18.10.05, 22:08
Maksio ulewa papu od urodzenia. Pediatra twierdziła, że to normalne i że sie
z tego wyrasta, położna - tak samo. Jednak nie dawało mi to spokoju, tym
bardziej, że ostatnio doszły kolki i mały już całkiem doprowadzał mnie do
deprechy sad
Wczoraj miarka się przebrała - pojechaliśmy z małym do lekarza na "pomoc
doraźną" i przedstawiliśmy wszystko co i jak - ile i kiedy ulewa, jak sie
wtedy zachowuje itp. lekarka nie chciała dać skierowania na żadne badania -
dopiero jak pokłamałam że ulał raz na brązowo a w kupie są nitki śluzu - dała
skierowanie do szpitala na badania. No to od razu pojechaliśmy na izbę
przyjęć - ok 18.00 - o 19.00 wykonano pierwsze badanie usg a potem...
czekaliśmy dłuuuugo długo do 21.30 aż przyjdzie lekarz chirurg i obejrzy
małego i zdecyduje codalej...
Ok. 23.00 wróciliśmy do domu - padając na twarz a tu jeszcze kąpiel,
karmienie, usypianie - bo tylko my spaliśmy na stojąco - Maksio
niekoniecznie..
Lekarz zdecydował że mamy dziś przyjść na cd. badań na 8 rano - więc
nakarmiłam Maksia o 6.30 - ubrałam wpakowałam w taxi i siup do szpitala a
tam.. okazało się że mamy być przyjęci na oddział!! Troche mnie to zszokowało
no ale.. ok, Maksiowi wpakowali w rączkę wielki wenflon, pobrali krew z
paluszka i zbadali mu brzuszek paluchami sad - ja uryczana, mały też - chociaż
widać było że jest dzielny, płakał jak już bardzo bolało. Tym bardzij ja
ryczałam.
POtem... czekamy na lekarza.... przyszedł o... 11.30!! I do tej pory nie
wolno mi było nakarmić małego sad - poszłam do ordynatora zapytać czy sie mały
nie odwodni - to zalecił kroplówke, ale karmić nie wolno sad.
PIerwsze USG o 12.00 - robione 2x - przez 2 lekarzy. Jednak że brzuszek
pusty - do powtórki po jedzonku - kamień z serca mi spadł - biegiem małego
nakarmiłam i siup - znów USG - zimny żel, niewygodna pozycja sad
POtem... 2 godziny drzemki i kolejne badanie - RTG z kontrastem - mały musiał
wypić taką wstrętna papke sad, i... po badaniu do 17.00 bez jedzenia sad
lekarz przyszedł o 17.00 - zabrałam małego na rządanie - wiedząc już że to
nie wada którą trzeba operować.
Możecie uznać że jestem nieodpowiedzialną matka, ale... wqrza mnie podejście
w szpitalu dziecięcym do najmniejszych dzieci. Wszystko rozwleczone, lekarze
chodzą po korytarzu z kawką, pielęgniarki - żeby dzieci nie krzyczały - walą
w nie glukoze - w butelce i w kroplówce. Brak informacji i opryskliwość w
chwili gdy chcę się czegoś dowiedzieć. Finał taki: Razem w domu - mały
szczęśliwy i najedzony a ja z zapaleniem lewej piersi sad - ale też szczęśliwa.
Czy tak musi być? Czy szpitale nie mogą być bardziej ludzkie?? czynie da się
tego wszystkiego skrócić?? Mieliśmy zostać na jakieś inne badania - lekarz
nie potrafił mi dziś powiedzieć na jakie... no "na jakieś"... narazie
obserwacja - (hmmm obserwacja.... lekarz u dziecka był 1 raz - na obchodzie a
pielęgniarka przy zmianie kroplówki - chyba 3 razy - ładna mi obserwacja -
nawet jak mały wrzeszczał nikt sie nie pofatygował). Ja stanowczo
protestuję!! Mówię NIE takiej opiece!!
Obserwuj wątek
    • kasikk Re: SZPITAL 18.10.05, 22:52
      i na to idą nasze ciężko zarobione pieniądze
      noż kurcze, jak czytam cos takiego, to mam ochotę nastrzelać tych ludzi
      wrrr...
      kika, łącze się w bólu
      i życze jak najszybszego powrotu do zdrowia dla Was obojga
      • maggie2229 Re: SZPITAL 19.10.05, 08:29
        najważniejsze ze juz jesteście razem w domku i Ty bardziej uspokojona - a co do
        szpitali-no cóż...szkoda gadać,same wiemy jak to było na poporodowych
        oddziałach sad
        czy mamy sznasę w Polsce na rzetelną opiekę...chyba tak, ale musi zmienic się
        system...
        ja nadal chcę w to wierzyć...ale modlę się abym nie musiała z maleńką w ogóle
        odwiedzac szpitala i lekarzy wszelkich specjalizacji
        Weronisiu moja-słyszysz? Mamusia tak chce abys jak najdalej była od tego
        wszystkiego-rosnij zdrowo i miej jak najmniej ze służbą zdrowia do
        czynienia,czego życze i innym mamusiom i ich pociechom
    • aniapatryk Re: SZPITAL 19.10.05, 09:30
      współczuje bardzo ci Kika tych przejsc, ale niestety wcale nie mnie dziwi co sie
      dzieje w szpitalu dziecęcym.U nas dokładnie jest tak samo, znam z opowiadan
      kolezanki, poprostu masakra, a mały pacjent jest poprostu olewany.Modle sie o to
      aby nigdy nie musiala odwiedzac tego miejsca.
      Dobrze zrobilas jednak ze pojechalas,,pryznajmniej masz badania i upewnilas sie
      ze to nie refluks.
      Zycze zdrowka wam
      • kika_kika Re: SZPITAL 19.10.05, 10:44
        Dzięki smile
        ale ja teraz chylę czoła mojej szwagierce która z córeczka praktyczie 3 lata
        jeździła do wawy do centrum zdrowia dziecka (chociaz moze tam jest inaczej>??)
        dla mnie horrorem było patrzenie na głodnego synka który nie rozumie dlaczego
        nie moze dostac cycusia mamusi sad. z cycków to mi sie lało strumieniami sad
        Mąż jak wrócił do domu - po tym jak nas odwiózł do szp[itala - jak spojrzał w
        puste łóżeczko - to jak jest wielkim i twardym chłopem - to rozbeczał sie jak
        dziecko za maksiem sad
        na dodatek wczoraj ktos zostawił w szpitalu malutkigo chłopczyka - mniejszego
        od maksa... przeszło mi przez mysl zeby go zabrac.... potem jakos wspomniałam o
        tym mężowi i... on tez tak pomyslał wink hehe - dzieci mi chłopa rozmiękczająsmile)
        • kasikk Re: SZPITAL 19.10.05, 10:50
          oj, rozmiekczają big_grinD
          mój tez rozklejony i zwariował na punkcie malutkiej
          tylko by przytulał, nosił i całował
          • anx Re: SZPITAL 19.10.05, 13:37
            Nóż się w kieszenie otwiera jak się czyta o polskiej służbie zdrowia sad(((
            Czy to się kiedykolwiek poprawi???
            Dużo zdrowia dla Maksia <usciski>

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka