Hej dziewczyny!
Wlasnie wrocilam od lekarza z USG, na ktorym byly sprawdzane wszystkie organy
itd. (to chyba u Was jest to polowkowe).
Jestem w 21-ym tygodniu ciazy i wszystko jest w porzadku.
Od jakiegos czasu swedza mnie piersi tak w strone pachy. Dziwilo mnie to i
dzis powiedzialam o tym lekarzowi. Okazalo sie, ze to tez typowe dla ciazy i
kazal na to cynk lykac...
Do tego polecil mi gore innych "swietnych rzeczy" z apteki. Wszystko jest w
porzadku, a ja znow w aptece 60 euro wydalam...
Tym razem doszly jakies rekawiczki do badania ph w pochwie oraz czopki
dopochwowe tez aby flora pochwy sie regenerowala czy cos takiego. No i ten
cynk. Tak to juz bralam tabletki witaminowe (Zentrum Materna), zelazo (bo
przez jakis czas mialam niskie), wapno (bo produktow mlecznych nienawidze)...
Czuje sie jak jakas schorowana 80-cio latka
Czy Wam lekarze tez jakies takie rzeczy polecaja?
No i zabronil kapieli, a nakazal prysznic (tak do 34 tc).
W poprzedniej ciazy nic mi lekarz o kapielach nie mowil (choc wiem, ze tu ten
ma racje) no i tez o zadnych rekawiczkach itd nie wspominal.
Ten chyba jest bardziej przezorny. Choc tak to wydaje mi sie, ze ma dosc
zdrowe podejscie do ciazy.
Zabronil jednak w pierwszym trymestrze latac, a poprzedni wcale nie bronil...
Hmmmmm.... i kogo sie tu sluchac??? Ja juz troche glupieje. Nie wiem, gdzie
przesada, a gdzie moze lekkomyslnosc.