Dodaj do ulubionych

czy Wy sie nie boicie ...

02.04.06, 21:59
tak dawac swoim maluchom a to pomarancze a to kiwi a to czekolade, biszkopta,
suchara ... wiem ze tylko do polizania ale jednak ...

ja jakas przewrazliwiona wielce nie jestem ale jak pisza ze czekolade od roku
to jakos mi do glowy nie przyjdzie dac malemu nawet powachac (nawet jesli sie
na nia niby slini) bo niby kogo tym uszczesliwiam ? chyba tylko siebie bo na
pewno nie nieswiadomego jeszcze malucha

nie chce wywolac burzy ale czemu sie tak strasznie z tymi nowosciami
spieszycie ? i tak jest przeciez ok bo juz mozemy duzo nowosci maluchom
podawac wiec po co wychodzic poza to co jest teraz dla nich w tym wieku
wskazane?

to ze dziecko nie ma alergii nie jest dla mnie zadnym argumentem bo wlasnie
za wczsne podawanie rzeczy moze w koncu do alergii doprowadzic tylko ze z
nieco opoznionym zaplonem

pozdrawiam serdecznie
p.
Obserwuj wątek
    • hautnah Re: czy Wy sie nie boicie ... 02.04.06, 22:18
      daje malej do sprobowania owoce i suchary, ale nie slodyczy. nie robie tego
      codziennie, wiec mam czyste sumieniesmile

      ani ja ani maz nie mamy w rodzinie alergikow i moze stad ta odwaga do nowych
      smakow.

      ale ja to nic, bo mam kumpele, co daje swojej wrzesniowce klopsy i frytki, bo
      ona tak sie slini... bez komentarza!!!
    • mamusia_chlopczyka Re: czy Wy sie nie boicie ... 02.04.06, 22:21
      masz rację, ale jak pomyślę że moja mama nie miała zielonego pojęcia co jak mi i
      mojemu rodzeństwu podawać, to dawala raczej według swoich własnych zasad - i
      jakos wszyscy wyrośliśmy na zdrowych ludzi, bez problemów zdrowotnych w
      dzieciństwie ani teraz... owszem może się to odbić na starość, ale tego nikt nie
      przewidzi... poza tym ja znam wiele kobiet, które również tak podawaly i podają
      różne smakołyki i dzieciaki zdrowe... osobiście uważam że należy uważać, ale bez
      przesady... w każdym poradniku dotyczącym żywienia niemowlaka jest inaczej - o
      czym to świadczy??? - jeśli ktoś mi to wytłumaczy to będę naprawde szczęśliwa...
      albo dlaczego w Holandii pomarańcze są od 5 miesiąca a w Polsce od 10 (jak
      dobrze pamiętam)??? - przecież klimat ten sam... mogłabym tak wymieniać bez
      końca, ale zrobi się z tego niepotrzebna burza... albo z glutenem - w jednym
      państwach jest tak, a w innych inaczej... dzieci są inne??? ja tego nie rozumię
    • pati775 Re: czy Wy sie nie boicie ... 02.04.06, 22:26
      na niemowlakach czytalam wypowiedz mamy ktora mieszka w Anglii ze tam podobno
      po 6 m-cu podaje sie maluchom juz wszystko - tez mnie to zastanawia

      ale tak jak piszesz mamusiu_chlopczyka mozna by mnozyc takie przyklady
      ale czegos trzeba sie trzymac ja sie trzymam naszych polskich "norm" i zalecen

      no fakt nasze mamy na nas eksperymentowaly choc moja tesciowa mowi ze miala
      gdzies taka ksiazke co kiedy podawac
      musze od niej ta kisaze wyciagnac i zobaczyc co zalecali 30 lat temu ?
    • e-go Re: czy Wy sie nie boicie ... 02.04.06, 22:40
      ja właściwie też się dziwię, jak czytam że dziewczyny podają maluchom
      różne "smakołyki" do próbowania...
      przecież na wszystko przyjdzie czas
      • malina.majka Re: czy Wy sie nie boicie ... 02.04.06, 22:53
        A ja mieszkam w Anglii i pierwszy raz slysze,ze tu po 6tym m-cu podaje sie
        wszystko...Ja daje mlodej sloiczki Hipp'a -zupki i deserki,te dozwolone od 4 m-
        ca, a podaje od 1 marca,stopniowo rozszerzalam diete,ale w zasadzie jesli na
        sloiczku jest napisane ,ze od 4tego m-ca, a w srodku np jest
        brzokwinia,banan,morela,albo sliwka,czy gruszka to ok-podaje a mlodej smakuje i
        jest dozwolone przede wszystkim.Nie daje jej nic co jest powyzej jej wieku,wiec
        z tym "wszystkim" w Anglii to na pewno jakas przesada...Jest natomiast jedna
        rzecz,ktorej nie podaje i mam mieszane uczucia...jakiekolwiek kleiki lub
        deserki na mleku...Caly czas karmie piersia,nie wiem czy powinnam podawac jej
        inne mleko?
    • sylwia_zi Re: czy Wy sie nie boicie ... 03.04.06, 00:25
      przyłączam się do autorki wątku - nie podaję przed czasem nic mojej małej, za
      wyjątkiem tego, że z powodu powrotu do pracy zaczęłam ją dokarmiać słoikami,
      czyli nie czekałam do ukończenia 6 mies, bo Martyna jest na cycku.
      Też jestem w szoku, że większość dziewczyn tak robi i nie napiszę tu swojego
      zdania w tym temacie bo bym połowę forumowiczek obraziła, a nie taki mam zamiar.
      Po pierwsze - wystarczy zapytać byle lakrza o zdanie dlaczego nie podawać,
      nawet do polizania pewnych rzeczy. Poradnie alergologiczne az roją się od
      pacjentów, a to co było 30 lat temu nas już nie dotyczy!!! Zapewne większość z
      nas wie co oznacza postęp cywilizacyjny i nie ma sie juz co rozpisywać w tym
      teacie. I jak to powiedziała moja koleżanka, mama dziś 4 lata - "mój Mikołaj
      jak miał pół roku jadł juz wszystko, ale może dlatego dziś jest alergikiem na
      ostrej diecie". Nie może, ale na pewno.
      Po drugie alergeny się kumulują. Czyli podasz cytrusa raz, drugi, trzeci i nic,
      a potem jak sypnie wysypka nie będzie wiadomo od czego.
      Pół roczne dziecko nie jest na tyle dojrzałe aby wsuwać gluten nawet pod
      postacią niewinnego biszkopcika, raz na jakiś czas. A celiakia to choroba na
      całe życie!!! I tą chorobe można sobie wypracować właśnie takim postępowaniem.
      Taka mądra jestem po rozmowie z gastroenetrologiem, do którego uczęszczam z
      Małą. Kilka zdań i mnie facet przekonał.
      Tym ktore przekonane nie są życzę braku komplikacji w etapie późniejszym. I
      duzo zdrowia!
      • azja811 Re: czy Wy sie nie boicie ... 03.04.06, 12:37
        sylwia_zi napisała:

        > przyłączam się do autorki wątku - nie podaję przed czasem nic mojej małej, za
        > wyjątkiem tego, że z powodu powrotu do pracy zaczęłam ją dokarmiać słoikami,
        > czyli nie czekałam do ukończenia 6 mies, bo Martyna jest na cycku.
        > Też jestem w szoku, że większość dziewczyn tak robi i nie napiszę tu swojego
        > zdania w tym temacie bo bym połowę forumowiczek obraziła, a nie taki mam
        zamiar
        > .
        > Po pierwsze - wystarczy zapytać byle lakrza

        Jestem po AM i trochę inną wiedze wyniosłam z zajęć pediatrii w tym temacie

        o zdanie dlaczego nie podawać,
        > nawet do polizania pewnych rzeczy. Poradnie alergologiczne az roją się od
        > pacjentów, a to co było 30 lat temu nas już nie dotyczy!!!

        Najczęściej poradnie alergologiczne roją się od młodych osób-to znaczna
        większość.A uczulenia u wielu osób starszych ma zwiazek z zanieczyszczeniem
        środowiska oraz nadmiernym stosowaniem konserwatów w żywności.


        Zapewne większość z
        > nas wie co oznacza postęp cywilizacyjny i nie ma sie juz co rozpisywać w tym
        > teacie. I jak to powiedziała moja koleżanka, mama dziś 4 lata - "mój Mikołaj
        > jak miał pół roku jadł juz wszystko, ale może dlatego dziś jest alergikiem na
        > ostrej diecie". Nie może, ale na pewno.

        Jedzenie wszystkiego w wieku pół roku to chore.Nam nie chodzi o podawanie
        wszystkiego półroczniakowi, ale o rozszerzanie diety małego dziecka wg innych
        standartów

        > Po drugie alergeny się kumulują. Czyli podasz cytrusa raz, drugi, trzeci i
        nic,
        >
        > a potem jak sypnie wysypka nie będzie wiadomo od czego.
        > Pół roczne dziecko nie jest na tyle dojrzałe aby wsuwać gluten nawet pod
        > postacią niewinnego biszkopcika, raz na jakiś czas. A celiakia to choroba na
        > całe życie!!! I tą chorobe można sobie wypracować właśnie takim
        postępowaniem.

        nikt nie mówi o w[prowadzxaniu biszkoptów glutnowych,są takie dla dzieci bez
        niego


        > Taka mądra jestem po rozmowie z gastroenetrologiem, do którego uczęszczam z
        > Małą. Kilka zdań i mnie facet przekonał.
        > Tym ktore przekonane nie są życzę braku komplikacji w etapie późniejszym. I
        > duzo zdrowia!

        skoro uczęszczasz do gastro (widocznie dziecko ma jakieś problemy w tej
        dziedzinie) i tak ci kazal należy się zastosować.Prawda jest taka że ilu
        pediatrów spotkasz tyle opini.Tak jest nie tylko w kwesti żywienia
        niemowlat.Jednak z tymi cytrusami w wileu innych krajach o podobnym klimacie
        (choć w Polsce także)lekarze mają inne zdanie.
    • azja811 A czego mam się bać? 03.04.06, 08:51
      ...przecież nie wyrządzam dziecku żadnej krzywdy podając mu kawałek pomarańczy
      do possania.Jak już wcześniej zauważono,owoc ten w innych krajach o podobnym
      klimacie dozwolony jest już od 5 m-ca.Mój syn nie ma alergii,więc nie widzę w
      tym nic złego że popdaje mu ten owoc,a wręcz przeciwnie,przecież nie podaje mu
      areszniku.Nasze schematy żywieniowe niemowląt są może troche inne ale nie
      znaczy że lepsze.Jeżeli moje dziecko mialoby skłonność do alergii zaczekalabym
      z wprowadzeniem pewnych produktów.
      Całkiem niedawno na niemowlęciu był wątek na temat alegriofobii... oże
      nalezaloby do niego wrócić?
      Nie da sie ukryć że panuje straszna moda na nią, to poźniej, to uczula to złe
      to niedobre.Jeżeli dziecko mają uczulić cytrusy to jeżeli wprowadzisz mu je o
      czasie (taki jaki jest podany w naszych krajowych schematach)i tak je uczuli.
      Sierść kota jest ponoć największym alergenem,czy to oznacza ze tak na wszelki
      wypadek mam się go pozbyć?Raczej nie.Czeka sie na reakcję dziecka,potem się
      podejmuje dzialania.
      Inna sprawa,ze dzeci które od małego mieszkają ze zwierzęciem najczęściej nie
      są uczulone na śierść zwierząt.
      Moze trochę odbieglam od tematu,ale kieruję się naczelnai najważniejszą zasadą
      wyniesiona ze studiów "PRIMUM NON NOCERE"
      • azja811 c.d za wcześnie wysłane:) 03.04.06, 09:00
        Jeżeli nie szkodzę mojemu dziecku
        podają mu kawalek pomazrańczy,a nawet dostarczam mu witamin to co w tym złego???
        Czego ma się bać?
        Inna sprawa np.czekolada,ale też daje małemu czasem polizać.Świat sie od tego
        nie zawali,jemu nie szkodzi.
        A co do schematów za parę lat znów będą inne...w tym wszystkim należy się
        kierowac zdrowym rozsądkiem i umiarem,a wtedy napewno nie zaszkodzimy swoim
        dzieciomsmile
      • pati775 Re: A czego mam się bać? 03.04.06, 11:20
        azja811 napisała:

        > ...przecież nie wyrządzam dziecku żadnej krzywdy podając mu kawałek
        pomarańczy
        > do possania.Jak już wcześniej zauważono,owoc ten w innych krajach o podobnym
        > klimacie dozwolony jest już od 5 m-ca.Mój syn nie ma alergii,więc nie widzę w
        > tym nic złego że popdaje mu ten owoc,a wręcz przeciwnie,przecież nie podaje
        mu areszniku.

        widzisz azja post wczesniej sylwia napisala co moze grozic wczesniejszym
        podawaniem maluchom rzeczy dla nich jeszcze nie przeznaczonych
        to ze teraz Ci sie wydaje ze nic sie nie dzieje nie oznacza ze nie zacznie sie
        dziac pozniej CZEGO CI OCZYWISCIE BRON BOZE NIE ZYCZE ale chodzi wlasnie o ta
        mozliwosc i czu tego sie nie obawiasz?

        ze moze wylezc cholerstwo pozniej ?

        co do tej Anglii to nie wiem co ta mama za bzdury napisala ale na bank to
        czytalam na niemowlakach
        • azja811 Re: A czego mam się bać? 03.04.06, 12:09
          pati775 napisała:

          > widzisz azja post wczesniej sylwia napisala co moze grozic wczesniejszym
          > podawaniem maluchom rzeczy dla nich jeszcze nie przeznaczonych
          > to ze teraz Ci sie wydaje ze nic sie nie dzieje nie oznacza ze nie zacznie
          sie
          > dziac pozniej CZEGO CI OCZYWISCIE BRON BOZE NIE ZYCZE ale chodzi wlasnie o ta
          > mozliwosc i czu tego sie nie obawiasz?

          A czy wiesz ża alkohol jest bardzo grożny dla zdrowia???Moze powodować szereg
          groźnych chorób.I czy pomimo tej wiedzy decydujesz się czaasem napić lampkę lub
          dwie wina?
          Ja przynajmniej tak,bo wszystko spozywane z umiarem i rozsądkiem jest korzystne
          dla naszego zdrowia.

          No i jeszcze cukier,sól???Straszna sprawa...
          >
          > ze moze wylezc cholerstwo pozniej ?

          Moja mała sąsiadka,które mama przestrzegala bardzo rygorystycznie diety w wieku
          3 lat uczuliły ją truskawki (prędzej nie podawane) czy w związku z tym mama
          popełnila bład bo miala poczekać do pełnoletności???
          Prawda jest taka że jak ktoś ma skłonności do uczuleń to musi uważac,nie ma
          rady,ale poźneiejsze poadnie pewnych rzeczy nie wylkucza alergii.Tak samo jak
          wcześniejsze podanie nie musi prowkować alergii,bo jak dziecko jej nie ma to
          nie a jak ma skłonności to będzie go uczulać wiele rzeczy w różnym wieku...
          >
          > co do tej Anglii to nie wiem co ta mama za bzdury napisala ale na bank to
          > czytalam na niemowlakach

          Też to czytalam i faktycznie bzdury jak dla mnie.Pozdrawiamsmile
      • pati775 Re: ps. 03.04.06, 11:23
        i nie chodzi o alergofobie bo od tego jestem daleka i dziecka pod kloszem nie
        trzymam tylko o taki zdrowy rozsadek smile

        pzdr serdecznie
        • tin_t Re: ps. 03.04.06, 11:34
          ja się zgadzam z azją. mój mały liże pomarańcze, czekoladę, surowego banana i
          piętki chleba i świat się od tego nie wali, nie ma uczuleń, w rodzinie nie było,
          a przynajmniej poznaje nowe smaki, bo chciałabym w przyszłości, żeby w miarę
          możliwości jadł wszystko, bo nie znoszę wybrednych ludzi.
    • sani14 Re: czy Wy sie nie boicie ... 03.04.06, 09:20
      ja też nie podaję młodemu różnych rzeczy do spróbowania ale nie dlatego że może
      mu to zaszkodzić ale dlatego że skoro jeśli nie może tego jeść normalnie to
      dlaczego mam go drażnić? wychodzę z założenia że "nie pragnie się czegoś o czym
      się nie wie że istnieje"!!! jeśli dam mu czekolady to będzie chciał więcej a ja
      mu nie dam i będzie mu przykro a tego nie chcę...
      • liniosek Re: czy Wy sie nie boicie ... 03.04.06, 13:02
        Ja tez raczej trzymam sie zasady "to wolno a tego nie"uwazam ze przyjdzie na to
        czas.W prawdzie poszerzam diete dziecka tylko zgodnie z jego wiekiem,nie podaje
        zadnych cytrusow ani ciastek do pomymlania.Sloiczki tez zgodnie z
        wiekiem,czasami podbiegne do malej z ociupinka zupy (na lyzeczce)np
        pomidorowej,a do pomymlania chrupek flips i tyle.A zywienie sloiczkowe stosuje.
        • ariella Jakos nie... 03.04.06, 16:14
          • ariella Re: Jakos nie... 03.04.06, 16:22
            sorry, kliklo mi sie wczesnie smile
            nie mam w rodzinie, ani maz, zadnych alergii, wiec wiem to, co ze slyszenia, od
            medycyny trzymamy sie z daleka i na moj babski rozum wydaje mi sie, ze
            1. skoro dziecko nie ma sklonnosci dziedzicznych
            2. skoro nie ma zadnych objawow
            3. skoro moja mama mowi, zeby mu dawac normalne zarcie, a nie to cos ze
            sloiczkow
            4. skoro moja mama urodzila sie gdy byl front i nedza i przezyla
            5. skoro moj ojciec od pierwszego dnia wychowal sie na krowim mleku (to wcale
            nie byl jakis odosobniony przypadek!)
            to nie mam sklonnosci do histeryzowania, jesli chodzi o jedzenie mojego
            dziecka. Z tych strasznych rzeczy dostal juz: sorbet ananasowy, mandarynke,
            lody cynamonowe, do oblizania palec w winie, miskopta, herbate zwykla, bo
            skonczyl sie hipp i pewnie jeszcze sporo rzeczy ktore podsunal mu tatus.
            I wogole wydaje mi sie, ze im wczesniej podaje sie jakis produkt, tym bardziej
            organizm sie do niego przyzwyczaja. A tekst o kumulowaniu alergenow mnie
            powalil. Nie to, ze nie wierze i kwestionuje, ale nie miesci mi sie w glowie.
            Teraz moim glownym problemem jest jak go nie utuczyc, bo mlody wsuwa wszystko
            co mu sie da. na razie (2 tyg temu) mial 74 i 8600, czyli raczej szczuplawy,
            ale jak tak dalej pojdzie, to trezba bedzie uwazac
            pozdr
            • pati775 Re: Jakos nie... 03.04.06, 17:26
              argument ze uwazasz ze im wczesniej podaje sie jakis produkt, tym bardziej
              organizm sie do niego przyzwyczaja mnie zaskoczyl, bo to nie jest kwestia
              przyzwyczajenia tylko dojrzalosci ukladu pokarmowego dopiero w 6 m-cu ścianki
              przewodu pokarmowego stają się szczelniejsze - ostatecznie kończa sie kolki
              jesli dziecko je miało.
              Kwaśność soku żołądkowego jest już zbliżona do kwaśności u dorosłego.
              Wydzielanie i praca enzymów trzustkowych nie równa się jeszcze sprawności u
              dorosłego, ale jest już tak sprawne, że większa część węglowodanów i tłuszczów
              z pożywienia może być strawiona.
              Wszystko szykuje się na przyjmowanie stałego pożywienia, ale nie jest to
              jeszcze pełna, fizjologiczna gotowość.

              Co mozna podsumowac jednym zdaniem ze jezeli dostaje cos na co jego uklad
              pokarmowy nie jest jeszcze gotowy to po prostu to przez niego przelatuje bo
              nijak moze sobie w naturalny sposob z tym poradzic czytaj strawic.

              dziecko nie jest malym doroslym dlatego wszystkie koncerny cackaja sie z
              badaniami i produkcja sloiczkow od danego miesiaca.

              pozatym to ze nasi rodzice wychowywali sie na mleku krowim i zyja tez nie jest
              argumentem bo jak wiadomo w mleku krowim ilość białka i składników mineralnych
              jest około 3 razy wyższa niż w pokarmie kobiecym co powoduje nadmierne
              obciążenie niedojrzałych jeszcze nerek niemowlęcia ponadto mleko krowie jest
              silnym alergenem itd itd
              wiec chwala Bogu ze mamy:
              - postep
              - ze wymyslono mleko modyfikowane, ktore nie obciaza tak bardzo niedojrzalych
              ukladow pokarmowych naszych niemowlat jesli mama nie moze karmic piersia,
              - ze mamy schemat i normy zwywieniowe dla maluchow wiedzac ze ktos sie
              napracowal zeby je opracowac a my wiemy ze dzieki nim dostarczamy naszym
              dzieciom wszystkiego co najlepsze w odpowiednim dla nich momenci

              i ja sie ciesze ze zyjemy w czasach kiedy mozemy z tego korzystac i moja mam
              tez sie cieszy ze wszystko tak poszlo do przodu i nie dosc ze wychowanie dzieci
              jest latwiejsze to jest jeszcze zdrowsze i do glowy jej nie przyszlo powiedziec
              mi daj malemu schabowego bo ja tez dawalam jak bylyscie male bo wtedy sie
              wszystko dawalo (schabowy to tylko przyklad ktory pierwszy przyszedl mi do
              glowy smile)

              pzdr serdecznie smile
            • sasza71 Re: Jakos nie... 03.04.06, 17:38
              chyba zaczyna powoli zanosic sie na burze na naszym forum,grzmoty dochodza z
              odali-a moze ja taka nadwrazliwa tylkowinkbo nie powalaja mnie teksty o
              kumulowaniu alergenow,predzej o podawaniu umaczanego w winie palca do polizania.
              rozumiem i zgadzam sie czesto ze zdroworazsadkowym podejsciem do wychowywania
              dziecka,ale czemu ma słuzyc ow paluch z wina?skojarzyło mi sie z opowiescia
              mego śp.dziadka o umaczanych w alkoholu galgankach jako pewnym sposobie-obok
              makowinek- na uspokojenie rozwrzeszczanego dzieciaka...to tak z prelomu XIX i
              XX wieku.
              przekonana jestem,ze zdna z nas nie chce zaszkodzic swojemu dziecku.
              do mnie trafiaja argumenty o niedojrzałosci ukladu pokarmowego niemowlaka,moj
              syn nie zna mleka krowiego,glutenu i innych dobrodziejstw- poszerzam mu
              jadlospis wg zalecen pediatry,u powiem wam,ze nawet bez nie wyglada na
              nieszczesliwegosmile
              pozdrawiamy serdecznie,i te odwazne w eksperymentach dietetycznych
              i te bardziej ostrozne.
              • pati775 Re: Jakos nie... 03.04.06, 18:08
                zaraz tam burza i grzmoty smile)))))

                taka mala wojna na argumenty smile)))
              • azja811 Re: Jakos nie... 03.04.06, 18:10
                Chyba nie do końca zrozumialyscie wypowiedz arielli.Tu nie chodzi o to aby się
                cofać i karmić dziecko krowim mlekiem i podawać mu schabowego na obiadsmileale o
                to żeby nie robić tragedii z faktu że da się dziecku polizać tego czy
                owego.Przecież nie dajemy mu całą czekoladę co drugi dzień czy lampke wina do
                obiadku.Dzieciak ma frajdę przy poznawaniu nowych samoków,nic mu niema,a co do
                kumulacji alergenów...no cóż...ciężko coś skumulować przy jednorazowym
                polizaniu czegoś tam lub skosztowaniu łyczeki zupy pomodrorwej raz na miesiąc.
                • sasza71 Azja811. 03.04.06, 18:19
                  azja,myśle sobie,ze cytowaną wypowiedz mozna rozumiec naprawde rózniesmile
                  a tak z innej beczki- powiedz mi prosze,jak długo moze sie wylegac grypa?chodzi
                  mi o maksimum czasu inkubacji wirusa...Moja Linka chora od piatku, drze o
                  Filipa...sad(
                  • magalik po prostu dystans... 03.04.06, 18:46
                    wiecie, mi sie wydaje ze do wszystkiego potrzebny jest dystans.
                    Skad np wiadomo ze do 6 miesiecy starcza tylko mleko mamy? (wiem ze badania,
                    ale czy one sa az tak uniwersalne?)
                    kiedys radzono karmic co 3 godziny,m teraz na zadanie
                    teraz modne jest usnij wreszcie, kiedys inaczej...
                    kiedys kazano dopajac woda, teraz tylko w upaly (karmienie piersia)
                    nawte porownujac sloiczki roznych firm mozna zglupiec - w jednym morelka w 4
                    miesiacu w iinym dopiero w 6
                    mozna by to wymieniac w nieskonczonosc
                    ja mniej wiecej staralam sie trzymac dzisiejszych dyrektyw, ale robie to na co
                    mi intuicja i rozum wskazuje
                    nie zapomne jak sie na mnie lekarka wydarla ze 4 miesiace ma dziecko a ja mu
                    jabluszko daje zeby zaparcia nie mialo, ze to za wczesnie i lepiej syropek - a
                    w moim przypadku lepsze bylo jabluszko, i co? Mala zyje i ma sie dobrze
                    jak to mawial kiepski - trzeba miec dystansa do wszystkiegosmile
                  • azja811 Re: Azja811. 03.04.06, 18:52
                    sad((no to zdrówka Lince zyczymy...
                    Jeżeli chodzi o czas inkubacji to może on być naprawdę różny w zależności od
                    rodzaju wirusa,ale średnio od 3 dni do tygodnia.Może i dłużej.No i wazny jest
                    czas zakażenia tzn.czy Twoja córka dalej "prątkuje".Ale trzymaj sie tego że
                    maly jest odporny i nic mu nie będziesmilePozdrawiam
                    PS.A co mala bierze na tą grypę?
    • tjoanna Re: czy Wy sie nie boicie ... 04.04.06, 00:08
      Dla mnie to temat-kosmos.
      Właśnie się biję z myślami, czy podać Karolowi (25.09) jabłko. Do tej pory dostawał tylko moje mleko i Nutramigen z kleikiem ryżowym. On naprawdę jest alergikiem, ja jestem na diecie, a cerę wciąż ma nieładną i kupę też.
      Nie wiem, co robić... Powinnam już coś wprowadzić, ale jak sprawdzę, czy dobrze to przyjął czy nie?
      eh sad

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka