19.09.05, 14:01
po długim nie czytaniu... 9 wrzesnia urodziłam synka - jak w tytule napisałam
poród kleszczowy, byc moze jeszcze którąś z Was to czeka więc podzielę się
wrażeniami...
przede wsyztskim poród był troche wywoływany - przy rozwarciu 3-4 cm,
przebito mi błony - o godz. 9.20. Pomonitorowano czy mam skurcze - takie se,
podłączono oxytocynę i ruszyło. Bolało głownie w podbrzuszu, ale momentami
tak, ze się nie mogłam z boku na bok obracać... chwila paniki - mały zjechał
w kanał i stracił tętno - od razu konsylium się nad nami zebrało i zaświtało
widmo cc.... ale się Maciek pozbierał i dawaj męczymy się dalej
dostałam juz dofelargan rozwarcie 8 cm i kurcze krucho z skurczami partymi!
Słowo nie czułam potrzeby przeć! Doping pełen ze strony męza ( biedny
wycisnęłam mu wszelką krew z dłoni) ze strony połoznych i nawet lekarza który
już polegiwał mi na brzuchu.... staram się przeć, i dociera do mnie tylko, że
źle ułozona głowka w kanale, pobrali małemu krew i padła decyzja że kleszcze.
Powiem tyle ulgę poczułam niesłychana bo już powoli przestawałam rozumiec co
do mnie mówią i nijak nie mogłam wykonywac kolejnych poleceń. Pamiętam jak
wyjeli kleszczyki z torebki, no trochę bólu i swoj calkiem donosny krzyk a na
końcu ulgę i dwa "klasnięcia" - głowka wyszła i reszta ... i irracjonalne
stwierdzeni o! brzuch mi zniknął! czekałam jeszcze na krzyk - a jakże Maciula
dał głos, mąż poleciał robić fotki a ja sobie leżałam i nie myślałam... tak
sobie tkwiłam... dostałam Maciejkę w łapki popatrzylismy sobie w oczki, ja
jeszcze rzut oka na łepek czy bardzo zdeformowany ( nie bardzo ) i odjazd.
Ja do szycia ( na szczęscie pod narkozą bo pocharatana byłam niexle
wnioskujac ze szwów) a mały na dobę na obserwację - 1 z powodu kleszczyków a
dwa ostatni tc leczylismy gronkowca. No i najlepsze jest to ze cała akcja
zakończyła się o 12.43 smile chciałam szybkiego porodu smile może z lepszym
finałem ale powiem - nie było tak strasznie jak myślałam, jak bolało to
krzyczałam i było lżej, no i trzymanie za rękę męża pomagało jak nie wiem
co smile
Najgorzej wspominam 3 dni na oddziale - to było najbardziej wyczerpujące
psychicznie, totalny misz- masz, co połozna inna wersja jak karmić, jak
przewijać... grrr a i tak podobno trafiłam na najlepszy oddział w szpitalu (
Polna, Poznań, II O PG) Bogu dziękowałam ze MAciej nie miał zbyt silnej
żółtaczki więc wypuścili nas po 3 dniach, inaczej chyba bym oknem uciekła...

a teraz jest spoko - Maciej w nocy śpi w dzień je, albo ogląda sobie swiat...
ja powoli dochodze do siebie ( siedze w miarę swobodnie smile ) i dostaję bzika
pt dieta matki karmiącej... okres ciąży to była bajka... ale chyba odwołam
się do zdrowego rozsądku, bo po 4 dniach stosowania się do uwag lekarza
piediatry zabiłabym za jogurt albo szklankę mleka wink

w każdym razie - do jeszcze nie "rozsypanych" powodzenia i nie taki diabeł
straszny smile

Pozdrawiam

Kasia
no i Maciej mchy.user.icpnet.pl
Obserwuj wątek
    • e-go Re: kleszcze 19.09.05, 15:44
      gratulacje smile
      po raz kolejny napiszę "wow"... byłaś dzielna smile
      • smeagoul Re: kleszcze 19.09.05, 15:59
        Witaj - a mam pytanie- dlaczego w koncu zdecydowli sie na kleszcze a nie na
        cesarke? (powiedzieli Ci??) Poród kleszczowy jest strasznie ale to strasznie
        niebezpieczny dla dzidzi... w wielu szpitalach już się takich porodów nie wykonuje.
        Poza tym to Sredecznie Gratuluję Synka- mój jak to bedzie chłopczyk też będzie
        Maciuśsmile
        Ania i bobo 39,1 tydz.
        • agnieszkaela Re: kleszcze 20.09.05, 09:19
          Gratulacje dla dzielnych rodzicow!

          A do do porodu kleszczowego, to chyba wiem skad taki strach przed nim w Polsce.
          Lekarze, nie umieja go robic, a wtedy zle sie dzieje jesli sie jakis konowal za
          to bierze. Nawet moja mama pielegniarka, tyle ze od lat nie pracujaca w
          zawodzie, pamieta straszne historie po takich porodach. Inna sprawa, ze tacy
          niepewni siebie lekarze wola nie ryzykowac i wybieraja cesarke i wmawiaja od
          lat kobieta ze to najfajnieszy sposob rodzenia, a nikt nie powie, jakie
          komplikacje cesarka wywoluje po latach!
          W Holandii, ale przeciez nie tylko, porod kleszczowy i z uzyciem pompy
          prozniowej jest normalna procedura, jesli trzeba pomoc dziecku. Cesarka jest
          ostatnia na liscie.
        • prakseda_ka Re: kleszcze 20.09.05, 10:36
          Hej, na Polnej cc traktują raczej jak ostateczność, jeśli dzidzia może urodzic
          się sn przy małej pomocy na końcu to tak robią. I jeszcze - świadomie wybrałam
          szpital na Polnej właśnie ze względu na obsadę - jak tylko zacząły się jakieś
          problemy w pokoju pojawiło się 4 lekarzy, a samemu wyciąganiu maluszka
          towarzyszylo chyba z 5 - ten który prowadził poród i siedział mi na brzuchu,
          Pani doktor ktora wyciągała maluszka i co najmniej dwoje innych którzy mnie
          uspokajali i męża, no i pediatra i ze 3 położne. Może tłok ktoś powie, ale
          czułam się pewniej... jak małemu spadło tętno, to mi lekarz prowadzący
          dokładnie wyjasnił co się stało, dlaczego, jakie to może miec konsekwencje -
          oboje zgodzilismy się ze cc to będzie ostateczność.
          powtórzę się - rodzic na Polnej mogę ale leżec w połogu... o matko!

          Pozdrawiam

          Kasia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka