Dodaj do ulubionych

Termin na 25 maja - ciąg dalszy naszych historii !

    • beciaw77 przepisy:-) 19.04.05, 09:01
      dziewczyny kochanae!
      jak ja Was podziwiam z tym gotowaniem!! kurcze... musze się za to zabraćwink bo
      do tej pory z ręka na sercu to ugotowałam małej tylko 2-3 razy.... a tak to
      słoiczki i nasze jedzonko które wcina siedząc u mnie okrakiem na kolanachwink.
      Właściwie ostatnio to niczego nie mogę zrobic bez jej towarzystwawink jedzenie z
      mamą poranna toaleta (jak jestem w domu to robię spokojnie na siedząco w
      pokojuwink) tez z mamą (wlaka z pudełkami z kolorowym proszkiem który nie chce
      się wysypać!wink) Dominika jest właściwie wszedzie gdzie i ja jestemwink nawet w
      miejscu w którym wypada byc samemuwink mam jej a kuku zza drzwiwink no własnie...
      udało się jej ostatnio (narazie tylko raz) powiedzieć podczas takiego
      kukania "tutu" hehehe
      Wracajac do tematu...
      pllliiiissssssssssssssssssssssss
      prześlijcie mi przepisysmile
      z góry wielkie dzięki!
      trzymcie się cieplutko!
      papa
      • tupelo Re: przepisy:-) 21.04.05, 09:07
        Wysle Wam, i Rosie, i Nelce, pare przepisow, tylko wpisuje je w komputer tak po
        jednym, bo mam malo czasu. Ale wysle.
        • rosie.rosie Re: przepisy:-) 21.04.05, 10:15
          Becia, przeslalam Ci 'baby cook'.
          Przyjemnego gotowania.
          Chociaz wiem jak to jest trudno sie zabrac za gotowanie gdy przyzwyczailo sie
          podawac ze sloiczkow. A i dziecinka tez przyzwyczajona..
    • rosie.rosie spacer :-((( 21.04.05, 23:35
      Wiecie co? Juz nie lubie i mam wrazenie, ze Kamilka tez niesad
      Od kilku/kilkunastu dni nasze spacery nie naleza do przyjemnosci.
      Wychodzimy po pierwszej drzemce czyli miedzy 12-14. Kiedys bylo wychodzenie na
      druga drzemke, ale spanie na spacerze sie skonczylo i teraz trzeba kombinowac
      zeby zmiescic sie miedzy drzemkami.
      Najgorsze jest to, ze jakies 0,5 godz. po wyjsciu z domu Kamilka robi sie
      senna. Nie jest jednak w stanie usnac w wozku w zadnej pozycji a pozycja
      horyzontalana przyprawia ja o straszliwy placz. Nastepnie posadzona znow jeczy
      i jeczy i tak do konca spaceru z nia mam. Koszmar. Uspokaja sie troche, gdy
      idziemy wzdloz ruchliwej ulicy, bo uwielbia patrzec na przejezdzajace samochody
      i autobusy.
      Nie wiem, czy ona sie nudzi, chociaz zawsze mam dla niej jakas zabawke.
      Na moj nos, to robi sie senna na skotek jazdy i bujania wozka /bedac malutka
      zawsze zasypiala w wozku na spacerach/ ale to co sie dzieje wokol nie daje jej
      usnac. Dodam, ze robimy ostatnio przerwy w siedzeniu w wozku i chodzimy na
      hustawki. To jednak pomaga tylko na chwile.
      Ciekawe jest rowniez to, ze gdy wrocimy do domu nie jest juz od razu taka
      spiaca i czesto spi dopiero godzine lub dwie po powrocie ze spaceru.
      I co ja mam zrobic z taka Niedobrzyzna Mala?
      Stac na wysepce skrzyzowania i gapic sie na przejezdzajace samochodywink???
      Poradzcie cos, bo juz mi to zbrzydlo a i Kamilka sie meczy.
      Pozdr
      • nelka1313 Re: spacer :-((( 22.04.05, 11:01
        Hmmm nie wiem czy mogę coś doradzić ale może powiem jak jest u nas.Od czasu
        kiedy mała urządziła mi histerię w wózku-co skończyło się niesieniem jej na
        rękach i szarpaniem się z wózkiem po ulicy- na spacery nie wychodzimy.Nie żeby
        wcale nie wychodzic na dwór; ale z wózkowania zrezygnowałysmy.Na szczęście moge
        z małą wyjść na ogród, ponoszę ją trochę, troche pochodzi trzymana za rączke i
        tak nam miło czas mija.Spacery w wózku są tolerowane TYLKO i wyłącznie w
        mieście kiedy jest dużo ludzi i ciągle coś sie dzieje.Nie wiem czy macie blisko
        siebie jakiś zagajnik, ogródeczek czy po prostu parę drzewek, jeśli tak to może
        taki spacerek na rączkach bardziej by zainteresował małą.Jeśli nie macie to
        może brać Kamilkę jak jest wyspana-zaraz po domowej drzemce, sama nie wiem może
        dziewczyny maja jakieś sprawdzone sposoby.

        pozdrawiam
        • aninia1 Re: spacer :-((( 22.04.05, 23:21
          Hej,

          Nasz sposób to:
          -nie opuszczam oparcia - Mała zasypia czasami oparta głową o barierką( pozniej
          mamy czerwone,odcśnięte czółko..) wózka (...).Kiedy zaśnie delikatnie
          ją .."odginam" do tyłu na opuszczone plecki oczywiście.Jak sie obudzi to chwile
          pokwiczy i spi.
          - mam przygotowane w wozku: wafelki,rurki,ciastka,bananek i to jej daje do
          rączki i dziecko ma zajęcie.

          Dzisiaj miałyśmy małą przygodę w sklepie..Nie chciałą "wejsc" spowrotem do
          wózka ,skąd ją na chwilkę wyjęłam..Położyła sie na podłodze i mialyśmy małe
          przedstwwienie,,Na szczescie szybko sie uspokoiła..

          Co sie dzieje z naszymi POciwechami? Czy to jakiś okres BUNTU??
          • rosie.rosie Re: spacer :-((( 22.04.05, 23:30
            Ania, niestety chrupki itp. dzialaja na krotka chwile.
            A o zasnieciu na siedzaco to w ogole nie ma mowysad
            Ciezki przypadek, mowie Ci..
            A w sklepach to tez ostatnio Mloda mi robi obciachsmile, bo daje glosu,
            wyprobowuje swoje struny glosowe, nie wiem, moze ma tam lepsza akustyke, niz w
            domu, no i widowniesmile
            Dzieki.
            Kiedy zobaczymy znow nowe zdjecia Poli?
        • rosie.rosie Re: spacer :-((( 22.04.05, 23:25
          Dziekuje Nelka. Hm, ze spacerow to niechetnie rezygnuje bo to moja jedyna forma
          wyrwania sie z domu. Mieszkamy w bloku, do parku mamy kawalek i to za daleko
          niestety zeby brac Mloda na rece, bo zanim dojde to mi rece zemdleja.
          No coz, chyba bedziemy chodzic na krotko, bo i tak ostatnio jest godzinka
          maksymalnie.
          Wyspana, niestety tez tak reaguje.
          I co Wy na to?
          Cale szczescie mamy balkon, gdzie Kamilka ma drzemki w ciagu dnia, wiec jest na
          powietrzu.

          A tak w ogole, to co tu taka cisza nastala?

          Piszcie, jak szykujecie sie do pierwszych urodzin? Jakie torty, imprezki i
          prezenty..
          • tupelo Re: spacer :-((( 24.04.05, 22:18
            Rosie, ja tez chce baby cook!
            Zosia na spacerze czasami zachowuje sie podobnie do Kamilki, ale trwa to raczej
            krotko. Ogolnie to uwielbia spacery, zwlaszcza teraz, kiedy moze wszystko
            obserwowac. Cieszy sie, zaczepia ludzi, ludzie ja zaczepiaja, oglada samochody,
            ptaszki, pieski, drzewa... W sklepie (wchodzimy na moment) jest spokojna,
            cicha, uwazna, zaraz ja ktos zaczepia, wiec jest cala happy, bo lubi byc w
            centrum uwagi. Wychodzimy tak, jak kiedys, w tym samych porach do spania. Jesli
            jest bardzo zmeczona, to w koncu zasnie, czasami na siedzaco, a za chwile
            opuszczam oparcie, czasami rozkladam jej wczesniej i po jakims czasie kladzie
            sie i zasypia. A czasami przez caly spacer nie chce spac i juz. Czasami
            marudzi, kiedy jest zmeczona, spacer sie juz znudzil, a nie moze zasnac, ale to
            rzadko. Jedzenia na spacer nie bierzemy w ogole, bo potem jest cala upackana,
            za to bierzemy soczek. I jakas zabawke, ktora przypinam, bo inaczej by w kolko
            ladowala poza wozkiem (czy Wasze dzieci dalej sie w to bawia?).
            Dalej nie raczkujemy sad(((( Ona nie wie, co zrobic z nogami, bo pozycja juz
            ustabilizowana i gotowa do raczkowania. Postoi tak chwile i zaraz siada.
            Dzisiaj za to pierwszy raz podciagnela sie na nozki.
            Buziaki
            • rosie.rosie Re: spacer :-((( 24.04.05, 22:30
              Moze Zosia wcale nie bedzie raczkowac, przeciez nie wszystkie dzieciaki
              raczkuja.

              Odnosnie spaceru i spania, hm, dzis Kamilka spala tylko pol godzinki w
              samochodzie dopiero po godz. 16! Czyzby to miala juz byc tylko jedna drzemka
              dziennie?
              Pyza podobnie jak Zosia lubi wyrzucac zabawki z wozka, smoczka tez. Smoczek ma
              teraz przymocowany na lancuszek a zabawki biore te od maty edukacyjnej ktore
              wszedzie mozna dopiac.
              Moniko, wlasnie, apropos, czy Zosia bawi sie garnuszkiem? Mamy na forum
              polecaja to jako prezent na pierwsze urodzinki. Warto, jak to jest u Was? Poza
              tym myslimy o jakims jezdzidelku. Nie wiem co jeszcze ewentualnie.

              Baby cook wysylam za chwile.

              Aha, i jeszcze jedno, czy u Waszych Szkrabow gorne jedynki tez tak dlugo
              wychodzily? U nas trwa to duzo dluzej niz w przypadku dolnych i duzo bolesniej.
              Kamilka cierpi w nocy i w dzien, bidulka, szkoda mi jej.

              Pa pa.
              • nelka1313 jedyneczki 24.04.05, 23:04
                Rosie, ja te górne jedyneczki wspominam najgorzej.Mała dwa dni marudziła bez
                przerwy.Strasznie jej dokuczały a dziąsełka miała aż przekrwione sad.Jedyną
                rzeczą jaką przynosiła jej ukojenie były czopki homeopatyczne Virbucol czy cos
                w tym stylu.Wychodziły tez dłużej niż dolne ...
                Ostatnio Martula zrobiła się ztrasznie gryząca, rzuca sie na wszystko i gryzie
                a ślina leci czasem ciurkiem.Mam wrażenie,że idą następne ząbki ale po
                dziąsełkach nic nie widać.

                Mam do was takie pytanko.Czy wasze maluchy też zaczęły się tak strasznie
                złościc? Z Marty zrobiła się ostatnio mała złośnica, jak tylko czegoś nie może
                dostać to zaraz napina się i wścieka.Mała buntowniczka z niej rośnie.....

                Co do urodzinków to mysleliśmy o takim chodziku-jeżdzidełku ale jeszcze nie
                wiem.Za to robimy sobie rodzinny prezencik i akurat w roczek Marty wyjezdzamy
                nad morze na długi weekend smile), mam nadzieję,że pogoda nam dopisze.

                pozdrawiamy pa
                • rosie.rosie Re: jedyneczki 24.04.05, 23:17
                  Qurcze, mam wrazenie, ze u nas trwa to juz tydzien albo dluzej, smarujemy
                  zelem /jak sobie Kamilka na to pozwoli/.

                  Zlosnica tez jest, ale bez przesady, da sie przezyc.
                  Ostatnio najgorzej jest u nas jednak z jedzeniem, bo na dzien dobry jest 'nie',
                  ale juz nie bede o tym przynudzac.

                  A pomysl z wyjazdem fajny. Czyli nie robicie imprezki?
                  Powiem szczerze, ze ja najchetniej wyjezdzam, gdy sa moje imieniny czy
                  urodziny, albo meza, bo nie przepadamy za imprezami rodzinnymi w ogole.
                  Stwierdzilismy jednak, ze Kamilki tego nie bedziemy pozbawiac, a przynajmniej
                  ten pierwszy raz.
                  A na morze wyjezdzamy po urodzinkach tj. 4 czerwca. To juz beda nasze wakacje.

                  Dobrej nocki.
                  • beciaw77 spacer-spanie-jedzenie-mowa 25.04.05, 08:44
                    nie potrafie pomócsad jesli chodzi o spacer bo u nas już od dawna nie ma
                    drzemek na spacerach sad
                    Dominika uwieeeeeeeeeeeelbia spacery-wystarczy wyjąć kurtke z szafy i już
                    siedzi grzecznie i gada po swojemu i czeka żeby ja ubraćwink
                    Na spacerku dośc długo wytrzymuje w wózku-pod warunkiem że ten jest w ruchu a
                    po drodze dzieje się wiele ciekawych rzeczy (kotki,pieski,ludzie i najlepiej
                    motory i samochody które robia duzo huku!)wink gdy tylko na widoku pojawiają się
                    dzieci - koniec jazdy-wysiadka i dawaj za dzieciakamiwink) ew. za ptaszkami -ale
                    dzieci lepsze bo nie odfrunawink
                    Dominika juz od miesiaca przestawiła się na JEDNĄ sad drzemkę w dzieńsad więc
                    gdy wracam z pracy mam ją wyspana i na pełnych obrotach aż do wieczora (nici z
                    kimanka ok 16-17 sad( bbbuuu...) Pobudki mamy ok 6 (w nocy nadal 3-6 karmień) a
                    drzemka różnie (miedzy 11 a 13) ale nawet do trzech godzin z krótkimi
                    wybudzeniami- a później hulaj duszawink!
                    Jedzenie-nie narzekam na szczęście a nawet się w duchu ciesze- je wszytsko i
                    chetnie a najchetniej moje sniadanie siedząc okrakiem na kolanachwink- ostatnio
                    spróbowała białego sera-był mnam mnamwink
                    Rosiesmile DZIĘKUJE za przepisywink)) może w majowy weekend uda mi się coś upichcić?

                    Dziewczyny czy Wasze dzieciaki to też takie leniuszki jak mój???
                    Mam wrażenie ze Dominika wszytsko doskonale rozumie (odpowiada kiwaniem głowy
                    na tak i na nie) ale nie chce się jej mówić - tylko steka yyyyy - jak coś
                    chcesmile! Wysila się jedynie na ma-ma ta-ta ba-ba da-da a jak się zapomni to
                    powie da, bach, mnam,pitu pitu (pić)i od kilku dni powtarza namietnie ka-ka i
                    ko-ko- taki mały smierdzacy leńsmile)
                    tupelosmile) Dominika też długo nie raczkowała -a teraz robi to ładnie tylko w
                    chwilach zapomnienia lub pospiechu bo inaczej to ciągle podpiera się tak
                    smiesznie jedną noga na stopie- i u nas najpierw było wstawanie i chodzenie za
                    rączki a dopiero później raczkowaniesmile)
                    dobra zmykam do pracy bo mnie zwolniąsmilehehehe
                    ściskam serdecznie!
                    no i zaprzaszam do obejrzenia świeżutkich jeszcze cieplutkich zdjęć mojego
                    rozbójnika smile
                    Beata
                    • rosiee spanie - cos optymistycznego 26.04.05, 21:39
                      Hej,
                      no ladny mi leniuszek, Becia, no cos ty? Jesli chodzi o mowienie to u nas tylko
                      ba-ba i wszelkie jej odmiany typu e-be i a-ba. Stekanie typu yyyyyy, tak, u nas
                      chyba tez jest najczesciej. Ale Dominika jak na swoj wiek to moim zdaniem
                      niezla gadula.
                      Zdjecia sliczne a i Dominika super dziewczyna!

                      Jeszcze wracajac do spaceru to zrobilam ostatnia rzecz na jaka moglam wpasc
                      tylko nie wiem czemu od razu nie wpadlam. Odwrocilam Kamilce spacerowke przodem
                      do jazdy wozka. Do tej pory jezdzilysmy odwrotnie i tak sie przyzwyczailam, ze
                      zapomnialam, ze mozna odwrocic. Musze przyznac, ze to na razie pomaga, chociaz
                      ostatnie spacery mialysmy dosc krotkie. O spaniu jednak nie ma mowy. Ale, ale..

                      .. apropos spania. Ostatnio Kamilka spi tylko raz w dzien, wiec to nawet
                      lepiej, ze nie na spacerze, bo w ogole nie mialabym czasu na nic w domu.
                      Od niedzieli nie spi juz ubujana w foteliku na balkonie. Zaczela machac nogami,
                      co powodowalo nierownomierne bujanie uniemozliwiajace zasypianie i nie dawalo
                      jej sie uspic za nic!
                      W niedziele spala tylko 30min. w samochodzie, a od wczoraj spi we wlasnym
                      lozeczku! Stwierdzilam, ze jak juz zmieniac przyzwyczajnia to tylko na lepsze.
                      Zastosowalam metode zaklinaczki. Nawet nie bylo tak ciezko jak sie
                      spodziewalam. Pierwszy raz Kamilka usnela po 20min. dzis po 12min.
                      Mam nadzieje, ze nie zapesze i dalej bedzie juz tylko lepiej. Trzymajcie kciuki.

                      Moniko, jak tam z odstawieniem?
                      Ja chyba dojrzewam do decyzji. Lekarze doradzaja mi, zeby odstawic radykalnie a
                      nie stopniowo. Jesli na to bym sie zdecydowala, to moze jeszcze zrobie to przed
                      latem, jesli stopniowo to nie wiem, teraz juz chyba za pozno.
                      Mamy jeszcze problem z podaniem picia w nocy, bo Kamilka ani z butelki ani z
                      niekapka nie umie pic. W nocy przeciez nie podam na lyzeczce czy w kubeczku
                      kapku. Musze jeszcze popracowac nad tym. Troche mnie denerwuje ta presja czasu,
                      zeby zdarzyc przed upalami, ktore niewiadomo kiedy moga przyjsc. Wolalabym miec
                      na to czas i spokojnie dzialac. Jednak na jesieni Kamilka bedzie juz miala
                      prawie poltora roku. Naczytalam sie ostatnio jakie problemy maja dziewczyny z
                      odstawieniem dzieciakow w tym wieku i nie zazdroszcze. Poza tym widze po
                      Kamilce jaka totalna cycomanka sie staje, chociaz zawsze twierdzilam, ze nia
                      jestwink
                      Napisz jak sobie radzisz i jak Zosia reaguje.

                      Trzymajcie sie cieplutko.
                      • estocek Nowa majówka:-))) Inguśka 26.04.05, 22:58
                        Witam cieplutko,
                        jestem mamą 11 miesięcznej Ingi, która urodziła się 27 maja 2004 r.
                        Tak sobie pomyślałam, że chciałabym dzielić się z Wami moimi wrażeniami z bycia
                        mamusią, no i nie ma jak poradzić się innych doświadczonych Mam. Dlatego proszę
                        o przyjęcie mnie do gronasmile))
                        Pozdrawiam i niedługo się odezwę
                        Edyta
                        • nelka1313 Re: Nowa majówka:-))) Inguśka 26.04.05, 23:49
                          Witamy nową mamuskę.
                          My jesteśmy bardzo sympatyczne smile))) i miło bedzie poczytać i popisać z nową
                          mamuską ( sorki,że tak w imieniu wszystkich wink ale chyba sie nie myle prawda?)

                          Rosie co do cycomanki wink to Martuli nikt nie pobije.Pamiętam dobrze,jak
                          planowałam sobie karmienie tak do roku a u nas zanosi się na dłużeeeejjj.Troche
                          boję się kończyć to karmienie,bo praktycznie mleko to u nas podstawa i boję
                          się ,że jak małej tego pozbede to jej jedzenie bedzie tragiczne.Zresztą o
                          sztucznym nie ma mowy a taki maluch chyba jeszcze powinien pic mleczko, mimo
                          odstawienia od piersi?
                          Karmicie jeszcze w nocy bo u nas ostatnie karmienie cos koło 1 w nocy a potem
                          koło 7 rano.Tak ogólnie to Marta zasypia ostatnio koło 22,30! i śpi do 10!!! W
                          dzień ma drzemki koło 12 i 18 i nijak nie mogę jej przestawic.

                          Przypomniałam sobie jak pisałaś Moniko,że Zosia jeszcze nie raczkuje.Marta
                          zaczęła raczkować dopiero jak sie nauczyła chodzic boczkiem.Jak była blisko
                          jakiegos przedmiotu i chciała się podciagnąc do góry to tak sie spieszyła,że
                          juz jakieś 50 cm przed nim podnosiła się na kolanka i jakoś załapała z
                          raczkowaniem.Zresztą pamietam dobrze moja chrzesniaczke, która z turlana wstała
                          i zaczeła chodzić, pomijając raczkowanie i pełzanie.Tak więc nie ma sie czym
                          martwic.

                          Wracajac do urodzin Martuli to dla rodzinki tez wyprawiamy (babcie by nam nie
                          darowały) ale dopiero koło 14maja.

                          Jak na razie to strasznie boli mnie gardło ale mam nadzieje,że do wyjazdu
                          wyleczę je, bo inaczej załamie się -buuuu!

                          No i muszę podzelic sie radosna wiadomościa Marta zjadła dziś na kolacje pół
                          parówki-ze smakiem, a na obiadek porcje pokrojonego mieska z marchewką-widelcem-
                          i popiła wszystko rosołkiem!!!! Wiem,że tu nic ale dla mnie to duzy powód do
                          radosci smile))))

                          pozdrawiam wszystkich papa
                          • werata drzemki, specerki i inne 27.04.05, 07:52
                            Witam kochane smile
                            Nawet nie wiecie, jak bardzo zycie potrafi zaskakiwac... po dluzszym czasie
                            nieobecnosci (usprawiedliwionej smile)) dolaczmy z Tomaszkiem i rzucimy nieco
                            chlopiecych doswiadczen o drzemkach i spacerkach.

                            Drzemki sa 3 w ciagu dnia: ok. 8 (Tomcio wstaje o zgrozo o 6.00!), ok. 12 i 17.
                            Trwaja ok. 30-60 min.

                            Co do spacerkow, to Tomek je uwielbia, szczegolnie patrzec na ptaszki, ale
                            zaraz chcialby do nich sie zblizyc i koniec z siedzeniem w wosku. Tak wiec
                            najczesciej wracam do domu z malym na rekach. Rozwoj mowy u chlopcow jest nieco
                            pozniejszy niz u dziewczynek, ale jak czytam o Waszych slicznotkach, to na
                            razie nie roznic, tak samo:ba-ba, ma-ma itp.

                            Ale u nas tylko 2 zabki dolne, hmmm, jakis taki szczerbaty tez nasz Tomcio wink
                            A za to przystojny chlopak z niego. Obiecuje zdjecia juz wkrotce.Bardzo bardzo
                            sie ciesze, ze moge znow dolaczyc do Was.
                            paaaaaaaaaaaa
                          • beciaw77 CYCOMANIA 27.04.05, 09:04
                            Witaj Edytko-miło że się przyłaczyłaśwink
                            CZEŚĆ WERATKO!!!! ale Cię dawno "nie widziałam"wink)


                            Dziewczynki kochane jak tak sobie Was czytam to az mi skóra na plecach
                            cierpniewink ja też mam zamiar odstawić małą ale dopiero podczas urlopu czyli
                            około lipca/sierpnia - dlatego napiszcie kilka słów dlaczego tak się spieszycie
                            przed wakacjami bo może nie powinnam ???
                            Dlaczego dopiero lipiec/sierpień?
                            Pracuje od pół roku i własciwie od pół roku skończyło się przesypianie nocy z
                            pobudka ok 3 i 5 do 8 rano...
                            Nasze noce sa bardzo cięzkie i męczace-Dominia je sobie odsypia w dzień ja
                            niestety wiszę z nosem na klawiaturze przez 7 godzin i zaczynam wysiadać i
                            fizycznie i psychicznie trochesad.
                            mała najczęściej zasypia ok 20 i spi do 6 codziennie (czasem do 5) a w nocy
                            budzi się od 3 do 6-7 razy !! z jekiem lub odrazu z rykiem in szuka cycusia:
                            (....
                            Od kilku tygodni śpi z nami w łózku (po pierwszej pobudce) bo zaczełam się
                            zapominac czy ją odłozyłam czy nie i przysypiać podczas karmienia na siedząco-
                            ale i ta zmiana niewiele pomogła bo cycuś musi byc i koniec!
                            Próbowałam jej podawać picie butelka ale protestuje i dopiero wtedy mamy jazde!
                            Dominika to straszna cycomanka! Jestem chwilami przerażona tym faktem bo nie
                            wyobrażam sobie odstawiania jej od piersi w pojedynke (jakoś tatus się nie
                            kwapi do pomocy i uważa że to moja wina i że "daje jej cycka bo mi się nie chce
                            wstac i dac butelke-dla świętego spokoju" - pozostawiam to bez
                            komentarza....)...
                            hahaha
                            pomyślałam sobie tylko teraz że może spróbujemy się poprzebijac w CYCOMANIIwink)
                            no to napiszę o Dominicewink
                            * karmienie nocne 3 do 6-7 razy
                            * karmienie w dzień (jak wracam o 15 to do 20) około 4 do 5
                            * sama już potrafi mnie rozebrać - tzn. podnosi sobie bluzeczke i gdy nie
                            napotka na przeszkodewink zabiera się do roboty!
                            * ciagnie mnie za bluzke gdy CHCE cycusia!
                            * i teraz najlepsze!!-intymnewink- (dla mnie koszmar-bo jak czasem
                            uszczypnie....bbbrrr) ssąc z jednego wydobywa sobie drugiego i się nim bawi
                            (ciagnie,skreca, szczypie)!! a jak jej zabraniam to wyje bo ona musi miec dwa
                            cycusie-więc teraz sobie nie wyobrazam karmienia jej poza domem z dwoma
                            piersiami na wierzchu!!! (mówie tu np o wizytach u babci cioci etc.)
                            sama już nie wiem co zrobić żeby się nie meczyć-a do decyzji o natychmiastowym
                            zaprzestaniu karmienia jeszcze chyba nie dojrzałam-albo może inaczej-jestem
                            zbyt zmęczona żeby się zebrać w sobie ... no i troche mi jej żal... tej mojej
                            małej Misi...
                            poradźcie cokolwiek.... no i pocieszcie że nie tylko moja taka maniaczka!!!
                            wasze maluchy tez się tak bawią podczas karmienia....wink?
                            Beata
                            • tupelo Re: CYCOMANIA 27.04.05, 10:33
                              O Matko, ale ruch, nie nadążę!
                              W lecie podobno nie powinno sie odstawiać, a to chyba ze względu na ryzyko
                              odwodnienia dziecka przy upałach i ewentualne biegunki też. Ale wydaje mi się,
                              że jeśli się ktoś zaweźmie, dopienuje, żeby dziecko było nawodnione, to można i
                              w lecie odstawiać.
                              U nas na razie bez zmian z cyckowaniem, tzn. cyc jest rano kolo 5-6, potem kolo
                              12, potem ewentualnie na przytulenie kolo 16 i na dobranoc. W nocy karmie tylko
                              raz i raz nad ranem. Zosia coraz częsciej przesypia tak od 20-21 do 3-4 rano
                              bez karmienia.
                              Ja tam wole dostawiac pomalutku, nie bedzie szoku ani dla dziecka, ani dla
                              mojego biustu, ale powiem prawdę, że ciężko z tym odstawianiem, cięzko. Chyba
                              najbardziej psychicznie. No i troche dla wygody tez, bo jednak z tymi butelkami
                              jest duzo roboty.
                              Witam nowa mamusie, witam Werate po przerwie, odzywajcie sie czesto!!!
                              Jola, gdzie jestes, hop, hop! Jutro Jola ma urodziny smile)))))))) Pamiętam, bo
                              mój mąż też ma tego samego dnia.
                              My planujemy jakąś imprezkę urodzinową dla rodzinki, ale zrobimy chyba w
                              weekend, 28 lub 29 maja, w tygodniu byłoby gorzej, w Boże Ciało nie chce, a
                              tydzień wcześniej moi siostrzeńcy mają komunię. Nie wiem, jaki tort zrobić czy
                              kupić? Z nadrukiem specjalnym czy co? Chyba jednak cos zrobie.
                              Zosia coraz pewniej stoi, ale jeszcze nie stawia kroczków smile W pozycji do
                              raczkowania próbuje prostować nogi jak do stania.
                              Ale za to z gadaniem to sie pochwalę, bo Zosia rzeczywiście mówi dużo,
                              właściwie w kółko nawija jak najęta. Mówi: tata, mama, baba, dziadzia, dzidzia,
                              dzie (gdzie?), da, nie da, kicia (rzeczywiscie kicia mowi na kota!), ba (ba to
                              od bach, czyli jak chce cos rzucic albo jak juz spadlo, to od razu jest ba!),
                              no i masę tam różnych swoich dziwnych dzwiekow, czasami wychodza z tego
                              smieszne rzeczy, wczoraj wyszlo jej pupa, a potem... dupa... Czasem
                              mowi "idzie" albo "jedzie", ale to chyba przypadek. No i czesto jest tez jakies
                              brrrrrrrryyymmmm, brym, jakby nasladowala jazde samochodem.
                              Rosie, zachecona Twoimi sukcesami z usypianiem, spobuje tez Zosie ukaldac do
                              snu w lozeczku. Wczoraj nawet tak zrobilam, ale byla zbyt rozbawiona zeby usnac
                              sama. Mysle, ze to juz nawet odpowiedni wiek na te rozne metody, przynajmniej
                              dziecko tak nie ryczy.
                              Pozdrowionka
                              Monika
              • tupelo Re: spacer :-((( 27.04.05, 10:16
                Oj, wolalabym, zeby raczkowala... Ale zobaczymy.
                Może rzeczywiście Kamilka potrzebuje już tylko jednej drzemki dziennie?
                Slyszalam, ze niektore dzieci w wieku naszych maluchow juz tylko tak spia.
                Co do prezentów na urodzinki, to garnuszek jest niezły, Zosia codziennie się
                nim bawi, chociaż na razie wygląda to tak, że wyrzuca te klocuszki lub wrzuca
                je górą, nie potrafi jeszcze dopasować ich do odpowiednich dziurek. A garnuszek
                gada, gra, no fajny jest. My teraz chcemy kupić właśnie jakieś jeździdełko,
                patrzyłam wczoraj i podoba mi się takie firmy Palyskool, ale to dopiero
                pierwszy raz szukałam. Fajne byłoby też coś, co można dopasowywać do siebie,
                układać, Zosia potrafi się na tym długo skupić. I uwielbia książeczki - to też
                dla niej dobry prezent... Takie mam pomysły.
                Dzięki za babycook, teraz mam wiecej czasu, moze podgonie te przepisy i tez Wam
                w koncu wysle. Przepraszam, ze to tak dlugo trwa.
                Gorna jedynka u Zosi na razie jedna, ale rzeczywiscie strasznie przy niej
                marudzila, ale tylko przy przebijaniu i jakies dwa dni po. Cala wyszla w ciagu
                2 tygodni, czekamy na druga smile
                Pozdrawiam serdecznie,
                Monika
                • nelka1313 chorujemy :-((( 27.04.05, 18:48
                  Marta dostała dziś 38,5 stopni gorączki-myslałam,że to może trzydniówka ale
                  okazało sie,że ma czerwone gardło (czyzbym ja zaraziła?).Dostała bidulka
                  antybiotyk i paracetamol sad( Teraz śpi....
                  To nasza pierwsza choroba- a tak sie cieszyłam,że taka zdrowa była do tej
                  pory sad
                  • beciaw77 Re: chorujemy :-((( 27.04.05, 22:05
                    Dominika zachorowała gdy miała pół roku i to z miejsca na zapalenie oskrzeli-to
                    co wtedy przeżyliśmy to.... dobrze że juz za nami...
                    teraz odpukać tfu tfu
                    Nie martw się wszytsko będzie dobrze - choć wiem że to łatwo powiedzieć a
                    trudniej wykonać...
                    Ściskamy Was i pozdrawiamy zycząc zdrówka!
                    Kurujcie się!
                    Beata
                    • werata Re: chorujemy :-((( 28.04.05, 04:41
                      ja tez Was wielu nie 'widzialam' dawno wink

                      Nelka - tak juz jest, ze dzieciaki choruja, teraz to dopiero sie zacznie
                      chorowanie i zmartwienia wszystkimi zakaznymi paskudztwani. Ale damy rade!!!

                      Moj Tomasz wylizal wczoraj czesc podlogi w kuchni i moskitiere przy balkonie.
                      Byl brudny jak kominiarz - zanosi sie, ze bedzie elektrykiem, uwielbia wszelkie
                      kontakty, kable, wtyczki ... A i widac brudna robota mu nie przeszkadza wink
                      papa
    • beciaw77 Jola hooooop hoooooop!!! 27.04.05, 22:07
      gdzie Ty sie podziewsza z tą słodką Madzia i cała resztąwink???
      • jola.wie Re: Jola hooooop hoooooop!!! 02.05.05, 09:13
        Post mi się wkleił w dziwnym miejscu, więc go przeklejam: smile)))


        Nie wiem, czy mam do was jeszcze wstęp wink, bardzo was przepraszam za tak długa
        nieobecność! Wiem, że mi nie uwierzycie, ale bardzo za wami tęskniłam. Więc w
        następnej kolejności przeczytam zaległości, potem podejmę kolejna próbę wejścia
        w łaski.... za każdym razem sobie obiecuję, że tym razem będę z wątkiem na
        bieżąco, ale życie tak mną kręci, że... zresztą same widzicie efekty sad((
        Mam nadzieję, że u naszych słodkich słodziaków wszyściutko w najlepszym
        porządeczku? Ja się doczekałam na raczkowanie!!! Ale po kolei.... najpierw
        czytanie....potem zeznania... smile)))
    • tupelo Nareszcie!!! 03.05.05, 10:07
      Nareszcie Jolu, jesteś! Już się niepokoiłyśmy!!! Spóźnione życzenia urodzinowe!
      No i ja też, nareszcie, doczekałam się raczkowania!!! Zosia od dzisiaj rana
      raczkuje!!! I to jak słodko! No i mamy o dwa zęby więcej, teraz są już: dolne
      jedynki i dwójki, górne jedynki i lewa górna dwójka. Tzn. dwa jeszcze są w
      fazie wychodzenia, ale już na szczęście przebite.
      Wczoraj byliśmy w górach smile Pojechaliśmy na jeden dzień w nasze ukochane Góry
      Sowie i weszliśmy łagodną trasą na Wielką Sowę (coś koło 1025 m n.p.m.). Zosia
      siedziała sobie w profesjonalnym plecaku (odkupiliśmy prawie nieużywany od
      znajomych za połowę ceny), bardzo jej się podobało, ale nas zaskoczyła w drodze
      powrotnej, bo tylko ją wsadziliśmy do plecaka, a ona w kimono... Tylko tam nie
      było jak główki oprzeć, więc zakomenderowałam, że wyciągamy ją z plecaka i
      niesiemy na dół na rękach na zmianę. Uffff... Ręce mnie dzisiaj bolą! Przespała
      całą drogę powrotna w dół, za to w samochodzie nie chciała spać, było gorąco,
      cały czas musiałam jej coś nowego wymyślać i była głodna, bo woda w butelce i w
      termosie na mieszankę wystygła i nie byo jej jak tego zrobić, w południe
      dostała cyca, a potem zjadła dopiero w domu o 17, oczywiście piła soczek, bo
      chyba by mi się odwodniła. Nasmarowałam ją blokerem z faktorem 60, ale i tak ją
      trochę słoneczko liznęło, mam nadzieję, że niegroźnie. Było fajnie, tylko ta
      droga powrotna męcząca. Na razie wiem, że długie trasy z Zosią nie będą łatwe.
      Bidulka się spociła w tym foteliku (a propos, chcemy już kupić większy, bo
      ta "kołyska" to chyba już za mała). Na urodziny kupujemy chodzik-jeździk Fisher
      Price, jakiś sklep na Allegro sprzedaje względnie tanio (normalnie w sklepie
      220-240 zł, a tam 208 zł z przesyłką).
      Hmmm... przyznam się Wam, że zaczęliśmy rano Zosię sadzać na nocniczku, a to
      wszystko dlatego, że sygnalizuje, kiedy robi kupkę, woła "e e e". Na razie
      wczoraj zrobiła siusiu, bardzo się zdziwiła, że zaczęło grać smile Chciałam
      normalny nocnik, ale złapałam pierwszy lepszy i okazał się z pozytywką! No nic,
      mam nadzieję, że kiedyś bateria sie wyczerpie.
      No nic, wracam do pracy, życzę wam miłych resztek długiego weekendu.
      Jeszcze raz najserdeczniejsze życzenia urodzinowe dla Martusi!!!
      Monika
      • jola.wie Re: Nareszcie!!! 03.05.05, 11:30
        No alez tu kolorowo!!! smile)))

        Trochę to trwało, zanim przeczytałam zaległości, wczoraj je ładnie rano
        otworzyłam i.... zrobiło się dzisiaj!

        Jestem sama w domu, znaczy z Madzią, rodzina wyjechała, miałam jechac z nimi
        oczywiście, ale jakoś tak zrobiło się nieciekawie tuż przed samym wyjazdem, a
        ja się zawzięłam, że w tej atmosferze nie pojadę, ponieważ mąż tez się zawziął,
        że nie weźmie pod uwage mojego ultimatum, oni pojechali, a ja zostałam sad((
        długa historia i na pewno jej tu nie będę opowiadać sad( nic przyjemnego sad(. W
        każdym razie jestem sama do piątku.

        Najpierw napiszę co u mnie, (egoistka! smile)), a potem co u dziecka...

        A więc moja "działalność" zaczyna nabierac kolorów. Wiele razy wydawało mi się,
        że jestem bardzo blisko, ale teraz dopiero znalazł się fantastyczny sponsor na
        lokalizację. Jeśli to wypali (a wg wszelkich przesłanek wypali), to będzie coś
        pięknego! Trzymajcie kciuki! Ja cały czas siedzę w programie, bo Madzia jest
        coraz bardziej absorbująca z wiekiem, nie da mi popracować ale w tym tygodniu
        robię casting nianiek, mam trzy kandydatki polecone z kanału prywatnego,
        wyobraźcie sobie, że nie mogłam do tej pory znaleźć nikogo na trzy godziny
        dziennie przez trzy dni w tygodniu (w perspektywie przerwa wakacyjna)- a tyle
        potrzebuję, bo każda pani chce od razu zarobić na utrzymanie całej rodziny, a
        nie blokowac się taką robotą jak u mnie. Sama zaś uczęszczam od ładnych paru
        tygodni na kurs "instruktorów rekreacji ruchowej specjalności fitness" smile)))
        strasznie mi się podoba ten tytuł, dlatego go przytaczam w całosci smile))),
        czynię to w celu nabycia uprawnień do prowadzenia zajęć (których nota bene
        wcale nie potrzebuję wink), a także dla figury (i to akurat działa!) i
        samopoczucia (przeszły mi różne boleści (głównie pleców w różnych miejscach),
        za to doszły nowe smile))), mam nadzieję, ze przejściowo. Kurs odbywa się w
        weekendy, soboty z niedzielą, zajęcia w pięciogodzinnych blokach, ale ku mojemu
        zaskoczeniu, przeżyłam nie tylko pierwsze zajęcia, ale każde następne też, choć
        po ostatnich moje kolana zaprotestowały. Na szczęście następne zajęcia dopiero
        za tydzień, teraz była przerwa. Po tym kursie będę musiała podjąć kurs w
        Niemczech (to też dla mojej działalności) - o ile szanowna komisja
        egzaminacyjna mnie zakwalifikuje. Robiłabym to równolegle, ale się nie da, bo
        tamten kurs też odbywa się w piątki/soboty/niedziele. W tym układzie uwierzcie
        mi, doceniam każą wolną chwilę, których już przed podjęciem zajęć nie miałam
        zbyt wiele. Ale komu ja to mówię....

        Moje słodkie dzieciątko nie odbiega od Waszych w kwestii zachowan typu: jedna
        drzemka w ciągu dnia zamiast dwóch, zanik zasypiania na spacerze, robienie
        obciachu w miejscach publicznych i to nie tylko wokalnego, ignorowanie
        polecenia "nie wolno" (przy jego rozumieniu!), uporczywe zainteresowanie
        elektryką, sprzętem nagłaśniającycm, oraz wszystkim co ma przyciski i
        klawiaturę.
        Kocham ją.

        Nasza bohaterska babcia zabrała mi ją na noc, kiedy miałam urodziny, to znaczy
        z piątku na sobotę (w ramach prezentu urodzinowego wink). Pierwszy raz bez mamy.
        Pierwszy raz poza domem. I wiecie co? Udało się! Spała całą noc. SZOK!
        Przekwateruję ją do babci! Podjęte przez tatę próby usypiania Madzi również
        kończą sie przeważnie powodzeniem. A ja cierpię przy tym jak oszalała, nekają
        mnie różne dziwne myśli typu "ona mnie już nie potrzebuje", "wcale nie jest do
        mnie przywiązana" itp. Oraz, ze "pewnie się obudzi, głodna", bo też ostatnio
        straciła entuzjazm do jedzenia w ogóle i w ogóle ma mały żołądek, bo na raz
        wsuwa najwyżej 150 ml i to jak jest bardzo głodna!

        Uparłam się, że będzie raczkować i wymusiłam to na niej. Nie było prowadzania
        za rączki, pomagania we wstawaniu, choć zostało to przypłacone uciązliwym
        rykiem, to zaowocowąło raczkowaniem. Choć raczkuje może niecałe dwa tygodnie,
        mnie się wydaje, że jest tak od zawsze. Oczywiście zabawki w tym układzie
        przestały ją zupełnie interesować, gazety ida w strzępy, wieża płyt
        kompaktowych zalicza przemeblowanie trzy razy dziennie, pokrętła w sprzęcie nie
        mają spokoju, a kabli elektrycznych, gniazdek i przedłużaczy nie da się żadną
        miarą ukryć! Oczywiście "odkurza" z podłogi wszystkie paprochy, wprawdzie zna
        polecenie "wypluj" i nawet je realizuje, ale jeśli jej coś smakuje, to pluje
        tak, żeby nie wypluć! Spryciara! Naśladuje pieska (u! u!), ptaszki (ka-ka!) -
        utożsamia je z kaczką, naśladuje jazdę "brrrrum", poza tym w sposób
        cywilizowany nie mówi, ale dużo rozumie. Acha, woła siostrę "aja!" (Ania).
        Kiedy babcia ją pyta "gdzie jest mama?" nie wie, o co chodzi wink)), nawet nie
        próbuje się za mną rozglądać. Oznacza to, że nie miał jej kto nauczyć
        znaczenia "mama", bo do tego jest potrzebne przebywanie z inna osobą, proste!

        Na koniec niniejszego posta napisze o naszym pomyśle na prezent na roczek:
        uwaga! : ROWEREK! Tak, to nie pomyłka! Wczoraj zrobiliśmy próbę i Madzia nie
        dała się wyciągnąć. Otóż w sklepie chicco naszłyśmy trójkołowce wyposażone
        dodatkowo w
        -uchwyt dla rodzica, który steruje całym rowerkiem,
        -podpórki na nóżki, jakby dziecku się nie chciało pedałować, albo było jeszcze
        za małe, żeby dosięgnąć nóżkami do pedałów,
        - uchwyty z tyłu rowerka dla dziecka, zeby mogło samo prowadzić rowerek na
        zasadzie "jeździka", przy asekuracji rodzica oczywiście
        -barierkę wokół siedzenia, co stabilizuje dziecko na siodełku i z niego nie
        spadnie, nawet jak nie trzyma się kierownicy
        - dokręcane bujaki, do stosowania w mieszkaniu, które przemieniają rowerek
        w "konia na biegunach" - fantastyczne to jest!
        Kiedy spotkacie takie cudo, przyjrzyjcie mu się, bo to nabytek na nastęne dwa-
        trzy lata! Ponieważ u nas jest oczywiście sponsor na to, jestesmy jak
        najbardziej za! Koszt: 199 zł.

        Moje kochane, dosyć tego tasiemca, choć tematy dopiero liźnięte! Ale poneważ
        zamierzam tym razem regularnie .....smile)))))
        Pozdrawiam! Nową mamę też!
        • rosie.rosie rowerek i inne 08.05.05, 00:06
          Jola, mnie tez zaintrygowalas. Na stronie chicco nie moge znalezc, ale moze to
          jest cos w tym stylu?: www.tanimarket.pl/_produkt.php?
          cPath=68_93&products_id=3066
          Napisz gdzie zamowilas, jesli w sklepie internetowym.

          Nelka, duzo zdrowka dla Martusi i dzikuje za link do tanimarket.pl, tam
          znalazlam rowerko-jezdzidelko o ktorym wyzej.

          Tymczasem Kamilce wychodza kolejne zabki i od 20 do 24 miala dzis juz 5
          pobodek, bidulka.

          Spijcie dobrze.
          • rosie.rosie Re: rowerek i inne 08.05.05, 00:08
            www.tanimarket.pl/_produkt.php?cPath=68_93&products_id=3066
            sorry, ale mi nie wyszlo za pierwszym razem
      • jola.wie Re: Nareszcie!!! 03.05.05, 16:22
        Kochana Moniko, dzięki za pamięć o moich urodzinach i za życzenia, w zeszłym
        roku to tez ty zainicjowałas wątek na temat moich urodzin, dzięki czemu mam co
        wspominac, bo dokonałam uwiecznienia wydarzeń dnia smile))). Oczywiście, co było
        zresztą do przewidzenia, jakkolwiek tragicznie i dramatycznie sie te wydarzenia
        wtedy przedstawiały, tak dzisiaj ogromnie mnie bawią smile))) Dzięki raz jeszcze!
        Wczoraj wykopałam z piwnicy sezonowe ciuchy. te sprzed sezonu są silnie
        ciążowe, więc się nie nadają. Te sprzed dwóch sezonów z powodów oczywistych tez
        sie w większości nie nadają. A ja tę wyprawę przypłaciłam astmą! Cholera! Ale
        wytargałam tez bawełnianą sukienkę bez formy w której chodziłam w zeszłym roku
        odkąd zrobiło się jako tako ciepło. Miałam ją w zeszłe urodziny wlasnie - z
        dużym prawdopodobieństwem smile), teraz smętnie na mnie wisi, a wtedy była
        szczelnie wypchana brzuszkiem. A w środku Madzia z tym swoim charakterkiem....
        ech... Wydaje mi się, że te skurcze przez całą ciążę to był wyraz Madzinego
        temperamentu wink
        • beciaw77 Re: Nareszcie!!! 03.05.05, 22:44
          dobrze że już jesteśsmile)
          wszystkiego dobrego choc spóźnionegosmile)!!

          dobrze Was miećsmile)

          trzymajcie się i spokojnej nocy!!
          • beciaw77 Re: Nareszcie!!! 03.05.05, 22:46
            oczywiście pierwsze i drugie zdanie do Joliwink)
            a cała reszta do Joli i resztywink)
            dobranocsmile) lepiej juz pójde spać bo coś znów namieszamsmile)
            • jola.wie Re: Nareszcie!!! 03.05.05, 23:50
              Dzięki Becia! smile)
              Skoro już tu jestem to napisze o butach: kupiłam dwie pary, jedne sandałki a
              drugie trzewiki. Kupiłam, bo po zimie, kiedy odpadł kombinezon z paputkami,
              dziecko bez butów po prostu głupio wyglądało. Poszłam kiedyś z Madzią na
              huśtawkę na placu, a brzdąc z huśtawki obok "mama a dlacego ta dziewcynka nie
              ma butów?", "bo pewnie jeszcze nie potrzebuje, może jeszcze nie chodzi", "ale
              mamusia jej kupi, plawda?", no, "plawda"! wzięłam sobie do serca i zaczęłam się
              rozglądać, najpierw nie do zaakceptowania był dla mnie fakt ceny za parę rzędu
              150 zł (to te tańsze), ale potem przerzuciłam się na inne sklepy i pogodziwszy
              jako tako jakość z ceną, nabyłam za stówe obie pary. Mają wysokie piętki,
              elastyczne podeszwy , a w środku są profilowane. Stópka łatwo się wsuwa,
              zwłaszcza ważne to jest przy trzewiczkach, sa wyścielone gładką miękką skórką.
              Deichmann. Madzia akurat spała, więc dało się spokojnie przymierzyć. Rozmiar
              jedne 18, a drugie 19. Czy wasze dzieci tez mają takie duże stópki? Albo takie
              małe? "Normalne" butki w "normalnych" cenach zaczynają się od rozmiaru 20. I sa
              na Madzię o wiele za duże.

              Skoro tak tu siedzę, to napisze jeszcze o "obciachu" czyli temperamencie:
              skończyły się czasy, kiedy można było z Madzią pójść spokojnie np. do kościoła.
              jeśli tylko jej coś nie pasuje, komentuje to głośnym wrzaskiem. Jeśli tylko jej
              coś pasuje, komentuje to radosnym piskiem na pograniczu ultradźwięku.
              Polemizuje z księdzem. Kiedy w kościele robi sie cicho, a jest to wiadomo w
              momentach kluczowych, Madzia sprawdza jak działa echo i delektuje się
              brzmieniem głosu (swojego) w różnych natężeniach. Dzisiaj oprócz tego
              wszystkiego kiedy poszłam z nią do komuni rozproszyła cały drugi rząd
              czekających, szczerząc do nich radośnie swoje cztery zęby. Facet wstawszy od
              stołu Pańskiego, chciał udac się w skupieniu na modlitwę, ale niestety, zwinął
              się i parsknął śmiechem, kiedy go Madzia z głośnym "he he" zaczepiła znienacka
              z posadzki, na której usiadła rozkraczona w poszukiwaniu śmieci innych niż w
              domu. Wczoraj chciałam się przyjrzeć garderobie oferowanej w sklepach i
              zabrałam ze sobą Madzię, bo jej nie było z kim zostawić. Czepiała się wieszaków
              ściągając rzeczy, kiedy stała w wózku międzu dwoma regałami, ściągała wieszaki
              po lewej stronie i próbowała je przewiesić na prawą stronę, darła się,
              wierzgała i wyrywała, w vision express wytrzymała tylko dwie oprawki, potem
              zrobiła raban i trzeba było uciekać. W obuwniczym ściągała buty z półek i
              pakowała je do paszczy. W restauracji, gdzie zapragnęłam obiadować, pluła zupką
              na kilometr i głośno protestowała, że jej nie chce, będąc jednocześnie głodna i
              z tego powodu marudna jak jasna cholera. Aż się boję myśleć, jak się to dalej
              rozwinie....

              Za to w domu opanowała następną umiejętnośc: podciąga sie na oparciach fotela
              do stania i ćwiczy "opad na pupę" - super to wygląda, można sie pośmiać. Nie
              musze dodawać, ze w łózeczku te cwiczenia w ogóle jej nie bawią. Dostała
              jakiejś alergii na łóżeczko (rosiee?) - nie chce za Boga Ojca!! Raczkuje
              dzielnie i rozumie "chodź". Lubi zamieniać rzeczy miejscami, na przykład wywala
              jedne klocki z jednego pojemnika, drugie z drugiego,a potem "psiąta" to
              wszystko z powrotem, jedne klocki do drugiego pojemnika, a drugie do
              pierwszego. Naśladuje, dzisiaj tak dla żartu nałożyłam jej gumke do włosów na
              duży palec u nogi, Sciągnęła, ale następny kwadrans spędziła na próbach
              włożenia tej gumki na palce w nogach, a jak się irytowała, kiedy jej nie
              wychodziło!!! wink))))) dzisiaj chyba załapała, że ze stojakiem z kompaktami jest
              coś nie tak, bo "nakrzyczałam" na nią, że nie wolno, popatrzyła uważnie, a
              potem bawiła się tylko jedną płytą, która gdzies tam prasnęła na boczek (nie
              zauważyłam jej i nie włożyłam z powrotem) i była przez to jakby wyjeta spod
              zakazu, pozwoliłam jej na to w uznaniu jej inteligencji, bo rzeczywiście
              zostawiła ten nieszczęsny stojak w spokoju smile))

              Kurcze, no i tak to jest, jak zacznę pisać.... w tym wymarze szybko nadrobię
              zaległości smile))
              Pa pa
              • werata juz za momencik, juz za chwileczke...1-sze ur. 04.05.05, 05:34
                hehe, jakbym czytala o moim Tomciu z tym obciachem w kosciele.
                On tez uwielbia wykorzystywac momenty ciszy, aby wydac z siebie odglos
                zdziwienia, cos w rodzaju: oooooooooooooouuuuuuuuuu?? Wtedy wszyscy oczywiscie
                odwracaja sie do nas, a my z mezem usmiechamy sie glupio wink

                A Tomcio raczkuje (czytaj: ucieka) od poczatku 9 m-ca, co znacznie utrudnia
                przebierania go, bo zwiewa zaraz, jak tylko go uwolnie z pieluchy wink po prostu
                uwielbia biegac z golymi jajeczkami wink))

                Dziewczyny, jak planujecie zorganizowac 1-sze urodziny????
                papa
                • rosie.rosie Re: juz za momencik, juz za chwileczke...1-sze ur 04.05.05, 12:57
                  No tak, to tez mi juz zaprzata glowe jakis czas i sama nie wiem czego chce!
                  Wczoraj zapytalismy tesciow czy moglibysmy urzadzic u nich urodzinki, bo maja
                  piekny duzy ogrod i to byl duzy argument za, ale ale.. Zaraz zaczeli snuc plany
                  jak to zorganizowac.. Hm, i juz mi sie odechcialo.. My mieszkamy w bloku a przy
                  ladnej pogodzie fajnie byloby posiedziec w ogrodku. Jednak co u siebie to u
                  siebie, a i pierwsze - te pierwsze urodzinki to chyba powinny byc we wlasnym
                  domku, jaki by nie byl.
                  Big problem.
                  Odnosnie prezentu to widze, ze przewazaja jezdzidelka. I dobrze, bo to wlasnie
                  zasugerowala nam tez nasza pani rehabilitantka.
                  Rowerek, dumnie brzmi, ale chyba sie wybiore zeby obaczyc to cudo.
                  Kupujecie gdzies w sklepach internetowych? Podeslijcie jakies linki, please.

                  Jolu, wszystkiego dobrego z okazji urodzin, lepiej pozno niz wcale, jak to
                  mowia, przyjmij bo szczere.

                  Dzis powrocilysmy z Kamilka do naszej normalnosci. I tego nam bylo trzeba po
                  tych 5-ciu dla nas szalonych dniach kompletnej nieprzewidywalnosci.
                  Hm, i kto to pisze, ja ktora od zawsze wystrzegalam sie rutyny w zyciu, eh.
                  Odnosnie spania w lozeczku to obawialam sie ze beda trudnosci po tych dniach
                  ale jest ok.
                  Jolu, moze Madzia ma jakies zle doswiadczenia zwiazane z lozeczkiem i dlatego
                  nie chce tam spac. Troche na ten temat pisze Tracy Hogg w swojej ksiazce,
                  czytalas? Jesli chcesz to Ci podesle fragmenty dotyczace snu, lub calosc. Ja
                  stosujac sie do wielu jej zalecen nauczylam Kamilke spac w jej lozeczku, co
                  jest dla mnie samej duzym zaskoczeniem, bo mowiac szczerze nie dawalam nam duzo
                  szans na powodzenie, liczylam sie z duzym oporem i tym ze szybko zmiekne i nie
                  podolam, a jednak - teraz sie przekonalam, ze trzeba po prostu probowac, a nie
                  zakladac, ze to sie na pewno nie uda.

                  Gratulacje dla raczkujacych Zosi i Madzi. To sie teraz bedzie dzialo.

                  Moniko, z uwaga przeczytalam Twoj opis wedrowki z Zosia.
                  My z mezem tez kochamy gory i zawsze chetnie tam jezdzilismy. Od urodzin
                  Kamilki jeszcze nie bylismy, ale sie przymierzamy, moze we wrzesniu. Ja kocham
                  Tatry, moj maz Bieszczady a oboje lubimy Gory Stolowe /to chyba blisko sowich/.
                  Na poczatek pojedziemy gdzies w niezbyt wysokie gorki. Mamy nosidelko, ktore
                  kupilismy w zeszlym roku przed wakacjami. Ono jest do 12kg i ma mozliwosc
                  noszenia dziecka w trzech pozycjach, rowniez na plecach. Czytalam jednak na
                  forum, ze dzieciaki, ktore zaczynaja stawac i chodzic to juz niechetnie siedza
                  w nosidlachsad
                  Napisz, jak dlugo trwala Wasza wedrowka.

                  Pozdrawiam z Warszawy z normalna a nie jakas tam weekendowa pogodawink))
              • beciaw77 buty i obciach oraz zabawy rózne:)) 04.05.05, 09:01
                Witamsmile)
                Ja tez zabieram się za kupno butów bo te "spadkowe" po kuzynce njie zabawią
                długo na Misi nogachwink)
                Dominika Jolu nosi rozmiar 20-21smile - ale jak już mówiłam biora ja za 1,5 roczne
                dziecko więc ja się nie przejmuje a i wybór mam większywink) hehe choć ceny w
                sklepach.... upatrzyłam sobie buty znanej juz firmy "B"wink) i jak zobaczyłam
                cene to zaraz mi przeszłosad 199zł - za tyle to sama nie nosze sandałów-
                jesssssssssssu czemu te buty takie drogie???
                Jola jakiej "firmy"wink sa te Madziowe buty bo opis (profilowane, usztywniane
                itp.) kuszacy (no i cena chyba też:o!)
                Jesli chodzi o obciach to i u nas jest swietnie! Mój mąż twierdzi że jak mała
                zaczyna wrzeszczeć w publicznym miejscu to wpadam w panike bo nie chce uchodzić
                za złą matke która nie radzi sobie z własnym dzieckiem- może troche w tym racji
                ale bardziej to robi mi się najzwyklej w świecie głupio....wink)
                KOSCIÓŁ:
                *Dominika wysiedzi w wózku kikanascie minut, później jest już tylko chodzenie
                (najlepiej po schodach) lub wchodzenie i wychodzenie przez gesto zastawine
                ludźmi drzwi i przy okazji łapanie się ich spodni, spódnic etc.
                *Pokazywanie palcem kolejnych osób stojących obok z zapytaniem "yyyyyyyyy?" na
                które musze odpowiadać "to jest pan" "to jest pani" wink).
                *Zaczepianie dorosłych i dzieci (robi to równiez namiętnie na spacerach jak
                tylko ktos przejdzie zbyt blisko wózka).
                *Siadanie na posadzce i tzw. "sonet do śmiecia" na całe gardłowink
                SKLEPY:
                *sciaganie wszystkiego co znajdzie się w zasięgu reki ( a jaki ten zasieg
                wielki-przekonałam się już kilka razywink!)
                *w miejscach nazwijmy to publicznych - a takimi sa sklepy- nie ma mowy o
                dłuższym siedzeniu w wózku! trzeba wysadzić i chodzić chodzić chodzić-
                koniecznie za jedną reke bo druga musi być wolna zeby się łapac i sciągać z
                półek wink, zaczepiac sprzedajacych i kupujacychsmile
                * w sklepie można śpiewać i tańczyć - zwłaszca do rytmów w stylu umc umcwink
                Dominika wykonuje wówczas popisowy taniec brzuchawink!
                * przy próbach posadzenia w wózku jest wrzask-nie wiem skad w małym człowieku
                taki głos???- tupanie nóżkami, wyginanie się i prostowanie raczek tak żeby móc
                się wywinac mamiesmile- nie wiem skąd w małym człowieku taka siła???!!!
                Wybralismy się "na miasto" w sobote-pierwszy raz z mała- wróciłam mokra,
                zmeczona i wogóle-zero zakupów- mała szczęsliwasmile

                Dominika jest ostatnio baaaardzo umuzykalnionawink)
                Jak tylko usłyszy muzyke zaczyna podrygiwać albo "jeździc na pupie" pachajac
                rekami- komicznie to wyglada!
                KLOCKI - tak jak w przypadku Madzi- wysypywanie i "psiątanie" super zabawa no
                i "pytulanie" misiaczków i innychwink
                Do tego Misia uuuuwielbia kotki, pieski i ptaszki oraz kwiatuszki których
                zrywania się domaga ode mnie-potrafi przez cała podróż w wózku trzymac sobie w
                raczce kwaituszkawink lub skubac mu płatkiwink) ew. we wspominanym Kosciele użądza
                sobie wędrówki na trawnik i tam skubie kwiatkismile

                Dominika strasznie się ostatnio irytuje jak cos jej nie wychodzi albo wychodzi
                nie tak jakby sobie tego życzyła i potwornie się wtedy wścieka.

                UPS-zmykam do pracy!!
                zaraz mnie zwolniąwink)
                jeszcze się odezwęwink no i poczytam oczywiściewink)

                nelka1313 100 lat i z tego miejsca dla Martulinkawink)!!!

                Beata
                • beciaw77 Re: buty i obciach oraz zabawy rózne:)) 04.05.05, 09:06
                  poprawiam urządzawink ups sooooorrrrkiwink
                  pospiech jest złym doradzcąwink
                  pa!
    • rosie.rosie wiecie co? 04.05.05, 13:03
      Kamilka boi sie trawy
      mieszczka jedna, tak ja wczoraj dziadek nazwal
      wink
      • tupelo nasza wyprawa i urodzinki, buciki też... 06.05.05, 09:57
        Hej Rosie, nasza wyprawa była krótka, bo to Zosi pierwszy raz w górach, więc
        woleliśmy nie ryzykować, że np. w połowie drogi nam się rozedrze na amen.
        Weszliśmy sobie łagodnym szlakiem, trwało to 1,5 godzinki z jednym postojem na
        picie na około 15 minut. Zosi się nawet podobało z tym, że często się do niej
        uśmiechałam, łapałam za rączkę, robiłam a ku ku itp., żeby ją trochę zabawić.
        Ogólnie zniosła to nieźle. Na szczycie siedzieliśmy kolejne 1,5 godzinki, Zosia
        siedziała sobie na karimacie i wyciągała źdźbła trawy spod kocyka, gadała,
        piła, jadła, po czym zaczęła trochę marudzić, więc zarządziliśmy odwrót.
        Zrobiliśmy sobie jeszcze zdjęcia pod wieżą na Wielkiej Sowie i Zosia zasnęła w
        plecaku, w pozycji pionowej, główka jej latała na wszystkie strony, więc ją
        wyciągnęliśmy i nieśliśmy na zmianę (trzeba było uważać na kamienie i konary,
        żeby się nie potknąć). I tak to wyglądało. Natomiast w samochodzie nie spała,
        słońce ostro świeciło, więc musiałam ją przez ponad godzinę zabawiać czym się
        tylko dało.
        Urodzinki - wyprawiamy u moich rodziców, mają domek z ogródkiem. Zamawiam dobrą
        pogodę!!!
        Wczoraj natknęłam się na fajną stronę z butami dla dzieci: www.buciki.pl Ceny:
        ok. 50-80 zł.
        Czy macie już większe foteliki samochodowe dla Waszych maluchów? My mamy takie
        nosidło Maixi Cosi, pomału robi się za małe, więc dziadkowie zaoferowali się
        kupić większy fotelik. Ceny są koszmarne! W końcu wybraliśmy jakiś polski za
        prawie 300 zł. Co jak co, ale uważam, że 500-600, a nawet 1000 zł za fotelik
        samochodowy dla dziecka to duża przesada!
        Byliśmy z Zosią na ważeniu i odczycie blizny (jest OK, nie trzeba szczepić).
        Waży 9420 g (super przybrała od ostatniego ważenia, chyba po tych kaszkach) i
        mierzy 78 cm.
        No i raczkuje, u nas codziennie przemeblowaniu ulega półka z kasetami wideo.
        Uffff...
        Pozdrowionka
        Monika
        • rosie.rosie Re: nasza wyprawa i urodzinki, buciki też... 06.05.05, 13:58
          Tak, z ta jazda samochodem to juz tez posmakowalismu ostatnio.
          Kamilka o wiele lepiej zniosla podroz we wrzesniu niz teraz. Wowczas prawie
          cala droge przespala, teraz niestety nie. Wyjechalismy w porze jej drzemki i
          myslelismy, ze skoro bedzie caly czas jechala to dluzej pospi, bo w samochodzie
          z reguly zasypia. Niestety, spala tyle co zwykle, a reszte czasu spedzilysmy na
          mocnym i intensywnym zabawianiu, nie obylo sie tez bez wyjmowania z fotelika w
          czasie jazdy, bo ciagle zatrzymujac sie to podroz wydluzylaby sie do
          niebotycznych dlugich godzin.

          Odnosnie fotelika to my tez mamy MaxiCosi do 12kg. Jest duzy i obszerny
          jeszcze, chociaz nogi Kamilce dyndaja jak sie ssunie w dol. Na razie, dopoki
          nie sprzedamy wozka to i fotelika nie zmienimy, bo chcemy to zrobic razem -
          wszystko stanowi komplet. Rozgladalam sie juz troche za fotelikami wiekszymi.
          Chyba dobrym zakupem jest taki fotelik juz do konca - mozna go jakos tam
          modyfikowac i przystosowywac do rosnacego dziecka. Malu podroznik to wlasnie
          taki fotelik formy Deltim. Kosztuje cos ok. 300zl. Mysle, ze w cos takiego
          zainwestujemy.

          A te buciki to Gucie! Podobno Bartki sa dobre, ale ich cena!!

          Odnosnie blizny, to u nas tez ok i nie trzeba bylo ponownie kluc.
          Nastepne szczepienie w 13-14 miesiacu: odra, swinka, rozyczka - zastanawiam sie
          czy to konieczne, nie lepiej jesli dziecko to przechoruje?

          Niestety musze konczyc, Kamilka juz sie wlasnie wyspala i urzeduje na moich
          kolanach, nie chcialabym, zeby to wykasowala.
          Gotuje zupke i bedzie obiadek.

          Ania, hop, hop, a Ty gdzie sie podzialas?

          Moze wpadne tu jeszcze wieczorkiem, bo mam problem z moim malym gryzoniem, co
          to mnie rani noca..sad

          Pozdr
          • tupelo Re: nasza wyprawa i urodzinki, buciki też... 06.05.05, 21:20
            Hmmm, przyznaję, że na foteliki Deltim nie patrzyliśmy. Ale już zamówiony przez
            Internet, mamy nadzieje, ze bedzie dobry!
            A my wozek i nosidło Maxi Cosi na razie zostawiamy dla Zofikowego rodzeństwa.
            Bo chcielibyśmy jakiegoś braciszka dla Zosi, może za rok, półtora?
            Ta strona z bucikami mi się pomyliła. Chodziło mi o www.buciki.com.pl
            Guciów wcześniej nie widziałam. Patrzyłam na Bartki, są śliczne, ale drogie jak
            diabli. Nie wiem naprawdę, jakie te pierwsze buciki kupić. Super profesjonalne
            czy jako takie, żeby jakieś były? Zosia jeszcze nie stawia pierwszych kroczków,
            na razie się podciąga, i to na kolanka. Ale tak głupio wygląda bez bucików w
            wózku.
            Teraz śpi, ale przed chwilą się obudziła i coś jej w nosku furczało. Hmmm...
            czyżby katarek? Oby nie!
            Jak raczkuje, to jedną nóżkę stawia na stopie, to tak dziwnie wygląda. Nasza
            rehabilitantka mówi, że to jeszcze takie niepełne raczkowanie i żeby dać jej
            trochę czasu... A ja jestem niecierpliwa, oj jestem.
            Ania, odezwij się!
            A gdzie inne forumowiczki? Chyba im się nie spodobałyśmy sad(((
            • rosie.rosie Re: nasza wyprawa i urodzinki, buciki też... 06.05.05, 22:05
              Cos mi sie pokickalo z tym fotelikiem, bo mamy Grillo a nie Maxi Cosi, calosc
              czyli wozek + fotelik firmuje Deltim. Sama firma Deltim to produkuje raczej
              wozki a wiec ten 'maly podroznik' to chyba ich pierwsze debiut jesli chodzi o
              foteliki. Moze lepiej kupic cos juz sparwdzonego, zobaczymy.

              WWW.buciki.pl to jest strona tylko o Guciach, skad inad chwalonych rowniez i
              czesto polecanych obok slawetnych Bartkow. Bartki drogie straszliwie a o
              Guciach na razie nic nie wiem, bo nie bylo cen na tej stronie.
              Kamilka ma butki od kiedy skonczyla 6 miesiecy. Sa to takie paputki, a nie
              butki. Miekkie i szmaciane z miekka ale antypozlizgowa podeszwa. Kupilam je na
              zime, pod kombinezon, bo te przy nim byly cieniutkie bardzo. Na wyjscia
              zakladamy butki a w domu Kamilka smiga bez.

              cdn
              maz gada
            • rosie.rosie Re: nasza wyprawa i urodzinki, buciki też... 06.05.05, 22:29
              juz skonczylsmile

              My wozek + fotelik chcemy sprzedac, bo rodzenstwo dla Kamilki planujemy troszke
              pozniej i chcielibysmy wowczas cos nowszego kupic a teraz latwiej bedzie
              sprzedac.

              Nasza rehabilitantka nie poleca wciaskania niechodzacego dziecka w buciki.
              Powinno ono, jej zdaniem, miec mozliwosc swobodnego dotykania roznych
              powierzchni stopa. No, chyba, ze dzidzia ma od poczatku widoczna koslawosc, to
              co innego. Gdy zacznie chodzic to wowczas dopiero buciki staja sie niezbedne.
              Ja na razie nie kupuje, czekam na pierwsze kroczki, bo kupie teraz a potem sie
              okaze, ze sa za male..

              O raczkowaniu to moge zapodac jak Kamilka podaza za odkurzaczem, stuka sobie w
              niego, szarpie za kabel, no i goni a on wciaz uciekawink

              Moniko, jak tam Wasze nocnikowe poczynania? Dzis przypadkiem dowiedzialam sie,
              ze istnieja jakies specjalne pieluchy Huggies dla dzieci uczacych sie korzystac
              z nocnika. Niestety nie wiem jak one dzialaja, moze wiesz cos na ten temat.
              Pamietam jak Ania pisala o tym wiecznym zakladaniu i wkladaniu pieluchy a
              wiadomo ze dzieci za tym raczej nie przepadaja.

              I o gryzieniu. Co zrobic, zeby maly gryzon mnie nie kasal w czasie karmienia
              nocnego? Na razie zaciskam zeby, bo jak tylko zaczne reagowac to sie Kamilka
              rozbudzi i bede miala pol nocy z glowy. Macie jakis pomysly?

              Taak, chyba sie nie spodobaly nasze ostatnie wypocinywink, chociaz Ela z
              Martunia to chyba wyjechaly juz nad morze. Ja tez chcialabym juz jechac,
              chociaz jak pomysle, ze na poczatku czerwac tez moze byc taka pogoda jak teraz
              to mie sie troche odechciewa, ale coz jechac trzeba.

              Zakanczam moje wypociny, znow naprzynudzalam.
              Dobrej i jak najdluzej przespanej nocki zycze.
              • jola.wie Re: nasza wyprawa i urodzinki, buciki też... 07.05.05, 09:17
                Aleście podpędziły do przodu, no! Odpisuję n.t. bucików bez czytania, bo się
                spieszę strasznie! No więc obuwie zakupiłam w Deichmanie, tam są niemieckie
                marki, obie pary z nazwą Bobbi Shoes. Kupiłam buciki, bo Madzia chce stawac na
                nóżki na spacerze, coraz częściej i więcej, a w skarpetkach jej na tretuar nie
                wypuszczę smile)), zresztą "nosi" buty wyłącznie na spacerze, w domu zdejmujemy,
                kiedy do kogoś przychodzimy, też natychmiast zdejmujemy, tak więc mam nadzieję
                ze nie zaburzamy jej rozwoju....
                Tez myślałam o sprzedaniu cąłego wóżka deltim, ale mój mąż jest temu przeciwny
                (!), bo jemu się ten wózek strasznie podoba. A ja chciałam większy fotelik i
                taki "zaodowy" wózek spacerowy, póki co jednak zostaniemy przy starym...
                Rowerek na urodzinki zamówiony!!!! smile))) Z bujakami!!!! Jest czadowy!
                pa, lecę...
                • beciaw77 Re: nasza wyprawa i urodzinki, buciki też... 07.05.05, 10:13
                  wczoraj kupiłysmy butysmile
                  jedna para to Antylopy-sandały cena 79 zł (!) a drugie to półbuty KIDTOWN za 54
                  zł i tez ze skóry-wogóle to na tym samym stoisku co półbuty znalazłyśmy
                  identyczne sandały jak Antylopy tyle tylko ze z zamszowej skóry ale o 30 zł
                  tańsze (!)no i dopero od 23 numeru-widać zatem ile trzeba zapłacić za firme! o
                  Bartkach nie wspomne.....ceny z kosmosu!!!
                  rozmiar półbutów 21 sandałów 22 - ale to z zapasemwink
                  Urodzinki czekaja nas dokładnie za trzy tygodnie.... jeszcze nie wiem co kupimy
                  małej....
                  Dziś pierwszy raz Dominika jadła jajeczniczke na parze-zobaczymy jaka bedzie
                  reakcja bo smakowało wyborniewink
                  zmykm bo maruda juz stoi przy mniewink
                  pa
                  • nelka1313 ale tu ruch... 07.05.05, 22:27
                    Kurcze, nie mam ostatnio dostepu do netu a tu taki ruch,że aż miło.

                    Na początku chce wam podziekować za życzania dla Martuli-jesteście kochane, mam
                    wam przekazać po buziaku dla każdej mamy i dzidzi od Martuli wink))))

                    Niestety nigdzie nie pojechalismy,Marta swoje urodzinki przywitała z anginą-
                    miała przeszło 39 stopni gorączki i przez 5 dni po dwa zastrzyki dziennie sad(((
                    No ale juz jest lepiej.Urodzinki świętujemy rodzinnie za tydzień.Prezentu
                    jeszcze nie mamy bo ciagle sie zastanawiam co to ma być.Zachęcił mnie trochę
                    opis Joli o rowerku ale nie moge go nigdzie znależć.
                    Nad morze wybieramy sie po 15 maja ale juz nic nie planuje bo znowy zapesze.


                    Co do przygód bucikowych, to kupiłam Martuli Bartki- rozmiar-20, niestety chyba
                    mi na oczy padło bo są za duze- nic może na jesień bedą dobre.Na razie kupiłam
                    jej takie zamszowe buciki za żepki-póki nie chodzi bedą chyba ok.

                    Zmykam na razie i nie wiem kiedy sie pojawia ponownie, buziaki i pozdrowienia
                    dla wszystkich.

                    ps.Co do sklepów internetowych to moge polecić tanimarket.pl kupowałam tam
                    zabawki i jest bardzo fajny.
                    • werata urodzinowo cd. i Drogie Panie: Przebieranie! 10.05.05, 06:06
                      No to u nas decyzja tez zapadla: rowerek z bujakiem. Z tym, ze kurka wodna,
                      ten, co nam sie podoba jest z przewaga rozowego i nie ma mozliwosci zamowienia
                      z przewaga jakiejs innej bardziej chlopiecej barwy. Hmmm, mama nadzieje, ze
                      nasze dziecko ob=gladajac zdjecia za lat nascie nie wypomni nam tego
                      dziewczynskiego - jakby nie bylo - koloru pierwszego prezentu. Co myslicie???
                      **********************
                      Drogie Panie: przebieranie.
                      Tomek potrafi zbiec z pola boju (czytaj: przewijaka, ktorym jest teraz taka
                      malenka gabczasta kanapka dziecieca rozlozona na podlodze). I teraz klopot, bo
                      czasem uda Mu sie zwiac z pupa, no wiecie same... I tak stempluje inne rzeczy,
                      brrr. Co robic??? Help, drogie Mamy.
                      Buuuuziaki!!!!!
                      • jola.wie Re: urodzinowo cd. i Drogie Panie: Przebieranie! 10.05.05, 08:56
                        1. Najlepsze życzenia urodzinkowe!!!!! Martuniu, rośnij zdrowo, na pociechę
                        rodzicom i światu! Całuski!

                        2. werata, u nas problem z rowerkiem był odwrotny, musieliśmy zamówić liliowe
                        cudo, bo w większości rowerki były w "chłopięcych" kolorkach i z "chłopięcymi"
                        upiększaczami (naklejkami i ozdóbkami). To znaczy szczerze mówiąc ten liliowy
                        jest po prostu śliczny, podczas gdy reszta... na wizus... taka sobie...

                        3. Na stemplującego malucha chyba najlepsza jest niestety siła. Przytrzymać
                        łokciem, dłonią, ramieniem, a nawet druga osobą, będzie ryczeć, a jakże, ale to
                        z irytacji, a nie z bólu... wink)

                        4. "Pochwalę się": moja Madzia w końcu zaliczyła glebę - spadła o 6.12 w sobotę
                        z tapczanu. Wrzask był kosmiczny, ale nic sobie nie zrobiła. Łóżko ma szerokość
                        1,80, spałam na nim sama, na środku, po karmieniu nad ranem Madzia została w
                        łóżku, przebudziła się, zaczęła się kręcić, stanęła w końcu na czterech i w tym
                        momencie zniknęła pod poziomem horyzontu.... Boże, jak się przestraszyłam!!!
                        No, ale mamy to już za sobą. Statystyka spełniona smile))
                        • beciaw77 Re: urodzinowo cd. i Drogie Panie: Przebieranie! 10.05.05, 13:33
                          Jola! Ja już dwa razy złapałam Dominike w tzw. OSTATNIM MOMENCIE i myślałam
                          później że mi serce wyskoczy - tak waliło!
                          Dominika ma urodziny wprawdzie 28 maja ale juz zbiera prezentywink
                          dostała od dziadków wózeksmile spacerówkesmile jakiejś polskiej firmy (chyba cos
                          bartkowego???-nie pamietamwink) wprawdzie uzywaną z komisu ale fajna i za 100 zł!-
                          więc prawie jak za darmosmile no i już dziarsko w niej jeździ-jest zadowolonasmile ja
                          też bo nareszcie mogę unieść cały wózek bez wyjmowania jej wcześniej z niegosmile
                          UF!
                          Wkrórce zamieszcze zdjęcia z przyjecia urodzinowego Kamilki- "starszej siostry
                          Dominisi"-jak sama to podkreślawink czyli mojej siostrzenicysmile - powiem Wam że
                          mimo różnicy 2-lat bawiły się całkiem całkiemwink)!

                          weratko Dominika też uwielbia naturyzmsmile zwłaszcza po kąpieli gdy ja wycieram w
                          pokoju na wersalce na macie rozkopuje tylko szybko ręczniki i ucieka (własnie w
                          takiej sytuacji o mały włos by mi spadła!!) ucieka wiec z gołym tyłkiem rzuca
                          sie na poduszki kołdre etc. "pytula" znów podnosi raczkuje i znów "pytula" z
                          tym swoim małym kuperkiem zadartym do góry-padam ze śmiechu za każdym razemwink)!
                          A jak cięzko ja przytrzymać! I jak tu powycierać i naoliwićwink??? Zazwyczaj daje
                          jej cos extra do zabawy a jak mi się wyczerpują pomysły pozwalam sobie sciągać
                          spinki z włosów (wczesniej je zakładam) lub wyczesywać się grzebykime itp.
                          itd.wink)))
                          Macie może jakieś namiary na pogode???
                          Na podkarpaciu wprawdzie słonecznie ale zimno!!!
                          Kiedy wreszczie będzie ciepło???

                          WIADOMOŚĆ Z OSTATNIEJ CHWILIwink))
                          a tak dokładnie sprzed kilku dniwink
                          DOMINIKA SAMA CHODZIsmile)
                          juz jakis czas temu zaczynała się puszczaćwink i przemierzać z rączek do raczek
                          jakieś 1,5 do dwóch metrów ale w niedziele na przyjęciu u kuzynki przeszła w
                          poprzek duzy pokój (jakieś 5 metrów) bez pomocy zupełnie sama!
                          CUDO MOJEsmile-ale jestem dumnawink!
                          zmykam do pracy - jeszcze godzinewink!
                          papa
                          POZDRAWIAM!
                          • rosie.rosie Re: urodzinowo cd. i Drogie Panie: Przebieranie! 10.05.05, 21:38
                            Ho, ho, kupe lat Ania.. ale widze, ze nas czytasz, bo jestes na biezacowink
                            W sprawie spania Kamilki w jej wlasnym lozeczku to na razie spi tam tylko w
                            dzien. Zastosowalam metode slynnej Zaklinaczki i udalo sie, nie bylo to nawet
                            takie trudne. Jak skonczymy bolesne zabkowanie to zaczne odzwyuczajac ja na
                            noc, bo tez juz nie wyrabiam. Zastanawiam sie jeszcze jak to dokladnie zrobic,
                            przed odstawieniem od piersi czy tez przed. Musze jeszcze postudiowac te
                            Zaklinaczke, bo to co pisze na prawde sie sprawdza i jest bardzo pozyteczne.

                            Upadki, owszem ,sa i Kamilki udzialem. Jej pierwszy zdazyl sie w
                            grudniu /pisalam o tym/ byla wowczas taka malutka.. Teraz tez niestety sie
                            zdazylo, rano, maz wstal do pracy /zawsze spi po zewnetrznej/ Kamilka
                            harcowala, slyszalam ja, ale bylam pewna, ze maz jest w nami i w razie czego
                            nic sie nie stanie. Obudzilo mnie wielkie pac! Na szczescie mamy na podlodze co
                            noc rozlozona gruba podwojna koldre, tak w razie czego, wiec to bylo miekkie
                            ladowanie. Nic sie jej nie stalo.

                            Co do wrozb, to coz, jakby to powiedziec, nie kultywujemy..

                            Przewiajnie i przebieranie z uporem maniaka wykonuje na przewijaku, ktory jest
                            na lozeczku. Kamilka wie, ze tam sie nie mozna krecic, a tym bardziej zlazic!
                            Kiedy tylko wezme ja na lozko, czy podloge i widzi miejsce do ucieczki o niczym
                            innym nie mysli i zwiewa, dlatego miejsce na przewijanie wciaz jest tam gdzie
                            bylo.

                            Becia, gratulacje dla kroczacej Dominiki. Czy ona wczesniej raczkowala?

                            Odnosnie pogody, moj brat pojechal wczoraj nad morzem z 4-ro letnim synkiem..
                            Podobno do czwartku na byc niewesolo, niestetysad
                            • tupelo Re: urodzinowo cd. i Drogie Panie: Przebieranie! 11.05.05, 09:33
                              Hej hej!
                              Gratulacje dla Dominisi!!! Dzielna dziewczynka!!!
                              Oj, ja też muszę odzwyczaić Zosię od spania w naszym łóżku. Na razie wygląda to
                              tak, że coraz częściej zasypia przy mnie lub przy tacie (przy wierszykach na
                              dobranoc), wierci się przy tym strasznie, przewraca na jeden boczek, na drugi,
                              aż wreszcie sen ją zmorzy), potem obkładamy ją ze wszystkich stron poduchami,
                              żeby przypadkiem nie spadła, choć to mało prawodpodobne, bo najpierw narobiłaby
                              wrzasku, że się wybudziła smile Kiedy idziemy spać, czyli koło północy,
                              przenosimy ją do łóżeczka i tak potrafi spać do 4 rano, potem ją biorę znów do
                              naszego łóżka do piersi. Nie zawsze śpi między nami, ale przyznaję, że rano,
                              kiedy już się obudzi (ostatnio o 5.45), zawsze siedzi między nami ze swoimi
                              zabawkami, inaczej spadłaby na bank. Sen mam lekki, więc gdyby coś się miało
                              wcześniej dziać, to na pewno obudziłabym się przy najmniejejszym ruchu. Zawsze
                              oczywiście po zewnętrznej jest poducha. Gleby z łóżka jeszcze nie było i mam
                              nadzieje, że nie będzie. Natomiast takie tam małe gleby przy raczkowaniu, to i
                              owszem.
                              Zosia mi nie ucieka, kiedy ją przewijam. Leży dosyć spokojnie, czasami się
                              niecierpliwi, kiedy za długo to trwa. Przewijam ją nadal na wysokiej komodzie -
                              przewijaku (takiej specjalnej), wieć nie ma jak i gdzie uciekać. Zawsze daje
                              jej coś do rączki, żeby się przez tę chwilkę zajęła.
                              Tak, o tych wróżbach też słyszałam, ale raczej nie będziemy sobie wróżyć smile
                              Zosia raczkuje tak, jak Dominika: jedną nóżkę stawia na stópce, a drugą
                              normalnie. Robi tak czasami, bo czasami normalnie. Myślę, że nie jest to do
                              końca dobre, taka trochę asymetria, będziemy się starali to wyprostować. Dzieje
                              sie tak dlatego, że Zosia siada na jedną stronę raczej i wtedy ta nóżka idzie
                              właśnie do przodu. Stąd przy raczkowaniu też idzie do przodu.
                              Aniu, nie wiem, dlaczego kojarzysz mnie ze Szczecinem, ja jestem z Wrocławia!
                              Oj, kiedyż my to będziemy chodzić... Na 14 miesięcy najprędzej chyba!
                              Buziaczki dla Was i dla dzieciaczków.
                              Monika
                              • rosie.rosie Re: urodzinowo cd. 11.05.05, 23:52
                                Moniko, zazdroszcze tego zasypiania przy bajeczkach. U nas to chyba nigdy nie
                                nastapi.. Kamilka odkad tylko zaczela siadac i raczkowac a teraz i wstawac
                                cwiczy te umiejetnosci nawet przy czytaniu bajeksad

                                Raczkowanie na 'kozaka' bylo tez u Kamilki, ale tylko na poczatku, chociaz
                                teraz tez czasem jej sie zdazy.
                                U nas pani rehabilitantka prognozuje, ze Kamilka moze zaczac chodzic w polowie
                                czerwca, chociaz zalezy to od wielu rzeczy, ktore w tzw. miedzyczasie moga sie
                                jeszcze wydazyc. Zobaczymy, faktem jest, ze z raczkowaniem wywrozyla na 9-ty
                                miesiac i tak rzeczywiscie bylo.

                                Bylismy dzis z mezem w sklepie Chicco i ogladalismy 'Jolowo/Madziowy' rowerek.
                                Fajna rzecz, tyle, ze kolorystyka chlopiecasad /weratko/, eh. Przekonuje mnie
                                do niego jednak to, ze dodatkowo mozna dokupic zabawke z roznymi pierdulkami
                                ruszajaco-grajacymi i zainstalowac na przodzie. Poza tym zabawka rusz.-graj.
                                moze sluzyc oddzielnie, ma mozliwosc mocowania np. w wozku itp. Cena rowniez
                                jest zachecajaca i jest obecnie obnizona. Jezdzidelko z Kubusiem, bardziej mi
                                sie podoba i pasuje dla dziewczynki, ale: jest drozsze i bez tych pierdulek na
                                przodzie. Decyzja jeszcze nie zapadla, dyskusje trwaja.

                                A jakie menu planujecie na imprezce?
    • aninia1 Re: Termin na 25 maja - ciąg dalszy naszych histo 10.05.05, 19:17
      Hej Hej!!

      Strasznie mam zaległości w pisaniusmile)Idziecie jak burza-codziennie kilka
      nowych tematówsmile)

      Pola ciegle raczkuje ale JAK?? Jak KOZAK!! Na jednej stopce i na jednym
      kolanku!!Poza tym sama STOI !! Króczków jeszcze sie nie doważyła zrobiś za to
      kilka sekund ćwiczy równowagesmile
      Jajeczniczje jemy od dawna i jest oksmile Czasami dostaje nitke spagetty i ją
      sobie "wciąga" - co za widok!

      Co do upadków ( juz Wam nie chciałam tego pisać...) ale Polonia TERAZ
      już ,kiedy znajdzie sie na brzegu łóżka ,to WIE czym to grozi i głośno mnie
      wzywasmile)
      HMM sypią nam się ROCZKI!! My mamy już jeżdzik i rowerek - Tata skads
      przytargal i teraz nie ma pomysłu na prezent urodzinkowy..Niestety chyba nie
      dorosła do tych spzretów ,bo najbardziej lubi z nich schodzić..albo trzeba ją
      cały czas popychać -nie sięga do pedałków..

      Pamiętam,że gdzieś czytałam ,iż na roczek wróży się Maluchowi:
      klucze,długopis,kaska,różaniec itp..To co dziecko wybierze-ma być w
      porzyszłości je3go drogą (albo zawodem..)

      Rosie- jak nauczyłaś albo raczej ODUCZYLAS Kamilke spania w Waszym łóżku?Jakoś
      nie wiem jak sie do tego zabrać..sad(Chciałąbym wreszcie spać na wiekszym
      kawałku niż 10% powierzchni tego mebla...
      Za to w kwestii nocnika mamy 90% skuteczności.Troche oszczedzamy na
      pieluchach..Niedługo lato i odrzucimy całkowicie te pampki!!


      Nelka -jak tam po Urodzinkach Martulinki? Jeszcze raz sciskamy i przesyłam
      życzenia zdrówka i samych słodyczy!!

      Monika-gdzie robisz zakupy dla córeczki? w Szczecinie?Masz jakies
      fajne,oczywiscie niedrogie punkty zaopatrzenia?

      Becia-dlaczego podbierasz coreczce spineczki do włosówsmile)

      pozdrawiamy i na pewno zapomniełam tyle rzeczy jeszcze pisać .

      Acha- Pola nauczyła się yłaczac mi komputer kiedy pacuję i telewizor tez
      wylacza..sad(Jak tylko dorwie pilotoczywiście.Szykuje przemeblowanie,bo siega do
      wiezy Taty i cos tam majstruje.raz udalo jej sie zrobis niezłą
      dyskotekę,dobrze,że sąsiadów nie mamy zbyt blisko.

      pozdrawiamy!!

      Ania&Pola (04.06.04)
      Nowe zdjęcia Córeczki Laleczki

      border="1"
      src="spanie.pl/info/bannery/anim_93_47.gif" width="93" hei
      • beciaw77 Re: Termin na 25 maja - ciąg dalszy naszych histo 11.05.05, 09:06
        hhehee
        cześć cześćsmile!

        smileaninia
        Dominika tez tak raczkowaławink) jak "kozak" - zresztą nadal to robismile) najpierw
        myślałam ze cos z nia nie tak ale później się dowiedziałam że to po 1. pomoc w
        przyspieszaniuwink a po2. zwiatun szybkiego chodzeniawink)

        rossiesmile
        tak Dominika raczkowała ale najpierw wstawała i chodziła za ręce a dopierpo
        później zaczęła raczkować do tyłu i kolejno do przoduwink)

        smilebabcia nauczyła małą zchodzić z wersalki i nawet rano jak z nami śpi gramoli
        najpierw nogi na zewnątrz później pupal i cała reszta ale i tak trzeba patrzeć
        bo się często "zapomina"wink

        smileucze Dominike samodzielanego zasypiania w łózeczku-narazie to dla niej
        swietna zabawa - efekt zasypiania miernysad ale się nie poddam!

        smilejuz wiem że Misia ma dostać od chrzestnej plastikowego rumaka którego sobie
        upatrzyła u kuzynki Kamilkiwink

        jesssssssssssssu zmykam do pracy!!

        ale tu tłoczno-az miłosmile

        smilePISZCIE PISZCIE!
        ciumsmile
    • beciaw77 obiecałam zdjęcia z urodzin;) 12.05.05, 18:17
      oto kilka:
      • aninia1 Re: obiecałam zdjęcia z urodzin;) 13.05.05, 10:20
        Hejj!!

        Świetna impreza,świetne urodzinki1 Nie wiedziałam ,że masz dwojeczke dzieci?!?!
        Dominika ślicznie pozowałą ( nie mówiąć o Mamie i Tacie)!!Widać ,że Urodzinki
        się udały!! Nasze też będą fajne!!Czy te spodenki kupiłaś Dominisi w
        internecie? My mamy takie rózowe!

        Prosze przekazać naserdeczniejsze zyczenia urodzinowe,samych usmiechów i
        pogodnych dni dla córeczki.Cos sie dzisiaj wzruszam od rana i lza sie kreci w
        oku,przeciez niedawno chodzilysmy z wieeelkimi brzuszkami ...A teraz-prosze-
        minaj juz ROCZEK!!

        Monia- mam nadzieje,że wybaczysz ta skuche?smile)Przeciez to ja jestem za
        Szczecinasmile
        Ela-hallo,wracaj do nas!!Ciągle świetujecie Urodzinki!!??
        rosie-calusy dla Kamilki!Zabieram sie tez za ksiazke zaklinaczki,zeby "pozbyc
        sie" Młodej z naszego łóżka smile)
        Jolu- prosimy o zdjecia Magdzi!!
        Nowe Mamusie Majowe- gdzie jestescie? Pewnie na spacerach,bo zrobiło sie ciepło
        i przyjemnie ,az grzech siedziec przed komputerem...

        Wiecie może ,gdzie mozna kupić taką pojedynczą,strzelającą świeczkę na torcik?
        • beciaw77 Re: obiecałam zdjęcia z urodzin;) 13.05.05, 11:31
          Aneczko kochanasmile)
          Tym swoim podpisem zdjeciowym wprowadziłam troche zamieszania juz na
          Czerwcóweczkachwink)) ups!
          Kamilka to moja siostrzenica a "starsza siostra Dominiki" stad że sama się tak
          nazwaławink) więc nie mam dwójki dzieci choc obie z siostra twierdzimy że mamy po
          dwie córeczkiwink)- siostra tez jest akurat chrzestną mojej Dominikiwink)
          spodnie kupiłam małej u nas na tzw. ryneczku - była babeczka z róznymi
          slicznymi ciuszkami tego typu i skusiłam sie na zielone i żółte (po 20zł/szt.)
          aaa i jeszcze na cudna chusteczke - czapeczke bawełniana z błyszczącym motylem
          (które kochamwink!) ale ta juz zaprezentujemy jak bedzie ciepłowink)
          życzenia Kamilci przekaże!
          uściski!
          Beata
    • rosie.rosie Dobijamy 1000 17.05.05, 21:52
      Kobietki, gdzie Wy, gdzie???

      Dobijamy juz do 1000 posta, moze warto zalozyc nowy watek, bo:
      ^ ten juz dlugo sie otwiera /a my dodatkowo zafundowalismy sobie w domku
      wolniejsze lacze wink/;
      ^ w tytule watku nie mamy podanego roku, a pojawia sie juz zaraz nowe mamusie z
      terminem na 25 maja tego roku i to moze byc mylace;

      Rozumiem, ze przygotowania urodzinowe tak Was zaprzataja..
      Mam nadzieje, ze Matusia juz zdrowa.

      A co u nas nowego?
      Kamilka wciagnela sie na calego w zabawe wszelkiej masci pileczkami i bawi sie
      nimi jak maly kociak.
      Ostatnio, znow je ladnie tyle, ze siedzac tylko i wylacznie na moich kolanach.
      Tymczasem ja knuje juz plan jak ograniczyc nocne karmienia i mam nadzieje, ze
      to nie zaszkodzi, ze zrobie to latem.

      Pozdr, hop, hop........
      • beciaw77 Re: Dobijamy 1000 18.05.05, 08:34
        popieram!
        utwórzmy nowy watek z jakąs zprecyzowaną nazwąwink
        ale cicho się zrobiło....
        a ostatnio tak wrzałowink
        hoooooooop hooooooooop dziewczyny! gdzie jesteście?wink
        P.S.
        Dominika sama sobie wybrała kilka dni temu prezent... mówie Wam myślałam ze
        padne-wkrótce zamieszcze zdjęcia- dorwała w sklepie wózek dla lalek baby born i
        juz się z nim rozstac nie chciała! a jak pedziła na oslep trzymając się tego
        wózka! o mało nóg nie pogubiławink)
        wiec problem prezentu mamy rozwiązanywink hehehehe
        • tupelo No to odstawiam na całego... 18.05.05, 13:37
          Stało się. Nie karmiłam już od 1,5 doby... A "pomogło" mi zatrucie pokarmowe,
          okropna sprawa, po prostu cos okropnego. Dzisiaj już jest lepiej, ale wczoraj
          nie mogłam wyjśc z łóżka. Bałam się, że to może być wirusowe i nie chciałam
          chuchać na Zosie, poza tym co to by był teraz za pokarm... Właściwie przez dobę
          nie było go wcale, dopiero dziś rano zaczął się zbierać na nowo, muszę chyba
          ciut ściągnąć. No i nie daje już cyca. A żal serce ściska, zwłaszcza jak ją
          dzis wzięłam na kolana, a ona mi się przytuliła do cyca.
          W nocy dajemy butlę. Dwa razy: o 2-3 i o 5-6. Niestety, budzi się koło 5 i już
          nie chce spać, tylko urzęduje między nami. Zasypia przy wierszykach,
          bajeczkach, w naszym łózku, potem ja przenosimy.
          Jest mi smutno. I to bardzo. Coś się skończyło, coś pieknego, ważnego. No
          wielki, wielki żal...

          To jak się będzie nazywał nasz nowy wątek?
          M.
          • tupelo Gada jak najęta 18.05.05, 22:33
            Oprócz masy różnych tylko Zosinych powiedzonek mamy nowe nabytki słownikowe,
            niektóre nabyte dzięki raczkowaniu:
            - kiedy raczkuje, mówi: "ide", "ide", tylko ta pierwsza samogłoska jest taka
            krótka
            - kiedy dochodzi do szafki z butami, mówi "buti"
            - a kiedy chce iść spać albo tuli do siebie np. Kubusia Puchatka, kołysząc go
            jak do snu, śpiewa "aaaaa, aaaaa, aaaaa", oczywiście w odpowiedniej tonacji smile
            - jak się uderzy, np. w główkę (ale lekko oczywiście, np. zabawką), mówi "ba"
            (od "bach") i pokazuje, gdzie się uderzyła
            - no i jak ZROBI (dlaczego nie zanim zrobi?) kupkę, mówi "e-e-e"
            - no ale "mama" mówi rzadko ;-((((((((( przynajmniej dla mnie rzadko
            A w ogóle to lubi naśladować dorosłych.

            O rany, mój biust chyba tego nie przeżyje. Po ilu dniach zanika pokarm?
            Przynajmniej na tyle, żeby to nie przeszkadzało?
            • rosie.rosie Re: Gada jak najęta 18.05.05, 22:56
              A to masz gadule w domu.
              Kamilka raczej z tych malomownych.. niestety wciaz kroloje 'baba' i 'yyy'
              czasem tylko czyms zaskoczy, ale 'mama' czy 'tata' nie mowisad
              Widze, ze duzo rozumie jak sie do niej mowi, 'chodz' 'nie wolno', pokazuje oko
              na pluszkach i takie tam.
              Zastanawiam sie jak ja stymulowac do mowienia, bo jak widac tylko to, ze sie do
              niej mowi nie za bardzo daje efekty. Moze macie jakis pomysly? Chetnie
              skorzystam.

              Moniko, gratuluje, udalo sie odstawic. To na pewno trudne, dla Zosi ale i dla
              Ciebie, prawda? Ja chyba dopiero dojrzewam do tej decyzji. Na razie planuje
              ograniczyc nocne karmienia, ktore wciaz mamy co 2-3 godziny. W dzien karmie juz
              tylko rano, okolo 15-tej i przed snem. Na jesieni chcialabym calkowicie Kamilke
              odstawic.
              A odnosnie pokarmu, to nie wiem kiedy zanika, poczytaj 'karmienie piersia' tam
              na pewno znajdziesz. Na razie odciagaj po troszku tak tylko zeby sobie ulzyc i
              zeby za duzo znow sie nie naprodukowalo. Mozna podobno tez pic szalwie albo
              kiedy bedzie na prawde zle przykladac liscie kapusty.

              Odnosnie nowego watku, to moze po prostu dac tytul '~25 maja 2004', albo '25
              maja - drugi roczek', czy cos w ten desen, jakos nie mam dzis weny.
              Zarzuccie lepsze propozycje.

              Pogoda do bani, jesien i slota..
              • aninia1 Re: Gada jak najęta 19.05.05, 09:56
                hej!!pszczolki MAJE 2004!!

                No i zaczyna sie chodzenie! Pola zrobiła dzisiaj kroczek kilka razy i raz
                widziałąm ze 3 kroczki!!
                Szok!!

                Ja odstawiałąm stopniowo powolutku,z piersiami ZADNYCH klopotów!Bałam sie ze
                bede miala guzy,bole i t d ale nic z tego!!
                Karmienie ostatnie przed snem to ok18-19 ,pozniej dopiero nad ranem 5-6 butla
                do picia a sniedanie ok8 rano.

                Lece!1
                Papa!!
                • werata Re: Gada jak najęta 19.05.05, 15:04
                  Tupelo, zyczymy wytrwalosci w odstawianiu!
                  i zelaznego biustu hihi

                  Co do gadania, to Tomcio uwielbia (i ja tez) mowiec mama i tata (oczywiscie
                  tata jest dumny jakby co najmniej mial wplyw na to hehe).
                  Uwielbia tez ludzi wskazywac palcami i bic potem brawo... hehe
                  Wreszcie udalo mi sie wklaic zdjecia, mozecie teraz nas zobaczyc, cobysmy nie
                  byli tacy wirtualni smile
      • rosie.rosie Re: Dobijamy 1000 21.05.05, 21:37
        Pszczolki maje 2004 - bardzo mi sie podoba! A Wam? Zastanawiam sie tylko czy to
        nie bedzie nas mylilo z dziewczynami z watku 'maj 2004'?

        Gratulaje dla Poli malego chodziaczka.
        • beciaw77 mamy 1000 ;) 22.05.05, 15:30
          uściski!
          • nelka1313 My już po świetowaniu! 24.05.05, 11:53
            Taaa to chyba były najdłuższe urodzinki jakie pamietam.Zaczęły się od 3maja-
            niestety angina i zastrzykami ale skończyły się w ostatnia niedzielę powrotem
            do domu z cudnego morza!

            W Kołobrzegu było po prostu super.Pogoda jak na zamówienie-nastawiałam się na
            zimno i deszcz a tu proszę krótkie rękawki się przydały.Marta jazdę zniosła
            całkiem dobrze.Prawie przespała te 350km.A powiem szczerze trochę sie bałam jak
            będzie się zachowywać przez tyle czasu w samochodzie.Zrobilismy tylko dwa
            postoje na rozprostowanie kosci i małe co nieco wink.
            Teraz widze,że taki wyjazd dla malucha to wielka frajda, tym bardziej,że jako
            roczniak już bardzo dużo rozumie z tego co się wokól niej dzieje.Pomijając
            morze, statki, łabędzie itp. największą atrakcją dla mojej maludy byłu dzieci!!
            Dodam,że było ich bardzooo duzo bo to chyba jakis okres szkolnych wycieczek.Na
            plaży nie było grupki dzieciaków do których mała by nie doraczkowała a juz
            hitem były zabawy w pogoń za takimi dwulatkami wink.
            Z całej tej wyprawy nasuwa mi się tylko jedno spostrzezenie-
            niedzieciowe;czasami spacerując po bulwarze zastanawiałam się czy ja jestem
            jeszcze w Polsce! Bez przesady ale na 10 osób spacerujacych jakieś 7 to
            niemcy.Miasto musi sobie na nich ładnie zarabaić bo z roku na rok pieknieje.

            Wracając do roczku...długo zastanawiałam sie nad prezentem i po wieluuu róznych
            pomysłach wróciłam do pierwszego-chodzik jezdzik Fisher Prica.To był strzał w
            10!!!! Mała jeszcze sama boi sie chodzic a z jezdzikiem zasuwa aż miło!!!
            Prezent miał byc od nas ale dziadki podłapały pomysł-jako że oni NAPRAWDĘ nie
            wiedza co kupuić i kupili jezdzik - a my w zamian za to kupiliśmy małej ciuszki-
            nie wiem kto miał wiekszą frajde -ja czy ona! Na roczek dostała też od nas
            śliczne różowe sandałki-o cenie nie wspomnę! ale tata sie uparł wink).
            Drugim hitem był lalka chou chou- gaworzy, płacze, pije mleczko.Nawet nie
            myślałam,że roczne dziecko może zainteresować taka zabawka.Marta była nia
            oczarowabna-ale chyba troche myslała,że to prawdziwe dziecko.Teraz super
            zabowka jest smoczek lalki z którym mała nie rozstaje sie na chwile.

            A co tam u was? Mam nadzieje,że jak założycie nowy wątek to dacie znań wink).
            Jak postępy u maluszków może ktoś już chodzi - a i gratulacje dla Dominiki!!!!!
            Monika tobie życzę wytrwałości w odstawianiu! Pozdrawiam gorącą i czekam na
            relacje z waszych roczków bo pewno przygotowania idą pełna parą.

            pozdrawiamy
    • rosie.rosie przygotowania 24.05.05, 13:36
      nelka1313 napisała:
      pewno przygotowania idą pełna parą.

      ida, ida..
      dzis rano bylismy na mega zakupach w supermakecie
      Kamilka zniosla to wyjatkowo dobrze (wyczula, ze to dla niej czy cowink
      a w niedziele robimy imprezke

      odnosnie nowego watku to jeszcze chwilke, bo maja 2005 jeszcze nie ma, mozemy
      sie chwile wstrzymac, a poza tym co z tytulem??
      • beciaw77 prezent urodzinowy, wspomnienia i inne... 24.05.05, 22:04
        ufwink
        to juz w ta sobote! 28 maja.... a rok temu o tej pore leżałam w szpitalu z
        podejrzeniem wycieku wód płodowych.... (fałszywy alarm) a jutro... jutro minie
        rok jak na ostatnim przed porodem USG dowiedziałam się że nosze dziewczynke!
        jesssssssssssssssu to juz rok!??!!
        a załaczam zdjęcia prezentu Dominiki od nas rodziców-wspominałam Wam juz ze
        sama sobie wybraławink)
        nelka1313 Misia ma chodzik-jeżdxik który dostała od nas na gwiazdke i do tej
        pory przy nim nie chodzi tylko jeździ najpierw przy naszej pomocy a teraz
        próbuje sama sobie nózkami pomagać...a no i świetna zabawka z tego jeździka-
        chodzika bo jak sie go wywróci to tyyyyle rumoru zawsze narobi że az miło! a do
        tego ma fajne kółka co sie krecawink)-wyobraxnia i mozliwosci naszych dzieci sa
        nieograniczone...wink)
        spokojnej nocy!
    • nelka1313 Re: Termin na 25 maja - ciąg dalszy naszych histo 25.05.05, 09:13
      Hej mamy juz zdjęcia z wakacji smile) a co najgorsze z roczku prawie
      wcale.Braciszek szalał z kamerą i nikt nie wpadł na to,że zdjęcia też się
      przydadzą.

      Martulinek nad morzem


      I wszystkiego NAJ..... 100 Lat dla Madzi!
      • nelka1313 100 lat!!!! 25.05.05, 11:38
        100 lat również dla Zosi !!!!!

        Rok temu dzieliły ją jeszcze dwie godzinki do przyjscia na świat!
        • rosie.rosie Re: 100 lat!!!! 26.05.05, 23:15
          Z okazji pierwszych urodzin - All the best - Zosiu i Madziu!!!
          Spoznione, ale jakze szczere.
          • rosie.rosie Re: 100 lat!!!! 28.05.05, 16:34
            Sto Lat dla Dominisi, rosnij duza i szczesliwa!
            • aninia1 Re: 100 lat!!!! 29.05.05, 00:59

              Dominisia,Zosia ,Madzia!! Buziaczki urodzinowe od Poli!! Ona bardzo chetnie
              rozdaje buziakismile))Pozdrawiamy Mezczyzne- Tomuś Caluski!!


              Elu-fajnie jest nad morzem,prawda? Swietne zdjecia!!Na tych łóżeczkowych jest
              troche podobna do mojej Niunismile)

              Rosie - jak spanko? Kamilka spi juz osobnobig_grinDD ?? Zdjecia Poli
              Jolu - co u Madzialenki?

              pozdrawiam ,bo jutro a w zasadzie dzisiaj jak zwykle pobudka o 7 rano...smile)
              Pola juz sama robi kroczki,czasami wyjdzie jej 5 albo 6 .Nauczyla sie tez
              uciakac na słowo "pielucha"..Lubi jak ja gonię.Ciągnie tez strasznie do dziecismile
              Ciesze sie,jest towarzyskasmilePoza tym to 2 razy zasnela w nietypowym miejscu:
              raz pod moim biurkiem a raz w kuchni na deskach na wznak ( szla,szla i
              zasnela,chyba sie zmeczyla..?)..Wasze dzieci tez tak mają?

              pozdrawiamy!!


              Ania&Pola (04.06.04)
              Nowe zdjęcia Córeczki Laleczki
              border="1"
              src="spanie.pl/info/bannery/anim_93_47.gif" width="93" hei
              • rosie.rosie przed urodzinami, ale juz po imprezie, uff 30.05.05, 00:00
                jak goraco..

                Ania, z zasypianiem to na razie tylko w dzien Kamilka spi w lozeczku swoim. Nie
                ucze jej spania tam w nocy, bo przed nami wakacje i bedziemy spali razem, bo
                jezdzic jeszcze z lozeczkiem to dopiero byloby gratow, a i tak jest duzo.
                Mysle, ze dopiero na jesieni sprobujemy, wowczas planuje rowniez calkowite
                odstawienie od piersi.
                A zasypianiem Poli gdziekolwiek to zazdroszcze, Kamilce to sie nie zdaza,
                wymaga ona wciaz przygotowania i rytualnego zachowania przed spaniem.

                Dzis mielismy imprezke urodzinowa na swiezym powietrzu. I kurcze tak sobie to
                wymarzylismy, bo bedzie milo, tymczasem tak prazylo, ze lepiej byloby chyba
                zamknac sie w chlodnym domu.. Balony az pekaly z tego goraca.
                Wrocilismy z ogromna torba zabawek: lala, garnuszek, baczek, wierzyczka,
                rekawki, dmuchany hipcio i inne akcesoria do pluskania sie w wodzie, kwiatuszki
                i in. Jezdzik od nas Kamilka dostanie we wtorek.
                Bylo milo, ale w przyszlym roku to zaimprezujemy chyba jednak u nas w domku, to
                bedzie jeszcze milejwink

                Jak sie uda to we wtorek tata bierze dzien wolny i spedzamy go razem z Kamilka.
                Moze pojdziemy na spacer do ZOO i zaliczymy jakies wesole miasteczko, gdzie
                bedzie mozna przewiezc Mloda na labedziu sunacym z odpowiednia predkosciawink

                Dobrej i chlodnej nocki zycze.

                ps czy w te upaly wasze szkraby budza sie czesciej na piers?
    • werata urodzinowo 26.05.05, 06:26
      Dziewczyny, od mojego Mezczyzny skladamy wszystkim Majoweczkom zyczenia
      urodzinowe, wszystkim razem i kazdej z osobna. Uprzejmie tez donosze, ze
      Tomaszek swietnie tanczy (ruchy nozkami, pupka i glowa - bardzo rockowo) i co
      wiecej - bije brawo!!!
      A wiec dla Was dziewczyny tanczy moj Tomcio!
      Mam nadzieje, ze znajda sie chetne na taniec z przystojnym blondynem?
      A On bardzo rozrywkowy chlopak jest i wypierze, i w kuchni pomoze, co widac na
      ponizszych zdjatkach...
      smile))
      papapa
      • tupelo Re: urodzinowo 26.05.05, 10:02
        Dziekujemy bardzo za sliczne życzonka. Wczoraj bylo u nas paru znajomych, jedni
        z Gabunia 3 miesiace mlodsza od Zosi. Bylo bardzo fajnie, baloniki, tort w
        ksztalcie biedronki, dmuchanie świeczki, prezenty...
        Dzisiaj jeszcze czeka mnie troche zmywania, bo nie wszystko zdazylam sprzatnac!
        Trzymajcie sie, milego dlugiego weekendu.
        • werata jeszcze dla Madzi i Dominiki! 30.05.05, 00:40
          NAJlepsze zyczenia Roczniaki!!!!
          smile
          papapa
    • rosie.rosie hej 31.05.05, 00:07
      kobietki!
      Po raz kolejny przekonuje sie, ze okres urodzinowy to straszna nuda dla forum,
      wszyscy sla tylko zyczenia i leca dalej swietowacwink

      Moniko, jak przezylyscie z Zosia nawalnice?
      Nas chyba obeszlo bokiem, troche sie blyskalo gdzies daleko, pokropily trzy
      krople w parapet i zerwal sie wiatr, wszystko wskazywalo na burze, ale chyba
      nic z tego, cale szczescie, ze chociaz troche sie ochlodzilo, ufff

      Czy macie jakis plany na dzien dziecka?
      My, poniewaz nie lubimy tlumow, a chetnie gdzies bysmy poswietowali,
      wymyslilismy sobie wyjscie w dniu urodzin Kamilki, no moze w dzien dziecka tez
      gdzies z nia wyskocze, ale to juz nic takiego wielkiego nie bedzie.
      Czy spacer do ZOO lub wesole miasteczko to nie przesada dla rocznego szkraba,
      jak sadzicie?

      W zeszla srode bylysmy z Pyza na zajeciach muzycznych! Fajnie, dla maluchow od
      6-go miesiaca. Kamilka byla jednak prawie najmlodsza. Pani spiewala piosenki i
      puszczala muzyczke z plyt, byly proste instrumenty, ktorymi dzieci sie
      wymienialy, byly plastikowe zwierzatka i ich odglosy. Z boku strasznie
      smiesznie to musialo wygladac. Wybralam sie na cos takiego, bo stwierdzilam, ze
      Kamilka ma malo kontaktow z innymi dziecmi, a tam po 40-to
      minutowych 'zajeciach' jest czas na zabawe dla najmlodszych i plotki dla mam.
      Pyza swietnie sie odnalazla w grupie. Zaczepiala inne dzieci, raczkowala po
      calej sali czasem tylko zerkajac w moja strone /niezbyt czesto zreszta/.
      Jesli macie cos takiego u siebie w miescie to polecam, fajna sprawa.

      A jak przezylyscie dzien matki?

      Pozdr

      hop, hop, jest tam kto??
      • werata Re: hej 31.05.05, 06:00
        Hej,
        my tez chodzimy na podobne zajecia, Tomasz je uwielbia, jest szalenie przyjazny
        i odwazny. On tez jest jednym z mlodszych dzieciakow.
        Ja natomiast moge obserwowac inne dzieci ich rozwoj, relacje z mama (bo
        tatusiowie nie przychodza).
        Bardzo pouczajace i ciekawe.
        Pozdrawiamy
        wracajcie juz z tych imprez urodzinowych smile
        • aninia1 Re: hej- 6-ta rano:) 31.05.05, 16:05
          Hejj!!

          Werata- o 6 rano przed komputerem?/ A to niektórzy mają zdrowiesmile))
          Dziewczęta,co to za zajęcia? Strasznie Wam zazdroszczę tego..Zaraz lecę do
          klubu " Fiku-Miku " popytac o takie zajeciasmile)
          Wogole to chcialam zapytac..ile razy Wasze Maluszki robią e..e..,ale w tym
          podniosłym,urodzinowym nastroju to chyba nie wypada....?

          Pozdrawiamy ,całusy wysyłamy!!

          Ania&Pola
          • nelka1313 100 lat!!!!-jeszcze raz! 31.05.05, 21:23
            Tym razem dla Kamilki! 1000 buziaków !
            Mam nadzieje,że wyprawa do zoo udała się.Rosie daj znać czy się Kamilce
            podobało bo też chcemy się wybrać do zoo.

            U nas po staremu z jednym małym wyjątkiem- Marcie jdą trzy ząbki na raz, w tym
            jeden trzonowy! Strasznie się ślini i jest dość marudna, ale to już chyba
            ostatnia faza bo dziąsła napuchnięte jak gąbka.
            Ostatnio zauważyłam,że Marta zaczyna sama chodzić.Umie już dotuptać do mnie czy
            do taty-jakieś 5 kroczków- ale ostatnio podpatrzyłam jak idzie sama do
            zabawki.Zapomniała się,że nikt jej nie trzyma i potuptała!! Jednak do zupełnie
            samodzielnego chodzenie jeszcze trochę, bo widze,że czuje się nie do konca
            pewna w tych samodzielnych wyprawach.

            Co do zajec z maluchami to zostaje mi tylko pozazdroscić-u nas nikt nie bawi
            sie w takie rzeczy- a szkoda.

            pozdrawiam

            ps. Monika żyjecie po tej nawałnicy?
            • tupelo Re: 100 lat!!!!-jeszcze raz! 01.06.05, 09:02
              Witajcie,
              no, nawałnica była straszna, nigdy czegoś takiego nie przeżyłam. Na szczęście
              byłyśmy w domu, tylko tato dzwonił ze szpitala, że wróci, jak się trochę
              uspokoi, bo nawet nie mógł wyjść z budynku. Potem jechał naokoło, chodnikami i
              przez przystanki tramwajowe, bo wszędzie były zatarasowane drogi. Park to obraz
              rozpaczy, wygląda jak po wojnie. U moich rodziców złamał się w połowie wysoki
              świerk sąsiadów, poleciał na płot, wygiął go, zatarasował przejście do domu,
              przezd ich domem, na placyku, złamało się 2/3 ogromniastej, starej wierzby,
              była tam od zawsze! Innym sąsiadom topola zrobiła dziurę w dachu...
              Szok. Normalnie szok. Wczoraj jechałam na zajęcia i nie mogłam się nadziwić,
              ile tych drzew poszło.
              Fajne te zajęcia, które opisuje Rosie, muszę się rozglądnąć za podobnymi w
              naszym mieście, ale na razie mam w głowie przede wszystkim obronę, więc jeszcze
              nie teraz. Mam też wyrzuty sumienia, bo bardzo mało gotuję dla Zosi, a ta
              dobrze je tylko mleko i kaszki. Ostatnio nawet deserki są ble, o zupkach nie
              wspominając. No i zrobił się jej na pupci taki, no nie wiem, ni to rumień, ni
              to stan zapalny, nie mogę sobie z tym poradzić. Dzisiaj idziemy do dermatologa.
              Na nocniku wysadzam Zosie bez żadnego przymusu, jak nie chce, to nie. Czasem
              udaje się nam coś złapać, czasem nie smile Ale potrafi zasygnalizować, kiedy
              będzie "eee" (właśnie, Aniu, u nas raz dziennie).
              Dziewczyny, proszę Was o wyrozumiałośc, wyjątkowo zły czas dla mnie jest teraz,
              mam niewiele czasu na skończenie pracy mag. Mam tego serdecznie dość. A muszę,
              chcę zdążyć przed wakacjami.
              Trzymajcie się ciepło, nawet jeśli nie piszę, to regularnie tu zaglądam.
              Uściski
              i najserdeczniejsze życzenia dla Waszych maluszków na Dzień Dziecka!!!
          • werata Re: hej- 6-ta rano:) 02.06.05, 07:05
            hehe, to tylko taka zmylka, bo my w innej strefie czasowej funkcjonujemy wink
            A wiec w tej chwili mamy 15.06 i zmykamy na hustawki.
            dobranoc!smile))
    • rosie.rosie dziekujemy za zyczenia 02.06.05, 12:12
      Razem z Kamilka dziekujemy Wam bardzo za zyczenie, jestescie kochane!
      Relacje z ostatnich wydazen zdam wieczorem.

      Na razie Aniu eee u nas raz w porywach bardzo rzadkich do dwoch dziennie.

      Moniko, trzymam kciuki za Twoja prace, napisz koniecznie kiedy sie bronisz.

      Weratko, zdradzisz w jakiej strefie czasowej obecnie przebywacie?

      Do wieczora, uciekam, bo szykujemy sie juz po trochu do sobotniego wyjazdusmile
      Pa.
      • aninia1 ciąg dalszy naszych historii 02.06.05, 13:19
        Hejj!

        Monika- trzymam kciuki za prace (opsss w literówce mi wyszło "parcie"ale
        poprawiłam ...)i obrone! Wiem co to znaczy ,sama to wszystko przechodziłam i
        mile wspominam: obrona w sumie jest bardzo przyjemnym przezyciem!
        Taka "pogaducha"smileuścisk rąk i papier na drogesmile

        Jeżeli chodzi o zajęcia to u mnie okazało się ,że SA!!!Pola będzie najmłodsza!
        ( po niej ,wiekowo,jest dopiero jest 2,5 latka)Idziemy w piatek zobaczyć ,czy
        Młoda będzie zainteresowana takimi zajęciami? Raz w tygodniu jest też rytmika-
        prawdopodobnie też pódziemy.Również uważam ,ze córeczce przyda się
        troche "młodsze" towarzystwo do zabawy jak i naukismile))

        ~-Kamilka- buziaki!!,samego Słoneczka i uśmiechu życzy Pola!~!
        U nas urodzinki za 2 dni zbliżają się Wieelkimi krokami.

        Dziewczyny,dziekuje za ..możliwośc porównania..U nas to Ee sie odbywa 4-5
        razy dziennie.Troche mnie to niepokoi ( hmm i przyprawia o zawrót głowy
        również..)
        Co za mix mi tu wyszedł..?

        Pozdrawiamy wszystkie strefy czasowe!!
        Jolanto - where are you? albo wo bist du?
        (Pewnie imprezują,ale w końcu się należy!!Wszystkie sie dzielnie spisałyśmy!!!)

        Pa!
        • nelka1313 Muszę sie pochwalić! 02.06.05, 16:57
          Marta sama chodzi! Do tej pory spacerowała sobie trzymana za jedną rączke ale
          dziś odważyła się pospacerować sama! Tak po prostu puściła sie ściany i
          przeszła pół pokoju do swojego jeżdzika!
          Jejku czuję jakby skończył się pewniem etap w życiu mojego dziecka wink zaczyna
          sie nowy- ten samodzielny.Pewnie się nie obejrze jak niedługo usłyszę mamo
          wyprowadzami się hihihihi!! wink)))
          pozdrawiamy

          Martulinek nad morzem
        • rosie.rosie Re: ciąg dalszy naszych historii 02.06.05, 22:37
          Gratulacje dla biegajacej Martulki!
          Czas zaczac sie przygotowywac na opuszczenie gniazda przez nasze szkrabywink

          Ania, dziekujemy za zyczenia urodzinowe.

          Wiecie co? Ale wczoraj mimo,iz byl to dzien dziecka i przed wczoraj mimo, ze
          byly to urodziny Kamilki nie bylo nam tak do konca wesolosad
          Na wycieczce w ZOO niosac Pyze mala na rekach wpadlam stopa w dolek w asfalcie
          i przewrocilysmy sie obie! Na szczescie samo upadanie trwalo dla mnie dosc
          dlugo przez co podnioslam rece, na ktorych siedziala Frytka, najwyzej jak tylko
          moglam. Wszystko zakonczylo sie tylko zbitym i posiniaczonym kolanem u mnie.
          Kamilce nic sie nie stalo, tylko przestraszyla sie bidula.
          Nie patrzylam pod nogi kompletnie, a poza tym niezle sie wowczas bawilismy idac
          sobie - Kamilka skakala po mnie a tata idacy obok ja zabawial. Uwazajcie
          kobietki, uwazajcie.
          A wczoraj wieczorem z kolei gdy Kamilka juz spala w naszej sypialni na naszym
          lozku a ja krecilam sie jeszcze po mieszkaniu, nagle uslyszalam ciche 'pac' a
          po nim placz. Mloda po raz pierwszy obudzila sie i nie wydajac z siebie zadnego
          dzwieku zaczela sie przemieszczac. Jejku, na szczescie na podlodze przy lozku
          mamy zawsze w nocy rozlozona koldre wiec upadek byl niegrozny. Niestety, jednak
          nie obylo sie bez placzu i ogromnych problemow z ponownym zasnieciem, ktore
          nastapilo dopiero jakies 2-3 godziny po tym.
          Podjelam decyzje, ze tylko jak wrocimy z wakacji to przenosze Kamilke na noc do
          jej lozeczka, a na razie ja zabezpieczylam czym tylko moglam, zagladam do niej
          co chwile i zaraz ide z nia spac.
          Dziewczyny, pisze to wszystko ku przestrodze, chociaz pewnych wypadkow nie da
          sie przewidziec i uniknac, niestety..

          A z milych chwil, to spacer po ZOO, bo inaczej bym tego raczej nie nazwala byl
          milym spedzeniem czasu dla nas. Kamilce najbardziej podobaly sie ryby w
          akwarium, ktore gdyby nie szyba to mogla prawie dotknac. Inne zwierzatka nie
          wzbudzily duzego zainteresowania.
          Poza tym jezdzik sprawdza sie nam najlepiej w wersji do pchania przez rodzica.
          Wersja bujania jest raczej kiepska, a z samodzielnym odpychaniem sie to jeszcze
          dluuugo poczekamy.

          To tyle na razie.
          Spokojnej nocki.
          • jola.wie Re: ciąg dalszy naszych historii 02.06.05, 23:39
            Cześć kochane dzieczyny!
            Ściskam mocno wszystkie nasze cudowne berbecie roczne!!!!!!! Słodkie kruszynki,
            kiedy one tak urosły?! Jak to szybko zleciało, prawda?
            My oczywiście po obchodach i to już 22 maja, w niedzielę (wysłałam wam na
            gazetowe adresy zdjęcia z roczku, na razie nie wyczaiłam, jak je zmniejszyć,
            zeby zamieścić na "zobaczcie", co nawet bez zmniejszania jest diabelnie
            czasochłonne i dla mnie wygodniej wam po prostu powysyłac wink), ugościłam
            wszystkich w chacie, myślałam że padnę, ale było bardzo miło. Z hitów
            prezentowych Madzia dostała ten rowerek, a własciwie nie "ten", bo "ten" nie
            przyszedł na czas, więc wzięliśmy jaki był, zielony mianowicie, no i trudno,
            tez ładny. Nie ma biegunów, ale to by było chyba zupełnie niepotrzebne, ma
            siodełko z materiału na tym normalnym, więc dziecko jest bezpieczne, no, Madzia
            go uwielbia, bo ma w kierownicy osiem melodyjek (! ciężka próba dla nas, już
            pozaklejałam szeroką taśmą wszystki głośniczki i teraz jest normalny poziom
            głośności) i Młoda oczywiście jeździ tym po podwórku dumna i blada, a dzieci za
            nią ganiają i w to jej graj!
            (reszta kiedy indziej, bo się niespodziewanie obudziła! sad(
          • jola.wie Re: ciąg dalszy naszych historii 03.06.05, 00:19
            (no, już jestem z powrotem), na czym ja to....?
            Acha, rowerek, no więc jeździ i trąbi po podwórku i kieruje kierownica
            zawzięcie. Zjadła tez już oczko przyklejone na grajku, teraz zabiera sie do
            motylka, bo widzę, że już ma jedno skrzydełko odlepione... No i dobrze, ja tez
            nie lubię naklejek smile)
            Drugim hitem prezentowym jest nowa bryka, dostaliśmy spaceróweczkę, zgrabną,
            małą, czarną! uncertain, no, sama chciałam, Meggi, produkcja polska na licencji
            angielskiej. Nie wybrzydzam, bo ten wózek jest dla niani (mamy nianię co drugi
            dzień!), można go złapać i znieść/wniesć nie zabijając przy okazji siebie i ew.
            przechodniów. Uwaga rosie! ta spacerówka okazała się o wiele większa, szersza i
            wygodniejsza do spania, niż nasz deltim premier! Bylam tym bardzo zaskoczona!
            Czasem Madzię "dobijam" do spania w wózeczku i śpi w nim do połowy nocy, tak ma
            wygodnie! No a ja tym wózkiem wjeżdżam do każdego, najmniejszego nawet, sklepu!

            W "międzyczasie", kiedy mnie tu nie było, stało się wiele: nie karmimy się już,
            udało się wreszcie przyzwyczaić dziecko do butelki i smoczka, a potem do smaku
            mleka (jeszcze do niedawna walczyłam o pierwszy łyk), nagle zaczęła pluć
            słoiczkowymi potrawami, lubi "dorosłe".
            Raczkuje, aż się kurzy za nią, chwyta sie wszystkiego i wstaje, mówi tata, mama
            (przy "mama" robi bańki ze śliny, myślę, że to właśnie dlatego czasem
            mówi "mama" smile)), "aja" (Ania), a kiedy wołam "Madzia!" to mi odkrzykuje
            echem "adzia" (i idzie w moim kierunku), kiedy proszę "daj" to daje, tanczy,
            śpiewa (! smile)))), naśladuje pieska, kotka, ptaszka i samochód (!), klaszcze
            brawo i to nie tylko żywym ludziom, ale i telewizorowi, a już kiedy z głośnika
            płynia aplauz, natychmiast się przyłącza, jest absolutnie zachwycona
            teletubisiami, ostatnim odkryciem ekranowym jest Pingu (pingwin z plasteliny),
            opanowała obsługe sprzętu nagłaśniającego, grzebie w doniczce fikusa, ma
            przeliczone sztućce w szufladzie i foremki do ciastek pod piekarnikiem,
            macha "pa pa" najpierw przy drzwiach każdemu z osobna, a potem przez okno, ma
            huśtawkę na drążku w drzwiach i rozumie "trzymaj się", łapie za sznury i jazda!
            wysoko, dech zapiera, ale piszczy z radości..... a w ogóle, co ja wam tu będę
            opowiadać, same wiecie, zjeśc można takiego szkraba, taki słodki jest w tej
            swojej upartej eksploracji każdego nieznanego zakamarka i w swoim niecierpliwym
            znużeniu tym z kolei dobrze znanym. Dzisiaj karmię ją ryżem z warzywami i robię
            to widelcem, dużym, spada mi to jedzenie, wzięłam łyżeczkę z misiem, jak ją
            tylko zobaczyła, "nie nie nie" - włosy majtają się w jedzeniu, nie chce po
            dziecinnemu, chce po dorosłemu! Ma ambicje ubierania sobie sama pieluchy,
            skarpet, butów, zapinania sama pasów bezpieczeństwa w wózku. Macha pilotem
            wycelowanym w kierunku telewizora i czeka na zmianę na ekranie. Niestety, nie
            odkryła związku pomiędzy podciąganiem się do pionu na gałce od głośności
            wzmacniacza, a nieprzyjemnymi doznaniami audialnymi. Czuje respekt przed
            odkurzaczem, acz pozostaje z nim w pogodnej komitywie, bez zbędnej zażyłości,
            naśladuje dźwięk, chce się wkupić w jego łaski... smile)))
            I tak można bez końca...
            Pooglądam Wasze skarby, pozachwycam się. Nigdy w życiu nie zachwycały mnie tak
            małe dzieci, jak teraz. Nie jestem więc sfiksowana na punkcie mojej gwiazdy, i
            dobrze.
            Ciekawe rzeczy piszecie z tymi spotkaniami z rówieśnikami, jak wszystko dobrze
            pójdzie, już (!) za miesiąc otwieram taką "spotykalnię".
            O rety, już jutro! A ja mam jeszcze zieloną maskę na twarzy, co mnie kurka
            podkusiło...????????????
            pa
            • tupelo Re: ciąg dalszy naszych historii 03.06.05, 09:17
              Hej Jola,
              dobrze, że jesteś smile
              Oj, te szkraby są słodkie, to fakt. I z tym naśladowaniem różnych odgłosów to
              jest po prostu bomba. My pytamy Zosi: "jak robi piesek?", a Zosia: "au, au,
              au", "jak robi rybka?", a Zosia kłapie paszczą wink Z innych odgłosów naśladuje
              też samochód (czasem wystarczy powiedzieć "Zosia jedzie", a ona "brm, brm"),
              lulanie do snu ("Zosia śpi", a ona "aaaaa aaaaa aaaaa") i... krajalnicę do
              chleba smile)))))))))))))))))))))))))))
              Już pisałam na maila, Jolu, masz świetną rodzinkę!

              Rosie, ja też się kiedyś wywróciłam z Zosią. Przywiozłam ją mojej mamie,
              wyciagałam z auta, a fotelik jest na tylnym siedzeniu, bo to seicento. Trzeba
              było ją szybko przełożyć z auta do wózka, bo zasnęła w czasie jazdy. Wyciągam
              ją i... tracę równowagę, lecę na 4 litery..., trzymając Zosię w wyciągnietych
              do góry rękach, odbiera ją ode mnie mama, Zosia śpi dalej, a ja... au! Tyłek
              boli mnie do dzisiaj :-0 Najbardziej balismy się nieść Zosię z Wielkiej Sowy,
              bo zasnęła w nosidle, a głowa jej latała, więc nieśliśmy ją na zmianę na
              rękach, a tam, wiadomo, kamienie, gałęzie, wystające korzenie... A propos, w
              ostatnią sobotę znów się wybralismy w małe górki, tym razem zdobyliśmy
              niewysoką Radunię (ma ok. 540 m n.p.m.), za to podejście było ostre. Zosia była
              strasznie grzeczna, ani razu nie zapłakała smile I bardzo jej się podobało.

              Gralujacje dla małych łazików, dla Ciebie, Martusiu szczególnie!

              No, to tyle na razie, wracam do mojej pracy. Termin obrony jeszcze nie jest
              ustalony, koniec czerwca lub 2-3 lipca. Już raz przez to przeszłam, więc myślę,
              że teraz nie będzie źle, ale jednak muszę się przygotować z literatury...
              Dziękuję Wam za wsparcie.

              No to papapapapapa!
              • rosie.rosie wyjezdzamy juz sobie pa,pa 03.06.05, 21:53
                Jutro jedziemy nad morze, trzymajcie kciuki za pogode, zeby chociaz nie padalo.

                Polciu i Tomaszku spieszymy z zyczeniami juz dzis - sto lat, duzo gosci i
                cudnych prezentow w ten szczegolny dzien!

                Bede tesknic, ale to tylko 9 dni, szybko zleci.

                Jola, dobrze ze sie znow ujawnilas, Madzia urosla jak na drozdzach i slodko
                wyglada na zdjeciach urodzinowych.

                Trzymajcie sie mocno, do milego.
                Pa,pa.
                • tupelo Re: wyjezdzamy juz sobie pa,pa 03.06.05, 23:01
                  Szczęśliwej podróży Rosie!!! I oczywiście super pogody!!! Do usłyszenia!
                  Pa
                  M.
                  • jola.wie dzieciaki 04.06.05, 10:14
                    Dziewczyny, dzieciaki są przesłodkie! Polcia nadal obezwładnia spojrzeniem,
                    Tomaszek - chodząca niewinność smile), Zosia poraża słodyczą (ma coś takiego w tym
                    połączeniu usteczka-spojrzenie!) - zresztą to one wszystkie mają, Martusia
                    wyrosła, przecudna, taka zamyślona delikatna panienka w tym wysokim krzesełku -
                    bardzo romantycznie, Kamilka jest mi "urodowo" najbliższa, bo mi przypomina
                    Madzię i ma uśmiech w oczach! No super nam się dzieciaki udały, słowo daję!

                    Rosie, współczuję upadku, rzeczywiście nieciekawa rzecz, ja też miałam takie
                    momenty, że się gorąco robiło i ciśnienie wzrastało błyskawicznie (np. jak się
                    pośliznęłam w wannie i już nie pamiętam czy miałam Magdę na rękach, czy ona
                    była koło wanny, a ja leciałam na nią...) - własnie, ja po prostu szybko
                    wymiatam z pamięci takie sytuacje...
                    Szczęśliwej podróży (w obie strony) i miłego pobytu, pogody i wypocznijcie!
                    Zazdroszczę morza każdemu! smile))

                    Monika spinaj się i broń, teraz nieprzyjemnie, ale to uczucie "po"!!! Ach, ale
                    będzie fajnie!

                    Kupiłam Madzi basenik (teoretycznie na balkon) o przekroju jakieś z grubsza
                    około circa about 61,5 cm smile)) i wiecie co? jest to po prostu nasza nowa
                    wanienka do kąpieli! (nowa! a gdzie "stara"? przeciez starej nie było...)
                    REWELACJA! Wkładam ją normalnie do wanny, leje do tego wodę (ścisnki boczne o
                    wys. 20 cm) i Madzia ma frajdę jak nie wiem co! Piszczy, cieszy się, kotłuje,
                    wywraca na boki, na brzuch, to wszystko mięciutkie, przyjemne, jak się uciśnie
                    bok, to się woda wylewa, fajnie, bo basenik ma dmuchane dno (w taki plaster
                    miodu) więc dziecko ma mięciutko, a jaka oszczędnośc wody w porównaniu z dużą
                    wanną! No, same zalety! Polecam szczerze!

                    Od jakiegoś czasu, po nieznośnej fazie noszenia na rękach aż do zasnięcia,
                    (którym to uzależnieniem "leczyłam" uzależnienie od piersi smile)), nastąpiła faza
                    zasypiania na leżąco (acz jeszcze nie we własnym łóżeczku, ale jestem pełna
                    wiary!). Madzia osusza butelkę, potem koniecznie musze zadbac o to, żeby
                    odbeknęła, inaczej leci mleko z powrotem (oto skutki karmienia piersią, dziecko
                    nie umie poradzić sobie z tempem mleka i jego objętością), ale potem słońce
                    moje zaczyna się na rękach tak wiercić i wyrywać, ze nie moge jej utrzymać,
                    więc ze względów bezpieczeństwa zaczęłam ja odkładać. Odłozona na tapczan
                    obraca się po jakieś 60 razy na każdy bok jak śrubka, potem nagle zastyga -
                    śpi. Byłam w szoku, kiedy to odkryłam. Na razie leżę przy niej, ale kto wie,
                    może kiedyś będzie sama zasypiać? "Kiedyś" - mam na myśli jeszcze przed upływem
                    kolejnego roku? smile))

                    Pozdrawiam na łikendzik!
                    Jola
                • beciaw77 Re: wyjezdzamy juz sobie pa,pa 04.06.05, 09:52
                  odpoczywajcie i do miłego!!!
    • beciaw77 nie zabijajcie;))!! 04.06.05, 09:52
      jeeeeesssssssu dziewczyny nie zabijacie-wiem wiem jak dawno nie pisałam...
      no i przeleciały mi koło nosa kolejne urodzinki Forumowych przyjaciółsad
      WYBACZCIE!
      z tego miejsca hm hm: 100 lat 100 lat niech zyja żyja nam WSZYTKIE ROCZNIAKI
      NASZE KOCHANE niech żyyyyyyyjąąąąąą nnnnaaaaaaaaaaaaammmmmmmmm!!!
      udanych urolpów i wypocznków-POGODY ducha i nietylkowink)
      JOLA! jesteś!smile uściski dla Was!
      Wogóle to...
      strasznie mi ten rok zleciał....
      zmykam bo dziś jestem w pracysad
      ciumki dla wszystkich -szczególnie dla Tomaszka Weraty (jako jednynego
      mężczyzny na tym watkuwink hehehe)!!
      uściski!
      Beata
      leeeeeeeeeeeeecewink
      • beciaw77 P.S. 04.06.05, 09:54
        jeszcze w bieguwink
        baaaaaaaaaaaaaardzo dziękujemy za wszystkie życzenia!!!!!
        papa
        • jola.wie Re: P.S. 04.06.05, 10:21
          Becia, sorki, ze w zachwytach pominęłam Twoją Dominisię! Tak sie właśnie
          zastanawialam, bo pisałam na szybko, i udało mi się faux pas (?), kretynce!
          No i będę musiała kolejny raz napisać, że cudna, że slodka i piękna i ach! I
          wszystkiego najlepszego, i tego słońca w sercach na codzień i uśmiechu Córeczki
          i zdrowia i pomyślnosci!

          Jak sie czujecie, Drogie Mamy (tu stary zgred się we mnie odzywa oraz
          tzw. "doświadczenie"smile))), po roku waszego Macierzyństwa? Już zapomniałyście,
          jak wyglądało wasze życie przed? I dobrze, bo już nigdy nie będzie tak wyglądać!
          Byłyście bardzo dzielne! Tak trzymać!
          Uściski!
          • werata po urodzinkach 08.06.05, 08:32
            Hej, majoweczki!
            No to u nas po urodzinkach - zapraszamy do obejrzenia zdjatek wink))
            DZIEKUJEMY WSZYSTKIM ZA PAMIEC I ZYCZENIA!!!!!!!!!

            ***
            Co do pytania Joli o macierzynstwo odpowiem tak: teraz po tym roku doswiadczen
            moglabym miec... PIERWSZE dziecko wink
            Jala, prawda, ze latwiej jest z kolejnym?

            Czy ktoras w ogole msli o kolejnym?
            ***
            Do Beci: jak Ty to robisz, ze Twoja Dominisia tak szybko wszystko potrafi?
            Zdradz nam, please! Jakies tajniki Twojego wychowania, podziel sie, Beciu.

            papatki dla Bardzo Zajetych Mamus.
            • tupelo Re: po urodzinkach 08.06.05, 12:25
              Hej, hej,
              ja tu jestem tylko piszę zawzięcie. Ale Rosie z Kamilką mają pogodę nad
              morzem!!! Nie do pozazdroszczenia. Szkoda, że tak się im trafiło.
              No cóż, doświadczenie macierzyństwa jest niesamowicie wzbogacające. Myślę, że
              nie było źle, tzn. nie mieliśmy żadnych wpadek, nie popełniliśmy zbyt wielu
              błędów, przynajmniej tak myślę. Niczego nie żałuję, nawet tego braku smoka ani
              lulania na rękach. Tak, chciałabym mieć drugiego dzidziusia i gdyby nie liczne
              obowiązki i wiszący nad moją głową doktorat, to chyba starałabym się o niego
              już w tym momencie. A tak muszę jeszcze poczekać przynajmniej pół roku.
              Całuski
              M.
              • aninia1 Re: po urodzinkach 09.06.05, 01:02
                Hej!!

                Monika!!

                Ja też myślę o drugim dzidziusiubig_grinDD Jednak jeszcze nie jestem
                gotowa,potrzebuje jeszcze troche czasu.Być może w przyszłym roku weźmiemy się
                za to:0) hihih
                Jskby coś to może spotkamy się znowu na innym wątku teżwink))

                Pozdrawiamy Maluchy i ich Kochane Manusie!!
                Jolu dzięki za zdjęcia!!
                Rzeczywiscie jest troche roboty z ich zmniejszaniem,wiec tez zrobimy Wam
                niespodzienkę na e-mail!( chciałąm dodać nowe do wątku :zobaczcie" ale nie
                udało się -zdjecia byyły za duże)

                Rosie- udanego wypoczynku!!

                Apropos plazy - czy taki roczny Maluch może już przebywać na słoneczku??

                Jakie macie pasty do zabków?

                Ptrzepraszam,że tak skacze z tematu na temat ale to nie jest chyba
                odpowiednia pora na pisaniesmile)

                Całuski !!
                • nelka1313 moje wywody ;-))) 09.06.05, 12:55
                  Hej kochane!

                  Na początku Jaola dzięki za zdjęcia- Madzia jest superowa wink) i takaaaa juz
                  dorosła.
                  Ania czekamy na Twoje!

                  Kurcze kobiety ale macie zaciecie-drugi dzidzius juz za rok starania? nono w
                  naszym pięknym kraju coraz mniej rodzin 2+2.Ja chyba jednak na razie zostane
                  przy jednym wink).Tak na marginesie to chyba nie miałabym odwagi teraz na
                  dziecko, bałabym sie,że sobie nie poradzimy finansowo- co niektórzy nazywaja to
                  egoizmem ale ja twierdzę,że na drugie przyjdzie czas na razie Martuli chcę dać
                  wszystko co naj... tak mój biedny mężulek musiał by tyrać na trójke
                  darmozjadów a tak jesteśmy tylko dwie wink)).
                  Monika a ciebie to podziwiam naprawdę- kobieto czy ty nie umiesz nic nie
                  robić????? Magister, doktorat, uczelnia... roczna kruszynka i plany takie że
                  hoho!! Naprawde podziwiam, chciałabym mieć choć połowę twojej energii wink))

                  Co do pasty Ania kiedys ogladałam program-chyba "świat małych odkrywców" - i
                  tam pani stomatolog stwierdziła,że jeśli dziecko nie umie samo świadomie
                  wypluwać to nie powinno śię stosować pasty.My mamy małą szczoteczkę a i tak
                  najlepsze jest jej drugi koniec-ten od trzymania- tak więc u nas dopiero etap
                  nauki mycia ząbków, przypuszczam,że pasta była by potraktowana jako cos
                  okropnego do jedzenia.

                  Jak tam u was ze szczepieniami? Nam sie na gruzlice upiekło ale zaraz widze,że
                  są następne.Tak na marginesie to pani doktor zważyła Martę i ma 8,5kg! Oprócz
                  mleka mojego zjada kolacje, wędlinke parówke a reszta to jak ma dzień.Dodam,że
                  nie jada nic co jest w słoiczkach czy miało by konsystencje papki-wszystko
                  dorosłe.

                  Następne pytanie jakie mi przychodzi do głowy to fotelik.Jakie macie? Bo my
                  jeszcze jezdzimy w nosidełku ale musze jej juz coś kupić -tylko co? Ceny na
                  niektóre foteliki przyprawiaja o zawał z drugiej strony w tym "doroslejszym "
                  foteliku to dziecko juz chyba tak nie uśnie jak w tym małym.

                  Werata- a ciebie gdzie wygnało z naszego pięknedo Poznania????? Jedynego
                  kawalera wywiozłaś nam tak dalekoooo smile.

                  Mam nadzieje,że Rosie świetnie bawi sie z Kamilka nad morzem i,że pogodę maja
                  słoneczną.

                  Pozdrawiamy wsztskie mauśki i ich pociechy!!

                  ps. tak na marginesie to przepraszam za wszystkie literówki ale jak juz cos tu
                  moge napisac to strasznie sie spieszę i stąd te wszystkie przeliterowania.


                  • nelka1313 słoneczko 09.06.05, 12:57
                    Teraz jeszcze sobie przypomniałam o słoneczku.Pewnie,że maludy moga juz na nim
                    siedziec ale ważne żeby nie było to południe no i odpowiedni kremik.Podobno
                    najlepszy jest z filtrem powyżej 30- my mamy mleczko do opalania 35 Lirene czy
                    cos podobnego i jest naprawde dobre!

                    no to papapapapapa
                    • jola.wie Re: słoneczko 09.06.05, 15:27
                      Werata, ja wiem, czy z kolejnym jest łatwiej? Jeszcze pamiętam, kiedy w swoim
                      zadufaniu tak myślałam i jak zostawiłam maleńką Ankę leżeć na pralce, a sama
                      poleciałam szukać plakatu, jak się kąpie niemowlę, bo... zapomniałam.... Każde
                      dziecko jest inne, ale z drugiej strony "jak się raz nauczysz pływac, to potem
                      wystarczy sobie tylko przypomniec". Dzisiaj rozmawiałam z opiekunką do Madzi,
                      że najłatwiej jest wrócić do pracy po pierwszym dziecku, a przy kolejnych
                      coraz trudniej, przynajmniej u mnie tak było. Po prostu byłam coraz bardziej
                      świadoma zagrożeń i niebezpieczeństw dla rozwoju, wynikających raz z
                      nieobecności mamy przy małym dziecku, a z dwa oddania dziecka komuś obcemu pod
                      opiekę. Mam już tez doświadczenia, co niania potrafi nawywijać (i dzisiaj to
                      wszystko skrupulatnie mojej opowiedziałam, tak na wszelki wypadek, ku
                      przestrodze, ale była szczerze oburzona, mam naprawdę fajną babkę!) i dlatego
                      tym razem mi się tak nie spieszyło. Poza tym najtrudniej jest przy pierwszym
                      dziecku podołac w kwestii wyzbywania się osobistego egoizmu. Najtrudniej po
                      kilkanaście razy w nocy wstawać, bez ustanku być cierpliwym i rezygnowac z
                      własnego "życia" na rzecz zaspakajania potrzeb dziecka (dlatego wiele mam (wy
                      jesteście od poczatku wspaniałe i was to nie dotyczy wink)) chce szybko uciekac
                      do pracy). Ponieważ tak już będzie zawsze, więc z każdym kolejnym dzieckiem
                      coraz bardziej odpada kwestia "łamania siebie" i dochodzi takie rozkoszowanie
                      się urokami macierzyństwa. Przy pierwszym patrzy się "przed siebie": a kiedy
                      już będzie siedzieć?, kiedy będzie raczkować?, kiedy wreszcie będzie chodzić?,
                      kiedy będzie mieć ząbki?, siusiać do nocniczka?, a ja przy Madzi bardzo często
                      oglądam się za siebie i wcale mi się tak nie spieszy, czasem chciałabym cofnąć
                      czas..., żeby była mniejsza, młodsza...
                      Tak jak piszesz, Weratka, po roku macierzyństwa można mieć pierwsze dziecko smile))

                      Co do mycia ząbków, to Madzia jak dorwie szczoteczkę, to wyrywa zębami z niej
                      włosie, za to uwielbia wyżerac pastę do zębów, kiedy uda jej się do niej dorwać
                      i ja w pore nie dopadnę. Najbardziej ją bawi moja elektryczna szczoteczka i
                      dokupię Małej końcówkę, nawet jak dziecko nie lubi myć zębów (a moje starsze do
                      dzisiaj mają z tym problem) to elektrycznej nie lubią mniej, tylko że nią
                      czyści się zęby kilka sekund z efektem nie do osiągnięcia normalną szczoteczką.
                      Poza tym dzieci nie lubią mycia zębów głównie ze względu na łaskotanie czy
                      wręcz otarcia dziąseł (dziąsła sa bardzo wrażliwe i szczotkując zęby bardziej
                      zawzięcie może z nich nawet poleciec krew), a szczoteczka elektryczna bardzo
                      dokładnie czyści zęby i jednoczesnie trudno uszkodzić nią dziąsła, a można je
                      poprzez masaż przyzwyczaić i troche zahartować. Elektryczna łaskocze.

                      Co do siedzenia na słoneczku (chętnie bym już poćwiczyła te aktywnośc, bo mnie
                      to zimno dobija!), to filterek, ubranko! (koszulka), odpowiednia godzina a na
                      oczka daszek, ale nie okulary!

                      Dość tego na dziś, na zrazie i czołgiem!
                      (przyłączam sie do peanów na cześc moniki! smile)))

                      ----
                      jola
                      co czytają niemowlęta?
                      mówią mi 'laleczko'
                      • tupelo Re: słoneczko 11.06.05, 21:15
                        O rany, dziewczyny, aż się czerwienię, przecież ja nic takiego wielkiego nie
                        robię... Mam akurat dobry czas na macierzyństwo: jestem na studiach
                        soktoranckich, dostaję stypendium, ale nie muszę siedzieć w pracy po 8 godzin.
                        Teoretycznie mogę się maksymalnie poświęcić dziecku i z tego się cieszę, te
                        moje nieobecności są na tyle krótkie, że naprawdę spędzam z nią sporo czasu.
                        Dopóki nie mam pracy od-do, a pieniążki jakieś są, mogę się realizować jako
                        mama. Chciałabym mieć... trójkę dzieci. Ile będzie, zobaczymy, ale o drugim
                        myślimy już całkiem realnie. Na razie jednak muszę na tyle rozkręcić doktorat,
                        żebym miała komfort, że na pewno go skończę. No ale dosyć o mnie.

                        Zosia próbuje stawać na prostych nóżkach, niestety, często staje na paluszkach.
                        Trzeba będzie to korygować bucikami, kupiłam jej trzewiki Bartki, bo chciałam,
                        żeby miała odpowiednie, świetne do nauki chodzenia buciki. Ale do chodzenia nam
                        daleko... Teraz myślę, że najwcześniej to będzie na półtora roku sad(((
                        Wszystko w swoim czasie, jesteśmy pod opieką rehabilitantki, w sumie nie ma
                        żadnych zaburzeń oprócz tego opóźnienia, ale cóż, czasem chciałabym, żeby to
                        było szybciej.

                        Z jedzenia w łaskach wielkich jest jajecznica na parze. Zupka - szkoda mówić,
                        są dni, że nie zje jej w ogóle, a jak jest lepiej, to maksymalnie 5-7 całych
                        łyżeczek. Deserki też są bleee...

                        Pasta do ząbków - ja też czytałam, że to dopiero, jak dziecko umie wypluwać.

                        Na słoneczko mamy krem Nivea z filtrem 30 i na bardziej wrażliwe miejsca bloker
                        SVR 60.

                        Większy fotelik kupiliśmy już dwa miesiące temu, w tamtym Zosi się już nie
                        podobało, ciągle marudziła i wystawały jej nóżki. Kupiliśmy na Allegro za 280
                        zł (razem z przesyłką) polskiej firmy Ramatti - jest w porządku, jestem z niego
                        zadowolona, mógłby być bardziej miękki, ale za taką cenę to jest i tak super.
                        Był bardzo duży wybór kolorów, foteliki są bardzo ładnie zaprojektowane i mają
                        wszystkie potrzebne atesty. Mają też regulację, zarówno pasów, jak i
                        nachylenia, co się sprawdza, jeśli dziecko zasypia w samochodzie. Ale muszę
                        przyznać, że ogólnie rzecz biorąc rzeczywiście ceny fotelików są makabryczne!

                        Elu, jakie paróweczki dajesz Martusi?

                        Aniu, Pola jest śliczna! Ma takie mądre spojrzenie, super z niej dziewczynka!

                        Trzymajcie się, ja kończę pisać pracę ok. 20 czerwca, obrona 6-7 lipca.
                        Papappa!
                        M.
                        • nelka1313 Re: słoneczko 11.06.05, 22:30
                          Aniu Pola jest śliczna-bużka taka opalona! Ale wam zazdrościmy tej plaży i tego
                          morza!

                          Moniko paróweczki z indyka-wyrób powiedzmy miejscowy.Poleciła je nam pani w
                          sklepie.Próbowałam morlinki ale jakoś wydawały mi sie strasznie słone a te są
                          takie delikatne.Sporo się naczytałam na temat paróweczek, ale skoro Marta je
                          tak mało to nie będę jej ograniczać i dostaje wszystko co tylko jakoś zjada.W
                          miare je też szyneczke z indyka.Na obiadki rosołek z lana kluseczką, czasem
                          warzywka.Lubi też jajecznice.Czasem ma dni,że zjada tylko kolację (i cały dzień
                          na cycusiu) a czasem-jak dziś- zjada mi trzy posiłki całkiem chętnie.

                          Co do chodzenia to Marta chodzi juz sama ale nie do końca jeszcze pewnie.W
                          wiekszości przypadków szuka jednak mojej ręki wink).Moniko nie przejmuj się
                          Zosinym chodzeniem-jeszcze zatęsknisz do tego spokoju kiedy to dziecko nie
                          znika ci tak błyskawicznie z pola widzenia.Ważne,że macie rehabilitantkę i nic
                          nie przegapicie.Tak wogóle to Marta jest cała posiniaczona jak taki łobuziak i
                          przyznam szczerze, nie raz zaliczyła juz podłogę zębami.
                          Jeśli chodzi o ząbki to mamy juz pierwszy trzonowy- ale długooo wychodził na
                          światło dzienne.

                          No nic koncze i pozdrawiam wszystkich w ten zimny czerwcowy wieczór!

                          Ciepełko gdzie jesteś???????????????
                          • nelka1313 Truskawki.. 11.06.05, 22:35
                            Dajecie maleństwom? Marta wręcz je uwielbia! A jakie pyszne mamy na ogródku wink)
                            Dobrze,że nie ma na nie uczulenia, bo chyba tak mogę stwierdzic, skoro po
                            wczorajszych 10 nic jej nie wyszło na buzce itp. wink)))
                            • jola.wie siniaki 12.06.05, 10:43
                              nekla, madzia też jest posiniaczona, aż się przestraszyłam, ma całe podudzia i
                              kolana w siniaczkach, ma styl raczkowania typu "power". Poza tym z Kościoła
                              zrobiła sobie siłownię (a raczej mnie) - a propos, dzisiaj jest niedziela smile)) -
                              leci do bocznego ołtarza w którym jest mnóstwo schodków i jazda: na góre i na
                              dół, trzymając mnie za ręce. Zmiana choćby tempa powoduje wrzask! Żegnajcie
                              spóniczki i prunelki na obcasikach do kościółka! Już o mało nie pojawiam się
                              tam w dresie i adidasach! smile))) Choć mam się z czego cieszyć: nie zapędza się
                              na główny ołtarz, to by dopiero było! Tfu, żeby nie zapeszyć....

                              Po raz pierwszy od dłuższego czasu musiałam przysiąść nad książką w celu
                              wyduszenia z niej różnych informacji i wpakowania ich w głowę, no i wszystko mi
                              wyszło (powiedzmy, bo przysiąść powinnam o wiele dłużej!) oprócz ostatniego:
                              wczoraj mieliśmy na kursie test, a ja co pytanie myślałam "przeciez to
                              czytałam, tylko jak to było??!!" i o dziwo tych rzeczy które czytałam jako
                              ostatnie, to w ogole nie pamiętałam... Ogólnie nie bylo jednak aż tak źle, choć
                              to się dzisiaj okaże, bo pani miała sprawdzić testy na dzisiaj, generalnie jako
                              wykładowca a także egaminator smile)) po prostu wstydze się poziomu wiedzy jaki
                              zaprezentowałam, czego nie omieszkałam powiedzieć prowadzącej, ale ostatecznie
                              niewiele mi to pomoże. To nie jest mój czas na egzamin, abstrahując od
                              wszystkiego, kurs miał po prostu trwać dłużej. Nie czuję się tez na siłach na
                              egzamin praktyczny, uważam, ze powinniśmy zrobić o wiele więcej. A praktyczny
                              już za tydzień. Będę się jednak starała przełożyć go jak się da.

                              Dzisiaj też mam zajęcia, i dzień spędzę na przygotowywaniu choreografii na
                              step, który sobe wymaluję na podłodze, gdyż własnym nie dysponuję. Ech, do
                              roboty...
                              pa
    • beciaw77 Re: Termin na 25 maja - ciąg dalszy naszych histo 13.06.05, 09:23
      Jola dzięki za miłe slowasmile mój mąż ogladając zdjęcia Madzi stwierdził że one
      nadal sa do siebie (z Dominikąwink) bardzo podobnewink
      Madzia wyglada cuuuuuuuudnie w tych kitkach - ups to już nie kitki nawet ale
      prawdziwe kucyki! śliczne!
      spróbuje teraz po krótce odnieść się do tematów-bo mam zaległościwink
      ***
      Aniu Pola wyglada kapitalnie! pozdrawiamy!
      ***
      TRUSKAWKI też jemy i tez nie uczulajawink
      do tego Dominika uwielbia JABŁKA BANANY WINOGRONA I BRZOSKWINIE ( te ostatnie
      jadła pierwszy raz kilka dni temu-mniam)
      ***
      SINIAKI to była norma przy raczkowaniu (zwłaszcza po progach!) z czasem było
      ich mniej i mniej i mniej a Miśka nauczyła się zprytnie pokonywać przeszkody w
      postaci wystajacych listw między pomieszczeniamiwink
      ***
      JADŁOSPIS Misi uległ diametralnej zmianie!
      Miska nie chce słoiczków - bbbbblllllllllle
      najpyszniejsze sa zupki mamy (ostatnio zaczelam gotować takie "pod nią" z
      minimalną ilością przypraw) i mała się nimi zajadawink
      drugie sniadanie to już najlepiej KROMECZKA z bieluchem i szyneczką-mnam
      jeszcze kasza została w łaskach mojej myszki-kiszki a tak to juz taka
      niedzieckowa w tym swoim jadłospisiewinki jak wspomniałam wyżej-uwielbia świeże
      owocesmile co mnie niezmiernie cieszy! juuuuuuuupi!
      ***
      MYCIE ZĄBKÓW u nas bezpastowe i z ogromnym zapałem choć nieco podobne do
      Madzinegowink czyli szczoteczkowanio-wygryzaniewink
      ***
      SZCZEPIENIE na gruźlice też nam się upiekło a do kolejnego kazali nam przyjść
      po 15-stym miesiącu.... nie za późno?
      ***
      chciałabym mieć JESZCZE JEDNO DZIECKO ale... jeszcze nie teraz... tzn. powiem
      tak psychicznie jestm na to chyba gotowa ale fizycznie i ... no cóż narazie nie
      jest z jednym lekko no i praca... ale bardzo bym chciała kiedyś... i wtedy
      bedzie to albo KOKUŚ (Konradek) albo Kinga/Paula wink
      ***
      Z NOWOŚCIwink innych:
      DOMINIKA SAMA CHODZI!smile
      zupełnie zupełnie sama po całym mieszkaniu-nawet zaczyna biegać a wpadkiwink w
      stylu "dupen klapen" zdarzaja się niezmiernie rzadko!
      zaskoczyła tym swoim chodzeniem dziadka i to w dniu jego imienin-więc miał
      podwójną radość bo poczuł się taki szczególny i ze to do niego wnuczka sama
      przyszławinkeeeeechhhhhhhhhh
      jestem z niej taka dumna.... a jednocześnie tak mi troche żal że juz się
      taka "dorosła" zrobiła ta moja kruszyna......
      a i jeszcze-mała uwielbia butelki z tym korkiem-zakretką do picia powiem
      szczerze że podpatrzyła starszą kuzynke i tez tak chciała-kupiliśmysmile mała
      buteleczke wody mineralnej chyba z Nestle z jakimiś bajkowymi postaciamiwink
      i.... po kilku próbacz, mokrej koszulce i dywaniewink PIJE!!!!!!! czyżby wkrótce
      nastapiło pożegnanie z butlą-smokiem?
      ***
      cycuś nadal w natarciu...
      teraz nawet jest juz nazywany cccyyyyysssssyyyyywink teeeeeeenwink
      ***
      inne słówka?
      da - daj
      ziaba-żaba
      ta-tak
      ne-nie
      pitu pitu-picie
      mnam-jedzonko w każdej postaci
      bach-upadłam spadło
      ti ti-nie wolno
      i wiele innych nie zawsze dla mnie zrozumiałychwink

      o rany wracam do pracy!wink
      a goracy teraz mamy okressad
      pozdrawiam ściskam ciumamsmile
      Beata
      • jola.wie Re: Termin na 25 maja - ciąg dalszy naszych histo 15.06.05, 11:50
        nelka, sorry że w poprzednim moim poście z pośpiechu zrobiłam z
        ciebie "neklę", tak mi się to rymuje z tekla, a to z kolei kojarzy mi się z
        pszczółką mają smile)), dlatego cię przepraszam....

        Testu nie zdałam.... czyli jak na razie wszystko leci według planu wink))), a tak
        powaznie, to musze zostać dopytana, czyt. nauczyć się w tym tygodniu,
        przeczytać tę książkę wnikliwie i w całości jednak a nie wyrywkowo, no a robota
        podwójna, bo postanowiłam jednak nie przekładac egzaminu praktycznego, tylko do
        niego przystąpić, a to już w niedzielę...
        Trzymajcie kciuki...

        Moja droga córcia wcina "poważny dorosły" jogurt z "poważnymi dorosłymi"
        płatkami kukurydzianymi smile)) No i przestała spac w nocy i każe się ok trzeciej
        karmić, choć zjada całą butlę mleka najczęściej z kaszką przed zaśnięciem. a
        kiedy zasypia, musi być obok mnie, trzyma mnie obiema rękami za szyję a
        pyszczek ma wtulony w mój policzek, jest to wszystko strasznie slodkie, ale w
        nocy dosyć uciążliwe, dzisiaj na przykład nie mogąc zasnąć, szczypała mnie tymi
        łapkami po szyi i dekolcie, nie mogłam już tego w końcu zdzierżyć i wyniosłam
        się na kanapę, jakoś sama zasnęła.... nie wiem jak...

        Wiecie co? zabawki chyba wyniosę do piwnicy, już nie są potrzebne. Madzia
        znalazłwszy się rano na podłodze leci swoją turą: najpierw mała komódka na
        nocnej szafce z lekarstwami, moją biżuterią, kasetami magnetofonowymi (bajki i
        piosenki dla dzieci) - asortyment oczywiście szczegółowo przebrany dla Małej,
        ale nie da się uniknąć dewastacji kaset (wyciąganie taśmy ze środka i
        rozbieranie na części pudełek od kaset - targanie papierowych wkładek), po
        komódce leci do faksu, który rozregulowywuje jak się tylko da, już nie raz
        wchodząc do pokoju słyszałam, jak po drugiej stronie ktoś odkłada słuchawkę,
        dzisiaj na przykład też, klienci męża się skarżą, że nie można do nas wysłac
        faksu, najbardziej się cieszy, kiedy sie jej uda pogadać z panią, że "nie ma
        takiego numeru", albo z panem "odbiór dokumentu rozpoczęty", tudzież "w celu
        odebrania dokumentu prosze odłożyć słuchawkę", albo trafi na regulację
        głośności dzwonka, no i wtedy reguluje, ile się da! smile)))). Po telefonie leci
        do pokoju Anki, gdzie dobiera się do wszystkich zakazanych miejsc, jak robię
        awanturę, pełznie do łazienki, gdzie od trzech dni ćwiczy wywalanie wkładek
        higienicznych z pudełka i wkładanie ich tam z powrotem i strasznie się irytuje,
        kiedy to ostatnie jej nie wychodzi... Nie daj Boże, jak ktoś zostawi telefon
        kom w zasięgu... wczoraj już w desperacji biedaczka "rozmawiała" z pilota do
        telewizora smile))). W ogóle mówi pełnymi zdaniami ze zróżnocowana intonacją,
        bardzo często mnie o coś pyta, a ja staram się na miarę mojej wiedzy
        odpowiadać smile)))
        Reasumując, zabawki stały się niepotrzebne.
        Naszym ostatnim odkryciem jest piaskownica - jest absolutnie doskonale
        fascynująca!!!!!

        Aniu, Polcia jest śliczna!!!!!

        Ludzie, do roboty, ja się tu rozpisuję, a w sumie mam znów problem, w co ręce
        włożyć. Dzisiaj jest dzien z nianią, właśnie wypuściłam dziewczyny (niania to
        emerytka) z domu, wydawało mi się, ze jak każę niani przyjśc do nas i zabrać
        Małą "na spacer" do siebie, to nie będzie się boczyć. A skąd! Wyczuła pismo
        nosem i wyjechała obrażona, mam nawet zaufanie do niani, bo to osoba z
        prywatnymi rekomandacjami, ale jak tak dłużej będzie to zaczne się
        zastanawiać... ale nie dziś, nie dziś....
        pa
    • rosie.rosie dlaczego wakacje..? 15.06.05, 12:49
      .. nie trwaja tak dlugo dopoty dopoki sie nie znudza??

      Jestesmy juz w domku. Pogoda dopisala tyle o ile, nie padalo wiec nie bylo
      najgorzej. Codziennie odwiedzalismy plaze, na dluzej lub krocej, troche
      polezelismy na kocyku /opatuleni w plarach ;-/, spacerowalismy po lesie pelnym
      komarow do ktorego nie dalo sie wejsc po uprzednim zastosowaniu wszelkiej masci
      srodkow odstraszajacych. Ogolnie to odpoczelismy, zrelaksowalismy sie
      troszeczke i co najwazniejsze oderwalismy od codziennosci - jesli cos takiego
      jest mozliwe przy rocznym dziecku. Dla mnie to bylo jednak cos, bo maz
      pomagal,czego na codzien w domu niestety nie mam, bo pracuje calymi dniami.
      Kamilka zapoznawala sie z roslinkami, piaskiem, woda i mrowkami - czego w
      takiej ilosci nie ma na codzien. Niestety troche pogryziona ale chyba ogolnie
      zadowolona wrocila znow do domku, gdzie zna kazdy kat.
      Czas szybko zlecial i juz trzeba bylo wracac, a ja jak zwykle mam niedosyt i
      pytam dlaczego..?

      A teraz nadrobie zaleglosci:

      Fotelik samochodowy kupilismy tuz przed wyjazdem. Przymierzalismy sie do
      Deltima, ale w sklepie nam go nie polecono. W zamian kupilismy MaxiCosi ponoc o
      wiele bezpieczniejszy i nr 2 wsrod fotelikow.

      Szczepienie przeciwko ospie, odrze i rozyczce wykonuje sie z tego co mi
      wiadomo, gdy dziecko skonczy 1 rok i 1 m-c, beciu.

      Krem na slonce, Ania, koniecznie, szczegolnie na plazy. Najlepiej faktor 30. My
      mamy 25 Ziajka, Ziaji seria dla dzieci, oraz Nivea Baby 30 z zeszlego roku.
      Poza tym zalecane jest zeby dziecko na plazy bylo jednk pod parasolem, ale my
      nie mielismy tego problemuwink

      Truskawek na razie nie jemy, bo czekamy na te wlasne, tzn. dziadkowo-dzialkowe.
      Niestety pani doktor nie zaleca nam jeszcze w tym roku truskawek, poziomek i
      malinsad, zobaczymy..

      Ania, Pola na zdjeciach jest super i zmienila sie od osatniego czasu gdy ja
      widzialam.

      Drugie dziecko, coz, planujemy, ale kiedy? Niepredko, na razie nie, mysle, ze
      jak Kamilka troche podrosnie moze za 2 latka, zobaczymy.

      Ela, milo mi bylo czytac, ze Marta juz ladnie je, dorosle jedzonko, to chyba
      dobrze i lepiej gdyby chciala np. tylko sloiczki, bo ile mozna, prawda?

      Jola, na wyjazd kupilismy najtanszy i najmniejszy basenik dla Kamilki. Mial nam
      sluzyc na plaze oraz do kapieli. Niestety, nie jest taki miesiutki na dnie jak
      madziowy, ale tez fajny, Kamilka bardzo lubila sie w nim chlapac wieczorami.

      Ok, to chyba tyle.

      Wczoraj bylsmy z Mloda u pani doktor, Pyza wazy 8650 czyli od lutego!!
      przybrala tylko 100, ale podobno jest ok i mierzy sobie 78cm, czyli urosla od
      kwietnia 4cm - to duzo.

      A jak tam Wasze szkrabieta znosza upaly, bo u nas bylo wczoraj ze 28 st i
      Kamilce dalo sie to we znaki. Ja najchetniej nie wychodzilabym z chlodnego
      mieszkania, ale przeciez tak nie mozna, bo ile mamy siedziec w domu?

      Pozdrawiam goraco!!
    • tupelo Hej hej! 15.06.05, 19:51
      O, witaj Rosie po urlopie, ja już biadoliłam, że macie fatalną pogodę, a tu
      proszę, okazuje się, że nawet nie taka zła była.
      Jola, przyjmujesz dziś życzenia imieninowe? Jeśli tak, to wszystkiego
      najlepszego!
      Zosia nareszcie sama wstaje. To taki nasz mały-wielki powód do dumy. Wasze
      dzieciaczki już chodzą (no, prawie wszystkie), a moja Zosia dopiero sama
      wstaje... Będę cierpliwa, będę cierpliwa, będę cierpliwa, będę cierpliwa, będę
      cierpliwa, będę cierpliwa, będę cierpliwa, będę cierpliwa...
      Na szczepienie wybieramy się jutro. Zobaczymy, ile waży nasz Zoficzek, wydaje
      mi się, że z 10 kg to na pewno. Tak nam sie utuczył na kaszkach smile))) Jedzenie
      słabo. Truskawki próbujemy, ale po trochu, bo kiedyś po deserku z truskawką
      były kropki na plecach i pupie. Poziomeczkę też już próbowaliśmy. I czereśnię
      (oczywiście obraną, sam miąższ). Ale to wszystko tak po troszku.
      Ostatnio mamy problem z usypianiem. Jakiś miesiąc Zosia zasypiała przy mnie lub
      przy mężu, na naszym łóżku, gdy opowiadaliśmy jej bajeczki lub śpiewaliśmy.
      Teraz w kółko wstaje, raczkuje po łóżku, próbuje wstawać, podciągając się np. o
      nasze nogi lub biodra. A jak się ją kładzie, to zaczyna się ryk. No i już
      trzeci czy czwarty wieczór z rzędu było lulanie, bo dziecko się tak rozżaliło,
      że nic się nie dało zrobić. Nie wiem, o co chodzi. Potem ją przenosimy do jej
      łóżeczka i tak śpi, aż my idziemy spać koło północy, wtedy czasami się wybudza
      i wędruje do nas (wystarczy, że się przytuli i śpi dalej), a czasami wybudza
      się koło 3-4, dostaje wtedy Bebiko 3R i śpi do rana między nami, wierzga,
      przewraca nogami na wszystkie strony, spycha mnie na sam kraniec łóżka, a sama
      śpi w poprzek i koniecznie odkryta. Ufff... Kiedy to przespię całą noc?
      Ale 2 tygodnie temu udało się nam wyskoczyć na wesele do znajomych, balowalismy
      do 2, a potem do Zoficzka.
      Trzymajcie się, juz niedługo kończę pisać, potem będę się uczyć smile))))
      Papapapa
      M.
      • rosie.rosie Re: Hej hej! spanie 15.06.05, 22:50
        Hejka Moniko, smialam sie zawsze jak ktos wracal z nad morza i opowiadal o
        ladnej pogodzie, gdy tymczasem ja widzialam w prognozie pogody,ze tam mialo lac
        i byc zimno. Ale teraz sama sie przekonalam, ze to rzeczywiscie nie jest tak.
        Pogoda nad morzem wydaje mi sie bardziej zmienna niz tu u nas na ladziewink Poza
        tym siedzac na plazy obserwowalismy na duzej otwartej przestrzeni jak dosc
        blisko nas wisialy ciemne chmury i lal z nich deszcz, a nad nami glowami
        swiecilo cieple sloneczko.

        Odnosnie spania, to niestety u nas tez nie wesolo, chyba przez ten wyjazd..
        Spanie w dzien jest w lozeczku, ale Kamilka nie usnie juz w nim sama, ostatnio
        kaze sie bujac na rekach w pozycji lezacej czyli jak malenkie baby..
        Wieczorem natomiast usypia mi na rekach tylko przy piersi..
        A wypracowalismy juz tak duzo;-(
        To wszystko tak szybko sie zmienia.
        Na wyjezdzie spala nam natomiast w wozku co wczesniej wcale, rzadko albo po
        specjalnych zabiegach sie tylko udawalo.
        Gratuluje Zosi wstawania. To, ze teraz juz tak chetnie nie bedzie lezala to
        normalne, niestety, wiaze sie rowniez z problemami z usypianiem, przynajmniej u
        nas tez tak bylo.
        Ale coz tak po prostu musi byc i trzeba sie z tym po prostu pogodzic.
        Dzis jestem pelna podziwu dla cierpliwosci Kamilki przy obcianiu paznokci u
        nozek, bo udalo mi sie to wreszcie po baaardzo dlugim czasie, nawet nie napisze
        po jakim, bo sie wstydze.
        • tupelo Re: Hej hej! spanie 16.06.05, 08:57
          Rosie, a jak Kamilka zniosla podroz nad morze? Przed nami wyjazd do Gdanska w
          drugim tygodniu lipca i juz na sama mysl o tych 7-8 godzinach podrozy robi mi
          sie niedobrze. Moze jechac w nocy? Ale troche sie jednak boje... Ewentualnie
          mozemy liczyc na nocleg po drodze u rodziny, ale i tak trzeba te 5 godzin
          przejechac...
          • rosie.rosie Re: Hej hej! spanie w samochodzie 16.06.05, 12:17
            Moniko, pomysl z jazda w nocy jest dobry, wiele osob z malymi dziecmi tak robi
            i sa zadowoleni. Nie kazdy jednak kierowca lubi jezdzic noca, a nam to po
            prostu jakos nie wpadlo do glowy.
            Wyjechalismy okolo godziny 12 tj. w porze Kamilki drzemki. Zatrzymywalismy sie
            po drodze po to glownie zeby Kamilke uwolnic z fotelika i zeby mogla
            sobie 'poskikac' chociaz na siedzeniu samochodowym z czego byla bardzo
            zadowolona, stawala przy oknie, ogladala przejezdzajace samochody, wspinala sie
            na co sie tylko dalo, poza tym bylo jedzonko i przewijanko. Mielismy jeden
            dluzszy postoj - okolo godziny i dwa krotkie.
            Podroz zajela nam okolo 7 godzin razem z postojami, a bez nich jechalibysmy
            okolo 5-ciu. Bylismy w Katach Rybackich, niedaleko Krynicy Morskiej, z Warszawy
            tam jest najblizej nad morze.
            Jednak mimo tych zabiegow Kamilce sie nudzilo w trakcie jazdy i raczej nie
            spala wiecej niz zwykle. Czytalam jej ksiazeczki, wzielam jej ulubione zabawki,
            nawet plyte z jej piosenkami, ale gdy po prostu juz miala dosc jazdy wszystko
            to pomagalo raczej tylko na krotka chwile i bywaly ciezkie momenty.

            Nie martw sie na zapas, kazde dziecko jest inne i Zosia moze calkiem dobrze to
            zniesie. Przygotuj sobie jednak cos na trudne chwile, tak w razie czego.

            Bye for now.
            • nelka1313 Re: Hej hej! spanie w samochodzie 16.06.05, 18:37
              Ja również podpisuje sie pod nocna jazdą.Pamiętam jak ja byłam mała, rodzice
              zawsze wyjeżdzali w nocy na wczasy! To była dopiero frajda takie spanie w
              samochodzie! A tak całkiem poważnie, to takie nocne podróże mają jeszcze jedną
              zaletę- brak słońca a co za tym idzie upałów w samochodzie. Kiedy jechalismy
              nad morze na szczęście słońca nie było-a jechalismy w dzień, bo nie zdąrzylismy
              się ze wszystkim wyrobić żeby jechać w nocy.Za to słońce zastało nas w
              powrotnej drodze-na szczęście ostatnia godzine- ale to był koszmar!!!!
              Ze spaniem w samochodzie to tak jak mówi rosie-różnie.Też się bałam naszej
              podróży ale na szczęście Marta wiekszość drogi przespała.Niestety nie minęła
              nas też awantura w jej wykonaniu-ale na szczęście tylko jedna i szybko
              załagodzona.

              Co do usypiania w domu to unas niestety tylko przy piersi!!! Wiem, wiem zły
              nawyk sama nie wiem jak oduczyć jej od tego-pzeciez wiecznie nie może tak
              zasypiać sad.

              pozdrawiamy


              ps.Jola tej nekli-czy jak tam napisałaś nawet nie zauważyłam wink))
              A i Jolu powodzenia na egzaminach !
              • rosie.rosie Re: Hej hej! spanie w samochodzie 16.06.05, 21:46
                taaak, gdyby nie klima w samochodzie to nie odwazylibysmy sie jechac w poludnie
                i to czarnym samochodem!

                a zasypianie na noc u kamilki wyglada tak samo jak u marty - tylko przy piersi,
                chociaz teraz juz tylko na rekach i fik do lozeczka, niestety wakacje nam tu
                troszke namieszaly sad

                dobrej nocki,
                ela zagladaj czesciej
                • rosie.rosie hop, hop.. 19.06.05, 21:30
                  ..jest tam kto??

                  Czy roczne dziecko spiace tylko raz dziennie, powiedzmy do 14-tej /okolo 2h/ i
                  niezmeczone do 21-szej to norma, bo jesli tak to ja juz dziekujewink))

                  W piatek przy obiedzie Kamilka wziela sobie do raczek stojacy w poblizu kubek z
                  kefirem. Cichutko niby nic podniosla na wysokosc pyszczka, przebila gornymi
                  zabkami cienki dekielek i zaczela sobie w najlepsze picbig_grin
                  Czy podajecie kefiry?

                  Pozdrawiam, gdziekolwiek jestescie.
                  • tupelo Re: hop, hop.. 20.06.05, 08:22
                    Z tym spaniem to chyba norma. Ba, nawet ostatnio pobudki o 5, potem spanie 2
                    godziny w ciagu dnia, zasypanie ok. 21 wieczorem po ciezkiej walce i... pobudka
                    od nowa.
                    Nie pytajcie mnie o jedzenie Zosi, bo zupelnie to zaniedbalam... Jajecznica,
                    owocki, czasem zupka i duzo duzo mleczka...
                    Koncze prace, za tydzien skladam.... Uffff...
                    M.
                    • jola.wie Re: hop, hop.. 20.06.05, 18:37
                      Cześć, koleżanki, dzisiaj ok. piątej rano napisałam do was długi i wesoły list
                      (miałam święty spokój i wenę) i...wcięło mi go doszczętnie przy próbie
                      wysłania. Za nic nie udało mi się odzyskac treści sad(( byłam tak wściekła, że
                      sobie nie wyobrażacie....
                      A dlaczego o piątej rano? Wiadomo, Madzia zażądała mleczka, po zjedzeniu
                      którego zasnęła, ja niestety już nie, rzuciłam sie do zaległości na forum z
                      braku innych niehałaśliwych zajęć.
                      No i teraz specjalnie niczego nie odtworzę, bo Madzia szarpie mi za klapę
                      komputera, zabiorę ja do piaskownicy, zrobiła się strasznie wymagająca i
                      domagająca, chce być w każdym momencie centrum wszechświata.

                      Rosie, tylko o baseniku słówko: już nie jest taki mięciutki smile)), bo dzieci
                      ciągały go po mieszkaniu z Madzią w środku i się przetarł i maleńka dziureczka
                      w denku się zrobiła i dolną oponkę tez przetarli, kupię następny, tym bardziej,
                      ze ku mojemu zaskoczeniu odkryłam, iż kosztuje 6 złotych, podczas gdy ja
                      kupiłam go za 12!!! Dzisiaj kupiłam na allegro krzesełko do karmienia
                      przypinane do blatu stołu - przyda się najpierw na wyjazdy a ostatecznie niani
                      w jej mieszkaniu - tam Madzia nie ma miejsca do siedzenia.
                      Madzia praktycznie nic nie je oprócz flachy wieczornej i rannej pod warunkiem
                      że w półśnie - poza tym do wszystkiego protestuje. Strasznie mnie irytuje takie
                      karmienie. Jakoś mleko w ciągu dnia jej nie podchodzi. Kaszki wcinają starszaki.

                      A co do spania, to marzę o dziecku, które śpi dwie godziny w ciągu dnia! Ja mam
                      własnie dziecko, które śpi maksymalnie dwie godziny w ciągu dnia, budzi ją byle
                      co, a wytrzymac umie jeszcze dłużej niż do 21.00. Pierwszy raz w życiu mam
                      takie temperamentne dziecko.

                      Uff, Anka pójdzie z nami do piaskownicy! Dzięki czemu może ujrze jakie słowo
                      pisane. Choć kto wie? Ja tak uwielbiam obserwowac takie maluchy. Dzisiaj rano
                      po prostu grzebałam z Madzią w piachu, bez butów siedziałam znią w piaskownicy,
                      zamiast jak przystało na matkę zasiąść z umęczoną miną na ławce w pełnym słońcu
                      i cierpieć cicho.
                      pozdrawiam
                      • nelka1313 Re: hop, hop.. 20.06.05, 22:57
                        Witajcie
                        To tak dla pocieszenia-moje dziecko własnie przed chwila usnęło,żeby nie było
                        za wesoło to obudziła się dziś koło 8,30 koło 12- 30minutowa drzemka, potem
                        godzinka koło18 i to wszystko! Super prawda? Dodam,że tak jest prawie
                        codziennie, więc 2godzinna drzemka była by u nas jak zbawienie wink))
                        O tym co Marta robi przed spaniem to chyba nie bedę piasć bo czasu i miejsca
                        zabraknie.Nadmienie tylko,że szpagaty, mostki i stanie na głowie są na porządku
                        dziennym.

                        A ja jestem pogryziona ;-(((( strasznie! I na dodatek moje dziecko kochane robi
                        to z pełną premedytacją- o czym świadczy szelmowski uśmiech! Jak tak dalej
                        bedzie to nie wiem co zrobie-odstawie? Ale mam wrażenie,że z butlą było by
                        bardzoooo ciężko.

                        Ostatnio stwierdziłam,że jestem strasznie zmęczona-fakt chodzę dosc póżno spać
                        ale rano nie mogę się wręcz podnieść z łóżka-a zajmuje się w zasadzie tylko
                        dzieckiem, aż strach pomysleć coby było gdybym miała wstawać do pracy na 6!!!!
                        Ale u was , z tego co piszecie, nie brakuje energii!! Zazdroszczę!

                        pozdrawiam!

                        ps. czy wasze dzieci też tak namietnie rozmawiają przez komóre?? dziś byłam
                        oberwana ze śmiechy, jak zobaczyłam Martę paradującą po pokoju z moja komórka
                        przy uchu! spryciula-tata mówi,że o swoja komórę upomni sie wcześniej niz
                        wszyscy myslą wink)
    • rosie.rosie jola 21.06.05, 13:05
      pamietam, ze w zeszlym roku robilas czekolade z przepisu zwierciadlowego
      i pisalas jak to duzo tego wyszlo
      napisz mi jesli jeszcze pamietasz ile dac tego mleka w proszku i innych
      skladnikow zebym nie musiala jesc tej czekolady pol roku
      w przepisie jest 1/2 kg mleka!!!
      • rosie.rosie sen & spacer 21.06.05, 13:21
        to mnie pocieszylyscie z tym spaniem
        21-sza to jednak nie jest pora kiedy Kamilka jest spiaca, ale kiedy juz mama
        pada na twarzsad
        niestety nieraz harce trwaja do pozna
        co robicie wowczas?
        kladziecie spac, bo juz pozno czy probojecie uspic mala, bo to teoretycznie jej
        czas na spanie, czy czekacie az sie wyszaleje i sama usnie?
        macie w ogole harmonogram ktorego sie trzymacie?
        u nas niby jest, ale godzina snu nam sie przesuwa w nieskonczonosc, mimo
        wczesniej zastosowanego rytualu przygotowujacego do zasniecia

        jeszcze odnosnie spaceru
        jak to wyglada u was?
        my wychodzimy normalnie z wozkiem
        spacerujemy okolo pol do godziny, kiedy to kamilka zaczyna sie wiercic i nie
        chce dluzej jezdzic
        wowczas zwykle idziemy na hustawki
        po wyjeciu z hustawki zwykle jest placz i niezadowolenie, ze znow trzeba wrocic
        do wozka, gdy wozek rusza znow spacerujemy okolo godzinki, dluzej lub krocej,
        zalezy
        czasem w ramach wyjecia dziecka z wozka idziemy na trawke, rozkladam kocyk i
        sobie siedzimy, kamilka przewaznie stoiwink je chrupki, oglada trawke na ktora w
        dalszym ciagu nie ma odwagi wejsc, rowniez raczkowanie po kocyku jest dziwne,
        siedzi wiec przy mnie i trzyma sie kurczowo
        dopoki jeszcze nie chodzi to nie wypuszczam jej na chodnik, chociaz moze
        chcialaby sobie tam postac, czasem lazi po lawce w parku i jest tez ok
        w piachu jakos na razie nie
        napiszcie jak to jest u was

        Moniko, duzo wytrwalosci i sil Ci zycze

        Jola, ja chyba nie w temacie, co to za okropne egzaminy zdajesz?
        i jak w ogole wypadlas ostatnio?

        pozdrowienia dla wszystkich obecnych i nieobecnychwink
        • jola.wie Re: sen & spacer 21.06.05, 23:59
          Rosie, czekolada jutro rano, teraz nie chce mi sie już wstać smile)))

          Zasypianie na noc: musze wyczekac taki moment do kąpieli, kiedy ona jest już
          zmęczona i marudna, wtedy kąpiel wprawdzie kończy się płaczem (to znaczy Madzia
          ma tolerancje do momentu wyciągnięcia jej z wody - wtedy chce od razu w moje
          ramiona, a tu trzeba jeszcze wytrzeć, naoliwoć, wysuszyć czuprynę - i to
          wszystko odbywa się w ryku, chyba że wręczę jej cos superciekawego,czego
          jeszcze nie zna, niedługo wybór będzie już niewielki, typu golarka taty smile)),
          ale za to po wydojeniu buteleczki z mleczkiem i odbeknięciu dosyć szybko
          zasypia. Odbywanie tego rytuału o jedną faze wcześniej kończy się źle, bo ona
          nie zaśnie wcale, tylko będzie skakać, fikac, brykać, piszczeć, i wytrąca się
          nawet z tego niepełnego zmęczenia, a jak przyjdzie co do czego (po jakichs
          dwóch-trzech godzinach) to będzie miała problemy z zaśnięciem, no bo potrzebuje
          do tego butelkę, a w brzuszku już miejsca nie ma... Ta właściwa faza następuje
          ok 21.00 ale dosyć często są odstępstwa, w zależności od tego, jak Madzia spała
          w ciągu dnia i czasem trzeba ja kąpac już o 19.00 - 19.30, a czasem 22.30 jest
          za wcześnie smile). Tak więc myślę, że cały rytułał na nic, jeśli nie nastąpi we
          właściwej fazie.

          Spacerki: musze się nieźle nagimnastykować, żeby skłonić Madzię do pozostania w
          wózku. Dzisiaj w jarzynowym musiałam ją wyjąc i postawić przy ladzie, ani się
          obejrzałam, jak wyciągnęła pani obok z koszyka portfel!!!! Kurde ale wstyd! na
          szczęście pani była bardzo przychylnie nastawiona i dała jej pomacac jeszcze
          maślankę gratis! No bo Madzia uwielbia portfele (zaraz elu po komórkach) i
          fascynują ją pieniążki, tym bardziej, że ilekroć uda się jej do nich dobrać, to
          natychmiast ktoś leci z krzykiem i jej wydziera z rąk... czyli coś w tych
          pieniążkach musi być smile))) !!!
          Wiesz rosie, widze kamilkę jak boi się trawy, smile)) strasznie mi się ten obrazek
          podoba. Madzia oswoiła się z trawą (dobrze smakuje) - zjada rózne gatunki oraz
          szyszki, patyki i kamyczki (dostanę kiedyś zawału! - schyla się tak, że nie
          widzę i myk do buzi, ale głośne ciamkanie ją zdradza)
          No cóż, nasze dzieciątka "testują świat" - którego częścią jesteśmy też my,
          rodzice - chcą sie przekonać odkąd-dokąd w kategorii czaso-przestrzennej i
          każdej innej, a ja osobiście uwielbiam to obserwować. Choć oczywiście czasem
          wymaga to strasznej cierpliwości, nie?

          Nelka, przeciez ty jeszcze karmisz, nie dziw się, ze jestes zmęczona. Zjadasz
          witaminki? Może jestes uczulona na coś, co teraz pyli, uczulenie często bardzo
          manifestuje się megazmęczeniem. Moze brakuje ci pierwiastków typu magnez, potas
          i in. Pozostawanie z dzieckiem w domu jest jakby na to nie patrzeć dosyć
          monotonne. Prawdopodobnie gdybyś chodziła do pracy miałabyś więcej wigoru. Ja w
          każdym razie pamiętam kiedy w zeszłym roku w lecie "wyrwałam się" po raz
          pierwszy bez dziecka w lecie, kiedy byliśmy na wakacjach u teściów.
          Przedsięwzięcie wydawać by się mogło ze ponad moje siły, bo byłam wtedy tak
          koszmarnie zmęczona, pamiętam, no permanentnie padałam na twarz, pojechałam do
          miasta w upał na zakupy, których w tym stanie powinnam teoretycznie nie
          przeżyć, nie tylko przeżyłam, ale po powrocie jakby mi ktoś parę nowych
          duracelli w ....plecy zamontował, oczywiście natychmiast po moim wyjściu Magda
          się obudziła, oczywiście nie chciała przyjąć butelki (bo butelka w ogóle była
          nie do przyjęcia), a już na pewno nie z rąk nieznajomej babci, oczywiście
          ryczała cały czas, a te matołki po mnie nie dzwoniły, uznawszy że się nic nie
          stanie jak "troche" poryczy, a mnie nie wolno stresować. Miałam ze zmęczenia
          tak przytępiony instynkt macierzyński, że "nie czułam" że cos jest nie tak.

          Aktualizacja danych o egzaminie: otóż okazało się, ze test napisałam nieźle, a
          nie "oblałam", tylko pani dowcipnie mnie postraszyła troszkę przez telefon, jej
          poczucie humoru kosztowało mnie wałkowanie książki w zeszłym tygodniu raz
          jeszcze. Egzamin praktyczny był w niedzielę, ale ja go nie zdawałam w
          przeświadczeniu, że test mam oblany, to najpierw musze zaliczyć poprawkę testu.
          Okazało się, ze nie zdaję dlatego, ze moje nazwisko zaczyna się na litere "W",
          z którego to powodu znajduje się na końcu listy. Zdaję w ten łikend. A pytana
          mam być jeszcze z anatomii i biomechaniki, czyli podać przykłady ćwiczeń
          wzmacniających i rozciągających na wybrane mięśnie lub grupy mięśni. Potem
          nauczę grupę ułożonej przeze mnie choreografii. Jak mi się to uda, dostanę
          legitymację z uprawnieniami instruktora fitness. Czyli, jeśli będę chciała,
          mogę się specjalizować w dowolnym kierunku albo kilku naraz. Ale chyba nie będe
          chciała smile)) - mam inne plany...

          Dosyć tego trucia, mialo byc krótko, a tu co się porobiło??
          pa
          • aninia1 Re: sen & spacer 22.06.05, 20:19
            Hej!!

            Znowu dzięki Wam moje Dziecko nie będzie w tyle i tez jej zorganizuję
            piaskownice:0 Co prawda piachu nad morzem nie brakuje ale posiadanie go tuż pod
            domem to całkiem interesująca sprawa.Równie interesujący jest żwirek wokół
            domu ( trzeba go policzyć),trawka,kwiatki do wąchania smile
            Co do zakupów ,Jolu,to ostatnio wracając z ;jarzynowego" okazało się ,że mam
            DODATKOWY OGÓREK ( !!??)/Pola nieopatrznie została ustawiona chyba koło
            ogórków../ Az wstyd o tym pisać...

            Acha napiszcie koniecznie czy Wasze pociechy na roczek POTROIŁY WAGĘ
            URODZENIOWĄ?? My niestety nie i Babka ,jak to usłyszała, biega za Małą z
            różnymi smakołykami:robi jej kluseczki,zupki i cały czas cos jej podtyka do
            dziobka.,Az mam wyrzuty sumienie,może za mało czasu poświęcałam na karmienie
            dziecka??
            Z zasypianiem też nie ma problemów - BABCIUSIA jak supermenka zjawia się na
            karmienie ( kolacyjke).Dziecko najedzony maksymalnie nie ma siły brykać po
            łóżku ) i momentalnie zasypia w ciągu 5 minut!!!!

            Jeszzce mam do Was zapytanie - czy Wasze Niunie też potrafią się buntować ,jak
            cos się im zabiera albo jak nie chcecie im czegoś dac?

            Papatki!!
            • rosie.rosie opowiesc z ogorkiem w tle! 22.06.05, 22:51
              Ania, bardzo mnie rozbawila Twoja opowiesc o dodatkowym ogorkubig_grinDD

              Jola czekam cierpliwie, bo zaplanowalam czekolade na dzien ojca - dla taty
              slodyczoholika, a to juz jutro!

              big_grinDD
              • jola.wie czekolada 23.06.05, 10:16
                Podaję za zwierciadłem:
                1/2 szklanki śmietany
                1,5 szklanki cukru
                cukier waniliowy
                kostka masła roślinnego
                1/2 kg mleka w proszku
                od 1 do 5 łyżek kakao (wg uznania)
                śmietanę, cukier, cukier waniliowy, masło gotować 10 min na bardzo wolnym
                ogniu. Mleka i kakao wymieszać ze sobą. Zestawić mase z ognia, wsypać mleko z
                kakao i bardzo szybko wymieszać. Wylac na blachę, zostawić do odparowania i
                wystygnięcia, potem wstawić do lodówki. Można pokroić w kostki albo zostawić w
                bloku.
                Tyle.
                Z doświadczenia własnego: mleko w proszku i kakao trzeba bardzo dokładnie
                wymieszać, zeby rozbić wszystkie grudki mleka. Można kupić mleko w proszku o
                wadze 40 dkg (tak są pakowane, choć są też oczywiście półkilowe) - wystarczy.
                Mleko musi być "w proszku" a nie "granulowane" czy "instant". Mimo, że zawsze
                bardzo szybko mieszałam smile)))) ZAWSZE zostawało mi mleko z kakaem - trzymam je
                w puszce "do następnego razu" - po trzech czekoladach mam gotową mieszankę
                mleka i kakao i nie musze już kupować smile))). Kakao używać ciemne, holenderskie.
                Tyle kochane, smacznego, musze lecieć, później wpadnę.
                pa
                aha, nasz tata wyjechał właśnie służbowo na dwa dni, tak że nici z dnia ojca,
                mam nadzieję, ze się bedzie dobrze bawił. Zostawił mnie z chora madzią i
                zakończeniem roku w dwóch szkołach, zeby było bardziej atrakcyjnie, syn ma
                dzisiaj o 20.00 (! taka szkołą...), córka jutro, normalnie. Na szczęście babcia
                zgodziła się nie wyjeżdżać, to mi trochę pomoże. Bo ja jeszcze próbuję cos
                pozakuwac do egzaminu, wiecie.... wink))). na razi esie nie umiem w domu
                pozbierać, chodze z ręcznikiem na głowie, Madzia jęczy, stęka, z buzi cieknie
                jej ślina, może to tylko ząbkowanie, a może lekka infekcja - temperaturka,
                dreszczyki i ogólna niemoc - w miarę ok jest tylko na moich rękach, tak już
                kurcze drugi dzień, zaczynają mnie bolec łokcie od tego noszenia, na szczęście
                przyjdzie niania, jest dosyć ładnie, może je wypuszczę na spacer? Obaczym....
                pa
                • rosie.rosie Re: czekolada 23.06.05, 13:02
                  Jola, dziekuje.
                  Chodzilo mi tylko o Twoje praktyczne wskazowki, bo przepis to ja mamwink
                  Biedna, napisalas sie troche.

                  Z okazji dnia taty mam cos fajnego dla naszych mlodych tatusiow, odbierzcie
                  poczte.
                  • nelka1313 niedzielny tata.... 23.06.05, 16:34
                    Oj rosie świetne! Prawie oplułam monitor ze śmiechu!!!!!!!!! wink))))
                    • rosie.rosie gdy dziecko choruje.. 26.06.05, 15:44
                      .. to sie kazdy przejmujesmile
                      dzis nawet ukochana ciocia Kamilki dzwonila, zeby sie dowiedziec co tam i jak
                      tam u Kamilki
                      zaczelo sie w piatek katarem splywajacym z nosa i zatkana przegroda
                      w sobote pojawila sie goraczka i lekki kaszelek
                      doktor stwierdzila zapalenie gardla, przepisala mnostwo lekarstw - glownie w
                      plynie, na razie bez antybiotyku, ale kontrola konieczna za 3-4 dni i zobaczymy
                      czy sie poprawi
                      Kamilka z jednej strony dalej bryka jakby nic sie nie zmienilo, z drugiej
                      jednak spi dluzej chociaz bardzo niespokojnie, po przebudzeniu nie staje na
                      rowne nogi jeszcze z zamknietymi oczami, ma mniejszy apetyt
                      szkoda jej, szczegolnie w nocy, ma problemy ze ssaniem piersi i oddycha ciezko

                      Ela, ciesze sie, ze chociaz Tobie sie podobal filmik o niedzielnym tacie.

                      pozdr
                      • nelka1313 Re: gdy dziecko choruje.. 26.06.05, 22:10
                        Oj wiem jak to jest gdy maleństwo jest chore.Mam nadzieję,że obejdzie sie bez
                        antybiotyku i Kamilka szybciutko wróci do zdrowia! Dobrze,że nie ma
                        temperaturki- pamiętam jak Marta była chora-miała taka temperaturę,że tylko się
                        do mnie tuliła, nie miała siły na nic sad(- no ale na szczęscie wyleczylismy
                        choróbsko czego i wam życzymy!!!
                        • rosie.rosie Re: gdy dziecko choruje.. 26.06.05, 23:10
                          dziekujemy
                          niestety goraczka tez byla ale juz jest lepiej
                          i mam nadzieje, ze bedzie coraz lepiej
                          niestety teraz sie to taty uczepilo i podbiera kamilce lakarstwawink
                          • werata Re: gdy dziecko choruje.. 27.06.05, 01:26
                            Hej dziewczyny, do nas tez sie przyplatal jakis wirus, najpierw biegunka teraz
                            gardelko. Zadziwia mnie tutejsze podejscie do dzieci, na biegunke dostalismy
                            rade, aby przeczekac, ana gardelko witaminki wink
                            No nic, dobrze, ze wzielam chociaz panadol z Polski.
                            Tak wiec, Rosie, laczymy sie w bolu. Acha,odbierz maile wink

                            Jola, daj znac, jak egzaminy? Ja nie wiem, kobieto,jak Ty to robisz i kiedy?
                            Wyrazy podziwu.

                            Bardzo zazdroscimy Wam lata... My z zimowego Poznania przenieslismy sie do
                            (wprawdzie mniej) zimowego Sydney, a ja chce lata, buuuuu

                            Acha, musze Wam doniesc rowniez, szczegolnie to do anini, ze
                            tu nikt sie nie przejmuje tak waga dzieci. Np. Tomasz jest wazony w ubraniu!!!
                            A poniewaz jest coraz zimniej, ja Go coraz cieplej ubieram a lekarka nie moze
                            wyjsc z zachwytu,jak to ladnie te dzieci z Europy przybieraja na wadze, hihihi.

                            Oj,wypilo by sie czekolade w ten zimowy australijski poranek...
                            Apropos dziewczyny, kilka dni temu mpje dziecko poznalo smak kakao, zrobilam mu
                            odrobinke i calkiem calkiem Mu smakowalo...

                            Dobranoc, spijcie dobrze, zyczenia zdrowka dla Poli!
                            • jola.wie Re: gdy dziecko choruje.. 27.06.05, 10:50
                              ... to matka wariuje...

                              EGZAMIN ZDAŁAM! Kiedy, weratko pytasz? smile)) wczoraj.... i czuję się jakby mi
                              ktoś wór kamieni z pleców zdjął... Swoją droga ciekawe doświadczenie...
                              oczywiście, że nie wszystko przebiegło tak jak sobie to wyćwiczyłam w domu, i
                              ja sie pomyliłam, i grupa nie zdążyła - taka ekipa, która zachowywała się nie
                              bardzo koleżeńsko, nie przykładały się, żeby inne zdały pięknie, ale to akurat
                              był miecz obosieczny....wink Ja zostałam oceniona na cztery plus, co było
                              najwyższą oceną w tej grupie, i, chwalę się!, jedyną o tej wartości. Uważam to
                              za duży sykces. Nie tylko zaliczenie, ale w ogóle cały udział w kursie, który
                              zrujnował moje życie prywatne w każdy weekend od marca począwszy.

                              Rosie, jak tam czekolada? smile))


                              Na zrazie i czołgiem!
                              • tupelo Re: gdy dziecko choruje.. 27.06.05, 21:43
                                Jola, gratulacje!!!
                                Oj, jak ja bym sie chetnie rozpisala... Ale juz niedlugo. Praca juz skonczona i
                                w dziekanacie zlozona smile
                                Wspomne tylko, ze Zosia wazy ponad 10 kg, jest ciezka jak kloc i ostatnie dwa
                                tygodnie znow ja lulamy sad((((((((((((((((((((((((((((((((( Makabra! A poza
                                tym kazdego dnia poznaje jakis nowy wyraz, co prawda po swojemu na ogol, ale
                                jest, coraz pewniej stoi i uwielbia sie kiklosic z rodzicami (czyli szalec na
                                duzym lozu). Jest przeslodka i dzisiaj przemarudna. Albo to zabek, albo po tej
                                szczepionce (acha, zniosla ja dzielnie, nawet nie mialknela, bo wzielismy ja z
                                zaskoczenia).
                                Buziaczki dla Was!
                                Duzo zdrowka dla Kamilki i Madzi. Pozdrawiamy tez kawalera z antypodow!
                                Monika i Zosia
                  • rosie.rosie Re: czekolada 28.06.05, 13:16
                    ..juz wam chyba kiedys pisalam, ze antytalencie w kuchni jestem
                    jolu, czekolada nie wyszla, przynajmniej mi nie smakuje, czuje w niej tylko
                    mleko w proszku, eee, moze nastepnym razem, jak zwykle pewnie cos spitolilam

                    z kamilka mialysmy wczoraj bardzo ciezki dzien, mimo braku goraczki byla bardzo
                    slaba i marudna, nie chciala jesc a tym samym brac lekarstw, wisiala na mnie
                    caly dzien
                    dzis okazalo sie, ze przy okazji choroby jeszcze kolejny zabek wychodzi..
                    • jola.wie Re: czekolada 29.06.05, 18:13
                      Wiecie, z opisu wynika, ze wszystkim tym naszym pannom dolega mniej więcej to
                      samo, czyżby się rozniosło przez internet????

                      Rosie, taka już uroda tej domowej czekolady, że czuć w niej mleko, bo mleko w
                      proszku jest jedynie pełnotłuste, a tłuszcz jest nośnikiem smaku, dlatego je
                      tak "wyraźnie" czuć, można dać maksymalną ilość (5 ŁYŻEK) ciemnego
                      holenderskiego kakao, to troche "zabija" to mleko, poza tym kieliszek alkoholu
                      czy sok z cytryny, cukier waniliowy i bakalie dosyć dobrze niwelują tę nutę
                      smakową...

                      Ja tam gówkuję jakby się tu uwolnić od nałogu słodyczowego i jak już jestem na
                      dobrej drodze, to nagle jest sytuacja typu: mama przynosi po imprezie pół tortu
                      czekoladowego, impreza firmowa, do mnie najbliżej, tort z cukierni (błłeee...)
                      no i co że błeee, kawałek po kawałku jakoś znika w potoku komentarzy czego to
                      mu brakuje...smile))) Poza tym mój syn jest teraz strasznie żerny na słodycze i
                      bez "ciężkiego kalibru" w domu ani rusz. Ten cięzki kaliber to czekolada,
                      pralinki, batoniki, różne cukierki w czekoladzie, w ostateczności delicje.
                      Dziecię jest jak szparag, ma 175 cm wzrostu (i 12 lat!), wygląda na jakieś 17,
                      dzisiaj nieuświadomionej znajomej szczęka opadła na wieśc o jego wieku, bo
                      zaczęła, że "no w tym wieku to masz wyrękę, przy Małej pomoże" i te pe, a ten
                      ma jeszcze tak zielono w głowie....! O jego figurę się nie martwię, raczej o
                      zdrowie, próbuję go od tych słodyczy odstraszyć wizją pryszczy, na razie ten
                      argument nie ma spodziewanej siły rażenia smile)))
                      Idę łowić mojego małego eksplorera do przedpokoju, ostatnio wiele rzeczy się
                      jej nie podoba, co od razu komunikuje głośnym wrzaskiem, nie akceptuje braku
                      akceptacji swojej osoby przez siostrę w jej pokoju (he, he, tamta broni jak
                      może swoich skarbów) i w ogóle zaczynają się schody ze wszystkim....
                      Drze się. Idę. Pa.
                      • nelka1313 Re: czekolada 29.06.05, 21:37
                        Oj a ja już myślałam,że tylko moja Marta taka drąca.Ostatnio na wszystko co jej
                        się nie spodoba reaguje krzykiem i złością- w domu jak w domu ale największy
                        obciach jest w mieście.Jutro jedziemy na szczepienie i aż mi skóra cierpnie na
                        myśl o płaczu!

                        Jolu, pamiętam,że pisałaś o Madzi że przekonała się do butelki.Jak to
                        zrobiłaś?? Pisałaś, że był z niej niezył cycoman wink.Chciałabym Martule powolij
                        przyzwyczaić do mleka z butelki- tylko kurcze nie wiem jak się do tego zabrać!
                        Może podpowiedz mi coś plissss! Z góry dzięki wink)

                        Mam nadzieje,że u Kamilki juz lepiej.
                        U nas tylko-na szczęście-ja chodzę z bólem gardła od dwóch tygodni sad(.Nie
                        mogę się tego pozbyć! Wyobrażacie sobie picie TYLKO ciepłej herbaty w te upały?
                        Bo ja tak mam...

                        Pozdrawiamy!
                        • tupelo przyzwyczajanie do butelki 29.06.05, 22:33
                          Elu, wprawdzie to nie ja byłam wywołana do tablicy, ale się wtrącę, bo z Zosi
                          to był dopiero cycoman. To jest dziecko, co w ogóle nie zna smoczka
                          uspokajacza, a z butli nie chciała długo długo pić, co mnie bardzo martwiło.
                          Nauczyła się tak jakoś naturalnie, po prostu konsekwentnie codziennie podawałam
                          jej butlę, ile wypiła, tyle wypiła, ale było takie przyzwyczajanie. Dziecko
                          musi się też przyzwyczaić do smaku mieszanki... Np. na początku wypijała z
                          butli tylko 70 ml kaszki, a dzisiaj bez problemu wchodzi 180, a czasami wiecej.
                          No i butla u nas to podstawa.
                          Buziaki
                          Za tydzien obrona
                          Brrrrrr
                          Dzisiaj mialam egzamin z francuskiego do doktoratu, bylo okropnie, tzn. nie
                          moglam sie skupic, pozbierac mysli, cos straszniego. Dostalam 5, ale tylko po
                          znajomosci smile
                          Duzo zdrowka dla dzieciaczkow i dla Eli.
                          Sciskam
                          Monika
                          • rosie.rosie Re: przyzwyczajanie do butelki 29.06.05, 23:30
                            E tam, ja juz do butelki chyba nie bede przyzwyczajac, bo potem bedzie znow
                            problem pt. jak odzwyczaic.
                            Poki co piers jest rano, wieczorem, czasem w ciagu dnia i czasem w nocy.
                            Kaszki podaje lyzeczka, co jest troche upierdliwe i dosc dlugo trwa ale jakos
                            juz obie sie do tego przyzwyczailysmy i jak Kamilka jest glodna to nawet i
                            180ml tak wioslujemy. Obiadek popija z niekapka-kapka. Musze przyznac, ze idzie
                            jej to coraz lepiej.
                            A odnosnie mieszanki to ja chyba nie bede wprowadzac, bo Kamilka z ochota je
                            jogurty i twarozki a to ponoc wystarczy, aha no i kaszki te z mlekiem.
                            Butelka wiec chyba nam tu na plaster. Jak sadzicie?

                            O slodyczach to musze przyznac, ze porzeram w ilosciach niesamowitych i
                            rzeczywiscie pryszcze sa piekne! Te czekolade co to niby miala byc dla meza
                            sama porzalam, mimo ze niby taka niedobrawink
                            Na razie i tak sucha jestem jak patyk, ale zastanawiam sie co bedzie jak
                            odstawie Kamilke. Tymczasem ona ma pewnie slodziutkie mleczko i ciekawe czy da
                            sie od razu tak odstawic, he.

                            Niedobra Kamilka, oj niedobra sie robi. Wszystko proboje ostatnio wymuszac na
                            mnie wrzaskiem i placzem no i sie przy tym niezle wkurza. Jak Wy na to
                            reagujecie, bo ja juz czasem nie wiem co robic, zeby byc skuteczna mama.

                            Chorubsko chyba powoli sie z nami zegna. Dzis bylysmy na kontroli i byloby ok,
                            gdyby tylko nie ten biedny furczacy i zaflegmiony nos.

                            Ela, zdrowka, a ciepla herbata latem, coz, znam takich co to sie bez niej nie
                            obejda ranem nawet w upaly, tez tego nie moge pojac.

                            Moniko, gratuluje 5.
                            Zdolniacho jednawink
                          • werata Re: przyzwyczajanie do butelki 30.06.05, 05:32
                            Hej Moniko!
                            Tobedziemy trzymac kciuki za Ciebie, oj znam ten stresik wink
                            Bedzie dobrze!

                            A w zimowym Sydney lejeeeeee, az rzeka pod naszym domem wylala, jejku, a
                            jeszcze pare miesiecy temu zastanawialismy sie z M. czy zabrac kurtki na koniec
                            swiata...

                            Czlowiek sie uczy cale zycie.

                            Opwim Wam o naszych dalszych przygodachmedycznychw tym kraju: otoz Tomaszek
                            wciaz (wg mnie) nie jest swoj, znaczy sie jest nie swoj wink
                            No wiec odwiedzilismy 2 lekarzy, ktorzy mowia, ze dziecko sliczne jest, dobrze
                            wazy, ladnie rosnie i zeby dac Mu spokoj.
                            Jakos nie wierzac w te orzeczenia poszlismy dzis do ...trzeciego. Zgadnijcie co
                            uslyszalam? Ze dziecko sliczne jest... i te pe. A wiec jak sliczne to i zdrowe.
                            oj, trudne jest zycie hipochondryka w tym kraju smile))

                            Trzymajcie sie!
                            PS A co do butelki, to dziewczyny, czy nie lepiej od razu kubek?

                            papa spijcie smacznie!
                            • werata Marek 30.06.05, 05:37
                              Jola, czy Ty jestes pewna, ze ten przystojniak Twoj syn ma 12 lat???
                              smile)))
                              Bardzo przystojny chlopak, w moim typie!
                              Ja mam chrzesniaka, tez ma 12 lat, ale fiu bzdziu z niego jeszcze...
                              zmykam
                            • jola.wie Re: przyzwyczajanie do butelki 30.06.05, 09:12
                              Elu, tak bardzo szczerze mówiąc to ja sama już nie pamiętam, jak to się stało,
                              że Madzia zaczęła pić z butelki. Jedna rzeczą było na pewno zaakceptowanie
                              smoczka, a drugą smaku mieszanki mlecznej. Ona po prostu brzydziła się mleka z
                              proszku. W końcu stanęło na NAN-ie. Trzeba być kosekwentnym, na początku to
                              cholernie trudne. Konsekwencja polega na niepodaniu piersi. Ja zaczęłam od
                              karmień dziennych i jakoś tak gładko dosyc poszło (wtedy jeszcze jadła kaszki).
                              Kaszkę podawałam łyżeczką, więc się najadała i karmienie piersią odpadało. Tego
                              wieczornego ("na nockę") dłuuugo nie mogłam zlikwidowac, aż pewnego wieczoru po
                              prostu samo wyszło i od tamtej pory tak zostało. Najpierw jednak zmieniłam
                              dziecku nałóg zasypiania przy piersi na zasypianie u mnie na rękach, w ten
                              drugi na szczęście nie zagłębiła się wystarczająco, aby się uzależnić, może jej
                              nie odpowiadał, ja pewnego dnia przez przypadek odkryłam, że Madzia zasypia
                              położona na łóżku (pisałam o tym, kiedyś było mi za ciężko i odłożyłam ją,
                              pokręciła się trochę, o dziwo z uśmiechem na twarzy, i zasnęła - i teraz tak
                              właśnie zasypia, oczy zamknięte, a ona się uśmiecha smile))) - jest to słodkie,
                              choć potem w nocy róznie bywa).
                              Teraz akceptuje smoczek, pod warunkiem, że leci z niego odpowiadająca jej
                              tresć, niania ciągle dopomina się o smoczka-uspakajacza (że niby Madzia ryczy
                              przed zaśnięciem, zamorduję tę panią Lidzię, po co ona mi takie rzeczy
                              mówi???!!!), a ja nie mogę jej wytłumaczyć, że Madzia smoczka za cholerę do
                              buzi nie weźmie i już. Niekapków też nie lubi, za to popija przez słomkę, co
                              jest szalenie praktyczne.
                              A co do smaku mieszanki - dałam Madzi ostatnio spróbować mleczka z piersi, bo
                              jeszcze trochę jest, zaciekawiona patrzyła, ożyły wspomnienia z młodości smile))),
                              poszczypała mnie trochę, zassała się z niedowierzaniem i.... wypluła, skrzywiła
                              się - niedobre. Czyli sprawę karmienia piersią mamy z głowy.

                              Moniko, gratuluję ci i przyj dalej do przodu! (kurde, jak przy porodzie - już
                              niedługo koniec wink)))

                              Niedługo wyjeżdżamy na wsię do dziadziów, wygląda na to, że na całe dwa
                              tygodnie. Nie jest wykluczone, ze uda mi się zajrzeć na forum smile)))), ale na
                              razie jeszcze jestem że tak powiem na bieżąco smile))).
                              • tupelo Re: przyzwyczajanie do butelki 01.07.05, 21:12
                                Może macie i rację, że teraz to już bez sensu przyzwyczajać do butelki, jeśli
                                się da, to nie przyzwyczajać. U nas niestety nie dało się, bo Zosia żyje
                                głównie z mleczka, a jednak najwygodniej jest go podać ze smoczka. Gdyby
                                wiosłowała 180 ml kaszki łyżeczką, to ona by zdążyła 5 razy wystygnąć, a i
                                Zosia by się zmęczyła. No i raz je mleczko w nocy, około 2 godziny.
                                A budzi się o 5.10. Jak z zegarkiem w ręku. Buuuuuu!!!
                                I nie chce jeść zupek. Ani Danonków, ani kefiru, ani żadnych deserków, ani nic
                                oprócz mleka i kaszki, i jajecznicy, i chlebka, i ciasteczek, i wafelków. No
                                dobra. Dzisiaj zjadła 4 porzeczki. Czerwone.
                                Pa! Dzięki za wsparcie, już padam z wyczerpania. Oby do środy!!! A potem 9
                                lipca wyjeżdżamy do Gdańska!
                                Buziaki
                                • rosie.rosie sezon ogorkowy 04.07.05, 14:35
                                  no tak, zaczyna sie sezon ogorkowy na forum, co szczegolnie w naszym watku widac
                                  kobietki, piszcie zanim wyjedziecie,

                                  Moniko, czekamy na Twoje zaleglosciwink i mega post!

                                  zakladacie szkrabom czapki w te upaly, tylko na sloncu czy nie?

                                  Kamilka od kilku dni w kolko powtarza 'oko'
                                  sukces, bo ona skora do mowienia to raczej nie jest

                                  zaczely sie wyprzedaze i wybieram sie kupic misce sandalki bartki, teraz juz w
                                  bardziej ludzkiej cenie, ponizej 100zl
                                  w ogole juz troche sie obkupilysmy, na prawde warto, kupilam rzeczy na ktore
                                  nigdy bym sie nie zdecydowala po normalnej cenie

                                  co tam slychac w australii i nad naszym pieknym baltykiem?

                                  pozdr cieplutko
                                  • aninia1 Re: sezon ogorkowy 04.07.05, 23:46
                                    Werata - dziękujemy - Pola na razie nie ma czasu chorować ,bo śmiga po
                                    podwórku,gdzie ma koleżankę,rówieśniczkę .Chodzą sobie na porzeczki prosto z
                                    krzaczka i nawet sie nie skrzywią - a to taki kwas ,że na samą myśl robie mine
                                    jak po cytrynie!Prowadzają się nawzajem . Pola też ma słabosć do oka - lubi tam
                                    wkładać palec...?? Chlapią się w wodzie.

                                    Nelka- zyczymy zdrówka!

                                    Jola ,Monika - gratulacje z okazji zdanych egzaminów!

                                    Rosie-Czy Kamilka miewa się lepiej?A nad Bałtykiem upałysmile Pola śmiga po
                                    plażowym piasku ,aż Dziadek ( który ciągle powtarzał ,że to bez sensu) sam-
                                    osobiście naładował piachu w reklamówki i przytargał do domu dla wnusismile
                                    Ponarzekał jeszcze ,że strasznie mu ciężko,ale dał rade.Terez trzeba jeszcze
                                    Tate zmobilizować ,żeby zakupił zamykaną piaskownicęsmile

                                    W srode ruszamy na kilka dni do Rewala - to będzie pierwsza nasza podróż Poli...

                                    P ozdrawiamy serdecznie krajowe i zagraniczne Mamuśkli i Ich Pocieechy!!

                                    Acha ,co do przystojnego brata,to jestem ZA smile))

                                    • werata Re: sezon ogorkowy 05.07.05, 00:56
                                      Czesc!!!
                                      Ja tu jedyna chyba nie mysle o wakacjach, hihihi, jakis odlegly strasznie ten
                                      temat wink
                                      Zazdrosimy Wam tych podrozy, cipelka, nastroju wakacji, swiezych owocow,
                                      hmmmm,czuje to wszystko, jakbym tam byla.....
                                      A wiecie, ze Tomasz nie byl jeszcze w piaskownicy? Na razie zadnej tu nie
                                      zauwazylam, ale nawet jesli, to podejrzewam, ze piasek zostalby przez niego
                                      ZJEDZONY, bo jeszcze wszysktko laduje do paszczy, a teraz przy zabkowaniu
                                      pozera wszystko, co popadnie wink
                                      Jego przysmakiem jest celuloza, czyli papier wszelkiej masci, smieci tez sa
                                      mile widziane. Ksiazki taty - oj, mniam mniam.
                                      Czy Wasze Dziewczyny rozumieja, ze piasku sie nie je???

                                      Moje drogie: Tomcio jak prawdziwy chlopak potrafi przesylac caluski:przyklada
                                      dlon do ust i rozdmuchuje buziaczki (wspomne tylko, ze dlon podczas
                                      przykladania zostaje obficie osliniona wink

                                      Aninia, przyjemnej Pierwszej podrozy do Rewala!!!
                                      No i odezwijcie sie!
                                      Pozdrawiamy!!!
                                      • rosie.rosie Re: sezon ogorkowy 05.07.05, 14:39
                                        Hejka,
                                        werata Wy to chyba caly czas czujecie sie jak na wakacjach, prawda?
                                        A z piaskiem w Australii to chyba nie problem i dlatego nikt nie mysli o
                                        przydomowej piaskownicy.
                                        Kamilka piasku nie je. W ogole raczej nic drobnego nie bierze do buzi, chyba ze
                                        cos jej odbije to po prostu pochyla buzie i zaczyna lizac z ziemisad

                                        Porzeczki zasmakowaly tez Kamilce i nawet sie nie skrzywila jedzac je ostatnio.

                                        Aniu, udanego wypoczynku. Zameldujcie sie po powrocie.

                                        To jak z tymi czapkami?
                                        Tylko na slonce zakladacie?
                                        • tupelo czapki 06.07.05, 19:48
                                          Mamy taki letni kapelusik od niedawna, oczywiście wiązany, i zakładamy głównie
                                          na słonko lub jak jest chłodniejszy dzień (jak dziś) i wiatr.
    • rosie.rosie i nasze wakacyje wspomnienia.. 05.07.05, 14:59
      ..przeslalam wam kilka fotek, kobietki
      • jola.wie Re: i nasze wakacyje wspomnienia.. 06.07.05, 14:24
        Pozdrawiam was z Gorlic, to nie jest niestety nad morzem sad((, smutne buźki to
        tez z powodu tego, ze dzisiaj leje. Zaczęło w nocy. Ale pozwalam na to
        (łaskawie), po dwóch a nawet trzech dniach istnej smażalni. Nabraliśmy kolorków.
        Nareszcie.
        Trochę się bałam, jak to będzie ze spaniem w obcym miejscu, ale musze przyznać,
        ze Madzia zachowuje się przyzwoicie. Do tego wytargaliśmy jej ze starym (tak
        pieszczotliwie nazywam męża smile)) - zrozumiecie za parę lat smile)) ze stodoły od
        wujka kompletnie zapajęczone łózeczko drewniane sprzed sama nie wiem ilu stuleci
        i odczyściliśmy je, pomalowali i mamy profesjonalne spanie. Pierwszej nocy chyba
        farba była za świeża, bo Madzia ostatecznie wylądowała u nas w łózku....
        Przysmaków mamy tu całe mnóstwo, bo oprócz tradycyjnych truskawek, poziomek
        porzeczek i malin prosto z krzaka dosyć obficie obrodziły żaby i jest ich
        mnóstwo, a sa w rozmiarze jakieś 1,5 cm największe, kicają po trawniku dosłownie
        wszędzie i kuszą, oj, kuszą... smile)), dodatkowo mamy piaskownicę, a jakże,
        podchodzi tu tez kotek, którego babcia karmi i kładzie mu do miski mięska,
        kiełbaski.... kto pierwszy ten lepszy! smile)) oraz całe mnóstwo innych patyków,
        robaków i in., z których nie zdajemy sobie sprawy więc uważać trzeba bardzo,
        wczoraj złapałam Madzię za rękę, kiedy się zabierała do pięknego muchomora
        rosnącego spokojnie pod brzózką, tu już nie ma żartów. Babcine i dziadkowe
        zwyczaje też ulegną chyba modyfikacji po naszym pobycie, mam na myśli kładzenie
        na ławie bieżniczków, a na nich wazoników z kwiatuszkami, serwowanie śniadan na
        niskim stoliczku, co się dzisiaj zakończyło rozmazaniem jajka na miękko na
        wykładzinie...., odkładanie butelek obok śmietnika, bo Madzia podchodzi, bierze
        i wali butelką o podłogę..., niedomykanie szafek, za którymi skarby typu:
        śrubokręty, baterie, worek gwoździ i inne. tak więc same rozumiecie jak
        doskwiera zmiana pogody na gorszą, bo na trawniku się te siły jakoś inaczej
        jednak rozkładają, niż kiedy następuje koncentracja luda na małym metrażu...
        Aninia, z tego co piszesz, to masz podobne pzeżycia. Ale nic nie jest w stanie
        zagłuszyć bezgranicznej niekłamanej przyjemności z obserwowania u dziecka tego
        pędu do eksploracji świata, no skichac się można ze śmiechu, nie? Takie słodkie,
        wiecznie zdziwione, wiecznie zapracowane, ledwo oczęta rano otworzą, a już gnają
        do "pracy" i pracują, pracują, pracują....smile)))) Z poznawania ciała ludzkiego
        Madzia ostatnio fascynuje się pępkiem, szuka go u każdego i natychmiast
        porównuje ze swoim, z reguły wszystkie inne są głębsze niż jej knotek smile)),
        oprócz maminego (czyli mojego) - który został wypchany na zewnątrz przez kolejne
        dzieciątka i bywa mylony z cycuszkiem smile))). Ale superkomicznie to wygląda:
        kiedy Madzia sobie tylko przypomni o pępku, zaczyna zdzierać z siebie odzienie
        żeby się dostać, w ogóle przy przewijaniu bardzo sie interesuje, co tam ma,
        obmacuje łapkami z miną wielce zaintrygowaną, dotarła już do pupy smile))
        Werata, Madzia też zrobiła się strasznie całuśna, nie rozsyła całusków jak
        Tomaszek, ale cała obśliniona "daje buziaka" z otwartymi ustami smile))) - moja
        Anka kiedy na to patrzy krzywi się z obrzydzeniam....
        W kwestii czapeczek wypowiadac się nie będę, czasem łatwiej rozpiąć ogrodowy
        parasol nad głową, niż namówić Madzię na stolerowanie chustki na głowie, ale nie
        dziwię się jej przy jej owłosieniu....
        Pisze do was z kawiarenki internetowej, jak będzie brzydko, będę tu przyjeżdżać
        częściej wink, sama nie wiem, nmoze niech ta pogoda utrzymuje rozsądną równowagę wink)
        Na razie się żegnam, zajrze jeszcze do skrzyneczki ze zdjęciami.
        Pa pozdrawiam wszystkich wkacyjnie bardzo!

        Babcia niestety dobrze gotuje, dobrze czyli tradycyjnie, tradycyjnie znaczy
        tłusto, kurde, jak ja się z tego potem obłuszczę??!! Albo popadać w konflikt z
        teściową? Jak myślicie? smile))
        • tupelo Po obronie!!! 06.07.05, 19:46
          Hej, to już po. Ufffffff.... nie wiem, jak to zrobiłam. Tylko z pomocą mamy i
          męża. Jest co świętować, ale poczekam z tym do urlopu, bo na razie mąż jeszcze
          coś kończy, codziennie wieczorem pracuje ciężko przed kompem i nawet nie ma jak
          imprezować wink
          Jestem bardzo, bardzo, bardzo zmęczona.
          Najgorsze to ciągłe niewyspanie, w dzień łaziłam z ciężką głową, wieczorami non
          stop przy komputerze, ale nie ma co do tego wracać. Na szczęście się skończyło.
          Zosia jakoś to zniosła, chociaż ostatnie dwa tygodnie były okrutne, bo
          strasznie marudziła, prawda, że też przez zęby, no i te upały... i po
          szczepionce... Wyszedł ósmy ząbek, ale widzę, że szykują się trzonowe, bo
          dziąsła napuchnięte sad(((
          Najgorsze, że nic nie można było przy niej zaplanować. Kiedy sobie wymyśliłam,
          że "dziś" Zofik pójdzie wcześniej spać i popracuję więcej, to ona akurat szła
          spać później i z moich planów nic nie wychodziło. Podobne sytuacje można by
          było mnożyć.
          Teraz mam dwa dni na sprzątnięcie zapuszczonego domu, wyprasowanie góry rzeczy,
          zrobienie zakupów na wyjazd i spakowanie wszystkiego, WSZYSTKIEGO - no właśnie,
          ciekawe, czy czegoś nie zapomnimy.
          Zosia się budzi codziennie ok. 5 rano! Buuuuu!!! Co z tym zrobić? Ja już nie
          mogę!
          O jedzeniu wolę nie pisać. Acha, dzisiaj zjadła pół filiżanki zupki brokułowej
          ugotowanej przez babcię. Sukces!

          Rosie, piękne zdjęcia, Kamilka rzeczywiście do Ciebie bardzo podobna! Ale do
          tatusia też podobna! Kamilka ma przepiękny uśmiech, takiego ślicznego
          uśmiechniętego pysiaczka!

          Jolu, kiedy czytałam o Madzi, jak eksploruje pępki, to tak, jakbym widziała
          Zosię! Dokładnie, nawet z tym wypukłym maminym pępkiem!
          Oj tak, Zofik też wiecznie czymś zajęty, poszukujący nowych wrażeń, nowych
          miejsc, nowych rzeczy. Wszystkie zabawki są nudne, tylko książeczki są nadal w
          łaskach, więc mamy już niezłą biblioteczkę. Najlepsze są takie małe ksiażeczki
          z wierszykami typu "Pan Hilary" albo "Zosia samosia". Zosia je uwielbia.
          No i całuski też rozsyłamy! Rączką!
          I czapki wszelakie to wróg najgorszy, o hustkach już zapomnieliśmy, bo nie
          zostawały na głowie ani sekundy.
          Odezwę się jeszcze jutro, pojutrze, a potem na urlop! Wreszcie!
          Buziaki!
          • rosie.rosie Re: Po obronie!!! 08.07.05, 12:24
            Gratulacjeeeeeeeeee Moniko.
            Zycze Wam dziewczyny pieknej pogody i prawdziwego wypoczynku na wakacjach.
            A Tomaszek niezla bryke dorwal i jak widac jest juz swietnym kierowcawink
      • jola.wie Re: i nasze wakacyje wspomnienia.. 06.07.05, 14:32
        Rosie, ze zdjęć bardzo jasno wynika, że Kamilka to jest bardzo twoje dziecko!
        smile))) Rodzinka wygląda na zdowoloną, wszyscy promiennie uśmiechnięci mimo złej
        pogody, tak trzymać! Super śliczna rodzinka jesteście!
        • werata Re: i nasze wakacyje wspomnienia.. 08.07.05, 07:31
          Hej!
          TUPELO - GRATULACJE! HURRRRA!!!! Czekalysmy na ten post, prawda dziewczyny?

          Rosie, zdjecia Kamilki sa sliczne, to na plazy z wiaderkiem to jakby do
          katalogu z moda dziecieca wink
          Widac, ze udane wakacje, mmmmmmmmm

          Jola, pogody Ci zycze, ale i tak wpadaj do kawiarenek i pisz do nas. Co do
          tlusciutkich obiadkow, wcinaj i sie nhie przejmuj, w koncu specjalistka od
          zrzucania tluszczyku w aktywny sposob jestes, nieprawdaz? Oj, przydalby mi sie
          maly instruktaz od Ciebie, i motywacja hehe. A z tesciowa zawsze lepiej jednak
          w zgodzie zyc.

          Zajrzyjcie do nowych zdjec Tomcia - tu jest Tomcio w aucie:

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=24107216&a=26129513Papa!!!
    • tupelo No to pa! Na razie! Do usłyszenia! 08.07.05, 21:21
      Dziekuję Wam za miłe słowa!!!
      Wyjeżdżamy jutro na dwie tury: najpierw jedziemy do mojej rodziny na wieś, koło
      Bydgoszczy, a potem w niedziele stamtąd prosto do Gdańska. Mam nadzieję, że
      Zosia jakoś zniesie podróż...
      Była u nas wczoraj rehabilitantka. Bardzo chwaliła Zosię, że ślicznie wstaje i
      że lada dzień ruszy, tzn. będzie chodzić przy poręczy łóżeczka lub trzymana za
      rączki. Ciekawe, czy z Gdańska już wrócimy z tuptającą Zosią (oczywiście nie
      samodzielnie).
      Buziaczki
      Trzymajcie się, uściski dla Waszych Maluszków.
      Monika
      • jola.wie Re: No to pa! Na razie! Do usłyszenia! 12.07.05, 13:25
        Ach, siedzę w kawiarence, mimo, że po trzech dniach zlewy wreszcie jest jako
        taka pogoda... Niestety. muszę się zająć pewnymi aplikacjami które ludzie
        nadsyłają i nijak nie moge do nich się dorwać, przez komórkę nie chce mi
        sciągnąć poczty, a jest co bo ze 30 wiadomości, tu w kawiarence niestety też są
        jakieś problemy, mają jakieś dziwne oprogramowanie, przez które wchodzi się
        "naokoło" do ząłączników, a ja zrobiłam się przez te trudności bardzo nerwowa i
        mam ochotę walić w komputer. który nie jest mój...
        Na szczęście znalazłam forum...

        Więc do rzeczy:
        Moniko, gratuluję Ci!
        Zazdroszczę morza! (ale jestem z tym nudna, co?)

        WERATKA, z przerażeniem przyglądam sie, jak mi "przyrasta" i nie wiem, czy tej
        mojej wiedzy mi starczy, raczej dopiero po powrocie, mam ze sobą różne programy
        ćwiczeń, ale jedynym, co robię, to popykam z synem w badmintona, bywa, ze i z
        Madzią na ręku. Mogę się od tego nabawić nie tyle ładnej sylwetki, co krzywego
        kręgosłupa (lewe biodro do góry) i łokcia tenisisty (prawego), oraz kontuzji
        kolan, bo wypad niekontrolowany w bok lub przód z jednostronnym dziesięciokilowy
        obciążeniem tak właśnie może się skończyć. Na rowerach się też czasem wybieramy,
        ale do sklepu głównie w celu zakupienia słodyczy lub lodów (inaczej dzieci nie
        namówię), tak więc bilans energetyczny jest niekorzystny smile)))

        Chyba muszę poczekać do powrotu do domu.

        Wzięłam ze sobą mnóstwo rzeczy do zrobienia (tzw. prace umysłową), więc jak
        tylko nawinęła mi się pod rękę książka Łysiaka Konkwista 2 ("Najlepszy" -
        polecam!) 440 stron, to skorzystałam z okazji natychmiast pozostawiając odłogiem
        resztę. Ponieważ książkę już skończyłam czytać, nie mam pretekstu do dalszego
        uchylania się, nie cierpię się za taki brak dyscypliny/ Poza tym jest tak jak
        pisze Monika - jak sobie coś zaplanuję na przykład po położeniu Madzi spać, to
        rzeczona oczywiście nie chce zasnąć, albo w południe zamiast dwie godziny śpi pół...

        Kolejny zasmolony życiorys nie chce się otworzyć... sad(( zaraz mnie trafi szlag!

        Pa, do następnego...

        Ach, zapomniałabym, a jest to ciekawostka: zadzwoniła do mnie pani, przedstawiła
        się z nazwiska i że ona dzwoni w sprawie tej gimnastyki dla dziecka... Zaczęłam
        główkować, kto zacz, czyżby w związku z moją działalnością, ale przecież nie
        dawałam żadnego ogłoszenia, w końcu skapitulowałam i przyznałam się głośno, że
        nie wiem, o co pani chodzi i czy mogłaby mi przybliżyć... a ona, no jak to była
        pani z dzieckiem u nas i dziecko
        ma przepisaną rehabilitację..... MYŚLAŁAM, ŻE PADNĘ NA MIEJSCU! Pamiętacie, to
        było wtedy, kiedy Madzia się nie przewracała na brzuszek... miała może z pół
        roku, więc można powiedzieć, ze to było z pół życia temu smile))) Poinformowałam
        panią że z grubsza wyrehabilitowaliśmy Madzię sami, teraz ma wszystko
        "zaliczone" i bierze się do chodzenia... teraz pani była w szoku! Niech ślag
        trafi naszą państwową służbę zdrowia, mają refleks nie ma co! Spotkamy się po
        naszym powrocie, żeby sprawdzić, czy rzeczywiście wszystko jest w porządku.

        teraz pa na serio wink
        • aninia1 Re: witamy:)) 14.07.05, 23:46

          Werata-dziekujemy - wakacje nam się ucałkowicie udały.Niestety juz sie
          skończyłysadMuszę jednak napisać ,ze były bardzo udane ( nie dlatego,że bez
          meza,bo musiał pracować..)
          Pola znakomicie sie spisała ,pomimo moich obaw: ładnie jadła,spała jak susełek
          i była baaardzo towarzyska Wymarzona pogoda,prawdziwy wypoczynem.3 babki i
          jedna malutkasmile))Mogłam więc czasami odetchnąć,bo Niuinia nie mogła przecież
          usiadzieć w jednym miejscu dłużej jak 5 minut.Wyjątkiem była dmuchana motorówka
          napełniona wodą - dziecko miało zajęcie na godzinę:0))
          Oczywiście plaża,ludzie,kamyczki,muszelki,woda-,koleżankismile /Werata- myślę,że
          Tomasz moze i zje troche piaseczku ale raczej nie będzie mu smakował na dłuższą
          metę..)
          I jeszcze jedna MEGA atrakcja znad morza : cos okropnego co potocznie nazywało
          się "...cos Shreka"Taka maż,guma,ciągnąca się i lejąca galaretka..Pola była
          zachwycona i memłała to coś w rękach z wielkim zainteresowaniem .
          Jolu- nie ma to jak wypad na wieśsmile) A te zabki- Jolu juz załuję,że Pola zadnej
          jeszcze nie widziała.Zyczymy Madzi wiellu wielu ciekawych odkryć.U nas ciągle
          największym powodzeniem cieszy się OKO..
          Co do zwierzątek to Pola Zaskoczyła mnie tylko tym,że nie bała się głaskać
          konia po pysku..Zabawnie też wyglądałą jak goniła motylka- ten kręcił się obok m
          niej,zręcznie unikając czychającego niebezpieczeństwa.Chyba spacjalnie ją
          prowokował,bo podlatywał bardzo blisko !

          Monika - wielkie gratulacje z okazji obrony!!Spisałas sie na medal!!
          Co do Malucha to może,za dużo śpi w dziń? Albo za wcześnie kłądziesz ją spać?
          Ja staram się,żeby Pola miała tylko jedną drzemkę w ciągu dnia.Za to ładnie mi
          zasypia ok.20 i śpiiiiiii do 7 rano ( latem,mogę wczesniej wstawać ale ogólnioe
          nie cierpię tego bbrrrr)

          Rosie - śliczne zdjecia!! Dziękujemy!! Śliczna dziewczynka !!
          Pozdrawiamy!!

          • jola.wie Re: witamy:)) 16.07.05, 09:51
            No to jeszcze raz, bo poprzednie mi wywaliło..sad(

            Moje marudzenie na temat morza dało taki efekt, że babci nieoczekiwanie
            zachciało się urlopu i obstalowała dwa tygodnie dla siebie mnie i dzieci w
            naszym ukochanym Darłowie. Od 1. sierpnia. Hurra!!!!! (wprawdzie muszę
            spróbowac przekierować moje sprawy z sierpnia na drugą połowę sierpnia uncertain, co
            pewnie łatwe nie będzie, a przyjemne to już na pewno nie, ale babcia tak bardzo
            chce spędzić z nami ten urlop, a zwłaszcza z Madzią.... a Madzia jak wiadomo
            beze mnie się raczej nie "rozjeżdża" po świecie...smile))
            Tutaj pobyt nasz już się kończy, jestem dosyć zestresowana, bo nie zrobiłam
            prawie niczego, co z sobą tu wzięłam, ale od jakiegoś czasu mam nastawienie "co
            ma być to będzie", "co nie miało być, to i tak nie wyjdzie"...

            W zeszłym tygodniu "zgubilam" jeden dzień, w tym tygodniu już dwa, w czwartek
            byłam przekonana że jest wtorek. Takie właśnie są wakacje. Mamy "idioten-
            kamera", czyli zwykły aparat, wypstrykany jeden duży film, następny załadowany,
            więc BĘDA REALNE ZDJĘCIA!!!!! (a nie wirtualne pochowane gdzies w plikach). Już
            dawno się tak nie cieszyłam ze zdjęć smile)))

            Pozdrawiam was
            • rosie.rosie Re: witamy:)) 19.07.05, 23:21
              Hejka,
              tylko na chwile wpadlam..
              Od tygodnia nie mam kompa - tragedia a zarazem rewelacja! Kolejny takie sam
              tydzien przede mna..
              Nawet nie wiecie ile w tym czasie mozna zrobic!!

              Jestesmy wlasnie w trakcie odzwyczajania Kamilki od jedzenia w nocy, bo ona
              nadal jest na piersi. Teraz karmie juz tylko rano i wieczorem. Latwo niestety
              nie jest, ale przeciez nikt mi nie obiecywal, ze bedzie. Gdyby nie lato to
              odstawilabym juz ja calkowiecie, bo drugi raz przez to przechodzic i ja znow
              meczyc..

              Aniu ciesze sie ze wakacje sie Wam udaly czego i Tobie Jolu zycze.

              U nas tez kroluje 'oko', wszystko dookola to 'oko' albo ostatnio 'okno' /tak
              przynajmniej sobie to interpretuje/.

              Pozdrawiam Was kobietki moje drogie.
              • jola.wie Re: witamy:)) 20.07.05, 00:26
                "> Nawet nie wiecie ile w tym czasie mozna zrobic!!"

                Oj, bardzo dobrze, przynajmniej ja to wiem. A ile zaległości powstaje w tym
                czasie w kompie, to dopiero cyrk! Przynajmniej u mniesmile)))

                Jesteśmy rzecz jasna już w domu. Madzia przeżywa szok tym razem z braku tlenu.
                Niestety od wczoraj leje, więc pogoda nie sprzyja spacerom. A ja nie mam czasu
                zresztą z nią spacerować. I tak się biedne dziecko męczy. Czasem ją ze soba
                gdzies zabiorę, do sklepu na piechotkę na przykład, to kiedy wychodzimy na
                zewnątrz cieszy się biedaczka tak głośno (piszczy, wrzeszczy), że nie ma nikogo
                na podwórku, kto by nie zauważył, że oto królewna Madzia wkracza na scenę smile)))

                Tfu, tfu, (bo własnie śpi), ostatnie dwie noce przespała w całości. To bardzo
                pożyteczny nawyk i mam nadzieję że się utrzyma.
                Rosie, siły i wytrwałości ci życzę w odstawianiu. I podziwiam, że tak długo
                wytrzymałas!

                Kot to "kotiń", mama to "mama" (!!!!!), pić to "pić", no i "pa pa!" tak pięknie
                mówi i macha, a reszta dalej po swojemu. Kiedy się rano budzi, nawija jak
                najęta, chyba ma bujne sny i opowiada, pokazuje rączkami, gestykuluje.... Ale
                ten "kotiń" jest słodki. Ach, i jeszcze próbuje śpiewać, razem ze mną albo
                skłonic mnie do śpiewania, przejawia się to w wyciu "aaaa" w dosyć chaotycznej
                linii melodycznej smile)). A z tym "pa pa" to bywa wesoło, bo bez obciachu robi
                tak ludziom (tacie, babci, rodzeństwu), co do których chce żeby sobie już
                odeszli od niej, choćby na chwilkę. Albo kiedy wychodzimy z jakiegoś
                pomieszczenia, na przykład z łazienki po kąpieli, to macha do lustra "pa pa"!
                Dzisiaj pani w sklepie pokiwała, czym ją kompletnie rozczuliła.
                Ma dziewczyna poczucie humoru. Na przykład sama zaczyna zabawę w "a ku-ku" i
                robi inne psikusy. Co dorwie jakąś szmatkę (chusteczkę, płatek z waty, ścierkę
                kuchenną), to się musi do tego wysmarkać: trąbi buzią w tę szmatkę, że niby
                smarka, widzi że nas to bawi do łez, najśmieszniej to wychodzi w ten płatek do
                zmywania makijażu....smile))))))))))

                Jaka szkoda, że nie mamm żadnych aktualnych zdjęć dla Was! Bo te w albumie już
                są od dzisiaj w użytku smile))
                Przybył nam na wsi ząbek i wszystkim ulżyło, że już po wszystkim, ludzie, co to
                był za ciężki "poród"!

                No, rozgadałam się, a tabelka czeka. Bo siedzę przy tabelce, cholera by to...!
                Jezu, czemu ja się tego podjęłam???!!!!

                Na zraziku!
              • rosie.rosie no to teraz moja wyliczanka 20.07.05, 00:45
                bo pozazdroscilam jak przeczytalam jolową
                gdy kamilka zobaczy tatusia to pierwsza rzecz jaka robi to 'pa-pa', biedne
                dziecko przewaznie widzi tate rano, gdy wychodzi do pracy a wieczorem to juz
                nie codziennie..,
                poza tym zaczela sobie sama klaskac i bic brawo,
                lubi zaczepiac ludzi w srodkach lokomocji i w sklepach oraz innych miejscach
                gdzie jest duzo ludzi:
                najpierw sie pieknie usmiecha, potem sklania glowke na prawo lub na lewo i tak
                ja sobie opierajac na ramieniu smieje sie dalej,
                poza tym uwielbia robic tany-tany, jak tylko zobaczy mnie wlaczajaca sprzet
                grajacy zaczyna sie poruszc w bardzo smieszny sposob: ranionami, macha raczkami
                podnosi sie siedzac na kolankach,
                jak sobie jeszcze cos przypomne to na pewno napisze
                ps. he, he i mialo byc tylko na chwilke..
                ale tak jolu zaleglosci duze wiec pewnie pol nocy przesiedze, bo tata ma za
                zadanie walczyc na polu bitwy w razie potrzeby
    • rosie.rosie i problem :-((( 21.07.05, 00:05
      Witajcie,
      wszedzie gdzie sie da szukam rady.
      Przeczytajcie moj post na e-dziecko i napiszcie tu prosze - co robic???
      Mialyscie juz takie sytuacje?
      Jestem przerazona i zupelnie nieprzygotowana, nie sadzilam, ze to juz pora na
      takie cyrki.
      Podaje link:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=566&w=26727847
      • werata wiesci od kangurkow 21.07.05, 07:05
        Czesc!
        Oj, bycie mama 13 m-cznego stworka to bardzo ciezka praca i trudno znalezc czas
        na forum wink
        Ale milo poczytac o waszych wakacjach!
        Jola odpoczywajcie nad morzem, i uwazajcie na sherkowa maz smile

        Tomasz posiadl nowa umiejetnosc, ktora doprowadza mnie do szalu, a wierzcie mi,
        ja jestem baaaaardzo spokojna dusza: otoz umie zmienic sie w strune, wrrrrr
        Przeczekam, przeczekam, ommmmmmm.
        ***
        Musze Wam doniesc o doskonalym zakupie, jak ostatnio zrobilismy dla Malego:
        nosidelko na plecy: REWELACJA. Mozemy spacerowac z malym ze 2 h i tak, jakby
        Go nie bylo. Bomba!!! W wozku nie chcial siedziec, w rowerku owszem, ale
        wystawia noge, ktora szoruje po czym sie da - beton itp. (straty w skarpetach:
        sztuk 2, straty w rajstopkach: 2 pary)
        ***
        Hustawki juz przestaly byc fajne, teraz przerzucil sie na zjezdzalnie wink

        No to pedzimy zjezdzac!

        Trzymajcie sie zdrowo!
        rosie, odpowiem Ci na edziecku!
        Kangurki pozdrawiaja!

        PS Co z Becia???
        • aninia1 Re: struna, cioo too?? 21.07.05, 14:46
          Hej!!

          Werata o ch chodzi z tą struną??

          Ja miałam ostatnio problem w sklepietongue_outola sama wyciągnęła sobie zabawkę z kosza
          i nie chciała jej oddac ( w domu ma pełno zabawek).Kiedy ją jej odebrałąm był
          wielki wrzask i ..rzuciłą się na podłogę!!! Jessuu,to juz sie zaczyna TEN wiek??

          pozdrawiamy!!
          • rosie.rosie Re: struna, cioo too?? 21.07.05, 22:45
            Ania, dzieki za odpowiedz na e-dziecku.
            Wiesz co, ja tez myslalam, ze te cyrki z rzucaniem sie na podloge itp. to
            dopiero gdzies w wieku 2-3 lat.
            O matko, a tu taka niespodzianka.
            Nie moge sie ciagle z tego otrzasnac. Naczytalam sie o 'malych terrorystach'.
            Przeczytalam, ze jest to wynikiem zlego postepowania z dzieckiem /jestem wiec
            zla mamusia/, a gdzie indziej tez, ze to wrodzone.
            I po co to ja wszystko studiowalam, teraz mi jeszcze gorzejsad
            Oj cienko ze mna, cienko.
            • jola.wie rosie 22.07.05, 11:48
              Bardzo ci współczuję, ale jednocześnie doskonale cię rozumiem niestety i powiem
              ci tyle: staraj sie nie denerwować. Staraj się uchronić Kamilkę żeby sobie nie
              zrobiła krzywdy i..... wychowuj ją. To znaczy pokazuj gdzie są granice. U mnie
              jest to samo, choć Magda nie próbuje sobie zrobić krzywdy. Ale kiedy coś nie
              jest po jej myśli, zaczyna tak histerycznie podrygiwać, rzucać się, zdarza się,
              że się przy tym przewróci, padnie pupą na podłogę i wtedy zmienia się tonacja
              wrzasu - z "pokrzywdzonej" na "poszkodowaną" wink. Kiedy biorę ją na ręce
              próbując odwrócić jej uwagę, robi "strunę" (bo chyba o to chodzi weracje) czyli
              robi się "długa i gładka" jak piskorz i nie można jej utrzymać, wygina się na
              wszystkie strony i wtedy naprawdę boję się że mi z rąk wyleci... Gdzieś
              przeczytałam ostatnio, że to już czas na wychowywanie, czyli NALEŻY być
              konsekwentnym i pokazać dziecku, że nie zawsze może robić to na co ma ochotę. U
              nas na przykład przy zasypianiu jest tak, że jeśli tatuś da się "zmiękczyć" to
              problem rozciąga się w czasie niemożliwie i jest o wiele gorzej, niż gdybym
              wytrwała, Madzia ryczy, marudzi i wyprowadza wszystkich z równowagi więc robi
              się ogólnie nerwowo, i jest ostatnią osobą która wie czego chce. To jest ponoć
              normalne w tym wieku, ze dzieci "sprawdzają granice" i szalenie ważne jest,
              zeby im takowe ustawiać, wtedy mogą zyskac zdrowe poczucie bezpieczeństwa.
              Obciązanie ich "odpowiedzialnością" za ich "decyzje" je przerasta, stają się
              nałogowymi tyranami, bo tylko wtedy zaspakajają swoją potrzebę poczucia
              bezpieczeństwa, kiedy postawią na swoim - z tym, ze to jest bardzo
              krótkotrwałe, dlatego uleganie tyranii prowadzi do jeszcze większej tyranii.
              Dlatego: spokój, mocne nerwy i zdrowe podejście do problemu. To minie. wink
              • rosie.rosie Re: jola 22.07.05, 21:51
                Jola dziekuje za madre slowa. Moj problem w tym momencie to: czy zaczac
                wychowywac dziecko, ktore jest w trakcie odstawiania od piersi a na dodatek
                zaczelo zabkowac w tym samym czasie. Dziecko chore, cierpiace chcialabym
                traktowac z czuloscia i szczegolna troska. To chyba nie najlepszy moment na
                rozpoczecie edukacji.
                Do tej pory oczywiscie tlumaczylam i mowilam czego nie wolno. Kamilka wie czego
                od niej oczekuje, bo jej to zwykle staram sie komunikowac. Faktem jest, ze
                jestem miekka i czasem ulegam, chociaz staram sie kontrolowac. Znasz pewnie tez
                ten rozbrajajacy usmiech, gdy po raz n-ty uslyszy 'nie wolno' i dalej robi
                swoje..

                Struna tez sie u nas czasem pojawia, szczegolnie gdy jest problem z zasypianiem.

                Ciekawa jestem jak tam Zosia? Takie aniolki to sie chyba w ogole nie zloszcza.
                Kiedy Monika wraca?
                I gdzie jest Becia, wieki cale tu nie zagladala.

                Dzieki za wsparcie.
                Dzis bylo kapke lepiej, bez bicia w podloge.
                • tupelo Jestem i... Rosie, współczuje i jestem z Wami 24.07.05, 22:18
                  Wróciliśmy. Co prawda wróciliśmy już w czwartek, ale zanim udało się wrócić do
                  normalnego rytmu, znaleźć czas na Internet... zrobiła się niedziela. Chciałabym
                  tyle opisać, ale chyba nie opiszę wszystkiego, bo po pierwsze: komu by się to
                  chciało czytać, a po drugie: siedziałabym tu chyba z dwie godziny.
                  Fajnie było. Pogoda dopisała, wrażeń moc, dużo nowego. Ale Zosia to wcale nie
                  taki aniołek, jak myśli Rosie wink I struna też nam nie jest obca, oj nie.
                  Po pierwsze: Zosia ciężko znosi podróże. W jedną stronę jechaliśmy na dwie raty,
                  więc jakoś się dało wytrzymać, choć pod koniec było nieciekawie (po prostu ryk i
                  to oczywiście na moic kolanach, a nie w żadnym foteliku). W drugą stronę na
                  szczęście było OK, bo padał deszcz, który być może pomógł w spaniu, a może to
                  był Viburcol? Ale jeździliśmy i o Trójmieście i za Trójmiasto i parę razy było
                  megamarudzenie i płacze i zmęczenie okrutne i nasze wyczerpanie nerwowe w
                  związku z tym.
                  Po drugie: nadmiar nowości, czyli nowe miejsca, ludzie, brak łóżeczka, domku,
                  ciągłe spacery i urzędowanie w wielgachnej pisakownicy sprawiły, że przez
                  pierwszy tydzień Zosia była wyjątkowo marudna. Poza tym gorzej spała, niestety,
                  spalismy cały czas we trójkę w jednym łóżku i bywało tak, że budziła się po 3
                  razy w nocy i trzeba ją było nosić, bujać (a waży nieźle), nie wspomnę o
                  zasypianiu, bo to nadal jest lulanie na rękach, jesteśmy już u skraju
                  wyczerpania i zbliżamy się do decyzji na radykalne metody, które zawsze wydawały
                  mi się nieludzkie. Boję się tego, ale już nie mam siły.
                  Po trzecie z jedzeniem nic nie jest lepiej. Tzn. z owoców próbowaliśmy jagódki
                  (pycha), malinki (super), morele (calkiem całkiem), ale to wszystko tyle, co
                  ptaszek. A zupki są be i już. Poza tym miałam nadzieje, że będę Zosi tam gotować
                  cuda niewidy, a tu figa, po prostu nie miałam siły.
                  To tyle nieciekawych rzeczy.
                  A z ciekawych to to, że Zosia z równego rozdzialania swoich uczuć przerzuciła
                  się na mnie i w kółko tylko mama i mama, mama ma nosić, lulać, karmić,
                  przytulać, czytać. I prawie tylko mama jest przytulana, całowana i głaskana.
                  Myślałam, że ten etap miał być wcześniej, ale widocznie wcześniej nie
                  poświęcałam jej aż tyle czasu i stąd ta zmiana.
                  A poza tym jest slodziutka, uśmiech ma cudny, przesyła buziaki, robi cacy-cacy,
                  przybija piątkę, daje cześć, coraz więcej powtarza, np. ostatnio coś tam
                  przeglądałam z nią i mówię "ale jaja!", a Zosia "jaja?". "Cześć" to "cze",
                  "dziękuję" to "dzie", a w ogóle gada jak najęta i, jak to wujek powiedział,
                  pleciuga z niej niesłychana.
                  Wszystkiego się czepia i wstaje (nawet ściany, a na łóżku potrafi wstać sama),
                  chodzi dookoła mebli i za rączki (dwie). Ale kolanka jeszcze się czasem chwieją.
                  Dobitnie mówi "nie", jak czegoś nie chce. Jak chce, to mówi "tak", "da". i dużo
                  innych...
                  No ale dosyć o nas.

                  Widzę, że prawie każda z nas ma jakieś problemy z maluchami. Czyli to norma...
                  Rosie, współczuję Ci tych buntów Kamilki, ja w ogóle nie mogę sobie tego
                  wyobrazić, bądź dzielna i słuchaj swojego serca ale i rozsądku, jesteś świetną
                  mamą, zawsze Cię podziwiałam za konsekwencję i ciepło. Oby Twoje problemy szybko
                  minęły!
                  Jola, bardzo ciekawe rzeczy piszesz, muszę to sobie przemyśleć.
                  Aniu, cieszę się, że wakacje Wam się udały!
                  Ela, Werata, Becia - hej, piszcie więcej, całuski!!! Werata, myślałam, że Zosia
                  będzie pchała piasek do buzi, a tymczasem w ogóle o tym nie pomyślała! A wiecie
                  co, pierwszy raz jak zobaczyła morze, to nie zrobiło na niej wielkiego wrażenia,
                  ale obok w barze były baloniki i tylko "ba" i "ba"!
                  Obiecuję, żę prześlę niedługo parę zdjęć z wakacji albo lepiej zamieszczę trochę
                  na Zobaczcie.
                  Pozrawiamy Was ciepło!!!
                  Monika i Zosia
                  • rosie.rosie Re: Jestem i... Rosie, współczuje i jestem z Wami 25.07.05, 13:01
                    Witaj Moniko, ciesze sie ze juz znow jestes z nami.
                    Dzieki za slowa otuchy, ostatnio jest juz u nas lepiej i lepiej /obym nie
                    zapeszyla/.
                    Noce ok, szczegolnie dla mnie bo wstaje tata a ja smacznie sobie spie.
                    Nareszcie, co? Ale Kamilka spi coraz lepiej, duuuzo lepiej, budzi sie czasem
                    gdy sie zorientuje, ze nie ma smoczka w buzi i gdyby nie to, to moze
                    przespalaby cala noc bez budzenia sie.

                    Podobnie jak Zosia, moja Miska rowniez najchetniej chcialaby tylko mnie do
                    zabawy, karmienia, kapieli, usypiania itd. Meczace to jest na dluzsza mete,
                    chociaz w ogole to milasie bardzo. Nawet gdy jestesmy w wiekszym gronie, wsrod
                    osob ktore zna, albo gdy jestesmy tylko z tata to ona i tak skacze tylko po
                    mniewink
                    Wyczytalam gdzies ostatnio, ze to podobno taki etap /miedzy 12-18 miesiacem
                    zycia chociaz tez bylam pewna, ze mamy to juz za soba, bo taki etap byl w 8-mym
                    m.z./ dziecko jest bardziej zwiazane z mama i tylko mamy chce.

                    Moniko, a o jakich drastycznych metodach piszesz? O 'nauce' samodzielnego
                    zasypiania? Tez zawsze bylam przeciw, bo juz samo slowo 'metody' nie podoba mi
                    sie w tym kontekscie, ale, ale.. W koncu do odzwyczajania od nocnego karmienia
                    uzywamy metody, do uczenia spania w lozeczku tez uzywalismy w sumie na kazdym
                    kroku, a w wychowaniu tez tego troche bedzie - wszystko przed nami! Zycie
                    zweryfikowalo. Jak tylko sobie przypomne co ja planowalam w ciazy.. dziecko
                    bezsmoczkowe, wychowywane bezstresowo i takie tam. Po dziesieciu latach pewnie
                    musialabym pakowac manatki i wynosic sie z domuwink))

                    Odnosnie jedzenia jeszcze nie wiem czy Cie tym pociesze, ale Kamilka oprocz
                    kaszek, zupek i deserkow zjada ilosci sladowe np. owocow. A ja myslalam, ze jak
                    beda swieze to zaszalejemy, bede jej serwowac owoce na deser i dodawac do
                    kaszek. Tymczasem jak zje na raz 4-ry porzeczki to duzo, pol malinki 1/20-ta
                    moreli. Jedynie pol banana rozciapanego widelcem i podanego z jogurtem wcina
                    ladnie. Sam banan, tak zeby go sobie wziac do lapki i pogryzc to niestety juz
                    nie pasuje. Wydawalo mi sie, ze jak bedzie miala wiecej zebow to nie bedzie to
                    taki problem, poza tym co jak co ale banan jest przeciez mieciutki. Widocznie
                    nie o zeby tu chodzi. Zastanawiam sie zatem o co? Jak myslicie?
                    A moze macie jakies sprawdzone sposoby jak zaserwowac owoce?
                    Aha, wczoraj wcinala agrest i zjadla duuzo. Wyciskalam jej prosto do buzi
                    miazsz, smakowalo!

                    Caluski dla malej gaduly.
                    • rosie.rosie zyczenia dla ani 26.07.05, 00:19
                      Aniu przyjmij ode mnie najserdeczniejsze zyczenia imieninowe. Wszystkiego
                      dobrego, jak najmniej klopotow i zmartwien, szczegolnie z Twoja latorosla.
                      • tupelo Życzenia dla Ań 26.07.05, 09:48
                        Kochane Aniu i Rosie, najserdeczniejsze życzonka, dużo radości i uśmiechu i
                        pociechy z Maluchów!!!
                        • rosie.rosie Re: Życzenia dla Ań 26.07.05, 14:13
                          O, dziekuje za zyczenia, to tez sie zalapalam?
                          Nie wiedzialam, ze dzis jest Rosie ;-DDD

                          Zosia, jak zwykle piekna i strasznie powazna pannica.
            • nelka1313 Re: struna, cioo too?? 22.07.05, 13:22
              Oj Rosie przestań! Na pewno nie jesteś zła matka a te wszystkie porady to chyba
              trzeba traktować trochę z przymrużeniem oka, bo inaczej mozna by chyba
              zwariować.Co prawda Marta nie rzuca sie na podłoge ale potrafi zamanifestowac
              jak się jej coś nie podoba-po prostu drze się albo żałosnie płacze....
              To chyba trochę taki wiek, kiedy dziecko próbuje postawic na swoim i zaczyna
              zauważać,że nie jest nieoderwalne z mama i swoje zdanie też ma..w każdym bądz
              razie próbuje mieć wink


              Oj muszę uciekac bo mała się budzi.Czytam was kochane regularnie ale jakoś nie
              mogę się zabrac do pisania... jestem troche ostatnio zabiegana-szykuje się mały
              wyjazd i "życiowe zmiany" a mam wrażenie, że jak zacznę pisać to wyjdzie z tego
              jakis elaborat...


              papap- mam nadzieje ze znajde chwilke na nadrobienie zaległości......

              a struna to pewnie takie wygiecie do tyłu w celu zamanifestowania
              złości..papapapapappapa
          • werata Re: struna, cioo too?? 22.07.05, 11:53
            struna znaczy, ze sie wygina w luk i w zaden sposob Go sie nie da chwycic sad
    • tupelo Zapraszam na nasze zdjęcia z wakacji! 26.07.05, 09:53
      Powinny być pod tym linkiem:
      • werata Re: Zapraszam na nasze zdjęcia z wakacji! 27.07.05, 05:35
        B.ladne zdjecia!! Oj, lato, lato...
        Musze Wam powiedziec, ze moj Tomaszek to ma nozki o polowe chudsze od
        Zosinych... taki pajaczek z Niego wink))

        Czekam na lato...
        pa, odpoczywajcie, wakacjujcie, ja Wam w grudniu pokaze nasze zdjecia z plazy
        hi hi hi
        • werata Re: pytanie mojego M. 28.07.05, 06:10
          Moj M. sfrustrowany tym, ze Tomcio ucieka z miejsca przewijania tak szybko, jak
          tylko potrafi, kazal mi Was zapytac, czy inne dzieci tez tak robia?
          he he, musial miec naprawde dosyc...
          Czy to tylko chlopcy (czytaj: nasz chlopak) tak maja?
          buziaki!!!
          • rosie.rosie Re: pytanie mojego M. 28.07.05, 12:13
            Zdecydowanie nie!
            Kamilka chociaz wciaz uparcie przewijana przez nas na przewijaku wije sie na
            nim, wierci i wkurza. Gdyby nie fakt, ze przewijak oparty jest na ramie
            lozeczka i jest wysoko, juz dawno by nam z niego zwiala.
            Staram sie ja zawsze czyms zajac, chociaz ostatnio to juz mi brakuje pomyslow
            czym. Hitem ostatnich dni jest krem sudokrem, a wlasciwie jego pudelko, ktore w
            dosc latwy sposob sie otwiera i zamyka a wiec zabawa jest przednia.
            Podobno dobrze jest miec taka jedna rzecz tylko przy przewijaniu, tak zeby
            dziecko nie bawialo sie nia gdzie indziej i czesciej, bo to wowczas nie bedzie
            juz taka atrakcja.

            I ja tez mam do Was pytanko.
            Czy pozwalacie Waszym szkrabom w trakcie jedzenia uzywac ich plastikowych
            sztucow? Chodzi mi nauke jedzenia lyzeczka a nie o zabawe. Jak to u Was obecnie
            wyglada?
            Ostatnio podaje Kamilce lyzeczke, pozwalam zeby sobie nia mieszala w miseczce z
            zupka lub kaszka i pokazuje co nalezy z tym zrobic dalej. Tymczasem ona uparcie
            miesza w miseczce, cos tam sobie nabierze a potem to rozmazuje po blacie.. i ma
            zabawe w najlepsze. Co z tym zrobic?
            • tupelo Re: pytanie mojego M. 28.07.05, 21:51
              Zosia też nie zwiewa, bo przewijak jest na komodzie, ale siada, wierci sie,
              chce zejsc, ogolnie nienawidzi przewijania, a dla mnie przewijanie jest walka z
              Zosia. Pudelko Sudokremu już nie wystarcza. Ostatnio furore robily moje cienie
              do oczy, ale sie znudzily, poza tym moze byc ewentualnie jakies czasopismo,
              gdzie sa dzidzie, figurki różnej maści, byle nie takie, które ona dobrze zna,
              acha, naszyjnik starczyl na jeden raz wink No strasznie jest, najlepiej
              przewijac w dwie osoby, ale nie zawsze sa dwie... Mam nadzieje, ze kiedys to
              minie. Natomiast z nocnikiem spasowalismy, bo o ile w Gdansku Zosia ladnie
              robila do niego kupki, to nagle sie do niego uprzedzila i kiedy chce ja
              wysadzic, to od razu placze. Musialam zrobic jakis blad. Moze za dlugo
              siedziala? Musi zapomniec, czyli cala nauka na nic. Ale sie pocieszylam, bo
              kolega psychiatra ostatnio mowil, ze to za wczesnie, bo dziecko sie moze
              natrectw nabawic.
              Rosie, Zosia nawet butli sobie nie trzyma sama... Kiedy ma cos w lapce, to to
              je, owszem, ale lyzeczka sie bawi, a nie je... Trzeba cos z tym zrobic...
              Musze sie pochwilic, w tym tygodniu Zosia sie zajada moimi zupkami: najpierw
              pomodorowa, a teraz brokulowa. Jak mam czas, to cos potrafie, widac nie jestem
              taka ostania kucharka.
              Pa!
              M.
              • rosie.rosie Re: pytanie mojego M. 28.07.05, 22:16
                Tak sie zastanawiam czy nie dac juz Kamilce spokoju z tym lezeniem na
                przewijaku, bo to przeciez juz duza dzidzia. Szczerze mowiac jednak nie
                wyobrazam sobie innej pozycji i tego, ze mi ucieka po mieszkaniu z gola pupa.

                Dzis udalo sie Kamilce dwa razy wcelowac do buzi lyzeczka po tym jak ja jej
                nalozylam na nia deserek. Wieczorem natomiast przy kaszce juz jej sie nie
                chcialo i znow tylko mieszala i wylewala za miseczke po czym rozcierala po
                calym blacie. Eh, niemilo sie to skonczylo.
                Picie z kubka kapka idzie jej juz na prawde wzorowo. Chwyta kubek za dwa uszka,
                glowke przechyla do tylu i doi!. Sliniak juz niepotrzebny.

                Z nocnikowaniem u nas to wyglada tak, ze co rano Kamilka jest sadzana. Musze
                przyznac, ze nawet jak za bardzo nie chce to i tak ja sadzamy. Probujemy
                wowczas ja czyms zajac. Codziennie mamy siusiu a czasem tez qupke.
                Niestety z qupka jest gorzej, bo gdy widze w ciagu dnia, ze zaczyna robic i
                sadzam ja na nocnik to ona nagle przestaje robic.
                Jak to wlasciwie powinno wygladac? Kiedy sadzac na nocnik?

                Gratuluje udanych zupek. Mozesz napisac Moniko jak je robisz?
                Ja uskuteczniam codziennie te sama zupe tzw. smieciowe, czyli warzywa rozne,
                jakie mam + miesko albo zamiast mieska kluseczki lane, ryz, kasza.
                Dzis Kamilka probowala zoltego sera i bardzo jej zasmakowal.
                • jola.wie zmieniam temat, bo mój M. nie ma żadnych pytań :)) 30.07.05, 09:47
                  Moniko, gratuluję umiejętnosci kulinarnych! jak to nigdy nie można przewidziec,
                  co się dziecku przywidzi albo nagle odwidzi. Madzi z dnia na dzień odwidział
                  się na przykład makaron, który uwielbiała. Ziemniakami pluje na odległość.
                  Mięsem w zasadzie też, więc wczoraj byłam w szoku, kiedy wcinała rybe i
                  domagała się coraz więcej i więcej.

                  Z przewijaniem u nas nie ma az takiego dramatu, bo Madzia jakoś nigdy
                  skutecznie jednak nie opanowała zmiany pozycji z leżenia plackiem na plecach, a
                  nawet jak próbuje coś "na boki" to nasz przewijak wisi na ścianie, wprawdzie
                  nad łóżeczkiem, ale ona chyba ma przeczucie wysokości i lęku że spadnie. Jak
                  jej bardzo nie pasuje, to się drze. Też działa jako uspokajacz krem do pupy a
                  nawet oliwka, ale skutecznie jedynie wtedy, kiedy pozwolę krem otworzyć (a to
                  już żaden problem, nawet z odkręcanym wieczkiem), wpakowac tam rękę, a potem
                  rękę z zawartością do paszczy, albo oliwkę odkorkowac zębami i łyknąć, ale tu
                  skutecznie na mnie działa widmo zachłyśnięcia się oliwą, co jest koszmarem,
                  którego nie mam ochoty sprawdzać.
                  Rosie, uważaj z "qpą przerywaną" bo to prowadzi do nawykowych zaparć!!!!! Jeśli
                  już dziecko zaczyna robić, to trzeba dac mu skończyć. Zressztą dzieci
                  wypracowują swoje nawyki, siostrzeniec męża właził za zasłonę, wystawiał twarz,
                  która robiła się buraczkowa, a oczy wieeelkie....smile))). Ja jestem zapóźniona w
                  stosunku do was, bo jeszcze nawet nie kupiłam nocnika. Jakiś stary nocnik był u
                  dziadków, próbowałam sadzać, ale był wrzask. Dziewczyny, czy to jednak nie za
                  wcześnie na nocnik? Dzieci zaczynają kojarzyć związek między odczuciami z
                  brzuszka, a tym, ze pojawia się na świecie jakaś zawartość dopiero około
                  drugiego roku życia. Wcześniej owszem, mogą wiedzieć, do czego jest nocnik i że
                  sie na nim siada, bo nasze bestyjki są okropnie inteligentne wink, ale nic
                  więcej. Wczoraj Madzia łaziła bez pieluchy, bo ostatnio odparzyła sobie pupę, w
                  krótkim czasie zsikała się trzy razy pod siebie tak solidnie, ale nie było
                  widać, żeby wiedziała skąd pojawiła się ta woda, za to radośnie chlapała się w
                  kałuży smile)))))
                  ZAKUPILIŚMY TELETUBISIE I TO BYŁ STRZAŁ W DZIESIĄTKĘ!!! Polecam. (wybaczcie mi
                  jeśli już pisałam o teletubisiach, ale coś mi się z pamięcią robi wink). Macha im
                  na dzień dobry, na "pa pa", bawi się w a ku ku, śmieje się, gada ze
                  słoneczkiem, mówi "tetubiś" (!)

                  Dziewczyny!!! Byłyśmy z wizyta u naszej koleżanki Emilki starszej o miesiąc,
                  napatrzyła się Madzia na "chodzącą niezależność" i po powrocie do domu, w
                  szalenie spaktakularnych warunkach (obecni wszyscy plus babcia, tata akurat
                  zakupił i zainstalował kamerkę internetową i od razyu wyczyn nagrał) z siadu na
                  podłodze podniosła się na cztery a z czterech na dwie i.... stoi. A potem klap!
                  Wszystkim kopara opadła. Oczywiście zaczęliśmy się cieszyć jak szaleni, klaskać
                  i chwalić, Madzi się spodobał aplauz i raczyła nas nową umiejętnością, ale
                  nawet po trzydziestym razie nie byliśmy znudzeni, tylko mnie żal było małej
                  pupy wink). Wieczorem wykonała to na miękkim tapczanie i tez się udało.

                  Moja relacja jest dlatego tak wyczerpująca, że 1) dawno mnie tu nie było (ale
                  innych tez nie wink, 2)jutro wyjeżdżamy nad morze i jesli bede zaglądac, to tylko
                  na chwilę (to zależy od pogody wink), 3) powinnam się pakować nad to morze,
                  siebie i troje dzieci plus akcesoria i to jest chyba ten własciwy powód, że nie
                  chcę wstać od komputera, podświadomie uciekam od stresującego zajęcia wink))

                  Nasz komputer zrobił sobie w międzyczasie "odnowę biologiczną" - przestał
                  działać i po dwudziestu godzinach ciężkiej raeanimacji dał sobie zainstalowac
                  na nowo wszystkie programy a teraz dziąła jak nowonarodzony. Ciężko mnie
                  zestresował, bo to moje narzędzie pracy, a reszcie służy do grania i to
                  raczej "współużytkownicy" od siedmiu boleści przyczynili się do katastrofy. Ale
                  mam nadzieję mieć to za sobą.
                  pa, caluski dla Słoneczek, postaram się zamieścić coś na "zobaczcie", bo udało
                  się ściągnąć zaległe zdjęcia z komórki.
                  • rosie.rosie Re: zmieniam temat, bo mój M. nie ma żadnych pyta 01.08.05, 13:54
                    Zapomnialam, ze Jola juz pewnie sobie lezy na plazy i patrzy w blekitne niebosmile
                    Mam nadzieje, ze pogoda dopisuje i dobrze sie bawia.
                    Hej, kobietki Moniko, Elu, Weratko, Aniu i Beciu, a Wy wszystkie gdzie sie
                    podziewacie znow? Nie dajcie sie dlugo prosic i napiszcie koniecznie co u Was i
                    Waszych latorosli slychac.
                    Pozdrawiam,
                    znudzona i spragniona dialogu z Wami
    • rosie.rosie wywolany temat nocnikowania 01.08.05, 13:48
      Jola, nie wiedzialam ze to moze spowodowac u dziecka zaparcia.
      Tak czy inaczej zrobilam tak kilka razy i zaprzestalam, bo stwierdzilam, ze to
      po prostu nie ma sensu, efekt nie zostaje osiagniety.
      Zastanawiam sie teraz jak to wlasciwie robic, bo nie jestem wrozka i nie mam
      pojecia kiedy ten moment sie zbliza.
      • nelka1313 mix-czyli wszystkiego po troszku ;-) 01.08.05, 21:54
        Po pierwsze gratulacje dla Moniki ,że obroniła! Po drugie gratulacje dla Madzi
        za nowe osiagnięcia i dla reszty maluszków, bo przeciez ciągle uczą się czegos
        nowego.
        My własnie wrócilismy z krótkiego wypadu nad morze(5 dni)Pogoda była taka
        sobie, trochę deszczu,trochę słonka.Prawdziwe nadmorskie lata było w piatek-pół
        dnia spędzilismy na plaży - Marta zaliczyła sobie na niej drzemkę.Piasek na
        plaży zrobiła na niej ogromneeee wrażenie,no i niestety nie uniknęłyśmy
        wpakowania go do buzi garściami.Dodam,że od piachu było dosłownie wszystko od
        czubka głowy aż po nóżki wink)).Trochę Marta nam się rozregulowała na tych
        wakacjach-chodziła spać koło12 w nocy, w dzień robiła po dwie drzemki no i
        gardziła normalnym jedzeniem z wyjatkiem gofrów, wafelków no i oczywiście
        cycula sad.Ogólnie z jedzeniem u nas kolejny dół ale nie będę sie o tym
        rozpisywać.

        Widzę,że uczycie maluszki nowych rzeczy.Powiem wam szczerze,że o nocniku nawet
        jeszcze nie myślałam.Ostatnio Marta jak zrobiła siusiu na podłogę- chwila
        baraszkowania bez pieluchy- wydała sie bardzo zdziwiona,że to z niej poleciało
        to siii wink)(kolejne nowe odkrycie).Z kupka niekapka zrezygnowałam już jakis
        czas temu.Butla jest wygodniejsza i łatwiejsza w utrzymaniu czystości.Mimo tego
        Martula umie pić zupełnie ładnie ze zwykłej szklanki-otrzywiści z grubego szkła
        i oczywiście trzymanej przeze mnie. Co do przewijania to nauczyłam się nawet
        przewijać ja gdy stoi wink))).

        A i jeszcze jedno, na wakacjach bylismy z kuzynka Marty-4,5 lat.Małe świetnie
        sie bawiły ze sobą.Wieczorem to były wręcz szaleństwa.Marta biegała w łóżeczku
        a Sara goniła ją wkoło.Każdy ranek zaczynała się od okrzyków pod
        drzwiamy "Ara!!" czyli Sara.
        Zauważyłam,że Marta zaczęła się robić straszna przylepą.Szczególnie wieczoren
        są całuski, cmoki, przytulanki.Z drugiej strony nauczyła się strasznie
        wymuszać.Jak sie jej tylko coś nie spodoba zaraz strasznie krzyczy sad( staram
        sie to ignorować ale nie zawsze pomoga.
        Bestia mała uczy się teraz wszystkiego w oszałamiającym tempie.Papa.
        przesyłanie buziaczków,piateczki, pokazywanie brzuszka, zdejmowanie
        skarpetek,tańce i spiewy duzo ostatnio tego się zrobiło.Umie tez pokazać
        paluszkiem na poszczególne osoby,gdy sie jej spytam gdzie jest ciocia, tata
        itp.
        To taki mój mix.Pozdrawiam wszystkich i mam nadzieje,że uda mi sie tu częściej
        zagladać.Tak na koniec to powiem,że szykuja nam sie wielkie zmiany-jestem na
        etapie szukania mieszkania we Wrocławiu, tak więc Moniko może będziemy
        sąsiadkami wink))

        papapapapa
        • tupelo Re: mix-czyli wszystkiego po troszku ;-) 01.08.05, 23:05
          Hello,
          ja jestem, tylko jakos tak ogarnia mnie zmeczenie. Babcia nam wyjechala na
          wakacje, troche mniej pomocy i od razu jestem nie do zycia.
          Elu, co za wiadomosc! No to rzeczywiscie bedziemy sasiadkami! Fajnie!

          Z nocnikowaniem tez jestem w kropce, bo Zosia sie do nocnika zupelnie
          uprzedzila. Ale kojarzy, ze e-e to kupka i ze robi sie ja do nocnika, tylko
          teraz nie chce na nim siadac, od razu wrzeszczy i robi strune. Wiec dalej mamy
          od nocnika przerwe, a bylo juz tak dobrze! Ale u nas bylo tak, ze Zosia nie
          wstrzymywala kupki. Kiedy mowila e-e i szybko sie ja wysadzilo, to zlapalismy
          co trzeba do nocnika, a kiedy sie przy tym za dlugo grzebalismy, to po prostu
          sie czasem nie zdazylo i juz.

          Zosia tez sie zrobila przylepa wieksza, bardziej widac jej przywiazanie, jej
          radosc z przebywania z nami, moze to taki wiek? A kiedy cos jest nie po jej
          mysli, to bunt! Wrzask i "da! da! da! da! da!".

          Rosie, a jak tam Kamilki bunty? Dalej sie tak zachowuje jak kiedys?

          Zupki, ktore mi wyszly (czyli zostaly zjedzone) to pomidorowa, brokulowa i
          krupniczek. Pomidorowa robilam na wywarze z miesia i warzyw, dodalam
          przetartego sporego pomidora, po uprzednim uduszeniu go na niewielkiej ilosci
          maselka. Poniewaz zupka byla dosyc wodnista, starlam jeszcze drobno ugotowana w
          wywarze marcheweczke i dodalam platki ryzowe. Brokulowa robilam na takim samym
          wywarze z miesa i warzyw, do wywaru dodalam rozdrobnione rozyczki brokulow, a
          kiedy byly miekkie, przetarlam zupke. Ugotowalam tez do niej kluseczki z zoltka
          i maki pszennej (osobno) i dodalam do zupki. Trzecia to krupniczek ugotowany na
          wywarze miesno-warzywnym (takim rosolku), do tego drobno starta marchewka,
          malutkie rozyczki brokula w malej ilosci i troche kaszki manny. Takie moje
          kulinarne przygody.

          A czy Wasze maluszki nazywaja jakos same siebie? Bo Zosia jakos nie... I czy
          wiedza, ze odbicie w lustrze to one same? To juz chyba wie.

          A jak sie zachowuja Wasze pociechy wzgledem obcych? Bo Zoficzek np. na
          spacerze, kiedy dystans jest zachowany, najchetniej by sie w kolko usmiechal i
          zaczepial innych. Ostatnio w sklepie co chwila widze: buzia usmiechnieta od
          ucha do ucha, a to ktos ja zaczepia. Ale z bliska sie wstydzi, trze buzie
          raczkami, odwraca sie, czasami robi podkowke...

          To na razie tyle, ide spac.

          Nienawidze tych pobudek 5-6 rano!

          Monika
          • werata Re: mix i podziekowanie od M. 02.08.05, 13:50
            M. chwilowo uspokojony - znaczy sie inne dzieci tez czasem tak maja wink))

            Milo czytac o dokonaniach Waszych malenstw. Pozwolcie i mi sie pochwalic.
            Tomaszek zaczal chodzic, ale w warunkach niezwyklych, chyba z Madzia Joli ma
            cos wspolnego - potrzebowal audytorium. Bylismy na obiedzie w takim klubie, co
            to w pomieszczeniu jest podwyzszenie, czyli scena, nad nia wisi sobie podobizna
            Milosciwie Panujacej nam Krolowej Elzbiety. I pod okiem Krolowej (oraz
            rodzicow) Tomasz zdecydowal sie przespacerowac po scenie. Ma to po tatusiu ;-
            ))) - lubi wystepy publiczne hihihihi.

            Piszecie, ze Wasze dziewczyny to przylepki: i prosze - duza roznica - moj synek
            jakos nie przejawia takich potrzeb. Ucze Go: "daj buziaka" ale na nic...Buziaka
            jak nie bylo, tak nie ma. Cierpliwie czekam. Oczywiscie jak ja zainicjuje to
            tak, ale na sama prosbe brak reakcji.

            O nocnikowaniu jeszcze nie mysle.
            Co do pytania Rosie o nazywanie samych siebie, to Tomcio nie widzi takiej
            potrzeby, natomiast reaguje na swoje imie, wypowiadane w najrozmaitszy sposob z
            roznym akcentem itp.

            I straaaaasznie zaczepialski jest: rozsyla usmiechy, buziaczki, jak ktos nie
            reaguje to zacznie bawic sie w "a ku ku" az osoba "zmieknie" i sie usmiechnie.

            Ludzie Go uwielbiaja, zawsze tak bylo, ze przyciagal uwage innych. To tez po
            tatusiu wink

            A czy Wasze dziewczyny maja juz jakies uzewnetrznione cechy po kims? Napiszcie!

            Acha, moj Tomek to skorka zdjeta z taty - pewnie widzialyscie na zdjeciach.
            ***
            Jesli ktoras z Was zapragnie zmiany klimatu - to zapraszamy!!!

            paaaaaaaaa!
            • aninia1 mix i podziekowania 02.08.05, 16:40
              Dziewczyny!!

              Dziekuje za zyczenia imieninowe! Zdecydowanie bardziej lubie je od tych
              urodzinowychsmile)Rosie-spoznione ale szczere!!
              Przewijak-hmm-nigdy czegos takiego nie miałyśmy.Przewijanie odbywa sie
              wroznych miejscach: łozko,kanapa a ostatnio w poczekalni w banku (...)niestety
              czeste ucieczki są na porzadku dziennym!Musialam zastosowac (bardzo mi przykro
              z tego powodu)..przemoc.Młoda najchetniej biega z gołą pupka i nic na to nie
              poradzesmileJak tylko poczuje sie uwolniona z pieluchy to zaraz czmycha
              zszybkoscia swiatła!
              Poza tym ,tak jak piszecie,zauwazam syndrom PRZYLEPKI.Pola wszedzie za mna
              chodzi i nie przeszkadza jej ,że krece sie po domu i chodze w te i spowrotem.
              Nocnik jest,jak najbardziej w uzytku.
              Co do zabawek to duzym zainteresowaniem cieszą sie korale -sama je sobie
              zakłada na szyje!W polu zainteresowaN:
              piloty,telefony,breloczki,pudelka,buteleczki,wstazeczki,shaker do drinkowsmile)
              Apetyt niestety jakos podupadł,moze to za sprawa ty7ch upałów?Tylko kaszka
              manna chyba trzyma ja przy zyciu: pol LITRA na kolacje!@!!@

              pozdrawiam i zmykam,bo dziecko szaleje !!

              pa-pa!
        • rosie.rosie totalny mix!!! 04.08.05, 21:11
          O kurcze, ale napisalyscie, juz od dwoch dni sie zbieram do pisania smile serio!

          Podobnie jak Wasze male bestyjki, Kamilka tez stala sie ostatnio ogromna
          przylpa. Lubi sie przytulac, czasem da obslinionego buziaka, lubi jak sie ja
          mocno przytula i buja.
          Podobnie z zachowaniem w miejscach publicznych, z wielka radoscia rozsyla na
          prawo i na lewo usmiechy i zaczepia kogo sie tylko da. To chyba taki wiek,
          skoro wszystkie tak robia.
          Co do nazywania samej siebie to Kamilka tego nie robi, no chyba, ze jeszcze nie
          odszyfrowalam. Oprocz wszedobylskiego 'oko' mowi cos tam po swojemu i jeszcze
          nie zawsze wiem o co jej chodzi. W kazdym razie ostatnio probuje mowic 'pilka'.
          A w lustrze uwielbia sie przegladac i calowac!

          Gratulacje dla chodzacego Tomaszka! Rzeczywiscie, motywacji potrzebowalwink
          Weratko, ja potrzebuje zmiany klimatu!!! Jestem typem co to dlugo nie usiedzi w
          jednym miejscu, ale na razie musialam przystopowac, wiadomo.

          W przeciwienstwie do Poli Kamilka ostatnio dostala apetytu, albo ja jej po
          prostu nie docenialam i karmilam za malo.
          Ania, jakbys o tym pol litrze kaszy napisala jeszcze tydzien temu to bym Ci nie
          uwierzyla, ale teraz juz wiem ze wszystko jest mozliwe i takie dziecie potrafi
          zjesc.

          No to tyle, nie przynudzam dzis dluzej, bo pewnie dlugo nie wytrzymam i znow
          sie zaraz odezwe.

          Aha, jeszcze o Kamilkowych wybrykach, Monika pytala.
          Lepiej, lepiej, byle nie zapeszac. To wszystko bylo najwyrazniej wynikiem
          ograniczenia cycusia, sama nie wiem, moze nie byla jeszcze na to gotowa, a ja..
          eh, trudne to wszystko, ale napisze o moich rozterkach innym razem, bo maz w
          kolejce do kompa stoi.

          Dobrej nocki.
          • tupelo Pytanie do Rosie o "Język niemowląt" 04.08.05, 22:25
            Rosie, wiem, ze masz te ksiażkę. Czy mogłabyś mi napisać, czy metoda usypiania
            wg zaklinaczki jest tylko dla takich maluszków, czy można ja jeszcze stosować u
            takich jak nasze? Czy nadal polega to na "podnies i poloz"? Czyli uspokajamy
            dziecko w pionie, przytulajac, ale nie wykonujac zadnego lulania itp. i
            odkladamy, a potem znow i znow i znow...
            Ja juz nie moge lulac. Prawa reka mi wysiadla, boli jak diabli, boje sie, ze to
            jakas kontuzja. Boje sie placzu, ale jestem juz zdesperowana. Nie bede czekac,
            aż Mała będzie bardziej rozumna i będzie jej mozna wytłumaczyć, tym bardziej,
            że może wcale nie da sobie wytłumaczyć.
            Bu!
            • aninia1 Re: Monia 05.08.05, 10:15
              Hej!

              Monika ,chcesz ja podnosic i odkladac ,kiedy dziecko wazy ok ponad 10kg??
              My mamy taka metode,ze klade sie razem z coreczka i ona sobie (no cuz)skacze po
              mnie i baraszkuje ( no chyba,ze polknie te pol litra kaszki,to wtedy nie ma
              sily i pada jak kawkasmile)Pobawi sie chwilke,troche ja przytrzymam i ona sama
              zasypia! nie ma mmowy o lulaniu czy podnoszeniu i odkladaniu,ale to chyba inna
              sprawa ...Nie wiem czy to jest najlepsza metoda ale przynajmniej nie obarcza za
              bardzo kregosłupasmile
              To na razie!
              • tupelo Re: Monia 05.08.05, 11:05
                Hej Aniu!
                Próbowałm tak też. Zosia wtedy szaleje po całym łóżku, a kiedy się ją
                przytrzymuje, to wrzeszczy, robi strunę itp. Nie potrafi się wyciszyć. Tak
                sobie myślę, że może przez parę dni tak ją będziemy podnosić i odkładać, aż
                wreszcie załapie i nauczy się samodzielnego zasypiania. Lepsze to, niż lulanie
                po 20 minut, bo nawet jeśli nie kręgosłup, to ręce mi wysyadają.
                Waży 10 kg 650 g...
                Był taki czas, trwało to około miesiąca, kiedy potrafiła sama zasnąć przy mnie,
                po prostu spokojnie lażała, ja jej opowiadałam bajki, wierszyki i po jakimś
                czasie zasypiała. A teraz są szaleństwa na całego. I to pomimo tego, że jest
                zmęczona, chce spać, przymarudza, a jednak nie chce się położyć i wyciszyć,
                walczy ze snem.
                No zrobiliśmy ten błąd, że ją lulaliśmy. Ale wynikło to z różnych czynników,
                m.in. z kolki. Wcześniej nie skończyliśmy z tym, bo żal było dziecka, tego
                ryku, a teraz jesteśmy już u kresu sił, tym bardziej, że czasami w nocy też
                trzeba ja podlulać, np. o 5 rano, kiedy się chce, żeby pospała jeszcze godzinkę.
                Nie może być wszystko ładne-sliczne i różowe...

                Ale dzięki za radę.
                Buziaczki i uściski dla Poli
            • rosie.rosie Re: Pytanie do Rosie o "Język niemowląt" 05.08.05, 14:25
              Moniko, sprawdz poczte.

              Jesli chodzi o usypianie to my czasem wciaz stosujemy te metode podnies-poloz.
              Niestety Kamilka nie zawsze polozy sie grzecznie i zasnie. Czasem podnosi sie i
              staje i trzeba ja klasc. Wole to niz bujanie od ktorego ja dawno odzwyczailismy
              i jedynie w ekstremalnych wypadkach stosujemy, gdy juz nic nie dziala.
              Ale roznie to u nas jest z tym zasypianiem, dzis np. Kamilka usnela mi na
              rekach. Lezala juz w lozeczku, ale za oknem robia nam nowy chodnik i akurat
              cieli kostke brukowa - huk nie z tej ziemi, oczywiscie nie mogla usnac i bardzo
              plakala, wzielam ja na rece, przytulilam brzuszek do brzuszka a ona od razu
              oparla swoja glowke na moim ramieniu i szybko tak zasnela.
              Przewaznie jest kladziona w lozeczku i glaskana w ulubionych miejscach, czasem
              jak widze ze ma problemy z zasnieciem to cos tam jej mrucze.
              Tracy Hogg proponuje nauczenie dziecka zasypiania bez udzilau rodzica, po
              prostu polozenie i wyjscie z pokoju tak aby dziecko samo nauczylo sie zasypiac.
              Opisuje jak do tego dojsc malymi kroczkami, bo nie jest zwolenniczka
              pozostawienia placzacego dziecka samego az do wyplakania sie.
              Ja na razie uwazam, ze i tak duzo osiagnelismy i lubie patrzec na Miske jak
              zasypia. Poza tym chyba Kamilce tez jest przyjemniej zasypiac przy mnie niz
              samej w pokoju.
              Kregoslup moj oczywiscie ostatnio wysiada. To chyba przez to wiszenie nad
              lozeczkiem w trakcie glaskaniasad Takie trzymanie na rekach to dla mnie chyba
              lepsze bo nie obciaza tak kregoslupa w czesci ledzwiowej, ktora ma powyginana
              strasznie. Po prostu staramy sie ostatnio ograniczac z tymi pieszczotamisad

              Aha, piszesz, ze boisz sie placzu. Ja tez balam sie, ze tego nie zniose i
              ulegne. Nastawilam sie psychicznie na 2 godziny placzu a tu ku mojemy
              zaskoczeniu pierwsze razy trwalo to 20min. To oczywiscie w trakcie usypiania i
              tak wydaje sie wiecznoscia, ale jakiez bylo moje mile rozczarowanie, ze Kamilka
              tak dlugo nie musiala sie meczyc.

              Powodzenia.
              Trzymam kciuki za Was.
              • nelka1313 Re: Pytanie do Rosie o "Język niemowląt" 05.08.05, 21:06
                Oj widzę,że jesteśmy daleko za murzynami-jesli chodzi o usypianie.Marta ciągle
                zasypia przy piersi, zarówno wieczorem jak i po południu.Czasem uda się na
                spacerze ale nie za często.Próbowałam przetrzymać ją bez piersi ale nie daje
                rady, doszłam do 30 minut wrzasku i odpuściłam.Chyba u nas jedyna metodą bedzie
                mój wyjazd na wieczór i zostawienie sprawy babci sad((.Ale nie spieszno mi do
                tego.Widzę,że jestem też prawie jedyna karmiącą-no Rosie dzięki tobie
                to "prawie" wink).Niestety Marta to niejadek i tak jestem szczęśliwa,że zaczeła
                mi jeść trochę obiadków i kolacji a mleko ma 2-3razy dzienne.Niestety ostatnio
                zaczeła sie budzić na mle.. o 4 rano-a juz tak ładnie przesypała noc.
                No i jak was tak sobie czytam to uświadamiam sobie,że jeśli chodzi o sprawy
                nocnikowo-jedzeniowo-spaniowe to jesteśmu dalekooo za wami.

                Z nowości to Marta nauczyła się mówić"KA KA" jest to wręcz urocze, bo wymawia
                to jakoś tak gardłowo(mało sie nie udusiłam jak to usłyszałam bo właśnie jadłam)
                Do tej pory mówiła mama, tata i całą reszte na "A" Adzia-dziadzia, Aba-Saba-
                nasz pies, Ara-Sara, Au Au-na pieska i HAha na konika.A tu nagle KA KA wink))).
                Zauważyłam też,że strasznie szybko się uczy nowych rzeczy a szczególnie tego
                gdzie można coś zbroić.Ulubione zajęcie to wysypywanie ziemi z doniczek.Bestia
                mała wie,że jej tego nie wolno i z reguły usłyszę odgłos piachu na podłodze i
                tupot nóżek uciekającego bąbla wink).Ale na usprawiedliwienie podchodzi za
                chwile do kwiatka pokazuje na niego paluszkiem kręci głowką na NIE i grozi
                paluszkiem-niu niu wink)))).

                Co do podobieństwa do rodziców to wiekszość znajomych i rodziny twierdzi,że
                to "mały Piotruś" Robi się chuda i długa, wyglada jak mały łobuz i z zacięciem
                gra w piłe(choc to na pewno nie po tatusiu).Czasami smiejemy sie,że mamy małego
                Filipka wink)).
                Do lusterka uwielbia się śmiać i pokazywać język, ale chyba nie zastanawiała
                sie jeszcze kto tam jest w tym odbiciu.

                to chyba wszystko co mi sie przypomniało,ide spac bo ostatnio sypiam po 3
                godziny,,,,,

                pozdrawiamy wszystkich papa
                • tupelo Re: Pytanie do Rosie o "Język niemowląt" 05.08.05, 21:59
                  Rosie, dziekuje Ci bardzo za ksiazeczke, postaram sie tez dotrzec do "Jezyka
                  dwulatka".
                  Boje sie placzu, ale placz i tak jest, taki bez lez, po prostu wrzask,
                  mniejszy, jesli sie ja buja, kiedy ja ja bujam, prawie go nie ma. Kiedy lula
                  maz, wije sie, walczy... wrzeszczy. Kiedy zostawiam ja sama, wrzask
                  przypomina... nie wiem, co przypomina, ale jest straszny, to ryk na calego, z
                  lezkami i zasmarkanym noskiem. Probowalam ja dzisiaj przytulic, przytrzymac,
                  ale nie wyobrazacie sobie, ile ma sily, jak sie wyrywa, w kolko siada, turla
                  sie, raczkuje. Lulana zasnela w ciagu 15 minut, ale dla moich zmeczonych rak to
                  jest jak wiecznosc. Cyca juz nie ma. Swieto, jak zasnie przy butli, juz nawet
                  nie przejmuje sie zabkami, tylko ciesze sie, ze tym razem nie trzeba bylo
                  nosic. Ale tak sie zdarza gora raz na tydzien, kiedy jest bardzo zmeczona.
                  Dzisiaj pomimo zmeczenia sie nie udalo.
                  Nie chce Was tym zanudzac, ale jest to dla mnie wielki problem, ktory odbiera
                  naprawde duzo sil...

                  Zosia jest podobna do taty. Przynajmniej tak mowi wiekszosc znajomych. Ale jak
                  sie wezmie moje zdjecia z dziecinstwa, ma sie wrazenie, ze to prawie ja, tylko
                  buzia bardziej okragla. Mnie osobiscie sie wydaje, ze to idealna mieszanka,
                  taki MIX. Hihihi...

                  Z nowych slow ostatnio jest "ziaba" na "żabę" i oczywiście "kum kum". No i od
                  jakiegos tygodnia "pacie", "paciel" - to spacer. Slodka jest. Urocza. Uwielbiam
                  ja. Ale to zasypianie jest okropne!

                  Jutro idziemy do znajomych na slub i przyjecie. Zosia urzeduje z dziadkami.

                  Buziaki

                  Monika
                  • rosie.rosie nasza Zosia samosia 05.08.05, 22:34
                    Moniko, czyli rozumiem, ze Zosia placze nawet przy lulaniu na rekach, tak, tyle
                    tylko, ze trwa to krocej?
                    Wiesz co? U nas od kiedy Kamilka zasypia jak czlowiek, czyli w lozeczku w
                    pozycji poziomej to trwa to na prawde krocej niz przedtem, gdy stosowalismy
                    rozne dziwne uniki zeby ja tylko uspic. Ponoc takie machanie dzieckiem wcale go
                    niespecjalnie uspokaja a wrecz odwrotnie. Faktem jest, ze pewnie teraz kojarzy
                    to ze snem, ale ogolnie, nie wiem, chociaz kazde dzicko jest inne..
                    Moim zdaniem warto kilka dni lub nawet tygodni poswiecic na zmiane, bo Ty tu
                    tez jestes wazna.

                    Co do taty. Wiesz, moj maz nie nalezy do tych najbardziej zaangazowanych
                    tatusiow. Kiedys, wiadomo, Kamilka zasypiala przy piersi, ale od czasu gdy ja
                    odstawilam od tych nocnych karmien i odzwyczailam od zasypiania przy piersi to
                    tata jest mistrzem w usypianiu, chociaz nigdy wczesniej tego nie robil i w
                    ogole, no nie powiem ze malo ale duzo mniej ode mnie robi przy Kamilce.
                    Facet ma inne podejscie i chwala mu za to. Gdyby nie konsekwencja mojego meza
                    to pewnie dalej byloby u nas tak jak dawniej. Moze pozwol swojemu mezowi zeby
                    to on sprobowal z Zosia tak po swojemu, a moze to wiele wniesc nowego - sama
                    sie zdziwisz.

                    A jak jest z dziadkami? Piszesz, ze beda jutro z Zosia. Jesli sa w stanie to
                    moze niech oni sprobuja po nowemu. Wierz mi ja nie sugeruje zebys przerzucala
                    to na innych ale o cos innego.
                    Zauwazylam, ze Kamilka zupelnie inaczej zachowuje sie przy mnie jak jestesmy
                    same w domu, inaczej sama z mezem, inaczej jak jestesmy we troje a z dziadkami
                    i innymi jeszcze inaczej. U nas maz troche inaczej ja usypia niz ja i to jej
                    odpowiada. Ona rozumie juz ze z tata jest tak a z mama inaczej i nie wymaga juz
                    od wszystkich tego samego, ale kojarzy zachowania z osobami.
                    I wracajac do dziadkow. Gdy zostawilismy kiedys Kamilke z moimi rodzicami, a
                    niestety byl to okres dosc trudny w zasypianiu, moja mama nie miala zdanych
                    problemow z uspieniem Kamilki. Ona po prostu troche z rezerwa podchodzi do
                    nich, bo wiadomo mniej zna niz nas i wowczas jest bardzo grzeczna i potulna i
                    nawet grzecznie im zasnelasmile

                    To tyle mi przyszlo do glowy.
                    Sama wiesz co dla Zosi bedzie najlepsze i najmniej bolesne w tych zmianach.
                    • tupelo Re: nasza Zosia nie-samosia 07.08.05, 20:12
                      Witam i dziękuję za rady!
                      Wczoraj było tak, że wyszliśmy na godzinkę z wesela, żeby przewieźć Zosię od
                      dziadków do naszego mieszkania, Zosia zasnęła w samochodzie i tak wyglądało
                      wczorajsze lulanie.
                      Co do zostawienia Zosi komuś innemu na usypianie to myślę, że jest to bardzo
                      dobry pomysł, tylko ciężko, tak ciężko mi po prostu się wyłączyć. Jeśli będę
                      wtedy w domu i usłyszę straszny ryk to nie wytrzymam i wejdę i ją wezmę i
                      ululam. Najlepiej byłoby wtedy po prostu wyjść z domu, ale chyba by mnie nerwy
                      zżarły, że ja gdzieś siedzę, np. na ciachu, a moja Zosia w domu komuś ryczy w
                      niebogłosy. Przy mężu ryczy okrutnie. U mnie na rękach ryczy minimalnie, lulam
                      ją delikatnie i myślę, że to jednak ją uspokaja, mąż lula ją badziej
                      dynamicznie i myślę, że to właśnie jej nie odpowiada. Moja mama jest trochę
                      schorowana, ma kontuzję barku, więc nosic jej nie może, a poza tym też jest za
                      tym, żeby Zosia nie płakała. Co do respektu, to chyba jest do innych (nie-
                      rodziców) u Zosi dystans, ale gdyby przyszło do usypiania, to myślę, bo ją
                      znam, że ten dystans pryśnie i będzie ryk.
                      Dzisiaj wzięliśmy książeczki. I to chyba dobry trop, bo ona się na tym skupi, a
                      jak się skupi, to się wyciszy i łatwiej złapie ją sen. Dziś lulałam ją tylko
                      chwilkę, może minutkę, lekko kołysałam, potem z nią usiadłam i jakoś zasnęła.
                      Ale była bardzo zmęczona, bo w dzień spała tylko godzinkę. W nocy, jeśli
                      płacze, to nie lulamy jej, tylko głaszczemy po pleckach. Tylko że dziś tych
                      głaskań było chyba ze trzy razy.
                      Zmiany muszą nastapić. Następują. Już się jej nie da lulać, poza tym to nie
                      niemowlę, ale już całkiem spora dziewczynka. Chcemy to zrobić małymi kroczkami
                      i jak najbardziej delikatnie, ale jeśli nic nie zadziała, to trudno, przygotuję
                      się i na ryki.
    • tupelo Zosia szykuje się do pierwszego kroczku 07.08.05, 20:14
      Chodzi z pomocą coraz bardziej sprawnie, jest coraz bardziej pewna, szybka,
      czasami próbujemy ją stymulować, żeby się puściła i zrobiła samodzielny krok i
      chyba jesteśmy blisko, przynajmniej tak nam się wydaje. Myślę, że w ciągu
      najbliżyszch 3 tygodni to się stanie.
      • nelka1313 Re: Zosia szykuje się do pierwszego kroczku 07.08.05, 22:47
        hej Monika to widzę,że szykuje się wam wielka zmiana.To dopiero będzie jak
        Zosia zacznie chodzić,potem biegać i koniec z spokojem na pweno nie popuści
        niczemu ciekawemy w zasięgu jej reki wink).
        Co do usypania to jestem w podobnej sytuacji i chyba podobnej desperacji.Marta
        zrobiła sobie ze mnie smoczka.Wieczorem jeszcze to jakoś znoszę ale w nocy juz
        mam czasem serdecznie dosć.Przyssa się taki smok i co chcę ją odłozyć ryk! Ale
        moja desperacja rośnie.Czuję,że ten moment jest blisko.Nie mogę ostatnio spać w
        nocy, usypiam koło 3, Marta budzi mnie koło 4 więć co za różnica,moge ja nosic
        do rana.Tak nie śpię a ona może w końcu oduczy się tego dojenia.Mam wrażenie,że
        jeszcze jedna taka noc jak dziś i stanie sie jak piszę....

        U nas ostatnio na całego KAKAKAKA wink).Dzisiaj Marta miała gości i musze
        powiedzieć,że bardzo mnie zdziwiło jak wędrowała od jednej cioci do drugiej
        rozdajac buziaki.Kiedys miała większy dystans do ludzi, teraz widzę,że zrobiła
        się bardziej odważna.

        pozdrawiam papapa
        • tupelo Re: Zosia szykuje się do pierwszego kroczku 07.08.05, 22:54
          Elu, współczuję tych nieprzespanych nocy, ja też w nocy nie mam lekko, ale nie
          aż tak... Tak na dłuższą metę to jest bardzo niezdrowe, zmęczenie się
          nawarstwia, prawie nie masz swojego życia...
          Chcemy zaspokajać potrzeby naszych ukochanych maleństw, ale czasami dojrzewamy
          do tego, by w końcu powiedzieć nie, tak dla siebie, ale też i dla nich, bo mama
          wyspana, wypoczęta to mama szczęśliwsza, lepsza...
          Prawda?
          Elu, podziwiam Cię, bo i tak długo wytrzymałaś. Życzę Ci wytrwałości i sił i
          żeby odbyło się to jak najmniej boleśnie dla Martusi!
          Dużo dobrego dla Was
          M.
        • rosie.rosie a martusia lubi cycusia;-) 11.08.05, 00:00
          Ela, podziwiam Cie na prawde.

          U mnie kryzys w karmieniach nocnych pojawil sie jak Kamilka budzila sie co 2
          lub 1,5 godziny i dawalo sie ja uspic tylko piersia oraz gdy w miedzyczasie
          wybudzala sie nie wiadomo z jakiego powodu. Spala bardzo czujnie. Poza tym jej
          rozpychanie sie w naszym lozku i spanie w poprzek oraz budzenie nas kopniakami
          po glowie to wszystko spowodowalo, ze nie mialam juz sily ja karmic w nocy.
          Chociaz planowalam odstawienie dopiero na jesieni to stalo sie tak nagle na
          poczatku lipca.
          Teraz karmie raz lub dwa razy. Kamilka spi w swoim lozeczku, tylko po rannym
          karmieniu laduje u nas w lozku na przytulanko lub krotka drzemke.
          Spi o niebo lepiej, budzi sie czasem gdy wypadnie jej smoczek. Generalnie moge
          sie pochwalic ze przesypia juz noce. Czasem trzeba do niej wstac, ale to juz
          meza robota, ja w koncu musze odpoczac po tych 13-tu miesiacach zarywanych
          nocywink

          Teraz oczywiscie mam czasem wyrzuty ze moze za wczesnie to sie stalo, ale w
          koncu ten moment i tak musialby nadejsc i pewnie bym miala te same rozterki.
          Kamilka tez to oczywiscie przezyla o czym juz pisalam.

          Wszystkiego dobrego i powodzenia w tym cokolwiek postanowisz, bo jako mama
          wiesz najlepiej co dla Was obu bedzie dobre.
    • tupelo Mamy pierwsze kroczki!!! 10.08.05, 21:12
      Od mamy do taty, od taty do mamy, podoba się jej jak nie wiem. To dopiero
      początek, wiem, ale tak bardzo się z tego cieszę!!!
      Zrobiła nam prezent, jutro mamy 4 rocznicę ślubu!
      Buziaki dla Was i Waszych maluchów.
      M.
      • rosie.rosie Re: Mamy pierwsze kroczki!!! 10.08.05, 23:47
        Gratulacje dla Zosi!
        I wszystkiego naj dla rodzicow!
        • nelka1313 Re: Mamy pierwsze kroczki!!! 11.08.05, 12:53
          Gratulacje dla Zosi!Teraz to się zacznie wink

          Dzięki Rosie za słowa otuchy.Z tego co piszesz Kamilka używa smoczka.Też się
          nad tym zastanawiam, tylko jakoś nie wiem czy to ma sens skoro jest wychowana
          bez smoka-sztucznego, bo ostatnio ja robie jako smoczek-teraz nagle ja
          uczyć.Trochę jestem w kropce i nie wiem jak się zabrać do odstawienia.Marta
          zaczęła już w miarę normalnie jeść-cycuś tylko rano i wieczorem.Dojrzewam do
          odstawienia jej, na pierwszy ogień pójdzie noc, potem popołudniowa drzemka-już
          się przyzwyczaja powolutku do mleka z proszku(na razie tylko po 60ml-ale zawsze
          coś).Zdaje sobie sprawę,że te nocne pobudki spowodowane są tym,że nie umie sama
          zasnąć gdy się rozbudzi i potrzebuje cycula uncertain.
          Dziewczyny może macie jakieś sugestie albo jakąś mądrą literaturę na ten temat?

          Pozdrawiam

          ps.złapało mnie jakieś straszne wirusisko, bleee-macie jakies cudowne sposoby
          na przepędzenie zmory, bo w sobotę dziadkowie zabieraja nas nad morze a chce
          dożyć tej chwili..

          papapap
          • rosie.rosie Re: a martusia.. 11.08.05, 14:20
            elu,
            chyba rzeczywiscie nie ma sensu przyzwyczajac teraz do smoczka
            poza tym, mowiac szczerze to u nas on niewiele pomogl przy odzwyczajaniu od
            piersi
            ja myslalam nawet o podawaniu butelki z woda, wtedy gdy kamilka bedzie sie w
            nocy budzila na piers - ale za zadne skarby jej nie chciala
            nie wiem, lap sie roznych sposobow

            masz jezyk niemowlat?
            moze tam cos ciekawego jeszcze wynajdziesz

            ela zdrowka zycze, nie wiem co ci radzic na przepedzenie wirusa,
            monika jest z medycznej rodzinywink
            je tez niestety jestem obolala, bo mialam ostatnio usowana osemke sad((

            a w sobote wyjezdzamy na 3 dni do meza rodzinki, kamilki prababci i innych
            pociotek
            oby pogoda sie zmienila, trzymajcie kciuki
            zazdroszcze tego morza

            ciao
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka