Dodaj do ulubionych

Luty 2003- Druga część:-))

    • edytaiola Re: jeszcze troche i 2 latka.... 28.12.04, 14:44
      No właśnie a ja coraz częściej mam uczucie że
      przez ten rok strasznie dużo straciłam chwil z życia mojego dziecka
      kiedy przychodze do domu słysze a Ola to a Ola tamto
      potem troche się ogarne zjem pobawie się z małą pranie sprzątanie itp
      i te 4 ha mija momentalnie
      mała idzie spać....................
      Niestety pracować musze..ale tak i smutno


      P.S witamy Fionne z zaświatów smile))
      • monique76 Re: jeszcze troche i 2 latka.... 28.12.04, 17:27
        No niestety Edyta, mam dokladnie takie same odczucia... Spedzam z Dominika
        strasznie malo czasu i kazda wolna chwile chce spedzac razem z nia...I efekt
        jest taki, ze jutrzejsze wyjscie na piwo ze znajomymi wcale w zasadzie mnie nie
        cieszy... Bo z jednej strony to fajnie posiedziec z nimi i pogadac, ale z
        drugiej strony to sa minuty zabrane malej.... M.in. dlatego tak ograniczam
        wyjscia bez Dominiki... I dlatego tak lubie spotykac sie z Wamismile Bo wtedy nie
        mam problemu, ze mala zostaje w domu smile
        A pracowac tez niestety muszesad Co najgorsze praca teraz, po macierzynskim, w
        ogole nie daje mi satysfakcji, wiec mam podwojnego dolasad W zasadzie
        potrojnego, bo dochodzi koszmarna pogoda i brak sloncasmile
        • fringilla Re: jeszcze troche i 2 latka.... 28.12.04, 20:38
          He, tak sobie myślę, że urlop macierzyński powinien trwać około dwóch lat. Po
          tym okresie kobieta wracałaby do prcy z pieśnią na ustach i skrzydłami u
          ramion wink Ja z Natalia byłam baaarzo krótko w pierwszym roku jej zycia i wiele
          straciłam. Potem juz było lepiej, zrobiłam rok przerwy, a potem z kazdym rokiem
          na studiach miałam mniej zajęć i wiecej czasu dla niej, a jednoczyćnie na tyle
          duzo innych spraw, żeby nie zwariować. Choc i tak wiele starciłam z punktu
          wizenia kariery zawodowej, bo gdy moje koleżanki z roku spędzały wakacje
          biegając po korytarzach w Polityce czy Rzepie, ja wolałam jechać z dzieckiem
          nad morze... Ale nie żałuję, jedyne czego nie moge sobie darować to rezygnacji
          ze stypendium w Oxfordzie, wszyscy mnie namawiali żebym jechała, łącznie z moim
          mężem, ale ja nie chciałam się rozstać z młodą na trzy miesiące. No ale nie ma
          tego złego... Dlatego załozyłam sobie że przy drugim dziecku będę w domu przez
          trzy lata. Ale juz głupieję i mam dośc, gdybym znalazła jakieś zajęcie, ktore
          nie byłoby praca na pełen etet bardzo bym była zadowolona. Jak patrze na moje
          koleżanki, których nie ma w domu po 10 godzin dziennie to zgadzam się z moja
          teściową, ktora twierdzi, że kobiety powinny pracowac na pół etatu.

          A ja byłam dziś z Natalą na łyżwach. Na lodowisku prze Pałacem Młodzieży. Mam
          tyle wspommnień związanych z tym miejscem, że ogarnął mnie melancholijny
          nastrój. Z lodowiska wiać okna pracowni ceramicznej... Ech, co ja tu będę
          smęcić. Jestem juz chyba strasznie stara wink
          • annapk Re: jeszcze troche i 2 latka.... 28.12.04, 22:44
            I ja mam kaca moralnego. Chyba nie ma żadna z nas tak łatwo. W domu nudzimy się
            i wściekamy a w pracy rwiemy się do domu. Dobrze, że ja chociaż mam
            nienormowany czas pracy. Gratulację dla Oli, teraz pójdzie już łatwiej.
            Mój Wiktor niestety katuje 2 tydzień zapalenie oskrzeli, nawet postawione bańki
            na wiele się nie zdały. Myślęże jednak na Sylwestra da się wyjechać. No i
            właśnie z dzieckiem ,bo jest już duże, czy razem bo przezież jeszcze taki mały?
            Ja nie umiałabym bawić się bez niego.. Czy to już narkotyK? Nadopiekuńczość?
            Codziennie mówi nowe trudne słowa, czy wolno mi ten moment przegapić?
            • monique76 Re: jeszcze troche i 2 latka.... 28.12.04, 23:05
              No wlasnie gratulacje dla Oli!! juz wiem o czym zapomnialam napisacsmile

              A czy chec siedzenia z wlasnych dzieckiem to nadopiekunczosc? Może i tak, ale
              mi z tym dobrze smile Przegapilam juz tyle waznych momentow w rozwoju mojego
              dziecka, ze szkoda mi tych chwil, kiedy to bez Dominiki bylabym z wlasnego
              wyboru, a nie z przymusu. Ja np nie wyobrazam sobie wyslania Dominiki na
              weekend z dziadkami na wies.. Nie dlatego, ze oni sobie nie poradza, bo o to
              akurat jestem spokojna. Ale po prostu ja za nia zwyczajnie tesknie i nie
              potrzebuje odpoczywac od dziecka. Weekendy to jedyne dni kiedy od rana do
              wieczora jestesmy razem. I nie powiem, nieraz w niedziele wieczorem mysle o
              pracy z niejaka przyjemnosciasmile ale mimo wszystko malej na weekend nie
              puszczamsmile
          • monique76 Re: jeszcze troche i 2 latka.... 28.12.04, 22:53
            Zgadza sie - kobieta powinna pracowac na pol etatu... wtedy bylby i wilk syty,
            i owca cala... Ale niestety nie zawsze jest to wykonalne... Mnie zycie nauczylo
            tylko jednego.. jezeli nadal bede pracowac tu, gdzie pracuje i zajde w druga
            ciaze, to od samego poczatku pojde na zwolnienie, nawet jak bede sie
            wysmienicie czula. Spedze wtedy wiecej czasu z Dominika, a praca... coz - w
            pierwszej ciazy pracowalam cala ciaze z jednym krotkim zwolnieniem, do pracy
            wrocilam zaraz po urlopach: macierzynskim i wypoczynkowym... i co z tego
            mialam? dostalam nowe obowiazki, ktore spowodowaly zjazd w karierze zawodowej
            do samego poczateczku pracy w firmie... I dokladnie tak samo bylo z
            dziewczynami, ktore cala ciaze spedzaly na zwolnieniu... Wiec kolejnym razem
            nie zamierzam byc w porzadku wobec firmy, przychodzic na zwolnieniu (bo to mi
            siw tez zdarzylo) itp...
            • edytaiola Re: jeszcze troche i 2 latka.... 29.12.04, 09:19
              Monika ja tak zrobiłam
              zwolnienie w 4 miesiącu i w pracy pojawiłam się dopiero po urlopie
              wypoczynkowym,
              nie wiem czy pisałam o tym
              ale kiedy jechaliśmy w listopadzie na pogrzeb do Szwecji Ola została z babcią i
              dziadkiem, podróż do Gdyni OK, pierwsze godziny na promie OK ale potem
              załapałam takiego doła, że jak ja mogłam ją zostawić na tak długo, to nic że
              podróż męcząca, że zimno cholera powinnam ją zabrać, czułam się jak wyrodna
              matka, macocha, Krzysiek starał się mnie pociesać ale potem przyznała mi racje
              i stwierdził że - już nigdy gnojka nie zostawimy na tak długo.
              • idaro Re: jeszcze troche i 2 latka.... 29.12.04, 11:56
                To mnie dzisiaj troche zdolowalyscie. W marcu moj maz zaplanowal niespodzianke -
                wypad na pare dni do jakiegos kraju w Europie. Wiem tylko tyle. Pytal, ile
                wytrzymam bez Idy. Powiedzialam, ze najwyzej weekend, ale chyba planuje na
                dluzej. I znowu zaczelam sie martwic, zamiast cieszyc.
                Jeszcze przed nami wakacje. Dziadkowie chca porwac mala na 2 tygodnie nad
                morze, ale chyba pojade z nimi, bo mam obawy, czy Ida i ja wytrzymamy taka
                rozlake. Ciekawe, kto mi da miesiac urlopu, hi, hi. Bo jeszcze dwa tygodnie
                chcialam spedzic z Ida i Robertem.
                Matka ma ciagle rozdarte serce...
                Anita
                • idaro Re: jeszcze troche i 2 latka.... 29.12.04, 11:59
                  A czytalyscie dzisiaj o kokluszu? Jak rok temu moja kolezanka ze Szwajcarii
                  powiedziala mi, ze je mala ma koklusz, to ja wysmialam. A jednak...
                  wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2468117.htmlAnita
                  • fionna Re: jeszcze troche i 2 latka.... 29.12.04, 12:29
                    Właśnie przeczytałam i trochę się zaniepokoiłam - młody miał takie napady
                    kaszlu, połączone z wymiotami, wg lekarki to było zapalenie oskrzeli, potem, po
                    antybiotyku mu przeszło, ale za jakiś czas znowu kaszlał, miał katar itd.
                    Jutro idziemy na szczepienie, podpytam się naszej pani doktor.
                    Wy mnie za to zdołowaliście, jaką wyrodną matką jestem - cieszę się, że
                    wyrwałam się z domu (mimo że jestem ciągle zmęczona i niewyspana), nie tęsknię
                    za siedzeniem z młodym, cieszę się, że jest w żłobku (panie mają do niego
                    więcej cierpliwości) i nie miałabym wyrzutów, żeby wyjechać na parę dni bez
                    niego. Ale ze mnie wredota wyłazi.
                    • monique76 Re: jeszcze troche i 2 latka.... 29.12.04, 16:23
                      Fionna - po prostu masz inny charaktersmile Ja od zawsze mowilam, ze chce zostac
                      na wychowawczym w domu z dzieckiem. Niestety zycie sie tak potoczylo,jak sie
                      potoczylo i nie moglam zreazlizowac tego pragnienia... Mam nadzieje, ze jeszcze
                      kiedys mi sie udasmile

                      A co do wyjezdzania bez dziecka to musze sie przyznac Anita, ze wyjazd taki na
                      krotkie czy dlugie wakacje bez dziecka w moim przypadku nie wchodzi w gre. A to
                      dlatego, ze ja po prostu chce te wszystkie piekne miejsca pokazac Dominice...
                      Niektorzy pytali mnie w te wakacje po co ciagniemy poltora roczne dziecko w
                      gory... Ono nie bedzie nic pamietac, a my sie umordujemy... Tyle ze dla mnie to
                      bylo oczywiste, ze w miejsce ktore kocham, w ktorym swietnie wypoczywam
                      (aktywnie i to bardzo) wybieramy sie we troje... Do momentu kiedy nie bylo
                      malej jezdzilismy we dwoje i nie wyobrazalam sobie, zebys wakacje spedzac
                      osobno... Teraz doszla Dominika, ale nic to nie zmienilosmile M. in. juz
                      zaczynamy wybierac miejsce na wakacje w 2005 roku... I mamy nadzieje, ze uda
                      nam sie we troje pojechac nad cieple morze - juz sobie wyobrazam radosc
                      Dominikismile
                      • kubara1 Re: jeszcze troche i 2 latka.... 29.12.04, 20:35
                        Monique, jak ja Cię rozumiem. Ja wprawdzie spędzam z małą 90% czasu, bo ptacuję
                        tylko 15 godzin tygodniowo i to zazwyczaj tylko raniutko, a mimo to żal mi jej
                        zostawiać, wyjechać gdzieś bez niej itd. W piątek robimy u nas Sylwestra i mała
                        będzie u babci na noc. I wiem, że bedzie się doskonale bawić , żadnych płaczów,
                        bo dziadkowie ją ubóstwiają, a ja już czuję jakieś ukłucie w sercu, że będę
                        witac Nowy Rok bez niej. Już o tym nie wspominam Wojtkowi, bo się puka w czoło.
                        I tez mam dylemat, bo mój mąż wyjeżdża w marcy na tydzień naCypr i chciałby
                        mnie zabrać. Wprawdzie to wyjazd służbowy, lae moglibyśmy dużo czasu spędzi.ć
                        razem. no i z jednej strony mnie korci, a z drugiej wiem, że byłabym tam
                        nieszczęśliwa po 1 dniu. I bądź tu matkąsmile))).

                        Ja też się dziś tym kokluszem zaniepokoiłam. Dajcie spokój - szczepimy nasze
                        dzieci, a potem się okazuje, że szczepionka jest przestarzała i nie skutkuje. I
                        oczywiście w całej Europie od 5 lat jest już inna. Mam nadzieję,że koklusz nas
                        wszystkich ominie szerokim łukiem, chociaż to właśnie w Gdańsku dwukrotnie w
                        ciągu roku wzrosła liczba zachorowań. Odpukać, odpukać w niemalowane.
                        • annapk KOKLUSZ?! 29.12.04, 21:29
                          Błagam dziewczyny nie straszcie mnie. Wiktor od 2 tygodni kaszle i ma gil.. do
                          pasa ................ Wybrał już Zinnat tearz Klacid a kaszel raczej nie
                          ustępuje. Jak poznać koklusz?? Głęboki odrywający się kaszel. Chcę jechać do
                          przyjaciół na Sylwestra..! Czy przy tym nie ma gorączki ?
                          • zuzia_i_werka Re: KOKLUSZ?! 29.12.04, 23:19
                            Witam! Artykułu nie udało mi się przeczytać bo się nie otworzył ale z
                            doświadczenia przychodnianego pamiętam,że jeśłi istnieje podejrzenie to pobiera
                            się próbki i wysyła bodajże do sanepidu dla potwierdzenia. I faktycznie
                            osobiście spotkałam się z kilkorgiem chorych dzieci. Moja młoda znów chora mam
                            nadzieję,że nie na tosmile Normalnie ręce mi opadają-spodziewałam sie,że może tak
                            byc ale litości-bez ekstremy!! A tu znów uszy czerwone z płynem,naloty na
                            migdałach,kaszel i glut do pasasad Uszy oczywiście od kataru bo nie możemy sie
                            paskudztwa pozbyć.Zaczynam więc wędrówkę po laryngologach-niestety wygląda na
                            to,że młoda ma krótkie przewody i z uszami będzie się bujac przy każdym smarku:-
                            ( Na szczęście ma wysoki próg bólowy bo pediatra nie mógł się nadziwic,że jej
                            nie boląsmile Zaczynam juz gonić w piętkę i kupować dziwne preparaty typu sok z
                            aloesu na poprawienie odporności hehe a to świadczy o totalnym braku pomysłów
                            na leczeniesad Oprócz tego łyka jeszcze masę syropków ale to mała lekomanka i
                            łatwo ją namówić na każdy następnysmile Of course o żłobku chwilowo nie ma mowy a
                            szkoda bo widać,że świetnie sie w nim czuje a w domu wyraźnie nudzisad No to se
                            ponarzekałam... Co do wyjazdów to osobiście nei miałam okazji wybyć gdzieś bez
                            Werki ale myślę,że mi przyszłoby to łatwiej niż Zbyszkowi-on ma obsesję
                            niezostawiania jej pod niczyją opieką za wyjątkiem Agatysmile)) A na Sylwestra
                            zaprosiłam brata z bratową i posiedzimy sobie u nas przy dobrym winie i czymś
                            na ciepło,pooglądamy filmy i na pewno będzie fajniesmile Może jakiś maraton z
                            Władcą Pierścieni hhmmm?? Zobaczymysmile Pozdr!
                            • fringilla Re: KOKLUSZ?! 30.12.04, 00:10
                              Mojej koleżanki dzieci miałay chyba w zeszłym roku koklusz.

                              Ja jestem berdzo wyrodna matka, bo przy rodzinnym obiedzie w Święta wyznałam
                              bez skrepowania, że "all I want for Christmas" to chociąz 3 dni bez dzieci.
                              Moja teściowa od razu powiedziała, że na trzy dni, to ona może w wakacje dzieci
                              wziąć, ale w jej przypadku powiedzenie obiecanki cacanki nabiera nowego
                              wymiaru. Genaralnie gdyby nie to, że moi rodzice mają teraz dużo problemów i
                              zajęć z chorobą dziadka, to częściej podrzucałabym im dzieciaki na noc. I nie
                              mam z tego powodu kaca moralnego, bynajmniej wink
                              Ale jedno Wam powiem, przy Natalii twierdziłam, że mogłabym siedzieć w domu z
                              dziećmi, wcale nie muszę iść do pracy, tyle jest ciekawych rzeczy do
                              robiebienia w domu, tyle książek itd. Teraz, choć poza zajęciami domowymi nie
                              mam nic do roboty, jestem wiecznie zmęczona, a jak młody zaśnie mam siłę tylko
                              na czytanie, ale jest to zazwyczaj na tyle późno, ze z rozsądku po kilku
                              stronach z żalem odkładam książkę sad Także wiele zależy od dziecka.
                              Na pocieszenie powiem, że moja koleżanka, która siedziała w domu 8 lat i
                              starała się być idealna matką o mało nie skończyła w wariatkowie. Każda z nas
                              powinna postępować tak, jak jej matczyne serce dyktuje, byle nie zaniedbywać
                              męża. Powiedziała ta, ktorej mąż już dawno został wykolegowany z wyrka przez
                              syna wink

                              Zuzia & Zbynio, bez lizusostwa! Uwielbiam Werkę, ale zawsze będę twierdzić że
                              ma diabla za skórą i stanowczo należy ja nieco utemperować zanim zostanie moją
                              synową wink

                              Pozdrawiam wszystkich i trzymam kciuki za Olę.
                              A.
                              • fionna Re: KOKLUSZ?! 30.12.04, 00:25
                                No to nie jestem jedyna, która bez żalu pozbyłaby się dziecka na parę dni.
                                Chociaż nasz entuzjazm do okołoświatecznych wyjazdów do ciepłych krajów po
                                ostatnich wydarzeniach znacząco osłabł. Mąż powiedział, że wystarczy mu Europa
                                do szczęścia + Kuba (ale tam też jakieś tornada. W lipcu zamierzam podrzucić
                                młodego na miesiąc do mojej mamy (ja mam praktyki, a babcia już od dawna sobie
                                zaklepała wnusia), w sierpniu mam wolne, więc chcielibyśmy gdzieś wyskoczyć...
                                My też na Sylwestra z młodym - będzie zabawnie - odkąd kupiliśmy stól (po 2
                                latach obywanie się bez takowego), bardzo lubimy sobie przy nim siedzieć.
                                • agatkar1 Re: KOKLUSZ?! 30.12.04, 09:17
                                  Witam Was Kobiety
                                  Oj naczytałam się troszkę i troszkę zdołowałam.
                                  U nas choróbsko za choróbskiem, przeszłam grypę, która zaatakowała mnie w moje
                                  urodziny... ależ stara ja jestem... a teraz mam stracha czy oby Jagoda się nie
                                  zaraziła.
                                  My sylwester spędzimy w domku, po raz pierwszy od 10 lat /oprócz tego kiedy
                                  siedziałam z brzuszkiem/. Choć jeszcze nic nie wiadomo, bo to przecież jeszcze
                                  dwa dni. Ja mogłabym zostawić Jagodę ale nie na długo, dwa dni to góra.
                                  Chciałabym jeszcze trochę pobyć z małą w domu i nie chodzić do pracy, ale to
                                  niemożliwe bo kasy brak. Odkąd Tomek zaczął też pracować powoleńku wychodzimy
                                  na prostą...
                                  I w końcu kupujemy pralkę!!! Koniec prania ręcznego, noszenia ciężkich toreb do
                                  mamuśki... ufff.
                                  Ja także cieszę się z postępów Olki, najważniejsze, że próbuje i sama chce
                                  wstawać. Gratulacje!!!
                                  • fionna Re: KOKLUSZ?! 30.12.04, 14:00
                                    Byliśmy dzisiaj na szczepieniu - ostatnim na szczęście - następne dopiero w
                                    okolicach 5-latki. I musiałam wykrztusić 150zł. Dobrze, że to ostatnie
                                    szczepeienie w najbliższym czasie. Wśród tych szczepionek jest też przeciwko
                                    krztuścowi (infanrix chyba). Podobno ten infanrix jest lepszy od tej bezpłatnej
                                    (dd coś tam), którą opisywano w artykule jako nieskuteczną.
                                    Ale najważniejsze - Bruno waży już 9430 - i wielkimi krokami zbliża się 10-kilo.
                                    Poza tym Bruno ćwiczy się na fakira - wstaje z pozycji kwiatu lotosu, w takiej
                                    pozycji też lubi spać (złożony w tzw scyzoryk) itd. Szkoda, że zamknęli szkołe
                                    w Julinku.
                                    Jak czytam, to większość zostaje w domu - co robićie "ciepłego" na Sylwestra?
                                    Ja chyba przetestuje te naleśniki z mięsem (wg przepisu sowy), marzy mi się
                                    bigos, ale sama nie umiem, a sklepowego nie ruszę.
                          • kingha Re: KOKLUSZ?! 30.12.04, 14:01
                            RZeczywiscie niepokojco brzmi w naszych czasach koklusz, a zwlaszcza
                            umieralnosc dzieci. Ciekawe co zrobi Panstwo w tym kierunku i jak predko.

                            Edyta serdecznie gratuluje postepow Oli, warto dla takich chwil codziennie
                            cwiczyc. Bruno tez zasluzyl na brawa tylko Fionna za bardzo sie nie chwali.
                            Kiedys zrobimy spotkanko i okaze sie...., ze Ola i Bruno juz biegaja!

                            Monika, Kubara podziwiam Was za takie oddanie do dzieci. Tez kocham moje
                            szkraby najmocniej na swiecie, ale sa chwile kiedy marzy mi sie tydzien
                            wolnego. Wiem, ze po 2 dniach tez tesknie, ale jest to tesknota do wytrzymania.
                            Moze dlatego tak mowie, ze od pol roku siedze w domu i mam dzieciaki pod reka.
                            Dobrze, ze moglam ten czas poswiecic Nadii, przydalo sie i wiem jak duzo ucieka
                            kiedy sie pracuje, ale z rugiej strony praca jest konieczna. Mnie zostalo do
                            konca "szczescia" jeszzce trzy tygodnie. Juz wpadlam do pracy kilka razy
                            zapoznac sie z nowosciami, mam tony papierow do przeczytania i znajomy stresik
                            w srodku z cala ta nagonka. Czyli nie za bardzo chce mi sie isc, ale i nie za
                            bardzo chce mi sie zostac w domu. Pol etatu bylo idealnym rozwiazaniem, choc
                            polowa pensji. Ach nijak nie idzie dogodzic marudzacym kobitkomsmile))))
                            • annapk Re: spokojnie! 30.12.04, 19:36
                              Koklusz - krztusiec uaktywnia się wieczorem i nocą. Kaszel jest wtedy gdy
                              dziecku jest cieplutko. Tak więc Wiktor chyba jest bezpieczny. Był szczepiony
                              INFANRIXEM a to podobno jedyne dobre zabezpieczenie. Tak więc Sylwester będzie
                              w Warszawie, w spokoju i radości. A co u Was?
                              Ania /07.02.2003/
                              • zuzia_i_werka Re: spokojnie! 30.12.04, 21:22
                                A kto jest niespokojny?smile) Na pewno nie my wyrodne matki,które marzą o
                                zostawieniu dzieciorów w lesie i ucieczcesmile) A poważnie to przynajmniej u mnie
                                sprawa jest w miarę sprecyzowana-winny jest nawracający kaszel infekujący uszy.
                                Co do ciepłych posiłków sylwestrowych to brat przywiezie swoją specjalność
                                parówki zapiekane z boczkiem i śliwkami-łatwe i pyszne,ja zrobię sałatki i
                                jakies dodatki typu kabanosy,krakersy i stykasmile Zaopatrzeniem alkoholowym
                                zajmuje się u nas Zbyszek koneser winsmile Zapowiada sie sympatyczniesmile No nic
                                uciekam bo chcę sie wcześniej położyć-rano do pracysad Pa!
                                • kubara1 Re: spokojnie! 30.12.04, 21:55
                                  Ponieważ jutro mam cały dzień biegania - bo Sylwester u nas i to trochę luda
                                  się zejdzie ( 12 osób), więc nie będę miała pewnie czasu usiąść do kompa.
                                  Dlatego już dziś - Szczęśliwego Nowego Roku!!!!. Niech po udanym - spokojnym
                                  czy rozrywkowym Sylwestrze wszystkie noce już będa przespane bez nocnych
                                  pobudek, niech w 2005 roku omijają Was wszystkie infekcje z kokluszem na czele,
                                  a kasa niech się sypie do portfeli ( czego i sobie życzę). A tak naprawde - to
                                  tylko miłości i zdrowia - reszta się jakoś sama zawsze układa. Buziaki
                                  Basia
                              • fionna Re: spokojnie! 30.12.04, 21:49
                                Ja teraz robię ciasteczka. Od paru dni mnie bierze na ciasteczka (od Nowego
                                Roku - wiadomo, więc po raz ostatni....). Znalazłam parę fajnych przepisów w
                                necie - dziś robie ze słonecznikiem, płatkami owsianymi... Podobno uzależniają
                                strasznie. Na razie uprażyłam jedną paczkę słoneczniku i muszę uprażyć drugą,
                                bo niewiele z tej piewrszej zostało.
                                • agatkar1 Re: spokojnie! 31.12.04, 08:12
                                  Więc i ja życzę Wam Szczęśliwego Nowego,
                                  a ciacha piekłam na święta, wyszły - taakie byle jaakie - ale wszyscy mówią, że
                                  dobre. Pewnie nie chcą mnie urazić, a i tak zapas ciastek ubywa w żółwim tempie.
                                  Mam podły nastrój i podle się czuję bo to przecież sylwester. Wygląda na to, że
                                  zostajemy w domu... a już myślałam... okrutnie jest wkraczać w NR w takim
                                  nastroju...
                                  • kingha Re: Nowy Rok!!! 31.12.04, 11:50
                                    My na Sylwestra idziemy do.... duzego pokojusmile))))) Narazie inaczej nie mozna,
                                    zwlaszcza, ze mlody na cycusiu. W nastepnym roku sobie odbijemy, choc tak
                                    bardzo z tego powodu nie cierpie. Marzy mi sie potancowka z mezem, moze dzis w
                                    duzym pokoju jak odsuniemy sofy poszalejemy, Darek kupil nowe glosniki, muza
                                    wreszcie czysto gra, kto wie.
                                    Choc przyznam szczerze jak nie bylam "uwiazana" dziecmi to i tak nie bylam
                                    zwolenniczka wielkich zabaw sylwestrowych. Zawsze mam problem z suknia,
                                    fryzura, torebka, najchetniej poszlabym w dzinsach. I najczesciej
                                    organizowalismy imprezki czesto z przebierancami w wiejskiej chacie na wsi i na
                                    prawde bylo odlotowo. Znowu sie rozczulilam, zaraz biore album i zrobie sobie
                                    popoludnie wspomnien sylwestrowychsmile))))))))))))))))))
                                    Korzystajac z okazji skladam Wam najserdeczniejsze zyczenia noworoczne, niech
                                    wszystkie male marzenia sie zrealizuja a te duze zostawimy na 2006 rok
                                    • fionna Re: Nowy Rok!!! 31.12.04, 14:24
                                      he he - my też do "salonu"... Upiekłam ciatseczka, niestety (dla moich
                                      bioderek) wyszły bardzo dobre. Jeszcze tylko zrobię naleśniki po meksykańsku i
                                      możemy zaczynać, szampan (tzn. wino musujące) się chłodzi, włosy właśnie
                                      farbuję i będę gotowa.
                                      Ja też nigdy nie byłam zwolenniczką balów wszelkiego rodzaju - jedyny na którym
                                      byłam jak to moja własna studniówka. Za to imprezki gdzieś w górach itp. barzdo
                                      chętnie. Z drugiej strony chciałabym kiedyś wybrać się na taki wielki bal -
                                      tylko przedtem musiałabym się wybrać z małżonkiem na jakiś kurs tańca, bo jedyn
                                      tańcem, jaki uprawiałam było pogo.
                                      Ja też życzę Wam udanej zabawy w Dużych i Mniejszych pokojach, żebyśmy się tu
                                      znów spotkały za rok (oczywiściu wciągu roku też).
                                      • jogaj Re: Nowy Rok!!! 31.12.04, 18:19
                                        No to widze,ze wiecej nas,my tez w duzym pokoju spedzamy Sylwestra smile))
                                        Mam nadzieje,ze bedzie udany wieczor,my wlasnie wciagnelismy spagetti,maz
                                        zrobil salatke,sledziki,winko juz popijam w malych ilosciach,tone balonow juz
                                        nadmuchalismy i Szymon szaleje wsrod nich.
                                        Chwalilam sie juz Wam,ze bede miala drugiego syneczka? od poczatku czulam,ze
                                        tak bedzie i bardzo sie ciesze.
                                        Wiele radosci,malo chorob,czestych spotkan z milym gronie lutowych dzieci i
                                        mam smile oraz zadowolenia z pracy (tej w domu rowniez) i
                                        entuzjastycznych,chetnych do pomocy mezow-Jola,Grzes,Szymon i syneczek
                                        • monique76 Re: Nowy Rok!!! 31.12.04, 22:37
                                          No to i my slemy Noworoczne zyczenia z domowych salonowsmile) Niech ten Nowy Rok
                                          przyniesie Nam wszystkim tylko dobre nowiny i pozytywne wydarzenia!

                                          Ps. Zuziu - a probowalas krople z wyciagiem z jezowki (ehinacea)? Musze
                                          przyznac, ze Dominika od momentu jak dostaje te kropeli to jakos tak
                                          delikatniej choruje - krocej, mniej intensywnie. Oczywiscie przyczyna tego moze
                                          byc juz jakies tam uodpornienie na zlobkowe wirusy, ale dziwnie zbieglo sie to
                                          z poczatkiem podawania ehinacea. Wiec moze warto sprobowacsmile
                                          • kubara1 Re: Nowy Rok!!! 02.01.05, 11:57
                                            Myślałam, że sobie poczytam o szampańskich zabawacg w duzych pokojach a tu
                                            wszystkie chyba leczą kacasmile))). Ja miałąm sylwester baaardzo udany, już dawno
                                            się tak nie wybawiłam, mimo, że też w naszym duzym pokoju. Tylko, że mała u
                                            dziadków a u nas było 12 osób. Szaleliśmy do czwartej - nawet nie wiem, skąd
                                            siły na to wzięłam. Gorzej było nastepnego dnia kiedy z Wojtkiem dogorywaliśmy
                                            a mała była w swojej najlepszej komdycjismile))). Jeszcze dzisiaj się czuję
                                            niedospana. Ale było warto. No a od jutra wdrażam postanowienia nowroczne- dużo
                                            ich jest, ale jedno, najważniejsze - w tym nie będe oryginalna to wreszcie
                                            schudnąć. Pozdrawiam
                                            Basia
                                            • monique76 Re: Nowy Rok!!! 02.01.05, 13:41
                                              U nas szalenstw nie bylo... o 1 poszlam spac po obejrzeniu jakiegos glupawego
                                              filmusmile Dominika poszla spac o 22 i nawet sie nie obudzila jak sztuczne ognie
                                              strzelalysmile
                                              U nas Noworocznym, a w zasadzie sylwestrowym postanowieniem jest pozbycie sie
                                              smoczka... Stary sie podarł i Dominika kazala wyrzucic. Stwierdzilam ze to
                                              swietna okazja do rezygnacji ze smoczka w ogole... ale musze przyznac ze
                                              zaczynam sie lamac... piatek i sobota to byl jakis horror;-( Wczoraj to juz
                                              obie plakalysmy a ja w desperacji wyslalalm meza do apteki po smokasad W piatek
                                              placz w ciagu dnia trwal prawie 3 godziny... usnela u mnie na rekachsad Wczoraj
                                              plalala troche krocej, ale tez usnela na rekach. Dzis usnela na spacerze w
                                              wozku wiec nie bylo tak zle... Wieczory na szczescie nie sa takie koszmarne, no
                                              i bez smoka mala przesypia w zasadzie cale noce... ALe i tak dzien placz w
                                              ciagu dnia powoduje, ze zaczynam sie lamac i rozwazac podanie jej smoczka...
                                              Myslicie, ze mialoby to senspo prawie trzech dniach i dwoch nocach bez smoka??
                                              co byscie zrobily na moim miejscu??
                                              • zuzia_i_werka Re: Nowy Rok!!! 02.01.05, 16:24
                                                Hellołsmile U nas było sympatycznie aczkolwiek kameralniesmile Młoda północ
                                                przespała i obudziła sie ok 3 jak goście wychodzili więc została od razu
                                                zapakowana do naszego wyrka i usnęła dalej. Monika ja myslę,że po trzech dniach
                                                to już nie ma sensu sie łamać-gorzej pewnie juz nie będzie,wiesz czego się
                                                spodziewać więc teraz już z górki. My sie dowiedzieliśmy po konsultacji u
                                                laryngologa(przy okazji),że młoda niestety ma już na tyle krzywy zgryz,że
                                                prawdopodobnie będzie musiała nosić aparat więc smok tez idzie do odstrzału jak
                                                najszybciej.Zbyszek juz chciał wywalić ale Werka w tej usznej chorobie jest tak
                                                upiorna,że ja bym tego psychicznie nie wytrzymała i jeszcze trochę poczekamy.
                                                Ja już sama nie wiem czy to nasilenie buntu dwulatka(sic!) bolące uszy czy po
                                                prostu prawdziwy charakter z niej wyłazi ale bije absolutne rekordy
                                                doprowadzania mnie do szału!! Wrr.... Do tego przymusowy pobyt w domu też jej
                                                nie służy bo ile mozna te klocki składacsmile Ogólnie porażka niestetysad I
                                                pewnie niedługo zwariuję. Pozdr!
                                                • idaro Re: Nowy Rok!!! 02.01.05, 17:44
                                                  Witam w nowym roczku!
                                                  U nas nastroje dobre. Mielismy gosci od czwartku - przyjaciolka z szescioletnia
                                                  corka - i naprawde bylo wspaniale. Dziewczyny sie lubia, a pozniej po wyjezdzie
                                                  za soba teksnia mimo roznicy wieku. Tym razem starsza przechodzila kryzys
                                                  dwulatka i zabierala malej zabawki. Ida choc przez chwile musiala sie dzielic i
                                                  naprawde dobrze to zrobilo mojemu dzikusowi.
                                                  W Sylewstra polozylismy dzieci spac (teoretycznie, bo starsza zeszla na dol
                                                  bawic sie z moimi rodzicami) i pojechalismy bawic sie do znajomych do Milanowka
                                                  p. Warszawa. Bawilismy sie do czwartej. O polnocy wyszlismy na rynek, tam
                                                  starzy i mlodzi bawia sie razem, jakis telebim byl z muzyka i pokaz sztucznych
                                                  ogni. Jednak male miasteczko swietuje inaczej, starsze babcie z szampanem to
                                                  bardzo fajny widoksmile Nie chcialo sie wracac. Na drugio dzien wstalam jak nowo
                                                  narodzona. Zawsze jak duzo tancze, wstaje jakas taka new. Poza tym Robert zajal
                                                  sie Ida, wiec moglam pospac. Chyba ten rok bedzie udanysmile))))), czego i wam
                                                  zycze.
                                                  Monika, badz twarda i pomysl o zlym zgryzie i seplenieniu. To dla dobra
                                                  Dominiki!
                                                  Anita 2005
                                                  • annapk Re: Nowy Rok!!! 02.01.05, 22:46
                                                    I ja witam w Nowym Roku!!!!!!
                                                    Dopiero zjechałam do domu, Wiktor padł w samochodzie, przez te wszystkie dni
                                                    nie spał w ciągu dnia, bo nie miał czasu.
                                                    I ja mam kilka bardzo mocnych postanowień. Cycuś nocny od dwóch dni nie
                                                    istnieje / czyli w ogóle/ , ale jak to będzie w domu...nikt tego nie wie. Życzę
                                                    wszystkim realizacji w 2005 R i ja też dołączam do klubu odchudzających się.
                                                    Oby. Wiktor jak to na prawdziwego faceta przystało w Sylwestra położył się spać
                                                    dopiero gdy wszystkie petardy ucichły. Mam co odsypiać. Dobranoc. Ania
                                                  • agatkar1 Re: Nowy Rok!!! 03.01.05, 08:40
                                                    Hej, jej...
                                                    Cieszę się że wszystkie Panie są zadowolone z Sylwka - i ja z przyjemnością
                                                    muszę stwierdzić, że spędziłam go zupełnie wyjątkowo. Moje klimaty przed...
                                                    były dołujące za co przepraszam, natomiast Nowy Rok rozpoczął się dla mnie
                                                    odlotowo. Mieliśmy siedzieć w domu, ale po usilnych namowach kuzynów mojego
                                                    męża postanowiliśmy jechać na wieś na prywatkę. Zapakowaliśmy 2 kilo kiełbaski,
                                                    szampana, likier kokosowy i drineczka arbuzowego Bacardi - czyli wszystko co
                                                    mieliśmy uszykowane na noc sylwestrową w domu. A ... zapomniałam o Jagodzie.
                                                    Przetyniała z nami do 23.00 i padła, a my bawiliśmy się do 6 rano. Było
                                                    piiięęęknie. Wyjątkowo dlatego, że po raz pierwszy o północy byliśmy sami, bo
                                                    reszta ekipy pojechała do pobliskiej wsi na rynek zobaczyć ognie sztuczne. A my
                                                    zostaliśmy z małą i szampanem... mmmm. Po półgodzinie ekipa wróciła... i
                                                    tańczyliśmy do szóstej. Dobrze, że zagonili mnie do wyrka, bo Jagoda wstała o
                                                    ósmej rano i koniec spanka. Tak więc 1 stycznia był wyjątkowy bo miałam jeszcze
                                                    fazę i sobie tyniałam z córą... Dopiero w niedzielę odsypiałam...
                                                    Ależ fajnie było i oby cały rok 2005 był taki wesoły!
                                                  • kingha Re: Nowy Rok!!! 03.01.05, 14:44
                                                    Nasz Sylwester byl nietypowy, spedzilismy go przy czerwonym winku i musli na
                                                    suchosmile)))))) Petrady tez byly, ale kiedy zaczelismy atakowac blok na
                                                    przeciwko, zaprzestalismy tego procederu no i cala paczka do wykorzystania w
                                                    pzryszlosci Bo jak nigdy kupilam caly zestaw petrad i kapiszonow. Moze w moje
                                                    urodziny beda fajerwerki.
                                                    Nadia jest na etapie pytan: Co to jest? Grzecznie jej odpowiadamy, ale czy
                                                    rozumie? Kopiuje nas w kazdym przypadku, slowa, zachowania, jest na tyle
                                                    kochana, ze jak placze Daniel to idzie i mu smoka daje. Jej nowym fetyszem jest
                                                    JEKA czytaj lyzka. Kupilam jej komplet w Ikea, chodzi zadowolona, trzyma w
                                                    garsci po trzy sztuki, nawet na spacer z nimi wychodzi. Generalnie musi sobie
                                                    dziewczyna cos w rece trzymac.
                                                    Ale mamy jeden problem, budzi sie odmiesiaca po dziennej drzemce z okropna
                                                    histeria, uspokajamy z pol godziny. Ostatnio przed snem sobie gadala: dlaczego
                                                    nadia plakala, dlaczego. Zaczelismy kombinowac co moze byc przyczyna,
                                                    probowalismy wypytac i wysunelismy wniosek, ze to po wizycie u bardzo chorej
                                                    prababci, ktora niekorzystnie wygladala i jak to po udarze z ledwoscia mowila.
                                                    Nadia bardzo sie wtedy wystraszyla, nie chciala juz wejsc do pokoju. Od tamtej
                                                    pory sa histeryczne placze. Macie jakies doswiaczenia co z tym dalej zrobic.
                                                    Olac i pozwolic zapomniec czy drazyc temat, tlumaczyc, ze chora. Mamy babcie
                                                    nagrana na kasete, moze pokazac Nadii jeszcze raz, zeby zobaczyla i wtedy
                                                    rozmawiac. Nie ma pomyslu i jak macie doswiadczenie w takich przypadkach to
                                                    prosze Was o rade.
                                                  • aguska3 Re: Nowy Rok!!! 04.01.05, 14:32
                                                    Witam wszystkich bardzo serdecznie w Nowym Roku.
                                                    Nie było nas długo na kompie wiele sie wydażyło. Zbyt wiele jak dla mnie.

                                                    Ja bym jednak chorej babci nie pokazywała Nadii. Może sie rzeczywiście
                                                    porzadnie wystraszyć, ale spróbowałbym delikatne tłumaczywć jak bedzie chciała
                                                    słuchać.

                                                    U nas właściwie z Pitrem nic nowego. Jaki chudy był to jest, bunt dwulatka
                                                    przeżywa dość intensywnie i właśnie wstał wiec dokończe póżniej
                                                    Aguśka
                                                  • monique76 Re: Nowy Rok!!! 04.01.05, 23:34
                                                    Nie mam pojecia Kinga co Ci poradzic, mysle, ze powoli, z uplywem czasu, Nadia
                                                    zapomni o tym, co ja tak przestraszylo. Byc moze to wcale nie rababcia, ale
                                                    chyba lepiej jej na video nie pokazywac. Mysle ze po prostu uplynie jeszcze
                                                    jakis czas i mala sie uspokoi. Bynajmniej z Dominika tak jest - jakies
                                                    nieprzyjemne wydarzenia przezywa przez jakis czas, my jej nie przypominamy tak
                                                    sami z siebie i jakos tak sama zapomina...

                                                    A u nas dzis pierwszy wieczor bez smoka i bez placzusmile Bo trzy poprzednie
                                                    wieczory to byla jedna wielka histeriasad Ale dzis juz bylo o niebo lepiejsmile
                                                  • jowa3 Re: Nowy Rok!!! 06.01.05, 23:59
                                                    Witam!!!
                                                    My już w domu, choć cały czas w bałaganie i na kartonach.
                                                    Internet działa więc będę się odzywać. A teraz lecę do łóżka.
                                                    Pa
    • agatkar1 Dobry humor... 07.01.05, 14:09
      Witajcie dziewczęta...
      Ja dziś w dobrym humorku jestem, ponieważ byłam z młodą w Turku u najlepszego
      na świecie pediatry nefrologa dziec. i okazało się, że ona zaczyna przyjmować w
      Koninie i to w przychodni dwie ulice dalej ode mnie oczywiście w refundowanej.
      Przynajmniej przez najbliższy rok... bo taki podpisała kontrakt. Ale to jest
      naprawdę fantastyczna wiadomość, bo to jest lekarka z powołania! Taka lekarka,
      która siedzi w poradni i czeka na umówionych pacjentów pomimo, że dyrektor
      zarządził dzień wolny od pracy /w tamtym roku przed długim weekendem w maju/ i
      wszyscy łącznie z pielęgniarkami poszli do domu... Taka która przeprasza, że
      nie mogła poczekać dłużej za nami, choć byliśmy spóźnieni prawie godzinę/, a
      byliśmy ostatni na liście pacjentów. Przyjechaliśmy po tygodniu, a ona nas
      przeprasza, że już dłużej nie mogła czekać, ponieważ obiecała córce, że w końcu
      pójdzie na wywiadówkę do szkoły. No i przede wszystkim taka która potrafi
      leczyć i nie faszeruje antybiotykami, gdy nie potrzeba.
      No po prostu cieszę się niezmiernie!
      I pozdrawiam wszystkie dziewczyny! I całuję! Pa!
      • annapk Re: Dobry humor... 07.01.05, 19:30
        I ja mam dobry nastrój . Dziś mija 6 doba bez piersi. Mały pyta się dlaczego,
        płacze w nocy, próbuje mnie rozbierać. Nie jest to jednak bardzo nahalne.
        Pogodził się z tym faktem i już. Teraz w końcu będę mogła zadbać o siebie i
        jeść wszystko / nabiał / , no i przejść na dietę. W końcu ..............

        Całuję mocno Ania i Wiktor / 07.02.2003 /
        • virna Witam 08.01.05, 18:23
          Witam Wszystkie mamy Luciaków i małe Luciaki! Dopiero niedawno odkryłam to
          forum, gdy mój Iguś konczy za m-c 2 latka! Ale lepiej późno niż wcale... Mam
          pytanie- jak odstawić świadomego prawie- dwulatka od piersi?? Nie mam juz siły
          z nim walczyć, pogodziłam , ze bedzie mi wisiał przy piersi do końca świata! smile
          macie może sprawdzone recepty? niekoniecznie muszą być łatwe, proste i
          przyjemne, bo widzę, że to będzie ciężka przeprawa... Będę wdzięczna za Wasze
          wskazówki
          pozdrawiam
          virna z igorem
          • annapk Re: Witam 08.01.05, 20:39
            Droga Virno. Ja jestem już mądra, bo mnie prawie się już udało odstawić
            małego.I nie było to łatwe. Najpierw ograniczałam pierś w dzień aż w ogóle o
            niej zapomniał, ale przez kilka m-cy wisiał mi w nocy. Wraz z nowym rokiem
            postanowiłam to zmienić. Kilka dni wcześniej mówiłam synowi, że mama już nie ma
            mleczka, że on jest duży, że mamusię to boli. Podczas wyjazdu bardzo późno
            położyłam go spać. Na nowym miejscu łatwiej było mi wytłumaczyć brak cyca.
            Płakał i jeszcze płacze. Częściej go przytulam i jestem konsekwentna. Nie
            rozbieram się przy nim. Teraz śpi ze mną a raczej na mnie - no itrudno. Kiedyś
            się to zmieni.
            Powodzenia.
            Ania i Wiktor
            • idaro Re: Witam 09.01.05, 21:45
              Dzis jestem przygnebiona. Ida ma 39 stopni goraczki i tak od dwoch dni. Bierze
              antybiotyk pierwszy raz w zyciu. I jakos mi z tym ciezko. Wiem, ze przy waszych
              przejsciach to nic, ale wyzalic sie musze...
              Co do cyca, jestem za ostrymi cieciami. Ja mialam to moze bardziej ulatwione,
              bo bralam antybiotyk, ktory dzialalby niekorzystnie na malucha, wiec jest to
              jakis argument. Ida szybko polubila butelke. Tylko smoczki trzeba bylo
              dobierac, bo grymasila, ale poza tym OK. Ale to bylo, jak mala miala 9,5
              miesiaca, wiec wtedy jest teoretycznie latwiej.
              Moze jutro bedzie lepiej...
              Anita
            • idaro Re: Witam 09.01.05, 21:46
              Oczywiscie witam mame z Igorkiem.
              Anita
    • ciuforek Re: Luty 2003- Druga część:-)) 09.01.05, 22:21
      Witam wszystkie mamy. jestem tu nowa. mam 23 lata no i cudownego synka
      Gabrysia. urodził się 18. 02. wiem, ..ze przeszłyście z inego fora więc mam
      taka prośbę przedstawcie się i powiedzcie kilka słów o sobie bym mogła was
      chociaż trohę poznać.. z góry dzięki
      • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 09.01.05, 23:39
        Witamy nowe mamysmile Fajnie, ze nas coraz wiecejsmile
        Ciuforek - my na forum gazetowym to juz mocno zadomowione jestesmywink Juz
        zupelnie nie pamietam nawet jak wygladalo edzieckowe forumsmile
        Ale przedstawic sie zawsze moznasmile Tu Monika, mama Dominiki z Warszawy. Do
        sylwestra moje dziecko bylo aniolkiem, od sylwestra, czyli poczatku ery
        bezsmoczkowej, mam w domu diabla z ogromnymi rogamiwink

        Co do pytania Virno o odstawianie od piersi to tak jak napisala Idaro - trzeba
        byc zdecydowany ze to juz i teraz wlasnie. Dla mnie takim momentem byla
        koniecznosc rozpoczecia leczenia i brania lekow wykluczonych w czasie
        karmienia. Po prostu przyszlam od lekarza, ostatni raz nakarmilam Dominike i
        powiedzialam koniec. Zeby malej bylo latwiej zrozumiec to ponaklejalam sobie
        plasterki w strategicznych miejscachwink dziecko zobaczylo, powiedzialo ze mama
        ma kuku, ja potwierdzilam, ze tak, cycusie sa chore i tak sie skonczylo
        karmieniesmile Dominika jeszcze kilka razy ogladala sobie chore cycusie, kilka
        razy jak sie przytulala wieczorem to glaskala mnie przez bluzke i mowila, ze
        mama ma kuku. Poszlo naprawde super latwo, mimo ze mala miala rok i 7 miesiecy
        wiec calkiem sporo.
        Z obecnej chwili widze, ze odstawienie od piersi poszlo znaaacznie latwiej niz
        odstawienie od smoka...
        No i jeszcze raz powtorze - najwazniejsze jest zeby mama byla naprawde
        zdeterminowana, nie poddala sie bo dziecko placze itp... Najlepiej wybrac sobie
        chyba jakas date, ze od tego dnia przestaje karmic i koniec...

        U nas sytuacja powoli sie stabilizuje - Dominika juz drugi wieczor usnela bez
        histerii, wrzaskow itp... Wiec mam nadzieje ze powoli wychodzimy na prostasmile

        Idzie zyczymy zdowka! chorobska niestety beda sie teraz czepialy bo nie ma
        porzadnej zimy, co by wszystko powymarzalo...
        A jak tam Werka?? i Łukison? i Bruno? I cala reszta Lutowiczow?? A styczniowka
        z lutowiczem w brzuszku?? Prosze tu zdawac relacje smile Bo jakos wszyscy ucichli
        ostatniosad

        A moze jakies spotkanko bysmy wykombinowaly??? Strasznie dawno sie nie
        widzialysmy sad Dziewczymy, co wy na to?? Kinga, Agata, Zuzia, Fionna, Anita,
        Edyta i wszystkie niewymienione!
        • kingha Re: Luty 2003- Druga część:-)) 10.01.05, 10:26
          Witam wszystkich a zwlaszcza nowe e-mamy z pociechami. Smiesznie tak prawie po
          dwoch latach sie przedstawiac, ale ok. Jestem Kinga mam Nadii, rozkosznej ale
          i upiornej coroni tatunia, i pewnie tak juz zostanie. Zapomnialam sie
          pochwalic, ze Nadia od poczatku grudnia mowi mama i mamusia, dla
          niewtajemniczonych do grudnia bylam baba, a tata: tatusiem, tatka, tata i
          wszystkie inne odmiany jakie potrafia sie wykluc u Nadii w glowce.

          Nie poradze jak odsatwic od cycka, bo Nadia sama sie odsatwila w wieku 6
          miesiecy a Daniel moj praaawie polroczniak jeszcze sie nie odstawia. Ale mamy
          za soba odrzucenie smoczka, i poszlo baaardzo gladko. Smoczek przecielismy i
          powiedzielisy, ze sie popsul, nosila go w raczce przez tydzien, przez jeden
          dzien byla tragedia przy usypianiu, potem stan taki zaakceptowala, a teraz juz
          nie pamieta. Nawet grzecznie daje smoka Danielowi bez ochoty go przejecia.
          Wazne, zeby sie nie zlamac, ot cala recepta. Zreszta dzieci w naszym wieku
          przyjmuja argumenty. Nadia slucha mnie tylko wtedy, gdy wytlumacze jej
          spokojnie jak doroslemu czlowiekowi, nie wiem ile rozumie, ale wiem, ze slucha.
          Tak bylo z dawaniem przez Nadie lyzki Danielowi, powiedzialam, ze nie wolno bo
          dzidzia moze sobie wlozyc lyzke w oko i bedzie plakac, teraz podchodzi i cos po
          swojemu gada a na koncu slysze oko. prosby i krzyki na moja corcie nie
          dzialaja, taki wyjatkowy egzemplarz.

          Pochwale sie Wam, ze od ponad miesiaca chodze na silownie, ale to nie jest
          glowny powod do chwalenia, wazne jest to,ze chodze tam z dziecmi, a one zostaja
          same w mini przedszkolu. Nadia swietnie daje sobie rade, a co najwazniejsze
          nie placze, chetnie sie zegna ze mna i bawi z innymi dzieciakami. Pani
          stwierdzila, ze moglaby isc do przedszkola bo jest gotowa do zabawy z dziecmi,
          zazwyczaj jest tam do 5 dzieci i zawsze starsze, no przepraszam najmlodszy jest
          Daniel, ale on tu sie nie liczy, bo swoj. W zwiazku z tym mam kolejne
          noworoczne postanowienie, Nadia dopiero od wrzesnia idzie do przedszkola, teraz
          jakos sie "przemecza" z opiekunka. Przedszkole jest obok nas, panstwowe, bylam
          tam, przyjemna pani dyrektor, wlasna kuchnia, milo. Jestem pewna, ze bedzie jej
          sie podobac, odbierac bedzie opiekunka z mlodym. To taki mily akcent. Chyba
          mnie dzis wena pisarska rozsadza, ale juz koncze.

          Co do spotkania. za tydzien o tej porze bede juz w pracysad(((, ostatni moment
          to weekend, wiec ja chetnie, narazie wiekszych planow nie mam, im wczesniej sie
          zdecydujemy tym bedzie latwiej poukladac sobie sobote i niedziele.
          • aguska3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 10.01.05, 12:53
            WItam.
            Takiego wielgachnego posta mi wcieło.
            POzdrawiam nowe mamy i dzieciaczki.
            Tu Aguśka i NIejadek Dojący Kciku Piotrek (19.02)
            Odstawienie od cycusia przeżyliśmy dość spokojnie ale tak jak mowia dziewczyny
            trzeba było być stanowczym. Piotek od czasu odstawienia wzmocnił siłe i
            czestotliwoć dojenia kciuka. Wiec niarazie to jest nasz główny cel i noworoczne
            postanowienie.
            Zeby było to takie łatwe jak z pozbyciem sie smoczka. Ale niestety.

            Wychodzą Piotrkowi kolejne mleczaki dolne piątki. Wiec jesst niemożliwy.
            Stracił apetyt złości sie o byle co, i mnie mierzi okrutnie. Zdecydowanie
            jestem wyrodną matką.

            Jedynie czym moge sie pochwalić to sukces nocnikowy. Sprawe uważam za załatwona
            zupełnie. Nawet w nocy sie budzi i woła. Potrafi sie wysikać na stojąco na
            dworze i do ubikacji też. Jest nie żle. Co by nie zapeszyć tfu tfu, przez lewe
            ramiesmile

            Pewnie za niedługo znowu sie odezwiemy.
            Aguśka i Piotrek
            • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 10.01.05, 14:29
              Witam nowe e-dzieciaczki z e-mamusiami!
              I od razu piszę, że Jagoda urodziła się 18 lutego, tak jak jedno z nowych
              dzieciaczków, mieszkamy w Koninie, od października we "własnym" mieszkanku i
              jest nam dobrze bez rodziców. Do grona e-lutniaków dołączyłyśmy jakoś na pocz.
              stycznia ubiegłego roku i już chyba się zadomowiłyśmy, także co tam rok w tył
              czy w przód... Witajcie!!!
              Niestety Jagódka była przy piersi jedynie 4,5 m-ca, z wielkim płaczem
              odstawiałam ją na Nutramigen, a teraz gdy czytam o problemach z odstawieniem
              to nie mam takiego dużego żalu. Choć wiem, że jeśli będę miała drugie dziecię
              to na pewno postaram się karmić dłużej, mam nadzieję...
              Jagoda niestety nocnik uważa za swojego wroga nr 1, ostatnio w ogóle nie woła
              siku, nie wspominając o kupce. Był okres, że zaczynała wołać, ale przegapiony
              przeze mnie, męża i babcie, niestety zbyt często dla wygody zakładaliśmy jej
              pampersy... no i teraz nie wiem co z tym zrobić...
              Smoczek też byłby prawie poszedł w odstawkę, ponieważ Jagoda o nim zapomniała
              przez dwa dni i co ważne dwie noce, ale niestety babcia jak zwykle musiała
              odnaleźć drugi zapasowy smok... i na nowo ... z tym, że Jagoda jest świadoma
              tego, że jak zgubi ten drugi - na pewno następnego nie kupimy.
              /problem tylko stanowi babcia.../ W każdym razie gdy moja córa gdzieś rzuci
              smoka, to w trakcie szukania woła: i już nie kupis... i już nie kupis...
              Jagoda uwielbia myć ząbki i powoli załapała tę sztukę, ostatnio gdy wieczorem
              dawałam jej lekarstwa zawołała: nie dawaj, już myłam ząbki! Jest bardzo
              gadatliwa, potrafi rzucać tekstami jak stara. Co najgorsze załapała od kuzyna
              słownictwo nie bardzo, ale myślę, że przestanie jak zrozumie co znaczy... np
              potrafi w trakcie robienia czegoś, gdy jej nie wychodzi wykrzyknąć sama do
              siebie - fak /fuck/!

              Pozdrawiamy
              Agata i Jagoda
              Jagódka tu, Jagódka tam...
    • ciuforek Re: Luty 2003- Druga część:-)) 10.01.05, 14:24
      Dziękuję za serdeczne powitanie. mój synek nie je z cyca prawie niigdy niejadł-
      mam problemy zdrowotne- wiec tego problemu nie mam. jak wy załatwiłyście
      problem nocnikowy, mój o nocniku nawet nie chce słyszeć. przynajmniej jest za
      to nizłym łakomczuchem. wazy 16 kg, i ma coś koło 98 cm. A i trochę mało mówi-
      tzn myślę że jest leniwy bo jak chce cs powiedziec to oczywiście powie a jak
      nie to nie. choćby sie niewiem jak prosiło muszą juz kończyc napisze coś
      wieczorem papatki
      • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 10.01.05, 14:34
        Ciuforku Dużego masz synka! Jagoda waży 10 kg i mierzy niecałe 90 cm...bez 1
        cm. No i dołączam się z pytaniem o nocnik. Czy znacie jakieś sposoby na
        przełamanie dzieciaczka, czy te które już nie siusiają w pampersy np. Piotruś,
        Marysia... tak same zaczęły czy miałyście jakieś niezawodne sposoby.
        • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 10.01.05, 19:14
          Witam nowe mamy.
          Też mi się dziwnie przedstawiać, bo jestem juz prawdziwą weteranką. Od poczatku
          byłam na założonym przez Monike wątku oczekującym na edziecku, potem byli
          rówieśnicy, a wreszcie forum gazetowe, pamiętacie jak nam sie ono nie podobało?
          Tutaj to nasz drugi watek lutowy. No ale do rzeczy.
          Mam na imie Agata, mam Łukasza urodzonego 24 lutego i córke w drugiej klasie
          podstawówki. Na razie nie pracuje, siedzę, jak to się niesparwiedliwie mówi wink
          w domu.

          U nas wszystko ok, po staremu. Wookie nadal upiorny terrorysta, choć nauczył
          sie paru sztuczek, którymi mnie skutecznie rozmiekcza. Jeśli chodzi o nocne
          balangi, zaczęłam mu dawać learstwo dagomedu na sen, bo po kilku nocach na
          przełomie roku byłam bliska morderstwa i załamania nerwowego. I chyba jest
          lepiej. Dbam o to, by przed snem napchać mu żołądek, co jest trochę wbrew mojej
          naturze, bo zawsze chodzenie spać z pełnym żoładkiem uważałam za niezdrowe i
          zabójcze dla figury wink

          Choroby nas wciąż odpukac omijaja, Zuzie zzera zazdrośc, wyzywa Łukisona od
          mutantów i twierdzi, że jedyne co mu grozi, to choroba popromienna, ale to, jak
          mówiłam zawiść, bo Werka choruje non stop od kilku miesięcy. a mój synek jest
          po prostu zahartowany. Latem kąpał się w lodowatej wodzie ze studni, jesienia
          chlapał się w kałużach i teraz sa efekty wink

          Na spotkanie oczywiście jestem chetna, może byc u mnie, może być w plenerze,
          jak będzie ładna pogoda. Pasuje mi sobota i niedziela, chętnie sie z Wami
          zobaczę, jak zaawsze.

          Co do nocnika, to ja jestem zwolenniczka łagodnej perswazji i czekania, aż
          przyjdziw właściwy czas. A może to tylko moje lenistwo? w każdym razie Wookie
          informuje mnie, że zrobił kupę, wprawdzie post factum, ale ja uważam, że to juz
          jakis krok na przód. Teorie zna, jak zrobi siusiu na podłoge a ja zapytam:
          gdzie sie robi, to przynosi nocnik. Gorzej z praktyką. Snu z powiek mi to nie
          spedza, fajnie byłoby zaoszczędzić na pieluchach, ale czekam cierpliwie.
          Smoczka tez na razie nie zwalczam, czekam aż trochę unormuje się spanie w nocy.

          Coi do mówienia, to mówi mama, tata, nana, nie, brmm-brmm i ciuch-ciuch nie
          odczuwa potrzeby rozszerania słownictwa. ja twierdzimój mąz to, co
          najważniejsze juz umie wink

          Pozdr. Agata

          PS Na tym forum często wcina długie posty - jak za długo sie pisze, to sstem
          nas wylogowuje i po sprawie, przed wysłaniem radzę całość zaznaczyć i
          skopiować, w razie czego będzie jak znalazł.
          • annapk Re: Luty 2003- Druga część:-)) 10.01.05, 20:14
            Witam
            Ja mam na imię Ania i syna Wiktora 07.02.03- niezłego łobuziaka. Obecnie jest
            znów chory. Czy te żłobki muszą nam to robić !? Mam nadzieję,że obejdzie się
            bez antybiotyku. Wielki W. - bo tak o nim mówimy jest dosyć ruchliwym chłopcem
            zawzięcie "czytającym " na głos bajeczki.Uwielbia majsterkować, rysować
            i ............ brać lekarstwa! Trochę to moje dziecko przeszło w swoim życiu.
            Najpierw zbyt długi poród i leukocytoza nas obojga - antybiotyk, potem mały
            kupił w szpitalu gronkowca,z którym walczyliśmy 6 m-cy. Na koniec tj w czerwcu
            04 operacja na przepuklinkę pachwinową i ściąganie jąderka, a potem trochę
            nerwów po tym póki nie upewniliśmy się ,że wszytko jest w porządku. Jak teraz o
            tym myślę to dziwię się ,że nie zwariowałam . Okupiłam to jednak nadwagą -
            zażeram stres, nr 46 naprawdę nie jest nr wyjściowym.Teraz za to mały jest
            słodki i wdzięczny, lubi się uśmiechać. Ostatnio sam z siebie zaczął wołać
            siusiu i eee. Bywają wpadki, ale to normalne. Z cyca - nocnego-zrezygnowałam od
            01.01.05 i obeszło się bez większych histerii. Ze smoka rezygnowaliśmy w lipcu,
            z dziennego cyca we wrześniu. Mały miał problemy emocjonalne, bał się zostawać
            beze mnie i codzienne moje wyjścia do pracy - wróciłam do niej gdy miał 6 m-cy-
            były dość trudne. Ale teraz wydaje mi się że to rozumie. No i zaczął oglądać
            bajki! Nie płacze już gdy się kończą.Jednym słowem trafił nam się
            nadwrażliwiec.Ale za to jaki słodki !!!!
            Co do mowy. Każdego dnia pojawia się kilka nowych słów, czasem mówi je tylko
            raz , ale codziennie zaskakuje! No i czasami powala. Wszedł na sedes, na moją
            prośbę by uważał usłyszałam odp. Nie bój się ,mama!..............

            Jestem chętna na spotkanie, podajcie termin i miejsce.
            Ania i Wiktor.
            • kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 10.01.05, 21:40
              No to i ja się przedstawię jeszcze raz przyokazji witając gorąco nowe mamy:-
              ))). Mam na imię Basia i córeczkę Marysię - chyba najmłodszą z luciaków bo z 27
              lutego. Odstawienie od cycka - równo rok temu przszło bez większych problemów,
              co do nocniczka to mała woła już od sierpnia i pielucha jest w użyciu tylko na
              noc albo na długi spacer. Babcia trafiła chyba w dobry moment, ja pewnie tak
              jak agatkar1z Jagoda - dla wygody zakładałabym pampersa, a babcia uparcie
              zminiała majktki no i efekt był szybciutki.
              My jesteśmy właśnie po jakimś jelitowym wirusie - małą peirwszy raz w życiu
              wymiotowała w piątek w nocy i biednanie wiedziałą co się dzieje. Prosiła :nie,
              mamusiu ja juz nie cię" i strasznie mi jej było zal. Nadal poboloew ją
              brzuszek,ale obyło się bez gorączki i już z tego wychodzi. Ja się chyba od neij
              zaraziłam, bo też caly weekend spędziłam w łaziencesad((((. I do tego ta
              cholerna pogoda - u nas cały czas wieje i to okropnie. Niech przyjdzie porządna
              zima albo wiosna, bo takie to i w pięć ni w dziesięć.
              Idę spać.Agata, jak się nazywa ten le, który dajesz Wookiemu i czy to po
              konsultacjach z lekarzem, czy sama dajesz na własną rękę? Ja tez już nie
              wyrabiam z nocnymi budzeniami Marysi - trzy, cztery razy w nocy. Mam dość, dwa
              lata to naprawdę za dużo.
              Pozdrawiam
              Basia
              • jogaj Re: Luty 2003- Druga część:-)) 10.01.05, 22:20
                Witam,tu styczniowa mamusia,Jola z Szymonem i synkiem w brzuszku. Faktycznie
                pogoda na pomorzu jest okropna,choc dzis prze chwile nie wialo i bylo calkiem
                przyjemnie,ale nich przyjdzie zima i wymrozi te wszystkie psakudztwa. U nas
                wlasnie zaczyna sie katar,wrrrrrrr.
                Ja dzis jakas polamana jestem,wszystko mnie boli,moj maz sie wystraszyl,ze sie
                porod zaczyna i nie poszedl na siatke smile
                Zaczelam juz wielkie przygotowania i piore ubranka,ostatnie imiona to
                Robert,Hubert lub Wiktor,ew. Wojtek.
                Szymon nie sika juz od sierpnia w pampki,troche dluzej sikal w nocy,ale juz od
                dawna nie nosi,kiedys chcial zalozyc,ale bardzo szybko zdejmowal,juz mu sie nie
                podoba,u nas lato i przyklad kolegi spowodowaly odejscie od pielch.
                Basia,Jowa kiedy sie spotkamy? ja juz pewie niedlugo sie rozsypie wiec moze
                przyszly tydzien?
                Pozdrawiam=Jola
                • zuzia_i_werka Re: Luty 2003- Druga część:-)) 10.01.05, 23:28
                  Witam! Poczuła sie wywołana do tablicysmile Witam nowe mamy serdecznie-dla
                  przypomnienia-jestem Zuza mama Werki Czupakabry z 6 lutego. JAk pisała Agata
                  faktycznie uważam jej syna za mutanta popromiennego(przecież oni w tej wodzie
                  razem sie chlapali i co??) Młoda dziś poszła przeszczęśliwa do żłobka,już dawno
                  nie widziałam jej w takim dobrym humorze-widac w domu nie umiem jej zapewnioć
                  rozrywek.Ciekawe tylko ile pochodzi tym razem? Moze uda sie choć tydzień?(tu
                  miejsce na sarkazmsmile) Od razu i apetyt sie poprawił i zachowanie hehe. Werce
                  idzie druga piątka,pierwsza była ciężko okupiona zobaczymy co będzie teraz. Na
                  nocnik siada owszem bardzo chętnie ale zwykle po fakcie,smoka zabrac będzie
                  ciężko oj czuję,że bardzo cięzko-o wiele trudniej niż pierś,z którą rozstała
                  się bez większych protestów w wieku chyba 10miesięcy. Ja na spotkanie jestem
                  bardzo chętna ale w sobotę-w niedzielę pracuję w dzień. Pozdr!
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=5991224&a=16674229
                  • monique76 Re: Luty 2003-Warszawa - spotkanie 10.01.05, 23:57
                    No to co - czy spotkanie w najblizsza sobote pasuje?? Ja jak zwykle chetniesmile)
                    • virna Gorące dzieki 11.01.05, 00:19
                      Czesc Dziewczyny! Dziekuje za rady, jak nie karmic. Najgorsze jest to,że z
                      teorii jestem obryta i niby wiem, co powinnam zrobic, ale jakos mi szkoda
                      Igusia, jak błagalnie patrzy na cyca...mam starszego syna, juz 10-latka, i wiem
                      ze za chwile Igor tez "zrobi sie" taki duzy. Czas ucieka i chyba podswiadomie
                      nie chce zrezygnowac z :karmienia" -i wychodzi na to ze ja mam problem, a nie
                      dziecko. Ale mi sie zebrało na samokrytyke.
                      Co do nocnika - Igus lubi sobie czasem posiedziec na nim, sam czasem przynosi
                      siada na nim, ale rzadko trafia z potrzebą smile Nie przejmuje sie tym - jak
                      bedzie gotowy, nauczy sie w mig - a ten moment pewnie niedługo nastapi - i u
                      Was tez. Trzeba czasu
                      Pozdrawiam i dziekuje za mile przyjecie na forum
                      virna i igorek
                    • virna Czy sa dziewczyny z Bydgoszczy? 11.01.05, 00:21
                      Hej mam pytanie - czy sa mamy z lutniakam z Bydgoszczy? Jesli tak, ujawnijcie
                      sie smile
                      pozdrawiam
                      virna i igorek
                      • fionna Warszawa pozdrawia 11.01.05, 08:55
                        Hej,
                        My nie z Bydgosczy niestety - tu Fionna i Bruno - słynny m.in. z niejedzenia.
                        Obecna waga 9430 (i to jest już całkiem sporo)ur. ostatniego dnia lutego. My na
                        szczęście (???) nie mieliśmy problemów z odstawieniem się od piersi - Bruno od
                        3 miesiąca życia postanowił nie jeść. Nie używał też smoczków, pocieszycielem
                        był najlepszy przyjaciel - paluch, ale już dość dawno zaprzestał tego niecnego
                        procederu (ssania kciuka).
                        My chyba będziemy chorzy - Bruno jest dziś w żłobku, ale coś czuję, że się dziś
                        rozłoży, ja też zaczyna się sypać...
                        Oczywiście na nic nie mam czasu, żyję od weekendu do weekendu (to jedyna
                        szanasa, żeby się wyspać), nie mam czasu nawet obadać wyprzedaże...
              • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 11.01.05, 10:52
                kubara1 napisała:

                > >
                > Agata, jak się nazywa ten le, który dajesz Wookiemu i czy to po
                > konsultacjach z lekarzem, czy sama dajesz na własną rękę? Ja tez już nie
                > wyrabiam z nocnymi budzeniami Marysi - trzy, cztery razy w nocy. Mam dość,
                dwa
                > lata to naprawdę za dużo.
                > Pozdrawiam
                > Basia

                Ja daję granulki dagomedu na nadpobudliwośc i bezsenność, nr 39. Wookie potrafi
                sie w nocy obudzić nawet kilkanaście razy!!! Taka noc mi zafundował dziś na
                przykład. Przez to jestem taka rozlazła, nie mogę się rano zebrać do kupy, nie
                mówiąc juz o wstaniu z łóżka, a w zasadzie śpię długo. Co z tego, skoro w nocy
                oboje budzimy sie tyle razy? Na forum dziewczyny polecają tez syrop
                homeopatyczny sedalia, który też zamierzam wypróbować, zabaczymy. Nie
                konsultowałam się z lekarzem, pytałam tylko farmaceutki. Leki homeopatyczne
                można bezpiecznie podawac dzieciom, a niczego mocniejszego poadwać nie będę.

                Pozdr. A.
                • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 11.01.05, 12:40
                  Zrobiło się miło, tylko troszkę żal mi dziewczyn, które nie mogą spać po
                  nocach. Na szczęście u Jagody zdarza się to rzadko... a ogólnie śpi jak suseł.
                  Nie wiem jak sobie radzicie z tym nocnym wstawaniem, mnie męczy wczesne
                  wstawanie a co dopiero gdybym miała wstawać kilka razy w nocy...
                  Dokładnie dwa dni moja córka była zdrowa.
                  W sobotę zrobiliśmy długi spacerek, w niedzielę byliśmy na koncercie - jak to
                  Jagoda przeżywała "na ojkesto", gdzie razem ze swoim kuzynem gigantem tańczyła
                  w rytmie bluesa i klaskała ile się da...
                  no i efekt jest, młoda znów ma chore gardełko, chrypkę i jakaś afta wywaliła
                  jej się na ustkach. To ponoć od brudu i kurzu, fakt na koncercie tarzała się na
                  podłodze. Na szczęście nasza nowa pani doktor nie podała antybiotyku, zobaczymy
                  co będzie dalej.
                  Jeśli chodzi o nocniczek, to nie... u nas nadal nic się nie zmieniło. Jednak
                  wiele osób mogłoby pomyśleć inaczej. A mianowicie, będąc w przychodni, czekając
                  w kolejce, Jagoda troszkę się denerwowała, ogólnie boi się lekarzy, i wymyślała
                  różne sposoby na opuszczenie przychodni. Zawolala "mamo siku, mamo siku" a ja
                  na to córciu masz pampersa, gdzie tutaj zrobisz. A ona: "ja chce na nocnik"
                  Ludzie siedzący wokoło pomyśleli, że ona robi na nocnik, a skubana łgała że hej!
                • kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 11.01.05, 21:38
                  Jutro kupuję Dagomed, zobaczymysmile))).
                  Dziewczyny, chciałabym się zapytac czy puszczacie dzieciakom baki? Bo ja byłam
                  straszną przeciwniczkąsadzania dziecka prze telewizorem, a mój pogląd był tym
                  łatwiejszy do głoszenie, ponieważ Marysię nieruszały żadne Teletubisie i
                  Pszczóki Majei nie spędzała prze telewizorem nawet pół minuty wciąg dnia, do
                  czasu....now właśnie, do czasu, kiedy tatuś jej włączył Misia Kolargola. Było
                  to dwa tygodnietemu i od tego czasu, jak tylko wstane słysze: mamusia włącz
                  misiusia. Moje ruchliwe dziecko zamienia się w słup soli i wpatruje w ekran jak
                  zahipnotyzowane. Z jednejstrony mnie to denerwuje, a z drugiej jest nizewykle
                  kuszace, bo mała musi ogladnąc całą bajeczkę od A do Z, a to trwa 40 minut. Ile
                  przez40 minut mozna zrobić, jak się dziecko nie plącze koło nogi to same
                  wiecie. Albo można nie robić nic i tylo siedzieć w drugim pokoju z kawą w
                  ciszysmile)). Dzisiaj na przykład zrobiłam obiad i przejrzałam gazetę - luksus
                  normalnie. Ale mam za to chandrę gigant, że idę na totalną łatwiznę, psuję jej
                  oczy itd., itp. A jak u Was?
                  A, chciałąm się zapytać czy Wasze dzieci piją jescze z butli - bo u nas ni
                  smoczek jest problemem tylko właśnie butla. Mała umie się napić z kubka, z
                  niekapka, przez słomkę, ale butla musi być kilka razy dziennie boto ją
                  uspokaja. Chciałąbym odtawić, ale czarno to widzę. Chociaż od kilku dni nie
                  chce wieczorem mleka, więc może jakoś sama się odstawi?
                  Ale się rozpisałam, jak zwykle, zamiast pracować, wlazłam na forum. Spadam.
                  Buziaki
                  Basia
                  • jowa3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 11.01.05, 22:14
                    Witam mamy nowe i stare.
                    My siedzimy dalej na kartonach, powoli się plany umeblowania mieszkania
                    finalizują, ale do finału jeszcze trochę czasu minie. Co do spotkania w
                    Trójmieście to bardzo chętnie, tylko nie u mnie bo warunki nie za bardzo.
                    Trzymają mnie jeszcze emocje po ostatnich wydarzeniach. Otóż............
                    Lenka ok.Świąt dostała wysypki na rączkach, co Pani doktor pediatra uznała za
                    jakąś alergię.
                    Przepisana maść i syrop nie dawały oczekiwanych rezultatów, więc poszłam z nią
                    wczoraj do dermatolog. Pani powiedziała, że to jakiś wirus KAWASAKI, kazała
                    dawać 1/3 aspiryny i się nie martwić.
                    Zajrzałam z ciekawości do internetu i włosy stanęły mi dęba. Choroba bardzo
                    rzadka, wirus układu krwionośnego, leczenie koniecznie szpitalne, brrrrr. Po
                    konsultacji ze znanymi lekarzami wylądowaliśmy w szpitalu. Krew, mocz, rtg
                    klatki piersiowej, usg brzucha. Z moczem coś tam nie tak, co wskazywałoby na
                    jakieś zakażenie układu moczowego, jutro mają być wyniki. Reszta ok. Wirus
                    KAWASAKI wykluczony. Dzisiaj wyszłyśmy ze szpitala. A ręce to jakaś alergia, z
                    wrażenia nie zapytałam co z nimi robić dalej. Ale muszę dopytać.
                    Lenka trochę płakała przy badaniach, ale ogólnie to jest dziarska baba, ja
                    trochę wymiękałam, ale postanowiłam się trzymać, bo Lenie bym swoim
                    rozmemłaniem nie dodawała otuchy, wręcz przeciwnie.
                    Tylko pozostał mi straszny niesmak do Pani dermatolog (to tak łagodnie
                    powiedziane).

                    Po za tym Lena jest cudowna smile))
                    Gada coraz fajniej, tylko nie da się tego powtórzyć.
                    Na nocnik nie robi, tylko komunikuje, że właśnie robi siku lub kupę(pope).
                    Zostawiam Ją czasami z moją mamą, i wtedy załatwiam wszystko szybko, żeby
                    szybko być z nią. A Ona się świetnie z babcią bawi. Ale jeszcze nocy beze mnie
                    nie przespała. Lgnie do dzieci, mam nadzieję, że chętnie będzie chodziła do
                    przedszkola (za rok).
                    Do pracy chciałabym już iść, ale tylko na ok. trzy godz. dziennie. Ale na razie
                    jak nie muszę, to chcę wykorzystać ten czas dla Leny.

                    Do Kubary:
                    Lena pije prawie cały dzień z butli i tylko mleko, wodę rzadko z kubka
                    niekapka. Na zwykły kubek jest za leniwa.
                    Jak zahipnotyzowana ogląda właśnie Teletubisie. Wytrzymuje bez ruchu przed
                    telewizorem ok.10min. Czasami prosi, żeby Jej włączyć, ale chyba tylko po to,
                    żeby ich mogła posłuchać, bo jak chcę wyłączyć to reaguje.

                    Pozdrawiam serdecznie
                    Jowita

                    • idaro Re: Luty 2003- Druga część:-)) 11.01.05, 22:54
                      Moze krotko sie przedstawimy. Mam na imie Anita, a moja corka to Ida. Urodzila
                      sie 6 lutego, podobnie jak Werka Zuzi. Mialysmy klopoty z asymetria i napieciem
                      miesniowym, chodzilysmy na rehabilitacje, ale to juz za nami. Ida dlugo nie
                      raczkowala, a pozniej z raczkowania szybko przeszla do chodzenia - wkroczyla do
                      UE 1 maja.
                      U nas choroby ciag dalszy. Na szczescie odfrunela goraczka, natomiast wystapila
                      wysypka. I chyba to po antybiotyku. Wstyd mi dzwonic do lekarza po raz trzeci,
                      ale moze jutro sie odwaze. Antybiotyk ma brac 7 dni, a to dopiero polowa, a
                      wiem, ze nie powinno sie przerywac. Tak to jest. Ida w ogole nie choruje, wiec
                      kompletnie brak mi doswiadczen medycznych.
                      Ida nadal ssie z butli rano i przed zasnieciem. Lubi tez zaraz po snie w srodku
                      dnia. Pije z kubka-niekapka bardzo chetnie.
                      O nocniku to juz nie wspomne. Stoi zakurzony. Natomiast bardzo lubi siadac na
                      nakladce na sedesie. Moze tak siedziec z 15 minut, ale ani razu jeszcze nie
                      zrobila siusiu. W kazdym razie sama prosi, zeby ja posadzic.
                      Co do bajek. Nr 1 to Krecik. Mamy na kompie caly zestaw, a pod choinke dostala
                      kasety wideo. Do kolekcji dolaczyla rowniez Pszczolka Maja. Jak zobaczylam, ze
                      placze, jak widzi koncowe napisy po Mai, to kupilam jej dwie kasety z Maja i
                      Guciem. Oglada od niedawna w sumie.
                      W tym tygodniu na pewno nie bedziemy mogly byc na spotkaniu, bo Idka pozaraza
                      inne maluchy. Moze nastepnym razemsad
                      Serdecznie pozdrawiamy,
                      Anita i Ida
                      • virna ogladanie bajek 11.01.05, 23:57
                        Mój Igor odkrył w zeszłym tygodniu bajke "Toy Story II" - akurat ogladał ten
                        film jego starszy brat, i po prostu zwariował na punkcie tej bajki! Dotej pory
                        wykazywał małe zainteresowanie TV, a teraz mógłby na okragło ogladac Buzza
                        Astrala. Co ciekawe, pierwszej części nie lubi, tylko męczy druga. Ale to
                        normalne na tym etapie - mój bratanek "męczył" Tarzana.. Pozdrawiam
                        virna i igorek
                        • fringilla Re: ogladanie bajek 12.01.05, 13:34
                          Wiecie co, nasze dzieci sa po prostu w wieku, w którym okrywa się bajki w tv.
                          Jedne z większym entuzjazmem, inne z mniejszym. Mamy w tej chwili taki wybór
                          bajek na dvd i vhs, że nie muszą oglądac byle czego. Przy absorbującym maluchu,
                          40 minut spokoju ekstra to błogosławieństwo. Ja bym tam nie demonizowała.
                          Prędzej czy później dziecko musi odkryć ten rodzaj rozrywki. Wszystko jest dla
                          ludzi, byle w odpowiednich dawkach. Mój młody na razie, poza teletubisiami i
                          programami o samochodach, wyraża umiarkowane zainteresowanie, ale Natala często
                          lubi odpocząc przed telewizorem oglądając na przykład Flinstonów. I ja jej się
                          nie dziwię, sama też tak czasem mam. Mam też kilka swoich niewinnych (?)
                          telewizyjnych namiętności, tym łatwiej rozgrzeszam młodocianych wielbicieli
                          Krecika czy Teległupisiów wink
                          Oby wszyscy byli dla nas tak wyrozumiali, prawda, Zuzia? wink wink wink
                      • ciuforek Re: Luty 2003- Druga część:-)) 12.01.05, 10:10
                        Mój synek zachorował- chyba sie zaraził ode mnie. mam takie jedno pytanko czy,
                        któraś z was jest z Wrocławia, Legnicy, Wałbrzycha lub okolic.
                        • kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) - spotkanko Gdańsk 12.01.05, 13:59
                          Jowa i Jogaj - co do spotkanka to ja baaaaardzo chetnie, oczywiście może być u
                          mnie, z tym , że Jogaj wyrażała chęć spotkania u siebie, żeby nie łazić na moje
                          4 piętro w czym ją w pełni rozumiem. Ja jestem do dyspozycji, dzajcie znać,
                          zanim Jolka się nam rozsypiesmile))). Jowita - z tym wirusem to faktycznie, ręce
                          opadaja od takiego babsztyla. Wyobrażam sobie co przeżyłaś w szpitalu, a tu sie
                          jeszcze trzeba przyodziać w dziarską minę . Na szczęście wszystko ok. Idę
                          uspyiać małą, bo babcia jakoś dzisiaj wymięka z potworkiem.
                          Basia
                          • aguska3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) - spotkanko Gdańsk 12.01.05, 14:36
                            Witam.
                            Juz nie raz pisałam o tym jak walczyliśmy z sikaniem do nocnika. A JA uznałam
                            że poniewaz jest taki mądry smile))? do wielu innych rzeczy to i z tym sobie
                            poradzi. Zaczełam mu zakładać pieluchy tetrowe majtusie i rajtuzy. Przez
                            pierwszy tydzień właćciwie nic nie robiłam tylko prałam. Tylko na noc
                            zakładałam mu pampersa. Piotrek dużo rozumie wiec mu opowiadałm że wszystkie
                            dzieci już sikaja do nocniów i jakoś go to przekonało. Szczególnie fakt że jego
                            ukochana koleżanka KAmilka od nocnika juz dawno robi.
                            Teraz jest jakiś taki dumnu z tego że nie musi używąc pampersówi że każdemu sie
                            tym chwali.

                            JA dzisiaj jade po wyniki mojej biopsji i mam nadzieje że to tylko jakieś
                            włókniaki na tych moich cycach.

                            Pozdrawiam serdecznie
                            Aguśka I Piotruś
                            • jogaj Re: Luty 2003- Druga część:-)) - spotkanko Gdańsk 12.01.05, 14:56
                              Spotkanie u mnie jak najbardziej,zapraszam. Z chodzeniem po schodach to bez
                              przesady nie jest jeszcze ze mna tak zle smile No ale u mnie jeszcze nie bylyscie
                              wiec najwyzszy czas mnie odwiedzic. Tylko Sz ma katar wiec nie wiem co Wy na
                              to. Jakie propozycje terminu,bo ja wlasciwie moge zawsze.
                              Jowita z tymi lekarzami to okropne co piszesz,wyobrazam sobie jak sie musialas
                              zdenerwowac.Mam nadzieje,ze wszstko szybko zniknie.
                              My tez od niedawna ogladamy bajki,Teletubisie,Bob Budowniczy i weterynarz
                              Fred,ktore Szymon wypatrzyl u strszego kolegi. Chwile go onteresuja,ale jak
                              zobaczy motor w TV to stoi jak slup soli.
                              Pozdrowienia=Jola
                              • annapk Re: Niedługo 2 lata! 12.01.05, 19:48
                                Aguśka ! Jak wyniki, nie strasz nas.Daj znać.
                                Co do spotkania to może tak kiedyś w Łodzi??? Czasami mi się wydaje,że to ładne
                                miasto. Co Wy na to???
                                Mój nadwrażliwiec też lubi bajki, a najbardziej rybkę wysyłającą buzi z
                                reklamówki Mini Mini. Oczywiście Fred, Krecik no i hit Teletubisie. Tylko co w
                                nich takiego ładnego ? Dla mnie są głupiutkie.

                                Jowita te wirusy to okropieństwo, wiem co musiałaś przeżyć. Po moich
                                doświadczeniach połowę lekarzy natychmiast pozbawiłabym zawodu! Niestety.

                                Moje małe szczęście oczywiście znowu chore. Czy Wy dajecie radę? Ile można
                                chorować?
                                Czy dla Fasolki, brata Szymonka imię już zostało wybrane?
                                Polecam Wiktor, tyle że są dzieci z cechami przywódczymi! / mój sadza dzieci w
                                żłobku i czyta im bajki!/ Ale to takie męskie imię .........i ma dużo zdrobnień.

                                Pozdrawiam Ania i Wiktor 07.02.03
                                • agatkar1 Re: Niedługo 2 lata! 13.01.05, 13:12
                                  Tak tak Wiktorek to bardzo ładne i oryginalne imię! Swego czasu miałam kolegę
                                  Wiktora, który bardzo mi się podobał, ale to chyba właśnie imię mnie tak do
                                  niego ciągnęło. Dla drugiego dziecka chłopczyka mam już wybrane imię -
                                  Remigiusz. Ładnie brzmi: Remigiusz Tresenberg. Natomiast, gdybym miała mieć
                                  drugą córkę to będzie miała na imię Oliwka. Były by siostrzyczki Jagódka i
                                  Oliwka.
                                  Ale można na razie pomarzyć o powiększeniu rodziny, obydwoje jesteśmy
                                  zapracowani, nie mamy czasu na powrót do nieprzespanych nocy i tych klimatów...
                                  A najważniejsze... nie mamy pieniążków. Wiem jedno, jeżeli do przyszłego roku
                                  nasza sytuacja finansowa nie ulegnie zmianie to: daję słowo - będziemy robić
                                  dzidziusia! Jogaj nawet nie wiesz jak ci zazdroszczę! Pamiętam jak byłam w
                                  ciąży i oczekiwałam porodu. Cudowny stan... twoje dziecię lada moment pojawi
                                  się na tym świecie...
                                  • monique76 Re: Niedługo 2 lata! 13.01.05, 19:04
                                    Witam
                                    ale mialam postow do przeczytaniasmile Bardzo duza kawe moglabym wypicsmile
                                    U nas zadnych zmian - histerii ciag dalszysad Ale nic to, twarda jestemsmile

                                    Co do ogladania bajek to u Dominiki numerem jedne jest rybka Nemo. Jak by jej
                                    nie wylaczyc to by pewnie caly film obejrzala. Pozwalalmy jej ogladac max pol
                                    godziny dziennie i staramy sie zeby nigdy nie siedziala przed monitorem sama.
                                    Zreszta widze, ze ona woli ogladac w towarzystwiewink

                                    Co do picia ze smoczka to Dominika dostaje mleko wieczorem i nieraz rano z
                                    butelki ze smokiem. W ciagu dnia zazwyczaj pije normalnie z kubka, ostatnio
                                    nawet udaje jej sie pic z kubka nie zalewaja siebie i podlogismile
                                    • kingha Re: Niedługo 2 lata! 14.01.05, 11:16
                                      Dziewczyny co z tym spotkaniem, ja na sobote zarezerwowalam czas i jestem
                                      chetna do stawienia sie moja gromadka. POzostaje kwestia gdzie i o ktorej. Dla
                                      tych co jeszcze sie wahaja, mamy okazje poznac osobioscie nowa mame i jej
                                      szkraba!!!

                                      U nas bajki nie sa hitem, tniemy od ponad roku Teletubisie na BBC Prime i
                                      przyznam, ze od roku Nadia jest nimi zahipnotyzowana, ale ostatnio nie ogladamy
                                      bo nie wstajemy juz o 7 rano smile Zreszta na BBB jest wiele uroczych programow
                                      dla dzieci, bardzo odbiegajacych poziomem od polskich, niestety. Nadia za to
                                      lubi ogladac polskie seriale, to po mamusi, ale ogolnie staramy sie jej
                                      telewizje dozowac. Zreszta wiekszym zainteresowaniem ciesza sie u Nadii
                                      ksiazki, kredki i piosenki, ktore namietnie spiewa.
                                      O nocniku sie nie wypowiadam, bo to jest wyjatek, nad ktorym nie che mi sie
                                      pracowac. Poczekam na tesciowa, on ma zapal i systematycznosc, mam nadzieje,
                                      ze w 2 tygodnie zalapia o co chodzi. Zreszta Nadia zna swietnie teorie, gdzie i
                                      co sie robi, tez informuje mnie slodko, ze just jest po, zreszta latwo sie
                                      zorientowac po aromacie. Moje sumienie jest czyste kupilam Nadii 2 nocniki i
                                      nakladke na kibelek, ale jakos to nie idzie, albo szczerze nam sie nie chce.
                                      Tez czekam na odpowiedni moment.
                                      Monika mam do Ciebie duuuzy biznesik. Okazalo sie, ze Daniel ma skaze bialkowa,
                                      ale taka lekka i musze porozmawiac z fachowcem...
                                      • agatkar1 Re: Niedługo 2 lata! 14.01.05, 11:50
                                        Jeśli chodzi o bajki to nie włączamy Jagodzie żadnych bajek, a jej czas
                                        spędzony przed telewizorem to dobranocka. Nieraz nawet nie ogląda, mówiąc, że
                                        jest głupia, albo nudna. Za to czasem puszczamy Jagodzie teledysk Arki Noego
                                        Taki mały... i wtedy w mieszkaniu nie ma dzieciaka! Nie mamy video, tak więc
                                        kaset nie puszczamy, a bajki na płytkach jeszcze czekają...
                                        Nocnik bez zmian. Nie ma kto walczyć... Ja siedzę do 15 tej w pracy zanim
                                        dobiję to jest 16.00, a potem trzymam małą w majtkach, ale ona cały czas sika
                                        bez opamiętania. Na wszystko przyjdzie pora tylko że wkrótce nasze dzieci będą
                                        miały po 2 lata...
                                      • fringilla Re: Niedługo 2 lata! 14.01.05, 14:05
                                        Np właśnie, co ze spotkaniem? Ja jestem oczywiśście chetna i służe lokalem, a
                                        co z zresztą? Fionna dyplomatycznie milczy, gdzy poruza sie temat spotkania,
                                        Edyta gdzieś wsiąkła, Ida choruje... Ja tradycyjnie zapraszam do siebie, chyba
                                        że macie inne pomysły, ale od razu mówię, że ja sie na żadne kids playe nie
                                        piszę z powodu braku kasy sad
                                        • jowa3 Re: luty 2003 14.01.05, 21:49
                                          Co do spotkania trójmiejskiego to może Kubara narzuci termin, bo Ona trochę
                                          pracująca. Dziewczyny zmobilizujmy się. Nawet do południa możemy w dzień
                                          powszedni. Co Wy na to?
                                          Ja muszę znaleźć jakichś towarzyszy do spotykania się z Leną na osiedlu, bo
                                          wyczerpał mi się już limit wymyślania zabaw, a mężulek również rozkłada ręce.
                                          Lena natomiast bardzo lubi gdy mama albo tata cały dzień się wydurniają...
                                          Dzisiaj byłyśmy na USG jamy brzusznej i wszystko w porządku.
                                          Pozdrawiam
    • aniadawid1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 14.01.05, 22:20
      witam!
      jestem dopiero parę dni na forum - wypada się przedstawić
      tak sobie czytam i czuję się tu intruzem,Wy się w większości znacie!!!
      24.02.2003 urodziłam synka, ważył 3050 mierzył 46cm - teraz 10,5kg 86cm ,jest
      niejadkiem, bardzo ruchliwy, nie potrafi usiąść na 5min.cały dzień się rusza,
      nieraz nie nadążam, jest bardzo pogodnym dzieckiem.dobrze na dzisiaj wystarczy.
      jestem z Poznania i mam 25 lat.
      pozdrawiam ania
      • fionna Re: Luty 2003- Druga część:-)) 14.01.05, 23:15
        Witam wszystkich
        szczególnie nową mamę z Poznania (przed przeprowadzką do W-wy mieszkałam tam 10
        lat i to prawie moje rodzinne miasto).
        Nie jest prawdą, że się migam od spotkania - miałam b. ciężki egzamin w tym
        tygodniu, a jutro niestety nie mogę - spotykam się z kumpelą, której nie
        widziałam od sierpnia zeszłego roku.... Umawiałyśmy się już od listopada.
        Obiecuję zjawiać się częściej, jak się przeprowadzę w jakieś bartdziej
        cywilizowane strony.
        • aguska3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 17.01.05, 13:39
          Witam.
          U nas wzgledny spokój. Z cycami byłao troche strachu już od października ale
          jakoś nie chciało mi sie o tym pisać. Wynik biopsij ogólnie bez zmian
          nowotworowych wiec nie jest źle. To mastopatia czyli powiekszone gruczoły. A
          nie ważne.

          Byliśmy z lubym w sobote w teatrze na "Prywatnej Klinice" było super. Dawno sie
          tak nie ubawiła. Bo ja bardzo lubie teatr i przed ciążą czesto chodziliśmy. A
          to był nasz pierwszy wypad bez Piotrka. Było super. I chyba jestem wyrodną
          matką bo żadnych wyżutów sumiena nie miałam, że został z teściową. Zresztą nie
          było mu źle bo babcia go uwielbia i pozwala soba żądzić. Tylko jak przyszliśmy
          to Piotrek wdrapał mi sie na kolana i mówi "Mama przykro Palusiowi" a ja pytam
          czemu to Piotrek bo "poszłaś sobie" Przytulał sie cały wieczór dopuki nie usnoł

          Pozdrawiam
          Aguśka I Piotruś
          • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 17.01.05, 14:47
            Witam Anię - mamę Dawidka, która jak na razie na tym forum jest osobą najbliżej
            nas mieszkającą, przecież z Konina do Poznania jest zaledwie 100 km. Bardzo się
            cieszę, że w końcu pojawiła się choć jedna osoba z Wielkopolski! Witajcie i
            odwiedzajcie nas!
            Nie, nie sądzę, żeby wieczór, spędzony z ukochanym, był od razu sklasyfikowany
            jako bezduszność wobec synka, a Ty agusko na pewno nie możesz się nazywać
            wyrodną matką. Choć z drugiej strony jak Piotruś Cię tak ślicznie przywitał to
            nie jest dla mnie zaskoczeniem Twoja reakcja. Jagoda nie chce mnie puszczać do
            pracy, szczególnie po weekendzie, oj dziś także miałam ciężkie wyjście. A na
            imprezy rzadko chodzimy, a Jagoda raptem 4-5 razy została z babcią na noc.
            Wyrzutów jako takich potem nie miałam, a co tam, czasem należy pomyśleć o
            sobie, oprócz tego, że wciąż myśli się o dzieciach!
            • jowa3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 17.01.05, 19:29
              Witam!
              Lena dostała wczoraj rozwolnienia, jakiś wirus?? Kto to wie.
              Dzisiaj nawet płakała i trzymała się za brzuszek, przy każdej akcji bulgotania
              w brzuchu biegła do mnie na ręce. Biedulka. Teraz śpi.
              A mnie nachodzą jakieś strachy mieszkania na parterze. Czy któraś z Was mieszka
              na parterze???
              Pozdrawiam
              Jowita
              • annapk Re: Luty 2003- Druga część:-)) 17.01.05, 20:45
                Tak Jowa3 , ja też mieszkam na parterze. Nie mam z tym kłopotów, czasami ktoś
                zadzwoni domofonem, ale nie często. minus mieszkania na parterze to większy
                chłód
                Co do Leny , może spróbuj jej podać choć raz Nifuroksazyd. Może coś jej
                zaszkodziło.
                Dziewczyny! Dwa tygodnie jestem wolna od cyca!!To szok, ale przeszło łagodnie.
                Teraz uwielbia synek moje cycuchy, całuje je, głaszcze itp. z większą siłą.
                Częściej się do mnie przytula ale to wszystko!
                Co robicie z Dniem Babci i dziadka- macie jakieś pomysły?
                Ania i Wiktor 07.02.2003
              • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 17.01.05, 20:55
                Jakis wirus chyba lata w powietrzu, bo w zeszlym tygodniu wymiotowala Dominika
                i Werka, dzis ja latalam do WC, mojej kolezanki dziecko tez ma wymioty i
                biegunke... cos musi latacsad
                A co do mieszkania na parterze, to spokojnie mozna sie przyzwyczaicsmile Ja na
                parterze mieszkam od 29 latsmile) Latem spie przy uchylonym oknie, krat nie mam i
                zyjesmile
                • evea Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.01.05, 09:57
                  Witam Was Mamy i Maluchy!.
                  Bywałam tu kiedyś na forum ale z braku czasu przestałam pisać.Obecnie siedzę w
                  domu, nie pracuję więc mam więcej czasu dla siebie i dla mojej córeczki Krysia
                  (urodzona 16 lutego). Moja Krysia jest dość wysoka ale racze jszczupła, waży 16
                  kg. Interseuje się wszystkim co ją otacza,kocha teletubisie. Rozwija się
                  świetnie, Jedyne co mnie martwi to dość ograniczony zasób słów, którymi dziecko
                  operuje. Wiem ,że dzieci około 2 latek mówoią praktycznie wszystko. Krysia
                  niestety mówi tylko prste wyrazy i opisuje propste czynności. Dużo "zagadnień"
                  pokazuje na migi. A jak jest z mową Waszych pociech?
                  Pozdrawiam serdecznie!!!!
                  p.s.:poprzednio miałam nick ewa*79, ale musiałąm go zmienić poniewaz
                  zapomniałąm hasłą.
                  • zuzia_i_werka Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.01.05, 11:43
                    Witam! Ja też mieszkam na parterze i jest ok.Czasem coś chodzi po balkonie ale
                    można sie przyzwyczaićsmile Monika-wyobraź sobie,że Wookie haftuje od wczorajsad
                    Nie wiem jak dziś bo nie rozmawiałam z Agatą ale wczoraj robił wzory na
                    podłodze i okolicznych przedmiotach kilkanaście razy(wliczając w to w włosy
                    mamusismile) Ale to jakas dziwna choroba bo Werka następnego dnia była zdrowa jak
                    rybka,na szczęściesmile Witam Ewę po przerwie i zapraszamy do pisania. Nie
                    przejmuj się mową,z tego co się orientuję to wiele naszych maluchów posługuje
                    sie językiem migowym,moja też zdeecydowanie.Pozdr!
                    • evea Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.01.05, 11:46
                      Dziekuję za miłe słowa smile Trochę mnie pocieszyłaś. Może faktycznie przesadzam
                      ale tak bardzo kocham Krysię...
                      TEż mieszkam na parterze smile
    • umargos Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.01.05, 14:47
      WItam wszystkich w Nowym Roku :o)))) Powróciliśmy z zagranicznych, światecznych
      wojaży prawie 2 tyg. temu, ale wszyscy chorzy. Małżonek jakieś przeziebienie,
      ja ospa, a dziecko niby zdrowe, ale w dwa dni po powrocie była wysypana aż miło
      (a raczej aż niemiło). Mnie zaraz po ospie wirusy jakieś opadły i nie mogę się
      ich pozbyć, dziecię na szczęście zdrowieje modelowo. Już wczoraj wyprowadziłam
      ją na mały spacer, dziś na drugi. Trochę słaba jeszcze, bo co się daaawno nie
      zdarzało, po 20 minutach spacerowania domagała się wzięcia na ręce i pozwoliła
      się posadzić w wózku....więc spadek formy jest wyraźny. Ale mam nadzieję, że to
      na krótko i szybko wróci do sił. Jeszcze tydzień temu wysypana była tak
      strasznie (zwłaszcza na pupie), że myslałam, że tak łatwo to nie pójdzie, ale
      znika wszystko, już prawie nie ma zaschniętych "strupków", widać jeszcze takie
      lekko różowawe ślady. Na szczęście nie porozdrapywała za bardzo, chyba będzie
      mieć ślad na nodze i na brzuchu, poza tym ok. Tyle, że znielubiła kąpiele i
      ciągle nie mogę domyc jej z gencjany, bo za szybko ucieka z wody....aale
      mniemam, że to tez przejściowe.
      Poza tym dwa tygodnie jej wystarczyły, żeby zaczęła mówić "nein" zamiennie
      z "nie" i "lass das, meine" zamiast "zostaw, to moje" :o))))
      No a dwa tygodnie choroby już w domu zrobiły z niej ogromnego pieszczocha. Co
      chwilę przychodzi się poprzytulać ("mama, popsitulac cieba").
      Pozdrawiam
      Ula
      • jowa3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.01.05, 17:52
        Dzięki za pocieszenie w ramach parterowych mieszkań smile
        Lenie już powoli przechodzi. Ale za to ja i mój brat, który przyjechał na
        ferie, wymijaliśmy się tylko po drodze do łazienki. Dzisiaj nie chce nam się
        ruszać. Ja spałam z Leną w dzień, bo jestem do niczego.
        Lena też mówi mało i okazuje się w tylko dla mnie zrozumiałym języku.
        Pozdrawiam
        Jowita
        • kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.01.05, 18:33
          To wirus, wirus, szalejący. Marysia też juz przechodziła z 1,5 tygodnia temu, a
          po niej ja złapałam to samo. Aleszybko na szczeście mija.
          O ile pamiętam nowa mama z Krysią jest chyba z Trójmiasta, prawda? MOże się
          spotkamysmile))
          Dziewczyny,chciałąm się zapytacjak ze spaniem w dzień - śpią Wam jescze
          dzieciaki czy się powoli buntują? U nas różnie - raz nawet 2,5 godziny a raz
          nie ma mowy o kwadransie snu.
          U nas z mową jest generalnie weoło, bo ja rozumiem wszytko co Marysia mówi, a
          gada przez cały czas, ale trzeba mieć niekiedy bujną wyobraźnie, żeby domyślić
          się o co chodzi. No bo jakbyście na przyklad przetłumaczyły tekst;" piścić adi?"
          ....ha! to znaczy przykryć nogismile))). Albo: siondz machoł klopidem: ksiądz
          machał kropidłem( to wrażenia po koleędziesmile))).
          Dostaliśmy na gwiazdkę od mojego brata kamerę i teraz namiętnie nagrywamy małą
          jak się bawi i gada do siebie. Ja zapisuję jej powiedzonka, ale co innego
          usłyszeć to za kilka lat.
          A teraz robią z tatą fikołki - ulubiony rodzaj spędzania popołudnia. Ja nie
          mogę na to patrzeć, bo Wojtek tak małą macha, że mi się słabo robi. Ale ona
          piszczy z radości więc ok.

          Co do spotkania trójmiejskiego, ja mogę poza poniedziałkiem i środą. Jeżeli
          chcecie się spotkać przed południem to zapraszam do mnie, boja rano nie mam
          samochodu a do Gdyni z małą to kosmiczna wyprawa. jeżeli po południuto mogę
          dojechać. Czekam na odzew i musimy się streszczeać, bo zaraz synek Jogaj wyjrzy
          na światsmile))
          Pa
          Basia
          • kingha Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.01.05, 19:08
            My tez po wymiotach i biegunce, od wczoraj wieczorem. Dzis jest lepiej, to
            pewnie ten szybki wirus, podejrzewam, ze Werka sprytnie przekazala go Nadii i
            Wookiemiemu. Daniel na razie sie trzyma, kupki normalne.

            Nadia wczoraj podczas koledy poinformowala, ze ksiadza, ze ksiadz przyjdziesmile))
            Jak dostala obrazek, krzyknela z radoscia dzidzia, a potem wygrzebala ze swoich
            zasobow ksiazeczke z Kubusiem Puchatkiem i dala ksiedzu. Mile, a ksiadz
            wyjatkowo sympatyczny, tacy to juz na wymarciu chyba. Powolanie mial we krwi,
            szkoda, ze nie zostanie przykladu dawac, bo za miesiac jedzie z misja do Peru.

            Ja 2 dni w pracy, wczoraj nie moglam sobie miejsca wyszukac, dzis ok, ale
            martwilam sie Nadia. Za tydzien zapomne, ze pol roku w domu siedzialam. Uciekam
            obiad gotowac, teraz musze wszystko robic wieczorami i pozdrawiam nowa-stara e-
            mame.
            • jowa3 Re: spotkanie trójmiejskie 18.01.05, 19:33
              Dziewczyny ja tu mało mogę sugerować, bo nie mogę spotkania zorganizować u
              siebie, ale może sobota??
              W przyszłym tygodniu mnie nie będzie bo wchodzi ekipa z remontem.
              Pozdrawiam
              Jowita
              • zuzia_i_werka Re: spotkanie trójmiejskie 18.01.05, 20:32
                Hmm...wiadomość z ostatniej chwili-u nas dziś mega sraczkasad Tak więc Kinga-
                owszem przyznaję się do ewentualnej możliwości sprzedania Nadii pawików ale
                biegunka jest nie od nassmile Może od Dominiki hę? I tym optymistycznym akcentem
                żegnam Panie i spadam spać-mam zamiar dziś się odespać o ile Młoda pozwolismile
                Pozdr!
                • monique76 Re: spotkanie trójmiejskie 18.01.05, 20:50
                  O nie, niesmile my sie nie przyznajemy do sprzedania czegokolwiek, biegunki w
                  szczegolnoscismile Co wiecej, ja ją pewnie kupilam od kogos, bo mnie w
                  poniedzialek troche meczylo.. Wiec ja sie do niczego nie przyznajewink)
                  • agatkar1 Re: spotkanie trójmiejskie 19.01.05, 10:07
                    Mam nadzieję, że nie załapiemy biegunki przez internet sad smile, u nas na
                    szczęście ok, żadnych chorób, żadnych stresów.
                    Jak ja zazdroszczę tym, którzy mają kamerę i nagrywają swoje dzieciaki.
                    Niestety my nie możemy sobie sprawić takiej zabawki, ale słówka namiętnie
                    zapisuję, a raczej teksty, bo moja mała gasi mnie na każdym kroku.
                    Zna wszystkie nazwy zwierząt, a jeśli już pojawi się jakieś trudne typu
                    leniwiec itp. odpowiada, że to jest zwierzę. Gdy nie zna nazwy jakiegoś owoca
                    mówi po prostu owoc. A ostatnio mnie zabiła tekstem. Jagódka powiedz co to za
                    owoc /chodziło o kokosa/ - na to moja córka oczywiście nie znając odpowiedzi:
                    nie mogę ci powiedzieć...
                    • jogaj Re: spotkanie trójmiejskie 19.01.05, 10:26
                      Jowa lokal to nie problem,sugeruj smile
                      U nas sobota odpada,bo zapowiedzieli sie tesciowie z przyjazdem i zostana
                      pewnie do wtorku,srody.W piatek ide do laryngologa z Szymonem,a potem dzien
                      babci,wiec zostaje nam czwartek,albo znou odkladam na niewiadomo kiedy.
                      Pozdrawiam-Jola
                      • fringilla Re: spotkanie trójmiejskie 19.01.05, 12:03
                        No my juz po wirusie. Wookie to nawet wymiotował na ten sam kolor co Werka. Ale
                        jestem obrzydliwa. Trwało to jedno, poniedziałkowe popołudnie, ale burzliwie i
                        wystarczyło, żeby ubrudzić połowę łukaszowej garderoby. Ja o mało nie
                        przyprawiłam męza o zawał serca, krzycząć: "Konrad, ratunku!", gdy Wookie
                        zwymiotował mi we włosy. Wieczorem Natala dostała gorączki i narzekała na ból
                        brzucha. Na szczęście wczoraj oboje byli juz w świetnej formie. Za to ja nie
                        czułam się najlepiej, a miałam wczoraj dwa zebrania: w szkole i w kościele. Tak
                        na marginesie to przyznam się wam, że nie znoszę wywiadówek, Natala ma taką
                        panią starej daty, która uczy w szkole już przeszło 30 lat i jest bardzo
                        surowa, ma zwyczaj czytać na głos oceny z klasówek, brrr. Czuję sie jak bym
                        sama wrociła do szkoły, jak w sennym koszmarze. Natomiast zebranie w kościele
                        to czysty relaks: przytłumione światło, monotonny głos księdza przez 40 minut
                        powtarzający to samo zdanie w róznych formach stylistycznych (dlaczego księża
                        traktują nas jak imbecyli?) - aż się prosi, żeby się wyłączyć i zdrzemnąć...

                        Pozdrawiam wszystkich zawirusowanych.
                        I niezawirusowanych też smile
                        • anna_fediuszko Re: spotkanie trójmiejskie 19.01.05, 15:26
                          Witam!
                          Dopiero dziś odkryłam to forum, pozdrawiam wszystkich serdecznie! Maciek
                          urodził się 01/02/03.Mieszkamy póki co na gdańskiej Morenie, ale za kilka chwil
                          wyprowadzamy się do Pruszcza Gd.Chciałabym się dowiedzieć czy jakieś
                          forumowiczki tam mieszkają?Czy ktoś wie jakie są tam "atrakcje" dla dwulatków?
                          Ach, i czy któraś z Was wie gdzie w Gdańsku można kupić ciastolinę Play Doh 10
                          kubków?
                          Pozdrawiam!

                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=19550931&a=19550931
                          • aguska3 Luty 2003 20.01.05, 12:36
                            Witam.
                            Nowe mamy przybywają chyba w takim samym tempie jak stare wybywająsmile I dobrze
                            zawsze to świeża krew. Witamy serdeczniesmile)
                            U nas jak narazie nie najgorzej ze zdrowem Piotrka. Podaje mu teraz po kilka
                            kropel cebionmulti, chyba pomaga.
                            Jedne tylko chciałam Was sie kobtki spytać? Mianowicie po odstawiemu od cyca
                            czyli od listopada, Piotrek zaczoł mieć problemy z kupą. RObi raz na trzy dni
                            albo i żadziej i czasmi nawet z krwią. Lekarz kazał zmienić diete podawac
                            wiecej warzyw i owoców i soków. POdaje mu teraz od kilku dni Lacidofil może to
                            troche poskutkuje. BO meczy sie okrutnie i żeby mu tylko hemorojdy sie nie
                            porobiły. MOże Zuzia coś wie na ten tematsmile)

                            My nie mieszkamy na parterze wiec nie wiem co powiedzieć.

                            Pozdrawiamy
                            Aguśka I Piotruś
                            • zuzia_i_werka Re: Luty 2003 20.01.05, 13:11
                              Hehe tzn na temat hemoroidówsmile? No ładniesmile A poważnie to wiem tylko tyle ile
                              sma gdzieś wyczytałam-najważniejsze,zeby nie przerodzily się w zaparcia
                              nawykowe bo wtedy robi sie błędne koło-pupa boli,dziecko wstrzymuje i tak w
                              koło Maciejusad Ze znanych mi zaleceń to na pewno jak najwięcej ruchu no i
                              dieta.Zero albo ograniczone do minimum słodycze,dużo warzyw,owoców i soków. A
                              może wypróbujcie sok ze śliwek Tymbarku? W tych nowych zielonych kartonach?
                              Albo kompot z suszonych śliwek,śliwki do pogryzania w ramach deserów itp.I dużo
                              soku jabłkowego.Życzę sukcesów kupczanychsmile My mamy inne problemy bardziej
                              natury emocjonalnej-normalnie jak młoda nie przestanie tak o wszystko sie
                              wywrzaskiwac i wykłócać to któregoś dnia ją spakuję i wywiozę daleko dalekosmile
                              Pozdr!
                              • monique76 Re: Luty 2003 20.01.05, 20:07
                                Zuziu - jak bedziesz wywozila Werke to moze zabralabys i moja Dominike, coo??
                                Ja juz naprawde mam mordercze zamiary jak moje spokojne dziecko (spokojne jak
                                jest z dziadkiem lub w zlobku) zamienia sie w wyjace cos, czepiajace sie mojej
                                nogi i wrzeszczace jak ktos na nia patrzy (nie mowiac o braniu na rece np przez
                                tate...). Chwilami mam naprawde doscsad
                                • anna_fediuszko Re: Luty 2003 20.01.05, 20:34
                                  Och,Maćka też przydało by się uspokoić!Krzyczy o wszystko, o to,ze się dotknie
                                  jego karetki, o to, ze wyjęłam z szafki brązowe sztruksy a on chciał akurat
                                  ubrać czerwone rajstopy...o to,ze trzeba się kąpać a później o to,ze trzeba
                                  wyjsc z wody...nie mówiąc już o dotykaniu jego włosów!Mój syn ma poprostu AFRO
                                  i nie pozwala go sobie obciąć,przeraźliwie boi się maszynki (próbowałam już
                                  wielu rodzajów maszynek i nożyczek). A niech tylko tata spróbuje się położyć na
                                  JEGO poduszce lub JEGO miejscu w NASZYM łóżku.
                                • fringilla Re: Luty 2003 20.01.05, 22:21
                                  Nie przebijecie mnie. Moj syn wczoraj wieczorem zrobił dzika aferę, bo dostał
                                  pic w zwykłym kubku z dzióbkiem, a nie swoim niekapku. Amoja córka przez dwie
                                  godziny zanosiła sie od płaczu bo nie mogła znaleźć ulubionych spinek. Czyli z
                                  tego sie tak szybklo nie wyrasta. Chcę na Biegun!!!
                                  • anna_fediuszko Re: Luty 2003 21.01.05, 10:27
                                    heh...mój synek wczoraj na pytanie co robił niedzwiedz w lippy&messy
                                    odpowiedział: niedźwiedź ziewał uszami... a gdy później zapytałam się go co o
                                    tym mysli to odpowiedział,ze nie myśli...ojojoj...
    • edytaiola Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.01.05, 11:44
      Cześć laski
      na początku witam nowe mamy smile)))

      ja na minutke żeby nie zarażać podłym nastrojem i małym dołkiem
      a oczywiście chodzi mo moją kruszynke
      ostatnio dowiedziałam się że jeżeli mała nie zrobi znaczacych postępów w
      rehabilitacji - dostała odpowiednie ćwiczenia
      to trzeba będzie ją przebadać w strone - ruchowego porażenia mózgowego, bo
      teraz przyjmuje postawę Puiramidalną tak jak dzieci z takim zchorzeniem...
      We wtorek idziemy do jeszcze jednego neurologa
      Generalnie jestem dobrej myśli ale są takie chwile że ryczeć mi się chce

      Na pocieszenie pochwale się że Ola w domu "chodzi" już bez pieluchy, jedynie na
      noc i wyjścia zakładam jej pampersa smile)

      Przytyłam znów sad(( !!!!!!!!!!!!!!
      papatki
      • aguska3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.01.05, 15:02
        Witam.
        Pozrawiamy gorąco Ole i mame Edytke i życzymy żeby wszystko ułożyło się jak
        najlepiej. Edytko powtarzaj sobie że Ola bedzie chodzić jak inne dzieci i
        napewno tak sie stanie . A co do porażenia mózgowego to mimo okropnej nazwy nic
        nie ma z upośledzeniem umysłowym więc bedzie dobrze. smile)) Przesyłamy moc
        buziaków.

        Zuziu dzieki. Jabłka jemy w ilościach hurtowych ale śliwek suszonych nie udaje
        mi sie wcisnąć nawet tych słodkich kalifornijskich.
        Dzisiaj dzień babci a ja zadnych pomysłow nato świeto nie mam. No trudno w
        przyszłym roku zmotywuje Piotrka do jakiś rysunków czy wycinanek.
        A narazie dziadki muszą sie zadowolić pieczona szyneczką własnorecznie
        przezemnie zrobioną. Wyszła pyszna.

        Pozdrawiamy
        Aguśka i Piotruś
      • anna_fediuszko Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.01.05, 18:09
        Na pewno wszystko będzie dobrze!
        Poza tym gratuluję wyzbycia się pieluchy! Maciek nie chce nosić piebo fascynują
        go majtki jakie dostał od Taty, ale niestety zamiast wołać, że mu się chce to
        woła, że właśnie zrobił... dodaję tylko, ze ma wstręt do nocnika i wc, usiądzie
        na 5 sec tylko wtedy gdy dam mu rolkę papieru do niszczeniauncertain
        Maciek w ogóle nie usiedzi 5. sekund w miejscu, nawet robimy takie ćwiczenia w
        stylu-siadamy, nie ruszamy się i liczymy do pięciu(owieczek,żabek itp.itd.)-
        nic...
        • anna_fediuszko Re: Luty 2003- Druga część:-)) 22.01.05, 14:41
          Mam jeszcze pytanie odnośnie bilansu dwulatka-jak trzeba się przygotować, o
          czym opowiedzieć i co zrobić by mały nie wył na widok przychodni? Mamy
          kiepskiego(mąż uważa,ze to najlepszy)lekarza, o niczym nam nie mówi,a na
          miejscu nie mam o co pytać bo Maciek tak głośno krzyczy,że aż dusi się od
          płaczu (bardzo chętnie zaś sam bada misie).Popadł w taką paranoję,ze gdy tylko
          kichnie lub kaszlnie przybiega do mnie i prosi zebyśmy nie szli do lekarza!
          Nie był dokładnie ważony od roku,tyle ile sama mogę go zwazyć na wadze
          łazienkowej,ale to przecież nie jest dokładny pomiar (zamierzamy kupić wagę
          elektroniczną,jak się sprawdza jeśli któraś z Was ma?),nie mówiąc już o
          mierzeniu,mogę powiedzieć tak na oko,ze body nosi w rozmiarze 92,ale to
          lekarzowi nie wystarczy!
        • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 22.01.05, 15:05
          Edyta, trzymamy kciuki za Ole. Na pewno wszystko bedzie dobrze, ona wydaje sie
          taką rezolutną i bystrą dziewuszką. Pod każym innym wzgledem jest świetnie
          rozwinieta, a nawet przewyższa rówieśników, więc na pewno i pod wzgledem
          ruchowym w końcu ich dogoni. A forum jest także po to żeby sie wyżalac i
          wypłakiwać, więc nie zaniedbuj nas! wink

          U nas problem budzenia się w nocy i picia litrów picia rozwiązuje sie chyba
          sam. Od czasu nocnej afery o niekapek, który sie gdzies zawieruszył, daje
          Łukisonowi picie w zykłym kubku, z którego on nie chce pić nie chce i pociaga w
          nocy zaledwie pare łyków. dziś tylko raz sie obudził! Wprawdzie zasnął przed 1,
          ale to i tak jakis sukces.

          Ja jakos nie moge sie wykaraskac z dołka i totalnego rozmemłania. Nie wiem czy
          to kwestia zmeczenia, czy znużenia, czy pogody? Najchetniej uciekam w świat
          książek lub filmów, od których nie moge sie oderwac, zaniedbując oczywiście
          swoje obowiązki. Może po prostu mam za duzo wolnego czasu? Muszę wziąc sie w
          garść, ale jakos nie moge. Jedyne noworoczne postanowienie, które wypełniam to
          ochudzanie. Rzeczywiście udaje mi się zachowac względną dyscypline i myslę, że
          wkrótce będzie jeszcze lepiej. Ech, tesknie za wiosna, a najbardziej za tym,
          zeby nie trzeba było ubierac dzieci w niezliczone warstwy ubrań, czapek,
          rękawiczek itd.

          No dobra, dość tych smetów.
          Pozdr. Agata
          • jowa3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 23.01.05, 08:44
            Witam z rana smile))

            fringilla napisała:

            "Najchetniej uciekam w świat książek lub filmów, od których nie moge sie
            oderwac, zaniedbując oczywiście swoje obowiązki. Może po prostu mam za duzo
            wolnego czasu? "
            Agata kiedy Ty czytasz te książki???
            Ja ledwo obiad zrobię bo Lena co chwila czegoś chce. Dobrze, że jeszcze są
            Teletubisie, ale fimu żadnego też nie można obejrzeć bo Lena od razu krzyczy,
            ze chce "dzieci" (czyt. Teletubisie). Oglądamy coś z mężem jak Ona pójdzie
            spać, a chodzi dosyć późno sad
            Terrorysta normalnie.

            I najczęściej jeszcze się buntuje przy ubieraniu, wieczorem, rano, na dwór,
            przy nakładaniu pieluchy. Najchętniej biegałaby nago po mieszkaniu. A ja bym ją
            z chęcią puściła tylko, że podłoga na parterze jest potwornie zimna no i
            ogólnie jest chłodno. W lato sobie poszaleje smile

            Pozdrawiam
            Jowita
            • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 23.01.05, 12:19
              No, ja czytam w każej wolnej chwili i nie tylko wolnej. Wieczorem, jak usypiam,
              w ciągu dnia, jak usypiam, jak młody sie chwilę sam bawi, wiosna i latem na
              placu zabaw, jak przez chwile nie muze biegac za młodym, w metrze, autobusie.
              Jak ksiązka jest wciągająca nie ma problemu ze skupieniem uwagi, wręcz
              przeciwnie, z oderwaniem się większy. Co do filmów, na poprawę nastroju często
              puzczam sobie takie, które juz znam, więc na przykład bawię sie klockami z
              młodym, czy budujemy tory do kolejki i rzucam okiem na telewizor. Jak juz
              pisałam zaniedbuję inne obowiązki jak zmywanie, sprzatanioe itp., z trudem
              zmuzając sie do pomagania młodej w lekcjach, czego, niestety, nie znoszę. No i
              chodzę bardzo późno spać.
              • annapk Re: Luty 2003- Druga część:-)) 24.01.05, 11:36
                Zazdroszczę czytania książek. Wiweczorem jestem tak zmęczona po całym dniu, że
                zasypiam w mig. Poza tym jak czytam to Wiktor przybiega ze swoją książeczką i
                chce bym mu czytała. No i koniec.! Moje małe stało się teraz grymaśne. Tej
                bluzki nie założy bo chce inną / najczęściej tą brudną / . Do pralki nie da
                włożyć czasem swoich rzeczy albo stoi cały czas przy piorącej pralce i patrzy
                czy mu coś się nie dzieje z ubraniem. Uparcuich.Za to bardzo się rozgadał, jak
                powie nowe słowo to się cieszy i cały czas powtarza, a mówi już sporo.
                Kiedy skończy się ten upór dwulatka ? Ja już mam dość, często nie da sobie
                pomóc bo "ja siam", " ja chcie" itp.
                Całe szczęście lubi swoją lekarkę i cieszy się gdy do niej idziemy. Lubi też
                brać lekarstwa, tyle że przegina w drugą stronę - lekoman. Sam dopomina się o
                nie i nas pasie.
                No dziewczyny .... zaraz 2 lata.... kiedy to minęło? Ja już nie pamiętam
                Wiktorka jak był malutki.... długi ,chudy, patyki a nie nogi. A teraz pyskuje i
                się złości.....
                Jak ten czas leci...
                Ania z nostalgią.
    • annapk Re: DLA SZYMONA! 24.01.05, 11:42
      Szymonku, to już dziś... Tort i 2 świeczki. Jesteś już duży!!!!Myśląca istotka!
      Przejdź przez życie z uśmiechem na twarzy, bądź dzielny i przebojowy. Nie bój
      się porażek, zawsze chodź z podniesioną głową, no i kochaj tą kruszynkę w
      brzuszku u mamusi.
      Dużo wspaniałych prezentów i rewelacyjnej zabawy
      życzą
      Ania i Wiktor
      • evea luty 2003-czy jest ktoś z Gdyni? 24.01.05, 13:38
        CZeśc Dziewczyny!
        Jestem tak ostatnio zaganiana (robię doktorat na wudziale prawa UG), że nie
        miałam nawet czasu zajrzeć na forum.
        Czy wśród Was jest ktoś z Gdyni? Chętnie poznałąbym rówieśników Krysi i ich
        Mamy. Niestety nikt z moich znajomych nie ma dzieci w wieku Krysi i moje
        maleństwo rośnie bez zabaw z rówieśnikami. A uwielbia dzieci!!
        Oto mój numer gg: 2939079. Cześto pracuję nha komputerze i ąłtwiej mnie tu
        spotkać.
        Pozdrawiam serdecznie!!!!
        • jowa3 Re: luty 2003-czy jest ktoś z Gdyni? 24.01.05, 22:45
          Witam!
          Dołączam się do życzeń dla Szymona. Dużo uśmiechu i radości oraz żeby mama tak
          bardzo nie wykorzystywała przy nowonarodzonym maleństwie smile)

          A co do mam trójmiastowych. To ja jestem z Gdyni, Kubara1 z Gdańska, Jogaj też
          z Gdyni, jeszcze jest Julciar, ale coś od Niej nie ma wieści. Spotkałyśmy się
          parę razy i mamy nadzieję spotykać się dalej. Zapraszamy na następne spotkanie,
          które niebawem nastąpi.

          Właśnie, Basiu dziękuję Ci za zaproszenie, ale nie mogę być u Ciebie, szykuję
          się do remontu, a w środę jadę z Leną do babci, pewnie gdzieś na dwa tygodnie.
          Nie mogę się doczekać końca załatwiania spraw remontowych. Lena jest jakaś
          nieznośna. Złości się, wymyśla, a mnie przy tym wyprowadza z równowagi. Trzymam
          się, choć czasami wybuchnę. Ale tłumaczę Jej zachowanie, trochę za dużo wrażeń
          i zmian (przeprowadzek) jak na taką małą osóbkę.

          Nie da rady nic przeczytać. Dzisiaj wzięłam do ręki gazetę i od razu poszła w
          kąt. Lena migiem znalazła mi zajęcie. Na topie są kręglesmile))
          Pozdrawiam
    • ren12 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 25.01.05, 11:45
      To i ja sie przypomnę.Jestem mamą Martusi ur.25 luty.
      Marta super się rozwija.Od lipca woła na nosnik,pieluchy używamy w nocy.
      Wszystko mówi,chociaż niektóre wyrazy po swojemu.
      Ja jestem z nią w domu cały czas.Uwielbia tańczyć i spiewać swoje piosenki,
      dużo czytamy i malujemy(koniecznie flamastrami).
      • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 25.01.05, 13:35
        Ja nie mogę, ileż dzieciaków przybyło!!!
        A ja mam okropne tyły!
        Przede wszystkim składam życzenia Szymonkowi, dużo dużo radości, uśmiechu, bądź
        grzeczny i rośnij zdrowo.
        Po drugie jak czytam posty o Waszych szkrabach to widzę moją gwiazdę - bunt,
        bunt i jeszcze raz bunt...
        I zazdroszczę Agacie, że potrafi olać coś dla czegoś... nie pozwala się
        wciągnąć w wir obowiązków i po prostu czyta... uch... ja nie nadążam i
        przyznam, że nie czytałam żadnej książki od... jejku nawet nie wiem od kiedy
        tak to było dawno!!!
        I trzymam kciuki za Olkę, a Edytce życzę pogody ducha /ją także podziwiam za
        siłę!/
        No i rzecz jasna witam nowe mamy i dzieci!
        Jejku zaczyna się luty niebawem...
        • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 26.01.05, 14:44
          Hi, hi...
          ostatnio w przychodni byłyśmy i Jagoda nadawała jak trajkotka, śpiewała małej
          dziewczynce aaa kotki dwa i jestem sobie przedszkolaczek... i ogólnie było
          bardzo zabawnie, gdy na hipopotama powiedziała "Hłopopotan"...
          A jeszcze niedawno bo m-c temu Jagoda płakała na widok przychodni, już nie
          wspomnę co się działo po wejściu do niej... krzyk, kwik, jakbyśmy wchodziły do
          rzeźni. Związane to było z ciągłymi wizytami, badaniami, zastrzykami itd. Dodam
          tutaj także podejście lekarzy do dziecka i ich metody leczenia.
          Natomiast przeniosłyśmy się do innej przychodni, gdzie za pierwszym razem
          Jagoda jeszcze płakała, ale za drugim już nie, tylko się bała. Natomiast jedno
          jest pewne - lekarz musi być z powołania lekarzem a już tym bardziej pediatra!
          • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 26.01.05, 14:48
            zwiał mi post
            dlatego Aniu jeśli Maciuś płacze w przychodni postarajcie się coś z tym zrobić,
            teraz jest tylu pediatrów, że na pewno warto znaleźć tego najlepszego. Popytaj
            znajomych, może doradzą ci, ja tak zrobiłam i jestem bardzo zadowolona.
            odkąd się przeniosłyśmy Jagoda nie miała ani jednego antybiotyku, dostała leki
            na uodpornienie i jest ok.
            • edytaiola Re: Luty 2003- Druga część:-)) 27.01.05, 14:41
              U mnie bez zmian
              dołka ciąg dalszy
              wszystko jest nie tak
              ja jestem nie tak : gruba, nudna, upierdliwa, beznadziejna, zła matka, zła żona,
              nie cieszy mnie przeprowadzka na własne (wreszcie) śmieci,
              nawet pisać mi się nie chce
              • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 28.01.05, 00:11
                Edyta - potrzeba drabinka do wyjscia z mega dola?? smile Moze jutro rano wstan i
                powiedz sobie - dzis bedzie dobry dzien!! bez wzgledu na to co mnie spotka! Ja
                nieraz, jak juz mam naprawde dosc wszytskiego, wlasnie tak sobie mowie... i
                pomagasmile Moze warto sprobowac??

                A tak w ogole to witam te zupelnie nowe i te nie odzywajace sie mamy
                lutowiczow smile
                Dla Szymona spoznione ale szczere zyczenia urodzinowesmile Niedlugo zaczna sie
                zyczenia urodzinowe dla naszych dzieciakow... Czy dla was te ostatnie dwa lata
                to tez byly najszybsze dwa lata w waszym zyciu?? Mi smignely tak szybko, ze nie
                moge wyjsc z podziwu-)

                Co do bilansu dwulatka i oswajania dziecka z lekarzem, to niestety nie potrafie
                pomoc... Moje dziecko z pania doktor juz nawet czesc robi, tak sie oswoilosmile w
                koncu nie na darmo jestemy raz na tydzien u lekarza - no ale to jest efekt
                uboczny zlobkasmile

                Dla mam z Warszawy - w Tesco jest promocja na pieluchy tescowe - po 33 zl
                paczka. Cos chyba w nich zmienili bo sa jeszcze lepiej na zewnatrz zrobione - w
                zasadzie nie roznia sie teraz juz w ogole od Pampersow.

                A i ostatnia wiadomosc - moje dziecko mialo wczoraj pierwszy w swoim zyciu bal
                karnawalowysmile I to na dodate to byl bal przebierancowsmile W domu maly
                zlosliwiec nawet nie chcial wlozyc stroju. A w zlobku ubrala sie w stroj
                niedronki bez jednego mialknieciasmile Nie ma to jak wlasciwe podejscie do
                dzieckasmile
                • kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 28.01.05, 09:21
                  Edyta - głowa do góry. Niedługo wiosna, wyjrzy słoneczko, wszystkim nam się
                  humory poprawią.
                  Dla Szymona - gorące, ciut spóźnione buziaki urodzinowe.
                  A kto z luciaków ma pierwszy urodzinki? W tamtym roku Carolix bodajże zrobiła
                  piekny plan urodzinowy, musze odszukać.
                  Dziewczyny - mam prośbę, jak będziecie chodzić na bilans dwulatka, to
                  podzielcie się wrażenami, jestem ciekawa jak to wygląda.
                  Marysia ostatnio zminiła rozkłąd dnia. Wstaje o 8-ej idzie spać o 7-ej i nie
                  śpi w dzień. Dla mnie ok - cały wieczór wolny, boez wielogodzinnych usypiań. A
                  Wasze dzieciaki jeszcze śpia w dzień?
                  Nas dzisiaj zasypało - ja mam same oknadachowe, więć siedzimy w iglo. Szykują
                  się sankismile)))
                  Co tam słychać u Tygrysaciekawa jestem i Jounquille, Idar i innych
                  zapracowanych.
                  Pozdrawiam
                  BAsia
                  • kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 28.01.05, 09:22
                    A! Chciałąm Wam polecić "Język dwulatka" Tacy Hogg = bardzo ajna książka i dużo
                    cennych uwag. MOżna kupić na www.wysylkowa.pl. To mojastała lektura teraz -
                    duuuużo o buntach dwulatków np.
                    Pa
                    • fionna Re: Luty 2003- Druga część:-)) 28.01.05, 10:17
                      Jestem dzisiaj lekko nieprzytomna, więc przepraszam za literówki. Nie śpie od
                      wczoraj (prezpraszam - spałam między 2 a 3). Musiałam napisać na dziś pracę
                      zaliczeniową - najpierw przetłumaczyć 14 stron z angielskiego, a potem to
                      streścić na 3 stronach. Planowałam to robic wczoraj, ale młody wywinął mi taki
                      numer....
                      Od poniedziłku jesteśmy na zwolnieniu, Bruno kaszlał, był trochę marudny. Nasza
                      wybitna pani doktor powiedziała, że takie objawy ma atopowe (atypowe) zapalenie
                      płuc i w naszym żłobku parę dzieci już to miało. Sprawdziłam w google - za
                      każdym razem, kiedy pojawiało się atypowe zapalenie płuc w nawiasie było SARS.
                      Lekko zbladłam, ale do wczoraj młody nie miał nawet gorączki, tylko nie mógł
                      odkrztusić i wymiotował. Wczoraj zjadł śniadanie, zwymiotował, usnął obudził
                      się gorąca - miał 38,7. Pojechałam do lekarza, dostał antybiotyk (tym razem
                      pani doktor stwierdziła zapalenie oskrzeli). Po drodze jeszcze obrzygał mnie i
                      siebie gdy szliśmy do apteki. W domu znowu miał prawie 39 stopni. Nigdy nie
                      miał takiej temperatury, był taki dziwny, półprzytomny, coś do siebie mówił,
                      śmiał się. Bałam się i siedziałam i sprawdzałam czy oddycha.
                      Teraz już jest trochę lepiej. No a ja miałam nocną twórczość radosną. Mam
                      nadzieję, że strasznych głupot tam nie napisałam. Chyba zaraz pójdę spac.
                      • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 28.01.05, 12:32
                        O rany, mój wstrętny synek skasował mi takiego długiego posta!

                        Ja, dając Wam okazje do małej Schadenfreude, wyznam, że od kilku dni walczę
                        z... wszami! Dacie wiarę? XXI wiek, a nie dośc, że tak łatwo się paskudztwem
                        zarazić, to jeszcze trudno sie go pozbyć. Wpadłam juz w totalna psychoze, nie
                        wiem, czy mnie swedzi, bo jeszcze tego nie wytepilam, czy dlatego, że wciąż o
                        tym mysle. Brrr, obrzydlistwo. Młody i stary ogoleni na zero, ale mi i Natalii,
                        trochę żal włosów. Młody rekrut zrobił sie w nowej fryzurze bardzo podobny do
                        tatusia i ten chodzi cały dumny i blady (dla niewtajemniczonych?: mój mąz jest
                        łysy na codzień wink). Normalnie, zwariowac można. W ogóle rok nam się zaczął
                        paskudnie, wyjątkowo pechowy styczeń.
                        Młody od kilku dni marudny ponad normę, ale w summe nic dziwnego, bo i ja
                        chodze zestresowana, pije melise głucha na słuszne skądinąd argumenty
                        otoczenia, że gorsze rzeczy niż wszy sie zdarzają, i że jak sie ma dzieci, to i
                        przez to prędzej czy później trzeba przejść.

                        Fionna, z długoletniego doświadczenia matki studentki, mogę Cię zapewnić, że
                        dzieci zawze wybierają najgorszy moment na choroby i inne niespodzianki. Gdy
                        postanowisz, że zrobisz coś w jakimś konkretnym momencie, zwłaszcza, gdy jest
                        to tak zwana ostatnia chwila, możez być pewna, że dziecko akurat zafunduje ci
                        nieprzespaną noc, dostanie rozstroju zołądka, albo w inny sposób zaabsorbuje
                        cały Twój czas. Prawa Murphy'ego.

                        Chyba musimy sobie sprawić nową klawiature, bo coraz więcje liter nie działa sad

                        Pozdr. Agata
                      • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 28.01.05, 12:45
                        Nie, dołek w taką piękną, srogą, ale za to pełną śniegu zimę?
                        Edytko, mam nadzieję, że już z niego wyszłaś, jeśli przeczytałaś słowa otuchy
                        skierowane do Ciebie od wszystkich e-mam to już na pewno jest Ci lepiej, no
                        jakże...
                        Ja jestem radosna, bo za trzy godzinki idę do domku i potem to już mam urlop!
                        Fajnie co?
                        Dlatego też dopiero 7 lutego się pojawię i niektóre dzieciaczki już będą po
                        swoich drugich urodzinkach.
                        Pragnę złożyć najgorętsze życzenia urodzinowe Maciusiowi, który jako jeden z
                        pierwszych będzie obchodził urodziny, Weronice i Idusi, oraz wszystkim tym,
                        którzy właśnie w przyszłym tygodniu będą świętować.
                        a Brunowi życzę zdrowia...
                        I piszcie to po powrocie z urlopu będę miała co czytać!!!
                        • annapk Re: Luty 2003- Druga część:-)) 29.01.05, 18:45
                          BRRRRRRRRRRRRR...... jak zimno. Wikusiowi nie chce się wychodzić na dwór.
                          W takie dni najlepiej smakuje mi kawa i książka, ale mały nie pozwala. Trzeba z
                          nim budować duży dom, itp
                          Edyta zazdroszczę Ci , ja uwielbiam wprowadzać się do nowych mieszkań i marzyć
                          gdzie co będzie stało...... Moje pierwsze mieszkanie to fotel, ława i kuchenka
                          gazowa z lat 70 ,-ych / dwupalnikowa/. Z rozrzewnieniem wracam do tych
                          wspomnień.
                          Wiktor był na bilansie dwulatka, on po prostu uwielbia swoją panią doktor.
                          Nawet szczepienie hiba nie wytrąciło go z dobrego humoru.
                          Bilans był przyjemny - mierzenie, ważenie, przejście boso przez gabinet,badanie
                          wzroku, sprawdzanie czy nie ma stulejki, uszy, rozmawianie z dzieckiem czy mówi
                          itp. Mały oczywiście wszystko co robił w żłobku zaraz powiedział.
                          Dziewczyny spadamy w dół, ledwo nas znalazłam, chyba trzeba więcej pisać.
                          Napiszcie co robicie na 2 latka - impreza rodzinna czy kinderbal.....
                          Ania i Wiktor /07.02.03/
                          • jogaj Re: Luty 2003- Druga część:-)) 01.02.05, 10:57
                            CZemu tu taka cisza?
                            Wyjechalyscie wszystkie czy jak?
                            Ja jeszcze w calosci,ale juz czasem mnie cosik skorcz lapie,bede miala znowu
                            cc,bo synek dalej glowa do gory. Dziekuje za zyczenia dla Szymona,bylo bardzo
                            wesolo i duzo ludzi na imprezce.
                            Niestety w okolicy wszyscy choruja,no i Sz tez,wymioty i biegunka,a czekamy
                            jeszcze na angine,bo mielismy bardzo duze szanse na zarazenie sie.
                            Dzis juz luty wiec wszystkim lutowym dzieciaczkom zyczymy wszystkiego
                            najlepszego,usmiechu na codzien i duzo,duzo zdrowka.
                            Pozdrawiam-Jola z Szymonem
                            • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 01.02.05, 13:28
                              Witam
                              no strasznie tu cichosad Mi Dominika nie bardzo daje siedziec przed kompem...
                              namietnie czytamy ksiazeczki - trzy na zmiane... Jeszcze troche i bede znala
                              wszystkie trzy na pamiecsmile
                              U nas grypa zoladkowa chyba juz wymarlasmile Za to Dominika od wczoraj
                              goraczkuje - goraczka dochodzi do 40 stopni i zadnych innych objawow. Ma ktos
                              pomysl co jej moze byc? Myslalam o zebach, bo od jakis 2 tygodni mala caly czas
                              palce w buzi trzyma, normalnie jak niemowlak. Ale dziasla nie spulchnione,
                              wygladaja zupelnie normalnie. Wiec na razie czekamy co sie z tej temperatury
                              wykluje...

                              U nas jakiejs wielkiego kinderbalu urodzinowego nie bedzie z bardzo
                              prozaicznego powodu... brak miejsca sad Ale mam nadzieje, ze juz niedlugo
                              bedziemy mieli troche wiecej miejsca dla siebiesmile Wiosna juz niedaleko a plany
                              przeprowadzkowe scisle z wiosna zwiazanesmile

                              Dzis pierwszy lutego wiec zyczenia czas zaczac skladacsmile Wszystkim lutowiczom
                              hurtem zycze najwspanialszych prezentowsmile

                              A tak w ogole co slychac u tych, ostatnio w ogole przestali sie odzywac?? nie
                              bede wymieniac imiennie kogo mam na myslismile)
                              • jogaj Re: Luty 2003- Druga część:-)) 01.02.05, 19:16
                                Mojej kolezanki dzieci mialy taka angine,ze bardzo wysoka goraczka,ale gardlo
                                nie boli,dopiero jak sie zaglada to zawalone z bialymi pasami na migdalach.
                                Zagladaj w gardlo.
                                Pozdrowienia-Jola
                                • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 01.02.05, 20:36
                                  Dzieki Jolu, bede zagladac.. pytanie czy ja sie poznam na tym, ze gardlo
                                  wyglada inaczej niz zwyklesmile Wczoraj osluchowo bylo ok, gardlo tez w porzadku.
                                  Jak nie przejdzie do czwartku to mamy znow stawic sie u lekarza...
                                • aga173 Re: Jak mnie tutaj długo nie było:( 01.02.05, 22:10
                                  Mój Kacperek za 2 dni skończy 2 latkasmileJest super chłopczykiem ale bardzo mało
                                  mówi - własciwie nicsad Tylko: mama,tata,mniam-mniam ,dla-dla(traktorek) i
                                  resztę po chińskusmile
                                  Miał swego czasu ataki bezdechu ale na szczęście to już za namismile
                                  Jego starszy brat Kamilek(4 latka) mówił juz super jak miał 1,5 roku ale wiecie
                                  co nie przejmuje się tym!!!Widzę że wszystko rozumie więc za jakiś czas napewno
                                  zaczniesmile

                                  Pozdrawiam Agnieszka
                                  • monique76 Re: Jak mnie tutaj długo nie było:( 01.02.05, 22:45
                                    Mysle ze nie ma sie co [przejmowac, ze nasze dzieci jeszcze nie gadaja...
                                    Przyjdzie czas to zaczna. Moja Dominika mowi kilka slow (dzisiaj probowala po
                                    mnie powtarzac "kitka"smile) ale daleko jej do normalnego mowienia. Co prawda juz
                                    kilka razy zauwazylam, ze zaczyna tworzyc prosciutkie zdania typu "taty nie
                                    ma", ale na pewno nie mozna tego nazwac gadaniem. Ja znacznie chetniej niz
                                    gadanie widzialabym zrezygnowanie z pieluchy... ale nie bardzo wiem, jak sie do
                                    tego zabrac szczerze mowiac - biorac pod uwage, ze widze dziecko przez 3
                                    godzinny dziennie (nie liczac spania)...
                                    • fringilla Re: Jak mnie tutaj długo nie było:( 01.02.05, 23:34
                                      Monika, od zębów to takiej wysokiej goraczki nie ma, przynajmniej nasza ekspert
                                      Zuzia tak twierdzi. Ale czasem dzieci miewaja takie infekcje, które nie
                                      objawiaja sie niczym poza gorączką. A co do gardła, ja wciąz jeszcze nie
                                      nauczyłam się oceniać, czy jest ok, czy nie, zawsze wygląda tak samo dla mnie.

                                      Nasze dzieciaki tez nie gadają, może to i lepiej, czasem jak słucham Natalii,
                                      to tak sobie myslę wink A co do pieluchy, wiosną będzie łatwiej. Więc oby do
                                      wiosny.
                                      • jowa3 Re: luty 2003 02.02.05, 11:28
                                        My imprezę urodzinową podobnie jak w tamtym roku organizujemy u dziadków,
                                        wspólnie z bratem ciotecznym Leny 3-latkiem.
                                        Będzie wesoło.

                                        Składam serdeczne życzenia dla wszystkich lutowych dzieciaczków.
                                        Oby dawały dużo radości swoim rodzicom, jak również były szczęśliwe ze swoimi
                                        rodzicami. Dużo uśmiechów, przyjaznych doktorów i jak najmniej chorób

                                        Jak też mam nadzieję na wiosenne odstawianie od pieluchy. A co do mówienia, to
                                        wydaje mi się, że Lena mówi mało, ale zaczyna układać proste zdania typu: nie
                                        mam tapci (kapci), dzidzia śpi.
                                        Kupiłam ostatnio układankę WADERA (pajac), Lena sobie świetnie radzi, ale cały
                                        czas kogoś woła, żeby z nią układał, wtedy ona wkłada specjalnie źle, mówi
                                        głośno "źle", ten ktoś ma też potwierdzić, że źle i wtedy ona zadowolona układa
                                        w odpowiednie miejsce, albo misiu ma układać, a ona pokazuje mu gdzie..
                                        Dzisiaj zostawiłam Lenę z babcią i przyjechałam zobaczyć jak idzie remontowanie
                                        i nie mogę się doczekać końca.


                                        I na zakończenie chciałam po cichu się pochwalić (żeby nie zapeszyć), że wyszły
                                        mi dwie kreski na teście. Lekarz każe jeszcze czekać na badanie, bo to jeszcze
                                        za wcześnie. żeby coś zobaczyć. I nie mogę w to uwierzyć. Na Lenę czekaliśmy
                                        cztery lata i udało się za drugą próbą inseminacji. a teraz postanowiliśmy w
                                        grudniu, że czas zacząć i proszę...

                                        Pozdrawiam
                                        Jowita
                                        • aguska3 Re: luty 2003 02.02.05, 13:12
                                          Witam.

                                          Pamietacie dziewczyny w zeszłym roku miałyśmy ogromniastą listę w jakim dniu
                                          sie jakie dziecie urodziło. Chyba Zuzi sie chciało to szykować. Teraz nie ma
                                          wiec hurtowo składam wszystkim dzieckom zdrówka, oby katary, grypy i inne
                                          choróbska omijały Was wielkim łukiem. Samych uśmiechów, ŁAgodnego przechodzenia
                                          buntu dwulatka - to już dla Nas Mamy. Sukcesów nocnikowych. I oczywiście
                                          wielkich ogromniasytch postępów w chodzeniu dla Bruna i Oleńki. I dla reszty
                                          dzieciaków też bo przecież czasami wywrotki sie też zdarzają.
                                          A dla nas mamy pogody ducha i radości.

                                          Pioterk dostał jakiś taki dziwny czas teraz. Wstaje o 7 a chce spać już o 11.
                                          Potem nie śpi do 10. Oszaleć z nim można. Na sankach uwielbia jeżdzić i nawet
                                          spore górki go zachwycają. Mnie zreszta też ja sie z nim na sanki ładuje ( że
                                          niby taka troskliwa mama jestem) i zjeżdzamy razem. Fajnie a co tylko jemu
                                          wolno.
                                          • kubara1 Re: luty 2003 02.02.05, 14:54
                                            Jowa - gratulacje!!!!!!!! Cieszę się, podziwiam i zazdroszczęsmile)). Mój mąż ma
                                            hopla na tym punkcie - tzn. natychmiastowego powiększania rodziny i powiedział
                                            ostatnio, że mi tabletki będzie podmieniał na placebo. To ostatnio nasz punkt
                                            zapalny, bo ja chcę iść na jeszcze jedne studia a on nie widzi problemu, żeby
                                            studiować z dwójką małych dzieci. Ja widzę. Ale zostawmy ten temat.
                                            Marysia mnie ostatnio zaskoczyła miło - zawsze jak idziemy po jakiś schodach to
                                            ja je liczę głośno. No i wczoraj czy przedwczoraj idziemy, ja zaczynam: raz,
                                            dwa, a Marysia - trzy, cztery, pięć - ja znowu: sześć i mała dokończyła do
                                            dziesięciu. Ha, ale byłam dumna. Za to kolory próbujemy od niepamiętnych czasów
                                            a i tak wszystko jest niebieskiesmile)).
                                            Choroby, odpukać nas na razie omijają, byle tak dalej. Spanie w dzień
                                            zapomniane definitywnie, za to jakie długie wieczory - wczoraj zasnęła o 18.30:-
                                            ))) i wstała o 8.00. Szkoda tylko, że ja musiałam o szóstejsad((.
                                            Kończę, bo już jest bunt, że mama się nie zajmuje.
                                            Jowa -daj znać, kiedy będziesz mogła się ze mną spotkać, może pojedziemy do
                                            Joli z grzechotkamismile)
                                            Pa pa
                                            Basia
                                            • zuzia_i_werka Re: luty 2003 02.02.05, 18:15
                                              Witam serdecznie! Od razu mówię szczerze,że to nie ja bawiłam sie w listę-mnie
                                              by się nie chciałosmile) Ale z tego co pamiętam dziś są urodziny Baśki Tygrysa i
                                              z tej okazji wszystkiego najlepszego chociaż tygrys pewnie tego nie przeczytasad
                                              U nas wszystko po staremu tzn Werka wciąż upiorna i pełna dziwnych pomysłówsmile
                                              wciąż chora ale niezbyt ciężko,znów nie sypia nocami-czyżby góne piątki? I
                                              wciąż sika w pieluchy informując mnie radośnie sisi i wyciągajać nocnik jak
                                              poczuje,że w pieluszce ciepło sie robi-odczytuję to jako dobry znak i mam
                                              nadzieję,że jednak nie pójdzie w pampku do szkołysmile Dziewczyny jakie
                                              szykujecie imprezki? Z tortami,świeczkami itp? Pochwalcie sięsmile Pozdr!
                                              • monique76 Re: luty 2003 02.02.05, 18:32
                                                Oj to Werka faktycznie na dobrej drodze do pozbycia sie pieluchy! Dominika to
                                                nawet w pieluszcze tetrowej nie zwraca uwagi, ze ma mokrosad Ale nic to, jak
                                                napisala Agata - wiosna bedzie czas na odzwyczajenie od pieluchy...

                                                U nas jakies jakiejs szczegolnej imprezki nie bedzie, ale jakis tort sie pewnie
                                                upieczesmile No i mam nadzieje, ze w lutym jakos sie spotkamy na wspolnej
                                                urodzinowej imprezcesmile
                                                • jogaj Re: Lista urodzinowa 02.02.05, 23:39
                                                  Odkopalam liste urodzinowa,ktora zebila Carolix w zeszlym roku,zamieszczam.
                                                  24 stycznia
                                                  Szymon, syn jogaj, 15:40, (zam. Gdynia)

                                                  01
                                                  Damian, syn Karoli, 11:50, (zam. Gdańsk)
                                                  Malwina, córka Utali, 15:30, (zam. Onufryjewo, Mazury, k. Rucianego)
                                                  Jasiu, syn jonquille, 16:47, (zam. Belgia)

                                                  02
                                                  Alicja, córka e-ivetty, 15:44, (zam. Warszawa)
                                                  Baśka, córka tygrynia, ,(zam. Warszawa)

                                                  03
                                                  Kacper, syn Agi173, 19:10, (zam. Krapkowice, woj. opolskie)

                                                  06
                                                  Weronika, córka Zuzy (zuzia_i_werka), 7:40, (zam. Warszawa)
                                                  Ida, córka Anity (idaro), 8:55, (zam. Warszawa)

                                                  10
                                                  Bartuś, syn carolix, 16:20, (zam. Warszawa)
                                                  Leon, syn Karoli (braszczyki), 19:00, (zam. Częstochowa)

                                                  11
                                                  Jaś, syn dobrotek, 6:15, (zam. Warszawa)

                                                  16
                                                  Lena, córka jowy3, 19:55, (zam. Gdynia)
                                                  Julka, córka Eli (Julciar), 22:15, (zam. Gdańsk)

                                                  17
                                                  Ola, córka Edyty(EdytaiOla), 23:30, (zam. Warszawa)

                                                  18
                                                  Jagoda, córka agatkar1, (zam. Konin)

                                                  19
                                                  Michał, syn Mysiam, 11:55, (zam. Katowice)
                                                  Piotruś, syn Aguśki, 14:15, (zam. Sosnowiec)

                                                  20
                                                  Dominika, córka Moniki (Monique76), 20:30, (zam. Warszawa)

                                                  21
                                                  Weronika Wiktoria, córka Uli (umargos), 14:15, (zam. Kraków)

                                                  24
                                                  Łukasz, syn Agaty (Fringilla), 22:55, (zam. Warszawa)

                                                  25
                                                  Tobiasz, syn niuni44, 11:00, (zam. Częstochowa)

                                                  26
                                                  Krzysztof, syn marzynki, 19:40, (zam. Kraków)

                                                  27
                                                  Marysia, córka Kubary1, 17:15, (zam. Gdańsk)

                                                  28
                                                  Bruno, syn fionny, 5:30, (zam. Warszawa)
                                                  Nadia, córka kingi, 10:00, (zam. Warszawa)
                                                  • fionna Re: Lista urodzinowa 03.02.05, 00:23
                                                    Bruno idzie jutro do żłobka, a ja do szkoły. Odzwyczaiłam się już od rannego
                                                    wstawania. Mam nadzieję, że trochę pochodzimy. Ja tam nawet nie myślę o
                                                    odstawieniu pampersów, że tak powiem, mam ważniejsze sprawy na głowie. Chociaż
                                                    raz mnie młody zadziwił. Na wszelki próby posadzenia na nocniku reaguje
                                                    histerią, chyba mu się model nocnika nie podoba. Ale razu jednego zaczął się
                                                    wspinać na nocnik, usiadł, zaczął stękać i .... zrobił kupę. Oczywiście w
                                                    spodniach i pieluszce. No ale to był jednorazowy wyskok, chyba przypadkiem mu
                                                    wyszło.
                                                    Wszystkiego najlepszego już 2-latkom. My nie planujemy jakiejś specjalnej
                                                    imprezy, co najwyżej torcik (razem z mamusią, bo ja też lutówka).
                                                  • jonquille Re: Lista urodzinowa 03.02.05, 08:56
                                                    Jasiu swietowal urodziny potrojnie: z dziadkami i chrzestnymi w nidziele, 01.02
                                                    tylko z nami i jeszcze raz wczoraj w zlobku (kupilam dla dzieci ciasto i
                                                    herbatniki bezglutenowe, byly balony i spiewy). na bilans dwulatka wybieramy
                                                    sie za 2 tygodnie, juz wiem ze bedzie protestowal bo idzie na bezplatna
                                                    konsultacje a nie do swojego pediatry (ktory naprawde ma b.dobre podejscie i
                                                    dzieci u niego nie placza). Mysle, ze z wiekszoscia zadan sobie poradzi,
                                                    szczegolnie ze jest "trenowany" na codzien przez babcie. pisze tak z lekkim
                                                    przymruzeniem oka, chodzi o to, ze tesciowa jako psycholog zna wiekszosc
                                                    sprawdzianow, ktore przeprowadza sie w celu okreslenia rozwoju dzieciaczkow i
                                                    np uklada z Jasiem klocki wiec sila rzeczy dziecko to potem potrafi robic.
                                                    Usmialam sie ostatnio w sklepie, bylam razem z Jasiem na zakupach, maz tego
                                                    dnia wyjechal za granice o czym kilkakrotie poinformowalam latorosl. I ni z
                                                    gruszki, ni z pietruszki Jasiu stwierdzil donosnym glosem: Papa il est parti!
                                                    (co moze byc tlumaczone jako: tata wyjechal, ale tez tata na opuscil). Do kasy
                                                    bylam odprowadzania wspolczujacym wzrokiem klientow...
                                                    Asia i Jasiu
                                                  • aga173 Re: Dzisiaj mamy urodzinki:) 03.02.05, 20:04
                                                    Kacperek o 19.10 skonczył 2 latka.Imprezke z torcikiem robimy w sobotę - troche
                                                    gości przyjdziesmileDostał dzisiaj traktorek (dle-dle - tak mówi)to MIŁOŚC JEGO
                                                    ZYCIAsmileA co do nacniczka to nam sie nie chce czasami posadzimy go razem z
                                                    bratem wiec nasika - mysle ze nie bedzie z tym problemów, ale zaczniemy w maju
                                                    jak będzie ciepłosmile

                                                    Pozdrawiam Aga
                                                  • aguska3 Dzisiaj wyjątkowo długo... 04.02.05, 13:39
                                                    Witam.
                                                    Nawet nie wiem jak mam zacząć.
                                                    Piotrek przechodzi tzw. bunt dwulatka. Wiele rzeczy zaczął wymuszać krzykiem i
                                                    płaczem. Na mnie to wrażenia nie robi ale tatuś i babcia we wszystkim mu
                                                    ustępują wiec sobie z nimi pozwala bardzo. Jak jesteśmy sami w domu to nawet
                                                    nie próbuje ale gdy jest tatuś to jazdę urządza na maksa. Ale to tylko wstęp do
                                                    tego co chce napisać.
                                                    Dzisiaj poszliśmy sobie jak zwykle na spacer na sanki. Spotkaliśmy naszą
                                                    znajomą mamę wraz z córeczką wiec dalszy spacer odbywaliśmy już razem.
                                                    Weszłyśmy do sklepu. Chciałam zajrzeć na stoisko z książkami a Piotrek
                                                    oczywiście dostrzegł zabawki. I się drze „Mama autobusik” ja spokojnie
                                                    przeglądając książki mówię „Dobrze kochanie zaraz pójdziemy i sprawdzimy czy
                                                    jest autobusik”.
                                                    Kupiłam książkę i poszliśmy obejrzeć te zabawki. Piotrek żadnego autobusu nie
                                                    znalazł za to wygrzebał jakieś samochody których ma w domu cała stertę. Mówię
                                                    mu „ zostaw żadnych samochodów ci nie kupię bo masz w domu takie same. A
                                                    autobusika nie widzę” a ten w płacz. Ja się na niego patrzę a moje własne
                                                    dziecko rzuca się na podłogę w sklepie.
                                                    Histerii nie znoszę i tolerować nie zamierzam. Wiec zbieram tego dzieroka
                                                    stawiam na nogi a on znowu myk i na podłogę walić głową. Mało nie krew nie
                                                    zalała, ale ze stoickim spokojem mówię mu to samo co przedtem. Kupa ludzi się
                                                    gapi i oczywiście setki mądrych rad mi dają. Podnoszę Piotrka i właściwie
                                                    wyciągam go z tego sklepu. Sadzam na sanki takiego zapłakańca. I pędzę do domu.
                                                    Po drodze trochę ochłonęłam i on też. Teraz poszedł spać ale zanim zasnął to mu
                                                    tłumacze że tak robić nie wolno i niech pamięta o tym bo następnym razem lejty
                                                    go nie miną i to porządne.
                                                    Jak Wy byście się zachowały w takiej sytuacji, Bo ja przyznam szczerze miałam
                                                    ochotę mu tak wlać.
                                                  • idaro Re: Dzisiaj wyjątkowo długo... 04.02.05, 16:38
                                                    Hej,
                                                    Wybaczcie okres niepisania, ale zapiernicz w pracy to male powiedzianesad
                                                    Hm, co poradzic. Nie lubie radzic, ale ja bym sie ludzmi wokol nie przejmowala.
                                                    Szczerze mowiac, bardziej ci gapie mnie wkurzaja niz moje kochane zloszczace
                                                    sie dziecko. Ida miewa takie dni diabelskie i przeczekuje, choc wewnatrz krew
                                                    sie burzy, oddaje w inne rece. Na szczescie mam te mozliwosc. Ciesze sie tylko
                                                    jednym, ze nastepnego dnia jest aniolem. Wymuszania zakupow u niej nie
                                                    zaobserwowalam.
                                                    Wracam do tematu urodziny. U nas beda jutro. Beddzie rodzinka, znajomi i jeden
                                                    maly kawaler. Zrobimy impreze raczej na slodko. Kupilam fajne swieczki jak
                                                    sztuczne ognie. Nie wiem, jak sie nazywaja. Ida dostanie ode mnie stempelki i
                                                    kostki-klocki drewaniane do ukladania z Krecikiem, oczywiscie.
                                                    Wszystkim kochanym dzieciaczkom i tym diablom wcielonym zycze duzo smiechu i
                                                    usmiechu, jak najwiecej zdrowka i coraz wiecej madrosci. Za Ole i Bruna
                                                    szczegolnie trzymam kciukismile)))))
                                                    Ucalowania,
                                                    Anita
                                                  • annapk Re: Dzisiaj wyjątkowo długo... 04.02.05, 21:15
                                                    He, He
                                                    nieźle nam te maluchy dają w kośc! Mój nie lepszy, jest marudny,próbuje
                                                    wymuszac. Dostaje histerii i tu UWAGA NOWOSC gdy wychodzimy ze żłobka. On nie
                                                    chce wracac do domu. No cóż w domu jest nudno.
                                                    Nasze urodziny zaplanowane są na niedzielę, babcie, dziadkowie i my.
                                                    Większośc zaproszonych dzieci jest po prostu chora. A moje szczęście też coś
                                                    marudne. Grypa szaleje.
                                                    Szczęścia dla wszystkich JUBILATÓW !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                                    Ania i Wiktor / 07.02.2003/
                                                  • jogaj Re: O histerii 05.02.05, 09:46
                                                    Moj Szymon raz na jesieni uzadzil zwanture w sklepie,bo chcial loda,a juz bylo
                                                    zimno,mnie to ubawilo,bo bylo takie filmowe,najpierw w sklpeie mu
                                                    tlumaczylam,ale nic nie pomagalo.ludzi reakcja podobna jak u Ciebie,ale jakos
                                                    mnie to nie wzielo,nie chcialam tylko przeszkadzac wiec wzielam go za ubranie i
                                                    wynioslam ze sklepu.On na chodniku dalej to samo,wiec mu poweidzialam,ze jak
                                                    skonczy aie awanturowac to mam mu cos do powiedzenia.Jak nie zwaralam na niego
                                                    uwagi uspokoil sie i wtedy moglam do niego powiedziec to co chcialam.Jeszcze
                                                    raz mu wytlumaczylam,ze juz zimno i lody mozna jesc w domu i,ze mozemy isc do
                                                    domu na lody.Poszedl i do tej pory histeria w sklpie sie nie powtorzyla.Mi sie
                                                    wydaje,ze klaps w tym momencie nie ma sensu,ale to tylko moje zdanie.
                                                    Zycze cierpliwosci,bo najgorsze chyba dopiero przed nami smile
                                                    Buziaczki-Jola
                                                  • kingha Re: O histerii 05.02.05, 15:51
                                                    Znowu nas troche nie bylo, ale ostatnio dni uciekaja niz przemijaja. Praca,
                                                    dwojka szkrabow i dom i silownia i basen - to troche za duzo, ale jakos przedze.
                                                    Co u nas, histerie nie sa mi obce, ale jedynym sposobem jaki dziala na Nadie,
                                                    to uspokoic i spokojnie wytlumaczyc. Co pradwa nei testowalam takiej sytuacji w
                                                    sklepie, moze i dobzre bo ja z tych wyrywnych jestem, ale ostatnio wzielam
                                                    specjalnie Nadie do sklepu i przejechalysmy ze 3 razy obok zabawek. Chcialam
                                                    sprawdzic jak moje dziecko sie zachowa. Bylam super zadowolona, chciala kilka
                                                    rzeczy, ale jej wytlumaczylam, ze lepiej nie bo.... to zrozumiala. W nagrode i
                                                    tak ode mnie cos dostala. Ale dosc chwalenia, bo pozniej mam odwrotnie. POza
                                                    tym Nadia jest cala taka przytulinska i calusna, ze czlowiek nie moze sie
                                                    odkleic. Codziennie zaskakuje nas swoimi powiedzonkami, nastal czas gdzie
                                                    trzeba uwazac na to co sie mowi, zeby nie bylo pozniej takich sytuacji, ze
                                                    przez kilk adni mowi kurna mac!
                                                    Mamy 82 cm i wazy ciut ponizej 10 kg, CZyli przez roczek urosla 10 cm i
                                                    przybylo jej 2 kg. Chyba nie jest zle.

                                                    Moja mlodsza latorosl, czyli ukochany syn tez podrosl, powoli ale do przodu.
                                                    Nabyl umiejetnosc raczkowania, sam siada, zaczyna sie podnosic. Nie ma zebow i
                                                    nic nie probuje gaworzyc, czyli zupelnie jak Nadia.

                                                    U mnie w pracy moze byc, jak zwykle duzo roboty i ciezka orka przede mna, ale
                                                    jak sa w zanadrzu kredyty do splacenia to nie ma co dyskutowac. Przyznam, ze
                                                    marzy mi sie dobre pol etatu...

                                                    Wszystkim luciako i styczniakom z okazji 2 latek skladamy najserdeczniejsze
                                                    zyczenia, duzo zdrowka i radosci!!!!
                                                  • ren12 Re: O histerii 06.02.05, 09:28
                                                    Moja Martusia na szczęcie jeszcze nie urządza histerii.Uwielbia sklepy z
                                                    zabawkami,ale jak jej mówie że nie wolno,to grzecznie odchodzi.Też jest wielką
                                                    przytulanką i uwielbia dzieci.
                                                  • kubara1 Re: O histerii 06.02.05, 09:47
                                                    U nas histerie umiarkowane, chociaż rzut na ziemię się parę razy zdarzył - z
                                                    powodu nie kupienia bułkismile)). Ale generalnie da się małej dużo wytłumaczyć.
                                                    Marysia uprawia raczej metodę zdartej płyty, bo przez pół dnia może gadać:
                                                    mama, włącz Teletubisie i ja tez jak zdarta płyta jej odpowiadam, że włączę
                                                    wieczrokiem, przed snem. Teletubisie są hitem nad hitami i to jest dobry sposób
                                                    na wyciszenie jej przed snem. Dziewczyny, moje zawsze trudno zasypiające
                                                    dziecko śpi teraz 13 - 14 godzin w nocy. Wczoraj poszla o19, dzisiaj wstałyśmy
                                                    8.15. Życie jest piękne. Szczególnie, że teściowa się zgodziła wczoraj zostać z
                                                    małą ( jak zasnęła oczywiście, bo inaczej nie ma mowy, żeby z nią chciałą
                                                    zostać - tzn mała z babcią a mnie odwrotnie), a my poszliśmy na kręgle
                                                    Wyciągnęli nas znajomi. NIgdy nie byłam na kręglach i wydawało mi się to
                                                    strasznie nudne. A tak mnie to wciągnęło, że nawet zapomniałam się denerwować
                                                    czy Marysia śpismile)).
                                                    A teraz jest mrozik, słoneczko, tatuś poszedł z dzieckiem "da da' , w domu
                                                    błoga cisza, kawka i net. He he, za dobrze mi.
                                                    Miłej niedzielismile)
                                                    Basia
                                                  • monique76 Re: O histerii 06.02.05, 13:30
                                                    Witam
                                                    u nas histerie sa na porzadku dziennym od miesiaca - czyli od odstawienia
                                                    smoczkasad Tyle ze to histerie w zaciszu rodzinnym bo do sklepow ostatnio
                                                    prawie w ogole nie chodzimy z prozaicznego powodu - brak czasusmile A zreszta na
                                                    zewnatrz to Dominika jakas grzeczniejsza sie robi... A w domu - coz, wycie i
                                                    histerie sa naokraglo - jak ja jestem w domu... Jak jestem w pracy i Dominika
                                                    jest z moimi rodzicami jest super grzeczna. A przy mnie histerie sa o wszystko -
                                                    o picie, o mleko, o nie tak ukrojona kanapke, o nie taki kolor rajstop, o to
                                                    zebym jej naokraglo czytala ksiazki, o to zebym naokraglo za nia chodzil (jak
                                                    jestesmy w naszym pokoju to mala mnie ciaga do pokoju dziadkow - jak nie chce
                                                    isc to histeria)... NO nie powiem, mam dosc... Szczegolnie, ze DOminice nic sie
                                                    nie da wytlumaczyc, nikt poza mna nie moze zrobic tego co ona tam sobie chce...
                                                    Klapsow w tylek jej nie daje bo wiem ze to bylby tylko wyraz mojej
                                                    bezsilnosci... ale nie powiem, nieraz na nia wrzeszczesad A potem mam mega
                                                    wyrzuty sumieniasad(
                                                    Najgorsze jest to ze histerie Dominiki neiraz tylko polegaja na rzucaniu sie na
                                                    podloge - i to akurat na mnie w ogole nie dziala.. Jak chce to niech sie rzuca,
                                                    jej sprawa. Ale znacznie czesciej ona sie drze, wyje, placze az do
                                                    szlochania... i to mnie doprowadza naprawde do pasji.. Moze ktoras ma jakas
                                                    skuteczna metode na takiego wyjca? Oprocz stoperow oczywisciewink
                                                  • jogaj Re: Do Jowa 06.02.05, 19:36
                                                    Jowita bardzo Ci gratuluje,ciesze sie,ze sie udalo tak bez problemow. Mam
                                                    nadzieje,ze ciaze bedziesz przechodzic tak rewelacyjnie jak ja.
                                                    My jestesmy juz zdrowi wiec moze sie spotkamy w koncu,mam jeszcze poltora
                                                    tygodnia do porodu,wiec jak? kiedy? o ktorej? Ja zapraszam do mnie.
                                                    Pozdrowienia-Jola
                                                  • monique76 Re: Do Jowa 06.02.05, 20:19
                                                    A wlasnie, ja juz wiem o czym mialam napisac i zapomnialamsmile Mialam Jowicie
                                                    pogratulowac dwoch kresek! Oby te kilka najblizszych miesiecy bylo kolejnym
                                                    cudnym czasem dla Ciebie... Ja w zasadzie juz bym bardzo chciala drugie
                                                    dzieciatko.. Ale potem wylewam sobie kubel zimnej wody na glowe! i mi na jakis
                                                    czas przechodzi... Mieć troj dzieci w domu - znaczy sie dwoje dzieci i meza to
                                                    stanowczo ponad moje sily... niestetysad
                                                  • utalia jestem na urlopie od Malwy!! 06.02.05, 22:59
                                                    Czytam tak sobie Moniko o tym wielkim buncie Dwulatki... mam to samo. Kilka dni
                                                    temu juz mialam wszystkiego dosc, zwlaszcza ze chorowalismy wszyscy. Ale
                                                    wpadlam na pomysl: oddalam Malwine do Babci na tydzien!!! Dziewczynki, nie wiem
                                                    juz jak sie nazywam. Robie od rana wszystko czego nie moglam zrobic od
                                                    miesiecy. Maluje, forumuje, czytam ksiazki, gazete, przewieszam obrazki, piore
                                                    (bez asysty czyli ladowania do pralki ciuchow lacznie z Perwolem i lalka)itd co
                                                    tylko przyjdzie mi do glowy. A!!! I najwieksza rewelacja sprzed 2 dni-
                                                    obudzilam sie o 12:06, bylam przekonanan ze zegarek sie popsul a pozniej
                                                    wpadlam w poploch. Czegos takiego nie pamietam od lat. Pozdrawiam Utalia
                                                  • agatkar1 Re: jestem na urlopie od Malwy!! 07.02.05, 08:57
                                                    A teraz witam Was dziewczyny po urlopie!
                                                    Do pracy wróciłam wypoczęta... powiedzmy... po 1,5 tygodnia w domku z Jagodą i
                                                    dzisiejszym histerycznym płaczu pod drzwiami! Tak się do mnie nauczyła, że
                                                    nawet nie mogłam sama w kibelku posiedzieć! I jeszcze weekend z wirusem, sama
                                                    radość, nocka zarwana gorączka i wymioty Jagody, o nie. Przydałby się jeszcze
                                                    tydzień wolnego ale bez córy, tak jak utalia, ale masz fajnie!!!
                                                    Może któraś z Was powie, że jestem niedobrą mamą, ... nie, mam nadzieję,że
                                                    nie ...
                                                    ale tak prawdę mówiąc marzy mi się spanko do południa...
                                                  • agatkar1 Re: Do Jowa 07.02.05, 08:50
                                                    Ja również gratuluję, Jowitko, życzę zdrówka i wszystkiego najlepszego!!!
                                                  • ewabi Re: Luty 2003 07.02.05, 16:16

                                                    witam dziewczyny po raz pierwszy tu chyba, choć swego czasu spotkałyśmy jeszcze na eDziecku, ale w trakcie oczekiwania na Maluchy smile bardzo mi miło, że Was tu znalazłam.
                                                    z tego co troszke poczytałam Jasiek mój nie odbiega znacząco od rówieśników: trochę już mówi - choć jeszcze przeinacza po swojemu, ale bardzo się stara. super inteligentnych zabaw w nadmiarze nie uznaje - puzzle raczej go wkurzają, za to potrafi pół godziny przewalać pranie w łazience plastikową łyżką cedzakową i jak słyszy, że idziemy wstawiać pranie to ma jedno zasadnicze pytanie: a łyżka czerwona moja gdzie? (dosł.: a łysia czetona moja dzie?)nocnik jest w głębokim poważaniu i nie moge powiedziec jak Zuzia, że pojawiła się na moim widnokręgu nadzieja, że do szkoły jasiek pójdzie bez pampka - na dwoje babka wróżyła: albo pójdzie albo nie wink także norma
                                                    pozdrawiam serdecznie
                                                    --
                                                    pozdrawiam serdecznie Ewa z Jasiem urwisem i ...?
                                                    Jasiek i
                                                    Maluszek
                                                  • utalia Re: Luty 2003 07.02.05, 19:01
                                                    hej Dziewczynki, dzisiaj juz nie pospalam, sasiadowi zachcialo sie o 8 popukac
                                                    mloteczkiem postukac w scianke. Ale za to moglam sie dluzej porozkoszowac z
                                                    ksiazka na kanapie w wysprzatanym "salunie". Tez mam idiotyczne wyrzuty
                                                    sumienia, ze mi bez Malwinki tak dobrze. Ale jak dzisiaj uslyszalam przez
                                                    telefon jej glosik to sie prawie poplakalam. Malwka mowi wlasciwie duzo ale
                                                    rzadko ma ochote cos powiedziec a zwlaszcza, jesli widzi ze mnie zalezy. Na
                                                    nocniku nie siedzi, choc siusiala juz regularnie w wieku 7 miesiecy. Pozniej
                                                    przyszly chisteryczne kupy i dtad ma uraz ogolnie do tej czuynnosci.
                                                    Mierzyc ja probowalam nie raz ale nie jest to proste. Mysle ze tak ma ok. 90
                                                    cm. Tak sie spowatdam z wazniejszych spraw, bo prawie rok tu nie zagladalam.
                                                    Utalia
                                                  • agatkar1 Re: Luty 2003 08.02.05, 09:06
                                                    Moja mała wczoraj znów wymiotowała, to jednak wirus a nie zatrucie... byłyśmy u
                                                    lekarza, ma bardzo zmęczony żołądeczek. W nocy bałam się ponownych wymiotów, a
                                                    ona także. Tomek miał nockę, więc musiałam czuwać, masowałam jej brzuszek,
                                                    dałam czopek przeciwbólowy, gotowałam kleik, bo Jagoda była głodna, a
                                                    jednocześnie obawiałam się, że znowu zwymiotuje, ale chyba jakoś wszystko jej
                                                    się przyjęło, a nad ranem już wołała chlebka z dżemikiem... zjadła ale tylko
                                                    suchy chlebek... bo bałam się podać jej coś więcej.
                                                    A dziś nie wiem jak w pracy wytrzymam,
                                                    oby do 15-tej.
                                                  • aguska3 Re: Luty 2003 08.02.05, 12:49
                                                    Witam.
                                                    Oczywiście dla Jowy gratulacje. I jeszcze wielki szacunek za odwage. Ja ciągle
                                                    mam stracha przed drugim dzieckiem.
                                                    Pogoda taka piekna u nas że aż przykro czytać że maluchy chore. Oby wszystko
                                                    poszło szybko i sprawnie z tym wirusem.

                                                    Piotrek wczoraj nie poszedł spać przez cały dzień i nawet nie był taki bardzo
                                                    zmierzły. Zasnoł o 20. i wstał o 8 rano. Fajnie.
                                                    Tyle tylko że ja nie pamietam żeby zdarzyła mi sie taka noc że przespał ją bez
                                                    krzyków i płaczu. Budzi sie i musi mnie miec pod reką żeby sobie w mioch
                                                    włosach pogmerać. Nie cierpię tego.

                                                    Piotrek jest wielkim maniakiem Krecika, Kota Filemona a ostatnio "Prosiaczka i
                                                    Przyjaciół" Włączam mu tylko jak jest pora na kolacje, albo jak mamy problemy
                                                    ze zjedzieniem obiadu, czyli dość czestosmile)) Ale głownie podczas jedzenia.
                                                    Wiem że to brzydki nawyk ale ja sie ciesze że chociaż coś je.
                                                  • annapk Re: Luty 2003 08.02.05, 22:26
                                                    Witam
                                                    Dziś po raz pierwszy dostało "uwagę do dzienniczka". A wczoraj skończył 2 lata
                                                    i wszystkie panie mówiły, że taki grzeczny i chce pomagac, posłuszny,,,,,, no i
                                                    wyszło szydło z worka! Pobił, popluł i pokopał dwóch najlepszych kolegów.
                                                    Solidnie się popłakali, a mój żadnej skruchy i jeszcze się ich pytał co się
                                                    staló !!!!?
                                                    Tak więc już wiem że mam chłopaka w domu!!!

                                                    Wiktor jest też podziębiony. Od piątku go kuruję, ale to nie grypa, więc mam
                                                    nadzieję że szybko się skończy.

                                                    Czy wy też chcecie już wiosny, ciepłego wiaterku, spacerku a nie biegu,
                                                    wschodzącwej trawy......... ach..
                                                    Pozdrawiam
                                                    Ania i Wiktor.
                                                  • kamila1234 Re: histeria u lekarza a bilans 2 -latka 10.02.05, 16:15
                                                    witam moj Maciek 28 lutego konczy 2 lata
                                                    16 lutego idziemy na bilans 2 latka ale nie chce myslec co to bedzie bo on na
                                                    sam widok budynku przychodni zaczyna płakac Raz nawt podczas badania p[rzed
                                                    szcepieniem zwymiotował na podłoge i dostał histeri.Macie moze tez takie
                                                    wrazliwe dzieciaki?
                                                    A pozatym co sprawdza sie na bilansie 2 latków?
                                                  • jowa3 Re: luty 2003 10.02.05, 22:09
                                                    No właśnie bilans dwulatka, a ja chyba zapomnę, remont skończony, ale szukanie
                                                    dodatków mieszkaniowych jest już mało atrakcyjne...
                                                    A najbardziej to chyba Lena ma dosyć. Dzisiaj odstawiała takie szopki, że
                                                    chciałoby się wysiąść z tego "pociągu". Jak tylko ją czymś zajęłam i chciałam
                                                    odejść to był krzyk. Codziennie mama jest do zabawy a od paru dni tylko chodzi
                                                    i sprząta smile)) ale ten bałagan powoli doprowadza mnie do ...
                                                    Tym akcentem zakończę.

                                                    Dziewczyny trójmiejskie może w sobotę się spotkamy???
                                                    Pozdrawiam
                                                  • zuzia_i_werka Re: luty 2003 11.02.05, 09:14
                                                    Hej! Jowa znam ten ból czyli wykańczanie remontu-przeżyłam we wrześniusmile
                                                    Chociaż hmm... po zastanowieniu sie dochodze do wniosku,że przeżywam go cały
                                                    czas hehe wciąz na kartonach mieszkamysmile Co bilansu to włąsnie dziś
                                                    zadzwoniłam i umówiono Młoda na szybki termin 10 marcasmile Dla mnie ok-może
                                                    zacznie coś mówić do tego czasu i wyjdzie na inteligentniejszą? Ona też ma
                                                    czasem takie dni,ze marzy mi sie wyjazd na Antarktydę bez prawa powrotu ale na
                                                    szczęście spędza dużó czasu w żłobkusmile) Dziś na tyle bo własnie wróciłam z
                                                    pracy i chce mi sie spać jak diabli-papa
                                                  • aguska3 Re: luty 2003 11.02.05, 15:34
                                                    Witam.
                                                    W sprawie bilansu i wizyt u lekarza to raczej nie poradze za wiele. Piotrek
                                                    fobi żadnych nie ma i strachu żadnego u lekarza nie okazuje. zreszta nawet
                                                    pięknie buzie otwiera by pokazać wszystkie zęby. smile)
                                                    My na bilans pójdizemy pewnie po 19. I ja też nie wiem co oni tam z tym
                                                    dzieciakiem będą robić. Ale pewnie wiekszość rzeczy to sie nas spytaja czy woła
                                                    o sikanie w dzień i w nocy. Ile mówi i czy zrozumialesmile)) No nie wiem tak tylko
                                                    myśle.
                                                    Miałam pisać o choróbskach ale nie chce zapeszyć i nic już nie dodam na ten
                                                    temat.

                                                    Teraz podaje Piotrkowi codziennnie ten LAcidofil i nawet pomogło troche w
                                                    związku z tymi jego kupami. Już sie tak nie męczy.

                                                    No to na na tyle
                                                  • kubara1 Re: luty 2003 12.02.05, 10:40
                                                    A propos choróbsk to u nas była jakaś dziwaczna grypa jelitowa - dwa dni
                                                    umiarkowanej gorączki, potem dwa dni biegunki , obyło się nawet bez lekarza,
                                                    tylko konsultacje telefoniczne.
                                                    A tak poza tym to mam wszystkiego dosyć, jak zwykle na końcówce zimy: a więc
                                                    tej cholernej zimy przede wszystki, chorósk, rutyny, nudy, siedzienia w domu
                                                    całymi dniami, męża, który się super spełnia w pracy i zaraz mu się zaczynają
                                                    wyjazdy typu wspinaczka w Austrii, impreza integracyjna na Cyprze. Cóż, nie
                                                    jestem tolerancyjna, uśmiechnięta żoną, co wita każdy wyjazd z okrzykami
                                                    radości. Co z tego, że to praca.
                                                    Mam dość braku kasy, totalnego ostatnio , dość swojego wyglądu wieloryba i
                                                    kolejnych bzskutecznych prób odchudzania, uczenia głąbów angielskiego i jeszcze
                                                    wielu rzeczy. To hormony jak mówi mój mąż . Jutro mi przejdzie, ale musiałam
                                                    się wyżalić. Buziaki
                                                    Zdołowana Basia
                                                  • idaro Re: luty 2003 12.02.05, 11:09
                                                    Oj, widze, ze trafilam na nastroje typowe pod koniec zimy. Ja tez mialam taki
                                                    krotki okres przygnebienia, ale minelo. Poczulam zapach wiosny w powietrzu.
                                                    Mysle, ze to bardziej podswiadome, ale dodaje skrzydel.
                                                    My juz po urodzinach, o ktorych na forum nikt nic nie piszewink Czyzby sie nie
                                                    odbyly... Narobilismy sie troche, ale bylo warto. Ida byla radosna i goscie tez
                                                    sie nie wynudzili. Ida z kolega dali pokaz tanca, wiec bylo sie z czego
                                                    posmiac. Oczywiscie, tancza osobno, Ida z lala za raczki, kolega sam w
                                                    koleczku, co za para. Po wygasnieciu tych wystrzalowych swieczek Ida wyspiewala
                                                    sobie sama "Sto lat!". Zdecydowanie moze rozkrecac imprezy.
                                                    W poniedzialek bylismy w Centrum Zdrowia Dziecka. Uczestniczymy w takim
                                                    programie badajacym otylosc u dzieci. Dotkniecie Idy wiazalo sie z wielkim
                                                    stresem: krzyczy, kopie, wierzga i robi sie jak guma. Natomiast po badaniu sama
                                                    sie wazyla i mierzyla. Lekarzom zawsze tlumacze, ze byla rehabilitowana metoda
                                                    Voyty i tak jej zostalosmile W kazdym razie wazy 13,5 kg, a mierzy 91 cm. Jeszcze
                                                    nasz czeka bilans dwulatka w przychodni, brrrr.
                                                    Pozdrawiam chorowitkismile
                                                    Anita
                                                  • fringilla Re: luty 2003 12.02.05, 11:14
                                                    Dziewczyny, co do bilansu, to wszystko zalezy od przychodni i lekarza.
                                                    Niektórzy traktuja to jak zwykłą formalność, mierzą, ważą i o nic więcej nie
                                                    pytają, inni drążą wszystkie możliwe tematy. Dwulatki maja pełne prawo
                                                    odstawiać szopki w gabinecie lekarskim i nikogo to dziwić nie powinno. Moja
                                                    córka zrobiła kiedyś histerie na sczepieniu jak miała lat 6 i to dopiero był
                                                    wstyd! Na szczęscie po raz pierwszy i ostatni, ale i tak pani dr zasugerowała
                                                    wizyte u psychologa. Ale tak to bywa, jak do przychodni chodzi się tylko na
                                                    szczepienia, a lekarz widuje pacjenta raz na kilka miesięcy.

                                                    Basiu, łączę się z Tobą w zdołowaniu. Nic nie wpływa na mnie tak przygnębiająco
                                                    jak widok roztapiającego się śniegu i wszystkich brudów, które skrywał. Mam już
                                                    typowe objawy przesilenia wiosennego, ogarnia mnie melancholia i nostalgia (też
                                                    tak macie? ja zawsze na wiosnę), mam dośc siedzenia w domu, domowych obowiązków
                                                    i gwałtowną potrzebę zmienienia swojego życia przy całkowitym barku energii,
                                                    potzrebnym do tego typu kroków. No i oczywiście brak kasy. A te cholerne wszy
                                                    tak mnie wykończyły psychicznie, że szkoda gadać.

                                                    Czy to nie wkurzające, że mężczyźni mają tendencję do bagatelizowania naszych
                                                    problemów? Hormony, okres - tak jakbyśmy nie mogły być po prostu przybite,
                                                    wszystko sprowadzają do biologii, o której w sumie nie mają pojęcia, Ech...
                                                  • monique76 Re: luty 2003 12.02.05, 12:58
                                                    Witam
                                                    widze, ze nie tylko u mnie jakies koszmarne nastroje.... U mnie oprocz
                                                    przesilenia zimowego dochodza hustawki w nastrojach miedzy mna a mezemsad
                                                    Bardzo sie zmienil nasz zwiazek przez te 2.5 roku - czyli od poczatku ciazy...
                                                    Szkoda tylko ze na gorsze sie zmienilsad Ale coz, sama tego nie naprawie, bez
                                                    wzgledu na to jak bardzo bym chciala...
                                                    Jedyna poprawiajaca mi humor sprawa z ostatnich dni to szansa na to, ze zmienie
                                                    pracesmile W poniedzialek powinnam dostac odpowiedz.. trzymajcie kciuki zeby byla
                                                    pozytywna. Moze zmiana pracy spowoduje ujawnienie sie resztek energii jakie mam
                                                    jeszcze gdzies schowanesmile

                                                    Co do bilansu dwulatka to tak jak napisala Agata - wszystko zalezy od lekarza i
                                                    jego podejscia do sprawy... Pewnie zdarzaja sie tacy, co to pytaja: wszystko w
                                                    porzadku? i to koniec bilansusmile A co do wrzaskow u lekarza, to tak jak
                                                    wczesniej pisalam - czeste wizyty w przychodni powoduja brak wrzaskowsmile Moja
                                                    Dominika to juz jest tak obznajomiona z pania doktor, ze sama jezyk wywala na
                                                    brode, co by mozna bylo jej w gardlo zajrzecsmile No ale jestesmy w przychodni
                                                    srednio raz na 10 dni niestetysad Chyba wolalabym rzadziej tam bywac, nawet jak
                                                    by miala mala wrzeszczec w czasie wizytysmile
                                                  • monique76 Re: luty 2003 12.02.05, 13:14
                                                    Aaa i zapomnialam jeszcze napisac o pomysle Utalii wyslania dziecka do
                                                    dziadkowsmile Niestety mam tego pecha, ze mieszkam z rodzicami... wiec co
                                                    najwyzej moge mala wyslac do drugiego pokojuwink ale i tak nic to nie daje bo
                                                    przylazi i ryczy u nas w pokojusmile Do drugich tesciow bez naszej eskorty mala
                                                    nie jezdziwink) Juz sobie wyobrazam moje nerwy jak by tam zostala bez nas...
                                                    nie, nie, to zaden wypoczyneksmile
                                                    A zreszta, mimo jej wycia i placzu, ktore to doprawadzaja mnie do rozpaczy to
                                                    ja i tak mam caly czas wrazenie ze spedzam z nia tak malo czasusad Ta cholerna
                                                    praca - wiecie ile bym dala zeby pracowac na pol etatu???
                                                  • zuzia_i_werka Re: luty 2003 12.02.05, 14:03
                                                    Hej! Człowiek siada do kompa,żeby sie odstresowac a tu same żale na fujarkęsad
                                                    Qrcze to i ja dołożę swoje-pogoda do bani,wyspię to sie chyba dopiero w grobie
                                                    i to wcale nie z powodu Werki,kasy mi brak jak większości znajomych(ale
                                                    zaświtała iskierka,że może się to zmienismile),znów mam katar a mój Zbyszek
                                                    własnie wrócił z tygodniowego pobytu w Egipcie i szykuje sie na Teneryfę za dwa
                                                    tygodnie wrrr...sad( W kontekście jego ciagłych i w sumie atrakcyjnych wojaży
                                                    propozycja jaką mi złożył ostatnio żebym może zrezygnowała z pracy bo się męczę
                                                    (cha! troskliwy się znalazł) no i Werka choruje w żłobku wzbudziła moją
                                                    agresję. Mimo wszystko wolę się pomęczyc w pracy a nie siedzieć wciąż w domu. A
                                                    Werka już się tak do chorowania przyzwyczaiła,że przechodzi infekcje
                                                    bezstresowosmile No to czarny humor oczywiście-faktycznie ma płyn w uszach w
                                                    sumie nie dający innych objawów jak tylko katar ale grożący głuchotąsad No ale
                                                    przynajmniej wszy nie masmile Mam nadzieję...hehe. My urodzin na razie nie
                                                    wyprawiałyśmy,bo taty nie było ale planujemy jakąś wspólną imprezkę z Wookimsmile
                                                    Przypomniało mi się a propos chorób-Bioaron może nie podnosi odporności jakoś
                                                    szczególnie ale faktycznie na apetyt działasmile Po dwóch tygodniach stosowania
                                                    Młoda je o niebo lepiej-fajniesmile Pozdr!
                                                  • jowa3 Re: luty 2003 12.02.05, 14:25
                                                    No to ja też dołożę trochę swoich frustracji...
                                                    O pogodzie się nie wypowiadam, jaka by nie była, nie mam na nią wpływu. Czekam
                                                    tylko na wiosnę, żeby jakąś bratnią duszę-mamę poznać ze szkrabem w wieku Leny.
                                                    Lena zachowuje się książkowo jeżeli chodzi o nastroje dwulatka, więc muszę
                                                    jakoś przez to przejść, chociaż czasami... pisałam zresztą o tym w ostatnim
                                                    poście.
                                                    Ale "fachowość", "terminowość", "punktualność" i podejście tych wszystkich
                                                    fachowców doprowadza mnie do szału, dlaczego mimo takiej konkurencji nikomu nie
                                                    zależy na kliencie???? Z Leną cokolwiek pooglądać w sklepach jest mało
                                                    atrakcyjne. No i jeszcze cały czas ten bałagan i nowa chciana dzidzia we mnie,
                                                    która da mi znowu szansę "wykazania" się wink)))
                                                    Pozdrawiam
                                                  • kubara1 Re: luty 2003 12.02.05, 15:57
                                                    O rany, chyba otworzyłam puszkę Pandory. Ale czasami wyżalić się trzeba. Zuziu,
                                                    tak z ciekawości, co robi Twój Zbyszek, że tak wojażuje -też turystyka jak mój,
                                                    wrrrr?
                                                    Wlaśnie wróciłam ze sklepu meblowego, bo kupowalismy małej tapczanik, a że
                                                    sonsorowanhy przez moją mamę, to ona miała nadzór. No i się pokłóciłyśmy
                                                    oczywiście w sklepie. Standard. Ale tapczanik będzie, akurat na 2 urodzinki
                                                    Trochę mi lepiej. MIłej niedzieli
                                                  • monique76 Re: luty 2003 12.02.05, 19:11
                                                    Wiecie co.. juz chyba wole zeby moj Artur mial taka prace, ze wyjezdza co
                                                    najwyzej do ... Lublinasmile Chyba by mnie trafilo gdyby on teraz, jak na
                                                    zewnatrz jest tak zimno i paskudnie, wyjechal sam do Egiptu jak Zbyszek Zuzi...
                                                    Nie no, chyba bym nie przezylawink) Trafilby mnie szlag bez dwoch zdanwink
                                                  • zuzia_i_werka Re: luty 2003 12.02.05, 19:22
                                                    Hehe miałabyś do wyboru-ubić albo sie przyzwyczaićsmile Ja sie wkurzałam kilka
                                                    pierwszych lat a teraz już się przyzwyczaiłam. Zresztą zwykle jeździ po
                                                    Polsce,za granicę kilka razy do roku ale w ciekawe miejsca np Cannes,Hiszpania
                                                    itp. Nie nie pracuje w turystyce tylko w firmie ale jego stanowisko niestety
                                                    wiąże się z częstymi nieobecnościamisad Pozdr!
                                                  • fringilla Re: luty 2003 12.02.05, 20:03
                                                    Heh, ja to nie dość, że wyrodną matką jestem, to i żona paskudną. Gdy ostatnio
                                                    Zuzia stwierdziła, że są pewne plusy wynikające z nieobecnoiści męża w domu, ja
                                                    natychmiast zaprzeczyłam: same plusy!
                                                    Mój wyjeżdża zdecydowanie za rzadko. Kiedyś wyjeżdżał częściej. Nigdy mi to
                                                    specjalnie nie przeszkazało. Może dlatego, że Konrad nigdy mi nie poamagał w
                                                    domu, wiec jego wyjazy nie wiązały sie z żadnymi niedogodnościami, były raczej
                                                    miłymi odmianami, pretekstem do zaproszenia na noc koleżanki, czy zrobienia
                                                    babskiego wieczoru... No i mam dvd i kompa do wyłącznej dyspozycji. Nikt mie
                                                    nie truje, że oglądam głupoty, ani nie odgania o swojego "narzędzia pracy".
                                                    No a poza tym, jak ktos wyjeżża w sprawach zawodowych, to siła wyższa, nie ma
                                                    się co zrzymać, szkoda nerwow.

                                                    A propos wyrodnych matek, musze wykorzystac, że moja mama ma ferie i zafundowac
                                                    sobie dobe bez dzieci...



                                                  • monique76 Re: luty 2003 12.02.05, 20:25
                                                    Kurde, chyba jakas dziwna jestem... bo ja nie lubie jak Artura nie ma w domu,
                                                    jak siedzi dluzej w pracy, albo gdzies wyjezdza... Ale my dwa kompy mamy - wiec
                                                    klotnie o komputer odpadajawink
                                                    A jak by wyjezdzal na sluzbowe wyjazdy to oczywiscie nie mialabym innego
                                                    wyjscia tylko sie przyzwyczaic... Ale lepiej ze nie wyjezdza, szczegolnie zima
                                                    do Egiptusmile

                                                    Pozdr.
                                                    Monika & Dominika (20-02-2003)
                                                    gg1706696
                                                  • idaro Re: luty 2003 12.02.05, 23:08
                                                    Ech, co za nastroje i znowu narzekania na facetow. Ja dla odmiany nie znosze,
                                                    gdy Robert rusza sie gdzies poza granice Warszawy. Nie dla mnie faceci-
                                                    marynarze i jezdzacy tirami.
                                                    Ja bede niedlugo wyrodna matka, bo wyjezdzamy z Robertem do Amsterdamu na 4
                                                    dni. To taka niespodzianka z jego strony. Kupil w promocji bilety do Amsterdamu
                                                    (marzec, akurat w swieta) i Rzymu (w maju). Ja glupia zamiast sie cieszyc, to
                                                    sie martwie o Ide, czy wytrzyma psychicznie bez nas. I ciagle mam nadzieje, ze
                                                    sprawa sama sie rozwiaze i moze nie bede musiala jechac.
                                                    Chyba was nie pocieszylam...
                                                    Moze jakies spotkanko dla zgnusnialych mam? My juz sie stesknilysmy.
                                                    Anita
                                                  • jowa3 Re: luty 2003 12.02.05, 23:19
                                                    Mój też często wyjeżdża, czego nie lubię, ale twierdzę, że ma to dużo plusów. Z
                                                    każdego wyjazdu przywozi coś słodkiego, czego jeszcze nie jedliśmy. A te dni
                                                    bez siebie pozwalają zatęsknić i docenić........
                                                    No i już mi obwieścił, że będzie miał w tym roku sporo delegacji sad - smile
                                                    Pozdrawiam

                                                    P.S. Dzisiaj upiekłam ciasto i wyszło bardzo dobre. Polecam!
                                                    Ciasto kruche:
                                                    5 łyżek cukru
                                                    2 szklanki mąki
                                                    1 masło
                                                    1 łyżeczka proszku
                                                    2 żółtka
                                                    1 jajko
                                                    Zagnieść, połową ciasta wyłożyć tortownicę, lub kwadratową blaszkę.
                                                    Ugotować budyń na śmietanie 30% (ja pomieszałam 30% z 18%), dodać do gorącego
                                                    budyniu 1 kg pokrojonych w kostkę jabłek. Rozłożyć krem na cieście i przykryć
                                                    drugą połową ciasta. Piec w 170st. ok 45 min.

                                                    --
                                                  • jogaj Re: luty 2003 12.02.05, 23:27
                                                    Moj synek w brzuszku wywinal mi numer i sie odwrocil glowa w dol w 39 tc!!!
                                                    bardzo zadko sie to zdarza podobno,ja sie bardzo ciesze,bo moze uda mi sie
                                                    urodzic naturalnie.Po tym obrocie sie tak zmeczyl,ze przestal sie ruszac,wiec
                                                    ja troche spanikowalam i pojechalam na ktg do szpitala,no i sobie polezalam na
                                                    patologii ciazy,na szczescie jestem juz w domu iczekam na porod naturalny.
                                                    Szymon zniosl moja nieobecnosc dobrze,zrobil sie jakis dorosly,w piatek zostal
                                                    u dziadkow na noc i dzis tez nie chcial z nami wracac,wiec druga noc bezdzietna.
                                                    Z jednej strony fajnie,ale jakos tak pusto.
                                                    Ja tez nie lubie jak moj maz wyjezdza,nawet jak idzie do pracy na 24h to nie
                                                    lubie.
                                                    Macie moze jakies sposoby na przyspieszenie porodu?
                                                    Pozdrowienia-Jola
                                                  • monique76 Re: luty 2003 13.02.05, 12:26
                                                    Oj to fajnie Jolu, ze maluch sie przekrecil! A sposby na wywolanie porodu?
                                                    Jakies sprzatanie, lazenie po schodach, seksik, olej rycynowy.. Ale najlepiej
                                                    to po prostu poczekac - przyjdzie czas to sie urodzismile
                                                  • agatkar1 Re: luty 2003 14.02.05, 11:03
                                                    A więc u Jolki lada moment poród i Szymonek będzie miał braciszka, bardzo się
                                                    cieszymy i pozdrawiamy, a 18 lutego czyli w urodzinki Jagódki będziemy trzymać
                                                    za Was kciuki!
                                                    Mamy nadzieję, że Monika dostała już pozytywną odpowiedź i że już pracuje, za
                                                    Ciebie także trzymamy kciuki.
                                                    Co do bilansu to planujemy iść w przyszłym tygodniu, Jagoda bardzo lubi swoją
                                                    lekarkę, tak więc myślę, że nie będzie odstawiać żadnych ceregieli.
                                                    Jeśli chodzi o BioAron C to faktycznie poprawia znacznie apetyt, co do
                                                    odporności to nie wiem bo jednocześnie podaję Jagodzie Lymphozil, wydaje mi
                                                    się, że troszkę pomagają. Jagoda od grudnia nie ma podawanego żadnego
                                                    antybiotyku...
                                                    Urodzinki mamy w piątek, ale impreza będzie w sobotę. Na szczęście mogę liczyć
                                                    na pomoc i ze strony mamy i teściowej jeśli chodzi o kulinaria. Moja córcia
                                                    także zaczyna przeżywać to wydarzenie, gdy jej zaczęłam opowiadać, o tym, że
                                                    przyjdą goście, będzie tort, szampan i dwie świeczki... ona z zapałem pytająco
                                                    dodała "i będzie ksiądz, jak na kolędę?" /po kolędzie także zdmuchiwała
                                                    świeczki.../
                                                    Faktycznie czytając posty można się także zdołować, ale ja się nie daję, u nas
                                                    dziś spadło dużo śniegu i jest super na dworzu, humor mi dopisuje, luzik... oby
                                                    tak dalej.
                                                  • kubara1 Re: luty 2003 14.02.05, 18:22
                                                    KOchane - udanych Walentynek Wam życzę. nasze dziecko nam zrobiło prezent i juz
                                                    wykąpane śpi. A jest 18.15, normalnie nie wiem co zrobić z wieczoremsmile)). Mam
                                                    nadzieję, ze to nie oznaki kolejnej choroby, bo grypa jelitowa była okropna.
                                                    My sobie zjedliśmy po czekloadowym serduszku, wypijemy wieczorkiem winko i
                                                    tyle. Walentynki powinny być latem,a nie w taką breję jak teraz. Kiedy będzie
                                                    wiosna!!!!!????
                                                    Basia
    • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 14.02.05, 19:19
      Witam w nastroju wcale nie walentynkowymsad
      Moj maz zaraz wychodzi znow do pracysad Dziecko wyjatkowo przez chwile nie
      wyje, bo oglada dobranocke, z firmy, w ktorej bylam na rozmowie nie zadzwonili
      na razie... No swietnie po prostu... Aaa i do tego mala znowu chyba bedzie
      chora, bo juz kaszle i smarczesad No pieknie, jak to mowi Powolniak w moim
      ulubionym serialuwink)

      Propozycja spotkania - wysunieta przez Anite - jak dla mnie super!! jak zwykle
      zresztasmile Kiedy i gdzie???
    • agatkar1 witaj nocniku 15.02.05, 11:32
      U nas jakby Walentynek nie było... byłam zmęczona całym dniem, a mój mąż był na
      popołudnie w pracy. Gdy wrócił spałyśmy obydwie.
      Jesteśmy na dobrej drodze do siusiania na nocnik. Kupa już nie stanowi
      problemu, młoda zawsze woła, natomiast siusiu - gorzej, bo trochę popuszcza
      zanim zawoła, a potem dopiero robi na nocnik. Trzymam Jagodę bez pampersów w
      ciągu dnia, nawet w trakcie południowej drzemki. W sobotę chciałam jej założyc
      pampersa przed snem i Jagoda zapytała a po co? Więc od tej pory nie zakładamy
      już pieluch. Fakt, że mam mnóstwo rajstop i majtek do prania wieczorem, czasami
      mnie krew zalewa, ale się opłaca! I jedno jest pewne, że nie można rezygnować -
      tak jak kiedyś radziła jogaj.
      • annapk Re: witajcie 15.02.05, 12:16
        No cóż dawno mnie nie było.
        Ja chcę wiosnę!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!111
        Mam dośc tych pluch, mrozów i chorób!!!!!!!!!!!
        Mały jest lekko podziębiony, stan podgorączkowy i kaszelek ale ja??
        Coś walnęło mnie obuchem w głowę!!!!Ścięło mnie i rzuciło na kolana.
        Dobrze,że mogę pisac bo nic nie byłabym w stanie powiedziec - ból gardła nie
        pozwala na nic.
        Mały nudzi się w domu a ja nie mam siły ruszyc ręką. Przy temp. 39 nie chce się
        życ.
        Czy to już może się wreszcie skończyc??
        Zimo! Jesteś piękna ,ale wracaj skąd przyszłaś!!!
        Pozdrawiam i napiszę w lepszych czasach, z lepszym humorem!
        pozdrawiam Ania i Wiktor
        • agatkar1 Re: witajcie 16.02.05, 12:14
          Nie ma nic gorszego niż choroba!
          Dziś do pracy szłam po kostki w śniegu, padało całą noc, a od rana jeszcze za
          bardzo nie było odśnieżone, a zresztą idę na skróty. No i nogawki miałam
          mokre...
          A co ja miałam napisać? Acha, nasze poranne rozmowy... oto jedna z nich:
          Jagoda w czasie mycia ząbków: A tatusia nie ma?
          Ja w czasie mycia ząbków: tatuś śpi
          - a my nie śpimy?
          - no, nie,
          - my już wstałyśmy?
          - tak
          - I nie bedziemy spać?
          - nie, dobra kończymy to mycie - mówię do Jagody i zabieram jej szczotkę, a ona
          nie chce mi oddać więc pytam - dlaczego mnie nie słuchasz?
          - bo jestem zła!
          - za co?
          - za mięsko!
          - za jakie mięsko?
          - za piąte i szóste! - oto co potrafi wymyśleć moja córka, banialuki jakieś...
          • fringilla Re: witajcie 17.02.05, 11:22
            Boże, moje dzieci wyszły na sanki i nie ma ich już jakieś 5 minut, a do mnie
            wciąż nie dochodzą wrzaski. Całkiem ładnie sie bawią na górce przed domem,
            jestem w szoku!
            • agatkar1 Re: witajcie 17.02.05, 14:46
              Dziewczyny,
              jak urodzinki Waszych maluszków i przyjęcie urodzinowe?
              my robimy imprezkę w sobotę, a dziś idę do mojego byłego pracodawcy.. tzn. Mc
              Donald's po kilka, może kilkanaście a może kilkadziesiąt balonów... ale będzie
              bajka.
              A Jagoda wciąż woła tego szampana... koniecznie ahoholowego.
              • aguska3 Luty 2003 17.02.05, 17:13
                Witam.
                My tez imprezujemy w sobote. Akurat w urodzinki Piotrka. A le robie jeszze
                dodatkowo imprezke dla mojego taty który dzień później kończy 50. Kochany jest
                i jakoś tak mi wesoło że robie to również dla Niego.
                A Piotrreek cały czas jak mu tłumacze że bedzie miał urodzinki i dostanie
                prezenty to twierdzi że napewno przyjdzie mikołaj i mu da te prezenty. A se
                wymyślił.
                A ja chce sie wybrać z koleżanką i naszymi dziećmi na "Kubusia i Hefalumpy."
                Myśle że wytrzyma tym bardziej że za "Prosiaczkiem i przyjaciółmi" przepada.

                A po za tym Piotrek jest jak zwykie nieznośny. Ale jest OK.
                • jowa3 Re: Luty 2003 17.02.05, 18:33
                  My też imprezujemy w sobotę razem z kuzynem Leny, który kończy 24 lutego 3
                  latka. Impreza odbędzie się u dziadków, więc jakoś mniej stresów mam.
                  Tym bardziej, że mnie się nic nie chce, jem jak najęta, tylko bym leżała i
                  czytała jakieś pisadła. Ale nie ma tak dobrze jak przy pierwszej ciąży teraz
                  jest Lena i trzeba jakoś funkcjonować.
                  Dzisiaj było pełno śniegu, auta wyglądały jak z bajki. Ulepiłyśmy z Leną
                  wielkiego bałwana, który stoi przed naszym oknem. Lena ma radochę.
                  Pozdrawiam
                  • kubara1 Re: Luty 2003 18.02.05, 08:21
                    My kinderbal mamy za tydzień, a jutro mała do babci - a my na weekend
                    do...stadniny koni. Mój mąż rpob tam jakąś impreze integracyjną i się z nim
                    zabieram. pewnie on nei będzie miał specjalnie czasu, ale ja sobie zabieram
                    tonę babskich gazet, będe spała do 10-tej w niedzielę i spróbuję pojeździć na
                    kniu - nigdy jeszcze tego nei robiłamsmile)). Jak się nie beędę odzywała to
                    znaczy, że spadłam i leżę połamanasmile)).
                    poza tym ok, z kataru nic się nie rozwinęło, Marysia ma nową pasję -
                    ciastoline. Lepimy całymi dniamismile)). Chodzi spać nawet o 18-tej, wstaje o
                    siódmej , ja nie wiem co z czasem robićsmile)
                    Miłego weekendu
                    BAsia
                    • agatkar1 Re: Luty 2003 18.02.05, 08:39
                      Ależ ciastolina jest wspaniała, polecamy wszystkim mamom. Jagoda dostała na
                      gwiazdkę i po prostu uwielbiała się nią bawić. Jest tylko jeden minus, niestety
                      trzeba z nią siedzieć i pomagać lepić, ale jest to wspaniała zabawa i można
                      sobie przypomnieć lata dzieciństwa. Oczywiście za naszych czasów nie było tak
                      wspaniale kolorowych ciastolin, tylko szarokolorowe plasteliny... no i właśnie
                      dlatego ciastolina jest również spełnieniem naszych dziecięcych marzeń...
    • beataaas Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.02.05, 13:12
      Witam jestem tu po raz pierwszy. Też jestem mamą już prawie 2 letniego
      Arkadiusza. Właśnie w tą sobotę będziemy obchodzić drugie urodziny, razem z
      dziadkami i bratem i siostrą cioteczną Arka. A dokłądniej mój syn przyszedła na
      świat 22 lutego 2003r.
      • annapk Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.02.05, 13:59
        Witam nową mamę.
        U nas już nieco zdrowiej, my jesteśmy dawno po urodzinach, pierwsza sobota
        m=ca.
        Było sympatycznie, mały uwielbia mojego tatę, więc nawet na chwilę nie dał mu
        spokoju.
        Od wielu dni mój syn powtarza wszystkie trudne słowa jak małpa, ale nie jak do
        tej pory że pojedyncze, ale całe zdania. I całymi zdaniami już mówi.
        Najbardziej zaskakujące jest to że mówi słowa które dawno temu były powiedziane-
        kilka m-cy. Rozpoznaje osoby na zdjęciach i używa ich imion mimo że oglądał je
        raz, a nie zna ich w rzeczywistości.
        Oto co potrafi mózg naszych dzieci!!!
        I niestety nie można gotowac obiadu bez niego. w ogóle nic nie można zrobic bez
        niego, przecież on musi pomóc!!!!
        Jakie to słodkie!!!!!
        Pozdrawiam
        Ania i Wiktor / 07.02.2003/
        • beataaas Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.02.05, 14:14
          Nasz maluszek niestety nie mówi za wiele. Takie najprostsze słowa i zwroty. Ale
          na zdjęciach też potrafi rozpoznać znajome mu osoby. Uwielbia oglądać filmy z
          Kubusiem Puchatkiem. Wcześniej zaś przepadał za Teletubies. Muszę kupić
          castolinę. Jaką polecacie?
    • jaem Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.02.05, 15:15
      Bardzo sie ciesze, ze Was znalaslam. Jestem mama Emilki(03.02.2003). Mam do Was
      pytanie odnosnie bilansu 2latka. Na co powinnien zwracac uwage lekarz?
      Pozrawiam Wszystkich!
      • jaem Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.02.05, 15:20
        Przepraszam za bledy -znalazlam, powinien
        • ren12 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.02.05, 16:24
          Witam mamy i dzieciaczki.My mamy urodzinki w przyszła sobotę.W związku z tym
          mam pytanie.Macie może jakieś pyszne i sprawdzone dania,szybkie do
          przygotowania?
          • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 20.02.05, 10:25
            Witam
            cos straszna cisza tu zapadla.... sad
            Co do bilansu dwulatka to my dopiero 25 lutego przekonamy sie o co lekarz
            pyta...
            Co do jakis fajnych przepisow to to ja ostatnio nawet nie mam czasu normalnego
            obiadu zrobicsad Przychodze z pracy taka padnieta, ze nadaje sie tylko do tego,
            zeby polozyc sie do lozkasad Na dodatek Dominika po moim wejsciu do mieszkania
            zaczyna wyc i musze przyznac ze zaczynam miec wszystkiego naprawde doscsad
            Dzis urodziny malej a ja nawet nie mam ochoty nic szczegolnego zrobic w ramach
            jakiejs malutkiej imprezkisad Szczerze mowiac to ciesze sie ze nikt nie
            przychodzi i nie robimy jakis duzych urodzin z masa gasci... Moze w przyszlym
            roku bedzie lepiej...

            No spotkala mnie jedna dobra rzecz - zmieniam pracesmile) 14 marca zaczynam
            pracowac w nowym firmiesmile Ciesze sie bardzo - mniej wiecej tak samo mocno sie
            bojesmile))
            • zuzia_i_werka Re: Luty 2003- Druga część:-)) 20.02.05, 19:39
              Hej! Monika ucałuj Dominikę w czoło z okazji urodzinsmile) Dla Ciebie tez buziak
              z okazji wiadomejsmile MI się nie chce nic pisac bo właśnie wróciłam z pracy i
              ledwo żyję.Pokrótce-życie jak wiadomo jest niesprawiedliwe i Młoda przy mnie
              szaleje a przy tatuniu jest jak aniołsad Czyż to nie typowesad((? Pozdr!
              • idaro Re: Luty 2003- Druga część:-)) 20.02.05, 20:14
                Dla Dominiki duza buzkasmile A ty, Moniko, badz dzielna w nowej pracy. Oby byla
                lepsza pod wieloma wzgledami.
                Ja choruje, a jutro trzeba isc do pracy. Mam nadzieje, ze nie zasne przed
                komputerem. Bo w weekend pozwolilam sobie na drzemki w czasie snu Idy. Ostatnio
                Ida ma dni diabelskie przeplatane anielskimi. Myslalam, ze to wplyw dziadkow
                (na kogos trzeba zwalic), ale w ksiazkach pisza, ze to normalnesmile Staram sie
                byc cierpliwa. Jakie to trudne! Pociesza mnie fakt, ze coraz lepiej mowi.
                Ostatnio nawet zaczela zastanawiac sie, czy mowi sie "Pa, pa pociag" czy "Pa,
                pa pociagu".
                Wszystkiego dobrego!
                Anita
                • kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 20.02.05, 20:20
                  No i po weekendzie. A było tak miło i...romantycznie:_)))). Trzeba wracać do
                  szarej codzienności. Ale doładowałam sobie trochę akumulatory. No i już
                  niedługo marzec, a w marcu podobno ma być ciepło. Marze o cieple i słoneczku.
                  Ide spać, bo jestem nieprzytomna - wczoraj zabalowaliśmy tak, że ledwo pamiętam.
                  pozdrowionka
                  Basia
                  • tygrynio Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.02.05, 10:26
                    Witam wszystkie mamy i lutowiczów.smile
                    Wszystkim dzieciorom, które mają za sobą 2 urodziny życzę dużo zdrówka i
                    kreatywnych pomysłówwink oraz urodzin bez tuby ziejącej z tortu ogniem tak jak to
                    miała miejsce na urodzinach mojego dziecka. Standardowo dziadkowie się wykazali
                    nadgorliwością i były takie cuda na kiju oraz sceneria balonowa. Brakowało
                    jedynie żeby z tortu wyskoczył jakiś atrakcyjny dwuletni chłopiec big_grin...
                    Dziewczyny cieszę się bardzo, bo jak czytam wasze posty to nie wiele widzę
                    różnic z tym co mam w domu. Co prawda nie pracuje ale poszłam do szkoły i tez
                    nie mam czasu normalnie funkcjonować. Jeśli chodzi o instytucje taty to u nas
                    jest to po prostu koszmar codzienności...tatuś nie ma czasu ani chęci na nic,
                    wiec czasem zazdroszczę tym których mężowie jadą w delegację tongue_out ja chętnie bym
                    tego swojego wrzoda wysłała na Kamczatkę bez prawa powrotu tongue_out Kasy jak nie było
                    tak nie ma, wtajemniczone mamy wiedza, że u nas to jest permanentne spłacanie
                    długów przeszłości. Ja chce się pochwalić , że właśnie w tym miesiącu uwolniłam
                    się od wszystkiego co na mnie ciążyło jestem wolna finansowo. Tak wiec jakiś
                    mały krok do przodusmile. A Basia no cóż jest normalnym dwulatkiem , sika w
                    pampki, raz jest aniołem raz diabełkiem, przeszła jakoś ostatnio przeziębienie
                    ale obyło się bez lekarza. Generalnie jest fajna ale nadal nic nie mówi
                    konkretnego najlepiej jej wychodzi z nowych hmmmm neologizmów mówić "sioooo".
                    Aha na bilansie nie byłyśmy jeszcze wybieramy się od jakiegoś czasu…
                    Z zabawek i zabaw najwspanialsze są nadal niekonwencjonalne pomysły czyli np. .
                    malowanie po telewizorze, ścianach i komputerze kredkami big_grin ściany są bezpieczne
                    jeszcze...no i fajnie jest się wytarzać w śniegu jak piessmile. Miałam cos jeszcze
                    napisać ale juz mi wyleciało z głowy, nie wiem może mi się przypomni..
                    a....no juz wiem słuchajcie ja nie mam GG gdzieś mi przepadło po drodze i nie ma
                    . Jak coś się dzieje to piszcie na @ smile.Chciałam się zapytać czy chodzicie
                    jeszcze do kina w środy suspicious ??? Ok. muszę kończyć potwór chce mnie oskalpować
                    Pozdrowienia dla wszystkich
                    Monika i Baśka
                    • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.02.05, 10:50
                      Jak miło że Tygrys do nas zawitał,
                      witam także nowe mamy i dzieciaczki.
                      U nas także już po urodzinkach, a petardy /trzy/ w prezencie od cioci także
                      były - szczęście, że pozwoliłam tylko na jedną, bo byśmy się zaczadzili.
                      Ogólnie impreza się udała. Jagoda w siódmym niebie była, każdy przynosił
                      prezenty, ale za to walczyła z kuzynem, który zabierał jej nowe zabawki, płacz,
                      krzyk... ale i radość była. Nie obyło się bez szampana...
                      No ogólnie fajnie było.
                      My na bilans wybieramy się w środę, jeśli nic mi nie wypadnie, myślę, że u
                      każdego lekarza taki bilans wygląda inaczej, zależy od lekarza, ale wiadomo o
                      co chodzi, mierzenie, ważenie, jakieś szczegółowe pytania.
                      Nie wiem czy moja mała taka niekumata czy co, ale już drugi miesiąc trzymam ją
                      bez pampersów i ona ciągle leje w majtki. Niedawno się cieszyłam, że już prawie
                      koniec a tu znowu jak lejek leje i leje. I kupę też robi w majty... mam
                      szczerze dość... wiem ,że jest zima i chyba to zła pora ale jak już zaczęłam ją
                      trzymać bez pampka to chyba lepiej nie wracać do nich... prawda?
                      A ch a , któraś z was pytała o ciastolinę. My miałyśmy jakąś zwykłą z marketu,
                      ale jaka fajna była, super sprawa. Wiadomo, że im droższa tym lepsza... ale na
                      początek zwykła może być. Z tym, że ona dość szybko wysycha i trzeba ją
                      szczelnie trzymać zamkniętą...
    • beataaas Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.02.05, 11:14
      Witam. U nas też już po urodzinach. Było fajnie tylko maluszek mój ostatnio
      jakiś marudny się zrobił. Oczywiście na urodzinach też trochę marudził ale
      ogólnie było ok. Bilans dwulatka mamy w piątek. Acha na urodziny zamiast tortu
      zrobiłam ananasowca placek łatwy do zrobienia i pyszny (robiłam go pierwszy raz
      i wyszedł). Jak by ktoś chciał to dam przepis.
      • annapk Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.02.05, 20:44
        Prosimy o przepis ananasowca, pod warunkiem,że nie jest pracochłonny.
        Widzę,że moje stworzenie nie odbiega od normy, anioł i diabeł w jednej osobie.
        Czasem zastanawiam się czy jest "zdrowy". pomysły ma przedziwne, jedno mi się
        tylko czasem udaje. Moje dziecko sprząta po sobie bałagan, nie sam oczywiście,
        bo szybko się znudzi, ale naprawdę ładnie pomaga. No i nikt lepiej nie
        wymiesza / rękoma/ mięsa mielonego na kotlety!!!!!!!
        To dopiero utrapienie!! - wyobrażacie sobie potem mycie rąk!!!????

        Pozdrawiam i polecam ciastolinę Play doha
        Miałam kilku firm, ta jest droga ale naprawdę najlpesza i nie pozostaje tłusta
        i brzydka plama na podłodze.

        Pozdrawiam Ania i Wiktor
        • beataaas Re: Luty 2003- Druga część:-)) 22.02.05, 10:11
          Nie jest zbyt pracochłonny, ja zrobiłam go w ciągu 1 -1,5 godz. w piątek
          popołudniu po przyjściu z pracy.

          ANANASOWIEC
          Składniki:
          Biszkopt:
          - 6 jaj
          - 1 szklanka mąki pszennej
          - 3 łyżki mąki ziemniaczanej
          - 1 szklanka cukru
          - 6 łyżek oleju
          - 3 łyżki mleka
          - 2 łyżeczki proszku do pieczenia
          Ubić białka na sztywno, dodać cukier, dodawać po żółtku, dosypać mąkę i proszek
          do pieczenia, ciągle ubijając. Wlać olej i mleko, delikatnie wymieszać.
          Przełożyć na dużą blaszkę i piec w średniogorącym piekarniku.
          Kokos:
          - 5 białek
          - 1 szklanka cukru pudru
          - 20 dkg wiórków kokosowych
          5 białek ubić na sztywno, dodać jedną szklankę cukru pudru, wsypać wiórki
          kokosowe - wymieszać,przełożyć na blaszkę wyłożoną dobrze natłuszczonym
          pergaminem (ewentualnie folią aluminiową). Upiec na złoty kolor.
          Krem:
          - 1 duża lub 2 mnejsze puszki ananasów
          - 1 kostka masła
          - 5 żółtek
          - 1 budyń śmietankowy
          - 5 łyżek cukru
          Z ananasów odlać sok, uzupełnić wodą do 2 szklanek. Odlać pół szklanki na
          poncz. Z reszty ugotować budyń: w połowie szklanki soku roztrzepać 5 żółtek i
          budyń śmietankowy, szklankę soku zagotować dodając 3 łyżki cukru- wlać do
          gotującego się soku, zagotować mieszając, ostudzić. Masło utrzeć z wystudzonym
          budyniem, dodać pokrojone w kawałeczki ananasy.

          Na biszkopt nasączony sokiem z ananasów wyłożyć krem, na to placek kokosowy,
          delikatnie docisnąć.
          Pozdrowienia
    • umargos Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.02.05, 22:44
      Rany...strasznie dawno nie pisałam...a nawet (o wstydzie nie zaglądałam)...a
      jak ostatnim razem zaglądałam to mi posta nie wysłało.

      Składam spóźnione i nie spóżnione życzenia urodzinowe wszystkim luciakom, z
      przyległościami.

      My już po imprezie, którą urządziliśmy w niedzielę, czyli dzień wcześniej. Był
      prawdziwy "kinderbal". Gości wszystkich ponad 20 osób, w tym 11 dzieci, głównie
      w wieku zbliżonym...czyli takich już dwulatków, prawie dwulatków i cztery
      starsze dziewczynki (siostrzenice i bratanice niani Wrroniki), które są jej
      absolutnie ukochanymi koleżankami :o)))))

      Całą sobotę siedziałam w kuchni i zajmowałam się twórczością kulinarną, a
      jeżeli chodzi o słodkości to ciągle jestem nowicjuszem, więc trochę czasu mi to
      zabrało. Zrobiłam szyszki owsiane, ciasteczka z kleiku ryżowego, wafle z
      kajmakiem, blok czekoladowy i tort "Tiramisu". Na szczęście z pewną pomocą
      mojej bratowej.

      A w tym czasie mój mąż i mój brat wykańczali podłogę w pokoju dziecka, w ramach
      prezentu urodzinowego...zrobioną dwa lata temu, w ramach spóźnionego prezentu
      ślubnego, która była dotąd z surowych sosnowych desek. Teraz jest prześliczna,
      jaśniuteńka, wyszlifowana do nieprawdopodobnej gładkości i pięknie pomalowana
      matowym lakierem. Z tego powodu podczas imprezy byłam zdecydowanie padnięta i
      mało przytomna, bo i w sobotę w nocy i jeszcze niedzielę, na dwie godziny przed
      imprezą, robiłam porządek po tym remoncie...jeszcze w wielu miejscach mam
      pozostałości "drewnianego" kurzu.

      Impreza była nadzwyczaj udana, dzieci się wyszalały, Weronika nieprzytomnie
      szczęśliwa (choć już tydzień wcześniej, jak wspominałam, że będzie miała
      urodziny i zrobię tort i ciasteczka, to od razu chciała, żebym zaczęła piec).
      Mieliśmy nawet zrobione specjalne zaproszenia na imprezę, które kilka dni
      wcześniej dostarczyliśmy dzieciom, takie ze zdjęciem Weroniki i kolorowymi
      obrazkami :o)))
      Oprócz ogólnych szaleństw, na ścianie leciały wyświetlane z projektora filmy
      (Bolek i Lolek oraz Krecik), z przerwami na muzykę, czyli Piosenki Misia i
      Margolci...
      A Weronika się teraz dopytuje kiedy znowu będzie "psijęcie i ujodzinki i
      pjezienty".

      Na bilans też się wybieramy za jakiś czas...pewnie na samym początku
      marca....poza tym, że wzrostu mamy ok 84 cm, waga ok. 11,5..to świetnie już
      mówi, nocnik lekceważy, ale nie całkiem, czyli częściowo już kontroluje, czasem
      zawoła i czasem coś zrobi, umie założyć buty (choć czasem na niewłaściwe nogi),
      umie się rozebrać, niektóre rzeczy ubrać...ha i co mnie cieszy nizmiernie, mam
      powody przypuszczać, że będzie umiała śpiewać. Ma niezłe wyczucie rytmu i
      powtarza dobrze (rozpoznawalnie) fragmenty melodii.

      Poza tym...cóż, bywa upiorna, bywa też przesłodka...choć histerii jako takich
      już nie urządza. Za to dziś doprowadziła mnie do białej gorączki...ściągneła
      urodzinowe ciasteczko..a potem zrobiła piękne freski na ścianach z "dżemiku",
      który był nadzieniem do ciastek. Furia mi minęła, kiedy okazało się, że choć
      ściana zasadniczo nie zmywalna, to jednak, przy pomocy ścierki i wody udało się
      zatrzeć ślady nieoczekiwanej ekspresji twórczej (poprzednio pomalowała moją
      szminką, którą gdzieś znalazła, ale już zamalowane, bo zmyć się nie dało :o))).

      Pozdrawiam wszystkich
      Ula
      • umargos Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.02.05, 22:58
        Aha...no i zapomniała dodać, że rośnie mi chyba przyszła "święta" (mój mąż
        mówi, że św. Łucja, ale nie wiem dlaczego ona). Jej stosunek do religii jest
        zastanawiający, biorąc pod uwagę, że, choć oczywiście chodzimy z nią do
        kościoła, modlimy się itp., nie jest epatowana religijną symboliką, treściami
        religijnymi i dalecy jesteśmy (w gruncie rzeczy szkoda) od religijności na
        codzień. To kiedy widzi kościół, krzyż, święty obrazek, słyszy muzykę
        religijną, bez pudła rozpoznaje co to jest i domaga się nadzwyczaj stanowczo
        obejrzenia z bliska, wejścia, modlenia się...na porządku dziennym są "czułe
        pozdrowienia" typu "ooo, Bozia! Bozia papa, psijdziemy potem" z okna samochodu
        np...jak przechodzimy obok, nie można nie wstąpić...
        • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 22.02.05, 10:07
          Co do religii, to moja mała także uwielbia Bozię, zaskakuje mnie coraz to
          nowymi wierszami i paciorkami o treści religijnej, a to za sprawą mojej bardzo
          religijnej cioci. Dzięki niej Jagódka wie, że paciorek należy odmówić wieczorem
          do Bozi, trudne jest mówienie paciorka do krzyżyka, czasami wychodzimy do
          pokoiku Jagódki, gdzie jest Bozia, bo krzyżyk nie wystarczy. Potrafi się
          przeżegnać i zmówi całe Aniele Boży, a potem prosi o zdrowie dla całej
          rodziny... tutaj wymienia całe litania ciocie, babcie itd.. Jeden wierszyk mi
          się bardzo podoba, nie powiem byłam z niej dumna, gdy mi go wyrecytowała:
          Ta wysoka wieża woła,
          chodź Jagódko do kościoła,
          do kościoła chodzić trzeba,
          żeby dostać się do nieba.
          Polecam.
          Niestety co do muzykalności mojej córki to wdała się za moim mężem i już widać,
          że słoń nadepnął Jagódce na uszko, ale za to ma dobrą pamięć... po mamusi...
    • beataaas Re: Luty 2003- Druga część:-)) 22.02.05, 14:04
      Co jedzą Wasze pociechy w ciągu całago dnia.
      Mój zaczynając od rana:
      1. Mleko+kasza manna+miód
      2. Paróweczka gotowana Morliny z serem lub kanapeczka z serkiem Almette lub
      serek Bakuś lub 2 Danonki rzadko jogurt typu Joguś lub Danonne
      3. zupa tą którą i my jadamy na obiad (lub gołąbek)
      4. tarte jabłko, musli samo bez mleka
      5. Mleko+kasza manna+miód.
      Pozatym pije w ciągu dnia herbatkę, soczek, kompot.
      Innych rzeczy przktycznie nie chce wziąć do ust. Jajka np. pod żadną postacią.
      Drugiego dania też niechce jeść. Owoców innych niż jabłko też nie, czasem zje
      mandarynkę czy banana ale naprawdę rzadko.
      POZDROWIENIA
      • zuzia_i_werka Re: Luty 2003- Druga część:-)) 22.02.05, 17:48
        Hej! Chyba na mnie padł 501 postsmile Własnym oczom nie wierzę-otwieram forum a
        tu TYgrys!! Miło Was widziećsmile U nas stara bida tzn młopda znów zasmarkana i
        wciąż tak samo upierdliwasmile CO do jedzenia to ogólnie nie je dużo i bardzo
        mało rzeczy lubi a najbardziej kocha jajka.Dzień bez jaja to dzień stracony.No
        i rosół-przy nim zapomina o dietach i potrafi zjeść porcję drwalasmile Beataas- u
        nas to mniej więcej tak-rano zawsze butla z Humaną,potem zwykle posiłki
        żłobkowe zjadane w zależności od menu i humoru.Po powrocie często zupa albo
        serek,owoce itp. na kolację jajko,tost z żółtym serem,jakaś kanapka z
        dżemem.Poija herbatę z cytryną soki i mleko zwykłe krowie koniecznie z lodówki:-
        ) W weekendy na śniadania parówki,kanapki. Z obiadowych rzeczy makarony
        (spaghetti uwielbia) ziemniaki,kotlety z kurczaka.Nie je absolutnie żadnych
        wędlin.I tylesmile Spadam do pracy papa
        • kingha Re: Luty 2003- Druga część:-)) 22.02.05, 18:46
          jak juz Tygrys napisal to chyba jakies swietowink))))
          My nie jestesmy lepsi czasmi na 100 postow 1 jest nasz, ale mam nadzieje,ze
          mnie zrozumiecie. W parcy pracy mam mnostwo, wracam dodomciu i nadrabiam
          straciony czas ze szkrabami, tak wygladaj moje popoludniam. Wieczorami jestem
          gospodynia domowa pelan geba, po takich ekstremalnych zajeciach brak mi sil by
          siasc i cos skrobnac.
          Ostatnio mierzylam Nadie, ma ponad 83 cm i 10 kg, czyli jej tempo rosniecia
          jest ok, gdzies wyczytalam, ze powinno to byc 2 kg i 12 cm, i u nas jest
          ksiazkowo. Nadia swietnei sie z nami komunikuje i zaczyna juz zaskawiwac swoimi
          stwierdzeniami i odzywkami, wczoraj np.powiedziala, ze pojdziemy na policje!?!
          Nie mam pojecia skad sie jej to wzielo, czesto tez mowi, ze pojdziemy do
          kosciolka sie pomodlic ?????? W kosciele bylismy raz na jej chrzcinach, moze
          opiekunka ja tak indoktrynujewink

          Poza tym jak wiekszosc luciakow, Nadia z zamilowaniem maniaka leje w pieluchy,
          mimo wielu prob tesciowej, a tak dobzre jej zyczylam. Uwielbia sie bawic z
          dziecmi starszymi, a nie znosi dzieci mlodszych, o czym sie przekonuje czesto
          Daniel i male dzieci w przedszkolu "silownianym". Od miesiaca tak mamy, potrafi
          uderzyc, popchnac, zabiera zabawki, to raczej do moje Nadii nie pasuje, bo z
          drugiej strony jest bardzo wrazliwa, delikatna, wielu rzeczy sie boi. Pieknie
          spiewa, teraz na topie sa kolysanki i piosenki serialowe, te ostatnie dzieki
          mamusi. Za tydzien mamy urodziny i zwali mi sie cala rodzinka, nei mam czasu na
          wymyslanie menu i zakupy, ale musze sie zebrac, bo czasu coraz mniej. Myslalam
          tez o kinderbalu ale jakos nie jestem przekonana no i tez nie mam pomyslu
          gdzie. Posilki u nas sa unormowane, pierwsza butla z mlekiem, ale ostatnio
          coraz mniej, potem paroweczki, jajko, kanapki, ok 11 deser i tu owoce, serki. O
          13 talerz zupki, drugie danie po 17, a na kolacje kanapki, kaszka. Nadia je
          zupelnie wszystko, oprocz takich rzeczy oczywistych ja grzyby itp.

          A Daniel, moja mlodsza latorosl, swobodnie raczkuje, pewnei siedzi i stoi,a za
          tydzien pewnie bedzie sie przemieszczal przy meblach, bo juz ma zakusy, ale
          jeszce nozki sie gibia. Ma dosc silna alergie nie tylko na mleko krowie,
          wykluczylismy juz tak wiele rzeczy, ze dalam sobie spokoj, poczekam do roczku i
          zrobie badania krwi.
          Uciekam, bo mlodziez wzywa. Monika gratuluje zmiany pracy!!
          • kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 24.02.05, 20:22
            Wyciągam na wierzch, bo zaraz spadniemy na drugą stronęsad((. Czy Was też tak
            dobija ta zimowa chlapa? Mnie dobija jeszcze głód, bo jestem na głodówce (
            razem z fionną głodujemywink)), a mój mąsz właśnie wcina chrupiącą bułeczke i
            kabanosika. Wrrr.
            W niedzielę kinderbal, będzie trochę dzieciaczków. jakoś mi się nei chce
            przygotowywać tego wszystkiego, szczególnie, że to koniec miesiąca i wysupłuję
            resztki kasy No ale jak urodzinki to urodzinki. Piszcie, piszcie leniwce
            Pozdrawiam
            Basia
    • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 24.02.05, 20:25
      Najlepsze zyczenia urodzinowe dla Łukaszasmile Akurat date jego urodzin pamietam:-
      )
      • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 24.02.05, 22:09
        Dzięki Monika.
        Ja pamietam tylko date urodzin Nadii wink
        I Werki bo to dzien po moich imieninach.
        Ale z całego serca zycze wszstkim byłym i przyszłym jubilatom żeby byli
        wzystkiegoi naj...naj...naj...
        U na imprezki jako takiej nie było, wpadła rodzina najbliżza, ja jakos nie mam
        siły ani ochoty na imprezki (dacie wiarę? ja!), chyba rzeczywiscie pogoda mnie
        przygnębia. Może po feriach zrobimy wreszcie imprezkę łukaszowo-werkowa...
        U nas w zasadzie nic nowego, wybuchy złosci na porzadku dziennym, rosnie mi
        drugi trudny charakterek. Ucieczka na Biegun wydaje sie coraz lepzym
        rozwiazaniem.
        • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 25.02.05, 07:59
          Agata - Ty nie mialas ochoty na imprezke?? o rany, to juz faktycznie ta pogoda
          Cie przygnebilasad( My imprezki moze zaczniemy robic jak sie przeprowadzimy...
          bo tu, u rodzicow, zupelnie nie mam ochoty nic robic..
          Zuzia pisała, ze Werka jest aniolkiem przy tacie.. moja Dominika jest aniolkiem
          przy dziadkach... Oni mowia, ze przez czas kiedy ja jestem w pracy to ona nawet
          raz nie zaplacze... jak jest spiaca, to idzie SAMA polozyc sie na lozku -
          ewentualnie wystarczy zeby dziadek przeczytal jej 1 ksiazeczke... Jak ja
          wchodze do mieszkania to zaczyna wyc... i wyje do samego poznego wieczora
          (ostatnio kladzie sie o 23-24...). Pomysl z biegunem wydaje sie byc idealnywink

          Dzieki dziewczyny za gratulacje w zwiazku z praca... musze przyznac, ze troche
          sie bojesmiletu pracowalam 5,5 roku, wszystko znam, wszystkich znam i strach
          przed nowym jest dosc spory... No ale coz, raz sie zyjesmile
          • kingha Re: Luty 2003- Druga część:-)) 25.02.05, 09:40
            leze w domciu na chorobowym, umieram ale jestem przeszczesliwa bo leze sama,
            sniadanie w lozeczku i nikt nie przeszkadza, a zaraz sie zdrzemne. Musze to
            wykorzystac, bo jutro maz nie bedzie tak laskawy jak opiekunka. Relacja
            opiekujacego a dzieci u nas w domu wyglada tak: ja mam super lagodnie,
            wlasciwie to nic nie robie, opiekunka tez nic wielekiego, bo 2 dzieci to
            pryszcz, a tatus z dwojka na godzinke to wyzwanie i to niedopuszcalne!!!!!!!!!!
            Nadia jest nawet grzeczna ostatnio, potwierdzam jeszcze raz, ze argumenty
            wytlumaczone na spokojnie dzialaja, a prosby, krzyki, klaps nie.

            Bylismy wczoraj na bilansie, zgodnie z moimi oczekiwaniami lekarz mnie nie
            powalil, wizyta roznila sie sie jedynie zajrzaniem w zeby i stwierdzeniem
            ilosci sztuk, ocena poprawnosci chodzenia i zapisaniem, ze Nadia ma wzgledna
            niedowage. I to wszytsko, moze powinnam zmienic lekarza czy we wszystkich
            przychodniach panstwowych tak jest.

            Tez mi sie nie chce wiezyc, ze Agacie sie nie chce robic impezki, moze to
            wreszcie sygnal dla nas, ciaglych gosci. Jak juz wspominalam myslalm o pomysle
            z kinderbalem, ale mam ciagle cos innego na glowie i ciagle brak czasu na
            wyszukanie i decyzje.

            Monika pochwal sie choc troszke ta nowa praca.
            Jogaj pewnie juz urodzila, a Jowie gratuluje kresek, kolejna podwojna mama!
            PO cichu i niesmialo powiem, ze moglybysmy jakies spotkanko warszawskie
            zorganizowac, jakbysmy juz teraz ustalily termin po wielkanocy, to male sa
            saznse, ze ktos nie bedzie juz moglsmile
            Agata przesylam Ci reszte mojego optymizmu do zycia. POzdrawiam tez reszte
            dziewczyn, ktore pojawialo sie tak samo rzadko jak jasmile
            • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 25.02.05, 10:36
              Ja dzis tez w domu bo rano bylysmy na bilansie - wazenie, mierzenie, troche
              pytań co dziecko umie robic, takie normalne badanie stetoskopem, ogladnięcie
              plecków pod kątem skrzywień kręgosłupa i to wszystko w zasadzie... Oczywiscie
              Dominika, ktora w domu gada jak najeta, pielegniarce nie chciala powiedziec
              nic, nic nie chciala pokazac, no generalnie pani uwierzyla mi na slowo, ze
              dziecko mowi i potrafi np pokazac okosmile
              Zw wzrostem Dominika jest w 25 centylu, z waga w 10smile No gruba to ona nie
              jestsmile

              A nowa praca? Tez bede pracowac w cetrali firmy ubezpieczeniowej, tyle ze
              zmieniam troche rodzaj ubezpieczeń - bo do tej pory zajmowalam sie
              ubezpieczeniami grupowymi, a teraz bede indywidualnymi. Wiec jezeli ktoras z
              was ma indywidualna polise na zycie w Allianz to jest duza szansa ze kiedys do
              mnie trafismile Zmieniam tez hale na maly - maksymalnie 4 osobowy - pokoj!! i z
              tego ciesze sie ogromnie!!
              • jowa3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 25.02.05, 23:00
                Dzięki Kinga za gratulacje, ale właśnie dzisiaj się dowiedziałam, że pęcherzyk
                jest pusty. W poniedziałek idę na zabieg. Czyli nie jest to takie proste jak
                wydawało mi się miesiąc temu. I dlatego nie mogę oderwać od Leny wzroku, że tak
                mi się udała...

                Na bilansie byliśmy we wtorek, nic mnie nie zaskoczyło, nie lubię tej pani
                doktor więc byłam przygotowana na nijakość. Lena miała się przejść w gołych
                stópkach po podłodze, ale było tyle piachu, ze szła na palcach, a pani doktor z
                uśmiechem machnęła ręką i powiedziała, że wszystkie dzieci chodzą na palcach.
                Takie było jej sprawdzenie jak Lena chodzi.......

                Pozdrawiam
                • jowa3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 25.02.05, 23:02
                  A, Leny waga: 13,3
                  wzrost 87cm.
                  • kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 26.02.05, 11:40
                    Jowa, tak mi przykro. Ale zobaczysz, jeszcze bedziesz miała druga Lenkę albo
                    syneczkasmile))
                    Ja mam dzisiaj obronę pracy dypomowej, na podylomowych studiach,
                    kótreskończyłam ponad rok temu, alejakoś nei mogłam się zebrać do napisania
                    pracy. Teraz przed Bożym Narodzeniem się w końcu zabrałam i zlożyłam moje
                    wypociny. I wczoraj dostałam informację, że dzisiaj mam obronę. Ścięło mnie z
                    nóg. Nie umiem NIC, bo trudno w jedną noc powtórzyć dwa lata materiału
                    zdziennikarstwa. idę na betona i boję się jak glupia. Dziewczyny, trzymajcie
                    kciuki.
                    Basia
                    • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 26.02.05, 14:58
                      Jowa - bardzo mi przykro ze tak wyszlosad Ale juz teraz trzymam kciuki, za
                      nastepne dwoe kreski na tesciesmile tym razem takie bezproblemowe dwie kreskismile
                      No i trzymam kciuki za Kubare - daj znac jak poszla obrona!!
                      • annapk Re: Luty 2003- Druga część:-)) 27.02.05, 22:34
                        Witam dziewczyny no i wszystkich jubilatów!
                        MY urodzinki mieliśmy tak dawno,że prawie zapomniałam ,że to jeszcze luty.
                        Wiktor mierzy wg lekarza 91 cm / wg mnie maks. 89cm/ Waga się zgadza 11,7kg.
                        Ostatnio apetyt mu dopisuje i trochę się zaokrąglił więc napewno waży teraz
                        więcej.
                        Widzę że trafiłam pracowników Allianz, ja mam tam ubezpieczony dom i
                        mieszkanie. Napiszcie jak wyglądają fundusze inwestycyjne? czy to się w ogóle
                        opłaca. Mam 2.5 tys. syna, których nie chcemy wydawac - zresztą dziadkowie
                        sprawdzają nas byśmy nie ruszyli tej kasy.
                        Jowa, przykro mi,że tak się skończyło. Głowa do góry masz Lenę więc będzie i
                        drugie - bez obaw.
                        A swoją drogą ciekawe co z Jogaj, pewnie urodziła, ale czy jest już w domu , no
                        i co się urodziło?!

                        Jak my wszytkie mam dośc już zimy, marzy mi się cieplutka wiosna. A tak czuję
                        się ciąśgle przygnębiona.
                        Pozdrawiam
                        Ania i Wiktor
                        • beataaas Re: Luty 2003- Druga część:-)) 28.02.05, 11:31
                          Też melduję że jesteśmy po piątkowym bilansie. Ważenie, mierzenie, chodzenie na
                          bosaka, sprawdzenie jąderek i stulejki i tyle. Wyniki: waga: 11,3 kg (10
                          centyl), wzrost 88 cm (50 centyl). Zalecenia - mamy Arkowi obciągać stulejkę w
                          czasie kompieli. POZDROWIENIA
                          • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 01.03.05, 13:24
                            Ale się zrobiło bilansowo, to my też się przyłączamy i informujemy, że Jagoda
                            ma 12 kilo żywej wagi i 88 cm miary, ponadto komplet 20 ząbków, tak więc
                            wszystko jest ok. A my jesteśmy bardzo zadowolone, szczęśliwe, bo nie było tak
                            strasznie...
                            Ostatnio w sobotę miałyśmy również wizytę u nefrologa i następną mamy dopiero w
                            maju... wygląda na to, że leczenie nefrologiczne nie będzie tak bardzo
                            konieczne, tym bardziej, że mocz od ok. roku mamy jałowy.
                            Naszym celem na najbliższe miesiące jest odstawienie pampersów, które kosztują
                            nas majątek, ale nauka jest marna, już pisałam, że moja córunia woła, a tu
                            masz... częściej nie woła niż woła... ale nie dajemy za wygraną!!!
                            • jogaj Re: Luty 2003- Druga część:-)) 03.03.05, 16:16
                              Urodzilam smile
                              Od 21 lezalam na patologii ciazy,najpierw mialam czekac na akcje porodowa jednak
                              moje szanse na porod naturalny byly okreslane jako zerowe,ale na szczescie w
                              srode lekarz podjal decyzje o cc bez akcji porodowej,no i w czwartek mnie
                              pocieli. 24.02 o 9.50 urodzil sie Tymon 3400 i 55,dobrze,ze bylo cc,bo byl
                              niezle zawinety pepowina. Jestesmy juz w domu,ale ciagle sie czuje jakby mnie
                              czolg przejechal.
                              Poza tym Tymon ma ropne potowki i walczymy,zeby sie nie rozsialy,do tego
                              anytboiyk doustnie.
                              Pozdrowienia-Jola
                              • monique76 Gratulacje:-) 03.03.05, 20:56
                                Gratulacje Jolu! Posmyraj Tymka w piętke od Dominikismile

                                A u nas dzis Dominika po raz pierwszy przyszla z obrazeniami ze zlobka - znaczy
                                sie ma na reku odbity caly garnitur zebow kolegi ze zlobka... I to nie tylko
                                czerwony slad na skorze, ale pozdzierana skoresad Niezle ja chapnalsmile
                                • beataaas Re: Gratulacje:-) 04.03.05, 08:14
                                  Gratulacje od Arka i od mnie. A dla wszystkich pozdrowienia. My niestety cały
                                  tydzień coś bardzo marudzimy. Z tego też powodu Arek idzie dzisiaj do lekarza
                                  (trochę kaszle, katar). Niestety często łąpie zapalenie uszu i musimy się
                                  wybrać do lekarza ponieważ to już tygodniowe marudzenie za długo trwa i
                                  niestety chyba źle wróży. Zobaczymy.
                                • agatkar1 Re: Gratulacje:-) 04.03.05, 08:16
                                  Wielkie gratulacje dla Joli, oj będzie miał Szymek fajnie, braciszek to super
                                  sprawa...
                                  I wielkie brawa dla walecznej Dominiki, tylko, że jestem trochę zszokowana, że
                                  takie akcje się dzieją w przedszkolu.
                                  Ależ coś się puściutko zrobiło na forum...
                                  • kingha Re: Gratul6e:-) 04.03.05, 08:56
                                    Jola gratulujemy serdecznie, zyczymy samych radosci i duzo spokoju w pierwszych
                                    miesiacach
                                    • fringilla Re: Gratulacje:-) 04.03.05, 11:16
                                      Gratuluje, nie ma to jak urodzeni 24 lutego wink

                                      Hehe, Kinga, w przedszkolach to się różne dziwne rzeczy dzieją, jak dwie matki
                                      czasem nie są w stanie upilnować dwójki dzieci, to co dopiero mówić o paniach
                                      pilnujących całej grupy! Wookie już tyle razy miał garnitur zębów Jeremiego w
                                      różnych dziwnych miejscach, że lepiej nie mówić.

                                      U nas nic ciekawego, Wookie miewa lepze i gorsze dni, tych gorszych
                                      zdecydowanie wiecej, albo po prostu bardziej dają ię we znaki. Potrafi być
                                      łodki jak ciacho z karmelem i upierdliwy jak... jak nie wiem co wink

                                      Klawiatura znowu mi nawala, więc kończe.

                                      Pozdr. Agata
                                      • zuzia_i_werka Re: Gratulacje:-) 04.03.05, 12:12
                                        Dołączam sie do gratulacji!! Życzę samych wspaniałych chwilsmile Pozdrawiam!
                                  • kingha Re: Gratul6e:-) 04.03.05, 08:56
                                    Jola gratulujemy serdecznie, zyczymy samych radosci i duzo spokoju w pierwszych
                                    miesiacach
                                    • annapk Re: GRATULACJE!!!!!!!!!!!! 06.03.05, 12:14
                                      No nareszcie Jolu!! Już masz to za sobą. Piękny synek o pięknym i niespotykanym
                                      imieniu - będzie indywidualistą.
                                      Życzymy Ci spokoju, oby dał Ci spac w nocy i cudnie się chował. Ciekawe co na
                                      to Szymon? ma kolegę do zabawy.

                                      Jeszcze raz gratuluję i nie marwcie się mamy pogryzionych dzieci, Wiktor po
                                      kilku m=-cach sam zaczął gryźc kolegów, a czasem nawet siebie. No cóż to żłobek.


                                      Pozdrawiam Ania i Wiktor
                                      • kubara1 Re: GRATULACJE!!!!!!!!!!!! 07.03.05, 19:14
                                        Jola - super. Ucałuj Tymonkasmile)) o slicznym imieniu.
                                        Wiecie co, tydzień miałam zepsutego kompa, siadłam sobie z herbatka, myślałam,
                                        że czytania nagodzinę, a tu pustki. A fesmile))
                                        • idaro Re: GRATULACJE!!!!!!!!!!!! 07.03.05, 22:22
                                          My rowniez przylaczamy sie do gratulacji! Teraz chlopow a chlopow w domusmile
                                          Coraz czesciej z mezem rozmawiamy o drugim dziecku, co to bedzie?
                                          Ale ja chyba wezme sie najpierw za swoje zdrowie. W sobote mialam takie bole
                                          serca, ze sie mocno przestraszylam. I caly weekend raczej przespany i
                                          przysypany. Na moim osiedlu snieg po kostki.
                                          Serdecznie pozdrawiamy,
                                          Anita i Ida
                                        • idaro Re: GRATULACJE!!!!!!!!!!!! 07.03.05, 22:25
                                          My rowniez przylaczamy sie gratulacji! Teraz chlopow a chlopow w domu!
                                          Z mezem coraz czesciej rozmawiamy o drugim dziecku, co to bedzie?
                                          Ale najpierw musze sie wziac za swoje zdrowie. W sobote mialam takie bole
                                          serca, ze az sie przestraszylam. Weekend wiec przespany i przysypany. U nas na
                                          osiedlu snieg po kostki.
                                          Serdecznie pozdrawiamy,
                                          Anita i Ida
                                          • idaro Re: GRATULACJE!!!!!!!!!!!! 07.03.05, 22:26
                                            No prosze, jak nie pisalam, to teraz gazeta zlosliwie wstawia mi dwa posty.
                                            Dzieki temu moglam pocwiczyc pamiec krotkotrwala, he, hesmile
                                            Anita
                                            • agatkar1 Re: GRATULACJE!!!!!!!!!!!! 08.03.05, 08:19
                                              Faktycznie pustki się zrobiły, jakoś smutno tutaj i gdyby nie narodziny Tymonka
                                              to z pewnością na forum nadal pozostałoby pusto... dziewczyny do klawiatur,
                                              tylko już!!!
                                              Moja Jagoda jest cudowna, ale jedno co mnie doprowadza do szału to fakt, że
                                              pomimo ciągłego trzymania w majteczkach nie woła na nocnik. W sobotę mnie szlag
                                              trafiał bo do za piętnaście dwunasta Jagódka zrobiła siusiu w majtki siedem
                                              razy, w tym dwa razy usiadła na nocnik, ale w rajstopach... paranoja. Jedno
                                              tylko mnie cieszy, że czasami zawoła, a pampersów prawie nie zużywamy - tylko
                                              na noc i na spacer, a Jagódka nawet do spania w dzień nie chce ubierać pampka.
                                              Wtedy zazwyczaj zrobi na nocnik. A tak poza tym klapa... może wiosną będzie
                                              lepiej...
                                              Pozdrawiamy
                                              Agata i Jagoda
                                              • idaro Re: GRATULACJE!!!!!!!!!!!! 08.03.05, 13:23
                                                Przeczytalam tekst Jagody i przypomnialo mi sie, co Ida powiedziala
                                                wczoraj: "Zboczona jestem, ide do pokoiku" i poszla sie polozyc. Natomiast przy
                                                stole jedzac ciastko z cukrem-pudrem, powiedziala: "Mamo, ubrudzilam sie maka".
                                                Ida przewaznie jest milczaca, jak to mamy z towarzystwa warszawskiego zdazyly
                                                zauwazyc, i w ogole sprawia wrazenie nie mowiacej, dlatego wprawia w oslupienie
                                                doroslych, jak w koncu odezwie sie na forum.
                                                My omijamy nocnik wielkim lukiem i czekamy na wiosne. Idzie zddecydowanie
                                                bardziej podoba sie nakladka na sedes niz nocnik, ktory traktuje jak mebel. Na
                                                tym polu zueplnie bez sukcesu, bo tez nie pilujemy jej w tej kwestii.
                                                Pozdrawiamy,
                                                Anita i Ida
                                                • kubara1 Re: powiedzonka 08.03.05, 15:58
                                                  jeśli chodzi o powiedzonka, to Marysia czasami nasrozśmiesza do łez,
                                                  szczególnie jak samasię bawi i gada do siebie. Nie jestem w stanie
                                                  przytoczyć,ale wczoraj mneirozśmieszyła, a tatusia nawet wzruszyła, bo kiedy
                                                  wychodził do pracy, strasznie się speszył. Marysia stała w progu, Wojtek
                                                  wybiega, a ona z wyrzutem: no wiesz tatuiu, a buźki Majysi?
                                                  Wpjtke ja wycałował i idzie, a ona: a piątecka tatusiu? ( zawsze przybyjają
                                                  piątkesmile))
                                                  Właśnie wróciłyśmy z "kujek", czyli z placu zabaw w centrum handlowym, bo
                                                  stwierdziłam, że koejny dzień wdomu i wyskocze oknem. A wyjść na spacer się nie
                                                  da, taka kurzawa.Mam nadzieję, że mała się czyms nie zaraziła, wirusy szaleją;-
                                                  ((
                                                  Jutro w kocu idziemy na bilans dwulatka. Zważą mojego słonika, aż się bojesad((
                                                  • zuzia_i_werka Re: powiedzonka 08.03.05, 16:29
                                                    Witam! Czuję sie wywołana do odpowiedzismile Z tym ze nic ciekawego sie nie
                                                    dziejesmile Młoda jak zawsze upiorna-nawet nie będę próbować pisać jaka jest
                                                    kochana bo i tak nikt nie uwierzysmile Owszem zrobiła się przytulińska i całuśna
                                                    ale po chwili przypomina sobie,że to nie jej styl hehe. pomalutku się rozgaduje
                                                    ale nie bardzo-prawdopodobnie z powodu płuny w uszach bo przytępia jej słuch
                                                    niestety.Jestesmy swieżo po wizycie w instytucie słuchu gdzie dowiedziałam
                                                    sie,że jak jej przez miesiąc nie zejdzie to zapisujemy się na zabieg założenia
                                                    drenów.Na pewno jej nie zejdzie bo niby z jakiej racji skoro jest juz tyle
                                                    czasusad No więc zaczynam sie psychicznie szykowaćsadZobaczymy jak to będzie.
                                                    Co do nocnika to Werka woła sisi sciąga majtki i sama nocnik przynosi tylko
                                                    najczęściej po fakcie niestety. Ale coraz częściej daje sie coś tam złapać więc
                                                    liczę że może wiosną zabierzemy sie do odzwyczajania już na dobre. Przez te
                                                    pieluchy to z torbami pojde zwłaszcza,że w żłobku wychodzi bardzo dużosad W
                                                    czwartek idziemy na bilans,napiszę co ciekawego.Wg pomiaró żłobkowych waży
                                                    13400 i ma 94cm.zobaczymy czy to prawdasmile Pozdrawiamsmile
                                                  • monique76 Re: powiedzonka 08.03.05, 22:19
                                                    O rany, Werka jest 10 cm wyzsza od mojej Dominiki!! Niezlesmile
                                                    U nas znowu chorobsko jakies - mala tydzien chodzila do zlobkasad Katar po pas,
                                                    jakis kaszel, dzis doszla temperaturasad Mam nadzieje, ze jak juz sie kiedys
                                                    tam zrobi cieplo to i choroby przestana nas nekac..

                                                    Co do mowienia to Dominika codziennie mowi jakies nowe slowo, ale widze, ze
                                                    daleko jej do co niektorych dzieciorowsmile Ostatnio hitem jest: patrz tatus,
                                                    patrzsmile I tak dlugo to krzyczy az sie tata zainteresuje.
                                                    A poza tym jest czasami przymilna i fajoska, a czasami przypomina sobie ze
                                                    mozna rogi pokazac - zupelnie jak Werka.

                                                    Na koniec chialam sie tylko zapytac, gdzie sie podziala Edyta i Ola???? Edyta -
                                                    dol juz zakopalas?? Mam nadzieje, ze tak! Napisz co tam u was! No i Fionna moze
                                                    by sie odezwala??
                                                  • aguska3 Re: Luty 2003 09.03.05, 14:22
                                                    Witam.
                                                    Troche się u nas dziąło w ubiegłym tygodniu wiec nie zaglądałam.
                                                    Najpierw wielgachne gratulacje dla Joli - podoba mi sie imie Tymon, naprawde,
                                                    takie silne i męskie.

                                                    MY w zeszłym tygodniu zapisaliśmy sie do przedszkola. Czyli od września Piotrek
                                                    startuje w nowę role. Ale podobało mu sie bardzo i nawet chciał zostać więc
                                                    licze w duchu na sukces.

                                                    I byliśmy jeszcze na konsultacji u kardiologa. Na szczęście po wnikliwych
                                                    badaniach niczego niepokojącego nie zauważono.
                                                    Piotrek ogólnie jest niemożliwy. Mam ochote uciekać od niego gdzie pierz
                                                    rośni. Zrobił sie naprawde zmierzły i płaczliwy przeokropnie. Byle sprawa
                                                    powoduje morze łez i walenie łapami w co popadnie.( Głową już nie wlali chociaż
                                                    tyle dobrze)

                                                    JA mam ciągle guza na tej mojej piersi i po ostatnich badaniach lekarka
                                                    zaleciła mi go usunąć, ale cały czas się wacham.

                                                    A po za tym zima nas nie opuszcza i chyba dlatego mi tak źle.
                                                  • jowa3 Re: Luty 2003 09.03.05, 18:47
                                                    Lena raz anioł, a raz diabeł. Przy przebieraniu i ubieraniu to się muszę tyle
                                                    nagadać czasami, że aż mam w gardle sucho. I zaczyna już wymyślać i kombinować -
                                                    "Nie pozwala mama to idę zapytać taty" - na razie śmiesznie bo robi to przy
                                                    mnie.
                                                    Z mową Leny coraz lepiej, układa fajnie zdania i można już się z nią w miarę
                                                    dogadać, mówi coraz wyraźniej.
                                                    U nas sypie codziennie śnieg jest pięknie. Codziennie chodzimy na sanki.

                                                    Kubara może się umówimy na sobotę??, a może jakieś mamy trójmiejskie się
                                                    dopiszą na spotkanie.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • kubara1 Re: Luty 2003 09.03.05, 20:24
                                                    Jowa, chętnie baaaaardzo, ale na przyszłą, bo teraz brat przyjeżdża z cókami.
                                                    Ja po bilansie, jestem trochę dobita waga 14,5 kg przy 90 cm. Wszystko na 90
                                                    centylusad((((
                                                  • beataaas Re: Luty 2003 10.03.05, 09:29
                                                    U mojego Arka teraz na razie nastały dobre dnia, ostatnio okazało się że
                                                    wychodziły mu górne zęby trzonowe i dłatego niestety był "strasznie upierdliwy"
                                                    ale na razie wszystko ok. My na całe szczęście nie chorujemy. Niestety mój syn
                                                    niewiele mówi.
                                                    Pozdrowienia dla wszystkich mam i ich pociesz.
                                                    Pytanie do <b>Anguski3</b> jak udało Ci się zapisać dziecko do przedszkola od
                                                    września. U nas chcą aby dziecko miało skończone 3 lata (dlatego też od
                                                    września planujemy żłobek a dopiero od przyszłego roku przedszkole ponieważ
                                                    oboje z mężem pracujemy a babcie mają już małego dosyć).
                                                  • agatkar1 Re: Luty 2003 10.03.05, 14:28
                                                    Jeden dzień nie miałam w pracy internetu i tak ciężko mi z tym było... chyba
                                                    jest to moje uzależnienie nr. 1!
                                                    Ale za to dziś mam troszkę do poczytania, wprawdzie aż tak ogromnie dużo tego
                                                    nie ma, ale fajno poczytać. Jeśli chodzi o przedszkole to u nas w niektórych
                                                    przyjmują nawet dwulatki i np. kolega Jagódki lutniak już chodzi do takowego.
                                                    Aguska, jeśli masz dużego tego guzka i jest niezłośliwy to usuń go jak
                                                    najprędzej, nie wiadomo co może jeszcze się z tego zrobić. To naprawdę
                                                    straszne, że tworzą się takie różne rzeczy i potem nie wiadomo co się może
                                                    stać. Jeśli chodzi o mnie to bym usunęła, ale na pewno to trudna decyzja, którą
                                                    musisz podjąć. Powodzenia.
                                                    Uwielbiam czytać teksty dzieciaków i mam manię zapisywania wszystkiego, dlatego
                                                    zamieszczam tutaj parę takich tekścików mojej córki, i jak macie czas to także
                                                    wpisujcie je tutaj, bo nieźle można się pośmiać. Oto kilka wczorajszych:
                                                    - a będziesz grzeczna to ci dam loda… - do mamy
                                                    - weź mnie z klamerek… - do mamy leżąc na rozrzuconych klamerkach
                                                    - ty jesteś agentka… - do mamy
                                                    - uwolń mnie… - na nasze: podciągnij mi majtki…
                                                    - mój zwierzaku!!! – do mamy
                                                    - opiekuj mnie… - do mamy prośba, żeby ją trzymać, bo spadnie z fotela.
                                                    Dialog z mamą czyli mięsko c.d.:
                                                    - przepraszam mamusiu, - za co? - za mięsko… - za jakie? - za czerwone…
                                                    Dialog z babcią:
                                                    - jesteś chola? - tak, - masz kaszel? - tak, - i kichasz?
                                                    Cały dzień śpiewa sobie: „hej, hej, hej, dzisiaj będzie dzień…”
                                                    No to b y było na tyle i apeluję do niektórych e-mam - Edytki, fionny,
                                                    fringilli... zaglądajcie do nas częściej!!!!

                                                    Agata i Jagoda
    • umargos Re: Luty 2003- Druga część:-)) 10.03.05, 17:35
      Witam wszystkich po dłuższej nieobecności, ale ostatnio na forum zaglądam co
      kilka dni i nie zawsze mam nastrój żeby pisać. Oczywiście ogroooomne gratulacje
      dla Joli i Tymonka :o))))

      My jeszcze przed bilansem, ale według moich ostatnich pomiarów Weronika ma ok.
      85 cm i nie waży 12 kg. Za to jest bardzo sprawna fizycznie, ma już ładnie
      wysklepione stopy, poprawnie chodzi i ma zeza :o(((( Znaczy, okulista nas nie
      minie. A że sama mam wadę wzroku za późno wykrytą to nie popuszczę. A no i ma
      20 ślicznych ząbków :o))))
      Paple bez przerwy, czasem zapisuję, ale na luźnych kartkach, i chwilowo nie
      wiem gdzie są. W każdym razie póki co szykuje się na umysł ścisły...jej logika
      czasem mnie powala, bo jest nie-dziecięca...
      Tez przymierzamy się do przedszkola, w jednym już leży zgłoszenie, ale szanse
      są niewielkie, w trzech innych wytypowanych składam w kwietniu (bo wtedy są
      przyjęcia)...mam nadzieję, że gdzieś się załapie, acz chciałabym do konkretnego
      (tego pierwszego), ale tam szanse są w przyszłym roku :o(((
      Pozdrawiam
      Ula
    • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 11.03.05, 18:23
      Dzis byl ostatni dzien w starej pracy... musze sie wam przyznac, ze ciezko mi
      bylo cos powiedziec na takim pozegnalnym spotkaniu, bo niewiele mi brakowalo,
      zeby sie poplakac ze wzruszeniasmile Dostalam piekne prezenty, bukiet kwiatow, no
      i w ogole bylo mi baaaardzo milosmile Nawet nie przypuszczalam, ze tak mocno
      jestem emocjonalnie zwiazana z ludzmi, z ktorymi pracowalamsmile
      No i od poniedzialku nowa firmasmile Trzymajcie kciuki, zebym szybko znalazla
      swoje miejscesmile
      • jowa3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 11.03.05, 19:30
        A u nas jakiś wirus. Lena wczoraj obudziła się z gorączką 39st.
        Siedzimy w domu i marudzimy. Przy okazji montują nam meble kuchenne już prawie
        tydzień i czuję jak wrzody na żołądku mi rosną........
        Albo ja mam takiego pecha do fachowców, albo to jest normalka.

        Podoba mi się ta zima, ale czekam już na wiosnę, szykuję się na jakieś
        solarium, myślę o nowej fryzurze, oglądam kwieciste marynarki, kolorowe
        bluzki wink))))))))

        Kubara, to co w następną sobotę??
        Pozdrawiam
        • aguska3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 12.03.05, 15:29
          Witam.
          Z tym przedszkolem to bardzo prosta sprawa. Na samym naszym osiedlu są cztery i
          przyjmują wszedzie dzieci od 2,5 roku wiec akurat wypada nam na wrzesień. Po za
          tym spytali ale tylko tak pro forma czy potrafi już sam zawołać na nocnik i sam
          jeść. Powiedziełam że z jedzieniem to raczej gorsza sprawa, że trzeba mu
          pomagać, ale panie stwierdziły, ze zawsze pomagaja takim maluszką. A że sprawy
          pampersów już za nami to tym lepiej. Chociaż to też nie był by jakis większy
          problem.

          A co do guzka to narazie sie zastanawiam. Biore leki które mają go zacząć
          zmniejszać. Za miesiać sprawdzie czy skutkują, chociaż ja czuje sie po nich
          fatalnie, naokrągło bym spała.

          Ciągle nie mamy czasu wybrać sie na bilans dwulatka ale 11 kilo to chyba
          wszystko.

          Piotrek też czasem fajne teksty zasunie. Dzisiaj np.
          tato mu mówi "odejdz od kuchenki bo pryska olej z patelni i cie poparzy".
          A Piotrek "Nie rozumiem co ty do mnie mówisz?"

          Piotrek za dużo gada żeby to wszystko spamiętać. I dobrze. Niech mówi.
          • jowa3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 13.03.05, 09:42
            Witam! U nas w Gdyni jest pięknie, znowu pada śnieg. Niestety my z Leną możemy
            popatrzeć tylko przez okno. Lena dostała wczoraj antybiotyk i kisimy się w domu.
            Teraz mąż wyjeżdża na tydzień w delegację, więc czeka mnie cały tydzień w
            czterech ścianach, buuuuuuuuuu
            Też rozglądam się za przedszkolem dla Leny. Na razie myślę o 4 czterech godz.
            do południa, a potem jak znajdę jakąś pracę, to na cały dzień.
            Pozdrawiam
            • annapk Re: Luty 2003- Druga część:-)) 13.03.05, 13:25
              Witam!
              A mój Wiktor nadal będzie chodzic do żłoba. Zal;iczy najstarszą grupę. Mam
              blisko, więc nie będę nic robic na siłę.
              Co do powiedzonek. to Wiktor ostatnio w nich celuje.
              Nie wymawia "R" a bardzo lubi wołac HURA, więc zawsze się uśmiecham, gdy to
              słyszę.
              Lubi oglądac bajki, ostatnio na topie jest Bodzio mały Helikopter, wchodzimy do
              żłobka, pani mówi do niego Cześc Wiktor, a mój syn obrażony mówi do niej :
              Jestem Bodzio - mało nie zwaliło mnie to z nóg.
              Następnego dnia moje dziecko też w żłobku krzyknęło do pani A ja kocham Oliwkę -
              koleżankę żłobkową. No cóż rasowy facet.
              Często drażni mnie gdy do dziecka mówi się że ma siusiaka i kiedyś wyjaśniłam
              synowi, że to jest penis.
              No cóż nie czekałam długo na reakcję syna. Zaledwie kilka dni później też
              wchodząc do grupy w żłobku Wiktor zadowolony podchodzi do pani i mówi: Mam
              penisa. Pani mało nie parsknęła ale zapytała się gdzie go ma.
              Wiktor na to pokazał jej ...... pupę.
              Takich tekstów będziemy miec więcej bo Wiktor jak małpka robi i powtarza
              wszystko, a przy tym jest taki słodki. Ale bez obawy upierdliwości też mu nie
              brak, a ataki histerii sąsiadów stawiają na nogi.
              Kochane są te nasze maluchy, sama rozkosz i coraz bardziej samodzielne.
              Wczoraj przywieźli do Wiktora pokoju rozkładany fotel. Wyjaśniłam mu że będzie
              to jego nowe łóżeczko. Wieczorem więc postanowiłam go już na nim położyc i
              nigdy nie przypuszczałabym ,że mój " cycek - synuś " wytrzyma w nim do 5 .00.
              Dopiero wtedy przebudził się i przyszedł się do mnie przytulic. Spał sam w
              pokoju, po raz pierwszy! Aż mnie serce zakuło,że jest taki samodzielny i żal mi
              tego...... Nie są to już istotki od nas uzależnione, ale coraz bardziej
              poszukują siebie. Tylko czy będziemy potrafili to zaakceptowac!?

              i mam pytanko. czy któraś z Was ma dziecko które koślawi pięty i chodzi jak
              kaczuszka. Czy są na to jakieś cwiczenia - same obuwie ortopedyczne nie
              wystarcza.


              Pozdrawiam Ania i Wiktor

              • kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 13.03.05, 18:54
                Jowa- koniecznie w przyszłą sobotęsmile)). Mam nadzieję, że dziewczyny będa
                zdrowe, bo Marysia tez chora. najpierw rozłożył się mój mąż, potem ja - nie
                pamiętam, żebym była taka chora, gardło mnie bolało niesamowicie. A tu człowiek
                się nie położy bo natychmiast mały potwór przychodzi poskakać po brzuchuwink)).
                Marysia na koniec tez dostała wysokiej gorącki, oczwywiście na weekend, żeby
                rodzicie musieli wzywac lekarza prywatniesmile)), ale to już standard. Na
                szczęścle jeden dzień wysokiej gorączki i dzisiaj już znacznie lepiej. Mam
                nadzieję, że antybiotyk okaże się niepotrzebny.
                Podobno od srody wiosna, wierzycie? Ja już nie mam wiary, naprawdę. Wydaje mi
                się, ze zima będzie już zawsze.
                Widze, że szykuje nam sie od września cały rój małych przedszkolaków. Ja na
                razie jeszcze o tym nie myśle. Babcia chetna do opieki, dziadek idzie na
                emeryturę, a ja się wybieram na studia i zastanawiam się nad dziennymiwink)).
                Na razie idę łyknąć antybiotyk i popić syropik. Swoją droge tak pochorować we
                trójke, to można zbankrutowac.Na leki dla całej rodzinki prawie 200 zł mi
                poszłosad((
                Buziaki
                Basia
                • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 15.03.05, 08:24
                  Uśmiałam się czytając Wasze posty..i teksty dzieciaków. I właśnie dlatego
                  jestem za zapisywaniem wszystkiego, żeby potem móc się pośmiać. Ale Wiktor
                  przebija wszystkie rekordy - Wiktor czy Bodzio?
                  Na razie kończę, papa.
    • aguska3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 15.03.05, 13:51
      Witam.
      Piotrek od kilku dni chodzi z wielkanocnym koszyczkiem i drewnianymi pisankami.
      Ogląda ciagle "Maleństwo i przyjaciele" gdzie też jest o pisankach i wczoraj
      rano mówi tak "Ide z kosyckiem do kościółka piświecić jajecka i zdrówko dla
      Palusia i Mamy i Baby"
      Babcia mu tłymaczyła dzień wsześniej co sie robi w kościele i chyba załapał.
      Tyle że chce już iść.
      • tygrynio Re: Luty 2003- Druga część:-)) 16.03.05, 07:56
        Witam
        Podnosze średnią postową i pisze wink
        Sądząc po waszych wpisach Baśka jest małym spaślakiem ona waży chyba wiecej niż
        13 kg a wzrostu ma 89cm. Szczegóły poznam jak pójde na bilanstongue_out. Pieluchy nadal
        są najlepszą formą wyłapywania wszytskiego co produkuje wielki brzuch mojego
        dziecka. Mówi jakieś poszczególne słowa jest nieznośna, grozi palcem i mówi
        siooo...poza tym to chyba generalnie nie ma najlepszego ostatnio humoru zresztą
        podobnie jak i ja. Z lubością ogląda przygody Kubusia Puchatka i zaczyna śpiewać
        kołysanki. Jedzenie hmmmmm....moim zdaniem mogłaby odżywac sie jedynie jakimiś
        śmieciami czyli bułki, ciastka, na kilometr wyczuwa słodycze wiec przejscie z
        nią przez sklep wymaga niezłego zmysłu organizacyjnego wink poza tym to
        kicha...ja padam na pysk a ona szaleje...
        Jeśli chodzi o edukacje katolicką to wieczorem mówi amen i papa boziu a w
        kościele jest "ksiąc"wink
        Pozdrawiam wszystkich serdecznie...
        Kinga jeśli zagladasz na forum to w odpowiedzi na Twoje pytanie: Zrób co
        chcesz... oddaj, wyrzuć, wszystko jedno...mnie narazie nie bedzie potrzebny
        głęboki wózek. Całuski pa
        • kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 16.03.05, 08:12
          Dziewczyny, oaszalejęsad(((. Sziedzimy w domu już 6 dni, mała kaszle, ja ciagne
          drugi antybiotyk, bo mam cholerne zapalenie krtani i ledwo gadam. Mała jest
          taka marudna, że ręce opadają, czemu się nie dziwię, bo mama nagle ciągle leży
          i nie chce się z nią bawić i nic wymyślać. Kasy brak, zima jak była tak jest i
          wszystko do d..... To tyle. Małej się wyżalić nie moge to przynajmniej Wamsmile)).
          Tygryniu, miło Cię słyszeć. Moje dziecko waży 14 więc się nie przejmuj - mam
          większe słoniatko w domu. Tylko problem, ze ona mało je, a brzuch jak u piwosza.
          • kingha Re: Luty 2003- Druga część:-)) 16.03.05, 22:44
            Tygrynio na forum zagladam, co prawda rzadko pisze ale wmiare regularnie
            czytuje. Brak czasu i dwojka dzieci mam nadzieje, ze choc troszke mnie
            tlumacza. Jezeli nie jest Ci potrzebny wozek, to prosze pozwol zrobic mi z
            niego zacny uzytek. chcialabym zabrac go i ofiarowac dla domu samtnych matek z
            dziecmi. Tam na pewno przyniesie niekwestionowana radosc i sluzyc bedzie pewnie
            niejednemu dziecku. W ten latwy sposob bedziemy mialy obydwie wozek z glowy.
            Zreszta za wozek serdecznie Ci dziekuje, bo sie na prawde przydal. Daniel to
            juz duzy chlopak, najchetniej jezdzi w spacerowce Nadii, wszystko musi widziec,
            gondoli nie uzywamy juz od 2 m-cy.
            U nas stara bieda, Nadia jest troche upiorna, obraza sie wszystko, potrafi
            histeryzowac z byle powodu i jet kompletnie oporna na nauke wolania siusiu.
            Przepraszam male sprostowanie, wola, a po fakcie. Jedyne co mnie cieszy, to, ze
            w miare ladnie je, jest strasznie milo przytulinska i naprawde fajnie sie
            rozgadala. Koncze bo to dla mnie srodek nocki, Daniel wstaje grubo pzred 6 i
            jest wtedy baaardzo towarzyskismile)))))
            Kubara i inne chorowitki zycze duzo zdrowka.
            • jogaj Re: Luty 2003- Druga część:-)) 17.03.05, 10:04
              Kinga ja nie wiem ja Ty znajdujesz czas na prace jeszcze wink
              My juz wychodzimy na spacery i to mnie ratuje,bo Tymon poza spacerami wisialby
              tylko na cycu,nawet smoczek nie pomaga,a po spacerze spi jeszcze troche w domu.
              Wiec wczoraj mimo padajacego deszczu wybralam sie na spacer.
              Szymon na razie zachwycony bratem,caluje go,asystuje przy wszystkich zmianach
              pieluchy i kapielach,poza tym czasem kochany,a czasem ....... brak slow.
              No wlasnie skonczyla sie bajka i musze isc.
              Zamiescilam zdjecia na Zobaczcie moich chlopakow.
              Pozdrowienia-Jola
              • kubara1 Re: Luty 2003- mała prywata;-))) 17.03.05, 20:45
                Jolu. Jakich masz pięknych synkówsmile)) Aż zazdrość bierze

                Jowita - chyba ze spotkania nici. Moja mała nadal pociągająco - kaszlaca. A
                Lenka, jak zdrówko?

                Dziewczyny, ale wiosna idzie, po świętach to juz może w groniedamsko - męskim,
                z honorowym gościem Tymonkiem? Zapraszam jak zwykle.
                • jogaj Re: Luty 2003- mała prywata;-))) 17.03.05, 22:04
                  No nie Basia,Jowita musicie sie w koncu Wy wybrac do nas!!! Po swietach czekamy
                  na Was.
                  Pozdrowienia-Jola
                  • kubara1 Re: Luty 2003- mała prywata;-))) 18.03.05, 09:40
                    Oksmile)). Nie mogę się doczekaćsmile))
    • ola2811 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.03.05, 13:36
      Witam, jestem tu poraz pierwszy mój syneczek przyszedł na świat 9 luteg 2003
      r., w 2 dni po urodzinach mojego męża. Teraz mamy podwójne święto w lutym.
      2 latka to świetny wiek smile)))
      Pozdrawiam mamusie rówieśników
      OLA
      • aguska3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.03.05, 14:26
        Witam. Nową mamę z synkiem również, a jak ma na imie Twoje dziecie?
        Byliśmy na bilansie.
        Waga 11.800 super ale i tak jesteśmy w 10 centylu. Wzrost 85 cm jesteśmy w 25
        centylu.
        A po za tym całkiem normalnie tylko zgrys od tego dojenia palucha troszeczke
        nierówny. Ale w tym wypadkku pretensje Piotrek może mieć tylko do siebiesmile

        Dziewczyny wiosna idzesmile)))) I to coraz wiekszymi krokami My chyba 21 pójdzeimy
        utopić marzannesmile))))))))))))
        • kingha Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.03.05, 15:48
          Witam w deszczowy dzien, znam tylko jedna osobe na tym forum, ktora lubi taka
          pogode, brr brr
          Urwalam sie zpracy, bo opiekunka poszla do szkoly, dzieci spia, miod malina
          taka cisza w domu, ze ho, zatem pierszwe co zrobilam to saidlam do kompa by
          nadrobic zaleglosci forumowesmile)

          U nas caly tydzien zasikany, maz sie wkurzyl, na Nadia, ze taka oporna na
          nocnikowanie i bidula teraz chodzi bez pieluchy. Piore codziennie jej rzeczy,
          ale przyznam szczerze i po cichu, ze na Nadii przestalo robic wrazenie, ze ma
          mokre spodnie. Wyglada to tak, ze sika i dalej sie bawi, absolutnie jej to
          zwisa czy ma mokro, sucho, zimno czy cieplo. I co dalej? Jak juz zaczelismy to
          kontynuowac czy odroczyc nocnikowanie, a moze ona jeszcze nie jest gotowa, a
          moze cos tam jest nie tak. Boziu doslownie sie zakrecilam! Nawet jak rano
          poadzimy ja na nocnik zaraz po obudzeniu, gdzie normalnie kazdy robi to co mu
          po nocy sie uzbieralo, to potrafi siedziec pol godziny na nocniku, zrobic
          kapke, klaskac z radoscia i cieszyc sie, ze nocnik spiewa na jej siusiu i zaraz
          idzie w kat i leje do konca w spodnie. Zlosnica czy ma jakies leki. A moze
          tydzien to za malo, by cos moznabylo stwierdzic??? Mamuski, ktorym udal sie ten
          trudny proceder, odezwijcie sie!

          pzdr Kinga mama Nadii i Daniela
          Trochę Nadii
          I trochę Daniela
          • kingha Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.03.05, 15:51
            zapomnialam dodac
            Jogaj, dla mnie najgorszy byl pierwszy miesiac, pozniej juz tylko jest latwiej.
            Jak Ci sie Tymek ureguluje z karmieniem, bedzie dobrze. U mnie sie uspokoilo
            jak Daniel nauczyl sie ssac smoka, a przyuczalam go na sile, wczesniej nawet
            spacery nie wchodzily w gre, bo co 15 min domagal sie cycusia. Powodzenia.
            • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.03.05, 19:16
              Hehe, wiem, że trudno w to uwierzyć, ale ja NAPRAWDE LUBIE taka pogodę!
              Jak sie budze i widze niebo szczelnie zasnute chmurami, bez szans na
              przejasnienie, od razu mi sie humor poprawia. No a poza tym czuc wiosnę! Nie
              przeszkadza mi, że kapie mi na głowę, ważne, że jest ciepło! Nie ma mrozu, ani
              wiatru... Hura. I wczoraj była pierwsza wiosenna burza. Tak jak cięzko było mi
              sie wygrzebac z domu podczas ładnych ale mroźnych dni, dziś bez marudzenia
              wyszlismy na spacer pełni nowej energii.
              Niestety jutro ma się ochłodzić sad I jakieś przejasnienia zapowiadają.

              Kinga, nie przejmuj się, Wookie tez nie chce używac nocnika, wkurza sie jak sie
              go puszcze bez pieluchy i ciagle przypominam o nocniku. Ostatnio doszło do
              tego, ze sam mi przynosi pieluche i każe sobie zakładać. Cóż, czekamy
              cierpliwie co bęzie dalej.
              • annapk Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.03.05, 22:14
                Witam stare i nowe mamy!
                No cóż dzięki Bogu większośc z nas ma problem z nocnikiem. Nie jestem sama.
                Mały nie chce za nic w świecie zdjąc pieluchy, a raczej usiąśc na nocniku,
                chociaż w żłobku, gó..arz woła! W domu nocnik zarasta kurzem. Czekam już na tę
                wiosnę by małego puszczac z gołą pupą tak długo aż się przyzwyczai.A wiosna
                choc się już ją czuje idzie powolutku. Na razie deszcz. Lubię deszcz, ale
                gdybym nie musiała bioegac do żłobka i do pracy. To taka pościelowa pogoda.

                Jogaj zazdroszczę Ci malucha, musi byc słodki. Ale nie wiem czy się jeszcze
                zdecyduję. Dopiero teraz zaczynam odsypiac po 2 latach. To samobójstwo.
                No cóż idą święta, a ja bez nastroju i porządku. Na razie oklejam małemu szyby
                na wiosnę z bocianem i zającem.


                Pozdrawiam Ania.
                • jowa3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 19.03.05, 08:17
                  Jogaj gratulacje, zazdroszczę, podziwiam i życzę duuużo siły. Ja czasami jak
                  Lena ma "kiepski" humor to mi się odechciewa drugiego dziecka.

                  Kubara, szkoda, że się nie spotkamy. Ale na spotkanie u Jogaj bardzo chętnie
                  się stawię.

                  My też siedziałyśmy prawie cały tydzień SAME w domu, Lena z antybiotykiem, a
                  ja u kresu wytrzymałości......... Mój mąż był cały tydzień w delegacji, ale
                  dzisiaj gdzieś zabierze Lenę, a ja mam wolne. Wczoraj z Leną robiłyśmy
                  wyklejanki z kolorowego papieru samoprzylepnego. Fajna zabawa była.
                  Z nauką sikania na nocnik czekam z utęsknieniem do cieplejszych dni. Planuję
                  zwinąć dywany i konkretnie "walczyć" wink Zobaczymy.
                  Pozdrawiam
                  • zuzia_i_werka Re: Luty 2003- Druga część:-)) 19.03.05, 13:27
                    Witamsmile Widzę,że pomału wszystkie walczymy z pieluchamismile U nas jest w miarę
                    ok,tzn Werka ma połowiczne sukcesy. Jak zrobi siku na nocnik to kupę w majtki
                    jak kupę na nocnik to dla równowagi nasika na podłogęsmile A poważnie coraz
                    częsciej trafia do nocnika.Nawet mnie momentami zadziwia np dzis byłam zajęta w
                    kuchni i nawet nie zauważyłam kiedy sama wzięła nocnik,załatwiła co trzeba i
                    przyniosła do mnie wołając brawo nocnik z kupkąsmile) Tak więc mam nadzieję ze
                    jakoś to pójdzie.Najważniejsze,ze chętnie siada tylko się jeszcze czesto nie
                    wyrabia żeby zdążyć. Mnie dobił zupełnie dzisiejszy śnieg-ktoś już zupełnie
                    zwariowałsad Jednego dnia plus dziesiec a drugiego zero-obłędsad No nic trzeba
                    byc dobrej myśli... Pozdri korzystając ze młoda śpi idę powyżywac sie
                    kulinarniesmile
                    • kingha Re: Luty 2003- Druga część:-)) 20.03.05, 17:26
                      U nas ncnikowania ciag dalszy, zaczynam w2idziec swiatelko w tunelu, zdarza sie
                      Nadii zrobic siku do nocnika ze dwa razy dziennie, ale tylko wtedy gdy ja sami
                      posadzimy. Niestety nie wola i nie zamierzasad
                      Za tydzien swieta, ja to sie zasprzatanie nie biore, bo jak zwykle jedziemy do
                      rodzicow, mam nadzieje, ze tym razem odbeda sie bez konfliktow typu: pouczanie
                      mamy przez babcie jak ma wychowywac dzieci:-000000
                      Uciekam, zainsalowalismy skypa i bede plotkowac z kuzynka z Niemiec...
                      • jowa3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 20.03.05, 19:33
                        Lena właśnie śpi, po wygłupach z wujkiem, który nas dzisiaj odwiedził. Pewnie
                        się za chwilę obudzi i będziemy mieli dłuuuuuuugi wieczór.
                        Jak tam przygotowania do Świąt??
                        Ja też nie sprzątam i przygotowania prawie żadne (upiekę tylko jakieś ciasto),
                        jedziemy do rodziców. I jakoś duchowo też nie czuję sad
                        Pozdrawiam
                        • kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.03.05, 08:07
                          Bo jak tu czuć duchowo Jowita, jak za oknem śnieg. Czy to się nigdy nei
                          skończy? Wczoraj rozpoczęłam nieco spóxniona edukację kościelną marysi.
                          Wybraliśmy sięcałą rodzinka do kościoła, Marysia dumnie machała palemką.
                          Jajpierw jej się podobało, potem się po prostu znudziła, chociaż i tak
                          poszliśmy na dziecinną masze trwającą max 30 min. I w chwili ciszy Marysia na
                          nasz cały malutki kościółekpowiedziała co myśli: Bozia jest be, ksionc jest be,
                          idziemy do domkusmile)) I nie było dyskusji.
                          Ja się za porzadki jakoś zabrać nie mogę, bo ciągle jestem chora - mam od dwóch
                          tygodnistraszny kaszel, skońzyłam brać drugi antybiotyk i poprawy nie widać.
                          Dzisiaj znowu idę do lekarza. Nie pamiętam, żebym była kiedyś tak chorasad(.
                          Trudno, najwyżej będzie syf na święta. Plany kulinarne mam duże, zobaczymy co z
                          tego wyjdzie. Mam przepis na super nadziewane mięsko na zimno, w sam raz na
                          świateczne śniadanie. naprawdę rewelacja, jak któraś by chciałą zabłysnąć, to
                          moge podać.
                          Ide uczyć dzieciaki w rzedszkolu, co to jest "cat", a co to jest "dog". Uff, a
                          nie chce mi się maksymalnie.
                          pozdrawiam
                          Basia
                          • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.03.05, 08:24
                            Witajcie kobietki
                            jak widzę pomalutku zaczyna się wiosenny nastrój. My robiliśmy wiosenne
                            porządki w sobotę, tylko zostały mi okna do umycia, Jagoda była chora i nie za
                            bardzo mogłam to zrobić. Dopiero jutro zaprowadzę ją do mojej mamy to pomyję
                            okienka.
                            Jeśli chodzi o siku to u nas non stop to samo. Myślę, że za wcześnie zaczeliśmy
                            i niestety już chyba z 3 miesiące trwa nauka sikania Jagody. Tzn. trzymam ją
                            bez pampersów, ona nieraz znakomicie i przez cały dzień woła, a nieraz leje
                            gdzie popadnie. Może za bardzo się do tego przykładałam, oczywiście ja a nie
                            Jagoda... ale już zaoszczędziliśmy na pampkach i do nich nie wrócimy, do
                            sukcesów należy to, że Jagoda nie sika w nocy i popołudniowych drzemkach, choć
                            ma pieluchę wybudza się, ja ją nasadzam na nocnik i śpi dalej. Ale w dzień bywa
                            różnie. Nieraz to już nie mogę kiedy kolejny raz jej powtarzam żeby wołała, a
                            ona na mnie z krzykiem: nie będę wołała, będę sikała!!! I już z góry mam
                            odpowiedź na pytanie dlaczego? moja córka jest cholernie złośliwa i często leje
                            na złość.
                            Ale mam dla Was dobrą wiadomość warto próbować - lutowy kolega Jagody, Igorek w
                            cztery dni zapomniało o pampersach, tzn. Jego mama widząc, że my walczymy z
                            pampkami również zaczęła go trzymać w samych majtkach i chłopak zaczął od razu
                            wołać! nawet już mu się nie zdarza... pomimo tego, że mało mówi, wbrew tezie,
                            że jeżeli dziecko mało mówi to z pewnością trudniej mu będzie się oduczyć.
                            Jagoda klepie jak najęta i ciągle leje w majty...
                            Pozdrawiam
                            agata i jagoda
                            !
                            • jowa3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.03.05, 09:08
                              Basiu, Ty się nie pytaj czy ktoś chce przepis, tylko podawaj. Każdy sprawdzony
                              przepis jest na wagę złota. Ja właśnie ostatnio siedzę i wyszukuję różnych
                              wymyślnych przepisów i jeść mi się cały czas chce, a d...a rośnie. Ale od
                              dzisiaj do piątku postanowiłam trochę popościć. Ogłosiłam wczoraj mężowi, żeby
                              nie oczekiwał w tym tygodniu pysznych obiadków wink
                              Dzisiaj mamy piękne słońce, śniegu coraz mniej, garderoba wiosenna przejrzana.
                              (Dwie torby przygotowane do komisu Leny i moje. Po co to trzymać tyle tych
                              łachów??)
                              Dzisiaj idziemy na dwór, koniec kiszenia!
                              Pozdrawiam
                              • jowa3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.03.05, 13:39
                                Basiu odbierasz pocztę gazetową?
    • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.03.05, 22:55
      Ho, ho, ho, ale mialam czytaniasmile Normalnie na dwa kubki z kawasmile
      Widze, ze temat pieluch i sikania po nogach dominuje. U nas pod tym wzgledem
      kompletna kleska... Dominika nawet po fakcie nie wola, ja jestem prawie caly
      dzien poza domem, dziadek, ktory opiekuje sie mala jak jest chora i nie chodzi
      do zlobka, nie jest wlasciwa osoba do pilnowania sikania na nocnik.. no kleska
      na calej liniisad Do tego Dominika non stop przeziebiona - od dzis znow nie
      chodzi do zlobka (w zezlym tygodniu byla 4 dni po 2 tygodniowej przerwie) - ty
      razme placze, ze ja gardlo boli... Dzieki Bogu to nie angina i obylo sie bez
      antybiotykow.
      Do tego mam dosc mieszkania z rodzicami, na kredyt na razie nie mozemy sie
      decydowac, pogoda jest paskudna, no chyba jakis przedwiosenny dol mnie lapiesad
      • idaro Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.03.05, 23:34
        U nas po staremu. Wygladamy wiosny, bo u nas w domu jak zwykle lodownia.
        Weekendy ciagle przesypiam, liczac na to, ze jak sie obudze, zobacze zielona
        trawke.
        Monika, napisz, jak w nowej pracy. KOniecznie!
        Gratuluje Tymka, lepiej pozno niz wcalesmile))))
        Ja czuje przez skore, ze nasze drugie dziecko to bedzie chlopak. Oczywiscie
        mowie o daaaalekiej przyszlosci.
        Bylam u kardiologa i okazalo sie, ze serducho zdrowe, tylko oslabione po
        chorobie i moglo bolec. Teraz biore magnez i musialam odstawic cole. To
        strasznesmile
        Ida mowi jak najeta i wymadrza sie. Ostatnio wzielam ja na rece i udawalysmy
        latanie. Powiedzialam, ze jest jak Maja, a ona na to "Nie, bo nie ma mam
        skrzydelkow". Ma zbyt logiczny umysl.
        Anita
        • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 22.03.05, 09:07
          nie wiem, ale ja także jakoś wewnętrznie czuję, że drugie moje dziecko to
          będzie chłopak... no i rzecz jasna też w dalekiej przyszłości...
          Myślę, że nasze dzieciaki właśnie teraz są najbardziej rozkoszne, choć zaczyna
          się okres buntu. Jagoda rozbraja mnie tekstami typu... jaki ładny księzic! no
          popatrzcie! Ten księżyc dostrzega o godzinie 16.30 co ja w życiu bym nawet w
          niebo nie spojrzała, a co dopiero ujrzała księżyc. A potem idąc z nami drogą
          wpatrywała się w ten księżyc krzycząc - on idzie ze mną! on idzie ze mną!
          Albo... nie idziemy tam, bo tam bardzo wieje powietrze... ale świeci
          słoneczko... o, tu jest cień.
          No i normą jest zasypianie z pacierzem, a także tekstem: dobranoc mamusiu,
          dobranoc tatusiu, dobranoc księżycu.
          Agata i Jagoda
          • jowa3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 22.03.05, 09:34
            Księżyc u Leny też wywołuje fale uśmiechów i okrzyków, kto jest wtedy w domu
            musi koniecznie zobaczyć księżyc i się nim zachwycić.
            Gada coraz więcej, czym zaskukuje swoje dzwoniące babcie.
            A najbardziej nas rozbraja jak wstaje rano z rozwichrzoną fryzurą (a włosów ma
            dużo) i z radością mówi "cześć", a jak to jest 6:15 rano, to jest trochę mało
            śmiesznie wink)
            Pozdrawiam

            Czy któraś z Was ma sprawdzony - pyszny przepis na paschę, zabieram się do jej
            zrobienia, ale przepisów jest tyle, że nie wiem który wybrać.
            • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 22.03.05, 11:03
              Dziewczyny, proszę Was. Nie jestem dobrą kucharką... a wręcz przeciwnie... tzn.
              nie mam nigdy nastroju do gotowania. Proszę zamieście parę sprawdzonych
              przepisów, np. na to nadziewane mięsko! Chętnie bym coś przyrządziła, coś
              dobrego, święta spędzamy u rodziców, ale... mogłabym czymś ich zaskoczyć...
              Agata
            • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 22.03.05, 11:05
              nie wiem, gdzieś mi posta wcięło, o czym to ja pisałam... ? acha, kobietki
              proszę o fajowe przepisy na święta!!!
              agata
    • beataaas Re: Luty 2003- Druga część:-)) 22.03.05, 15:02
      U mojego Arka też klęska na całej linii jeśli chodzi o sprawy nocnikowe (na
      codzień pracuję mały jest z babciami niestety nie chce im się go wysadzać na
      nocnik). Ja po pracy próbuję ale niestety to nic nie daje. Nawet jak założę mu
      tetrę to po ssikaniu się w nią to mu to nie przeszkadza, na moje pytanie chcesz
      siusiu odpowiada,że nie za chwilę sprawdzam tetrę a tam mokro). Więc chyba
      musimy czekać do wiosny. Jeśli chodzi o sprawdzone przepisy to bardzo polecam
      SAŁATKĘ Z KURCZAKA (ale gdy już będą świeże warzywa):
      Na dużym półmisku układamy warstwami:
      liście sałaty
      poszarpane 4 ugotowane udka z kurczaka
      cebula pokrojona w kostkę
      ogórek kiszony pokrojony w plaster na pół
      jajka ugotowane pokrojone w kostkę
      ogórek konserwowy plaster na pół
      rzodkiewka pokrojona w plasterki
      pomidor plaster na pół
      Każdą warstwę solimy i pieprzymy. Całość przed podaniem polewamy sesem
      (majonez+śmietana+musztarda).
      Sałatka SUPER. Spróbujcie. POZDROWIENIA
      • kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 22.03.05, 20:28
        No to podaję przepis na mięsko:

        SCHAB ZE ŚLIWKAMI FASZEROWANY POLEDWICĄ

        potrzebujemy:
        schab wieprzopwy ( dość gruby)
        polędwiczkę wieprzową, też grubą o mniej więcej tej samej długości co schab
        suszone śliwki kalifornijskie
        rodzynki, czosnek, majeranek, vegetę, pieprz czarny, miód

        przygotowanie:
        Polędwiczkę nabijamy na długi ostry nóż i robimy w niej kieszonkę - ale tak, bo
        nie przeciąć
        Przygotowujemy śliwki - w każdą ze śliwek wkładamy pół ząbka czosnku. Śliwki
        wpychamy w środekpolędwiczki, potem kilka rodzynek i znowy śliwkę i tak na
        przemian aż cała kieszonka się wypełni. Obsypujemy polędwiczkę pieprzem - ma
        być czarna!!!!, zawijamy ściśle w folię aluminiową i zamrażamy - musi zamarznąć
        na kość, bo inaczej nie wsadzimy jej do schabu.

        W schabie robimy identyczną kieszonkę( albo rękaw jak to inni zwą), wsuwamy w
        środek zmrożoną polędwice, nacieramy schab porzadnie vegetą, obsypujemy
        majerankiem - ma być czarnesmile). Wkładamy do wyłożonej aluminiową folią
        prostokątnej formy, po wierzchu polewamy miodem;zawijamy folię tak żeby schab
        był przykryty.
        Pieczemy ok 2 godzin.
        Pychasmile))

        Uch, ale się głodna zrobiłam.
        Jowa, poczty gazetowiej generalnie nie odbieram, ale już zaglądamsmile))
        • jowa3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 22.03.05, 23:07
          Basiu jaki pyszny przepis, jak ja uwielbiam schab ze śliwką, a tu jeszcze
          polędwiczka i ten czosnek... Pycha.
          Lena właśnie zasnęła z misiem. Koleżanki straszyły: śpij z nią, śpij, potem do
          osiemnastki będziesz z nią spała. A Lena po przyjeździe ze Słowenii, z racji
          tej, że mamy wąskie łóżko, śpi całą noc w łóżeczku i mało tego, ostatnio jak
          mąż był w delegacji i chciałam, żeby spała ze mną, to ona szła do łóżeczka,
          buuu.
          Pozdrawiam
          • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 23.03.05, 10:15
            Oj naprawdę ten przepis jest bomba, też zabieram się za pieczenie, a sałatkę
            także zrobie, przynajmniej się postaram.
            Jagódka śpi z nami, z racji takiej, że mamy mało szczelne okna szczególnie u
            niej w pokoiku, zobaczymy czy uda się bezproblemowo ją ulokować w łóżeczku, tak
            jak Lenkę, ale znając moje dziecko to się nie uda tak łatwo, a łóżko nasze jest
            przeogromne, więc zawsze troje się zmieści. Dziś myję okna, nie cierpię bo są
            stare i brzydkie, ale niestety jest to mieszkanie wynajęte więc... nic tylko
            działać. Jagoda u babci, nadal nocnik ją parzy, teraz robi na kibelek, woła
            lecz jak popuści, byle do wiosny...
            Pozdrawiam Wszystkie dzieciaczki i ich e-mamusie..
            Z racji tego, że wiosenka zawitała zachęcam do zamieszczania zdjęć dzieciaków
            na Zobaczcie!
            Przywołuję do porządku czytające mamy, klikać co słychać.
            Agata i Jagoda
            • kingha Re: Luty 2003- Druga część:-)) 24.03.05, 17:10
              U nas wszyscy chorzy, Daniel zmarzl na basenie w zeszla niedziele, nie wiem jak
              ale zlapal zmiany w oskrzelach i uszach, no i bierzemy antybiotyksad. Nadia
              jkos sie trzyma, walczymy tylko z gilem i goraczka, ale w srodku czysto. Ja tez
              zeby nie byc gorsza znowu sobie choruje, szefowa dzis spojrzala na mnie
              znaczaco, bo to moje trzecie chorowanie w ciagu 1,5 m-ca. Dobrze, ze teraz
              swieta, to sie zdaze wykurowac a na L4 bede tylko 1 dzien. Przez ostatnie 5 lat
              chorowalam mniej niz teraz. Chyba musze popracowac nad odpornoscia. I teraz nie
              wiem czy sie cieszyc czy smucic, ale na swieta zostajemy sami w domu:-0000

              Po tygodniu nocnikowania, brak sukcesow spektakularnych, nawet ostatnie dni
              Nadia chodzi w pieluchach, bo przy takiej chorobie nie chce jej dodatkowo
              stresowac. A Nadia niestety do tych wrazliwych nalezy, jak chodzila bez
              pieluchy zauwazylismy, ze po krzyknieciu na nia od razu sikala w majtki, tak
              jakby ze strachu. Az mam wyrzuty sumienia i teraz jej wszystko jeszcze
              spokojniej tlumacze.

              Najmodniejszym tekstem Nadii jest "Trzeba kupic", jak widzicie dla mojej corci
              nie rzeczy niemozliwych. Na widok rozpuszczonego balwanka na balkonie, i
              tlumaczeniu ze sie rozpuscil, stwierdzila, ze snieg tez trzeba kupicsmile

              Jowa 6.15 to bardzo przyzwoita godzinka do wstawania, nie grzeszylabym na Twoim
              miejscuwink
              Daniel od miesiaca wstaje z urocza minka do brojenia miedzy 4 a 5 i to jest juz
              frustrujace.

              Chcialabym jeszcze korzystajac z okazji, zlozyc najserdeczniejsze zyczenia
              swiateczne, duuuzo zdrowka, ciepla rodzinnego no i baaardzo mokrego dyngusa
              • kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 24.03.05, 18:41
                Kingha - z odpornościowych preparatów bardzo polecam Ci Padmę - to sa zioła
                tybetńskie, możesz tez dawać Nadii jedną dziennie. Mnie poleciła nasza pediatra
                i naprawdę Marysia poważnie nie choruje - już chyba rok nie brałyśmy
                antybiotyku ( odpukać w niemalowane). My też z Wojtkiem bierzemy.
                A życzeń nie skłądam, bo jeszcze zajrzę.
                Ruszcie się trochę do klawiatur dziewczynysmile))
                BAsia
                • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 25.03.05, 12:42
                  Ja także składam Wam wszystkiego najlepszego na święta i słońca bo poszło sobie
                  gdzieś... przynajmniej u nas w Koninie...
                  • idaro Re: Luty 2003- Druga część:-)) 25.03.05, 22:43
                    Kochane mamy i dzieciaczki spokojnych swiat i duzo milosci. Wiosna temu
                    sprzyjawink
                    U nas teraz szalona mgla. Mam nadzieje, ze jutro ze swieconka pojdziemy w
                    sloncu. Ida juz cieszy sie na sama mysl, ze bedziemy mogli jezdzic rowerami.
                    Opowiada wszystkim o rowerach, kasku i foteliku, ale w sklepie nie dala sobie
                    dzisiaj przymierzyc kasku. Wszystko fajne w teoriismile
                    Jeszcze raz wszystkiego dobrego!
                    Anita i Ida
                    • kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 26.03.05, 09:30
                      KOchane - wesołych, słonecznych i zdrowych świąt. Mokrego dyngusa no i żeby
                      zajączek do wszystkich zapukał.
                      Idę pichcić dalej i stroić koszyczek, bo mała z wrażenia już nie może - tylko
                      jaja sświęcić i jaja święcić - słyszę od szóstej ranosmile))
                      • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 26.03.05, 10:48
                        No, u nas mgła cały czas robi nieasamowity nastrój. Jak mieszkałam z rodzicami,
                        mój tata mawiał w takie dni, że Pałac Kultury ukradli - nasze okna wychodziły
                        właśnie na PKiN, jak nie było go widać, oznaczało to naprawdę duże zamglenie,
                        ale zdarzało się to rzadko, w końcu Warszawa to nie Londyn.

                        Ja też nie mogę się doczekać kiedy zainaugurujemy sezon rowerowy. W zeszłyam
                        roku Wookie był niekłopotliwym pasażerem, nie robił awantur i pogodził się z
                        koniecznością noszenia kasku. Zobaczymy jak będzie w tym roku. Ja w ogóle
                        uwielbiam jeżdzić na rowerze, kiedyś byłam zapaloną rowerzystką, w każdy prawie
                        weekend jeździłam na naprawdę długie wycieczki: 80-120 km dziennnie to była dla
                        nas norma. Tego mi najbardziej brakowało jak się urodziła Natala: drastycznie
                        ograniczyłam dystanse, a przede wszystkim trasy, bo z dzieckiem przeciez nie
                        będę jeździć po szosie. Na szczęście mamy blisko Las Kabacki, a on poszatkowany
                        jest ścieżkami jak szachownica, przez pół dnia można nie wyjeżdżać z lasu.

                        Życzę wszystkim zdrowych i spokojnych świąt. Mokrego dyngusa i miłej atmosfery.
                        Pozdr. Agata
                        • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 26.03.05, 14:18
                          Witam i jasmile
                          Schab wg Kubary w piekarniku obok wlasnorecznie zrobionego pasztetu, zostalo
                          tylko troche sprzatania i moge swietowacsmile
                          W domu mam maly szpital - maz chory, Dominika nie doleczona, ja tez troche
                          przeziebiona, tak wiec swieta spedzimy w domowych pieleszachsmile
                          Wszystkim zycze cieplych, rodzinnych swiat! niech te 2 nastepne dni przyniosa
                          wam duuuuzo radoscismile
                          • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 29.03.05, 09:53
                            Witam poświątecznie,
                            zleciało... troszkę jestem zawiedziona bo nie było wymarzonego słońca...
                            ze święconką byłyśmy i jestem zawiedziona, bo moja córka boi się księdza...
                            Stanęłyśmy z przodu by Jagoda mogła coś zobaczyć. Najpierw ksiądz poświęcił
                            jedną stronę i mała się bacznie przypatrywała, potem wracał z drugiej strony i
                            gdy zbliżał się do nas Jagoda zaczęła krzyczeć - nie, nie, nie!!! Oczywiście
                            całe grono ludzi zaczęło się śmiać, a młoda się rozpłakała na dobre...
                            Ksiądz skomentował przez mikrofon, że jak poświęcić to konkretnie i na pewno
                            nikomu to nie zaszkodzi...
                            A ja mam karę, bo z dzieckiem do kościoła nie chodzę... i obiecałam sobie, że
                            już będę... siostra mojego męża się śmiała, że z Jagody ksiądz złe duchy
                            wypędzał... faktycznie tak to wyglądało...
                            • ola2811 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 29.03.05, 10:43
                              Ja też miałam podobne przeżycia. Przy wejściu do kościoła Wojtuś powiedział mam
                              bim-bam - nie. I uparł się, że nie wejdzie do kościoła za nic wświecie.
                              Tatuś z Wojtusiem spacerowali pod kościołem a ja sama .... obiecałam sobie, ze
                              będę z Wojtusiem chodzić do kościoła.
                              Miłego dnia,
                              Acha chciałam też umieścić zdjęcie mojego synka na forum ale nie wiem jak ???
                              Może ktoś pomoże . Mama Wojtusia i Wojtuś ( 9.02.2003 r)
    • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 29.03.05, 12:05
      Witam
      jak po swietach? objadlyscie sie bardzo?? Ja musze glosno pochawlic schab wg
      Kubary - palce lizacsmile Dzis wzielam sobie do pracy na kanapki i cala szuflada
      pachnie mi baaaardzo smakowiciesmile)

      Dominika w kosciele jest bardzo spokojna, mimo tego, ze niezbyt czesto
      chodzimy... Zima ja sama marzne w moim kosciele na kosc, wiec oszczedzilam tej
      przyjemnosci Dominicesmile Teraz, jak juz bedzie troche cieplej to moze zaczniemy
      chodzic czesciej...

      W Warszawie swieta byly sloneczne (w miaresmile) ale wczoraj mimo slonca bylo
      zimno - wybralam sie na spacer w polarze i niezle przemarzlamsad i jakos
      strasznie spokojnie bylo - zero lejacych sie woda - zanika zwyczaj lanego
      poniedzialku?
      • jowa3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 29.03.05, 18:25
        U nas Święta słoneczne i w miarę spokojne. Całą rodzinę mamy w jednym mieście i
        zawsze latamy od jednych do drugich, ale jak jest Lena postanowiliśmy jej nie
        męczyć. Ale i tak bylismy zmęczeni, dzisiaj odsypiałyśmy w dzień chyba ze tzry
        godziny.
        Dzięki dziewczyny za podpowiedź z rowerami, przed Leną też dużo jeździliśmy,
        nawet byliśmy w Szwecji na rowerach. W najbliższą sobotę namówię męża do
        odkurzenia naszych rowerów i trzeba zakupić Lenie sprzęt...
        • kingha Re: Luty 2003- Druga część:-)) 30.03.05, 09:54
          Ja znowu w domciu, jeszcze sie nie wyzdrowielismy. Cale swieta siedzielismy w
          domu, nikt nas nie odwiedzal, troche anormalna sytuacja dla nas, ale mozna sie
          przywyczaic. Daniel juz wlasciwie jest zdrowy, troche odkaszluje. Za to u Nadii
          sie pogorszylo, przez cale swieta goraczkowa pod 39, lekarz postanowil dac
          antybiotyk, bo mimo braku zrodla infekcji, goraczka utrzymywala sie zbyt dlugo.
          Moja chudzinka wyglada na taka zabiedzona, ale dzis jest lepiej, zaczela jesc i
          widac,ze wraca do zdrowia. Ja walcze z zatokami. Mam nadzieje, ze te wstretne
          choroby opuszcza nas niedlugo.
          Dzieki Kubara za info o ziolach tybetanskich, rozumiem, ze mozna je normalnie
          kupic w aptece. Na razie zostalismy zaopatrzeni przez moja mame w tez ziolowe
          specyfiki "na wszystko" Alveo i jakies tabletki. Nadie to z checia bym troche
          uodpornila, zwlaszcza, ze planuje ja poslac do przedszkola, niech sie
          dziewczyna mi troche wzmocni. Danielowi nie wiem czy mozna dawac takie rzeczy,
          chyba troche za wczesnie. Dlatego dziewczyny-mamy "przedszkolne" podziwiam Was
          za cierpliwosc do chorob, bo to raz ciezka robota wymagajaca mega cierpliwosci,
          dwa meczarnia dla dziecka.
          Wlasnie Nadia przyszla i powiedziala, ze chce czekolade, ja odpowiedzialam, ze
          nie ma, ona spokojnie, ze zrobi siusiu i dostaniesmile)) Masz babo placek, chyba
          nie o to mi chodzilo, ale juz wiem,ze mojej corki przekupywac nie wolno.

          Nadia zostala goraca fanka Pszczolki Maji, spiewa zawziecie piosenke i moglaby
          ja ogladac non stop. Zreszta wyczaila juz ze wieczorkiem sa puszczane
          dobranocki, bo ok 618 marudzi, ze chce baje i lokuje sie na kanapie. Codziennie
          oglada wieczorynki na TVP1, bo maja najporzadniejszy repertuar, na szczecie
          Nadia nei ogalda ich w calosci, bo zawsze jest cos ciekawszego.

          Dzieciaki zaczynaja mi sie fajnie bawic, chyba nastal ten okres, o ktorym mi
          wszyscy mowili, i ktorego nie moglam sie doczekac. Razem ganiaja sie na
          czworakach, tzn Daniel "goni" Nadie, ona zalotnie wola Dadi, choc do mnie, zlap
          mnie a on idzie. Zreszta jest wpatrzony w Nadie jak w obrazek, jak zaczynaja
          razem piszczec lub sie przedrzeniac to tez mamy ubaw po pachy. Fajnie tak
          widziec jak sie dzieci razem bawia. Nadia byla zupelnie inna, troche
          wystraszona i inaczej sie bawila. Mlody nie ma zadnych oporow, wlezie wszedzie,
          nizcego sie nie boi, fascynuja go wszystkie zabawki, ktore nie przeznaczone dla
          niego. Ciekawe jak to bedzie dalej wygladalo.
          Uciekam, bo musze troche popracowac, dobrze ze juz tak cieplo jest, uwielbiam
          takie sloneczne dni.
        • jogaj Re: Luty 2003- Druga część:-)) 30.03.05, 12:50
          U nas chorubska,zaczal maz,a teraz chlopaki zaczynaja kaszlec,a mnie boli
          glowa,wiec na razie ze spotkania nici sad
          Kubrara moja mama zrobila schab wedlug Twojego przepisu i faktycznie rewelacja.
          Ide sie kurowac.
          Pozdrowienia-Jola
          • kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 30.03.05, 19:06
            Ha, widze , że zostałam schabowym wirtualnym guru. Bardzo się cieszę, że Wam
            smakowało. Ja robiłam ten schab dopiero drugi raz, ale u nas to jest przebój.
            Zresztą ściągnęłam ten pzepis z internetusmile)
            A ja jestem na siebie wściekła, bo sie dałam ponieść pseudo wiośnie i w
            niedzielę, poszliśmy z małą nad morze na dwie godziny. Efektem jest okropny
            kaszel. Bez gorączki, więc jakoś dziwnie. Jak myślicie, lecieć do lekarza, czy
            przeczekiwać? I znacie jakiś dobry syrop na kaszel? Podpowiedzcie co wybrać, bo
            każda farmaceutka radzi coś innego. Syrop z cebuli niestety odpada, bo mała ma
            natychmiastowy odruch wymiotny ostatnio na niego.
            Co słychać u Zuzi i Werki, Junqille, o Edycie i Fionie nie wspominając?
            Stęksniłam się smile))
            Pozdrowionka
            BAsia
            • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 30.03.05, 23:16
              Witam
              u nas na kaszel najlepiej sprawdza sie syrop prawoslazowy (cena zwalajaca z
              nog - niecale 2 zlsmile))
              • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 31.03.05, 10:54
                Ja jestem za homeopatią i polecam granulki Kalium Sulfuricum. 3xdziennie po 3
                granulki. Żaden syrop nie pomagał na pozostały po chorobie kaszel tak jak te
                granulki. Ale zazwyczaj moja lekarka przepisuje Jagodzie Bronchopront w
                kroplach 2xdziennie do 17.00 po 15 kropelek.
                Jagoda wczoraj zaskoczyła mnie tekstem, z pewnością moja mama jej mówiła o
                papieżu i przed snem, gdy już leżała w łóżku i spoglądała sennie na telewizję,
                w zwiastunie Panoramy mówiono pokazywano papieża, a Jagoda mówi: zobać papeś
                jest choly...
                Agata
                • karollaa Re: Luty 2003- Druga część:-)) 31.03.05, 11:05
                  Cześć dziewczyny!
                  Mam nadzieje, ze jeszcze mnie ktoś pamięta na tym forum. Bardzo dawno nie
                  pisałam....

                  Ale chyba od razu przejdę do rzeczy, gdyz jestem ciut przerazona.
                  Wczoraj bylismy z Damianem na spoznionym bilansie dwulatka i mlody wazy 11.5 kg
                  a mierzy jakies 85 cm.

                  Oczywiscie on nawet nie dal sie zbadac, bo na widok lekarzy dostaje takiej
                  histerii, ze ciezko go nawet rozebrac z butow wink
                  Juz w zeszlym roku w sierpniu probowalismy zrobic odpowiednie badania,
                  endokrynolog nam przepisala na badanie hormonow tarczycy z krwi oraz
                  przeswietlenie nadgarstka by okresli tzw. wiek kostny. NIestety mlody calkowicie
                  odmowil wspolpracy i postanowilismy poczekac.
                  Teraz jednak chyba bedzie powtorka z rozrywki, nie mam pojecia jak to zrobimy....
                  Ile waza i mierza wasze dzieciaczki? Bo moj maz twierdzi, ze olewam sprawe, ze
                  on jest taki maly, ze szok..... a my sami mamy po 1,65 i 1,72 m wzrostu.

                  Prosze o jakies opinie.

                  A dziewczyny z Trojmiasta - moze w koncu spotkamy sie na jakis spacer, jak juz
                  zrobi sie troche cieplej?

                  pozdr.
                  • kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 31.03.05, 18:53
                    Cześć Karolina, miło Cię słyszeć. Może faktycznie wreszcie nam się uda spotkać,
                    jak już wszystkie choróbska od nas i innej trójmiastowej mamy czyli JOgaj się
                    odczepią.
                    Ja myślę, szczególnie oglądając Twojego Damianka na zdjęciach, że chyba nie ma
                    powodów do paniki. Szczególnie, że piszesz, że nie jesteście jcyś super wysocy
                    z mężem. Może po prostu to Jego uroda. Sprawdź na siatce centylowej czy waga
                    jest porporcjonalna do wzrostu. Zresztą, mam siatkę tu w szufladzie , już
                    sprawdzam. Słuchaj, Damian jest i wzrostem i wagą na 25 centylu, czyli ciut
                    poniżej średniej. Waga do wzrostu jest bardzo proporcjonalna. Ja bym się nie
                    przejmowała , naprawdę. Moja jest na 90 centylu z kolei i też się trochę
                    martwiłam, że mam pączuszka w domu, ale przestałam. Trudno, taka jej uroda i
                    już.
                    Więc się nie martw tylko się z nami umów i odzywaj od czasu do czasu na
                    forum.Pozdrawiam
                    Basia
                    • karollaa Re: Luty 2003- Druga część:-)) 31.03.05, 19:31
                      Czesc Basiu,
                      nie wiem jakie siatki centylowe ma ta nasza lekarka....ale ona doszla do
                      wniosku, ze 85 cm/11,5 kg to w wieku 26 m-cy 10 centyl..... kurcze, tez mi sie
                      wydawalo, ze cos przesadza. Zreszta nie wiem, czym mam sie tak martwic skoro on
                      byl zawsze miedzy 10 a 25 centylem....Oj szkoda gadac, najbardziej panikuje moj
                      maz, ktory chyba ma jakies kompleksy z tym zwiazane....
                      Bede zagladac teraz na forum czesciej, to moze sie wreszcie umowimy. Ja nadal
                      nie pracuje, siedze z mlodym w domu - juz mam dosc, ale coz, pracy nie ma ;-(
                      pozdrawiam
                      • jowa3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 31.03.05, 21:53
                        Karola, taki urok Twojego Damiana. Najlepiej skonsultować to jeszcze z innym
                        lekarzem i dla Swojego i męża spokoju zrobić badania. Ale jak patrzę na
                        zdjęcia, to chłopak jak malowany i pucki ma.... smile)

                        Co do spotkania, to ja już się nie mogę doczekać, życzę wszystkim duuuuuuuużo
                        zdrowia, żeby nam się wreszcie udało spotkać.
                        Pozdrawiam
                        • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 31.03.05, 22:02
                          Hej, Warszawianki, a może my byśmy się spotkały? Na przykład w niedzielę w
                          Ogródku Jordanowskim? Ma być ładna pogoda. Co Wy na to?
                          • zuzia_i_werka Re: Luty 2003- Druga część:-)) 31.03.05, 22:59
                            Dziewczyny witam po dłuższej nieobecności.Nie pisałam gdyż nie byłam w nastroju
                            do forum-we wtorek przed Świętami po długiej i ciężkiej chorobie zmarła moja
                            mama. Nie muszę mówić jakie w związku z tym były Świętasad Już jest po
                            pogrzebie i pomału przyzwyczajam sie do pustego mieszkania. Prawdopodobnie z
                            powodu wizyt wielu ludzi rozchorowała się dodatkowo Werka i od niedzieli
                            gorączkowała po 39,5 na okrągło. Dziś piewrszy dzień bez temperatury,ma mega
                            katar,kaszle no i niestey nie obeszło sie bez antybiotyku. Jak ozdrwieje do
                            niedzieli to przyjedziemy do parku na Odyńca. Pozdrawiam serdecznie Zuza
                            • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 31.03.05, 23:35
                              Oj Zuziu - bardzo mi przykro... Śmierc najblizszych zawsze jest bardzo
                              trudna... do tego swieta... Trzymaj sie!
                            • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 01.04.05, 11:11
                              Właśnie takie momenty uświadamiają mi jaki człowiek jest dziwny, sam stwarza
                              sobie problemy, robi wielkie halo z niczego. Zuziu współczuję Ci serdecznie,
                              wiedz, że jesteśmy z Wami, a nasze problemy są żadnymi w porównaniu z takimi.
                              Życzę szybkiego powrotu do zdrowia dla Werki.
                              Agata
                          • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 31.03.05, 23:27
                            No wlasnie mialam to samo zaproponowac - ubieglas mnie Agata!! A gdzie ten
                            ogrodek? W zasadzie gdzie by nie byl, to ja i owszem, chetnie sie spotkamsmile

                            A co do wagi i wzrostu Damiana to u nas wyglada to dokladnie tak samo -
                            Dominika wazy 11 kg i ma 83 cm... 10 centyl. Tyle ze ja sie w ogole tym nie
                            przejmuje - obydwoje z mezem do najwyzszych nie nalezymy, wiec Dominika tez
                            wysoka pewnie nie bedzie. A z waga to Dominika wrodzila sie we mnie - zawsze
                            bylam chudziutka wiec ona pewnie tez tak masmile)
                            • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 01.04.05, 13:41
                              Ogródek jest na Odyńca, wchodzi się od Alej Niepodległości, wysiada ię nma
                              stacji metra Racławicka.

                              Ja dziś zmierzyłam młodego, wg moich pomiarów ma 93 cm, zobaczymy jak bedzie na
                              bilansie, na ktory wciaz nie mozemy dotrzec z powodu przenosin naszej
                              przychodni, ale nie narzekam, bo bedzie teraz w bloku vis a vis mojego. Nie
                              wiem jak Damian, ale Dominika jakos nie odbiega specjalnie wielkością od reszty
                              dzieciorow, przynajmniej jak biegają w stadku, więc chyba nie ma się czym
                              martwić.

                              Pozdr. Agata
    • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 03.04.05, 07:58
      Strasznie smutny ten weekend.... Cos sie skoczylo, cos sie zaczelo - dla nas
      urodzonych mniej wiecej te 25-30 lat temu w szczegolnosci zaczyna sie nowa
      epoka bo zadnego innego Papieza nie znalismy..
      Pewnie w zwiazku ze szczegolnym charakterem tego weekendu Warszawianki jakos
      nie rzucily sie na spotkaniewink Moze innym razem...
      • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 03.04.05, 11:07
        To prawda, smutno jakoś. Masz rację, Monika, to koniec epoki. To był wyjatkowy
        pontyfikat, bo przez te lata świat sie tak bardzo zmienił, ale i Papież był
        wyjatkowy, a dla nas jedyny, jakiego znalismy.

        Ja dziś naprawdę się wzruszyłam, jak zobaczyłam, że na ulubionej stronie mojej
        córki Style Dollz (dle niewtajemniczonych - ubieranie lalek) jest w rogu
        zdjęcie Papieża z czarną wstążką i animowaną świeczka. Dodam, że to nie jest
        polska strona.

        Co do spotkania - może za tydzień.
        • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 06.04.05, 13:43
          Byłam na opiece i spodziewałam się więcej postów, ale myślę, iż jest to
          spowodowane tą szczególną chwilą. Dlatego ja również kończę...
          agata
          • aguska3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 07.04.05, 19:50
            Witam. rzeczywiście cały ten czas jest tak smutni i przykry dla nas że nawet
            nie wiem o czym można napisać. Ale dla pamieci chcę sie z Wami podzielić jak
            Piotrek reaguje na to wszystko.
            Pokazuje na Papieża i mówi "PA-PA" "martwi się". Tłumacze mu że Papież odszedł
            i on na to sam "to chodż do Kościółka pomodlić."
            O już płacze.
            • idaro Re: Luty 2003- Druga część:-)) 11.04.05, 10:35
              Przerywam cisze.
              Mam urlop, wprawdzie tylko tygodniowy, ale jaka to ulga. Ostatnie tygodnie
              jednak sa tak nietypowe, ze w ogole nie da sie myslec o pracy. Wszystko kreci
              sie wokol jednego tematu. Na szczescie nastapil juz u mnie etap godzenia sie z
              mysla o rozstaniu z takim bliskim czlowiekiem. Teraz musze sie godzic z mysla,
              ze nie bede widziala mojej corki przez 4 dni. To tez jest trudne. Wyjezdzamy do
              Paryza. Ida zostaje z dziadkami. Przed nami duza proba.
              Serdecznie pozdrawiamy,
              Anita i Ida
              • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 11.04.05, 14:05
                Jakże chciałabym pojechać do Paryża!!!
                Nawet kosztem rozstania z małą... idaro zazdroszczę Ci!
                A ja zupełnie z innej beczki!
                Dziewczyny,
                jestem przedostatni dzień na diecie kopenhaskiej, mieszczę się w ciuchy sprzed
                ciąży i jestem szczęśliwa. Bałam się ją zacząć, ale wytrwałam, a jutro mam
                ostatni dzień. Czyż to nie jest cudowne?
                Co prawda spodziewałam się spadku wagi o jakieś 5-7 kg. tymczasem tylko 4. a
                teraz zamierzam nie jeść kolacji i słodyczy dla zachowania formy, ewentualnie
                po prostu liczyć kalorie gdy skuszę się na cosik słodkiego...
                mam dość szpinaku... i jajek... ale się opłacało.
                Zabrałam się za tę dietę również w celu poprawy przemiany materii, jednak chyba
                w moim przypadku to się nie udało i coś się nawet pogorszyło...
                pozdrawiam
                Agata
                • kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 12.04.05, 19:30
                  A my czekamy na ospe, cholera, !!!!!!!!! 5 dni temu moja sasiadka przyszła mi
                  pokazać, czy to na pewno ospa - a jej malch cały wysypany, zarażał pewnie na
                  kilometrsad(((. Jak można być takim bezmyślnym. Wiem, że lepiej mieć ospę
                  wcesniej niż później, ale to cholerstwo wylęga się od dwóch do trzech tygodni i
                  jesli się zaraziła to akurat na długi weekend majowysad((. Jestem taka
                  wściekła, że kończę, bo niecenzuralne słowa poleca zaraz.
                  I znowu się dziewczyny nie spotkamy, bo przecież nie przyprowadze
                  ospopozytywnej na spotkankosmile))
                  Pa
                  Basia
                  • jowa3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 12.04.05, 23:46
                    Dzisiaj byłam w przedszkolu złożyć podanie o przyjęcie Leny do przedszkola od
                    września na parę godzin i smutno mi się zrobiło, że ona już będzie tak beze
                    mnie.
                    A wieczorem zaczęło się choróbsko, katar leci do pasa prawie. Noc będzie
                    nieciekawa. A to pewnie przez fikanie wczoraj na placu zabaw, kiedy wiało
                    jak....

                    Tyle u nas, trochę mało, ale spać mi się chce smile))

                    Kubara, pisz jak tam Marysia, ale chyba jak już są krostki ospy to dziecko już
                    nie zaraża (?)
                    A tak na marginesie, mojego maila czytałaś -starego... bo to dosyć dawno było.
                    Pa
                    • kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 13.04.05, 10:37
                      Jowa, ja żadnego maila na konto gazetowe konto nei dostałam, sprawdzałam sto
                      razy jak mi o tym wspomniałaś. Napisz jeśli jeszcze to jest aktulane na
                      kubara1@wp.pl
                      a krostki niestety zarażają jeszcze bo to byl świeży wysypsad((
                      • zuzia_i_werka Re: Luty 2003- Druga część:-)) 15.04.05, 11:33
                        Halo co tu tak cicho? Ciepłe dni wygoniły wszystkich na dwór? Bo ja nie
                        ukrywam,ze odetchnęłam z ulgą nie muszac wpychać na Werkę tony ciepłych łachów:-
                        ) I w ogóle zauważyłam ,ze im jest starsza tym fajniej bawi sie na dworze,nawet
                        sie piaskiem zainteresowała co pozwala mi przysiąść na chwilę a nie ganiac z
                        wywieszonym językiem po całym placu zabawsmile Chociaż nie ukrywam,że są to
                        krótkie chwilesmile Pomału uczę młoda jeździć na rowerze,na razie szybko sie
                        nudzi ale będziemy próbować. Notuję również coraz większe sukcesy nocnikowe ale
                        jeszcze boję sie puszczać Werkę na dwór bez pieluchy.Poczekam aż będzie już
                        zupełnie ciepło i będę wychodzić zaopatrzona w tony majtówsmile Niestety mam też
                        mniej optymistyczne wieści-młoda została jednak zakwalifikowana do operacyjnego
                        drenażu uszu.Próby spędzenia płynu się nie powiodły,zgęstniał i już tylko dreny
                        mogą go odprowadzićsad Więc niestety czeka nas zabieg w Kajetanach tylko
                        jeszcze nie wiem kiedy bo tam terminy są obłędne. Mam nadzieję,że po
                        odbarczeniu zacznie lepiej słyszeć i wreszcie mówić więcej i wyraźniej.
                        Niestety teraz nie mówi za dużo-podstawowe słowa,zwroty ale nie jest to
                        dużo.Laryngolog twierdzi,że to z powodu niedosłuchu i że potem ruszy z kopyta.
                        Znając życia jeszcze mnie zagadasmile Ok to ja sie wygadałam czekam teraz na
                        resztę miłych Pańsmile)
                        • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 15.04.05, 13:35
                          oj, Zuziu, na pewno Cię zagada, moja mówi naokrągło, słuchamy jej z
                          niedowierzaniem non stop. Za kim się wdała? nie mam pojęcia, ani ja ani mój mąż
                          nie jesteśmy zbyt gadatliwi... ale za to przy kimś obcym spotkanym przeze mnie
                          na drodze, np. jakąś koleżanką z dawnych lat... Jagoda milczy jak grób.
                          Ostatnio byłyśmy na huśtawkach z rówieśniczką styczniówką, która mówi mało i
                          jej mama się zaczyna niepokoić, Jagoda również zaniemówiła. Kinga chociaż
                          mówiła jakieś zwroty, a moja córa tylko e,e, e... jak już się zaprze to koniec.
                          Nic na to nie poradzę, taka już jest wyszczekana w domu, a poza gniazdem to już
                          nic nie potrafi powiedzieć. Jeśli chodzi o te cech to są to ewidentne
                          zachowania z domu mojego męża - czyli teściowej, chrzestnej i tatusia.
                          Jak wiadomo mamusia chciałaby się pochwalić córcią, żeby powiedziała jakiś
                          wierszyk /zna ich mnóstwo/, zaśpiewała jakąś piosenkę /również/, niestety nie
                          da rady. Pozostało nagranie na kamerę. Pożyczyliśmy od koleżanki i nagraliśmy
                          Jagodę jak deklamuje parę kawałków. Ale gdy Tomek puścił po raz pierwszy
                          nagranie w TV, Jagoda już więcej nie chciała nic powiedzieć, zaczęła się
                          zachowywać dziwnie i tylko się popisywała.
                          Wiem jestem wredną matką, ale chciałabym wyłapać te najpiękniejsze momenty...
                          mój mąż mnie wyzywa... ale co tam...
                          Pozdrawiam Agata
                        • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 15.04.05, 17:02
                          U nas niestety nici z wiosennych spacerkow, bo Dominika dostala anybiotyksad Na
                          szczescie wyniki badan moczu sa w porzadkusmile
                          Podobno aktualnie panuje jakas taka infekcja, ktorej objawem jest tylko wysoka
                          temperatura... U nas wczoraj doszedl jeszcze suchy kaszel no i antybiotyk jest
                          grany niestetysad Szkoda mi tylko, ze mala nie moze chodzic do zlobka - marudzi
                          codziennie ze ona chce isc do dziecisad Mam nadzieje, ze chorobska pojda sobie
                          od nas jak sie zrobi cieplej!
                          • jowa3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 15.04.05, 19:56
                            Moją Lenę też ciągnie do dzieci, zobaczymy jak długo, bo zapisane jesteśmy od
                            września do przedszkola.
                            A na plac zabaw też patrzymy z utęsknieniem z okna. Lena dostała we wtorek
                            strasznego kataru, a dzisiaj kaszle i ogólnie jakaś taka osowiała.
                            Ja też odwiedziłam lekarza, bo boli mnie od dłuższego czasu część szyjna
                            kręgosłupa i mam różne skierowania. Kojarzę to z noszeniem Leny cały czas na
                            lewej ręce. Ciekawe co badania wykażą.

                            Dziewczyny jak to jest z zębami piątkami, czy one muszą już być, czy jeszcze
                            czas????

                            Basiu chciałam się dowiedzieć z racji tego, że Twój mąż jest taki "turystyczny"
                            o jakieś fajne miejsce do urlopowania z dwulatkiem. Jakbyś mogła sie dowiedzieć
                            to z góry dzięki.

                            Pozdrawiam
                            Jowita
                            • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 15.04.05, 21:36
                              Dominika dolne piątki juz ma - zauwazylam je jak juz byly cale na wierzchusmile)
                              Gornych na razie nie widac...
                              A moje bole kregoslupa to juz w gole bez komentarza zostawie... Chyba czas
                              zajac sie rehabilitacja... Dobrze ze w centrum medycznym, za ktory placi
                              pracodawca, mam rehabilitacje w ramach abonamentusmile
                              • zuzia_i_werka Re: Luty 2003- Druga część:-)) 16.04.05, 04:41
                                Hehe Monika Dominika mówi,że chce do dzieci? Jak miłosmile) A poważnie to przekaż
                                Jej od Werki wyrazy solidarnoścismile Ona tez zaglucona ale przez te uszy to norma
                                i nie upośledza w miarę normalnego funkcjonowania. Mój kręgosłup tez jest do
                                bani ale raczej z powodu zbyt wielu kilogramów które dźwigasad Czas na wiosenne
                                odchudzanie-kto się dołącza?
                                • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 16.04.05, 11:06
                                  Ty sie Zuziu smiejesz, a Dominika naprawde marudzi ze chce do dziecismileCiekawa
                                  jestem jak ona sie zachowuje w zlobku jak mamusi nie ma obok... Bo jak mamusia
                                  jest z nia to do dzieci jakos specjalni jej nie ciagniewink
                                  Zuziu - szykujesz sie do tego zabiegu zalozenia drenow w Kajetanach? Ile sie
                                  tam czeka na zabieg? Pytam tak na przyszlosc, bo jesli sie okaze ze Dominika ma
                                  przerosniety trzeci migdal, to pewnie tez na Kajetany bym sie decydowala..
                                  A moze wiecie, czy jezeli badania ogole moczu wyszlo ok, to w posiewie mogloby
                                  cos wyjsc? Niestety na posiew nie udalo mi sie moczu zebrac, badanie ogole
                                  wyszlo ok, ale nie daje mi to spokoju...
                                  Na temat odchudzania sie nie wypowiadam - od dwoch dni niewiele jem bo jestem
                                  chora i juz sie mieszcze w spodnie, w ktorych ostatnio sie nie dopinalamsmile
                                • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 16.04.05, 11:11
                                  A tak w ogole to Ty Zuziu cierpisz na bezsennosc???? o 4:40 pisac posty na
                                  forum?????
                                  • jogaj Re: Luty 2003- Druga część:-)) 16.04.05, 11:44
                                    U nas tez choroby,juz chyba pisalam,ze moj maz zachorowal i zarazil chlopakow,no
                                    i skonczylo sie na szpitalu,najpierw bylam w obudwoma,Szymon byl troche na
                                    wyrost,ale mial jakis czestoskorcz oskrzeli wiec go zostawili na 4 dni.Niestety
                                    Tymon mial zapalenie pluc,bylismy prawie dwa tygodnie w szpitalu na Polankach w
                                    Gdansku.Jak bylam z obydwoma to o malo nie dostalam ...... W tak malym
                                    pomieszczeniu roznosilo Szymona,a Tymon mial takie ataki kaszlu,ze sie o niego
                                    balam,wiec ciegle przerywalam czytanie czy ukladanie puzzli z Szymonem,a on tez
                                    byl marudny.Zakladanie welflona u Sz to byl koszmar,ryczalam jak glupia,bo on
                                    tak krzyczal i sie wyrywal,potem juz bylo dobrze i jak mu podlaczali kroplowke
                                    to tylko mowil "mamus nie cie tego",a ja mu na to,ze musi,zeby byl zdrowy,a on
                                    "ja nie cie muszisz". W ogole najsmieszniejsze bylo to,ze on ta reke w ktorej
                                    mial welflon traktowal jak nie swoja,w ogole przestal jej uzywac.Zaczal jesc
                                    lewa reka,rysowal tez lewa,a spodnie podciagal jedna reka.W sumie dobrze,bo nic
                                    z tym welflonem nie zrobil.
                                    Od srody jestesmy w domu,juz calkiem zdrowi,mozemy chodzic na spacerki,ale
                                    unikac przez dwa tygodnie duzych skupisk ludzi,wiec jak jakies spotkanko to
                                    tylko w terenie,co Wy na to?
                                    Poza tym jakies nieszczescia na nas padly,bo w czwartek rozbolal mnie zab i
                                    musialam szybko jechac do dentysty,a wczoraj mialam 38.5 od zapalenia piersi.Juz
                                    mam dosyc.
                                    Pozdrowienia-Jola
                                    • zuzia_i_werka Re: Luty 2003- Druga część:-)) 16.04.05, 16:06
                                      Oj biedna Jola!! Dobrze,że juz po wszystkim-choroby dzieci są trudne do
                                      zniesieniasad Monika-niestey jestem człowiekiem pracującym w nocy stąd moja
                                      obecnośc przy kompie o tak barbarzyńskiej porze jak 5 ranosmileCo do Kajetan to
                                      terminy sa masakrystyczne,średnio 6 miesięcy,ja będę nasz znać w przyszłym
                                      tygodniu i obawiam sie,że bdę musiała użyć wszelkim możliwych znajomości żeby
                                      coś popchnąć.Ale warto bo szpital jest naprawdę na poziomie i pod względem
                                      merytorycznym i socjalnym. Nie wyspałam sie dziś po pracy bo pioruny tak
                                      tłukły,że nie było szans na sen i teraz się snuję po domusad Młoda taż zasnąć
                                      nie mogła-zrobił się z niej cwaniaczek-jak chciała wyjśc z łóżka to mówiła,że
                                      chce siusiu,po czym w najlepsze siedząc na nocniku ukłądała misie(taką
                                      drewnianą układankęsmile) i nie dała sie z niego ściągnąć hehe.W końcu mama
                                      musiała użyć środków przymusu bezpośredniegosmile Oj wyrabiaja nam sie
                                      dzieciory...
                                      • kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 16.04.05, 20:57
                                        Jodaj, jak czytam to mi się włos na głowie staje. Biedactwa, współczuję i Tobie
                                        i dzieciakom. Byłam z Marysią w szpitalu jak miała tydzień i to było straszne,
                                        a Tyz dwójką i jeszcze z takim powaznym choróbskiem. Ciesze się bardzo ,że już
                                        dobrze. My bardzo chętnie się piszemy na spotkanko w plenerze - co powiecie na
                                        jakieś zoo albo oliwski park? Dużo miejsca, piękne widoczki, możnabędzie
                                        spokojnie pogadać. Tylko nie ten weekend bo my czekamy, jak pisałam wczesniej
                                        na wylęg ospy i jeśli miałaby siępojawić to własnie gdzieś za tydzień. Myślę,
                                        że ani Szymon ani Lena cętne do zarażania nie są, o Tymonu nie wspomnę. Więc
                                        jak już nie będziemy potencjalnie prądkować, czyli za dwa tygodnie. NO chyba,
                                        że nas obsypie to wtedy dwa tygonide z głowy. Ech życiesad(((
                                        Moje dziecko miało dziś trudny dzień, zasnęło po godzinie ryków i jestem
                                        wykończona. Idę spać. Pa
                                        Basia
                                        • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.04.05, 12:10
                                          Dobrze, że już wyszliście ze szpitala, nie wyobrażam sobie jak dałaś sobie Jolu
                                          radę, ale na szczęście już macie to za sobą.
                                          Dziewczyny jeśli chodzi o odchudzanie to ja jestem po diecie kopenhaskiej na
                                          której schudłam jedynie trzy kilo /pisało że nawet można na niej zrzucić 7-20
                                          kg, a moje wszystkie znajome schudły po 5 kg./ A teraz staram się nie wrócić do
                                          swojej wagi i pilnuję się. Najgorsze są rzecz jasna weekendy, kiedy to
                                          odwiedziny u ciotki, teściowej, mamuśki dają się we znaki...
                                          Życzę Wszystkim dziewczynom wytrwałości!!!
                                          Jagoda na szczęście nie choruje na razie tfu odpukać, byliśmy na wsi przez
                                          weekend ależ się wyszalała z psami i kotami, no i ze swoją ciocią 7 letnią
                                          Anką. Ich ulubiona zabawa to sklep, lubię tak na nie patrzeć, kamieniowe
                                          pieniążki, piaskowe babki i ciasteczka, pączki... ach, przypominają mi się moje
                                          lata dzieciństwa...
                                          Agata
                                          • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.04.05, 12:24
                                            Witam
                                            no Jolu - medal za mestwo Ci sie nalezy!! Dwoje dzieci jednoczesnie chorych i
                                            to w szpitalu! Dzielna jestes! Dobrze ze juz wszystko ok!
                                            U nas po trzech dniach antybiotyku tez juz w zasadzie w porzadku - znaczy sie
                                            Dominika zaczyna dokazywacsmile wlasnie dzwonila babcia ze ma caly regal wymazany
                                            biala swiecowa kredkasmile

                                            Czy wasze dzieciaki tez juz zlosliwie robia cos co im sie zakazuje? Dominika
                                            zaczyna szczypac, gryzc, kopac(!!!) - jak sie na nia krzyknie to robi slodka
                                            minke i wraca do procederu gryzieniasad Cholera mnie bierze wtedy!
                                            • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 19.04.05, 10:11
                                              oj, faktycznie, makabra. Wychować dzieciaka w dzisiejszych czasach jest trudno.
                                              Bo przecież one wszystko mają, nie tak jak my. Nie wiem co wyrośnie z mojej
                                              paskudy, bo jest bardzo pyskata, ściany porysowane przechodzilismy, na
                                              szczęście udawało mi się zmyć wodą z płynem i nie jest aż tak bardzo widoczne.
                                              Najgorsze jest dla mnie pyskowanie... po prostu to mnie dobija, bo Jagoda kłóci
                                              się jak stara. Czasami, gdy mi nerwy puszczają to jej przyleję, nawet na goły
                                              tyłek, żeby poczuła. Ale wiem, że bicie nie rozwiąże problemu, czasem niestety
                                              samo tłumaczenie nie wystarcza.
                                              Pozdrawiam i pytam, czy jestem wyrodną matką czy wy także czasem dajecie w
                                              tyłek swoim dzieciakom?
                                              • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 19.04.05, 11:59
                                                Ja Dominiki po tylku nie bije, co najwyzej dostaje po lapkach - jak szczypie i
                                                nie przestaje po krzyknieciu na nia. W tylek nieraz mam ochote jej przylac, ale
                                                tlumacze sobie wtedy, ze to bedzie tylko i jedynie objaw mojej bezsilnosci..
                                                Szefowi - jak mnie wkurzy - to w tylek nie wlejesmile
                                                Pewnie w moim podejsciu do lania w tylek ma znaczenie to, ze mam spokojne
                                                dzieckosmile
                                                • aguska3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 20.04.05, 13:31
                                                  Witam.
                                                  Ja czasem Piotrkowi w tyłek dam ale częściej mi wychodzi że on sobie z tego nic
                                                  nie robi. A na jego krzyki i walenie glową mam jedyny sprawdzony sposób.
                                                  Spokuj. Otwieram książke i czytam. Przechodzi jak reką odioł.
                                                  Piotrek ma teraz czas pytań. Wiecznie tylko słysze " Mama co robisz?"
                                                  Ale naprawde naraziem nie to nie drażni.
                                                  Ktoś pytał o zęby piątki. My mamy i nawet nie wiem kiedy wzeszły. Tłumacze
                                                  sobie ze napewno w czasie kiedy był marudny, ale to i tak mi nic nie mówi bo on
                                                  jest przecież wiecznie marudny.
                                                  Wcale teraz nie zaglądam na internet bo jak mam wolna chwilke to pochłaniam
                                                  książki. Odkryła Kurta Vonneguta i podoba mi się wieć czytam zawzięcie.
                                                  • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 20.04.05, 13:52
                                                    OJoJoj książki ... ja także ostatnio przynajmniej 0,5 godz. czytam w pracy
                                                    książkę, bo przecież nie ma wcale ruchu w interesie. Jestem na etapie
                                                    Wiśniewskiego, pochłonęłam Samotność w sieci, a teraz czytam Los powtórzony.
                                                    Co do tych pytań to faktycznie Jagoda również zaczyna je zadawać. Stwierdziłam
                                                    że "zaczyna" a nie "zadaje", bo w sobotę przyszła do nas się bawić taka
                                                    trzylatka, ona to dopiero pyta... do jednego jakiegoś stwierdzenia potrafiła
                                                    zadać chyba z 10 pytań i tak drążyła temat, że po prostu szok. I rzecz jasna po
                                                    godzinie to moje odpowiadanie było krótkie i zaczęło mnie denerwować a
                                                    jednocześnie śmieszyć... niesamowite.
                                                    Bardzo się cieszę, że niektóre mamy przestały slęczeć w necie, ale może choć na
                                                    chwilkę zajrzałyby na stare śmieci, bo nasze forum się posypie... któraś z Was
                                                    rzuciła hasło odchudzanie... jeszcze rok temu pojawiłoby się tutaj mnóstwo
                                                    postów, a dziś .. cisza, ciekawe czy faktycznie wszystkie mamy lutniaków mają
                                                    dość tego typu spraw... nie wiem kobietki ... piszcie! bo tęsknimy!!!
                                                    Agata i Jagoda
                                                  • kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 20.04.05, 19:48
                                                    Byłam wczoraj z Marysią na takich zajęciach dla mam z dziećmi w przedszkolu. To
                                                    się nazywa "Zabawy fundamentalne" i niestety trochę kosztuje. Ale warto
                                                    zapłącić, żeby widzieć swoje dziecko szczęśliwe. Myślałam, że się będzie
                                                    mnieczepiać jak rzep, ale po kilku słowach zachęty ruszyła do dzieci i do pani
                                                    i brała udział w zabawie jak równa- chociaż wszystkie były od niej starze o
                                                    rok. Ale byłąm dumna, że zna lepiej kolory od neiktórych z nichsmile)). Bedziemy
                                                    chodziły raz w tygodniu. Dla rozrywki i dla oswojenia się z przedszkolem.
                                                    Czy u Was też tak zimno. U nas 3 stopnie i w dzień padał śnieg. Oszaleć można.
                                                    Chcę lata.
                                                    Ide produkować swoje cv, znalazłam fajne ogłosznie w GW i to na moim uniwerku.
                                                    Z jednej strony straszniebym chciała pójść, a z drugiej po prostu sobie nie
                                                    wyobrażam być 10 godzin poza domem i spędzać z Marysią 2-3 godziny dziennie.
                                                    Odwieczne rozterki mamy - kwoki
                                                    smile))
                                                  • karollaa Re: Luty 2003- Druga część:-)) 22.04.05, 10:04
                                                    Cześć,
                                                    no ja też Basiu mam dość tej pogody w Gdańsku, wczoraj niby było ładnie, ale jak
                                                    tylko słońce się schowa za chmurkę to zimno się robi momentalnie.... brrr....

                                                    Ja już nie mogę się doczekać wyjazdu w czerwcu na jachty na Mazury. Młody
                                                    zostaje z dziadkami a my znów jedziemy się relaksowaćwink Czy któraś z Was była z
                                                    maluchem na jachtach może? Bo ja chciałam go wziąć, ale mój mąż się sprzeciwił
                                                    stanowczo... twierdzi, że Damian jest za młody.

                                                    My oczywiście z badaniami zwlekamy, nie mogę się zebrać, żeby pójść go pokłóć...
                                                    zwłaszcza, że wiem jaki będzie cyrk i wrzaski, kopanie itd.

                                                    Ja też zmajstrowałam CV i wysłałam na to ogłoszenie z UG, ha ha wink
                                                    I na parę innych po raz kolejny... ale jakoś żadnego odzewu nie widzę ;-(

                                                    Aha, Basiu a gdzie i za ile są takie zajęcia dla dzieci w Gdańsku? Są jeszcze
                                                    miejsca? W jakich godzinach się to odbywa?

                                                    pozdrawiam
                                                    Karola
                                                  • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 22.04.05, 10:15
                                                    No faktycznie, pogoda fatalna... u mnie za oknem przed chwilą padały płatki
                                                    śniegu... ależ wiosna...
                                                    wstawię wam tutaj zabawny tekst, który wcześniej pisałam na forum dla mam
                                                    pracujących, poczytajcie i pośmiejcie się!!!
                                                    Siostra mojego męża jechała ostatnio w pociągu i była świadkiem niesamowicie
                                                    zabawnej sytuacji. Akcja miała miejsce na korytarzu, uczestnikami byli: młoda
                                                    mama z ok. 5-letnim synkiem, pan w średnim wieku stojący obok i młody chłopak
                                                    chyba student, ok. 20 lat. Dziecko było ogólnie niegrzeczne, rozkojarzone,
                                                    zresztą dziwić się nie można, tłok w pociągu... Z braku zajęcia chłopiec zaczął
                                                    deptać starszego pana, pan się nie odzywał, a matka także nie reagowała. W
                                                    pewnym momencie cierpliwość pana się skończyła i powiedział do matki, żeby
                                                    uspokoiła dziecko, na co ona zareagowała, ale widocznie zbyt słabo, ponieważ
                                                    sytuacja znów się powtarzała. Pan ponownie zwrócił uwagę matce, dodał coś, że
                                                    małemu przydałby się klaps... a ona lekko rozdrażniona powiedziała, że nic na
                                                    to nie poradzi, a dziecko wychowuje bezstresowo. Wtedy do akcji włączył się
                                                    młody chłopak, który wyjął z buzi wyżutą gumę i przykleił matce na czole
                                                    mówiąc: ja też byłem wychowywany bezstresowo!
                                                    ha, ha, ha...
                                                  • kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 22.04.05, 13:15
                                                    Karollaa, tu jest link do tych zabaw: www.tl.edu.pl
                                                    wszystkiego możesz się dowiedzieć, myślę, że są jeszcze miejsca . Gorąco
                                                    polecam.
                                                    No to jesteśmy rywalkamismile)). Ale nie sądze, żeby coś z tego wyszło,
                                                    szczególnie, że ja jestem zatrudniona na UG i z tego co wiem to oni takich nie
                                                    lubiąsad((.
                                                    A poza tym to dziś 15 dzień oczekiwań na ospę. Wczoraj jakaś krostka
                                                    przyprawiła mnie o beznadziejny humor, że jednak będzie. Dzisiaj krostka
                                                    zniknęłasmile)). Jestem ninormalna, bo mi głupia ospa spędza sen z oczu. Ale nie
                                                    chcemy jej i już.
                                                    Spadam korzystać z wolności - dziecię oddane do dziadków na cały dzień. Właśnie
                                                    rozmawiałam z Marysią przez telefon - konwersacja jak się patrzy. Mamusiu lepię
                                                    z plastelny, jadłam chlebek itd.smile))Duża już ta moja córa.
                                                  • jogaj Re: Luty 2003- Druga część:-)) 22.04.05, 14:10
                                                    Karola ja juz pisalam o tym,ze bylam z Szymonem na jachcie,pierwszy raz jak mial
                                                    5,5 miesiaca na Jezioraku na tydzien i w zeszlym roku na dwa tygodnie jak mial
                                                    prawie 1,5 roku.W tym roku tez sie wybieramy z Szymonem i Tymonem,ja jezdze z
                                                    moimi rodzicami,bo maz nie ma czasu w wakacje.
                                                    Basiu moze ospa Was ominie szeroim lukiem smile
                                                    U nas dzis troszke cieplej,ale i tak mam juz dosyc tej zimnicy,ile mozna,brrrr.
                                                    Pozdrawiam-Jola
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka