Przeczytałam wczoraj w :Twoim dizecku", ze na przyspieszenie porodu moze pomóc
łyżeczka oleju rycynowego. Jola-kropek tez o tym mówiła, wiec mąż mi kupił i
około 17tej wsunełam łyka z gwinta (fuj, ale nie ma rady). (swoja drogą: na
butelce napisali, ze przeciwwskazaniem zazywania jest ciąża). No i nic. Nawet
mnie nie przeczysciło (pewnie za mała ilość). Wieczorem zaczęły się jakieś
skurcze - nie regularne, trochę bolesne, ale w nocy mineły jak ręka odjął.
Spać nie mogę, to piszę

Jestem smutna i zawiedziona. Wczoraj było Michała - tak mi intuicja mówiła, ze
mój Michałek sie urodzi i figa. Nawet intuicję mam do kitu.
Boję się coraz bardziej, a teraz jeszcze dochodza te nerwy związane z
przeterminowaniem.
Wiem, że dzień po terminie to jeszcze zadna tragedia, ale moje oczy wyobraźni
już widza, jak idę za dwa tygodnie na wywołanie

( a do tego czasu latam jak
durna na KTG, tracę nerwy i pieniądze.
Mój starszy syenk wstaje codziennie rano i pyta, czy mama już w szpitalu i
gdzie ten Michałek
Strasznie mi źle, dziewczyny