Dodaj do ulubionych

MARCEPANNY I MARCEPANY 2005 część III

    • mama_wojtusia2 brak czasu :( 02.02.06, 09:05
      Jestem znowu okropnie zalatana. Dzisiaj nigdzie się nie wybieram, Wojtek
      wykopany do przedszkola, więc mam nadzieję odsapnąć.
      Z Ali rośnie taki pocieszek, że słów brakuje smile Dzidzi ostatnimi czasy
      postanowiła się puszczać stołu jak przy nim stoi. Niestety dzidzini nie
      zauważyła do tej pory, że ona sama stać nie umie. Za każdym razem zalicza
      glebę. Ciekawe kiedy zacznie kojarzyć fakty smile
      A wczoraj wydarzyła się rzecz straszna. Nic się nie stało, ale mogło i to dużo..
      Wojtek zaanektował do swojego pokoju lampkę biurową. Poszedł spać, włączył
      sobie lampkę i przykrył ją szlafroczkiem. Po iluś tam minutach wchodzę do
      pokoju a tam śmierdzi. Jak zobaczyłam co się stało to aż mnie zatkało.
      Szlafrok się stopił w miejscu gdzie przylegał do lampki... A tyle razy
      chciałam mu powidzieć, żeby czasem nigdy niczym nie przykrywał lampki. Tylko
      zawsze jakoś czasu nie było.
      A tak na marginesie: szukam ekipy budowlanej z okolicy Kielc. Możecie coś
      polecić?
      • mama_kubusia5 Re: brak czasu :( 02.02.06, 09:15
        szukasz ekipy-czy to znaczy że już znalazłaś dom?
        • mama_wojtusia2 Re: brak czasu :( 02.02.06, 09:20
          To znaczy, że budujemy. jakby nie policzyć to w naszym przypadku budowa
          domu wyjdzie korzystniej niż kupowanie starego, którego i tak
          trzeba remontować.
          • mama_kubusia5 Re: brak czasu :( 02.02.06, 09:25
            zgadzam się z Tobą-mam znajomych którzy mają przepiękny stary dom z początku 20
            wieku "z duszą" ale od kiedy ich znam, ciągle ten dom remontują. Z kwot, które
            w niego włożyli, pewnie uzbierałoby się na dwa mniejsze ale nowe...
      • monikadk Re: brak czasu :( 02.02.06, 10:30
        A u nas zato znowu nadmiar ... czego nienawidzę. Nie potrafię się wtedy
        zorganizować.Szkoda że nie jestem już w Warszawie to bym ci polatała za czymś i
        przy okazji pozaałatwiała i swoje.
        Grzesiek, jak wczoraj budził sie parę razy, tak dzisiaj zkolei cisza i spał az
        do 8.20 ... a tej nocy wkońcu sobie przygotowałam mleko w termosie!
        monika
        • mama_kubusia5 Re: brak czasu :( 02.02.06, 10:39
          ot przebiegły ten Grześ wink
          • xsenna Re: brak czasu :( 02.02.06, 10:51
            Moj tez jakos dzis spal od 21.30 do 5.00 i potem do 8.00.Jak chca to potrafia.A
            ja juz za tydzien sie wyprowadzam i nie bedzie mnie przez jakis czas.Dobrze ze
            siora ma internet to czasem zagladne.
            • luxfera1 infekcje roznoszone 02.02.06, 14:41
              droga internetową?

              mysle ze bez wyparzenia,wygotowania,zalania domestosem na 24 h się nie
              obejdzie.Internet musi zostać zdezynfekowany!!smile
              Wczoraj sie naczytałam o chorobach dzieci a dzisiaj mój MisRemis chorutki.
              Kaszelek,katarek i temperaturka.
              Jedziemy za godzinke do dochtora,mam nadzieje że to tylko infekcja wirusowa.

              Matea robiłas badania małemu?

              Ksenia,to wielka radość kiedy dziecko pokazuje nowa umiejętność.Dla mnie nawet
              kiedy widze to po raz 4 /hehe/ to jak objawieniesmile

              Mamo_wojtusia podziwiam za odwagę w celu zbudowania domowego gniazda.Mnie sie
              zdarzyło raz przerabiać pietro pod lokal i mimo ze potrzebujemy wiekszego domu
              ten temat mnie przerasta.Natomiast remontowanie starego jak najbardziej tylko
              nie co narazie bo na tą chałupę o której kiedys pisałam podniesli cene o
              100/!!/procent.Swintuszkisad

              A teraz ide obejrzec nowe fotki Sandry /tylko sie juz pewnie dopisac nie zdażę/
              Buziaki
              • mamkube o wszystkim.. 02.02.06, 15:40
                mamo wojtusia...ja mam rodzinkę pod Kilecami, ale żeby oni się znali na
                budowani...hmmmmmmm. Wątpię. Nie powiem mają swój domek, ale budowany w latach
                kiedy to jeszcze wszyscy mogli sie na tym fachu znać...hehe. W każdym razie ja
                również podziwiam za odwage i trzymam kciuki co by wszystko poszło dobrze. To z
                miasta stołecznego chcecie sie wyprowadzać???
                Asia dziś chyba "zarażona" internetowo, jakoś spała lepiej. Tylko dwa razy
                jadła, a to juz sukces po ostanich wybrykach. W dzień też jakoś ładnie śpi,
                wiec pewnie cisza przed burzą...smile
                Dziś też byłam w przychodni, zrobiłam badania moczu Asi, co by wykluczyć
                infekcję dróg moczowych związaną ewentualnie z tym jej łażeniem nocnym. Ma
                pojedyncze leukocyty, ale żadnych bakterii i białka. Dajemy witaminkę c, w
                poniedziałek powtórzymy badania i zobaczymy, najwyżej podamy urosept w
                poniedziałek jakby sie pogorszyło.
                Asia też coraz troszke to coś nowego robi, teraz chyba nastał takie wiek
                naszych marecepaniątek...ale to tak cieszy. Każda najdrobniejsza rzecz nowa...smile
                A my na etapie przygotowywania urodzin Kubusia. Miało być w domku, ale syn nie
                chciał.
                Marezna - zdjecia pierwsza klasa..smile. Czy dobrze rozpoznaję mała Sandrę w
                ciuszkach Wójcika, macie tam sklepy z tymi ciuszkami czy dostała z Polski??
                Pozdrowionka
                Edyta
                • marzena691 Re: o wszystkim.. 02.02.06, 18:44
                  Czesc dziewczynki! uff dopiero dopadlam do kompa.
                  Luxfera - dzieki za przepis na odkazenie netu, chyba zastosuje, bo cos moja
                  pociecha zmienia swoje obyczaje - wyobrazcie sobie, ze po zjedzeniu 150ml
                  kaszki o 19 wieczorem obudzila sie dzis dopiero o 8 rano. No w szoku jestem!
                  Mam nadzieje jednak, ze to dobry znak, a nie zapowiedz jakiegos chorobskawink

                  Edytko, ciuszki rzeczywiscie sa Wojcika, bo nabylam jak bylismy w Polsce. Ale
                  bystre oko!

                  Mnie tez ciesza wszystkie postepy mojego dzieciaczka, ale musze przyznac, ze
                  odkrywam w Sandrze cechy zodiakalnego baranka tzn. to maly uparciuszek, ktory
                  zawsze musi postawic na swoimsmile Nic na prosbe nie chce powtorzyc, ale np. jak
                  ktos na ulicy robi jej pa,pa to odmachuje mu reka...
                  Albo doskonale zna miejsca, do ktorych zblizac sie nie wolno, wiec tylko sie
                  oglada czy nie patrze, no i jak pada haslo "nie wolno" to dostaje jeszcze
                  wiekszego przyspieszenia robiac tzw. "mopsika" czyli zmarszczony nos i krotkie
                  sapniecia.
                  Sama tez rozpoczyna gre w a-ku-ku, chowa sie i po chwili wystawia lepek z
                  zadowoleniem.
                  W co wasze dzieciaczki lubia bawic sie najbardziej?
                  Sandra ostatnio uwielbia turlanie sie ze mna na ziemi lub na lozku, wdrapuje
                  sie na mnie, przytula i ma wielka radoche z tego (mama tezsmile))

                  Milego wieczoru dla wszystkich!
                  • matea4 Re: o wszystkim.. 02.02.06, 19:16
                    Odczyn ma kwaśny. A jakie miał wyniki moczu?
                    • mamkube Re: o wszystkim.. 02.02.06, 20:19
                      napisąłam na priv matea...
                      Marzenka...znam wójcika, lubie ciuszki tej Panismile. Nie daleko nas robi te cuda,
                      dlatego czesto odwiedzamy (szczególnie na wyprzedażachsmile, dość głośno o jej
                      ekspansii na zachód, ma sklepy nawet w stanch dlatego pomyślałam że i w PAryżu.
                      A jak ta twoja kolejna rozmowa??? Dołączysz do pracujących mam...
                      • annka12 Re: o wszystkim.. 02.02.06, 22:38
                        Witam dziewczyny po przerwie Ja od powrotu z Zakopanego zakrecona i na nic nie
                        mam czasu zajeta wysylaniem emaili do agencji nieruchomosci tez podziwiam mame
                        wojtusia za plany budowy domusmile My rozwazalismy 2 domy z tych co widzielismy
                        ale jeden byl do kompletnego remontu a ze w polowie z drewna i to drewno w
                        takim sobie stanie to ja w ogole sie wystraszylam Jakos zle sobie radze z
                        ekipami remontowymi zwlaszcza jak trafia sie te trunkowe No i teraz negocjuje
                        cene drugiego domu ale brakuje nam ok 40000 zl do porozumieniasad( No nie wiem
                        ale jakos kiepsko szuka mi sie domu i chcialabym miec to juz za soba.
                        Moja mal straszna smieszka i jak inne dziewczyny zauwazyly tez zrobila sie
                        przylepka i lubi "tulimy"smile)
                        No a druga strona medalu nie za bardzo moge zniknac jej z widoku bo placze jak
                        mnie nie widzi. Chyba pierwsza osoba w moim zyciu tak ode mnie uzaleznionasmile
                        mam nadzieje ze wszystkie chorutki dchodza juz do siebie albo nastapi to
                        wkrotce Nas katar meczyl cale 2 tygodnie ale teraz ulga nareszcie.
                        Ide poszukac jakis nowych zdjec do wklejeniasmile
                        Pozdrawiam mamy i maluszki
                    • edi77 Re: o wszystkim.. 03.02.06, 12:52
                      Nie martw sie matea, najwazniejsze ze Twoj Mati bierze juz antybiotyk. My tez
                      przechodzilismy przez ZUM, tyle, ze moj byl strasznie marudny i ciagle chcial
                      na raczki i dosyc dlugo trwalo zanim znalezlismy przyczyne i tez dostal Zinnat.
                      Dzisiaj odbieram wyniki z posiewu, bo teraz co miesiac musimy robic posiew
                      kontrolnie.
                      Zobaczysz wszystko bedzie dobrze.

                      A tak w ogole ta Matus jest strasznie teraz wesoly, rozrabia na calego i
                      wreszcie zajmuje sie sam soba. Chyba przygotowuje sie do stawiania pierwszych
                      krokow, bo puszcza sie i chwilke stoi sam, czasami robi przy tym brawo brawo.
                      Umie mowic "da" co oznacza "daj", a jak nie chce mu czegos dac to udaje, ze
                      placze (tak go nauczyla babcia)robi to tak fajnie,ze boki mozna zrywac i w
                      ogole mam wrazenie, ze on wszystko rozumie tylko nie umie powiedziec. Moglabym
                      cala litanie stworzyc co on umie juz robic, ale kto by to czytal?

                      Pozdrawiam i zycze duzo zdrowka wszystkim Marcepaniatkom.
                      • marzena691 Re: o wszystkim.. 03.02.06, 17:43
                        oj Matea, trzymaj sie kochana. Najwazniejsze, ze jestescie w trakcie leczenia,
                        zatem moze byc juz tylko lepiej.

                        Moja Sandra tez jakas nieswoja - chce, by ja wziac na rece, biore ja, a ona juz
                        chce na ziemie, jakby sobie miejsca nie mogla znalezc. Temperatury nie ma i
                        wyczulam, ze gorne zeby sie przebijaja, wiec to pewnie przez to taka marudna...

                        Edytko, z mojej rozmowy o prace jestem zadowolona. Facet byl bardzo
                        sympatyczny. Gdzies moze za 2-3 tygodnie bede miala rozmowe z prezesem firmy,
                        ktora poszukuje pracownika, ale wczesniej musze doslac kopie moich dyplomow,
                        swiadectw pracy i umow, a wszystko mam niestety w Polsce, wiec musze szybka to
                        sciagnac. Z drugiej strony, jesli tym razem to wypali to tez mamialabym
                        dylemat, bo praca moja wymagalaby ciaglych podrozy i to dosc odleglych (Lyon-
                        Paryz-Londyn), wiec moj Drusiaczek niewatpliwie bylby pokrzywdzony... No i
                        widzisz jak to w zyciu - ciagle dylematysad((
                        A propos Wojcika, to nie jeszcze ich nie ma w Paryzu, a szkoda, bo ciuszki sa
                        fajne.

                        Zdrowka wszystkim zycze i spokojnego weekenu. Ja pewnie tradycyjnie nie bede
                        sie udzielac w ciagu najblizszych 2 dni.
                        Buziaki!
                        • iwonaw.1970 Re: o wszystkim.. 03.02.06, 21:36
                          matea, wiem jak bardzo jestes przstraszona. Najważniejsze, że Mati jest pod
                          kontrolą lekarzy, musisz byc więc dobrej myśli. Wszystko będzie dobrze.

                          Moja Mała nie chce pić sztucznego mleka. Od miesiąca toczę z nią bój.Wypije
                          parę łyków i odwraca głowę. Nie ma na sposobu na tego upartego baranka. Może Wy
                          macie jakies pomysły. Błagam. Podpowiedzcie.

                          Widzę, że niektóre z was szukaja pracy albo wracają. Ja właśnie przedłuzyłam
                          sobie urlop i wracam 1 września.

                          Od poniedziału odhudzam się. Luxfera, błagam pomóż mi.
                          Kończę. Mąż mnie pogania.
                          Dobranoc.
                          • xsenna Re: o wszystkim.. 04.02.06, 09:09
                            ja tez znowu zaczelam sie odchudzac dieta MZ wszystkiego o polowe mniej i po 17
                            nic,ale za to sniadanko obfite i ogolnie jesz na co masz ochote tylko mniej.
                          • magda9945 Re: o wszystkim.. 04.02.06, 12:24
                            Iwona,my z mlekiem też mamy problemy.Syn też nie chciała pić mleka w tym
                            wieku.Jedynym moim sposobem,aby dostała mała mleczko jet dawanie przez sen.(o 22
                            i rano mam budzik nastawiony na6)Pewnie po roku zrezygnuje całkiem,ale będziemy
                            próbować póżniej zwykłe kartonikowe.
              • matea4 Re: infekcje roznoszone 02.02.06, 18:18
                Dziewczyny wyniki strasze. Leukocyty w polu widzenia 20-30. Rozpoznanie ropne
                zapalenie nerek.Jestem w totalnej rozsypce. Młody cały czas uśmiechnięty apetyt
                jak zawsze, Temperatura około 38
                • mamkube Re: infekcje roznoszone 02.02.06, 18:21
                  leokocyty....kurczę a co z białkiem????? Dostał antybiotyk????
                  • matea4 Re: infekcje roznoszone 02.02.06, 18:32
                    Białko - ślad. Dostał Zinat 3 mil co 12 godzin. Jeśli się jego stan choć trochę
                    pogorszy to czeka mnie szpital. Boze mam nadzieję że nic mu sie nie stanie
                    iwyjdzie z tego szybko.
                    • mamkube Re: infekcje roznoszone 02.02.06, 18:37
                      eeeeeeeeeeeeeeeeee. Leukocyty to znak że jest stan zapalny, jeżeli dostał
                      zawiesinę to nie jest tak źle. Z Kubą przechodziłam coś takiego kilka razy, raz
                      zamiast podać antybiotyk dostał furaginę i zeszlo wszystko. Nie daj sie
                      zastraszyć, w żadnym wypadku nie można tego bagatelizować, ale nie daj sie.
                      Zastrzyki powinien dostać, szybciej działają. Ja podawałabym jeszcze witaminę c
                      na zakwaszenie moczu. Jaki miał odczyn? Dużo do picia.
                      • luxfera1 Re: infekcje roznoszone 02.02.06, 19:53
                        nie martw sie matea takie rzeczy sie leczy!!

                        skoro Mati jest w dobrym nastroju,znak że to nie dokucza mu tak bardzo.
                        Pamietaj dziecko wyczuwa matki panike i gorzej znosi leczenie!! Panika a sio!!
                • xsenna Re: infekcje roznoszone 03.02.06, 09:37
                  Oj Matea trzymaj sie kochana.
                  • mamkube no cześć... 03.02.06, 11:24
                    Gdzie wszystkich wywaiało, taka cisza??? U nas dziś znowu zimno się zrobiło,
                    więc ze spacerku nici. JUż bym chciała wiosnę, ehhhhhhhh.
                    • luxfera1 Re: no cześć... 03.02.06, 12:08
                      u nas tez ze spacerku nici bo malutki rozchorzał na dobre.
                      Nie spalismy dobrze tej nocy,musze podawac leki na goraczke co 4 godziny.
                      Dławi sie katarem,bidulek.
                      Jeśli sie tylko obejdzie bez antybiotyku to i tak nie bedę bardzo psioczyć na
                      choróbsko bo trudno żeby wcale nie chorował.Najgorsze jest to ze za tydzień
                      jedziemy w góry a nie chciałabym go załatwić znowu na cacy.
                      • hannamay Re:i u nas infekcja ucha .. 03.02.06, 23:56


                        kurcze w ostatnich 3 tyg Ola miala juz dwie infekcje ucha. Niby wszystko w
                        porzadku, pojawia sie tylko lekki kararek ale pieknie sie bawi, a tu nagle placz
                        ze az fioletowa sie robi. tak bylo dwa dni temu - na 3 godz przed zrobilam pare
                        zdjec 9(miala katar, jednak pieknie i spokojnie sie bawila, pomagala mi przy
                        praniu zdjecia zamiescilam na zobaczcie) po jakims czasie krzyk, placz. Ja sama
                        w domu, laduje krzyczace moje dzieciatko do samochodu, pedze do lekarza bo
                        myslalam ze ja cos dlawi az oddechu nei mogla chwycic a tutaj .. znowu ucho. Oj
                        wspolczuje wszystim mamom chorujacych dzieci, jakie to wielkie blogoslawienstwo
                        miec zdrowe radosne dziecko.

                        mamy koniecznie czyscie dzieciom noski kropelkami z sola morska. nawilzajcie
                        powietrze w nocy zeby nic nie utkwilo w nosku bo od tego niestety zaczynaja sie
                        te noskowe problemy. ja jedynie mam nadzieje, ze wyleczymy i nie bedzie sie
                        infekcja nawracac.

                        poczytajcie soebie o tym tutaj:

                        www.drgreene.org/body.cfm?id=21&action=detail&ref=1767
                        • xsenna Re:i u nas infekcja ucha .. 04.02.06, 09:07
                          Nie chce ciebie straszyc Haniu,ale ucho zalecza sie do 6 tyg,tak nam powiedzial
                          lekarz.Bardzo ci wspolczuje,Lui jeszcze w sumie mial raz ale bylo oki,ale emma w
                          ciagu 6 tyg 3 razy,pamietam to dobrze,bardzo majaczyla,no i przy uchu jest
                          goraczka duza to ja wybijalo.Leczcie sie caluski.
                        • xsenna Re:i u nas infekcja ucha .. 04.02.06, 09:16
                          Tak sobie dopiero teraz przeczytalam ten link,i faktycznie Emma jak dostala
                          antybiotyk to odrazu jej wrocilo i byla na niego uodporniona.Ostatnim razem
                          przetrzymalam ja i dostawala tylko paracetamoli od tamtego czasu mam spokoj,z
                          infekcjami ucha.
                          • luxfera1 o wszystkim 04.02.06, 11:39
                            Matea co z małym,nie odzywasz sie...martwimy sie.

                            Hannamay...widzisz moje dzieci nigdy nie chorowały na ucho,rzadko maja problemy
                            brzuszne.Ukochały sobie za to ropne anginy i infekcje typu duszności czy
                            zapalenie krtani a jakze z dusznosciami i nocnym biegiem na pogotowie.Pisze to
                            dlatego że dzieci chyba miewaja tendencje do pewnych chorób,maja swoje słabe
                            punkty,na które trzeba zwracać szczególna uwagę.Z pewnych chorób po prostu
                            wyrosną. Mój lekarz mówi żeby sie nie przejmować bardzo chorobami małych dzieci
                            bo kazda taka choroba działa jak szczepionka,nie mówie oczywiscie o sytuacjach
                            skrajnych.
                            Bardzo wspołczuje Twojej Olusi bo wiem że ból ucha jest ogromny i bardzo
                            przykry i życze żeby na drugim razie sie skonczyło.

                            Swietnie na infekcje ucha działa okład z cebuli,tylko nie wiem jak sie to ma do
                            niemowląt,wszak nasze to jeszcze niemowlaczkismile

                            Iwonka ja Tobie bardzo chetnie pomogę w odchudzaniu i juz mam świetny na to
                            sposób.Mam w piwnicy ustronne bardzo milutkie miejsce na worku z ziemniakami.
                            mogę Ci tam zafundowac darmowy turnusik.Suchary i świeza woda zapewnione.
                            O odchudzanie na serio to sie mnie nawet nie pytaj bo weszłam w faze
                            obżarstwa /przesilenie zimowe czy co/ i po prostu puchne w oczach. Bede sie
                            wyzalać na puchatkach coby tu nie zasmiecać.

                            i jeszcze pare słów o chorobie mojego Pytlaczka. nocka koszmarna,prawie nie
                            spaliśmy.Katar i kaszel ogromny ale troche dłuzsze przerwy w goraczce. Walczę
                            ze soba i nie wiem czy podac antybiotyk czy poczekać. Z jednej strony
                            wydzieliny wiecej ale gorączki mniej. co zrobic?

                            Acha waży 8700......szczypiorek jedensmile
                            • anfi74 Re: o wszystkim i o nas 04.02.06, 21:53
                              Dużo zdrowia życzymy chorującym, zwłaszcza Matiemu, trzymam kciuki, żeby
                              obeszło się bez szpitala, wszak normę to my już wyrobiliśmy.

                              Wojtuś, nie rób więcej takich numerów!

                              Bartuś powoli dochodzi do siebie, przy czym każda zmiana głosu, czy kaszlu
                              wywołuje u mnie stan przedzawałowy smile. Wczoraj przyplątał się katar, chyba od
                              ząbków, bo w domu ciężko się przeziębić. Znacie jeszcze jakieś dziecko, co ma
                              ubaw po pachy ze spryskiwania noska, wcześniej tak reagował na gruszkę, ale juz
                              nie używamy jej, bo katar sam wypływa tym razem. Dzisiaj siedzielismy we trójkę
                              (ja i dzieci) i najpierw dmuchaliśmy nosy (ja i Natusia smile) potem
                              spryskiwaliśmy kolejno... tata został pominięty w tej konkurencji, bo jedyny
                              nie jest "smarkaczem".

                              Pobyt w szpitalu odsłonił pewien szczegół; wspominałam, że Bartus był bardzo
                              marudny i dużo krzyczał. Otóż najbardziej podczas usypiania. Teraz już wiem, że
                              on nie potrafi zasnąć ze mną, nawet przy piersi! Przy piersi zasypia tylko w
                              nocy, kiedy budzi się na krótko. Dzisiaj poddałam się, umówiłam się z babcią,
                              że to ona będzie go usypiała, jej obecnie zajmuje to średnio 5 min. Ja po
                              godzinie prosiłam o posiłki. A uwierzcie, że robiłam wszystko, to co babcia +
                              cycuś w promocji. Aha i Niuniu śpi w łóżeczku... dzaidziu zamontował tam kółka,
                              co by była namiastka bujania/wożenia.

                              Luxfera, często u Was wraca ta krtań i duszności? Czy to wirusowe sprawy, czy
                              alergiczne?

                              Pracy mam full, chwilowo zaliczam cały etat, pozdrawiam
                              • agaluba problem do dyskusji 04.02.06, 23:20
                                DROGIE MAMY,

                                poniżej zamieszczam treść listu, jaki wysłałam do wysokich obcasów dziś, w
                                związku z pewnym niżej opisanym incydentem. Uwaga długi post... ale tak się
                                wściekłam, że aż napisałam. Jak wiecie, jestem aktywną mamą i z Krzysiem włóczę
                                się wszędzie, a krzyś niemal od urodzenia jest przyzwyczajony do bywania w
                                różnych miejscach.. no i był z nami dzis, o 19... w domu z powrotem przed
                                21.00 - dziecko szczęśliwe - dodam, gdzyby ktos mi zarzucał, że to, że krzyś z
                                nami wszedzie jeździ odbywa się dla niego ze szkodą. Zasypia cudnie (no poza
                                tymi momentami, w których ząbkuje, ale wtedy jego starzy się nie
                                włóczą)..apetyt ma porażający, jest wesoły i wszędzie zagląda (apropos
                                zaglądania w tym niemiłym miejscu, w którym dziś był nie znalazł żadnej
                                otwartej torebki oprócz mojej - w ułamku sekundy pozbawił mnie portfela.. -
                                pewnie chciał się sam udać do baru.. wstrząśnięty jakością obsługi, planował
                                zalac robaka..)

                                no ale...

                                (a tak w ogóle to mam strasznie mało czasu i łączę się w bólu ze wszystkimi
                                zaganianymi mamami - kiedy ja choc chwilę odpocznę?? na emeryturze??
                                i całuje w noski wszystkie chorutkie maluchy - proszę zdrowieć!!)



                                Szanowna Redakcjo,

                                w marcu ubiegłego roku urodziłam synka, "po ludzku", bo w prywatnej klinice. I
                                choć uważam, że Wasza akcja jest bardzo potrzebna, to chciałabym zwrócić Waszą
                                uwagę na to, co dzieję się w naszym prorodzinnie nastawionym kraju po urodzeniu
                                dziecka. Nie ukrywam, że do napisania tego e-maila skłoniło mnie bardzo niemiłe
                                wydarzenie, którego doświadczyłam dziś w warszawskim klubie Paparazzi.

                                Dziś wieczorem - ok. godziny 19.00 postanowiliśmy z mężem spotkać się ze
                                znajomymi, którzy umówili się właśnie w tym klubie. Nie mamy z kim zostawić
                                małego synka, zdecydowaliśmy się zabrać go ze sobą i wpaść do klubu na godzinę.
                                Nie jest to dla nas wyjątek, ani dla dziecka sytuacja wyjątkowa - prowadzimy
                                bardzo aktywny tryb życia. Urodzenie dziecka nie było dla nas powodem do
                                zamknięcia się w domu. Małego zabieramy ze sobą bardzo często, oczywiście nasze
                                wizyty w klubach czy knajpkach są wtedy bardzo krótkie - tak też miało być tym
                                razem.

                                Znajomi zarezerwowali stolik w miejscu mniej zadymionym, sami nie palili. Kilka
                                minut po naszym wejściu i przyjęciu zamówienia (z nieukrywaną łaską i niechęcią
                                ze strony kelnerki) podeszła do nas Pani Menadżer i poinformowała, że nie mamy
                                prawa przebywać w lokalu z małym dzieckiem, „bo to lokal od 21 lat, poza tym tu
                                jest nadymione i dziecko po prostu przeszkadza.. w polityce lokalu”. Potem
                                kelnerka odmówiła już przyjmowania od nas zamówień.

                                Rozumiem Panią Menadżer, to klub nocny - jak powiedziała, ale wystarczyło
                                trochę elastyczniej podejść do sprawy, przecież wiadomo, że nie przyszliśmy tam
                                bawić się całą noc, a po prostu na chwile (pół godziny!!) zobaczyć znajomych.
                                Nikomu mały nie przeszkadzał, był radosny i uśmiechnięty, nie krzyczał i nie
                                płakał. Przyznam, że poczułam się głęboko dotknięta uwagami tej Pani o tym, co
                                powinnam, a czego nie powinnam robić z dzieckiem. Na drzwiach lokalu nie ma
                                adnotacji, że nie wolno wchodzić z dziećmi. Czy mogą wchodzić kobiety w ciąży?
                                A niepełnosprawni?

                                Sytuacja przykra, jest niestety tylko przykładem powszechnego zjawiska. To już
                                nie pierwszy raz odmówiono nam czegoś, bądź patrzono na nas krzywo tylko
                                dlatego, że nie chcemy zamykać się na świat z powodu malucha. Dwa miesiące po
                                urodzeniu synka byliśmy z nim na wystawie w Zamku Królewskim. Zwiedzający za
                                moimi plecami komentowali głośno: "po co ona targa to maleństwo?"

                                Otóż targam to maleństwo, bo w żadnym podręczniku wychowania dzieci i w
                                opiniach wielu pediatrów nie znajduję uzasadnienia teorii, że po urodzeniu
                                dziecka należy zmienić zupełnie dotychczasowy tryb życia, że z małym dzieckiem
                                nie wolno wychodzić na wystawy, do knajpek, że młodzi rodzice nie mogą robić
                                tego, co robili przed pojawieniem się dziecka na świecie. Dlaczego w Europie
                                Zachodniej, w Skandynawii, rodzice z maluchami są WSZĘDZIE mile widziani?
                                Dlaczego tam mogą być przewijaki w knajpkach, na stacjach benzynowych i
                                dlaczego tam nikogo nie dziwi, że młodzi ludzie z małym dzieckiem chcą tak samo
                                jak inni uczestniczyć w życiu towarzyskim i społecznym? A tu - mamy z maluchami
                                skazane są na dreptanie z wózkami po osiedlach i parkach, to jest nudne!
                                Zajrzyjcie na fora internetowe - mamy żalą się, że tak naprawdę to większość
                                rzeczy jest dla nich niedostępna.. do sklepu nie można, bo trudno wejść z
                                wózkiem, do knajpki na kawę nie bardzo, bo śmierdzi, a spojrzenia ludzi
                                linczują.. komunikacja miejska - wiadomo (tor przeszkód), jazda samochodem -
                                trudna, bo kierowcom znaczek na szybie, informujący o tym, że maluch w aucie,
                                nic nie mówi.. We wspaniałym, skądinąd, ogródku jordanowskim przy Al.
                                Niepodległości w żadnej z 3 knajpek nie ma przewijaków! Okazuje się też, że
                                nie powinno się z maluchem wyjeżdżać np. na wczasy nad morze, by nie słyszeć
                                komentarzy, że takie dziecko to jest chyba za małe na plażę i na podróże.
                                Oczywiście można poczekać w domu aż maluch podrośnie i nie będzie nikogo
                                denerwował...
                                Zdaje się becikowe, które ma być złotym środkiem obecnego rządu na wzrost
                                dzietności w Polsce, nie rozwiąże tego problemu.
                                Może warto więc zaproponować akcję: "Mieć dziecko po ludzku?" i spróbować
                                przekonać Polaków, że młodzi rodzice mają prawo żyć aktywnie, uczestniczyć we
                                wszystkim, jeśli oczywiście nie odbywa się to ze szkodą dla dzieci - w naszym
                                przypadku na pewno nie.. że rodzice z maluchami to nie ufoludki, nie trzeba
                                przyglądać się im jak niechcianym przybyszom z innej planety i modlić się w
                                duchu, żeby ten ich bachor przypadkiem czegoś nie spsocił..
                                Znam wielu rodziców, którzy prowadzą podobny tryb życia do naszego.. wiem, że
                                podzielają moją opinię. Mam nadzieję, że temat, który poruszyłam spotka się z
                                Waszym zainteresowaniem.
                                • mamkube Re: problem do dyskusji 05.02.06, 08:28
                                  no agaluba miałaś wenę....ale myślę że to problem nie dla "normalnych" (czytaj
                                  bezdzieciowych) ludzi. My dosć dużo też jeździmy, nie zrażamy sie tym co gadają
                                  również nasi znajomi, często jesteśmy w Krakowie, i to nie tylko na rynku ale
                                  także w knajpkach. pOiwem ci sczerze że akurat tu nie spotkaliśmy się nigdy z
                                  czymś takim, zawsze wręcz jesteśmy mile widziani, dla nas przebudowywują na
                                  moment jaką knajkę, ludzie i obsługa jest bardziej otwarta. Raz tylko jak
                                  byliśmy w Sfinxie w Gdańsku, Panu kelnerowi nie chciało się latać na około
                                  naszego wózka, ale nie wyraził dezaprobaty, miał tylko skwaszoną minę. Fakt
                                  nigy nie chodzimy z dziećmi wieczorami do klubów nocnych, ale tu rzeczywiscie
                                  jakoś nie pasujemy z maluchami. Myślę że w zadymionym pomieszczeniu nie ma
                                  miejsca na nasze przynajmniej dzieci. Oczywiście możesz walczyć o swoje, to
                                  twoje prawo i powiem ci szczerze że podziwiam cie za to, ale to czasem w tym
                                  naszym chorym kraju czasem walka z wiatrakami.
                                  Pozdrawiam
                                  Edyta
                                • olusia_a Re: BRAVO AGALUBA 05.02.06, 10:46
                                  bardzo mi sie podoba twój list!!!!!
                                  Masz racje ze miec dziecko to nie znaczy siedziec w domu.
                                  Ja równiez z moja Niunia czesto jestem w miejscach publicznych i nie
                                  przeszkadza nam to - a opinie innych mam w nosie.
                                  Przykro mi tylko ze tak Was potraktowali w tym klubie.
                                  Klub nocny miejsce zadymione -ale czy u znajomych czy u dziadków itp tez sie
                                  nie pali??- czy wszyscy szanuja obecnosc małego dziecka??!!

                                  ten swiat jest dziwny...
                                  niby blizej europy a tu...
                                  ah..
                                  pozdrawiam
                                  całuski w pietki i duzo zdrówka dla Maluszków
                                  i duzo sily dla Mamsmile))


                                  ____*____ALBO MY ICH ALBO ONI NAS_____*____

                                  a Paulinka stawia pierwsze kroczkibig_grin


                                  • hannamay Re: BRAVO AGALUBA 05.02.06, 20:56

                                    olusia_a - Niestety swiat nie jest idealny i nie wszyscy rozumieja ze obok
                                    dziecka pod zadnym warunkiem nie wolno palic. To tylko i wylacznie twoje zadanie
                                    jako mamy jest zadbac o to co najlepsze dla dziecka. a w takiem przypadku zabrac
                                    maluszka zadymiuonego miesjca i spedzic w bardziej przychylnej dziecku atmosferze.
                                • hannamay Re: problem do dyskusji 05.02.06, 20:26
                                  agaluba -

                                  wyobraz sobie swiat gdzie tatusiowie zabieraja 6 letnich synkow do klubu nocnego
                                  na striptease, bo dzieciaczki sa spokojne, radosne i szczesliwe, gdzie mamy ida
                                  do koedukacyjnej sauny z 8 letnimi coreczkami bo przeciez nie powinny sie czuc
                                  skrepowane maciezynstwem itd .. nie zrozum mnei zle - mama z dzieckiem nie
                                  powinna sie czuc odizolowana od reszty spoleczenstwa w zaden sposob - jednak
                                  musi miec swiadomosc ze sa miejsca gdzie dziecko nei powinno sie znajdowac dla
                                  sowjego bezpieczenstwo ai dla swobody innych. Wyobraz sobie ze ktos w
                                  zatloczonym klubie przechodzi z goraca kawa, rozlewa i poparza ogromnei dziecko,
                                  wylanie wrzatku na doroslego czlowieka to juz bol a co dopiero na male dziecko
                                  .. wyobraz sobie ze wiele jest osob bezdzietnych, lub "dzietnych" ale majacych
                                  godzinke na relaks i pragnacych ten czas spedzic w miejscach wylacznie dla
                                  doroslych - czy maja do tego prawo? moim zdaniem tak! czy idac do kina wraz ze
                                  swoim mezem w wieczor walentynkowy chcesz slyszec krzyki i bieganine dzieciakow?
                                  moze chcesz, ja tam wolalabym sie przytulic do meza i spedzic wieczor w kinie w
                                  bardziej romantyczny sposob..

                                  w kaliforni rozwiazuje sie ten problem w sposob bardzo zrozumialy - sa miejsca w
                                  ktorych mama z dzieckiem moze przebywac w sposob nieskrepowany, bezpieczny i
                                  relaksujacy, moze isc do kina na seans o poludniu z przygaszonymi swiatlami, z
                                  dzwiekiem troche przykreconym, moze isc na otwarcie wystawy, do silowni lub do
                                  gabinetu odnowy gdzie zostawiasz dziecko w "day care" - takie male przedszkole",
                                  nawet w kosciele mama bywa wyproszona do specjalnej sali dla matek z dziecmi z
                                  glosnikami i oszklona sciana jesli dziecko rozprasza innych. i dla nas to jest
                                  calkiem zrozumiale.

                                  ja respektuje potrzebe innych aby czuc sie spontanicznie i swobodnie. pomimo ze
                                  Ole zabieram w wiele ciekawych miejsc, sa miejsca gdzie nie zabralabym jej i ze
                                  wzgledu na innych i ze wzgledu na jej dobro i bezpieczenstwo.


                                  Nasza Ukochana Alexandra!
                                  • agaluba Re: problem do dyskusji 05.02.06, 21:27
                                    otóż to.. w kaliforni takie miejsca są, w warszawie raczej niewiele... a do
                                    klubu z 6 latkiem bym się nie wybrała.. i nie zrobiłabym niczego, co
                                    zaszkodziło by dziecku a dla innych było niestosowne. zwłaszcza, że miejsce o
                                    którym napisałam nie jest nocnym klubem, tylko knajpą... chodzi tu raczej o
                                    stosunek do młodych rodziców - przykład tylko ta knajpa, ale to zdarza sie w
                                    wielu innych miejscach.. a rząd trąbi o polityce prorodzinnej.. a nawet na
                                    głupia pocztę z wózkiem trudno wejść (bo albo schodki albo ciasno albo komus
                                    przeszkadza wózek - najcześciej starszym paniom w naktyciach głowy ze
                                    specyficznej i osławionej tutaj wełny)... chodzi o to, że nas - rodziców -
                                    traktuje się jak ufoludków...bo nawet w miejscach przeznaczonych dla dzieci np.
                                    nie ma przewijaków!!! a próba jazdy komunikacją miejską - mały koszmar - nikt
                                    nie pomoże, trzeba głośno się tego dopominac, a tłum gapiów się gapi jak młoda
                                    mama z trudem wnosi do autobusu wózek.. moja mama była świadkiem, jak kobieta
                                    wypadła z wózkiem z autobusu - bo sama go taszczyła..

                                    ja wiem, że mój wczorajszy przykład u kilku mam wywołał co najmniej zdziwienie,
                                    ze zabraliśmy malucha do knajpy o takiej godzinie, zamiast siedzieć w domu i go
                                    kąpać i generalnie postępowac jak przykazano w książkach.. ale to przykład - my
                                    go zabraliśmy, bo wiedzieliśmy, że nic się nie stanie i pora na niego była ok i
                                    nie było zagrożenia oblaniem go kawą i wiedzieliśmy, że innym nie
                                    przeszkodzimy, bo jeśliby mały zachowywał się inaczej - to z pewnością
                                    natychmiast byśmy wyszli. ale ani muzyka nie była za głośna, ani nie było az
                                    tak napalone. a do kina w walentynki i w inne miejsca, o których wiemy, ze
                                    byłoby nie stosownie bądź dla niego źle - nie zabieramy krzysia.
                                    więc powtórze - chodzi o zasadę, o coś bardziej generalnego - o sprzeczność,
                                    między polityką prorodzinna a stosunkiem do rodzin...o to, że w tym kraju
                                    naprawdę młodzi rodzice sa mile widziani w swoich 4 ścianach..
                                    a i ja swojego macierzyństwa nie traktuję jako misji specjalnej i dlatego nie
                                    chcę rezygnować z wielu rzeczy, które robiłam zanim krzyś się pojawił..
                                    (zresztą zgodnie ze wskazówkami lekarza - bo lepsza mama zalatana i szczęśliwa
                                    niż sfrustrowana i ograniczona do kilku przestrzeni, zreszta krzyś od początku
                                    ze mną lata i jakoś mu to nie szkodzi - ale to sposób który ja wybrałam na
                                    życie i matkowanie, nie potępiam innych!!)

                                    no to tyle w ramach odpowiedzi..
                                    • mamkube Re: problem do dyskusji 05.02.06, 22:02
                                      kurcze wiecie co czytałam kilka razy to co anpisałaś wczoraj agaluba, miałam
                                      ochotę napisać to wszystko co napisąła hannamay, ale stchórzyłam. Napisała
                                      tylko w miarę bez osadzania ciebie i wogóle. Ale..........no własnie. Moim
                                      zdaniem masz rację agaluba, tylko ten twój akurat wczorajszy przykład nie był
                                      najlepszy. Ja odebrałam to twoje wyjście jak wyjście do klubu nocnego, i ja nie
                                      wzieła bym swoich dzieci pod żadnym pozorem w takie miejsce. Nie ze względów
                                      pani menadżer, czy kelnerek. Ja bym się źle czuła w takim miejscu z dzieckiem,
                                      a tym bardziej z niemowlakim. Ja często chodzę do knajpek i nigdy nie miałam
                                      takich problemów, ale nie wieczorem, nocą. Myslę że nie ma co wymagać żeby
                                      takie kluby przystosowywały sie do obecności dzieci, to chore. Nie zawsze też
                                      spotykam miejsca z przewijakami, i tego typu rzeczami, ale nie przeszkadza mi
                                      to przebrać w razie potrzeby dziecko. Obsługa pokaze miejsce ustronne, a ja to
                                      robię i tyle. I nie obwiniam nikogo że mi nie przygotował warunków. Popieram
                                      post hannamay, trzeba wiedzieć gdzie można iść a gdzie nie wypada, ale głównie
                                      z troski o dziecko i tyle.
                                      Olusia, nie wiem jak możesz tak mówić, ja nie pozwalam palić przy dziecku, a
                                      jeżeli ktoś jest moim gościem w domu to szanuje to co jest u nas, a jeżeli
                                      jestem gdzieć gdzie tego nie chcą uszanować to wychodzę. A to my jesteśmy
                                      matkami, i my musimy walczyć z innymi o dobro naszego dziecka i zdrowie przede
                                      wszystkim.
                                      Agaluba popieram twoje dążenia, ale we wszystkim trzeba mieć umiar....i ciekawa
                                      jestem jaki będzie odzew z gazety....informuj na bierząco
                                      Pozdrawiam
                                      Edyta
                                      • annka12 Re: problem do dyskusji 05.02.06, 22:52
                                        No to prawda ze ludzie czesto traktuja nas jak osoby ograniczone terytorialnie
                                        nawet w miejscach tylko dla nas przeznaczonych. Ja opisze moj przyklad jak
                                        tydzien temu wracalam z Krakowa pociagiem do Szczecina.Nie dostalam sypialnego
                                        to po informacji ze jest pociag z Krakowa do Szczecina o 12 stwierdzilam ze
                                        moze byc skoro startuje w Krakowie kupilam pierwsza klase z przekonaniem ze
                                        beda miejsca.No i okazalo sie ze pani w kasie bredzila Pociag byl z Przemysla a
                                        ze koniec ferii i zawody sokow w Zakopanem to zapchany jak jasna cholera.Nic to
                                        zasuwam do jedynego wagonu 1 klasy Znalazlam 1 miejsce zwalilam bagaze i
                                        wyruszam w poszukiwaniu tzw przedzialu dla matki z dzieckiem No i znalazlam
                                        5panow + 1 pani raczacy sie alkoholem i zadowoleni z siebie Napis probowali
                                        usunac no ale nie udalo sie bo nasmarowane markerem na szybie ze dla matki z
                                        dzieckiem No to ja ich prosze o miejsce mala awantura bo ja chce 2 miejsca ( w
                                        jedynce nie ma ulgi dla dzieci i musialam robic doplate w zwiazku z tym
                                        uzurpowalam sobie prawo do 2 miejsc) Problem na szczescie rozwiazal konduktor a
                                        cale towarzystwo wynioslo sie do warsu Ale wysluchalam licznych komentarzy ze z
                                        takim dzieckiem to sie siedzi w domu albo ze to za daleko itp
                                        Tak ze nie jest latwo niestety ale ja nie zrazam sie Do kina chodzimy, do
                                        restauracji tez na wystawy nawet bylismy w Tate Gallery Palic nie pozwalam
                                        jak napalone to nie wchodze i wogole to jakas lwica we mnie sie obudzilasmile)
                                        Pozdrawiam
                                        • agaluba Re: problem do dyskusji 06.02.06, 00:03
                                          no i ja własnie o tym..

                                          a tak jeszcze dla wyjaśnienia, to:
                                          - na drzwiach knajpy nie było informacji, że wstęp od 21 lat (pewnie
                                          pozbawiliby się połowy klienteli..)!
                                          - w miejscu, w którym siedzieliśmy nie było napalone, bo tam jeszcze oprócz nas
                                          i znajomych nie bylo dużo ludzi i nie było hałasu (gdyby było inaczej, od razu
                                          bym wyszła) - więc proszę mnie nie krytykować, bo co jak co ale krzysia, mimo
                                          naszego aktywnego i wszędobylskiego trybu życia bym nie naraziła, jak równiez
                                          innych nie naraziłabym na krzysia - gdyby zachodziło takie "niebezpieczeństwo".
                                          - a pani menadzer zamiast nas jawnie dyskryminować, powinna po prostu podejśc i
                                          poinformować, że za pare minut zrobi się głośniej i będzie nadymione - wówczas
                                          uprzejmie byśmy ja poinformowali, ze za te pare minut nas i małego dawno juz w
                                          lokalu nie będzie.. a tak stworzyła mało fajną sytuację, która mnie osobiście
                                          sprowokowała do zastanowienia się, jak to w ogóle w tym kraju jest... ze on
                                          taki prorodzinny, a tak w sumie negatywnie nastawiony do młodych mam i ojców -

                                          i jest jeszcze kilka aspektów tego:

                                          czy sądzicie, że becikowe coś zmieni? czy dłuższy urlop macierzyński coś da?
                                          czy to raczej po prostu zagrywki ekipy u władzy, w celu zyskania większego
                                          poparcia... a może lepiej by było stworzyc mamom szanse powrotu do pracy po
                                          urlopach...
                                          bo przeciez to becikowe i inne tego typu rozwiązania utrudnią nam, mamom,
                                          powrót do pracy - bo pracodawcy już sa niechętni młodym mamom, a będe ponosili
                                          jeszcze większe tego koszty..

                                          dlaczego np. w Polsce nie ma takich miejsc, w których mamy mogłyby się
                                          spotykac, nie działają żadne grupy wsparcia dla kobiet? czy to tak trudno np. w
                                          szpitalu dac młodej mamie adresy innych mam z jej okolicy, które rodziły w
                                          podobnym terminie - nie byłoby nam raźniej?..(czy jak donosi mama z Paryża może
                                          chodzic do swietlicy i spotykac się z innymi mamami?)
                                          (co ja bym bez Was zrobiła tak swoją drogą... bo z maluchem w 4 ścianach czasem
                                          naprawdę robi się smutno..)

                                          czy zamiast becikowego i innych datków (które w niektórych sytuacjach sa bardzo
                                          potrzebne - to prawda!!) rząd nie powinien się lepiej zając wspieraniem
                                          przedsiębiorczości kobiet (mam i nie tylko)..bo kto będzie zarabiał na te
                                          datki..

                                          a tak w ogóle to nasze dzieci będą sie musiały strasznie naharować na nasze
                                          emerytury i na emerytury wszystkich tych, którzy wybierają życie bez dzieci...
                                          przeciez panie singielki (i znowu to jest pewne uogólnienie, więc prosze na
                                          mnie nie krzyczeć) czesto wybierają taki tryb życia, bo boją się utracić
                                          pozycję zawodową, bo zapędziły sie w tym robieniu kariery.. a dzieci byłyby
                                          tylko przeszkoda.. czy to jest brane pod uwagę??

                                          i z tego drobnego incydentu zrobił sie taki temat...no ale tak sobie wczoraj i
                                          dzisiaj o tym pomyślałam... że to wszystko jednak na glowie stoi - i
                                          nastawienie ludzi i brak miejsc dla nas i polityka..i schody tam, gdzie ich nie
                                          powinno byc i wysokie krawężniki??? i małe windy w przejściach dla pieszych -
                                          weź tu babo dźwigaj wózek...brak podjazdów.. przychodnie, w których dzieci
                                          chore mieszają sie z chorymi - wyliczać można bez końca...

                                          a z krzysiem dzis byliśmy w lokalu przyjaznym dla dzieci - super - oby wiecej
                                          takich...
                                          i chyba zaczynają wyłazić górne siekacze...więc kolejne dni próby przed nami -
                                          czyli zemsta niemowlaka część dwa.

                                          miłej nocy!
                                          • agaluba Re: problem do dyskusji 06.02.06, 00:05
                                            tzn zdrowe z chorymi....w przykładach..
                                          • hannamay Re: problem do dyskusji 06.02.06, 03:34
                                            agaluba --

                                            chetnei rozpisalabym sie na te i inne tematy, ale czasu brak. Jedno tylko
                                            chcialam wam powiedziec - wszystko zalezy od was - nikt za was nic nie zrobi i
                                            nei powinnyscie sie do tego przyzwyczajac. grupy wsparcia piszesz - nie jest
                                            poprawnym dawac obcym adresy innych osob tylko dlatego ze rodzily w tym samym
                                            terminie. za to warto samemu sie zorganizowac - dac np. ogloszenie do gazety i
                                            odpowiedza mamy zainteresowane wspolnym spotkaniem sie. Ja jestem w grupie mam
                                            ktorych dzieciaczki przyszly na swiat w 2005. www.lasmadres.org/


                                            dziala to wszystko wten sposob ze grupa mam spotyka sie pare razy w tyg z
                                            dzieciaczkami na spacerach, w knajpkach, w kinie raz w tyg w domu ( co tydz inna
                                            mama zaprasza) znamy sie i lubimy bardzo. same sie zorganizowalysmy idac za
                                            przykladem las madres i jest super i fajnie i mozemy sie nawzajem wspierac i
                                            zalic na mezow i ponazekac na los mamy smile

                                            ja wyjezdzajac z Polski nauczylam sie ze nei mam co na innych liczyc ze cos mi
                                            zorganizuja, cos dadza i w czyms pomoga. jestem kowalem swojego losu!

                                            i jeszcze jedno, na zachodzi mamy maja w wielu sytuacjach ulatwione zycie bo sa
                                            obiekty miedzy innymi przystosowane do dzieci i wozkow itd ale za to nikt nie
                                            robi mi zadnych ulg bo jestem mama z malym dzieckiem czy dlatego ze spodziewam
                                            sie dziecka. Na poczcie w kolejce stoje godz kiedy jestem w ciazy i kiedy mam
                                            dziecko, po lekarstwa nikt nei zwraca uwagi, w autobusach, tramwajach itd ..
                                            jestem tak samo wazna jak nastolatek z kolczykiem w nosie.

                                            pomyslcie jak sie zorganizowac - z tego co wiem jest na forum wiele mam z
                                            warszawy - czy odwiedzacie sie czesto i spedzacie czas wspolnei? moze to jest
                                            wlasnie poczatek czegos wielkeigo co warto zalozyc dla innych mam na przyszlosc
                                            • agaluba Re: problem do dyskusji 06.02.06, 09:21
                                              hannamay - system "dawania" adresów/ namiarów oczywiście tylko za zgoda matek i
                                              działa to swietnie np. w anglii.
                                              a spotykamy się już, jak wiesz smile), bo pisałyśmy.. ja wcale nie chce być
                                              traktowana w jakiś szczególny sposób - właśnie o to chodzi!, tylko w sposób
                                              normalny - a nie gorszy i dyskryminujący i nie chcę, żeby np. panie sklepowe
                                              warczały na mój wózek..
                                              a o 17 ta pani menadzer zrobiłaby pewnie taką samą scenę jaką zrobiła o 19....

                                              a o innych - krzyś też przyspieszył i wydaje się bardzie kumaty - np. po 20
                                              minutach nawoływania odstępuje od zamiaru wejścia do zmywarki, pralki bądź
                                              obskoczenia kuchenki gazowej - naprawdę widze postęp wink
                                              potrafi tez bic brawo - nie zawsze w sytuacjach stosowynych - ostatnio
                                              poklaskał dziadkowi na pożegnanie, ale co tam - dziadek zinterpretował to
                                              jako "Inne papapa", a nie jako nieukrywaną radośc z jego wyjścia..
                                              lecę do roboty smile

                                              miłego dnia
                                              • mama_kubusia5 Re: wózek i o postępach... 06.02.06, 09:59
                                                a na moim osiedlu do dwóch trzecich sklepów nie mogę wjechać z wózkiem-są po
                                                prostu tak maleńkie... Mamy zaprzyjaźniony warzywniak, do którego spokojnie się
                                                mieścimy, a Kuba jest zawsze witany z uśmiechem przez obsługę, a dodatkowo
                                                zawsze mogę liczyć na szczerą odpowiedź które owoce i warzywa są krajowe, a
                                                które importowane. I to jest chyba agaluba odpowiedź na Twoje dylematy smile w
                                                kapitaliźmie, jeżeli ktoś Cię źle traktuje jako klienta, możesz zrobić tylko
                                                jedno- więcej tam nie przychodzić, a swoją złą opinią o tym miejscu podzielić
                                                się z jak największą ilością osób! Po prostu!
                                                Jeśli chodzi o postępy Kubusia, to od trzech dni Kuba żyje bez kojca. Prawdziwy
                                                szok, głównie dla moich mięśni i kręgosłupa... Wchodzi dosłownie wszędzie, oczy
                                                muszę mieć dookoła głowy. Ze łzami w oczach na basenie oglądałam dzieci leżące
                                                na przewijakach i spokojnie czekające na przewinięcie, słuchałam też ze
                                                zdumieniem o rówieśnikach Kuby bawiących się grzecznie na kocyku... Być może
                                                gdzieś istnieją takie dzieci, ale Kuba do nich nie należy. Pewnie się zaraził
                                                od Krzysia przez internet! smile)) Ale za to w ciągu tych trzech dni zaczął się
                                                bardzo sprawnie poruszać wzdłuż mebli na stojąco, i w ogóle taki się już
                                                samodzielny zrobił...że aż mi trochę żal...
                                              • mikanm Re: problem do dyskusji 06.02.06, 10:52
                                                Moim zdaniem kierowniczka knajpy trochę przesadziła. Tak nie traktuje się
                                                klienta, który pozwala na lokal zarobić, zostawiając pieniądze. Jeżeli żadnemu z
                                                innych klientów nie przeszkadzała obecność grzecznego bądź co bądź dziecka to i
                                                ona nie powinna wkraczać. Zwłaszcza, że szczerze wątpię żeby takie wizyty z
                                                dziećmi zdarzały się co wieczór i wizerunek knajpy na tym cierpiał...
                                                Prawda jest taka że mentalności ludzi nie da się zmienić. u kogoś widzą igiełkę
                                                a u siebie nie widza belki. Denerwuje mnie gdy obcy ludzie biorą się za
                                                wychowywanie cudzych dzieci. Te komentarze "ciąga ze sobą dzieciaka" itede -
                                                niech patrzą lepiej na siebie, przecież też nie są nieomylni!
                                                No a wracając do mentalności - w Polsce pokutuje taki mit zakopanej w garach
                                                mamusi, taka jest najlepsza. Nie ta, która wszędzie jeździ z dzieckiem (bo wtedy
                                                go męczy!) tylko ta która siedzi kołkiem w domu i jest cała dla dziecka. Nie
                                                widzę w tym akurat nic złego, jestem taką mamą zakopaną właśnie, chociaż trochę
                                                z przymusu. Ale każdy odchył od "normy" powoduje od razu niewybredne komentarze.
                                                Dlaczego nie ma przewijaków na stacjach i w restauracjach? Właśnie dlatego -
                                                nasze społeczeństwo nie jest przyzwyczajone do tego że z dzieckiem się podróżuje
                                                (no chyba że jest starsze) i ze się z nim wychodzi gdziekolwiek (chyba że jest
                                                starsze oczywiście). To się dopiero zaczyna zmieniać, ale jeszcze daleka droga.
                                                Sądzę, że jeżeli list agaluby zostanie gdzieś wydrukowany to odrazu odezwie się
                                                rzesza oburzonych tych właśnie idealnych porządnych matek, które sobie nie
                                                wyborażają wyjścia z dzieckiem w porze wieczorowej do restauracji.
                                                A ta kierowniczka jest zwyczajnie głupia smile Pozbyła się na własne życzenie
                                                klientów a to jej w przyszłosci nie zaprocentuje smile
                                                pozdrawiam mamuśki
                                                • mamkube Re: problem do dyskusji 06.02.06, 11:15
                                                  myśle że wszystkie po trosze mamy i macie rację...niestety wiele rzeczy nie da
                                                  sie zmnienić, ale nie z winy przystosowań ale menatalności właśnie. JA naokoło
                                                  siebie obserwuję na przykład całkowite zamknięcie we w własnych ścianach
                                                  naszych znajomych, my jesteśmy bardzo otwarci, lubimy towarzysto, ale często
                                                  ludzie z zazdrosci nie chcą nikogo innego zapraszać do sibie. Mamy znajomych
                                                  którzy żeby odpocząć zawoża dzieci do dziadków, wolą to niż spotkanie z
                                                  przyjaciółmi. My natomiast wszędzie wozimy Kubę od małego, nie ma dnia żeby z
                                                  nami nie był, poza oczywiście sytuacjami podbramkowymi kiedy trzeba zostawić na
                                                  troche dziecko. Może dzięki temu Kuba potrafi się zachoawać w każdym miejscu,
                                                  jest małym łobuzem (bo temperament to on ma) ale ten łobuz potrafi zamówić
                                                  lody, obiad w resatauracji i nawet wie które knajpki są fajne w Krakowie. Teraz
                                                  dopiero pokazałyście że rzeczywiście większość moich sklepików koło domu jest
                                                  za mała żeby wejsc z dziećmi, ale jakoś na tym sie nie zastanawiałam, poprostu
                                                  robię zakupy po powrocie męża z pracy lub pod obecność babci. Na wieksze
                                                  jedziemy do hipermaketu. Ostanio byłam w mcdonaldzie z asia nie że ona jadła,
                                                  ale było zimno i tam sie na chwilke schowąłyśmy, nie ma tam przewujaka, pani
                                                  menadzer kazała sobie małą przebrać na środku slai, fakt nie było nikogo
                                                  ale ...Dlatego z dziećmi jeździmy tam gdzie dzieci są mile widziane, Ikea to
                                                  nasze ulubione miejsce do zimowych odwiedzin, kiedy ciężko spacerować w mróz. A
                                                  tam Kuba ma pełno pola do popisu, a Asia rozglląda sie za bratem....
                                                  • mamkube leki... 06.02.06, 11:19
                                                    ja też myslę że wielu lekarzy czasem przespisuje wiele rzeczy nawet sie nie
                                                    zastanawiąjać, wiecie jak Asia sie urodziła to byliśmy po jakimś czasie na
                                                    kontroli u pani ordynator ze względu na kłopoty podczas urodznia. Ona
                                                    przepisała mi maść cud, działa super, robiona na receptę. RZeczywiscie jak
                                                    tylko Asia dostała jakiejś krosteczki na buzi czy gdzie kolwiek to schodziło od
                                                    razu. Jak zapytałam naszą pediatrę czy mogłaby mi ją też przepisać, to oan az
                                                    zakrzyczała że to po pierwsze maść z antybiotykim, jak i streydami. Byłam w
                                                    szoku, nawet bym nie pomyślała że pani ordynator noworodków przepisze mi tak
                                                    sobie coś takiego. I nawet nie czytała, byłam zła na siebie. I tak myślę że
                                                    jest bardzo często. Lekarze przepisują a my im ufamy, w końcu to oni skończyli
                                                    tą medycynę, a jedank sie nie da. Ja nie podaje niczego czego nie uznam że
                                                    rzeczywiście można, nawet jak lekarka przepisze. Chyba ze dwa razy musiałam jej
                                                    skłamać, ale myslę że to w dobrej wierze....
                                                  • iwonaw.1970 Re: problem do dyskusji 06.02.06, 12:58
                                                    Myślę, że wszystko zależy od podejścia ludzi. Ja mam chyba szczęście do ludzi
                                                    bo naprawdę rzadko spotykam się z uwagami na temat przebywania moich dzieci w
                                                    danym miejscu (wyjątek: zakaz wjazdu wózkiem do przedszkola mojej starszejcórci-
                                                    koła niszczą podłogismile)), ale się zbytnio nie przejmuję i wjeżdżam).
                                                    Chodzimy wszyscy i do restauracji i do muzeum (do knajp o 21 to nie, bo moja
                                                    maleńka już spi). Wybieramy takie restauracje, które mają foteliki do karmienia
                                                    Omijam sklepy, do których nie mogę wejść. Ich problem - tracą potencjalnego
                                                    klienta. Korzystam ze zbiorowych środków transportu i tez nic mi sie przykrego
                                                    nie zdarzyło.
                                                    Ja to jakaś odporna jestemsmile))
                                                    Faktem jest np.,że w Toruniu nie ma sali gimnastycznej do której mogłabym pójśc
                                                    poćwiczyć z małym dzieckiem albo seansów filmowych dla mam i maluchów. Ale są
                                                    to takie drobiazgi z którymi łatwo mozna sobie poradzić.


                                                    ---
                                                    Moje dwa serca
                                            • marzena691 Re: problem do dyskusji 06.02.06, 15:01
                                              Na poczatek zdrowia zycze wszystkim chorutkom, bo to najwazniejsze!

                                              Pragne dorzucic tez swoje "5 groszy" do poruszonego drazliwego tematu.
                                              Zgadzam sie z Agaluba, ze w Polsce panuje generalnie stereotyp, ze pojawienie
                                              sie dziecka powinno pozbawic jego rodzicow dotychczasowych przyjemnosci zycia,
                                              bo w zasadzie ich zycie sie juz nie liczy i wszystko powinni poswiecic dziecku.
                                              Lacznie z moja mama, ktora podczas pierwszego pobytu w Polsce zarzucala mi, ze
                                              mecze moje dziecko!!! Mam nadzieje, ze jak Sandra bedzie starsza i ona jej to
                                              powtorzy, to moje najkochansze dziecko jednak w to nie uwierzy, bo zapewniam
                                              was, ze staram sie jej dac jak najlepsza opieke i p.w. jak najwiecej milosci i
                                              nie zrobilabym nic co mogloby jej zaszkodzic!

                                              W Polsce tak naprawde nie istnieje polityka prorodzinna. Przeciez jakies
                                              jednorazowe becikowe nie rozwiaze problemu. To typowa zagrywka wladzy (lud
                                              dopomina sie chleba i igrzysk, to je ma!) a co potem, to juz sie nie liczy, bo
                                              ludzie nie mysla perspektywicznie, zyja dniem dzisiejszym... To owszem dobre,
                                              ale przy cwiczeniach jogi (liczy sie tylko tu i terazwink))
                                              W naszym kochanym kraju rzeczywiscie malo jest miejsc przystosowanych dla
                                              malenkich dzieci, wiec jakby z definicji zamyka sie rodzicow w domach. Np.
                                              nawet na ulicach, czy w srodkach transportu nie widac rodzicow ze swoimi
                                              pociechami, a wiem co mowie, bo tu we Francji jest ich pelno doslownie! A
                                              dwojka, czy trojka jednoczesnie to tez nierzadkosc. Nigdy tez nie spotkalam sie
                                              z niemilym potraktowaniem gdziekolwiek, wprost przeciwnie - nie ma 10 min. w
                                              miejscu publicznym, by ktos nie usmiechnal sie do Sandry, nie zaczal rozmawiac,
                                              pytac a jak ma na imie, w jakim jest wieku, itp., a szczegolnie starsze panie,
                                              choc i panom w roznym wieku sie to zdarza. Jakie bylo moje zaskoczenie, jak
                                              bylam w Polsce - nikt nawet nie spojrzal na moje dzieciesad(( Nie wiem, moze
                                              niewlasciwe miejsca odwiedzalam...
                                              Co do srodkow transportu, to w Polsce tylko 1 odwazylam sie zabrac Sandre do
                                              tramwaju w nosidelku i powiem szczerze, ze nie mialabym ochoty tego powtorzyc,
                                              a juz z pewnosia nie z wozkiem! Wspolczuje wszystkim mamom, bo autobusow, czy
                                              tramwajow niskopodlogowych, do ktorych mozna latwiej wejsc z wozkiem jest
                                              przynajmniej w Warszawie, jak "na lekarstwo", a dodatkowo, ja sama mialam
                                              czasem problem z utrzymaniem rownowagi (szaleni ci kierowcy!).

                                              Jednak, tak jak napisala Hannamay, rowniez we Francji, pomimo wszystkich
                                              udogodnien "technicznych" i nie tylko, nikt nie ustepuje mi miejsca w kolejce
                                              np. w sklepie, na poczcie, itp., jestem traktowana, jak kazdy inny klient.
                                              Mysle, ze Hannamay ma rowniez racje, ze mamy troche sklonnosci do
                                              bycia "obslugiwanymi", a tu rzeczywiscie samemu trzeba zadbac o siebie. Ja
                                              zawsze bylam bardzo samodzielna, przynajmniej tak mi sie wydawalo, ale okazalo
                                              sie, ze moj facet, badz co badz wychowany w kapitalizmie, mial inne zdanie, bo
                                              caly czas podkreslal, ze wlasnie mam sklonnosc do oczekiwania zamiast wziac
                                              sprawy w swoje rece... No coz co osoba, to punkt widzenia, ale to dalo mi do
                                              myslenia i popracowania nad soba. Oczywiscie wcale nie mysle, ze Agaluba ma
                                              taka sklonnosc (wprost przeciwnie!), ale mysle, ze podpowiedz Hannamy w kwestii
                                              organizacji spotkan (takich regularnych) jest bardzo trafiona.
                                              Ja na szczescie nie musialam uciekac sie do takich rozwiazan, bo tu panstwo juz
                                              zadbalo o to i jest to w pewien sposob zorganizowane. W kazdej dzielnicy jest
                                              conajmniej 1 tzw. punkt PMI i nie jest to tylko swietlica, ale miejsce, gdzie
                                              m.in. wazy i mierzy sie dzieci, przyjmuja lekarze roznych specjalnosci gl.
                                              pediatrzy, odbywaja sie konsultacje laktacyjne/zywieniowe i w ogole mozna
                                              przyjsc z kazdym "dzieciecym" problemem i uzyskac porade. Tylko 2 razy w
                                              tygodniu przez 2 godz. organizowane jest tzw. atelier dla dzieci i jest to
                                              okazja tez do spotkania mam. Dzieki takim spotkaniom zaznajomilam sie z innymi
                                              mamami i teraz spotykamy sie tez w swoich mieszkaniach.

                                              Konczac juz ta moja dosc dluga wypowiedz, zgadzam sie tez z wypowiedziami, ze
                                              co do wyjsc i wszelkich podrozy z naszymi milusinskimi, to wazny jest zdrowy
                                              razsadek i zloty srodek. Jestem zwolenniczka, by zabierac wszedzie moje dziecie
                                              i to robie, ale z pewnymi jednak wyjatkami. Sa wszakze miejsca, gdzie dziecko
                                              byc moze zachowuje sie grzecznie i jest zadowolne, ale jednak moze mu to
                                              szkodzic z tytulu np. dymu, halasu, itp. Zatem z definicji unikam takich
                                              miejsc, a jesli sie tam wybieram, to dziecie zostaje w domu.
                                              Klub, o ktorym pisala Agaluba nie jest z pewnoscia miejscem wlasciwym dla
                                              dzieci i mysle, ze nie tylko w godzinach "szczytu", bo wtedy chyba natychmaist
                                              Krzysio padlby jak dlugi z nadmiaru dymu tytoniowego lub zgnieciony przez
                                              przechodzaca wlasnie "modelke" w najnowszej kreacji Versacecrying, wszakze to klub
                                              trendy, do ktorego zaglada choc na chwile cala "warszawka"...
                                              Raz wybralam sie tam jak bylam w ciazy juz widocznej. Nikt mnie nie
                                              dyskryminowal, ale to ja czulam sie niewlasciwie, nie na miejscu, a poza tym
                                              nie pale, a dym tam jest wszedobylski, wiec szczegolnie w tym stanie
                                              blogoslawionym bylo to uciazliwe i szybko opuscilismy ten klub...
                                              Temat poruszony przez Agalube jest bardzo interesujacy i moznaby jeszcze wiele
                                              pisac, ale mysle, ze przyklad akurat z klubem Paparazzi nie byl najlepszy, jako
                                              argument w dyskusji co do rzeczywiscie obecnej w Polsce "dyskryminacji"
                                              rodzicow z malymi dziecmi.

                                              Hi, hi, ciekawe czy ktos zdolal przebrnac przez moj post. Obiecuje nastepnym
                                              razem sie streszczac, ale temat byl na tyle interesujacy, ze musialam sie
                                              wypisac! Gratulacje dla wytrwalychsmile))

                                              Milego dzionka tez zycze,
                                              • mamkube Re: problem do dyskusji 06.02.06, 16:29
                                                przebrnęłam przez wszystkie dłuuuuuuuuuuuugie posty i zgadzam sie z każdym z
                                                nich po trosze, nie będę sie juz rozspisywała, bo ciagle można by gadać i gadać
                                                na te tematy. Ale fajnie bo coś ruszyło na tym forum dzięki tobie agaluba, i
                                                możan pogadać....hihi nie tylko o dzieciecych kupkach i innych
                                                Pozdrowionka
                                                Edyta
                                                • olusia_a Re: problem do dyskusji 06.02.06, 16:55
                                                  Kazdy ma swoje zdanie i trzeba je uszanowac.

                                                  Żadna matka nie zrobi krzywdy dziecku!

                                                  Potrzeba wiecej wyrozumiałości....
                                                • socka2 Re: problem do dyskusji 06.02.06, 17:13
                                                  ja tez przebrnelam przez post smile))

                                                  nie wiem czy pamietacie, ale mieszkam we Wloszech i tutaj tez jest "becikowe"
                                                  1000 euro, ale nie sadze, ze wiekszosc par starajacych sie o dziecko mysli o
                                                  tych pieniadzach - raczej na zasadzie: sa to dobrze, nie ma - trudno.
                                                  Podejrzewam, ze wiekszosc ludzi w PL tez nie bedzie planowala ciazy z mysla o
                                                  1000 zl proponowanych przez panstwo (a kto nie chce, niech nie bierze wink
                                                  Dodam, ze jest tez zasilek dla rodzin z 3 dzieci - czy mamy starac sie o
                                                  trzecie dziecko, bo miesiecznie dostane 130 euro wiecej? raczej nie...
                                                  no i nie sadze tez, ze wszelkie "menelstwo" w PL nagle zacznie "robic" dzieci (
                                                  i tak przewaznie oni maja ich duzo), bo rzad obiecal latwa kaske.....

                                                  tutaj, gdzie mieszkam, na pd Wloch jest beznadziejnie, jezeli chodzi o
                                                  rozrywki dla dzieci - dlatego nie skarze sie na np. Slupsk, z ktorego pochodze
                                                  i do ktorego jezdze, bo tam mam gdzie wyjsc z dzieckiem, prawie przy kazdym
                                                  bloku jest jakas piaskownica, hustawka, slizgawka,a tutaj tragedia sad to
                                                  wstyd, ze 70 tysieczne miasto ma 2 parki z kilkoma hustwkami i slizgawkami, a
                                                  przed blokami kroluja parkingi sad
                                                  wiec nie zawsze za granica jest lepiej sad

                                                  pozdrawiam
                                                  Ania
                                                  • xsenna Re: problem do dyskusji 06.02.06, 18:25
                                                    a ja napisze tylko tyle,ze tutaj na kazdym pubie jest napisane"dzieci tylko do
                                                    19.30"w niedziele siedza caly dzien po kosciele,czasem chodzilam zeby emma sie
                                                    wylatala,bo naprawde caly pub dzieci.Od dwoch lat jest zakaz palenia w miejscach
                                                    publicznych w tym w pubach restuaracjach,to jest plus ze dzieci i osoby nie
                                                    palace nie sa na nic narazone.
                        • matea4 Re:choroby 05.02.06, 15:41
                          A u nas nastepna choroba Dominik w piątek wieczorem powiedział że boli go pod
                          pach, bo w szkole upadł na krzesło dotykam a on ma powiększony węzeł. Panika.
                          Tamp w normie .W sobotę rano do lekarza Pani doktor nie stwierdza na 100% czy
                          to węzeł. Mam czarne myśli. Gardło i nne węzyok. Wieczorem 38.5 i czerwone
                          gardziełko. Ostry dyżur i antybiotyk. Dziewczyny czy wezeł pod pachą moze
                          powiekszyc sie w skutek uderzenia labo anginy ? Napiszcie coś bo zwariuje!

                          Mateuszowi spadła juz goraczka i chyba wszystko na dobrej drodze.
                          • xsenna Re:choroby 05.02.06, 20:15
                            Ja sie niestety nie znam na wezlach.

                            u mnie Emma bardzo chra bierze antybiotyk inhalatory sterydy i jutro robie
                            badanie kalu na pasozyty,ciekawe co nam to powie.Mam dosc za duzo chorob i
                            wiekszosc objawow wskazuje na lamblie.Tak sie boje bo tu ich nie robia,dzieciak
                            mi sie dusil cala noc,do tego wymioty i szybki oddech bardzo plytki.Lui
                            natomiast w nocy tez nie spal i ma znowu katar jego tez przebadam na pasozyty.
    • margalin O wszystkim! 06.02.06, 00:11
      Hej! Na początek zdrówka dla chorótkich dzieciów i sił dla mamuś. Będzie
      dobrze, bo niby jakby miało być.smile)

      Po drugie co do restauracji itp. każda mama wie najlepiej na co stać jej
      dziecko i gdzie moze z nim iść. ja np., tchórz pospolity nigdy nie poszłabym z
      Pati do kina nawet na przystosowany seans, bo ja nie zobaczyłabym nic, a
      Patrycja całe kino od podszewski. Więc to chyba bez sensu. Problem pobytu mam z
      dziećmi w rozmaitych miejscach niestety istnieje i tu Aga ma rację. Ciekawe czy
      tak samo zachowałaby sie obsługa klubu gdybyś była tam np. o 17godz.

      Co do palenia to niestety w moim domu pali jedna osoba i nie zamierza przestać.
      Pati najczęściej nie przebywa tam gdzie sie pali, ale wiadomo że dym nie uznaje
      ścian i drzwi i włazi wszędzie. Jak byłam w ciąży też palono w mojej obecności.
      Dymu ise niestety nie uniknie, wiem że to niezdrowe ale co zrobić np.ze
      spalinami. W kloszu dzieci nie wychowamy i nie ma sie co oszukiwać, na coś
      trzeba zejść z tego swiata. Tak czy siak zagrożenie wszędzie jest i NIE
      UNIKNIEMY GO.
      Przykład: jak byłam w ciaży moja mama była naświetlana i brała aktywny jod. Nie
      mogłam zbiliżać sie do niej chyba przez tydzień, a potem korzystać z tej samej
      toalety przez jeszcze kilka dni. Skad wiemy czy autobusem, którym jedziemy nie
      jedzie również osoba po naświetlaniach, która ma w d... zalecenia. Albo czy nie
      stoi w kolejce w sklepie. Od takich podejrzeń mozna zwariować,a jednach to jest
      możliwe. Brrr.

      A teraz tematy milsze. Czy zauważyłyście u swoich dzieci ostatnio jakiś postęp
      w rozwoju. Bo ja tak. Taki nagły skok. okazało się,ze PAtrycja bardzo szybko
      uczy sie róznych rzeczy, ale dopiero teraz, wcześniej za nic w swoicei nie
      chciała zrobić np. brawo. teraz pokazuje, jaka jest duza, jakie ma kłopoty,
      tuli lalę i na prośbę daje jej buzi(nam też smile) więc prosimy często), robi
      ważyła kokoszka, papa. I w ogóle robi wszystko to co my, np. grozi paluszkiem
      (ubaw po pachy)je sama łyżka (skutek mozecie sobie wyobrazić) i rózne inne
      drobiazgi, które mamusię bardzo cieszą. Aha i wreszcie buzia jej sie nie
      zamyka, cały czas dadadadada, dejdejdje, tatatat i inne kombinacje.
      A dziś mnie zaskoczyła totalnie. Jak zwykle była "lekcja " o zwierzątkach
      wiejskich i z głupia frant zapytałam jak robi krówka ,a dzidzia na to muuuu. No
      wyłam ze śmiechu. To nie było takie typowe muuu, bo ona jeszcze nie mówi "m"
      poza "mniam" z pełną buzią tylko takie mruczenie nosowe, ale brzmiało nieźle.
    • margalin Do mam niejadków! 06.02.06, 00:23
      Specjalnie w oddzielnym poście bo przecież pewnie nie wszystkie czytacie moje
      wynużenia. Pati od zawsze nie lubiła jeść i kiedyś lekarka przepisała nam na to
      niejedzenie Peritol. To jest lek na alergię, podawany od 3 rż. Pomyślałam,ze
      się kropnęła na recepcie i nie podałam go PAti. Teraz znów byłam u lekarza w
      sprawie niejadztwa pospolitego, które dochodziło do granic wytrzymałosci(moich)
      i pani doktor przypomniała o peritolu podkreślając, że jest to lek stary i na
      alergię nie specjalnie pomaga ale skutkiem ubocznym jest pobudzenie łaknienia i
      że teraz na to jest stosowany. No to dałam pól tabletki rano, a potem nie
      mogłam sie nadziwić jak moje dziecko ładnie śpi. Po południu to nawet 2.5
      godziny. Zagladnęłam do ulotki, a tam jak byk, w ubocznych skutkach, tkwi
      senność. Cudowny lek, nie dość że na jedzenie to jeszce na spanie. dzis juz 4
      dzień stosowania. Patrycja je dużo więcej i duzo szybciej i ze smakiem i śpi
      dużo lepiej. Dłuzej. W nocy nie marudzi i budzi sie tylko raz około 5.
      Zapytajcie mamy swoich lekarzy co sadzą o takiej kuracji, bo nie chciałabym
      zaszkodzić. A może się okaże, że to całkiem dobry sposób na więcej kg. do
      całowania i kochania. Dr. Albrecht z Forum karmienie piersią odradził ten lek.
      ALe w końcu nasza pani doktor też kończyła medycyne (mam taka nadzieję, he,he)
      • mama_kubusia5 Re: Do mam niejadków! 06.02.06, 08:11
        hej margalin i inne mamusie!
        jak można się było domyślić z moich niektórych (przemądrzałych, hihi) postów,
        jestem farmaceutką smile więc mogę coś niecoś powiedzieć o Peritolu. Jestem
        przeciwnikiem podawania dzieciom leków "na wyrost". Przecież Pati nie ma
        alergii! Skoro Twoja lekarka poleca dla rocznego dziecka lek, który zalecony
        jest od 3 roku życia, to zapytaj ją o Bioaron C. To syrop roślinny z aronii i
        aloesu (od 3 r.ż.), głównie działa uodparniająco, a właśnie zwiększenie apetytu
        jest działaniem ubocznym. Nie chcę się wymądrzać, ale zauważ, że skoro tak
        błyskawicznie objawiła się senność jako działanie uboczne, to przecież Pati
        może "przyjąć" też pozostałe skutki uboczne działania tego leku, takie których
        nie widać "na zewnątrz"- z ulotki napewno trudno Ci wybrać "groźne" ale właśnie
        ją przeczytałam, i np.rzadko lekarze biorą pod uwagę agranulocytozę czyli
        uszkodzenie szpiku, albo zaburzenia wzroku czy równowagi. Nie chcę Cię
        straszyć, w końcu Pati bierze ten lek na zalecenie pediatry, ale lekarze są
        różni, przecież niektórzy podają dzieciom na każde przeziębienie antybiotyki.
        To jest trudno ocenić. Ja też miałam problem z wybraniem pediatry... Szukałam
        takiego, który używa mało antybiotyków i udało się, ale z kolei każda nietypowa
        rzecz o którą pytam jest OK, bo każde dziecko jest inne smile
        Za to ze 100% pewnością mogę napisać z własnego doświadczenia, jak bardzo
        wkurzają mnie matki i babcie, które wlewają w dzieci Melisal albo inne syropki
        uspokajające, bo im się nie chce biegać za "żywym" dzieckiem! Potem trzeba
        kiedyś ten syrop odstawić i okazuje się, że otoczenie uznaje nagle dziecko
        za "nadpobudliwe" a dziecko nie umie sobie radzić ze swoimi emocjami i ma
        gigantyczne problemy z zaśnięciem.
        Trochę się rozpisałam, ale to mój konik, więc wybaczcie! Podsumowując- nie
        jestem wrogiem leków, sama podaję paracetamol czy ibuprofen np przy ząbkowaniu,
        żeby się Kuba nie męczył, ale bardzo uważnie czytam ulotki od wszystkich
        rzeczy, które mam mu podać. Pomimo swojej wiedzy muszę przecież sprawdzić jak
        się mają do małych dzieci.
        Czyli złota reguła umiaru! Wszystko jest dobre, ale... smile
        • agaluba Re: Do mam niejadków! 06.02.06, 09:23
          no to na tej zasadzie my dostajemy zyrtec w kroplach na ząbkowanie......
      • marzena691 Re: Do mam niejadków! 06.02.06, 16:48
        Margalin, ja jestem mama malego niejadka. Chce sie podzielic z toba swoim
        doswiadczeniem w tym wzgledzie, moze ci to cos pomoze...
        Ze swoim problemem zglosilam sie do punktu PMI (o ktorym pisalam w poprzednim
        poscie). Po wysluchaniu mnie poradzono mi m.in.:
        - robic wieksze odstepy miedzy posilkami,
        - nie dawac jakis "przekasek" pomiedzy posilkami,
        - rano np. podac zwykle mleko zamiast kaszki,
        - byc zrelaksowanym, usmiechnietym w czasie karmienia i starac sie, by byl to
        moment z duza iloscia humoru,
        - nie zmuszac, jesli nie chce jesc i nie przejmowac sie tym,
        - nie ogladac sie na ilosciowe normy zywieniowe, bo kazde dziecko jest inne,
        - po tygodniu stosowania tej strategii - konsultacje z psychologiem dzieciecym,
        a pozniej z pediatra.

        Zastosowalam powyzsze i nie powiem, ze moje dziecko to lakomczuch, ale dopoki
        nie choruje i przybiera choc troche na wadze, a nie traci, to wszystko jest OK.
        Powtarzal mi to do znudzenia caly personel PMI i pediatra, ktory zna Sandre od
        poczatku.
        W ksiazeczce zdrowia jest taki wykres prawidlowego zakresu wagi i wzrostu
        dziecka, wiec poniewaz bylam mama zawsze martwiaca sie niejedzeniem mojego
        dziecka, zatem przy kazdej rutynowej konsultacji z pediatra, rozmowa zaczyna
        sie teraz od slow: "o, jak pieknie wyglada waga Sandry, prosze popatrzec na
        wykres", no i mama ma buzie zamknieta. Bo dziecie je tyle ile mu trzeba! A
        dodam, ze Sandra w wieku ok. 9,5 m-ca wazyla 8 kg, zatem do tlusciutkich nie
        nalezy.

        Ja na twoim miejscu nie podawalabym jakis medykamentow, a tym bardziej
        przeznaczonych do innych celow i dla straszych dzieci, a poszlabym bardziej,
        jak radzily dziewczyny w kierunku metod naturalnych (ogoreczek, kapustka
        kiszona, itp. oj, samej by sie zjadowink)).
        A do lekarzy podchodze z duuuza rezerwa, wszak to tylko ludzie... A jesli trafi
        sie akurat na kogos, kto wierzy jedynie w cuda medycyny, a nie zycia, to mamy
        zagwarantowane nafaszerowanie (nawet na zapas) calym arsenalem chemikaliow, co
        to na jedno owszem pomagaja, ale na drugie szkodza i to bardzo. Nie mowie tu
        oczywiscie o przypadkach, gdzie podanie antybiotyku, czy innego srodka jest
        nieodzowne, bo nie da rady inaczej.
        Dla przykladu: Sandra miala raz chory paluszek (zaczerwieniony i jakby troche
        spuchniety). Skorzystalaù "na szybko" z rady nieznajomego lekarza - przepisal
        antybiotyk i cos jeszcze. Gdybym go posluchala, to dziecko niepotrzebnie
        nalykaloby sie lekarstw. Tymczasem dalam na wstrzymanie, obserwowalam uwaznie i
        moczylam pluszek w specjalnym plynie. I przeszlo!

        A ile wazy i mierzy twoja Pati?

        Aha, i jeszcze jedno, ja staram sie dawac jej np. na obiad kilka roznych
        rzeczy, zmieniam smaki. Dzis np. jak siedziala w foteliku (nie trwa to dlugowink
        dostala koniec bagietki do ogryzania, w miedzyczasie podalam jej troche
        sloiczkowego jedzonka (zjadla 3 lyzeczki), no to ja ja zaskoczylam jajeczkiem z
        malymi kluseczkami - zjadla, no to ja znow warzywa ze sloiczka - zjadla polowe,
        na deser troche jablka i gruszki (zwykle dostaje mleczny deserek), no i woda do
        popicia koniecznie!
        Sa dni, ze zje tylko pare lyzeczek warzywek i jak wiecej nie chce, to proponuje
        jej butelke z mlekiem - ile zje, tyle zje, ja wiem, ze nie jest juz glodna.
        Sama bylam niejadkiem, a moi rodzice popelnili blad, bo mnie zmuszali i nie
        bede pisala juz jak sie to fatalnie odbilo na moim zdrowiu, bo znow sie
        rozpedzilam z tym pisaniem (wene mam jakas dzisiajwink

        Margalin, lacze sie z toba "w bolach" karmienia, a wlasciwie niejedzenia i
        wszystkim dzieciaczkom, a szczegolenie niejadkom, zycze wilczego apetytu!

        Do milego!
        • hannamay Re: Do mam niejadków! 06.02.06, 20:13


          ola przed choroba do niejadkow nie nalezala ale w czasie choroby to przez
          tydzien nei mogla sie popatrzec na jedzenie .. wiec wiem chociaz troszke jak
          mozecie sie czuc wyczekujac na te chwile kiedy maluszek cos przelknie ..

          to co napisalas marzena o byciu zrelaksowanym, usmiechnietym to szczera prawda.
          im bardziej speita jestem karmiac Ole tym bardziej protestuje. Jesli zas
          usmiecham sie , sama w miedzy czasie jem z usmeichem i odglosem " mniam mniam"
          to i ona lepiej je. i grunt to nie spieszyc sie zeby jak najszybciej wypelnic
          brzyszek tej ukochanej istotki.

          kiedy nei ma apetytu podaje jej cos co moze jesc sama paluszkami - makaron,
          chlebek, chrupki. i sama zabieram sie za jedzenie. keidy na nia nie patrze ona
          pieknei wcina sama a potem moge kontynuowac z reszta jedzenia. moze i ta
          wskazowka wam pomoze - neiktore dzieci chca sie juz stac bardziej neizalezne i
          probowac samodzielnei bez kontroli jesc.

          poza tym wrzucam zainteresowanym czytaniem interesujacy link - 7 znakow ze wasze
          dziecko was kocha smile
          www.babycenter.com/refcap/1417762.html?scid=momsbaby:20060206:2612:17086:7296#4
          czy zauwazylyscie ze wasze pociechy zaczynaja juz swiadomie protestowac? u nas
          okolo 2 tyg temu, Ola zaczela na serio protesty - np. jestesmy na spaceru,
          prowadze ja za raczke a ona upatrzyla sobie kaluze i nic tylko do tej kaluzy
          ciagnie. kiedy mowie "nie nie nei kochanie, kaluza nie jest do zabawy" wowczas
          ola siada, i nie chce isc dalej tylko rozplakuje sie. nauczylam sie ze jesli
          musze jej powiedziec "nie" to natychmiast potem musze odwrocic jej uwage na cos
          innego - np. olenko a gdzie jest samolot, ptaszek albo ksiezyc? ( kazdego dnia
          wypatruje ksiezyca na niebie - i nawet jesli jest malo widoczny to Ola go
          odnajdzie smile
          • marzena691 Re: Do mam niejadków! 07.02.06, 12:02
            Ja tez zaobserwowalam, ze Sandra od jakiegos czasu wyraza swoje
            protesty/preferencje. Tez kiedy mowie "nie", gdy chce cos wziac (zakazanego)
            lub gdzies sie przemiescic, to ona zaczyna plakac lub wprost przeciwnie
            z "usmieszkiem" na twarzy przyspiesza (ale to zalezy od intonacji mojego glosu,
            w jaki sposob brzmi zakaz).
            Jak chce sie ze mna poturlac na podlodze, to sama kladzie sie i zalotnie
            przekrzywia glowke, patrzac i usmiechajac sie.

            Cudnie jest obserwowac, jak pieknie rozwijaja sie nasze pociechy!!!
            • agaluba do mam warszawskich 07.02.06, 12:34
              to może uznajmy, że spotkanie bez dzieci już zostało przegłosowane smile))
              też wole przyszły tydzień, bo w tym już nie ma jak i u mnie..
              mamy dziś jechac z krzysiem na wernisaż, ale się zastanawiam, czy mi się chce w
              taką pogodę pchac samochodem do centrum miasta - jak myślicie? chce mi się?
              no i gad spał zaledwie pół godziny i juz jest w akcji, więc robota bardziej
              umysłowa musi być odłozona... własnie próbuje przewrócić na siebie głosnik...i
              zjeść moje kwiatki.. czasem moje dziecko przypomina mi dina z jaskiniowców -
              tego dinozaura, którego ciągle wystawiali za drzwi, a on ciągle wracał.. no
              właśnie znowu jest przy głośniku i kwiatku, wystawie go za drzwi - moment..
              drugiego pokoju i mierze czas powrotu do głośnika... uwaga leci...
      • margalin Re: Do mam niejadków! 07.02.06, 01:05
        Hej! Biorę sobie do serca Wasze uwagi i rady. I z bólem musze powiedzieć,ze
        wiekszość stosuję. Patrycja waży 8750 i od 16 grudnia przybrała jakieś 450gr.a
        ma około 79cm.Przerwy w jedzeniu są takie: około 5 rano 90ml rozcieńczonego
        mleka. Około 10 jakieś śniadanko, do spania około 11.30 60ml mleka, około 15
        obiad, 16.30 owoc i lulu z herbatką czasem z mlekiem, około 20 kolacja i do
        spania około 21.30 trochę płynnej kaszki. O 1 w nocy czyli już 100 kaszki i
        znów mleko o 5.
        w czasie posiłków Patrycji również ja jem, bo tylko wtedy jest to mozliwe, więc
        śniadanie, obiad i kolacje jemy razem, bardzo często to samo. Najczęściej
        towazyszy nam babcia więc rozmawiamy i zabawiamy PAti,żeby w ogóle otworzyła
        buzię.Od kilku miesiecy nie wcisnęłam jej ani jednej łyzeczki bez jej zgody.
        Jedyne, co moze być powodem i co wymieniłysci, to spokój, którego ja nie mam.
        Na zewnątrz owszem, ale w środku drżę o każdą łyżeczkę, czy weźmie czy wypluje
        czy wytrąci. Jeśli ona to czuje to chyba jedyny znany mi powód jej niechęci do
        jedzenia.Tylko tak samo nie je z babcia i jak raz jedyny była karmiona przez
        tatę, też nie chciała, a tata niepokoju nieczuje bo chyba do końca nawet nie
        wie że córcia marnie je.Taki zapracowany! Nie no wie, bo po każdej porcji
        informuje go jak duzo zjadła. Tylko to jednym uchem wpada a drugim wypada ale
        to osobny temat.
        Kapusty i ogórków nie ruszy, wykręca ja na lewą strone i trzepie jak przy
        padaczce.Takie kaśnesmile)A mina przy tym godna portretu.
        Ciasteczka je sporadycznie i nie podjada pomiędzy posiłkami, bo nie ma czasu,
        trzeba biegać i szperać w szufladach.

        I tak to u nas wyglada. Z tym peritolem wahałam sie kilka miesiecy i jak
        niejadztwo osiągnęło apogeum to się zdecydowałam. Mam zamiar dać jej jedno
        opakowanie. Moze sobie rozepchnie zołądek i potem poprostu będzie głodna. Mam
        taka nadzieję.

        Dzięki za zainteresowanie.

        Co do spotkania to ja zawsze bardzo chętnie tylko pewnie jak zwykle bede miała
        mnóstwo kłopotów. Dlatego najlepiej zapraszam do mnie. Komfortowych warunków
        brak ale przeżyjemy. 3 mamy i 3 dzieci jakoś sie pomieszczą, (poza domownikami)

        Jejku jak ja juz czekam na wiosne. Marzę o zieleni i jak widzę w jakimś filmie
        drzewa z listkami i kwiaty to aż łzy mam z tej tęsknoty. Jakoś wyjatkowo w tym
        roku.

        Pozdrawiam zielono !



        Niunia Patunia
        • mama_kubusia5 Re: Do mam niejadków! 07.02.06, 08:09
          Chyba jest tak jak napisałaś- trzeba mieć spokój w trakcie karmienia. Może Pati
          potrzebuje właśnie tyle jedzenia? Ale rozumiem Twój niepokój. Tak trudno jest
          patrzeć na te zaciśniete wargi, albo być opluwanym czymś co nie smakuje smile
          Jeżeli nie smakują ogóreczki kwaszone, to "sprzedam" coś co ostatnio u nas
          znika w brzuszku: chlebek z masełkiem i szyneczką, chlebek z masełkiem i żółtym
          serem (pokrojone w kostkę albo w paski-samoobsługa). W ogóle to już chyba ten
          etap, kiedy nasze marcepanki chcą jeść same!
          Wczoraj wynalazłam w przepisach "Dziecka" przepis na błyskawiczne naleśniki: 1
          mały jogurt lub serek homogenizowany+ jajko+ odrobina wody+ mąka (ja dodałam
          jeszcze łyżeczkę cukru). Łyżką nakłada się małe placuszki na rozgrzany olej i
          smaży z obu stron. Potem pocięłam te naleśniczki na paski i Kuba sam wcinał, aż
          mu się uszy trzęsły- połowa sukcesu to ta samodzielność smile
          Wielką sensacją były kawałeczki kotleta z indyka w panierce skradzione z
          talerzy rodziców smile
          I od dawna ukochany makaron: z sosem pomidorowym, serowym albo szpinakowym.
          Nie wiem czy cokolwiek z tego zasmakuje Pati, ale trzymamy kciuki, zwłaszcza za
          Twój spokój!
          • xsenna moja nieskonczona kuchnia 07.02.06, 09:19
            Wiecie co ja nie wiem jak ja dobralam te kolory,plakac mi sie chce,i mam problem
            jakie kafle pomiedzy meblami,i chcialabym kolor scian zmienic,tylko na
            JAKI!!!normalnie szok.Kuchnia nie ma jeszcze okapu i w cumie rolety maja byc
            slomkowe(?)fugi tez nie ma.Doradzcie mi baby bo oszaleja tylko sie powiesic.
            img202.imageshack.us/my.php?image=sscn27651hn.jpg
            img86.imageshack.us/my.php?image=sscn27668he.jpg
            img59.imageshack.us/my.php?image=sscn27648xp.jpg
            img59.imageshack.us/my.php?image=sscn27634pf.jpg
            No to tyle.

            Lui jest mocno chory ma taki bardzo suchy kaszel glosny.A do dupy.
            • mama_kubusia5 Re: moja nieskonczona kuchnia 07.02.06, 09:39
              na moje oko przydałyby się fugi i rolety w jednym kolorze, najlepiej w
              identycznym jak drzwi od szafek, bo już wystarczy tych kolorów, nie
              potrzebujesz następnego. A słomkowy, czy ecru, jak zwał tak zwał, połączy
              całość. Podobnie możesz rozwiązać kącik ze stołem i krzesłami (one też są w
              kuchni, tak?), po prostu wprowadzając ten trzeci słomkowy kolor, albo jako
              rolety albo jako obrus, wazon, dywanik, cokolwiek. Taka jest moja
              koncepcja... smile)
              Czemu nie widać całego psa na zdjęciu? wink
              Trzymaj się, bo urządzanie domu to wieeelkie wyzwanie, ale i ogromna
              przyjemność!
              • xsenna Re: moja nieskonczona kuchnia 07.02.06, 09:42
                No wlasnie myslalam o ecru,a oto pies
                calyimg64.imageshack.us/my.php?image=mojpiesio9vl.jpg
                Sorry za balagan.
            • mama_kubusia5 Re: moja nieskonczona kuchnia 07.02.06, 09:44
              a jeszcze gdybyś chciała zmienić kolor ścian, to ja bym widziała jasnożółty,
              cytrynowy, albo brzoskwiniowy. Ja po prostu nie przepadam za fioletowym, więc
              pewnie dlatego. Ale o gustach się nie dyskutuje.
          • xsenna Re: Do mam niejadków! 07.02.06, 09:21
            Och biedny mati,zdrowka.
        • marzena691 Re: Do mam niejadków! 07.02.06, 11:53
          Margalin, jeszcze cos mi przyszlo do glowy w kwestii jedzenia.
          Napisalas, ze Pati je i o 1 i o 5 w nocy. Patrzac na jej wage jednak to ona nie
          powinna budzic sie w nocy - ma wystarczajace zapasy.
          Ja od pewnego czasu mialam podobnie tzn. Sandra jadla wieczorem kaszke (ok. 150
          ml), a pozniej budzila sie o 4 - 5 rano).
          I wyobraz sobie ostatnio rozmawialam z jedna z tutejszych mam (ma juz 3
          pociechy), ktora zdziwila sie ogromnie, ze Sandra nie przesypia calej nocy.
          Poradzila mi, zeby wieczorem dac jej cos sytego, pozywnego. Ja myslalam, ze ona
          nie bedzie chciala, bo czasem, jak podsuwalam jej jakies inne rzeczy to
          niebardzo chciala jesc.
          I uwazaj: od 3 dni podaje jej wieczorem butle z kaszka (ile zje - to jej, ale
          zwykle ok. 100ml), a pozniej jak my jemy kolacje to daje jej np. malutki
          makaron (takie gwiazdeczki) z odrobina oliwy z oliwek dobrej jakosci (lepiej z
          maslem, ale nie mialam dobrego). I wyobraz sobie, ze jej to niezmiernie
          smakuje, taka najprostsza rzecz na swiecie - wciela prawie cala miseczke!
          Od 3 dni na takiej diecie Sandra spi od ok. 22 do 9 rano! Owszem budzi sie ok.
          wlasnie 5 rano (chyba z przyzwyczajenia), ale jesli ja niereaguje lub np. podam
          jej smoka, to zasypia i spi juz do rana.
          Sprobuj, moze tez ci sie uda.
          • margalin Re: Do mam niejadków! 07.02.06, 22:56
            hej! Od dłuższego czasu walczę o wyeliminowanie posiłków nocnych, bo ona sie
            wtedy najada i w dzień nie chce, ale skutek jest marny. Chociaż nie je już
            100ml mleka co 2 godziny jak było wcześniej.
            Właśnie stwierdziłam,ze moje dziecko ma zbyt ubogie menu. Ona tylko je parówki,
            zupki, jabłka i banany, bułkę lub chleb serki homo i jogurty.
            Nie jetem pewna czy smażone jej nie zaszkodzi, jeszcze nigdy nie jadła.
            Makaronu też nie jadła. Wiesz, ja nie lubie dawać jej czegoś czego sama bym
            nie zjadła a taki makaron z olejem to dla mnie niestety fuj. Ale spróbuje, moze
            ona akurat zasmakuje. I w ogóle dzięki za chęć pomocy. Będę kombinować!
    • mama_kubusia5 i jeszcze o jedzeniu... 06.02.06, 08:22
      ale tym razem o gotowym smile ja w sprawie tzw. morlinek. Szeroko reklamowane
      kiełbaski i szyneczki, oczywiście jako superbezpieczny produkt dla dzieci w
      cenie dość kosmicznej (cena szyneczki z indyka 35 zł za kg w przeliczeniu), a
      tu w składzie zagęstnik, barwnik, aromat, świństwo z numerem E cośtam i
      oczywiście nieodzowna SÓL! To ja pięknie dziękuję- to ja już wolę kupić zwykłą
      wędlinę, przecież zawiera w sobie właśnie te same cudowne dodatki, albo pierś z
      indyka i po prostu sama upiec i pokroić. Tylko po jakiego diabła wciskają kit,
      że to DLA DZIECI??? Zaraz mi sie przypominają odkrycia na słoikach Gerbera...
      Aha, a czytałyście, co jest w równie słynnych jak Morlinki Danonkach? Smak,
      aromat, kolorek, zagęstnik... Taki mały kubeczek serka a tyle świństw w
      środku... Pewnie, że nie można przesadzać, ale jak chcę kupić coś dla
      niemowlęcia, to chcę, żeby to było przetworzone mało albo wcale.
      Przepraszam, że się rozpisałam, ale jestem "na świeżo" po zakupach w markecie i
      miałam czas sobie poczytać etykiety. Pozdrawiamy!
      • socka2 Re: i jeszcze o jedzeniu... 06.02.06, 11:55
        Moje dziecko tez raczej niejadek, ale staram sie naturalnie pobudzic go do
        jedzenia czyli cos na apetyt przed jedzeniem smile kawalek ogoreczka kiszonego,
        oliwke itp (miedzy innymi na tej zasadzie dzialaja aperitify we wloskich barach
        podane z oliwkami, chipsami itp , ktore pije sie przed obiadem).

        Co do tematu Agaluba - we Wloszech dziecko jest kochane i pozwala mu sie na
        wiele, ale sama nie poszlabym do knajpy, gdzie sie pali, pije alkohol , za to
        czesto chodzimy do restauracji (sala dla niepalacych, badz w ogole restauracje,
        gdzie sie nie pali) i zabieramy tam nasze dzieci (Franek i jego 3-letnia
        siostra) od urodzenia praktycznie. Do autobusow tez pakuje sie z wozkiem, mimo,
        ze w "moim" miescie nie bardzo podoba sie to kierowcom (olal ich), do muzemu i
        owszem i niegdzie nie slyszalam niemilych uwag. Ale szwagierce sie zdarzylo,
        mimo ze Wloszka, ze w autobusie kazali jej wyjac miesiecznego maluszka i zlozyc
        wozek (bo niebezpiecznie?).

        Zyczymy zdrowia wszystkim chorujacym maluszkom!!!!
        Ania
      • luxfera1 Dziewcyny 06.02.06, 11:59
        No tak gorąco na naszym forum to jeszcze nie było!!smile

        Zachorzałam ,smarkam dalej niz wzrok siega ale musze sie wypowiedzieć bo peknę!!

        Po pierwsze...Agaluba dała sie poznac przez ten rok jako matka która oprócz
        weny twórczej poszlaby za swoim Krzysiem w ogień.
        znaczy to.. wzięła swoje dziecko do knajpy wiedząc co robi...i mozna jej
        wierzyc na słowo że obecnośc Krzysia tam była bezpieczna pod wzgledem każdym.

        I tego sie Aga po prostu trzymaj.

        Hannamay...jestes bardzo ciepłą osoba,Twoje słowa są bardzo wywazone i wiele w
        nich racji.Najbardziej spodobalo mi sie to co napisałaś że wyjezdżajac z Polski
        wiedziałaś że trzeba liczyć tylko na siebie.Tak sobie mysle niestety że w tym
        naszym kraju to co dobre zalewa drapieznośc i zawiśc.A rodziny zamiast trzymac
        sie kupy wydrapuja sobie oczy.
        Twoj maż jest Turkiem...tam rodzina jest na 1 miejscu i to nie tylko najblizsza
        ale całe klany..czy mam rację?

        Mamo-Kubusia..usmiałam sie do łez...nie dosyć że jestes farmaceutą to jeszcze
        czytasz etykiety..mało Ci tego swiństwa w lekach? jeszcze zarełko musisz
        przeswietlac?smile
        Twoj Kuba jest dokladnie taki jak moj Remis...chudy i ruchliwy a jakies
        przewijaki,kocyki,kojce ma głęboko w ..powazaniu.smile

        Na mojego czasem patrza jak na kosmitę no..ale to nie mój problemsmile

        Ja moje dzieci wogole wloke często ze sobą.Z racji wykonywanej pracy nie mamy
        urlopu w kupie tylko częste wypady tam i tu.
        Ostatnio bylismy na nartach.Ja oczywiście w roli przydziałowej opiekunki do
        niemowlaka,reszta na stoku.
        Zachowan róznych ludzi było tyle ile gwiazd na niebie.Od oburzonych ze takie
        male dziecko wloke po zimie,że śpi w knajpie na stole w foteliku,na tymże stole
        został przewiniety ale na swoim kocyku na litość,nie zanieszyscił nikomu
        niczego.....do zachwytów,jaki słodki,jak to dobrze że wszędzie z rodzicami bo
        sie nie boi...itd.

        No jak mowia..co głowa to czlowieksmile

        I jeszcze Matea....dobrze ze z Matim jest ok.
        A wezel chłonny Dominika boli?Oczywiście jesli sie uderzył to taka reakcja
        wezła moze być.Węzły po to sa żeby strzec przed chorobami a my tak nerwowo
        reagujemy na powiekszenie.zbadaj to ale bez paniki.

        Jest taki lek homeopatyczny o nazwie limphomiosot /mogłam nieco pomylic nazwę/
        to swietny lek na wezły powiekszone,poprawia też odpornośc.moje dzieci stale
        maja którys powiekszony ale ja juz nauczyłam sie nie panikowac.

        Ten lek brałam jak mi sie w ciazy wywalił wezeł na szyi/och miałam cykora/.Po 3
        dniach sie schował...Polecam bo warto. jest w kroplach ale dla wiekszego moze
        byc w tabletkach.

        Ide juz bo sie rozpisałam jak wsciekłasmile

        Grochalcia co u Ciebie?
        • mama_kubusia5 Re: Dziewcyny 06.02.06, 12:10
          tak tak, muszę prześwietlać! to nasze rodzinne zboczenie- ja farmaceuta a mój
          mąż towaroznawca smile) lubimy sobie popatrzeć jakie świństwa jemy... ale nie
          gardzimy pizzą od czasu do czasu wink
          oglądam "klub młodej mamy" na TVNStyle, mówią, że świetnie rozwijają dzieci
          zabawy połączone z dotykiem, np.sroczka kaszkę warzyła. No... Tylko trzeba
          najpierw złapać rękę dziecka i trzymać przez kilkanaście sekund...haha-u Kuby
          to niewykonalne!
          Lymphomyosot Heel gorąco polecam, ja sobie nim leczyłam opuchliznę po wyrwaniu
          zęba, a koleżanka migdały, czyli właśnie węzły chłonne.
          • matea4 Re mononukleoza 06.02.06, 19:33
            Dominik ma mononukleozę. Denerwowałam się jego węzłem i poszłam do naszej
            lekarki. Skierowała nas na badanie krwi a potem do szpitala zakaznego.Teraz 2
            tygodnie leżeć,odpoczywać i dać popalić mamusi
            • luxfera1 Re: Re mononukleoza 06.02.06, 19:51
              No to sie wyjasniło.Bogu dzieki.Twoje nerwy odetchną.Pozdrów Dominika,niech Wam
              daje popalić.i o to chodzi!!
            • edi77 Re: Re mononukleoza 06.02.06, 19:54
              Matea trzymaj sie dzielnie i zrob wszystkie badania czy to na pewno
              mononukleoza.
              • matea4 Re: Re mononukleoza 06.02.06, 22:17
                Zrobiliśmy badanie krwi w laboratorium i w rozmazie miał charakterystyczne
                mononulkeary.Byliśmy też w szpitalu zakażnym i pani doktor po ogladnięciu
                gardła powiedzaiła ze to typowe wikwity mononukleozy
        • hannamay Re: Dziewcyny 06.02.06, 20:24

          luxfera --

          dzieki.

          tak moj maz jest rodowitym Turkiem. jednak mopja turecka rodzina to troche
          nietypowa. moj tesc uciekl z domu jak mial 17 lat (jest kurdem) po to aby moc
          isc do szkoly potem na studia i w rezultacie zostac nauczycielem francuskiego i
          angielskiego - do tej pory nie ma wiekszego kontaktu ze swoja jakze liczna
          rodzina. moja tesciowa bardzo nie lubi jego braci - bardzo specyficzne relacje
          tam panuja. to tez nigdy tam nie bylismy, i raczej nie bedziemy. mojej tesciowej
          rodzina to bardzo wyksztalceni ludzie i bardzo nowoczesni, malo tam tradycji
          tureckich i wspolnych biesiad i zazylosci.

          jedno jednak jest pewne ze moja tesciowa i moj tesc to wyjatkowa para - jakich
          malo mozna spotkac. sa moim niemal idealem - wspolnie wszystko robia, trzymaja
          sie za rece kiedy spaceruja po plazy, sa tak czuli dla siebie i ten ich spokj
          wewnetrzny ktory sie zawsze wyczuwa.

          i jeszcze jedno tak sobie mysle - wzgledyem tego co juz zostalo napisane w
          temacie " problem do dyskusji". "trawa zawsze wydaje sie byc bardziej zielona za
          plotem"jak juz ten plot przekroczysz to wowczas widzisz zupelnei z innej,
          bardziej prozaicznej perspektywy.
    • edi77 Matuś ma za sobą pierwsze samodzielne kroczki!!! 06.02.06, 20:25
      Dzisiaj Mati zrobi sam trzy kroczki. Chcial zaniesc tacie osiołka, a ze
      siedzial na dywanie dosyc daleko od taty to wstal i ruszyl do przodu z
      osiolkiem w rece, zrobil trzy kroczki i klapnal na raczki do przodu.

      Faktycznie przez te ostatnie 2 tygodnie to Mati nabral niezlego przyspieszenia
      w rozwoju.
      Pozdrawiam
      • agaluba Re: Matuś ma za sobą pierwsze samodzielne kroczki 06.02.06, 21:36
        Brawo chłopaku smile) - pożycz osiłka krzysiowi, może się zainspiruje smile)

        ale burze zrobiłam smile) ja to w ogóle mąciciel jestem... no ale - a i tak dla
        wyjaśnienia, to ja sprawy w swoje ręce jak najbardzie biorę - tylko mam ich
        tyle, że boję się, że którąś upuszczę...

        a co do spotkań regularnych to właśnie miałam zaproponować kolejne mamowe
        spotkanie - bo już miesiąc mija od tamtego, trzeba by powtórzyć - pytanie czy w
        zestawie z dziećmi czy bez..mamy warszawskie - gdzie WY??

        no to tymczasem, lecę pracować....
        • hannamay Re: Matuś ma za sobą pierwsze samodzielne kroczki 07.02.06, 04:58
          e tam burze smile smile po prostu powstala owocna dyskusja na ciekawy temat z
          udzialem ciekawych osob. oby bylo takich wiecej smile
        • mama_wojtusia2 Re: Matuś ma za sobą pierwsze samodzielne kroczki 07.02.06, 10:03
          Gratulacje dla Matiego!!!
          Ali nie łazi na dwóch i całe szczęście smile Za to na szczęście
          zaczęła jeść nie tylko papki.

          A co do spotkania to ja chętnie. Musimy zagłosować czy bierzemy małe
          czy nie wink
          • iwonaw.1970 Re: Matuś ma za sobą pierwsze samodzielne kroczki 07.02.06, 10:39
            I ja przyłączam sie do gratulacji.
            Moja Nelli znowu na szarym końcu. Zaczynam się niepokoić. Ona tylko siedzi i
            bawi się. Nie chce raczkować. Nie chce wstawać. Próbuje, owszem, ale szybko sie
            zniechęca.

            Ale za to ładnie je.

            Odpusciłam sobie podawanie jej mleka. Był to jeden wielki koszmar.Stres dla
            mnie, a jeszcze większy dla Małej. Podaję jej na noc kaszke mleczno-ryzową,
            którą zjada bardzo chętnie. Dzisiaj spała od 19.30 do 6.00!

            Xsenia, zazdroszę Ci tej kuchni. Zawsze marzyłam o wielkiej kuchni bo dla mnie
            kuchnia to serce domu.

            Mamo_wojtusia, popisz sie swoimi umiejętnościami dekoratorskimi i pomóż ksenii
            wykończyc jej "serce domu".
            • mama_wojtusia2 Iwonka 07.02.06, 10:47
              zaraz spróbuję doczytać zaległe posty. Tak zawzięcie szukamy działki
              (których nie ma), że jakoś ostatnio na nic nie mam czasu. W każdym razie
              cały rynek nieruchomości mam zlustrowany i trzymam rękę na pulsie. Teraz
              w miedzyczasie mogę zająć się czyms innym jak np. gadaniem na forum wink
              • matea4 Re:do mama-wojtusia 07.02.06, 10:51
                Gzie chcesz kupić ta działkę? w Jakim rejonie?
                • mamkube xsenia 07.02.06, 11:22
                  co do kuchni to ja wolę w kuchni kolory żółty, pomarańcz, jest słonecznie i
                  tyle. A jak już masz takie kolorki to musisz iść chyba w pastele, poprostu. Ja
                  myslę żeby nie było tak pastelowo bardzo to kupiłabym roletki jakieś żywsze,
                  nie wiem tylko jakie. Ciężko ocenić po zdjeciach Na ścianie przy stoliku
                  duuuuuuuuuży jakiś obraz z kolorowymi owocami, kiedyś widziałam śliczne duże
                  truskawki czewroniutkie lub pomarańcze, trochę to ożywi. I firaneczki też
                  podobnie, delkatne z woalu lub czegoś podobnego. I na ścianach dużo kolorowych
                  jakiś ozdbóbek wiszących to troche rozweselisz ją. A kafle zrobiłabym pod kolor
                  podłogi, beżowe, lub już iść troszkę ciemniej w tych kolorkach. Żeby było widać
                  kontrast miedzy meblami a kaflami. Niewiem czy coś takiego ci się podoba, ale
                  sie wypowiedziałam.
                  A tak na marginesie to mam podobny stół w kuchni (tylko mniejszy) i podobne
                  stołeczki. Mam brązowe kafle między meblami i jaśniejszą podłogę.
                  Pozdrawiam
                  Edyta
                  • xsenna Re: xsenia 07.02.06, 11:48
                    Ogolnie to sie zalamalam bo maz nie chce przemalowac,i chyba wlasnie dodatki
                    beda graly wazna role.
                  • mama_wojtusia2 Re: xsenia 07.02.06, 11:54
                    Ja natomiast radze xseni, aby zaczęła od dobrania kafelek na ścinę między
                    szafki. Szafki w kuchni są nieco rustykalne, więc kafelki są wskazane smile
                    ja bym wybrała małe kafelki w jasnym kolorze. Jakim? Sprawdź sama. U nas
                    w PL można kupić w sklepie dosłownie po kilka sztuk kafelek. Potem te co Ci nie
                    pasują to oddajesz i dokupujesz tych dobrych. uszkodzonych oczywiście nie
                    przyjmują smile Potem dobierzesz kolor lub kolory ścian. Czasem warto
                    pomieszkać w niedokończonym pomieszczeniu, aby wyczuć jego klimat.
                    Ze zdjęć trudno coś sensownego doradzić sad Ale gdybyś przyniosła ze sklepu
                    pare rodzajów kafelek i je obfotografowała przyłożone do ściany to pewnie
                    coś by się wymyśliło smile W kuchni jest tyle elementów, które muszą jakoś
                    pasować jedne do drugich, że trudno jest to wszystko kupic niemalże jedngo
                    dnia i oczekiwać zadawalającego efektu. kuchnie urządzasz na parę długich lat,
                    więc daj sobie czas na zastanowienie. Dodatki w stylu rolety, kubeczki,
                    obrazki itp. zostawiłabym na koniec. Te rzeczy muszą dopełnić całość i nie
                    odrotnie.
                    Moja rada to najpierw dobierz kafelki.
                    A co do fugi to mam takie wrażenie, że jaki by nie był jej kolor to i tak
                    po jakimś czasie wszystkie wyglądają szaro-buro albo nawet czarno-buro smile
                    Eeeee no chyba, że tylko moje wink
                    Przysyłaj zdjęcia. Zawsze chętnie pomogę smile
                    • marzena691 Re: xsenia 07.02.06, 12:17
                      Nie jestem co prawda fachowcem w urzadzaniu wnetrz, poza tym kazdy ma swoj gust
                      i preferencje, ale podpisuje sie pod rada eksperta (mamy_wojtusia2).
                      Z tym, ze ja jednak staralabym sobie wyobrazic i poczuc jaka kolorystyke
                      generalnie chcialabys miec w kuchni, w jakich kolorach czujesz sie dobrze, w
                      jakim otoczeniu z przyjemnoscia codziennie bedziesz jesc sniadanie i pod tym
                      katem szukac odpowiednich kafelek na poczatek. Ja np. lubie wesole, jasne
                      kolory. Przy takim jak twoje kolorze terakoty na podlodze oraz stolika i
                      krzesel, staralaby sie zmienic kolor scian na pastelowy odcien
                      zoltego/slomkowego zas wszelkiego typu dodatki w kolorze zieleni/brazu/ecru.
                      Przy takim ukladzie widzialabym raczej kafelki stonowane a nie kontrastujace,
                      ale np. z jakimis (nie wiem jak fachowo to okreslic) powtarzajacymi sie
                      motywami dekoracyjnymi na niektorych kafelkach (motywy kuchenne/kwiaty/itp.)
                      Tyle moich refleksji na goraco i powodzenia w urzadzaniu, to duzo zachodu, ale
                      i przyjemnosc!
                      Zdrowia tez dla Lui zycze
                      • mama_wojtusia2 Re: xsenia 07.02.06, 13:03
                        te "niektóre kafelki z motywami" to dekory smile

                        Expert Marzena wink
                        • agaluba aaa 07.02.06, 13:28

                          Krzyś ugryzł żółwia......
                          • annka12 Re: aaa 07.02.06, 13:49
                            ojejejej
                            ale macie wene dzisiaj.....
                            Ja cale dnie spedzam na korespondencji emailowej i chyba kota niedlugo dostane
                            Znalazlam dom ktory moglibysmy kupic oczywyscie drogi wiec potrzebujemy kredyt
                            Jako moj maz niepolak sytuacja jest niestandartowa totez kazdy bank ma inne
                            warunki i najlepiej wzielabym te pozyczke po trochu z 3 roznych bankow A moj
                            maz siedzi sobie w pracy i wlasnie dostalam emaila ze trzeba sprawdzic stan
                            techniczny domu i instalacji lacznie z wytropieniem czy jakies mrowki nie zyja
                            w domu lub okolicy!!!!! Ja chyba oszaleje z nim.............Tak ze mamo
                            wojtusia moja rada -tez lepiej szukajcie tych dzialek bez mroweksmile)
                            Moja mala to raczej jadek i to bardzo lubi jesc wszystko z wyjatkiem mlecznych
                            rzeczy a waga 8800 Nawet twarozek sama dla niej robie taki z owocami jak
                            danonki tylko swoj a ona go nie chcesad(
                            Co do postepow rozwojowych to lulu bardzo sie zmienia taka mala rozumna
                            dziewczynka sie z niej robismile No moze przesadzam ale ostatnio mrugamy do siebie
                            zachwycone heheheh No i cwiczy stanie ale tak z kucek prostuje sie na proste
                            nogi stoi chwilke i bam na pupe bardzo z siebie zadowolonasmile
                          • mama_kubusia5 Re: aaa 07.02.06, 14:01
                            zadam filozoficzne pytanie... wink a co na to żółw?
                            masz żółwika tak jak ja! ale mój siedzi w terrarium na dość sporej wysokości w
                            pokoju Kubusia. Kubuś więc na razie go olewa. I może jak pokazuje przykład
                            Krzysia, lepiej że nie wie o żółwiu... Za to wie o psie, nie gryzie go, ale
                            szarpie za włoski... smile
                            • agaluba Re: aaa 07.02.06, 14:34
                              a ziółw spiepcił pod siawke........

                              a jak widać mam wszystkojadka smile)
                      • edi77 Re: xsenia 07.02.06, 14:18
                        Mati zachecony wczorajszymi sukcesami dzisiaj wdrapal sie na krzeselko do
                        karmienia( bylo obnizone) i stanal na siedzeniu, potem kombinowal stanac na
                        podlokietnikach i dalej probowal wdrapac sie na blat w kuchni, ale go nie
                        zdobyl i wyladowal na moich rekach. Wspinaczka na fotelik zostala uwieczniona
                        na zdjeciach jak znajde chwilke to umieszcze na Zobaczcie.

                        Xseniu najlepiej byloby przemalowac kuchnie skoro tak bardzo Ci sie nie podoba,
                        w koncu to Ty bedziesz spedzac tam wiele czasu. A jak maz sie jednak nie zgodzi
                        to do tego co pisaly dziewczyny dorzuce jeszcze oswietlenie, tzn. duzo
                        oswietlenia kuchennego tak, zeby sie zrobilo cieplo i przytulnie, bo sciany i
                        meble maja zimny kolor.

                        Pozdrawiam
                • mama_wojtusia2 Re:do mama-wojtusia 07.02.06, 11:23
                  pruszków/Piastów, ewentualnie nowa wieś k/pruszkowa.
                  Masz coś ciekawego?
                  smile
            • matea4 Re: Matuś ma za sobą pierwsze samodzielne kroczki 07.02.06, 10:49
              Gratulacj dla Matiego.Mój agent do perfekcji opanował wchodzenie na fotele,
              kanapy i tym podobne, cały dom drży w posadach.Do tego przylapa straszna.
              Ostatnio uwielbia memlać łyżka w swojej zupie, czasem nawet uda się trafić do
              buzi, wogóle zafascynowany jest sprzętami kuchennymi. Uwielbia tez zdejmować
              magnesy z lodówki i pzryklejać je z powrotem
          • agaluba Re: Matuś ma za sobą pierwsze samodzielne kroczki 07.02.06, 11:05
            ja jestem za opcją bezdzietną..wredna ze mnie matka, co.. krzys ostatnio nie
            miał farta do pobytów w knajpach wink)
            ale bez nich też było fajnie(j)..
            poszło spać - mam trochę wolnego!
            hm.. a jak już masz rynek nieruchomości zlustrowany, to może znalazłabyś mi
            lokalik uzytkowy w przystępnej cenie wink)
            • mama_wojtusia2 agaluba 07.02.06, 11:39
              www.oferty.net; www.gratka.pl; www.krn.pl; www.gazeta.pl - ogłoszenia - ja
              wolę wersję papierową. Ewentualnie mogę wypożyczyć trochę środowodych
              wyborczych, środowych ofert i wtorkowych Żyć Warszawy smile
              Na portalach ogłoszzeniowych niektóre ogłoszenia się pokrywają. Stamtąd
              będziesz miała tez wgląd w ogłoszenia agencji. Będziesz miała co robić smile
              A co do spotkania to może lepiej bez dzieci smile) Może spotkamy znowu jakąś
              gwiazdę filmową smile Ja nie moge w tym tygodniu, bo tatuś w rozjazdach sad
              • luxfera1 po troche 07.02.06, 14:49
                Agaluba...ja sie tam nie chciałam do tych Waszych spotkań wtrącać skoro mnie to
                niestety /buuu/ nie dotyczy ale tak sobie myslałam"czy te baby nie mogłyby
                sprzedac synków i córeczek tatusiom,babciom albo ciociom i pójść razem jak
                l.u.d.z.i.e. do prawdziwej ludziowej knajpy na prawdziwy ludziowy wypitek?????

                Toż przy dzieciach to sie tylko ugonicie a tak relaks g.w.a.r.a.n.t.o.w.a.n.y.
                Nie zebym miała cos przeciwko dzieciom ale ja na spotkania ze znajomymi ide
                solo chocby nie wiem cosmile

                Hannamay...Aleksandra ma co i po kim dziedziczycsmileMysle że mieszanka tak
                różnych kultur i przyległosci z tym zwiazanych może dać niezły efektsmile
                Pozostaje tylko życzyć aby Tobie i mężowi a w przyszłosci Olusi żyło sie tak
                zgodnie jak Twoim teściom/ kurcze jak w bajcesmile/

                Ksenia taki kolorek jak Ty w kuchni to ja mam jeszcze w 1 pokoju.Do tego miałam
                wszystko w różnych odcieniach wrzosu ,popieli troszke i troche srebrności.
                Na wiosne czeka mnie malowanie i całkowita zmiana barw w zwiazku ze zmianą
                mebli.
                Będę kibicować twojej kuchnismilemysle że pokazesz co powstało.Ja tam jestem
                uparta i nie przemalowywałabym...jakies rozwiązanie musi sie znależć!!!!
                • mama_kubusia5 Re: po troche 07.02.06, 14:55
                  hmm... niedyskretne pytanie... ile Ty masz dzieci luxfera1?
                • agaluba Re: po troche 07.02.06, 15:05
                  smile patrz niżej - przegłosowała demokratycznie, że dzieci zostają w domu....
                  • luxfera1 dzieci.... 07.02.06, 15:11
                    no...mam 4 sztukismile
                    to bardzo przyjemne pytanie...sami chłopcysmile
                    16,5...14....6,5....11m-cysmile niezły rozrzut co?

                    a to pytanie w zwiazku z...??smile
                    • mama_kubusia5 Re: dzieci.... 07.02.06, 15:20
                      zaczęłam liczyć te chore sztuki i tak się zastanawiałam... smile zazdroszczę Ci...
                      Ja mam dopiero jedno! Jak Ty sobie dajesz radę z taką czwóreczką? Jeśli chodzi
                      o pranie i gotowanie to musi być chyba lekki horror. Chociaż pewnie do
                      wszystkiego można się przyzwyczaić. W końcu nie miałaś całej czwórki
                      jednocześnie wink
                    • matea4 Re: dzieci.... 07.02.06, 15:46
                      Dzieci to skarby...jak są zdrowe i po lekarzach nie trzeba biegać.

                      Domino marudzi jak jasna cholera, każdy kes trzeba wmuszać, a Mati uczepiony
                      mnie jak małpka. Jak ja wytrzymam 3 tygodnie bez spacerów.
                    • matea4 Re: do mama_wojtusia 07.02.06, 15:53
                      Mamy działki ale a okolicach Wrocławia, mój mąz ma firmę budowlana.
                      • mama_wojtusia2 Re: do mama_wojtusia 08.02.06, 11:32
                        Hi, jak na codzienne dojadzy do roboty to chyba trochę za daleko wink
                        (moi rodzice meiszkają w Oławie/k Wrocka a ja urodziłam się w Strzelinie -
                        jeżeli coś Ci to mówi smile
                  • margalin Re: po troche 07.02.06, 22:59
                    No i juz mam problem. Bo ja z tatusiem nie zostawiam bo mu absolutnie nie ufam
                    (po tym co czasem moge zaobserwować), a dziadkowie nie wiem czy sie zgodzą bo
                    juz w sobotę czeka ich nocka na dyzurze. My idziemy na bal, hurra!

                    Będę działać w kierunku wolnego wieczoru. W końcu to w moim interesie.

                    Niunia Patunia
                • xsenna Re: po troche 07.02.06, 15:34
                  luxferko moja kochana,masz racje wogole wszystkie mi fajne pomysly dajecie,a
                  teraz to nawet maz sie uparl ze nie przemaluje bo sama taki wybralam,cholipcia.
                • annka12 Re: po troche 07.02.06, 16:50
                  Luxera za te pieniadze to ja bym wziela jako lokate na przyszloscsmile
                  Jak nie chcecie to mi daj adressmile)
                  • mamkube to i to... 07.02.06, 20:12
                    annka no wreszcie się rozgadałaś....dawno cię nie byłosmile. Zdjęcia fajniutki, to
                    i tak dobrze z tym nosidełkiem bo teraz takie czasy że mogli cię policją
                    postraszyć że małą maltretujecie..hehe. Ale serio, to koleżanka mówi że po tych
                    wszystkich telewizyjnych aferach z maltretowniem dzieci, to teraz raz w
                    tygodniu oglądają dziecko w przedszkolu z higienistką czy kimś tam, czy nie ma
                    śladów....straszne czasy. Kiedyś mi się chyba wydawało że coś mówiłaś o
                    puchatkach....hmmmmmmm ja chyba na prawdę muszę się wziaść za sibie, już nawet
                    kilka razy tam zaglądałam ale nie wiem od czego zacząć, bo wy wszystkie takie
                    chuderlaki a chcecie sie odchudzać, co ja mam powiedzieć...
                    edi77...jakbym widziała moją Joaśkę na zdjecich, taka sama artycha. Dziś wlazła
                    na stoleczke taki Kubusia, chwyciła sie oparcia i skakała góra dół, Kuba mnie
                    woła a ja idę spokojnie a ona tak wisi. Już na sekundę nie da rady zostawić.
                    Już bym tak chciała żeby chodziła, może będzie prościej....hehe
                    • magda9945 Re: to i to... 07.02.06, 21:25
                      Jest prościej,choć bałagan w domu ogromny!
                      Młoda zasuwa coraz lepiej i jest przez to bardziej samodzielna,jak raczkowała to
                      nic nie mogłam zrobić bo non stop wisiała przy nogawce.Kombinator z niej niezły
                      usilnie stara się wdrapać na tapczan i fotel,na razie jej się nie
                      udaje.Faktycznie te dzieci takie bardziej kumate się zrobiły i już praktycznie
                      nie sa niemowlakami,a jeszcze rok temu...Pamiętacie te ostatnie dni kiedy się ta
                      ciąża skończy.
                    • annka12 Re: to i to... 07.02.06, 21:33
                      Hejjj Edytko ja gadam troche tylko ze wy tak tu gadacieo restauracjach
                      spotkaniach itp ze moich postow nikt nie zauwazasmile)

                      A co do tej policji to nie straszyli nas ale naprawde czulam sie jakbym
                      maltretowalam dziecko a nie moge kazdemu wyjasniac ze ona sie tak wychyla zeby
                      wecej widziec i buzie ma usmiechnieta. Jeden facet powiedzial ze dziecko sie
                      dusi........Ughhhh
                      • mama_kubusia5 Re: to i to... 07.02.06, 23:07
                        i o praniu... siedzę sobie tu sama, wszystkie mamy marcepanów już śpią, a
                        marcepany to już w ogóle. a ja sobie czekam aż pralka skończy prać. a bo mój
                        mąż kochany właśnie kwadrans temu powiedział: nie mam już żadnych czarnych
                        skarpetek i rano będę bardzo zły...
                        może ja jakaś dziwna jestem, ale ja to bym sobie sama wyprała albo chociaż
                        powiadomiła Instytut Do Spraw Czystych Ubrań ze dwie godziny temu. Wrrrr...
                        Chłopy...
                        • mama_kubusia5 Re: to i to... 07.02.06, 23:19
                          no, na szcęście już wiruje moja praleczka. jeszcze tylko robot
                          wieloczynnościowy kobieta rozwiesi sto skarpetek i siup.
                          a jeszcze chłop na delegację jedzie i na dwa dni mi komputer zabiera sad dwa dni
                          bez "marcepanów"... przyznaję się - jestem ciężko uzależniona. to jutro mam
                          odwyk! trzymajcie się, i nie piszcie za dużo bo się potem nie przekopię smile
                          • annka12 Re: to i to... 07.02.06, 23:30
                            Ja nie spie tez i mam prosbe Ktoras z dziewczyn podawala kiedys przepis na cos
                            z platkami owsianymi dla dziecka Mozna prosic jeszcze raz? smile)
                          • anfi74 byłam.. 07.02.06, 23:37
                            ... przebrnęłam i nie mam już siły pisać smile

                            Zachowam się egoistycznie, załatwię tylko swoją sprawę; czyje dziecko toleruje
                            wyłącznie papki?
                            • mamkube Re: byłam.. 08.02.06, 08:51
                              moja joaśka co prawda je też mnie rozdrobnione ale wiecie ona wogóle nie
                              gryzie, połyka jak leci. Nie wiem czy to dobrze. Od kilku dni robi kupy jak
                              Krzysiu agaluby, co trochę. Już mam dość, nie nadąrzam ze zmienianie...(sorki
                              za błędy, już nie mam siły się zastawaniwiać)
                              • annka12 Re: byłam.. 08.02.06, 09:48
                                No wczesnie dzisiaj jestemsmile
                                Moja Lulu nie lubi rozdrobnionych i tel lyka czesto w calosci tzn ziemniaczki i
                                miesko lyka a chlebek to tak memla Niestety nauczyla sie wypluwac tez wszy stko
                                w calosci.A papek do ust nie wezmie lacznie z moim pysznym domowej roboty
                                danonkemsad(Tak sie nameczylam nastawilam mleczko na kwasne zrobilam twarozek
                                dodalam mleczka i owockow zmiksowalam a ona nie chcialasad(
                                • luxfera1 na szybko o wszystkim 08.02.06, 10:09
                                  tak naprawde to uziemił mnie dopiero ten Marcepanek moj słodki...bo daje równo
                                  w d...od urodzenia,no i jest to jedyne moje dziecko wychowywane bez udziału
                                  babć.
                                  to ile ma sie dzieci nie m atak wielkiego znaczenia,wazny jest domowy
                                  ferment,jesli zdrowy to kazde kolejne dziecko to radość i szczeście.Jesli w
                                  domu źle sie dzieje to jedno moze być zbyt duzym obciazeniem.

                                  Co do dzialki nadal pracuje nad moim M. ..jak sie nie uda dam ci tel. na priv.
                                  to do Ani oczywiscie. acha i chcialam jeszcze dodac ze mnie sie zdarzało
                                  odpowiadac na twoje posty!!smile))

                                  słuchajcie jak zobaczyłam Lulu wleczoną przez Krupowki w pełnym zwisie to
                                  myslałam że padne!!Słuchaj ja sioe nie dziwie że ludzie szemrali.no sama nie
                                  przeszłabym obojetnie.
                                  mimo że krupówki rózności widziały to chyba byliscie i tak nie lada atrakcją.

                                  Margalin...nie moge sie powstrzymać...co takiego robi Twój maz dziecku ze nie
                                  zostawisz mu małej...no prosze??????

                                  Ksenia nie dawaj satysfakcji mężowi.chciałaś taki kolor ,nie marudź tylko sie
                                  zachwycaj szczególnie głosno w jego obecnosci.Reszte dobierzesz
                                  pomału..słyszysz?? nie dawaj sie!!

                                  i jeszcze jedzenie.moj też zjada chlebek,ziemniaczki ale nie znosi grudkowanych
                                  zupek,tym pluje dalej niz widzi.Zupka musi byc papką.

                                  i pytanie...jak sie robi domowej roboty danonka??
                                  • annka12 Re: na szybko o wszystkim 08.02.06, 11:17
                                    No tak nie wszystkie moje posty sa ignorowanesmile)
                                    A ten domowej roboty danonek to serek twarozek wlasnej roboty plus dodatki
                                    1. Mleko pasteryzowane ale nie UHT zagotowac -2 szklanki ostudzic a potem dodac
                                    kwasnej smietanki zeby sie zsiadlo.Ja zostawiam w cieplym miejscu na noc
                                    (kaloryfer) to rano jest zsiadle
                                    2. Trzeba zrobic twarozek i tu sa rozne szkoly Ja zeby nie byl kwasny i zeby
                                    bylo latwiej gotuje znowu 1 szklanke mleka pasteryzowanego a jak sie gotuje to
                                    wlewam to zsiadle z dzbanuszka i chwilke podgrzewam i mieszam (10 sec) tu
                                    potrzebne jest czasami wyczucie bo jak zbyt gorace serek bedzie suchy a jak za
                                    malo ogrzane to wodnisty temp tej mieszanki to:gorace ale nie parzy
                                    3. Wylewamy na sitko i oddzielamy od serwatki serek najlepiej poruszac
                                    wszystkim na sitku az ladnie uformuje sie serek
                                    4. zostawiamy na siku zeby wystyglo i jeszcze odciekla serwatke ( w serwatce
                                    mozna moczyc lapki -super kosmetyk)
                                    5. przygotowuje 50-100 ml mleczka bebiko lub inne
                                    6. miksujemy otrzymany serek z mleczkiem dodajemy tyle mleka zeby otzrzymac
                                    odpowiedzia konsystencje tak ze stopniowo jak jest cieple bedzie rzadsze a
                                    potem troche gestnieje mozna doslodzic jak ktos lubi
                                    7. mozna dodac herbatniczka lub biszkopta do mleczka przed zmiksowaniem
                                    8. ja codziennie robie pure owocowe dla lulki (jablko z gruszka lub bananek) i
                                    to tez mozna wyprobowac i zmieszac z serkiem
                                    9. inna opcja to doac czekoladke lub kakao do mleczka i mamy serek czekoladowy
                                    10. albo truskawki teraz mrozone podgotowac z cukrem i zmiksowac razem z serkiem

                                    Moze to nie do konca danonek ale pychota moja starsza pochiecha zajadala az mu
                                    sie uszy trzesly za to Lulu trzesie jak wezmie do ust Nie odpowiada je
                                    konsystencja. Trudno to nie to nie. Zaczne z twarozkiem na slono z cebulka moze
                                    bo ona raczej z tych konkretnych co lubia miesko ziemniaczki chlebek.
                                  • margalin Re: na szybko o wszystkim 08.02.06, 12:26
                                    ha,ha! Nie myślałam, że to tak intrygująco zabrzmi. Na szczęście nic złego
                                    swiadomie nie robi,ale należy do ojców bardzo zapracowanych. Wraca najwcześniej
                                    o 18, potem jakaś obiado-kolacja i dopada do kompa lub odwrotnie. Zawsze ma
                                    troche na nim pracy ale poza tym go uwielbia(komp). Czasem wygospodaruje chwile
                                    dla nas, ale na ogół towarzyszy temy też TV więc jedno oko na Maroko, drugie na
                                    PAtrycję ,a ona potrzebuje uwagi przynajmniej dwóch oczu. POtem ścieli łóżeczko
                                    i rozbiera Pati do kąpieli, a potem odbiera z wanny, trzyma zeby nie uciekła
                                    przy ubieraniu a potem juz tylko przyjaciel komp,aż ja nie wkrocze i nie
                                    zażądam chwili przyjemności w postaci forum. Wtedy idzie spać.
                                    MA bardzo małe doswiadczenie z PAti i nie wie co ona je, jak, kiedy i ile. Nie
                                    wie co ona chce jak jęczy tak lub tak,a przede wszystkim ma jedna ogromna wadę.
                                    Jest diabelnie małomówny i do dzidzi sie w zasadzie nie odzywa,(do mnie
                                    czasem,jak sie coś zapytam) bo przecież ona i tak nie rozumie i mu nie odpowie,
                                    więc po co.
                                    To powody, dla których nie zostawiam Pati samej. Po prostu ona by płakała, a
                                    mój mąż nie wiedziałby co z tym fantem zrobić. Z reszta nawet nie mam kiedy
                                    jej tak zostawiać, bo jego nigdy nie ma(praca od 7.30 do 15.30, ale zawsze
                                    trzeba zostać po godzinach i jeszcze dojechać 40km na korkowej trasie) albo
                                    jest zajety pracą. A poza tym mam babcię pod ręka i to ona najlepiej wie jak
                                    postępować z niunią.
                                    Tak więc wielkich sensancji nie ma. Zwykła proza życia.Praca, praca, i jeszcze
                                    raz praca.
                                    • matea4 Re: na szybko o wszystkim 08.02.06, 13:08
                                      To jak o moim mężulku, tylko komp czytaj polsat sport. No moze jest jakaś
                                      poprawa od kiedy w domu szpital i nawet czasem jest w stanie pobawić sie z
                                      Mati.Sukcesem jast zmiana pieluch po kupie.

                                      Domino ma się trochę lepiej, nawet przed chwilą poprosił o coś do jedzenia.
                                      Mati śpi.
                                      Mamy nowy ząbek, dolna 2. Wszystkich jest już 6, zaczyna mnie gryzć przy
                                      karmieniu.
                                    • marzena691 do Margalin 09.02.06, 16:44
                                      jesli piszesz, ze taki jest stosunek twojego meza do dziecka, to tym bardziej
                                      zostaw mala z nim sam na sam.
                                      Nie martw sie, przeciez on jest jej ojcem, wiec krzywdy jej nie zrobi. I smiem
                                      twierdzic, ze jak zostanie sam to bedzie poprostu zmuszony do dzialania. I z
                                      pewnascia nie zostawi jej placzacej. Daj mu tylko kilka porad obslugi dziciecia
                                      i ruszaj w swiat! Zobaczysz, twoj maz moze cie jeszcze zaskoczyc i to
                                      pozytywniesmile
                                      • annka12 :)) 09.02.06, 17:48
                                        No to teraz czuje sie dowartoscowanasmile)
                                        Odnosnie tatusia z dzieciatkiem to ja mam zaufanie co prawda co nieco
                                        ograniczone a to z powody rozlaki taty z Lulu Jak widza sie po miesiacu
                                        nieobecnosci np to musze mu skladac relacje co nowego Lulu umie i co za nuer
                                        mozewywinac ( raz zanim udzielilam instrukcji Lulu spadla z lozka a tatus lezal
                                        obok)
                                        My to w ogole jestesmy smieszna para i gdyby nie to ze poznalismy sie zanim sie
                                        zobaczylismy po dlugiej sesji korespondencji to by nic pewnie z tego nie bylo.
                                        A tak to za bardzo go lubie zeby sie wsciekac dlugo.
                                        • mama_kubusia5 Re: :)) moja owsianka i inne... 09.02.06, 18:23
                                          moja owsianka wygląda tak: 1-2 łyżki płatków owsianych (tzw.najzwyklejszych)
                                          plus około szklanki wody (wolę dodać mniej i dolewać w trakcie gotowania),
                                          jeżeli planujemy dodać rodzynki, to właśnie na początku, żeby też się
                                          rozgotowały. Gotuję tak długo, aż płatki są miękkie. Potem dodaję filiżankę
                                          owoców (mrożone porzeczki czerwone albo czarne, truskawki, jagody-wtedy trzeba
                                          odczekać aż puszczą sok-o dziwo Kuba uwielbia porzeczki ale muszą być
                                          rozduszone, jak natrafi w trakcie jedzenia na nierozduszoną to plujesmile) albo
                                          np.pół banana i pół drobno pokrojonej pomarańczy. Na końcu dodaję tyle wody
                                          przegotowanej, aby konsystencja była półpłynna i dodaję 1-2 łyżki kaszki
                                          mleczno-owocowej bobovity. Gotowe! Kuba uwielbia taką owsiankę około 10 jako
                                          drugie śniadanko.
                                          Poza tym:
                                          1. ale się rozpisałyście przez te dwa dni! ledwo przebrnęłam!
                                          2. borówka! witaj po przerwie! podziwiam że masz siłę nosić małego klocka-ja
                                          wymiękam już jak po schodach mam go nieść na drugie piętro...
                                          3. mój mąż strasznie samodzielny-od początku brał udział w przewijaniu,
                                          kąpaniu, karmieniu butlą itd. Teraz jest trochę gorzej, bo jak jestem cały czas
                                          w domu to zdążył się rozleniwić smileale ma z Kubą świetny kontakt. Od czasu do
                                          czasu zostawiam ich samych, żeby się nie odzwyczaili!
                                          4. agaluba- podziwiam Twój spokój odnośnie żółwia. Ja całe miesiące stresowałam
                                          się, że Kuba załapie jakąś żółwią zarazę, ale nie miałam możliwości nigdzie
                                          indziej go wstawić, tylko do pokoju małego. Ale Ty w ogóle dzielna kobieta
                                          jesteś!
                                          5. Przepis na danonki domowej roboty przypomniał mi dzieciństwo, bo w czasach,
                                          kiedy pod drzwiami rano stały butelki z rozwodnionym wyrobem mlekopodobnym z
                                          aluminiowym kapslem, moja mama robiła co drugi dzień własny twaróg z litra
                                          kwaśnego i litra słodkiego mleka. Żaden "kupny" serek nie będzie już miał
                                          takiego smaku...
                                          pozdrawiamy!
                                          • agaluba problemy z postrzeganiem rzeczywistości 09.02.06, 20:21
                                            - tatatatata
                                            - mama jestem
                                            - tatatatata
                                            - mów mi mama
                                            - tata
                                            - tata w pracy, mama na posterunku - czy możesz ten fakt docenić
                                            - tata
                                            - zadzwonić do taty? dobrze - proszę telefonik.
                                            - halo?
                                            - Syn do ciebie
                                            - mamamamamama
                                            - synku, tu tata
                                            - mamamamama
                                            ..........

                                            mamo wojtusia! jesteśmy niezmiernie wdzięczni za podrzucenie pomysłu startego
                                            żołtego sera rozsypanego na tackę fotelika - poskutkowało, miałam go z głowy na
                                            jakieś 50 minut smile)) drugie 50 minut zbierałam sereczek po kuchni wink))))
                                            • bela80 Re: problemy z postrzeganiem rzeczywistości 09.02.06, 20:44
                                              mój Patryk znowu na wszystko mówi mama na tate babcie psa jedzenie wszystko to
                                              mama nie wiedziałam że aż tak się sklonowałam a że by byłosmiesznie to na mnie
                                              mówi amam
                                              • annka12 Re: problemy z postrzeganiem rzeczywistości 09.02.06, 21:12
                                                Moja Lulu mowi dadadadadada -tata ma nadzieje ze to o nim
                                                i ostatnie dwa dni daj na wszystko co chcesmile
                                                Mama tylko jak placze i potrzebuje ratunku Ale dobre i tosmile
                                            • mama_wojtusia2 agaluba 10.02.06, 12:43
                                              Proszę bardzo smile Podobnie działa bułka, ale zdecydowanie krócej wink
                                              A co do zbierania z podłogi to ja wolę zbierać serek. A szczerze mówiąc
                                              Ala tak wszyststko wcina, że arczej po niej już sprzątać nie trzeba smile
                                          • bela80 Re:przepis na serniczek 09.02.06, 20:23
                                            składniki :
                                            2 litry mleka
                                            1 litr śmietany zakwaszanej 12%
                                            1 kostka masła
                                            cukier waniliowy
                                            5 paczek herbatników
                                            5 całych jajek
                                            1 szkl.cukru pudru
                                            mogą być rodzynki

                                            Do gotującego mleka dodajemy zmiksowane jajka ze śmietaną. na wolnym ogniu
                                            gotować do chwili aż się zsiądzie na twaróg.
                                            twaróg odcedzić i pozostawić do ostygnięcia
                                            utrzeć masło z tłuszczem i dodawać stopniowo serek. na końcu dodać rodzynki lub
                                            jakieś owoce co kto chce i wylewamy na blaszkę wyłożoną herbatnikami i na mase
                                            także układamy herbatniki. wkładamy na 1 godzine do lodówki

                                            Ciasto ardzo fajne delikatne i jak tylko maluszki nie mają alergii bardzo fajne.

                                            A co do mężów to ja mogę spokojnie zostawić małego z moim chłopem i na pewno
                                            nic się nie stanie zresztą w dzień się pobawią a w nocy i tak mój mąż wstaje do
                                            małego ja sobie śpie i czówam czy wszystko ok.

                                            Ja mam chyba troche odwrotny problem jak marzena i inne mamy niejadków mój
                                            Patryś pochłania wszystko i w każdych ilościach dlatego muszę już uważać bo
                                            mały waży już ponad 12 kg.
                                            Pozdrawiam
                                            • annka12 Re:przepis na serniczek 09.02.06, 21:10
                                              Hmmm ten przepis to mi troche pachnie takim serniczkiem pascha jaki jadam
                                              zawsze w Chimerze jak jestem Krakowie Tylko tam jest on bez ciasteczek a ma
                                              forme filizanek do gory nogami taka gorka z bakaliami i owocami ......ojejej
                                              pysznosci rzadko spotykane a my jestesmy koneserami dobrego jedzonka.Chyba
                                              wyprobuje ten twoj przepis bo ja kiedys probowlam z lenistwa z twarogiem ale
                                              jak juz teraz pichce te twarozki to moge i to ciastowe.

                                              Mamo kubusia dziekuje za te owsianke ....wlasnie o nia mi chodzilosmile
                                              A z tym twarozkiem z mleka to masz racje moja mama tez robila i go
                                              uwielbialam....z sie przejadlsmile

                                              A gdzie ty jestes Edyta???
                                • mama_wojtusia2 Re: byłam.. 08.02.06, 11:46
                                  Aliśka preferuje gładkie papki i mocno rozwodnione. Ostatnio nawet
                                  zauważyłam postęp i czasami moge jej przemycić trochę słoików od 7 miesiąca...
                                  tylko takie bez ryżu, bo to jednak za duże grudki!
                                  W sumie i tak jest nieźle, bo np. ser biały rozcieram tylko widelcem.
                                  Mała zaczęła jeść ser zółty. Najlepiej zetrzeć na tarce o grubych oczkach
                                  i wysypać na podstawkę w foteliku. Mam ją z głowy na 40 minut smile Potem
                                  wypypuszczam ją na podłogę i wyjada to co wypadło z fotelika. Następne
                                  20 minut do przodu wink
                                  U nas skuteczna okazała się motoda "nic na siłę".
                  • mama_wojtusia2 annka 08.02.06, 11:34
                    a coś Ty taka bogata, że tyle ziemii chcesz kupować wink
                    A tak poważnie to ziemia jest świetną inwestycją, bo jej już więcej nie
                    wyprodukują.
                    • annka12 Re: annka 08.02.06, 11:52
                      No wlasnie z tego zalozenia wychodze Bogata nie jestem a szkoda.....smile
                      Ale jak dzialka fajna i cena atrakcyjna jakies srodki moga sie znalesc tzn maz
                      moze znalescsmile
    • edi77 no jesli o mezach mowa.... 08.02.06, 13:35
      to ja dzisiaj dla Mojego spedzam dzien przy garach a w zasadzie dwa dni, bo w
      piatek ma urodziny. Dzisiaj robie salatke i pieke schab, a jutro debiutancki
      tort. Tort bedzie niespodzianka, bo do tej pory szlam na latwizne i kupowalam
      gotowe ciasto. Ostatnio jak upieklam pasztet dla Mateuszka, to sie zalil, ze
      dbam tylko o Matusia, no wiec teraz musze jego dopiescic.
      • borowka78 Borówka wraca...:)))) 08.02.06, 14:37
        Witam po przerwie. Jak zwykle naprodukowałyście mnóstwo postów i jak na razie
        przez nie nie byłam w stanie przebrnąc...ehhh...

        Kseniu-super kuchnie bedziesz miala, słuchaj rad eksperta(Marzeny) i wszystko
        będzie piękniesmile)

        Matea-widzisz...juz jestescie na prostej. Najgorsze za wami!!!

        Anfi-na cale szczescie moj grzdyl w konu gryzie wszystko, co w swoją gębule
        dostanie(czasem przez przypadek moja reke ugryzie, nos jak sie za bardzo nad
        nim nachylam-ała). Dlugo jednak tolerował tylko papki, samo gryzienie późno
        przyszło, więc i Bartuś się nauczy do czego służą ząbkismile

        Co do męża- mimo że dużo pracuje i wyjjeżdza w trase, ma super kontakt z synem
        i bez obaw mogę moich panów samych zostawić...po prostu wychowałam sobie mężasmile)

        Agaluba-popieram!!!!

        Ostatnio miałam na głowie teściową, więc teraz oddycham wolnośćia...wrrr...oby
        jak najmniej takich nalotów!!!

        Zła jestem, bo mam kółka od wózka w naprawie i spacery z Marcinkeim to
        horror...niby chodzi, ale czasem ma dosyc, wiec te 10kg + opakowanie nosić to
        niezbyt miłe...czuje to mój biedny kręgosłupsad(

        Powolutku przygotowujemy sie do roczku, to juz prawie za dwa tygodnie!!! Roczek
        bedzie przechodzony, nbo włąsnie dzisiaj Marcin postanowił zaprzestac raczkowac
        i w koncu chodzi!! Kroczki samodzielne juz w połowie stycznia zrobil, ale sie
        ogólnie z chodzeniem leniłsmile) ciekawe po kim to lenistwo mabig_grinDD

        trzymajcie sie ciepło
        buziaki
        • mama_wojtusia2 Re: Borówka wraca...:)))) 08.02.06, 14:51
          jaki roczek???? Niezły szok!. Taka jedna mała marcepanna postanowiła
          się urodzić przed czasem i 14 lutego kończy rok. Jak na nią patrzę
          to nie mogę uwierzyć! No i mam nadzieję, że razem z pierwszymi
          urodzinami przyjdzie też troszkę rozumku do główki, bo póki co to
          z tym jest cieńko wink
          • borowka78 Re: Borówka wraca...:)))) 08.02.06, 14:57
            no z tym rozumkiem to róznie bywasmile) no roczek roczek...marcepan Marcin tez
            pchał sie na ten swiat jak taki dzikismile) a data terminu byla taka ladna-8
            marzecsmile
    • magdek2 papki... 08.02.06, 16:13
      Asia wyłacznie je papki, jak próbuje jej podać cos z grudkami to pluje, wypycha
      językiem, wydłubuje z buzi a potem zaciska pomimo że jest głodna... pytałam
      nawet na forum niemowlę co zrobic żeby ja do grudek przyzwyczaić i okazało się
      że wiele dzieci tak ma a potem nagle to się zmienia, pediatra kazała nie
      zmuszać, ja zreszta też nie miałam zamiaru... tylko menu mamy dosc ograniczone
      przez to... ostatnio zrobiła postep bo zmymlała kawałek miśkopta i mamusia
      czyli ja o mało nie zwariowałam z radości, no wiele mi nie trzeba jak widać smile
    • borowka78 spokój... 08.02.06, 22:00
      na forum...hmmm...czyżbym was wystraszyła swoim powrotem???;-DDDDD

      spokojnej nocki
      • agaluba Re: spokój... 08.02.06, 23:51
        i ja tu jestem i ja.. własnie skończyłam tłumaczenie, a wcześniej mnie nie
        było, a jak wróciłam, to buuu internecik nie działał, i nie mogłam zajrzec..
        ale się doczekałam i zaglądam..

        kolejna cięzko uzależniona matka..
        ja nie ide na żaden odwyk!

        krzysio je wszystko i kawałki i niekawałki, połyka tez różne rzeczy w całości -
        np. żołwia (już kilka prób zjedzenia mamy za sobą, wygrzebuje sobie to biedne
        zwierze spod szafki, uparł się i nawet nie chce żeby mu na zupkę przerobić..),
        gabaryty przedmiotu nie mają znaczenia......
        no ale czasem tez protestuje - np. nie lubi odmian, dzis mu dzielna mama
        spreparowała pyszny makaronik na kolację, na słodko z serkiem i polane
        danonkiem i ta mała choroba brała kluche do gęby, memlała i potem sobie ją
        wyciągała, czynność powtarzaliśmy tyle razy ile kluseczek... podłoga w okolicy
        oblepiona kluseczkami, które dziecię po wymemlaniu uparcie rozrzucało - nie
        łapałam w locie, co by nie stresować niemowlęcia przy jedzeniu.. bo tu sie
        naczytałam, że nie można stresować, jeszcze by mi przestało jeść..
        no i musiałam zrobic tradycyjną kaszkę o konsystencji cementu, dopiero się
        chopię usatysfakcjonowało smile)

        a tego danonka domowego to w życiu bym nie zrobiła.. wygladan na bardzo
        truudne sad(

        margalin, nie marudz kobieto, powiedz, że masz bardzo ważną wizytę u lekarza i
        musisz iść na spotkanie z nami - wcale nie skłamiesz! my działamy jak terapia,
        knajpa jak kozetki i masz już psychoanalityka, tylko weź od starego duużo kasy,
        bo ci terapeuci teraz strasznie zdzierają z człowieka smile)

        borówka, ja się Ciebie nie boję jak widać.

        a mama pytająca o owsiane coś tam - ja nie mam pojęcia, ja umiem krzysiowi
        ugotować słoiczki smile) bo jak zrobiłam zupkę to choroba nie jadła, to nie robie!

        dobra, nie smęcę więcej, idę spać...
        • agaluba spokój...wstawać! 09.02.06, 10:35
          pierwsza, a Wy gdzie..

          krzysio ma kaszel, taki z krtani, autorytet medyczny mówi, że zęby.. no moze,
          bo własnie dziecię zaczęlo zjadać kaloryfer..

          no chodźcie tu!!
          • borowka78 Re: spokój...wstawać! 09.02.06, 10:46
            jestem jestem, tyle że pisac mi się nie chce....

            hehe...powiadasz, że Krzyś zjada kaloryfer...hmmm...widocznie od maleńkości
            uwielbia żeberkabig_grinDDD
            • agaluba Re: spokój...wstawać! 09.02.06, 10:56
              bezżeberkowy.... ale może lubi rozgrzane metale..
            • bela80 Re: spokój...wstawać! 09.02.06, 11:03
              Witam po przerwie.

              My już dawno wstaliśmy a mój mały łobuziak już ponownie śpi a ja mam troszkę
              czasu dla siebie
              U nas po staremu mały z nai na dzień jest coraz fajniejszy gada jak najęty
              raczkuje jak szalony wszędzie się wspina i robi po mału samodzielne kroczki.
              mamy dwa śliczne ząbki ale chyba idę już następne. młody je wszystko i w dużych
              ilościach dlatego ograniczylismy mu już mleczko do 3 razy dziennie po 200 ml. w
              nocy nic nie je śpi do 5 u siebie a potem z nami do 6 lub 7 ale jest ok.
              Ma jakąś małą wysypke na buzi zrobiłam mu badania ale alergia to raczej nie
              jest może od naszego gronkowca którego mu wykrylismy przypadkowo w kupce.

              Kseniu ja bym poalowała na bordowo ( ja mam jarzębine śliczna) a płytki w
              kolorze podłogi z motywami bordowymi ja mam z motylkami bordo co czwartą płytkę.

              Anifi cieszę się że z bartusiem jest już ok.

              Borówka dawno cię nie było ale fajnie że wróciłaś brakowało ciebie

              luxwera ja chyba przyłącze się do waszych puchatek właśnie wźiełam się ostro za
              siebie dieta i ćwiczenia 2 razy w tygodniu. mam nadzieje że efekty już nie
              długo będzie widać

              Anka 12 ja czytam wszystkie twoje posty jednk sama czuje się niezauważlana więc
              więcej czytam niż pisze. super przepis na danonki ja mam podobny na ciasto z
              herbatnikami tylko jest w nim troche jajek i nie wszystkie dzieci mogą.

              Agaluba popieram cie w 100 % ja sama mam kawiarnie i u mnie wszystkie dzieci
              mile widziane. my ze swoim Patrysiem też wszędzie się włóczymy i nie zwracamy
              uwagi na to co inni otym myślą.

              Pozdrawiam i całusy dla naszych już prawie roczniaczków
              • olusia_a Re: kiedy nocnik 09.02.06, 12:05
                pomyślałam ze moze juz zaczne sadzac Paulinke na nocniczek niech sie
                przyzwyczaja. Czy wy juz macie nocniki??smile))

                Paulinka ładnie stawia juz kroczki
                a tu nowe fotki niuni
                paulinka.fajnafotka.pl
                W lutym jestem w pracy na pól etatu takze wiecej czasu dla mojego serduszka, no
                i moge tu Was poczytac..

                Wstawaj szkoda dnia..

                A i zaczynam kolejny etap w odchudzaniu - tylko te Puchatki mnie motywuja -
                zapraszam
                • mama_wojtusia2 Re: kiedy nocnik 09.02.06, 12:44
                  ja oczywiście tez na diecie (zjadłam ciastko popijając colą wink
                  Odpukać, ale mała coś ładnie nocki przesypia! Dzisiaj pożarła mi
                  ogórki kiszone z mojej kanapki. A konkretnie to najpierw wycisnęła
                  z nich sok na fotel a potem zjadła ze skrzywioną minką smile

                  Xsenia się nie odzywa, bo pewnie maluje kuchnie smile))))
                  Sprawa trudna, bo faktycznie sama chciała taki kolor, ale po pomalowaniu jej
                  się nie podoba, więc chce zmienić. Zrozumiałe. Z drugiej strony może jednak
                  coś dopasować do tego koloru i tez będzie ok, ale i tak ciągle może jej
                  się nie podobać. Mąż mówi, że ścian nie przemaluje, bo sama takie chciała.
                  I cała sprawa sprowadza sie do tego co zrobiłby by mąż gdyby kupił
                  obudowę do komputera, która mu się nie podoba? Mój oczywiście kupiłby
                  natychmiast drugią i jeszcze siedział dwie noce i zakładał ją na
                  milion sposobów, żeby było tak jak on chce. Tych przykładów można oczywiście
                  podać też z tysiąc. Faceci!!!! Trzy miesiące się proszę, żeby wywiercił
                  dwie dziurki pod obrazki. Moge pójść do sąsiada "po prośbie". Ale ten mój
                  łoś zamiast wyciągnąć z tego wnioski to się jeszcze w ramach wdzięczności
                  browara z sąsiadem napije...
                  To tyle wywodów smile
                  • agaluba u nas podanie 09.02.06, 13:56
                    3 miesiące to u nas termin minimum smile)i trzeba jeszcze podania napisać i obiad
                    ugotować i po główce pogłaskać - lampa w kuchni wieszana przez 2 i poł
                    roku......

                    oczywiście liczne inne przykłady...
                  • agaluba Re: kiedy nocnik 09.02.06, 13:58
                    a w ramach diety ciasto zjadłam, pycha...ide bo krzys zabiera mi myszke i mówi
                    do mnie tata...musze sie zabrać za wychowanie, ale wróce smile) (jak trochę
                    powychowuje)
                    • iwonaw.1970 Jutro jadę do mamusi:))) 09.02.06, 14:18
                      U nas od poniedziałku zaczynają się ferie, w przedszkolu starsza ma labę. Z tej
                      okazji znowu jadę do mamusi odpocząć. Zostawiam męża z komputerem, z jego
                      kochanym sprzętem odsłuchowym i Cecylką Bartoli, której głos woli od mojegosmile))
                      Gorzej będzie z utrzymaniem diety bo mamusia na pewno przygotuje coś dla córci
                      pysznego.
                      Boję się tylko tego powrotu po 2 tygodniach... Chyba rozumiecie o co chodzismile))

                      U nas nocnik tez stoi, ale w kącie. Małej najczęściej kupka się zdarza przy
                      posiłkusmile))

                      Nie robię własnoręcznie danonków. Idę jak zwykle na łatwiznę. Kupuję mrożone
                      owoce, jogurt naturalny, dodaje cukier i miksuję.

                      mamo_wojtusia, jak synek sobie radzi z nocnym siusianiem. U nas rewalcja. Tzn
                      siusiania brak.
                      • mama_wojtusia2 Re: Jutro jadę do mamusi:))) 10.02.06, 12:46
                        Miłego labowania!
                        Wojtusiowe siusianie trwa nadal. Ma czas do końca marca na zaprzestanie
                        sikania po dobroci smile
                        • iwonaw.1970 Re:Jadę do mamusi:))) 10.02.06, 13:19
                          Właśnie się pakujemy. Chyba jest strasznie niskie ciśnienie bo bardzo jestem
                          powolna....

                          Oprócz bułki proponuję makaron -tez jest bardzo absorbujący.

                          Moja Nelli tez ciągle mama, tata, ne, papa, baba, ba (jak cos spadnie), kiekie
                          (?, a reszta trudna do zapisu fonetycznego.

                          Właśnie córcia zbiera paprochy z podłogi bo matka jeszcze nie odkurzyła.

                          A propos odchudzania: najlepiej jeść to co zostawią nasze pociechy-bardzo
                          zdrowe odżywianie:mięso i warzywka gotowane, zero soli, jogurty własnej roboty
                          no i ilości znikome.
                          pozdrawiam i żegnam na 2 tygodnie (i tak nie zauwazycie mojej nieobecnościsad(( )
                          • matea4 Re:Jadę do mamusi:))) 10.02.06, 13:24
                            Chyba naprawde niskie to Twoje ciśnienie. Czytam wszystkie mamusie.
                            Miłego pobytu u mamusismile))
                    • mama_wojtusia2 Re: kiedy nocnik 09.02.06, 14:19
                      Moja mała łobuzica mówi do mnie mama tylko wtedy jak jest zła. W chwilach
                      wesołości też do mnie woła tata...
                      A co do nocnika, to poczekamy z tym jeszcze długo, bo Ala podobnie jak
                      Wojtek nie ma zwyczaju siedzenia w miejscu. Nie chce mi się tym głowy
                      zawracać wink A tak z wcześniejszych doświadczeń to zauważyłam, że
                      jak dziecko ma 1,5 roku to dopiero coś zaczyna kupać z siusianiem. Nocnik
                      oczywiście mamy, ale czas pokaże kiedy będziemy musieli go zacząć używac smile
                      • marzena691 Re: kiedy nocnik 09.02.06, 16:00
                        W kwestii nocnika przepytalam nasza pania pediatre, ktora szczegolowo wyjasnila
                        mi kwestie. Otoz uswiadomila mi, ze dziecie dopiero w wieku generalnie ok. 18
                        miesiecy fizjologicznie przygotowane jest do zalatwiania swych potrzeb w
                        nocniczku. Wczesniej poprostu nie jest w stanie w pelni tego kontrolowac i
                        kosztuje go to duzo wysilku, by usatysfakcjonowac rodzicow, jesli staraja sie
                        posadzic go na nocniksad((
                        Oczywiscie 18 miesiecy, to sredni wiek, czyli moze zdarzyc sie, ze dziecko juz
                        15 miesieczne moze smialo korzystac z tego wynalazku cywilizacji, a moze i byc
                        tak, ze dopiero 3-letnia pociecha...
                        Zatem mamy jeszcze troche czasu, na czym niewatpliwie skorzystaja producenci
                        pampersow tudziez innych pieluchsad(( uhhh!
                        • bela80 Re: kiedy nocnik 09.02.06, 16:16
                          widzisz anka12 troche pomarudziłyśmy i odrazu taki efekt super.
                          przepis podam wieczorem bo teraz ide na obiadek do teściów, oj jak dobrze jak
                          nie trzeba gotować.
                          A co do nocnika to nasz mały też już go posiada najpierw zakładał go na głowe a
                          teraz zdarza mu się pokazać jak robi siusiu i wtedy biegiem do nocnika
                          Pozdrawiam i dołączam do grona odchudzających się
                        • marzena691 To jeszcze ja... 09.02.06, 16:39
                          jak juz dopadne do kompa i zaczne pisac, to jakos nie moge przestac...

                          A tak naprawde, to od 2 dni nurtuje mnie poruszony tu temat niejedzenia przez
                          nasze coniektore pociechy. Jak wiecie, jestem mama malego niejadka, choc musze
                          przyznac, ze od kilku dni Sandra je calkiem przyzwoicie, wiec nie wiem czy
                          jeszcze do tej kategorii sie lapiewink))
                          Ale do rzeczy, chce sie teraz wypowiedziec jako byle dziecko-niejadek. Z
                          relacji moich rodzicow wynikalo, ze mieli ze mna "krzyz panski" jesli chodzi o
                          kwestie zywieniowe. Bardzo to przezywali oczywiscie i na rozne sposoby
                          probowali mnie naklonic do jedzenia, chodzili do roznych lekarzy, znachorow,
                          itd. Jednym slowem stawali na glowie, bym cos przelknela. Lekarze orzekali, ze
                          to syndrom typowej, rozpieszczonej (zaprzeczam, bo rozpieszczana nie bylam)
                          jedynaczki, dawali jakies syropki, kazali wlasnie jesc kapuste, ogorki kiszone,
                          znachorzy dawali ziolka (brrrr....) i wyobrazcie sobie nic nie pomagalo. Czy
                          znacie 5-letnie dziecko, ktore nie lubi czekolady? - to bylam ja!
                          Zatem jak juz mialam 4-5 latek, to moi rodzice nie znajdujac innych sposobow
                          probowali podejsc mnie od strony psychologicznej i np. straszyli, ze jak nie
                          bede jadla, to umre... A wiecie, jaka dzieci maja wyobraznie? I wiecie jaki to
                          byl stres dla mnie? - zaczely mi wychodzic wlosy na czubku glowy. Lysy placek
                          mial wielkosc kurzego jaja. Rodzice zrozpaczeni - runda po lekarzach - w koncu
                          specjalista orzekl, ze to nerwica objawiajaca sie lysieniem plackowatym. Jesc
                          oczywiscie dalej nie jadlam...
                          He, taki blachy temat niejedzenia, a patrzcie ile szkod w zyciu malego
                          czlowieka...
                          Ktos (sorry nie pamietam, kto) napisal jakis czas temu, ze zadna matka nie
                          skrzywdzi swojego dziecka. Otoz moze to zrobic i to w sposob zupelnie
                          nieswiadomy (patrz wyzej). Gdyby wszystkie matki byly, jak wy - Marcemamy (a
                          szczegolnie Hannamay, ktora jest dla mnie niedoscignionym wzorem), to wszystkie
                          dzieci bylyby kochane, szczesliwe i zadbane, a swiat w przyszlosci lepszy: bez
                          przemocy, agresji, chamstwa, itd.
                          Dlatego dla mnie osobiscie aspekt psychologiczny jest bardzo wazny w wychowaniu
                          mojej pociechy. Nie chce powtorzyc bledow moich rodzicow i dbam o to, by
                          przygotowac Sandre rowniez emocjonalnie do przyszlego samodzielnego zycia (choc
                          ona juz i teraz jest bardzo samodzielnawink)).
                          Jeszcze w czasie ciazy przeczytalam fajna ksiazke (i to kilkakrotnie)
                          pt.: "Dobra milosc, co zrobic, by nasze dzieci mialy udane zycie" - polecam! Ja
                          wracam do niej czesto, bo omawia wiele codziennych kwestii, ktore nam doroslym
                          wydaja sie czasem blahe lub ich nie zauwazamy, dla dzieci natomiast sa bardzo
                          wazne.

                          No to sie wypowiedzialam! Buziaki dla wszystkich!
                          • mama_wojtusia2 Re: To jeszcze ja... 10.02.06, 12:53
                            Ja była niejadkiem... W miarę normalnie zaczęłam jeść dopiero w liceum.
                            Wcześniej bardzo ewentualnie jadłam chleb z dżemem. Całe szczęście rodzice
                            nie zmuszali mnie do jedzenia. Ja i tak do tej pory nie z jem jak nie mam
                            ochoty. Nie lubię tortów (są wyjątki) i mięsa (jem tylko chude i to tez
                            mało).
                            Swoich dzieci nie zmuszam do jedzenia. Nie wiem jakbym się zachowała gdyby
                            dziecko przez kilka dni wogóle nie chciało jeść, ale jeszcze mnie to
                            nie spotkało smile
                            Czyżby te Marzeny to typowe niejadki wink
                            A i jeszcze jedno. Podczas ciąży z Alą nie brałam żelaza, bo mi nie
                            służyło. A wyniki morfologii miałam dobre.
                            • matea4 Re: To jeszcze ja... 10.02.06, 13:21
                              Jeśli chodzi o jedzenie, to Mój Dominik to tatalny niejadek.Zjada tylko
                              jogurty wyłącznie truskawkowe Danona, chlebek bez skórki, mikroskopijne ilości
                              wzystkiego innego. Jesli któraś z was myśli ze jest amatorem śmietnikowego
                              jedzenie to bardzo sę myli. NIGDY nie dotknął: Hambyrgerów, pizzy, coca-coli
                              ani niczego gazowanego. Słodycze owszem ale wybrane,ciast, tory itp. mogą stać
                              w zastraszajacych ilościach. Znikają tylko lody, ale to chyba dlatego że w
                              ciazy zjadałam codzienne litr. Do 2 lat jadł wszystko co mamusia dała. Pewnie z
                              Matim będzie tak samo. Aż dziwne że hemoglobina w normie.
                            • marzena691 Re: To jeszcze ja... 10.02.06, 14:03
                              No nie! Marzenko vel Mamo-wojtusia jakbym o sobie czytala. Ja jeszcze do
                              niegdysiejszego menu dorzucilabym nalesnikiwink I teraz mam jak ty choc w kwestii
                              por posilkow musialam sie dostosowac do mojego Francuza...
                              Podczas ciazy bralam jedynie tradycyjne witaminy dla ciezarowek i wyniki mialam
                              dobre. Zreszta zawsze bardzo rzadko chorowalam rowniez jako dziecko, wiec
                              Sandra chyba sie we mnie wrodzilasmile))
                              A czy ta dziewczyna w czerwonym (chyba) polarze na zdjeciach ze spotkania
                              warszawskich mam to ty? Bo jesli tak, to nawet fizycznie jestesmy podobnesmile Ach
                              te Marzenywink))

                              Dzieki tez za podpowiedz z okruchami chleba - u nas dziala, choc tylko przez
                              jakies 10 min., ale i to dobre. Ide teraz zaopatrzec sie w serwink))
                              • mama_wojtusia2 Re: To jeszcze ja... 10.02.06, 17:34
                                Ta czerwona to ja smile
                                No i wszystkie będziemy miały teraz dom w chlebie i serze żółtym! Fajnie,
                                nie będę sama wink
                                • moniq75 Witamy!!! 13.02.06, 13:33
                                  dziewczyny, strasznie mi głupio, czytam Was i czytam, zaglądam na różne fora,
                                  kiedy czas na to pozwala, czasem coś tam wtrące od siebie,ale jakoś tak się nie
                                  składało żebym nas Wam przedstawiłasmile Otóż jestem mamą Emilki, urodzonej 21
                                  marca 2005 r. ( 4050 kg, 56 cm).Emilka dzis jest juz dużą i rezolutną
                                  panienką,strasznie kochana przez rodziców i wszystkich członków rodziny,
                                  mieszkamy w warszawie ( Wola), ja jestem mamą pracującą,ale staram się każdą
                                  wolną chwilę spędzać z moim szkrabem. mam nadzieję, że zaaprobujecie moja
                                  obecność w swoim gronie, zwłaszcza, ze sporo już wiem o niektórych z Was i
                                  waszych dzieciaczkachsmileBędę tu częściej zaglądać, i czasem dodac swoje "3
                                  grosze"smile buziaki i ucałowania. Monika
                                  • bela80 Re:Mamo-kubusia 13.02.06, 14:10
                                    dziękuje i strasznie przepraszam za pomułkę ale to wszystko przez nerwy.

                                    a taka prawda u nas na wsxystko jest zapisywany triderm a potem clobaza
                                    jeszcze raz dzięki
                                  • bela80 Re: Witamy!!! nową mame 13.02.06, 14:12
                                    witam widze że w końcu dziwczynka w naszej wdze startowej 4 kg a teraz
                                    ile?????????? bo u nas już ponad 12
                                    pozdrawiam
                                    • matea4 Re: Witamy!!! nową mame 13.02.06, 15:14
                                      Witamy witamy. Mój starszy syn urodził się z taka wagą (4050), ale młodszy brat
                                      musiał go pzrebić. To się nazywa rywalizacja!
                                    • moniq75 Re: Witamy!!! nową mame 13.02.06, 15:33
                                      no właśnie o dziwo, Emilka nie jest dzis kolosem!!!! w wieku prawie 11 miesięcy
                                      waży niewiele ponad 9 kg!!!! ale rozwija sie wzorcowo i taka jej uroda!smile
                                      Kochane mamusie, z racji tego, ze rzadko tu pisywalam wczesniejk mam problem z
                                      poruszaniem sie po forum, ale mysle ze dojde do wprawy!!! poza ym bardzo
                                      chcialam wkleic link do strony Emilii, i przeprowadzilam te operacje w "moim
                                      forum",ale dalej coś nie gra! buziaki
                                      • mamkube Re: Witamy!!! nową mame 13.02.06, 15:47
                                        ak właśnie widziałam z linkiem do zdjeć Monika, źle go skpiowalaś. Pomogę ci
                                        <a href="HTTP://bobasy.pl/?u=moniq175&s=9579bf3b7c0260a8f8205337da17cdbc">TU
                                        WPISZ CO CHCESZ NP EMILKA</a>
                                        Zmień HTTP na małe litery, i wpisz co chcesz tam gdzie drukowanymi napisąłam
                                        EMILKA i przekopiuj. Chyba dobrze bedzie
                                        Edyta
                                        • marzena691 Witam nowa mame! A jutro walentynki! 13.02.06, 16:52

                                        • moniq75 Dzieki mamkube!!!! 14.02.06, 09:14
                                          Kochana jestes!!!! udało si wkleić linka!a swoja droga niezły ze mnie leniuch.
                                          o tych wszystkich technicznych sztuczkach mozna poczytacsmileale ja każdą wolna
                                          chwile od pracy wykorzystuje na rzeczy inne"), np. na czytanie waszych postów i
                                          oglądanie waszych skarbków!!! no a teraz dzięki Tobie mamkubę możecie zobaczyc
                                          moja emiśkesmilepróbowalam wkleic jej zdjecia na forum ZOBACZCIE,ale tez cos mie
                                          nie idzie!poki co stronka na bobasachsmilepapa
                                          • mama_kubusia5 Re: witamy nową marcową mamę! 14.02.06, 09:28
                                            witamy! emilka jest śliczna! może jak się "wczytasz" to będziesz pisać częściej?
                                            • monikadk Re: witamy nową marcową mamę! 14.02.06, 09:31
                                              i ja sobie popatrzyłam. Sliczna ta Twoja Emilka.
                                              Faktycznie lep[iej czsas poza praca spędzać z taik skarbkiem
                                              monika
                                              • moniq75 Re: witamy nową marcową mamę! 14.02.06, 09:50
                                                dziei dziewczyny za mile powitanie, jest mi naprawde bbbbardzo przyjemnie.mam
                                                wielka nadzieję się "wczytac", poznac Was lepiej, i w miarę mozliwosci
                                                ptrzekazac swoje doświadczenia. wiecie co, strasznie załuję, że dopiero teraz
                                                do was dołączyłam, zwlascza ze wiem o istnieniu forum od dawna. strasznie fajna
                                                i serdeczna atmosfera tu panuje.ja chyba potrzebowalam wiecej czasu ,zeby się
                                                zaaklimattyzowac i oswoic z mysla, ze mogę byc aktywnym członkiem forum.tym
                                                barfdzij załuje, ze dopiero teraz poniewaz po urodzeniu emilki duuuzo sie
                                                zmienilo w moim zyciu- zmiana miejsca Zamieszkania (inne miasto),zmiana pracy
                                                itd. Teraz juz jest ok, ale na pewno tutaj na forum znalazłabym wiele
                                                zrozumienia i pocieszenia w tym trudnym czasiesmilebuziaki, zaczynam "się
                                                wczytywac"- strasznie fanjny zwrotsmilepa
                                                • agaluba cześć walentyny! 14.02.06, 10:26
                                                  cześć nowa mamo smile) ale jak się zaczniesz porzadnie wczytywać to znowu się do
                                                  nas za pół roku odezwiesz.... zważywszy że my już kolejne 2500 postów
                                                  produkujemy - więc moze jakieś streszczenie? i czy nowa mamo jesteś z Warszawy?
                                                  bo jak tak to tez musimy się spotkać z Tobą!

                                                  Dziękuję za wszparcie bojowe smile) zobaczymy jutro w tym radiu - już się boję, bo
                                                  w życiu w radiu nie byłam... i co ja tam biedna mała zrobię..

                                                  krzys po podaniu syropku zaczął latać w kółko i mówic kokokokoko... syropek
                                                  wypluł. strzykawką i na łyżeczce z czymś ulubionym już próbowałam, nie pomogło.

                                                  Bela, Ty bądź dzielna, bo po nocy zawsze jest dzień.

                                                  i w ogóle nie chce mi się iśc na spacer...

                                                  a moja góra prasowania osiąga wysokość jakiś dwu metrów i czekam aż spadnie
                                                  (wtedy ułoże z powrotem) no i tak straszliwie nie chce mi się pisać artykułu
                                                  na studia że ojej i już nawet rozważałąm poprasowanie, żeby nie pisać, ale w
                                                  porę wyocofałam sie z tego pomysłu - jakiś leń mnie napadł, bo ja już mam dosyć
                                                  zimy.

                                                  no ale jako swój własny szef nie moge pozwolić na takie nieróbstwo i zaraz się
                                                  zagonię do pożytecznej roboty smile)

                                                  krzys właśnie znalazł kabel od myszki z drugiej strony komutera i mi ją
                                                  wyciąga.. ekstra zabawa, synku, ekstra. i jeszcze się cieszy..

                                                  a co do wełny, to niedługo tylko taka będzie modna...

                                                  mama kubusia - męża w łeb i niech sobie nie myśli smile)

                                                  buziaki walentynkowe!
                                                  • moniq75 dzięki agaluba! 14.02.06, 11:41
                                                    smiac mi sie chce bo chyba troche nie w tym miejscu załozyłam swój
                                                    watek "powitaniowy"ale sie poprawie!!!no własnie widze, ze Wy straszne gadyły
                                                    jestescie,ale to co piszecie jest strasznie mile i interesujące. widze ze
                                                    stanowicie naprawde zwartą i zaprzyjaźniona grupę!!!strasznie chciałabym do
                                                    niej dołączyć i mam nadzieje ze zaczne za Wami nadążac!zreszta jak wczesniej
                                                    pisalam, czasem wchodzilam na wasze forum, ale przewaznuie straczalo mi czasu i
                                                    odwagi jedynie na czytanie!
                                                    jeśli chodzi o streszczenie, to jestem z warszawy,ale od niedawna tzn gdzies od
                                                    10 miesiecy. wczesniej mieszkalismy w gdyni!Mieszkam na Woli ( bliziutko Wola
                                                    park), a pracuje w centrum wawy.jesli chodzi natomiast o rozwoj emilki, to
                                                    chowa się zdrowo.nie jest grubaskiem, ale ładnie je, tylko strasznie duuuzo się
                                                    rusza. Czesto za nia nie nadążamy.od kilki miesiecy ( listopad) raczkuje,biega
                                                    przy meblach a teraz zaczyna stawiac swoje pierwsze kroczki ( dokladnie dwa),
                                                    tzn jak sie zapomnismilebo świadomie, to się boi!jest starsznie radosna i
                                                    usmiechnięta,ale potrafi tupnąc nogą, jak np nie chcemy dać jej pilota!
                                                    nie wiem, jak to jest między wami, czy i gdzie sie spotykacie, ale ja bardzo
                                                    chetnie!!a więc czekam na jakies szczególy ! aaa, i prznoszę sie na koniec
                                                    waku, bo tak od środka to troche głupiosmile
                                                    trzymajcie sie- Monia
                                                  • margalin Re: dzięki agaluba! 14.02.06, 11:49
                                                    Hej Monika! Obejrzałam zdjecie Emilki i to faktycznie sliczna dziewczynka. JAk
                                                    sie nie myle była chrzona w Kościele na ulicy Goralskiej? Pracowałam w tym
                                                    przedszkolu na tyłach Koscioła.
                                                    POzdrawiam cieplutko. U nas sypie śnieg - Mokotówsmile)
                                                  • moniq75 do margalin 14.02.06, 11:57
                                                    rzeczywiście margalin, była chrzona na góralskiej! witam Ciebie serdecznie!i
                                                    dzięki za mile słowa ad .Emilki. Tez sobie poogladalam zdjęcia twojej pociechy.
                                                    jak to któras mama powiedziala, -sliczności- jak wszystkie dzieciaczki na tym
                                                    forum!pozdrawiam
                                                  • bela80 noi stało się 14.02.06, 11:56
                                                    znajomy o którym pislała oskarżony o pedofilie powiesiłsię rano w celii. już
                                                    sama nie wiem co o tym myśleć?
                                                    Jak ochłone to się odezwę
                                                  • agaluba Re: noi stało się 14.02.06, 12:06
                                                    przykro, życie niesie czasem takie historie, że trudno uwierzyć....słowa
                                                    zresztą tu niewiele pomogą
                • borowka78 Re: kiedy nocnik 09.02.06, 12:53
                  nosnik mamy już od jakiegoś czasu, ale szzcerze- rzadko Marcinka na niego
                  sadzam. Zaczne jak sie zrobi cieplej i bez problemu z gołą pupą będzie mógł
                  biegaćsmile)

                  Właśnie mój syn zbojkotował obiad przeze mnie ugotowany, a tak się
                  starałam...grzdyl preferuje słoiczki...i co mam zrobić??? przecież walczyć z
                  łobuzem nie ma sensu, bo i tak przegram z kretesem...

                  Poza tym juz po mega krótkim spacerze jesteśmy. Nie mam sił nosic 10 kg i
                  ciągle sie schylac do prowadzenia za rączkę...ehhh...życie...

                  Bela...jak miło, że o mnie pamiętaszsmile)))

                  Marcinek szaleje, chodzi coraz szybciej i pewniej i tak się rozgadał, ze czasem
                  az mnie glowa boli...decybele są niezłe!!!

                  hmmm...nawiązując do ostatniego drażliwego tematu... Popieram aktywny tryb
                  zycia młodych rodziców, ale wszystko z głową. Papierosom w obecności dziecka
                  mówie zdecydowane NIE!!!! hałąs tez niewskazany, no ale sama bywam z MArcinkeim
                  w marketach, a tam gwar niesamowity...zreszta to temat rzeka, więc nie bede
                  drażyc juz wiecej tematu!!

                  papa
              • annka12 Re: spokój...wstawać! 09.02.06, 12:41
                Witajciesmile)

                Bela to my sie mosimy razem zauwazac i wspierac heheheh
                A to daj ten przepis bo moja chyab mozr jajka.Po dlugich walkach o ladna pupe w
                koncu mamy spokoj i nie uzywam juz zadnych lekowych masci to moge probowac z
                jedzeniem z obserwacja czy cos sie nie dzieje.
                Ja juz 2 lub 3 dni nie wychodze a mala na dwor Taka tu zgnilizna jak wilgoc
                okresla moja mamasmile
                Aha zglaszam ze moje dziecie tak mi zalizalo komorke (nokia) ze nie dziala a
                reklamacji nie uwzglednili bo zawilgoconasad( heheheh pan nie umial mi wyjasnic
                dlaczego zawilgocona nie zebym pytala bo ja wiem czemu Raz jak ja zabralam Lulu
                to slina z niej wyciekala a ja suszylam telefon po rozebraniu w mak dzialala
                ale teraz cos tam przerywa.Tak ze od dzisiaj zakaz na mamy komorke (jak
                naprawia).
                • luxfera1 Re: spokój...wstawać! 09.02.06, 14:39
                  nasze nokie też są przemamlane i moja tez padła a mojego meża nie,on mowi ze ma
                  wodoodpornąsmileswoja droga ciekawe skoro obie dostawały tyle samo wody.

                  Bela i Annka...biedulki czujecie sie niedowartosciowane i niezauważanesad
                  Ja proponuję ogolna akcje NATYCHMIASTOWEGO odpowiadania na posty naszych
                  drogich B.oraz A.Ja obiecuje!!!smile)

                  Jestem nadal na etapie szukania swojego miejsca na ziemi ...wczoraj znalazłam
                  dom z duzą dziełką biegnąca w doł do strumyka z ...własnym laskiem...tym razem
                  moj M. zachwycony a ja jestem po pierwszych negocjacjach z wlascicielami.
                  • marzena691 Re: spokój...wstawać! 09.02.06, 15:33
                    Bela i Annka, ja tez was czytam i w ogole staram sie czytac wszystkich, ale
                    zwykle jak juz przebrne przez wszystkie posty, to polowa z tego co chcialam
                    napisac ucieka mi z glowy...

                    Luxfera, mam nadzieje, ze tym razem trafilas na swoje miejsce na ziemi - ja
                    jeszcze szukamwink)), ale ceny domow w tej cholernej (za przeproszeniem) Francyji
                    zwalaja z nog, no ale probowac trzeba. Z tego co pamietam, to i mama_wojtusia i
                    annka sa tez na etapie poszukiwan. Czy kogos pominelam? W kazdym razie
                    wszystkim poszukujacym zycze szybkiej realizacji marzen.
                    A Xsenna, jak tam w koncu kolor twojej kuchni - mi marzy sie tak duza jak
                    twoja! Fajnie masz.

                    To milego zycze!
                  • annka12 Re: spokój...wstawać! 09.02.06, 17:51
                    A co do noki to te stare byly lepsze chociaz toporny wyglad mialy Raz jedna
                    wpadla mi do wiadra z woda a po wysuszeniu dzialala super i potem jeszcze
                    zostala sprzedana
    • mama_kubusia5 dlaczego nikogo nie ma....? 10.02.06, 10:16
      moje podsumowanie dlaczego nikogo nie ma na forum:
      1. luxfera1, mamawojtusia2 i annka12 poszukują domu, działki, własnego miejsca
      na ziemi-jak zwał tak zwał
      2. xsenna walczy z kuchnią - jeżeli skończyli już kłaść fugi, to pewnie rozważa
      jak połączyć kolory w kuchni w harmonijną całość
      3. agaluba rozkręca własny biznes albo wyciąga Krzysia z pralki
      4. u Hannamay może być środek nocy- kto to może wiedzieć...
      5. borowka78 dźwiga po parku Marcink
      6. iwona70 jest u mamy
      7. pozostałe Mamy marcowe ciężko harują w pracy albo w domu
      jednym słowem- Kubuś śpi, a ja chyba pójdę poczytać smile))
      • matea4 Re: dlaczego nikogo nie ma....? 10.02.06, 10:49
        Tak tak matki harują , wyciągaj dziecku z buziuni różne przedmioty, odganiają
        od starszego brata, zmieniają zasikane pieluchy, podają jedzenie,
        rozśmieszają , pocieszaja, byle do wieczora!
      • marzena691 Re: dlaczego nikogo nie ma....? 10.02.06, 10:53
        Ja jestem, ale faktycznie nie mam czasu, bo nie wiem w co mam najpierw rece
        wsadzic: szukanie pracy, szukanie domu, prasowanie, zakupy na weekend,
        sprzatanie, spacer z Drusiaczkiem, bo ladna pogoda, itd.

        Milego dnia
        • bela80 Re: dlaczego nikogo nie ma....? 10.02.06, 10:59
          a my poprostu sobie smacznie spaliśmy tylko nie pamiętam kto pierwszy zasnoł ja
          czy Patryś? a teraz wybieramy się na plotki do cioci chrzestnej
          miłego dzionka
          • mamkube Re: dlaczego nikogo nie ma....? 10.02.06, 11:21
            jesteśmy jesteśmy Aniusmile. Miło że o mnie pamiętasz. Apropo twoich postów, ja
            czytam wszystkie jak leci, tylko czasem jak już wszystko przeczytam to już nie
            wiem co komu miałam odpisać albo brakuje już na to czasu. Przez te parę dni
            przychodziła mama moja do maluchów, a ja tylko gotowałam i gotowałam, mama
            wymyślała gołąbki, pierniki, ciasteczka....można oszaleć. I tak jakoś zleciało.
            Xseniu obiecuję że dziś to zrobię, co ci obiecałam, przepraszam.
            Zazdroszczę wam tych domów, zarówno tych które już macie a i te które szukacie.
            Ja marzę i marzę.....ale narazie to musze iść do pracy w końcu kiedyś to
            szybciej będzie sie mogło spełnićsmile. Ja chyba chciałabym wybudowac swój, ale
            mam tyle koncepcji, planów, że chyba byłoby prościej kupić gotowy a
            poprzerabiać.
            Asia też tylko tatatatata w kóło, teraz jeszcze mówi daj, nie. Nie mówi beee i
            takie tam, ponieważ muszę uważać na to co mówię, staram sie mówić jak dorosły
            zamiast zdrabniania dla malucha, ponieważ Kuba podsłuchuje i bardzo się cofa w
            tym względzie. Asia wieć nie zna że coś jest be, albo nie nunu. Pewnie ma to
            też dobre strony w jej wychowaniu....zobaczymy. Mama to chyba ze dwa razy
            powiedziała małpicha, nie robi papa, ani kosi kosi na zawołanie, chyba tylko
            wtedy jak my nie widzimy...hehe. Poza tym jakoś stanęła w miejscu z tym
            chodzeniem. A jak tak bym chciała żeby chodziła na roczek, jakoś tak doroślej
            dziecko wygląda, oczywiscie nic na siłę.
            A my mamy małe przygotowania do urodzinek, ale Kuby. Już są za tydzień, narazie
            tylko co dzień doniesienia że ktoś nie przyjdzie bo jest chory. Mam nadzieję że
            chociaż z dwójka dzieci będzie....
            To chyba tyle, troszke sie rozpisałam, sorki
            No i również życzę dobrego dniasmile
            Edyta
        • borowka78 Re: dlaczego nikogo nie ma....? 10.02.06, 11:14
          hehe...małe sprostowanie-nie chodze po parku, bo za daleko...ja z tych
          słabowitych, ręce słaaaaaaabuitkiesmile)) dzis sie zbuntowal moj kregoslup i licze
          na męża, ze z pracy wróci wczesniej i wyjdziemy w trójke na spacereksmile) w koncu
          Marcinek juz chodzismile))
      • agaluba Re: dlaczego nikogo nie ma....? 10.02.06, 15:06
        jestem, jestem, ale z lodówki wyciągałam, z lodówki.. do pralki pozwalam
        wchodzić, bo jakbym nie pozwoliła to bym tam cały dzień stała i tłumaczyła, że
        nununu..

        a biznes a i owszem, tylko krzys sie rozchorował jednak i to co miało być z
        powodu zebów jest z powodu zapalenia krtani, a więc krzyś jest chory - po raz
        pierwszy. działa dzięki temu trochę wolniej i nie gada - bo ma chrypkę, ale
        rzęzi.. i maruuudzi wyjątkowo..
        no i co miałam dziś popracować, to już nie popracuję, bo lulam tego chorego
        gada....
        ale jeszcze tu wrócę, oj na pewno smile)
        • mama_kubusia5 Re: czym jeszcze zająć....? 10.02.06, 16:48
          jeszcze jeden pomysł czym zająć bardzo ale to bardzo wszędobylskiego marcepana:
          bańki mydlane! u nas konkretnie po wypróbowaniu wielu mikstur-pomimo zawodu nie
          ja mieszam, ale mąż smile - najlepiej sprawdza się ajax do podłóg (backing soda -
          nie mam pojęcia czy to ma też znaczenie smile) plus gliceryna. Bańki są dużo
          trwalsze niż ze zwyklłym mydłem albo płynem do naczyń. Moja ferajna jest
          zachwycona: Kuba zdumiony próbuje buzią łapać bańki (ze względu na skład cieszę
          się że mu nie wychodzi!) a dookoła biega moja psinka kłapiąc zębami (ma
          kompletnego świra na punkcie piłek - każdy wie że bańki to po prostu
          przezroczyste znikające piłeczki). Zabawa na conajmniej kwadrans, ale wymaga
          uczestnictwa któregoś z rodziców, w przeciwieństwie do fantastycznego pomysłu z
          serem (ja dodałam jeszcze kawałki chleba, bo Kuba go uwielbia). Jak jeszcze
          parę osób coś "podrzuci" okaże się że mamy kilka godzin wolnego czasu
          dziennie smile
          • mama_wojtusia2 Re: czym jeszcze zająć....? 10.02.06, 17:37
            Te bańki to świetny pomysł na popołudnia, bo i Wojtka będę miała
            z głowy! A ja tylko wywalę nogi na stół i będę czytała gazetki smile
            • matea4 Re: czym jeszcze zająć....? 10.02.06, 19:36
              Dokładam chrupki kukurydziane ale takie co się do mleka dodaje. Rewelacja
              A i jeszcze kangusy.

              Mati właśnie dał koncert. Coś mu się w główce poprzewracało i chciał żebym do
              ululała na rękach. O nie. I tak ma dorze bo pzrez całaą ta chorobę śpimy razem.
              Ciekawe kiedy mąż sie zbuntuje że musi spać na wygnaniu?
              • oliwia.x to ja 10.02.06, 20:00
                choc nie pisze to was czytam wieczorami jak juz padam na przyslwiowy pysk.
                praca super ale jak juz z niej wroce to nie wiem w co rece wlosyc. dodatkowo
                zlapalm angine i ma dwie kluchy w buzi. paulina jak zwykle nie chce jesc zyje
                tylko na kanapkach i moim mleku po pracy. tylko patrzec jak prezyplacze jej sie
                jakas anemia (tfutfu odpukac) bo jej jadlospis jest strasznie ubogi. nie pije
                zadnych sokow zjada mikroskopijne ilosci zupek cale szczescie ser zolty wg
                przepisu mamy wojtusia zjadasmile. w koncu wychodza jej zeby chyab dwie jedynki bo
                oczywiscie nie moge jej zajrzec do buzi. udalo mi sie tylko wepchac palucha i
                wyczuc dwie gulki wiec nie wiem ile to jeszcze potrwa.mala jest teraz wyjatkowo
                marudna. zafascynowana jest lampami i zyrandolami co chwila pokazuje paluszkiem
                i chce zeby ja podnosic zeby mogla dotknac mozna sie wykonczyc. poza tym juz
                probuje chodzic i rozbija sie o wszystko co mozliwe. mowi a w zasadzie spiewa
                lalala i mama jak placze albo cos jej sie nie podoba. na ty, koncze i
                pozdrawiam wszystkich
                • annka12 Re: to ja 10.02.06, 20:35
                  Ufff.....dzisiaj to ja nie zyje
                  Mamakubusia miala racje ja caly dzien zajeta kupnem domu i Lulu Pomalu zaczyna
                  mnie ta sytuacja stresowac zbieranie dokumentow na kredyt szukanie najtanszego
                  kredytu rzeczoznawcy itp
                  Wyslylam dziennie kilkanascie emaili i czytam rozne wymysly No ale dzis
                  odnioslam sukces bo zaoszczedzilam ok 2000zl na wycenach i rzeczoznawcy Niech
                  mi moje kochanie powie ze ja nie pracujesmile A i znalazlam najtanszego tlumacza
                  przysieglego na pomorzu zachodnim to drugi sukces.Ale nie ciesze sie jeszcze z
                  niczego bo za wczesnie jeszcze.....
                  I chyba znalazlam luke w uslugach na rynku polskim to moze tez zastanowimy sie
                  nad dzialalnoscia w tym kierunku tak jako dodateksmile
                  Owsianke juz wyprobowalam z jako takim skutkiem Polowe zjadla z checia a potem
                  stanowcze nie Ale dzisiaj caly dzien moj skarbek humorzasty Pewnie dlatego ze
                  mama ma w glowie co innego niz zabawy Ale po poludniu troszke nadrobilam.
                  Edyta pytala o odchudzanie Na wyjezdzie do Zakopanego dieta zostala zarzucona z
                  powodu kremoweksmile) Ale schudlam 3-4 kg do tej pory Zaczne na nowo jak skonczy
                  sie moja nerwowka z kupowaniem domu.Albo jak sie przestane przejmowac
                  Pozdrawiam na razie ..... ale jeszcze moge sie odezwac
                  • mama_wojtusia2 ten dom 10.02.06, 22:53
                    My to nie kupujemy, bo się kurcze blade nie opłaca... Kupimy działkę. Chcemy
                    jak najszybciej, ale takowych interesujących i w zachęcającej cenie brak.
                    W tym roku ewentualnie zrobimy fundamenty. Wyszło nam tak, że sąsiad załatwia
                    od brata na swoją i nasza budowę tanio materiały. Mój tata będzie budował
                    (i wynajmował ekipy). Tacie oczywiście zapłacimy, ale jakby nie liczyć to
                    wyjdzie po pierwsze pewniej a po drugie i tak taniej. Także marzenie o własnej
                    trawce pod kocyk oddalają sie o rok sad
                    A moja dzidzia stała sie tak żarłoczna, że nie mogę przy niej nic jeść, bo
                    ona wrzeszczy, że tez chce... A pamiętacie jak była mała i nie tyła, bo
                    skubaniczka nawet mleka nie chciała pić? jakieś nieprawdopodobne mi się
                    tamte czasy wydają smile
                    PS. W przedszkolu Pani dała do domu ksero opowiadania do przeczytania dla
                    dzieci. Mamy przeczytać raz w sobotę i raz w niedzielę. Specjalnie dla
                    Wojtka Pani dodała "tylko raz dziennie. Więcej mama nie może Ci przeczytać".
                    O w mordę co ja mam za dziecko! A tak w ogóle to Wojtek jest w rozterce, bo
                    ma zrobić jedną walentynkę. A on ma dwie narzeczone smile
                    • agaluba zajęcia 10.02.06, 23:52
                      to ja podrzucam - tradycyjnie otworzyć dzrzwiczki do jakiegos urządzenia
                      domowego - ja mam wtedy wplne 20 minut, albo przeznaczyć jedną szafke na straty
                      i niech wyciąga (po uprzednim usunięciu rzeczy szkodliwych) - szafka u nas 10
                      minut, a potem wywlekanie z niej wszytskiego i właczenie po domu - drugie 10...
                      mamy juz 40

                      serek z chlebkiem - rewelacja

                      chrupki tez, ale to 2-3 minuty więc sie nie opłaca - bo dłużej zajmuje
                      sprzątanie

                      nowy sposób to - zostawić sam na sam z wyłączonym z kontaktu odkurzaczem - 40
                      minut jak z bańki smile) - wypróbowane dziś - wcześniej mama zrobiła użytek z
                      odkurzacza i pokazała jaki on fantastyczny i jaka szczotka brudna i że jak taka
                      brudna, to może smakować smile)

                      telefon- synus podnosi słuchaweczkę i wali łapkami w klawiaturkę, zdarza się,
                      że cos wykręci (redial i wtedy ma wielką frajdę, jak usłyszy głosik po drugiej
                      stronie). Na razie nie wykręcił 0 700, ale istnieje taka szansa, więc sposób
                      może być kosztowny - na razie zajęcie na 20 minut

                      mysza od komutera - mama nie daje złapać, więc jest fajna zabawa...- tylko mama
                      się wkurza, że nie może pracować albo forumować, więc zajęcie kończy się często
                      karną ekspedycją do innego pomieszczenia (patrz dino z jaskiniowców)

                      najlepszy sposób: podrzucic bachorka do babci smile))))))))!!!!!

                      albo jeszcze lepszy - urwac się z domu, a zamykając za sobą drzwi oznajmic -
                      będe jak wrócę...

                      i tak generalnie to miec tyle roboty, że maluch chocby chciał i stawał na
                      głowie to nie będzie mógł od tej roboty oderwać..więc musi się z tym pogodzić i
                      żeby się nie zanudzić czekając i wrzeszcząc jak matka zareaguje, to musi się
                      czymś zająć.. no nie zawsze to zdrowe i bezpieczne, ale... najwyżej żołw będzie
                      miał odgryzioną łapkę...

                      a krzysiulo bardzo chory.. buuuuuuu więc cały dzień walki z nim, a dopiero
                      wieczorem zajęcia domowe, własnie skończyłam gotowanie i sprzątanie, teraz
                      praca we własnej firmie i pisanie artykułu do dr, a potem prasowanie - może do
                      rana się wyrobię.. uffffff

                      a wiecie gdzie siedzi mój mąż i co robi??? kto zgadnie?? ja mogę zgadnąć bez
                      pudła co obecnie (jak nie śpi) robi większość chłopów smile))
                      • mama_kubusia5 Re: zajęcia 11.02.06, 08:06
                        gdzie może być Twój Mąż? Pewnie ja zobaczył jak ciężko pracujesz, postanowił
                        poprasować za CIebie smile))))) obicie od kanapy, oczywiście, własnym ciałem smile))
                        Poza tym trzeba regularnie sprawdzać czy telewizor i pilot działają, a to
                        bardzo niewdzięczne zajęcie- pewnie Cię wyręcza...
                        a co do odkurzacza, znajoma opowiadała mi, że jej synka bardzo to zajmuje, więc
                        próbowałam w zeszłym tygodniu, ale mojego synka bardziej interesuje, czy da się
                        przegryźć przewód... jak nic będzie facet elektrykiem! Być może będzie pracował
                        w firmie sprzątającej podłogi...dochodzę do perfekcji w akcji:ocenić czy
                        dziecko ma coś w buzi, włożyć palec, zdusić policzki, wydłubać zawartość.
                        A w ogóle to jestem pieruńsko niewyspana bo mąż wrócił o 6 z imprezy firmowej.
                        Jak zwykle miałam na niego nie czekać, ale w takich sytuacjach budzę się co pół
                        godziny... A teraz mężuś śpi, a ja mam na głowie małego Tajfunka wink
                        • mamkube mój mąż 11.02.06, 09:08
                          śpi na zawołanie a i bez tego też.....Właśnie sie szykujemy na urodzinki do
                          kolegi Kubusia także papa i miłego weekendusmile
    • matea4 Re: MARCEPANNY I MARCEPANY 2005 część III 10.02.06, 12:41
      Mati śpi, a ja trenowałam czytanie z Dominikiem. Biedaczek tyle ciekawych
      rzeczy omija go w szkole, a matka ciągle zagoniona.
      • olusia_a Re: zasypianie 11.02.06, 10:58
        moja Paulinka ostatnio bardzo cięzko ma z zasypianiem przed snem musi sie
        wypłakac a potem zasypia przy butli - herbatka ,czasem cycuś przytulanie i na
        koniec zaaplikuje sobie palec....
        ale ile przy tym płaczusad((
        Ciesze sie bo je juz prawie wszystko, jak my jemy to ona tez musi -i to
        dosłownie wszystko
        Zabki jej juz wyszły górne po trudach i wielkim marudzeniu...ah..
        A ja mówie sobie ze sie odchudzam a wcinam słodkosci i chipsy - feeeee

        "nikt nie mówił ze bedzie łatwo"

        nowe fotki Paulinki
        paulinka.fajnafotka.pl
        • bela80 A my idziemy na bal 11.02.06, 17:54

        • bela80 a my idziemy na bal 11.02.06, 17:56
          No właśnie mały już sprzedany do moich rodziców, my już prawie wyszykowani
          czekamy tylko na znajomych i heja na balety karnawałowe będę tańcować do rana
          pierwszy raz od 14 m-c.

          Pozdrawiam i życze spokojnej nocki
          • annka12 Re: a my idziemy na bal 11.02.06, 21:38
            Ohoho chyba wszyscy udali sie na jakies balety.Ja to juz w ogole nie pamietam
            kiedy bylam na baletach W sierpniu na weselu ale to z nasza Lulu takze trudno
            to nazwac baletami Odkad Lulu jest z nami ( juz w moim brzuszku) zawiesilismy
            wieczorno-nocne eskapady na kolacyjki do restauracji z ktorych przyznaje po
            kilku drinkach wracalismy zazwyczaj w wysmienitych humorach.Mamy ulubiona
            knajpe do takich imprez w Szczecinie. Jakos mi smutno dzisiaj i jakas chandra
            mnie lapie....
            Louisa dzisiaj wyjatkowo wfutrowala kaszke Hippa mleczno ryzowa , byla chyba
            naprawde glodna bo obiadek to byl tylko makaron ze szpinakiem i serkiem. Moze
            to jest sposob na nia zeby ja nauczyc jedzenia mlecznych rzeczy bo w przeciwnym
            razie bede ja karmic piersia do 8 roku zyciasmile)Dlaczego do 8-go? Bo wtedy dzici
            traca zdolnsc sukcesywnego ssania piersismile
            Xeniu zazdroszcze ci ze macie juz za soba droge "zdobywania" domu Ja juz bym
            chciala byc na tym etapie. Kolor w twojej kuchni mi sie podoba.
            Bela bawcie sie dobrze. Ja moge zapomniec o babci do opieki bo Lulu jest
            uzalezniona ode mnie. No czasami babcia z nia zostaje ale tylko w ciagu dnia
            max 3 godziny (jak ja latam jak kot z pecherzem po bankach i urzedach)
            Odnosnie zabawiania to my te co podalyscie juz mamy wyprobowane -oprocz zabaw z
            jedzeniem Moja tarka ma za male dziurysmile) Z bulka lub chlebkiem Louisa musi sie
            przemieszczac i broi jak bez nie to tylko dodatkowy balagan do sprzatania.
            Odkurzacz uwielbia pasjami Wali w niego az sie wylaczy i wtedy pelnia
            szczescia. Oczywiscie musze go zaraz wlaczyk na komende nieznoszaca sprzeciwu
            DA!!!
            Agaluba jak tam Krzysi-agent?? Mam nadzieje ze na tyle dobrze zeby troche
            porozrabiac mamiesmile
            Ide na razie jak ktos podejmie konwersacje to wrocesmile
            • agaluba Re: a my idziemy na bal 11.02.06, 23:46
              a my mamy bal.. krzys agent nie najlepiej - bardzo cięzko oddycha, nawilżam
              powietrze i wietrzymy - trochę pomaga. Lekarz nam poradził, żeby jakby w nocy
              sie dusił wyjśc z nim na dwór - otworzyliśmy okno i faktycznie pomogło, bo tak
              to rozważalismy jazdę do szpitala..
              no ale taki chory agent nie ustaje w walce z otaczającą go rzeczywistością,
              nadal próbuje urwać łapę żółwiowi, mimo choroby na hasło pralka stawił się pod
              drzwiczkami natychmiast, w zmywarce też był i zjadł wtyczkę od odkurzacza
              (potraktował jako smoczek).. troche się dziś zmęczył i mało spał, za mało jak
              na chore dziecko, bo przyjechała babcia (tzn teściowa) i nie miał czasu spać -
              efekt taki, ze wieczorem koncert.. choc co to za koncert - nie ma siły nawet
              płakac, kompletnie zachrypnięty... wiec płakał szeptem..nawet kąpiel go nie
              ożywiła no i - co ewidentnie świadczy o chorobie - krzyś nie je...
              ale mam nadzieje że jutro będze lepiej..

              a ja sama, bo maż na słuzbowej imprezie i jeszcze pojechał samochodem, a
              najgorzej, ze dokumenty zostawił w domu...

              i nie chce mi się spać, więc postanowiłam popracować - cisza i spokój.. a mam
              giga artykuł do napisania na studia.. ale pewnie już tu nikogo nie ma..
              • agaluba i ważne bym zapomniała 11.02.06, 23:53
                pamiętacie mój knajpiany incydent - wylądował dziś na drugiej stronie gazety
                wyborczej stołecznej smile))) jako początek dyskusji, czy młodych rodziców należy
                odseparować od reszty świata...

                a tak w ogóle to w środę 15 lutego o 23 będzie audycja poświęcona między innymi
                temu zagadnieniu - czyli macierzyństwo i o młodych aktywnych kobietach - akurat
                audycja się zbiegła z incydentem, więc mam dodatkowe materiały... tzn w audycji
                będę ja, inna mama i jeszcze jedna pani i pan profesor, będziemy rozmawiac o
                roli kobiet i młodych mam w życiu społecznym wink
                jak będziecie miały kłopoty ze snem to zapraszam do posłuchania i zadzwonienia
                radio kampus 97,1 i www.radiokampus.waw.pl - a może coś się ruszy w sprawie -
                żeby nas traktowano normalnie, nie dyskryminowano i nie izolowano i żebyśmy co
                najważniejsze po urlopach miały gdzie pracować smile)

                obiecuję godnie reprezentować marcepanowe mamy smile)
                no a tymczasem do roboty, do roboty..

                miłych snów
                • hannamay Re: i ważne bym zapomniała 11.02.06, 23:59


                  super ze ktos powaznie potraktowal twoj problem! oby wspolnei mogliscie duzo
                  zmienic na lepsze oczywiscie! powodzenia zycze i byc moze poprzez internet bede
                  mogla uslyszec wasza dyskusje - w was 23 w srode to u nas 2 po poludniu - chyba
                  dobrze to sobie poobliczalam.
                  • agaluba Re: i ważne bym zapomniała 12.02.06, 00:29
                    fajnie, że jesteście, bo zamiast pracowac filuje na Was i skacze po
                    internecie.. och głupia baba, a jutro nie będę miała czasu, bo mały i znowu
                    zarwę noc...no ale odrobina przyjemności (taka tyciunia, jak nikt nie widzi -
                    mąż znaczy)..
                    Dzięki Hannamay - a tych 26 stopni to ja Ci poważnie zazdroszczę!!!!!!!!!
                    wiosna? toż to srodek lata..ech.. a tu - ileś znowu albo plucha.
                    no i może coś zdziałam smile choć jako aktywistka jeszcze nie występowałam..
                    • annka12 Re: i ważne bym zapomniała 12.02.06, 11:11
                      No tak jak zapowiadalam wczoraj .....padlam a za 5 min karmilam mojego skarbka.

                      miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,3158925.html
                      Link do tego artykulu gdzie nasza Agaluba namieszalasmile)
                      A tak z drugiej strony to ze tez oni sie nie boja tej antyrodzinnej polityki
                      lokalu przy obecnym obsadzeniu parlamentu politykami PiS-u i LPR heheheheh
                      Hannamay mnie zmobilizowala do tych wiosennych ciuchow chociaz wiosny u nas nie
                      ma nawet jak na lekarstow ale na mojej ulubionej stronie Next z ciuchami dla
                      maluchow juz ladny wybor.Jest to pewna odskocznia po ogladaniu ogloszen z
                      nieruchomosciamismile)
                      Aha nooo 37okien!!!!! hmmmm nie pomyslalam o tym przed podjeciem decyzji o
                      kupnie domusmile)
                • marzena691 Re: i ważne bym zapomniała 12.02.06, 11:31
                  Agaluba, super, jednak cos sie rusza! Trzymam kciuki podczas dyskusji!
              • annka12 Re: a my idziemy na bal 11.02.06, 23:57
                Jeszcze ja jestem bo gadam z moim kochaniem.... ale juz mnie znudzil i chyba
                pojde spacsmile Nic mi sie nie chce dzisiaj
            • hannamay Re: a my idziemy na bal 11.02.06, 23:55
              j adzisiaj jestem w bojowym nastroju - w efekcie czego umylam wszystkie 34 okna
              jakie mamy w domu smile niestety tylko od srodka bo od zewnatrz to trzeba firme
              specjalna do tego zwolac .. ale mi ulzylo smile i jasniej w domu sie zrobilo smile
              kiedy slonce zaswieci mocno to widac bylo wszystkie olenki paluszki odbite na
              szybie. wieczorami Olenka biega od okna do okna szukajac ksiezyca smile

              a swoja droga to mala juz zaczela chodzic samodzielnie - jeszcze sie jej nozki
              placza ale juz sobie wspaniale radzi! ostatnio nawet przede mna ucieka .. wolam
              Olenka olenka .. a ona gdyby mogla to wzbila by sei do gory smile


              u nas dzisiaj tak piekna pogoda prawie 26 stopni. Olenka juz na spacery
              wychodzi bez skarpetek i w krotkim rekawku. jutro wybierams ie na zakupy aby cos
              wiosennego kupic Olence. to moj ulubiony sklep
              www.gymboree.com/shop/dept_mixandmatch.jsp?FOLDER%3C%3Efolder_id=3223155&bmUID=1139698476610
              - online nei maja takiego wyboru jak w regularny sklepie - tam az trudno sie
              zdecydowac co kupic. czy wy tez lubicie tak bardzo zakupy dla waszych dzieciaczkow?
              • marzena691 Re: a my idziemy na bal 12.02.06, 11:35
                oj! sliczne te ubranka, az sie serce kraja, ze nie moge poszalec w tym temacie:
                (((
                a to ze wzgledow finansowo-pomieszczeniowych.
                Powiem tyle: mieszkanie ma ok.30 m kw., a Sandry ubrania musza zmiescic sie w 1
                szufladzie i malej poleczce w szafie... No coz, jak sobie poscielesz, tak sie
                wyspisz...
                Ale teraz jednak zyje nadzieja, ze moze uda nam sie kupic dom (poszukiwania
                trwajasmile i znajac zapedy mojego faceta, to moze mnie czekac tez podobna ilosc
                okien do mycia, ale o dziwo wcale sie tym nie martwiewink
                • margalin Re: a my idziemy na bal 12.02.06, 12:16
                  Hej! My też byliśmy wczoraj na balu. Wytańczyłam sie za wczyskie czasy.
                  Niestety miałam pecha i po godzinie zabawy wylałam na siebie miseczkę papryki w
                  oleju. Skutek wiecie jaki. Wdzianko leżakuje łazience zalane Vaniszem. Moze sie
                  uratuje. Ale na szczęście miałąm zapasowe ubranie i mogłam dalej szaleć.

                  Poza tym cudownego zycia w nowym domu Kseniu.
                  Mamo_WOjtusia powodzenia na budowie.
                  Anka12 powodzenia w poszukiwaniach.
                  Zdrówka dla Krzysia.
                  i wiecej nie pamiętam.
                  Padam na pysk bo ostatnie noce nieprzespane. Wczoraj z własnej winy, na
                  baletach ale poprzednie przez małego potwora. Nie wiem co jej jest, zasypia z
                  ogromnymi problemami, a potem budzi sie o 1 w nocy. Wczoraj dzidkowie też mieli
                  nocne przygody.
                  Odstawiłam to lekarstow na jedzenie bo już przestało działać, ale jednocześnie
                  dużo gorzej ze spaniem.

                  w tg. przyjedzie moja babcia odczyniać uroki, a jak to nie pomoże to juz nie
                  wiem.
                  Agaluba, poproszę namiary na tego twojego doktorka od dzieciów. Moze on sie
                  czegos dopatrzy albo da chociaż coś na uspokojenie, bo ona sie strasznie w nocy
                  rzuca, a jak zasypia to nią telepie, takie niekotrolowane ruchy, nerwowe.

                  A z innej beczki, wiecie jak sie w piatek wkurzyłam. Poszłam do sklepu w
                  czasie spania Patrycji. Najpierw buyłam w piekarni i wychodząc ktoś nie patrząć
                  zę ja jestem z drugiej strony drzwi tak szarpnał za klamke że mało mi ręki nie
                  urwał, bo mi ise obrączka zaczepiła. Aż mi sie paluszek przerżnał troszke.
                  Okazało sie że to mój sąsiad-ham. Zawsze taki był. 3 min później na przystanku
                  autobus oblał mnie błotem od stóp do głow. Ociekałam. NA pocieche chciałam
                  kupić pączki i kupiłam. Wrociłam do domu i ... Pączków brak Debilka jedna,
                  zostawiłam je w sklepie, za całe 6 zł. wrrrrr. No myślałam,ze bedę gryzła,
                  niestety nie miałam co,bo pączki w sklepie buuuu. Jakiś ferelny dzień, a to
                  tylko piatek, nie 13.
                  na szczęście dzis niedziela. Pati i tatuś śpią, a ja nadrabiam forumowe
                  zaległości zamiast prasować. A co tam, prasowanie nie zając.
                  Do poniedziałku!!
    • xsenna wyprowadzam sie dziewczyny 12.02.06, 10:59

    • xsenna wyprowadzam sie dziewczyny 12.02.06, 11:00
      za szybko poszlo,juz prawie wszystko wyniesione dzis juz tam spie a netu nie
      bede miala gdzies z 2 miesiace,czasem u siostry pa pa Ksenia
      • annka12 Re: wyprowadzam sie dziewczyny 12.02.06, 11:12
        Powodzenie Xeniu i zapamietaj te pierwsze sny na nowym miejscusmile)
        • olusia_a Re: wyprowadzam sie dziewczyny 12.02.06, 12:09
          wreszcie własny upragniony kat Xeniu!!!

          no ale gorąco jest na forum o artykule który ukazał sie w wyborczej..
          nie wychylaj sie bo cie zlinczuja i ukamieniuja..taki jest ten nasz świat..
          • annka12 Re: wyprowadzam sie dziewczyny 12.02.06, 12:12
            ja nie wytrzymalam i dopisalam sie tamsmile
            • mama_wojtusia2 artykuł 12.02.06, 13:51
              tez cos dopisałam smile Pewnie będą teraz po mnie jeździć jak po ośle smile
              A generalnie to same bałwany zabierają głoś i w przyszłości na tych
              kretynów będą pracowąły nasze dzieci... Żenada....
              PS chyba takie "ż" wink
              • agaluba Re: artykuł 12.02.06, 18:57
                no i właśnie wsadziłam swoje 5 (a raczej 15) groszy.. boze co za zacietrzewione
                i paskudne wypowiedzi.. no moherowe - jak powiedział mój mąz.. ale jak walczyć
                to na całego uff jaka jeste zła, ide się wyrzyć w kuchni, bo obiecałam
                chłopakom crumbla na kolację smile)

                mamy trzymajmy się dzielnie w tej walce, prosze smile
              • mama_kubusia5 Re: artykuł 12.02.06, 19:15
                wiesz agaluba, kij w mrowisko to mało powiedziane... zrobiło mi się bardzo
                przykro po przeczytaniu tych "ciekawych" komentarzy, zwłaszcza tego, że miałaś
                swojego Krzysia w szpitalu zostawić. Jedyny który mnie ubawił, to "reklama"
                stacji benzynowej pod Rzeszowem - a jak w lipcu pojadę z Poznania nad morze, to
                mam o Rzeszów "zahaczyć", żeby Kubusia przewinąć...? Summa summarum- to po
                prostu świadczy o poziomie tych osób. A paniom wypowiadającym się w
                stylu: "moje dziecko w domu murem siedziało do 3 roku życia" zawdzięczamy taką
                sytuację jaka jest...
                dobrze że są tacy "wichrzyciele" jak Ty... wink
                swoją drogą nikt nie zauważył że Krzyś nie tylko ma 11 m-cy ale weszliście tam
                na godzinkę! jak łatwo sobie dopasowali wszystko do schematu...

                a jeszcze napiszę o Twoim przeciwieństwie, ale pasującym pod stereotyp-chodzimy
                z Kubą na basen i jedna z Mam "ratowała" dziewczynkę z ubikacji (trzeba było
                podetrzeć pupę). Po dłuuugich poszukiwaniach Mama dziewczynki odnalazła się w
                kawiarni, bardzo zajęta rozmową przez komórkę. Nawet nie podziękowała.
                • bela80 Nasz dzień dzisaj też smutny 12.02.06, 19:43
                  my już po balatach było bardzo bardzo fajnie jednak od rana przytłaczają nas
                  złe "nowiny"
                  Nie nie mój synek cały i zdrowy i uśmiechniety wrócił do domu o 12.30.

                  Nie stety rano do domu nie wróciła nasza kuzynka 18 lat wracała z dyskoteki i
                  samochód którym jechała rozbił się na drzewie ona tylko nieprzeżyła. nic
                  narazie więcej nie wiem bo wszyscy są w szoku i ciężko się rozmawia my sami nie
                  możemy się otrząsnąć a tu na dokładke dowiedzieliśmy się że nasz znajomy moge
                  powiedzieć że osoba z którą spędziłam moje dzieciństwo został oskarżony i
                  aresztowany zaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa......... molestowanie nieletnich.
                  koszmar nie mogę uwieżyć ale podobno to prawda. on jest nauczycielem i
                  instruktorem pływania.


                  Agaluba trzymaj się ciepło my jesteśmy z tobą jak tylko będę miała sposobnośc
                  to nasmaruje też pare słów od nas

                  Margalin mój patryś też strasznie się rzuca jak zasy[pia to skacze po pościeli
                  jest wszędzie i nad rane m tak od 4 do 6 też przez sen cały czas się rzuca śpi
                  wszędzie. Mam nadzieje że nic munie jest ale jak tylko pójdziesz z mała do
                  lekarza i będziesz wiedziała coś więcej to daj znać, moja lekarka stwierdziła
                  że to przez ząbki. Wyniki mamy wszystkie bdb. mocz, krew, kupka wszystko ok.

                  Pozdrawiam
                  • magdar-g Re: Nasz dzień dzisaj też smutny 12.02.06, 22:24
                    Bela - bardzo mi przykro....
                    • mamkube Re: Nasz dzień dzisaj też smutny 12.02.06, 22:28
                      ja też sie przyłączam w smutku bela.....sad
                  • mama_kubusia5 Re: Nasz dzień dzisaj też smutny 12.02.06, 22:36
                    moje kondolencje, bela... to są ciemne strony życia... wtedy najlepszym
                    pocieszeniem jest widok naszych marcepanów... trzymaj się!
                  • agaluba Re: Nasz dzień dzisaj też smutny 12.02.06, 22:46
                    trzymaj się dziewczyno... trzymaj i bądź dzielna
                    • olusia_a Re: śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodza. 12.02.06, 23:08
                      przykro nam...ściskamy Cię
                  • marzena691 Re: Nasz dzień dzisaj też smutny 13.02.06, 11:44
                    Bela, bardzo mi przykro i wspolczuje ci.
                    Wiesz z tym znajomym natomiast oskarzonym o pedofilie, to moze wcale nie tak.
                    Wiesz to sa bardzo delikatne sprawy. A pisze tak, bo tu we Francji jest
                    ostatnio niesamowita afera z kilkunastoma ludzmi, ktorzy nieslusznie oskarzeni
                    zostali wlasnie o pedofilie i przesiedzieli w wiezieniu jakies 2 lata. No
                    tragedia! To wszystko z winy sedziego i zbyt ostrych przepisow w tym wzgledzie.
                    Ludzie ci maja rozwalone zycie, a we Francji trwa debata narodowa, co zrobic,
                    by takich fatalnych omylek uniknac w przyszlosci.

                    W kazdym razie trzymaj sie dzielnie dziewczyno!
                  • mama_wojtusia2 Re: Nasz dzień dzisaj też smutny 13.02.06, 17:42
                    przykre to wszystko sad
                    • marzena691 musze wam cos opowiedziec 13.02.06, 18:11
                      Ostatnio zmiana pieluszki u nas to katorga dla mnie. Sandra nie chce lezec -
                      wstaje natychmiast, wiec wyobrazacie sobie jak to wyglada jak jest kupka... Za
                      kazdym razem jej tlumacze, zeby tylko chwile polezala, no ale ostatnio zabraklo
                      mi cierpliwosci i nakrzyczalam na Sandre, powiedzialam, ze mi sie to nie podoba
                      i udawalam, ze sie na nia pogniewalam. I wiecie, patrzyla na mnie z uwaga,
                      zaczela zaczepiac (ja nic), wiec na koniec otworzyla buzke (tak daje buzi) i
                      mnie pocalowala!
                      I jak tu sie gniewac i nie kochac takich slodkich stworzonek?smile))
                      • mama_kubusia5 Re: musze wam cos opowiedziec 13.02.06, 18:27
                        oj kochana wiemy, wiemy o czym mówisz od jakichś trzech, czterech miesięcy smile))
                        według doświadczenia mamy fikającego kubusia trzeba dać do rączek jakąś
                        zajmującą rzecz, ostatnio sprawdza się wieczko od kremu... jak widzisz mojemu
                        synkowi niewiele potrzeba do szczęścia smile tylko potem trzeba użyć podstępu żeby
                        odebrać wieczko i zakręcić krem...
                        • agaluba tu awanturnica 13.02.06, 21:29
                          i hurtem pisze:

                          odnośnie zajmowania przedmiotem przy przewijaniu - ja dośc często gonię krzysia
                          i jego gołą pupkę po całym mieszkaniu - zdjęcia nie wkleję, bo podpada pod
                          pornografie...
                          a przedmiot krzys czesto bierze sam - dość często niestety udaje mu się dziwnym
                          trafem wsadzić łapę do kremu, pokrywka go nie satysfakcjonuje..
                          a i ciągle sprawdza czy ma siusiaka...

                          z innej beczki - właśnie zerkam na tę szopkę, którą pewien stojący na czele
                          tego kraju urządził - i mimo że nie powinnam, bo nasze forum powinno byc wolne
                          od polityki, to ja już nie mogę - wiecie, że ja jestem politolog, mnie to
                          przyprawia już nie o mdłości nawet... i przepraszam z góry wszystkie te mamy,
                          których poglądy polityczne w jakikolwiek sposób uraziłam, ale już nie mogę...ja
                          się tym za bardzo denerwuję....nie krzyczcie na mnie.

                          a co do dyskusji na temat artykułu - mamy tylko dowód na to, że polacy nie
                          lubią dzieci...i nie toleruja mam z dziećmi, w ogóle nie tolerują inności, a
                          tolerancja i otwartośc na innych to dla nich abstrakcja - przynajmniej dla
                          większości... i to jest przykre. owszem i z początku też się tym denerwowałam,
                          ale potem zobaczyłam jak te osoby się ośmieszają i wystawiają sobie wizytówkę
                          głupków po prostu - jakos mi przeszło..

                          A tak z ciekawości - to kupy naszych dzieci brzydko pachną? bo jedna mądra
                          napisała, że pachną cudnie dla nas rodziców.. a ja twierdzę że to hipokryzja -
                          śmierdzą i są straszne - krzyś dostarczył kilku takich przykładów, że ojoj - i
                          czy z tego powodu nie powinnam się ruszać z domu - walnął dwie giga kupy akurat
                          na spotkaniu z mamami - a więc nie powinnam na tych spotkaniach być!! bo te
                          kupy krzysia sa straszne i ktoś mógł się poczuć urażony..

                          a jak bym miała gdzie go przewinąc.. a tak szarpałam się jego wózku - mamy
                          swiadkami.

                          no i - krzys dzis już lepiej, ale cały czas budzi się i harczy, nie wiem czy
                          nie powinnam iśc z nim na kontrolę do lekarza - bo jak mu to zapalenie krtani
                          trafiło do płuc?? nie ma gorączki i szaleje wyjątkowo, mniej gada. czy może
                          jeszcze poczekać i nie siac paniki.. a tak w ogóle to podanie mu leków jest
                          fizycznie niemożliwe - syrop wyczuł we wszystkim w czym próbowałam go
                          przemycic, w czystej formie podany, został od razu wypluty w całości.. i co ja
                          mam zrobić? macie jakiś sposób na podanie leków? (syropki)

                          pozdrawiam i przesyłam buziaki dla maluchów (już walentynowe, a co tam..),
                          • annka12 Re: tu awanturnica 13.02.06, 21:52
                            No ja szopki nie ogladam bo dzisiaj znowu zostalam znokautowana przez
                            notariusza ktory powiedzial mi mowiac na skroty ze moj pierwszy notariusz u
                            ktorego zasiegnelam porady jest glupi.No i ja teraz sie dowiaduje ze potrzebuje
                            pozwolenia z MSW za zakup domu bo bedzie to drugi dom mojego meza. Jasna dupa ,
                            ja pitole....... wszystko gucio bo pozwolenie pewnie dostaniemy tylko trwa to 2
                            miesiace mniej wiecej.
                            Jak ja to wszystko przezyje to tak sie upije ze hejjj
                            Musialam sie wyzalicsad(
                          • mama_kubusia5 Re: tu awanturnica 13.02.06, 21:57
                            cześć awanturnico wink już Ty umiesz zamieszać...
                            u nas poszukiwanie siusiaka przy każdym przewijaniu i kąpieli. Oszczędzę Wam
                            opisów rozciągania tej delikatnej części ciała, bo może niektóre z Was są
                            eee... wrażliwe smile))

                            co do szopki, my z mężem właśnie stwierdziliśmy że to już nawet nie jest
                            śmieszne... nawet rządy SLD nie przestawały być śmieszne... tak źle jeszcze nie
                            było...

                            co do kup... jak przyszło do przewijania pierwszych kupek, ja musiałam akurat
                            brać bromergon i tam jako efekt uboczny są takie miłe nudności, Kubę musiał
                            przewijać mój mąż (który dzięki Bogu miał urlop), bo mnie odrzucało... napiszę
                            w jego imieniu, że chociaż on nie miał nudności to też nie delektował się tym
                            zapachem. O dziwo... Powinien go przecież jako wody toaletowej używać...

                            Z podawaniem syropów, pomimo specjalizacji zawodowej smile) nie mam pojęcia co
                            zrobić, bo Kuba dość długo łykał ładnie, a od parunastu tygodni pluje na
                            kilometr. Nie wiecie co za idiota wpadł na pomysł, żeby oprócz aromatów dodać
                            barwnik, np. ostropomarańczowy? Dość trudno potem się doprać po takim
                            plikowaniu leków... aha, nas uczą na studiach, że leki podaje się TYLKO z wodą.
                            Mhmmm. Taaak. Ja osobiście znalazłam sposób na sok jabłkowo-winogronowo-
                            malinowy, bo jest i słodki i kwaśny. Rozcieńczenie potężne, bo 2,5ml ibufenu na
                            100ml soku, ale tylko tak wypija sad Na szczęście rzadko jest potrzeba podawania
                            czegokolwiek, i mimo wszystko wolę czopki przeciw gorączce. Ich przynajmniej
                            nie trzeba podawać przez pół godziny...

                            Pozdrowienia Walentynkowe dla wszystkich Marcepanien od Kubusia!
                          • margalin Re: tu awanturnica 14.02.06, 00:47
                            Ależ mnie ta "Matka" wkurzyła. Gdybym mogła to bym jej chyba mordkę obiła.
                            dobrze ze to tylko forum, bo mogło by sie źle skończyć. Chyba tez nie jestem
                            tolerancyjna, ale nawet czytac tego nie mogłam, tak sie gotowałam.

                            POza tym witam nową mamę i miłego pobytu na forum!
                            • bela80 Re: tu awanturnica 14.02.06, 08:58
                              Agaluba my jesteśmy ( chyba mogę pisać za nas wszystkie) strasznie dumne z
                              ciebie i w 10000000% cię popieramy.

                              Ja korzystając z chwilowej fascynacji mojego synka kawałkiem bulki moge chwilke
                              poświęcić na forum. u nas też pogoń zakupką tzn za brudną dupką. bo jak tylko
                              ściągne pampersa to młody odrazu fik na tyłeczek i wszystko jest
                              guwni.....ne )))

                              mój Patryś sprawdza za karzdym razem kiedy ściągamy mu pampersa czy
                              ma "pindolka" i bardzo go cieszy jak go znajdzie a ma sytuacje utrudnioną bo ma
                              taki fajny sterczący brzuszek i musi go najpierw wciągnąć aby zobaczyć co nieco.

                              wogóle jak mój synus biegnie to widać najpier brzuszek potem główka a na końcu
                              sterczący kuferek. ( podobno to po mamusi hi hi)

                              Syropek ja podaje najpierw na łyżecce coś co Patryk lubi a potem szybko syrpek
                              i jakoś idzie.

                              Wszystkiego naj naj dla wszystkich marcepanieni marcepanów z okazji walentynek
                              duże buziaczki

                              Pozdrawiamy i pewnie odezwimy się dopiero po smutnych uroczystościach w środe sad
                              • matea4 Re: tu awanturnica 14.02.06, 09:35
                                Gratulacje dle Awanturnicy

                                Jeśli chodzi o kupki to my ostatnio jesteśmy w tetrach i dupkę myjemy w wanne.
                                Jak tylko stawiam tam Matiego to zczyna robić siusiu.Nachyla się, zagląda i
                                siusia. Chciałam go posadzić na nocnik ale bała się.

                                Robiłam dzisiaj badanie moczu i czekam z niecierpliwością na wynik. Mam
                                nadzieję że będzie juz dobrze.

                                Dzisiaj boli mnoe cholernie głowa.Chyba to pogoda tak działa.

                                Jeśli chodzi o Walentynki to mój mąż jest pzreciwny takim świętom, a więc nici
                                z serduszka.
                                • mama_kubusia5 Re: tu awanturnica 14.02.06, 10:39
                                  jak Ty to robisz??? chce Ci się zmieniać tetrę...? masz jakieś specjalne
                                  majtki, czy tak jak nasze mamy zwijasz po dwie pieluchy? pytam, bo w jakimś
                                  sklepie internetowym widziałam tzw. suche majtki,w których jest kieszonka na
                                  pieluchę-albo tetrową albo pampersa, i się właśnie na nie namierzam. Tyle że ja
                                  jestem straszny leń i nie wiem, czy uda mi się wytrwać przy zmienianiu pieluch
                                  paręnaście razy dziennie...
                                  • borowka78 tetra..... 14.02.06, 10:52
                                    rany, no ja tez podziwiam...ja bym nie dała rady...leń potworny ze mnie...ale
                                    Matea chyba ze wzgledu na chorobe małego ta tetra, prawda??
                                  • matea4 Re: tu awanturnica 14.02.06, 10:57
                                    Mati jest w tetrach , bo po każdych jenorazowych pieluchach miał czeroną pupę.
                                    Mam ceratki a potem ceratkowe majtki. Trochę z tym robot , ale pupa lepsza.
                                    Pampers na noc, w dzień do spania i na spacer.
                                    • mama_kubusia5 Re: tu awanturnica 14.02.06, 11:07
                                      a tak z ciekawości, ie razy dziennie musisz te tetrowe zmieniać? tak plus minus
                                      oczywiście.
                          • mama_kubusia5 Re: tu awanturnica 14.02.06, 09:14
                            noo, agaluba, jeszcze rano doczytałam resztę! "pewne gatunki wełny" hahaha! nie
                            wiem czy wszyscy uczestnicy tej dyskusji chwycą tą wysublimowaną aluzję...

                            a moje walentynki smutne w tym roku... coś mi się w małżeństwie ostatnio nie
                            układa i będą to walentynki spędzone obok a nie z mężem...
                            • borowka78 o wszystkim 14.02.06, 10:26
                              (*) to dla Gosi...Bela-bardzo współczuje...trzymaj się ciepło!!!

                              Agaluba-niezła z Ciebie awanturnica- burza rozpętana na maksa...właśnie wkurzam
                              się czytając głupawe wypowiedzi zacofanch bab!!! wrrr

                              My po weekendzie u moich rodziców...wypoczęłam i jak zwykle zdążyłam się
                              rozleniwić...a tu wózka ciągle brak-więc nie ma mowy o spacerach, zakupach i to
                              mnie irytuje potwornie. Dobrze, że Synuś ostatnio super grzeczny. Doskonali
                              sztuke chodzenia, guzów i siniaków już nie liczesmile)) A jak pomysle, że juz za
                              10 dni ROCZEK...dacie wiare...smile))

                              Mamo_kubusia...w małżeństwie już tak bywa...raz wesoło a raz smutno i pod
                              górkę, zresztą takie jest zycie... coć mi się wydaje, że będziemy miały o czym
                              ze sobą rozmawiac na spotkaniu!!! jakby co to może gg??(mój numer 3366874)
                              zresztą pisać może każdysmile))

                              Walentynkowe buziaki dla Marcepanien od Marcinka!!!
                            • marzena691 Re: tu awanturnica 14.02.06, 11:37
                              Mamo kubusia, zycze ci z okazji walentynek, by mimo wszystko bliskosc i milosc
                              zagoscily w twoim malzenstwiesmile))
                          • marzena691 Re: tu awanturnica 14.02.06, 11:10
                            wiesz Agaluba co do artykulu, to zasmucily mnie te komentarze, bo rzeczywiscie
                            brak jest tolerancji i otwartosci. Sam fakt, ze na forum ludzie obrazaja innych
                            zamiast dyskutowac swiadczy o niskim ich poziomie... Juz nawet sie nie
                            denerwuje, bo po co? Jest mi tylko zwykle przykro, ze wiekszosc (przynajmniej
                            tak sie wydaje, bo oni sa u glosu i krzycza najwiecej) ludzi w moim kraju jest
                            tak malo tolerancyjna... to chyba spuscizna komuny, gdzie teoretycznie wszyscy
                            byli rowni.
                            Choc z daleka, ale mnie tez na mysl o tym co sie dzieje w kwestii polityki w
                            Polsce dostaje mdlosci. Swietnie okreslil to moj przyjaciel z Polski: "wiesz
                            mam wrazenie, ze obudzilem sie rano w jakims cyrku i chce juz zasnac, by
                            obudzic sie jak bedzie normalnie". Moznaby wiele dyskutowac, no ale to nie
                            forum polityczne, wiec tylko maly komentarz solidaryzujacy sie z twoimi
                            pogladami.

                            Milego dnia dla wszystkich i buziaki z okazji Swietego Walentego!!!
                • annka12 Re: artykuł 12.02.06, 21:00
                  Wiecie co jasna cholera mnie bierze jak to czytam A te paniusie co to maja
                  idealne wychowane dzieci sa najlepsze Znowu cos nabazgrolilam ale chyba juz sie
                  nie odezwe A moze to na zasadzie ja cierpialam to i teraz innym doloze
                  Ughhhh .....No i pociagiem tez mi nie wolno jezdzicsmile

                  Bela trzymaj sie strasznie mi przykro ze tak zle sie konczy weekend dla was.
                  • mamkube Re: artykuł 12.02.06, 21:09
                    ja też sie dopisałam....szlag mnie trafia jak to czytam. Sorki ale nie było
                    mnie chwilkę, zdążyłam tylko przeczytać o tym artykule agaluby, potem doczytam
                    co i jak. Ania ja tam staję za wami murem, agaluba strona radia do ulubionych,
                    będę słuchać i walcz o swoje i nasze agaluba!!!! NIe daj sie
                    • mama_kubusia5 Re: artykuł 12.02.06, 22:29
                      ufff, i ja sobie "ulżyłam"... zazwyczaj nie zabieram głosu na takich forach,
                      ale co mi tam! agę trzeba popierać smile i inne matki, np.te podróżujące
                      pociągiem...
                      • margalin Re: artykuł 12.02.06, 23:22
                        Ja też coś tam skrobnęłam. Niestety ze względu na to iż udostępniłam adres
                        forum nieopacznie kilku osobom, pojawiłam sie tam pod pseudonimem. Nie chce mi
                        sie potem dyskutować i wyjaśniać mojego stanowiska. Ale jak czytałam niekóre
                        opinie to aż mnie trzęsło. Nawet kazałam mamie poczytać, zeby psrawdzić
                        reakcje, bo może tylko my, młodsze pokolenie tak byśmy wszystko chcieli i mamy
                        takie wygórowane wymagania. Ale okazało sie,zę jednak moja mam tez była
                        oburzona. Więc chyba wszystko w normie i to walka o normalność.

                        Bela, jak tylko coś sie dowiem w sprawie spania, dam znac. Chociaż
                        podejrzewam,ze też zwalą na ząbki. Bo tak najprościej. Wszystkiemu sa winne
                        ząbki. Chyba że cos w tym jest i te ząbki to naprawdę mąciciele spokoju mamuś
                        i ich pociechsmile
                        • marzena691 Re: artykuł 13.02.06, 12:11
                          Zaraz nadrobie zaleglosci i przeczytam ten artykul. Domyslam sie, ze w
                          komentarzach cimnogrod panuje, wiec i ja zaraz dorzuce co nie co do piecawink))

                          Mamusie, nie dajmy sie zwariowac. Trzeba walczy o swoje normalne zycie z
                          dzickiem. Jeszcze raz, Agaluba, trzymam kciuki za powodzenie w dyskusji. Jestem
                          pewna, ze dobrze przedstawisz istniejacy problem. Oby wiecej dyskusji, bo wtedy
                          moze z czasem cos sie zmieni w mentalnosci. Jednego jestem pewna: im wiecej
                          glosow takich jak na naszym forum, tym szybciej cos sie ruszy. Powodzenia -
                          jestesmy z toba!
                          • marzena691 A u nas 13.02.06, 12:38
                            Sandra ma katar, ale taki wodnisty i strasznie sie slini, budzi sie w nocy,
                            wiec jak nic zeby ida. W tej chwili jest posiadaczka dwoch dolnych jedynek i
                            jednej gornej dwojki (tak nietypowo...)
                            Oprocz czyszczenia noska, jak moge jeszcze jej pomoc jakims domowym sposobem?
                            Dzieki za rady.

                            W weekend zas jezdzilismy, jak szaleni po okolicy w poszukiwaniu domu. Moj
                            facet chce koniecznie stary dom z kamienia. Problem, ze takie sa bardzo czesto
                            do remontu i to generalnego, a do tego strasznie drogie. Poszukiwania w kazdym
                            razie trwaja...

                            Milego dnia wszystkim zycze i biegne, bo sie Sandra obudzila i placze...
                            • mama_kubusia5 Re: A u nas 13.02.06, 13:20
                              moje zawodowe i domowe sposoby:
                              1. koło łóżeczka na noc miska/ garnek z zalanym gorącą wodą majerankiem (plus
                              minus 2 łyżki), od niedawna stosuję zamiast majeranku 1-2 krople olejku Olbas
                              na prześcieradło (drugi koniec niż Kuba ma głowę)
                              2. kilka razy dziennie psiknąć roztworem soli fizjologicznej albo wody morskiej
                              3. wbrew radom babć i cioć wyprowadzać na świeże powietrze na spacer albo
                              chociaż często wietrzyć pokój
                              4. odczekać 7 dni robiąc wszystkie wyżej wymienione rzeczy, bo tyle właśnie
                              trwa katar...
                            • mamkube Re: A u nas 13.02.06, 15:35
                              Marzena moja asia ma dwie jedynki na dole, a u góry dwie dwójkismile Fajny efekt.
                              Ale wyszedł jej teraz tez zabek, jedyneczka górna wiec nie długo "zalepimy" te
                              szparkismile
    • magdar-g biegunka, spocone stopki 12.02.06, 22:35
      Nadia tak od poniedziałku (6.02) do piatku miala biegunke. Duzo luźnych,
      śluzowatych kupek. Bylismy u naszej pani doktor. Stwierdziła, ze to może być od
      ząbka (wychodzi górna dwójka); zaleciła dietkę i zapisała smecte. Niby w tej
      chwili jest lepiej, ale i tak mnie niepokoi,ze to tak długo trwalo. I mam
      jakies niejasne przeczucia, ze to nie koniecznie z powodu ząbka. Może powinnam
      wymóc na niej (lekarce) żeby skierowała nas na jakieś dodatkowe badania???
      Wasze maluchy przechodziły coś podobnego?

      Nadii bardzo pocą sie stópki. Przy kazdej zmianie pieluchy zmieniamy rajstopki,
      sa tak wilgotne jak dobrze odwirowane pranie. I właśnie przy okazji ten wizyty
      u pediatry spytałam dlaczego tak sie dzieje. To moze być z powodu braku wit.
      D3. Nadia, oczywiście z zalecenia, dostawała ją tylko przez jakieś 2 mies. może
      nawet krócej. Obecnie ma juz prawie zarośniete ciemiaczko i pediatra
      powiedziała, że teraz absolutnie nie moze dostawaćtej witaminy. Ze z dwojga
      złego niech się pocą jej stópki niz miałby być problem z "mało elastyczną
      czaszką" podczas gdy rośnie mózg. I co o tym mysleć?
      • magdar-g a ja to juz matka pracujaca 12.02.06, 22:40
        no właśnie - od 1 lutego. I tak na prawde nie jest tak żle, pierwsze dni w tej
        pracy to był dla mnie autentyczny odpoczynek. Mój mąż stwierdził, że tak będzie
        dopóki praca nie zacznie mnie męczyć. A to chyba już niedlugo...

        Troszke Was podczytywałam, ale przyznaje sie, że dośc pobieznie.
      • agaluba Re: biegunka, spocone stopki 12.02.06, 22:47
        nie słuchaj!! idż do innego lekarza, my podajemy witaminę cały czas po jednej
        kropli dziennie - wg zalecienia lekarza, a mózg podobno rosnie inaczej i
        zarośniete ciemiączko mu w tym nie przeszkadza.. - nam tak mówił pediatra.
        • mama_kubusia5 Re: ciemiączko 12.02.06, 23:00
          hej agaluba! moja przyjaciółka walczy właśnie z któymś lekarzem z rzędu, bo jej
          córcia urodziła się z ciemiączkiem 1x1 cm, teraz ma 4 miesiące, a ciemiączko
          0,5x0,5cm. Niestety ma też miękką potylicę, więc bierze wit.d3 i to chyba dwie
          krople dziennie. Jeżeli u Krzysia było małe ciemiączko albo już mu zarosło to
          będę ją mogła pocieszyć że z tym da się żyć!
          • agaluba Re: ciemiączko 12.02.06, 23:18
            i to jak jeszcze - sądząc po pomysłowości i zywotności krzysia (nawet chorego)
            móżdzek ma rozwiniety prawidłowo i używa go bardzo przemyślnie smile))
            dziś np podjął prawie skuteczna próbę samodzielnego opuszczenia wanny - tata na
            szczęscie złapał oślizgłego gada..
      • mama_kubusia5 Re: biegunka, spocone stopki 12.02.06, 22:48
        z mojego aptekarskiego doświadczenia: lekarze często zapominają o tzw.dobrych
        bakteriach jelitowych. Jeżeli Kubie zdaży się biegunka, od razu dodaję mu do
        mleka zawartość 1 kapsułki Trilac'u dziennie przez kilka dni. To zazwyczaj
        pomaga. Jeśli chodzi o ząbkowanie, to lekarka tłumaczyła mi, że gorączka,
        biegunki, katar, są tylko skutkiem ubocznym kładania rączek do buzi ze
        wszystkimi możliwymi drobnoustrojami. Dlatego Trilac powinien pomóc.
        Co do stópek- Kubie też bardzo mocno zaczęły się pocić i niezbyt ładnie
        pachnieć smile ale znajomi powiedzieli nam, że ich córeczka w tym okresie też to
        przechodziła. Musiałabym zapytać pediatrę, ale myślałam, że to normalny "start"
        gruczołów potowych stóp w momencie, kiedy dzieci zaczynają ich "prawidłowo"
        używać. Nie słyszałam żeby miało to związek z brakiem wit.D3...?
      • agaluba artykuł jeszcze 12.02.06, 22:49
        i bardzo dziękuje za Wasze wsparcie - w końcu muszą cos ci ludzie zrozumieć.
        ugh..co poniektórzy powinni sie leczyć.. a dzi w panoramie znowu relacja o
        pijanych rodzicach - jedno dziecko wypadło przez okno, drugie z gołymi nóżkami
        zostało zabrane na spacer - takich powinni ścigać, a nie nas wyrzucać i warczec
        na nas w różnych miejscach..

        spokojnej nocy
      • mamkube Re: biegunka, spocone stopki 13.02.06, 08:22
        magdar, moja Asia ma podobnie. Od jakiegoś czasu robi dużo więcej kupek, do tej
        pory robiła jedną na dwa trzy dni, a teraz nawet kilka dziennie. Na poczatku
        były takie luźniejsze, ale teraz sie unormowały. Nie są rzadkie ale jest ich
        kilka w ciągu dnia. Ja upatruję sie w tym tego że mniej je cycusia, może nie
        zawsze dobrze tolerowała moje jedzonko, teraz je głównie sama i może lepiej
        trawi. No i wiecie co, Asia od paru dni przesypia całe noce, jaka ja jestem
        wyspana......(ale boję się że nie długo). No i sama zasypia, jakoś tak samo
        wyszło. Zobaczymy co z tego będzie.
        Edyta
        • annka12 Re: biegunka, spocone stopki 13.02.06, 10:01
          Melduje sie na stanowiskusmile)
          Ale mnie ta "matka" wnerwila........z tego artykulu oczywiscie Agaluba czy ty
          przed napisaniem kolejnego postu liczysz do 100...00??? Mnie cholera bierze

          Co do pocenia sie tez kojarze z brakiem wit D3 U nas tez ciemiazko bylo 1x1 juz
          zaroslo wit nie bierzemy
          Biegunki nie bylo lekkie problemy byly ale ewidentnie po jedzeniu rozmaitosci
          No i jak mala brala zelazo to tragedia Jest w skutkach ubocznych ale ja
          odstawilam z dwoch powodow;
          1. te kupy
          2.mala nie chce tego lykac i walczy a ja boje sie zachlysniecia jak nie wiem co
          daj szpinak i miesko w zastepstwie
          • mama_kubusia5 Re: biegunka, spocone stopki 13.02.06, 12:45
            jeżeli mogę wtrącić "zawodowe" trzy grosze- lekarze rzadko uświadamiają mamy
            (albo może sami nie wiedzą) że chociaż w szpinaku jest duża ilość żelaza, to ze
            źródeł roślinnych jest ono dla człowieka kompletnie nieprzyswajalne. Szpinak
            jest bardzo zdrowy bo ma dużo kwasu foliowego i minerałów. A jako źródło żelaza
            dobre jest "czerwone" mięso, zwłaszcza wołowina. Niestety, żelazo bardzo trudno
            się wchłania, a kompletnie blokują jego wchłanianie przetwory mleka, kawa i
            herbata (oczywiście nasze dzieci kawy raczej nie piją smile) - więc jeżeli
            podajemy mięso, to godzinę przed i po żadnego mleka i jego przetworów. Tyle
            farmaceuta wink)
        • bela80 Re: biegunka, spocone stopki 13.02.06, 10:14
          Witam
          bardzo dziękuje za wsparcie noc miałam okropną nie mogłam spać no ale ctyle
          wrażen to co się dziwć teraz jetem w pracy (troche musze pomóc bo nie dają rady)
          i tak zasypiam przy papierkach.....

          ja jestem zdruzgotana po pierwsze gosią że tak szybko odeszła, a tak
          niedawnopochowaliśmy jej mame która walczyła z rakiem(((((((((
          a po drugie doszły do mnie takie inforacje o naszym "znajomym" , ja myślałam że
          on tylko te dzieciaki oglądał i miał ich zdjęcia ale on ma nagrane kasety z
          sytuacjami w jego domu , nie aż strach pisać. nigdy bym go o coś takiego
          nieposądziła znam go przecież tak długo............................

          aco do ciemiączka mój patryś też miał 1*1 cm i szybko mu zarosło witamine d
          podaławłam co dziennie przez 11 m- teraz od 2 tygodni podaje 2 razyw tygodniu,
          uważam że wystarczy. mały miał przedtem zatwardzenia a teraz jak mu
          ograniczyłam wit.d wszystko się uregulowało. Zgadzam się z mamą wojtusia że na
          iegunke potrezbne jest uzupełnianie bakteri tych dobrych lakcid, lacidofl
          laktoral tenostatni jest nowy ale bardzo dobry, my go stosujemy aby wygonić
          naszego gronkowca z kupki. smile

          Mamo wojtusia czy możesz mi napisać coś o Tridermie maści u nas wzyscy
          pediatrzy przepisują ją dla dzieci na każdą wysypke czy jest to mocny steryd???
          vbo ja już sama nie wiem co o tym myśleć. bardzo była bym wdzięczna za
          odpowiedź.

          A co do spoconych stópek to podobno normalne w tym wieku, nasz patryś tak co
          prawda nie ma ale naszych znajomych mały cały czas ma mokre nóżki , a wit. d
          bierze całyczas a ma 12 m-c.

          Pozdrawiam
          • mama_kubusia5 Re: biegunka, spocone stopki 13.02.06, 13:08
            chociaż mama_kubusia, ale chyba chodziło o mnie...? wink Triderm to jeden
            z "koszmarów farmaceuty" jak i inne maści sterydowe, a dla lekarza jeden z
            panaceów. To jak nazwa wskazuje trójskładnikowy lek, zawiera steryd, antybiotyk
            i środek przeciwgrzybiczy. I tu właściwie jest odpowiedź na Twoje bela pytanie.
            Bo jak twój Patryk zje np.kawałk mandarynki i go wysypie, to wystarczy podać
            wapno. Nie ma ani grzybicy, ani zakażenia bakteryjnego. Takie maści
            przewidziane są na trudno gojące się rany, egzemy, dziwne wysypki, grzybice.
            Nie na każde wysypki. Ale łatwo przepisać, bo od razu jest efekt. To że skóra
            się od sterydów robi cieńsza, sucha jak papier, to już jest problem Mam i
            aptekarzy, którzy potem muszą kombinować maści na efekty "posterydowe" smile
            Jestem takim wrogiem maści sterydowych, bo przez jakiś czas sama ich używałam
            (kilka miesięcy), efekty mam do dziś- skóra na dłoniach jak u staruszki...pani
            dermatolog poradziła mi, żebym "nic w domu w wodzie nie robiła". taaak.
            zwłaszcza jak się ma małe dziecko, gdzie co 5 minut trzeba umyć ręce...
            Jeszcze taki przykład: moja koleżanka po fachu dostała od pediatry dla
            miesięcznej córeczki na skazę białkową (całą główkę miała maluda obsypaną)
            Elocom (kilkanaście razy silniejszy od hydrokortyzonu) do smarowania dwa razy
            dziennie. Na szczęście nie posmarowała, bo wiedziała "czym to pachnie". Teraz
            zmieniła lekarkę, dostaje maści natłuszczające, pilnuje diety i wysypka się
            cofnęła, a właściwie ustabilizowała.
            Silne leki są oczywiście potrzebne, ale tylko wtedy kiedy są wskazane...temat
            rzeka, patrz antybiotyki.
          • matea4 Re: do beli 13.02.06, 15:16
            Bardzo jest mi pzrykro, wiem że teraz kołaczą sie po twojej gówie myśli i
            najgorsze są noce. Myślimy o tobie.
    • margalin Re: MARCEPANNY I MARCEPANY 2005 część III 12.02.06, 23:24
      co tu sie dzieje. Przed chwila zaglaałam i byłok ilka postów, teraz patrzę i
      nie mogę znaleźć początku tego co nie czytałam. Chyba wszystkie siedzimy
      właśnie przed kompem. Jak to miłosmile
      • agaluba Re: MARCEPANNY I MARCEPANY 2005 część III 12.02.06, 23:27
        no a gdzie niby mamy siedzieć?? jak kanapa się właśnie "prasuje" (bardzo mi się
        to określenie spodobało)! to gdzie ja mam się nieborzątko podziać - na forum!
        • margalin Re: MARCEPANNY I MARCEPANY 2005 część III 12.02.06, 23:32
          U mnie juz wszyscy śpią to sprawka PAtrycji, wykończyła dziadków. Mnie oko też
          już się klei. Aga poprosze o namiary na Twojego doktora- pediatrę. Mój jest
          cholernie drogi, pamietam,że Twój nieznacznie ale tańszy. Idę spać!
          • agaluba Re: MARCEPANNY I MARCEPANY 2005 część III 12.02.06, 23:36
            wyślę smsem, pamiętam, tylko tak gonie.. a on wyjechał na tydzień, więc jest
            czas..
    • borowka78 Re: MARCEPANNY I MARCEPANY 2005 część III 13.02.06, 15:00
      ja tak szybko...ktore forum az huczy po artykule Agaluby??
      • matea4 Re: wit. D 13.02.06, 15:12
        Z tą witaminą to same problemy. Co pediatra to inna matoda. Mati ciemiączko ma
        zarośnięte juz od około 4 miesięcy a witaminę D dostaje. 2 krople codzienne.
        Kiedyś juz chyba o tym pisałam.
      • matea4 Re: MARCEPANNY I MARCEPANY 2005 część III 13.02.06, 15:19
        Wiecie co robi teraz mój mąż? Jest z Matim na spacerze. Pierwszy raz od 2
        tygodni Synuś poszedł pooddychać normalnym powietrzem, a ja robię Dominowi
        naleśniki. Biedaczkowi od tej mononukleozy powięszyła sie wątroba i musi leżeć.
        • mamkube witamy witamy... 13.02.06, 15:42
          Nową mamusie, zdjecia pooglądałamsmile. Mała fajniutka, wkońcu marecepannasmile
    • lauracorciaasi ankieta do pracy mag. - komuś się chce? 13.02.06, 20:24
      wybaczcie mój entuzjazm, ale już ledwo co pisze tą pracę, czy może któraś z Was
      miałaby ochotę i czas? Anketa dotyczy relacji, jakie łączą uczestników forum.
      Jakieś pytania, dajci mi znać, dzieki za pomoc i pozdrawiam Was!
      • monikadk po niebycie 14.02.06, 09:13
        Ale jestem z siebie dumna. Nadrobiłam wszstkike posty. Dlatego też ten będzie
        nieco długi.
        Iwonaw1970 - u Grzesia też mieliśmy okres nietolerancji mleka ale jakoś
        przeszedł. Jak nie chciał to dawałam mu butlę przez sen.

        Margalin - co do takich leków na uczulenie to pamiętam jak moja siostra bedąc w
        podstawówce dostawała Zyrtec i to ją poprostu otępiało i odstawiliśmy go.
        Lepiej dziecku nie podawać takich rzeczy. Taka już Małej uroda, ja też byłam
        niejadkiem i duża urosłam (choć w szkole zawsze byłam najmniejsza). A co do
        Ojca to weż dziewczyno już daj spokój i daj im się trochę sobą nacieszyć bez
        obecności Mamusi. Zaskoczą cie jak sobie świetnie poradzą a i zbliżą się do
        siebie bardziej. Wszstkim dobrze to zrobi.

        Mati- gratulujemy pierwszysch kroków. U nas zato wczoraj Grzes pierwszy raz
        staną bez podparcia!!!

        Xsenia - co do kuchni to z takimi jasnymi szafkami to pamietam jeden program
        Opry i tego jej dekoratora zrobił kuchnie boską i użył do tego koloru szaro-
        niebieskiego. Jakbym nie w idziaała to pomyślalabym że wyjdzie kicz. A było
        ślicznie. Pogrzebię na jej stronie to może uda mi się to znaleźć. A co do
        malolwania to jka mąż się będzie dalej opierał to dzwoń, wpadniemy do Ciebie na
        weekend, chłopaków zostawimy z dziećmi i same wymalujemy ( ja bardzo to lubię).

        Luxfera - duza ilośc dzieci to strasznie fajna sprawa. Z mojej kuzynki się
        wszscy śmiali bo zaczeła wcześnie i w dużych ilościach. Teraz w wieku 30 lat ma
        5 dzieci. Trochę im jest cięzko ale małe się już same prawie chowają, a na
        starość bedą mieli piękne zjazdy rodzinne. Tylko pozazdrościć.

        Anka12 - komórę na kaloryfer i bedzie działać. Przetestowane wiele razy.
        Trzymaj się z tym poszukiiwaniem domu.

        Oliwiax - ty też sie trzymaj z chróbskiem, pracą i domem w jednym kotle. Baby
        jesteśmy to wszstko przetrwamy.

        Bella - bardzo mi przykro z powodu ostatnich wypadków u Ciebie. U mnie znajomi
        też nie mieli szczęścia. Udeżył w nich samochód pianych gości, ona ma złamany
        bark a on sparaliżowany w szpitalu.

        Co do rzucania sie w nocy to u nas to też wystepuje. Wydaje mi sie że to od
        zębów bo raz dałam mu Calpol i przespał cała noc. No ale trzeba to jakoś
        przetrzymać bo przecież nie będę dziecka przeciwbólowymi faszerować.

        Moniq75 - witamy na foprum następną Monikę. Pisz cześciej.

        Agaluba - syropek to my dajemy strzykawką. Gratulacje za artykół jeszcze nie
        czytałam komentarzy bo aż się "boję".

        Marzena 691 - na katarek inchalacje z tymianku i majeranku. My robimy to tak że
        siadam na fotelu i stawiam garnek pod nogami, Grzesia sadzam na kolanach i
        nakrywamy się kocem. Potem garnek zostawiam jeszcze na noc w pokoju. Stosujemy
        też Olbas i jeśli masz kamforę to rozpryskac jej trochę na pieluszkę i powiesić
        przy lóżeczku.

        Mamo_Kubusia5 - czytam z zapałem wszstkie odcinki z cyklu "Porady Farmaceuty"
        ciesze się że mamy takiie źródło informacji na forum.

        to tyle potem napiszę co więcecj u nas.
        Monika
        • marzena691 Re: po niebycie 14.02.06, 11:27
          Witaj Moniko ponownie, milo ze z nami jestes!

          Tobie i pozostalym dziewczynom dziekuje za rady w kwestii kataru, to prawdziwa
          zmorasad((

          Jeszcze co do przewijania, to Sandre zajmuja na troche jakies dwa przedmioty,
          ktore moze wkladac jeden w drugi, tak sie czasem tym zajmie, ze moge ja
          swobodnie przewinac. Ale musze byc szybka i jeszcze przed przewinieciem
          dostarczyc tej atrakcji, bo inaczej w sekunde po polozeniu na plecach juz
          wstaje i sama szuka... Uff nie jest latwe zycie mlodych mamwink))
        • monikadk Re: po niebyciu ... miało być 14.02.06, 11:28

      • monikadk Re: ankieta do pracy mag. - komuś się chce? 14.02.06, 09:15
        Możesz wysłać do mnie. z pzeryjemnością wypełnię.
        I głowa do góry praca magisterska się kiiedyś kończy. Wiem bo trochę się prac
        napisałam.
        Monika
      • borowka78 Re: ankieta do pracy mag. - komuś się chce? 14.02.06, 10:49
        to ja też mogę pomóc w pracy magisterskiej..a cosmile zrobie dobry
        uczynek...pozdrawiam
        • annka12 Juz raz napisalam 14.02.06, 11:05
          post na forum ale moja Lulu odlaczyla mi zasilanie Ughh łobuz jeden
          Ja doszlam juz do siebie po wczorajszych ciosach ze strony prawnikow i walcze
          dalej
          Witam nowa mame na forum Na pewno bedzie ci dobrze tutaj tylko musisz sie
          odzywac albo upominac o uwage jak niektorzy heheheheh
          Monika komorka byla traktowana kaloryferem ale to juz nastepny etap Pan
          powiedzial ze zawilgocona i "skorodowana" i samo suszenie nie pomoglo Trzeba
          bylo czyscic sciezki itp no ale dziala znowu tylko ze Lulu juz jej nie dostanie
          nawet jak bedzie sie darla jak opetana ( co cwiczy )
          Aha Lulu sama "zeszla" z mojego lozka wykorzystujac ulamek sekundy nieuwagi-jak
          mialam golf na glowie podczas ubierania.Nie spadala tylk w miare miekko
          wyladowala cala z siebie zadowolona
          Tak mysle moze zrobimy nowy watek na zobaczcie na roczkowe zdjecia to bedzie
          latwo porownywac maluchy?Cos w rodzaju pierwsze i nastepne urodziny
          marcepanow???
          No ale jak to uznacie za glupi pomysl to sie nie obraze Moja uwaga jest teraz
          skierowana w innych kierunkach takze moge byc lekko otumaniona (jak wczoraj)
          Pozdrawiam i caluje maluchy
    • matea4 Re: MARCEPANNY I MARCEPANY 2005 część III 14.02.06, 09:40
      Dziewczyny jak zmniejszyć zdjęcie? Czy trzeba mięć jakiś program?
      • monikadk Re: MARCEPANNY I MARCEPANY 2005 część III 14.02.06, 11:14
        my mamy IrfanView. mozna tez uzyc peint shop pro albo jakiejkolwiek
        przegladarki. a jaakii program Ci się włącza jak otwierasz zdjęcia?
        Monika
        • matea4 Re tetra 14.02.06, 11:28
          Staram się zmieniać co pól godziny.Najgorsze są ranki bo do 12 to on potrafi z
          4 kupy zrobić.Trzeba się przezwyczaić.
        • matea4 Re: MARCEPANNY I MARCEPANY 2005 część III 14.02.06, 11:30
          Jak otwieram zdjęcia umieszczone np. w dokumentach to mam napisane "podgląd
          obrazów i faksów systemu Windows". Jeśli chodzi o kompa to ja jestem zielona.
          • monikadk Re: MARCEPANNY I MARCEPANY 2005 część III 14.02.06, 11:46
            Szukałam tego u siebie ale nie mam tego zaainstalowanego a męzuś znowu dzies
            posiał płytkę do instalacji. Popytam go dziś wieczorem może ma jakiś mały
            programik to Ci wyślę.
            Idę wymieniac kupsko.
            Monika
            • matea4 Re: MARCEPANNY I MARCEPANY 2005 część III 14.02.06, 12:11
              Dzieki. Cały czs sie stram ale tłuk jestem.
              • monikadk Re: MARCEPANNY I MARCEPANY 2005 część III 14.02.06, 12:19
                Przypomnij mi jeszcze wieczorem bo ja to z kolei zapominaczka jestem. Wiem
                napewno że mam coś co pójdzie do Cieebie mailem. Tylko wieczorkiem.
          • moniq75 czesc jeszce raz 14.02.06, 11:46

            • agaluba Re: czesc jeszce raz 14.02.06, 12:00
              kto to napisał, że nie jest łatwe życie młodych mam - to gehennna!!!! poł
              godziny biegałam z pieluchą w ręku za tym gołym tylkiem i on za nic nie chciał
              się dac w tą pieluchę wsadzić, a jak go złapałam, posadziłam na moim pięknym
              wełnianym, nowym kocu, żeby nie zmarzł ten tyłek paskudny, to wiecie co on mi
              zrobił???? POSIKAŁ mój kocyk!!!!! teraz poszedł zadowolony z siebie spać, a ja
              nie wiem co z tym fantem zrobić, bo pranie wełnianego koca raczej odpada, chyba
              ze zawiozę do pralni... buuu

              i jeszcze bym się zabiła o te cholerne klocki, które mi nieustannie podkłada
              pod nogi - ja czasem mam wrażenie, że ta mała pchła próbuje mnie skutecznie
              zneutralizować.... i nawet paskuda nie chce dać mi pyska w walentynki, od razu
              się wyrywa.

              no, to gehenna jak nic, ide pisać artykuł.
              • margalin Re: czesc jeszce raz 14.02.06, 12:12
                z przewijaniem u nas to samo, ale od dawien dawna dajemy jej cos do zabawy.
                kiedyś wystarczył krem, albo chusteczka. teraz ma większe wymagania i pomysły
                mi się konczą. Kupy na szczęscie robi tylko 2 dziennie wieć da się przeżyć.
                Właśnie poodkurzałam mieszkanko a mały smród sie nawet nie obudził. Śpi już
                1,10min. jutro przyjeżdża prababcia odczyniać uroki. Mam nadzieję,że to pomoze
                na jedzenie i spanie. Powiedzcie,ze pomoże, no, powiedzcie. Babcia pomogła juz
                mojej kuzynce i jej córce i spoza rodziny.No ciekawe!

                Wiecie, ja to chyba jestem wyrodna matak, bo wcale nie uważm,zę moja córcia
                jest najładniejsza. Owszem bardzo mi sie podoba i też mówie,że jest śłiczna
                itp. ale np. Ola Hannymay bardziej mi sie podoba. POdałam tylko przykład, zeby
                nikt sie nie obraził, he, he!

                Klocki też lezą wszędzie i ksiażeczki a obecnie jest boom na lalki. Usypia te
                lale nucąc a a a,kotki dwa. Ona tylko samo aaaa.Daje im jeść i z własnej
                butelki pić, przytula i całuje. Niestety wyrywa też włosy ściąga ubranka.

                Idę zajrzeć do komentarzy artykułu,moze znowu coś ciekawego?
          • moniq75 czesc jeszce raz 14.02.06, 11:52
            dziewczęta, witam się jeszcze raz, bo z racji mojego małego ( lub jak kto woli
            prawie zadnego) doświadczenia w pisaniu na forum swój poprzedni wątek zaczęłam
            w jakims idiotycznym miejscu , dzies w środku!!!ale juz pracuje nad poprawąsmile
            dziewczyny,ktorym udalo sie wychwycic to moje powitanie prosily o strszczenie i
            od razu uswiadomily mnie, ze nie ma sensu bm sie "wczytywala",bo i tak szanse
            na nadrobienie mam znikome!a więc zaczynam z biegu!!! bede starala sie poznawac
            was i wasze pociechy z biegiem czasu i waszego marcepanowego watku, który
            rzeczywiscie strasznie szybko sie przewija!
            a więc, jak wczesniej pislam , moja córcia ma na imię Emilka! straszny z niej
            urwis,ale jakże kochany! urodzila sie 21 marca 2005 r. w warszawie, jako klocek
            ( 4050 kg, 56 cm) dzis natomiast zaliczylabym ja raczej
            do "drobnych "dzieciaczków" ( 9 kg). rozwija sie jednak dobrze, raczkuje od
            listopada, a teraz przymierza sie powoli do chodzenia.usmiecha się
            promiennie,gdy coś ją cieszy, oraz złości sie, jak nie stanie na jejsmileale
            ogolnie jest naszym najwiekszym szczesciem i kazda wolna od pracy chwile
            staramy sie poswiecac wlasnie jej. Kochane mamy,mam wielką nadzieje ze
            przyjmiecie mnie do swego grona i wybaczycie,jesli na poczatku nie bede we
            wszystkim zorientowana!!
            całusy - Monika
            • agaluba Re: czesc jeszce raz 14.02.06, 12:05
              nie, nie chodziło o to, że powinnyśmy Ci sterścic te ileś tysięcy postów, bo
              jak zaczniesz czytać to wsiąkniesz smile)))
              • moniq75 Re: czesc jeszce raz 14.02.06, 12:15
                aaaasmile ale nie wiem kto by się podjął takiego streszczenia???smilechyba w wolnej
                chwili poddam sie po prostu lekturze, przynajmniej jakis czas wstecz.a
                streszczonko apropo nas?mysle ze nie zaszkodzi,moze troszke wiecej bedziecie o
                nas wiedziecsmile buziaki
                • monikadk Re: 14.02.06, 12:27
                  Bella, strasznie CI współczuję z powodu tej historii z Twoim znajomym. Niestety
                  tak Cięzko jest wyczóć prawdziwe intencje ludzi. Jak szłam na bal świąteczny to
                  zostawiliśmy Grzesia z serdedcznymi znajomymi ale ja oczywiście miałam wizje
                  tej "serdeczności inaczej". Na szczze ście wszstko było dobrze.
                  Mamo Kubusia, pałą tego męża a jak nie to wymienic na lepszy model, bo zycie
                  jest zaz krótkie.
                  Wszstkim Wam przesyłam gorące Walentynkowe buziaki i trtochę wiosny od nas.
                  Potem wkleję zdjęcia pierwszych wiosennych kwiatków z naszego ogródka.
                  Moniq, szkoda ze dopiero teraz sie zdecydowałas wpisać bo jak się teraz
                  spotkaciee to już bezemnie sad( (mieszkamy w Irlandii) i w Polsce będę chyba
                  dopiero na następne święta, a taki miałyśmy fajny zlot Warszazwianek tej zimy.
                  Monika n
                  • moniq75 Re: 14.02.06, 12:42
                    też strasznie załuję ze nie załapałam sie na ten zlot,ale moze jeszcze kiedys
                    pojawi sie jeszcze szansa na spotkanie z Tobą!smileMimo, iz nie jestem fanka tego
                    dzisiejszego świeta Tobie i wszystkich mamom serdeczne buziaki i troche
                    powiewu"prawie"wiosny z Polski do Irlandii...
                    • agaluba Re: 14.02.06, 12:51
                      no pewnie! to jak wredne matki? - widzimy się w tym tygodniu - mnie pasuje
                      czwartek...a i bez bachorów smile)

                      Margalin, a tak apropos to krzyś ma zeza wink)) i wcale nie udaję, że on go nie
                      ma, ma jak cholera i wcale nie jest mu z tym do twarzy - podchodze do chłopaka
                      obiektywnie. i jeszcze stópki ma jak hobbit i niepachnące i kołtuna na czubku.
                      po mnie smile) ma też kołtuna w środku czubka....

                      nie chce mi się czytać o prawicowo-nacjonalistycznym odchyleniu tow. gomułki,
                      więc wróciłam do was.

                      oj a w artykule jakies rozsądne głosy, ale mam podejrzenie, że to taka mama jak
                      my napisała.. niestety inni nadal swoje, ale co tam..ja sie nie poddam.
                  • borowka78 Hmmm... 14.02.06, 12:48
                    moje dziecko postanowiło byc dzisiaj mało absorbujące i śpi juz prawie trzecią
                    godzinkę...

                    A Oli maż pewnie się zreflektuje i piękne kwiaty żonce przyniesie...ehhh...te
                    chłopy...czemu są z Marsa, co????;-DDDD

                    Macie może jakieś pomysły, coby dziecię na nowo nauczyc jeść owoce i owocowe
                    deserki???? no bo ileż można winać samego banana...???Marcinek postawił owocom
                    znak stopu...rany...
                    • mama_kubusia5 Re: Hmmm... 14.02.06, 21:44
                      zgodnie z moimi oczekiwaniami pięknych kwiatków nie było, brzydkich zresztą też
                      nie... ale przynajmniej nie zgrzytało. takie uprzejme milczenie, zawieszenie
                      broni. więc było prawie miło wink ach, co mi tam, mam mojego synka marcepanka i
                      to jest najważniejsze!
                      • annka12 Re: Hmmm... 14.02.06, 21:52
                        Nie przejmuj sie za bardzo to na pewno przejsciowe nieporozumienia Najlepiej
                        byc optymista chociaz czytala dzisiaj cos takiego apropo optymistow i innych:


                        Pesymista widzi ciemny tunel Optymista swiatelko w tunelu Realista swiatlo
                        pociagi A maszynista trzech debili na torach
                        Strasznie mnie to rozbawilosmile
                        • mama_kubusia5 Re: Hmmm... 14.02.06, 21:58
                          och, dzięki! w takich dołkach nie ma jak dobry dowcip! a moja "brygada" czyli
                          mąż i pies zaraz wrócą z długiego spaceru, i może coś jeszcze będzie z tych
                          walentynek...? zobaczymy!
    • mama_wojtusia2 jeszcze o knajpach 14.02.06, 12:50
      Na polach Mokotowskich w Bolku czy Lolku (mylą mi się skubańce - chodzi o ten
      co jest bliżej Żwirek), w weekendy w ciągu dnia można sobie spokojnie
      tam pójść z dzieckiem na obiadek. A jak się dobrze trafi to czasem są
      organizowane zabawy dla dzieci. Więc jednak się da pogodzić nocne
      życie lokalu z "dzienną" obecnością matek z maluchami. Jakos nie zauważyłam,
      żeby szkodziło to dobremu imieniu tegoż klubu. A przeciez na pola
      mokotowskie przyjeżdża się lansować cała warszawka.
      (dym papierowsowy pomijam, bo on jest już niestety wszędobylski. Ale
      w ciągu dnia jest jednak mniejsze natężenie knajpowego ruchu a co za tym idzie
      mniej dymu).
      Może się przyda ta imformacja dla Agi wink Myśmy tam nie byli od czasów ciąży
      z Alą. Pamiętam, że można było wziąć nawet "knajpowe" kredki i kartki dla
      dzieci. No a skoro dzieci mają zajęcie i są cicho to rodzice siedzą
      do bólu i płacą słone rachunki za piwka, odbiadki, soczki, frytki itd smile
      • luxfera1 Jesteście 14.02.06, 13:23
        niemozliwe kobietysmile
        nie było mnie kilka dni a tu sie nadziało!!

        nie wiem tylko dlaczego mama_kubusia ma dac w łeb mezowi????

        Tak sie cieszyłam na wyjazd do bukowinysad..pojechalam do d...
        Leżalam 3 dni jak trup z anginą ropną.Dopiero dzisiaj dałam radę sie wykapac no
        i chociaz na chwilke na forumsmile.

        Jeszcze chciałabym poczytać co ta nasza Awanturnica nawywijała.
        Pozdrawiam robaczki i mamyrobaczkowe.
        • mama_wojtusia2 Re: Jesteście 14.02.06, 13:45
          Angina... uuuu pamiętam to "g" i jak się czułam.
          Pozostaje Ci współczuć.
          Chciałam jeszcze napisać, że są na tym świecie fajni faceci. Wojtusiątko
          zaniosło do przedszkla dwie walentynki smile Ma chłopak tylko kłopoty
          z podjęciem decyzji którą dziewczynkę bardziej lubi smile
          • borowka78 Re: Jesteście 14.02.06, 14:23
            no pewnie, ze sa fajni faceci....hehehe...choćby mój Marcin....zgadnijcie,
            który...senior czy junior?big_grinDDDD
            • mama_wojtusia2 Re: Jesteście 14.02.06, 17:27
              Mam nadzieję, że jednak senior smile
    • matea4 Re: wynik 14.02.06, 18:05
      Odebrałam wynik moczu Matiego jest ok.Jak często teraz robić badanie?
      • mamkube ufffffff 14.02.06, 20:47
        ale sie naczytałam dziewczynki, teraz wieczorkiem cisza, wiec pewnie wszystkie
        spędzają romantyczny wieczór z mężami. No nam udalo sie dzis wyrwać do kina,
        fajnie było choć film nie był świetny, taki neutral bym mu dała. Ale fajnie tak
        posiedzieć w towarzystwie mężą, jak miło patrzeć na te młode dziweczyny jak sie
        przytulają do swoich facetów, wiecie. Ten młodzieńczy blask w
        oczach....ehhhhhhhh. Nie mogę narzekać na mojego mężulka, choć kwiatów dziś nie
        dostałam ale jest kochany, w końcy nie może być idelany. (tak sobie tłumaczęsmile).
        Pozdrowionka walentynkowe
        Edyta
        • annka12 Re: ufffffff 14.02.06, 21:17
          No a ja dostalam kwiaty przez poslanca ....jak w filmiesmile)
          A do kina bym poszla oj poszla....W miare spokojny dzien dzisiaj mialam
          Luxfera wracaj do zdrowia.A gdzie Anfi sie podziala? Tez angina?
          • mamkube Re: ufffffff 14.02.06, 21:43
            Ania jak w Pretty Women hehe....ja też chcesmile. Mojego po miłym wieczorze
            puściłam na koszykówkę, i sama teraz siedzę. A jemu też sie należy. Szkoda że
            tak daleko mieszkasz to razem mogłybyśmy do tego kina wyskoczyć, a co...
            • annka12 Re: ufffffff 14.02.06, 21:47
              Edyta No wiesz ze wszystkie moje wysilki teraz ida w poludniowa strone Polskismile
              A na czym byliscie?
              • monikadk matea 14.02.06, 22:08
                Wysłałam Ci program do zdjęć na maila gazetowego.
                Jak bedziesz miała jakieś problemy to daj znać.
                Monika
              • mamkube Re: ufffffff 15.02.06, 09:07
                Fajnie będzie jak będziecie mieć ten dom w Zakopanym, no i mam nadzieję że
                będziecie wynajmować pokoje Ania, będę miała pretekst do wędrówek górskich
                hihi. Także starajcie się ......A film - Ja wam pokaże, niby fajny, ale
                pierwsza część była fajniejsza, no i zabrakło Stenki i Żmijewskiego.
                Dzien doberek wszystkim po walentynkachsmile
                Edyta
                • annka12 Re: ufffffff 15.02.06, 10:10
                  Witam wszystkich ponownie Ja juz polozylam mal na drzemke bo ona dzisiaj jakos
                  do gory pupą.I w nocy karmilam ja jak noworodka praktycznie 80% nocki z piersia
                  w buzi. Ja lekko padnieta po tym nocnym wypoczynku ale pije kawe i dochodze do
                  siebie.
                  Hmmm ten film fajnie wyglada na reklamach i mialam ochote go obejrzec ale jak
                  zwykle uzalezniona jestem od repertuaru babycinema i to tylko raz w tygodniu.
    • borowka78 dzień jak dzień... 14.02.06, 22:25
      tyle, że milej, czulej i weselejsmile)) no i piękną długaśną róże dostałam...a tak
      w ogóle to bez wyjścia ,tylko w pieleszach domowych...wypilismy winko i mi
      teraz w głowie szumi...mąż już w łóżku, a ja na forum...maniaczka jak to Marcin
      powiadasmile)) ma chłop racje...

      Marcinej junior juz przed 20 padł jak kawka...dzisiaj po raz pierwszy miał
      tylko jedną dzremkę w ciągu dnia...tak więc ponad 6 godzin na nogach wymęczyły
      moje dziecię potwornie...no ale dzięki temu wieczór był naszsmile))

      mamo kubusia....milczysz, więc jednak nastrój waletynkowy się udzielił??

      Miłej nocki smile)

      do jutra!!
      '
      • mama_kubusia5 Re: dzień jak dzień... 14.02.06, 23:56
        jednak moje babskie sposoby podziałały... smile)
        • monikadk Re: dzień jak dzień... 15.02.06, 08:45
          Fajnie że ten dzień u wszystkich mija przyjemnie.
          Ja dostałam niespodziankę jkiej się nie spodziewałam.
          Dostałam wszstkie odcinki "Przyjaciół" na DVD. Ale będę teraz miała używanie.
          Kiedy teraz znajde czas na dom?smile)
          Matea, udało Ci sie zainstalować program?
          Moniika
        • annka12 Re: dzień jak dzień... 15.02.06, 10:07
          No widzisz mamokubusiasmile) Mowilam zeby sie nie martwicsmile
    • borowka78 słoneczny poranek 15.02.06, 10:08
      w Poznaniusmile)ale fajnie!! tyle, że ja nadal bez wózka i to mnie męczy...wrrr...

      Ola...a nie mówiałam??????? wcześniej podawałam swój nr gg(3366874)...odezwij
      sie odnosnie spotkania, co??
      • annka12 Re: słoneczny poranek 15.02.06, 10:13
        Moj Boze a co z tym twoim wozkiem sie dzieje tyle czasu? Moze tak jak w
        przypadku samochodu powinnas powiedziec ze chcesz woz(ek) zastepczy?smile)
        • borowka78 wóz(ek) zastepczy 15.02.06, 10:19
          to dobry pomysł, ale Chicco w ofercie tego niestety nie masad((
          Kółka pękły a czas naprawy 14 dni... tak więc czekam czekam i się irytuje
          niemiłosiernie...
          • annka12 Re: wóz(ek) zastepczy 15.02.06, 10:38
            Hmm swoja droga to przegiecie przepisy przepisami ale zmiana kolek w wozku
            dzieciecym nie trwa 2 tygodnie Mogliby wymienic z kaucja a po uznaniu
            reklamacji zwrocic ja Ale jak to moj synek mowi kogo to swedzi ze wozka nie
            mozna uzywac........
            • mamkube Re: wóz(ek) zastepczy 15.02.06, 10:53
              No współczuję borówko. Ja też mam chcicco, i wiesz jestem zadowlona narazie.
              Raz złapałam gumę, ale mężuś zawiózł do wulkanizacji hehe. Ale przy Kubie
              miałam Polaka z Częstochowy, raz jak coś się popsuło już po gwarancji, to
              pojechaliśmy sobie tam (a co lubimy jeździć - już o tym pisąłam) i oddaliśmy go
              tam do naprawy, a Pan kazał go zostawić i przyjechać za godzinkę, a jakie było
              moje zdziwienie że dostałam wózek naparwiony, czyściutki i na dodatek pan
              powiedział że nic nie płace. Jednak są jeszcze porządne polskie firmysmile
              Pozdrawiam cieplutko
              Edyta
              Ania moim zdaniem to i tak warto było wyjść na filmik, mnie brakowało Stenki i
              Żmijewskiego, dali za to Deląga co moim zdaniem troszke burzyło poprzednie
              zmagania Judyty. Ale fajnie posiedzieć w pełnej sali ludzi (wczoraj był
              fulllll) chociaż nie to ze lubię tłumy, ale czasem czemu nie.
              • monikadk Re: wóz(ek) zastepczy 15.02.06, 11:04
                Ja poszłam sobie na Tylko mnie kochaj, ale się zazawiodłam. Spodziewałam się że
                będzie bardziej dowcipny film. Historia niezła ale brakowało iskry jaka była w
                filmie Nigdy w życiu (jestem wielka fanką tego filmu o czym już zresztą
                pisałąm).
                Wtedy właśnie w kinie widziazłam reklamę Ja Wam pokaże i się zazłąmałam jak
                zobaczyłam innych aktorów i jakoś nie mam ochoty oglądać tej drugiej części.
                Czy ktoś wie czemu taka zmiana?
                Monika
                • mamkube Re: wóz(ek) zastepczy 15.02.06, 11:10
                  Jak to czemu.....pewnie chodzi o kasę, bo co by innego. Chociaż mnie to dziwi,
                  bo przecież taki Deląg za darmo nie gra, a do tego Pazura.....hmmmmm. Jak już
                  coś fajnego zrobili, to spieprzyli w drugiej części. Stenka była dla mnie
                  ekstra, no ta z Na wspólnej nie była taka zła, chyba najbardziej przypominała
                  poprzednią część ale Stenka miała coś takiego w oczach....przyjemnie sie
                  oglądało. Ja też lubię ten film.......taki luźny, przyjemny.....A co do Tylko
                  mnie kochaj, to moja siorka była, mówiła że nawet fajny. Myslałam żeby to też
                  zobaczyć.....
                  Edyta
              • annka12 Re: wóz(ek) zastepczy 15.02.06, 11:07
                No to pewnie pojde jak bedzie w tym dzieciowym kinie
                Mam chwile wolne instaluje open office bo mi word padl a moj maz zabral mi cd
                do laptopa ughhh No i olewaja mnie w nieruchomosciach to tez nie sle emailismile
                • monikadk zabawy 15.02.06, 12:58
                  Dziewczyny, jak sie bawicie z dzieciakami.
                  U nas jest przekładanie klocków z jednego pojemnika do drugiego, rzucanie
                  piłki, książeki są tylko wertowane przez niego i nie nadążam w związku z tym z
                  czytaniem, wkładanie i wyjmowanie ciuchów z pralki.
                  Zauważam ogólne znudzenie w jego zachowaniu i musze mu wymyślec jakieś nowe
                  zadania. Podpowiedzcie coś.
                  Monika
                  • borowka78 Re: zabawy 15.02.06, 13:36
                    Do ulubionych zabaw Marcinka należą
                    - zabawy samochodzikami(bez naszego udziału)
                    - wywalanie rzeczy z szaf i szuflad
                    - układanie wieży z klocków
                    - wkładanie klocków do sortera(w odpowiednie otwory!!!)
                    - kulanie, podrzucanie piłek
                    - wertowanie książeczek
                    - teraz, gdy juz chodzi- uwielbia przynosic nam rózne przedmioty zakazane
                    (komórki, piloty itp)
                    - ściąganie z siebie sweterków, bluz i skarpet...butów tezsmile)

                    Tak więc oryginalni z zabawami nie jesteśmy. I nie zauwazyłam znudzenia u
                    Marcinka. Ciągle gdzieś idzie, coś sciągnie, cos przeniesie, coś zepsuje... No
                    i zapomnialam o pogoniach za kotem...smile)
                    • moniq75 Re: zabawy 15.02.06, 15:01
                      a nasza córcia wprost uwielba wszelkiego rodzaju....kosmetykismilezrzuca je z
                      szafeczki w łazience i ogląda z zapałemsmilepewnie jek większośc dzieciaczków robi
                      wokół siebie strrraszny bałagan tj. zrzuca wszystko co jej w jej zasięgu reki,
                      wywala rzeczy z dostepnych szafek itp. a jesli chodzi o zabawy, to interesuje
                      ja wertowanie takiej małej , sztywnej ksiązeczki i wkładanie klocków
                      go "garnuszka"w odpowiednie otwory. tzn, ja je delikatnie wkładam, a ona poycha
                      z impetem i sie cieszy.ostatnio tez sobie wymyslila, ze jak siedzimy na
                      podłodze oparci o łózko, to ona za wszelka cene przeciska się za namismile i tak
                      do znudzenia, a tylko niech się mama nie przesunie!!! i nie zrobi tunelika!
                      wrzas nie z tej ziemii. No własnie dziewczyny, moze juz kiedys o tym było, ale
                      jak to jest - z zainteresowaniem waszych dzieci ksiązkami, tzn. ich czytamiem??
                      Emilka wytrzymuje...3 sekundy!
                      całusy
                  • marzena691 Re: zabawy 15.02.06, 15:41
                    Moniko, u nas ostatnio hitem jest turlanie sie na lozku (na podlodze troche za
                    twardo). Kladziemy sie obie, a Sandra poprostu sie turla, wspina sie na mnie,
                    przytula i sprawia jej to ogromna przyjemnosc.
                    Inna ulubiona zabawa to "a kuku", czyli mama sie chowa, a Sandra mnie szuka.
                    Czasem wystarczy zakryc tylko twarz..., ale najlepiej sie schowac.
                    Poza tym:
                    - zabawa przedmiotami, ktore mozna wlozyc jeden w drugi (nawet jak nie pasuja
                    do siebiewink
                    - zabawa przedmiotami, przy ktorych mozna ponaciskac guziczki (najlepiej jak
                    przy tym jest jakis efekt dzwiekowy lub swietlny), czyli oprocz zabawek -
                    telefon, pilot TV, TV, itp.
                    - ksiazki (mamy takie z wysuwanymi obrazkami - te budza najwieksze
                    zainteresowanie, bo inne sama chce przegladac, wiec ciezko mi czytac...
                    (wyjatek wieczorem do snu),
                    - robienie z nogi hustawki (zakladam noge na noge i Sandre na jedna),
                    - wszelkie zabawy z pokazywaniem typu np. idzie rak nieborak, itp.

                    Milej zabawy!!!!
                    • monikadk Re: zabawy 15.02.06, 16:41
                      U nas też ksiązeczki z wyskakującymi obrazkami są hiciorem.
                      Jeśli chodzi o czytanie to narazie moge zapomnieć. Grzesiek zaraz przekłada
                      kartki. Ale zauważyłam że Grzesiek strasznie lubi naśladować, np. jak myję
                      podłogę to on też musi mieć swoją szmatkę i nią zasówa po podłodze, jka jemy to
                      dwoma łyżeczkami, i tak karmiony jest Grześ i Mama. chcę mu znaleźć takie
                      zajęcia które bedziemy mogli robić razem.
                      Monika
                      • matea4 Re: zabawy 15.02.06, 18:32
                        Mati uwielbia :
                        zamiatać,
                        wyciągać/zdejmować pranie (podaje mi pranie i klamerki)
                        przyklejać magnesy na lodówkę,
                        bawić się samochodami, najlepiej brata
                        przekładać karty do gry
                        wkładać kubek w kubek,
                        naśladować dzwonienie telefonem
                        Co do czytania to ostatnio czytam mu przed snem. Bardzo to lubi leży w łóżeczku
                        po mleczku i słucha, czasami 3,4 książki i zasypia
                        Jak ma dobry dzień to bawi się sam godzinami,asle to tylko czasami.Wiekszość
                        dnia zajmuje się brojeniem.
                      • matea4 Re: monikadk 15.02.06, 18:33
                        dzięki za probram.dzisiaj będę go rozpracowywać.
                  • mama_kubusia5 Re: zabawy 15.02.06, 19:34
                    ulubione zabawy Kubusia:
                    - wędrowanie za drzwiami, czyli Kuba trzyma się drzwi i zamyka i otwiera,
                    zamyka i otwiera...
                    - trzaskanie drzwiami o szafę która za nimi stoi smile
                    - obgryzanie mierników ciepła na kaloryferze
                    - jest też postument od starej maszyny do szycia (przedwojennej) który służy
                    nam za nogi od stołu, a Kubusiowi za raj na ziemi smile tyle śrubek, zawijasów,
                    zakamarków...
                    - Kuba uwielbia dziurki... bardzo proszę nie pękać ze śmiechu!!! naprawdę...
                    dziurki np. w ubraniach, szparki w podłodze, wywietrzniki w drzwiach od
                    łazienki...

                    a teraz prawdziwe zabawy:
                    - czytanie książeczek, oczywiście uproszczonych, nigdy ale to nigdy nie wolno
                    czytać mniej niż 4-5... gdybyście spróbowały przestać po pierwszej - ryk
                    wniebogłosy!
                    - zabawa lokomotywą-odpychaczem (pchanie, ale również przewracanie jej na bok,
                    otwieranie schowka i wyciąganie stamtąd zabawek)
                    - burzenie wieży z klocków
                    - rzut na misia albo pluszowego psa i radosne podskoki "patataj"
                    - rzut na żywego psa i usiłowanie "patataj"... bez komentarza smile
                    - ustalanie gdzie żywy i pluszowy pies mają oczy... pluszowy podczas tej
                    operacji nie ucieka smile
                    - bujanie się na huśtawce
                    - turlanie po podłodze opisane już przez Marzenę (w wersji Kubusia rzut na mamę
                    i... oczywiście, "patataj")
                    - wszelkie zabawki grające po naduszeniu guziczka mile widziane

                    aaaa, wymyśliłam wariację na temat startego żółtego sera mamy wojtusia:
                    pokrojone w kostkę, ugotowane i ostudzone marchewka i ziemniak, do tego zielony
                    groszek - samodzielne jedzenie - ubaw po pachy. Nie mogę tylko za często tego
                    podawać, bo Kubę samodzielne jedzenie tak "spala" że zjada 1/4 tego co zwykle.
                    • agaluba jade 15.02.06, 20:39
                      zaraz do radia, trzymajcie za mnie kciuki - jade walczyć dalej o nasze...

                      a jakbyście miały ochote - tp www.radiokampus.waw.pl (o 23.00)
                      smile)
                      • mama_kubusia5 Re: jade 15.02.06, 21:17
                        sad((( a mój wolny internet niestety nie ściąga głosu tego radia... buuu. to
                        agaluba liczę na zreferowanie jutro...
                        • borowka78 Re: jade 15.02.06, 21:38
                          referuj bardzo dokładnie z samego ranasmile))
                        • margalin Re: jade 15.02.06, 22:55
                          mam włączone, ale nie wiem czy posłucham bo się mąż na komputer zaczajił.
                          • mamkube Re: jade 15.02.06, 22:57
                            mój mężulek ma dziś wypad na miasto z kolegami. Chyba zaraz się zacznie......
                      • mama_wojtusia2 Re: jade 15.02.06, 21:40
                        powodzenia!
                        mam nadzieję, że posłucham i nie padnę chwilę wcześniej...
                        Wojtek ma ospę... Małą powinno zsypać za dwa tygonie. Jestem uziemiona
                        na miesiąc... Chyba się popłaczę sad(((((
    • socka2 Re: MARCEPANNY I MARCEPANY 2005 część III 15.02.06, 21:09
      oczywiscie nie nadazam z pisaniem i czytaniem sad

      Wczoraj mielismy bilans roczniaka - Franek wazy 8900 g i ma 72 cm, wiec takie
      chucherko z niego. Potem bylismy na szczepieniu, a dzisiaj wlasnie zaczal
      wymiotowac i nie wiem, czy to ja mam rotawirus (prawdopodobna jest
      niestrawnosc) czy moze od tych szczepien tak ma.

      Poza tym jest ok smile z jedzeniem nie bardzo, ale powoli sie przelamujemy smile

      Lece do mojego dzieciaczka, pzodrawiam
      Ania
      • borowka78 tadek niejadek 15.02.06, 21:45
        z mojego Marcinka się zrobił. Katorga to przemycanie do jego paszczy owoców
        bądź gotowych deserków(tych powiedzmy sobie szczerze...w ogóle już nie
        toleruje). Teraz nawet obiadkom słoiczkowym mówi nie...i co ja mam robić???
        Zrzucam wine na ząbkowanie, bo chyba znowu coś sę dzieje (marudzenie krótkie,
        ale irytujące; zwiększona ilość śmierdzących pieluch-z pewną zawartościa...).
        Oby ten nijaki okres w jedzeniu minął. Tarez to juz na bank Marcin jak
        chucherko będzie wyglądał-nie je dużo a rusza się jak pchła, wszędzie go
        pełnosmile)
        • mama_kubusia5 Re: tadek niejadek 15.02.06, 22:03
          no właśnie! chyba się naszym marcepanom gust zmienia! mój Kubuś odrzucił
          dzisiaj "burą zupkę" którą do tej pory uwielbiał, i to dosłownie odrzucił... Za
          to polubił jabłko albo banana z jogurtem, czego jeszcze miesiąc temu by nie
          tknął. Gdzieś czytałam, że około roczku dzieciom spada apetyt, bo chociaż dużo
          się ruszają, to przestają tak gwałtownie rosnąć i organizm już tyle nie
          potrzebuje.
          A Kuba zaczyna się chyba oswajać z myślą o chodzeniu! Jak się zapomni to czasem
          i trzy kroczki zrobi! Niech już chodzi normalnie, to będziemy mogli sobie na
          spacerki chodzić pieszo smile
          • mamkube agaluba 15.02.06, 22:30
            mnie sie udało połaczyć z tą stroną, słucham jużsmile. Trzymam kciuki.
          • margalin Misz masz. 15.02.06, 22:46
            hej! jeśli z tym spadkiem apetytu to prawda to PAtrycja umrze z głodu sad. Od
            dwóch dni znów prawie nic nie je.A najlepsze w tym to,że dawniej ulubionych
            słoiczkowych zupek nie tyka i nie je w nocy chociaz sie budzi. Potem 40ml
            wyciągnie i śpi dalej , a ja zmarznięta i nieprzytomna próbuje usnać przez pół
            godziny. Ech.
            Ale wiecie co stwierdziłam,że my wsólczesne pkolenie, nasze i jedno wstecz to
            chyba nie mamy prawa narzekać. Mamy wiele rzeczy podstawionych pod nos, czasem
            da się otrzymać nawetjakąś pomoc.Różne udogodnienia techniczne i spokój
            miedzypaństwowy. Myślę o Polsce póki co. Te refleksje po dzisiejszej wizycie
            mojej babci. Opowiadała o okupacji. Lubię tego słuchać, bo dla mnie to film,
            dla niej życie. Poswiecenie, strach, niepewność jutra, walka o zycie
            najbliższych i niemcy za każdym rogiem, drzewem w lesie i przydrożnym krzyżem.
            to były problemy. A my narzekamy na korki czy wolny internet.Wstyd. tzn.
            oczywiście nie musimy sie umartwiać i nie przesadzać z martyrologią. NA
            szczęście żyjemy w spokojniejszych czasach, chociaż powoli sie to zmienia
            (Poznań 68', grudzień 80',New York,11IX). Są inne problemy. Ale jak sobie
            pomysle co przeżywali moi przodkowie albo co przeżywaja ludzie na wschodzie to
            dziekuje Bogu za wszystko co mam.
            Tak mnie jakoś naszło, wybaczcie.

            A babcia była w sprawe uroków. Odprawiła i zobaczymy co dalej.

            Moze macie w rodzinie jakieś wiekowe panie lub panów, którzy znaja te rzeczy i
            wiedzą co robi sie na strach i apetyt. Babcia coś kojarzy że jajka sie przelewa
            nad śpiacą osobą- na wygnanie strachów.
            Bo podejrzewamy, ze problemy ze spaniem są wynikiem strachu. W ciągu dnia jak
            usłyszy głos z drugiego pokoju, albo szum wody w toalecie, albo jakis szelest
            to ucieka gdzie pieprz rośnie, chowa Się i wzdryga. Jest bardzo przestraszona.
            Coś musiało ja kiedyś wystraszyc i to jest efekt.
            Ale skaczę z tematu na temat.No, to na tyle.Pa!
            • marysienka44 Re: Pierwszy raz u was! 15.02.06, 22:59
              Witajcie!
              Zajrzałam do Was po raz pierwszy, przegladałam różne wypowiedzi ale jest tu tego
              tak dużo ze chyba bym musiała pół roku siedzieć.
              Moja córcia urodziła się 19 marca 2005. ma naimię Marysia, no i jest w wieku
              waszych maluszków.
              A może jest jakaś mamam, która w tym samym dniu co my powitała swój skarb?
              Urocze są te Wasze dzieciaczki, i takie rozkoszne. jedne dopiero siedzą, inne
              już chodzą. Ale są przecudne.
              No i niedługo będą mieć roczek! To normalnie szok, jak czas leci.
              Pozdrawiam wszystkie mamuśki i mam nadzieję że mnie nie odrzucicie, bo wiem ze
              tworzycie już zgraną paczkę, ale może mnie też przyjmiecie?
              • mamkube jest aga!!!! 15.02.06, 23:04

                • matea4 Re: jest aga!!!! 15.02.06, 23:15
                  My tez słuchamy!!!
              • mama_kubusia5 Re: Witamy nową Mamę!!! 16.02.06, 08:29
                witaj! minister zdrowia ostrzega! jeżeli nie chcesz się uzależnić, nie zaczynaj
                czytać! jak już się wczytasz, przepadniesz... będziesz tu chciała codziennie
                zaglądać i gadać z nami wink)
                zapraszamy!
              • moniq75 witamy:) 16.02.06, 08:42
                Czesc mamo marysienki!!!! ja tez jestem nową mamą ( z tego tygodniasmile,choć
                wcześniej zadarzało mi się czytać posty dziewczyn!rzeczywiscie panuje tu fajna
                atmosfera, i mam nadzieje ze zarówno ty jak i ja wkrótce sie tu
                zaaklimatyzujemy. obejrzalam sobie zdjecia twojej córeczki, jest przesliczna, i
                te oczęta...ach!!!moja Emilka urodziła sie dwa dni pozniej niz Twoja Marysia,
                21 marca. powodzenia na forum, buziaki
                • monikadk Re: witamy:) 16.02.06, 09:42
                  I my witamy. Mam nadzieję że spodoba Ci sie tu tak samo jak nam i wsiąknieszsmile
                  Czy ta Twoja mała już coś robi do tego nicnika, bo jak tak to chyba padnę z
                  zazdrości.
                  Monika
                • agaluba przeżyłam :)) 16.02.06, 09:50
                  to radio, czuję się jakbym z barykady wróciła (o ile niewyspanie jest objawem
                  bytności na barykadzie)..

                  fajnie było, rozmówcy super, myśle że sporo powiedzieliśmy - temat rzeka, boje
                  sie tylko, że ta dyskusja i tak niewiele zmieni (a moze zmieni, bo ja się już w
                  kąt nie dam zapędzić).. ostatni wniosek pani feministki był tylko ni przypioł
                  ni wypioł.. - przestańmy rodzic dzieci, to rząd się opanuje.. obawiam się
                  jednak, że rządowi to by na ręke było - mniej becikowego, można wydac na inne
                  cele, a że dzieci mniej to, co - a nas odbiłoby się na pewno.. jednak
                  feministka nie mogła się powstrzymac.. ale generalnie mam nadzieję że było ok i
                  mój piskliwy głosik nie był aż tak porażający (jak był to trudno, już poszło)..
                  i w ogóle jak to oceniacie?

                  Margalin, Ty dziewczyno po trochu zacznij wychodzić - mówię Ci - sama dzięi
                  temu złapiesz niezbędny do wychowania dzieci dystans smile) ja tez mam dość
                  strachliwych rodziców, i w wielu sytuacjach się bilam z myśłami, że może jednak
                  ja nie ma racji, ale nauczyłam się, że za swoje życie to ja musze odpowiadać, a
                  nie inni, choć słucham ich rad (to że ich nie realizuję bardzo często, to inna
                  bajka). może to troche nie do końca o tym mówiłąś, ale mam wrażenie, że tez
                  tutaj jest trochę prawdy - dystans i zaufanie sobie, realizowanie własnych
                  marzeń..
                  a krzyś też się boi kilku rzeczy - nie przejmujemy się tym zupełnie, minie mu.

                  Mama Wojtusia ma szpital zakaźny - to nasze spotkanie musimy odłożyć sad((( (i
                  tak się nikt nie zgłosił).. a może Margalin my się wybierzemy? chociaż na
                  spacer - jak znajdę chwilę, to podjadę do Was (mam w okolicy rodziców, wiec
                  żaden problem)? jak myslisz?

                  Cześć nowa mama - powodzenia w czytaniu...długa droga przed Tobą, ale
                  zapewniam, że nas się czyta tak dobrze, jak dobrą powieść przygodowo-obyczajowo-
                  kryminalną (pamiętacie marcepana wzywanego na komendę?)

                  buziaki
                  • annka12 Re: przeżyłam :)) 16.02.06, 10:17
                    No ja sluchalam ale nie do konca bo oczywiscie Lulu sie obudzila po
                    polnocy.Moze faktycznie mowienie o tym organizowanie sie robienie manifestacji
                    cos zmieni ale nie brzmi to optymistycznie.Juz sama pora nadawania tego
                    programu o tak poznej godzinie mowi co nieco o problemie.Ale ty Aga bylas super
                    nie zauwazylam zeby glosik byl piskliwysmile)
                    Margalin ja mialam -mam podobne problemy z moja mama Co prawda miedzy nami jest
                    duzy konfikt taki chichy o ktorym sie nie mowi i ja nie pozwalam sobie mowic co
                    robic a co nie Co nie przeszkadza wyrazac swojwj opinii przez mamusie I tak jak
                    jechalismy do Zakopanego a ja glupia w swojej radosci powiedzialam jej
                    sluchalam przez tydzien o idacych 50-stopniowych mrozach kilkumetrowych opadach
                    sniegu i ludziach zamarzajacych na smierc w pociagach.Az nie
                    wytrzymalam .....No i obiecalam jej i sobie ze nie bede jej informowac o niczym
                    chyba ze musze i to na piec minut przed dwunasta.Oczywiscie wszystkie te troski
                    sa w dobrze pojetym interesie moim i Louisy Ale nie moge.....taka jestem zla
                    jak o tym mysle ze powiem Jak zaszlam w ciaze i powiedzialam jej o tym reakcja
                    wzorowej teraz babci byla: chyba nie masz zamiaru urodzic....Bez komentarza No
                    i tak ten zal i zadra zostala i ja nie umiem zapomniec sad
                    Ughhh w ogole mam dola....Wczoraj powiedzialam mezowi ze mam juz dosyc ijak
                    pojawia sie nowe problemy z tym domem albo sprzedadza go zanim my zalatwimy
                    formalnosci to trudno Ja sie czuje wykonczona psychicznie
                    A i witam kolejna nowa mamusiesmile Zapraszamy do odwiedzin i wypowiedzi im
                    czesciej tym lepiej
                    Pozdrawiam
                    • mama_kubusia5 Re: przeżyłam :)) 16.02.06, 11:06
                      widać, że nie jest łatwo kupić w Polsce dom - ta tranzakcja zaczyna Ci dawać
                      poważnie w kość! Mamą się nie przejmuj, każdy ma taką jaką ma... Moja jest
                      przeważnie zapominalska i zakręcona smile za to Mama mojego męża
                      niejedną "perełkę" już wyprodukowała. Aż się dziwię, że jeszcze siwa nie
                      jestem... Zaczynam się przyzwyczajać, że mam brudno, Kubusiowi jest za zimno,
                      powinien już jeść konkretniejsze rzeczy (tak, ostatnio po zupie u babuni tak go
                      wysypało że hej-nawet nie mam odwagi dociekać co w niej było...), że za krótko
                      chodzę z nim na spacery, że że że... Nie znaczy to, że przestały mnie boleć te
                      uwagi. Na pewno już mnie tak nie denerwują jak na początku - planowałam, że to
                      właśnie teściowa będzie zajmowała się Kubusiem, a ja już od stycznia
                      chodziłabym na pełen etat do pracy, więc strasznie się denerwowałam tym, że
                      wszystko chce robić po swojemu, czyli jak 28 lat temu. A teraz już mnie to w
                      ogóle nie denerwuje, bo zdecydowałam, że lepiej jak zaciśniemy pasa i to ja
                      zostanę w domu z małym wink więc rady i krytyka mogą być, bo i tak nie ma to
                      żadnego wpływu na Kubę... jak widzicie, lekko ze mną ta teściowa nie ma smile
                    • marzena691 Re: przeżyłam :)) 16.02.06, 11:39
                      Aniu, to rzeczywiscie przykre, ze twoja mama tak zareagowala na ciaze. Wiem, ze
                      to boli, bo u mnie z kolei ojciec Sandry przez tydzien przekonywal mnie roznymi
                      metodami, do usuniecia ciazy... Ja natomiast ani przez sekunde nie mialam
                      watpliwosci, ze chce urodzic i ze Sandra bedzie rowniez dla niego najwiekszym
                      skarbem. I tak sie stalosmile
                      Nie poddawaj sie z tym domem. Wiem, ze nie jest latwo kupic mieszkanie, a co
                      dopiero dom. Ja wyobraz sobie robilam chyba z 5 kilkutygodniowych podejsc do
                      kupna najzwyklejszego mieszkanka w Warszawie. I wyobraz sobie poszukiwania
                      zaczelam jeszcze, jak bylam w ciazy, a skonczylam w pazdzierniku 2005. Z tymze
                      trwalo to tak dlugo, bo musialam sie przemieszczac miedzy Francja a Polska, no
                      i zarowno z brzuchem, jak i z malenka Sandra bylo to troche uciazliwe. Ale cel
                      osiagnelam, czego i tobie z calego serca zycze! Wytrwalosci!

                      Milego
                  • marzena691 Re: przeżyłam :)) 16.02.06, 12:00
                    Agaluba przede wszystkim gratulacje. Wyobraz sobie, ze juz prawie cie sluchalam
                    i jak ta kretynka wlaczylam blokade komputera (przy polaczeniu z niebezpieczna
                    strona w moim komputerze pojawia sie opcja blokady strony-intruza).
                    Chyba faktycznie za pozno byl ten program, bo nie bylam juz sprawna umyslowo...
                    Hmmm, skoro tak, to do kogo byl on kierowany o tej porze, tak sie zastanawiam
                    teraz nad targetem?
                    No ale dobrze, ze w ogole byla dyskusja, oby z czasem to cos zmienilo.
              • marzena691 Re: Pierwszy raz u was! 16.02.06, 10:44
                Witamy! Odwiedzaj nas i pisz jak najczesciej.
            • marzena691 Re: Misz masz. 15.02.06, 23:03
              Margalin, sorry ze tak prosto z mostu, ale pamietam, ze pisalas o wlasnym
              strachu jesli chodzi o wyjscie na pierwsze spotkanie warszawskich mam. I tak mi
              przyszlo do glowy, ze jesli ty masz jakies obawy, to to moze sie udzielac
              twojej Pati. Wiesz dzieci sa bacznymi obserwatorami i malo tego, rowniez
              wyczuwaja nastroje, czyli to co dla oka niewidoczne. Powielaja tez nasze
              zachowanie... Wyluzuj, zrelaksuj sie, wyglupiaj i smiej sie razem z Pati bardzo
              duzo, a zobaczysz jak wlasnie takie uroki pomoga uspokoic sie twojej coreczce.
              Powodzenia!

              Moj pediatra tez mowil, jak pisala tez Mama-Kubusia, ze tak kolo roku dzieci
              generalnie traca apetyt. I jest to tez wazny moment dla rodzicow, by nie
              zmuszali do jedzenia i nie przejmowali sie.

              Agaluba, trzymam kciuki, zaraz wyprobuje sie polaczyc, ale i tak licze na twoje
              komentarzesmile))

              Dobrej nocki wszystkim zycze!
              • mamkube Re: Misz masz. 15.02.06, 23:18
                a tak na marginesie to rzeczywiscie marzena ma racje margalin, właściwie
                wszystkie nasze uczucia odbiera dziecko, nawet te których byśmy nie chcieli.
                Moze warto poszukać u siebie tego strach i powalczyć z nim..
                I witam nową mamę, wdrożysz się jak to mówi mój mężulek....
                • matea4 Re: Misz masz. 15.02.06, 23:26
                  W czsie ostatnich chorób moje dzieci też odczuwały moje zdenerwowanie, nawet
                  Dominik chociaż ma prawie 7 lat.
                • margalin Re: Misz masz. 16.02.06, 00:05
                  Widzę,że przedstawiłam sie Wam jak osoba będąca notorycznie w strachu. Czuję
                  sie prawie chora psychicznie.(Nie jestem obrażona, absolutnie!!!) Chyba nie
                  umiem dobrze ubrac w słowa, tego co chcę Wam przekazać. Już napisałam odp. Na
                  post Marzenki. Uwierzcie ja nie zyje w ciagłym strachu(a przynjamniej nic mi
                  otym nie wiadomo): rodzina w komplecie, wszyscy w miarę zdrowi, dziecko zdrowe
                  i mądre i piękne(ha,ha), praca jest(po urlopie, jak narazie, chyba), kasy mało
                  ale z głodu nie umieramy, mam gdzie mieszkać, mam troche znajomych i
                  przyjaciół, wykształcenie też, swoje zainteresowania i marzenia. Owszem boję
                  sie różnych rzeczy, ale chyba każdy ma swoje strachy. Bałam sie tego wyjścia z
                  Pati, ale potem mi przeszło bo było ok. Ja po prostu nie chce rozwalac jej
                  dnia, bo potem to ja sie z nią meczę (marudzenie, niespanie ). Mam nadzieję,ze
                  tym razem lepiej mi poszło i jaśniej przedstawiłam swoja sytuacje.Pati nie jest
                  znerwicowana, ja tez nie. Ona jest czymś przestraszona. Moze kiedyś ktoś jej
                  wyskoczył zza rogu, albo boi się cieni na ścianach. Nie wiem, ale to chyba nie
                  ja tak na nia wpływam. Mam nadzieję. Uprzedzając ewentualne posty, nie obrażam
                  sie, nie jestem urażona, nie jestem zła ani itp. Chciałam tylko jaśniej się
                  wyrazić. Ufff.


                  <a>href="forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
                  f=621&w=22655082&a=34817096">Niunia Patunia</a>
              • matea4 Re: Witam nową mamę 15.02.06, 23:19
                Witam bardzo serdecznie.Czytania naprawde dużo, ale jaktroche czsu poświecisz
                to wpadniesz jak śliwka.
                • mamkube asia marudzi...kurczę 15.02.06, 23:25
                  Agaluba jutro streszczenie.....muszę leciećsad
              • margalin Re: Misz masz. 15.02.06, 23:53
                hej!Ależ my cały dzien nic innego nie robimy.Mam babcie w domu wiec gotowanie
                odpada. Czasem posprzątac i ajk dobra pogoda to z Pati do sklepu i na spacer.
                Reszta to zabawy czyli łażenie za Pati po całym domu bo niczym nie chce sie
                zainteresować, no chybaże przewalanka z łaskotkami na łóżku. Pati generalnie w
                ciagu dnia nigdy nie płacze i nie jęczy, nie marudzi, chichra się sporo, tańczy
                lub tańczymy, biega , szaleje tylko na te dźwieki tak reaguje no i spanie w
                nocyJa raczej nie jestem wstrachu non stop bo bym chyba zwariowała. Owszem
                boje sie pająkówi iinnych owadów, ale teraz ich nie ma. Nie mam żadnych lęków i
                nie sądzę że gdybym je miała to pAti mogłaby je odczuwac w nocy czy wieczorem
                podczas snu, jak mnie nawet nie ma w pokoju (jestem na forum, ha, ha). Myślę że
                noc to reakcja na cały dzień tylko,ze w ciagu dnia nic sie nie dzieje
                strasznego. Nie chodzi ze mną do zatłoczonych sklepów, ani nie przyjmujemy
                codziennie gości.Względny spokój. Nie kłocimy sie też, jeszcze, hi, hi.

                Co do moich wpływów na strach PAti to jedynie taki (tak mi sie wydaje),ze ja
                generalnie jestem tchórz(wysokość, owady, bycie samą w domu w nocy, ciemny las
                itp.)i ona to po mnie odziedziczyła. Ale to są lęki sytuacyjne, a nie chroniczne
                • hannamay Re: Misz masz. 16.02.06, 00:22
                  kazde dziecko jest inne i co tu duzo mowic .. jedno jest bardziej wrazliwe, inne
                  mniej. Pati byc moze bedzie wrazliwa dziewczynka - grunt to kochac sowje
                  dziecko, miec ta szczegolna wiez mamy i coreczki, traktowac kazdy dzien jako
                  jedyny i wyjatkowy i ty to wspaniale robisz smile

                  jesli nei chce jesc, to pewno jej metabolizm jest rowniez nei tak szalony ajk
                  innych dzieciaczkow.pewno jej wystarcza porcja malego ptaszka smile czy Pati duzo
                  biega, chodzi, czy raczej bardziej lubi ogladac ksiazeczki, bawic sie lalkami?

                  ja osobiscie nei odbieram cie w zaden negatywny sposob smile glowa do gory!



                  kiedys czytalam w madrych ksiazkach, ze bardzo utalentowane osoby zazwyczaj
                  sprawiaja nie lada klopoty kiedy sa dzieciaczkami smile
                  • margalin Przypomniałam sobie.:)) 16.02.06, 01:57
                    Ha, Pati nie siedzi ani minuty i już jedzeniem to się trochę przestałam
                    przejmować , bo wyglada na zdrową czyli tak ma być. Chociaz to jest wkurzające
                    że raz zje wieczorem 250ml kaszki i tak szykuje następnego dnia, a ona wtedy
                    tylko 50ml. I bądź tu mądry. Straszne marnotrawstwo. jak je to daję do oporu,
                    jak nie chce, to pies ma wyżerkę i już. bardziej chciałabym coś zrobić z nocnym
                    jedzeniem i pobudkami, stad te czary. Bo ona sie rzuca w nocy i w czasie snu
                    tak sie buja na kolankach, jakby miała chorobę sierocą.

                    A jeśli chodzi o te moje strachy, to już przypomniałam sobie, skąd to Wasze
                    wrażenie na mój temat.Pewnie z moich tekstów o tchorzofredkach i tchórzach
                    pospolitych.(przeczytałam swoje poprzednie posty, straszne) No tak, tylko ja
                    cały czas miałam tam na myśli te sytuacyjne strachy, chociaż jest ich duzo. Ale
                    nie martwie sie na zapas zostaniem w nocy samej , jeśli moze sie to zdarzyć za
                    kilkanaście lat czy kilka miesiecy, nie martwie się też samodzielna jazdą
                    pociagiem, bo nigdzie się nie wybieram. A nie lubię, bo jest niebezpiecznie, bo
                    nie znoszę dworców(brudno), bo mam słaby wzrok i nie widze na podmiejskich
                    dokąd jadą i nie rozumiem co mówią na centralnym, jak mają knedle w buzi, ha,
                    ha.
                    Trochę moje jakieś tam lęki: np: jazda z PAti autobusem, podsyca moja mama,
                    niestety. Jest cudowna babcia i swietną mamą, a ja jestem jej jedyna córeczką i
                    tez nigdzie ze mna nie chodziła, bo nie uważała tego za konieczne. Po co
                    narażać dziecko niepotrzebnie.Dlatego wyjście dla własnej przyjemności
                    i "meczenie dziecka" przez zmiane jego harmonogramu było dla niej złą decyzją.
                    Podobnie inne wyjścia jak supermarket. Z dzieckiem to do parku i do lekarza,
                    jak trzeba. Gdzie indziej jeszcze zdąży.Stąd jak pytam co sądzi o tym,żebym
                    pojechała np. do koleżanki, to sie aczyna litania: jak ja tam uśpisz, a jak
                    biedaczka bedzie płakała w autobusie,a przeziebi sie, a niech koleżanka
                    przyjedzie do nas itp. I ja temu troche ulegam bo sie zaczynam zastanawiać nad
                    odpowiedziami na te pytania. Normalnie zastanowiłabym sie dopiero w zaistniałej
                    sytuacji.I klops. Jestem tchórzem i jeszcze przejmuję lęki mamy, a że z Pati
                    nie jest łatwo w pewnych sytuacjach to tak to potem wygląda. No, ale się
                    wywnętrzniłam.
                    Dzięki hannymay za pewność,że jestem dobra mamą, na szczęście nie wątpię w to,
                    ale to naprawdę miłe.Nie ironizuję!

                    Zauważyłam,ze mam dar robienia z siebie ofiary. Nie wiem czemu tak jest? A ja
                    tylko chciałam powiedzieć,że sa na świecie rzeczy , których się boję jak sie z
                    nimi stykam. Z niektórymi sie jeszcze nie zetknęłam i moze dlatego się boję, a
                    niektóre juz mnie przestały przyprawiać o strach. Oczywiście popełniam pewnie
                    bład merytoryczny bo w psychologi rozróżnia się strach i lęk i teraz nie
                    pamietam, który czego dotyczy. A moze w ogóle coś pokręciłam, bo jest za 20 min
                    2 w nocy.

                    No to sobie poczytałyście!
                    Aha, nie piszę tego po to,żeby otrzymać od Was zapewnienia,ze jestem świetną
                    mamą i super osobą. Piszę bo tak wyszło,zę wcześniej się nieodpowiednio
                    wyraziłam i stąd przypuszczenia o moim stanie lękowym.
                    Chociaż pewnie wytrawny psycholog powiedziałby co innego, ale w d...e mam
                    psychologów.
                    Miłego dnia.

                    No Lidziu, jak to przeczytasz, to pomyślisz,ze masz koleżankę wariatkę, ale co
                    mi tam, Wariaci też ludzie, smile)))).
                    • mama_kubusia5 Re: Przypomniałam sobie.:)) 16.02.06, 08:23
                      może mi się uda nie zapomnieć wszystkiego co chciałam napisać...
                      takie przemyślenia nieuczesane o poranku. Po pierwsze: z Twojego postu wynika,
                      że swoją "strachliwość sytuacyjną" Twoja Mama dość skutecznie przekazała Tobie.
                      Może powinnaś poobserwować Waszą relację, żeby nie zarazić Pati? Wiem o czym
                      piszę, bo moi Rodzice zaszczepili we mnie np. ostrożność, zboczenie na punkcie
                      zabezpieczania się na dziesięć sposobów w każdej sytuacji...
                      Myślę (obserwując mojego Kubę) że ta strachliwość może być normalna u
                      marcepanów, może to jakiś etap rozwoju? Kuba przez bardzo długi okres czasu-
                      jeszcze mu się to zdarza- reagował histerycznie na kaszlnięcia i psiknięcia.
                      Spróbujcie psikać jak najciszej i jeszcze zamiast wycierać nos natychmiast
                      rozciągać usta w uśmiechu... smile Czasami sposoby wychowywania psa bardzo
                      skutkują u małych dzieci, więc powiem Ci co było by w przypadku szczeniaka. O
                      dziwo szczeniaki jak mają 8-10 tygodni bardzo się boją różnych rzeczy. Jeżeli
                      dzieje się coś co je przeraża, np.odkurzasz, trzeba udawać że nic się nie
                      dzieje, być "pogodnie obojętnym". Jeżeli Ty nie zwracasz na coś uwagi,
                      widocznie nie jest to warte tej uwagi. Tyle teoria. W praktyce to "ignorowanie"
                      skraca po prostu reakcję Kuby (krócej płacze po kichnięciu albo kaszlnięciu),
                      więc trochę działa. A może nie jestem w stanie wystarczając dobrze
                      grać "ignorowania" kiedy Kuba robi się fioletowopurpurowy i wrzeszczy? To
                      pewnie też!
                      Jeszcze o "chorobie sierocej". Też sie tym denerwowałam, bo Kuba buja się cały
                      dzień, albo podskakuje, albo się kołysze. Pytałam moją panią doktor- podobno to
                      to "taki etap". Mówiła, że można to złagodzić huśtając dziecko np. na huśtawce.
                      A przed snem Kuba się kładzie na brzuszku i tak właśnie pordyguje jak opisałaś,
                      i to już od kilku miesięcy. Nie kołyszę go do zaśnięcia na rękach, zresztą
                      nigdy go nie nosiliśmy żeby usnął, i to jest pewnie taki jego substytut smile
                      U nas na przemian z mężem studzimy swoje obawy o rozwój Kuby, dużo czytamy
                      artykułów o dzieciach, męczymy pytaniami pediatrę, zaglądamy tutaj i
                      na "zobaczcie", jak rozwijają się pozostałe marcepany i to w sumie pozwala nam
                      się uspokoić, że nie jest tak źle... smile
                      nie uda mi się ująć tego lepiej niż najlepiej zharmonizowanej Mamie- hannamay-
                      po prostu zaakceptujmy je takie jakie są!
                      • marysienka44 Re: Do moniq75)) 16.02.06, 09:35
                        Witaj, witaj!
                        Twoja Emilke slodka jak aniolek. Kochane te nasze maluszki. Ale aby byc na tym
                        forum w temacie zaczynam dzisiaj czytac od pierwszej stronki.
                        • moniq75 Re: Do moniq75)) 16.02.06, 10:06
                          wytrwałości Ci zyczę!!!ja poczytałam troche wstecz i tak sobie pomysklalam,ze
                          to jest chyba nie do obejscia, tzn,nie do przeczytania, a juz na pewno nie do
                          zapamietania!!ale co tam, dziewczyny sa fajne, i mysle ze z czaasem
                          uda nas sie "wtopic"w ten ich klimaciksmilebuźka
                        • hannamay Re: witajcie nowe mamusie :) 16.02.06, 19:06


                          witam mame Marysi i mame emilki. obejrzalam sobie wasze dzieciatka smile
                          przesliczne buzki - radoscne, szczesliwe i usmiechniete smile Gratulacje i czujcie
                          sie jak u siebie tutaj!

                          czy tylko mnie sie wydawalo czy Marysia ma juz kolczyki??? od kiedy? i czy
                          trudno bylo zaleczyc ranki? ja tak bardzo chcialabym kolczyki dla mojej Olenki
                          .. sama mam dziurki ale od czasu kiedy mala skonczyal 3 mce i zaczela mnie
                          niemilosiernie ciagnac za kolczyki, pozbylam sie ich smile

                          pozdrawiam was raz jeszcze smile
                          • matea4 Re: witajcie nowe mamusie :) 16.02.06, 19:13
                            Duzo tych dziewuszek u nas. Mój Mati tez miał być dziewczyna, ale niestety mój
                            mąz to nie damski krawiec.

                            Jeśli chodzi o strach to ja panicznie boję sie o dzieci. O nasze zdrowie. Przy
                            najmniejszym katarze ja mam czerne mysli. Mój mąz dziwi sie jak tak mozna, ale
                            niestety taka moja natura od kiedy sa dzieci. Kiedyś byłam zdania, ze jak ktos
                            chory to tzreba kłaść sie do łóżkai wychorować, a teraz istna schiza. Jak
                            Dominik mowi ze coś go boli to co chwlę go pytam czy już pzrstało. Ale ma
                            tzrepniętą matke.
                            • hannamay Re: witajcie nowe mamusie :) 16.02.06, 20:27

                              --matea4 witaj w klubie zatroskanych mam smile

                              ja po ostatnich dwoch infekcjach ucha, to na kazdy placz reaguje szalem czy to
                              znowu ?
                              Nasza Ukochana Alexandra!
                          • anna7777 Re: witajcie nowe mamusie :) 16.02.06, 19:29
                            Ja tez witamsmile
                            agaluba sluchalam Cie,pisz ksiazke,koniecznie
                            mamowojtusia duzo zdrowka
                            margalin,pocieszajace jest to,ze dzieci szybko rosna i wyrastaja ze wszelkich
                            strachow
                            luxfera i inne odchudzajace sie mamy,czy probowalyscie Metody
                            Montignaca?rewelacja i nie ma lepszej diety,ja tak uwazam,sluze linkami

                            ostatnio rzadko sie udzielam,brak czasu poprostu.Julka chodzi sama od zeszlego
                            tygodnia i zaczela mowic mama,ma,mam....i wiecie co ona robi przez caly dzien
                            prawie?siedzi w ksiazkach,oglada,przeglada,udaje ze czyta,wydaje yyyhh jak
                            zobaczy cos ciekawego,a ja jak tylko siadam do kompa,bierze jedna
                            ksiazeczke,staje przy nogach i krzyczy,aby ja wziac i pokazywac obrazki>i ja nie
                            mam wyjscia,po 10 razy dziennie musze jej opowiadac,co jest narysowane....
                            wogole zrobila sie taka przylepa,caly czas siedzialaby "na mnie",wczesniej nie
                            chciala odpuscic tacie,a teraz tylko ja
                            pozdrwawiam bo wlasnie sie obudzila
                            • matea4 Re: anna7777 16.02.06, 19:50
                              Pbudziła sie tylko na chwilę, czy to była drzemka?
                    • monikadk Re: Przypomniałam sobie.:)) 16.02.06, 09:59
                      Ale Marta masz wenę do pisania.
                      Może z Twoją Pati jest tak że ona wcześniej weszła w ten okres niejedzenia
                      (przecież rozwija się najszybciej ze wszstkich marcepaniątek).
                      Jeśli nic się strasznego nie dzieje to znaczy że tyle jej wystarcza.

                      Co do strachów i Mam to z moją Mamą jest podobnie. Może nie do tego stopnia ale
                      zawsze musiałam sie nasłuchać czego nie powinnam robić bo wtedy stanie isę ...
                      A już miałam koszmar jak powiedziałam ze 2 miesięczne dziecko będe ciągnęła za
                      granicę do wynajmowanego mieszkania. Teraz nareszcie mam spokój. Wiem że od
                      Mamy nie da ci sie daleko uciec ale trzeba na Jej uwagi odpowiadać "wiem że się
                      martwisz, ale małej napewno nic sięnie stanie, musi być odważniejsza i dużo
                      przebywać wśród ludzi i nowych sytuacji". Ja z moim Muminkiem to przetrenowałam
                      i udało się. Teraz jak coś zaczyna mi ględzić to puszczam tekst o tym że to
                      teraz ja jestem Matką i napewno nie chcę zrobić Grześkowi Krzywdy.
                      Tyle myśli z mojej strony.
                      A co do starszych osób i okupacji to uwielbiam słuchać o tamtych czasach. Jak
                      mieszkaliśmy w Warszawie to kiiedy tylko mogłam to jechałam na działakę do
                      Dziadków na pyszne obiadki, opowiesci, rybkę z jeziora z Dziadkową nakeweczką.
                      Jak ja za nimi tęskniesad(
                      Monika
                  • marzena691 Re: Misz masz. 16.02.06, 11:23
                    Margalin, ciesze sie, ze sie nie obrazasz na moje/nasze komentarze, bo w zaden
                    sposob nie chcialabym cie dotknac (a tak troche posrednio to zabrzmialo z
                    wypowiedzi Hannamay), wszak nasze forum z definicji to miejsce, gdzie siebie
                    wspieramy, wymieniamy doswiadczeniami, wzajemnie sobie pomagamy i wspolnie
                    cieszymy z rozwoju naszych dzieciaczkow.
                    Widzac problem chcialabym ci ogromnie pomoc. Czasem czlowiek sam nie zdaje
                    sobie sprawy z pewnych rzeczy, nie widzi ich, a ktos stajac z boku je dostrzega.
                    Przepraszam, ale w dalszym ciagu czytajac twoje posty widze wiele twoich
                    obaw/lekow nawet jesli mowisz, ze to sytuacyjne. A np. kwestia zostawienia
                    dziecka z tatusiem albo codzienna wyprawa, ale nie tylko do parku, ale w
                    miejsce, gdzie Pati moglaby miec kontakt z innymi ludzmi, sytuacjami? Przeciez
                    nie mozesz jej ochronic przed wszystkim/przed zyciem. Pokaz jej swiat rowniez
                    ten poza domem, a ona kiedy dorosnie, to podziekuje ci, ze tak wspaniale
                    wprowadzilas ja w zycie!

                    A moja mama miala identyczne komentarze, jak twoja (i innych dziewczyn, ktore
                    juz tez sie wypowiedzialy w tym temacie): "nie mecz tego dziecka" (to wtedy,
                    gdy wybieramy sie w podroz). I tez, gdybym tylko jej sluchala, to siedzialabym
                    w domu, co z kolei byloby chyba najwieksza wlasnie krzywda dla Sandry, bo ona
                    uwielbia kontakt z innymi ludzmi. Wczoraj np. jak zobaczyla dziecko w
                    poczekalni u lekarza, to az piszczala z zachwytu i rece do niego wyciagalasmile))
                    Na szczescie moja mama jest daleko (okrutnie zabrzmialo w ustach corki...) i
                    nie widzi na codzien naszych ekscesow, wiec i komentarzy nie slyszesmile

                    I jeszcze jedno, ja nie mam najmniejszej watpliwosci, ze jestes najwspanialsza
                    mama dla swojej coreczki! I tym optymistycznym akcentem koncze tymczasem.

                    Milego dzionka
                    • monikadk Re: Misz masz. 16.02.06, 11:34
                      A ja wczoraj zostawiłam Grześka tylko na 15 min z ojceem. Po tych 15 min
                      przyszli się pochwalić że Grześ zjadł 8 wielkich smażonych frytek z keczupem!!!!
                      Oczywiście wieczorem skończyło się to płaczem i bąkami ale młody przeżyłsmile
                      a ojciec znowu trochę zmądrzał (mam przynanjmniej taką nadzieję).
                      Monika
                    • mama_kubusia5 Re: Misz masz. 16.02.06, 11:40
                      a ja jeszcze muszę dorzucić, że Kuba (chociaż mama taka przezorna) jest
                      wszędobylski, odważny i w ogóle ciekawy świata i ludzi. Ale do rzeczy-
                      przypomniało mi się jak Marzena pisała o Sandrze piszczącej na widok innego
                      dziecka. W ubiegłą niedzielę na basenie dzieci miały ćwiczyć w parach,
                      oczywiście trzymane na rękach przez tatusiów, miały się "witać" na środku
                      basenu. Kuba jak zobaczył dziecko nadciągające z drugiej strony, zamiast
                      przybić mu piątkę, wsadził mu palec najpierw do oka, a potem do nosa... tamten
                      chłopczyk był chyba w szoku, bo nawet nie zapłakał... ale obciach...
                      • annka12 Re: Misz masz. 16.02.06, 11:51
                        Heheheh dobre przywitaniesmile


                        dziekuje za slowa pocieszenia i otuchy Marzenka tata Sandry jest mniej wiecej w
                        wieku taty Louisy tyle ze na zdjeciach prezentuje sie o wiele mlodziej. Dla
                        faceta ustawionego jako tako i przyzwyczajonego do uregulowanego trybu zycia
                        male dziecko to rewolucja.Totez nie dziwie sie ze nie chca zmian ale potem
                        zazwyczaj nie zaluja Moj facet tez nie byl zachwycony cala ciaze jak
                        relacjonowalam mu jak Louisa rosnie slyszalam "oh my god" hehehehhe lub "ciagle
                        nie moge uwierzyc ze jestes w ciazy"smile)
                      • luxfera1 Margalin...słońce:) 16.02.06, 12:06
                        Ja mysle że tu wszystkie wiedza że jesteś mamą jedyna i wyjatkowa i najlepszą
                        dla swojego dziecka....jak chyba my wszystkie zresztą nie????smile
                        To fakt ze dziecko odbiera emocje rodziców w sposób niezwykły.Moja znajoma
                        homeopatka twierdzi wręcz że matka zestrachana może wręcz w y w o ł a ć chorobę
                        u dziecka swoja paniką.acha...to już pisze ogolnie Margalin nie do ciebie!!smile
                        Ja tz byłam osoba skłonna do depresji,obmacywałam dzieci czy im gdzies cos nie
                        urosło,jak pogotowie zawyło musiałam natychmiast wiedziec gdzie sa moje dzieci
                        i...długo by jeszcze wyliczać.
                        U mnie taki efekt dawała chora tarczyca...do nerwicy lękowej wręcz,przeszłam
                        długotrwałe leczenie i jest o niebo lepiej /co nie znaczy że nie jestem
                        cykor,bo jestem/
                        Lęk wysokości,przestrzeni,klaustrofobia,żaby i weże..ech..ale wezme dżdżownice
                        w ręke i mysz za ogon hehe.

                        To tyle o strachach..mysle ze sa w kazdej z nas.

                        Poza tym skonczyłam w miarę chorować,zaczął więc mój Zeróweczek biedny.

                        Malutkiemu idą chyba zeby bo bardzo marudzi,natomiast ma znowu niezły apetyt i
                        raczej zaparcia,czego nie miał,tak wiec odwrotnośc objawów ząbkowania.

                        Agaluby nie słuchałam bo padłam,chetnie poczytam.

                        Annka...przykro mi ale ta działka poszła zaraz po moim telefonie.Tylko ciagle
                        zapominałam napisac.Jesli byłabys zainteresowania posiadlościami
                        tutaj...okolice Tarnowa czyli w pojeciu ogólnopolskim pewnie malo atrakcyjne to
                        moge dac Ci namiar na miejscowe lepsze biura pośrednictwa.

                        Mamo-wojtusia małego wykropkowania Wam zyczę...biedaczki.

                        Nowe Mamy slicznych dziewczynek witam serdecznie!

                        Socka..twój Franio jest 3 cm nizszy ale..200 g cięzszy od mojego cherlaczkasmile
                        Mogliby startować w jednej dyscyplinie.

                        Borówka Twój chłopczyk wyglada bardzo ładnie bo sobie popatrzyłam i osłabienie
                        apetytu mu bardzo nie zaszkodzi.Tym bardziej że to na pewno przejściowe,badź
                        cierpliwa.
                        • agaluba ech 16.02.06, 12:20
                          a ja zamiast korzystać ze snu krzysia wymyślam jakieś nowe pomysły i nie pisze
                          swojego nudnego artykułu. Powinnam się jako swój pracodawca wezwać na dywanik,
                          ale wezwę się raczej pod kocyk z herbatką, póki krzyś śpi - co może trwać ok 3
                          minut jeszcze, a może i godzinę.. nigdy nie wiesz matko, ile twój dzieciak
                          będzie chrapał..

                          a wymyśliłam - moge napisać o nas książkę? tak mi przyszło do głowy, że jak
                          napiszę o naszych matkowych problemach - i doświadczeniach opisywanych na forum
                          to może łatwiej będzie np - uzyskiwać lepszy czas na antenie.. co o tym
                          sądzicie?
                          bo jak to zły pomysł, to ja się wycofuję, choć mnie kusi, żeby narobić
                          porządnego dymu - po piwresze dlatego, żeby ci w rządzie zaczeli myśleć (bardzo
                          nikłe szanse, ale..) i żeby ludzie sie trochę na młode mamy otworzyli.. i mam
                          jeszcze jeden pomysł, ale nie powiem, bo się wstydzę..

                          i wiecie, w tym radiu to fajnie było.. byłam przerażona, ale te mikrofony na
                          szczęście nie gryzą wink)

                          Margalin, no chodź żesz do komutera!! niunia patunia na podłogę i do klocków, a
                          mama do nas. - spotykamy się?

                          apropos audycja w radiu akademickim, więc do studentów chyba...
                          • annka12 Re: ech 16.02.06, 12:23
                            No teraz obudzilas moja ciekawosc!!! Co to za pomysl ktorego sie wstydzisz??
                            Heheheh moja Lulu wlasnie sie obudzila je moj portfel tak na marginesie
                            zainteresowansmile)
                            • matea4 Re: ech 16.02.06, 12:36
                              galuba - bło świetnie tylko szkoda że o takiej godzinie. Dotrwała do 23.55 i
                              poszłam spać.

                              U Matiego bł dzisiaj kolega strszy o 2 miesiące. Wydzierali sobie zabawki,
                              robili cacy cacy, a Mati wkładał mu palce do oczu i uszu.Chyba to taki wiek.

                              Nasz dzisiejsza nic tragiczna. Od 3 przewalał się, właził na mnie. Już brak mi
                              sił. Wstał o 6. Teraz pzretrzymałam go i śpi od 12,10. To spanie mnie wykończy!
                          • mama_kubusia5 Re: ech 16.02.06, 12:27
                            agaluba, no wiesz! jestem tu od listopada, a Twój post był jednym z pierwszych
                            które przeczytałam, a zaraz pod nim ze sto komentarzy"pisz agaluba książkę". To
                            ile razy my Ci mamy potwierdzić że na nią czekamy??! wink pisz babo! tylko żeby
                            była gruba!!!
                            • luxfera1 Re: ech 16.02.06, 13:00
                              agaluuuba!!! agaluubaa!! piiszee ksiażkęęę!!!będzie gruubaaa!!!


                              czekamy!!czekamy!!czekamy!!czekamy!!czekamy!!czekamy!!czekamy!!
                              • agaluba Re: ech 16.02.06, 13:16
                                dzieki smile) książka gruba, bo ja już grubsza nie chcę!! no to do roboty, tylko
                                najpierw ten artykuł o dmowskim i ferajnie i już smile)
                                no ale napiszę, raz kozie śmierc - oczywiście na pewno znajdę tysiąc chętnych,
                                żeby to wydali, ale co tam, tym się pomartwię, jak napisze smile)
                                a pomysł którego się wstydze to związany z radiem, bo mi się tam spodobało, jak
                                go lepiej obmyślę, to dam znac smile)

                                krzyś już wstał sad( tak jak przewidywałam, jak tylko się zakutałam w koc i
                                wzięlam książkę (o dmowskim, żeby nie było, że tak zupełnie nic nie robię), to
                                się dziecię rozdarło. rozważam wię intensywnie wywiezienie go do babci, moze go
                                to zmęczy i wtedy nie będzie tak brykał?

                                a teraz wyrwał mi moją bułeczke (na drugie śniadanko) i rozmazał po sobie
                                masło, co go tak śmieszy, że co spojrzę to wybucha smiechem..

                                te małe rozumki naszych dzieci, oj te rozumki..
                                • marzena691 Re: ech 16.02.06, 14:16
                                  Pisz koniecznie! To bedzie bestseller. A tak a propos to zbadalas rynek, bo
                                  mnie sie wydaje, ze tak rewolucyjnej (w pogladach) ksiazki, jaka ma powstac na
                                  temat dzieci to chyba nie ma na polskim rynkuwink Zatem sukces masz murowany z
                                  marketingowego punktu widzenia - bedziesz poprostu pierwsza! I o to chodzi!
                                  • marysienka44 Re: ech 16.02.06, 15:52
                                    Czesć dziewczyny!
                                    tak was zaczełam czytać, co prawda od końca , ale dzięki temu wiem że nie tylko
                                    ja mam problemy z ząbkami mojej córci. Co prawda już jest lepiej ale zeszły
                                    tydzień to był koszmar. Brękot, nad brękotami. No i temperatura. I byłam z
                                    Marysią u lekarza a on mówi: córcr idzie pięć-szesć zębów na raz to musi boleć.
                                    A tak długo nie miała żadnego. Głupie te zęby czy co? nie mogły isć po kolei? No
                                    ale jak to mówi moja znajoma : zęby to jedna rzecz co panu Bogu nie wyszła, jak
                                    wychodzą bolą, potem też bolą, potem wypadają... ciągle coś. Ale mam nadzieję ze
                                    już bedzie lepiej.

                                    Dzieciaczki macie super, i pomysły na zdjęcia też fajne.
                                    Szkoda że nie mam tyle czasu aby wszystko prześledzić.
                                    A czy któras z mam ma dzieciaczka z alergią na białko mleka krowiego?
                                    I jeszcze jedno mi się przypomniało, czy dajecie już ugotowane buraczki, bo nie
                                    wiem czy można.

                                    No i jeszcze coś, a może jest tutaj mama jakiejś drobniejszej dzieciny i też
                                    walczy aby maluch troszkę przybrał. Może ma ktoś jakieś pomysły. Moja waży
                                    8200,tylko buźkę ma taka oszukaną.

                                    Pozdrawiam marcowe mamy!
                                    • bela80 Re: ech 16.02.06, 16:52
                                      Witam po krótkiej przerwie, widze że jak zwykle byłyście bardzo aktywne no i
                                      super.
                                      ja już tak prawie doszłam do siebie, ciesze się że ten tydzień już się kończy
                                      bo zaczął się źle i wierze że następny będzie lepszy.

                                      Tak sobie myśle i nie moge uwieżyć że mój szkrabek już nie długo bo 4 marca
                                      będzie miał roczek, oj kiedy to zleciało a rok temu o tej porze siedziałam już
                                      jak na szpilkach bo pierwszy termin miałampodany na 22 lutego Hi hi Pamiętacie
                                      jak to było??????????? te przespane noce lenistwo pod koniec ciąży, pierwsze
                                      zakupki dla maluszka oj jak fajnie no ale teraz jest jeszcze lepiej!!!! Na
                                      prwde udały się te nasze marcepanki i marcepanny.

                                      MArgalin każdy z nas ma jakieś lęki a jak juz pojawia się dziecko to wiadomo że
                                      każda mama chce jak najlepiej i boi się o wszystko. Ja też czasami popadam w
                                      panike byle co a ja już trzęse portkami jak to mój mąż mówi. A jak już mówimy o
                                      naszych słabosciach to ja jestem strasznie niezdecydowaną osobą i nawet jak juz
                                      coś postanowie to czasami pytam się setki razy męża czy dobrze zrobiłam. no a
                                      największą słabością moją jest CZEKOLADKA oj właśnie jakoś wyparowała z
                                      opakowania a ja mam ogromną ochote na nią i co teraz.

                                      Agaluba jestem za książką, na pewno dostarczymy ci jeszcze sporo materiałów a o
                                      wydawce jakoś się postaramy w końcu jak tyle "bab" się zaweźmie to nie ma
                                      takiej możliwości aby tej książki nie wydać.
                                      czekam na relacje z twojej audycji.

                                      Dobra teraz relacja o moim synku:
                                      w walętynki zrobił pierwsze kroczki, teraz mamy nową zabawę musimy (z mężem)
                                      siedzieć naprzeciw siebie a młody biega od jednego do drugiego.

                                      Od 2 dni jest jakiś marudny w nocy popłakuje , ale nie nosimy go tylko
                                      przekładamy do nas i przytulamy się co jest bardzo trudne bo mały skacze po
                                      całym łóżku.
                                      JAkaś wysypka mu się przypętała i nie wiem skąd się wzieła, takie malutkie
                                      kroski zakończone białymi czubkami. ma ją na policzkach dolna częś i ramionach
                                      nie jest ani czerwona ani swędząca nie wiem co to. musze wybrać się do pediatry.

                                      Dobra kończe zanudzanie pozdrawiam a no i witam nowe mamusie i ich śliczne
                                      córeczki.
                                      Ps. przepraszam za błędy ale od zawsze mam z tym problemy mam nadzieje że
                                      nikomu to nie przeszkadza
                                      • monikadk Re: ech 16.02.06, 17:48
                                        Bella, dobrze że piszesz. Zawsze lepiej trochę z siebie ciężaru zrzucić.

                                        Apropo pisania to ja już chyba dawno pisałam żebyś się wzięła Agaluba za jakąś
                                        książkę. Jak już bedą ją ekranizowac to poprosze o jakąś małą rulkę. Zawsze
                                        chciałam zaagrać w filmiesmile)

                                        Co do buraczków to my już jemy je chyba ze 4 miesiące. Zresztą bardzo dobrze
                                        robią na brzuszek.

                                        Ania z Marzenami, jak tak piszecie o tych problemach z kupowaniem nieruchomości
                                        to aż dostaję gęsiej skórki. Jak ja się za to zabiorę. Gratuluję zacięcia.

                                        Monika
                                        • bela80 Re: ech 16.02.06, 18:09
                                          a no jeszcze chyba to wszystko we mnie posiedzi Ze smiercią Gosi już się
                                          pogodziłam, był to tragiczny wypadek ale jeśli by przeżyła to mogła by być do
                                          końca życia roślinką bezwładną.
                                          a co do Mirka to całą rodziną nie możemy sobie podarować że nic nie
                                          widzieliśmy może można było mu pomóc przecież to jest choroba psychiczna a
                                          przytym co najważniejsze może uchronilibyśmy te biedne dzieciaki aj najgorsze
                                          to rozmyślanie co by było gdby....... koniec zamartwiania się wole poklepać o
                                          protestach manifestacjach młodych mam i o naszych bobaskach.


                                          A co do tematu nieruchomości to nie zazdroszcze ja po poszukiwaniach mieszkania
                                          i załych tych sparaw związanych z zakupem też miałam dość i teraz mówie mężowi
                                          ze dom to on sam będzie załatwiał i poszkiwał ale to jeszcze z5 lat minimum


                                          Wracam do synka bo on dzisiaj postanowił zrobic porządki we wszystkich szafkach
                                          i szfeczkach i pyskuje przy tym łobuz mały
                                          Pozdrawiam
                                          ja też prosze o jakąś małą role w filmie
                                          • nikakuba Re: ech 18.02.06, 21:22
                                            Witam i przepraszam, że nie na temat.
                                            Udalo mi się Cie namierzyć gdy szukałam kontaktów z rodzicami z Iławy. Też
                                            jestem z Iławy i mam synka Kubusia, który kończy roczek 25 lutego.
                                        • mama_wojtusia2 monikadk 16.02.06, 18:21
                                          My już znaleźliśmy działkę smile
                                          Teraz pozostaje tylko ją kupić, zapłacić iiii.... zobaczyc jak nam
                                          idzie ze spłacaniem dwóch większych kredytów. Jak będziemy dawali radę
                                          bez bólu to budujemy smile)))))
                                          PS. nauczyłam się odróżniać od siebie meble w stylu Ludwika 14,15 i 16 wink
                                          • monikadk Re: monikadk 16.02.06, 20:25
                                            no to żeby teraz było już z górki.
                                            I co ta działka jest w Pruszkowie?
                                            Monika
                                            • mama_wojtusia2 Re: monikadk 17.02.06, 10:52
                                              W Piastowie czyli 3 km w stronę Warszawy.
                                    • moniq75 mamo Marysienki 17.02.06, 09:25
                                      mamo marysieńki, co do żebów to nie mam takich kłopotów jak ty, no może bardzij
                                      Emilka nie ma takich jak Twoja córcia!aczkolwiek długo długo niemiala zadnego
                                      zabala, od niedawna ma 2 ,ale znosi to dzielnie.
                                      jesli zas chodzi o buraki to jest to bezapelacyjnie ulubione warzywo mojej
                                      córki, dodaje go często do zupek,ma taki słodkawy smaki mala jest zachwyconasmile
                                      lubi ten mój "niby barszczyk". tez długa martwiilam się waga Emiki, dzis wazy 9
                                      kg, ale biorąc pod uwage fakt, ze urodzila sie 4 050 kg , to przyrost niezbyt
                                      zadawalający.ale juz dsie nie martwie!!!! mała bardzo ladnie je, po 250 ml
                                      mleczka 3 razy dziennie, czasem wiecej, zupke ze smakiem, kanapeczki,
                                      przękośeczkismile,do deserów nie ma takiego zapału,ale nie jest najgorzej. Wy tez
                                      sie nie martwcie, Marysia rzeczywiści ewygląda na 'akuratną"dziewuszke i jest
                                      ok,papa
                          • mama_wojtusia2 Re: ech 16.02.06, 18:16
                            Do audycji nie dotrwałam sad
                            Ja się tym razem nie spotykam, bo przecież mamy ospę... To znaczy bez
                            dzieci się chętnie spotkam smile
                            • agaluba mamo wojtusia 16.02.06, 21:49
                              no bez dzieci, bez dzieci!!
                              ale juz chyba w przyszłym tygodniu albo jakoś tak.. ja padam na pysk, wizyta u
                              babci zmęczyła mnie, nie krzysia...
                              • mama_wojtusia2 Re: mamo wojtusia 17.02.06, 10:52
                                Może być przyszły tydzień.
                                Na 100% odpada wtorek.
                                PS. Wojtek jest tak ssypany krostami, że smaruję go już całego.
                                Ala nauczyła się już włazić nawet na stół sad
                                • marzena691 Re: mamo wojtusia 17.02.06, 11:00
                                  Zdrowia zycze Wojtusiowi i wytrwalosci jego mamie.
                                  Gratulacje z tytulu zakupu dzialki!

                                  A u nas Sandra samodzielnie, poraz piewszy, bez podparcia zrobila wczoraj
                                  pierwsze kroczkismile))
                                  • mama_wojtusia2 Re: mamo wojtusia 17.02.06, 16:59
                                    No to gratulacje z okazji kroczków smile
                                    Wojtek twierdzi, że Ala dzisiaj zrobiła dwa kroczki bez trzymanki, ale
                                    ja mu akurat w to nie wierzę, bo ona nie jest w stanie to zrobić wink
                                    • agaluba Re: mamo wojtusia 17.02.06, 17:15
                                      w kwestii spotkania - ja się mogę dostosować..

                                      kurcze samochód wykazuje objawy przeziębienia - gasną mu światełka i spada moc
                                      buu w poniedziałek jadę do warsztatu..

                                      ale za to kupiła krzysiowi wózek parasolke - ekstra lekka i akurat na małe
                                      wypady samochodowe np zakupy czy spotkanie mam - bo tego dużego już nie mam
                                      siły taszczyć..

                                      padam na ryjek, znowu noc zarwana, bo próbowałam pisać, na szczęście Pan
                                      profesor jest aniołem i przedłużył mi termin oddania tekstu..

                                      a gadowi własnie dałam kaszkę z kakao i wrzeszczy ze za mało, ide mu zapchać
                                      otwór w twarzoczaszce herbatnikiem..

                                      i żadna mama tu występująca nie jest wredna, tzn. wszytskie sa po trochu wink) -
                                      czyt. rozsądne!!!
                          • margalin Re: ech 16.02.06, 18:19
                            hej! wysmarowałam dopołudnia posta, wstała pati i skutecznie go skasowała bo
                            wyłaczyła komputer. Diabeł jeden. Teraz już nie pamiętam co pisałam, a le w
                            skrócie: dziękuje bardzo za wszelkie rady i pocieszenia i zapewnienia. to
                            bardzo miłe. Teraz wiem, zę czytacie moje posty, ha, ha.

                            Jeśli chodzi o moją mamę, to faktycznie ma na mnie wpływ i wynika to po trosze
                            z jej choroby. Jest inwalidka od 25 lat i cierpi na chorobę nerwową ale nie
                            psychiczną, na szczęście. Dlatego na wiele rzeczy sie godzę i słucham jej bo
                            nie chcę jej denerwować no i z szacunku też. Poza tym wychowała mnie na ludzi
                            więc tak do końca źle mi nie radzi. Do tego mieszkam u rodziców, tylko dokładam
                            sie do czynszu,zawsze byli dla mnie wsparciem i trudno mi im teraz się
                            sprzeciwiać. Taki mam charakter. To też strach, ale o zdrowie i zycie mamy.Do
                            tego jestem niestety jedynaczką.

                            Pati nie mogę posadzić z klockami na dywanie bo w 5 sekund jej tam nie ma. A
                            mozna ja znaleźć w pralce, w koszu z brudnymi rzeczami, w koszu na smieci, z n
                            ogą w psiej misce z wodą, pod stołem, na kanapie schodząca głową do przodu,
                            szarpiacą stojacą na podłodze lampę, ciągnącą z akratki na kuchence(te na
                            palnikach), wyrzucajacą talerze z szafki, robiącą przegląd mamy bielizny.
                            Wymieniać dalej....? No!! BAbcia wczoraj stwierdziła,ze z dzećmi mojej siostry
                            (bliźniaki : chłop i baba i starsza o rok baba) to zostawała, ale z Pati jedną
                            jedyną nigdy w zyciu. Tamte nie były takie wszędobylskie. Tak więc latam za
                            PaTrycją krok w krok i dzieki temu ma jeszcze wszystie paluszki i nie spadła na
                            głowę. To nasza zasadnicza zabawa, uciekanie przed mamą. Dzis na dworze
                            chodziła sama i oczywiscie tam gdzie ona chciała. Nie mogłam jej dogonić Muszę
                            popracować nad kondycją.
                            Agaluba, bardzo chetnie sie z tobą spotkamy, a właściwie z Wami spotkamy. Jak
                            bedziesz w poblizu to wpadnij. Pospacerujemy albo posiedzimy w domciu.
                            Faktycznie, teraz MArzenka uziemiona, ale juz będzie miała z głowy.

                            Wiem ze wtedy coś jeszcze pisałam ale już nie pamiętam co.

                            Przepraszam za długość postów. Potem będę sie streszczać.

                            Witam nową mamę. Kolejna ślicznotka w gronie marcepanów. No to moja leci na
                            pysk w rankingu najładniejszych.(według mnie).
                            Aha i wcale nie rozwija sie najszybciej, no moze ruchowo, reszta w średniej
                            normie.

                            Pozdrawiam wszystkie kochane mamy i dzidzie. Dobrze,ze jesteście.
                            Chociaż przez Was bede miała problemy bo mi wypominaja uzależnienie i to, że
                            nic w domu nie robię. Jak tylko PAti zamyka oczy to ja włączam forum.he, he!

                            Niunia Patunia
                            • borowka78 Re: ech 16.02.06, 22:07
                              O rany, jeden dzień poza forum i od razu tyle zaległości...
                              No cóż...

                              Agaluba-pisz pisz i jeszcze raz PISZ KSIĄŻKĘ!!!

                              Margalin- nie martw się, jesteś dla Pati najlepsza mama na swiecie. Każdy ma
                              swoje strachy i fobie, więc się jakoś nie wyrózniaszsmile) Mnie sie wydaje, że nie
                              jestem z tych mocno trzęsących się nad dzieckiem matek, ale...po wszystkich
                              pobytach w szpitalu mam obawy...Choc wierze, że już bedzie tylko dobrze. W
                              końcu serce zdrowe, dziecko radosne i taaaaaaakie kochaniutkiesmile)

                              I wiecie co...nie chce jesc to niech nie je...od jutra wracam do gotowania
                              obiadkow... niech zjada choć małe ilości, bo tak lubie Synkowi pichcicsmile)


                              A co do codziennych zajęć- to u nas podobnie jak z Pati Margalin-Marcin jest
                              wszedobylski... Czasami już nie wyrabiam...a z moją kondycją jest srednio na
                              jeżasmile)

                              Witam nowe mamy...No i jest kolejna mama z Poznaniasmile)

                              Bela- my juz za tydzień mamy Roczek!!!! Szok!!!! No cóż, synus
                              jest "farbowanym" marcepanemsmile)

                              idę spać...

                              Miłej nocki
                    • hannamay Re: Misz masz. 16.02.06, 18:13


                      marzenko moja droga
                      • marzena691 Re: Misz masz. 17.02.06, 10:37
                        Przepraszam za to niesluszne skojarzenie.
                        A co do tego, ze kazdy czlowiek jest inny i niepowtarzalny to swieta racja i
                        prawda oczywista.
    • matea4 Re: MARCEPANNY I MARCEPANY 2005 część III 16.02.06, 19:21
      Wiem ze jestescie zmęczone szukaniem domu, działki,ja mam to od innej
      strony.Mój maż buduje domy i czesto w naszym domu sa potencjalni klieci. Wiem
      że to trudne decyzje. Jesli bedziecie miały jakes pytania dotyczące budowy,
      materiałłow, technologi to piszcie a ja bede pytać meza niech sie udziela.
      • monikadk Re: MARCEPANNY I MARCEPANY 2005 część III 16.02.06, 20:32
        Oj to ja sioe już zapisuje w kolejce. U mnie rodzice myślą o sprzedaniu
        mieszkania i wybudowaniu sie wkońcu na działce.
        To odrazu zapytam się w jakiej technologii najlepiej budować wypośrodkowując
        jakość i koszty. Czy twój mąż miał jakieś doświadczenia z keramzytem?
        Zainstaloowałaś już program?
        Monika
        • matea4 Re: do monikadk 16.02.06, 21:33
          Napiszę Ci na gazetoweą poczt, żeby tu o ykich nudach niepisać.
          Program zainstalowałam ale brakuje mi czasu zeeby posiedzieć.
          • matea4 Re: do monikadk 16.02.06, 21:55
            Napisałam. Jak bedziesz miała jekis pytania to daj znac. Mój maz może o tym 24
            na dobę.
        • annka12 Re: MARCEPANNY I MARCEPANY 2005 część III 16.02.06, 21:34
          Ja pitole....... skasuja nasz watek albo przerzuca na nieruchomosci heheheheh
    • magdar-g kto mnie jeszcze pamięta? 17.02.06, 09:40
      no właśnie - jak w temacie smile

      ja na chwilkę, bo z pracy...

      przede wszytskim chciałam Wam podziękować za rady i opinie nt, biegunki i
      spocnych stópek - czytałam, milczałam z braku czasu
      biegunka przeszła - za radą Oli (od Kubusia smile podałam trillac. Dobrze, że
      jest wśród nas farmaceutka smile. Może zrobimy listę nt tego czym która z nas sie
      zajmuje i bedziemy sobie na wzajem świadczyć usługi doradcze smile ??
      A co do D3 - to może rzeczywiscie powinnam zmienić pediatrę? Czy "warszawianki"
      mają kogoś godnego polecenia?

      Nadulka skończyła wczoraj 11 miesięcy; też w tej chwili wspominam sobie jak to
      było rok temu. I tak dopisując sie do tematu niejadków, dodam, że NAdia waży
      już 10,100!! co też szczerze mówiąc zaczęło mnie martwić (tzn. że tak szybko i
      duzo przybywa); zajada prawie wszystko co jej podamy i w ogromnych ilościach.
      Sama jestem w szoku, wydaje mi sie że Nadusia je więcej ode mnie. No ale jak tu
      pilnować diety takiego niemowlaka, który nieustanie po wszystko wyciaga rączki?

      trzymam kciuki za debatę "niemowlak w nocnym klubie" smile

      mamom od nieruchomości - życzę powodzenia i byle do wiosny (jako kupujacy
      kupowałabym dom/działkę własnie teraz o tej pozre roku; ale wiem, że jako
      sprzedający czekałabym do wiony/lata - tak robi moja sasiadka która usiłuje
      spzredaćswój dom - na ten "brzydki czas" wycofała swojąofertę z rynku)A tak w
      ogóle to na czas zimy też z chęcią zamieniłabym dom na mieszkanie...

      bardzo lubię czytać posty hannymay

      pozdrawiam Was serdecznie
      Magda
      • mamkube Re: kto mnie jeszcze pamięta? 17.02.06, 10:11
        pamiętamy o tobie magdar....smile
        Ja was naczytałam, a teraz muszę lecieć...potem coś dopiszę.
        Zdrówka dla wszystkich
        Edyta
        • socka2 Re: kto mnie jeszcze pamięta? 17.02.06, 11:17
          witam nowe mamusie i ich marcepanny smile)

          Luxfera, no to jaka waga? kogucia, musza czy papierowa??? smile))))) na
          zawodnikow sumo chyba nam nie wyrosna chlopaki wink)))

          Agaluba, pisz ksiazke, pisz smile))) no i koniecznie daj znac, jak juz bedzie na
          rynku smile

          lece do synka, bo pospal cale 40 min i znowu siostrze przeszkadza
          Ania
      • mama_wojtusia2 Re: kto mnie jeszcze pamięta? 17.02.06, 11:02
        Słabo pamiętam smile
        Jeżeli chodzi o pediatów to dobra jest pani dr. Sawicka z Lim Centrum.
        Ona przyjmuje tez gdzieś na Wolskiej...
        Cieszę się, Nadia też dużo je, bo ja juz myślałam, że to tylko Ala
        pochłania wszystko! Ciągle nie moge uwierzyć, że z tego małego niejadka
        taki żarłoczek rośnie smile
        • marzena691 Re: kto mnie jeszcze pamięta? 17.02.06, 11:18
          Ja tez trochewink))

          Jesli chodzi o lekarzy, to jak bylam w Polsce korzystalam z porad poleconego
          przez zaufana osobe pediatry: dr Maciek Potocki (tel. 0602271126), pracuje z
          tego co wiem w szpitalu Damiana. Sandra miala tylko katarek (od zebow), a
          wyobraz sobie, ze jak zadzwonilam to za ok. 2 godziny byl juz u nas w
          mieszkaniu i spedzil z nami ponad godzine, zatem mialam czas wypytac go o
          wszystko, no i nie musialam targac dziecka do przychodni. Bardzo sympatyczny i
          gadulasmile
          • borowka78 wrrr!!! 17.02.06, 12:07
            no nie mogę...sad(((
            mimo że obiecywałam sobie, że nie będę się irytować, że Marcin nie je
            ugotowanych przeze mnie obiadków i nie ruszy w ogóle deserków...IRYTUJE sie i
            WKURZAM!!! Włożyłam Młodego do kojca i musze sie uspokoić...kurde, wyrodna
            matka jestem, tak????????

            Już nie mam pomysłów na menu dla Niego-pomóżcie...
            • matea4 Re: wrrr!!! 17.02.06, 13:45
              Gotuję właśnie rosołek. Mati bedzie jadł go z ryzem, a jutro z makaronem. Do
              tego marchewka i kurczaczek. Zawsze pzry jedzeniu musi mieć swoja łyżke i
              miesza w zupie. Wszystko oczywiście brudne łącznie z mamusią.

              Trudno mi cos radzić bo Mały ma apetyt na wszystko. Jedyną zupę której nie lubi
              to taka która ma brokuły.
              Owoce, joburty, serki,i inne zjada do ostatniego okruszka, co pzrekłada sie na
              jego wage.No i jeszcze cycus też jest kochany.
            • luxfera1 kto mnie jeszcze pamięta 17.02.06, 14:14
              Magda...Magda...hmm..czy to ta Magda od Nadii??hehe no była taka ale potem nas
              troszke ol...a i sobie poszła.No jak ta to ja też p a m i ę t a m!!!!!

              Patrzcie panny niejadkowe jedzą jak ludzie a chłopaki trzymają linię...nadrobią
              jak zaczną piwko grzaćsmile

              annka..ja przymierzam sie do diety MM tylko brak mi czasu na postudiowanie
              zasad ale linki zbieramsmile
              Ja na razie jestem na diecie chorobowej,jestem pare kg w doł,teraz musze uważać
              bo wiadomo ze organizm chce wyrównac.Zobaczymy.

              Jestesmy zdecydowani na kupno domku ale jest 3 włascicieli i ten trzeci
              wydziwia.Nie wytrzymam kolejnej wiosny i lata w bloku .Tam jest sad i winorośl
              i strumyk...i las.No cudnie jest. bede was miała hgdzie zapraszacsmile A 15 min.
              spacerkiem jest stadnina koni.Dom ma jakieś 150m kw.i bardzi duzy
              ogród.Rozmarzyłam sie...

              Borówka a spróbuj ty może dawać Marcinkowi po jednym składniku.Marzenka daje
              Ali serek starty,ja daje małemu miekkie kawałeczki jak pieskowi w miseczce na
              dywan.Chodzi wokoł tego i dziabie po jednym.w ten sposób moze zacznie sie
              interesowac jedzeniem?dostaje pokruszony chlebek,kawałeczki
              marchewki,ziemniaczka,ale bardzo malutkie i rozgotowane.
              • marzena691 Re: kto mnie jeszcze pamięta 17.02.06, 14:22
                Och! Luxfera ja tez sie rozmarzylam jak przeczytalam opis twojego potencjalnego
                domkusmile Pieknie tak blisko natury. Trzymam kciuki, by wam sie udalo zakupic
                domek!

                A mojej Sandrze poprawil sie apetyt (tfu, tfu, zeby nie zapeszycwink Pieknie je
                szczegolnie obiadki, az jej dzis osobiscie zupke na przepiorce ugotowalam...
                Mysle, ze dzieciaczki maja poprostu swoje okresy jedzenia i niejedzenia i same
                wiedza najlepiej ile im potrzeba do szczesciasmile

                Milego
                • borowka78 a może ja przesadzam?? 17.02.06, 14:44
                  Marcinek dostaje samego ziemniaczka, marchewke itp jak widzi, ze my to mamy na
                  swoich talerzach. Tylko tych swoich "dzieciowych" obiadków nie chce. Postaram
                  się nie histeryzować...mam dzić paskudny nastrój(chyba pzrez ten deszcz)...

                  I ja też chce miec swój domek...ale musze sie uzbroic w cierpliwosc...
                  • socka2 Re: a może ja przesadzam?? 17.02.06, 15:13
                    Borowka, u nas jest to samo - Franek nie chce jesc domowych obiadkow,
                    szczegolnie nielubiane sa wszelkie zupki - az sie wzdryga jak mu je podaje surprised
                    Za to chyba najlepszym jedzeniem jest (jak to u Wlochow) makaron w sosie
                    pomidorowym smile))) Mlody je tez kisielki wlasnej roboty, kaszki, jogurty i
                    wszystko, co slodkie.
                    A sposoby - podobnie, jak u Luxfery - talerz na podloge i wtedy jest szansa, ze
                    wszystko znajdzie sie w buzce, oprocz tego zasiadanie do obiadu przy stole, a
                    wtedy Franek stoi i "skomle" o jedzonko i na stojaco zje wiekszosc tego, co mu
                    podam. Ale czasem latem pol godziny za nim, zeby dac mu pol kromki chleba z
                    serkiem czy szynka. Pediatra we wtorek powiedzial, ze dziecko moze jest juz
                    w s z y s t k o (frytki, smazone itp surprisedOOO nie stosuje, ale polecam
                    podostrzanie smakow - naprawde skutkuje czasem.

                    lece na herbatke poki Franek spi
                    Ania
                    • marysienka44 Re: a może ja przesadzam?? 17.02.06, 15:52
                      Moja mala to też niejadek. Chociaż ostatnio ciut lepiej.
                      Obiecałam sobie, patrząc na moja kuzynkę i jej synka, że ja nigdy nie będe latać
                      za dzieckiem z jedzeniem. W krzeselko i je!
                      I co? I jajco. Latam za nią, bo w ten sposob zjada najwięcej. To jedna z metod,
                      druga to ze jak zaczyna się nudzić podczas karmienia w krzesełku dostaje swoją
                      łyżeczkę i pustą miseczkę, i chyba wtedy mysli że sama je, bo wcina aż miło (ja
                      mam drugą łyżeczkę, i miseczkę z obiadkiem)

                      Dzisiaj dostała ziemniaka, buraka i pierś z kurczak (ale się mi rym zrobił), i
                      zjadła tyle że szok. Chyba jeszcze nigdy tak dużo nie zjadła, tak jej smakowało.
                      A buraka dostała pierwszy raz.

                      Co do tego, co dajecie maluszką to macie super, moja allergik, a tak bym chciała
                      dać jej serek, chlebek, itd. No ale może już niedługo bo w piątek ma badania.

                      Jedna z was pisała o diecie MM, ja od 9.01 do 09.02 stosowałam tabletki na
                      odchudzanie, bo niestety brak silnej woli (proszę o zrozumienie)i schudłam 11kg.
                      Serio, a teraz m-c przerwy i potem jeszcze jedno opakowanie i koniec. Muszę
                      jeszcze schudnąć z 6kg. Zobaczymy. Jak na razie wagę trzymam.

                      Pozdrawiam mamusie i ich dzieciaczki
                      • mikanm borówko... 17.02.06, 16:02
                        Borówko nie przesadzasz ani nie jesteś wyrodna! każdy ma granice cierpliwości,
                        nikt nie jest chodzącym spokojem. Doskonale cię rozumiem, bo przechodziłam przez
                        piekło jeżeli chodzi o obiady Mateo. Kręcił głową na wszystko, darł się,
                        wrzeszczał, pluł. Pisałam o tym na forum. Do jakich sposobów się uciekałam to
                        nie masz pojęcia. Zmieniałam konsystencję, smaki, miejsce karmienia - nic
                        zupełnie nie pomagało. Wkońcu dokarmialam go mlekiem bo nie było innego wyjścia,
                        mały darł sie z głodu, ale obiadów nie tykał, butelka owszem! Po paru tygodniach
                        wszystko mineło - mały je jak jadł dawniej, wcina wszystko, nawet zielony
                        groszek, który od samego początku mu nie pasował. Radziłam się na forum
                        "karmienie butelką", pediatra napisał że jedyną radą na to jest po prostu
                        przeczekanie, no bo co innego możesz zrobić? Pisał też kiedyś że jedno z jego
                        dzieci przez jakiś czas jadło tylko jogurt i chleb i żyje smile
                        pozdrawiam
                        mik
                        • mamkube tak tak... 17.02.06, 16:41
                          te nasze łobuzy tak maja, jak już człowiekowo sie wydaje że fajnie jest, to one
                          chlast.....co się człowiek nie nudził: i tak nie jedzą, nie śpią wtedy co
                          potrzeba, nie chodzą....hehe. Ale co tam, to chyba tak po prostu musi być. Ja
                          już nie zwracam uwagi ile Asia je, nie wiem ile waży nawet bo jakoś tak
                          zleciało i na szczepieniu nie byliśmy. Dziś mieliśmy rano iść to znowu Kubę coś
                          rozkłada, w nocy marudził że go boli gardło, i nawet przyleciał nad ranem do
                          naszego łóżka co dawno mu się nie zdarzało.
                          Ale wiecie chciałam wam się pochwalić, co prawda nie wiem ile to potrwa, ale co
                          tam.....Asia zasypia sama od jakiegoś czasu, i przesypia noc. Czasem tylko
                          budzi się tak koło 3 nad ranem, ale zaraz zasypia. I właściwie wogóle nie je
                          już cycusia, szkoda. Kubę karmiłam 1,5 roku, nie myślałam że z Asią tak szybko
                          pójdzie. Wczoraj też przenieśliśmy łóżeczko Asi do brata pokoju, kurczę tylko
                          Kuba się chyba rozchoruje wieć pewnie i tak będziemy mieć gościa w łóżku.
                          Zoabczymy jak to z Asieńką i tym jej spaniem będzie, ja bardzo marzę żeby już
                          tak zostałosmile.
                          Jak ja wam zadroszczę tych domów, działek....ehhhhhhhhhhh. Aż się zamarzyłamsmile.
                          Ja bardzo bym chciała, mój mężulek też, ale .....właśnie jeszcze trochę trzeba
                          poczekać.
                          A co mam - temat ostatnio poruszony. Ja mam podobnie, ponieważ wszędzie Kubę
                          zawsze "wlekliśmy" jak to mówi moja mama, też nam marudzi. Asia tez znami
                          wszędzie jeździ, ale przecież nie po to mam dzieci żeby teraz jeździć samemu no
                          nie??? Mieszkamy osobno, nie jesteśmy zależni od rodziców, więc podobnie jak
                          chyba Marzena od Sandry słucham a robię po swojemu (jak pomyliłam to z góry
                          przepraszam). Ostatnio na topie jest założenie działalności mojej, hmmmmmmmm i
                          tak mama uważa że to głupta, teście to nie ma o czym gadać, mężuś namawia. Ja
                          sama bardzo chcę ale boję się tego krakania mojej mamy, a zobaczysz jeszcze
                          tylko długów narobisz.....Chyba tak jest z tymi naszymi mamami, one jednak
                          wychowywały dzieci w innych czasach.
                          Asia krzyczy musze leciec, potem dokoncze mysl
                          pozdrowionka
                          edyta
                          • mama_wojtusia2 mamkube 17.02.06, 20:03
                            A co planujesz robić?
                            Pewnie pisałaś, ale ja zaległości w czytaniu nigdy nie nadrobię sad
                            • mamkube Re: mamkube 17.02.06, 20:49
                              mam kilka pomysłów, ale narazie nie chcę zapeszać. Ale chciałabym coś
                              dziecięcego....
                      • mama_wojtusia2 Re: a może ja przesadzam?? 17.02.06, 20:02
                        Co do latania za dzieckiem, żeby go nakarmić to tego nigdy nie praktykowałam.
                        Z Wojtkiem był problem, bo nie chciał ani jeść ani siedzieć w miejscu.
                        Teraz jeść to by i chciał ale coś mu nie pozwala siedzieć przy jedzeniu
                        w miejscu, więc lata a ja po kilku upomnieniach zabieram mu talerz... Na
                        dłuższą metę są efekty smile
                        Natomiast Ala sama leci do jedzenia i nie ruszy się dopóki nie zobaczy dna
                        w misce smile
                        • mamkube Re: a może ja przesadzam?? 17.02.06, 20:50
                          moje też już śpią Marzenko....ale spokój. Kuba kaszle trochę ciekawe czy nie
                          obudzi tym Asi....ale narazie śpią. Mam wreszcie swój pokój dla siebiesmile
                          • mama_wojtusia2 Edytko-mamkube 18.02.06, 22:06
                            No więc wczoraj poneiważ małe spały, postanowiłam skorzystać z okazji i
                            pójść wcześniej spać. Tatuś przebywa na służbowym-pijackim wyjeździe
                            w Zakopcu. Poszłam spać o 21.23. Po 22 Ala postanowiła zrobić kupę...
                            Coś jej się poplątało. Musiałam ją przewinąć w dużym pokoju, bo w moim
                            łóżku spał Pan Ospa i nei chciałam go budzić. Alę musiałm przebrać całą
                            łącznie ze śpiworem... Wróciłam z nią do łóżka. Musiałam zabrać do siebie
                            pod kołderkę, bo w łóżeczku marudziła. natomaist w łóżku namierzyła Wojtusia
                            i chciała się z nim bawić. No więc tuż przed 23 byłam już znowu w dużym
                            pokoju. O 1 w nocy dzidzia była gotowa do spania. Spanie i tak się już
                            do rana odbywało z przygodami.
                            Jaki z tego wniosek?
                            Nie opłaca się chodzić wcześnie spać smile
                            • mamkube Re: Edytko-mamkube 19.02.06, 08:49
                              no tak nie masz szczęścia Marzenko. Moi spali jak zabicie, nawet ostatnio
                              ładnie śpią, i to mimo choroby Kuby, Kuba kaszle w nocy, smarka a Asia śpi mimo
                              to. Asia ostatnio fajnie przesypia noce, budzi sie dopiero koło 7-8 a idą spać
                              razem z Kubą około 20. Normalnie raj na ziemi, i narazie sie musimy tym
                              nacieszyć, bo nie wiadomo jak długo to potrwasad.
                              Pozdrowionka
                              Edyta
                              • mama_wojtusia2 Re: Edytko-mamkube 19.02.06, 10:45
                                E to fajnie masz smile
                                U mnie jak Wojtek pójdzie spać to śpi jak zabity do 8 rano. Potem wstaje
                                i leci oglądać bajki. Gdyby nie Ala to moglibyśmy spać do południa...
                                Ech mam nadzieję, że się jeszcze kiedyś wyśpię smile
    • magdek2 w telegraficznym skrócie 17.02.06, 18:48
      jakis czas temu urlop mi sie skończył i znowu nie mam albo czasu albo sił na
      pisanie ...

      w telegraficznym skrócie: Asia zjada juz sama miskopta, odstawiam jej na razie
      soczki z marchwia i deserki z marchwią, przymierzam sie do gotowania obiadków -
      ma zabarwiona skóre od marchewki a to podobno niedobrze... hmmm, rozrabia jak
      zając w kapuście, ściąga na podłoge co się da smile
      • mama_wojtusia2 Re: w telegraficznym skrócie 17.02.06, 19:57
        My też jemy "białe" zupki. Te marchewkowe są tylko od święta smile
        A moje małe śpią juz od 19.30! Rewelacja smile
        PS. Piję sobie zimne piwko wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka