xixx
31.01.06, 10:54
Trochę się juz gubię, znów mi za poprzedni miesiąc obecili 80 zł bo byłam na
zwolnieniu, oczywiście z kodem B, i zaczynam się zastanawiać jak to się
dzieje.
Przedstawię fakty:
Pracuję w firmie od lipca 2004 i zarabiałam 2500 brutto do września 2005, od
października 2005 zarabiam 3000 brutto, w ciązy jestem od połowy sierpnia,
pierwsze zwolnienie ciązowe wzięlam w listopadzie na 3 dni i juz wtedy mi
coś odliczyli twierdząc że średnia wyliczana jest z pensji z ostatynich 12
miesięcy. Dziś po zobaczeniu mojej uszczuplonej pensji za styczeń (na
zwolnieniu byłam w styczniu 8 dni ale że kadrowa zapomniała 5 dni z grudnia
policzyć wcześniej to policzyła razem ze styczniem, więc wyszło 13 dni
zwolnieia) zadzwoniłam do niej i ona dość mętnie mi to tłumaczyła, podobno
podstawą mojejgo wyliczenia jest suma 2189 zł, wyliczona w lipcu i fakt ze
teraz z każdym miesiącem zarabiam 3000 a nie 2500 niczego wg. niej nie
zmienia bo ta podstawa się do końca ciąży już nie zmieni, nie będzie
wyliczana na nowo. Naprawdę nie umiem tej sytuacji ocenić ale z przerażeniem
strwierdzam, że jak tak dalej pójdzie, gdy będe już na zwolnieniu cały czas
od kwietnia - zabiorą mi prawie 300 zł, i to się nazywa zwolnienie 100%??
Czy to że od pażdziernika 2005 zarabiam 3000 brutto i trwa to juz 4 miesiące
nie zmiania w żaden sposób moejej sytuacji i dalej będą mi zabierać tak
znaczną część pensji??
Proszę o pomoc kogoś kto lepiej zna się na tych sprawach, z góry dziękuję.