Dodaj do ulubionych

urodziłam Weronisię

29.09.05, 13:15
I ja się wreszcie pojawiam znów na forum...i zdaje relacje z porodu...
Moja Weronisia zasnęła..więc do dzieła

Termin miałam na 14 września, byłam jeszcze na jednej wizycie u swojego
ginekologa dzień później i 16 września stawiłam się do szpitala...
Położono mnie na oddział opieki przedporodowej i to była najgorsza rzecz,
czekanie na ten moment, zapisy KTG 2 razy dziennie, badania ginekologiczne
przez dyżurujących lekarzy..no i głownie w trakcie jak tak czekałam i
czekałam-dopadała mnie coraz większa obawa o dziecko i prawie depresja
przedporodowa...ze wszystkimi dziewczynami na oddziale „przeżywałyśmy”
odbywające się porody...głównie te „nieudane” zakończone kleszczowo czy też
cc ale po 12-15 h męczarni rodzącej...

A sam poród-no cóż-życzę każdej kobiecie takiego...nic nie czułam, byłam już
8 dni po terminie i zero skurczy, bólu, szyjka powoli się skracała i
rozwierała
22 września - o 17.50 odeszły mi wody i decyzja o przeprowadzce na 3 piętro-
na porodówkę, spakowałam swoje rzeczy, mąż pojechał do domu po torbę, ja
zaczęłam odczuwać skurcze coraz mocniejsze i częstsze i o 18.30 już byłam po
formalnościach na łóżku podłączona do KTG...już z odczuwalnymi b.mocnymi
skurczamiJ
Lewatywka, wizyta w toalecie i ...miałam rozwarcie na 5cm, masaż szyjki i
szybka decyzja o przejściu na fotel i parcie... (tętno dziecka od czasu do
czasu spadało –okazało się później, że maleńka była okręcona pępowinką)
Bolało już jak cholera...ale przy 4 skurczu Weronisia już była z nami-
dokładnie 19.50 – niezłe tempoJ

Ukłony w stronę mojego mężusia, widział, co się dzieje, z tętnem i widział
minę położnej a jak zostaliśmy sami w pokoju i ja mogłam też zerknąć na
aparat do KTG na moje pytanie dlaczego tętno spadło, powiedział, że „sonda mi
się obsunęła” i zawołał położną..
Chyba sytuacja nie była najciekawsza, skoro zleciało się do mojego porodu 2
lekarzy i 2 położne ...i mężowi nie zaproponowano przecinania pępowiny, nie
było na to czasu...w każdym razie maleńka dostała 10 pkt !!! Ważyła 3300, 52
cm.
Pobyt na noworodkowym – 3 dni – wspominam miło, choć dla obolałej kobiety-
nacięcie, krwawienia, obolałe w strupkach sutki i zostawione dzieciątko, o
które sama masz się troszczyć-było to niezłą szkołą przetrwania...
Teraz oswajamy się z rolą rodziców w domku -oj jak trudną, nieprzespanymi
nocami itd...stad tak późna relacja na forum-w domku byłam już 26 września,
ale dopiero dziś zdołałam napisać.

Obserwuj wątek
    • aniapatryk Re: urodziłam Weronisię 29.09.05, 13:23
      Gratulacje dla całej rodzinki!!!!!!!!!!!!!
    • biba23 Re: urodziłam Weronisię 29.09.05, 13:27
      Gratulujemy Rodzicom i żczymy wszystkiego co naj!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka