mama_wojtusia2 brak czasu :( 02.02.06, 09:05 Jestem znowu okropnie zalatana. Dzisiaj nigdzie się nie wybieram, Wojtek wykopany do przedszkola, więc mam nadzieję odsapnąć. Z Ali rośnie taki pocieszek, że słów brakuje Dzidzi ostatnimi czasy postanowiła się puszczać stołu jak przy nim stoi. Niestety dzidzini nie zauważyła do tej pory, że ona sama stać nie umie. Za każdym razem zalicza glebę. Ciekawe kiedy zacznie kojarzyć fakty A wczoraj wydarzyła się rzecz straszna. Nic się nie stało, ale mogło i to dużo.. Wojtek zaanektował do swojego pokoju lampkę biurową. Poszedł spać, włączył sobie lampkę i przykrył ją szlafroczkiem. Po iluś tam minutach wchodzę do pokoju a tam śmierdzi. Jak zobaczyłam co się stało to aż mnie zatkało. Szlafrok się stopił w miejscu gdzie przylegał do lampki... A tyle razy chciałam mu powidzieć, żeby czasem nigdy niczym nie przykrywał lampki. Tylko zawsze jakoś czasu nie było. A tak na marginesie: szukam ekipy budowlanej z okolicy Kielc. Możecie coś polecić? Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kubusia5 Re: brak czasu :( 02.02.06, 09:15 szukasz ekipy-czy to znaczy że już znalazłaś dom? Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wojtusia2 Re: brak czasu :( 02.02.06, 09:20 To znaczy, że budujemy. jakby nie policzyć to w naszym przypadku budowa domu wyjdzie korzystniej niż kupowanie starego, którego i tak trzeba remontować. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kubusia5 Re: brak czasu :( 02.02.06, 09:25 zgadzam się z Tobą-mam znajomych którzy mają przepiękny stary dom z początku 20 wieku "z duszą" ale od kiedy ich znam, ciągle ten dom remontują. Z kwot, które w niego włożyli, pewnie uzbierałoby się na dwa mniejsze ale nowe... Odpowiedz Link Zgłoś
monikadk Re: brak czasu :( 02.02.06, 10:30 A u nas zato znowu nadmiar ... czego nienawidzę. Nie potrafię się wtedy zorganizować.Szkoda że nie jestem już w Warszawie to bym ci polatała za czymś i przy okazji pozaałatwiała i swoje. Grzesiek, jak wczoraj budził sie parę razy, tak dzisiaj zkolei cisza i spał az do 8.20 ... a tej nocy wkońcu sobie przygotowałam mleko w termosie! monika Odpowiedz Link Zgłoś
xsenna Re: brak czasu :( 02.02.06, 10:51 Moj tez jakos dzis spal od 21.30 do 5.00 i potem do 8.00.Jak chca to potrafia.A ja juz za tydzien sie wyprowadzam i nie bedzie mnie przez jakis czas.Dobrze ze siora ma internet to czasem zagladne. Odpowiedz Link Zgłoś
luxfera1 infekcje roznoszone 02.02.06, 14:41 droga internetową? mysle ze bez wyparzenia,wygotowania,zalania domestosem na 24 h się nie obejdzie.Internet musi zostać zdezynfekowany!! Wczoraj sie naczytałam o chorobach dzieci a dzisiaj mój MisRemis chorutki. Kaszelek,katarek i temperaturka. Jedziemy za godzinke do dochtora,mam nadzieje że to tylko infekcja wirusowa. Matea robiłas badania małemu? Ksenia,to wielka radość kiedy dziecko pokazuje nowa umiejętność.Dla mnie nawet kiedy widze to po raz 4 /hehe/ to jak objawienie Mamo_wojtusia podziwiam za odwagę w celu zbudowania domowego gniazda.Mnie sie zdarzyło raz przerabiać pietro pod lokal i mimo ze potrzebujemy wiekszego domu ten temat mnie przerasta.Natomiast remontowanie starego jak najbardziej tylko nie co narazie bo na tą chałupę o której kiedys pisałam podniesli cene o 100/!!/procent.Swintuszki A teraz ide obejrzec nowe fotki Sandry /tylko sie juz pewnie dopisac nie zdażę/ Buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube o wszystkim.. 02.02.06, 15:40 mamo wojtusia...ja mam rodzinkę pod Kilecami, ale żeby oni się znali na budowani...hmmmmmmm. Wątpię. Nie powiem mają swój domek, ale budowany w latach kiedy to jeszcze wszyscy mogli sie na tym fachu znać...hehe. W każdym razie ja również podziwiam za odwage i trzymam kciuki co by wszystko poszło dobrze. To z miasta stołecznego chcecie sie wyprowadzać??? Asia dziś chyba "zarażona" internetowo, jakoś spała lepiej. Tylko dwa razy jadła, a to juz sukces po ostanich wybrykach. W dzień też jakoś ładnie śpi, wiec pewnie cisza przed burzą... Dziś też byłam w przychodni, zrobiłam badania moczu Asi, co by wykluczyć infekcję dróg moczowych związaną ewentualnie z tym jej łażeniem nocnym. Ma pojedyncze leukocyty, ale żadnych bakterii i białka. Dajemy witaminkę c, w poniedziałek powtórzymy badania i zobaczymy, najwyżej podamy urosept w poniedziałek jakby sie pogorszyło. Asia też coraz troszke to coś nowego robi, teraz chyba nastał takie wiek naszych marecepaniątek...ale to tak cieszy. Każda najdrobniejsza rzecz nowa... A my na etapie przygotowywania urodzin Kubusia. Miało być w domku, ale syn nie chciał. Marezna - zdjecia pierwsza klasa... Czy dobrze rozpoznaję mała Sandrę w ciuszkach Wójcika, macie tam sklepy z tymi ciuszkami czy dostała z Polski?? Pozdrowionka Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
marzena691 Re: o wszystkim.. 02.02.06, 18:44 Czesc dziewczynki! uff dopiero dopadlam do kompa. Luxfera - dzieki za przepis na odkazenie netu, chyba zastosuje, bo cos moja pociecha zmienia swoje obyczaje - wyobrazcie sobie, ze po zjedzeniu 150ml kaszki o 19 wieczorem obudzila sie dzis dopiero o 8 rano. No w szoku jestem! Mam nadzieje jednak, ze to dobry znak, a nie zapowiedz jakiegos chorobska Edytko, ciuszki rzeczywiscie sa Wojcika, bo nabylam jak bylismy w Polsce. Ale bystre oko! Mnie tez ciesza wszystkie postepy mojego dzieciaczka, ale musze przyznac, ze odkrywam w Sandrze cechy zodiakalnego baranka tzn. to maly uparciuszek, ktory zawsze musi postawic na swoim Nic na prosbe nie chce powtorzyc, ale np. jak ktos na ulicy robi jej pa,pa to odmachuje mu reka... Albo doskonale zna miejsca, do ktorych zblizac sie nie wolno, wiec tylko sie oglada czy nie patrze, no i jak pada haslo "nie wolno" to dostaje jeszcze wiekszego przyspieszenia robiac tzw. "mopsika" czyli zmarszczony nos i krotkie sapniecia. Sama tez rozpoczyna gre w a-ku-ku, chowa sie i po chwili wystawia lepek z zadowoleniem. W co wasze dzieciaczki lubia bawic sie najbardziej? Sandra ostatnio uwielbia turlanie sie ze mna na ziemi lub na lozku, wdrapuje sie na mnie, przytula i ma wielka radoche z tego (mama tez)) Milego wieczoru dla wszystkich! Odpowiedz Link Zgłoś
matea4 Re: o wszystkim.. 02.02.06, 19:16 Odczyn ma kwaśny. A jakie miał wyniki moczu? Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube Re: o wszystkim.. 02.02.06, 20:19 napisąłam na priv matea... Marzenka...znam wójcika, lubie ciuszki tej Pani. Nie daleko nas robi te cuda, dlatego czesto odwiedzamy (szczególnie na wyprzedażach, dość głośno o jej ekspansii na zachód, ma sklepy nawet w stanch dlatego pomyślałam że i w PAryżu. A jak ta twoja kolejna rozmowa??? Dołączysz do pracujących mam... Odpowiedz Link Zgłoś
annka12 Re: o wszystkim.. 02.02.06, 22:38 Witam dziewczyny po przerwie Ja od powrotu z Zakopanego zakrecona i na nic nie mam czasu zajeta wysylaniem emaili do agencji nieruchomosci tez podziwiam mame wojtusia za plany budowy domu My rozwazalismy 2 domy z tych co widzielismy ale jeden byl do kompletnego remontu a ze w polowie z drewna i to drewno w takim sobie stanie to ja w ogole sie wystraszylam Jakos zle sobie radze z ekipami remontowymi zwlaszcza jak trafia sie te trunkowe No i teraz negocjuje cene drugiego domu ale brakuje nam ok 40000 zl do porozumienia( No nie wiem ale jakos kiepsko szuka mi sie domu i chcialabym miec to juz za soba. Moja mal straszna smieszka i jak inne dziewczyny zauwazyly tez zrobila sie przylepka i lubi "tulimy") No a druga strona medalu nie za bardzo moge zniknac jej z widoku bo placze jak mnie nie widzi. Chyba pierwsza osoba w moim zyciu tak ode mnie uzalezniona mam nadzieje ze wszystkie chorutki dchodza juz do siebie albo nastapi to wkrotce Nas katar meczyl cale 2 tygodnie ale teraz ulga nareszcie. Ide poszukac jakis nowych zdjec do wklejenia Pozdrawiam mamy i maluszki Odpowiedz Link Zgłoś
edi77 Re: o wszystkim.. 03.02.06, 12:52 Nie martw sie matea, najwazniejsze ze Twoj Mati bierze juz antybiotyk. My tez przechodzilismy przez ZUM, tyle, ze moj byl strasznie marudny i ciagle chcial na raczki i dosyc dlugo trwalo zanim znalezlismy przyczyne i tez dostal Zinnat. Dzisiaj odbieram wyniki z posiewu, bo teraz co miesiac musimy robic posiew kontrolnie. Zobaczysz wszystko bedzie dobrze. A tak w ogole ta Matus jest strasznie teraz wesoly, rozrabia na calego i wreszcie zajmuje sie sam soba. Chyba przygotowuje sie do stawiania pierwszych krokow, bo puszcza sie i chwilke stoi sam, czasami robi przy tym brawo brawo. Umie mowic "da" co oznacza "daj", a jak nie chce mu czegos dac to udaje, ze placze (tak go nauczyla babcia)robi to tak fajnie,ze boki mozna zrywac i w ogole mam wrazenie, ze on wszystko rozumie tylko nie umie powiedziec. Moglabym cala litanie stworzyc co on umie juz robic, ale kto by to czytal? Pozdrawiam i zycze duzo zdrowka wszystkim Marcepaniatkom. Odpowiedz Link Zgłoś
marzena691 Re: o wszystkim.. 03.02.06, 17:43 oj Matea, trzymaj sie kochana. Najwazniejsze, ze jestescie w trakcie leczenia, zatem moze byc juz tylko lepiej. Moja Sandra tez jakas nieswoja - chce, by ja wziac na rece, biore ja, a ona juz chce na ziemie, jakby sobie miejsca nie mogla znalezc. Temperatury nie ma i wyczulam, ze gorne zeby sie przebijaja, wiec to pewnie przez to taka marudna... Edytko, z mojej rozmowy o prace jestem zadowolona. Facet byl bardzo sympatyczny. Gdzies moze za 2-3 tygodnie bede miala rozmowe z prezesem firmy, ktora poszukuje pracownika, ale wczesniej musze doslac kopie moich dyplomow, swiadectw pracy i umow, a wszystko mam niestety w Polsce, wiec musze szybka to sciagnac. Z drugiej strony, jesli tym razem to wypali to tez mamialabym dylemat, bo praca moja wymagalaby ciaglych podrozy i to dosc odleglych (Lyon- Paryz-Londyn), wiec moj Drusiaczek niewatpliwie bylby pokrzywdzony... No i widzisz jak to w zyciu - ciagle dylematy(( A propos Wojcika, to nie jeszcze ich nie ma w Paryzu, a szkoda, bo ciuszki sa fajne. Zdrowka wszystkim zycze i spokojnego weekenu. Ja pewnie tradycyjnie nie bede sie udzielac w ciagu najblizszych 2 dni. Buziaki! Odpowiedz Link Zgłoś
iwonaw.1970 Re: o wszystkim.. 03.02.06, 21:36 matea, wiem jak bardzo jestes przstraszona. Najważniejsze, że Mati jest pod kontrolą lekarzy, musisz byc więc dobrej myśli. Wszystko będzie dobrze. Moja Mała nie chce pić sztucznego mleka. Od miesiąca toczę z nią bój.Wypije parę łyków i odwraca głowę. Nie ma na sposobu na tego upartego baranka. Może Wy macie jakies pomysły. Błagam. Podpowiedzcie. Widzę, że niektóre z was szukaja pracy albo wracają. Ja właśnie przedłuzyłam sobie urlop i wracam 1 września. Od poniedziału odhudzam się. Luxfera, błagam pomóż mi. Kończę. Mąż mnie pogania. Dobranoc. Odpowiedz Link Zgłoś
xsenna Re: o wszystkim.. 04.02.06, 09:09 ja tez znowu zaczelam sie odchudzac dieta MZ wszystkiego o polowe mniej i po 17 nic,ale za to sniadanko obfite i ogolnie jesz na co masz ochote tylko mniej. Odpowiedz Link Zgłoś
magda9945 Re: o wszystkim.. 04.02.06, 12:24 Iwona,my z mlekiem też mamy problemy.Syn też nie chciała pić mleka w tym wieku.Jedynym moim sposobem,aby dostała mała mleczko jet dawanie przez sen.(o 22 i rano mam budzik nastawiony na6)Pewnie po roku zrezygnuje całkiem,ale będziemy próbować póżniej zwykłe kartonikowe. Odpowiedz Link Zgłoś
matea4 Re: infekcje roznoszone 02.02.06, 18:18 Dziewczyny wyniki strasze. Leukocyty w polu widzenia 20-30. Rozpoznanie ropne zapalenie nerek.Jestem w totalnej rozsypce. Młody cały czas uśmiechnięty apetyt jak zawsze, Temperatura około 38 Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube Re: infekcje roznoszone 02.02.06, 18:21 leokocyty....kurczę a co z białkiem????? Dostał antybiotyk???? Odpowiedz Link Zgłoś
matea4 Re: infekcje roznoszone 02.02.06, 18:32 Białko - ślad. Dostał Zinat 3 mil co 12 godzin. Jeśli się jego stan choć trochę pogorszy to czeka mnie szpital. Boze mam nadzieję że nic mu sie nie stanie iwyjdzie z tego szybko. Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube Re: infekcje roznoszone 02.02.06, 18:37 eeeeeeeeeeeeeeeeee. Leukocyty to znak że jest stan zapalny, jeżeli dostał zawiesinę to nie jest tak źle. Z Kubą przechodziłam coś takiego kilka razy, raz zamiast podać antybiotyk dostał furaginę i zeszlo wszystko. Nie daj sie zastraszyć, w żadnym wypadku nie można tego bagatelizować, ale nie daj sie. Zastrzyki powinien dostać, szybciej działają. Ja podawałabym jeszcze witaminę c na zakwaszenie moczu. Jaki miał odczyn? Dużo do picia. Odpowiedz Link Zgłoś
luxfera1 Re: infekcje roznoszone 02.02.06, 19:53 nie martw sie matea takie rzeczy sie leczy!! skoro Mati jest w dobrym nastroju,znak że to nie dokucza mu tak bardzo. Pamietaj dziecko wyczuwa matki panike i gorzej znosi leczenie!! Panika a sio!! Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube no cześć... 03.02.06, 11:24 Gdzie wszystkich wywaiało, taka cisza??? U nas dziś znowu zimno się zrobiło, więc ze spacerku nici. JUż bym chciała wiosnę, ehhhhhhhh. Odpowiedz Link Zgłoś
luxfera1 Re: no cześć... 03.02.06, 12:08 u nas tez ze spacerku nici bo malutki rozchorzał na dobre. Nie spalismy dobrze tej nocy,musze podawac leki na goraczke co 4 godziny. Dławi sie katarem,bidulek. Jeśli sie tylko obejdzie bez antybiotyku to i tak nie bedę bardzo psioczyć na choróbsko bo trudno żeby wcale nie chorował.Najgorsze jest to ze za tydzień jedziemy w góry a nie chciałabym go załatwić znowu na cacy. Odpowiedz Link Zgłoś
hannamay Re:i u nas infekcja ucha .. 03.02.06, 23:56 kurcze w ostatnich 3 tyg Ola miala juz dwie infekcje ucha. Niby wszystko w porzadku, pojawia sie tylko lekki kararek ale pieknie sie bawi, a tu nagle placz ze az fioletowa sie robi. tak bylo dwa dni temu - na 3 godz przed zrobilam pare zdjec 9(miala katar, jednak pieknie i spokojnie sie bawila, pomagala mi przy praniu zdjecia zamiescilam na zobaczcie) po jakims czasie krzyk, placz. Ja sama w domu, laduje krzyczace moje dzieciatko do samochodu, pedze do lekarza bo myslalam ze ja cos dlawi az oddechu nei mogla chwycic a tutaj .. znowu ucho. Oj wspolczuje wszystim mamom chorujacych dzieci, jakie to wielkie blogoslawienstwo miec zdrowe radosne dziecko. mamy koniecznie czyscie dzieciom noski kropelkami z sola morska. nawilzajcie powietrze w nocy zeby nic nie utkwilo w nosku bo od tego niestety zaczynaja sie te noskowe problemy. ja jedynie mam nadzieje, ze wyleczymy i nie bedzie sie infekcja nawracac. poczytajcie soebie o tym tutaj: www.drgreene.org/body.cfm?id=21&action=detail&ref=1767 Odpowiedz Link Zgłoś
xsenna Re:i u nas infekcja ucha .. 04.02.06, 09:07 Nie chce ciebie straszyc Haniu,ale ucho zalecza sie do 6 tyg,tak nam powiedzial lekarz.Bardzo ci wspolczuje,Lui jeszcze w sumie mial raz ale bylo oki,ale emma w ciagu 6 tyg 3 razy,pamietam to dobrze,bardzo majaczyla,no i przy uchu jest goraczka duza to ja wybijalo.Leczcie sie caluski. Odpowiedz Link Zgłoś
xsenna Re:i u nas infekcja ucha .. 04.02.06, 09:16 Tak sobie dopiero teraz przeczytalam ten link,i faktycznie Emma jak dostala antybiotyk to odrazu jej wrocilo i byla na niego uodporniona.Ostatnim razem przetrzymalam ja i dostawala tylko paracetamoli od tamtego czasu mam spokoj,z infekcjami ucha. Odpowiedz Link Zgłoś
luxfera1 o wszystkim 04.02.06, 11:39 Matea co z małym,nie odzywasz sie...martwimy sie. Hannamay...widzisz moje dzieci nigdy nie chorowały na ucho,rzadko maja problemy brzuszne.Ukochały sobie za to ropne anginy i infekcje typu duszności czy zapalenie krtani a jakze z dusznosciami i nocnym biegiem na pogotowie.Pisze to dlatego że dzieci chyba miewaja tendencje do pewnych chorób,maja swoje słabe punkty,na które trzeba zwracać szczególna uwagę.Z pewnych chorób po prostu wyrosną. Mój lekarz mówi żeby sie nie przejmować bardzo chorobami małych dzieci bo kazda taka choroba działa jak szczepionka,nie mówie oczywiscie o sytuacjach skrajnych. Bardzo wspołczuje Twojej Olusi bo wiem że ból ucha jest ogromny i bardzo przykry i życze żeby na drugim razie sie skonczyło. Swietnie na infekcje ucha działa okład z cebuli,tylko nie wiem jak sie to ma do niemowląt,wszak nasze to jeszcze niemowlaczki Iwonka ja Tobie bardzo chetnie pomogę w odchudzaniu i juz mam świetny na to sposób.Mam w piwnicy ustronne bardzo milutkie miejsce na worku z ziemniakami. mogę Ci tam zafundowac darmowy turnusik.Suchary i świeza woda zapewnione. O odchudzanie na serio to sie mnie nawet nie pytaj bo weszłam w faze obżarstwa /przesilenie zimowe czy co/ i po prostu puchne w oczach. Bede sie wyzalać na puchatkach coby tu nie zasmiecać. i jeszcze pare słów o chorobie mojego Pytlaczka. nocka koszmarna,prawie nie spaliśmy.Katar i kaszel ogromny ale troche dłuzsze przerwy w goraczce. Walczę ze soba i nie wiem czy podac antybiotyk czy poczekać. Z jednej strony wydzieliny wiecej ale gorączki mniej. co zrobic? Acha waży 8700......szczypiorek jeden Odpowiedz Link Zgłoś
anfi74 Re: o wszystkim i o nas 04.02.06, 21:53 Dużo zdrowia życzymy chorującym, zwłaszcza Matiemu, trzymam kciuki, żeby obeszło się bez szpitala, wszak normę to my już wyrobiliśmy. Wojtuś, nie rób więcej takich numerów! Bartuś powoli dochodzi do siebie, przy czym każda zmiana głosu, czy kaszlu wywołuje u mnie stan przedzawałowy . Wczoraj przyplątał się katar, chyba od ząbków, bo w domu ciężko się przeziębić. Znacie jeszcze jakieś dziecko, co ma ubaw po pachy ze spryskiwania noska, wcześniej tak reagował na gruszkę, ale juz nie używamy jej, bo katar sam wypływa tym razem. Dzisiaj siedzielismy we trójkę (ja i dzieci) i najpierw dmuchaliśmy nosy (ja i Natusia ) potem spryskiwaliśmy kolejno... tata został pominięty w tej konkurencji, bo jedyny nie jest "smarkaczem". Pobyt w szpitalu odsłonił pewien szczegół; wspominałam, że Bartus był bardzo marudny i dużo krzyczał. Otóż najbardziej podczas usypiania. Teraz już wiem, że on nie potrafi zasnąć ze mną, nawet przy piersi! Przy piersi zasypia tylko w nocy, kiedy budzi się na krótko. Dzisiaj poddałam się, umówiłam się z babcią, że to ona będzie go usypiała, jej obecnie zajmuje to średnio 5 min. Ja po godzinie prosiłam o posiłki. A uwierzcie, że robiłam wszystko, to co babcia + cycuś w promocji. Aha i Niuniu śpi w łóżeczku... dzaidziu zamontował tam kółka, co by była namiastka bujania/wożenia. Luxfera, często u Was wraca ta krtań i duszności? Czy to wirusowe sprawy, czy alergiczne? Pracy mam full, chwilowo zaliczam cały etat, pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
agaluba problem do dyskusji 04.02.06, 23:20 DROGIE MAMY, poniżej zamieszczam treść listu, jaki wysłałam do wysokich obcasów dziś, w związku z pewnym niżej opisanym incydentem. Uwaga długi post... ale tak się wściekłam, że aż napisałam. Jak wiecie, jestem aktywną mamą i z Krzysiem włóczę się wszędzie, a krzyś niemal od urodzenia jest przyzwyczajony do bywania w różnych miejscach.. no i był z nami dzis, o 19... w domu z powrotem przed 21.00 - dziecko szczęśliwe - dodam, gdzyby ktos mi zarzucał, że to, że krzyś z nami wszedzie jeździ odbywa się dla niego ze szkodą. Zasypia cudnie (no poza tymi momentami, w których ząbkuje, ale wtedy jego starzy się nie włóczą)..apetyt ma porażający, jest wesoły i wszędzie zagląda (apropos zaglądania w tym niemiłym miejscu, w którym dziś był nie znalazł żadnej otwartej torebki oprócz mojej - w ułamku sekundy pozbawił mnie portfela.. - pewnie chciał się sam udać do baru.. wstrząśnięty jakością obsługi, planował zalac robaka..) no ale... (a tak w ogóle to mam strasznie mało czasu i łączę się w bólu ze wszystkimi zaganianymi mamami - kiedy ja choc chwilę odpocznę?? na emeryturze?? i całuje w noski wszystkie chorutkie maluchy - proszę zdrowieć!!) Szanowna Redakcjo, w marcu ubiegłego roku urodziłam synka, "po ludzku", bo w prywatnej klinice. I choć uważam, że Wasza akcja jest bardzo potrzebna, to chciałabym zwrócić Waszą uwagę na to, co dzieję się w naszym prorodzinnie nastawionym kraju po urodzeniu dziecka. Nie ukrywam, że do napisania tego e-maila skłoniło mnie bardzo niemiłe wydarzenie, którego doświadczyłam dziś w warszawskim klubie Paparazzi. Dziś wieczorem - ok. godziny 19.00 postanowiliśmy z mężem spotkać się ze znajomymi, którzy umówili się właśnie w tym klubie. Nie mamy z kim zostawić małego synka, zdecydowaliśmy się zabrać go ze sobą i wpaść do klubu na godzinę. Nie jest to dla nas wyjątek, ani dla dziecka sytuacja wyjątkowa - prowadzimy bardzo aktywny tryb życia. Urodzenie dziecka nie było dla nas powodem do zamknięcia się w domu. Małego zabieramy ze sobą bardzo często, oczywiście nasze wizyty w klubach czy knajpkach są wtedy bardzo krótkie - tak też miało być tym razem. Znajomi zarezerwowali stolik w miejscu mniej zadymionym, sami nie palili. Kilka minut po naszym wejściu i przyjęciu zamówienia (z nieukrywaną łaską i niechęcią ze strony kelnerki) podeszła do nas Pani Menadżer i poinformowała, że nie mamy prawa przebywać w lokalu z małym dzieckiem, „bo to lokal od 21 lat, poza tym tu jest nadymione i dziecko po prostu przeszkadza.. w polityce lokalu”. Potem kelnerka odmówiła już przyjmowania od nas zamówień. Rozumiem Panią Menadżer, to klub nocny - jak powiedziała, ale wystarczyło trochę elastyczniej podejść do sprawy, przecież wiadomo, że nie przyszliśmy tam bawić się całą noc, a po prostu na chwile (pół godziny!!) zobaczyć znajomych. Nikomu mały nie przeszkadzał, był radosny i uśmiechnięty, nie krzyczał i nie płakał. Przyznam, że poczułam się głęboko dotknięta uwagami tej Pani o tym, co powinnam, a czego nie powinnam robić z dzieckiem. Na drzwiach lokalu nie ma adnotacji, że nie wolno wchodzić z dziećmi. Czy mogą wchodzić kobiety w ciąży? A niepełnosprawni? Sytuacja przykra, jest niestety tylko przykładem powszechnego zjawiska. To już nie pierwszy raz odmówiono nam czegoś, bądź patrzono na nas krzywo tylko dlatego, że nie chcemy zamykać się na świat z powodu malucha. Dwa miesiące po urodzeniu synka byliśmy z nim na wystawie w Zamku Królewskim. Zwiedzający za moimi plecami komentowali głośno: "po co ona targa to maleństwo?" Otóż targam to maleństwo, bo w żadnym podręczniku wychowania dzieci i w opiniach wielu pediatrów nie znajduję uzasadnienia teorii, że po urodzeniu dziecka należy zmienić zupełnie dotychczasowy tryb życia, że z małym dzieckiem nie wolno wychodzić na wystawy, do knajpek, że młodzi rodzice nie mogą robić tego, co robili przed pojawieniem się dziecka na świecie. Dlaczego w Europie Zachodniej, w Skandynawii, rodzice z maluchami są WSZĘDZIE mile widziani? Dlaczego tam mogą być przewijaki w knajpkach, na stacjach benzynowych i dlaczego tam nikogo nie dziwi, że młodzi ludzie z małym dzieckiem chcą tak samo jak inni uczestniczyć w życiu towarzyskim i społecznym? A tu - mamy z maluchami skazane są na dreptanie z wózkami po osiedlach i parkach, to jest nudne! Zajrzyjcie na fora internetowe - mamy żalą się, że tak naprawdę to większość rzeczy jest dla nich niedostępna.. do sklepu nie można, bo trudno wejść z wózkiem, do knajpki na kawę nie bardzo, bo śmierdzi, a spojrzenia ludzi linczują.. komunikacja miejska - wiadomo (tor przeszkód), jazda samochodem - trudna, bo kierowcom znaczek na szybie, informujący o tym, że maluch w aucie, nic nie mówi.. We wspaniałym, skądinąd, ogródku jordanowskim przy Al. Niepodległości w żadnej z 3 knajpek nie ma przewijaków! Okazuje się też, że nie powinno się z maluchem wyjeżdżać np. na wczasy nad morze, by nie słyszeć komentarzy, że takie dziecko to jest chyba za małe na plażę i na podróże. Oczywiście można poczekać w domu aż maluch podrośnie i nie będzie nikogo denerwował... Zdaje się becikowe, które ma być złotym środkiem obecnego rządu na wzrost dzietności w Polsce, nie rozwiąże tego problemu. Może warto więc zaproponować akcję: "Mieć dziecko po ludzku?" i spróbować przekonać Polaków, że młodzi rodzice mają prawo żyć aktywnie, uczestniczyć we wszystkim, jeśli oczywiście nie odbywa się to ze szkodą dla dzieci - w naszym przypadku na pewno nie.. że rodzice z maluchami to nie ufoludki, nie trzeba przyglądać się im jak niechcianym przybyszom z innej planety i modlić się w duchu, żeby ten ich bachor przypadkiem czegoś nie spsocił.. Znam wielu rodziców, którzy prowadzą podobny tryb życia do naszego.. wiem, że podzielają moją opinię. Mam nadzieję, że temat, który poruszyłam spotka się z Waszym zainteresowaniem. Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube Re: problem do dyskusji 05.02.06, 08:28 no agaluba miałaś wenę....ale myślę że to problem nie dla "normalnych" (czytaj bezdzieciowych) ludzi. My dosć dużo też jeździmy, nie zrażamy sie tym co gadają również nasi znajomi, często jesteśmy w Krakowie, i to nie tylko na rynku ale także w knajpkach. pOiwem ci sczerze że akurat tu nie spotkaliśmy się nigdy z czymś takim, zawsze wręcz jesteśmy mile widziani, dla nas przebudowywują na moment jaką knajkę, ludzie i obsługa jest bardziej otwarta. Raz tylko jak byliśmy w Sfinxie w Gdańsku, Panu kelnerowi nie chciało się latać na około naszego wózka, ale nie wyraził dezaprobaty, miał tylko skwaszoną minę. Fakt nigy nie chodzimy z dziećmi wieczorami do klubów nocnych, ale tu rzeczywiscie jakoś nie pasujemy z maluchami. Myślę że w zadymionym pomieszczeniu nie ma miejsca na nasze przynajmniej dzieci. Oczywiście możesz walczyć o swoje, to twoje prawo i powiem ci szczerze że podziwiam cie za to, ale to czasem w tym naszym chorym kraju czasem walka z wiatrakami. Pozdrawiam Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
olusia_a Re: BRAVO AGALUBA 05.02.06, 10:46 bardzo mi sie podoba twój list!!!!! Masz racje ze miec dziecko to nie znaczy siedziec w domu. Ja równiez z moja Niunia czesto jestem w miejscach publicznych i nie przeszkadza nam to - a opinie innych mam w nosie. Przykro mi tylko ze tak Was potraktowali w tym klubie. Klub nocny miejsce zadymione -ale czy u znajomych czy u dziadków itp tez sie nie pali??- czy wszyscy szanuja obecnosc małego dziecka??!! ten swiat jest dziwny... niby blizej europy a tu... ah.. pozdrawiam całuski w pietki i duzo zdrówka dla Maluszków i duzo sily dla Mam)) ____*____ALBO MY ICH ALBO ONI NAS_____*____ a Paulinka stawia pierwsze kroczki Odpowiedz Link Zgłoś
hannamay Re: BRAVO AGALUBA 05.02.06, 20:56 olusia_a - Niestety swiat nie jest idealny i nie wszyscy rozumieja ze obok dziecka pod zadnym warunkiem nie wolno palic. To tylko i wylacznie twoje zadanie jako mamy jest zadbac o to co najlepsze dla dziecka. a w takiem przypadku zabrac maluszka zadymiuonego miesjca i spedzic w bardziej przychylnej dziecku atmosferze. Odpowiedz Link Zgłoś
hannamay Re: problem do dyskusji 05.02.06, 20:26 agaluba - wyobraz sobie swiat gdzie tatusiowie zabieraja 6 letnich synkow do klubu nocnego na striptease, bo dzieciaczki sa spokojne, radosne i szczesliwe, gdzie mamy ida do koedukacyjnej sauny z 8 letnimi coreczkami bo przeciez nie powinny sie czuc skrepowane maciezynstwem itd .. nie zrozum mnei zle - mama z dzieckiem nie powinna sie czuc odizolowana od reszty spoleczenstwa w zaden sposob - jednak musi miec swiadomosc ze sa miejsca gdzie dziecko nei powinno sie znajdowac dla sowjego bezpieczenstwo ai dla swobody innych. Wyobraz sobie ze ktos w zatloczonym klubie przechodzi z goraca kawa, rozlewa i poparza ogromnei dziecko, wylanie wrzatku na doroslego czlowieka to juz bol a co dopiero na male dziecko .. wyobraz sobie ze wiele jest osob bezdzietnych, lub "dzietnych" ale majacych godzinke na relaks i pragnacych ten czas spedzic w miejscach wylacznie dla doroslych - czy maja do tego prawo? moim zdaniem tak! czy idac do kina wraz ze swoim mezem w wieczor walentynkowy chcesz slyszec krzyki i bieganine dzieciakow? moze chcesz, ja tam wolalabym sie przytulic do meza i spedzic wieczor w kinie w bardziej romantyczny sposob.. w kaliforni rozwiazuje sie ten problem w sposob bardzo zrozumialy - sa miejsca w ktorych mama z dzieckiem moze przebywac w sposob nieskrepowany, bezpieczny i relaksujacy, moze isc do kina na seans o poludniu z przygaszonymi swiatlami, z dzwiekiem troche przykreconym, moze isc na otwarcie wystawy, do silowni lub do gabinetu odnowy gdzie zostawiasz dziecko w "day care" - takie male przedszkole", nawet w kosciele mama bywa wyproszona do specjalnej sali dla matek z dziecmi z glosnikami i oszklona sciana jesli dziecko rozprasza innych. i dla nas to jest calkiem zrozumiale. ja respektuje potrzebe innych aby czuc sie spontanicznie i swobodnie. pomimo ze Ole zabieram w wiele ciekawych miejsc, sa miejsca gdzie nie zabralabym jej i ze wzgledu na innych i ze wzgledu na jej dobro i bezpieczenstwo. Nasza Ukochana Alexandra! Odpowiedz Link Zgłoś
agaluba Re: problem do dyskusji 05.02.06, 21:27 otóż to.. w kaliforni takie miejsca są, w warszawie raczej niewiele... a do klubu z 6 latkiem bym się nie wybrała.. i nie zrobiłabym niczego, co zaszkodziło by dziecku a dla innych było niestosowne. zwłaszcza, że miejsce o którym napisałam nie jest nocnym klubem, tylko knajpą... chodzi tu raczej o stosunek do młodych rodziców - przykład tylko ta knajpa, ale to zdarza sie w wielu innych miejscach.. a rząd trąbi o polityce prorodzinnej.. a nawet na głupia pocztę z wózkiem trudno wejść (bo albo schodki albo ciasno albo komus przeszkadza wózek - najcześciej starszym paniom w naktyciach głowy ze specyficznej i osławionej tutaj wełny)... chodzi o to, że nas - rodziców - traktuje się jak ufoludków...bo nawet w miejscach przeznaczonych dla dzieci np. nie ma przewijaków!!! a próba jazdy komunikacją miejską - mały koszmar - nikt nie pomoże, trzeba głośno się tego dopominac, a tłum gapiów się gapi jak młoda mama z trudem wnosi do autobusu wózek.. moja mama była świadkiem, jak kobieta wypadła z wózkiem z autobusu - bo sama go taszczyła.. ja wiem, że mój wczorajszy przykład u kilku mam wywołał co najmniej zdziwienie, ze zabraliśmy malucha do knajpy o takiej godzinie, zamiast siedzieć w domu i go kąpać i generalnie postępowac jak przykazano w książkach.. ale to przykład - my go zabraliśmy, bo wiedzieliśmy, że nic się nie stanie i pora na niego była ok i nie było zagrożenia oblaniem go kawą i wiedzieliśmy, że innym nie przeszkodzimy, bo jeśliby mały zachowywał się inaczej - to z pewnością natychmiast byśmy wyszli. ale ani muzyka nie była za głośna, ani nie było az tak napalone. a do kina w walentynki i w inne miejsca, o których wiemy, ze byłoby nie stosownie bądź dla niego źle - nie zabieramy krzysia. więc powtórze - chodzi o zasadę, o coś bardziej generalnego - o sprzeczność, między polityką prorodzinna a stosunkiem do rodzin...o to, że w tym kraju naprawdę młodzi rodzice sa mile widziani w swoich 4 ścianach.. a i ja swojego macierzyństwa nie traktuję jako misji specjalnej i dlatego nie chcę rezygnować z wielu rzeczy, które robiłam zanim krzyś się pojawił.. (zresztą zgodnie ze wskazówkami lekarza - bo lepsza mama zalatana i szczęśliwa niż sfrustrowana i ograniczona do kilku przestrzeni, zreszta krzyś od początku ze mną lata i jakoś mu to nie szkodzi - ale to sposób który ja wybrałam na życie i matkowanie, nie potępiam innych!!) no to tyle w ramach odpowiedzi.. Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube Re: problem do dyskusji 05.02.06, 22:02 kurcze wiecie co czytałam kilka razy to co anpisałaś wczoraj agaluba, miałam ochotę napisać to wszystko co napisąła hannamay, ale stchórzyłam. Napisała tylko w miarę bez osadzania ciebie i wogóle. Ale..........no własnie. Moim zdaniem masz rację agaluba, tylko ten twój akurat wczorajszy przykład nie był najlepszy. Ja odebrałam to twoje wyjście jak wyjście do klubu nocnego, i ja nie wzieła bym swoich dzieci pod żadnym pozorem w takie miejsce. Nie ze względów pani menadżer, czy kelnerek. Ja bym się źle czuła w takim miejscu z dzieckiem, a tym bardziej z niemowlakim. Ja często chodzę do knajpek i nigdy nie miałam takich problemów, ale nie wieczorem, nocą. Myslę że nie ma co wymagać żeby takie kluby przystosowywały sie do obecności dzieci, to chore. Nie zawsze też spotykam miejsca z przewijakami, i tego typu rzeczami, ale nie przeszkadza mi to przebrać w razie potrzeby dziecko. Obsługa pokaze miejsce ustronne, a ja to robię i tyle. I nie obwiniam nikogo że mi nie przygotował warunków. Popieram post hannamay, trzeba wiedzieć gdzie można iść a gdzie nie wypada, ale głównie z troski o dziecko i tyle. Olusia, nie wiem jak możesz tak mówić, ja nie pozwalam palić przy dziecku, a jeżeli ktoś jest moim gościem w domu to szanuje to co jest u nas, a jeżeli jestem gdzieć gdzie tego nie chcą uszanować to wychodzę. A to my jesteśmy matkami, i my musimy walczyć z innymi o dobro naszego dziecka i zdrowie przede wszystkim. Agaluba popieram twoje dążenia, ale we wszystkim trzeba mieć umiar....i ciekawa jestem jaki będzie odzew z gazety....informuj na bierząco Pozdrawiam Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
annka12 Re: problem do dyskusji 05.02.06, 22:52 No to prawda ze ludzie czesto traktuja nas jak osoby ograniczone terytorialnie nawet w miejscach tylko dla nas przeznaczonych. Ja opisze moj przyklad jak tydzien temu wracalam z Krakowa pociagiem do Szczecina.Nie dostalam sypialnego to po informacji ze jest pociag z Krakowa do Szczecina o 12 stwierdzilam ze moze byc skoro startuje w Krakowie kupilam pierwsza klase z przekonaniem ze beda miejsca.No i okazalo sie ze pani w kasie bredzila Pociag byl z Przemysla a ze koniec ferii i zawody sokow w Zakopanem to zapchany jak jasna cholera.Nic to zasuwam do jedynego wagonu 1 klasy Znalazlam 1 miejsce zwalilam bagaze i wyruszam w poszukiwaniu tzw przedzialu dla matki z dzieckiem No i znalazlam 5panow + 1 pani raczacy sie alkoholem i zadowoleni z siebie Napis probowali usunac no ale nie udalo sie bo nasmarowane markerem na szybie ze dla matki z dzieckiem No to ja ich prosze o miejsce mala awantura bo ja chce 2 miejsca ( w jedynce nie ma ulgi dla dzieci i musialam robic doplate w zwiazku z tym uzurpowalam sobie prawo do 2 miejsc) Problem na szczescie rozwiazal konduktor a cale towarzystwo wynioslo sie do warsu Ale wysluchalam licznych komentarzy ze z takim dzieckiem to sie siedzi w domu albo ze to za daleko itp Tak ze nie jest latwo niestety ale ja nie zrazam sie Do kina chodzimy, do restauracji tez na wystawy nawet bylismy w Tate Gallery Palic nie pozwalam jak napalone to nie wchodze i wogole to jakas lwica we mnie sie obudzila) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
agaluba Re: problem do dyskusji 06.02.06, 00:03 no i ja własnie o tym.. a tak jeszcze dla wyjaśnienia, to: - na drzwiach knajpy nie było informacji, że wstęp od 21 lat (pewnie pozbawiliby się połowy klienteli..)! - w miejscu, w którym siedzieliśmy nie było napalone, bo tam jeszcze oprócz nas i znajomych nie bylo dużo ludzi i nie było hałasu (gdyby było inaczej, od razu bym wyszła) - więc proszę mnie nie krytykować, bo co jak co ale krzysia, mimo naszego aktywnego i wszędobylskiego trybu życia bym nie naraziła, jak równiez innych nie naraziłabym na krzysia - gdyby zachodziło takie "niebezpieczeństwo". - a pani menadzer zamiast nas jawnie dyskryminować, powinna po prostu podejśc i poinformować, że za pare minut zrobi się głośniej i będzie nadymione - wówczas uprzejmie byśmy ja poinformowali, ze za te pare minut nas i małego dawno juz w lokalu nie będzie.. a tak stworzyła mało fajną sytuację, która mnie osobiście sprowokowała do zastanowienia się, jak to w ogóle w tym kraju jest... ze on taki prorodzinny, a tak w sumie negatywnie nastawiony do młodych mam i ojców - i jest jeszcze kilka aspektów tego: czy sądzicie, że becikowe coś zmieni? czy dłuższy urlop macierzyński coś da? czy to raczej po prostu zagrywki ekipy u władzy, w celu zyskania większego poparcia... a może lepiej by było stworzyc mamom szanse powrotu do pracy po urlopach... bo przeciez to becikowe i inne tego typu rozwiązania utrudnią nam, mamom, powrót do pracy - bo pracodawcy już sa niechętni młodym mamom, a będe ponosili jeszcze większe tego koszty.. dlaczego np. w Polsce nie ma takich miejsc, w których mamy mogłyby się spotykac, nie działają żadne grupy wsparcia dla kobiet? czy to tak trudno np. w szpitalu dac młodej mamie adresy innych mam z jej okolicy, które rodziły w podobnym terminie - nie byłoby nam raźniej?..(czy jak donosi mama z Paryża może chodzic do swietlicy i spotykac się z innymi mamami?) (co ja bym bez Was zrobiła tak swoją drogą... bo z maluchem w 4 ścianach czasem naprawdę robi się smutno..) czy zamiast becikowego i innych datków (które w niektórych sytuacjach sa bardzo potrzebne - to prawda!!) rząd nie powinien się lepiej zając wspieraniem przedsiębiorczości kobiet (mam i nie tylko)..bo kto będzie zarabiał na te datki.. a tak w ogóle to nasze dzieci będą sie musiały strasznie naharować na nasze emerytury i na emerytury wszystkich tych, którzy wybierają życie bez dzieci... przeciez panie singielki (i znowu to jest pewne uogólnienie, więc prosze na mnie nie krzyczeć) czesto wybierają taki tryb życia, bo boją się utracić pozycję zawodową, bo zapędziły sie w tym robieniu kariery.. a dzieci byłyby tylko przeszkoda.. czy to jest brane pod uwagę?? i z tego drobnego incydentu zrobił sie taki temat...no ale tak sobie wczoraj i dzisiaj o tym pomyślałam... że to wszystko jednak na glowie stoi - i nastawienie ludzi i brak miejsc dla nas i polityka..i schody tam, gdzie ich nie powinno byc i wysokie krawężniki??? i małe windy w przejściach dla pieszych - weź tu babo dźwigaj wózek...brak podjazdów.. przychodnie, w których dzieci chore mieszają sie z chorymi - wyliczać można bez końca... a z krzysiem dzis byliśmy w lokalu przyjaznym dla dzieci - super - oby wiecej takich... i chyba zaczynają wyłazić górne siekacze...więc kolejne dni próby przed nami - czyli zemsta niemowlaka część dwa. miłej nocy! Odpowiedz Link Zgłoś
agaluba Re: problem do dyskusji 06.02.06, 00:05 tzn zdrowe z chorymi....w przykładach.. Odpowiedz Link Zgłoś
hannamay Re: problem do dyskusji 06.02.06, 03:34 agaluba -- chetnei rozpisalabym sie na te i inne tematy, ale czasu brak. Jedno tylko chcialam wam powiedziec - wszystko zalezy od was - nikt za was nic nie zrobi i nei powinnyscie sie do tego przyzwyczajac. grupy wsparcia piszesz - nie jest poprawnym dawac obcym adresy innych osob tylko dlatego ze rodzily w tym samym terminie. za to warto samemu sie zorganizowac - dac np. ogloszenie do gazety i odpowiedza mamy zainteresowane wspolnym spotkaniem sie. Ja jestem w grupie mam ktorych dzieciaczki przyszly na swiat w 2005. www.lasmadres.org/ dziala to wszystko wten sposob ze grupa mam spotyka sie pare razy w tyg z dzieciaczkami na spacerach, w knajpkach, w kinie raz w tyg w domu ( co tydz inna mama zaprasza) znamy sie i lubimy bardzo. same sie zorganizowalysmy idac za przykladem las madres i jest super i fajnie i mozemy sie nawzajem wspierac i zalic na mezow i ponazekac na los mamy ja wyjezdzajac z Polski nauczylam sie ze nei mam co na innych liczyc ze cos mi zorganizuja, cos dadza i w czyms pomoga. jestem kowalem swojego losu! i jeszcze jedno, na zachodzi mamy maja w wielu sytuacjach ulatwione zycie bo sa obiekty miedzy innymi przystosowane do dzieci i wozkow itd ale za to nikt nie robi mi zadnych ulg bo jestem mama z malym dzieckiem czy dlatego ze spodziewam sie dziecka. Na poczcie w kolejce stoje godz kiedy jestem w ciazy i kiedy mam dziecko, po lekarstwa nikt nei zwraca uwagi, w autobusach, tramwajach itd .. jestem tak samo wazna jak nastolatek z kolczykiem w nosie. pomyslcie jak sie zorganizowac - z tego co wiem jest na forum wiele mam z warszawy - czy odwiedzacie sie czesto i spedzacie czas wspolnei? moze to jest wlasnie poczatek czegos wielkeigo co warto zalozyc dla innych mam na przyszlosc Odpowiedz Link Zgłoś
agaluba Re: problem do dyskusji 06.02.06, 09:21 hannamay - system "dawania" adresów/ namiarów oczywiście tylko za zgoda matek i działa to swietnie np. w anglii. a spotykamy się już, jak wiesz ), bo pisałyśmy.. ja wcale nie chce być traktowana w jakiś szczególny sposób - właśnie o to chodzi!, tylko w sposób normalny - a nie gorszy i dyskryminujący i nie chcę, żeby np. panie sklepowe warczały na mój wózek.. a o 17 ta pani menadzer zrobiłaby pewnie taką samą scenę jaką zrobiła o 19.... a o innych - krzyś też przyspieszył i wydaje się bardzie kumaty - np. po 20 minutach nawoływania odstępuje od zamiaru wejścia do zmywarki, pralki bądź obskoczenia kuchenki gazowej - naprawdę widze postęp potrafi tez bic brawo - nie zawsze w sytuacjach stosowynych - ostatnio poklaskał dziadkowi na pożegnanie, ale co tam - dziadek zinterpretował to jako "Inne papapa", a nie jako nieukrywaną radośc z jego wyjścia.. lecę do roboty miłego dnia Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kubusia5 Re: wózek i o postępach... 06.02.06, 09:59 a na moim osiedlu do dwóch trzecich sklepów nie mogę wjechać z wózkiem-są po prostu tak maleńkie... Mamy zaprzyjaźniony warzywniak, do którego spokojnie się mieścimy, a Kuba jest zawsze witany z uśmiechem przez obsługę, a dodatkowo zawsze mogę liczyć na szczerą odpowiedź które owoce i warzywa są krajowe, a które importowane. I to jest chyba agaluba odpowiedź na Twoje dylematy w kapitaliźmie, jeżeli ktoś Cię źle traktuje jako klienta, możesz zrobić tylko jedno- więcej tam nie przychodzić, a swoją złą opinią o tym miejscu podzielić się z jak największą ilością osób! Po prostu! Jeśli chodzi o postępy Kubusia, to od trzech dni Kuba żyje bez kojca. Prawdziwy szok, głównie dla moich mięśni i kręgosłupa... Wchodzi dosłownie wszędzie, oczy muszę mieć dookoła głowy. Ze łzami w oczach na basenie oglądałam dzieci leżące na przewijakach i spokojnie czekające na przewinięcie, słuchałam też ze zdumieniem o rówieśnikach Kuby bawiących się grzecznie na kocyku... Być może gdzieś istnieją takie dzieci, ale Kuba do nich nie należy. Pewnie się zaraził od Krzysia przez internet! )) Ale za to w ciągu tych trzech dni zaczął się bardzo sprawnie poruszać wzdłuż mebli na stojąco, i w ogóle taki się już samodzielny zrobił...że aż mi trochę żal... Odpowiedz Link Zgłoś
mikanm Re: problem do dyskusji 06.02.06, 10:52 Moim zdaniem kierowniczka knajpy trochę przesadziła. Tak nie traktuje się klienta, który pozwala na lokal zarobić, zostawiając pieniądze. Jeżeli żadnemu z innych klientów nie przeszkadzała obecność grzecznego bądź co bądź dziecka to i ona nie powinna wkraczać. Zwłaszcza, że szczerze wątpię żeby takie wizyty z dziećmi zdarzały się co wieczór i wizerunek knajpy na tym cierpiał... Prawda jest taka że mentalności ludzi nie da się zmienić. u kogoś widzą igiełkę a u siebie nie widza belki. Denerwuje mnie gdy obcy ludzie biorą się za wychowywanie cudzych dzieci. Te komentarze "ciąga ze sobą dzieciaka" itede - niech patrzą lepiej na siebie, przecież też nie są nieomylni! No a wracając do mentalności - w Polsce pokutuje taki mit zakopanej w garach mamusi, taka jest najlepsza. Nie ta, która wszędzie jeździ z dzieckiem (bo wtedy go męczy!) tylko ta która siedzi kołkiem w domu i jest cała dla dziecka. Nie widzę w tym akurat nic złego, jestem taką mamą zakopaną właśnie, chociaż trochę z przymusu. Ale każdy odchył od "normy" powoduje od razu niewybredne komentarze. Dlaczego nie ma przewijaków na stacjach i w restauracjach? Właśnie dlatego - nasze społeczeństwo nie jest przyzwyczajone do tego że z dzieckiem się podróżuje (no chyba że jest starsze) i ze się z nim wychodzi gdziekolwiek (chyba że jest starsze oczywiście). To się dopiero zaczyna zmieniać, ale jeszcze daleka droga. Sądzę, że jeżeli list agaluby zostanie gdzieś wydrukowany to odrazu odezwie się rzesza oburzonych tych właśnie idealnych porządnych matek, które sobie nie wyborażają wyjścia z dzieckiem w porze wieczorowej do restauracji. A ta kierowniczka jest zwyczajnie głupia Pozbyła się na własne życzenie klientów a to jej w przyszłosci nie zaprocentuje pozdrawiam mamuśki Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube Re: problem do dyskusji 06.02.06, 11:15 myśle że wszystkie po trosze mamy i macie rację...niestety wiele rzeczy nie da sie zmnienić, ale nie z winy przystosowań ale menatalności właśnie. JA naokoło siebie obserwuję na przykład całkowite zamknięcie we w własnych ścianach naszych znajomych, my jesteśmy bardzo otwarci, lubimy towarzysto, ale często ludzie z zazdrosci nie chcą nikogo innego zapraszać do sibie. Mamy znajomych którzy żeby odpocząć zawoża dzieci do dziadków, wolą to niż spotkanie z przyjaciółmi. My natomiast wszędzie wozimy Kubę od małego, nie ma dnia żeby z nami nie był, poza oczywiście sytuacjami podbramkowymi kiedy trzeba zostawić na troche dziecko. Może dzięki temu Kuba potrafi się zachoawać w każdym miejscu, jest małym łobuzem (bo temperament to on ma) ale ten łobuz potrafi zamówić lody, obiad w resatauracji i nawet wie które knajpki są fajne w Krakowie. Teraz dopiero pokazałyście że rzeczywiście większość moich sklepików koło domu jest za mała żeby wejsc z dziećmi, ale jakoś na tym sie nie zastanawiałam, poprostu robię zakupy po powrocie męża z pracy lub pod obecność babci. Na wieksze jedziemy do hipermaketu. Ostanio byłam w mcdonaldzie z asia nie że ona jadła, ale było zimno i tam sie na chwilke schowąłyśmy, nie ma tam przewujaka, pani menadzer kazała sobie małą przebrać na środku slai, fakt nie było nikogo ale ...Dlatego z dziećmi jeździmy tam gdzie dzieci są mile widziane, Ikea to nasze ulubione miejsce do zimowych odwiedzin, kiedy ciężko spacerować w mróz. A tam Kuba ma pełno pola do popisu, a Asia rozglląda sie za bratem.... Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube leki... 06.02.06, 11:19 ja też myslę że wielu lekarzy czasem przespisuje wiele rzeczy nawet sie nie zastanawiąjać, wiecie jak Asia sie urodziła to byliśmy po jakimś czasie na kontroli u pani ordynator ze względu na kłopoty podczas urodznia. Ona przepisała mi maść cud, działa super, robiona na receptę. RZeczywiscie jak tylko Asia dostała jakiejś krosteczki na buzi czy gdzie kolwiek to schodziło od razu. Jak zapytałam naszą pediatrę czy mogłaby mi ją też przepisać, to oan az zakrzyczała że to po pierwsze maść z antybiotykim, jak i streydami. Byłam w szoku, nawet bym nie pomyślała że pani ordynator noworodków przepisze mi tak sobie coś takiego. I nawet nie czytała, byłam zła na siebie. I tak myślę że jest bardzo często. Lekarze przepisują a my im ufamy, w końcu to oni skończyli tą medycynę, a jedank sie nie da. Ja nie podaje niczego czego nie uznam że rzeczywiście można, nawet jak lekarka przepisze. Chyba ze dwa razy musiałam jej skłamać, ale myslę że to w dobrej wierze.... Odpowiedz Link Zgłoś
iwonaw.1970 Re: problem do dyskusji 06.02.06, 12:58 Myślę, że wszystko zależy od podejścia ludzi. Ja mam chyba szczęście do ludzi bo naprawdę rzadko spotykam się z uwagami na temat przebywania moich dzieci w danym miejscu (wyjątek: zakaz wjazdu wózkiem do przedszkola mojej starszejcórci- koła niszczą podłogi)), ale się zbytnio nie przejmuję i wjeżdżam). Chodzimy wszyscy i do restauracji i do muzeum (do knajp o 21 to nie, bo moja maleńka już spi). Wybieramy takie restauracje, które mają foteliki do karmienia Omijam sklepy, do których nie mogę wejść. Ich problem - tracą potencjalnego klienta. Korzystam ze zbiorowych środków transportu i tez nic mi sie przykrego nie zdarzyło. Ja to jakaś odporna jestem)) Faktem jest np.,że w Toruniu nie ma sali gimnastycznej do której mogłabym pójśc poćwiczyć z małym dzieckiem albo seansów filmowych dla mam i maluchów. Ale są to takie drobiazgi z którymi łatwo mozna sobie poradzić. --- Moje dwa serca Odpowiedz Link Zgłoś
marzena691 Re: problem do dyskusji 06.02.06, 15:01 Na poczatek zdrowia zycze wszystkim chorutkom, bo to najwazniejsze! Pragne dorzucic tez swoje "5 groszy" do poruszonego drazliwego tematu. Zgadzam sie z Agaluba, ze w Polsce panuje generalnie stereotyp, ze pojawienie sie dziecka powinno pozbawic jego rodzicow dotychczasowych przyjemnosci zycia, bo w zasadzie ich zycie sie juz nie liczy i wszystko powinni poswiecic dziecku. Lacznie z moja mama, ktora podczas pierwszego pobytu w Polsce zarzucala mi, ze mecze moje dziecko!!! Mam nadzieje, ze jak Sandra bedzie starsza i ona jej to powtorzy, to moje najkochansze dziecko jednak w to nie uwierzy, bo zapewniam was, ze staram sie jej dac jak najlepsza opieke i p.w. jak najwiecej milosci i nie zrobilabym nic co mogloby jej zaszkodzic! W Polsce tak naprawde nie istnieje polityka prorodzinna. Przeciez jakies jednorazowe becikowe nie rozwiaze problemu. To typowa zagrywka wladzy (lud dopomina sie chleba i igrzysk, to je ma!) a co potem, to juz sie nie liczy, bo ludzie nie mysla perspektywicznie, zyja dniem dzisiejszym... To owszem dobre, ale przy cwiczeniach jogi (liczy sie tylko tu i teraz)) W naszym kochanym kraju rzeczywiscie malo jest miejsc przystosowanych dla malenkich dzieci, wiec jakby z definicji zamyka sie rodzicow w domach. Np. nawet na ulicach, czy w srodkach transportu nie widac rodzicow ze swoimi pociechami, a wiem co mowie, bo tu we Francji jest ich pelno doslownie! A dwojka, czy trojka jednoczesnie to tez nierzadkosc. Nigdy tez nie spotkalam sie z niemilym potraktowaniem gdziekolwiek, wprost przeciwnie - nie ma 10 min. w miejscu publicznym, by ktos nie usmiechnal sie do Sandry, nie zaczal rozmawiac, pytac a jak ma na imie, w jakim jest wieku, itp., a szczegolnie starsze panie, choc i panom w roznym wieku sie to zdarza. Jakie bylo moje zaskoczenie, jak bylam w Polsce - nikt nawet nie spojrzal na moje dziecie(( Nie wiem, moze niewlasciwe miejsca odwiedzalam... Co do srodkow transportu, to w Polsce tylko 1 odwazylam sie zabrac Sandre do tramwaju w nosidelku i powiem szczerze, ze nie mialabym ochoty tego powtorzyc, a juz z pewnosia nie z wozkiem! Wspolczuje wszystkim mamom, bo autobusow, czy tramwajow niskopodlogowych, do ktorych mozna latwiej wejsc z wozkiem jest przynajmniej w Warszawie, jak "na lekarstwo", a dodatkowo, ja sama mialam czasem problem z utrzymaniem rownowagi (szaleni ci kierowcy!). Jednak, tak jak napisala Hannamay, rowniez we Francji, pomimo wszystkich udogodnien "technicznych" i nie tylko, nikt nie ustepuje mi miejsca w kolejce np. w sklepie, na poczcie, itp., jestem traktowana, jak kazdy inny klient. Mysle, ze Hannamay ma rowniez racje, ze mamy troche sklonnosci do bycia "obslugiwanymi", a tu rzeczywiscie samemu trzeba zadbac o siebie. Ja zawsze bylam bardzo samodzielna, przynajmniej tak mi sie wydawalo, ale okazalo sie, ze moj facet, badz co badz wychowany w kapitalizmie, mial inne zdanie, bo caly czas podkreslal, ze wlasnie mam sklonnosc do oczekiwania zamiast wziac sprawy w swoje rece... No coz co osoba, to punkt widzenia, ale to dalo mi do myslenia i popracowania nad soba. Oczywiscie wcale nie mysle, ze Agaluba ma taka sklonnosc (wprost przeciwnie!), ale mysle, ze podpowiedz Hannamy w kwestii organizacji spotkan (takich regularnych) jest bardzo trafiona. Ja na szczescie nie musialam uciekac sie do takich rozwiazan, bo tu panstwo juz zadbalo o to i jest to w pewien sposob zorganizowane. W kazdej dzielnicy jest conajmniej 1 tzw. punkt PMI i nie jest to tylko swietlica, ale miejsce, gdzie m.in. wazy i mierzy sie dzieci, przyjmuja lekarze roznych specjalnosci gl. pediatrzy, odbywaja sie konsultacje laktacyjne/zywieniowe i w ogole mozna przyjsc z kazdym "dzieciecym" problemem i uzyskac porade. Tylko 2 razy w tygodniu przez 2 godz. organizowane jest tzw. atelier dla dzieci i jest to okazja tez do spotkania mam. Dzieki takim spotkaniom zaznajomilam sie z innymi mamami i teraz spotykamy sie tez w swoich mieszkaniach. Konczac juz ta moja dosc dluga wypowiedz, zgadzam sie tez z wypowiedziami, ze co do wyjsc i wszelkich podrozy z naszymi milusinskimi, to wazny jest zdrowy razsadek i zloty srodek. Jestem zwolenniczka, by zabierac wszedzie moje dziecie i to robie, ale z pewnymi jednak wyjatkami. Sa wszakze miejsca, gdzie dziecko byc moze zachowuje sie grzecznie i jest zadowolne, ale jednak moze mu to szkodzic z tytulu np. dymu, halasu, itp. Zatem z definicji unikam takich miejsc, a jesli sie tam wybieram, to dziecie zostaje w domu. Klub, o ktorym pisala Agaluba nie jest z pewnoscia miejscem wlasciwym dla dzieci i mysle, ze nie tylko w godzinach "szczytu", bo wtedy chyba natychmaist Krzysio padlby jak dlugi z nadmiaru dymu tytoniowego lub zgnieciony przez przechodzaca wlasnie "modelke" w najnowszej kreacji Versace, wszakze to klub trendy, do ktorego zaglada choc na chwile cala "warszawka"... Raz wybralam sie tam jak bylam w ciazy juz widocznej. Nikt mnie nie dyskryminowal, ale to ja czulam sie niewlasciwie, nie na miejscu, a poza tym nie pale, a dym tam jest wszedobylski, wiec szczegolnie w tym stanie blogoslawionym bylo to uciazliwe i szybko opuscilismy ten klub... Temat poruszony przez Agalube jest bardzo interesujacy i moznaby jeszcze wiele pisac, ale mysle, ze przyklad akurat z klubem Paparazzi nie byl najlepszy, jako argument w dyskusji co do rzeczywiscie obecnej w Polsce "dyskryminacji" rodzicow z malymi dziecmi. Hi, hi, ciekawe czy ktos zdolal przebrnac przez moj post. Obiecuje nastepnym razem sie streszczac, ale temat byl na tyle interesujacy, ze musialam sie wypisac! Gratulacje dla wytrwalych)) Milego dzionka tez zycze, Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube Re: problem do dyskusji 06.02.06, 16:29 przebrnęłam przez wszystkie dłuuuuuuuuuuuugie posty i zgadzam sie z każdym z nich po trosze, nie będę sie juz rozspisywała, bo ciagle można by gadać i gadać na te tematy. Ale fajnie bo coś ruszyło na tym forum dzięki tobie agaluba, i możan pogadać....hihi nie tylko o dzieciecych kupkach i innych Pozdrowionka Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
olusia_a Re: problem do dyskusji 06.02.06, 16:55 Kazdy ma swoje zdanie i trzeba je uszanowac. Żadna matka nie zrobi krzywdy dziecku! Potrzeba wiecej wyrozumiałości.... Odpowiedz Link Zgłoś
socka2 Re: problem do dyskusji 06.02.06, 17:13 ja tez przebrnelam przez post )) nie wiem czy pamietacie, ale mieszkam we Wloszech i tutaj tez jest "becikowe" 1000 euro, ale nie sadze, ze wiekszosc par starajacych sie o dziecko mysli o tych pieniadzach - raczej na zasadzie: sa to dobrze, nie ma - trudno. Podejrzewam, ze wiekszosc ludzi w PL tez nie bedzie planowala ciazy z mysla o 1000 zl proponowanych przez panstwo (a kto nie chce, niech nie bierze Dodam, ze jest tez zasilek dla rodzin z 3 dzieci - czy mamy starac sie o trzecie dziecko, bo miesiecznie dostane 130 euro wiecej? raczej nie... no i nie sadze tez, ze wszelkie "menelstwo" w PL nagle zacznie "robic" dzieci ( i tak przewaznie oni maja ich duzo), bo rzad obiecal latwa kaske..... tutaj, gdzie mieszkam, na pd Wloch jest beznadziejnie, jezeli chodzi o rozrywki dla dzieci - dlatego nie skarze sie na np. Slupsk, z ktorego pochodze i do ktorego jezdze, bo tam mam gdzie wyjsc z dzieckiem, prawie przy kazdym bloku jest jakas piaskownica, hustawka, slizgawka,a tutaj tragedia to wstyd, ze 70 tysieczne miasto ma 2 parki z kilkoma hustwkami i slizgawkami, a przed blokami kroluja parkingi wiec nie zawsze za granica jest lepiej pozdrawiam Ania Odpowiedz Link Zgłoś
xsenna Re: problem do dyskusji 06.02.06, 18:25 a ja napisze tylko tyle,ze tutaj na kazdym pubie jest napisane"dzieci tylko do 19.30"w niedziele siedza caly dzien po kosciele,czasem chodzilam zeby emma sie wylatala,bo naprawde caly pub dzieci.Od dwoch lat jest zakaz palenia w miejscach publicznych w tym w pubach restuaracjach,to jest plus ze dzieci i osoby nie palace nie sa na nic narazone. Odpowiedz Link Zgłoś
matea4 Re:choroby 05.02.06, 15:41 A u nas nastepna choroba Dominik w piątek wieczorem powiedział że boli go pod pach, bo w szkole upadł na krzesło dotykam a on ma powiększony węzeł. Panika. Tamp w normie .W sobotę rano do lekarza Pani doktor nie stwierdza na 100% czy to węzeł. Mam czarne myśli. Gardło i nne węzyok. Wieczorem 38.5 i czerwone gardziełko. Ostry dyżur i antybiotyk. Dziewczyny czy wezeł pod pachą moze powiekszyc sie w skutek uderzenia labo anginy ? Napiszcie coś bo zwariuje! Mateuszowi spadła juz goraczka i chyba wszystko na dobrej drodze. Odpowiedz Link Zgłoś
xsenna Re:choroby 05.02.06, 20:15 Ja sie niestety nie znam na wezlach. u mnie Emma bardzo chra bierze antybiotyk inhalatory sterydy i jutro robie badanie kalu na pasozyty,ciekawe co nam to powie.Mam dosc za duzo chorob i wiekszosc objawow wskazuje na lamblie.Tak sie boje bo tu ich nie robia,dzieciak mi sie dusil cala noc,do tego wymioty i szybki oddech bardzo plytki.Lui natomiast w nocy tez nie spal i ma znowu katar jego tez przebadam na pasozyty. Odpowiedz Link Zgłoś
margalin O wszystkim! 06.02.06, 00:11 Hej! Na początek zdrówka dla chorótkich dzieciów i sił dla mamuś. Będzie dobrze, bo niby jakby miało być.) Po drugie co do restauracji itp. każda mama wie najlepiej na co stać jej dziecko i gdzie moze z nim iść. ja np., tchórz pospolity nigdy nie poszłabym z Pati do kina nawet na przystosowany seans, bo ja nie zobaczyłabym nic, a Patrycja całe kino od podszewski. Więc to chyba bez sensu. Problem pobytu mam z dziećmi w rozmaitych miejscach niestety istnieje i tu Aga ma rację. Ciekawe czy tak samo zachowałaby sie obsługa klubu gdybyś była tam np. o 17godz. Co do palenia to niestety w moim domu pali jedna osoba i nie zamierza przestać. Pati najczęściej nie przebywa tam gdzie sie pali, ale wiadomo że dym nie uznaje ścian i drzwi i włazi wszędzie. Jak byłam w ciąży też palono w mojej obecności. Dymu ise niestety nie uniknie, wiem że to niezdrowe ale co zrobić np.ze spalinami. W kloszu dzieci nie wychowamy i nie ma sie co oszukiwać, na coś trzeba zejść z tego swiata. Tak czy siak zagrożenie wszędzie jest i NIE UNIKNIEMY GO. Przykład: jak byłam w ciaży moja mama była naświetlana i brała aktywny jod. Nie mogłam zbiliżać sie do niej chyba przez tydzień, a potem korzystać z tej samej toalety przez jeszcze kilka dni. Skad wiemy czy autobusem, którym jedziemy nie jedzie również osoba po naświetlaniach, która ma w d... zalecenia. Albo czy nie stoi w kolejce w sklepie. Od takich podejrzeń mozna zwariować,a jednach to jest możliwe. Brrr. A teraz tematy milsze. Czy zauważyłyście u swoich dzieci ostatnio jakiś postęp w rozwoju. Bo ja tak. Taki nagły skok. okazało się,ze PAtrycja bardzo szybko uczy sie róznych rzeczy, ale dopiero teraz, wcześniej za nic w swoicei nie chciała zrobić np. brawo. teraz pokazuje, jaka jest duza, jakie ma kłopoty, tuli lalę i na prośbę daje jej buzi(nam też ) więc prosimy często), robi ważyła kokoszka, papa. I w ogóle robi wszystko to co my, np. grozi paluszkiem (ubaw po pachy)je sama łyżka (skutek mozecie sobie wyobrazić) i rózne inne drobiazgi, które mamusię bardzo cieszą. Aha i wreszcie buzia jej sie nie zamyka, cały czas dadadadada, dejdejdje, tatatat i inne kombinacje. A dziś mnie zaskoczyła totalnie. Jak zwykle była "lekcja " o zwierzątkach wiejskich i z głupia frant zapytałam jak robi krówka ,a dzidzia na to muuuu. No wyłam ze śmiechu. To nie było takie typowe muuu, bo ona jeszcze nie mówi "m" poza "mniam" z pełną buzią tylko takie mruczenie nosowe, ale brzmiało nieźle. Odpowiedz Link Zgłoś
margalin Do mam niejadków! 06.02.06, 00:23 Specjalnie w oddzielnym poście bo przecież pewnie nie wszystkie czytacie moje wynużenia. Pati od zawsze nie lubiła jeść i kiedyś lekarka przepisała nam na to niejedzenie Peritol. To jest lek na alergię, podawany od 3 rż. Pomyślałam,ze się kropnęła na recepcie i nie podałam go PAti. Teraz znów byłam u lekarza w sprawie niejadztwa pospolitego, które dochodziło do granic wytrzymałosci(moich) i pani doktor przypomniała o peritolu podkreślając, że jest to lek stary i na alergię nie specjalnie pomaga ale skutkiem ubocznym jest pobudzenie łaknienia i że teraz na to jest stosowany. No to dałam pól tabletki rano, a potem nie mogłam sie nadziwić jak moje dziecko ładnie śpi. Po południu to nawet 2.5 godziny. Zagladnęłam do ulotki, a tam jak byk, w ubocznych skutkach, tkwi senność. Cudowny lek, nie dość że na jedzenie to jeszce na spanie. dzis juz 4 dzień stosowania. Patrycja je dużo więcej i duzo szybciej i ze smakiem i śpi dużo lepiej. Dłuzej. W nocy nie marudzi i budzi sie tylko raz około 5. Zapytajcie mamy swoich lekarzy co sadzą o takiej kuracji, bo nie chciałabym zaszkodzić. A może się okaże, że to całkiem dobry sposób na więcej kg. do całowania i kochania. Dr. Albrecht z Forum karmienie piersią odradził ten lek. ALe w końcu nasza pani doktor też kończyła medycyne (mam taka nadzieję, he,he) Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kubusia5 Re: Do mam niejadków! 06.02.06, 08:11 hej margalin i inne mamusie! jak można się było domyślić z moich niektórych (przemądrzałych, hihi) postów, jestem farmaceutką więc mogę coś niecoś powiedzieć o Peritolu. Jestem przeciwnikiem podawania dzieciom leków "na wyrost". Przecież Pati nie ma alergii! Skoro Twoja lekarka poleca dla rocznego dziecka lek, który zalecony jest od 3 roku życia, to zapytaj ją o Bioaron C. To syrop roślinny z aronii i aloesu (od 3 r.ż.), głównie działa uodparniająco, a właśnie zwiększenie apetytu jest działaniem ubocznym. Nie chcę się wymądrzać, ale zauważ, że skoro tak błyskawicznie objawiła się senność jako działanie uboczne, to przecież Pati może "przyjąć" też pozostałe skutki uboczne działania tego leku, takie których nie widać "na zewnątrz"- z ulotki napewno trudno Ci wybrać "groźne" ale właśnie ją przeczytałam, i np.rzadko lekarze biorą pod uwagę agranulocytozę czyli uszkodzenie szpiku, albo zaburzenia wzroku czy równowagi. Nie chcę Cię straszyć, w końcu Pati bierze ten lek na zalecenie pediatry, ale lekarze są różni, przecież niektórzy podają dzieciom na każde przeziębienie antybiotyki. To jest trudno ocenić. Ja też miałam problem z wybraniem pediatry... Szukałam takiego, który używa mało antybiotyków i udało się, ale z kolei każda nietypowa rzecz o którą pytam jest OK, bo każde dziecko jest inne Za to ze 100% pewnością mogę napisać z własnego doświadczenia, jak bardzo wkurzają mnie matki i babcie, które wlewają w dzieci Melisal albo inne syropki uspokajające, bo im się nie chce biegać za "żywym" dzieckiem! Potem trzeba kiedyś ten syrop odstawić i okazuje się, że otoczenie uznaje nagle dziecko za "nadpobudliwe" a dziecko nie umie sobie radzić ze swoimi emocjami i ma gigantyczne problemy z zaśnięciem. Trochę się rozpisałam, ale to mój konik, więc wybaczcie! Podsumowując- nie jestem wrogiem leków, sama podaję paracetamol czy ibuprofen np przy ząbkowaniu, żeby się Kuba nie męczył, ale bardzo uważnie czytam ulotki od wszystkich rzeczy, które mam mu podać. Pomimo swojej wiedzy muszę przecież sprawdzić jak się mają do małych dzieci. Czyli złota reguła umiaru! Wszystko jest dobre, ale... Odpowiedz Link Zgłoś
agaluba Re: Do mam niejadków! 06.02.06, 09:23 no to na tej zasadzie my dostajemy zyrtec w kroplach na ząbkowanie...... Odpowiedz Link Zgłoś
marzena691 Re: Do mam niejadków! 06.02.06, 16:48 Margalin, ja jestem mama malego niejadka. Chce sie podzielic z toba swoim doswiadczeniem w tym wzgledzie, moze ci to cos pomoze... Ze swoim problemem zglosilam sie do punktu PMI (o ktorym pisalam w poprzednim poscie). Po wysluchaniu mnie poradzono mi m.in.: - robic wieksze odstepy miedzy posilkami, - nie dawac jakis "przekasek" pomiedzy posilkami, - rano np. podac zwykle mleko zamiast kaszki, - byc zrelaksowanym, usmiechnietym w czasie karmienia i starac sie, by byl to moment z duza iloscia humoru, - nie zmuszac, jesli nie chce jesc i nie przejmowac sie tym, - nie ogladac sie na ilosciowe normy zywieniowe, bo kazde dziecko jest inne, - po tygodniu stosowania tej strategii - konsultacje z psychologiem dzieciecym, a pozniej z pediatra. Zastosowalam powyzsze i nie powiem, ze moje dziecko to lakomczuch, ale dopoki nie choruje i przybiera choc troche na wadze, a nie traci, to wszystko jest OK. Powtarzal mi to do znudzenia caly personel PMI i pediatra, ktory zna Sandre od poczatku. W ksiazeczce zdrowia jest taki wykres prawidlowego zakresu wagi i wzrostu dziecka, wiec poniewaz bylam mama zawsze martwiaca sie niejedzeniem mojego dziecka, zatem przy kazdej rutynowej konsultacji z pediatra, rozmowa zaczyna sie teraz od slow: "o, jak pieknie wyglada waga Sandry, prosze popatrzec na wykres", no i mama ma buzie zamknieta. Bo dziecie je tyle ile mu trzeba! A dodam, ze Sandra w wieku ok. 9,5 m-ca wazyla 8 kg, zatem do tlusciutkich nie nalezy. Ja na twoim miejscu nie podawalabym jakis medykamentow, a tym bardziej przeznaczonych do innych celow i dla straszych dzieci, a poszlabym bardziej, jak radzily dziewczyny w kierunku metod naturalnych (ogoreczek, kapustka kiszona, itp. oj, samej by sie zjado)). A do lekarzy podchodze z duuuza rezerwa, wszak to tylko ludzie... A jesli trafi sie akurat na kogos, kto wierzy jedynie w cuda medycyny, a nie zycia, to mamy zagwarantowane nafaszerowanie (nawet na zapas) calym arsenalem chemikaliow, co to na jedno owszem pomagaja, ale na drugie szkodza i to bardzo. Nie mowie tu oczywiscie o przypadkach, gdzie podanie antybiotyku, czy innego srodka jest nieodzowne, bo nie da rady inaczej. Dla przykladu: Sandra miala raz chory paluszek (zaczerwieniony i jakby troche spuchniety). Skorzystalaù "na szybko" z rady nieznajomego lekarza - przepisal antybiotyk i cos jeszcze. Gdybym go posluchala, to dziecko niepotrzebnie nalykaloby sie lekarstw. Tymczasem dalam na wstrzymanie, obserwowalam uwaznie i moczylam pluszek w specjalnym plynie. I przeszlo! A ile wazy i mierzy twoja Pati? Aha, i jeszcze jedno, ja staram sie dawac jej np. na obiad kilka roznych rzeczy, zmieniam smaki. Dzis np. jak siedziala w foteliku (nie trwa to dlugo dostala koniec bagietki do ogryzania, w miedzyczasie podalam jej troche sloiczkowego jedzonka (zjadla 3 lyzeczki), no to ja ja zaskoczylam jajeczkiem z malymi kluseczkami - zjadla, no to ja znow warzywa ze sloiczka - zjadla polowe, na deser troche jablka i gruszki (zwykle dostaje mleczny deserek), no i woda do popicia koniecznie! Sa dni, ze zje tylko pare lyzeczek warzywek i jak wiecej nie chce, to proponuje jej butelke z mlekiem - ile zje, tyle zje, ja wiem, ze nie jest juz glodna. Sama bylam niejadkiem, a moi rodzice popelnili blad, bo mnie zmuszali i nie bede pisala juz jak sie to fatalnie odbilo na moim zdrowiu, bo znow sie rozpedzilam z tym pisaniem (wene mam jakas dzisiaj Margalin, lacze sie z toba "w bolach" karmienia, a wlasciwie niejedzenia i wszystkim dzieciaczkom, a szczegolenie niejadkom, zycze wilczego apetytu! Do milego! Odpowiedz Link Zgłoś
hannamay Re: Do mam niejadków! 06.02.06, 20:13 ola przed choroba do niejadkow nie nalezala ale w czasie choroby to przez tydzien nei mogla sie popatrzec na jedzenie .. wiec wiem chociaz troszke jak mozecie sie czuc wyczekujac na te chwile kiedy maluszek cos przelknie .. to co napisalas marzena o byciu zrelaksowanym, usmiechnietym to szczera prawda. im bardziej speita jestem karmiac Ole tym bardziej protestuje. Jesli zas usmiecham sie , sama w miedzy czasie jem z usmeichem i odglosem " mniam mniam" to i ona lepiej je. i grunt to nie spieszyc sie zeby jak najszybciej wypelnic brzyszek tej ukochanej istotki. kiedy nei ma apetytu podaje jej cos co moze jesc sama paluszkami - makaron, chlebek, chrupki. i sama zabieram sie za jedzenie. keidy na nia nie patrze ona pieknei wcina sama a potem moge kontynuowac z reszta jedzenia. moze i ta wskazowka wam pomoze - neiktore dzieci chca sie juz stac bardziej neizalezne i probowac samodzielnei bez kontroli jesc. poza tym wrzucam zainteresowanym czytaniem interesujacy link - 7 znakow ze wasze dziecko was kocha www.babycenter.com/refcap/1417762.html?scid=momsbaby:20060206:2612:17086:7296#4 czy zauwazylyscie ze wasze pociechy zaczynaja juz swiadomie protestowac? u nas okolo 2 tyg temu, Ola zaczela na serio protesty - np. jestesmy na spaceru, prowadze ja za raczke a ona upatrzyla sobie kaluze i nic tylko do tej kaluzy ciagnie. kiedy mowie "nie nie nei kochanie, kaluza nie jest do zabawy" wowczas ola siada, i nie chce isc dalej tylko rozplakuje sie. nauczylam sie ze jesli musze jej powiedziec "nie" to natychmiast potem musze odwrocic jej uwage na cos innego - np. olenko a gdzie jest samolot, ptaszek albo ksiezyc? ( kazdego dnia wypatruje ksiezyca na niebie - i nawet jesli jest malo widoczny to Ola go odnajdzie Odpowiedz Link Zgłoś
marzena691 Re: Do mam niejadków! 07.02.06, 12:02 Ja tez zaobserwowalam, ze Sandra od jakiegos czasu wyraza swoje protesty/preferencje. Tez kiedy mowie "nie", gdy chce cos wziac (zakazanego) lub gdzies sie przemiescic, to ona zaczyna plakac lub wprost przeciwnie z "usmieszkiem" na twarzy przyspiesza (ale to zalezy od intonacji mojego glosu, w jaki sposob brzmi zakaz). Jak chce sie ze mna poturlac na podlodze, to sama kladzie sie i zalotnie przekrzywia glowke, patrzac i usmiechajac sie. Cudnie jest obserwowac, jak pieknie rozwijaja sie nasze pociechy!!! Odpowiedz Link Zgłoś
agaluba do mam warszawskich 07.02.06, 12:34 to może uznajmy, że spotkanie bez dzieci już zostało przegłosowane )) też wole przyszły tydzień, bo w tym już nie ma jak i u mnie.. mamy dziś jechac z krzysiem na wernisaż, ale się zastanawiam, czy mi się chce w taką pogodę pchac samochodem do centrum miasta - jak myślicie? chce mi się? no i gad spał zaledwie pół godziny i juz jest w akcji, więc robota bardziej umysłowa musi być odłozona... własnie próbuje przewrócić na siebie głosnik...i zjeść moje kwiatki.. czasem moje dziecko przypomina mi dina z jaskiniowców - tego dinozaura, którego ciągle wystawiali za drzwi, a on ciągle wracał.. no właśnie znowu jest przy głośniku i kwiatku, wystawie go za drzwi - moment.. drugiego pokoju i mierze czas powrotu do głośnika... uwaga leci... Odpowiedz Link Zgłoś
margalin Re: Do mam niejadków! 07.02.06, 01:05 Hej! Biorę sobie do serca Wasze uwagi i rady. I z bólem musze powiedzieć,ze wiekszość stosuję. Patrycja waży 8750 i od 16 grudnia przybrała jakieś 450gr.a ma około 79cm.Przerwy w jedzeniu są takie: około 5 rano 90ml rozcieńczonego mleka. Około 10 jakieś śniadanko, do spania około 11.30 60ml mleka, około 15 obiad, 16.30 owoc i lulu z herbatką czasem z mlekiem, około 20 kolacja i do spania około 21.30 trochę płynnej kaszki. O 1 w nocy czyli już 100 kaszki i znów mleko o 5. w czasie posiłków Patrycji również ja jem, bo tylko wtedy jest to mozliwe, więc śniadanie, obiad i kolacje jemy razem, bardzo często to samo. Najczęściej towazyszy nam babcia więc rozmawiamy i zabawiamy PAti,żeby w ogóle otworzyła buzię.Od kilku miesiecy nie wcisnęłam jej ani jednej łyzeczki bez jej zgody. Jedyne, co moze być powodem i co wymieniłysci, to spokój, którego ja nie mam. Na zewnątrz owszem, ale w środku drżę o każdą łyżeczkę, czy weźmie czy wypluje czy wytrąci. Jeśli ona to czuje to chyba jedyny znany mi powód jej niechęci do jedzenia.Tylko tak samo nie je z babcia i jak raz jedyny była karmiona przez tatę, też nie chciała, a tata niepokoju nieczuje bo chyba do końca nawet nie wie że córcia marnie je.Taki zapracowany! Nie no wie, bo po każdej porcji informuje go jak duzo zjadła. Tylko to jednym uchem wpada a drugim wypada ale to osobny temat. Kapusty i ogórków nie ruszy, wykręca ja na lewą strone i trzepie jak przy padaczce.Takie kaśne)A mina przy tym godna portretu. Ciasteczka je sporadycznie i nie podjada pomiędzy posiłkami, bo nie ma czasu, trzeba biegać i szperać w szufladach. I tak to u nas wyglada. Z tym peritolem wahałam sie kilka miesiecy i jak niejadztwo osiągnęło apogeum to się zdecydowałam. Mam zamiar dać jej jedno opakowanie. Moze sobie rozepchnie zołądek i potem poprostu będzie głodna. Mam taka nadzieję. Dzięki za zainteresowanie. Co do spotkania to ja zawsze bardzo chętnie tylko pewnie jak zwykle bede miała mnóstwo kłopotów. Dlatego najlepiej zapraszam do mnie. Komfortowych warunków brak ale przeżyjemy. 3 mamy i 3 dzieci jakoś sie pomieszczą, (poza domownikami) Jejku jak ja juz czekam na wiosne. Marzę o zieleni i jak widzę w jakimś filmie drzewa z listkami i kwiaty to aż łzy mam z tej tęsknoty. Jakoś wyjatkowo w tym roku. Pozdrawiam zielono ! Niunia Patunia Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kubusia5 Re: Do mam niejadków! 07.02.06, 08:09 Chyba jest tak jak napisałaś- trzeba mieć spokój w trakcie karmienia. Może Pati potrzebuje właśnie tyle jedzenia? Ale rozumiem Twój niepokój. Tak trudno jest patrzeć na te zaciśniete wargi, albo być opluwanym czymś co nie smakuje Jeżeli nie smakują ogóreczki kwaszone, to "sprzedam" coś co ostatnio u nas znika w brzuszku: chlebek z masełkiem i szyneczką, chlebek z masełkiem i żółtym serem (pokrojone w kostkę albo w paski-samoobsługa). W ogóle to już chyba ten etap, kiedy nasze marcepanki chcą jeść same! Wczoraj wynalazłam w przepisach "Dziecka" przepis na błyskawiczne naleśniki: 1 mały jogurt lub serek homogenizowany+ jajko+ odrobina wody+ mąka (ja dodałam jeszcze łyżeczkę cukru). Łyżką nakłada się małe placuszki na rozgrzany olej i smaży z obu stron. Potem pocięłam te naleśniczki na paski i Kuba sam wcinał, aż mu się uszy trzęsły- połowa sukcesu to ta samodzielność Wielką sensacją były kawałeczki kotleta z indyka w panierce skradzione z talerzy rodziców I od dawna ukochany makaron: z sosem pomidorowym, serowym albo szpinakowym. Nie wiem czy cokolwiek z tego zasmakuje Pati, ale trzymamy kciuki, zwłaszcza za Twój spokój! Odpowiedz Link Zgłoś
xsenna moja nieskonczona kuchnia 07.02.06, 09:19 Wiecie co ja nie wiem jak ja dobralam te kolory,plakac mi sie chce,i mam problem jakie kafle pomiedzy meblami,i chcialabym kolor scian zmienic,tylko na JAKI!!!normalnie szok.Kuchnia nie ma jeszcze okapu i w cumie rolety maja byc slomkowe(?)fugi tez nie ma.Doradzcie mi baby bo oszaleja tylko sie powiesic. img202.imageshack.us/my.php?image=sscn27651hn.jpg img86.imageshack.us/my.php?image=sscn27668he.jpg img59.imageshack.us/my.php?image=sscn27648xp.jpg img59.imageshack.us/my.php?image=sscn27634pf.jpg No to tyle. Lui jest mocno chory ma taki bardzo suchy kaszel glosny.A do dupy. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kubusia5 Re: moja nieskonczona kuchnia 07.02.06, 09:39 na moje oko przydałyby się fugi i rolety w jednym kolorze, najlepiej w identycznym jak drzwi od szafek, bo już wystarczy tych kolorów, nie potrzebujesz następnego. A słomkowy, czy ecru, jak zwał tak zwał, połączy całość. Podobnie możesz rozwiązać kącik ze stołem i krzesłami (one też są w kuchni, tak?), po prostu wprowadzając ten trzeci słomkowy kolor, albo jako rolety albo jako obrus, wazon, dywanik, cokolwiek. Taka jest moja koncepcja... ) Czemu nie widać całego psa na zdjęciu? Trzymaj się, bo urządzanie domu to wieeelkie wyzwanie, ale i ogromna przyjemność! Odpowiedz Link Zgłoś
xsenna Re: moja nieskonczona kuchnia 07.02.06, 09:42 No wlasnie myslalam o ecru,a oto pies calyimg64.imageshack.us/my.php?image=mojpiesio9vl.jpg Sorry za balagan. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kubusia5 Re: moja nieskonczona kuchnia 07.02.06, 09:44 a jeszcze gdybyś chciała zmienić kolor ścian, to ja bym widziała jasnożółty, cytrynowy, albo brzoskwiniowy. Ja po prostu nie przepadam za fioletowym, więc pewnie dlatego. Ale o gustach się nie dyskutuje. Odpowiedz Link Zgłoś
marzena691 Re: Do mam niejadków! 07.02.06, 11:53 Margalin, jeszcze cos mi przyszlo do glowy w kwestii jedzenia. Napisalas, ze Pati je i o 1 i o 5 w nocy. Patrzac na jej wage jednak to ona nie powinna budzic sie w nocy - ma wystarczajace zapasy. Ja od pewnego czasu mialam podobnie tzn. Sandra jadla wieczorem kaszke (ok. 150 ml), a pozniej budzila sie o 4 - 5 rano). I wyobraz sobie ostatnio rozmawialam z jedna z tutejszych mam (ma juz 3 pociechy), ktora zdziwila sie ogromnie, ze Sandra nie przesypia calej nocy. Poradzila mi, zeby wieczorem dac jej cos sytego, pozywnego. Ja myslalam, ze ona nie bedzie chciala, bo czasem, jak podsuwalam jej jakies inne rzeczy to niebardzo chciala jesc. I uwazaj: od 3 dni podaje jej wieczorem butle z kaszka (ile zje - to jej, ale zwykle ok. 100ml), a pozniej jak my jemy kolacje to daje jej np. malutki makaron (takie gwiazdeczki) z odrobina oliwy z oliwek dobrej jakosci (lepiej z maslem, ale nie mialam dobrego). I wyobraz sobie, ze jej to niezmiernie smakuje, taka najprostsza rzecz na swiecie - wciela prawie cala miseczke! Od 3 dni na takiej diecie Sandra spi od ok. 22 do 9 rano! Owszem budzi sie ok. wlasnie 5 rano (chyba z przyzwyczajenia), ale jesli ja niereaguje lub np. podam jej smoka, to zasypia i spi juz do rana. Sprobuj, moze tez ci sie uda. Odpowiedz Link Zgłoś
margalin Re: Do mam niejadków! 07.02.06, 22:56 hej! Od dłuższego czasu walczę o wyeliminowanie posiłków nocnych, bo ona sie wtedy najada i w dzień nie chce, ale skutek jest marny. Chociaż nie je już 100ml mleka co 2 godziny jak było wcześniej. Właśnie stwierdziłam,ze moje dziecko ma zbyt ubogie menu. Ona tylko je parówki, zupki, jabłka i banany, bułkę lub chleb serki homo i jogurty. Nie jetem pewna czy smażone jej nie zaszkodzi, jeszcze nigdy nie jadła. Makaronu też nie jadła. Wiesz, ja nie lubie dawać jej czegoś czego sama bym nie zjadła a taki makaron z olejem to dla mnie niestety fuj. Ale spróbuje, moze ona akurat zasmakuje. I w ogóle dzięki za chęć pomocy. Będę kombinować! Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kubusia5 i jeszcze o jedzeniu... 06.02.06, 08:22 ale tym razem o gotowym ja w sprawie tzw. morlinek. Szeroko reklamowane kiełbaski i szyneczki, oczywiście jako superbezpieczny produkt dla dzieci w cenie dość kosmicznej (cena szyneczki z indyka 35 zł za kg w przeliczeniu), a tu w składzie zagęstnik, barwnik, aromat, świństwo z numerem E cośtam i oczywiście nieodzowna SÓL! To ja pięknie dziękuję- to ja już wolę kupić zwykłą wędlinę, przecież zawiera w sobie właśnie te same cudowne dodatki, albo pierś z indyka i po prostu sama upiec i pokroić. Tylko po jakiego diabła wciskają kit, że to DLA DZIECI??? Zaraz mi sie przypominają odkrycia na słoikach Gerbera... Aha, a czytałyście, co jest w równie słynnych jak Morlinki Danonkach? Smak, aromat, kolorek, zagęstnik... Taki mały kubeczek serka a tyle świństw w środku... Pewnie, że nie można przesadzać, ale jak chcę kupić coś dla niemowlęcia, to chcę, żeby to było przetworzone mało albo wcale. Przepraszam, że się rozpisałam, ale jestem "na świeżo" po zakupach w markecie i miałam czas sobie poczytać etykiety. Pozdrawiamy! Odpowiedz Link Zgłoś
socka2 Re: i jeszcze o jedzeniu... 06.02.06, 11:55 Moje dziecko tez raczej niejadek, ale staram sie naturalnie pobudzic go do jedzenia czyli cos na apetyt przed jedzeniem kawalek ogoreczka kiszonego, oliwke itp (miedzy innymi na tej zasadzie dzialaja aperitify we wloskich barach podane z oliwkami, chipsami itp , ktore pije sie przed obiadem). Co do tematu Agaluba - we Wloszech dziecko jest kochane i pozwala mu sie na wiele, ale sama nie poszlabym do knajpy, gdzie sie pali, pije alkohol , za to czesto chodzimy do restauracji (sala dla niepalacych, badz w ogole restauracje, gdzie sie nie pali) i zabieramy tam nasze dzieci (Franek i jego 3-letnia siostra) od urodzenia praktycznie. Do autobusow tez pakuje sie z wozkiem, mimo, ze w "moim" miescie nie bardzo podoba sie to kierowcom (olal ich), do muzemu i owszem i niegdzie nie slyszalam niemilych uwag. Ale szwagierce sie zdarzylo, mimo ze Wloszka, ze w autobusie kazali jej wyjac miesiecznego maluszka i zlozyc wozek (bo niebezpiecznie?). Zyczymy zdrowia wszystkim chorujacym maluszkom!!!! Ania Odpowiedz Link Zgłoś
luxfera1 Dziewcyny 06.02.06, 11:59 No tak gorąco na naszym forum to jeszcze nie było!! Zachorzałam ,smarkam dalej niz wzrok siega ale musze sie wypowiedzieć bo peknę!! Po pierwsze...Agaluba dała sie poznac przez ten rok jako matka która oprócz weny twórczej poszlaby za swoim Krzysiem w ogień. znaczy to.. wzięła swoje dziecko do knajpy wiedząc co robi...i mozna jej wierzyc na słowo że obecnośc Krzysia tam była bezpieczna pod wzgledem każdym. I tego sie Aga po prostu trzymaj. Hannamay...jestes bardzo ciepłą osoba,Twoje słowa są bardzo wywazone i wiele w nich racji.Najbardziej spodobalo mi sie to co napisałaś że wyjezdżajac z Polski wiedziałaś że trzeba liczyć tylko na siebie.Tak sobie mysle niestety że w tym naszym kraju to co dobre zalewa drapieznośc i zawiśc.A rodziny zamiast trzymac sie kupy wydrapuja sobie oczy. Twoj maż jest Turkiem...tam rodzina jest na 1 miejscu i to nie tylko najblizsza ale całe klany..czy mam rację? Mamo-Kubusia..usmiałam sie do łez...nie dosyć że jestes farmaceutą to jeszcze czytasz etykiety..mało Ci tego swiństwa w lekach? jeszcze zarełko musisz przeswietlac? Twoj Kuba jest dokladnie taki jak moj Remis...chudy i ruchliwy a jakies przewijaki,kocyki,kojce ma głęboko w ..powazaniu. Na mojego czasem patrza jak na kosmitę no..ale to nie mój problem Ja moje dzieci wogole wloke często ze sobą.Z racji wykonywanej pracy nie mamy urlopu w kupie tylko częste wypady tam i tu. Ostatnio bylismy na nartach.Ja oczywiście w roli przydziałowej opiekunki do niemowlaka,reszta na stoku. Zachowan róznych ludzi było tyle ile gwiazd na niebie.Od oburzonych ze takie male dziecko wloke po zimie,że śpi w knajpie na stole w foteliku,na tymże stole został przewiniety ale na swoim kocyku na litość,nie zanieszyscił nikomu niczego.....do zachwytów,jaki słodki,jak to dobrze że wszędzie z rodzicami bo sie nie boi...itd. No jak mowia..co głowa to czlowiek I jeszcze Matea....dobrze ze z Matim jest ok. A wezel chłonny Dominika boli?Oczywiście jesli sie uderzył to taka reakcja wezła moze być.Węzły po to sa żeby strzec przed chorobami a my tak nerwowo reagujemy na powiekszenie.zbadaj to ale bez paniki. Jest taki lek homeopatyczny o nazwie limphomiosot /mogłam nieco pomylic nazwę/ to swietny lek na wezły powiekszone,poprawia też odpornośc.moje dzieci stale maja którys powiekszony ale ja juz nauczyłam sie nie panikowac. Ten lek brałam jak mi sie w ciazy wywalił wezeł na szyi/och miałam cykora/.Po 3 dniach sie schował...Polecam bo warto. jest w kroplach ale dla wiekszego moze byc w tabletkach. Ide juz bo sie rozpisałam jak wsciekła Grochalcia co u Ciebie? Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kubusia5 Re: Dziewcyny 06.02.06, 12:10 tak tak, muszę prześwietlać! to nasze rodzinne zboczenie- ja farmaceuta a mój mąż towaroznawca ) lubimy sobie popatrzeć jakie świństwa jemy... ale nie gardzimy pizzą od czasu do czasu oglądam "klub młodej mamy" na TVNStyle, mówią, że świetnie rozwijają dzieci zabawy połączone z dotykiem, np.sroczka kaszkę warzyła. No... Tylko trzeba najpierw złapać rękę dziecka i trzymać przez kilkanaście sekund...haha-u Kuby to niewykonalne! Lymphomyosot Heel gorąco polecam, ja sobie nim leczyłam opuchliznę po wyrwaniu zęba, a koleżanka migdały, czyli właśnie węzły chłonne. Odpowiedz Link Zgłoś
matea4 Re mononukleoza 06.02.06, 19:33 Dominik ma mononukleozę. Denerwowałam się jego węzłem i poszłam do naszej lekarki. Skierowała nas na badanie krwi a potem do szpitala zakaznego.Teraz 2 tygodnie leżeć,odpoczywać i dać popalić mamusi Odpowiedz Link Zgłoś
luxfera1 Re: Re mononukleoza 06.02.06, 19:51 No to sie wyjasniło.Bogu dzieki.Twoje nerwy odetchną.Pozdrów Dominika,niech Wam daje popalić.i o to chodzi!! Odpowiedz Link Zgłoś
edi77 Re: Re mononukleoza 06.02.06, 19:54 Matea trzymaj sie dzielnie i zrob wszystkie badania czy to na pewno mononukleoza. Odpowiedz Link Zgłoś
matea4 Re: Re mononukleoza 06.02.06, 22:17 Zrobiliśmy badanie krwi w laboratorium i w rozmazie miał charakterystyczne mononulkeary.Byliśmy też w szpitalu zakażnym i pani doktor po ogladnięciu gardła powiedzaiła ze to typowe wikwity mononukleozy Odpowiedz Link Zgłoś
hannamay Re: Dziewcyny 06.02.06, 20:24 luxfera -- dzieki. tak moj maz jest rodowitym Turkiem. jednak mopja turecka rodzina to troche nietypowa. moj tesc uciekl z domu jak mial 17 lat (jest kurdem) po to aby moc isc do szkoly potem na studia i w rezultacie zostac nauczycielem francuskiego i angielskiego - do tej pory nie ma wiekszego kontaktu ze swoja jakze liczna rodzina. moja tesciowa bardzo nie lubi jego braci - bardzo specyficzne relacje tam panuja. to tez nigdy tam nie bylismy, i raczej nie bedziemy. mojej tesciowej rodzina to bardzo wyksztalceni ludzie i bardzo nowoczesni, malo tam tradycji tureckich i wspolnych biesiad i zazylosci. jedno jednak jest pewne ze moja tesciowa i moj tesc to wyjatkowa para - jakich malo mozna spotkac. sa moim niemal idealem - wspolnie wszystko robia, trzymaja sie za rece kiedy spaceruja po plazy, sa tak czuli dla siebie i ten ich spokj wewnetrzny ktory sie zawsze wyczuwa. i jeszcze jedno tak sobie mysle - wzgledyem tego co juz zostalo napisane w temacie " problem do dyskusji". "trawa zawsze wydaje sie byc bardziej zielona za plotem"jak juz ten plot przekroczysz to wowczas widzisz zupelnei z innej, bardziej prozaicznej perspektywy. Odpowiedz Link Zgłoś
edi77 Matuś ma za sobą pierwsze samodzielne kroczki!!! 06.02.06, 20:25 Dzisiaj Mati zrobi sam trzy kroczki. Chcial zaniesc tacie osiołka, a ze siedzial na dywanie dosyc daleko od taty to wstal i ruszyl do przodu z osiolkiem w rece, zrobil trzy kroczki i klapnal na raczki do przodu. Faktycznie przez te ostatnie 2 tygodnie to Mati nabral niezlego przyspieszenia w rozwoju. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
agaluba Re: Matuś ma za sobą pierwsze samodzielne kroczki 06.02.06, 21:36 Brawo chłopaku ) - pożycz osiłka krzysiowi, może się zainspiruje ) ale burze zrobiłam ) ja to w ogóle mąciciel jestem... no ale - a i tak dla wyjaśnienia, to ja sprawy w swoje ręce jak najbardzie biorę - tylko mam ich tyle, że boję się, że którąś upuszczę... a co do spotkań regularnych to właśnie miałam zaproponować kolejne mamowe spotkanie - bo już miesiąc mija od tamtego, trzeba by powtórzyć - pytanie czy w zestawie z dziećmi czy bez..mamy warszawskie - gdzie WY?? no to tymczasem, lecę pracować.... Odpowiedz Link Zgłoś
hannamay Re: Matuś ma za sobą pierwsze samodzielne kroczki 07.02.06, 04:58 e tam burze po prostu powstala owocna dyskusja na ciekawy temat z udzialem ciekawych osob. oby bylo takich wiecej Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wojtusia2 Re: Matuś ma za sobą pierwsze samodzielne kroczki 07.02.06, 10:03 Gratulacje dla Matiego!!! Ali nie łazi na dwóch i całe szczęście Za to na szczęście zaczęła jeść nie tylko papki. A co do spotkania to ja chętnie. Musimy zagłosować czy bierzemy małe czy nie Odpowiedz Link Zgłoś
iwonaw.1970 Re: Matuś ma za sobą pierwsze samodzielne kroczki 07.02.06, 10:39 I ja przyłączam sie do gratulacji. Moja Nelli znowu na szarym końcu. Zaczynam się niepokoić. Ona tylko siedzi i bawi się. Nie chce raczkować. Nie chce wstawać. Próbuje, owszem, ale szybko sie zniechęca. Ale za to ładnie je. Odpusciłam sobie podawanie jej mleka. Był to jeden wielki koszmar.Stres dla mnie, a jeszcze większy dla Małej. Podaję jej na noc kaszke mleczno-ryzową, którą zjada bardzo chętnie. Dzisiaj spała od 19.30 do 6.00! Xsenia, zazdroszę Ci tej kuchni. Zawsze marzyłam o wielkiej kuchni bo dla mnie kuchnia to serce domu. Mamo_wojtusia, popisz sie swoimi umiejętnościami dekoratorskimi i pomóż ksenii wykończyc jej "serce domu". Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wojtusia2 Iwonka 07.02.06, 10:47 zaraz spróbuję doczytać zaległe posty. Tak zawzięcie szukamy działki (których nie ma), że jakoś ostatnio na nic nie mam czasu. W każdym razie cały rynek nieruchomości mam zlustrowany i trzymam rękę na pulsie. Teraz w miedzyczasie mogę zająć się czyms innym jak np. gadaniem na forum Odpowiedz Link Zgłoś
matea4 Re:do mama-wojtusia 07.02.06, 10:51 Gzie chcesz kupić ta działkę? w Jakim rejonie? Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube xsenia 07.02.06, 11:22 co do kuchni to ja wolę w kuchni kolory żółty, pomarańcz, jest słonecznie i tyle. A jak już masz takie kolorki to musisz iść chyba w pastele, poprostu. Ja myslę żeby nie było tak pastelowo bardzo to kupiłabym roletki jakieś żywsze, nie wiem tylko jakie. Ciężko ocenić po zdjeciach Na ścianie przy stoliku duuuuuuuuuży jakiś obraz z kolorowymi owocami, kiedyś widziałam śliczne duże truskawki czewroniutkie lub pomarańcze, trochę to ożywi. I firaneczki też podobnie, delkatne z woalu lub czegoś podobnego. I na ścianach dużo kolorowych jakiś ozdbóbek wiszących to troche rozweselisz ją. A kafle zrobiłabym pod kolor podłogi, beżowe, lub już iść troszkę ciemniej w tych kolorkach. Żeby było widać kontrast miedzy meblami a kaflami. Niewiem czy coś takiego ci się podoba, ale sie wypowiedziałam. A tak na marginesie to mam podobny stół w kuchni (tylko mniejszy) i podobne stołeczki. Mam brązowe kafle między meblami i jaśniejszą podłogę. Pozdrawiam Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
xsenna Re: xsenia 07.02.06, 11:48 Ogolnie to sie zalamalam bo maz nie chce przemalowac,i chyba wlasnie dodatki beda graly wazna role. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wojtusia2 Re: xsenia 07.02.06, 11:54 Ja natomiast radze xseni, aby zaczęła od dobrania kafelek na ścinę między szafki. Szafki w kuchni są nieco rustykalne, więc kafelki są wskazane ja bym wybrała małe kafelki w jasnym kolorze. Jakim? Sprawdź sama. U nas w PL można kupić w sklepie dosłownie po kilka sztuk kafelek. Potem te co Ci nie pasują to oddajesz i dokupujesz tych dobrych. uszkodzonych oczywiście nie przyjmują Potem dobierzesz kolor lub kolory ścian. Czasem warto pomieszkać w niedokończonym pomieszczeniu, aby wyczuć jego klimat. Ze zdjęć trudno coś sensownego doradzić Ale gdybyś przyniosła ze sklepu pare rodzajów kafelek i je obfotografowała przyłożone do ściany to pewnie coś by się wymyśliło W kuchni jest tyle elementów, które muszą jakoś pasować jedne do drugich, że trudno jest to wszystko kupic niemalże jedngo dnia i oczekiwać zadawalającego efektu. kuchnie urządzasz na parę długich lat, więc daj sobie czas na zastanowienie. Dodatki w stylu rolety, kubeczki, obrazki itp. zostawiłabym na koniec. Te rzeczy muszą dopełnić całość i nie odrotnie. Moja rada to najpierw dobierz kafelki. A co do fugi to mam takie wrażenie, że jaki by nie był jej kolor to i tak po jakimś czasie wszystkie wyglądają szaro-buro albo nawet czarno-buro Eeeee no chyba, że tylko moje Przysyłaj zdjęcia. Zawsze chętnie pomogę Odpowiedz Link Zgłoś
marzena691 Re: xsenia 07.02.06, 12:17 Nie jestem co prawda fachowcem w urzadzaniu wnetrz, poza tym kazdy ma swoj gust i preferencje, ale podpisuje sie pod rada eksperta (mamy_wojtusia2). Z tym, ze ja jednak staralabym sobie wyobrazic i poczuc jaka kolorystyke generalnie chcialabys miec w kuchni, w jakich kolorach czujesz sie dobrze, w jakim otoczeniu z przyjemnoscia codziennie bedziesz jesc sniadanie i pod tym katem szukac odpowiednich kafelek na poczatek. Ja np. lubie wesole, jasne kolory. Przy takim jak twoje kolorze terakoty na podlodze oraz stolika i krzesel, staralaby sie zmienic kolor scian na pastelowy odcien zoltego/slomkowego zas wszelkiego typu dodatki w kolorze zieleni/brazu/ecru. Przy takim ukladzie widzialabym raczej kafelki stonowane a nie kontrastujace, ale np. z jakimis (nie wiem jak fachowo to okreslic) powtarzajacymi sie motywami dekoracyjnymi na niektorych kafelkach (motywy kuchenne/kwiaty/itp.) Tyle moich refleksji na goraco i powodzenia w urzadzaniu, to duzo zachodu, ale i przyjemnosc! Zdrowia tez dla Lui zycze Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wojtusia2 Re: xsenia 07.02.06, 13:03 te "niektóre kafelki z motywami" to dekory Expert Marzena Odpowiedz Link Zgłoś
annka12 Re: aaa 07.02.06, 13:49 ojejejej ale macie wene dzisiaj..... Ja cale dnie spedzam na korespondencji emailowej i chyba kota niedlugo dostane Znalazlam dom ktory moglibysmy kupic oczywyscie drogi wiec potrzebujemy kredyt Jako moj maz niepolak sytuacja jest niestandartowa totez kazdy bank ma inne warunki i najlepiej wzielabym te pozyczke po trochu z 3 roznych bankow A moj maz siedzi sobie w pracy i wlasnie dostalam emaila ze trzeba sprawdzic stan techniczny domu i instalacji lacznie z wytropieniem czy jakies mrowki nie zyja w domu lub okolicy!!!!! Ja chyba oszaleje z nim.............Tak ze mamo wojtusia moja rada -tez lepiej szukajcie tych dzialek bez mrowek) Moja mala to raczej jadek i to bardzo lubi jesc wszystko z wyjatkiem mlecznych rzeczy a waga 8800 Nawet twarozek sama dla niej robie taki z owocami jak danonki tylko swoj a ona go nie chce( Co do postepow rozwojowych to lulu bardzo sie zmienia taka mala rozumna dziewczynka sie z niej robi No moze przesadzam ale ostatnio mrugamy do siebie zachwycone heheheh No i cwiczy stanie ale tak z kucek prostuje sie na proste nogi stoi chwilke i bam na pupe bardzo z siebie zadowolona Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kubusia5 Re: aaa 07.02.06, 14:01 zadam filozoficzne pytanie... a co na to żółw? masz żółwika tak jak ja! ale mój siedzi w terrarium na dość sporej wysokości w pokoju Kubusia. Kubuś więc na razie go olewa. I może jak pokazuje przykład Krzysia, lepiej że nie wie o żółwiu... Za to wie o psie, nie gryzie go, ale szarpie za włoski... Odpowiedz Link Zgłoś
agaluba Re: aaa 07.02.06, 14:34 a ziółw spiepcił pod siawke........ a jak widać mam wszystkojadka ) Odpowiedz Link Zgłoś
edi77 Re: xsenia 07.02.06, 14:18 Mati zachecony wczorajszymi sukcesami dzisiaj wdrapal sie na krzeselko do karmienia( bylo obnizone) i stanal na siedzeniu, potem kombinowal stanac na podlokietnikach i dalej probowal wdrapac sie na blat w kuchni, ale go nie zdobyl i wyladowal na moich rekach. Wspinaczka na fotelik zostala uwieczniona na zdjeciach jak znajde chwilke to umieszcze na Zobaczcie. Xseniu najlepiej byloby przemalowac kuchnie skoro tak bardzo Ci sie nie podoba, w koncu to Ty bedziesz spedzac tam wiele czasu. A jak maz sie jednak nie zgodzi to do tego co pisaly dziewczyny dorzuce jeszcze oswietlenie, tzn. duzo oswietlenia kuchennego tak, zeby sie zrobilo cieplo i przytulnie, bo sciany i meble maja zimny kolor. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wojtusia2 Re:do mama-wojtusia 07.02.06, 11:23 pruszków/Piastów, ewentualnie nowa wieś k/pruszkowa. Masz coś ciekawego? Odpowiedz Link Zgłoś
matea4 Re: Matuś ma za sobą pierwsze samodzielne kroczki 07.02.06, 10:49 Gratulacj dla Matiego.Mój agent do perfekcji opanował wchodzenie na fotele, kanapy i tym podobne, cały dom drży w posadach.Do tego przylapa straszna. Ostatnio uwielbia memlać łyżka w swojej zupie, czasem nawet uda się trafić do buzi, wogóle zafascynowany jest sprzętami kuchennymi. Uwielbia tez zdejmować magnesy z lodówki i pzryklejać je z powrotem Odpowiedz Link Zgłoś
agaluba Re: Matuś ma za sobą pierwsze samodzielne kroczki 07.02.06, 11:05 ja jestem za opcją bezdzietną..wredna ze mnie matka, co.. krzys ostatnio nie miał farta do pobytów w knajpach ) ale bez nich też było fajnie(j).. poszło spać - mam trochę wolnego! hm.. a jak już masz rynek nieruchomości zlustrowany, to może znalazłabyś mi lokalik uzytkowy w przystępnej cenie ) Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wojtusia2 agaluba 07.02.06, 11:39 www.oferty.net; www.gratka.pl; www.krn.pl; www.gazeta.pl - ogłoszenia - ja wolę wersję papierową. Ewentualnie mogę wypożyczyć trochę środowodych wyborczych, środowych ofert i wtorkowych Żyć Warszawy Na portalach ogłoszzeniowych niektóre ogłoszenia się pokrywają. Stamtąd będziesz miała tez wgląd w ogłoszenia agencji. Będziesz miała co robić A co do spotkania to może lepiej bez dzieci ) Może spotkamy znowu jakąś gwiazdę filmową Ja nie moge w tym tygodniu, bo tatuś w rozjazdach Odpowiedz Link Zgłoś
luxfera1 po troche 07.02.06, 14:49 Agaluba...ja sie tam nie chciałam do tych Waszych spotkań wtrącać skoro mnie to niestety /buuu/ nie dotyczy ale tak sobie myslałam"czy te baby nie mogłyby sprzedac synków i córeczek tatusiom,babciom albo ciociom i pójść razem jak l.u.d.z.i.e. do prawdziwej ludziowej knajpy na prawdziwy ludziowy wypitek????? Toż przy dzieciach to sie tylko ugonicie a tak relaks g.w.a.r.a.n.t.o.w.a.n.y. Nie zebym miała cos przeciwko dzieciom ale ja na spotkania ze znajomymi ide solo chocby nie wiem co Hannamay...Aleksandra ma co i po kim dziedziczycMysle że mieszanka tak różnych kultur i przyległosci z tym zwiazanych może dać niezły efekt Pozostaje tylko życzyć aby Tobie i mężowi a w przyszłosci Olusi żyło sie tak zgodnie jak Twoim teściom/ kurcze jak w bajce/ Ksenia taki kolorek jak Ty w kuchni to ja mam jeszcze w 1 pokoju.Do tego miałam wszystko w różnych odcieniach wrzosu ,popieli troszke i troche srebrności. Na wiosne czeka mnie malowanie i całkowita zmiana barw w zwiazku ze zmianą mebli. Będę kibicować twojej kuchnimysle że pokazesz co powstało.Ja tam jestem uparta i nie przemalowywałabym...jakies rozwiązanie musi sie znależć!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kubusia5 Re: po troche 07.02.06, 14:55 hmm... niedyskretne pytanie... ile Ty masz dzieci luxfera1? Odpowiedz Link Zgłoś
agaluba Re: po troche 07.02.06, 15:05 patrz niżej - przegłosowała demokratycznie, że dzieci zostają w domu.... Odpowiedz Link Zgłoś
luxfera1 dzieci.... 07.02.06, 15:11 no...mam 4 sztuki to bardzo przyjemne pytanie...sami chłopcy 16,5...14....6,5....11m-cy niezły rozrzut co? a to pytanie w zwiazku z...?? Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kubusia5 Re: dzieci.... 07.02.06, 15:20 zaczęłam liczyć te chore sztuki i tak się zastanawiałam... zazdroszczę Ci... Ja mam dopiero jedno! Jak Ty sobie dajesz radę z taką czwóreczką? Jeśli chodzi o pranie i gotowanie to musi być chyba lekki horror. Chociaż pewnie do wszystkiego można się przyzwyczaić. W końcu nie miałaś całej czwórki jednocześnie Odpowiedz Link Zgłoś
matea4 Re: dzieci.... 07.02.06, 15:46 Dzieci to skarby...jak są zdrowe i po lekarzach nie trzeba biegać. Domino marudzi jak jasna cholera, każdy kes trzeba wmuszać, a Mati uczepiony mnie jak małpka. Jak ja wytrzymam 3 tygodnie bez spacerów. Odpowiedz Link Zgłoś
matea4 Re: do mama_wojtusia 07.02.06, 15:53 Mamy działki ale a okolicach Wrocławia, mój mąz ma firmę budowlana. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wojtusia2 Re: do mama_wojtusia 08.02.06, 11:32 Hi, jak na codzienne dojadzy do roboty to chyba trochę za daleko (moi rodzice meiszkają w Oławie/k Wrocka a ja urodziłam się w Strzelinie - jeżeli coś Ci to mówi Odpowiedz Link Zgłoś
margalin Re: po troche 07.02.06, 22:59 No i juz mam problem. Bo ja z tatusiem nie zostawiam bo mu absolutnie nie ufam (po tym co czasem moge zaobserwować), a dziadkowie nie wiem czy sie zgodzą bo juz w sobotę czeka ich nocka na dyzurze. My idziemy na bal, hurra! Będę działać w kierunku wolnego wieczoru. W końcu to w moim interesie. Niunia Patunia Odpowiedz Link Zgłoś
xsenna Re: po troche 07.02.06, 15:34 luxferko moja kochana,masz racje wogole wszystkie mi fajne pomysly dajecie,a teraz to nawet maz sie uparl ze nie przemaluje bo sama taki wybralam,cholipcia. Odpowiedz Link Zgłoś
annka12 Re: po troche 07.02.06, 16:50 Luxera za te pieniadze to ja bym wziela jako lokate na przyszlosc Jak nie chcecie to mi daj adres) Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube to i to... 07.02.06, 20:12 annka no wreszcie się rozgadałaś....dawno cię nie było. Zdjęcia fajniutki, to i tak dobrze z tym nosidełkiem bo teraz takie czasy że mogli cię policją postraszyć że małą maltretujecie..hehe. Ale serio, to koleżanka mówi że po tych wszystkich telewizyjnych aferach z maltretowniem dzieci, to teraz raz w tygodniu oglądają dziecko w przedszkolu z higienistką czy kimś tam, czy nie ma śladów....straszne czasy. Kiedyś mi się chyba wydawało że coś mówiłaś o puchatkach....hmmmmmmm ja chyba na prawdę muszę się wziaść za sibie, już nawet kilka razy tam zaglądałam ale nie wiem od czego zacząć, bo wy wszystkie takie chuderlaki a chcecie sie odchudzać, co ja mam powiedzieć... edi77...jakbym widziała moją Joaśkę na zdjecich, taka sama artycha. Dziś wlazła na stoleczke taki Kubusia, chwyciła sie oparcia i skakała góra dół, Kuba mnie woła a ja idę spokojnie a ona tak wisi. Już na sekundę nie da rady zostawić. Już bym tak chciała żeby chodziła, może będzie prościej....hehe Odpowiedz Link Zgłoś
magda9945 Re: to i to... 07.02.06, 21:25 Jest prościej,choć bałagan w domu ogromny! Młoda zasuwa coraz lepiej i jest przez to bardziej samodzielna,jak raczkowała to nic nie mogłam zrobić bo non stop wisiała przy nogawce.Kombinator z niej niezły usilnie stara się wdrapać na tapczan i fotel,na razie jej się nie udaje.Faktycznie te dzieci takie bardziej kumate się zrobiły i już praktycznie nie sa niemowlakami,a jeszcze rok temu...Pamiętacie te ostatnie dni kiedy się ta ciąża skończy. Odpowiedz Link Zgłoś
annka12 Re: to i to... 07.02.06, 21:33 Hejjj Edytko ja gadam troche tylko ze wy tak tu gadacieo restauracjach spotkaniach itp ze moich postow nikt nie zauwaza) A co do tej policji to nie straszyli nas ale naprawde czulam sie jakbym maltretowalam dziecko a nie moge kazdemu wyjasniac ze ona sie tak wychyla zeby wecej widziec i buzie ma usmiechnieta. Jeden facet powiedzial ze dziecko sie dusi........Ughhhh Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kubusia5 Re: to i to... 07.02.06, 23:07 i o praniu... siedzę sobie tu sama, wszystkie mamy marcepanów już śpią, a marcepany to już w ogóle. a ja sobie czekam aż pralka skończy prać. a bo mój mąż kochany właśnie kwadrans temu powiedział: nie mam już żadnych czarnych skarpetek i rano będę bardzo zły... może ja jakaś dziwna jestem, ale ja to bym sobie sama wyprała albo chociaż powiadomiła Instytut Do Spraw Czystych Ubrań ze dwie godziny temu. Wrrrr... Chłopy... Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kubusia5 Re: to i to... 07.02.06, 23:19 no, na szcęście już wiruje moja praleczka. jeszcze tylko robot wieloczynnościowy kobieta rozwiesi sto skarpetek i siup. a jeszcze chłop na delegację jedzie i na dwa dni mi komputer zabiera dwa dni bez "marcepanów"... przyznaję się - jestem ciężko uzależniona. to jutro mam odwyk! trzymajcie się, i nie piszcie za dużo bo się potem nie przekopię Odpowiedz Link Zgłoś
annka12 Re: to i to... 07.02.06, 23:30 Ja nie spie tez i mam prosbe Ktoras z dziewczyn podawala kiedys przepis na cos z platkami owsianymi dla dziecka Mozna prosic jeszcze raz? ) Odpowiedz Link Zgłoś
anfi74 byłam.. 07.02.06, 23:37 ... przebrnęłam i nie mam już siły pisać Zachowam się egoistycznie, załatwię tylko swoją sprawę; czyje dziecko toleruje wyłącznie papki? Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube Re: byłam.. 08.02.06, 08:51 moja joaśka co prawda je też mnie rozdrobnione ale wiecie ona wogóle nie gryzie, połyka jak leci. Nie wiem czy to dobrze. Od kilku dni robi kupy jak Krzysiu agaluby, co trochę. Już mam dość, nie nadąrzam ze zmienianie...(sorki za błędy, już nie mam siły się zastawaniwiać) Odpowiedz Link Zgłoś
annka12 Re: byłam.. 08.02.06, 09:48 No wczesnie dzisiaj jestem Moja Lulu nie lubi rozdrobnionych i tel lyka czesto w calosci tzn ziemniaczki i miesko lyka a chlebek to tak memla Niestety nauczyla sie wypluwac tez wszy stko w calosci.A papek do ust nie wezmie lacznie z moim pysznym domowej roboty danonkem(Tak sie nameczylam nastawilam mleczko na kwasne zrobilam twarozek dodalam mleczka i owockow zmiksowalam a ona nie chciala( Odpowiedz Link Zgłoś
luxfera1 na szybko o wszystkim 08.02.06, 10:09 tak naprawde to uziemił mnie dopiero ten Marcepanek moj słodki...bo daje równo w d...od urodzenia,no i jest to jedyne moje dziecko wychowywane bez udziału babć. to ile ma sie dzieci nie m atak wielkiego znaczenia,wazny jest domowy ferment,jesli zdrowy to kazde kolejne dziecko to radość i szczeście.Jesli w domu źle sie dzieje to jedno moze być zbyt duzym obciazeniem. Co do dzialki nadal pracuje nad moim M. ..jak sie nie uda dam ci tel. na priv. to do Ani oczywiscie. acha i chcialam jeszcze dodac ze mnie sie zdarzało odpowiadac na twoje posty!!)) słuchajcie jak zobaczyłam Lulu wleczoną przez Krupowki w pełnym zwisie to myslałam że padne!!Słuchaj ja sioe nie dziwie że ludzie szemrali.no sama nie przeszłabym obojetnie. mimo że krupówki rózności widziały to chyba byliscie i tak nie lada atrakcją. Margalin...nie moge sie powstrzymać...co takiego robi Twój maz dziecku ze nie zostawisz mu małej...no prosze?????? Ksenia nie dawaj satysfakcji mężowi.chciałaś taki kolor ,nie marudź tylko sie zachwycaj szczególnie głosno w jego obecnosci.Reszte dobierzesz pomału..słyszysz?? nie dawaj sie!! i jeszcze jedzenie.moj też zjada chlebek,ziemniaczki ale nie znosi grudkowanych zupek,tym pluje dalej niz widzi.Zupka musi byc papką. i pytanie...jak sie robi domowej roboty danonka?? Odpowiedz Link Zgłoś
annka12 Re: na szybko o wszystkim 08.02.06, 11:17 No tak nie wszystkie moje posty sa ignorowane) A ten domowej roboty danonek to serek twarozek wlasnej roboty plus dodatki 1. Mleko pasteryzowane ale nie UHT zagotowac -2 szklanki ostudzic a potem dodac kwasnej smietanki zeby sie zsiadlo.Ja zostawiam w cieplym miejscu na noc (kaloryfer) to rano jest zsiadle 2. Trzeba zrobic twarozek i tu sa rozne szkoly Ja zeby nie byl kwasny i zeby bylo latwiej gotuje znowu 1 szklanke mleka pasteryzowanego a jak sie gotuje to wlewam to zsiadle z dzbanuszka i chwilke podgrzewam i mieszam (10 sec) tu potrzebne jest czasami wyczucie bo jak zbyt gorace serek bedzie suchy a jak za malo ogrzane to wodnisty temp tej mieszanki to:gorace ale nie parzy 3. Wylewamy na sitko i oddzielamy od serwatki serek najlepiej poruszac wszystkim na sitku az ladnie uformuje sie serek 4. zostawiamy na siku zeby wystyglo i jeszcze odciekla serwatke ( w serwatce mozna moczyc lapki -super kosmetyk) 5. przygotowuje 50-100 ml mleczka bebiko lub inne 6. miksujemy otrzymany serek z mleczkiem dodajemy tyle mleka zeby otzrzymac odpowiedzia konsystencje tak ze stopniowo jak jest cieple bedzie rzadsze a potem troche gestnieje mozna doslodzic jak ktos lubi 7. mozna dodac herbatniczka lub biszkopta do mleczka przed zmiksowaniem 8. ja codziennie robie pure owocowe dla lulki (jablko z gruszka lub bananek) i to tez mozna wyprobowac i zmieszac z serkiem 9. inna opcja to doac czekoladke lub kakao do mleczka i mamy serek czekoladowy 10. albo truskawki teraz mrozone podgotowac z cukrem i zmiksowac razem z serkiem Moze to nie do konca danonek ale pychota moja starsza pochiecha zajadala az mu sie uszy trzesly za to Lulu trzesie jak wezmie do ust Nie odpowiada je konsystencja. Trudno to nie to nie. Zaczne z twarozkiem na slono z cebulka moze bo ona raczej z tych konkretnych co lubia miesko ziemniaczki chlebek. Odpowiedz Link Zgłoś
margalin Re: na szybko o wszystkim 08.02.06, 12:26 ha,ha! Nie myślałam, że to tak intrygująco zabrzmi. Na szczęście nic złego swiadomie nie robi,ale należy do ojców bardzo zapracowanych. Wraca najwcześniej o 18, potem jakaś obiado-kolacja i dopada do kompa lub odwrotnie. Zawsze ma troche na nim pracy ale poza tym go uwielbia(komp). Czasem wygospodaruje chwile dla nas, ale na ogół towarzyszy temy też TV więc jedno oko na Maroko, drugie na PAtrycję ,a ona potrzebuje uwagi przynajmniej dwóch oczu. POtem ścieli łóżeczko i rozbiera Pati do kąpieli, a potem odbiera z wanny, trzyma zeby nie uciekła przy ubieraniu a potem juz tylko przyjaciel komp,aż ja nie wkrocze i nie zażądam chwili przyjemności w postaci forum. Wtedy idzie spać. MA bardzo małe doswiadczenie z PAti i nie wie co ona je, jak, kiedy i ile. Nie wie co ona chce jak jęczy tak lub tak,a przede wszystkim ma jedna ogromna wadę. Jest diabelnie małomówny i do dzidzi sie w zasadzie nie odzywa,(do mnie czasem,jak sie coś zapytam) bo przecież ona i tak nie rozumie i mu nie odpowie, więc po co. To powody, dla których nie zostawiam Pati samej. Po prostu ona by płakała, a mój mąż nie wiedziałby co z tym fantem zrobić. Z reszta nawet nie mam kiedy jej tak zostawiać, bo jego nigdy nie ma(praca od 7.30 do 15.30, ale zawsze trzeba zostać po godzinach i jeszcze dojechać 40km na korkowej trasie) albo jest zajety pracą. A poza tym mam babcię pod ręka i to ona najlepiej wie jak postępować z niunią. Tak więc wielkich sensancji nie ma. Zwykła proza życia.Praca, praca, i jeszcze raz praca. Odpowiedz Link Zgłoś
matea4 Re: na szybko o wszystkim 08.02.06, 13:08 To jak o moim mężulku, tylko komp czytaj polsat sport. No moze jest jakaś poprawa od kiedy w domu szpital i nawet czasem jest w stanie pobawić sie z Mati.Sukcesem jast zmiana pieluch po kupie. Domino ma się trochę lepiej, nawet przed chwilą poprosił o coś do jedzenia. Mati śpi. Mamy nowy ząbek, dolna 2. Wszystkich jest już 6, zaczyna mnie gryzć przy karmieniu. Odpowiedz Link Zgłoś
marzena691 do Margalin 09.02.06, 16:44 jesli piszesz, ze taki jest stosunek twojego meza do dziecka, to tym bardziej zostaw mala z nim sam na sam. Nie martw sie, przeciez on jest jej ojcem, wiec krzywdy jej nie zrobi. I smiem twierdzic, ze jak zostanie sam to bedzie poprostu zmuszony do dzialania. I z pewnascia nie zostawi jej placzacej. Daj mu tylko kilka porad obslugi dziciecia i ruszaj w swiat! Zobaczysz, twoj maz moze cie jeszcze zaskoczyc i to pozytywnie Odpowiedz Link Zgłoś
annka12 :)) 09.02.06, 17:48 No to teraz czuje sie dowartoscowana) Odnosnie tatusia z dzieciatkiem to ja mam zaufanie co prawda co nieco ograniczone a to z powody rozlaki taty z Lulu Jak widza sie po miesiacu nieobecnosci np to musze mu skladac relacje co nowego Lulu umie i co za nuer mozewywinac ( raz zanim udzielilam instrukcji Lulu spadla z lozka a tatus lezal obok) My to w ogole jestesmy smieszna para i gdyby nie to ze poznalismy sie zanim sie zobaczylismy po dlugiej sesji korespondencji to by nic pewnie z tego nie bylo. A tak to za bardzo go lubie zeby sie wsciekac dlugo. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kubusia5 Re: :)) moja owsianka i inne... 09.02.06, 18:23 moja owsianka wygląda tak: 1-2 łyżki płatków owsianych (tzw.najzwyklejszych) plus około szklanki wody (wolę dodać mniej i dolewać w trakcie gotowania), jeżeli planujemy dodać rodzynki, to właśnie na początku, żeby też się rozgotowały. Gotuję tak długo, aż płatki są miękkie. Potem dodaję filiżankę owoców (mrożone porzeczki czerwone albo czarne, truskawki, jagody-wtedy trzeba odczekać aż puszczą sok-o dziwo Kuba uwielbia porzeczki ale muszą być rozduszone, jak natrafi w trakcie jedzenia na nierozduszoną to pluje) albo np.pół banana i pół drobno pokrojonej pomarańczy. Na końcu dodaję tyle wody przegotowanej, aby konsystencja była półpłynna i dodaję 1-2 łyżki kaszki mleczno-owocowej bobovity. Gotowe! Kuba uwielbia taką owsiankę około 10 jako drugie śniadanko. Poza tym: 1. ale się rozpisałyście przez te dwa dni! ledwo przebrnęłam! 2. borówka! witaj po przerwie! podziwiam że masz siłę nosić małego klocka-ja wymiękam już jak po schodach mam go nieść na drugie piętro... 3. mój mąż strasznie samodzielny-od początku brał udział w przewijaniu, kąpaniu, karmieniu butlą itd. Teraz jest trochę gorzej, bo jak jestem cały czas w domu to zdążył się rozleniwić ale ma z Kubą świetny kontakt. Od czasu do czasu zostawiam ich samych, żeby się nie odzwyczaili! 4. agaluba- podziwiam Twój spokój odnośnie żółwia. Ja całe miesiące stresowałam się, że Kuba załapie jakąś żółwią zarazę, ale nie miałam możliwości nigdzie indziej go wstawić, tylko do pokoju małego. Ale Ty w ogóle dzielna kobieta jesteś! 5. Przepis na danonki domowej roboty przypomniał mi dzieciństwo, bo w czasach, kiedy pod drzwiami rano stały butelki z rozwodnionym wyrobem mlekopodobnym z aluminiowym kapslem, moja mama robiła co drugi dzień własny twaróg z litra kwaśnego i litra słodkiego mleka. Żaden "kupny" serek nie będzie już miał takiego smaku... pozdrawiamy! Odpowiedz Link Zgłoś
agaluba problemy z postrzeganiem rzeczywistości 09.02.06, 20:21 - tatatatata - mama jestem - tatatatata - mów mi mama - tata - tata w pracy, mama na posterunku - czy możesz ten fakt docenić - tata - zadzwonić do taty? dobrze - proszę telefonik. - halo? - Syn do ciebie - mamamamamama - synku, tu tata - mamamamama .......... mamo wojtusia! jesteśmy niezmiernie wdzięczni za podrzucenie pomysłu startego żołtego sera rozsypanego na tackę fotelika - poskutkowało, miałam go z głowy na jakieś 50 minut )) drugie 50 minut zbierałam sereczek po kuchni )))) Odpowiedz Link Zgłoś
bela80 Re: problemy z postrzeganiem rzeczywistości 09.02.06, 20:44 mój Patryk znowu na wszystko mówi mama na tate babcie psa jedzenie wszystko to mama nie wiedziałam że aż tak się sklonowałam a że by byłosmiesznie to na mnie mówi amam Odpowiedz Link Zgłoś
annka12 Re: problemy z postrzeganiem rzeczywistości 09.02.06, 21:12 Moja Lulu mowi dadadadadada -tata ma nadzieje ze to o nim i ostatnie dwa dni daj na wszystko co chce Mama tylko jak placze i potrzebuje ratunku Ale dobre i to Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wojtusia2 agaluba 10.02.06, 12:43 Proszę bardzo Podobnie działa bułka, ale zdecydowanie krócej A co do zbierania z podłogi to ja wolę zbierać serek. A szczerze mówiąc Ala tak wszyststko wcina, że arczej po niej już sprzątać nie trzeba Odpowiedz Link Zgłoś
bela80 Re:przepis na serniczek 09.02.06, 20:23 składniki : 2 litry mleka 1 litr śmietany zakwaszanej 12% 1 kostka masła cukier waniliowy 5 paczek herbatników 5 całych jajek 1 szkl.cukru pudru mogą być rodzynki Do gotującego mleka dodajemy zmiksowane jajka ze śmietaną. na wolnym ogniu gotować do chwili aż się zsiądzie na twaróg. twaróg odcedzić i pozostawić do ostygnięcia utrzeć masło z tłuszczem i dodawać stopniowo serek. na końcu dodać rodzynki lub jakieś owoce co kto chce i wylewamy na blaszkę wyłożoną herbatnikami i na mase także układamy herbatniki. wkładamy na 1 godzine do lodówki Ciasto ardzo fajne delikatne i jak tylko maluszki nie mają alergii bardzo fajne. A co do mężów to ja mogę spokojnie zostawić małego z moim chłopem i na pewno nic się nie stanie zresztą w dzień się pobawią a w nocy i tak mój mąż wstaje do małego ja sobie śpie i czówam czy wszystko ok. Ja mam chyba troche odwrotny problem jak marzena i inne mamy niejadków mój Patryś pochłania wszystko i w każdych ilościach dlatego muszę już uważać bo mały waży już ponad 12 kg. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
annka12 Re:przepis na serniczek 09.02.06, 21:10 Hmmm ten przepis to mi troche pachnie takim serniczkiem pascha jaki jadam zawsze w Chimerze jak jestem Krakowie Tylko tam jest on bez ciasteczek a ma forme filizanek do gory nogami taka gorka z bakaliami i owocami ......ojejej pysznosci rzadko spotykane a my jestesmy koneserami dobrego jedzonka.Chyba wyprobuje ten twoj przepis bo ja kiedys probowlam z lenistwa z twarogiem ale jak juz teraz pichce te twarozki to moge i to ciastowe. Mamo kubusia dziekuje za te owsianke ....wlasnie o nia mi chodzilo A z tym twarozkiem z mleka to masz racje moja mama tez robila i go uwielbialam....z sie przejadl A gdzie ty jestes Edyta??? Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wojtusia2 Re: byłam.. 08.02.06, 11:46 Aliśka preferuje gładkie papki i mocno rozwodnione. Ostatnio nawet zauważyłam postęp i czasami moge jej przemycić trochę słoików od 7 miesiąca... tylko takie bez ryżu, bo to jednak za duże grudki! W sumie i tak jest nieźle, bo np. ser biały rozcieram tylko widelcem. Mała zaczęła jeść ser zółty. Najlepiej zetrzeć na tarce o grubych oczkach i wysypać na podstawkę w foteliku. Mam ją z głowy na 40 minut Potem wypypuszczam ją na podłogę i wyjada to co wypadło z fotelika. Następne 20 minut do przodu U nas skuteczna okazała się motoda "nic na siłę". Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wojtusia2 annka 08.02.06, 11:34 a coś Ty taka bogata, że tyle ziemii chcesz kupować A tak poważnie to ziemia jest świetną inwestycją, bo jej już więcej nie wyprodukują. Odpowiedz Link Zgłoś
annka12 Re: annka 08.02.06, 11:52 No wlasnie z tego zalozenia wychodze Bogata nie jestem a szkoda..... Ale jak dzialka fajna i cena atrakcyjna jakies srodki moga sie znalesc tzn maz moze znalesc Odpowiedz Link Zgłoś
edi77 no jesli o mezach mowa.... 08.02.06, 13:35 to ja dzisiaj dla Mojego spedzam dzien przy garach a w zasadzie dwa dni, bo w piatek ma urodziny. Dzisiaj robie salatke i pieke schab, a jutro debiutancki tort. Tort bedzie niespodzianka, bo do tej pory szlam na latwizne i kupowalam gotowe ciasto. Ostatnio jak upieklam pasztet dla Mateuszka, to sie zalil, ze dbam tylko o Matusia, no wiec teraz musze jego dopiescic. Odpowiedz Link Zgłoś
borowka78 Borówka wraca...:)))) 08.02.06, 14:37 Witam po przerwie. Jak zwykle naprodukowałyście mnóstwo postów i jak na razie przez nie nie byłam w stanie przebrnąc...ehhh... Kseniu-super kuchnie bedziesz miala, słuchaj rad eksperta(Marzeny) i wszystko będzie pięknie) Matea-widzisz...juz jestescie na prostej. Najgorsze za wami!!! Anfi-na cale szczescie moj grzdyl w konu gryzie wszystko, co w swoją gębule dostanie(czasem przez przypadek moja reke ugryzie, nos jak sie za bardzo nad nim nachylam-ała). Dlugo jednak tolerował tylko papki, samo gryzienie późno przyszło, więc i Bartuś się nauczy do czego służą ząbki Co do męża- mimo że dużo pracuje i wyjjeżdza w trase, ma super kontakt z synem i bez obaw mogę moich panów samych zostawić...po prostu wychowałam sobie męża) Agaluba-popieram!!!! Ostatnio miałam na głowie teściową, więc teraz oddycham wolnośćia...wrrr...oby jak najmniej takich nalotów!!! Zła jestem, bo mam kółka od wózka w naprawie i spacery z Marcinkeim to horror...niby chodzi, ale czasem ma dosyc, wiec te 10kg + opakowanie nosić to niezbyt miłe...czuje to mój biedny kręgosłup( Powolutku przygotowujemy sie do roczku, to juz prawie za dwa tygodnie!!! Roczek bedzie przechodzony, nbo włąsnie dzisiaj Marcin postanowił zaprzestac raczkowac i w koncu chodzi!! Kroczki samodzielne juz w połowie stycznia zrobil, ale sie ogólnie z chodzeniem lenił) ciekawe po kim to lenistwo maDD trzymajcie sie ciepło buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wojtusia2 Re: Borówka wraca...:)))) 08.02.06, 14:51 jaki roczek???? Niezły szok!. Taka jedna mała marcepanna postanowiła się urodzić przed czasem i 14 lutego kończy rok. Jak na nią patrzę to nie mogę uwierzyć! No i mam nadzieję, że razem z pierwszymi urodzinami przyjdzie też troszkę rozumku do główki, bo póki co to z tym jest cieńko Odpowiedz Link Zgłoś
borowka78 Re: Borówka wraca...:)))) 08.02.06, 14:57 no z tym rozumkiem to róznie bywa) no roczek roczek...marcepan Marcin tez pchał sie na ten swiat jak taki dziki) a data terminu byla taka ladna-8 marzec Odpowiedz Link Zgłoś
magdek2 papki... 08.02.06, 16:13 Asia wyłacznie je papki, jak próbuje jej podać cos z grudkami to pluje, wypycha językiem, wydłubuje z buzi a potem zaciska pomimo że jest głodna... pytałam nawet na forum niemowlę co zrobic żeby ja do grudek przyzwyczaić i okazało się że wiele dzieci tak ma a potem nagle to się zmienia, pediatra kazała nie zmuszać, ja zreszta też nie miałam zamiaru... tylko menu mamy dosc ograniczone przez to... ostatnio zrobiła postep bo zmymlała kawałek miśkopta i mamusia czyli ja o mało nie zwariowałam z radości, no wiele mi nie trzeba jak widać Odpowiedz Link Zgłoś
borowka78 spokój... 08.02.06, 22:00 na forum...hmmm...czyżbym was wystraszyła swoim powrotem???;-DDDDD spokojnej nocki Odpowiedz Link Zgłoś
agaluba Re: spokój... 08.02.06, 23:51 i ja tu jestem i ja.. własnie skończyłam tłumaczenie, a wcześniej mnie nie było, a jak wróciłam, to buuu internecik nie działał, i nie mogłam zajrzec.. ale się doczekałam i zaglądam.. kolejna cięzko uzależniona matka.. ja nie ide na żaden odwyk! krzysio je wszystko i kawałki i niekawałki, połyka tez różne rzeczy w całości - np. żołwia (już kilka prób zjedzenia mamy za sobą, wygrzebuje sobie to biedne zwierze spod szafki, uparł się i nawet nie chce żeby mu na zupkę przerobić..), gabaryty przedmiotu nie mają znaczenia...... no ale czasem tez protestuje - np. nie lubi odmian, dzis mu dzielna mama spreparowała pyszny makaronik na kolację, na słodko z serkiem i polane danonkiem i ta mała choroba brała kluche do gęby, memlała i potem sobie ją wyciągała, czynność powtarzaliśmy tyle razy ile kluseczek... podłoga w okolicy oblepiona kluseczkami, które dziecię po wymemlaniu uparcie rozrzucało - nie łapałam w locie, co by nie stresować niemowlęcia przy jedzeniu.. bo tu sie naczytałam, że nie można stresować, jeszcze by mi przestało jeść.. no i musiałam zrobic tradycyjną kaszkę o konsystencji cementu, dopiero się chopię usatysfakcjonowało ) a tego danonka domowego to w życiu bym nie zrobiła.. wygladan na bardzo truudne ( margalin, nie marudz kobieto, powiedz, że masz bardzo ważną wizytę u lekarza i musisz iść na spotkanie z nami - wcale nie skłamiesz! my działamy jak terapia, knajpa jak kozetki i masz już psychoanalityka, tylko weź od starego duużo kasy, bo ci terapeuci teraz strasznie zdzierają z człowieka ) borówka, ja się Ciebie nie boję jak widać. a mama pytająca o owsiane coś tam - ja nie mam pojęcia, ja umiem krzysiowi ugotować słoiczki ) bo jak zrobiłam zupkę to choroba nie jadła, to nie robie! dobra, nie smęcę więcej, idę spać... Odpowiedz Link Zgłoś
agaluba spokój...wstawać! 09.02.06, 10:35 pierwsza, a Wy gdzie.. krzysio ma kaszel, taki z krtani, autorytet medyczny mówi, że zęby.. no moze, bo własnie dziecię zaczęlo zjadać kaloryfer.. no chodźcie tu!! Odpowiedz Link Zgłoś
borowka78 Re: spokój...wstawać! 09.02.06, 10:46 jestem jestem, tyle że pisac mi się nie chce.... hehe...powiadasz, że Krzyś zjada kaloryfer...hmmm...widocznie od maleńkości uwielbia żeberkaDDD Odpowiedz Link Zgłoś
agaluba Re: spokój...wstawać! 09.02.06, 10:56 bezżeberkowy.... ale może lubi rozgrzane metale.. Odpowiedz Link Zgłoś
bela80 Re: spokój...wstawać! 09.02.06, 11:03 Witam po przerwie. My już dawno wstaliśmy a mój mały łobuziak już ponownie śpi a ja mam troszkę czasu dla siebie U nas po staremu mały z nai na dzień jest coraz fajniejszy gada jak najęty raczkuje jak szalony wszędzie się wspina i robi po mału samodzielne kroczki. mamy dwa śliczne ząbki ale chyba idę już następne. młody je wszystko i w dużych ilościach dlatego ograniczylismy mu już mleczko do 3 razy dziennie po 200 ml. w nocy nic nie je śpi do 5 u siebie a potem z nami do 6 lub 7 ale jest ok. Ma jakąś małą wysypke na buzi zrobiłam mu badania ale alergia to raczej nie jest może od naszego gronkowca którego mu wykrylismy przypadkowo w kupce. Kseniu ja bym poalowała na bordowo ( ja mam jarzębine śliczna) a płytki w kolorze podłogi z motywami bordowymi ja mam z motylkami bordo co czwartą płytkę. Anifi cieszę się że z bartusiem jest już ok. Borówka dawno cię nie było ale fajnie że wróciłaś brakowało ciebie luxwera ja chyba przyłącze się do waszych puchatek właśnie wźiełam się ostro za siebie dieta i ćwiczenia 2 razy w tygodniu. mam nadzieje że efekty już nie długo będzie widać Anka 12 ja czytam wszystkie twoje posty jednk sama czuje się niezauważlana więc więcej czytam niż pisze. super przepis na danonki ja mam podobny na ciasto z herbatnikami tylko jest w nim troche jajek i nie wszystkie dzieci mogą. Agaluba popieram cie w 100 % ja sama mam kawiarnie i u mnie wszystkie dzieci mile widziane. my ze swoim Patrysiem też wszędzie się włóczymy i nie zwracamy uwagi na to co inni otym myślą. Pozdrawiam i całusy dla naszych już prawie roczniaczków Odpowiedz Link Zgłoś
olusia_a Re: kiedy nocnik 09.02.06, 12:05 pomyślałam ze moze juz zaczne sadzac Paulinke na nocniczek niech sie przyzwyczaja. Czy wy juz macie nocniki??)) Paulinka ładnie stawia juz kroczki a tu nowe fotki niuni paulinka.fajnafotka.pl W lutym jestem w pracy na pól etatu takze wiecej czasu dla mojego serduszka, no i moge tu Was poczytac.. Wstawaj szkoda dnia.. A i zaczynam kolejny etap w odchudzaniu - tylko te Puchatki mnie motywuja - zapraszam Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wojtusia2 Re: kiedy nocnik 09.02.06, 12:44 ja oczywiście tez na diecie (zjadłam ciastko popijając colą Odpukać, ale mała coś ładnie nocki przesypia! Dzisiaj pożarła mi ogórki kiszone z mojej kanapki. A konkretnie to najpierw wycisnęła z nich sok na fotel a potem zjadła ze skrzywioną minką Xsenia się nie odzywa, bo pewnie maluje kuchnie )))) Sprawa trudna, bo faktycznie sama chciała taki kolor, ale po pomalowaniu jej się nie podoba, więc chce zmienić. Zrozumiałe. Z drugiej strony może jednak coś dopasować do tego koloru i tez będzie ok, ale i tak ciągle może jej się nie podobać. Mąż mówi, że ścian nie przemaluje, bo sama takie chciała. I cała sprawa sprowadza sie do tego co zrobiłby by mąż gdyby kupił obudowę do komputera, która mu się nie podoba? Mój oczywiście kupiłby natychmiast drugią i jeszcze siedział dwie noce i zakładał ją na milion sposobów, żeby było tak jak on chce. Tych przykładów można oczywiście podać też z tysiąc. Faceci!!!! Trzy miesiące się proszę, żeby wywiercił dwie dziurki pod obrazki. Moge pójść do sąsiada "po prośbie". Ale ten mój łoś zamiast wyciągnąć z tego wnioski to się jeszcze w ramach wdzięczności browara z sąsiadem napije... To tyle wywodów Odpowiedz Link Zgłoś
agaluba u nas podanie 09.02.06, 13:56 3 miesiące to u nas termin minimum )i trzeba jeszcze podania napisać i obiad ugotować i po główce pogłaskać - lampa w kuchni wieszana przez 2 i poł roku...... oczywiście liczne inne przykłady... Odpowiedz Link Zgłoś
agaluba Re: kiedy nocnik 09.02.06, 13:58 a w ramach diety ciasto zjadłam, pycha...ide bo krzys zabiera mi myszke i mówi do mnie tata...musze sie zabrać za wychowanie, ale wróce ) (jak trochę powychowuje) Odpowiedz Link Zgłoś
iwonaw.1970 Jutro jadę do mamusi:))) 09.02.06, 14:18 U nas od poniedziałku zaczynają się ferie, w przedszkolu starsza ma labę. Z tej okazji znowu jadę do mamusi odpocząć. Zostawiam męża z komputerem, z jego kochanym sprzętem odsłuchowym i Cecylką Bartoli, której głos woli od mojego)) Gorzej będzie z utrzymaniem diety bo mamusia na pewno przygotuje coś dla córci pysznego. Boję się tylko tego powrotu po 2 tygodniach... Chyba rozumiecie o co chodzi)) U nas nocnik tez stoi, ale w kącie. Małej najczęściej kupka się zdarza przy posiłku)) Nie robię własnoręcznie danonków. Idę jak zwykle na łatwiznę. Kupuję mrożone owoce, jogurt naturalny, dodaje cukier i miksuję. mamo_wojtusia, jak synek sobie radzi z nocnym siusianiem. U nas rewalcja. Tzn siusiania brak. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wojtusia2 Re: Jutro jadę do mamusi:))) 10.02.06, 12:46 Miłego labowania! Wojtusiowe siusianie trwa nadal. Ma czas do końca marca na zaprzestanie sikania po dobroci Odpowiedz Link Zgłoś
iwonaw.1970 Re:Jadę do mamusi:))) 10.02.06, 13:19 Właśnie się pakujemy. Chyba jest strasznie niskie ciśnienie bo bardzo jestem powolna.... Oprócz bułki proponuję makaron -tez jest bardzo absorbujący. Moja Nelli tez ciągle mama, tata, ne, papa, baba, ba (jak cos spadnie), kiekie (?, a reszta trudna do zapisu fonetycznego. Właśnie córcia zbiera paprochy z podłogi bo matka jeszcze nie odkurzyła. A propos odchudzania: najlepiej jeść to co zostawią nasze pociechy-bardzo zdrowe odżywianie:mięso i warzywka gotowane, zero soli, jogurty własnej roboty no i ilości znikome. pozdrawiam i żegnam na 2 tygodnie (i tak nie zauwazycie mojej nieobecności(( ) Odpowiedz Link Zgłoś
matea4 Re:Jadę do mamusi:))) 10.02.06, 13:24 Chyba naprawde niskie to Twoje ciśnienie. Czytam wszystkie mamusie. Miłego pobytu u mamusi)) Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wojtusia2 Re: kiedy nocnik 09.02.06, 14:19 Moja mała łobuzica mówi do mnie mama tylko wtedy jak jest zła. W chwilach wesołości też do mnie woła tata... A co do nocnika, to poczekamy z tym jeszcze długo, bo Ala podobnie jak Wojtek nie ma zwyczaju siedzenia w miejscu. Nie chce mi się tym głowy zawracać A tak z wcześniejszych doświadczeń to zauważyłam, że jak dziecko ma 1,5 roku to dopiero coś zaczyna kupać z siusianiem. Nocnik oczywiście mamy, ale czas pokaże kiedy będziemy musieli go zacząć używac Odpowiedz Link Zgłoś
marzena691 Re: kiedy nocnik 09.02.06, 16:00 W kwestii nocnika przepytalam nasza pania pediatre, ktora szczegolowo wyjasnila mi kwestie. Otoz uswiadomila mi, ze dziecie dopiero w wieku generalnie ok. 18 miesiecy fizjologicznie przygotowane jest do zalatwiania swych potrzeb w nocniczku. Wczesniej poprostu nie jest w stanie w pelni tego kontrolowac i kosztuje go to duzo wysilku, by usatysfakcjonowac rodzicow, jesli staraja sie posadzic go na nocnik(( Oczywiscie 18 miesiecy, to sredni wiek, czyli moze zdarzyc sie, ze dziecko juz 15 miesieczne moze smialo korzystac z tego wynalazku cywilizacji, a moze i byc tak, ze dopiero 3-letnia pociecha... Zatem mamy jeszcze troche czasu, na czym niewatpliwie skorzystaja producenci pampersow tudziez innych pieluch(( uhhh! Odpowiedz Link Zgłoś
bela80 Re: kiedy nocnik 09.02.06, 16:16 widzisz anka12 troche pomarudziłyśmy i odrazu taki efekt super. przepis podam wieczorem bo teraz ide na obiadek do teściów, oj jak dobrze jak nie trzeba gotować. A co do nocnika to nasz mały też już go posiada najpierw zakładał go na głowe a teraz zdarza mu się pokazać jak robi siusiu i wtedy biegiem do nocnika Pozdrawiam i dołączam do grona odchudzających się Odpowiedz Link Zgłoś
marzena691 To jeszcze ja... 09.02.06, 16:39 jak juz dopadne do kompa i zaczne pisac, to jakos nie moge przestac... A tak naprawde, to od 2 dni nurtuje mnie poruszony tu temat niejedzenia przez nasze coniektore pociechy. Jak wiecie, jestem mama malego niejadka, choc musze przyznac, ze od kilku dni Sandra je calkiem przyzwoicie, wiec nie wiem czy jeszcze do tej kategorii sie lapie)) Ale do rzeczy, chce sie teraz wypowiedziec jako byle dziecko-niejadek. Z relacji moich rodzicow wynikalo, ze mieli ze mna "krzyz panski" jesli chodzi o kwestie zywieniowe. Bardzo to przezywali oczywiscie i na rozne sposoby probowali mnie naklonic do jedzenia, chodzili do roznych lekarzy, znachorow, itd. Jednym slowem stawali na glowie, bym cos przelknela. Lekarze orzekali, ze to syndrom typowej, rozpieszczonej (zaprzeczam, bo rozpieszczana nie bylam) jedynaczki, dawali jakies syropki, kazali wlasnie jesc kapuste, ogorki kiszone, znachorzy dawali ziolka (brrrr....) i wyobrazcie sobie nic nie pomagalo. Czy znacie 5-letnie dziecko, ktore nie lubi czekolady? - to bylam ja! Zatem jak juz mialam 4-5 latek, to moi rodzice nie znajdujac innych sposobow probowali podejsc mnie od strony psychologicznej i np. straszyli, ze jak nie bede jadla, to umre... A wiecie, jaka dzieci maja wyobraznie? I wiecie jaki to byl stres dla mnie? - zaczely mi wychodzic wlosy na czubku glowy. Lysy placek mial wielkosc kurzego jaja. Rodzice zrozpaczeni - runda po lekarzach - w koncu specjalista orzekl, ze to nerwica objawiajaca sie lysieniem plackowatym. Jesc oczywiscie dalej nie jadlam... He, taki blachy temat niejedzenia, a patrzcie ile szkod w zyciu malego czlowieka... Ktos (sorry nie pamietam, kto) napisal jakis czas temu, ze zadna matka nie skrzywdzi swojego dziecka. Otoz moze to zrobic i to w sposob zupelnie nieswiadomy (patrz wyzej). Gdyby wszystkie matki byly, jak wy - Marcemamy (a szczegolnie Hannamay, ktora jest dla mnie niedoscignionym wzorem), to wszystkie dzieci bylyby kochane, szczesliwe i zadbane, a swiat w przyszlosci lepszy: bez przemocy, agresji, chamstwa, itd. Dlatego dla mnie osobiscie aspekt psychologiczny jest bardzo wazny w wychowaniu mojej pociechy. Nie chce powtorzyc bledow moich rodzicow i dbam o to, by przygotowac Sandre rowniez emocjonalnie do przyszlego samodzielnego zycia (choc ona juz i teraz jest bardzo samodzielna)). Jeszcze w czasie ciazy przeczytalam fajna ksiazke (i to kilkakrotnie) pt.: "Dobra milosc, co zrobic, by nasze dzieci mialy udane zycie" - polecam! Ja wracam do niej czesto, bo omawia wiele codziennych kwestii, ktore nam doroslym wydaja sie czasem blahe lub ich nie zauwazamy, dla dzieci natomiast sa bardzo wazne. No to sie wypowiedzialam! Buziaki dla wszystkich! Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wojtusia2 Re: To jeszcze ja... 10.02.06, 12:53 Ja była niejadkiem... W miarę normalnie zaczęłam jeść dopiero w liceum. Wcześniej bardzo ewentualnie jadłam chleb z dżemem. Całe szczęście rodzice nie zmuszali mnie do jedzenia. Ja i tak do tej pory nie z jem jak nie mam ochoty. Nie lubię tortów (są wyjątki) i mięsa (jem tylko chude i to tez mało). Swoich dzieci nie zmuszam do jedzenia. Nie wiem jakbym się zachowała gdyby dziecko przez kilka dni wogóle nie chciało jeść, ale jeszcze mnie to nie spotkało Czyżby te Marzeny to typowe niejadki A i jeszcze jedno. Podczas ciąży z Alą nie brałam żelaza, bo mi nie służyło. A wyniki morfologii miałam dobre. Odpowiedz Link Zgłoś
matea4 Re: To jeszcze ja... 10.02.06, 13:21 Jeśli chodzi o jedzenie, to Mój Dominik to tatalny niejadek.Zjada tylko jogurty wyłącznie truskawkowe Danona, chlebek bez skórki, mikroskopijne ilości wzystkiego innego. Jesli któraś z was myśli ze jest amatorem śmietnikowego jedzenie to bardzo sę myli. NIGDY nie dotknął: Hambyrgerów, pizzy, coca-coli ani niczego gazowanego. Słodycze owszem ale wybrane,ciast, tory itp. mogą stać w zastraszajacych ilościach. Znikają tylko lody, ale to chyba dlatego że w ciazy zjadałam codzienne litr. Do 2 lat jadł wszystko co mamusia dała. Pewnie z Matim będzie tak samo. Aż dziwne że hemoglobina w normie. Odpowiedz Link Zgłoś
marzena691 Re: To jeszcze ja... 10.02.06, 14:03 No nie! Marzenko vel Mamo-wojtusia jakbym o sobie czytala. Ja jeszcze do niegdysiejszego menu dorzucilabym nalesniki I teraz mam jak ty choc w kwestii por posilkow musialam sie dostosowac do mojego Francuza... Podczas ciazy bralam jedynie tradycyjne witaminy dla ciezarowek i wyniki mialam dobre. Zreszta zawsze bardzo rzadko chorowalam rowniez jako dziecko, wiec Sandra chyba sie we mnie wrodzila)) A czy ta dziewczyna w czerwonym (chyba) polarze na zdjeciach ze spotkania warszawskich mam to ty? Bo jesli tak, to nawet fizycznie jestesmy podobne Ach te Marzeny)) Dzieki tez za podpowiedz z okruchami chleba - u nas dziala, choc tylko przez jakies 10 min., ale i to dobre. Ide teraz zaopatrzec sie w ser)) Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wojtusia2 Re: To jeszcze ja... 10.02.06, 17:34 Ta czerwona to ja No i wszystkie będziemy miały teraz dom w chlebie i serze żółtym! Fajnie, nie będę sama Odpowiedz Link Zgłoś
moniq75 Witamy!!! 13.02.06, 13:33 dziewczyny, strasznie mi głupio, czytam Was i czytam, zaglądam na różne fora, kiedy czas na to pozwala, czasem coś tam wtrące od siebie,ale jakoś tak się nie składało żebym nas Wam przedstawiła Otóż jestem mamą Emilki, urodzonej 21 marca 2005 r. ( 4050 kg, 56 cm).Emilka dzis jest juz dużą i rezolutną panienką,strasznie kochana przez rodziców i wszystkich członków rodziny, mieszkamy w warszawie ( Wola), ja jestem mamą pracującą,ale staram się każdą wolną chwilę spędzać z moim szkrabem. mam nadzieję, że zaaprobujecie moja obecność w swoim gronie, zwłaszcza, ze sporo już wiem o niektórych z Was i waszych dzieciaczkachBędę tu częściej zaglądać, i czasem dodac swoje "3 grosze" buziaki i ucałowania. Monika Odpowiedz Link Zgłoś
bela80 Re:Mamo-kubusia 13.02.06, 14:10 dziękuje i strasznie przepraszam za pomułkę ale to wszystko przez nerwy. a taka prawda u nas na wsxystko jest zapisywany triderm a potem clobaza jeszcze raz dzięki Odpowiedz Link Zgłoś
bela80 Re: Witamy!!! nową mame 13.02.06, 14:12 witam widze że w końcu dziwczynka w naszej wdze startowej 4 kg a teraz ile?????????? bo u nas już ponad 12 pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
matea4 Re: Witamy!!! nową mame 13.02.06, 15:14 Witamy witamy. Mój starszy syn urodził się z taka wagą (4050), ale młodszy brat musiał go pzrebić. To się nazywa rywalizacja! Odpowiedz Link Zgłoś
moniq75 Re: Witamy!!! nową mame 13.02.06, 15:33 no właśnie o dziwo, Emilka nie jest dzis kolosem!!!! w wieku prawie 11 miesięcy waży niewiele ponad 9 kg!!!! ale rozwija sie wzorcowo i taka jej uroda! Kochane mamusie, z racji tego, ze rzadko tu pisywalam wczesniejk mam problem z poruszaniem sie po forum, ale mysle ze dojde do wprawy!!! poza ym bardzo chcialam wkleic link do strony Emilii, i przeprowadzilam te operacje w "moim forum",ale dalej coś nie gra! buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube Re: Witamy!!! nową mame 13.02.06, 15:47 ak właśnie widziałam z linkiem do zdjeć Monika, źle go skpiowalaś. Pomogę ci <a href="HTTP://bobasy.pl/?u=moniq175&s=9579bf3b7c0260a8f8205337da17cdbc">TU WPISZ CO CHCESZ NP EMILKA</a> Zmień HTTP na małe litery, i wpisz co chcesz tam gdzie drukowanymi napisąłam EMILKA i przekopiuj. Chyba dobrze bedzie Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
moniq75 Dzieki mamkube!!!! 14.02.06, 09:14 Kochana jestes!!!! udało si wkleić linka!a swoja droga niezły ze mnie leniuch. o tych wszystkich technicznych sztuczkach mozna poczytacale ja każdą wolna chwile od pracy wykorzystuje na rzeczy inne"), np. na czytanie waszych postów i oglądanie waszych skarbków!!! no a teraz dzięki Tobie mamkubę możecie zobaczyc moja emiśkepróbowalam wkleic jej zdjecia na forum ZOBACZCIE,ale tez cos mie nie idzie!poki co stronka na bobasachpapa Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kubusia5 Re: witamy nową marcową mamę! 14.02.06, 09:28 witamy! emilka jest śliczna! może jak się "wczytasz" to będziesz pisać częściej? Odpowiedz Link Zgłoś
monikadk Re: witamy nową marcową mamę! 14.02.06, 09:31 i ja sobie popatrzyłam. Sliczna ta Twoja Emilka. Faktycznie lep[iej czsas poza praca spędzać z taik skarbkiem monika Odpowiedz Link Zgłoś
moniq75 Re: witamy nową marcową mamę! 14.02.06, 09:50 dziei dziewczyny za mile powitanie, jest mi naprawde bbbbardzo przyjemnie.mam wielka nadzieję się "wczytac", poznac Was lepiej, i w miarę mozliwosci ptrzekazac swoje doświadczenia. wiecie co, strasznie załuję, że dopiero teraz do was dołączyłam, zwlascza ze wiem o istnieniu forum od dawna. strasznie fajna i serdeczna atmosfera tu panuje.ja chyba potrzebowalam wiecej czasu ,zeby się zaaklimattyzowac i oswoic z mysla, ze mogę byc aktywnym członkiem forum.tym barfdzij załuje, ze dopiero teraz poniewaz po urodzeniu emilki duuuzo sie zmienilo w moim zyciu- zmiana miejsca Zamieszkania (inne miasto),zmiana pracy itd. Teraz juz jest ok, ale na pewno tutaj na forum znalazłabym wiele zrozumienia i pocieszenia w tym trudnym czasiebuziaki, zaczynam "się wczytywac"- strasznie fanjny zwrotpa Odpowiedz Link Zgłoś
agaluba cześć walentyny! 14.02.06, 10:26 cześć nowa mamo ) ale jak się zaczniesz porzadnie wczytywać to znowu się do nas za pół roku odezwiesz.... zważywszy że my już kolejne 2500 postów produkujemy - więc moze jakieś streszczenie? i czy nowa mamo jesteś z Warszawy? bo jak tak to tez musimy się spotkać z Tobą! Dziękuję za wszparcie bojowe ) zobaczymy jutro w tym radiu - już się boję, bo w życiu w radiu nie byłam... i co ja tam biedna mała zrobię.. krzys po podaniu syropku zaczął latać w kółko i mówic kokokokoko... syropek wypluł. strzykawką i na łyżeczce z czymś ulubionym już próbowałam, nie pomogło. Bela, Ty bądź dzielna, bo po nocy zawsze jest dzień. i w ogóle nie chce mi się iśc na spacer... a moja góra prasowania osiąga wysokość jakiś dwu metrów i czekam aż spadnie (wtedy ułoże z powrotem) no i tak straszliwie nie chce mi się pisać artykułu na studia że ojej i już nawet rozważałąm poprasowanie, żeby nie pisać, ale w porę wyocofałam sie z tego pomysłu - jakiś leń mnie napadł, bo ja już mam dosyć zimy. no ale jako swój własny szef nie moge pozwolić na takie nieróbstwo i zaraz się zagonię do pożytecznej roboty ) krzys właśnie znalazł kabel od myszki z drugiej strony komutera i mi ją wyciąga.. ekstra zabawa, synku, ekstra. i jeszcze się cieszy.. a co do wełny, to niedługo tylko taka będzie modna... mama kubusia - męża w łeb i niech sobie nie myśli ) buziaki walentynkowe! Odpowiedz Link Zgłoś
moniq75 dzięki agaluba! 14.02.06, 11:41 smiac mi sie chce bo chyba troche nie w tym miejscu załozyłam swój watek "powitaniowy"ale sie poprawie!!!no własnie widze, ze Wy straszne gadyły jestescie,ale to co piszecie jest strasznie mile i interesujące. widze ze stanowicie naprawde zwartą i zaprzyjaźniona grupę!!!strasznie chciałabym do niej dołączyć i mam nadzieje ze zaczne za Wami nadążac!zreszta jak wczesniej pisalam, czasem wchodzilam na wasze forum, ale przewaznuie straczalo mi czasu i odwagi jedynie na czytanie! jeśli chodzi o streszczenie, to jestem z warszawy,ale od niedawna tzn gdzies od 10 miesiecy. wczesniej mieszkalismy w gdyni!Mieszkam na Woli ( bliziutko Wola park), a pracuje w centrum wawy.jesli chodzi natomiast o rozwoj emilki, to chowa się zdrowo.nie jest grubaskiem, ale ładnie je, tylko strasznie duuuzo się rusza. Czesto za nia nie nadążamy.od kilki miesiecy ( listopad) raczkuje,biega przy meblach a teraz zaczyna stawiac swoje pierwsze kroczki ( dokladnie dwa), tzn jak sie zapomnibo świadomie, to się boi!jest starsznie radosna i usmiechnięta,ale potrafi tupnąc nogą, jak np nie chcemy dać jej pilota! nie wiem, jak to jest między wami, czy i gdzie sie spotykacie, ale ja bardzo chetnie!!a więc czekam na jakies szczególy ! aaa, i prznoszę sie na koniec waku, bo tak od środka to troche głupio trzymajcie sie- Monia Odpowiedz Link Zgłoś
margalin Re: dzięki agaluba! 14.02.06, 11:49 Hej Monika! Obejrzałam zdjecie Emilki i to faktycznie sliczna dziewczynka. JAk sie nie myle była chrzona w Kościele na ulicy Goralskiej? Pracowałam w tym przedszkolu na tyłach Koscioła. POzdrawiam cieplutko. U nas sypie śnieg - Mokotów) Odpowiedz Link Zgłoś
moniq75 do margalin 14.02.06, 11:57 rzeczywiście margalin, była chrzona na góralskiej! witam Ciebie serdecznie!i dzięki za mile słowa ad .Emilki. Tez sobie poogladalam zdjęcia twojej pociechy. jak to któras mama powiedziala, -sliczności- jak wszystkie dzieciaczki na tym forum!pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
bela80 noi stało się 14.02.06, 11:56 znajomy o którym pislała oskarżony o pedofilie powiesiłsię rano w celii. już sama nie wiem co o tym myśleć? Jak ochłone to się odezwę Odpowiedz Link Zgłoś
agaluba Re: noi stało się 14.02.06, 12:06 przykro, życie niesie czasem takie historie, że trudno uwierzyć....słowa zresztą tu niewiele pomogą Odpowiedz Link Zgłoś
borowka78 Re: kiedy nocnik 09.02.06, 12:53 nosnik mamy już od jakiegoś czasu, ale szzcerze- rzadko Marcinka na niego sadzam. Zaczne jak sie zrobi cieplej i bez problemu z gołą pupą będzie mógł biegać) Właśnie mój syn zbojkotował obiad przeze mnie ugotowany, a tak się starałam...grzdyl preferuje słoiczki...i co mam zrobić??? przecież walczyć z łobuzem nie ma sensu, bo i tak przegram z kretesem... Poza tym juz po mega krótkim spacerze jesteśmy. Nie mam sił nosic 10 kg i ciągle sie schylac do prowadzenia za rączkę...ehhh...życie... Bela...jak miło, że o mnie pamiętasz))) Marcinek szaleje, chodzi coraz szybciej i pewniej i tak się rozgadał, ze czasem az mnie glowa boli...decybele są niezłe!!! hmmm...nawiązując do ostatniego drażliwego tematu... Popieram aktywny tryb zycia młodych rodziców, ale wszystko z głową. Papierosom w obecności dziecka mówie zdecydowane NIE!!!! hałąs tez niewskazany, no ale sama bywam z MArcinkeim w marketach, a tam gwar niesamowity...zreszta to temat rzeka, więc nie bede drażyc juz wiecej tematu!! papa Odpowiedz Link Zgłoś
annka12 Re: spokój...wstawać! 09.02.06, 12:41 Witajcie) Bela to my sie mosimy razem zauwazac i wspierac heheheh A to daj ten przepis bo moja chyab mozr jajka.Po dlugich walkach o ladna pupe w koncu mamy spokoj i nie uzywam juz zadnych lekowych masci to moge probowac z jedzeniem z obserwacja czy cos sie nie dzieje. Ja juz 2 lub 3 dni nie wychodze a mala na dwor Taka tu zgnilizna jak wilgoc okresla moja mama Aha zglaszam ze moje dziecie tak mi zalizalo komorke (nokia) ze nie dziala a reklamacji nie uwzglednili bo zawilgocona( heheheh pan nie umial mi wyjasnic dlaczego zawilgocona nie zebym pytala bo ja wiem czemu Raz jak ja zabralam Lulu to slina z niej wyciekala a ja suszylam telefon po rozebraniu w mak dzialala ale teraz cos tam przerywa.Tak ze od dzisiaj zakaz na mamy komorke (jak naprawia). Odpowiedz Link Zgłoś
luxfera1 Re: spokój...wstawać! 09.02.06, 14:39 nasze nokie też są przemamlane i moja tez padła a mojego meża nie,on mowi ze ma wodoodpornąswoja droga ciekawe skoro obie dostawały tyle samo wody. Bela i Annka...biedulki czujecie sie niedowartosciowane i niezauważane Ja proponuję ogolna akcje NATYCHMIASTOWEGO odpowiadania na posty naszych drogich B.oraz A.Ja obiecuje!!!) Jestem nadal na etapie szukania swojego miejsca na ziemi ...wczoraj znalazłam dom z duzą dziełką biegnąca w doł do strumyka z ...własnym laskiem...tym razem moj M. zachwycony a ja jestem po pierwszych negocjacjach z wlascicielami. Odpowiedz Link Zgłoś
marzena691 Re: spokój...wstawać! 09.02.06, 15:33 Bela i Annka, ja tez was czytam i w ogole staram sie czytac wszystkich, ale zwykle jak juz przebrne przez wszystkie posty, to polowa z tego co chcialam napisac ucieka mi z glowy... Luxfera, mam nadzieje, ze tym razem trafilas na swoje miejsce na ziemi - ja jeszcze szukam)), ale ceny domow w tej cholernej (za przeproszeniem) Francyji zwalaja z nog, no ale probowac trzeba. Z tego co pamietam, to i mama_wojtusia i annka sa tez na etapie poszukiwan. Czy kogos pominelam? W kazdym razie wszystkim poszukujacym zycze szybkiej realizacji marzen. A Xsenna, jak tam w koncu kolor twojej kuchni - mi marzy sie tak duza jak twoja! Fajnie masz. To milego zycze! Odpowiedz Link Zgłoś
annka12 Re: spokój...wstawać! 09.02.06, 17:51 A co do noki to te stare byly lepsze chociaz toporny wyglad mialy Raz jedna wpadla mi do wiadra z woda a po wysuszeniu dzialala super i potem jeszcze zostala sprzedana Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kubusia5 dlaczego nikogo nie ma....? 10.02.06, 10:16 moje podsumowanie dlaczego nikogo nie ma na forum: 1. luxfera1, mamawojtusia2 i annka12 poszukują domu, działki, własnego miejsca na ziemi-jak zwał tak zwał 2. xsenna walczy z kuchnią - jeżeli skończyli już kłaść fugi, to pewnie rozważa jak połączyć kolory w kuchni w harmonijną całość 3. agaluba rozkręca własny biznes albo wyciąga Krzysia z pralki 4. u Hannamay może być środek nocy- kto to może wiedzieć... 5. borowka78 dźwiga po parku Marcink 6. iwona70 jest u mamy 7. pozostałe Mamy marcowe ciężko harują w pracy albo w domu jednym słowem- Kubuś śpi, a ja chyba pójdę poczytać )) Odpowiedz Link Zgłoś
matea4 Re: dlaczego nikogo nie ma....? 10.02.06, 10:49 Tak tak matki harują , wyciągaj dziecku z buziuni różne przedmioty, odganiają od starszego brata, zmieniają zasikane pieluchy, podają jedzenie, rozśmieszają , pocieszaja, byle do wieczora! Odpowiedz Link Zgłoś
marzena691 Re: dlaczego nikogo nie ma....? 10.02.06, 10:53 Ja jestem, ale faktycznie nie mam czasu, bo nie wiem w co mam najpierw rece wsadzic: szukanie pracy, szukanie domu, prasowanie, zakupy na weekend, sprzatanie, spacer z Drusiaczkiem, bo ladna pogoda, itd. Milego dnia Odpowiedz Link Zgłoś
bela80 Re: dlaczego nikogo nie ma....? 10.02.06, 10:59 a my poprostu sobie smacznie spaliśmy tylko nie pamiętam kto pierwszy zasnoł ja czy Patryś? a teraz wybieramy się na plotki do cioci chrzestnej miłego dzionka Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube Re: dlaczego nikogo nie ma....? 10.02.06, 11:21 jesteśmy jesteśmy Aniu. Miło że o mnie pamiętasz. Apropo twoich postów, ja czytam wszystkie jak leci, tylko czasem jak już wszystko przeczytam to już nie wiem co komu miałam odpisać albo brakuje już na to czasu. Przez te parę dni przychodziła mama moja do maluchów, a ja tylko gotowałam i gotowałam, mama wymyślała gołąbki, pierniki, ciasteczka....można oszaleć. I tak jakoś zleciało. Xseniu obiecuję że dziś to zrobię, co ci obiecałam, przepraszam. Zazdroszczę wam tych domów, zarówno tych które już macie a i te które szukacie. Ja marzę i marzę.....ale narazie to musze iść do pracy w końcu kiedyś to szybciej będzie sie mogło spełnić. Ja chyba chciałabym wybudowac swój, ale mam tyle koncepcji, planów, że chyba byłoby prościej kupić gotowy a poprzerabiać. Asia też tylko tatatatata w kóło, teraz jeszcze mówi daj, nie. Nie mówi beee i takie tam, ponieważ muszę uważać na to co mówię, staram sie mówić jak dorosły zamiast zdrabniania dla malucha, ponieważ Kuba podsłuchuje i bardzo się cofa w tym względzie. Asia wieć nie zna że coś jest be, albo nie nunu. Pewnie ma to też dobre strony w jej wychowaniu....zobaczymy. Mama to chyba ze dwa razy powiedziała małpicha, nie robi papa, ani kosi kosi na zawołanie, chyba tylko wtedy jak my nie widzimy...hehe. Poza tym jakoś stanęła w miejscu z tym chodzeniem. A jak tak bym chciała żeby chodziła na roczek, jakoś tak doroślej dziecko wygląda, oczywiscie nic na siłę. A my mamy małe przygotowania do urodzinek, ale Kuby. Już są za tydzień, narazie tylko co dzień doniesienia że ktoś nie przyjdzie bo jest chory. Mam nadzieję że chociaż z dwójka dzieci będzie.... To chyba tyle, troszke sie rozpisałam, sorki No i również życzę dobrego dnia Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
borowka78 Re: dlaczego nikogo nie ma....? 10.02.06, 11:14 hehe...małe sprostowanie-nie chodze po parku, bo za daleko...ja z tych słabowitych, ręce słaaaaaaabuitkie)) dzis sie zbuntowal moj kregoslup i licze na męża, ze z pracy wróci wczesniej i wyjdziemy w trójke na spacerek) w koncu Marcinek juz chodzi)) Odpowiedz Link Zgłoś
agaluba Re: dlaczego nikogo nie ma....? 10.02.06, 15:06 jestem, jestem, ale z lodówki wyciągałam, z lodówki.. do pralki pozwalam wchodzić, bo jakbym nie pozwoliła to bym tam cały dzień stała i tłumaczyła, że nununu.. a biznes a i owszem, tylko krzys sie rozchorował jednak i to co miało być z powodu zebów jest z powodu zapalenia krtani, a więc krzyś jest chory - po raz pierwszy. działa dzięki temu trochę wolniej i nie gada - bo ma chrypkę, ale rzęzi.. i maruuudzi wyjątkowo.. no i co miałam dziś popracować, to już nie popracuję, bo lulam tego chorego gada.... ale jeszcze tu wrócę, oj na pewno ) Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kubusia5 Re: czym jeszcze zająć....? 10.02.06, 16:48 jeszcze jeden pomysł czym zająć bardzo ale to bardzo wszędobylskiego marcepana: bańki mydlane! u nas konkretnie po wypróbowaniu wielu mikstur-pomimo zawodu nie ja mieszam, ale mąż - najlepiej sprawdza się ajax do podłóg (backing soda - nie mam pojęcia czy to ma też znaczenie ) plus gliceryna. Bańki są dużo trwalsze niż ze zwyklłym mydłem albo płynem do naczyń. Moja ferajna jest zachwycona: Kuba zdumiony próbuje buzią łapać bańki (ze względu na skład cieszę się że mu nie wychodzi!) a dookoła biega moja psinka kłapiąc zębami (ma kompletnego świra na punkcie piłek - każdy wie że bańki to po prostu przezroczyste znikające piłeczki). Zabawa na conajmniej kwadrans, ale wymaga uczestnictwa któregoś z rodziców, w przeciwieństwie do fantastycznego pomysłu z serem (ja dodałam jeszcze kawałki chleba, bo Kuba go uwielbia). Jak jeszcze parę osób coś "podrzuci" okaże się że mamy kilka godzin wolnego czasu dziennie Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wojtusia2 Re: czym jeszcze zająć....? 10.02.06, 17:37 Te bańki to świetny pomysł na popołudnia, bo i Wojtka będę miała z głowy! A ja tylko wywalę nogi na stół i będę czytała gazetki Odpowiedz Link Zgłoś
matea4 Re: czym jeszcze zająć....? 10.02.06, 19:36 Dokładam chrupki kukurydziane ale takie co się do mleka dodaje. Rewelacja A i jeszcze kangusy. Mati właśnie dał koncert. Coś mu się w główce poprzewracało i chciał żebym do ululała na rękach. O nie. I tak ma dorze bo pzrez całaą ta chorobę śpimy razem. Ciekawe kiedy mąż sie zbuntuje że musi spać na wygnaniu? Odpowiedz Link Zgłoś
oliwia.x to ja 10.02.06, 20:00 choc nie pisze to was czytam wieczorami jak juz padam na przyslwiowy pysk. praca super ale jak juz z niej wroce to nie wiem w co rece wlosyc. dodatkowo zlapalm angine i ma dwie kluchy w buzi. paulina jak zwykle nie chce jesc zyje tylko na kanapkach i moim mleku po pracy. tylko patrzec jak prezyplacze jej sie jakas anemia (tfutfu odpukac) bo jej jadlospis jest strasznie ubogi. nie pije zadnych sokow zjada mikroskopijne ilosci zupek cale szczescie ser zolty wg przepisu mamy wojtusia zjada. w koncu wychodza jej zeby chyab dwie jedynki bo oczywiscie nie moge jej zajrzec do buzi. udalo mi sie tylko wepchac palucha i wyczuc dwie gulki wiec nie wiem ile to jeszcze potrwa.mala jest teraz wyjatkowo marudna. zafascynowana jest lampami i zyrandolami co chwila pokazuje paluszkiem i chce zeby ja podnosic zeby mogla dotknac mozna sie wykonczyc. poza tym juz probuje chodzic i rozbija sie o wszystko co mozliwe. mowi a w zasadzie spiewa lalala i mama jak placze albo cos jej sie nie podoba. na ty, koncze i pozdrawiam wszystkich Odpowiedz Link Zgłoś
annka12 Re: to ja 10.02.06, 20:35 Ufff.....dzisiaj to ja nie zyje Mamakubusia miala racje ja caly dzien zajeta kupnem domu i Lulu Pomalu zaczyna mnie ta sytuacja stresowac zbieranie dokumentow na kredyt szukanie najtanszego kredytu rzeczoznawcy itp Wyslylam dziennie kilkanascie emaili i czytam rozne wymysly No ale dzis odnioslam sukces bo zaoszczedzilam ok 2000zl na wycenach i rzeczoznawcy Niech mi moje kochanie powie ze ja nie pracuje A i znalazlam najtanszego tlumacza przysieglego na pomorzu zachodnim to drugi sukces.Ale nie ciesze sie jeszcze z niczego bo za wczesnie jeszcze..... I chyba znalazlam luke w uslugach na rynku polskim to moze tez zastanowimy sie nad dzialalnoscia w tym kierunku tak jako dodatek Owsianke juz wyprobowalam z jako takim skutkiem Polowe zjadla z checia a potem stanowcze nie Ale dzisiaj caly dzien moj skarbek humorzasty Pewnie dlatego ze mama ma w glowie co innego niz zabawy Ale po poludniu troszke nadrobilam. Edyta pytala o odchudzanie Na wyjezdzie do Zakopanego dieta zostala zarzucona z powodu kremowek) Ale schudlam 3-4 kg do tej pory Zaczne na nowo jak skonczy sie moja nerwowka z kupowaniem domu.Albo jak sie przestane przejmowac Pozdrawiam na razie ..... ale jeszcze moge sie odezwac Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wojtusia2 ten dom 10.02.06, 22:53 My to nie kupujemy, bo się kurcze blade nie opłaca... Kupimy działkę. Chcemy jak najszybciej, ale takowych interesujących i w zachęcającej cenie brak. W tym roku ewentualnie zrobimy fundamenty. Wyszło nam tak, że sąsiad załatwia od brata na swoją i nasza budowę tanio materiały. Mój tata będzie budował (i wynajmował ekipy). Tacie oczywiście zapłacimy, ale jakby nie liczyć to wyjdzie po pierwsze pewniej a po drugie i tak taniej. Także marzenie o własnej trawce pod kocyk oddalają sie o rok A moja dzidzia stała sie tak żarłoczna, że nie mogę przy niej nic jeść, bo ona wrzeszczy, że tez chce... A pamiętacie jak była mała i nie tyła, bo skubaniczka nawet mleka nie chciała pić? jakieś nieprawdopodobne mi się tamte czasy wydają PS. W przedszkolu Pani dała do domu ksero opowiadania do przeczytania dla dzieci. Mamy przeczytać raz w sobotę i raz w niedzielę. Specjalnie dla Wojtka Pani dodała "tylko raz dziennie. Więcej mama nie może Ci przeczytać". O w mordę co ja mam za dziecko! A tak w ogóle to Wojtek jest w rozterce, bo ma zrobić jedną walentynkę. A on ma dwie narzeczone Odpowiedz Link Zgłoś
agaluba zajęcia 10.02.06, 23:52 to ja podrzucam - tradycyjnie otworzyć dzrzwiczki do jakiegos urządzenia domowego - ja mam wtedy wplne 20 minut, albo przeznaczyć jedną szafke na straty i niech wyciąga (po uprzednim usunięciu rzeczy szkodliwych) - szafka u nas 10 minut, a potem wywlekanie z niej wszytskiego i właczenie po domu - drugie 10... mamy juz 40 serek z chlebkiem - rewelacja chrupki tez, ale to 2-3 minuty więc sie nie opłaca - bo dłużej zajmuje sprzątanie nowy sposób to - zostawić sam na sam z wyłączonym z kontaktu odkurzaczem - 40 minut jak z bańki ) - wypróbowane dziś - wcześniej mama zrobiła użytek z odkurzacza i pokazała jaki on fantastyczny i jaka szczotka brudna i że jak taka brudna, to może smakować ) telefon- synus podnosi słuchaweczkę i wali łapkami w klawiaturkę, zdarza się, że cos wykręci (redial i wtedy ma wielką frajdę, jak usłyszy głosik po drugiej stronie). Na razie nie wykręcił 0 700, ale istnieje taka szansa, więc sposób może być kosztowny - na razie zajęcie na 20 minut mysza od komutera - mama nie daje złapać, więc jest fajna zabawa...- tylko mama się wkurza, że nie może pracować albo forumować, więc zajęcie kończy się często karną ekspedycją do innego pomieszczenia (patrz dino z jaskiniowców) najlepszy sposób: podrzucic bachorka do babci ))))))))!!!!! albo jeszcze lepszy - urwac się z domu, a zamykając za sobą drzwi oznajmic - będe jak wrócę... i tak generalnie to miec tyle roboty, że maluch chocby chciał i stawał na głowie to nie będzie mógł od tej roboty oderwać..więc musi się z tym pogodzić i żeby się nie zanudzić czekając i wrzeszcząc jak matka zareaguje, to musi się czymś zająć.. no nie zawsze to zdrowe i bezpieczne, ale... najwyżej żołw będzie miał odgryzioną łapkę... a krzysiulo bardzo chory.. buuuuuuu więc cały dzień walki z nim, a dopiero wieczorem zajęcia domowe, własnie skończyłam gotowanie i sprzątanie, teraz praca we własnej firmie i pisanie artykułu do dr, a potem prasowanie - może do rana się wyrobię.. uffffff a wiecie gdzie siedzi mój mąż i co robi??? kto zgadnie?? ja mogę zgadnąć bez pudła co obecnie (jak nie śpi) robi większość chłopów )) Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kubusia5 Re: zajęcia 11.02.06, 08:06 gdzie może być Twój Mąż? Pewnie ja zobaczył jak ciężko pracujesz, postanowił poprasować za CIebie ))))) obicie od kanapy, oczywiście, własnym ciałem )) Poza tym trzeba regularnie sprawdzać czy telewizor i pilot działają, a to bardzo niewdzięczne zajęcie- pewnie Cię wyręcza... a co do odkurzacza, znajoma opowiadała mi, że jej synka bardzo to zajmuje, więc próbowałam w zeszłym tygodniu, ale mojego synka bardziej interesuje, czy da się przegryźć przewód... jak nic będzie facet elektrykiem! Być może będzie pracował w firmie sprzątającej podłogi...dochodzę do perfekcji w akcji:ocenić czy dziecko ma coś w buzi, włożyć palec, zdusić policzki, wydłubać zawartość. A w ogóle to jestem pieruńsko niewyspana bo mąż wrócił o 6 z imprezy firmowej. Jak zwykle miałam na niego nie czekać, ale w takich sytuacjach budzę się co pół godziny... A teraz mężuś śpi, a ja mam na głowie małego Tajfunka Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube mój mąż 11.02.06, 09:08 śpi na zawołanie a i bez tego też.....Właśnie sie szykujemy na urodzinki do kolegi Kubusia także papa i miłego weekendu Odpowiedz Link Zgłoś
matea4 Re: MARCEPANNY I MARCEPANY 2005 część III 10.02.06, 12:41 Mati śpi, a ja trenowałam czytanie z Dominikiem. Biedaczek tyle ciekawych rzeczy omija go w szkole, a matka ciągle zagoniona. Odpowiedz Link Zgłoś
olusia_a Re: zasypianie 11.02.06, 10:58 moja Paulinka ostatnio bardzo cięzko ma z zasypianiem przed snem musi sie wypłakac a potem zasypia przy butli - herbatka ,czasem cycuś przytulanie i na koniec zaaplikuje sobie palec.... ale ile przy tym płaczu(( Ciesze sie bo je juz prawie wszystko, jak my jemy to ona tez musi -i to dosłownie wszystko Zabki jej juz wyszły górne po trudach i wielkim marudzeniu...ah.. A ja mówie sobie ze sie odchudzam a wcinam słodkosci i chipsy - feeeee "nikt nie mówił ze bedzie łatwo" nowe fotki Paulinki paulinka.fajnafotka.pl Odpowiedz Link Zgłoś
bela80 a my idziemy na bal 11.02.06, 17:56 No właśnie mały już sprzedany do moich rodziców, my już prawie wyszykowani czekamy tylko na znajomych i heja na balety karnawałowe będę tańcować do rana pierwszy raz od 14 m-c. Pozdrawiam i życze spokojnej nocki Odpowiedz Link Zgłoś
annka12 Re: a my idziemy na bal 11.02.06, 21:38 Ohoho chyba wszyscy udali sie na jakies balety.Ja to juz w ogole nie pamietam kiedy bylam na baletach W sierpniu na weselu ale to z nasza Lulu takze trudno to nazwac baletami Odkad Lulu jest z nami ( juz w moim brzuszku) zawiesilismy wieczorno-nocne eskapady na kolacyjki do restauracji z ktorych przyznaje po kilku drinkach wracalismy zazwyczaj w wysmienitych humorach.Mamy ulubiona knajpe do takich imprez w Szczecinie. Jakos mi smutno dzisiaj i jakas chandra mnie lapie.... Louisa dzisiaj wyjatkowo wfutrowala kaszke Hippa mleczno ryzowa , byla chyba naprawde glodna bo obiadek to byl tylko makaron ze szpinakiem i serkiem. Moze to jest sposob na nia zeby ja nauczyc jedzenia mlecznych rzeczy bo w przeciwnym razie bede ja karmic piersia do 8 roku zycia)Dlaczego do 8-go? Bo wtedy dzici traca zdolnsc sukcesywnego ssania piersi Xeniu zazdroszcze ci ze macie juz za soba droge "zdobywania" domu Ja juz bym chciala byc na tym etapie. Kolor w twojej kuchni mi sie podoba. Bela bawcie sie dobrze. Ja moge zapomniec o babci do opieki bo Lulu jest uzalezniona ode mnie. No czasami babcia z nia zostaje ale tylko w ciagu dnia max 3 godziny (jak ja latam jak kot z pecherzem po bankach i urzedach) Odnosnie zabawiania to my te co podalyscie juz mamy wyprobowane -oprocz zabaw z jedzeniem Moja tarka ma za male dziury) Z bulka lub chlebkiem Louisa musi sie przemieszczac i broi jak bez nie to tylko dodatkowy balagan do sprzatania. Odkurzacz uwielbia pasjami Wali w niego az sie wylaczy i wtedy pelnia szczescia. Oczywiscie musze go zaraz wlaczyk na komende nieznoszaca sprzeciwu DA!!! Agaluba jak tam Krzysi-agent?? Mam nadzieje ze na tyle dobrze zeby troche porozrabiac mamie Ide na razie jak ktos podejmie konwersacje to wroce Odpowiedz Link Zgłoś
agaluba Re: a my idziemy na bal 11.02.06, 23:46 a my mamy bal.. krzys agent nie najlepiej - bardzo cięzko oddycha, nawilżam powietrze i wietrzymy - trochę pomaga. Lekarz nam poradził, żeby jakby w nocy sie dusił wyjśc z nim na dwór - otworzyliśmy okno i faktycznie pomogło, bo tak to rozważalismy jazdę do szpitala.. no ale taki chory agent nie ustaje w walce z otaczającą go rzeczywistością, nadal próbuje urwać łapę żółwiowi, mimo choroby na hasło pralka stawił się pod drzwiczkami natychmiast, w zmywarce też był i zjadł wtyczkę od odkurzacza (potraktował jako smoczek).. troche się dziś zmęczył i mało spał, za mało jak na chore dziecko, bo przyjechała babcia (tzn teściowa) i nie miał czasu spać - efekt taki, ze wieczorem koncert.. choc co to za koncert - nie ma siły nawet płakac, kompletnie zachrypnięty... wiec płakał szeptem..nawet kąpiel go nie ożywiła no i - co ewidentnie świadczy o chorobie - krzyś nie je... ale mam nadzieje że jutro będze lepiej.. a ja sama, bo maż na słuzbowej imprezie i jeszcze pojechał samochodem, a najgorzej, ze dokumenty zostawił w domu... i nie chce mi się spać, więc postanowiłam popracować - cisza i spokój.. a mam giga artykuł do napisania na studia.. ale pewnie już tu nikogo nie ma.. Odpowiedz Link Zgłoś
agaluba i ważne bym zapomniała 11.02.06, 23:53 pamiętacie mój knajpiany incydent - wylądował dziś na drugiej stronie gazety wyborczej stołecznej ))) jako początek dyskusji, czy młodych rodziców należy odseparować od reszty świata... a tak w ogóle to w środę 15 lutego o 23 będzie audycja poświęcona między innymi temu zagadnieniu - czyli macierzyństwo i o młodych aktywnych kobietach - akurat audycja się zbiegła z incydentem, więc mam dodatkowe materiały... tzn w audycji będę ja, inna mama i jeszcze jedna pani i pan profesor, będziemy rozmawiac o roli kobiet i młodych mam w życiu społecznym jak będziecie miały kłopoty ze snem to zapraszam do posłuchania i zadzwonienia radio kampus 97,1 i www.radiokampus.waw.pl - a może coś się ruszy w sprawie - żeby nas traktowano normalnie, nie dyskryminowano i nie izolowano i żebyśmy co najważniejsze po urlopach miały gdzie pracować ) obiecuję godnie reprezentować marcepanowe mamy ) no a tymczasem do roboty, do roboty.. miłych snów Odpowiedz Link Zgłoś
hannamay Re: i ważne bym zapomniała 11.02.06, 23:59 super ze ktos powaznie potraktowal twoj problem! oby wspolnei mogliscie duzo zmienic na lepsze oczywiscie! powodzenia zycze i byc moze poprzez internet bede mogla uslyszec wasza dyskusje - w was 23 w srode to u nas 2 po poludniu - chyba dobrze to sobie poobliczalam. Odpowiedz Link Zgłoś
agaluba Re: i ważne bym zapomniała 12.02.06, 00:29 fajnie, że jesteście, bo zamiast pracowac filuje na Was i skacze po internecie.. och głupia baba, a jutro nie będę miała czasu, bo mały i znowu zarwę noc...no ale odrobina przyjemności (taka tyciunia, jak nikt nie widzi - mąż znaczy).. Dzięki Hannamay - a tych 26 stopni to ja Ci poważnie zazdroszczę!!!!!!!!! wiosna? toż to srodek lata..ech.. a tu - ileś znowu albo plucha. no i może coś zdziałam choć jako aktywistka jeszcze nie występowałam.. Odpowiedz Link Zgłoś
annka12 Re: i ważne bym zapomniała 12.02.06, 11:11 No tak jak zapowiadalam wczoraj .....padlam a za 5 min karmilam mojego skarbka. miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,3158925.html Link do tego artykulu gdzie nasza Agaluba namieszala) A tak z drugiej strony to ze tez oni sie nie boja tej antyrodzinnej polityki lokalu przy obecnym obsadzeniu parlamentu politykami PiS-u i LPR heheheheh Hannamay mnie zmobilizowala do tych wiosennych ciuchow chociaz wiosny u nas nie ma nawet jak na lekarstow ale na mojej ulubionej stronie Next z ciuchami dla maluchow juz ladny wybor.Jest to pewna odskocznia po ogladaniu ogloszen z nieruchomosciami) Aha nooo 37okien!!!!! hmmmm nie pomyslalam o tym przed podjeciem decyzji o kupnie domu) Odpowiedz Link Zgłoś
marzena691 Re: i ważne bym zapomniała 12.02.06, 11:31 Agaluba, super, jednak cos sie rusza! Trzymam kciuki podczas dyskusji! Odpowiedz Link Zgłoś
annka12 Re: a my idziemy na bal 11.02.06, 23:57 Jeszcze ja jestem bo gadam z moim kochaniem.... ale juz mnie znudzil i chyba pojde spac Nic mi sie nie chce dzisiaj Odpowiedz Link Zgłoś
hannamay Re: a my idziemy na bal 11.02.06, 23:55 j adzisiaj jestem w bojowym nastroju - w efekcie czego umylam wszystkie 34 okna jakie mamy w domu niestety tylko od srodka bo od zewnatrz to trzeba firme specjalna do tego zwolac .. ale mi ulzylo i jasniej w domu sie zrobilo kiedy slonce zaswieci mocno to widac bylo wszystkie olenki paluszki odbite na szybie. wieczorami Olenka biega od okna do okna szukajac ksiezyca a swoja droga to mala juz zaczela chodzic samodzielnie - jeszcze sie jej nozki placza ale juz sobie wspaniale radzi! ostatnio nawet przede mna ucieka .. wolam Olenka olenka .. a ona gdyby mogla to wzbila by sei do gory u nas dzisiaj tak piekna pogoda prawie 26 stopni. Olenka juz na spacery wychodzi bez skarpetek i w krotkim rekawku. jutro wybierams ie na zakupy aby cos wiosennego kupic Olence. to moj ulubiony sklep www.gymboree.com/shop/dept_mixandmatch.jsp?FOLDER%3C%3Efolder_id=3223155&bmUID=1139698476610 - online nei maja takiego wyboru jak w regularny sklepie - tam az trudno sie zdecydowac co kupic. czy wy tez lubicie tak bardzo zakupy dla waszych dzieciaczkow? Odpowiedz Link Zgłoś
marzena691 Re: a my idziemy na bal 12.02.06, 11:35 oj! sliczne te ubranka, az sie serce kraja, ze nie moge poszalec w tym temacie: ((( a to ze wzgledow finansowo-pomieszczeniowych. Powiem tyle: mieszkanie ma ok.30 m kw., a Sandry ubrania musza zmiescic sie w 1 szufladzie i malej poleczce w szafie... No coz, jak sobie poscielesz, tak sie wyspisz... Ale teraz jednak zyje nadzieja, ze moze uda nam sie kupic dom (poszukiwania trwaja i znajac zapedy mojego faceta, to moze mnie czekac tez podobna ilosc okien do mycia, ale o dziwo wcale sie tym nie martwie Odpowiedz Link Zgłoś
margalin Re: a my idziemy na bal 12.02.06, 12:16 Hej! My też byliśmy wczoraj na balu. Wytańczyłam sie za wczyskie czasy. Niestety miałam pecha i po godzinie zabawy wylałam na siebie miseczkę papryki w oleju. Skutek wiecie jaki. Wdzianko leżakuje łazience zalane Vaniszem. Moze sie uratuje. Ale na szczęście miałąm zapasowe ubranie i mogłam dalej szaleć. Poza tym cudownego zycia w nowym domu Kseniu. Mamo_WOjtusia powodzenia na budowie. Anka12 powodzenia w poszukiwaniach. Zdrówka dla Krzysia. i wiecej nie pamiętam. Padam na pysk bo ostatnie noce nieprzespane. Wczoraj z własnej winy, na baletach ale poprzednie przez małego potwora. Nie wiem co jej jest, zasypia z ogromnymi problemami, a potem budzi sie o 1 w nocy. Wczoraj dzidkowie też mieli nocne przygody. Odstawiłam to lekarstow na jedzenie bo już przestało działać, ale jednocześnie dużo gorzej ze spaniem. w tg. przyjedzie moja babcia odczyniać uroki, a jak to nie pomoże to juz nie wiem. Agaluba, poproszę namiary na tego twojego doktorka od dzieciów. Moze on sie czegos dopatrzy albo da chociaż coś na uspokojenie, bo ona sie strasznie w nocy rzuca, a jak zasypia to nią telepie, takie niekotrolowane ruchy, nerwowe. A z innej beczki, wiecie jak sie w piatek wkurzyłam. Poszłam do sklepu w czasie spania Patrycji. Najpierw buyłam w piekarni i wychodząc ktoś nie patrząć zę ja jestem z drugiej strony drzwi tak szarpnał za klamke że mało mi ręki nie urwał, bo mi ise obrączka zaczepiła. Aż mi sie paluszek przerżnał troszke. Okazało sie że to mój sąsiad-ham. Zawsze taki był. 3 min później na przystanku autobus oblał mnie błotem od stóp do głow. Ociekałam. NA pocieche chciałam kupić pączki i kupiłam. Wrociłam do domu i ... Pączków brak Debilka jedna, zostawiłam je w sklepie, za całe 6 zł. wrrrrr. No myślałam,ze bedę gryzła, niestety nie miałam co,bo pączki w sklepie buuuu. Jakiś ferelny dzień, a to tylko piatek, nie 13. na szczęście dzis niedziela. Pati i tatuś śpią, a ja nadrabiam forumowe zaległości zamiast prasować. A co tam, prasowanie nie zając. Do poniedziałku!! Odpowiedz Link Zgłoś
xsenna wyprowadzam sie dziewczyny 12.02.06, 11:00 za szybko poszlo,juz prawie wszystko wyniesione dzis juz tam spie a netu nie bede miala gdzies z 2 miesiace,czasem u siostry pa pa Ksenia Odpowiedz Link Zgłoś
annka12 Re: wyprowadzam sie dziewczyny 12.02.06, 11:12 Powodzenie Xeniu i zapamietaj te pierwsze sny na nowym miejscu) Odpowiedz Link Zgłoś
olusia_a Re: wyprowadzam sie dziewczyny 12.02.06, 12:09 wreszcie własny upragniony kat Xeniu!!! no ale gorąco jest na forum o artykule który ukazał sie w wyborczej.. nie wychylaj sie bo cie zlinczuja i ukamieniuja..taki jest ten nasz świat.. Odpowiedz Link Zgłoś
annka12 Re: wyprowadzam sie dziewczyny 12.02.06, 12:12 ja nie wytrzymalam i dopisalam sie tam Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wojtusia2 artykuł 12.02.06, 13:51 tez cos dopisałam Pewnie będą teraz po mnie jeździć jak po ośle A generalnie to same bałwany zabierają głoś i w przyszłości na tych kretynów będą pracowąły nasze dzieci... Żenada.... PS chyba takie "ż" Odpowiedz Link Zgłoś
agaluba Re: artykuł 12.02.06, 18:57 no i właśnie wsadziłam swoje 5 (a raczej 15) groszy.. boze co za zacietrzewione i paskudne wypowiedzi.. no moherowe - jak powiedział mój mąz.. ale jak walczyć to na całego uff jaka jeste zła, ide się wyrzyć w kuchni, bo obiecałam chłopakom crumbla na kolację ) mamy trzymajmy się dzielnie w tej walce, prosze Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kubusia5 Re: artykuł 12.02.06, 19:15 wiesz agaluba, kij w mrowisko to mało powiedziane... zrobiło mi się bardzo przykro po przeczytaniu tych "ciekawych" komentarzy, zwłaszcza tego, że miałaś swojego Krzysia w szpitalu zostawić. Jedyny który mnie ubawił, to "reklama" stacji benzynowej pod Rzeszowem - a jak w lipcu pojadę z Poznania nad morze, to mam o Rzeszów "zahaczyć", żeby Kubusia przewinąć...? Summa summarum- to po prostu świadczy o poziomie tych osób. A paniom wypowiadającym się w stylu: "moje dziecko w domu murem siedziało do 3 roku życia" zawdzięczamy taką sytuację jaka jest... dobrze że są tacy "wichrzyciele" jak Ty... swoją drogą nikt nie zauważył że Krzyś nie tylko ma 11 m-cy ale weszliście tam na godzinkę! jak łatwo sobie dopasowali wszystko do schematu... a jeszcze napiszę o Twoim przeciwieństwie, ale pasującym pod stereotyp-chodzimy z Kubą na basen i jedna z Mam "ratowała" dziewczynkę z ubikacji (trzeba było podetrzeć pupę). Po dłuuugich poszukiwaniach Mama dziewczynki odnalazła się w kawiarni, bardzo zajęta rozmową przez komórkę. Nawet nie podziękowała. Odpowiedz Link Zgłoś
bela80 Nasz dzień dzisaj też smutny 12.02.06, 19:43 my już po balatach było bardzo bardzo fajnie jednak od rana przytłaczają nas złe "nowiny" Nie nie mój synek cały i zdrowy i uśmiechniety wrócił do domu o 12.30. Nie stety rano do domu nie wróciła nasza kuzynka 18 lat wracała z dyskoteki i samochód którym jechała rozbił się na drzewie ona tylko nieprzeżyła. nic narazie więcej nie wiem bo wszyscy są w szoku i ciężko się rozmawia my sami nie możemy się otrząsnąć a tu na dokładke dowiedzieliśmy się że nasz znajomy moge powiedzieć że osoba z którą spędziłam moje dzieciństwo został oskarżony i aresztowany zaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa......... molestowanie nieletnich. koszmar nie mogę uwieżyć ale podobno to prawda. on jest nauczycielem i instruktorem pływania. Agaluba trzymaj się ciepło my jesteśmy z tobą jak tylko będę miała sposobnośc to nasmaruje też pare słów od nas Margalin mój patryś też strasznie się rzuca jak zasy[pia to skacze po pościeli jest wszędzie i nad rane m tak od 4 do 6 też przez sen cały czas się rzuca śpi wszędzie. Mam nadzieje że nic munie jest ale jak tylko pójdziesz z mała do lekarza i będziesz wiedziała coś więcej to daj znać, moja lekarka stwierdziła że to przez ząbki. Wyniki mamy wszystkie bdb. mocz, krew, kupka wszystko ok. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
magdar-g Re: Nasz dzień dzisaj też smutny 12.02.06, 22:24 Bela - bardzo mi przykro.... Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube Re: Nasz dzień dzisaj też smutny 12.02.06, 22:28 ja też sie przyłączam w smutku bela..... Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kubusia5 Re: Nasz dzień dzisaj też smutny 12.02.06, 22:36 moje kondolencje, bela... to są ciemne strony życia... wtedy najlepszym pocieszeniem jest widok naszych marcepanów... trzymaj się! Odpowiedz Link Zgłoś
agaluba Re: Nasz dzień dzisaj też smutny 12.02.06, 22:46 trzymaj się dziewczyno... trzymaj i bądź dzielna Odpowiedz Link Zgłoś
olusia_a Re: śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodza. 12.02.06, 23:08 przykro nam...ściskamy Cię Odpowiedz Link Zgłoś
marzena691 Re: Nasz dzień dzisaj też smutny 13.02.06, 11:44 Bela, bardzo mi przykro i wspolczuje ci. Wiesz z tym znajomym natomiast oskarzonym o pedofilie, to moze wcale nie tak. Wiesz to sa bardzo delikatne sprawy. A pisze tak, bo tu we Francji jest ostatnio niesamowita afera z kilkunastoma ludzmi, ktorzy nieslusznie oskarzeni zostali wlasnie o pedofilie i przesiedzieli w wiezieniu jakies 2 lata. No tragedia! To wszystko z winy sedziego i zbyt ostrych przepisow w tym wzgledzie. Ludzie ci maja rozwalone zycie, a we Francji trwa debata narodowa, co zrobic, by takich fatalnych omylek uniknac w przyszlosci. W kazdym razie trzymaj sie dzielnie dziewczyno! Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wojtusia2 Re: Nasz dzień dzisaj też smutny 13.02.06, 17:42 przykre to wszystko Odpowiedz Link Zgłoś
marzena691 musze wam cos opowiedziec 13.02.06, 18:11 Ostatnio zmiana pieluszki u nas to katorga dla mnie. Sandra nie chce lezec - wstaje natychmiast, wiec wyobrazacie sobie jak to wyglada jak jest kupka... Za kazdym razem jej tlumacze, zeby tylko chwile polezala, no ale ostatnio zabraklo mi cierpliwosci i nakrzyczalam na Sandre, powiedzialam, ze mi sie to nie podoba i udawalam, ze sie na nia pogniewalam. I wiecie, patrzyla na mnie z uwaga, zaczela zaczepiac (ja nic), wiec na koniec otworzyla buzke (tak daje buzi) i mnie pocalowala! I jak tu sie gniewac i nie kochac takich slodkich stworzonek?)) Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kubusia5 Re: musze wam cos opowiedziec 13.02.06, 18:27 oj kochana wiemy, wiemy o czym mówisz od jakichś trzech, czterech miesięcy )) według doświadczenia mamy fikającego kubusia trzeba dać do rączek jakąś zajmującą rzecz, ostatnio sprawdza się wieczko od kremu... jak widzisz mojemu synkowi niewiele potrzeba do szczęścia tylko potem trzeba użyć podstępu żeby odebrać wieczko i zakręcić krem... Odpowiedz Link Zgłoś
agaluba tu awanturnica 13.02.06, 21:29 i hurtem pisze: odnośnie zajmowania przedmiotem przy przewijaniu - ja dośc często gonię krzysia i jego gołą pupkę po całym mieszkaniu - zdjęcia nie wkleję, bo podpada pod pornografie... a przedmiot krzys czesto bierze sam - dość często niestety udaje mu się dziwnym trafem wsadzić łapę do kremu, pokrywka go nie satysfakcjonuje.. a i ciągle sprawdza czy ma siusiaka... z innej beczki - właśnie zerkam na tę szopkę, którą pewien stojący na czele tego kraju urządził - i mimo że nie powinnam, bo nasze forum powinno byc wolne od polityki, to ja już nie mogę - wiecie, że ja jestem politolog, mnie to przyprawia już nie o mdłości nawet... i przepraszam z góry wszystkie te mamy, których poglądy polityczne w jakikolwiek sposób uraziłam, ale już nie mogę...ja się tym za bardzo denerwuję....nie krzyczcie na mnie. a co do dyskusji na temat artykułu - mamy tylko dowód na to, że polacy nie lubią dzieci...i nie toleruja mam z dziećmi, w ogóle nie tolerują inności, a tolerancja i otwartośc na innych to dla nich abstrakcja - przynajmniej dla większości... i to jest przykre. owszem i z początku też się tym denerwowałam, ale potem zobaczyłam jak te osoby się ośmieszają i wystawiają sobie wizytówkę głupków po prostu - jakos mi przeszło.. A tak z ciekawości - to kupy naszych dzieci brzydko pachną? bo jedna mądra napisała, że pachną cudnie dla nas rodziców.. a ja twierdzę że to hipokryzja - śmierdzą i są straszne - krzyś dostarczył kilku takich przykładów, że ojoj - i czy z tego powodu nie powinnam się ruszać z domu - walnął dwie giga kupy akurat na spotkaniu z mamami - a więc nie powinnam na tych spotkaniach być!! bo te kupy krzysia sa straszne i ktoś mógł się poczuć urażony.. a jak bym miała gdzie go przewinąc.. a tak szarpałam się jego wózku - mamy swiadkami. no i - krzys dzis już lepiej, ale cały czas budzi się i harczy, nie wiem czy nie powinnam iśc z nim na kontrolę do lekarza - bo jak mu to zapalenie krtani trafiło do płuc?? nie ma gorączki i szaleje wyjątkowo, mniej gada. czy może jeszcze poczekać i nie siac paniki.. a tak w ogóle to podanie mu leków jest fizycznie niemożliwe - syrop wyczuł we wszystkim w czym próbowałam go przemycic, w czystej formie podany, został od razu wypluty w całości.. i co ja mam zrobić? macie jakiś sposób na podanie leków? (syropki) pozdrawiam i przesyłam buziaki dla maluchów (już walentynowe, a co tam..), Odpowiedz Link Zgłoś
annka12 Re: tu awanturnica 13.02.06, 21:52 No ja szopki nie ogladam bo dzisiaj znowu zostalam znokautowana przez notariusza ktory powiedzial mi mowiac na skroty ze moj pierwszy notariusz u ktorego zasiegnelam porady jest glupi.No i ja teraz sie dowiaduje ze potrzebuje pozwolenia z MSW za zakup domu bo bedzie to drugi dom mojego meza. Jasna dupa , ja pitole....... wszystko gucio bo pozwolenie pewnie dostaniemy tylko trwa to 2 miesiace mniej wiecej. Jak ja to wszystko przezyje to tak sie upije ze hejjj Musialam sie wyzalic( Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kubusia5 Re: tu awanturnica 13.02.06, 21:57 cześć awanturnico już Ty umiesz zamieszać... u nas poszukiwanie siusiaka przy każdym przewijaniu i kąpieli. Oszczędzę Wam opisów rozciągania tej delikatnej części ciała, bo może niektóre z Was są eee... wrażliwe )) co do szopki, my z mężem właśnie stwierdziliśmy że to już nawet nie jest śmieszne... nawet rządy SLD nie przestawały być śmieszne... tak źle jeszcze nie było... co do kup... jak przyszło do przewijania pierwszych kupek, ja musiałam akurat brać bromergon i tam jako efekt uboczny są takie miłe nudności, Kubę musiał przewijać mój mąż (który dzięki Bogu miał urlop), bo mnie odrzucało... napiszę w jego imieniu, że chociaż on nie miał nudności to też nie delektował się tym zapachem. O dziwo... Powinien go przecież jako wody toaletowej używać... Z podawaniem syropów, pomimo specjalizacji zawodowej ) nie mam pojęcia co zrobić, bo Kuba dość długo łykał ładnie, a od parunastu tygodni pluje na kilometr. Nie wiecie co za idiota wpadł na pomysł, żeby oprócz aromatów dodać barwnik, np. ostropomarańczowy? Dość trudno potem się doprać po takim plikowaniu leków... aha, nas uczą na studiach, że leki podaje się TYLKO z wodą. Mhmmm. Taaak. Ja osobiście znalazłam sposób na sok jabłkowo-winogronowo- malinowy, bo jest i słodki i kwaśny. Rozcieńczenie potężne, bo 2,5ml ibufenu na 100ml soku, ale tylko tak wypija Na szczęście rzadko jest potrzeba podawania czegokolwiek, i mimo wszystko wolę czopki przeciw gorączce. Ich przynajmniej nie trzeba podawać przez pół godziny... Pozdrowienia Walentynkowe dla wszystkich Marcepanien od Kubusia! Odpowiedz Link Zgłoś
margalin Re: tu awanturnica 14.02.06, 00:47 Ależ mnie ta "Matka" wkurzyła. Gdybym mogła to bym jej chyba mordkę obiła. dobrze ze to tylko forum, bo mogło by sie źle skończyć. Chyba tez nie jestem tolerancyjna, ale nawet czytac tego nie mogłam, tak sie gotowałam. POza tym witam nową mamę i miłego pobytu na forum! Odpowiedz Link Zgłoś
bela80 Re: tu awanturnica 14.02.06, 08:58 Agaluba my jesteśmy ( chyba mogę pisać za nas wszystkie) strasznie dumne z ciebie i w 10000000% cię popieramy. Ja korzystając z chwilowej fascynacji mojego synka kawałkiem bulki moge chwilke poświęcić na forum. u nas też pogoń zakupką tzn za brudną dupką. bo jak tylko ściągne pampersa to młody odrazu fik na tyłeczek i wszystko jest guwni.....ne ))) mój Patryś sprawdza za karzdym razem kiedy ściągamy mu pampersa czy ma "pindolka" i bardzo go cieszy jak go znajdzie a ma sytuacje utrudnioną bo ma taki fajny sterczący brzuszek i musi go najpierw wciągnąć aby zobaczyć co nieco. wogóle jak mój synus biegnie to widać najpier brzuszek potem główka a na końcu sterczący kuferek. ( podobno to po mamusi hi hi) Syropek ja podaje najpierw na łyżecce coś co Patryk lubi a potem szybko syrpek i jakoś idzie. Wszystkiego naj naj dla wszystkich marcepanieni marcepanów z okazji walentynek duże buziaczki Pozdrawiamy i pewnie odezwimy się dopiero po smutnych uroczystościach w środe Odpowiedz Link Zgłoś
matea4 Re: tu awanturnica 14.02.06, 09:35 Gratulacje dle Awanturnicy Jeśli chodzi o kupki to my ostatnio jesteśmy w tetrach i dupkę myjemy w wanne. Jak tylko stawiam tam Matiego to zczyna robić siusiu.Nachyla się, zagląda i siusia. Chciałam go posadzić na nocnik ale bała się. Robiłam dzisiaj badanie moczu i czekam z niecierpliwością na wynik. Mam nadzieję że będzie juz dobrze. Dzisiaj boli mnoe cholernie głowa.Chyba to pogoda tak działa. Jeśli chodzi o Walentynki to mój mąż jest pzreciwny takim świętom, a więc nici z serduszka. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kubusia5 Re: tu awanturnica 14.02.06, 10:39 jak Ty to robisz??? chce Ci się zmieniać tetrę...? masz jakieś specjalne majtki, czy tak jak nasze mamy zwijasz po dwie pieluchy? pytam, bo w jakimś sklepie internetowym widziałam tzw. suche majtki,w których jest kieszonka na pieluchę-albo tetrową albo pampersa, i się właśnie na nie namierzam. Tyle że ja jestem straszny leń i nie wiem, czy uda mi się wytrwać przy zmienianiu pieluch paręnaście razy dziennie... Odpowiedz Link Zgłoś
borowka78 tetra..... 14.02.06, 10:52 rany, no ja tez podziwiam...ja bym nie dała rady...leń potworny ze mnie...ale Matea chyba ze wzgledu na chorobe małego ta tetra, prawda?? Odpowiedz Link Zgłoś
matea4 Re: tu awanturnica 14.02.06, 10:57 Mati jest w tetrach , bo po każdych jenorazowych pieluchach miał czeroną pupę. Mam ceratki a potem ceratkowe majtki. Trochę z tym robot , ale pupa lepsza. Pampers na noc, w dzień do spania i na spacer. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kubusia5 Re: tu awanturnica 14.02.06, 11:07 a tak z ciekawości, ie razy dziennie musisz te tetrowe zmieniać? tak plus minus oczywiście. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kubusia5 Re: tu awanturnica 14.02.06, 09:14 noo, agaluba, jeszcze rano doczytałam resztę! "pewne gatunki wełny" hahaha! nie wiem czy wszyscy uczestnicy tej dyskusji chwycą tą wysublimowaną aluzję... a moje walentynki smutne w tym roku... coś mi się w małżeństwie ostatnio nie układa i będą to walentynki spędzone obok a nie z mężem... Odpowiedz Link Zgłoś
borowka78 o wszystkim 14.02.06, 10:26 (*) to dla Gosi...Bela-bardzo współczuje...trzymaj się ciepło!!! Agaluba-niezła z Ciebie awanturnica- burza rozpętana na maksa...właśnie wkurzam się czytając głupawe wypowiedzi zacofanch bab!!! wrrr My po weekendzie u moich rodziców...wypoczęłam i jak zwykle zdążyłam się rozleniwić...a tu wózka ciągle brak-więc nie ma mowy o spacerach, zakupach i to mnie irytuje potwornie. Dobrze, że Synuś ostatnio super grzeczny. Doskonali sztuke chodzenia, guzów i siniaków już nie licze)) A jak pomysle, że juz za 10 dni ROCZEK...dacie wiare...)) Mamo_kubusia...w małżeństwie już tak bywa...raz wesoło a raz smutno i pod górkę, zresztą takie jest zycie... coć mi się wydaje, że będziemy miały o czym ze sobą rozmawiac na spotkaniu!!! jakby co to może gg??(mój numer 3366874) zresztą pisać może każdy)) Walentynkowe buziaki dla Marcepanien od Marcinka!!! Odpowiedz Link Zgłoś
marzena691 Re: tu awanturnica 14.02.06, 11:37 Mamo kubusia, zycze ci z okazji walentynek, by mimo wszystko bliskosc i milosc zagoscily w twoim malzenstwie)) Odpowiedz Link Zgłoś
marzena691 Re: tu awanturnica 14.02.06, 11:10 wiesz Agaluba co do artykulu, to zasmucily mnie te komentarze, bo rzeczywiscie brak jest tolerancji i otwartosci. Sam fakt, ze na forum ludzie obrazaja innych zamiast dyskutowac swiadczy o niskim ich poziomie... Juz nawet sie nie denerwuje, bo po co? Jest mi tylko zwykle przykro, ze wiekszosc (przynajmniej tak sie wydaje, bo oni sa u glosu i krzycza najwiecej) ludzi w moim kraju jest tak malo tolerancyjna... to chyba spuscizna komuny, gdzie teoretycznie wszyscy byli rowni. Choc z daleka, ale mnie tez na mysl o tym co sie dzieje w kwestii polityki w Polsce dostaje mdlosci. Swietnie okreslil to moj przyjaciel z Polski: "wiesz mam wrazenie, ze obudzilem sie rano w jakims cyrku i chce juz zasnac, by obudzic sie jak bedzie normalnie". Moznaby wiele dyskutowac, no ale to nie forum polityczne, wiec tylko maly komentarz solidaryzujacy sie z twoimi pogladami. Milego dnia dla wszystkich i buziaki z okazji Swietego Walentego!!! Odpowiedz Link Zgłoś
annka12 Re: artykuł 12.02.06, 21:00 Wiecie co jasna cholera mnie bierze jak to czytam A te paniusie co to maja idealne wychowane dzieci sa najlepsze Znowu cos nabazgrolilam ale chyba juz sie nie odezwe A moze to na zasadzie ja cierpialam to i teraz innym doloze Ughhhh .....No i pociagiem tez mi nie wolno jezdzic Bela trzymaj sie strasznie mi przykro ze tak zle sie konczy weekend dla was. Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube Re: artykuł 12.02.06, 21:09 ja też sie dopisałam....szlag mnie trafia jak to czytam. Sorki ale nie było mnie chwilkę, zdążyłam tylko przeczytać o tym artykule agaluby, potem doczytam co i jak. Ania ja tam staję za wami murem, agaluba strona radia do ulubionych, będę słuchać i walcz o swoje i nasze agaluba!!!! NIe daj sie Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kubusia5 Re: artykuł 12.02.06, 22:29 ufff, i ja sobie "ulżyłam"... zazwyczaj nie zabieram głosu na takich forach, ale co mi tam! agę trzeba popierać i inne matki, np.te podróżujące pociągiem... Odpowiedz Link Zgłoś
margalin Re: artykuł 12.02.06, 23:22 Ja też coś tam skrobnęłam. Niestety ze względu na to iż udostępniłam adres forum nieopacznie kilku osobom, pojawiłam sie tam pod pseudonimem. Nie chce mi sie potem dyskutować i wyjaśniać mojego stanowiska. Ale jak czytałam niekóre opinie to aż mnie trzęsło. Nawet kazałam mamie poczytać, zeby psrawdzić reakcje, bo może tylko my, młodsze pokolenie tak byśmy wszystko chcieli i mamy takie wygórowane wymagania. Ale okazało sie,zę jednak moja mam tez była oburzona. Więc chyba wszystko w normie i to walka o normalność. Bela, jak tylko coś sie dowiem w sprawie spania, dam znac. Chociaż podejrzewam,ze też zwalą na ząbki. Bo tak najprościej. Wszystkiemu sa winne ząbki. Chyba że cos w tym jest i te ząbki to naprawdę mąciciele spokoju mamuś i ich pociech Odpowiedz Link Zgłoś
marzena691 Re: artykuł 13.02.06, 12:11 Zaraz nadrobie zaleglosci i przeczytam ten artykul. Domyslam sie, ze w komentarzach cimnogrod panuje, wiec i ja zaraz dorzuce co nie co do pieca)) Mamusie, nie dajmy sie zwariowac. Trzeba walczy o swoje normalne zycie z dzickiem. Jeszcze raz, Agaluba, trzymam kciuki za powodzenie w dyskusji. Jestem pewna, ze dobrze przedstawisz istniejacy problem. Oby wiecej dyskusji, bo wtedy moze z czasem cos sie zmieni w mentalnosci. Jednego jestem pewna: im wiecej glosow takich jak na naszym forum, tym szybciej cos sie ruszy. Powodzenia - jestesmy z toba! Odpowiedz Link Zgłoś
marzena691 A u nas 13.02.06, 12:38 Sandra ma katar, ale taki wodnisty i strasznie sie slini, budzi sie w nocy, wiec jak nic zeby ida. W tej chwili jest posiadaczka dwoch dolnych jedynek i jednej gornej dwojki (tak nietypowo...) Oprocz czyszczenia noska, jak moge jeszcze jej pomoc jakims domowym sposobem? Dzieki za rady. W weekend zas jezdzilismy, jak szaleni po okolicy w poszukiwaniu domu. Moj facet chce koniecznie stary dom z kamienia. Problem, ze takie sa bardzo czesto do remontu i to generalnego, a do tego strasznie drogie. Poszukiwania w kazdym razie trwaja... Milego dnia wszystkim zycze i biegne, bo sie Sandra obudzila i placze... Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kubusia5 Re: A u nas 13.02.06, 13:20 moje zawodowe i domowe sposoby: 1. koło łóżeczka na noc miska/ garnek z zalanym gorącą wodą majerankiem (plus minus 2 łyżki), od niedawna stosuję zamiast majeranku 1-2 krople olejku Olbas na prześcieradło (drugi koniec niż Kuba ma głowę) 2. kilka razy dziennie psiknąć roztworem soli fizjologicznej albo wody morskiej 3. wbrew radom babć i cioć wyprowadzać na świeże powietrze na spacer albo chociaż często wietrzyć pokój 4. odczekać 7 dni robiąc wszystkie wyżej wymienione rzeczy, bo tyle właśnie trwa katar... Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube Re: A u nas 13.02.06, 15:35 Marzena moja asia ma dwie jedynki na dole, a u góry dwie dwójki Fajny efekt. Ale wyszedł jej teraz tez zabek, jedyneczka górna wiec nie długo "zalepimy" te szparki Odpowiedz Link Zgłoś
magdar-g biegunka, spocone stopki 12.02.06, 22:35 Nadia tak od poniedziałku (6.02) do piatku miala biegunke. Duzo luźnych, śluzowatych kupek. Bylismy u naszej pani doktor. Stwierdziła, ze to może być od ząbka (wychodzi górna dwójka); zaleciła dietkę i zapisała smecte. Niby w tej chwili jest lepiej, ale i tak mnie niepokoi,ze to tak długo trwalo. I mam jakies niejasne przeczucia, ze to nie koniecznie z powodu ząbka. Może powinnam wymóc na niej (lekarce) żeby skierowała nas na jakieś dodatkowe badania??? Wasze maluchy przechodziły coś podobnego? Nadii bardzo pocą sie stópki. Przy kazdej zmianie pieluchy zmieniamy rajstopki, sa tak wilgotne jak dobrze odwirowane pranie. I właśnie przy okazji ten wizyty u pediatry spytałam dlaczego tak sie dzieje. To moze być z powodu braku wit. D3. Nadia, oczywiście z zalecenia, dostawała ją tylko przez jakieś 2 mies. może nawet krócej. Obecnie ma juz prawie zarośniete ciemiaczko i pediatra powiedziała, że teraz absolutnie nie moze dostawaćtej witaminy. Ze z dwojga złego niech się pocą jej stópki niz miałby być problem z "mało elastyczną czaszką" podczas gdy rośnie mózg. I co o tym mysleć? Odpowiedz Link Zgłoś
magdar-g a ja to juz matka pracujaca 12.02.06, 22:40 no właśnie - od 1 lutego. I tak na prawde nie jest tak żle, pierwsze dni w tej pracy to był dla mnie autentyczny odpoczynek. Mój mąż stwierdził, że tak będzie dopóki praca nie zacznie mnie męczyć. A to chyba już niedlugo... Troszke Was podczytywałam, ale przyznaje sie, że dośc pobieznie. Odpowiedz Link Zgłoś
agaluba Re: biegunka, spocone stopki 12.02.06, 22:47 nie słuchaj!! idż do innego lekarza, my podajemy witaminę cały czas po jednej kropli dziennie - wg zalecienia lekarza, a mózg podobno rosnie inaczej i zarośniete ciemiączko mu w tym nie przeszkadza.. - nam tak mówił pediatra. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kubusia5 Re: ciemiączko 12.02.06, 23:00 hej agaluba! moja przyjaciółka walczy właśnie z któymś lekarzem z rzędu, bo jej córcia urodziła się z ciemiączkiem 1x1 cm, teraz ma 4 miesiące, a ciemiączko 0,5x0,5cm. Niestety ma też miękką potylicę, więc bierze wit.d3 i to chyba dwie krople dziennie. Jeżeli u Krzysia było małe ciemiączko albo już mu zarosło to będę ją mogła pocieszyć że z tym da się żyć! Odpowiedz Link Zgłoś
agaluba Re: ciemiączko 12.02.06, 23:18 i to jak jeszcze - sądząc po pomysłowości i zywotności krzysia (nawet chorego) móżdzek ma rozwiniety prawidłowo i używa go bardzo przemyślnie )) dziś np podjął prawie skuteczna próbę samodzielnego opuszczenia wanny - tata na szczęscie złapał oślizgłego gada.. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kubusia5 Re: biegunka, spocone stopki 12.02.06, 22:48 z mojego aptekarskiego doświadczenia: lekarze często zapominają o tzw.dobrych bakteriach jelitowych. Jeżeli Kubie zdaży się biegunka, od razu dodaję mu do mleka zawartość 1 kapsułki Trilac'u dziennie przez kilka dni. To zazwyczaj pomaga. Jeśli chodzi o ząbkowanie, to lekarka tłumaczyła mi, że gorączka, biegunki, katar, są tylko skutkiem ubocznym kładania rączek do buzi ze wszystkimi możliwymi drobnoustrojami. Dlatego Trilac powinien pomóc. Co do stópek- Kubie też bardzo mocno zaczęły się pocić i niezbyt ładnie pachnieć ale znajomi powiedzieli nam, że ich córeczka w tym okresie też to przechodziła. Musiałabym zapytać pediatrę, ale myślałam, że to normalny "start" gruczołów potowych stóp w momencie, kiedy dzieci zaczynają ich "prawidłowo" używać. Nie słyszałam żeby miało to związek z brakiem wit.D3...? Odpowiedz Link Zgłoś
agaluba artykuł jeszcze 12.02.06, 22:49 i bardzo dziękuje za Wasze wsparcie - w końcu muszą cos ci ludzie zrozumieć. ugh..co poniektórzy powinni sie leczyć.. a dzi w panoramie znowu relacja o pijanych rodzicach - jedno dziecko wypadło przez okno, drugie z gołymi nóżkami zostało zabrane na spacer - takich powinni ścigać, a nie nas wyrzucać i warczec na nas w różnych miejscach.. spokojnej nocy Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube Re: biegunka, spocone stopki 13.02.06, 08:22 magdar, moja Asia ma podobnie. Od jakiegoś czasu robi dużo więcej kupek, do tej pory robiła jedną na dwa trzy dni, a teraz nawet kilka dziennie. Na poczatku były takie luźniejsze, ale teraz sie unormowały. Nie są rzadkie ale jest ich kilka w ciągu dnia. Ja upatruję sie w tym tego że mniej je cycusia, może nie zawsze dobrze tolerowała moje jedzonko, teraz je głównie sama i może lepiej trawi. No i wiecie co, Asia od paru dni przesypia całe noce, jaka ja jestem wyspana......(ale boję się że nie długo). No i sama zasypia, jakoś tak samo wyszło. Zobaczymy co z tego będzie. Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
annka12 Re: biegunka, spocone stopki 13.02.06, 10:01 Melduje sie na stanowisku) Ale mnie ta "matka" wnerwila........z tego artykulu oczywiscie Agaluba czy ty przed napisaniem kolejnego postu liczysz do 100...00??? Mnie cholera bierze Co do pocenia sie tez kojarze z brakiem wit D3 U nas tez ciemiazko bylo 1x1 juz zaroslo wit nie bierzemy Biegunki nie bylo lekkie problemy byly ale ewidentnie po jedzeniu rozmaitosci No i jak mala brala zelazo to tragedia Jest w skutkach ubocznych ale ja odstawilam z dwoch powodow; 1. te kupy 2.mala nie chce tego lykac i walczy a ja boje sie zachlysniecia jak nie wiem co daj szpinak i miesko w zastepstwie Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kubusia5 Re: biegunka, spocone stopki 13.02.06, 12:45 jeżeli mogę wtrącić "zawodowe" trzy grosze- lekarze rzadko uświadamiają mamy (albo może sami nie wiedzą) że chociaż w szpinaku jest duża ilość żelaza, to ze źródeł roślinnych jest ono dla człowieka kompletnie nieprzyswajalne. Szpinak jest bardzo zdrowy bo ma dużo kwasu foliowego i minerałów. A jako źródło żelaza dobre jest "czerwone" mięso, zwłaszcza wołowina. Niestety, żelazo bardzo trudno się wchłania, a kompletnie blokują jego wchłanianie przetwory mleka, kawa i herbata (oczywiście nasze dzieci kawy raczej nie piją ) - więc jeżeli podajemy mięso, to godzinę przed i po żadnego mleka i jego przetworów. Tyle farmaceuta ) Odpowiedz Link Zgłoś
bela80 Re: biegunka, spocone stopki 13.02.06, 10:14 Witam bardzo dziękuje za wsparcie noc miałam okropną nie mogłam spać no ale ctyle wrażen to co się dziwć teraz jetem w pracy (troche musze pomóc bo nie dają rady) i tak zasypiam przy papierkach..... ja jestem zdruzgotana po pierwsze gosią że tak szybko odeszła, a tak niedawnopochowaliśmy jej mame która walczyła z rakiem((((((((( a po drugie doszły do mnie takie inforacje o naszym "znajomym" , ja myślałam że on tylko te dzieciaki oglądał i miał ich zdjęcia ale on ma nagrane kasety z sytuacjami w jego domu , nie aż strach pisać. nigdy bym go o coś takiego nieposądziła znam go przecież tak długo............................ aco do ciemiączka mój patryś też miał 1*1 cm i szybko mu zarosło witamine d podaławłam co dziennie przez 11 m- teraz od 2 tygodni podaje 2 razyw tygodniu, uważam że wystarczy. mały miał przedtem zatwardzenia a teraz jak mu ograniczyłam wit.d wszystko się uregulowało. Zgadzam się z mamą wojtusia że na iegunke potrezbne jest uzupełnianie bakteri tych dobrych lakcid, lacidofl laktoral tenostatni jest nowy ale bardzo dobry, my go stosujemy aby wygonić naszego gronkowca z kupki. Mamo wojtusia czy możesz mi napisać coś o Tridermie maści u nas wzyscy pediatrzy przepisują ją dla dzieci na każdą wysypke czy jest to mocny steryd??? vbo ja już sama nie wiem co o tym myśleć. bardzo była bym wdzięczna za odpowiedź. A co do spoconych stópek to podobno normalne w tym wieku, nasz patryś tak co prawda nie ma ale naszych znajomych mały cały czas ma mokre nóżki , a wit. d bierze całyczas a ma 12 m-c. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kubusia5 Re: biegunka, spocone stopki 13.02.06, 13:08 chociaż mama_kubusia, ale chyba chodziło o mnie...? Triderm to jeden z "koszmarów farmaceuty" jak i inne maści sterydowe, a dla lekarza jeden z panaceów. To jak nazwa wskazuje trójskładnikowy lek, zawiera steryd, antybiotyk i środek przeciwgrzybiczy. I tu właściwie jest odpowiedź na Twoje bela pytanie. Bo jak twój Patryk zje np.kawałk mandarynki i go wysypie, to wystarczy podać wapno. Nie ma ani grzybicy, ani zakażenia bakteryjnego. Takie maści przewidziane są na trudno gojące się rany, egzemy, dziwne wysypki, grzybice. Nie na każde wysypki. Ale łatwo przepisać, bo od razu jest efekt. To że skóra się od sterydów robi cieńsza, sucha jak papier, to już jest problem Mam i aptekarzy, którzy potem muszą kombinować maści na efekty "posterydowe" Jestem takim wrogiem maści sterydowych, bo przez jakiś czas sama ich używałam (kilka miesięcy), efekty mam do dziś- skóra na dłoniach jak u staruszki...pani dermatolog poradziła mi, żebym "nic w domu w wodzie nie robiła". taaak. zwłaszcza jak się ma małe dziecko, gdzie co 5 minut trzeba umyć ręce... Jeszcze taki przykład: moja koleżanka po fachu dostała od pediatry dla miesięcznej córeczki na skazę białkową (całą główkę miała maluda obsypaną) Elocom (kilkanaście razy silniejszy od hydrokortyzonu) do smarowania dwa razy dziennie. Na szczęście nie posmarowała, bo wiedziała "czym to pachnie". Teraz zmieniła lekarkę, dostaje maści natłuszczające, pilnuje diety i wysypka się cofnęła, a właściwie ustabilizowała. Silne leki są oczywiście potrzebne, ale tylko wtedy kiedy są wskazane...temat rzeka, patrz antybiotyki. Odpowiedz Link Zgłoś
matea4 Re: do beli 13.02.06, 15:16 Bardzo jest mi pzrykro, wiem że teraz kołaczą sie po twojej gówie myśli i najgorsze są noce. Myślimy o tobie. Odpowiedz Link Zgłoś
margalin Re: MARCEPANNY I MARCEPANY 2005 część III 12.02.06, 23:24 co tu sie dzieje. Przed chwila zaglaałam i byłok ilka postów, teraz patrzę i nie mogę znaleźć początku tego co nie czytałam. Chyba wszystkie siedzimy właśnie przed kompem. Jak to miło Odpowiedz Link Zgłoś
agaluba Re: MARCEPANNY I MARCEPANY 2005 część III 12.02.06, 23:27 no a gdzie niby mamy siedzieć?? jak kanapa się właśnie "prasuje" (bardzo mi się to określenie spodobało)! to gdzie ja mam się nieborzątko podziać - na forum! Odpowiedz Link Zgłoś
margalin Re: MARCEPANNY I MARCEPANY 2005 część III 12.02.06, 23:32 U mnie juz wszyscy śpią to sprawka PAtrycji, wykończyła dziadków. Mnie oko też już się klei. Aga poprosze o namiary na Twojego doktora- pediatrę. Mój jest cholernie drogi, pamietam,że Twój nieznacznie ale tańszy. Idę spać! Odpowiedz Link Zgłoś
agaluba Re: MARCEPANNY I MARCEPANY 2005 część III 12.02.06, 23:36 wyślę smsem, pamiętam, tylko tak gonie.. a on wyjechał na tydzień, więc jest czas.. Odpowiedz Link Zgłoś
borowka78 Re: MARCEPANNY I MARCEPANY 2005 część III 13.02.06, 15:00 ja tak szybko...ktore forum az huczy po artykule Agaluby?? Odpowiedz Link Zgłoś
matea4 Re: wit. D 13.02.06, 15:12 Z tą witaminą to same problemy. Co pediatra to inna matoda. Mati ciemiączko ma zarośnięte juz od około 4 miesięcy a witaminę D dostaje. 2 krople codzienne. Kiedyś juz chyba o tym pisałam. Odpowiedz Link Zgłoś
matea4 Re: MARCEPANNY I MARCEPANY 2005 część III 13.02.06, 15:19 Wiecie co robi teraz mój mąż? Jest z Matim na spacerze. Pierwszy raz od 2 tygodni Synuś poszedł pooddychać normalnym powietrzem, a ja robię Dominowi naleśniki. Biedaczkowi od tej mononukleozy powięszyła sie wątroba i musi leżeć. Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube witamy witamy... 13.02.06, 15:42 Nową mamusie, zdjecia pooglądałam. Mała fajniutka, wkońcu marecepanna Odpowiedz Link Zgłoś
lauracorciaasi ankieta do pracy mag. - komuś się chce? 13.02.06, 20:24 wybaczcie mój entuzjazm, ale już ledwo co pisze tą pracę, czy może któraś z Was miałaby ochotę i czas? Anketa dotyczy relacji, jakie łączą uczestników forum. Jakieś pytania, dajci mi znać, dzieki za pomoc i pozdrawiam Was! Odpowiedz Link Zgłoś
monikadk po niebycie 14.02.06, 09:13 Ale jestem z siebie dumna. Nadrobiłam wszstkike posty. Dlatego też ten będzie nieco długi. Iwonaw1970 - u Grzesia też mieliśmy okres nietolerancji mleka ale jakoś przeszedł. Jak nie chciał to dawałam mu butlę przez sen. Margalin - co do takich leków na uczulenie to pamiętam jak moja siostra bedąc w podstawówce dostawała Zyrtec i to ją poprostu otępiało i odstawiliśmy go. Lepiej dziecku nie podawać takich rzeczy. Taka już Małej uroda, ja też byłam niejadkiem i duża urosłam (choć w szkole zawsze byłam najmniejsza). A co do Ojca to weż dziewczyno już daj spokój i daj im się trochę sobą nacieszyć bez obecności Mamusi. Zaskoczą cie jak sobie świetnie poradzą a i zbliżą się do siebie bardziej. Wszstkim dobrze to zrobi. Mati- gratulujemy pierwszysch kroków. U nas zato wczoraj Grzes pierwszy raz staną bez podparcia!!! Xsenia - co do kuchni to z takimi jasnymi szafkami to pamietam jeden program Opry i tego jej dekoratora zrobił kuchnie boską i użył do tego koloru szaro- niebieskiego. Jakbym nie w idziaała to pomyślalabym że wyjdzie kicz. A było ślicznie. Pogrzebię na jej stronie to może uda mi się to znaleźć. A co do malolwania to jka mąż się będzie dalej opierał to dzwoń, wpadniemy do Ciebie na weekend, chłopaków zostawimy z dziećmi i same wymalujemy ( ja bardzo to lubię). Luxfera - duza ilośc dzieci to strasznie fajna sprawa. Z mojej kuzynki się wszscy śmiali bo zaczeła wcześnie i w dużych ilościach. Teraz w wieku 30 lat ma 5 dzieci. Trochę im jest cięzko ale małe się już same prawie chowają, a na starość bedą mieli piękne zjazdy rodzinne. Tylko pozazdrościć. Anka12 - komórę na kaloryfer i bedzie działać. Przetestowane wiele razy. Trzymaj się z tym poszukiiwaniem domu. Oliwiax - ty też sie trzymaj z chróbskiem, pracą i domem w jednym kotle. Baby jesteśmy to wszstko przetrwamy. Bella - bardzo mi przykro z powodu ostatnich wypadków u Ciebie. U mnie znajomi też nie mieli szczęścia. Udeżył w nich samochód pianych gości, ona ma złamany bark a on sparaliżowany w szpitalu. Co do rzucania sie w nocy to u nas to też wystepuje. Wydaje mi sie że to od zębów bo raz dałam mu Calpol i przespał cała noc. No ale trzeba to jakoś przetrzymać bo przecież nie będę dziecka przeciwbólowymi faszerować. Moniq75 - witamy na foprum następną Monikę. Pisz cześciej. Agaluba - syropek to my dajemy strzykawką. Gratulacje za artykół jeszcze nie czytałam komentarzy bo aż się "boję". Marzena 691 - na katarek inchalacje z tymianku i majeranku. My robimy to tak że siadam na fotelu i stawiam garnek pod nogami, Grzesia sadzam na kolanach i nakrywamy się kocem. Potem garnek zostawiam jeszcze na noc w pokoju. Stosujemy też Olbas i jeśli masz kamforę to rozpryskac jej trochę na pieluszkę i powiesić przy lóżeczku. Mamo_Kubusia5 - czytam z zapałem wszstkie odcinki z cyklu "Porady Farmaceuty" ciesze się że mamy takiie źródło informacji na forum. to tyle potem napiszę co więcecj u nas. Monika Odpowiedz Link Zgłoś
marzena691 Re: po niebycie 14.02.06, 11:27 Witaj Moniko ponownie, milo ze z nami jestes! Tobie i pozostalym dziewczynom dziekuje za rady w kwestii kataru, to prawdziwa zmora(( Jeszcze co do przewijania, to Sandre zajmuja na troche jakies dwa przedmioty, ktore moze wkladac jeden w drugi, tak sie czasem tym zajmie, ze moge ja swobodnie przewinac. Ale musze byc szybka i jeszcze przed przewinieciem dostarczyc tej atrakcji, bo inaczej w sekunde po polozeniu na plecach juz wstaje i sama szuka... Uff nie jest latwe zycie mlodych mam)) Odpowiedz Link Zgłoś
monikadk Re: ankieta do pracy mag. - komuś się chce? 14.02.06, 09:15 Możesz wysłać do mnie. z pzeryjemnością wypełnię. I głowa do góry praca magisterska się kiiedyś kończy. Wiem bo trochę się prac napisałam. Monika Odpowiedz Link Zgłoś
borowka78 Re: ankieta do pracy mag. - komuś się chce? 14.02.06, 10:49 to ja też mogę pomóc w pracy magisterskiej..a co zrobie dobry uczynek...pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
annka12 Juz raz napisalam 14.02.06, 11:05 post na forum ale moja Lulu odlaczyla mi zasilanie Ughh łobuz jeden Ja doszlam juz do siebie po wczorajszych ciosach ze strony prawnikow i walcze dalej Witam nowa mame na forum Na pewno bedzie ci dobrze tutaj tylko musisz sie odzywac albo upominac o uwage jak niektorzy heheheheh Monika komorka byla traktowana kaloryferem ale to juz nastepny etap Pan powiedzial ze zawilgocona i "skorodowana" i samo suszenie nie pomoglo Trzeba bylo czyscic sciezki itp no ale dziala znowu tylko ze Lulu juz jej nie dostanie nawet jak bedzie sie darla jak opetana ( co cwiczy ) Aha Lulu sama "zeszla" z mojego lozka wykorzystujac ulamek sekundy nieuwagi-jak mialam golf na glowie podczas ubierania.Nie spadala tylk w miare miekko wyladowala cala z siebie zadowolona Tak mysle moze zrobimy nowy watek na zobaczcie na roczkowe zdjecia to bedzie latwo porownywac maluchy?Cos w rodzaju pierwsze i nastepne urodziny marcepanow??? No ale jak to uznacie za glupi pomysl to sie nie obraze Moja uwaga jest teraz skierowana w innych kierunkach takze moge byc lekko otumaniona (jak wczoraj) Pozdrawiam i caluje maluchy Odpowiedz Link Zgłoś
matea4 Re: MARCEPANNY I MARCEPANY 2005 część III 14.02.06, 09:40 Dziewczyny jak zmniejszyć zdjęcie? Czy trzeba mięć jakiś program? Odpowiedz Link Zgłoś
monikadk Re: MARCEPANNY I MARCEPANY 2005 część III 14.02.06, 11:14 my mamy IrfanView. mozna tez uzyc peint shop pro albo jakiejkolwiek przegladarki. a jaakii program Ci się włącza jak otwierasz zdjęcia? Monika Odpowiedz Link Zgłoś
matea4 Re tetra 14.02.06, 11:28 Staram się zmieniać co pól godziny.Najgorsze są ranki bo do 12 to on potrafi z 4 kupy zrobić.Trzeba się przezwyczaić. Odpowiedz Link Zgłoś
matea4 Re: MARCEPANNY I MARCEPANY 2005 część III 14.02.06, 11:30 Jak otwieram zdjęcia umieszczone np. w dokumentach to mam napisane "podgląd obrazów i faksów systemu Windows". Jeśli chodzi o kompa to ja jestem zielona. Odpowiedz Link Zgłoś
monikadk Re: MARCEPANNY I MARCEPANY 2005 część III 14.02.06, 11:46 Szukałam tego u siebie ale nie mam tego zaainstalowanego a męzuś znowu dzies posiał płytkę do instalacji. Popytam go dziś wieczorem może ma jakiś mały programik to Ci wyślę. Idę wymieniac kupsko. Monika Odpowiedz Link Zgłoś
matea4 Re: MARCEPANNY I MARCEPANY 2005 część III 14.02.06, 12:11 Dzieki. Cały czs sie stram ale tłuk jestem. Odpowiedz Link Zgłoś
monikadk Re: MARCEPANNY I MARCEPANY 2005 część III 14.02.06, 12:19 Przypomnij mi jeszcze wieczorem bo ja to z kolei zapominaczka jestem. Wiem napewno że mam coś co pójdzie do Cieebie mailem. Tylko wieczorkiem. Odpowiedz Link Zgłoś
agaluba Re: czesc jeszce raz 14.02.06, 12:00 kto to napisał, że nie jest łatwe życie młodych mam - to gehennna!!!! poł godziny biegałam z pieluchą w ręku za tym gołym tylkiem i on za nic nie chciał się dac w tą pieluchę wsadzić, a jak go złapałam, posadziłam na moim pięknym wełnianym, nowym kocu, żeby nie zmarzł ten tyłek paskudny, to wiecie co on mi zrobił???? POSIKAŁ mój kocyk!!!!! teraz poszedł zadowolony z siebie spać, a ja nie wiem co z tym fantem zrobić, bo pranie wełnianego koca raczej odpada, chyba ze zawiozę do pralni... buuu i jeszcze bym się zabiła o te cholerne klocki, które mi nieustannie podkłada pod nogi - ja czasem mam wrażenie, że ta mała pchła próbuje mnie skutecznie zneutralizować.... i nawet paskuda nie chce dać mi pyska w walentynki, od razu się wyrywa. no, to gehenna jak nic, ide pisać artykuł. Odpowiedz Link Zgłoś
margalin Re: czesc jeszce raz 14.02.06, 12:12 z przewijaniem u nas to samo, ale od dawien dawna dajemy jej cos do zabawy. kiedyś wystarczył krem, albo chusteczka. teraz ma większe wymagania i pomysły mi się konczą. Kupy na szczęscie robi tylko 2 dziennie wieć da się przeżyć. Właśnie poodkurzałam mieszkanko a mały smród sie nawet nie obudził. Śpi już 1,10min. jutro przyjeżdża prababcia odczyniać uroki. Mam nadzieję,że to pomoze na jedzenie i spanie. Powiedzcie,ze pomoże, no, powiedzcie. Babcia pomogła juz mojej kuzynce i jej córce i spoza rodziny.No ciekawe! Wiecie, ja to chyba jestem wyrodna matak, bo wcale nie uważm,zę moja córcia jest najładniejsza. Owszem bardzo mi sie podoba i też mówie,że jest śłiczna itp. ale np. Ola Hannymay bardziej mi sie podoba. POdałam tylko przykład, zeby nikt sie nie obraził, he, he! Klocki też lezą wszędzie i ksiażeczki a obecnie jest boom na lalki. Usypia te lale nucąc a a a,kotki dwa. Ona tylko samo aaaa.Daje im jeść i z własnej butelki pić, przytula i całuje. Niestety wyrywa też włosy ściąga ubranka. Idę zajrzeć do komentarzy artykułu,moze znowu coś ciekawego? Odpowiedz Link Zgłoś
moniq75 czesc jeszce raz 14.02.06, 11:52 dziewczęta, witam się jeszcze raz, bo z racji mojego małego ( lub jak kto woli prawie zadnego) doświadczenia w pisaniu na forum swój poprzedni wątek zaczęłam w jakims idiotycznym miejscu , dzies w środku!!!ale juz pracuje nad poprawą dziewczyny,ktorym udalo sie wychwycic to moje powitanie prosily o strszczenie i od razu uswiadomily mnie, ze nie ma sensu bm sie "wczytywala",bo i tak szanse na nadrobienie mam znikome!a więc zaczynam z biegu!!! bede starala sie poznawac was i wasze pociechy z biegiem czasu i waszego marcepanowego watku, który rzeczywiscie strasznie szybko sie przewija! a więc, jak wczesniej pislam , moja córcia ma na imię Emilka! straszny z niej urwis,ale jakże kochany! urodzila sie 21 marca 2005 r. w warszawie, jako klocek ( 4050 kg, 56 cm) dzis natomiast zaliczylabym ja raczej do "drobnych "dzieciaczków" ( 9 kg). rozwija sie jednak dobrze, raczkuje od listopada, a teraz przymierza sie powoli do chodzenia.usmiecha się promiennie,gdy coś ją cieszy, oraz złości sie, jak nie stanie na jejale ogolnie jest naszym najwiekszym szczesciem i kazda wolna od pracy chwile staramy sie poswiecac wlasnie jej. Kochane mamy,mam wielką nadzieje ze przyjmiecie mnie do swego grona i wybaczycie,jesli na poczatku nie bede we wszystkim zorientowana!! całusy - Monika Odpowiedz Link Zgłoś
agaluba Re: czesc jeszce raz 14.02.06, 12:05 nie, nie chodziło o to, że powinnyśmy Ci sterścic te ileś tysięcy postów, bo jak zaczniesz czytać to wsiąkniesz ))) Odpowiedz Link Zgłoś
moniq75 Re: czesc jeszce raz 14.02.06, 12:15 aaaa ale nie wiem kto by się podjął takiego streszczenia???chyba w wolnej chwili poddam sie po prostu lekturze, przynajmniej jakis czas wstecz.a streszczonko apropo nas?mysle ze nie zaszkodzi,moze troszke wiecej bedziecie o nas wiedziec buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
monikadk Re: 14.02.06, 12:27 Bella, strasznie CI współczuję z powodu tej historii z Twoim znajomym. Niestety tak Cięzko jest wyczóć prawdziwe intencje ludzi. Jak szłam na bal świąteczny to zostawiliśmy Grzesia z serdedcznymi znajomymi ale ja oczywiście miałam wizje tej "serdeczności inaczej". Na szczze ście wszstko było dobrze. Mamo Kubusia, pałą tego męża a jak nie to wymienic na lepszy model, bo zycie jest zaz krótkie. Wszstkim Wam przesyłam gorące Walentynkowe buziaki i trtochę wiosny od nas. Potem wkleję zdjęcia pierwszych wiosennych kwiatków z naszego ogródka. Moniq, szkoda ze dopiero teraz sie zdecydowałas wpisać bo jak się teraz spotkaciee to już bezemnie ( (mieszkamy w Irlandii) i w Polsce będę chyba dopiero na następne święta, a taki miałyśmy fajny zlot Warszazwianek tej zimy. Monika n Odpowiedz Link Zgłoś
moniq75 Re: 14.02.06, 12:42 też strasznie załuję ze nie załapałam sie na ten zlot,ale moze jeszcze kiedys pojawi sie jeszcze szansa na spotkanie z Tobą!Mimo, iz nie jestem fanka tego dzisiejszego świeta Tobie i wszystkich mamom serdeczne buziaki i troche powiewu"prawie"wiosny z Polski do Irlandii... Odpowiedz Link Zgłoś
agaluba Re: 14.02.06, 12:51 no pewnie! to jak wredne matki? - widzimy się w tym tygodniu - mnie pasuje czwartek...a i bez bachorów ) Margalin, a tak apropos to krzyś ma zeza )) i wcale nie udaję, że on go nie ma, ma jak cholera i wcale nie jest mu z tym do twarzy - podchodze do chłopaka obiektywnie. i jeszcze stópki ma jak hobbit i niepachnące i kołtuna na czubku. po mnie ) ma też kołtuna w środku czubka.... nie chce mi się czytać o prawicowo-nacjonalistycznym odchyleniu tow. gomułki, więc wróciłam do was. oj a w artykule jakies rozsądne głosy, ale mam podejrzenie, że to taka mama jak my napisała.. niestety inni nadal swoje, ale co tam..ja sie nie poddam. Odpowiedz Link Zgłoś
borowka78 Hmmm... 14.02.06, 12:48 moje dziecko postanowiło byc dzisiaj mało absorbujące i śpi juz prawie trzecią godzinkę... A Oli maż pewnie się zreflektuje i piękne kwiaty żonce przyniesie...ehhh...te chłopy...czemu są z Marsa, co????;-DDDD Macie może jakieś pomysły, coby dziecię na nowo nauczyc jeść owoce i owocowe deserki???? no bo ileż można winać samego banana...???Marcinek postawił owocom znak stopu...rany... Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kubusia5 Re: Hmmm... 14.02.06, 21:44 zgodnie z moimi oczekiwaniami pięknych kwiatków nie było, brzydkich zresztą też nie... ale przynajmniej nie zgrzytało. takie uprzejme milczenie, zawieszenie broni. więc było prawie miło ach, co mi tam, mam mojego synka marcepanka i to jest najważniejsze! Odpowiedz Link Zgłoś
annka12 Re: Hmmm... 14.02.06, 21:52 Nie przejmuj sie za bardzo to na pewno przejsciowe nieporozumienia Najlepiej byc optymista chociaz czytala dzisiaj cos takiego apropo optymistow i innych: Pesymista widzi ciemny tunel Optymista swiatelko w tunelu Realista swiatlo pociagi A maszynista trzech debili na torach Strasznie mnie to rozbawilo Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kubusia5 Re: Hmmm... 14.02.06, 21:58 och, dzięki! w takich dołkach nie ma jak dobry dowcip! a moja "brygada" czyli mąż i pies zaraz wrócą z długiego spaceru, i może coś jeszcze będzie z tych walentynek...? zobaczymy! Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wojtusia2 jeszcze o knajpach 14.02.06, 12:50 Na polach Mokotowskich w Bolku czy Lolku (mylą mi się skubańce - chodzi o ten co jest bliżej Żwirek), w weekendy w ciągu dnia można sobie spokojnie tam pójść z dzieckiem na obiadek. A jak się dobrze trafi to czasem są organizowane zabawy dla dzieci. Więc jednak się da pogodzić nocne życie lokalu z "dzienną" obecnością matek z maluchami. Jakos nie zauważyłam, żeby szkodziło to dobremu imieniu tegoż klubu. A przeciez na pola mokotowskie przyjeżdża się lansować cała warszawka. (dym papierowsowy pomijam, bo on jest już niestety wszędobylski. Ale w ciągu dnia jest jednak mniejsze natężenie knajpowego ruchu a co za tym idzie mniej dymu). Może się przyda ta imformacja dla Agi Myśmy tam nie byli od czasów ciąży z Alą. Pamiętam, że można było wziąć nawet "knajpowe" kredki i kartki dla dzieci. No a skoro dzieci mają zajęcie i są cicho to rodzice siedzą do bólu i płacą słone rachunki za piwka, odbiadki, soczki, frytki itd Odpowiedz Link Zgłoś
luxfera1 Jesteście 14.02.06, 13:23 niemozliwe kobiety nie było mnie kilka dni a tu sie nadziało!! nie wiem tylko dlaczego mama_kubusia ma dac w łeb mezowi???? Tak sie cieszyłam na wyjazd do bukowiny..pojechalam do d... Leżalam 3 dni jak trup z anginą ropną.Dopiero dzisiaj dałam radę sie wykapac no i chociaz na chwilke na forum. Jeszcze chciałabym poczytać co ta nasza Awanturnica nawywijała. Pozdrawiam robaczki i mamyrobaczkowe. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wojtusia2 Re: Jesteście 14.02.06, 13:45 Angina... uuuu pamiętam to "g" i jak się czułam. Pozostaje Ci współczuć. Chciałam jeszcze napisać, że są na tym świecie fajni faceci. Wojtusiątko zaniosło do przedszkla dwie walentynki Ma chłopak tylko kłopoty z podjęciem decyzji którą dziewczynkę bardziej lubi Odpowiedz Link Zgłoś
borowka78 Re: Jesteście 14.02.06, 14:23 no pewnie, ze sa fajni faceci....hehehe...choćby mój Marcin....zgadnijcie, który...senior czy junior?DDDD Odpowiedz Link Zgłoś
matea4 Re: wynik 14.02.06, 18:05 Odebrałam wynik moczu Matiego jest ok.Jak często teraz robić badanie? Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube ufffffff 14.02.06, 20:47 ale sie naczytałam dziewczynki, teraz wieczorkiem cisza, wiec pewnie wszystkie spędzają romantyczny wieczór z mężami. No nam udalo sie dzis wyrwać do kina, fajnie było choć film nie był świetny, taki neutral bym mu dała. Ale fajnie tak posiedzieć w towarzystwie mężą, jak miło patrzeć na te młode dziweczyny jak sie przytulają do swoich facetów, wiecie. Ten młodzieńczy blask w oczach....ehhhhhhhh. Nie mogę narzekać na mojego mężulka, choć kwiatów dziś nie dostałam ale jest kochany, w końcy nie może być idelany. (tak sobie tłumaczę). Pozdrowionka walentynkowe Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
annka12 Re: ufffffff 14.02.06, 21:17 No a ja dostalam kwiaty przez poslanca ....jak w filmie) A do kina bym poszla oj poszla....W miare spokojny dzien dzisiaj mialam Luxfera wracaj do zdrowia.A gdzie Anfi sie podziala? Tez angina? Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube Re: ufffffff 14.02.06, 21:43 Ania jak w Pretty Women hehe....ja też chce. Mojego po miłym wieczorze puściłam na koszykówkę, i sama teraz siedzę. A jemu też sie należy. Szkoda że tak daleko mieszkasz to razem mogłybyśmy do tego kina wyskoczyć, a co... Odpowiedz Link Zgłoś
annka12 Re: ufffffff 14.02.06, 21:47 Edyta No wiesz ze wszystkie moje wysilki teraz ida w poludniowa strone Polski A na czym byliscie? Odpowiedz Link Zgłoś
monikadk matea 14.02.06, 22:08 Wysłałam Ci program do zdjęć na maila gazetowego. Jak bedziesz miała jakieś problemy to daj znać. Monika Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube Re: ufffffff 15.02.06, 09:07 Fajnie będzie jak będziecie mieć ten dom w Zakopanym, no i mam nadzieję że będziecie wynajmować pokoje Ania, będę miała pretekst do wędrówek górskich hihi. Także starajcie się ......A film - Ja wam pokaże, niby fajny, ale pierwsza część była fajniejsza, no i zabrakło Stenki i Żmijewskiego. Dzien doberek wszystkim po walentynkach Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
annka12 Re: ufffffff 15.02.06, 10:10 Witam wszystkich ponownie Ja juz polozylam mal na drzemke bo ona dzisiaj jakos do gory pupą.I w nocy karmilam ja jak noworodka praktycznie 80% nocki z piersia w buzi. Ja lekko padnieta po tym nocnym wypoczynku ale pije kawe i dochodze do siebie. Hmmm ten film fajnie wyglada na reklamach i mialam ochote go obejrzec ale jak zwykle uzalezniona jestem od repertuaru babycinema i to tylko raz w tygodniu. Odpowiedz Link Zgłoś
borowka78 dzień jak dzień... 14.02.06, 22:25 tyle, że milej, czulej i weselej)) no i piękną długaśną róże dostałam...a tak w ogóle to bez wyjścia ,tylko w pieleszach domowych...wypilismy winko i mi teraz w głowie szumi...mąż już w łóżku, a ja na forum...maniaczka jak to Marcin powiada)) ma chłop racje... Marcinej junior juz przed 20 padł jak kawka...dzisiaj po raz pierwszy miał tylko jedną dzremkę w ciągu dnia...tak więc ponad 6 godzin na nogach wymęczyły moje dziecię potwornie...no ale dzięki temu wieczór był nasz)) mamo kubusia....milczysz, więc jednak nastrój waletynkowy się udzielił?? Miłej nocki ) do jutra!! ' Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kubusia5 Re: dzień jak dzień... 14.02.06, 23:56 jednak moje babskie sposoby podziałały... ) Odpowiedz Link Zgłoś
monikadk Re: dzień jak dzień... 15.02.06, 08:45 Fajnie że ten dzień u wszystkich mija przyjemnie. Ja dostałam niespodziankę jkiej się nie spodziewałam. Dostałam wszstkie odcinki "Przyjaciół" na DVD. Ale będę teraz miała używanie. Kiedy teraz znajde czas na dom?) Matea, udało Ci sie zainstalować program? Moniika Odpowiedz Link Zgłoś
annka12 Re: dzień jak dzień... 15.02.06, 10:07 No widzisz mamokubusia) Mowilam zeby sie nie martwic Odpowiedz Link Zgłoś
borowka78 słoneczny poranek 15.02.06, 10:08 w Poznaniu)ale fajnie!! tyle, że ja nadal bez wózka i to mnie męczy...wrrr... Ola...a nie mówiałam??????? wcześniej podawałam swój nr gg(3366874)...odezwij sie odnosnie spotkania, co?? Odpowiedz Link Zgłoś
annka12 Re: słoneczny poranek 15.02.06, 10:13 Moj Boze a co z tym twoim wozkiem sie dzieje tyle czasu? Moze tak jak w przypadku samochodu powinnas powiedziec ze chcesz woz(ek) zastepczy?) Odpowiedz Link Zgłoś
borowka78 wóz(ek) zastepczy 15.02.06, 10:19 to dobry pomysł, ale Chicco w ofercie tego niestety nie ma(( Kółka pękły a czas naprawy 14 dni... tak więc czekam czekam i się irytuje niemiłosiernie... Odpowiedz Link Zgłoś
annka12 Re: wóz(ek) zastepczy 15.02.06, 10:38 Hmm swoja droga to przegiecie przepisy przepisami ale zmiana kolek w wozku dzieciecym nie trwa 2 tygodnie Mogliby wymienic z kaucja a po uznaniu reklamacji zwrocic ja Ale jak to moj synek mowi kogo to swedzi ze wozka nie mozna uzywac........ Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube Re: wóz(ek) zastepczy 15.02.06, 10:53 No współczuję borówko. Ja też mam chcicco, i wiesz jestem zadowlona narazie. Raz złapałam gumę, ale mężuś zawiózł do wulkanizacji hehe. Ale przy Kubie miałam Polaka z Częstochowy, raz jak coś się popsuło już po gwarancji, to pojechaliśmy sobie tam (a co lubimy jeździć - już o tym pisąłam) i oddaliśmy go tam do naprawy, a Pan kazał go zostawić i przyjechać za godzinkę, a jakie było moje zdziwienie że dostałam wózek naparwiony, czyściutki i na dodatek pan powiedział że nic nie płace. Jednak są jeszcze porządne polskie firmy Pozdrawiam cieplutko Edyta Ania moim zdaniem to i tak warto było wyjść na filmik, mnie brakowało Stenki i Żmijewskiego, dali za to Deląga co moim zdaniem troszke burzyło poprzednie zmagania Judyty. Ale fajnie posiedzieć w pełnej sali ludzi (wczoraj był fulllll) chociaż nie to ze lubię tłumy, ale czasem czemu nie. Odpowiedz Link Zgłoś
monikadk Re: wóz(ek) zastepczy 15.02.06, 11:04 Ja poszłam sobie na Tylko mnie kochaj, ale się zazawiodłam. Spodziewałam się że będzie bardziej dowcipny film. Historia niezła ale brakowało iskry jaka była w filmie Nigdy w życiu (jestem wielka fanką tego filmu o czym już zresztą pisałąm). Wtedy właśnie w kinie widziazłam reklamę Ja Wam pokaże i się zazłąmałam jak zobaczyłam innych aktorów i jakoś nie mam ochoty oglądać tej drugiej części. Czy ktoś wie czemu taka zmiana? Monika Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube Re: wóz(ek) zastepczy 15.02.06, 11:10 Jak to czemu.....pewnie chodzi o kasę, bo co by innego. Chociaż mnie to dziwi, bo przecież taki Deląg za darmo nie gra, a do tego Pazura.....hmmmmm. Jak już coś fajnego zrobili, to spieprzyli w drugiej części. Stenka była dla mnie ekstra, no ta z Na wspólnej nie była taka zła, chyba najbardziej przypominała poprzednią część ale Stenka miała coś takiego w oczach....przyjemnie sie oglądało. Ja też lubię ten film.......taki luźny, przyjemny.....A co do Tylko mnie kochaj, to moja siorka była, mówiła że nawet fajny. Myslałam żeby to też zobaczyć..... Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
annka12 Re: wóz(ek) zastepczy 15.02.06, 11:07 No to pewnie pojde jak bedzie w tym dzieciowym kinie Mam chwile wolne instaluje open office bo mi word padl a moj maz zabral mi cd do laptopa ughhh No i olewaja mnie w nieruchomosciach to tez nie sle emaili Odpowiedz Link Zgłoś
monikadk zabawy 15.02.06, 12:58 Dziewczyny, jak sie bawicie z dzieciakami. U nas jest przekładanie klocków z jednego pojemnika do drugiego, rzucanie piłki, książeki są tylko wertowane przez niego i nie nadążam w związku z tym z czytaniem, wkładanie i wyjmowanie ciuchów z pralki. Zauważam ogólne znudzenie w jego zachowaniu i musze mu wymyślec jakieś nowe zadania. Podpowiedzcie coś. Monika Odpowiedz Link Zgłoś
borowka78 Re: zabawy 15.02.06, 13:36 Do ulubionych zabaw Marcinka należą - zabawy samochodzikami(bez naszego udziału) - wywalanie rzeczy z szaf i szuflad - układanie wieży z klocków - wkładanie klocków do sortera(w odpowiednie otwory!!!) - kulanie, podrzucanie piłek - wertowanie książeczek - teraz, gdy juz chodzi- uwielbia przynosic nam rózne przedmioty zakazane (komórki, piloty itp) - ściąganie z siebie sweterków, bluz i skarpet...butów tez) Tak więc oryginalni z zabawami nie jesteśmy. I nie zauwazyłam znudzenia u Marcinka. Ciągle gdzieś idzie, coś sciągnie, cos przeniesie, coś zepsuje... No i zapomnialam o pogoniach za kotem...) Odpowiedz Link Zgłoś
moniq75 Re: zabawy 15.02.06, 15:01 a nasza córcia wprost uwielba wszelkiego rodzaju....kosmetykizrzuca je z szafeczki w łazience i ogląda z zapałempewnie jek większośc dzieciaczków robi wokół siebie strrraszny bałagan tj. zrzuca wszystko co jej w jej zasięgu reki, wywala rzeczy z dostepnych szafek itp. a jesli chodzi o zabawy, to interesuje ja wertowanie takiej małej , sztywnej ksiązeczki i wkładanie klocków go "garnuszka"w odpowiednie otwory. tzn, ja je delikatnie wkładam, a ona poycha z impetem i sie cieszy.ostatnio tez sobie wymyslila, ze jak siedzimy na podłodze oparci o łózko, to ona za wszelka cene przeciska się za nami i tak do znudzenia, a tylko niech się mama nie przesunie!!! i nie zrobi tunelika! wrzas nie z tej ziemii. No własnie dziewczyny, moze juz kiedys o tym było, ale jak to jest - z zainteresowaniem waszych dzieci ksiązkami, tzn. ich czytamiem?? Emilka wytrzymuje...3 sekundy! całusy Odpowiedz Link Zgłoś
marzena691 Re: zabawy 15.02.06, 15:41 Moniko, u nas ostatnio hitem jest turlanie sie na lozku (na podlodze troche za twardo). Kladziemy sie obie, a Sandra poprostu sie turla, wspina sie na mnie, przytula i sprawia jej to ogromna przyjemnosc. Inna ulubiona zabawa to "a kuku", czyli mama sie chowa, a Sandra mnie szuka. Czasem wystarczy zakryc tylko twarz..., ale najlepiej sie schowac. Poza tym: - zabawa przedmiotami, ktore mozna wlozyc jeden w drugi (nawet jak nie pasuja do siebie - zabawa przedmiotami, przy ktorych mozna ponaciskac guziczki (najlepiej jak przy tym jest jakis efekt dzwiekowy lub swietlny), czyli oprocz zabawek - telefon, pilot TV, TV, itp. - ksiazki (mamy takie z wysuwanymi obrazkami - te budza najwieksze zainteresowanie, bo inne sama chce przegladac, wiec ciezko mi czytac... (wyjatek wieczorem do snu), - robienie z nogi hustawki (zakladam noge na noge i Sandre na jedna), - wszelkie zabawy z pokazywaniem typu np. idzie rak nieborak, itp. Milej zabawy!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
monikadk Re: zabawy 15.02.06, 16:41 U nas też ksiązeczki z wyskakującymi obrazkami są hiciorem. Jeśli chodzi o czytanie to narazie moge zapomnieć. Grzesiek zaraz przekłada kartki. Ale zauważyłam że Grzesiek strasznie lubi naśladować, np. jak myję podłogę to on też musi mieć swoją szmatkę i nią zasówa po podłodze, jka jemy to dwoma łyżeczkami, i tak karmiony jest Grześ i Mama. chcę mu znaleźć takie zajęcia które bedziemy mogli robić razem. Monika Odpowiedz Link Zgłoś
matea4 Re: zabawy 15.02.06, 18:32 Mati uwielbia : zamiatać, wyciągać/zdejmować pranie (podaje mi pranie i klamerki) przyklejać magnesy na lodówkę, bawić się samochodami, najlepiej brata przekładać karty do gry wkładać kubek w kubek, naśladować dzwonienie telefonem Co do czytania to ostatnio czytam mu przed snem. Bardzo to lubi leży w łóżeczku po mleczku i słucha, czasami 3,4 książki i zasypia Jak ma dobry dzień to bawi się sam godzinami,asle to tylko czasami.Wiekszość dnia zajmuje się brojeniem. Odpowiedz Link Zgłoś
matea4 Re: monikadk 15.02.06, 18:33 dzięki za probram.dzisiaj będę go rozpracowywać. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kubusia5 Re: zabawy 15.02.06, 19:34 ulubione zabawy Kubusia: - wędrowanie za drzwiami, czyli Kuba trzyma się drzwi i zamyka i otwiera, zamyka i otwiera... - trzaskanie drzwiami o szafę która za nimi stoi - obgryzanie mierników ciepła na kaloryferze - jest też postument od starej maszyny do szycia (przedwojennej) który służy nam za nogi od stołu, a Kubusiowi za raj na ziemi tyle śrubek, zawijasów, zakamarków... - Kuba uwielbia dziurki... bardzo proszę nie pękać ze śmiechu!!! naprawdę... dziurki np. w ubraniach, szparki w podłodze, wywietrzniki w drzwiach od łazienki... a teraz prawdziwe zabawy: - czytanie książeczek, oczywiście uproszczonych, nigdy ale to nigdy nie wolno czytać mniej niż 4-5... gdybyście spróbowały przestać po pierwszej - ryk wniebogłosy! - zabawa lokomotywą-odpychaczem (pchanie, ale również przewracanie jej na bok, otwieranie schowka i wyciąganie stamtąd zabawek) - burzenie wieży z klocków - rzut na misia albo pluszowego psa i radosne podskoki "patataj" - rzut na żywego psa i usiłowanie "patataj"... bez komentarza - ustalanie gdzie żywy i pluszowy pies mają oczy... pluszowy podczas tej operacji nie ucieka - bujanie się na huśtawce - turlanie po podłodze opisane już przez Marzenę (w wersji Kubusia rzut na mamę i... oczywiście, "patataj") - wszelkie zabawki grające po naduszeniu guziczka mile widziane aaaa, wymyśliłam wariację na temat startego żółtego sera mamy wojtusia: pokrojone w kostkę, ugotowane i ostudzone marchewka i ziemniak, do tego zielony groszek - samodzielne jedzenie - ubaw po pachy. Nie mogę tylko za często tego podawać, bo Kubę samodzielne jedzenie tak "spala" że zjada 1/4 tego co zwykle. Odpowiedz Link Zgłoś
agaluba jade 15.02.06, 20:39 zaraz do radia, trzymajcie za mnie kciuki - jade walczyć dalej o nasze... a jakbyście miały ochote - tp www.radiokampus.waw.pl (o 23.00) ) Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kubusia5 Re: jade 15.02.06, 21:17 ((( a mój wolny internet niestety nie ściąga głosu tego radia... buuu. to agaluba liczę na zreferowanie jutro... Odpowiedz Link Zgłoś
margalin Re: jade 15.02.06, 22:55 mam włączone, ale nie wiem czy posłucham bo się mąż na komputer zaczajił. Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube Re: jade 15.02.06, 22:57 mój mężulek ma dziś wypad na miasto z kolegami. Chyba zaraz się zacznie...... Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wojtusia2 Re: jade 15.02.06, 21:40 powodzenia! mam nadzieję, że posłucham i nie padnę chwilę wcześniej... Wojtek ma ospę... Małą powinno zsypać za dwa tygonie. Jestem uziemiona na miesiąc... Chyba się popłaczę ((((( Odpowiedz Link Zgłoś
socka2 Re: MARCEPANNY I MARCEPANY 2005 część III 15.02.06, 21:09 oczywiscie nie nadazam z pisaniem i czytaniem Wczoraj mielismy bilans roczniaka - Franek wazy 8900 g i ma 72 cm, wiec takie chucherko z niego. Potem bylismy na szczepieniu, a dzisiaj wlasnie zaczal wymiotowac i nie wiem, czy to ja mam rotawirus (prawdopodobna jest niestrawnosc) czy moze od tych szczepien tak ma. Poza tym jest ok z jedzeniem nie bardzo, ale powoli sie przelamujemy Lece do mojego dzieciaczka, pzodrawiam Ania Odpowiedz Link Zgłoś
borowka78 tadek niejadek 15.02.06, 21:45 z mojego Marcinka się zrobił. Katorga to przemycanie do jego paszczy owoców bądź gotowych deserków(tych powiedzmy sobie szczerze...w ogóle już nie toleruje). Teraz nawet obiadkom słoiczkowym mówi nie...i co ja mam robić??? Zrzucam wine na ząbkowanie, bo chyba znowu coś sę dzieje (marudzenie krótkie, ale irytujące; zwiększona ilość śmierdzących pieluch-z pewną zawartościa...). Oby ten nijaki okres w jedzeniu minął. Tarez to juz na bank Marcin jak chucherko będzie wyglądał-nie je dużo a rusza się jak pchła, wszędzie go pełno) Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kubusia5 Re: tadek niejadek 15.02.06, 22:03 no właśnie! chyba się naszym marcepanom gust zmienia! mój Kubuś odrzucił dzisiaj "burą zupkę" którą do tej pory uwielbiał, i to dosłownie odrzucił... Za to polubił jabłko albo banana z jogurtem, czego jeszcze miesiąc temu by nie tknął. Gdzieś czytałam, że około roczku dzieciom spada apetyt, bo chociaż dużo się ruszają, to przestają tak gwałtownie rosnąć i organizm już tyle nie potrzebuje. A Kuba zaczyna się chyba oswajać z myślą o chodzeniu! Jak się zapomni to czasem i trzy kroczki zrobi! Niech już chodzi normalnie, to będziemy mogli sobie na spacerki chodzić pieszo Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube agaluba 15.02.06, 22:30 mnie sie udało połaczyć z tą stroną, słucham już. Trzymam kciuki. Odpowiedz Link Zgłoś
margalin Misz masz. 15.02.06, 22:46 hej! jeśli z tym spadkiem apetytu to prawda to PAtrycja umrze z głodu . Od dwóch dni znów prawie nic nie je.A najlepsze w tym to,że dawniej ulubionych słoiczkowych zupek nie tyka i nie je w nocy chociaz sie budzi. Potem 40ml wyciągnie i śpi dalej , a ja zmarznięta i nieprzytomna próbuje usnać przez pół godziny. Ech. Ale wiecie co stwierdziłam,że my wsólczesne pkolenie, nasze i jedno wstecz to chyba nie mamy prawa narzekać. Mamy wiele rzeczy podstawionych pod nos, czasem da się otrzymać nawetjakąś pomoc.Różne udogodnienia techniczne i spokój miedzypaństwowy. Myślę o Polsce póki co. Te refleksje po dzisiejszej wizycie mojej babci. Opowiadała o okupacji. Lubię tego słuchać, bo dla mnie to film, dla niej życie. Poswiecenie, strach, niepewność jutra, walka o zycie najbliższych i niemcy za każdym rogiem, drzewem w lesie i przydrożnym krzyżem. to były problemy. A my narzekamy na korki czy wolny internet.Wstyd. tzn. oczywiście nie musimy sie umartwiać i nie przesadzać z martyrologią. NA szczęście żyjemy w spokojniejszych czasach, chociaż powoli sie to zmienia (Poznań 68', grudzień 80',New York,11IX). Są inne problemy. Ale jak sobie pomysle co przeżywali moi przodkowie albo co przeżywaja ludzie na wschodzie to dziekuje Bogu za wszystko co mam. Tak mnie jakoś naszło, wybaczcie. A babcia była w sprawe uroków. Odprawiła i zobaczymy co dalej. Moze macie w rodzinie jakieś wiekowe panie lub panów, którzy znaja te rzeczy i wiedzą co robi sie na strach i apetyt. Babcia coś kojarzy że jajka sie przelewa nad śpiacą osobą- na wygnanie strachów. Bo podejrzewamy, ze problemy ze spaniem są wynikiem strachu. W ciągu dnia jak usłyszy głos z drugiego pokoju, albo szum wody w toalecie, albo jakis szelest to ucieka gdzie pieprz rośnie, chowa Się i wzdryga. Jest bardzo przestraszona. Coś musiało ja kiedyś wystraszyc i to jest efekt. Ale skaczę z tematu na temat.No, to na tyle.Pa! Odpowiedz Link Zgłoś
marysienka44 Re: Pierwszy raz u was! 15.02.06, 22:59 Witajcie! Zajrzałam do Was po raz pierwszy, przegladałam różne wypowiedzi ale jest tu tego tak dużo ze chyba bym musiała pół roku siedzieć. Moja córcia urodziła się 19 marca 2005. ma naimię Marysia, no i jest w wieku waszych maluszków. A może jest jakaś mamam, która w tym samym dniu co my powitała swój skarb? Urocze są te Wasze dzieciaczki, i takie rozkoszne. jedne dopiero siedzą, inne już chodzą. Ale są przecudne. No i niedługo będą mieć roczek! To normalnie szok, jak czas leci. Pozdrawiam wszystkie mamuśki i mam nadzieję że mnie nie odrzucicie, bo wiem ze tworzycie już zgraną paczkę, ale może mnie też przyjmiecie? Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kubusia5 Re: Witamy nową Mamę!!! 16.02.06, 08:29 witaj! minister zdrowia ostrzega! jeżeli nie chcesz się uzależnić, nie zaczynaj czytać! jak już się wczytasz, przepadniesz... będziesz tu chciała codziennie zaglądać i gadać z nami ) zapraszamy! Odpowiedz Link Zgłoś
moniq75 witamy:) 16.02.06, 08:42 Czesc mamo marysienki!!!! ja tez jestem nową mamą ( z tego tygodnia,choć wcześniej zadarzało mi się czytać posty dziewczyn!rzeczywiscie panuje tu fajna atmosfera, i mam nadzieje ze zarówno ty jak i ja wkrótce sie tu zaaklimatyzujemy. obejrzalam sobie zdjecia twojej córeczki, jest przesliczna, i te oczęta...ach!!!moja Emilka urodziła sie dwa dni pozniej niz Twoja Marysia, 21 marca. powodzenia na forum, buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
monikadk Re: witamy:) 16.02.06, 09:42 I my witamy. Mam nadzieję że spodoba Ci sie tu tak samo jak nam i wsiąkniesz Czy ta Twoja mała już coś robi do tego nicnika, bo jak tak to chyba padnę z zazdrości. Monika Odpowiedz Link Zgłoś
agaluba przeżyłam :)) 16.02.06, 09:50 to radio, czuję się jakbym z barykady wróciła (o ile niewyspanie jest objawem bytności na barykadzie).. fajnie było, rozmówcy super, myśle że sporo powiedzieliśmy - temat rzeka, boje sie tylko, że ta dyskusja i tak niewiele zmieni (a moze zmieni, bo ja się już w kąt nie dam zapędzić).. ostatni wniosek pani feministki był tylko ni przypioł ni wypioł.. - przestańmy rodzic dzieci, to rząd się opanuje.. obawiam się jednak, że rządowi to by na ręke było - mniej becikowego, można wydac na inne cele, a że dzieci mniej to, co - a nas odbiłoby się na pewno.. jednak feministka nie mogła się powstrzymac.. ale generalnie mam nadzieję że było ok i mój piskliwy głosik nie był aż tak porażający (jak był to trudno, już poszło).. i w ogóle jak to oceniacie? Margalin, Ty dziewczyno po trochu zacznij wychodzić - mówię Ci - sama dzięi temu złapiesz niezbędny do wychowania dzieci dystans ) ja tez mam dość strachliwych rodziców, i w wielu sytuacjach się bilam z myśłami, że może jednak ja nie ma racji, ale nauczyłam się, że za swoje życie to ja musze odpowiadać, a nie inni, choć słucham ich rad (to że ich nie realizuję bardzo często, to inna bajka). może to troche nie do końca o tym mówiłąś, ale mam wrażenie, że tez tutaj jest trochę prawdy - dystans i zaufanie sobie, realizowanie własnych marzeń.. a krzyś też się boi kilku rzeczy - nie przejmujemy się tym zupełnie, minie mu. Mama Wojtusia ma szpital zakaźny - to nasze spotkanie musimy odłożyć ((( (i tak się nikt nie zgłosił).. a może Margalin my się wybierzemy? chociaż na spacer - jak znajdę chwilę, to podjadę do Was (mam w okolicy rodziców, wiec żaden problem)? jak myslisz? Cześć nowa mama - powodzenia w czytaniu...długa droga przed Tobą, ale zapewniam, że nas się czyta tak dobrze, jak dobrą powieść przygodowo-obyczajowo- kryminalną (pamiętacie marcepana wzywanego na komendę?) buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
annka12 Re: przeżyłam :)) 16.02.06, 10:17 No ja sluchalam ale nie do konca bo oczywiscie Lulu sie obudzila po polnocy.Moze faktycznie mowienie o tym organizowanie sie robienie manifestacji cos zmieni ale nie brzmi to optymistycznie.Juz sama pora nadawania tego programu o tak poznej godzinie mowi co nieco o problemie.Ale ty Aga bylas super nie zauwazylam zeby glosik byl piskliwy) Margalin ja mialam -mam podobne problemy z moja mama Co prawda miedzy nami jest duzy konfikt taki chichy o ktorym sie nie mowi i ja nie pozwalam sobie mowic co robic a co nie Co nie przeszkadza wyrazac swojwj opinii przez mamusie I tak jak jechalismy do Zakopanego a ja glupia w swojej radosci powiedzialam jej sluchalam przez tydzien o idacych 50-stopniowych mrozach kilkumetrowych opadach sniegu i ludziach zamarzajacych na smierc w pociagach.Az nie wytrzymalam .....No i obiecalam jej i sobie ze nie bede jej informowac o niczym chyba ze musze i to na piec minut przed dwunasta.Oczywiscie wszystkie te troski sa w dobrze pojetym interesie moim i Louisy Ale nie moge.....taka jestem zla jak o tym mysle ze powiem Jak zaszlam w ciaze i powiedzialam jej o tym reakcja wzorowej teraz babci byla: chyba nie masz zamiaru urodzic....Bez komentarza No i tak ten zal i zadra zostala i ja nie umiem zapomniec Ughhh w ogole mam dola....Wczoraj powiedzialam mezowi ze mam juz dosyc ijak pojawia sie nowe problemy z tym domem albo sprzedadza go zanim my zalatwimy formalnosci to trudno Ja sie czuje wykonczona psychicznie A i witam kolejna nowa mamusie Zapraszamy do odwiedzin i wypowiedzi im czesciej tym lepiej Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kubusia5 Re: przeżyłam :)) 16.02.06, 11:06 widać, że nie jest łatwo kupić w Polsce dom - ta tranzakcja zaczyna Ci dawać poważnie w kość! Mamą się nie przejmuj, każdy ma taką jaką ma... Moja jest przeważnie zapominalska i zakręcona za to Mama mojego męża niejedną "perełkę" już wyprodukowała. Aż się dziwię, że jeszcze siwa nie jestem... Zaczynam się przyzwyczajać, że mam brudno, Kubusiowi jest za zimno, powinien już jeść konkretniejsze rzeczy (tak, ostatnio po zupie u babuni tak go wysypało że hej-nawet nie mam odwagi dociekać co w niej było...), że za krótko chodzę z nim na spacery, że że że... Nie znaczy to, że przestały mnie boleć te uwagi. Na pewno już mnie tak nie denerwują jak na początku - planowałam, że to właśnie teściowa będzie zajmowała się Kubusiem, a ja już od stycznia chodziłabym na pełen etat do pracy, więc strasznie się denerwowałam tym, że wszystko chce robić po swojemu, czyli jak 28 lat temu. A teraz już mnie to w ogóle nie denerwuje, bo zdecydowałam, że lepiej jak zaciśniemy pasa i to ja zostanę w domu z małym więc rady i krytyka mogą być, bo i tak nie ma to żadnego wpływu na Kubę... jak widzicie, lekko ze mną ta teściowa nie ma Odpowiedz Link Zgłoś
marzena691 Re: przeżyłam :)) 16.02.06, 11:39 Aniu, to rzeczywiscie przykre, ze twoja mama tak zareagowala na ciaze. Wiem, ze to boli, bo u mnie z kolei ojciec Sandry przez tydzien przekonywal mnie roznymi metodami, do usuniecia ciazy... Ja natomiast ani przez sekunde nie mialam watpliwosci, ze chce urodzic i ze Sandra bedzie rowniez dla niego najwiekszym skarbem. I tak sie stalo Nie poddawaj sie z tym domem. Wiem, ze nie jest latwo kupic mieszkanie, a co dopiero dom. Ja wyobraz sobie robilam chyba z 5 kilkutygodniowych podejsc do kupna najzwyklejszego mieszkanka w Warszawie. I wyobraz sobie poszukiwania zaczelam jeszcze, jak bylam w ciazy, a skonczylam w pazdzierniku 2005. Z tymze trwalo to tak dlugo, bo musialam sie przemieszczac miedzy Francja a Polska, no i zarowno z brzuchem, jak i z malenka Sandra bylo to troche uciazliwe. Ale cel osiagnelam, czego i tobie z calego serca zycze! Wytrwalosci! Milego Odpowiedz Link Zgłoś
marzena691 Re: przeżyłam :)) 16.02.06, 12:00 Agaluba przede wszystkim gratulacje. Wyobraz sobie, ze juz prawie cie sluchalam i jak ta kretynka wlaczylam blokade komputera (przy polaczeniu z niebezpieczna strona w moim komputerze pojawia sie opcja blokady strony-intruza). Chyba faktycznie za pozno byl ten program, bo nie bylam juz sprawna umyslowo... Hmmm, skoro tak, to do kogo byl on kierowany o tej porze, tak sie zastanawiam teraz nad targetem? No ale dobrze, ze w ogole byla dyskusja, oby z czasem to cos zmienilo. Odpowiedz Link Zgłoś
marzena691 Re: Pierwszy raz u was! 16.02.06, 10:44 Witamy! Odwiedzaj nas i pisz jak najczesciej. Odpowiedz Link Zgłoś
marzena691 Re: Misz masz. 15.02.06, 23:03 Margalin, sorry ze tak prosto z mostu, ale pamietam, ze pisalas o wlasnym strachu jesli chodzi o wyjscie na pierwsze spotkanie warszawskich mam. I tak mi przyszlo do glowy, ze jesli ty masz jakies obawy, to to moze sie udzielac twojej Pati. Wiesz dzieci sa bacznymi obserwatorami i malo tego, rowniez wyczuwaja nastroje, czyli to co dla oka niewidoczne. Powielaja tez nasze zachowanie... Wyluzuj, zrelaksuj sie, wyglupiaj i smiej sie razem z Pati bardzo duzo, a zobaczysz jak wlasnie takie uroki pomoga uspokoic sie twojej coreczce. Powodzenia! Moj pediatra tez mowil, jak pisala tez Mama-Kubusia, ze tak kolo roku dzieci generalnie traca apetyt. I jest to tez wazny moment dla rodzicow, by nie zmuszali do jedzenia i nie przejmowali sie. Agaluba, trzymam kciuki, zaraz wyprobuje sie polaczyc, ale i tak licze na twoje komentarze)) Dobrej nocki wszystkim zycze! Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube Re: Misz masz. 15.02.06, 23:18 a tak na marginesie to rzeczywiscie marzena ma racje margalin, właściwie wszystkie nasze uczucia odbiera dziecko, nawet te których byśmy nie chcieli. Moze warto poszukać u siebie tego strach i powalczyć z nim.. I witam nową mamę, wdrożysz się jak to mówi mój mężulek.... Odpowiedz Link Zgłoś
matea4 Re: Misz masz. 15.02.06, 23:26 W czsie ostatnich chorób moje dzieci też odczuwały moje zdenerwowanie, nawet Dominik chociaż ma prawie 7 lat. Odpowiedz Link Zgłoś
margalin Re: Misz masz. 16.02.06, 00:05 Widzę,że przedstawiłam sie Wam jak osoba będąca notorycznie w strachu. Czuję sie prawie chora psychicznie.(Nie jestem obrażona, absolutnie!!!) Chyba nie umiem dobrze ubrac w słowa, tego co chcę Wam przekazać. Już napisałam odp. Na post Marzenki. Uwierzcie ja nie zyje w ciagłym strachu(a przynjamniej nic mi otym nie wiadomo): rodzina w komplecie, wszyscy w miarę zdrowi, dziecko zdrowe i mądre i piękne(ha,ha), praca jest(po urlopie, jak narazie, chyba), kasy mało ale z głodu nie umieramy, mam gdzie mieszkać, mam troche znajomych i przyjaciół, wykształcenie też, swoje zainteresowania i marzenia. Owszem boję sie różnych rzeczy, ale chyba każdy ma swoje strachy. Bałam sie tego wyjścia z Pati, ale potem mi przeszło bo było ok. Ja po prostu nie chce rozwalac jej dnia, bo potem to ja sie z nią meczę (marudzenie, niespanie ). Mam nadzieję,ze tym razem lepiej mi poszło i jaśniej przedstawiłam swoja sytuacje.Pati nie jest znerwicowana, ja tez nie. Ona jest czymś przestraszona. Moze kiedyś ktoś jej wyskoczył zza rogu, albo boi się cieni na ścianach. Nie wiem, ale to chyba nie ja tak na nia wpływam. Mam nadzieję. Uprzedzając ewentualne posty, nie obrażam sie, nie jestem urażona, nie jestem zła ani itp. Chciałam tylko jaśniej się wyrazić. Ufff. <a>href="forum.gazeta.pl/forum/72,2.html? f=621&w=22655082&a=34817096">Niunia Patunia</a> Odpowiedz Link Zgłoś
matea4 Re: Witam nową mamę 15.02.06, 23:19 Witam bardzo serdecznie.Czytania naprawde dużo, ale jaktroche czsu poświecisz to wpadniesz jak śliwka. Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube asia marudzi...kurczę 15.02.06, 23:25 Agaluba jutro streszczenie.....muszę lecieć Odpowiedz Link Zgłoś
margalin Re: Misz masz. 15.02.06, 23:53 hej!Ależ my cały dzien nic innego nie robimy.Mam babcie w domu wiec gotowanie odpada. Czasem posprzątac i ajk dobra pogoda to z Pati do sklepu i na spacer. Reszta to zabawy czyli łażenie za Pati po całym domu bo niczym nie chce sie zainteresować, no chybaże przewalanka z łaskotkami na łóżku. Pati generalnie w ciagu dnia nigdy nie płacze i nie jęczy, nie marudzi, chichra się sporo, tańczy lub tańczymy, biega , szaleje tylko na te dźwieki tak reaguje no i spanie w nocyJa raczej nie jestem wstrachu non stop bo bym chyba zwariowała. Owszem boje sie pająkówi iinnych owadów, ale teraz ich nie ma. Nie mam żadnych lęków i nie sądzę że gdybym je miała to pAti mogłaby je odczuwac w nocy czy wieczorem podczas snu, jak mnie nawet nie ma w pokoju (jestem na forum, ha, ha). Myślę że noc to reakcja na cały dzień tylko,ze w ciagu dnia nic sie nie dzieje strasznego. Nie chodzi ze mną do zatłoczonych sklepów, ani nie przyjmujemy codziennie gości.Względny spokój. Nie kłocimy sie też, jeszcze, hi, hi. Co do moich wpływów na strach PAti to jedynie taki (tak mi sie wydaje),ze ja generalnie jestem tchórz(wysokość, owady, bycie samą w domu w nocy, ciemny las itp.)i ona to po mnie odziedziczyła. Ale to są lęki sytuacyjne, a nie chroniczne Odpowiedz Link Zgłoś
hannamay Re: Misz masz. 16.02.06, 00:22 kazde dziecko jest inne i co tu duzo mowic .. jedno jest bardziej wrazliwe, inne mniej. Pati byc moze bedzie wrazliwa dziewczynka - grunt to kochac sowje dziecko, miec ta szczegolna wiez mamy i coreczki, traktowac kazdy dzien jako jedyny i wyjatkowy i ty to wspaniale robisz jesli nei chce jesc, to pewno jej metabolizm jest rowniez nei tak szalony ajk innych dzieciaczkow.pewno jej wystarcza porcja malego ptaszka czy Pati duzo biega, chodzi, czy raczej bardziej lubi ogladac ksiazeczki, bawic sie lalkami? ja osobiscie nei odbieram cie w zaden negatywny sposob glowa do gory! kiedys czytalam w madrych ksiazkach, ze bardzo utalentowane osoby zazwyczaj sprawiaja nie lada klopoty kiedy sa dzieciaczkami Odpowiedz Link Zgłoś
margalin Przypomniałam sobie.:)) 16.02.06, 01:57 Ha, Pati nie siedzi ani minuty i już jedzeniem to się trochę przestałam przejmować , bo wyglada na zdrową czyli tak ma być. Chociaz to jest wkurzające że raz zje wieczorem 250ml kaszki i tak szykuje następnego dnia, a ona wtedy tylko 50ml. I bądź tu mądry. Straszne marnotrawstwo. jak je to daję do oporu, jak nie chce, to pies ma wyżerkę i już. bardziej chciałabym coś zrobić z nocnym jedzeniem i pobudkami, stad te czary. Bo ona sie rzuca w nocy i w czasie snu tak sie buja na kolankach, jakby miała chorobę sierocą. A jeśli chodzi o te moje strachy, to już przypomniałam sobie, skąd to Wasze wrażenie na mój temat.Pewnie z moich tekstów o tchorzofredkach i tchórzach pospolitych.(przeczytałam swoje poprzednie posty, straszne) No tak, tylko ja cały czas miałam tam na myśli te sytuacyjne strachy, chociaż jest ich duzo. Ale nie martwie sie na zapas zostaniem w nocy samej , jeśli moze sie to zdarzyć za kilkanaście lat czy kilka miesiecy, nie martwie się też samodzielna jazdą pociagiem, bo nigdzie się nie wybieram. A nie lubię, bo jest niebezpiecznie, bo nie znoszę dworców(brudno), bo mam słaby wzrok i nie widze na podmiejskich dokąd jadą i nie rozumiem co mówią na centralnym, jak mają knedle w buzi, ha, ha. Trochę moje jakieś tam lęki: np: jazda z PAti autobusem, podsyca moja mama, niestety. Jest cudowna babcia i swietną mamą, a ja jestem jej jedyna córeczką i tez nigdzie ze mna nie chodziła, bo nie uważała tego za konieczne. Po co narażać dziecko niepotrzebnie.Dlatego wyjście dla własnej przyjemności i "meczenie dziecka" przez zmiane jego harmonogramu było dla niej złą decyzją. Podobnie inne wyjścia jak supermarket. Z dzieckiem to do parku i do lekarza, jak trzeba. Gdzie indziej jeszcze zdąży.Stąd jak pytam co sądzi o tym,żebym pojechała np. do koleżanki, to sie aczyna litania: jak ja tam uśpisz, a jak biedaczka bedzie płakała w autobusie,a przeziebi sie, a niech koleżanka przyjedzie do nas itp. I ja temu troche ulegam bo sie zaczynam zastanawiać nad odpowiedziami na te pytania. Normalnie zastanowiłabym sie dopiero w zaistniałej sytuacji.I klops. Jestem tchórzem i jeszcze przejmuję lęki mamy, a że z Pati nie jest łatwo w pewnych sytuacjach to tak to potem wygląda. No, ale się wywnętrzniłam. Dzięki hannymay za pewność,że jestem dobra mamą, na szczęście nie wątpię w to, ale to naprawdę miłe.Nie ironizuję! Zauważyłam,ze mam dar robienia z siebie ofiary. Nie wiem czemu tak jest? A ja tylko chciałam powiedzieć,że sa na świecie rzeczy , których się boję jak sie z nimi stykam. Z niektórymi sie jeszcze nie zetknęłam i moze dlatego się boję, a niektóre juz mnie przestały przyprawiać o strach. Oczywiście popełniam pewnie bład merytoryczny bo w psychologi rozróżnia się strach i lęk i teraz nie pamietam, który czego dotyczy. A moze w ogóle coś pokręciłam, bo jest za 20 min 2 w nocy. No to sobie poczytałyście! Aha, nie piszę tego po to,żeby otrzymać od Was zapewnienia,ze jestem świetną mamą i super osobą. Piszę bo tak wyszło,zę wcześniej się nieodpowiednio wyraziłam i stąd przypuszczenia o moim stanie lękowym. Chociaż pewnie wytrawny psycholog powiedziałby co innego, ale w d...e mam psychologów. Miłego dnia. No Lidziu, jak to przeczytasz, to pomyślisz,ze masz koleżankę wariatkę, ale co mi tam, Wariaci też ludzie, )))). Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kubusia5 Re: Przypomniałam sobie.:)) 16.02.06, 08:23 może mi się uda nie zapomnieć wszystkiego co chciałam napisać... takie przemyślenia nieuczesane o poranku. Po pierwsze: z Twojego postu wynika, że swoją "strachliwość sytuacyjną" Twoja Mama dość skutecznie przekazała Tobie. Może powinnaś poobserwować Waszą relację, żeby nie zarazić Pati? Wiem o czym piszę, bo moi Rodzice zaszczepili we mnie np. ostrożność, zboczenie na punkcie zabezpieczania się na dziesięć sposobów w każdej sytuacji... Myślę (obserwując mojego Kubę) że ta strachliwość może być normalna u marcepanów, może to jakiś etap rozwoju? Kuba przez bardzo długi okres czasu- jeszcze mu się to zdarza- reagował histerycznie na kaszlnięcia i psiknięcia. Spróbujcie psikać jak najciszej i jeszcze zamiast wycierać nos natychmiast rozciągać usta w uśmiechu... Czasami sposoby wychowywania psa bardzo skutkują u małych dzieci, więc powiem Ci co było by w przypadku szczeniaka. O dziwo szczeniaki jak mają 8-10 tygodni bardzo się boją różnych rzeczy. Jeżeli dzieje się coś co je przeraża, np.odkurzasz, trzeba udawać że nic się nie dzieje, być "pogodnie obojętnym". Jeżeli Ty nie zwracasz na coś uwagi, widocznie nie jest to warte tej uwagi. Tyle teoria. W praktyce to "ignorowanie" skraca po prostu reakcję Kuby (krócej płacze po kichnięciu albo kaszlnięciu), więc trochę działa. A może nie jestem w stanie wystarczając dobrze grać "ignorowania" kiedy Kuba robi się fioletowopurpurowy i wrzeszczy? To pewnie też! Jeszcze o "chorobie sierocej". Też sie tym denerwowałam, bo Kuba buja się cały dzień, albo podskakuje, albo się kołysze. Pytałam moją panią doktor- podobno to to "taki etap". Mówiła, że można to złagodzić huśtając dziecko np. na huśtawce. A przed snem Kuba się kładzie na brzuszku i tak właśnie pordyguje jak opisałaś, i to już od kilku miesięcy. Nie kołyszę go do zaśnięcia na rękach, zresztą nigdy go nie nosiliśmy żeby usnął, i to jest pewnie taki jego substytut U nas na przemian z mężem studzimy swoje obawy o rozwój Kuby, dużo czytamy artykułów o dzieciach, męczymy pytaniami pediatrę, zaglądamy tutaj i na "zobaczcie", jak rozwijają się pozostałe marcepany i to w sumie pozwala nam się uspokoić, że nie jest tak źle... nie uda mi się ująć tego lepiej niż najlepiej zharmonizowanej Mamie- hannamay- po prostu zaakceptujmy je takie jakie są! Odpowiedz Link Zgłoś
marysienka44 Re: Do moniq75)) 16.02.06, 09:35 Witaj, witaj! Twoja Emilke slodka jak aniolek. Kochane te nasze maluszki. Ale aby byc na tym forum w temacie zaczynam dzisiaj czytac od pierwszej stronki. Odpowiedz Link Zgłoś
moniq75 Re: Do moniq75)) 16.02.06, 10:06 wytrwałości Ci zyczę!!!ja poczytałam troche wstecz i tak sobie pomysklalam,ze to jest chyba nie do obejscia, tzn,nie do przeczytania, a juz na pewno nie do zapamietania!!ale co tam, dziewczyny sa fajne, i mysle ze z czaasem uda nas sie "wtopic"w ten ich klimacikbuźka Odpowiedz Link Zgłoś
hannamay Re: witajcie nowe mamusie :) 16.02.06, 19:06 witam mame Marysi i mame emilki. obejrzalam sobie wasze dzieciatka przesliczne buzki - radoscne, szczesliwe i usmiechniete Gratulacje i czujcie sie jak u siebie tutaj! czy tylko mnie sie wydawalo czy Marysia ma juz kolczyki??? od kiedy? i czy trudno bylo zaleczyc ranki? ja tak bardzo chcialabym kolczyki dla mojej Olenki .. sama mam dziurki ale od czasu kiedy mala skonczyal 3 mce i zaczela mnie niemilosiernie ciagnac za kolczyki, pozbylam sie ich pozdrawiam was raz jeszcze Odpowiedz Link Zgłoś
matea4 Re: witajcie nowe mamusie :) 16.02.06, 19:13 Duzo tych dziewuszek u nas. Mój Mati tez miał być dziewczyna, ale niestety mój mąz to nie damski krawiec. Jeśli chodzi o strach to ja panicznie boję sie o dzieci. O nasze zdrowie. Przy najmniejszym katarze ja mam czerne mysli. Mój mąz dziwi sie jak tak mozna, ale niestety taka moja natura od kiedy sa dzieci. Kiedyś byłam zdania, ze jak ktos chory to tzreba kłaść sie do łóżkai wychorować, a teraz istna schiza. Jak Dominik mowi ze coś go boli to co chwlę go pytam czy już pzrstało. Ale ma tzrepniętą matke. Odpowiedz Link Zgłoś
hannamay Re: witajcie nowe mamusie :) 16.02.06, 20:27 --matea4 witaj w klubie zatroskanych mam ja po ostatnich dwoch infekcjach ucha, to na kazdy placz reaguje szalem czy to znowu ? Nasza Ukochana Alexandra! Odpowiedz Link Zgłoś
anna7777 Re: witajcie nowe mamusie :) 16.02.06, 19:29 Ja tez witam agaluba sluchalam Cie,pisz ksiazke,koniecznie mamowojtusia duzo zdrowka margalin,pocieszajace jest to,ze dzieci szybko rosna i wyrastaja ze wszelkich strachow luxfera i inne odchudzajace sie mamy,czy probowalyscie Metody Montignaca?rewelacja i nie ma lepszej diety,ja tak uwazam,sluze linkami ostatnio rzadko sie udzielam,brak czasu poprostu.Julka chodzi sama od zeszlego tygodnia i zaczela mowic mama,ma,mam....i wiecie co ona robi przez caly dzien prawie?siedzi w ksiazkach,oglada,przeglada,udaje ze czyta,wydaje yyyhh jak zobaczy cos ciekawego,a ja jak tylko siadam do kompa,bierze jedna ksiazeczke,staje przy nogach i krzyczy,aby ja wziac i pokazywac obrazki>i ja nie mam wyjscia,po 10 razy dziennie musze jej opowiadac,co jest narysowane.... wogole zrobila sie taka przylepa,caly czas siedzialaby "na mnie",wczesniej nie chciala odpuscic tacie,a teraz tylko ja pozdrwawiam bo wlasnie sie obudzila Odpowiedz Link Zgłoś
matea4 Re: anna7777 16.02.06, 19:50 Pbudziła sie tylko na chwilę, czy to była drzemka? Odpowiedz Link Zgłoś
monikadk Re: Przypomniałam sobie.:)) 16.02.06, 09:59 Ale Marta masz wenę do pisania. Może z Twoją Pati jest tak że ona wcześniej weszła w ten okres niejedzenia (przecież rozwija się najszybciej ze wszstkich marcepaniątek). Jeśli nic się strasznego nie dzieje to znaczy że tyle jej wystarcza. Co do strachów i Mam to z moją Mamą jest podobnie. Może nie do tego stopnia ale zawsze musiałam sie nasłuchać czego nie powinnam robić bo wtedy stanie isę ... A już miałam koszmar jak powiedziałam ze 2 miesięczne dziecko będe ciągnęła za granicę do wynajmowanego mieszkania. Teraz nareszcie mam spokój. Wiem że od Mamy nie da ci sie daleko uciec ale trzeba na Jej uwagi odpowiadać "wiem że się martwisz, ale małej napewno nic sięnie stanie, musi być odważniejsza i dużo przebywać wśród ludzi i nowych sytuacji". Ja z moim Muminkiem to przetrenowałam i udało się. Teraz jak coś zaczyna mi ględzić to puszczam tekst o tym że to teraz ja jestem Matką i napewno nie chcę zrobić Grześkowi Krzywdy. Tyle myśli z mojej strony. A co do starszych osób i okupacji to uwielbiam słuchać o tamtych czasach. Jak mieszkaliśmy w Warszawie to kiiedy tylko mogłam to jechałam na działakę do Dziadków na pyszne obiadki, opowiesci, rybkę z jeziora z Dziadkową nakeweczką. Jak ja za nimi tęsknie( Monika Odpowiedz Link Zgłoś
marzena691 Re: Misz masz. 16.02.06, 11:23 Margalin, ciesze sie, ze sie nie obrazasz na moje/nasze komentarze, bo w zaden sposob nie chcialabym cie dotknac (a tak troche posrednio to zabrzmialo z wypowiedzi Hannamay), wszak nasze forum z definicji to miejsce, gdzie siebie wspieramy, wymieniamy doswiadczeniami, wzajemnie sobie pomagamy i wspolnie cieszymy z rozwoju naszych dzieciaczkow. Widzac problem chcialabym ci ogromnie pomoc. Czasem czlowiek sam nie zdaje sobie sprawy z pewnych rzeczy, nie widzi ich, a ktos stajac z boku je dostrzega. Przepraszam, ale w dalszym ciagu czytajac twoje posty widze wiele twoich obaw/lekow nawet jesli mowisz, ze to sytuacyjne. A np. kwestia zostawienia dziecka z tatusiem albo codzienna wyprawa, ale nie tylko do parku, ale w miejsce, gdzie Pati moglaby miec kontakt z innymi ludzmi, sytuacjami? Przeciez nie mozesz jej ochronic przed wszystkim/przed zyciem. Pokaz jej swiat rowniez ten poza domem, a ona kiedy dorosnie, to podziekuje ci, ze tak wspaniale wprowadzilas ja w zycie! A moja mama miala identyczne komentarze, jak twoja (i innych dziewczyn, ktore juz tez sie wypowiedzialy w tym temacie): "nie mecz tego dziecka" (to wtedy, gdy wybieramy sie w podroz). I tez, gdybym tylko jej sluchala, to siedzialabym w domu, co z kolei byloby chyba najwieksza wlasnie krzywda dla Sandry, bo ona uwielbia kontakt z innymi ludzmi. Wczoraj np. jak zobaczyla dziecko w poczekalni u lekarza, to az piszczala z zachwytu i rece do niego wyciagala)) Na szczescie moja mama jest daleko (okrutnie zabrzmialo w ustach corki...) i nie widzi na codzien naszych ekscesow, wiec i komentarzy nie slysze I jeszcze jedno, ja nie mam najmniejszej watpliwosci, ze jestes najwspanialsza mama dla swojej coreczki! I tym optymistycznym akcentem koncze tymczasem. Milego dzionka Odpowiedz Link Zgłoś
monikadk Re: Misz masz. 16.02.06, 11:34 A ja wczoraj zostawiłam Grześka tylko na 15 min z ojceem. Po tych 15 min przyszli się pochwalić że Grześ zjadł 8 wielkich smażonych frytek z keczupem!!!! Oczywiście wieczorem skończyło się to płaczem i bąkami ale młody przeżył a ojciec znowu trochę zmądrzał (mam przynanjmniej taką nadzieję). Monika Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kubusia5 Re: Misz masz. 16.02.06, 11:40 a ja jeszcze muszę dorzucić, że Kuba (chociaż mama taka przezorna) jest wszędobylski, odważny i w ogóle ciekawy świata i ludzi. Ale do rzeczy- przypomniało mi się jak Marzena pisała o Sandrze piszczącej na widok innego dziecka. W ubiegłą niedzielę na basenie dzieci miały ćwiczyć w parach, oczywiście trzymane na rękach przez tatusiów, miały się "witać" na środku basenu. Kuba jak zobaczył dziecko nadciągające z drugiej strony, zamiast przybić mu piątkę, wsadził mu palec najpierw do oka, a potem do nosa... tamten chłopczyk był chyba w szoku, bo nawet nie zapłakał... ale obciach... Odpowiedz Link Zgłoś
annka12 Re: Misz masz. 16.02.06, 11:51 Heheheh dobre przywitanie dziekuje za slowa pocieszenia i otuchy Marzenka tata Sandry jest mniej wiecej w wieku taty Louisy tyle ze na zdjeciach prezentuje sie o wiele mlodziej. Dla faceta ustawionego jako tako i przyzwyczajonego do uregulowanego trybu zycia male dziecko to rewolucja.Totez nie dziwie sie ze nie chca zmian ale potem zazwyczaj nie zaluja Moj facet tez nie byl zachwycony cala ciaze jak relacjonowalam mu jak Louisa rosnie slyszalam "oh my god" hehehehhe lub "ciagle nie moge uwierzyc ze jestes w ciazy") Odpowiedz Link Zgłoś
luxfera1 Margalin...słońce:) 16.02.06, 12:06 Ja mysle że tu wszystkie wiedza że jesteś mamą jedyna i wyjatkowa i najlepszą dla swojego dziecka....jak chyba my wszystkie zresztą nie???? To fakt ze dziecko odbiera emocje rodziców w sposób niezwykły.Moja znajoma homeopatka twierdzi wręcz że matka zestrachana może wręcz w y w o ł a ć chorobę u dziecka swoja paniką.acha...to już pisze ogolnie Margalin nie do ciebie!! Ja tz byłam osoba skłonna do depresji,obmacywałam dzieci czy im gdzies cos nie urosło,jak pogotowie zawyło musiałam natychmiast wiedziec gdzie sa moje dzieci i...długo by jeszcze wyliczać. U mnie taki efekt dawała chora tarczyca...do nerwicy lękowej wręcz,przeszłam długotrwałe leczenie i jest o niebo lepiej /co nie znaczy że nie jestem cykor,bo jestem/ Lęk wysokości,przestrzeni,klaustrofobia,żaby i weże..ech..ale wezme dżdżownice w ręke i mysz za ogon hehe. To tyle o strachach..mysle ze sa w kazdej z nas. Poza tym skonczyłam w miarę chorować,zaczął więc mój Zeróweczek biedny. Malutkiemu idą chyba zeby bo bardzo marudzi,natomiast ma znowu niezły apetyt i raczej zaparcia,czego nie miał,tak wiec odwrotnośc objawów ząbkowania. Agaluby nie słuchałam bo padłam,chetnie poczytam. Annka...przykro mi ale ta działka poszła zaraz po moim telefonie.Tylko ciagle zapominałam napisac.Jesli byłabys zainteresowania posiadlościami tutaj...okolice Tarnowa czyli w pojeciu ogólnopolskim pewnie malo atrakcyjne to moge dac Ci namiar na miejscowe lepsze biura pośrednictwa. Mamo-wojtusia małego wykropkowania Wam zyczę...biedaczki. Nowe Mamy slicznych dziewczynek witam serdecznie! Socka..twój Franio jest 3 cm nizszy ale..200 g cięzszy od mojego cherlaczka Mogliby startować w jednej dyscyplinie. Borówka Twój chłopczyk wyglada bardzo ładnie bo sobie popatrzyłam i osłabienie apetytu mu bardzo nie zaszkodzi.Tym bardziej że to na pewno przejściowe,badź cierpliwa. Odpowiedz Link Zgłoś
agaluba ech 16.02.06, 12:20 a ja zamiast korzystać ze snu krzysia wymyślam jakieś nowe pomysły i nie pisze swojego nudnego artykułu. Powinnam się jako swój pracodawca wezwać na dywanik, ale wezwę się raczej pod kocyk z herbatką, póki krzyś śpi - co może trwać ok 3 minut jeszcze, a może i godzinę.. nigdy nie wiesz matko, ile twój dzieciak będzie chrapał.. a wymyśliłam - moge napisać o nas książkę? tak mi przyszło do głowy, że jak napiszę o naszych matkowych problemach - i doświadczeniach opisywanych na forum to może łatwiej będzie np - uzyskiwać lepszy czas na antenie.. co o tym sądzicie? bo jak to zły pomysł, to ja się wycofuję, choć mnie kusi, żeby narobić porządnego dymu - po piwresze dlatego, żeby ci w rządzie zaczeli myśleć (bardzo nikłe szanse, ale..) i żeby ludzie sie trochę na młode mamy otworzyli.. i mam jeszcze jeden pomysł, ale nie powiem, bo się wstydzę.. i wiecie, w tym radiu to fajnie było.. byłam przerażona, ale te mikrofony na szczęście nie gryzą ) Margalin, no chodź żesz do komutera!! niunia patunia na podłogę i do klocków, a mama do nas. - spotykamy się? apropos audycja w radiu akademickim, więc do studentów chyba... Odpowiedz Link Zgłoś
annka12 Re: ech 16.02.06, 12:23 No teraz obudzilas moja ciekawosc!!! Co to za pomysl ktorego sie wstydzisz?? Heheheh moja Lulu wlasnie sie obudzila je moj portfel tak na marginesie zainteresowan) Odpowiedz Link Zgłoś
matea4 Re: ech 16.02.06, 12:36 galuba - bło świetnie tylko szkoda że o takiej godzinie. Dotrwała do 23.55 i poszłam spać. U Matiego bł dzisiaj kolega strszy o 2 miesiące. Wydzierali sobie zabawki, robili cacy cacy, a Mati wkładał mu palce do oczu i uszu.Chyba to taki wiek. Nasz dzisiejsza nic tragiczna. Od 3 przewalał się, właził na mnie. Już brak mi sił. Wstał o 6. Teraz pzretrzymałam go i śpi od 12,10. To spanie mnie wykończy! Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kubusia5 Re: ech 16.02.06, 12:27 agaluba, no wiesz! jestem tu od listopada, a Twój post był jednym z pierwszych które przeczytałam, a zaraz pod nim ze sto komentarzy"pisz agaluba książkę". To ile razy my Ci mamy potwierdzić że na nią czekamy??! pisz babo! tylko żeby była gruba!!! Odpowiedz Link Zgłoś
luxfera1 Re: ech 16.02.06, 13:00 agaluuuba!!! agaluubaa!! piiszee ksiażkęęę!!!będzie gruubaaa!!! czekamy!!czekamy!!czekamy!!czekamy!!czekamy!!czekamy!!czekamy!! Odpowiedz Link Zgłoś
agaluba Re: ech 16.02.06, 13:16 dzieki ) książka gruba, bo ja już grubsza nie chcę!! no to do roboty, tylko najpierw ten artykuł o dmowskim i ferajnie i już ) no ale napiszę, raz kozie śmierc - oczywiście na pewno znajdę tysiąc chętnych, żeby to wydali, ale co tam, tym się pomartwię, jak napisze ) a pomysł którego się wstydze to związany z radiem, bo mi się tam spodobało, jak go lepiej obmyślę, to dam znac ) krzyś już wstał ( tak jak przewidywałam, jak tylko się zakutałam w koc i wzięlam książkę (o dmowskim, żeby nie było, że tak zupełnie nic nie robię), to się dziecię rozdarło. rozważam wię intensywnie wywiezienie go do babci, moze go to zmęczy i wtedy nie będzie tak brykał? a teraz wyrwał mi moją bułeczke (na drugie śniadanko) i rozmazał po sobie masło, co go tak śmieszy, że co spojrzę to wybucha smiechem.. te małe rozumki naszych dzieci, oj te rozumki.. Odpowiedz Link Zgłoś
marzena691 Re: ech 16.02.06, 14:16 Pisz koniecznie! To bedzie bestseller. A tak a propos to zbadalas rynek, bo mnie sie wydaje, ze tak rewolucyjnej (w pogladach) ksiazki, jaka ma powstac na temat dzieci to chyba nie ma na polskim rynku Zatem sukces masz murowany z marketingowego punktu widzenia - bedziesz poprostu pierwsza! I o to chodzi! Odpowiedz Link Zgłoś
marysienka44 Re: ech 16.02.06, 15:52 Czesć dziewczyny! tak was zaczełam czytać, co prawda od końca , ale dzięki temu wiem że nie tylko ja mam problemy z ząbkami mojej córci. Co prawda już jest lepiej ale zeszły tydzień to był koszmar. Brękot, nad brękotami. No i temperatura. I byłam z Marysią u lekarza a on mówi: córcr idzie pięć-szesć zębów na raz to musi boleć. A tak długo nie miała żadnego. Głupie te zęby czy co? nie mogły isć po kolei? No ale jak to mówi moja znajoma : zęby to jedna rzecz co panu Bogu nie wyszła, jak wychodzą bolą, potem też bolą, potem wypadają... ciągle coś. Ale mam nadzieję ze już bedzie lepiej. Dzieciaczki macie super, i pomysły na zdjęcia też fajne. Szkoda że nie mam tyle czasu aby wszystko prześledzić. A czy któras z mam ma dzieciaczka z alergią na białko mleka krowiego? I jeszcze jedno mi się przypomniało, czy dajecie już ugotowane buraczki, bo nie wiem czy można. No i jeszcze coś, a może jest tutaj mama jakiejś drobniejszej dzieciny i też walczy aby maluch troszkę przybrał. Może ma ktoś jakieś pomysły. Moja waży 8200,tylko buźkę ma taka oszukaną. Pozdrawiam marcowe mamy! Odpowiedz Link Zgłoś
bela80 Re: ech 16.02.06, 16:52 Witam po krótkiej przerwie, widze że jak zwykle byłyście bardzo aktywne no i super. ja już tak prawie doszłam do siebie, ciesze się że ten tydzień już się kończy bo zaczął się źle i wierze że następny będzie lepszy. Tak sobie myśle i nie moge uwieżyć że mój szkrabek już nie długo bo 4 marca będzie miał roczek, oj kiedy to zleciało a rok temu o tej porze siedziałam już jak na szpilkach bo pierwszy termin miałampodany na 22 lutego Hi hi Pamiętacie jak to było??????????? te przespane noce lenistwo pod koniec ciąży, pierwsze zakupki dla maluszka oj jak fajnie no ale teraz jest jeszcze lepiej!!!! Na prwde udały się te nasze marcepanki i marcepanny. MArgalin każdy z nas ma jakieś lęki a jak juz pojawia się dziecko to wiadomo że każda mama chce jak najlepiej i boi się o wszystko. Ja też czasami popadam w panike byle co a ja już trzęse portkami jak to mój mąż mówi. A jak już mówimy o naszych słabosciach to ja jestem strasznie niezdecydowaną osobą i nawet jak juz coś postanowie to czasami pytam się setki razy męża czy dobrze zrobiłam. no a największą słabością moją jest CZEKOLADKA oj właśnie jakoś wyparowała z opakowania a ja mam ogromną ochote na nią i co teraz. Agaluba jestem za książką, na pewno dostarczymy ci jeszcze sporo materiałów a o wydawce jakoś się postaramy w końcu jak tyle "bab" się zaweźmie to nie ma takiej możliwości aby tej książki nie wydać. czekam na relacje z twojej audycji. Dobra teraz relacja o moim synku: w walętynki zrobił pierwsze kroczki, teraz mamy nową zabawę musimy (z mężem) siedzieć naprzeciw siebie a młody biega od jednego do drugiego. Od 2 dni jest jakiś marudny w nocy popłakuje , ale nie nosimy go tylko przekładamy do nas i przytulamy się co jest bardzo trudne bo mały skacze po całym łóżku. JAkaś wysypka mu się przypętała i nie wiem skąd się wzieła, takie malutkie kroski zakończone białymi czubkami. ma ją na policzkach dolna częś i ramionach nie jest ani czerwona ani swędząca nie wiem co to. musze wybrać się do pediatry. Dobra kończe zanudzanie pozdrawiam a no i witam nowe mamusie i ich śliczne córeczki. Ps. przepraszam za błędy ale od zawsze mam z tym problemy mam nadzieje że nikomu to nie przeszkadza Odpowiedz Link Zgłoś
monikadk Re: ech 16.02.06, 17:48 Bella, dobrze że piszesz. Zawsze lepiej trochę z siebie ciężaru zrzucić. Apropo pisania to ja już chyba dawno pisałam żebyś się wzięła Agaluba za jakąś książkę. Jak już bedą ją ekranizowac to poprosze o jakąś małą rulkę. Zawsze chciałam zaagrać w filmie) Co do buraczków to my już jemy je chyba ze 4 miesiące. Zresztą bardzo dobrze robią na brzuszek. Ania z Marzenami, jak tak piszecie o tych problemach z kupowaniem nieruchomości to aż dostaję gęsiej skórki. Jak ja się za to zabiorę. Gratuluję zacięcia. Monika Odpowiedz Link Zgłoś
bela80 Re: ech 16.02.06, 18:09 a no jeszcze chyba to wszystko we mnie posiedzi Ze smiercią Gosi już się pogodziłam, był to tragiczny wypadek ale jeśli by przeżyła to mogła by być do końca życia roślinką bezwładną. a co do Mirka to całą rodziną nie możemy sobie podarować że nic nie widzieliśmy może można było mu pomóc przecież to jest choroba psychiczna a przytym co najważniejsze może uchronilibyśmy te biedne dzieciaki aj najgorsze to rozmyślanie co by było gdby....... koniec zamartwiania się wole poklepać o protestach manifestacjach młodych mam i o naszych bobaskach. A co do tematu nieruchomości to nie zazdroszcze ja po poszukiwaniach mieszkania i załych tych sparaw związanych z zakupem też miałam dość i teraz mówie mężowi ze dom to on sam będzie załatwiał i poszkiwał ale to jeszcze z5 lat minimum Wracam do synka bo on dzisiaj postanowił zrobic porządki we wszystkich szafkach i szfeczkach i pyskuje przy tym łobuz mały Pozdrawiam ja też prosze o jakąś małą role w filmie Odpowiedz Link Zgłoś
nikakuba Re: ech 18.02.06, 21:22 Witam i przepraszam, że nie na temat. Udalo mi się Cie namierzyć gdy szukałam kontaktów z rodzicami z Iławy. Też jestem z Iławy i mam synka Kubusia, który kończy roczek 25 lutego. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wojtusia2 monikadk 16.02.06, 18:21 My już znaleźliśmy działkę Teraz pozostaje tylko ją kupić, zapłacić iiii.... zobaczyc jak nam idzie ze spłacaniem dwóch większych kredytów. Jak będziemy dawali radę bez bólu to budujemy ))))) PS. nauczyłam się odróżniać od siebie meble w stylu Ludwika 14,15 i 16 Odpowiedz Link Zgłoś
monikadk Re: monikadk 16.02.06, 20:25 no to żeby teraz było już z górki. I co ta działka jest w Pruszkowie? Monika Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wojtusia2 Re: monikadk 17.02.06, 10:52 W Piastowie czyli 3 km w stronę Warszawy. Odpowiedz Link Zgłoś
moniq75 mamo Marysienki 17.02.06, 09:25 mamo marysieńki, co do żebów to nie mam takich kłopotów jak ty, no może bardzij Emilka nie ma takich jak Twoja córcia!aczkolwiek długo długo niemiala zadnego zabala, od niedawna ma 2 ,ale znosi to dzielnie. jesli zas chodzi o buraki to jest to bezapelacyjnie ulubione warzywo mojej córki, dodaje go często do zupek,ma taki słodkawy smaki mala jest zachwycona lubi ten mój "niby barszczyk". tez długa martwiilam się waga Emiki, dzis wazy 9 kg, ale biorąc pod uwage fakt, ze urodzila sie 4 050 kg , to przyrost niezbyt zadawalający.ale juz dsie nie martwie!!!! mała bardzo ladnie je, po 250 ml mleczka 3 razy dziennie, czasem wiecej, zupke ze smakiem, kanapeczki, przękośeczki,do deserów nie ma takiego zapału,ale nie jest najgorzej. Wy tez sie nie martwcie, Marysia rzeczywiści ewygląda na 'akuratną"dziewuszke i jest ok,papa Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wojtusia2 Re: ech 16.02.06, 18:16 Do audycji nie dotrwałam Ja się tym razem nie spotykam, bo przecież mamy ospę... To znaczy bez dzieci się chętnie spotkam Odpowiedz Link Zgłoś
agaluba mamo wojtusia 16.02.06, 21:49 no bez dzieci, bez dzieci!! ale juz chyba w przyszłym tygodniu albo jakoś tak.. ja padam na pysk, wizyta u babci zmęczyła mnie, nie krzysia... Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wojtusia2 Re: mamo wojtusia 17.02.06, 10:52 Może być przyszły tydzień. Na 100% odpada wtorek. PS. Wojtek jest tak ssypany krostami, że smaruję go już całego. Ala nauczyła się już włazić nawet na stół Odpowiedz Link Zgłoś
marzena691 Re: mamo wojtusia 17.02.06, 11:00 Zdrowia zycze Wojtusiowi i wytrwalosci jego mamie. Gratulacje z tytulu zakupu dzialki! A u nas Sandra samodzielnie, poraz piewszy, bez podparcia zrobila wczoraj pierwsze kroczki)) Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wojtusia2 Re: mamo wojtusia 17.02.06, 16:59 No to gratulacje z okazji kroczków Wojtek twierdzi, że Ala dzisiaj zrobiła dwa kroczki bez trzymanki, ale ja mu akurat w to nie wierzę, bo ona nie jest w stanie to zrobić Odpowiedz Link Zgłoś
agaluba Re: mamo wojtusia 17.02.06, 17:15 w kwestii spotkania - ja się mogę dostosować.. kurcze samochód wykazuje objawy przeziębienia - gasną mu światełka i spada moc buu w poniedziałek jadę do warsztatu.. ale za to kupiła krzysiowi wózek parasolke - ekstra lekka i akurat na małe wypady samochodowe np zakupy czy spotkanie mam - bo tego dużego już nie mam siły taszczyć.. padam na ryjek, znowu noc zarwana, bo próbowałam pisać, na szczęście Pan profesor jest aniołem i przedłużył mi termin oddania tekstu.. a gadowi własnie dałam kaszkę z kakao i wrzeszczy ze za mało, ide mu zapchać otwór w twarzoczaszce herbatnikiem.. i żadna mama tu występująca nie jest wredna, tzn. wszytskie sa po trochu ) - czyt. rozsądne!!! Odpowiedz Link Zgłoś
margalin Re: ech 16.02.06, 18:19 hej! wysmarowałam dopołudnia posta, wstała pati i skutecznie go skasowała bo wyłaczyła komputer. Diabeł jeden. Teraz już nie pamiętam co pisałam, a le w skrócie: dziękuje bardzo za wszelkie rady i pocieszenia i zapewnienia. to bardzo miłe. Teraz wiem, zę czytacie moje posty, ha, ha. Jeśli chodzi o moją mamę, to faktycznie ma na mnie wpływ i wynika to po trosze z jej choroby. Jest inwalidka od 25 lat i cierpi na chorobę nerwową ale nie psychiczną, na szczęście. Dlatego na wiele rzeczy sie godzę i słucham jej bo nie chcę jej denerwować no i z szacunku też. Poza tym wychowała mnie na ludzi więc tak do końca źle mi nie radzi. Do tego mieszkam u rodziców, tylko dokładam sie do czynszu,zawsze byli dla mnie wsparciem i trudno mi im teraz się sprzeciwiać. Taki mam charakter. To też strach, ale o zdrowie i zycie mamy.Do tego jestem niestety jedynaczką. Pati nie mogę posadzić z klockami na dywanie bo w 5 sekund jej tam nie ma. A mozna ja znaleźć w pralce, w koszu z brudnymi rzeczami, w koszu na smieci, z n ogą w psiej misce z wodą, pod stołem, na kanapie schodząca głową do przodu, szarpiacą stojacą na podłodze lampę, ciągnącą z akratki na kuchence(te na palnikach), wyrzucajacą talerze z szafki, robiącą przegląd mamy bielizny. Wymieniać dalej....? No!! BAbcia wczoraj stwierdziła,ze z dzećmi mojej siostry (bliźniaki : chłop i baba i starsza o rok baba) to zostawała, ale z Pati jedną jedyną nigdy w zyciu. Tamte nie były takie wszędobylskie. Tak więc latam za PaTrycją krok w krok i dzieki temu ma jeszcze wszystie paluszki i nie spadła na głowę. To nasza zasadnicza zabawa, uciekanie przed mamą. Dzis na dworze chodziła sama i oczywiscie tam gdzie ona chciała. Nie mogłam jej dogonić Muszę popracować nad kondycją. Agaluba, bardzo chetnie sie z tobą spotkamy, a właściwie z Wami spotkamy. Jak bedziesz w poblizu to wpadnij. Pospacerujemy albo posiedzimy w domciu. Faktycznie, teraz MArzenka uziemiona, ale juz będzie miała z głowy. Wiem ze wtedy coś jeszcze pisałam ale już nie pamiętam co. Przepraszam za długość postów. Potem będę sie streszczać. Witam nową mamę. Kolejna ślicznotka w gronie marcepanów. No to moja leci na pysk w rankingu najładniejszych.(według mnie). Aha i wcale nie rozwija sie najszybciej, no moze ruchowo, reszta w średniej normie. Pozdrawiam wszystkie kochane mamy i dzidzie. Dobrze,ze jesteście. Chociaż przez Was bede miała problemy bo mi wypominaja uzależnienie i to, że nic w domu nie robię. Jak tylko PAti zamyka oczy to ja włączam forum.he, he! Niunia Patunia Odpowiedz Link Zgłoś
borowka78 Re: ech 16.02.06, 22:07 O rany, jeden dzień poza forum i od razu tyle zaległości... No cóż... Agaluba-pisz pisz i jeszcze raz PISZ KSIĄŻKĘ!!! Margalin- nie martw się, jesteś dla Pati najlepsza mama na swiecie. Każdy ma swoje strachy i fobie, więc się jakoś nie wyrózniasz) Mnie sie wydaje, że nie jestem z tych mocno trzęsących się nad dzieckiem matek, ale...po wszystkich pobytach w szpitalu mam obawy...Choc wierze, że już bedzie tylko dobrze. W końcu serce zdrowe, dziecko radosne i taaaaaaakie kochaniutkie) I wiecie co...nie chce jesc to niech nie je...od jutra wracam do gotowania obiadkow... niech zjada choć małe ilości, bo tak lubie Synkowi pichcic) A co do codziennych zajęć- to u nas podobnie jak z Pati Margalin-Marcin jest wszedobylski... Czasami już nie wyrabiam...a z moją kondycją jest srednio na jeża) Witam nowe mamy...No i jest kolejna mama z Poznania) Bela- my juz za tydzień mamy Roczek!!!! Szok!!!! No cóż, synus jest "farbowanym" marcepanem) idę spać... Miłej nocki Odpowiedz Link Zgłoś
marzena691 Re: Misz masz. 17.02.06, 10:37 Przepraszam za to niesluszne skojarzenie. A co do tego, ze kazdy czlowiek jest inny i niepowtarzalny to swieta racja i prawda oczywista. Odpowiedz Link Zgłoś
matea4 Re: MARCEPANNY I MARCEPANY 2005 część III 16.02.06, 19:21 Wiem ze jestescie zmęczone szukaniem domu, działki,ja mam to od innej strony.Mój maż buduje domy i czesto w naszym domu sa potencjalni klieci. Wiem że to trudne decyzje. Jesli bedziecie miały jakes pytania dotyczące budowy, materiałłow, technologi to piszcie a ja bede pytać meza niech sie udziela. Odpowiedz Link Zgłoś
monikadk Re: MARCEPANNY I MARCEPANY 2005 część III 16.02.06, 20:32 Oj to ja sioe już zapisuje w kolejce. U mnie rodzice myślą o sprzedaniu mieszkania i wybudowaniu sie wkońcu na działce. To odrazu zapytam się w jakiej technologii najlepiej budować wypośrodkowując jakość i koszty. Czy twój mąż miał jakieś doświadczenia z keramzytem? Zainstaloowałaś już program? Monika Odpowiedz Link Zgłoś
matea4 Re: do monikadk 16.02.06, 21:33 Napiszę Ci na gazetoweą poczt, żeby tu o ykich nudach niepisać. Program zainstalowałam ale brakuje mi czasu zeeby posiedzieć. Odpowiedz Link Zgłoś
matea4 Re: do monikadk 16.02.06, 21:55 Napisałam. Jak bedziesz miała jekis pytania to daj znac. Mój maz może o tym 24 na dobę. Odpowiedz Link Zgłoś
annka12 Re: MARCEPANNY I MARCEPANY 2005 część III 16.02.06, 21:34 Ja pitole....... skasuja nasz watek albo przerzuca na nieruchomosci heheheheh Odpowiedz Link Zgłoś
magdar-g kto mnie jeszcze pamięta? 17.02.06, 09:40 no właśnie - jak w temacie ja na chwilkę, bo z pracy... przede wszytskim chciałam Wam podziękować za rady i opinie nt, biegunki i spocnych stópek - czytałam, milczałam z braku czasu biegunka przeszła - za radą Oli (od Kubusia podałam trillac. Dobrze, że jest wśród nas farmaceutka . Może zrobimy listę nt tego czym która z nas sie zajmuje i bedziemy sobie na wzajem świadczyć usługi doradcze ?? A co do D3 - to może rzeczywiscie powinnam zmienić pediatrę? Czy "warszawianki" mają kogoś godnego polecenia? Nadulka skończyła wczoraj 11 miesięcy; też w tej chwili wspominam sobie jak to było rok temu. I tak dopisując sie do tematu niejadków, dodam, że NAdia waży już 10,100!! co też szczerze mówiąc zaczęło mnie martwić (tzn. że tak szybko i duzo przybywa); zajada prawie wszystko co jej podamy i w ogromnych ilościach. Sama jestem w szoku, wydaje mi sie że Nadusia je więcej ode mnie. No ale jak tu pilnować diety takiego niemowlaka, który nieustanie po wszystko wyciaga rączki? trzymam kciuki za debatę "niemowlak w nocnym klubie" mamom od nieruchomości - życzę powodzenia i byle do wiosny (jako kupujacy kupowałabym dom/działkę własnie teraz o tej pozre roku; ale wiem, że jako sprzedający czekałabym do wiony/lata - tak robi moja sasiadka która usiłuje spzredaćswój dom - na ten "brzydki czas" wycofała swojąofertę z rynku)A tak w ogóle to na czas zimy też z chęcią zamieniłabym dom na mieszkanie... bardzo lubię czytać posty hannymay pozdrawiam Was serdecznie Magda Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube Re: kto mnie jeszcze pamięta? 17.02.06, 10:11 pamiętamy o tobie magdar.... Ja was naczytałam, a teraz muszę lecieć...potem coś dopiszę. Zdrówka dla wszystkich Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
socka2 Re: kto mnie jeszcze pamięta? 17.02.06, 11:17 witam nowe mamusie i ich marcepanny ) Luxfera, no to jaka waga? kogucia, musza czy papierowa??? ))))) na zawodnikow sumo chyba nam nie wyrosna chlopaki ))) Agaluba, pisz ksiazke, pisz ))) no i koniecznie daj znac, jak juz bedzie na rynku lece do synka, bo pospal cale 40 min i znowu siostrze przeszkadza Ania Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wojtusia2 Re: kto mnie jeszcze pamięta? 17.02.06, 11:02 Słabo pamiętam Jeżeli chodzi o pediatów to dobra jest pani dr. Sawicka z Lim Centrum. Ona przyjmuje tez gdzieś na Wolskiej... Cieszę się, Nadia też dużo je, bo ja juz myślałam, że to tylko Ala pochłania wszystko! Ciągle nie moge uwierzyć, że z tego małego niejadka taki żarłoczek rośnie Odpowiedz Link Zgłoś
marzena691 Re: kto mnie jeszcze pamięta? 17.02.06, 11:18 Ja tez troche)) Jesli chodzi o lekarzy, to jak bylam w Polsce korzystalam z porad poleconego przez zaufana osobe pediatry: dr Maciek Potocki (tel. 0602271126), pracuje z tego co wiem w szpitalu Damiana. Sandra miala tylko katarek (od zebow), a wyobraz sobie, ze jak zadzwonilam to za ok. 2 godziny byl juz u nas w mieszkaniu i spedzil z nami ponad godzine, zatem mialam czas wypytac go o wszystko, no i nie musialam targac dziecka do przychodni. Bardzo sympatyczny i gadula Odpowiedz Link Zgłoś
borowka78 wrrr!!! 17.02.06, 12:07 no nie mogę...((( mimo że obiecywałam sobie, że nie będę się irytować, że Marcin nie je ugotowanych przeze mnie obiadków i nie ruszy w ogóle deserków...IRYTUJE sie i WKURZAM!!! Włożyłam Młodego do kojca i musze sie uspokoić...kurde, wyrodna matka jestem, tak???????? Już nie mam pomysłów na menu dla Niego-pomóżcie... Odpowiedz Link Zgłoś
matea4 Re: wrrr!!! 17.02.06, 13:45 Gotuję właśnie rosołek. Mati bedzie jadł go z ryzem, a jutro z makaronem. Do tego marchewka i kurczaczek. Zawsze pzry jedzeniu musi mieć swoja łyżke i miesza w zupie. Wszystko oczywiście brudne łącznie z mamusią. Trudno mi cos radzić bo Mały ma apetyt na wszystko. Jedyną zupę której nie lubi to taka która ma brokuły. Owoce, joburty, serki,i inne zjada do ostatniego okruszka, co pzrekłada sie na jego wage.No i jeszcze cycus też jest kochany. Odpowiedz Link Zgłoś
luxfera1 kto mnie jeszcze pamięta 17.02.06, 14:14 Magda...Magda...hmm..czy to ta Magda od Nadii??hehe no była taka ale potem nas troszke ol...a i sobie poszła.No jak ta to ja też p a m i ę t a m!!!!! Patrzcie panny niejadkowe jedzą jak ludzie a chłopaki trzymają linię...nadrobią jak zaczną piwko grzać annka..ja przymierzam sie do diety MM tylko brak mi czasu na postudiowanie zasad ale linki zbieram Ja na razie jestem na diecie chorobowej,jestem pare kg w doł,teraz musze uważać bo wiadomo ze organizm chce wyrównac.Zobaczymy. Jestesmy zdecydowani na kupno domku ale jest 3 włascicieli i ten trzeci wydziwia.Nie wytrzymam kolejnej wiosny i lata w bloku .Tam jest sad i winorośl i strumyk...i las.No cudnie jest. bede was miała hgdzie zapraszac A 15 min. spacerkiem jest stadnina koni.Dom ma jakieś 150m kw.i bardzi duzy ogród.Rozmarzyłam sie... Borówka a spróbuj ty może dawać Marcinkowi po jednym składniku.Marzenka daje Ali serek starty,ja daje małemu miekkie kawałeczki jak pieskowi w miseczce na dywan.Chodzi wokoł tego i dziabie po jednym.w ten sposób moze zacznie sie interesowac jedzeniem?dostaje pokruszony chlebek,kawałeczki marchewki,ziemniaczka,ale bardzo malutkie i rozgotowane. Odpowiedz Link Zgłoś
marzena691 Re: kto mnie jeszcze pamięta 17.02.06, 14:22 Och! Luxfera ja tez sie rozmarzylam jak przeczytalam opis twojego potencjalnego domku Pieknie tak blisko natury. Trzymam kciuki, by wam sie udalo zakupic domek! A mojej Sandrze poprawil sie apetyt (tfu, tfu, zeby nie zapeszyc Pieknie je szczegolnie obiadki, az jej dzis osobiscie zupke na przepiorce ugotowalam... Mysle, ze dzieciaczki maja poprostu swoje okresy jedzenia i niejedzenia i same wiedza najlepiej ile im potrzeba do szczescia Milego Odpowiedz Link Zgłoś
borowka78 a może ja przesadzam?? 17.02.06, 14:44 Marcinek dostaje samego ziemniaczka, marchewke itp jak widzi, ze my to mamy na swoich talerzach. Tylko tych swoich "dzieciowych" obiadków nie chce. Postaram się nie histeryzować...mam dzić paskudny nastrój(chyba pzrez ten deszcz)... I ja też chce miec swój domek...ale musze sie uzbroic w cierpliwosc... Odpowiedz Link Zgłoś
socka2 Re: a może ja przesadzam?? 17.02.06, 15:13 Borowka, u nas jest to samo - Franek nie chce jesc domowych obiadkow, szczegolnie nielubiane sa wszelkie zupki - az sie wzdryga jak mu je podaje Za to chyba najlepszym jedzeniem jest (jak to u Wlochow) makaron w sosie pomidorowym ))) Mlody je tez kisielki wlasnej roboty, kaszki, jogurty i wszystko, co slodkie. A sposoby - podobnie, jak u Luxfery - talerz na podloge i wtedy jest szansa, ze wszystko znajdzie sie w buzce, oprocz tego zasiadanie do obiadu przy stole, a wtedy Franek stoi i "skomle" o jedzonko i na stojaco zje wiekszosc tego, co mu podam. Ale czasem latem pol godziny za nim, zeby dac mu pol kromki chleba z serkiem czy szynka. Pediatra we wtorek powiedzial, ze dziecko moze jest juz w s z y s t k o (frytki, smazone itp OOO nie stosuje, ale polecam podostrzanie smakow - naprawde skutkuje czasem. lece na herbatke poki Franek spi Ania Odpowiedz Link Zgłoś
marysienka44 Re: a może ja przesadzam?? 17.02.06, 15:52 Moja mala to też niejadek. Chociaż ostatnio ciut lepiej. Obiecałam sobie, patrząc na moja kuzynkę i jej synka, że ja nigdy nie będe latać za dzieckiem z jedzeniem. W krzeselko i je! I co? I jajco. Latam za nią, bo w ten sposob zjada najwięcej. To jedna z metod, druga to ze jak zaczyna się nudzić podczas karmienia w krzesełku dostaje swoją łyżeczkę i pustą miseczkę, i chyba wtedy mysli że sama je, bo wcina aż miło (ja mam drugą łyżeczkę, i miseczkę z obiadkiem) Dzisiaj dostała ziemniaka, buraka i pierś z kurczak (ale się mi rym zrobił), i zjadła tyle że szok. Chyba jeszcze nigdy tak dużo nie zjadła, tak jej smakowało. A buraka dostała pierwszy raz. Co do tego, co dajecie maluszką to macie super, moja allergik, a tak bym chciała dać jej serek, chlebek, itd. No ale może już niedługo bo w piątek ma badania. Jedna z was pisała o diecie MM, ja od 9.01 do 09.02 stosowałam tabletki na odchudzanie, bo niestety brak silnej woli (proszę o zrozumienie)i schudłam 11kg. Serio, a teraz m-c przerwy i potem jeszcze jedno opakowanie i koniec. Muszę jeszcze schudnąć z 6kg. Zobaczymy. Jak na razie wagę trzymam. Pozdrawiam mamusie i ich dzieciaczki Odpowiedz Link Zgłoś
mikanm borówko... 17.02.06, 16:02 Borówko nie przesadzasz ani nie jesteś wyrodna! każdy ma granice cierpliwości, nikt nie jest chodzącym spokojem. Doskonale cię rozumiem, bo przechodziłam przez piekło jeżeli chodzi o obiady Mateo. Kręcił głową na wszystko, darł się, wrzeszczał, pluł. Pisałam o tym na forum. Do jakich sposobów się uciekałam to nie masz pojęcia. Zmieniałam konsystencję, smaki, miejsce karmienia - nic zupełnie nie pomagało. Wkońcu dokarmialam go mlekiem bo nie było innego wyjścia, mały darł sie z głodu, ale obiadów nie tykał, butelka owszem! Po paru tygodniach wszystko mineło - mały je jak jadł dawniej, wcina wszystko, nawet zielony groszek, który od samego początku mu nie pasował. Radziłam się na forum "karmienie butelką", pediatra napisał że jedyną radą na to jest po prostu przeczekanie, no bo co innego możesz zrobić? Pisał też kiedyś że jedno z jego dzieci przez jakiś czas jadło tylko jogurt i chleb i żyje pozdrawiam mik Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube tak tak... 17.02.06, 16:41 te nasze łobuzy tak maja, jak już człowiekowo sie wydaje że fajnie jest, to one chlast.....co się człowiek nie nudził: i tak nie jedzą, nie śpią wtedy co potrzeba, nie chodzą....hehe. Ale co tam, to chyba tak po prostu musi być. Ja już nie zwracam uwagi ile Asia je, nie wiem ile waży nawet bo jakoś tak zleciało i na szczepieniu nie byliśmy. Dziś mieliśmy rano iść to znowu Kubę coś rozkłada, w nocy marudził że go boli gardło, i nawet przyleciał nad ranem do naszego łóżka co dawno mu się nie zdarzało. Ale wiecie chciałam wam się pochwalić, co prawda nie wiem ile to potrwa, ale co tam.....Asia zasypia sama od jakiegoś czasu, i przesypia noc. Czasem tylko budzi się tak koło 3 nad ranem, ale zaraz zasypia. I właściwie wogóle nie je już cycusia, szkoda. Kubę karmiłam 1,5 roku, nie myślałam że z Asią tak szybko pójdzie. Wczoraj też przenieśliśmy łóżeczko Asi do brata pokoju, kurczę tylko Kuba się chyba rozchoruje wieć pewnie i tak będziemy mieć gościa w łóżku. Zoabczymy jak to z Asieńką i tym jej spaniem będzie, ja bardzo marzę żeby już tak zostało. Jak ja wam zadroszczę tych domów, działek....ehhhhhhhhhhh. Aż się zamarzyłam. Ja bardzo bym chciała, mój mężulek też, ale .....właśnie jeszcze trochę trzeba poczekać. A co mam - temat ostatnio poruszony. Ja mam podobnie, ponieważ wszędzie Kubę zawsze "wlekliśmy" jak to mówi moja mama, też nam marudzi. Asia tez znami wszędzie jeździ, ale przecież nie po to mam dzieci żeby teraz jeździć samemu no nie??? Mieszkamy osobno, nie jesteśmy zależni od rodziców, więc podobnie jak chyba Marzena od Sandry słucham a robię po swojemu (jak pomyliłam to z góry przepraszam). Ostatnio na topie jest założenie działalności mojej, hmmmmmmmm i tak mama uważa że to głupta, teście to nie ma o czym gadać, mężuś namawia. Ja sama bardzo chcę ale boję się tego krakania mojej mamy, a zobaczysz jeszcze tylko długów narobisz.....Chyba tak jest z tymi naszymi mamami, one jednak wychowywały dzieci w innych czasach. Asia krzyczy musze leciec, potem dokoncze mysl pozdrowionka edyta Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wojtusia2 mamkube 17.02.06, 20:03 A co planujesz robić? Pewnie pisałaś, ale ja zaległości w czytaniu nigdy nie nadrobię Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube Re: mamkube 17.02.06, 20:49 mam kilka pomysłów, ale narazie nie chcę zapeszać. Ale chciałabym coś dziecięcego.... Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wojtusia2 Re: a może ja przesadzam?? 17.02.06, 20:02 Co do latania za dzieckiem, żeby go nakarmić to tego nigdy nie praktykowałam. Z Wojtkiem był problem, bo nie chciał ani jeść ani siedzieć w miejscu. Teraz jeść to by i chciał ale coś mu nie pozwala siedzieć przy jedzeniu w miejscu, więc lata a ja po kilku upomnieniach zabieram mu talerz... Na dłuższą metę są efekty Natomiast Ala sama leci do jedzenia i nie ruszy się dopóki nie zobaczy dna w misce Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube Re: a może ja przesadzam?? 17.02.06, 20:50 moje też już śpią Marzenko....ale spokój. Kuba kaszle trochę ciekawe czy nie obudzi tym Asi....ale narazie śpią. Mam wreszcie swój pokój dla siebie Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wojtusia2 Edytko-mamkube 18.02.06, 22:06 No więc wczoraj poneiważ małe spały, postanowiłam skorzystać z okazji i pójść wcześniej spać. Tatuś przebywa na służbowym-pijackim wyjeździe w Zakopcu. Poszłam spać o 21.23. Po 22 Ala postanowiła zrobić kupę... Coś jej się poplątało. Musiałam ją przewinąć w dużym pokoju, bo w moim łóżku spał Pan Ospa i nei chciałam go budzić. Alę musiałm przebrać całą łącznie ze śpiworem... Wróciłam z nią do łóżka. Musiałam zabrać do siebie pod kołderkę, bo w łóżeczku marudziła. natomaist w łóżku namierzyła Wojtusia i chciała się z nim bawić. No więc tuż przed 23 byłam już znowu w dużym pokoju. O 1 w nocy dzidzia była gotowa do spania. Spanie i tak się już do rana odbywało z przygodami. Jaki z tego wniosek? Nie opłaca się chodzić wcześnie spać Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube Re: Edytko-mamkube 19.02.06, 08:49 no tak nie masz szczęścia Marzenko. Moi spali jak zabicie, nawet ostatnio ładnie śpią, i to mimo choroby Kuby, Kuba kaszle w nocy, smarka a Asia śpi mimo to. Asia ostatnio fajnie przesypia noce, budzi sie dopiero koło 7-8 a idą spać razem z Kubą około 20. Normalnie raj na ziemi, i narazie sie musimy tym nacieszyć, bo nie wiadomo jak długo to potrwa. Pozdrowionka Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wojtusia2 Re: Edytko-mamkube 19.02.06, 10:45 E to fajnie masz U mnie jak Wojtek pójdzie spać to śpi jak zabity do 8 rano. Potem wstaje i leci oglądać bajki. Gdyby nie Ala to moglibyśmy spać do południa... Ech mam nadzieję, że się jeszcze kiedyś wyśpię Odpowiedz Link Zgłoś
magdek2 w telegraficznym skrócie 17.02.06, 18:48 jakis czas temu urlop mi sie skończył i znowu nie mam albo czasu albo sił na pisanie ... w telegraficznym skrócie: Asia zjada juz sama miskopta, odstawiam jej na razie soczki z marchwia i deserki z marchwią, przymierzam sie do gotowania obiadków - ma zabarwiona skóre od marchewki a to podobno niedobrze... hmmm, rozrabia jak zając w kapuście, ściąga na podłoge co się da Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wojtusia2 Re: w telegraficznym skrócie 17.02.06, 19:57 My też jemy "białe" zupki. Te marchewkowe są tylko od święta A moje małe śpią juz od 19.30! Rewelacja PS. Piję sobie zimne piwko Odpowiedz Link Zgłoś