Dodaj do ulubionych

refleksje po 30

04.07.05, 18:41
czesc jestem tu nowa. fajne forum. mam nadzieje, ze sie bedzie coraz wiecej
dzialo.
czy nachodza Was juz refleksje na temat "co udalo mi sie osiagnac w zyciu i
czy jestem z takiego zycia zadowolona/-y". ja tak czasem mam - szczegolnie
podczas pobytu w Polsce (mieszkam poza krajem). rozgladam sie wokol i
stwierdzam - upss jak ten czas mija. porownuje sie z innymi i dochodze do
wniosku, ze ja pozostalam duzym dzieckiem, ktore zyje w swoim swiatku.
jestem mezatka - maz tez do konca nie wydoroslal, tutejsi znajomi po czesci
jeszcze studiuja. wiec prowadze takie jeszcze studenckie zycie. zupelnie
inaczej sobie swoje zycie po 30 wyobrazalam. ja nie wiem czy cos osagnelam -
szczesliwe malzenstwo, wyksztalcenie, ktore przez przeprowadzke za granice
dopiero robie, brak dzieci i pracy. niby zadnych osiagniec w porownaniu z
innymi rowiesnikami a czuje naprawde szczesliwa. A jak jest z Wami???Czy
zyjecie tak, jak sobie to wczesniej wymarzyliscie? inaczej? lepiej?
Obserwuj wątek
    • aneczka1974 Re: refleksje po 30 04.07.05, 19:53
      każdy z nas chyba robi sobie taki bilans. szczególnie porównując się z
      rówieśnikami. szczególnie z tymi, którym "się udało".
      statystycznie rzecz biorąc mnie się jeszcze nie udało smile bo powinnam posiadać:
      1) własne lokum o pow. > 60 m2 (a stać mnie na 30) 2) męża i co najmniej jedno
      dziecko w wieku szkolnym (brak, tylko stały facet od roku) 3) co najmniej
      kierownicze stanowisko z pensją przekraczającą znacznie średnią krajową (a
      jestem tylko samodzielnym specjalistą, z pensją, hmmm, no cóż wink
      ale: 1) stać mnie na własne lokum 2) na męża i dzieci wciąż (sic!) jest czas 3)
      jestem zadowolona ze swojej pracy, a pieniędzy wystarcza mi na podstawowe i
      niepodstawowe potrzeby.
      ... i chyba tak trzeba na ten bilans patrzeć...
    • camel_3d Re: refleksje po 30 05.07.05, 08:41
      nie... jeszcze nie dostalem oscarasad
      • coffee1 Re: refleksje po 30 05.07.05, 09:14
        Boję się robić takie podsumowania, bo choć osiągnęłam statystycznie to wszystko, co POWINNAM osiągnąć, to ciągle odczuwam niedosyt i mam wrażenie, że nie o to chodziło.
        Natomiast uważam, że trzydziestka to bardzo dobry wiek dla kobiety. Jesteśmy bardziej świadome swoich potrzeb, piękniejsze i mądrzejsze smile))
        • grzeniu22 Re: refleksje po 30 06.07.05, 13:46
          Ciesze sie, ze w wiekszosci myslimy podobnie. (I mam wrazenie ze nie
          tak "prostacko materialnie" jak duza czesc osob mlodszych od nas). Jaki mnie
          nachodza refleksje? To okropne, ale czuje sie tak jakos dziwnie staro,
          oczywiscie zalezy to od dnia, ale cos w tym jest. Jestem szczesliwie zonaty (od
          9 lat, zona tez 1974), niedzieciaty, niespecjalnie wypasiony finansowo, ale
          generalnie zadowolony z zycia i szczesliwy we dwoje (+kot). Pracuje na uczelni,
          zona jest pedagogiem. Problem tylko z dzieckiem... Im jestem starszy, tym jest
          gorzej. Oboje z zona nie lubimy dzieci i nie zamierzamy sie rozmnazac, ale
          powoli zbliza sie chyba czas podjecia ostatecznej decyzji. Jednak jak sobie
          pomysle o malym, paskudnym stworzeniu, ktore burzy moj zyciowy spokoj to mam po
          prostu dosc. Czy ktos z Was ma podobne dylemata?
          • blue25 Re: refleksje po 30 07.07.05, 16:48
            A propos dzieci... Ja z kolei czuję, że już zaraz "powinnam chcieć", bo potem
            będzie mi trudniej po prostu "chcieć" dziecko. Z drugiej strony czuję, że
            urodzenie potomka jest w pewnym sensie dowartościowaniem własneej egzystencji.
            A am jak sie wydaje ?
          • dobranocc Re: refleksje po 30 08.07.05, 15:46
            Zonaty jestem dopiero od 4, ale razem z obecną żoną mieszkamy razem od 9 a
            jesteśmy razem od 10. I kot(y) mamy też. Obawiam się, że stanowimy
            niebezpieczne odstępstwo od normy. Mój kumpel z liceum ma już 4 (ostatnio udało
            mu się spłodzić bliźniaki) i spotykając się z nim mam wrażenie, że jeszcze
            przez rok to wytrzyma, ale jak bliźniaki zaczną chodzić to może potrzebować
            pomocy...
    • kachna0 Re: refleksje po 30 06.07.05, 07:59
      Nie zauważyłam trzydziestki, bo na nią nie wyglądam i mało kto wierzy, że tyle
      mam (teraz to 31). Czy coś osiągnęłam? Zależy kto to oceni: dwa fakultety,
      studia doktoranckie (w ciągu 2 kolejnych chcę wytworzyć pracę dr), bardzo
      lubiana praca (uniwerek - zawsze chciałam byc nauczycielem); Mąż, dwoje
      wspaniałych dzieci; dochody - starczają, ale zawsze mogło być więcej; z tymi
      dochodami nie stać nas na mieszkanie... Więc osiągnęłam coś czy nie?... Jestem
      szczęśliwa.
      Kaśka - 26.01.1974
      • matko74 Re: refleksje po 30 06.07.05, 15:58
        "Topik", który zachęca do refleksji i podsumowań, a dzisiaj mam chandryczny
        dzień, więc pewnie nie najlepszy na tego typu czynności, ale podejmę wyzwanie.
        Ten rok, to rok moich największych niepowodzeń, odrzucania i negacji, braku
        spełnienia. Spojrzawszy na osiągnięcia, to z materialnego punktu widzenia, jest
        nieźle, a raczej było, ale jako, że Fortuna Major trzyma pieczę nad moim
        znakiem, wierzę, że w rynsztoku nie pozwoli mi się znaleźć. Gorzej z odbudową
        zwojów nerwowych i wstrzymaniem etapu patynowania moich włosów.
    • camel_3d a tak na serio... 06.07.05, 16:01
      wydaje mi sie, ze osiagniecia to takie slowo wytrych. Dla niektorych kunp
      mieszkania to osiagniecie, dla innych dopiero willa w wialnowku lub na
      hawajach..
      my kupilismy mieszkanko w styczniu. 74 m2 w centrum berlina. Kredyt bedziemy
      splacac nastepne 10 lat... zawodowo..coz teraz jest taka sytuacja, ze penie nie
      ma ludzi niezastapionych. 100% pewnosci co do mojej posady niestety nie mam. bo
      firm nie zatrudnia ludzi na stale tylko na (najwyzej) 2 letnbie kontrakrty..
    • 2vertigo2 Re: refleksje po 30 07.07.05, 00:03
      Dla mnie przekroczenie 30 było magiczne. Tak naprawdę wtedy skończyło się
      dzieciństwo - sen o szczęśliwym życiu rozsypał się wraz z całym moim światem w
      miliardy okruchów. Do tej pory wszystko szło dosłownie jak po maśle, ukochany
      mąż, interesująca praca zaraz po studiach, grono przyjaciół, ładne, duże
      mieszkanie, plany na 5, 10, 30 lat wprzód. Żyłam w mydlanej bańce dostatniego,
      szczęśliwego życia i nagle jeden list...
      dół, deprecha, zero poczucia wartości
      Po perypetiach przyszła siła i mądrość, wróciło poczucie wartości, niezależność,
      świat odzyskał kolory. Teraz zachłystuję sie jego różnorodnością,
      nieprzewidywalnością i choć szkoda niewinności, która została utracona w tamtym
      momencie nie zamieniłabym mojego obecnego świata na tamten stary.
      A wszystko to w trzydziestym roku życia, roku "wiadomości dobrego i złego"

      11.10.1974
    • makbyt Re: refleksje po 30 07.07.05, 09:17
      też nie wyglądam na 30-stkę, w bloku (rok temu się wprowadziłam) mówią o mnie
      ta dziewczyna z psem i dzieckiem.
      Jest bardzo cięzko, praca, praca, kredyt do spłaty, małe dziecko, pies,
      rachunki i brak męża, mężczyzny, chłopa.
      Pary wokoło się rozstają, te szczęśliwe niemają dzieci bo nie chcą, samotne
      matki z dziećmi, zaganianie, zalatanie.
      Rodzina mówi jesteś młoda jeszcze sobie życie ułożysz. Niby tak jestem jeszcze
      młoda ale z drugiej stronuy jak myśleć o normalności jak już w tak młodym wieku
      doznało się tej całej nienormalności.
      30-tka , niby jeszcze jestem smarkata bo co ta tam 30-ści , 40ści to już jakiś
      wiek a z drugiej strony mam być dojrzała, odpowiedzialna, nie biegać do mamusi
      żeby się wypłakań("...wiedziałaś co robiłaś,.... z kim się wiązałaś,,,etc")
      30-tka taki wiek na rozdrożu czasami myślę że po 40-sce wszystko będzie
      prostsze.

    • olab1 Re: refleksje po 30 07.07.05, 13:19
      Hm, nowe forum i to jakie fajne.
      Moje refleksje dotyczą szkoły - dziś mam studia, pracę, wiarę i pewność siebie.
      A jeszcze w 1993 r. miało ze mnie podobno nic nie być. Dziś chętnie wróciłabym
      do szkoły, szczególnie do podstawówki, aby powiedzieć tym wszechmądrym głupim
      babom, które mnie uczyły (może nie wszystkim, ale kilku na pewno) co o nich
      myślę i gdzie mam ich mądrości. Bardzo się też cieszę, że moje dziecko nie
      będzie uczone przez pseudopedagogów - sama będę uczyć córkę jak ma walczyć o
      swoje prawa i godność. Wiem, że dzisiejsza szkoła jest juz całkiem inna niż
      kiedyś, może to i lepiej...
      Jakoś wieku magicznej 30-ki nie czuję. Ostatnio mój kolega, jeszcze
      dwudziestokilkulatek powiedział, jak dla zabawy podrywał 30 letnią kobietę.
      Jakoś dziwnie mi się zrobiło - 30letnia kobieta. Cóż, chyba i o mnie tez już
      tak mówią. Podobno nie wyglądam, ale...
      • camel_3d Re: refleksje po 30 07.07.05, 17:43
        wielu z tych pseudo pedagogow zmuszalo cie chcac nie chcac do wysilu
        umyslowegop. zobacz co sie dzieje w szkolach niemieckich---koszmar. dzeciaki w
        8 klasie nie potrawia poprawnie czytac i lyczyc..a o samodzielnym mysleniu nie
        ma mowy. nowoczesne systemy nauczania sprawdzaja sie tylko w przypadku dobrych
        nauczycieli, a takich jest malo.

        poza tym z nauczaniem jest jak z cwiczeniemi miesni.
        im wiecej musizs sie nauczyc czy latwiej przyswajasz wiedze. im wiecej cwiczysz
        tym lepsze efekty widac.
    • fugaz Re: refleksje po 30 07.07.05, 18:20
      Czy ja żyję tak, jak sobie wymarzyłem?
      Nie, zupełnie inaczej. Bo był wypadek i najpierw inni walczyli o moje życie, a
      potem ja walczyłem o własną sprawność. Wiele z tych wszystkich marzeń - nie
      obcych wszystkim Młodym Bogom - uleciało w eter. Długa i trudna rehabilitacja
      to też trudna praca, ale przynosi inne, chyba mniej wymierne korzyści. Bo
      poruszanie się na nogach zamiast na wózku to przecież nie przywilej, ani dar. A
      jednak musiałem o to zawalczyć. Ale dziś stoję właściwie z niczym, za to o
      własnych siłach... Mało to czy dużo, zważywszy że zabrali mi rentęwink Pozdrawiam
      Was serdecznie i przekornie życzę - zdrowia moi Drodzy (powiało starością wink)

      Ale, ale...ostatniego słowa jeszcze nie powiedziałem nie powiedziałem.
      Pamiętacie taką piosenkę Forever Young ? Ja osobiście nie cierpiałem tego
      kawałkasmile Ale wciąż jeszcze taki się czujęsmile
    • kukurydzia Re: refleksje po 30 09.07.05, 19:10
      każdy z nas miał jakoś swoja drogę do tej 30-ki, jedni prosta inni troche
      bardziej pod górkę...
      ja osobiście czuje się ciągle młodo...chociaz jak tak popatrze na mojego
      starszego syna, który ma już...12 lat!! to już sama nie wiem czy jestem jeszcze
      młodasmilesmile. wcześnie zaczynałam to dorosłe życie, ale w sumie nie żałuję.
      Dzieci mam już prawie odchowane (młodszy ma 6 lat), z mężem (1971) jakoś nawet
      nam sie układa, chociaż w ciągu 12 lat małżeństwa bywały i cięzkie momenty, ale
      przetrwaliśmy, w końcu żesmy sie dotarlismilesmile.
      Mamy swoje mieszkano - małe bo 38m2, ale własne, mamy pracę płatną tak sobie,
      ale starcza na życie, studia tez mi sie udało zrobić....
      ale z drugiej strony jak tak patrzę na swoje zycie...to juz prawie wszystko
      mam...moi znajomi w tym wieku dopiero zaczynają poważne zycie, rodzą im sie
      dzieci..itp ale przecież trzeba się cieszyć z tego co sie masmile
      Pozdrawiam serdecznie
    • anulat Re: refleksje po 30 10.07.05, 18:13
      Witam. Myslę, że dzieciństwo mieliśmy fajne, mało telewizji i brak komputerów
      ale za to całe dnie na dworze. Dla mnie tak naprawdę życie zaczęło się po
      trzydziestce. Fajny facet, dobra praca jakieś perspektywy, wcześniej też bywało
      fajnie. Dodam, że czuję się maksymalnie na 24 lata i w sumie tyle mi
      dają smile.Pozdrawiam wszystkich a w szczególności tych z 12 czerwca.Może ktos się
      urodził tak jak ja ok. 18stej?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka