30.03.05, 09:28
                                      Hej,
                                      dzięki za życzenia zdrowia i pytania, już mi dużo lepiej, nawet w święta czułam
                                      się w porządku.
                                      U nas z nowości to wychodzące dwa ząbki, ale... dolne dwójki. A ja tak czekałam
                                      na górne!
                                      Święta mineły szast prast, Zosia była bardzo grzeczna w gościach (tzn. u
                                      dziadków), natomiast w domu maruda jak 150, myślę, że to przez ząbki.
                                      Ostatnio jeździmy spacerówką, ale nie w celu spania, tylko oglądania świata.
                                      Zosia jest cała happy, usmiecha się cały czas, gada jak najęta, wszystko ja
                                      interesuje. A jak się zmęczy, to śpi. Ale dzienne spanie mamy załatwione
                                      właśnie przez spacery, w domu jeśli trzeba, umie spać w dzień, ale najwyżej 40
                                      minut (zasypia ululana lub przy piersi).
                                      W nocy ze spaniem u nas jest podobnie jak u Ciebie, Rosie, Zosia budzi się z
                                      płaczem i daje sie ukoić i zasypia na nowo tylko przy piersi. Mnie też to
                                      martwi, ale na razie nie mam możliwości, żeby to zmienić, myślę, że trzeba się
                                      przygotować na parę nieprzespanych nocy, ciężkich, płaczących, ale na razie mam
                                      w głowie tylko magisterkę, jestem tak padnięta, że nie mam siły teraz o tym
                                      myśleć. Nie mam również siły myśleć o jedzeniu, Zosia je mało, a najchętniej
                                      cyca i już, nie będę sie o tym rozpisywać. Kupiłam wczoraj fajny dodatek
                                      do "Twojego Dziecka" - "Karmimy maluszka" (czy jakoś tak), są tam fajne
                                      przepisy.
                                      Co do ruszania się, to Zosia pieskuje, ale sama nie za bardzo podwinie kolanka.
                                      Martwię się tym też, tzn. tym, że nadal nie ruszyła na całego, nie podciaga
                                      się, nózki jeszcze zupełnie nie gotowe. Ale trudno, kiedyś wszystko przyjdzie,
                                      tylko trochę później niż u Waszych maluszków. Ćwiczymy trochę, ale przyznaję
                                      sie, że nie jakoś rewelacyjnie dużo, po prostu brakuje mi już sił i dyscypliny.
                                      A wracając jeszcze do spania, Zosia śpi mniej więcej od 21 do 6-7 rano, a potem
                                      w ciagu dnia ma dwie drzemki po ok. 1-1,5 godziny (czasem pośpi i 2 godzinki).
                                      To tyle na razie.
                                      Trzyamajcie się,
                                      Co u Madzialenki????
                                      Pozdrawiam
                                      Monika
                                      • beciaw77 Re: spanie..i inne 30.03.05, 10:47
                                        znów do Was zajrzałm bo mamy mniejszy ruch w biznesiewink po Świętach i zamiast
                                        nadrabiac zaległości w pracywink nadrabiam zaległosci na forumwink hehehe
                                        UF!
                                        takie wielkie UF bo mnie pocieszyłyscie tym spaniem Waszych dzieciaków-marne
                                        pocieszenie bo i Was widze to dołuje-ale u mnie niestety tez spanie wyglada
                                        podobnie-fakt!-Dominika zasypia miedzy 20 a 21 ale budzi się w nocy po kilka
                                        razy a ostatnio z takim rykiem że cięzko ja uspokoić i utulić-to prawie
                                        histeria i nie wiem wtedy co robić bo nic nie skutkuje!!sad
                                        Więc pobudki nocne mamy po kilka razy i juz od pierwszej lezy z nami w łózku co
                                        nie znaczy że śpimy do ranasad oj nie cycuś cycus i jeszcze raz cycuśsad i
                                        pobudka miedzy 5 a 6 na starywink czyli 6 i 7 na nowy czassad bu... nawet w
                                        sobote i niedziele? busad marze żeby juz móc przespać całą noc....
                                        Na jedzenie nie narzekam-11 kilo zywej wagiwink i rwie się do naszego talerzawink
                                        a wszystko jest "mnam mnam"wink
                                        No i zaczęła jakis czas temu chodzić w pionie trzymana za raczki-komediawinkale
                                        Miska nie uznaje innej formy przemieszczania się jesli ma w poblizu rodziców
                                        ciotki lub dziadkówwinkchyba ze akurat nie ma nikogo pod reką... to z braku
                                        lakuwink mozna sobie podraczkowac do mebli wersalki etc i pozrzucać wszystko co
                                        sie da (najbardziej lubi zabierac sie za zdjecia które stoja na meblach)wink tak
                                        więc było sobie spokojne dziecko a terazwink spiewanie piski wrzaski jak czegos
                                        nie dostanie kopanie piłki tłuczenie nogami po podłodze wstawanie przy drzwiach
                                        balkonowych i malowanie szlaczków na szybach wyslinionym palcem.... wszedzie
                                        jej pełno-ale to chyba dobrze-choc czasem to sobie myslę ze jakas nadpobudliwa
                                        chyba wink ?
                                        Kurcze wszystko super tylko to spanie...
                                        i w dzień mało spi a jak zasnie to po godzinie się budzi z rykiemsad ...
                                        zastanawiam się nad odstawieniem jej od piersi,ale dopiero pewnie blizej
                                        wakacji bo teraz bym juz chyba na rzesach do pracy chodziła (choć często i tak
                                        cięzko wstać i wysiedziećsad te kilka godzin...)
                                        Dziękuje za zyczenia Świateczne rosie i tupelowink
                                        Pozdrawiam i obiecuję sobie i Wam że będe zagladac częściej bo sie już
                                        strasznie stęskniławink
                                        Beata
                                        P.S. aaaaa i witam nowe uczestniczkiwink
                                        • beciaw77 aaaa i jeszcze;-) 30.03.05, 10:50

                                      • rosie.rosie Re: spanie.. 30.03.05, 15:55
                                        Hm, no to pocieszajace, ze nie tylko u nas tak cienko ze spaniem.
                                        Przynajmniej bedziemy sie mogly nawzajem wspierac.
                                        Ciekawa jestem jak dlugo jeszcze beda trwaly tego typu problemy.
                                        Wczoraj wieczorem probowalam nie podawac piersi, gdy sie Mloda obudzila.
                                        Podawalam smoczek i przytulalam, co nawet zadzialalo ku mojemu zdziwieniu.
                                        Efektem bylo jednak 5 pobudek miedzy 20 a 24 o ktorej to zapodalam piers i
                                        skonczylo sie budzenie gdzies do okolo 3.
                                        I co lepsze?
                                        Nie wiem, moze powalcze jeszcze z tym smoczkiem /jesli sie uda/. Chcialabym,
                                        zeby Kamilka stwierdzila, ze nie warto sie budzic na smoczka i dala sobie
                                        spokoj z tymi czestymi pobudkami.
                                        Uwazacie, ze moze byc tak czesto glodna?

                                        Moniko, ciesze sie, ze lepiej juz sie czujesz.
                                        Teraz przyszla na mnie kolej.
                                        Od swiat lupie mnie w starych kosciach i bola mnie miesnie. Dzis mam przytkany
                                        nos, drapanie w gardle i ogolnie slabo sie mam.
                                        Nie wiem co moge brac karmiac. Boje sie brac czegokolwiek. Jedynie
                                        rutinoskorbin i wit.C sobie zaaplikowalam. Poza tym czosnek, herbatka z cytynka
                                        i sokiem malinowym. Co by tu jeszcze mozna dodac?

                                        Gratuluje Zosi, a mama niech sie nie martwi tylko cieszy postepami pociechy.
                                        Przeciez to ogromniasty wysilek i nie od razu stanie na nogiwink Stopniowo, ale
                                        zobaczysz jak szybko beda nastepowaly kolejne fazy.
                                        W sparwie zabkow to dziwnie, co? Ja tez wypatruje wciaz gornych jedynek. Moze
                                        tez zajze na dol i sie zdziwie.

                                        Becia, witaj po dlugiej nieobecnosci.
                                        Dominika dzielnie juz kroczy, no, no, tylko pozazdroscic.

                                        No to koncze, bo dziecie skonczy drzmke a ja ani nie odpoczne ani nic nie
                                        zrobie w domu.

                                        ps. Ponawiam pytanie odnosnie niekapkow i picia.
                                        • tupelo Zabki aaaaaa! 30.03.05, 15:58
                                          Zosi wychodzą 4 zęby naraz!!!!!!!
                                          W sprawie niekapków odezwę się później/
                                          Rosie, dużo zdrówka.
                                          Monika
                                          • rosie.rosie Re: Zabki aaaaaa! 30.03.05, 16:03
                                            O rany, to ci dopiero wiadomosc!
                                            Rozumiem ze gorne jedynki tez sie pokazuja.
                                            No to przespanej nocki zycze.
                                            Czy nas tez to czeka? Nie..wink
                                            • tupelo Re: Zabki aaaaaa! 30.03.05, 23:01
                                              Idą dolne i górne dwójki. Już teraz od zaśnięcia mieliśmy dwie pobudki, ale nie
                                              na cyca, tylko na lulanie. Muszą jej bardzo te ząbki przeszkadzać. Bidulka
                                              kochana.
    • rosie.rosie wiosennie 30.03.05, 16:00
      Aha, i jeszcze..
      Ubieracie jeszcze zimowe kombinezony i polarowe czapki?
      Kurcze, ja tak. Nie jest jeszcze tak goraca wbrew pozorom /przynajmniej u nas/.
      Pod spodem Kamilka jest oczywiscie ubrana lekko.
      Zreszta wydaje mi sie, ze wlasnie na spacerze mnie przewialo.
      Pa.
      • tupelo Re: wiosennie, niekapki i Zosine badania 30.03.05, 23:14
        Tak, zakładam jeszcze kombinezon, z tym, że mam dwa, po Zofikowych
        siostrzeńcach, jeden, cieplejszy, był na zimę, a teraz zakładam lżejszy.
        Oczywiście pod spód wtedy ubieram lżej. Polarową czapkę zamieniliśmy już jednak
        na wiosenną, ale kiedy jest wiatr, zakładam na nią kaptur i już. Zosia jest
        bardzo zadowolona, że może się teraz bardziej ruszać w wózku. Tak chce oglądać
        świat, że siedzi sztywno, nie chce się nawet oprzeć, a jak już się zmęczy, to
        zasypia na... siedząco, głowa opada do przodu, no to ja ją hyc do tyłu,
        rozkładam spacerówkę i śpimy słodko.

        Co do niekapków to z niekapka zrezygnowałam, bo stwierdziłam, że jest mało
        higieniczny, to ustrojstwo w środku nie dało się dobrze wymyć i nie mogłam
        dawać przez ten kubeczek gęstszych soczków. Kupiłam za to dwa ustniki
        silikonowe z Canpola, każdy z 4 dziurkami, do nauki picia z kubka. Zakładam
        nieprzemakalny śliniak i już. Czasem przy piciu trochę pokasłuje, bo jednak
        szybko leci, ale nie jest źle.

        O spaniu jeszcze - u nas smoczek nie spełniłby swojej funkcji, bo Zosia jest
        dzieckiem "bezsmoczkowym": na początku nie chciałam jej dawać, żeby nie
        zaburzyć techniki ssania piersi, a potem już nie chciała.

        O badaniach - dziś łapaliśmy siusiu do woreczka (odklejanie tego potem jest
        okropne!) i pojechaliśmy do przychodni na ważenie i pobieranie krwi. Nasza
        babcia-pediatra swierdziła, że Zosia za mało je jedzonka "pozacycowego", więc
        możliwe, że ma anemię i trzeba sprawdzić, bo może potrzebne będzie żelazo. No i
        wyszło wszystko OK, siusiu czyste, hemoglobiny 11.4, czyli wcale nie tak źle,
        tylko hematokryt podwyższony, czyli ma duże zagęszczenie cząsteczek krwi - a
        wszystko dlatego, że mało pije. Waży 8820 g, czyli w ciągu miesiąca przybrała
        ok. 300 g, to już lepiej niż poprzednie 200 g - ufff. To chyba dzięki kaszkom.

        I to by było na tyle. Dobranoc
        • beciaw77 Re: wiosennie, niekapki i Zosine badania 31.03.05, 08:36
          Witajciewink
          My tez przerzuciliśmy się na lżejsze ciuchy-choc wczoraj tak wialo że znów
          załozyłam Misi zimowy kombinezon i ciut cieplejsza czapeczke...zresztą mojemu
          małemu chodzikowi kombinezon zaczyna przeszkadzać na spacerach-bo Dominika
          GŁOŚNO domaga się wyjecia z wózka i protestuje przed siedzeniem zsuwając się w
          dół wózka i zawisając na szelkach nogami prawie nad ziemiąwinkwięc spodnie i
          kurtka na ciepłym polarze sa wygodniejszewink
          Cos nam zaszkodziło po świętachsad i wczoraj były 4 kupy i odparzone pupsko-ale
          na szczęście na tych 4 się skończyło (i potwornym ryku w południe-chyba ból
          brzuszka) no i noc była w normie czyli 4 bobudki i wstajemy! o 6 rano....wink
          Pewnie mama przesadziła ze swiątecznymi pysznosciami i teraz dziecko
          odpokutowało....sad?
          No to Zosia ma za soba pierwsze bbbrrrr badanie krwi-strasznie było? bo tez za
          jakiś czas zamierzamy sobie zrobić...

          No i ochłodziło się troszke i wiatr wieje paskudny -ale słoneczko świeci że hej!
          Miłego dnia i pogody...duchawink bo na zewnatrz chyba znośnie?
          Beata
          • beciaw77 niekapki 31.03.05, 08:43
            znów mi umknełowink
            kupiłam Dominice niekapek Aventu ale traktowała go jako gryzaczek i za nic w
            swiecie nie chciała "zassać" więc zrezygnowałam-za to coraz lepiej idzie jej
            picie ze zwykłego kubka! Babcia-która się nią zajmuje do południa- pozwala jej
            podpijać herbatkewinki tak najpier Miśka wyciągała jezyk i lizała jak kotek ale
            teraz po kilku razach już załapała i popija sobie troszkewink
            Wiec może niekapek nie bedzie potrzebny do naukiwink a przyda się do zabawy lub
            w chwili gdy zacznie się "ja śama"wink?
          • tupelo Re: wiosennie, niekapki i Zosine badania 31.03.05, 09:43
            Badanie krwi... no cóż, nie jest to miłe, pani w laboratorium nakłuła jej
            paluszek (opuszek) - i wtedy był najgorszy płacz - a potem przez chwilę...
            wyciskała z niego krew do takiej malutkiej probóweczki... Brrrrr... Nie mogłam
            patrzeć i chciało mi się płakać razem z Zosią. Ale na szczęście płacz ustał
            zaraz po wyjściu z gabinetu.
            • jola.wie rerererererere :)))) 31.03.05, 13:42
              Becia, jak miło cię znowu widzieć, dzięki za życzenia dniokobietowe, sorry za
              niekomunikatywnosć, chociaż jednym z moim noworocznych postanowień było hucznie
              obchodzić wszystkie okazje w ciągu roku i skłądac życzneia wszystkim
              zainteresowanym W TERMINIE (!), to jak do tej pory nie bardzo mi to wychodzi.
              Może dlatego, że jeszcze nie znalazłam czasu, żeby te postanowienia ze starego
              terminarza przepisac do nowego smile)))) - tak naprawdę nie pamiętam, co tam sobie
              napostanawiałam....
              Becia, Dominika jest śliczna!!!! Obcięłaś jej grzywkę? Ja ciągle nie mam serca.
              Robię Madzi kucyk z tyłu głowy, bo inaczej nie da się śliniaka zawiązać.... Ale
              Misi wyjaśniały włoski? Duża, supermix mamy i taty!

              Nie mówcie mi o spaniu w nocy! tez nie mam sposobu na nasze "terrorystki".
              Dzisiaj choćby: "postrzępiony sen" do czwartej, potem nie pamiętam.... Raz mam
              siłę odmawiac cyca i nosić pół nocy jak opętana na rękach, ale najczęściej
              padam na pysk i dla świętego spokoju daję się doić. Madzia odmawia kolejnego
              mleka (Bebilon, nie wiem, jak do tej pory nam umknął?smile)). Odmawia smoczka,
              odmawia niekapków wszelkiego autoramentu. Nie odmawia zdecydowanie specjałów z
              naszych talerzy, przyprawionych, posolonych, popieprzonych , glutenowych, pluje
              kaszką i domaga się kotleta, jak ośmiornica potrafi sobie przyciągnąć talerz i
              zdąży grzebnąć garścią w zmieniakach zanim jej go odbiorę. Zaczyna się zreszta
              faza "rozszerzonego zasięgu": jaki zasięg ma niemowlę? rozpiętośc ramion plus
              półtora metra! smile)))) W łazience, na pralce, gdzie ją "obrabiam" ona zwykle
              grzebie w pojemniku ze szczoteczkami i pastami (opcjonalnie z grzebieniami i
              szczotkami - oba teoretycznie poza jej zasięgiem) i wpuszcza ten cały
              asortyment za pralke, którą potem trzeba odsuwać, zeby to wyjąć, do repertuaru
              naszej rodzinnej komunikacji weszły "mamo, gdzie jest moja
              szczotka/pasta?" "kochanie, gdzie jest moja szczotka/pasta". Kiedy jej
              zabraniam tego robić, natychmiast przerzuca się na przeciwległą ścianę i zanim
              ja zdążę przenieśc wzrok(!), wyciąga wtyczki z gniazdka (również teoretycznie
              poza jej zasięgiem).
              Piski, wrzaski, protesty, spiewy, tańce są na porządku dziennym. Czasem mnie ta
              akustyka irytuje, przyznaję, ale teraz jestem dodatkowo osłabiona chyba
              początkiem wiosny, ok. 14.00 zrywam łącznośc ze światem, choć najczęściej nie
              moge się położyć. Wtedy nie wiem, co kto do mnie mówi, w ogóle nic nie wiem,
              jak funkcjonuję tez nie wiem. Nadludzkim wysiłkiem wykonuję jakiekolwiek ruchy.
              Chyba spróbuje jakiegoś preparatu z żenszeniem, choć tym, czego potrzebuję,
              jest SEN. Wszak przesypiac całe noce przestałyśmy już w ciąży....(pamiętacie te
              nocne wycieczki do toalety? na paluszkach, zeby się maluch nie obudził,
              najczęsciej Madzia się jednak budziła, no i wtedy to już było po spaniu...)
              Mój mąż ostatnio coś chrapie, więc jestem szczęsliwa, kiedy zaśnie na kanapie,
              dzisiaj o czwartej nad ranem uczynnie przyniosłam mu pierzynkę smile)))), bo mi
              się wydaje, ze to chrapanie Magdę budzi dodatkowo....

              W przeciwieństwie do waszych pociech, moja nie umie spac na polu. jest tam za
              dużo wrażeń. Przyzwyczaiłam ją (mea culpa!) do spania w łóżeczku przy szeroko
              otwartym oknie. Tylko w takich warunkach przesypia 2-3 godziny i jest
              wypoczęta. Wczoraj miałyśmy "dzien tułacza" i owszem, drzemała w aucie, ale
              budziła się za każdym razem, kiedy ją wyciągałam, efekt: po południu była
              zmęczona i marudna i jak zasnęła, to spała do wpół do ósmej wieczorem! w
              związku z powyższym jestem teraz uziemiona w domu, choć miałyśmy jechac do
              miasta; Madzia śpi. A ja moge wam tu produkowac lekturę smile)))

              Ale starczy już tego dobrego, dopisze się ewentualnie, jak mi się coś
              przypomni, na razie wysyłam, pa
              • beciaw77 Re: rerererererere :)))) 31.03.05, 20:43
                Cześć Jola!smile Tak obciełam Dominike juz drugi raz za co oberwało mi się
                reprymendumwink od dziadkawink ale cóz icki mnie drażniły-ot co! no i pojaśniała
                mi moja diablica i na pierwszy rzut oka-anioł się zrobił ale pozory mylą!
                Twój post Jolu przypomniał mi pewna irytującą mnie sprawe...
                Czy Wasze dzieci tez tak nerwowo reagują na zakazy i nie robienie tego czego
                sobie zycza? Dominika normalnie wrzeszczy na mnie! Jak mówie "nie wolno!" i
                zmierzam szybko w jej kierunku to nie dość że natychmiast wykonuje zakazaną
                czynnośc to jeszcze schwytana wrzeszczy i wygina sie tak że wysuwa się prawie z
                moich rąk-prostuje całe ciałko i wyciąga do góry ręce-komedia-ale trudno mi ja
                chwilami utrzymac!
                Czy moja tylko to taka złośnica czy to NORMA u 10-cio miesięczniaków? Czasem
                mysle że rośnie mi mały buntownik i złosnica?wink)
                • nelka1313 Re: rerererererere :)))) 01.04.05, 12:03
                  hihi Becia widze,że Martula nie jest sama w swych urwisowskich poczynaniach.Jej
                  reakcja na wszelkie zakazy jest dokładnie taka jak Dominiki.Na dodatek wszędzie
                  jej pełno i nie sposób za nia nadąrzyć.Muszę ją przypinać w krzesełku, wózku, w
                  łóżeczku po sekundzie już staje- nawet ostatnio zaczęła wstawać w spacerówce
                  gdy jej nie przypne.Uwielbia wszelkiego rodzaju kabelki,kwiatki-szczególnie
                  listeczka i ziemnie w doniczce, szafy, szuflady a szafki w kuchni to juz szczyt
                  marzen.Jak tylko zdążę ją dorwać zanim wszystko pootwiera strasznie sie złości
                  i wyzywa mnie :-0 !

                  Co do niekapka to juz dawno Marta z niego pije.Jakoś bardziej jej podpasował
                  niż zwykły smoczek.

                  Kombinezonik zimowy jest jeszcze czasem ubierany, ale gdy nie ma wiatru i
                  świeci słoneczko ubieramy polarowe spodenki i kurteczkę- czapka polarowa juz
                  też trafiła do szafy.

                  Bardzo współczuje Zosi pobierania krewki, nie jest to przyjemne.Na temat badan
                  to aż mi sie nie chce pisać.Przechodzimy z Marta całą serię badań-krew
                  pobierana z żyłu!!!! itp.Nawet nie mam siły o tym pisać, aż mnie ściska jak
                  pomysle ile to dziecko sie nacierpi przy tym.W czwartek za tydzień mamy
                  ostatnie badania , strasznie sie ich boje - małej podadzą laktozę sondą do
                  zołądka sad((( i co pół godziny bedą pobierać krew- i to wszystko na czczo!!!!!
                  buuuu.Ok juz nie zanudzam naszymi problemami..


                  Pozdrawiam wszystkich gorąco- buziaki
                  • aninia1 Re: 10-cio miesięczniaki :)))) 01.04.05, 13:47

                    Elu!!Na pewno bardzo przezywasz te wszystkie badania ale wiesz ,ze lepiej
                    pocierpiec i i wszystko przejsc niz cos przeoczyc:0 Pewnie wszycy Tobie to
                    mówią i wcale nie jestem w tym momencie oryginalna..

                    rosie: kanapeczki: chlebek ( czarny albi biały) ,okrojony ( najczęściej)ze
                    skorki z masełkiem i szyneczka aloi białym twarozkiem,czasami pomidorek albo co
                    mi przyjdzie na myślsmile)Pola sobie zuje i zuje.Na koniec cos do picia ..i juz po
                    śniadanku.
                    Co do kluseczek lanych to maz stwierdził ,że ich sie " nie leje"
                    tylko "szczypie" i wrzuca na wrzątek , co według mniue kłóci sie samo z
                    sobą.Jak LANE to lane!! Zrobiłam jak chciał i wyszły twarde te
                    kluseczki..Wyszło na to ,że dla meza zrobiłąm a nie dla dzieckasmile Ehh chciałam
                    dwie pieczenie na jednym ogniu ugotować - taka ze mnie gospocha big_grinDD

                    Djzeberko- Jak Madziulinka!?? Napisz ,czy wszystko dobrze!!??

                    10-miesięczniaki.Taak,to samo co napisała Becia..Hmmm szaleństwo.Na szczescie
                    taTa ma u mniej jakiś posłuchsmile)

                    Buziaki !!
                    • tupelo Re: 10-cio miesięczniaki :)))) 02.04.05, 22:05
                      Wyszly dwa zeby dolne dwojki, a nawet nie wiem, czy i jedynka gorna sie nie
                      przebila...
                      Zosia tez daje buzi smile To slodkie!!!
                      A jak czegos nie chce, to mowi "nie da". Kiedy mnie nie ma, mowi "dzidzia pa pa"
                      (ja jestem dzidzia wedlug niej surprised)
                      Chyba ja schrupie...
                      • djzeberko Re: 10-cio miesięczniaki :)))) 02.04.05, 23:19

                        -Witam Kochane e-mamusie!

                        Miałam się właśnie Wam czymś pochwalić , gdy dotarły wiadomości o śmierci
                        papieża...

                        Ale pomimo wszystko pochwalę się. Bo przecież życie cudem jest, z którego
                        należy się cieszyć...

                        A więc cieszę się: Moja Magdalenka od kilku dni potrafi chodzić !!! Początkowo
                        puszczała się kanapy i szybko przebiegała kilka kroczków do fotela a później
                        zaczęła przemierzać cały pokój wzdłuż i wszerz (oczywiście ją asekuruję
                        tuptając krok za nią).Ona jest taka szczęśliwa , że pojęła nową umiejętność.
                        Teraz tylko chce kroczyć na nóżkach.

                        Pragnę Wam kobietki podziękować za wszelkie rady dotyczące zwalczania biegunki
                        u małej. Zastosowałam się i jest wszystko w porządku.

                        Niedługo czeka nas wyprawa do pana ortopedy, bo mieliśmy się zjawić u niego na
                        kontroli jak Madzia będzie potrafiła chodzić. I nadszedł ten czas
                        (niespodziewanie szybko - córeczka moja miała 10 m-cy + kilka dni). Mam
                        nadzieję tylko ,że wszystko będzie okey.

                        Madzia coś ostatnio nie przepada za mlekiem modyfikowanym. Dałam się namówić
                        przez teściową i zrobiłam jej dziś na noc butlę kaszy mannej na mleku krowim.
                        Mała zjadła i smacznie śpi. Ciekawe czy nie będzie miała jakis kłopotów
                        następnego dnia. Ona w sumie to juz je nabiał: przetwory mleczne typu - serki,
                        jogurty, twarożki ,ale jadła także budyń i kaszkę mannę na mleku na gęsto z
                        soczkiem malinowym. Więc zaprawę jakotaką miała mam nadzieję więc ,że nic się
                        nie będzie działo niepokojącego.

                        POZDRAWIAMY WSZYSTKIE DZIECIACZKI (zwłaszcza imienniczkę Madzi smile )
                        -
                        tickers.TickerFactory.com/ezt/d/2;10719;30/st/20050624/n/Magdalenka/dt/6/k/6d64/age.png


                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=21869838&a=21869838
                      • djzeberko ['][']['] Jest mi bardzo smutno ... :( 02.04.05, 23:23

                        • nelka1313 Re: ['][']['] Jest mi bardzo smutno ... :( 03.04.05, 23:19
                          ['] ['] ['] ...........
                        • nelka1313 Re: ['][']['] Jest mi bardzo smutno ... :( 03.04.05, 23:21
                          [']['][']
                          • tupelo Re: Nam też... ['][']['] 04.04.05, 09:36
                            [']['][']
                            • aninia1 Re: Nam też... ['][']['] 04.04.05, 10:02

                              Zapaliliśmy świeczki w oknach..Trudno bedzie komukolwiek GO zastąpić ..
                              • beciaw77 Re: Nam też... ['][']['] 04.04.05, 22:19

                                • rosie.rosie Re: Nam też... ['][']['] 06.04.05, 11:47
                                  ..
                                  i wiecie co
                                  na poczatku czulam sie uwiazana tym, ze musze byc w domu z dzieckiem i nie moge
                                  uczestniczyc w tych szczegolnie wieczornych pozegnaniach..

                                  teraz widze jaka rownowage w tych dniach przywraca mi Kamilka
                                  ..
                                  • tupelo Re: Nam też... ['][']['] 06.04.05, 22:22
                                    Tak, dzieci to Iskierki Boże. Mnie też jest smutno, ale kiedy patrzę na Zosię,
                                    nie mogę się nie cieszyć tą jej czystą, dziecinną radością i ciekawością
                                    świata.
                                    Świat jest inny, kiedy odszedł... Ale wierzę, że teraz jest bliżej nas, niż był
                                    jeszcze rok, miesiąc czy nawet tydzień temu.
                                    [']
                                    • milostka1 Re:To znowu ja,po długaśnej nieobecności 09.04.05, 18:25
                                      Witam wszystkie mamy i ich maluszki.

                                      Dawno nas nie było bo kilka razy siadał nam komuter,zamieszanie świąteczne,no i
                                      bardzo smutny poczatek kwietnia sprawiły że nie mialam jak nabazgrac coś do
                                      Was. Ale zaraz nadrobie,a pzynajmniej się postaram.

                                      Zacznę od kuchni.
                                      Od jakiegoś miesiąca Neska zjada na śniadanie kiełbaski dla dzieci,na początku
                                      gniotłam je widelcem ale zalwazyłam ,że Neska świetnie daje sobie rade bez
                                      gniecenia.Po prostu większe kawałki paluszkiem wpycha między dziasełka i
                                      gniecie.Ma tyko dwa ząbki.Uwielbia chlebek i najchętniej wyrywałaby go nam z
                                      rąk ale dostaje tylko skórkę.Zupki zjada nadal dużo ale w dzień je dardzo mało
                                      z cyca co mnie martwi bo ilość mleka mi zmalała.W nocy bez zmian,budzi się co 3
                                      godzinki.Ostatnio Neska nie chce jeść żadnych deserków,ani ze słoiczka ani
                                      domowych,nawet jogurty przestaly jej smakować.Mam nadzieje że jej przejdzie.

                                      Teraz czas na na nowe umiejętnośći.
                                      Umiemy juz wspiąć się po wersalce do stania,w łóżeczku też wstajemy z pozycji
                                      siedzącej,potrafimy wspiąć sie prawie po wszystkim w zasięgu ręki.A teraz
                                      uwaga: RACZKUJEMY.Pierwszego kwietnia bylam u mojej siostry,Neska bawiła się z
                                      kuzynką,obok biegał piesek.Córka mojej siostry bardzo usilnie namawiała Neskę
                                      do zabawy na którą ta nie miała ochoty i jedyną drogą ucieczki było gdzieś
                                      przepełzać więc z wielkim wysiłkiem podniosła dupala do góry i przepięknie
                                      przeraczkowała w stronę kuchni uwlniając się od kuzynki.Każda motywacja jest
                                      dobra jeśli działa.Kolejną nową,nabytą umiejętnością jest dawanie buzi.Robi to
                                      z otwartym ryjkiem ale tylko mi,no i oczywiści się przytula,zawsze rano gdy
                                      wyciągam ją z łóżeczka dostaje buziaka i przytulaska.Jest super.

                                      Co do dnia i wieczoru i nocy 2 kwietnia to moge powiedzieć że był to najgorszy
                                      dzień mojego życia.Od rana ńeska miała gorączke,po syropku szła spać na jakąś
                                      godzinkę,temperatura spadała.Po 2 godzinach temperatura rosła znowu i o pare
                                      kresek więcej.Znowu syropek na gorączke panadol i znowu spanko.Po godzince
                                      spania było troche lepiej ale wieczorem powtórka z rozrywki.Zrobiłam jej
                                      chłodniejszą kąpiel,zaaplikowałam 1,5 czopka,jedzonko i luli.Jakieś 2 godzinki
                                      później koszmar się zaczoł.
                                      na zmiane dawałem jej butelkę z piciem i cyca,ok 1 w nocy dałam jej jeszcze
                                      panadol.ok 2 w nocy miala 39,6 więc wezwaliśmy pogotowie.Pani
                                      doktor,internistka była bardzo nie miła więc pojechaliśmy do szpitala.Tam
                                      pediatra dała jej peralgine w czopku (1\3 czopka) i po tym dopiero spadła
                                      temperatura.Prawdopodobnie była to trzydniowka która kończy się wysypką i nie
                                      ma na nią lekarstwa.Neska nie miała wysypki więc musimy zrobić badanie moczu.
                                      Na razie muszę kończyć,dokończe wieczorem
                                      pozdrowionka
                                      pa pa
                                      WaNeska
                                      • milostka1 Re:To znowu ja .... :ciąg dalszy 09.04.05, 20:53
                                        Znowu mam chwile wiec dokończę.
                                        Skończyłam na tym że mamy zrobić badanie moczu.Jeśli nie przechodziłyście
                                        jeszcze trzydniówki to radze zabezpieczyć się w peralginę w czopkach bo pani
                                        doktor w szpitalu powiedziała że leki na gorączkę dla dzieci nie działają na tą
                                        gorączkę i często występuja drgawki bo ta gorączka jest bardzo wysoka i trudna
                                        do zbicia.Dobrze daje też chłodniejsza kapiel,zbiła Nesce temperature o 4
                                        kreski,fakt że nie na bardzo długo ale to zawsze coś.Tej nocy poszłam spać o
                                        4:30 rano,wstałyśmy ok 8.
                                        Nie wiem czy pobierałyście kiedyś swoim skarbeczkom siuśki do badania za pomocą
                                        woreczków dostępnych w aptece,ale dla mnie to czarna magia.Kupiłam kilka na
                                        wszelki wypadek i w żaden nie udało mi się nabrać nawet odrobine.Przyklejałam
                                        je naprawde sumiennie i za kazdym razem woreczek był suchy a pieluszka
                                        mokra.Nie mam pojęcia jak Neska to robiła.Więc kupiłam nocniczek,taki
                                        zwykły,chyba nawet chłopięcy (siostra mi kiedyś poradziła i miała racje).Sadzam
                                        Neske i dobrze jej się siedzi,nawet się załatwia.Teraz poczekam do
                                        poniedziałku,nałapie siuśków do nocniczka,przeleje do kubeczka i zaniose do
                                        badanie.Jeśli macie inne pomysły na łapanie siuśków to napiszcie.

                                        Czy Wasze dzieciaczki też tak mało śpią? Neska potrafi spac godzinkę w ciągu
                                        dnia i wcale nie być wieczorem zmęczona.Kiedy ja już padam ona nadal pełna siły
                                        chce się bawić.Nie wiem czy to ten wiek czy może wiosna.

                                        Ostatni tydzień bardzo mnie przygnębił,starałam się nie przenieść mojego stanu
                                        na Neskę ale ona też była jakaś inna.Dużo się przytulała i niespokojnie
                                        spała.Jak urośnie będe jej opowiadała o najwspanialszym polskim papieżu.Dzień i
                                        noc z 2 kwietnia dla niej też była bardzo ciężka.

                                        No dobra to chyba już wszystko.Mam nadzieje że jeszcze nas pamiętacie i że Was
                                        nie zanudziłam.
                                        Pozdrowienia i słodkich snów.PA PA
                                        WaNeska
                                        • djzeberko Re:To znowu ja .... :ciąg dalszy 10.04.05, 18:02
                                          Witam!

                                          Milostka1 u nas było to samo, ale jakieś 2 m-ce temu. Madzia miała wysoką
                                          temperaturę, którą nie mogłam zbić paracetamolem w czopkach - poszliśmy więc na
                                          drugi dień do pediatry. Pani lekarz zdiagnozowała tak samo: trzydniówka , która
                                          ma się zakończyć wysypką - ale u nas też się ona nie pojawiła więc także
                                          nakazano oddać próbkę moczu do labolatorium, by sprawdzić czy nie ma jakiegoś
                                          zapalenia(infekcji).No i się zaczęło: zabawa w polowanie na mocz...

                                          Stałam nad niunią z pojemniczkiem i tak jak doradzała lekarz dmuchałam jej w
                                          piposzkę, co miało niby przyspieszyć siusianie - niestety w naszym przypadku
                                          sie nie sprawdzilo...
                                          Kupiłam masę woreczków na mocz w aptece i tak samo nie udało nam się złapać w
                                          ani jeden (u chłopczyków pewnie działają w 100%)
                                          Aż wreszcie zakupiliśmy nocniczek i w ten sam sposób złapaliśmy upragniony
                                          płyn smileDodam,ze badania nic nie wykazały - mała miała idealne wyniki...

                                          Czytałam ostatnio ,że trzydniówka wzmacnia układ odpornościowy - dzieci , które
                                          ją przechodzą są później bardziej odporne na wszelkie zakażenia... więc to
                                          mały ,,plusik''

                                          Chcę Wam powiedzieć ,że Madzia zabłysnęła swoimi pierwszymi kroczkami (tuptała
                                          sama około tygodnia) i nagle się jej odwidziało... Ale nie popędzamy - nic na
                                          siłe ,wszystko w swoim czasie... Nadal jednak chodzi trzymana za jedną rączkę -
                                          zwłaszcza na spacerze - to wprost uwielbia...

                                          Pozdrawiam wszystkie dzieciątka !!!

                                          M&J

                                          'https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=21869838&a=21869838'<Magdalenka
                                          9 m-cy>
                      • jola.wie majówka 02.05.05, 09:11
                        Nie wiem, czy mam do was jeszcze wstęp wink, bardzo was przepraszam za tak długa
                        nieobecność! Wiem, że mi nie uwierzycie, ale bardzo za wami tęskniłam. Więc w
                        następnej kolejności przeczytam zaległości, potem podejmę kolejna próbę wejścia
                        w łaski.... za każdym razem sobie obiecuję, że tym razem będę z wątkiem na
                        bieżąco, ale życie tak mną kręci, że... zresztą same widzicie efekty sad((
                        Mam nadzieję, że u naszych słodkich słodziaków wszyściutko w najlepszym
                        porządeczku? Ja się doczekałam na raczkowanie!!! Ale po kolei.... najpierw
                        czytanie....potem zeznania... smile)))
                        • rosie.rosie Re: majówka 02.05.05, 20:40
                          Witam w klubie nowa majowke a i te zagubione owieczki co nam sie ostatnio
                          odnalazly rowniez, fajnie, ze znow jest z kim poplotkowac.

                          My juz niestety po weekendzie majowym. Dwa dni w Poznaniu i Wolsztynie pod
                          Poznaniem. Piekna pogode tam macie, w Warszawie nie jest tak goraco.

                          Pozdr
                          Rosie - mama Kamilki
    • rosie.rosie 10-cio miesieczniak 11.04.05, 12:08
      moj 10-cio miesieczniak:

      *wazy 8500 /i to jest ta sama waga co poltora miesiaca temu, ale pani doktor
      uwaza to za norme w zwiazku ze zwiekszona ruchliwoscia dziecka/,

      *mierzy sobie 74cm /tj. 2cm wiecej niz poltora miesiaca temu/,

      *zeby ma dwa + wychodza wreszcie gorne dwie jedynki /kurcze jakies takie duze
      te zebiska/,

      *od pieciu dni z wysilkiem siegajacym zenitu staje w lozeczku i na innych
      miekkich podlozach trzymajac sie kurczowo czego sie da na swoich koslawych
      noziach,

      *raczkuje za mna po calym mieszkaniu jak cien,

      *nienawidzi sliniaka i zciaga go w trakcie karmienia, lezenia na przewijaku,
      ubierania na lezaco, 'mycia zabkow',

      *od kilku dni ssie paluchy prawej raczki,

      *uwielbia 'latac' w powietrzu, calowac sie w lusterku, walczyc ze mna na
      poduchy, podziwiac swiat z wysokosci spacerowki i zapomniec o spaniu na
      spacerze, w nocy spac na lewym boku i najlepiej w poprzek lozka, bawic sie
      drzwiami i wszelkimi drzwiczkami np. od pralki,

      *obenie jestesmy na etapie nauki co to takiego 'oko' i gdzie ono jest,

      *rozumie 'nie wolno',ale nie przejmuje sie ostatnio w ogole tym zakazem,
      rozmumie i wykonuje 'chodz' szczegolnie gdy sie kucnie i macha raczkami w swoja
      strone, ale wystarcza tez samo 'chodz' odpowiednio zaintonowane oczywiscie,

      *picie z niekapka w ogole nie wychodzi, o wiele lepiej pije z kubka z dziobkiem
      i wcale tak strasznie nie rozlewa,

      no to takiego mam geniusza wink

      piszcie o swoich

      ku pamieci


      ps zastanawiam sie ostatnio nad prezentem urodzinowym, macie jakis pomysly?

      pozdrawiam optymistycznie, cieplutko i wiosennie
      • aninia1 Re: 10-cio miesieczniak 11.04.05, 23:35
        Hej!!

        Rosie,co z tym spaniem w poprzek?? U nas to samo,ciągle musze ją ustawiac
        czyli przekręcać o 90 stopni,żeby leżała w pionie...?
        Jak zrobi sie cieplej to bedziemy sie starali ją odeksportować do osobnego
        pokoju i oczywiscie latem mamy zamiar odrzucic pieluchy.Nie wiem czy sie
        uda ,na razie nawet z nocnikiem sie nie udaje.To chyba dlatego,że do tej
        czynnoscie trzeba ją odwijać z pieluch a póżniej trzeba je na nowo zakładac co
        graniczy niemalze z cudem.Ciezki okres teraz mamy z tym ubieraniem.
        Z nowości to Pola karmi nas czyli Rodziców i Rodzinke ,wafelkami.Ze wszystkimi
        się podzieli i wszystkich obdzielismilePoza tym to ciągle raczkuje ,juz chyba 3
        miesiące:0)
        Acha ,koniec "cyckowania" !!! Młoda SAMA zasypia!! Naresacie sie udałosmile

        Co do prezentów na roczek to na razie nie mamy pomysły ale trzeba bedzie cos
        wymyślic...??


        pozdrawiamy Wszystkich,Zyczymy zdrówka i słoneczka!!
        Rosie,uzywacie pasty do ząbków? Jezeli tak to jakiej?
        My mamy samą szczoteczkę ,która jest obgryzana z włosia ( oralB)
      • beciaw77 Re: 10-cio miesieczniak 12.04.05, 08:51
        *waży 11,5 kg - ostatnio nie przybrała nic tak jak córeczka rosiewink a nawet
        schudła jekies 0,5 kgwink ale to ruchliwość wielkawink
        *nie wiem ile mierzy ale ubrania nosi na 86/92 i każdy jak nas lub babcie
        zaczepia na spacerach to mysli że ona ma 1,5 roku!
        *zęby ma 4 - przebija się górna lewa 2wink
        *od dwóch dni puszcza się sama w łóżeczku i próbuje przebiec od jednego
        narożnika do drugiego (najczęściej londuje buzią w materacu w połowie drogiwink)
        *jej ulubionym słowe jest ostatnio ma-masmilemówi również ta-ta, da-da, ba-ba, da
        (daj), be , bach , pykam (zn. pyszne) mnam mnam (jedzonko),pucia (to chyba
        buziawink?)
        *uwielbia kiedy ja scigam na czworaka, zakłada sobie wink spinke na włosy,
        odrywa moje rece od twarzy gdy ja zakrywam i wołam "gdzie jest Dominisiawink",
        uwielbia biegac po mieszkaniu trzymana za ręce, najlepsza zabawa jest
        pokazywanie wszytskiego paluszkiem i pytanie "y?" - nawet po kilkanaście razy o
        to samowink
        *przytula maskotki podusie rodziców i dziadków
        * wacha kwiatuszki robiąc "ryjek" pokazuje gdzie jest oko i noswink, robi "tosi
        tosi", pokazuje "jaka duża urośnie" i na zawołanie "ręce do góry" podnosi
        raczkiwinkwtedy ja robię jej w brzuszek "pif paf" palcami
        *rozumie "nie wolno" ale nic sobie z tego nie robiwink, "siedź", "kładź się"
        (ale nie zawsze ma na to ochotewink, "chodx do mamy", "daj", "dla ciebie" itp.wink
        *kłóci się ze mna wink jak jej czegos zabraniam
        *zasypia w pozycji na brzuchu po uprzednim przemierzeniu ze 100 razywink całej
        wersalki i poprzytulaniu przynajmniej 20 razy podusi i mamywink- w łóżeczku spi
        na lewym boku wysuwajac obie nogi za szczebelkiwink
        *picie z niekapka tez nam nie wychodzi (nadal trenujemy)-za to Misia wyrywa mmi
        czesto butle i sama ja trzyma (oj!) a po wypiciu rzuca za siebiewink
        ups
        ale tego jestwink
        rosie.rosie dobrze że pomyslałaś o takim temacie!
        jak sie tak pomysli to te nasze dzieciaczki ... ale ten czas leci...wink
        o prezencie jeszcze nie myślałamwink
        uściski!
    • tupelo Wieści od nas 14.04.05, 10:52
      Jakiś taki mały ruch na naszym wątku... Joli to już dawno, daaaaaawno nie
      widziałam! Z mojej strony też dłuższa cisza spowodowana nawałem pracy, ale
      codziennie tu zaglądam, żeby zobaczyć, co u Waszych maluszków.
      Gratulujemy pierwszych kroczków Madzi II! Gratulujemy wytrwałego pędrakowania i
      podciągania się Kamilce, gratulujemy raczkowania Nesce, gratulujemy pięknego
      stania w łóżeczku Martusi (widziałam!), gratulujemy długiego raczkowania Poli
      (to naprawdę bardzo ważne, więc jest się z czego cieszyć), gratulujemy pięknego
      chodzenia za rączki i prób chodzenia samodzielnego Dominisi!
      A u nas... Najpierw, jakieś dwa tygodnie temu miałam dół. Zosia niejadek, nie
      podciągała się, przy pozycji do raczkowania nóżki sie rozjeżdżały, nie siadała
      samodzielnie. Mama męża, a pediatra Zosina zasugerowała, że jednak opóźnienie
      jest za duże, że Mała powinna już raczkować albo się podciągać do stania.
      Kompletny dół, bo mam teraz naprawdę malutko czasu, oboje z mężem jesteśmy
      zapracowani, a ani niania, ani babcia nie poćwiczy z Zosią tak, jak byłoby to
      potrzebne. Poprosiliśmy więc rehabilitantkę dwa razy w tygodniu, tym razem już
      się bardzo przyłożyła, Zosia nawet przy ćwiczeniach nie płacze, staramy się ją
      zabawiać, ona traktuje to jako dobra zabawę. I o to chodzi.
      Efekty na dziś są takie: Zosia sama siada z pozycji do raczkowania, ma już dużo
      lepsze podparcie na rączkach (są silniejsze), wygląda na to, że za parę dni
      ruszy w końcu do przodu i będzie raczkować po całym mieszkaniu, a do tego
      podciaga się do klęku w łóżeczku. Trzymana pod paszki czasami staje jeszcze na
      paluszkach, ale rehabilitantka mówi, że tak może jeszcze być.
      Mam do Was pytanie: jak wybierałyście pierwsze butki do chodzenia dla Waszych
      maluchów? Muszą chyba być trochę wyższe, tzn. dobrze trzymać kostkę, prawda?
      Polecacie może jakąś firmę?
      O jedzeniu wolę nie pisać, tzn. dobrze jemy mleko, kaszki i deserki, podjadamy
      ziemniaczki rodzicom, jabłuszko skrobane, chrupki, miśkopty... i to chyba tyle.
      Zupki wchodzą w ilości... 4 łyżeczek góra. Buuuuuu sad((((((((
      Nie daję Danonków i innych takich, uważam, że to jeszcze za wcześnie. Poza tym
      mają dużo cukru.
      Zosia naczęściej teraz zasypia przy piersi, a w dzień daję jej pierś co drugie
      karmienie (rano i wieczorem dostaje kaszkę, w środku dnia butle z mlekiem - po
      ok. 120-150 ml). Lepiej śpi: po położeniu spać ok. 20-21 przesypia bez piersi
      nawet do 4, ale potem są dwa karmienia do 7.
      To tyle na razie.
      Pozdrawiamy
      Monika i Zosia
      • nelka1313 Re: Wieści od nas i od nas :-) 14.04.05, 11:37
        Monika dzięki za gratulacje! Przyłączam sie do twoich (chyba bardziej
        skrupulatnie nie wymieniłabym wszystkich osiągnięć maluszków) gratulacji dla
        maluchów.

        Co do jedzenia to uwierz mi,że Zosia zjada całkiem ładnie.W porównaniu z Marta
        to wręcz żarłok z niej wink.Ostatnio byłam u brata mojego męża i jak widziałam
        ile zjada ich synek (dwa miesiące młodszy od Marty) to mało oczy mi na wierzch
        nie wyszły.W ciagu trzech godzin wypił dwie butle soku, zjadł pół słoika zupki,
        jebno wielkie ciacho biszkoptowe i trzy pepitki :-0.No cóż ale postanowiłam się
        juz nie przejmować.Jestesmy po badaniach i mała ma wyniki w normie.Gastrolog
        nic nie znalazł oprócz małej bakterii w kale-leczymy lakcidofilem.Powtórzyłyśmy
        tez posiew moczu bo wyszły bakterie i sprawdzamyczy było prawidłowo
        pobrane.Lekarz poradził,że w przypadku posiewu najlepiej zbierac mocz do
        pojemniczka jak u dorosłych :-0.Całe to zbieranie skończyło sie na zesikanym
        lóżku.Po pół godzinie gonienia jej z pojemniczkiem na chwilę odpczełam i akurat
        wtedy moje dziecko zrobiło co miało wink.W końcu zebrałam do woreczka- musze się
        pochwalić,że mam juz w tym wprawę.No nic czekam na wynik.
        Co do jedzenia to odpuściłam, wiec kaszek nie jemy wcale, czasem bananka,
        danonka.Daje jej po prostu to co chce jesc, bez zmuszania.Tak wiec Marta jadła
        juz troche krupniku, zupki pomidorowej, rosołku z lana kluseczką no i parówki
        (po pół na kolacje i sniadanko).Widzę,że juz sie jej to nudzi wiec musze
        wymyślic coś nowego. I tu prośba do was ,macie moze jakies przepisy ale na
        takie bardziej dorosłe jedzonko-bo papki nie wchodzą w grę, może jakiś adresik
        internetowy- będe wdzięczna.

        Co do osiągnięć to my nadal pełzamy-choć widziałam juz raczkowanie w wykonaniu
        Marty ale ta jednak woli pełzać.Za to uwielbia wspinać sie wszędzie i po
        wszystkim, w chodzeniu za rączke czasami przoduje brzucholwink ale uczymy sie
        coraz ładniej chodzić.

        Tak z innego tematu to wczoraj moja kumpela urodziła synka.Tak mi się jakoś
        wzieło na wspominki.Pamietam jak Marta się urodziła-jakby to było wczoraj a tu
        już za trzy tygodnie bedzie roczek.......

        A i jeszcze jedno, mała kompletnie oduczyła sie wołać mama, ale w zamian za to
        zrobiła tacie niespodzianke.Kiedy przyszedł do niej wieczorem- bo szalała w
        łóżku zamiast spać, ta podniosła głowę, strzeliła wielki usmiech do niego i
        głosno i wyraznie powiedziała TATA!!! Nie muszę mówic,że mało nie pękł z dumy :-
        )

        Też zaglądam tu czesto ale pisze tylko jak mam więcej czasu.Zastanawiam się
        gdzie nam Jola zgineła!
        Pozdrawiam wszystkie maleństwa i ich mamusie.

        ps.Monika a Zoficzkiem sie nie martw na pewno szybko nadgoni zaległości i ani
        sie obejrzysz zacznie chodzić smile))

        Martulinek
        • tupelo Re: Wieści od nas i od nas :-) 14.04.05, 21:12
          Elu, polecam dodatek specjalny do "Twojego Dziecka" - "Karmimy malucha" z
          kwietnia tego roku, tam jest sporo fajnych przepisow. Oprocz tego w nowym,
          majowym juz "Dziecku" jest wywiad z pediatra, specjalista od zywienia dzieci,
          na temat niejadkow.
          Sciskamy mocno
          • rosie.rosie Re: Wieści od nas i od nas :-) 15.04.05, 22:58
            Aniu, pytalas jak myjemy zeby. Hm, nie myjemy, bo jak pisalam Kamilka tego
            niecierpi. Staram sie wiec zeby przed snem wypila duzo wody, zeby chociaz
            przeplukac troche buzie, no i na tym konczy sie nasze dbanie o zebysad
            Jakis czas temu stala sie strasznie nietykalska, nie da sie wziac za raczke,
            obejzec wychodzace zabki no i umyc je.

            W spawie nocnika, to jak Pio pisala ze mlodsze dzieciaki sadza sie na nocnik to
            szybciej mozna je nauczyc, stwierdzilam ze moze juz kupimy i sprobujemy. Ale z
            tym zciaganiem i zakladaniem pieluch to tez pewnie bedzie problem, bo Mloda
            niecierpi przewijania..

            Ania, napisz wiecej jak to Ci sie udalo nauczyc Pole zasypiac bez piersi.
            Moje proby, ktore czynilam jakies 2 miesiace temu spelzly na niczym, ale
            planuje znow sprobowac.
            A z odstawieniem to sie chyba wstrzymam do jesieni, bo w lato nie powinno sie
            tego robic. Ograniczam troche karmienia dzienne, ale nie za bardzo, bo mi w
            nocy sie nie bedzie produkowala odpowiednia ilosc.
            Moniko, jak to jest u Ciebie?
            W ogole to nie wiem za bardzo jak sie zabrac do tego odstawienia.
            Jaki jest ideal do ktorego nalezy dazyc? Jak to zrobic zeby dzicko mi sie nie
            zestresowalo za bardzo? Mnostwo pytan.

            Becia, jak czytam o poczynaniach Dominiki, to qurcze, tylko pozazdroscic.
            A moze ona rzeczywiscie ma juz poltora roczkusmile))?

            Jola hop, hop!!!
            • tupelo Re: Wieści od nas i od nas :-) 16.04.05, 21:29
              Z myciem ząbków czytałam kiedyś w dzieciowej gazecie, że pasta dopiero, jak
              dziecko będzie umiało wypłukać buzię, czyli wypluć to, co w niej ma. A zanim
              pasta, sprawdza się szczotkowanie na sucho. U nas Zosia dostaje swoją gumową
              szczoteczkę po kąpieli i ją obgryza - takie to szczotkowanie. To chyba bardziej
              chodzi o stworzenie takiego przyzwyczajenia u dziecka. Woda przed snem OK, tak
              właśnie zalecają, zwłaszcza po kaszce, ale jak dziecko zasypia przy piersi, to
              co z tej wody?
              Ząbków mamy już 5, szósty się przebija...
              My tam z nocnikiem poczekamy do lata, najpierw chcę, żeby Zosia się nauczyła
              raczkować i chodzić, podobno, kiedy dziecko uczy się tych rzeczy, nie należy go
              rozpraszać dodatkowo nocnikiem. A że u nas to idzie opornie, to wolę poczekać.
              U nas z karmieniem piersią jest tak: rano koło 5-6, potem deserek, kaszka 150
              ml na modyfikowanym, potem pierś koło południa, potem zupka, soczek itp., potem
              mleko modyfikowane 150 ml koło 16, do tego poprawka z piersi, potem deserek,
              kiesielek itp., kaszka 150 ml na modyfikowanym i zasypianie przy cycu. No i w
              nocy cyc (ostatnio coraz rzadziej, np. wczoraj przespała od 20 do 5 rano
              bez!!!). Czyli ograniczyłam karmienia piersią w dzień, ale nadal wychodzi tego
              co najmniej 4 karmienia na dobę. Dużo. Myślę, że kolejnym etapem będzie
              wyelimonowanie tego karmienia koło południa albo tego koło 16. Nie zauważyłam,
              żebym miała jakoś mniej mleka, nawet wtedy jest go jednorazowo w piersi więcej,
              bo po dłuższej przerwie. Przestałam też pić herbatki mlekopędne.
              Do następnego postu...
    • rosie.rosie jedzenie :-( 15.04.05, 22:42
      Dziewczyny, nie zalamujcie rak.
      Kamilka niby do niejadkow nie nalezy, ale ostatnio moglaby w ogole nie jesc.
      Kazde karmienie zaczyna od krecenia glowka na 'nie'. Ostatnio nie da sie jej
      nakarmic bez problemow. W ruch poszly wiec zabawki i roznego rodzaju zabawy. Ze
      zloscia sciaga sliniak, krzywi sie i zamyka buzie. Nie chce nic, nawet pic.
      Dopiero gdy sie zajmie to mozna ja nafidowac. Wiosluje wiec wtedy szybko zeby
      dac jak najwiecej, bo nigdy nie wiadomo jak dlugo zabawka zadzialawink
      Mam wrazenie, ze jednorazowo teraz je mniej niz wczesniej. Oprozniala kiedys
      caly mniejszy sloiczek zupki. Teraz je pol duzego /w najlepszym wypadku/ - a to
      przeciez mniej niz caly maly.

      Moniko, piszesz, ze Zosia lubi Miskopty. Mowiac szczerze to kupujac je
      myslalam, ze beda to mieciutkie herbatniczki. Tymczasem to sa twarde ciacha.
      Jak Zosie sobie z nimi radzi? Kamilka na razie tylko je sobie obslinia i
      oblizuje, na tym sie konczy konsumpcja miskopta.

      Co do przepisow kulinarnych to chyba mam cos na skladzie i jak odnajde to Ci
      Elu przesle. Sama nie korzystam, chociaz ostatnio sama sie zastanawiam czy tu
      mlodej urozmaicic menu.
      Moniko, podalam dzis kanapki liliputki takie o jakich pisalas czyli z indykiem
      ze sloiczka. Nawet, nawet weszly ale chyba tylko ze 3 o wymiarach 1x1cm.
      Kamilce wciaz nie chca tak latwo przechodzic wieksze kawalki, chociaz do
      chrupkow sie ostatnio troche przkonala.

      Zastanawiam sie co jeszcze mozna podac oprocz: kaszek, lanych kluseczek, zupek,
      deserkow, kisielkow, kawalkow owocow i kanapeczek.
      • tupelo Re: jedzenie :-( 16.04.05, 21:36
        Zosia ostatnio lepiej sobie radzi z grubszymi kawałkami jedzenia. Już się tak
        nie krztusi, jakoś je lepiej rozdrabnia w buzi. Już nie muszę z niepokojem
        wypatrywać, czy aby nie odgryzła zbyt dużego kawałka bułki czy chlebka. Nie
        wiem, jakoś to tak naturalnie przyszło.
        Miśkopty rzeczywiście są twarde, Zosia je liże, rozmiękcza w buzi i jakoś jej
        to wchodzi, ale nie daję jej za często: 1-2 dziennie. Rano zawsze dostaje pajdę
        chleba i ją sobie skubie. No i, skubana, zbiera wszystkie paproszki z podłogi,
        nawet te, których ja nie widzę, i zaraz je pakuje do buzi.
        Mogę przesłać przepisy na: mleczny kisielek z żółtkiem (na modyfikowanym),
        pulpety z cielęciny i kaszki manny, deser jabłkowo-ryżowy z jogurtem
        naturalnym, marchew i jabłko z indykiem, przysmak z mięsem, ryżem i jabłkiem,
        jarzynke z żółtkiem - to takie wybrane przepisy z tej gazetyki, o której
        pisałam.
        Buziaczki
        Trzymajcie kciuki, bo czasu mam mało, a jestem w wirze pracy i...piszę, piszę,
        piszę...
        • rosie.rosie Re: jedzenie :-( 16.04.05, 22:38
          Moniko, no to powodzenia w pisaniu, a jak znajdziesz chwilke to skrobnij i do
          mnie te przepisy.
          Stwierdzam po tym co napisalas, ze Zosia to calkiem niezly lakomczuszek, w
          sumie to czesto je.
          Tymczasem u nas z dnia na dzien z jedzeniem coraz gorzej i zaczyna mi juz
          brakowac pomyslow jak mam aplikowac i przekonywac do jedzenia w ogolesad
          Dobrej nocki.
          • tupelo Re: jedzenie :-( 16.04.05, 23:03
            Rosie, może ten brak apetytu to przez ząbkowanie? Niedawno Zosia też miała
            podobny bunt wobec wszystkiego, co było podawane łyżeczką, nawet jej ulubione
            deserki były w niełasce. Trwało to parę dni, akurat wtedy, kiedy wychodziły 3
            zęby naraz. Teraz rzeczywiście je lepiej, tzn. zupki dalej słabo, ale np. do
            kaszek się przyzwyczaiła i tak jak na początku zjadała ich tylko po 70 ml,
            teraz potrafi zjeść i całe 150, które zwykle szykuję.
            Przepisy niedługo wyślę.
            Dobrej nocki
            M.
            • nelka1313 jedzenie, ząbki i raczkowanie.... 16.04.05, 23:32
              Rosie jeszcze raz dzieki za przepisy.

              Moniko jak znajdziesz chwilkę w nawale pracy podeślij mi jakieś przepisy smile)))
              z góry ślicznie dziekuję.

              U nas w drodze kolejne dwa ząbki- właściwie to już sie pojawiły.Czyli w sumie
              mamy ich juz 7!Marta ciągle wkłada paluszek do buzi-muszą jej dokuczać - no i o
              jedzeniu nie chce słyszeć-tylko mleko!

              Z tych weselszych informacji to mała raczkuje.Zaczęła też chodzić przy takiej
              skrzynce plaskikowej z kółeczkami- zrobiła sobie z tego taki chodzik-jeżdzik i
              zasuwa na całego po domu.Nie muszę chyba pisać jaka jestem wykończona od
              latania za nią i ciągłego schylania.

              pozdrawiamy papapap

              ps. a tak na marginesie zrobiłam moją pierwszą szkatułke decoupage! po nocach
              ale zrobiłam i nawet mi się podoba!( ale jestem nieskromna)
              • tupelo Re: jedzenie, ząbki i raczkowanie.... 17.04.05, 10:31
                Gratulacje dla Martusi!!!
                Elu, pochwalisz sie szkatułką na forum o decoupage? Podeślij link...
                Pozdrawiamy
                M&Z
            • rosie.rosie Re: jedzenie :-( 17.04.05, 23:43
              Aha i jeszcze odnosnie jedzenia i przepisow mamy tu na gazecie takie forum:
              forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=579
              moze warto czasem pozagladac

              nudzi mi sie, niewiele sie dzieje na forum w weekendy
              chyba pojde wreszcie spac

              Ania a kiedy znow zobaczymy Pole?
              Dziewczyny, dzieki za mile slowa o Kamilce, sa jak balsam na ma dusze.

              No to juz nie przynudzam.
              Znikam!
    • aninia1 Re: Termin na 25 maja - ciąg dalszy naszych histo 17.04.05, 11:01
      Hej!!

      Kochane Mamusie widze ze jedzenie,karmienie to ostatnio temat numer jeden na
      Naszym wątku!! W z wiązku z tym wygrzebałam w sieci cos co moze sie przydaćsmile
      Elu- co Ty robisz za szkatułkę? Brzmi ciekawie ale i chyba pracochłonnie?

      Monika - u nas chyba nie ma Miśkoptów w sklepach ale Pola je zwykłe biszkopty
      i woli te twarde ( jak są za miekie to zostaje odrzucone na odleglosc..)wogole
      miekkie rzeczy jej "nie kręcą"..Hmmmmm

      Tak na szybko to chyba wszystko...Jolu,czyzbys juz uruchomila zajecia dla
      Maluszkow?
      Zauwazylam,ze Mamusie ktorych Pociechy zaczely chodzic- przestaly sie
      udzielac na forum!!?? Hmmmm
      www.twojadieta.pl/dz.php
      pozdrawiamy!!
      • nelka1313 Szkatułka... :-))) 17.04.05, 16:09
        No w zasadzie to już sie pochwaliłam na forum-rekodzieło smile) tylko,że tam mam
        mojego allegrowego nika - alewe smile).

        Jak macie ochotę to zerknijcie bo obawiam się,że moje wytwory powstawać bedą z
        częstotliwością raz na 4miesiące wink i nigdy nie wiadomo co mi wyjdzie...

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=1111&w=22738124
        • rosie.rosie Re: Szkatułka... :-))) 17.04.05, 22:08
          Ela, szkatulka super i na prawde Cie podziwiam, ze przy dziecku mialas jeszcze
          sile i zapal zeby nad czyms takim pracowac.
          Ja wieczorami zwykle nie mam juz ochoty na nic! Z reguly to odpoczywam surfujac
          po internecie, czytajac cos czasem lub sluchajac radia. Staram sie juz nie
          robic nic pracochlonnego i glosnego, bo Kamilka spi jak zajac i potrafi obudzic
          ja nawet strumien wodysad

          Moniko, gratulujemy Zosi kolejnych zabkow, no, no to dopiero, a miala jeszcze
          niedawno tylko dwa. Ela a u Martusi siedem, ej. U Kamilki mamy cztery, ale dzis
          miala fatalny dzien - spala tylko godzinke i nie chciala nic jesc oprocz
          mleczka z piersi. W takich dniach myslimy, ze to pewnie zeby ida, zobaczymy.

          Bye.
    • tupelo Jola!!! Gdzie jesteście??? 18.04.05, 21:58
      No gdzie???
      • beciaw77 Re: Jola!!! Gdzie jesteście??? 20.04.05, 08:01
        j.w. wink
        ???
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka