Dodaj do ulubionych

Watek dla mam juz tulacych pociechy

08.06.05, 12:01
Dziewczyny, moze te ktore juz urodzily moglyby pisac w oddzielnym watku?
Jak Wasze pociechy? Moj Jas (odpukac) wyjatkowo spokojny. Tylko je i spismile
Jest slodki, a ja mam chwile dla siebie.
Musze powiedziec, ze po drugim porodzie szybciutko wrocilam do formy.
Waga spada, moge siadac, to jest dopiero ulga!
Apetyt mam jak smok, tylko kopytka nadal shrekowe.
Napiszcie co zajadacie, bo moj maz nie wie co wymyslac na obiady.
Wczoraj zrobil rosolek z makaronem, ale ja go nawet nie poczulamsmile
Chce mi sie miesa, dzis ma zrobic klopsiki.
Czekam na pogode, bo marzymy o spacerku.
Obserwuj wątek
    • rosanna Re: Watek dla mam juz tulacych pociechy 09.06.05, 13:59
      hej kobitki, kilka pytan:
      Kiedy wychodzicie na pierwszy spacer?
      Ja juz nie moge sie doczekac, ale troche boje sie
      tej pogody.
      Co zajadacie? Ja juz nie wiem co mam jesc, ciagle
      jestem glodna, a jem za pieciusmile
      Dalej mam spuchniete stopy, co robic?
      • koleandra Re: Watek dla mam juz tulacych pociechy 09.06.05, 22:53
        Jesli o stopy chodzi to nie wiem... ale jeść na pewno możesz wszystko.
        Ze spacerem poczekaj, od następnego tygodnia ma być znowu piękna pogoda.
        I napisz mi czy przy tym porodzie też miałaś bóle krzyżowe? bo to chyba Ty
        pisałaś o tym?
        • rosanna Re: Watek dla mam juz tulacych pociechy 10.06.05, 14:11
          Tym razem nie mialam w ogole boli krzyzowychsmile
          Dlatego obylo sie bez zzo. Bylo szybciej, lzej, maly
          mnieuj zmeczony niz corka.
        • strzala04 O jedzeniu 10.06.05, 15:21
          Koleandra, niestety nie możemy jeść wszystkiegosad. W szpitalu dostałam niezłe
          przeszkolenie w tym względzie.
          Możemy narazie zapomnieć o:
          cytrusach (banany też)
          pomidorach, ogórkach, sałacie
          jogurtach owocowych, a szczególnie z owocami egzotycznymi (brzoskwinie,
          marakuja, kiwi...)
          potrawach smażonych, ciężkostrawnych
          jajkach
          rybach (chyba??)

          Co możemy:
          GENERALNA ZASADA:
          DIETA LEKKOSTRAWNA, MAŁO PRZYPRAWIONA
          I dodatkowo:
          pieczywo jasne (najlepiej pszenne)
          jogurty naturalne, serki np. Piątnica
          plasterek lub 2 dziennie żółtego sera
          mięso z kurczaka lub indyka
          wędlinę (tylko z pewnego źródłą)
          ryż
          marchewka
          jabłko (na początek pół jabłka dziennie)
          sok jabłkowy (na początek pół szklanki rozcieńczone wodą)
          jedną zupę mleczną dziennie
          Więcej nie pamiętam

          Po miesiącu można zacząć wprowadzać powoli dodatkowe składniki i obserwować
          maleństwo.

          Po miesiącu
          • koleandra Re: O jedzeniu 11.06.05, 13:44
            hmmm... a ja jadłam wszystko... oprócz piersi z kurczaka i w ogóle drobiu bo po
            tym Ada darła się przez kilka godzin. Więc nie wiem jak to jest... chyba zalezy
            od dziecka. Ja generalnie nie zamierzam "pościć".
          • mama-in-spe Re: O jedzeniu 11.06.05, 14:40
            strzala04 napisała:

            > Koleandra, niestety nie możemy jeść wszystkiegosad. W szpitalu dostałam niezłe
            > przeszkolenie w tym względzie.
            > Możemy narazie zapomnieć o:
            > cytrusach (banany też)
            > pomidorach, ogórkach, sałacie
            > jogurtach owocowych, a szczególnie z owocami egzotycznymi (brzoskwinie,
            > marakuja, kiwi...)
            > potrawach smażonych, ciężkostrawnych
            > jajkach
            > rybach (chyba??)
            >
            > Co możemy:
            > GENERALNA ZASADA:
            > DIETA LEKKOSTRAWNA, MAŁO PRZYPRAWIONA
            > I dodatkowo:
            > pieczywo jasne (najlepiej pszenne)
            > jogurty naturalne, serki np. Piątnica
            > plasterek lub 2 dziennie żółtego sera
            > mięso z kurczaka lub indyka
            > wędlinę (tylko z pewnego źródłą)
            > ryż
            > marchewka
            > jabłko (na początek pół jabłka dziennie)
            > sok jabłkowy (na początek pół szklanki rozcieńczone wodą)
            > jedną zupę mleczną dziennie
            > Więcej nie pamiętam
            >
            > Po miesiącu można zacząć wprowadzać powoli dodatkowe składniki i obserwować
            > maleństwo.
            >
            > Po miesiącu


            Te zalecenia są IMO głupie, tym bardziej, ze w innych krajach obowiązuja
            całkiem inne. Nie am sensu z góry zakładac, że dziecku cos zaszkoddzi czy je
            uczuli. Jeśli tak będzie, trzeba eliminować pokarmy i już. Po co
            działania "profilaktyczne" wpedzające matkę w anemię?
            Ja jem normalnie, unikam tylko
            -smazonego
            -cytrusów
            -orzechów
            W ogóle nasze polskie poglądy na karmeinie piersią, porody naturalne i dietę
            matek karmiących są chore i radzę wszystkie te rewelacje dzielic przez
            dziesięć.
    • guleranda Re: Watek dla mam juz tulacych pociechy 10.06.05, 00:07
      Własnie zakupilismy wózeczek-wczesniej nie było czasusmile)I jutro wybieramy sie
      na spacerek.Marysia też jest spokojna,choć wydłuża jej się juz pora czuwania.W
      szpitalu wiecej spała,ale to pewnie przez żółtaczkę.Generalnie jednak daje nam
      sie wyspac.Raz karmie ja przed snem tak ok 24, potem ok 3-4 i następnie o 7,a
      czasem nawet o 8-9.Jest grzeczniutka i robi takie piekne minkismile)Dzis tańczyła
      z tatą.Tata oczywiście zakochany do szaleństwa w córeczce.
      • rosanna Re: Watek dla mam juz tulacych pociechy 10.06.05, 14:14
        Gulerando czy werandowalas dziecko wczesniej?
        My jeszcze nie bylismy na spacerku, moze jutro wystawimy
        malego przynajmniej na balkon.
        Maly sypia duzo, zapisuje wszystko, sypia ok. 14 h.
        Dzis w nocy budzil sie dwa razy na karmienie,
        generalnie je i spi, troszke czuwa, ale jest spokojny (odpukac).
        • rosanna Re: Watek dla mam juz tulacych pociechy 10.06.05, 16:06
          Z ta zupa mleczna, to tez trzeba uwazac.
          W ogole z mlekiem krowim, ja szczegolnie, bo
          maz i corka raczej go nie toleruja i moja core strasznie
          wysypalo po mleku i jogurtach.
          Ja pomidorka podjadam. Marze o ptasim mleczku i czekoladziesmile
          Pozwalam sobie po karmieniu na jeden kawaleczek bialej czekolady
          dziennie.
          Wlasnie, a co pijecie oprocz wody?
          Ja czasem herbatke owocowa, slaba i sok kubus.
          • jch6 Re: Watek dla mam juz tulacych pociechy 10.06.05, 21:50
            Ja z moją malutką wychodzę codziennie na spacer. Dzisiaj siedzieliśmy na
            działce kilka godzin i było cudownie. Z jedzeniem uważam, żeby mała nie miała
            kolek. Żółtaczka jeszcze jej nie zeszła, więc sporo śpi. Robiłam jej badanie
            kontrolne na poziom bililurbiny, ale jest na szczęście bezpieczny, nie ma
            potrzeby jej naświetlać. Pomału dochodzę do siebie, bardziej psychicznie niż
            fizycznie, ale generalnie nie jest źle. Starsza cócia cudownie przyjęła młodszą
            siostrę i wszystko się układa. Buziaki dla wszystkich maluszków, niech rosną
            zdrowo.
            • rosanna Re: Watek dla mam juz tulacych pociechy 11.06.05, 12:14
              Moja corka jest w Jasiu zakochana.
              Powiedz mi, bo od poniedzialku ma byc cieplo i wyruszamy
              na spacer, jak ubierasz malutka na spacer?
    • guleranda Re: Watek dla mam juz tulacych pociechy 11.06.05, 12:12
      Byliśmy wczoraj na spacerku.Poszliśmy do kosciólka i wybrac tacie okularysmileDziś
      czeka nas parksmile)Wczoraj godzinka,ale z 20 minut byliśmy u optyka.Malutka przed
      wyjsciem płakała ale tylko zeszłam po schodach i od razu zasnęła,więc była
      bardzo grzeczna.W sumie wcześniej nie werandowalismy Marysi.To znaczy
      otwierałam okno,ale nie na długo.
      co do diety, to uważałam,ale juz wiem ze moge sobie pozwolić na truskawki!!!smile))
      po 5 malutkiej nic nie jest.Jem codzinnei-zaczynałam od dwóch, może za kilka
      dni zjem małą miseczkę z jogurtemsmile)Czekolada też jej nie uczula.Jedyne po czym
      dostała "pokrzywki" jeszcze w szpitalu to płyn do kapieli J&J.Ja myję ją
      mydełkiem bambino.Tylko ten pepuszek mnie martwi-jeszcze nie odpadł,a to juz 14
      dzieńsad((Przemywam juz teraz spirytusem z domieszką wody(wcześniej LEKO),ale
      końca nie widać.
      • rosanna Re: Watek dla mam juz tulacych pociechy 11.06.05, 12:17
        My tez uzywamy bambino, J&J uczula.
        Pepek tez jeszcze nie odpadl, ale wisi na wlosku
        i jest podbarwiony krwia. 14 dni to norma.
        Czytalam, ze dziecko ma miesiac i jeszcze nie odpadl,
        ale to zalezy od pepowiny. Jesli jest grubaa, to dlugo
        nie odpada.
        Maz wlasnie pojechal po wozeksmile

        R&Jaś (10 dni)
        • hayet Re: Watek dla mam juz tulacych pociechy 11.06.05, 12:31
          Dziewczyny nie wiecie jak Wam zazdroszcze...tez juz bym chciala tulic swoje
          malenstwo, a tu nic.

          Naprawde super, ze Wasze dzieci sa zdrowe i wszystko jest w porzadku. Zycze
          wszystkiego najlepszego calym rodzinkom.

          Jeszcze chcialam zapytac co do spania dziecka razem z rodzicam.
          Polozna ze skzoly rodzenia powiedziala, ze na poczatku dobrze jest, jak dziecko
          jest z nami w lozku, bo nie ma takiego klopotu ze wstawaniem etc., ale czy nie
          pozniej nie bedzie klopotu, zeny przyzwyczaic do spania w lozeczku?
          • rosanna Re: Watek dla mam juz tulacych pociechy 11.06.05, 12:48
            Moj Jas spi w swoim lozeczku, rano, kiedy sie budzi bierzemy
            go do siebie i jeszcze podsypiamy, zwykle do 9 smile
            Z corka popelnilismy mase bledow, spala z nami do 6 roku zycia!
            Przenoszenie w nocy, nic nie pomagalo, z nami czula sie bezpiecznie,
            ale wymeczyla nas totalnie.
          • mamalgosia Re: Watek dla mam juz tulacych pociechy 11.06.05, 13:16
            Ja bym nie spała z dzieckiem w łóżku. Naszego pierwszego synka brałąm do łózka
            tylko na karmienie, a potem spał w swoim łóżeczku. nie uważam, żeby to
            oznaczało, że mniej go kocham niż matki spiące ze swoimi dziećmi. Uważam, że
            łoże małżeńskie ma pozostać twierdzą małżonków. Oczywiście synek hasa po nim w
            dzień, albo przychodzi do nas rano pobaraszkowac, ale nigdy na całą noc
    • guleranda o spaniu razem 11.06.05, 16:09
      My staramy się kłasc malutką na noc do łózka,ale jak w nocy biore ja na
      karmienie to najczesciej razem zasypiamysmile.Poza tym ja sie lepiej czuje jak mam
      ja przy sobie.Ale jak tylko udaje sie ja połozyc w łózeczku to tam spi
      • hayet Re: o spaniu razem 12.06.05, 12:49
        pewnie to tez kwestia dziecka. Roznie reaguja.
        Ja sie wlasnie troche boje, ze tak sie moze przyzwyczaic do spnaia z nami, ze
        pozniej bedziemy miec klopot jak napisala mamalgosia.
        Tez nie uwazam, ze nie branie dziecka na noc do siebie do lozka nie oznacza, ze
        mniej sie kocha dziecko. Nie ma sie co przejmowac co gadaja inni.
        • mamagocha Re: o spaniu razem 12.06.05, 14:10
          Co prawda ja jeszcze nie tulę mojego maleństwa ale z mężem wprowadzamy pewne
          zasady, ktych mamy zamiar przestrzegać i jedną z nich jest właśnie poruszony
          temat dlatego pozwolę sobie napisać moją opinię na temat wspólnego spania.
          Jestem przeciwniczką nocnych przytulanek z dzieckiem, po pierwsze dla
          bezpieczeństwa, po drugie dla własnej w przyszłości wygody. Dzieci bardzo szybko
          się przyzwyczajają do dobrego. Większość moich znajomych ma ten problem (z
          miłości do dziecka spali z nim wspólnie), dzieci mają po 3 i więcej lat a nadal
          śpią w ich łózku. Zazwyczaj kończy się tym, że mama śpi z dzieckiem a tatuś na
          kanapiesad A po trzecie higiena.
          Jestem przeciwnikiem wspólnego spania z dzieckiem. A miłość nasza już jest i
          będzie ogromna i Zuzia będzie to czuła, jeśli już nie czujesmile)))))))))
    • sgosia5 Re: o jedzeniu, spaniu, itd. 12.06.05, 13:49
      Witajcie!
      Teściowa pojechała i wreszcie zaczęłam sama się organizować i wydaje mi się, ze
      na razie mam sporo czasu. Martynka ma jeszcze lekką żółtaczkę, ale wydaje mi
      się że jej schodzi, w zwiazku z tym sporo śpi. Bardziej ja budzę ją na
      karmienie niż ona mnie (chociaż wczoraj budziła się częściej niż zwykle i na
      dodatek ok. 22 miała godzinę niespaniasmile.

      Śpi we własnym łóżeczku, tak jak kiedyś Hanka, czasem nad ranem jej nie
      odkładam po karmieniu, bo otwiera oczy w słupek i nie chce zasnąć, ale nie
      zawsze, ale jak mogę to ją odkładam, bo boję sie że mi np. spadnie z łóżka.
      Hania nie spała z nami ani jednej nocy (bo nigdy nie karmiłam jej na leżąco) i
      uważam że wyszło jej to na dobre, nigdy nie miałam też problemów z uśpieniem
      jej, jak już była większa i ok. 8 mies. sama odstawiła sie od piersi, to do
      spania czytałam jej wierszyki albo bajeczki i zasypiała (najdalej po pół godz.)-
      i tak ma do tej pory.

      Co do jedzenia, to ja też jestem ciągle głodna, ale staram się jeść troche
      więcej niż zwykle. Stosuję taką dietę jak opisała strzała04, a nawet jeszcze
      bardziej rygorystyczną, bo przez pierwszy tydzień nie jadłam prawie nabiału, bo
      już "przerobiłam" jedno dziecko alergiczne i wiem, że odstawianie kolejnych
      podejrzanych potraw jest bardzo kłopotliwe - jak dzidzia dostanie wysypki to
      nie wiadomo od czego zacząć, a nawet jak zostanie ci pięc potraw na krzyż to i
      tak objawy alergii moga minąć dopiero po trzech tygodniach, bo tyle czasu
      regeneruje sie skóra. Uczulenie też nie musi sie pojawić od razu po zjedzeniu
      czegoś (np. truskawek), bo organizm musi mieć czas na wytworzenie histaminy,
      która daje objawy alergii (nie wiem czy dobrze tłumaczę, bo nie jestem
      specjalistą). I nie muszą to być wysypki, ale np. śluzowate kupki, ulewania,
      ciemieniucha, kolki itd.
      Z Hanką na początku też dużo rzeczy jadłam i nic jej nie było a jak dostała
      wysypki ok. 6tyg. życia to nie mogliśmy tego opanować do czasu odstawienia jej
      od piersi! pomimo tego iż byłam na diecie bezmlecznej i ogólnie hipoalergicznej.
      Mam nadzieję, że was nie wystraszyłam, ale chciałam wytłumaczyć mój punkt
      widzenia, zresztą moje dzieci są obciążone genetycznie, bo mój mąż jest
      uczulony na pyłki traw, tak samo jak mój szwagier, dziecko mojej siostry ma
      początki astmy i różne alergie pokarmowe i wszyscy jesteśmy wyczuleni na tym
      punkcie. Ale to są koszta jakie się ponosi mieszkając w stolicysad(( Jak
      pojedziemy do rodziców poza W-wę, to dzieci o dziwo mogą jeść wszystko...
      Właśnie się zastanawiam kiedy najwcześniej będe mogła wyjechać z takim
      maluszkiem na wakacje.

      Co do spacerów, to bardzo chętnie już bym wyszła, ale musze poczekać aż mąż
      wyczyści wózek po Hani i chyba muszę zakupić jakiś cienki spiworek. Bo jak sama
      wychodzę w cienkiej kurtce, to niuni nie zostawie w samym kaftaniku. Zresztą
      ona cały czas w domu śpi w rożku, bo bez nie może zasnąć. Już próbowałam ją
      normalnie przykryć rożkiem jak kołderką, ale na razie nie wychodzi. Wietrzę ją
      codziennie otwierając okno w pokoiku, ale jeszcze nie byłyśmy na balkonie.
      Mogłoby się trochę ocieplić!

      Do rosanny: wyślę Ci na poczte nr mojej komórki, to kiedyś się umówimy na
      spacerek, ok?

      A tutaj jest wątek Majowo-Czerwcowe Dzieciaczki 2005 na Rówieśnikach:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=573&w=24951505
      Może tam będziemy pisać? Będzie nas wiecej!
      Pozdrawiam!
      • rosanna Re: o jedzeniu, spaniu, itd. 12.06.05, 14:44
        My zaraz wybieramy sie na pierwszy spacer,
        co do spania itp. to probujemy wprowadzic latwy plan
        Tracy Hogg, czyli min. spanie w lozeczku.
        Wczoraj maly troche marudzil po poludniu, nie chcial spac,
        mysle, ze gazy go meczyly, a ja nie bardzo umialam
        mu pomoc. Pomeczyl sie troche i zasnal.
        Zauwazylam, ze na nozkach schodzi mu delikatnie skorka,
        tak jakby sie scierala ta pierwsza warstwa.
        • ewucha28 Re: o jedzeniu, spaniu, itd. 12.06.05, 15:04
          dziewczny pozwole sie wtracic,jedzcie wszystko tyle ze wprowadzajcie te pokarmy
          stopniowo i obserwujcie dziecko czy nie ma przzykrych dolegliwosci jelitowo
          skornych.Te wszystkie listy z tym co mozna a czego nie mozna są o kant d....
          uwierzcie kazde dziecko reaguje inaczej.Warto dla dobra dziecka i swojego dobra
          jesc lekkie posilki bez duzej ilosci tluszczu,ale pamietajxcie ze nie wszystkie
          dzieci reagują alergicznie czy kolkowo,jedzcie nowosci rano to macie caly dzien
          na obserwacje i wprowadzjcie nowe pokarmy do swojej diety co kilka dni ,po 3
          miesiącu zycia malucha bedzie juz spokojnie mozna zajadac duzo potraw.
          • sgosia5 Re: o jedzeniu, spaniu, itd. 12.06.05, 17:23
            a propos jedzenia ja tylko napisałam jaką metodę stosuję, aby uniknąć alergii,
            ewentualnie lepiej sobie radzić z jej objawami, ale nikogo nie namamwiam!
            Myślę, że lepiej jest stopniowo wprowadzać nowe rzeczy do jedzenia niż
            odstawaiać po kolei, ale każda z was zrobi jak uważa.
            A na te łuszczącą się skórkę (u Martynki na łapkach i nóżkach) ja stosuję maść
            Linomag, tak mi doradziła położna środow. jeszcze u Hanki.
            • mamalgosia sgosiu 12.06.05, 18:52
              Wiem, że nie na temat, ale ciekawa jestem czego uczysz - w statystyce
              przeczytałam, że jesteś nauczycielką
              • sgosia5 Re: sgosiu 13.06.05, 10:27
                Hmmm...jak mówię czego, to często wzbudza to jakiś dystans u rozmówcy, więc nie
                lubię się specjalnie z tym obnosić, ale co tam! I tak od prawie czterech lat
                nie pracuję, i zanosi się na dłużej. Jestem nauczycielką w zespole szkół
                średnich i uczę matmy po prostusmile)) Podobno byłam wymagająca, ale niespecjalnie
                groźnasmile
                I pomimo tego, że z powodu moich skomplikowanych ciąż i siedzenia w domu z małą
                wciąż nie jestem nauczycielem mianowanym (mniejsza kasa niestety...), to jednak
                baaardzo się cieszę, że nie musiałam w tym roku i wcześniej przez kilka
                kolejnych sprawdzać matursmile
                Pozdrawiam!
    • renia73 Re: do Rosanny 17.06.05, 18:44
      czy zeszła ci opuclizna po porodzie? u mnie 9 dni po i dalej mam poduchy.
      najpierw jadłam duzo piertruchy bo moczopedna, ale nie pomagało. Teraz łykam
      Cyclo3fort - ziołowy bez recepty 2 tabletki rano, zobaczymy...

      Renia
      • rosanna Re: do Rosanny 17.06.05, 20:55
        Mnie zeszla jakies 12 dni po porodzie, niczego nie stosowalam,
        samo zejdzie lada chwila.
        • renia73 Re: do Rosanny 17.06.05, 21:33
          mam nadzieje smile) bo nie moge załozyc zadnych butów...
          Renia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka