Dodaj do ulubionych

07.03. wtorek

07.03.06, 07:25
Matko, nie za wcześnie??!! A może to tylko złudzenie?
Obserwuj wątek
    • aniatomek3 Re: 07.03. wtorek 07.03.06, 07:28
      Witam! Nie śpię od 6:30 bo mnie gardełko boli, i na dworze tak brzydko...
      Coś nie mogę spać ostatnio coraz gorzej jest, może przez przeziębienie. Mam
      nadzieję że jak się wykuruję to będę spać jak suseł.
      Pozdrawiam
      Ania
    • nikasob Re: 07.03. wtorek 07.03.06, 07:39
      Witam w słoneczny poraneksmile
      Zwykle wstawałam trochę później, ale teraz jak już o 7 jasno, to mi szkoda
      dniasmile
      Dziewczyny, oglądacie M jak Miłość? Taka mnie wczoraj naszła refleksja że to
      idylliczna reklamówka macierzyństwa: piękna wyspana Marta. I kilkutygodniowa
      córeczka która przesypia całe noce... Czy oni boją się pokazać troszkę prawdy,
      że by ludzi nie straszyćwink?
    • matie31 ale z Was ranne ptaszki :) 07.03.06, 08:38
      Witam,
      Oj ja ostatnio zasnac nie mogesad Juz kilka dni pod rzad krece sie i wierce w
      lozkusad Ale podejrzewam, ze to od tego, ze jakos czuje sie ciezka. Wczoraj
      wieczorem podjelam postne postanowienie (troszk espoznione hihi) ze nie jem
      slodyczy. Jako ciezarnej udzialm sobie dysapensy tylko na niedzielne
      podwieczorki. Ciekawe ile uda mi sie wytrwac smile

      Pomarudze troche dzis. Wczoraj wyczytalam gdzies na forum, ze wprowadzenie na
      rynek "mojego" wozka (implast volant) moze sie opoznic do przelomu
      marca/kwietnia. Jak ja to wytrzymam... ehh... na wielka probe mnie implast
      wystawiasmile

      A z dobrych wiadomosci to slonko siweci od samgo rana! Nawet mroz mi nie
      przeszkadza jak tak ladnie do okna slonce zaglada.

      Milego dnia!!!
    • floraservice Dzień jak codzień... 07.03.06, 09:07
      Witajcie wirtualne kolezanki prawie wiosennie. Bo choc sniegu jest jeszcze u
      nas bardzo dużo i ranki są najzwyczajniej mroźne, to wiosnę czuje się już w
      powietrzu. No i te świergolące ptaki, które nic sobie nie robią z ptasiej
      grypy...
      Byłam wczoraj wieczorem na spotkaniu z moimi Klubowiczkami (florystycznymi) i
      dziewczyny się ze mnie śmiały, ze przy ilości planów jakie się teraz właśnie
      wyklarowały i czekają na realizację, nie bede miała kiedy urodzić. Ostatecznie
      przecież mogę przenosić... hihihihi... Faktycznie do końca maja mamy tych
      imprez bardzo dużo, bo i dwa razy warsztaty, i wystawy dwie, i dwa pokazy, i
      dekoracja papieska na Błoniach... będą musiały sobie poradzić bez mojej pomocy,
      coż... hihihihi...
      Ciekawa jestem jak tam Pinikowy synek poradził sobie w przedszkolu? My dzisiaj
      idziemy na pierwsze zajęcia do przedszkola muzycznego z moją zerówkowiczką. Ona
      sie już nie mogła doczekać, zero stresu i strachu, sama sie nawet spakowała, w
      końcu do przedszkola chodzi już od 3 roku zycia, czyli czwarty rok.
      Pozdrawiam serdecznie wszystkie majówki...
    • 1979ju Re: 07.03. wtorek 07.03.06, 09:43
      Cześć,
      w Lublinie dzis słoneczko, choć mrozek jest. My już po śniadanku i zaraz
      wybierzemy się na mały spacerek. Ja wczoraj tak beznadziejnie spałam, kręciłam
      się cała noc, aż wkurzało to Antosia bo mnie po kichach walił. A dziś - jak
      suseł i chyba wiekszość nocy na jednym boku, bo taki mam jakis odleżały...

      Pozdr, Asia - 31 t.c.
    • dollores1 Re: 07.03. wtorek 07.03.06, 10:01
      Witam. U mnie słonecznie, ale mroźno. Dzisiaj idę z córką po raz pierwszy do
      dentysty - ciekawe jak będzie. Ćwiczyłyśmy wczoraj pokazywanie ząbków smile ale
      czy będzie chętna żeby otworzyć buzię to się dopero okaże. Nie mogę doczekać
      się wiosny.
      • ania_czarna Re: 07.03. wtorek 07.03.06, 10:06
        We Wrocławiu lipasad Snieg pada i pad, chlapa na drogach..Ech, gdzie nasza
        upragniona wiosna??!!
        • nitka111 Tutaj :) 07.03.06, 10:08
          fakty.interia.pl/news?inf=725298 , ehhh ja też jej wszędzie szukam, u nas
          niby słoneczko,ale po południu ma sypać uncertain
    • anja.t Witam po dwutygodniowej przerwie:) 07.03.06, 10:15
      Uch, ale się naczytałam! Straszne zaległości miałam i widzę, że coraz lepiej
      jesteście przygotowane na przybycie maluszków. Przez prawie dwa tygodnie nie
      miałam dostępu do forum, bo moja córeczka.... zalała mi laptopa sokiemsmile Mój
      mąż walczył z tą powodzią dłuuuugo i w końcu sobie poradził - zdolniacha.
      Ja już prawie wszystkie zakupy dzidziuchowe mam zrobione. Wczoraj przyjechał
      wózek, czekam na fotelik. Jeszcze malowanie mieszkania zostało. Nie wiem kiedy
      się zato zabierzemy, bo mi się strasznie nie chce - jak sobie pomyślę o tym
      całym bałaganie...
      W tej chwili w ogóle nie mam siły myśleć o remoncie, bo cierpię katusze - mam
      grypę jelitową. Od niedzieli prawienic nie jadłam, straszna biegunkai wymioty.
      Dzidziuchowi to chyba nie zaszkodzi,mam nadzieję. W ciągu dwóch dni schudłam
      prawie 3 kg, co akurat mnie nie martwi. Ruchy dzidzi czuję, więc chyba jest ok.
      No to tyle na tą chwilęsmile Życzę miłego dzionka.
    • pszczolka2 Re: 07.03. wtorek 07.03.06, 10:20
      Witajciesmile
      U mnie za oknem słoneczko i ćwierkające ptaszkismile)) mam nadzieje, że to wiosna
      się zbliża tylko szkoda, że tak maleńkimi kroczkami.
      Dzisiejsza noc jak zawsze przespana, choć dzisiaj Aleksiu zrobił sobie małe
      kokoszenie 2h między 2-4 a co tam niech matka wie, że ma tam małego lokatorasmile

      Byłam wczoraj u okulisty i okazało się, że moja wada wzroku pogorszyła sięsad
      obecnie mam na lewe oko +4 dioptrie było (+3) a na prawe gdzie miałam (+0,25)
      mam +1,5 dioptrie. I jak skończe okres karmienia mam się zgłosić do okulisty po
      mocniejsze okulary, potem po soczewki a na samym końcu będe myśleć o laserowym
      usunięciu wady. Dostałam skierowanie do wskazania do cc - a jednak!
      Dzisiaj mam wizyte u endokrynologa i zobaczymy co powie...a we wtorek u ginasmile

      Dzisiaj mnie praktycznie wogóle tu nie będzie, więc życzę miłego, spokojnego i
      słonecznego dzionka:o)

      Pozdrawiam,Ola
      • nikasob do pszczolki :) 07.03.06, 10:57
        Hej, ja jestem po laserzesmile Tylko mi usunęli minusy. Dobrze że poruszyłaś
        temat, bo to mi przypomniało, że może warto do okulisty się wybrać przed
        porodem.
        • megan7 Re: nikasob 07.03.06, 11:12
          Jesteś zadowolona z lasera? My z mężem też o tym myślimy, mamy minusy, ja mam
          -2, trochę się obawiam, że po porodzie wada może się jeszcze powiększyć.

          U mnie mały mróz i fajne słonko, chyba trzeba to wykorzystać, bo jestem już taka
          blada.
          Pozdrawiam!
          • nikasob Re: nikasob 07.03.06, 11:55
            Jestem zadowolona - zlikwidowali mi do zera z -4,5 i -5. Jestem 4 lata po
            zabiegu i (odpukaćwink widzę świetnie.
            A co do porodu, to po nim mi się wydawało, że widzę nawet lepiejsmile Zabieg
            miałam jak mała skończyła 14 miesięcy.
            • nitka111 Re: nikasob 07.03.06, 13:13
              Napisz coś więcej plissssssssss, ja mam -4,0 D i - 4,75 D, też się zastanawiam
              nad zabiegiem. Gdzie robiłaś?
              • dollores1 Re: nikasob 07.03.06, 13:57
                tak, napisz coś więcej bo ja też wybieram się na zabieg po skończerniu karmienia
                tylko, że ja mam sporo większą wadę niż wy i nie wiem czy da się u mnie zrobić

                jeśli możesz napisz jaką metodą miałaś robiony zabieg i gdzie (słyszałam że
                najlepiej robić w Katowicach)
                czy nie zrobił ci się astygmatyzm po laserze? a co z efektem halo ?

                ja byłam właściwie zdecydowana na zabieg po urodzeniu pierwszego dziecka ale w
                końcu zdecydowałam że zrobię go po drugim porodzie
                • nikasob Re: nikasob 07.03.06, 15:16
                  Zabieg robiłam w Poznaniu, wtedy tam mieszkałamsmile
                  Zakwalifikowałam się na LASEK, na LASIK niestety nie, bo za długo nosiłam
                  soczewki (ponad 7 lat) i rogówka już się nie nadawała. Ale każdy przechodzi
                  indywidualne badania, więc nie ma reguły.
                  Po tygodniu wróciłam do pracy (przy komputerze). Pierwsze trzy dni nie były
                  wesołe, ale da się przeżyć.
                  Astygmatyzmu nie mam, efekt halo - trudno powiedzieć, ale chyba też nie, na
                  pewno nie jest gorzej niż w okularach, w każdym razie samochód mogę prowadzić w
                  nocy bez problemu.
                  No i żeby w ogóle był sens robienia zabiegu wada nie może się pogłębiać
                  przynajmniej od roku.
                  Jeśli chcecie coś jeszcze to piszcie na meila gazetowegosmile
                  • dollores1 Re: nikasob 07.03.06, 16:06
                    dzięki serdeczne
                  • nitka111 Dzięki :) n/t 07.03.06, 17:06

    • kapuhy_a Re: 07.03. wtorek 07.03.06, 10:20
      hej hej.U mne słonko wiosennie świeci...aż oczki bolą.Wczoraj całe szczęście,że
      za brałam czapkę z domu boby mi na spacerze uszy odpadły,ale i tak czuję wiosnę
      w powietrzu.Na rynku sprzedają krokusy,tulipany i prymulki więc jest cudnie
      wiosennie.Mama mówiła,że widziała listki przebiśniegów czyli wiosna się zaczyna.
      Ze złych wiadomości.Też nieprzespałam całej nocy,ale to tylko z mojej
      winy.Postanowiłam znaleźć w necie komodę(wiem miałam juz jedną upatrzoną ale
      wiecie to nie było to).No i znalazłam...idealną,bo od tego producenta co mamy
      swoje meble.Kolor i wszystko idealnie pasuje,tyle,że cena jest dla mnie za
      wysoka i tak mnie teraz to męczy...jak zniknę z netu na kilka dni tzn,że ciężko
      pracuję żeby dozbierać brakującą kwotę...zła jestem.Powinnam mieć szlaban na
      google i allegro żeby nie znaleźć tych rzeczy,które są mi niezbędne...uchhhhh
      Idę jeszcze poczytać i znikam moje kochane.Może wieczorkiem dam znać co u
      mnie,bo narazie nawet jak zamknę oczy to widzę tą przeklętą komodę...
    • pinik Re: 07.03. wtorek 07.03.06, 16:52
      Hej,

      a u mnie coraz gorzej z moja internetowa aktywnoscia. Wstaje teraz krotko po
      siodmej i szykuje siebie i malego do tego pieronskiego przedszkola. Dzis znow
      mi marudzil, ze mam nie isc. Ale wg. mnie to moje zostawanie tam z nim tez nic
      na dluzsza mete nie da. Dwa dni cale z nim siedzialam i uwazam, ze "chwatit".
      No i panie mi dzis powiedzialy, zebym szybko wyszla. Bylo mi strasznie ciezko,
      bo NIczka wziela na rece pani, ktora mi sie wydaje bardzo ostra i niemila dla
      dzieci (szczegolnie wlasnie jak placza). Ja wychodzilam, a moje ukochane
      dziecko wyciagalo za mna raczki i krzyczalo "Maaaaaaaaamiiiiii!". Lzy mi sie w
      oczach krecily i nie wiedzialam, co mam robic. Dzieci zaraz mialy sie ubierac i
      isc na spacer. Postanowilam poczekac w aucie (stalo na szczescie i tak tuz pod
      bramka przedszkola) i zobaczyc, czy jak wyjda, to maly bedzie plakal. No i jak
      sie po 20-tu minutach pokazali, moj NIczek dalej plakal sad
      Oj, jak to ciezko matce patrzec....

      Jak juz sie troche oddalil (i ucichl), wyszla z przedszkola jeszcze inna pani z
      tej grupy. Doszlam do niej i zapytalam, co mi radzi robic: "On sie uspokoji.
      Moze pani spokojnie isc. Jak bedzie naprawde zle, to po pania zadzwonimy".
      No i pojechalam do domu. Ale spokoju tu nie zaznalam. Okropne!

      Na 14-ta mialam termin do lekarza (malego musze odbierac przed 12-ta). No i co
      tu z dzieckiem zrobic? Drugiej proby dzis do przedszkola nie chcialam
      podejmowac. Zadzwonilam do mamy, czy mi go wezmie. OK! Tylko Niki odrazu sie
      zapytal, czy ja z nim tam pojde. Jak sie dowiedzial, ze nie, to znow mi w aucie
      tylko plakal. Zadzwonilam do mamy, ktora zaproponowala, ze pojdzie z nami do
      lekarza i bedzie z nim czekac na mnie w poczekalni. Tak, ze bylam dzis z
      niezlym "ogonkiem" u ginekologa!

      Z dzidzia wszystko ok! Mialam juz robione pierwsze KTG, znow sprawdzane zelazo,
      USG itd. I teraz tak co dwa tygodnie! Ile to czasu ja tam spedze! Bylam tam
      ponad godzine! Obym nie musiala za kazdym razem mamy i synka tam zabierac.

      Po lekarzu Niczek byl zaproszony do kolegi (kilka domkow dalej). I tak jak sie
      cieszyl, ze ma isc do Jana, tak jak uslyszal, ze sam, to juz nie chcial.
      No wiec musialam Jana zaprosic do nas.

      I tak spokoju nie zaznaje....

      Choc teraz sie nawet fajnie bawia.

      A ja bym najchetniej poszla spac!!! smile


      No to namarudzilam sie Wam!

      Acha! Cos na chat nikt ostatnio nie zaglada. Co tam wejde, to jestem sama.
      Szkoda. Choc i ja nie mam na to zbyt wiele czasu ostatnio, wiec rozumiem i was.
      • kapuhy_a po całym dniu mam efekty :-) 07.03.06, 20:29
        No więc melduję,ż emój mąż wziął sprawy w swoje ręce.Rano gdy grzebał w kompie
        kazałam mu objerzec link z komodą...i..Dostałam ochrzan,że takie badziewie w
        domu chcę mieć(najśmieszniejsze,że komoda idalnie pasuje do naszych badziewnych
        mebli,któe sam wybrał i przytargał robiąc mi niespodziankę kiedyś).Potem
        przytargał łóżeczko do odnowienia smile a po obiedzie wziął mnie za łąpkę wsadził
        do autka i pojechaliśmy szukać komody.Wybraliśmy smile znaczy małż wybrał.Zapołowę
        ceny mojej komody do tego jest możliwośc rozszerzania zestawu wraz ze wzrostem
        dzieckasmile A co najfajniejsze będziemy wymieniać nasz domkowy chłam smile czyli
        komodę i szafkę pod tv i lawę..ale wszystko pokolei.całe szczęście że zestaw
        można kompletować po kawałku smile Mają nawet półki na Lenkowe lale i na
        płyty..ochh już się nei mogę doczekać komody w domku...w kwietniu będe miała
        nowe mieszkanko całkiem nowe smile W szale tych przygotowań zrobiłam projekt
        misioli na ścianę.i gdy Lenka otworzy oczki będzie miała z kim rozmawiać,bo
        namaluję 7 misiaków.Efektem prac oczywiście się pochwalęsmile
        Życzę spokojnej nocy.
        Oj zapomniałąm i lalki dla Lenki przyjadą w tym tygodniu ...porcelanki do
        odnowienia...ochhh
      • floraservice Nie martw się Pinik!! 07.03.06, 21:12
        Uszy do góry!!! Aklimatyzacja w przedszkolu, jaki by ono nie było wspaniałe,
        czasem nie przebiega łagodnie i bez płaczu. Prawie wszystkie dzieci to
        przechodzą, więc i Twojemu synkowi ma prawo sie tam nie podobać. Przeciez
        spędził całe swoje dotychczasowe życie z Tobą, w zaciszu domowym. A teraz ma
        się podporządkowac dyscyplinie, wokół niego jest gwar i hałas robiony przez
        inne dzieciaki, panie coś tam każą robić... wcale mu się nie dziwię, ze sie
        buntuje. A jeszcze pewnie wyczuwa Twoje zestresowanie i niepokój, co wcale mu
        nie ułatwia życia. Ale zapewniam Cię że mu przejdzie, choc musisz mu w tym
        pomóc koniecznie. Moje dwie dziewczynki też chodziły do przedszkola (młodsza
        jeszcze chodzi) i najbardziej mi pomagała w ich zostawianiu tam swiadomość że
        ja MUSZĘ iść do pracy... choć czasem były dni kiedy nie mogłam sobie znaleźc
        miejsca, ani sensownie zabrac sie do normalnych obowiązków, bo one
        rano "wyły"... też mi się serce krajało i wychodziłam z przedszkola prawie z
        płaczem.
        Chyba przede wszystkim Ty powinnaś przekonać siebie, że dobrze robisz, ze masz
        zaufanie do pań, że akceptujesz program, któremu musi podporządkowac się Twoje
        dziecko. No i pomyśl sobie, ze zanim urodzisz drugiego dzidziusia, on zdąży
        (oby!!!) przedszkole polubić, więc bardzo dobrze, ze startujecie już teraz. I
        chodzenie tam nie bedzie mu się kojarzyło z "karą", "zesłaniem", pozbawieniem
        Twojej stałej czułości i pojawieniem się brata/siostry.
        Życzę Ci cierpliwości i przekonania o słuszności posłania go do przedszkola. I
        wiedz, ze zawsze możesz go stamtąd zabrać lub nawet wypisać. Daj sobie taką
        furtkę i przestan miec wyrzutu sumienia.
        Trzymajcie sie ciepło...
        • pinik Re: Nie martw się Pinik!! 07.03.06, 21:20
          Dzieki floraservice za slowa otuchy.

          Ja jestem przekonana, ze to dobrze, ze on do przedszkola (teraz) poszedl.

          I nie mam wyrzutow sumienia, tylko mi go poprostu zal. Niestety rownoczesnie
          zabralismy mu smoczka do spania itd. Ma chlopak duzo dzieciecych "stresow" na
          raz. Wiem,ze sie przyzwyczai i chyba nie jestem mama, ktora jakos strasznie boi
          sie rozlak itd. Dzis pierwszy raz mi bylo tak naprawde bardzo zle. Ale tez
          pierwszy raz on tak strasznie rozpaczal.

          Chodzil juz od zeszlego czerwca do takiej grupki dwa razy w tygodniu na 4
          godziny sam. I tam bylo lepiej z przyzwyczajeniem i pozniej tez b. chetnie
          chodzil. Ale tam byly zabawki (w tym przedszkolu jest pod tym wzgledem
          beznadziejnie) i mial juz kolegow.

          No nic! bedzie lepiej! Tylko kiedy?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka