jola-kropek
17.02.05, 06:16
15ego lutego moja przyjaciolka urodzila swojego synka. bylam z nia przy
porodzie. niesamowite przezycie! zmienilam calkowicie swoje zdanie na temat
znieczulenia zoo-ego. rodzic bez niego to tak jak wyrywac zeba na "zywca"...
czy to swiadczy o heroizmie? wcale teraz tak nie uwazam. to znieczulenie to po
prostu kolejny krok medycyny w kierunku ulatwienia zycia czloweikowi.
widzialam jak sie meczyla przed i jak sie czula juz po... pewnie sa kobiety
ktore az tak bardzo nie cierpia podczas porodu, ale jesli tylko mozna sobie
ulzyc w cierpieniu, to uwazam, ze nie nalezy sie tego wstydzic i ulegac
obiegowym opiniom na temat jego szkodliwosci...
pozdrowionka!
Jola z Patrykiem.