hejka

dowiedziałam się jakieś 2 tyg. temu (32tc), że mały jest w położeniu
miednicowym.... gin stwierdził, że to on ma problem a ja przejęłam się
przeokropnie... panika !!! bo to moja druga ciąża, więc wskazanie do cc wtedy
jest raczej marne... jak jakaś nawiedzona zaczęłam czytać, pytać wszystkich,
alarmować rodzinę i w ogóle

miałam już robić jakieś ćwiczenia polecane
przez położne i dziewczyny ale lenistwo wzięło górę i tylko polegiwałam sobie
na boku który wskazał mi gin. Na dzisiaj miałam przygotowaną gadkę, że jak mi
nie zrobi cc, to ja nie urodzę w ogóle

No i dzisiaj niespodzianka! maluszek
się przekoziołkował i już jest ok

))))))))) wczoraj w nocy czytałam sobie
to nasze forum i tak mi się wydawało, że te ruchy są jakieś takie inne

)))))
i znowu powróciła mi chęć do życia

chyba będę teraz spać na stojąco, żeby się z powrotem nie przekręcił

))
pozdrawiam wszystkie wrześniowe mamusie
Gosia & Jupik
ps. musiałam się pochwalić, żeby nie pęknąć z nadmiaru euforii

))