Dodaj do ulubionych

już sobie nie radzę

29.05.06, 16:09
czuję się tak beznadziejnie bezradna, mala ciagle płacze, napina się, całymi
dniami cierpi, próbowałam waszych metod i nic, zupełnie nie wiem już co
robić.Moża ja się faktycznie nie nadaję do roli matki, nie umiem pomóc
swojemu dziecku nie wiem o co chodzi i co się z nim dzieje.Boję się jeść
cokolwiek żeby nie pogorszyć sprawy, teraz to już nawet nie mam czasu jeść,
mała ciągle u mnie na rękach.Tptalna załamka
Obserwuj wątek
    • aniatomek3 Re: już sobie nie radzę 29.05.06, 16:16
      Pewno ma kolkę?? Mojemu synkowi pomagał debridat jest na receptę. A Tobie radzę
      się trochę wyluzować... ja wiem że jak się nie da pomóc własnemu dziecku to
      frustrujące ta bezsilność najgorsza jest... masuj brzuszek, jestem pewna że
      radziesz sobie świetnie, tylko może jesteś przemęczona? Poproś kogoś o pomoc
      abyś miała chwilę na wyspanie się lub na zjedzenie. A dzieci kolkowe lubią na
      raczkach... spróbuj włączyć jej suszarkę mój synek się uspakajał. Trzymaj się
      Dasz radę... z czasem jet coraz lepiej!!!
      Pozdrawiam
      Ania
    • martunia78 Re: już sobie nie radzę 29.05.06, 16:19
      Kochana, współczuję Ci... czy byłaś u lekarza? co mówił?
      napisz te wszystkie sposoby może dziewczyny napiszą cos jeszcze, ja piłam
      herbatkę koperkową i wmiarę pomagała, ale dziewczyny pisały o jakichś środkach z
      apteki na kolki, napewno zaraz przypomną...
      Trzymaj się dzielnie.
      • kropka1005 Re: już sobie nie radzę 29.05.06, 16:39
        u lekarza nei byliśmy, jutro przychodzi połozna, próbowaliśmy masażu brzuszka,
        kładę też mała na brzuszku na moim brzuszku, przyciągamy kolanka do brzuszka,
        pijemy ja i ona koperek, dostała dziś espumisan.Suszarak uspokaja to fakt, ale
        jak ją wyłączę to od razu płacz, no i po prostu brak mi słów...
    • topola4 Re: już sobie nie radzę 29.05.06, 16:37
      Nie możesz myśleć i mówić, że się nie nadajesz do roli matki. Nadajesz się, jak
      mało kto. Każda z nas ma takie chwile zwątpienia. Ja też dzisiaj mam ciężki
      dzień i przez moment pomyślałam, żeby ktoś zabrał ode mnie do wrzeszczące
      dziecko, którego nie rozumiem. Ale jesteśmy wspaniałymi mamami i sobie
      poradzimy. Ja w takich sytuacjach proszę męża, żeby się małą zajął. Szkoda
      tylko, że ostatnio tak mało jest z nami w domu.
      Pozdrawiam Cię cieplutko
      Monika
    • oli_2004 Re: już sobie nie radzę 29.05.06, 17:53
      Witaj
      Ja też mam te same odczucia co Ty sad(( Coraz częściej zdarza mi się płakać z
      bezsilności jak mała płacze a ja nie wiem co jej jest sad(( Dobrze że mieszkam z
      mamą bo to ona podnosi mnie na duchu jak nie ma męża.
      • vanilia25 Re: już sobie nie radzę 29.05.06, 18:17
        Po pierwsze to trzymaj sie i nie poddawajsmile!!. Sprobuj moze tak z suszarka (ja
        tak robie)- wlacz ja gdzies w tym samym pomieszczeniu co jest dzidzia i niech
        sobie buczy. Nasz Bartus po jakiejs chwili zasypia a potem ja wylaczam jak juz
        spi na dobre. Napisz jutro co polozna Ci powiedziala, moze ta rada i nam pomoze.
    • kropek47 Re: już sobie nie radzę 29.05.06, 19:06
      Glowa do gory. Jak masz kogos kto moglby Ci pomoc - mama, brat, kolezanka etc.
      Musisz sie oderwac od tego chociaz na chwilke. Ja oddaje malego mezowi badz
      mamie jak juz sobie nie radze. Wypij moze melise. Dzidzia sie denerwuje jak Ty
      sie denerwujesz.
    • mysza_33 Kochanie, 29.05.06, 19:31
      ponoć kolki to czasem takie diabelstwo, że niekiedy maluchowi nic nie pomaga, i
      pamiętaj (!) nie jest to niczyją winą, a z pewnością nie Twoją! Potrafią męczyć
      maluszka godzinami i miesiącami i nie jest to wynik diety czy złej pielęgnacji.
      Musisz zacząć tak rozumować bo oszalejesz... A z tą pomocą to dobra rada. Ja po
      pierwszych 2 tygodniach radzenia sobie w pojedynke z mezem, w koncu poprosilam
      moich rodzicow, by przyjechali do nas na weekend. Bylam zmeczona pszychicznie a
      p.w. wyglodzona. Dzieki temu dojadlam, bo mama podstawiala mi kanapki pod nos i
      gotowala 2 daniowe obiady. Tato odciazal nas i kolysal malego, gdy nie chcial
      zasnac i byl marudny. Raz wyslalismy dziadkow z malym na spacer, wiec moglismy
      odpoczac. Nawet gdy plakal, moglam spokojnie chwile polezec i nie denerwowac
      sie, czy ulewa i sie ni dlawi, bo rodzice go dogladali. Odpoczal i maz. Naprawde
      b. duzo taka pomoc daje - naladowalam sie energia na caly kolejny tydzien.
      I juz bylo latwiej psychicznie znosic placz dziecka. Sprobuj Kropeczko. Powodzenia

      Mysza
      • marta.28 Re: Kochanie, 29.05.06, 21:58
        Oglądałam T.H. - zaklinaczę i ona tam radziła aby dziecko po karmieniu mocno
        owinąć w taki kokon i trzymać pionowo. Do tego masować (nie poklepywać)po
        pleckach, aż się uspokoi potem nie odkłądać tylko poczekać na kolejny atak.
        Należy też kłaść nie zupełnie płasko ale tak pod kątem 45 stopni. Najlepiej
        podłożyć coś pod materac i nóżki aby dziecko nie zjeżdzało.
        No i przede wszystkim ja bym poszła do dobrego pediatry - poszperaj na forum
        Łódzkim. A czasami też jest tak, że jak używarz za dużo specyfików antykolkowych
        to one też źle wpływają. Można na dobę spróbować odstawić wszystko i ty i
        dziecko. Pozostawić masaż brzuszka.
        Kropka, wiem że jesteś z Łodzi. Mam dobrego masażystę, który powiedział, że
        kolki to nie problem jak nic nie pomoże to napisz na gazetowy to dam ci namary.
        • martinka74 Re: Kochanie, 30.05.06, 08:10
          Ja z moim dzieckiem nie mam takich problemow, ale przez to co piszesz
          przechodzila moja siostra i kolezanka. W przypadku dziecka siostry pomogly
          lekarstwa (niestety nie wiem jakie) i notorycznie wlaczony odkurzacz (sprawdzal
          sie lepiej niz suszarka, podobno szum jest podobny do tego w zyciu plodowym i
          dziecko usypialo).A w przypadku kolezanki, nie wiem czy to optymistyczne, nie
          pomagalo zupelnie nic, za to w 6 miesiacu wszystko samo minelo i aktualnie ona
          twierdzi, ze ma najbardziej spokojne i pogodne dziecko swiatasmile. Trzymaj sie,
          to nie bedzie trwalo wiecznie.
    • dido_dido Re: już sobie nie radzę 30.05.06, 08:36
      Kropko,
      Dla swojej córeczki jesteś najwspanialszą mamą na świecie!
      Kolka to nie jest Twoja wina!. Czasami dziecko płacze nie tylko z powodu kolki.
      Jego układ nerwowy jest jeszcze niedojrzały, nie potrafi sobie poradzić z
      nadmiarem bodźców, nie umie się wyciszyć aby zasnąć tylko ze zmęczenia płacze
      więc jest jeszcze gorzej zmęczone i tak w kółko. Takie problemy miałam ze swoim
      najstarszym, dał mi popalić, do tej pory to pamiętam. Pomagało ścisłe zawinięcie
      albo w kombinezon albo w kocyk, często wychodziliśmy na spacer, prawie na siłę
      wpychałam smoczek do buzi. Czasami te zabiegi wyglądały jak znęcanie się nad
      dzieckiem ale najważniejsze, że pomagały zasnąć.
      I pamiętaj - Ty też jesteś ważna! Wyluzuj troszkę psychicznie bo dziecko
      niesamowicie wyczuwa nastrój mamy i przejmuje go. Jeżeli Ty będziesz spokojna
      (choć troszkę) i pewniejsza siebie to małej się to udzieli.
      Musisz jeść bo inaczej padniesz. Nie wiem jak karmisz, czy trzymasz dietę. Wiem,
      że trudno wygospodarować czas na zrobienie kanapek czy posiłków ale poproś męża,
      żeby rano kupił Ci drożdżówkę, kup drożdżówkę i zjedz na spacerze, miej w domu
      jakieś cisteczka np petitki i po prostu jeżeli nie masz czasu na śniadanie to
      chociaż troszkę podjadaj. Wiem, że to nie jest zdrowe ale muszisz coś jeść. Zupy
      gotuj z mrożonek, szybko się je robi i szybko są gotowe. A jak jeszcze dodasz do
      niej pierś z kurczaka to masz gotowy obiad z mięsem. Muszisz dbać o siebie!
      Kropko, będzie dobrze!
      Przytul córeczkę mocno, daj jej całuska i cieszcie się sobą!
      Iwona
      • kropka1005 Re: już sobie nie radzę 30.05.06, 09:32
        dziekuję Wam dziewczyny za wszystkie rady i dobre słowa, dobrze jest wiedzieć,
        że jest ktoś, kto wesprze w trudnych momentach.Bardzo Wam dziekuję, bo naprawde
        mi pomogłyście.Poczułam sie lepiej...A mała?Cóż, po wczorajszym całodniowym
        noszeniu, bujaniu i stawaniu na głowie, spała ale tylko w naszym łózku.smile
        Dzisiaj rano stwierdziliśmy ze się nie damy i jęknęła raz w łózeczku,
        przestała, bo nie było reakcji, potem dugi raz i to samo, aż w końcu usnęła.I
        teraz sobie śpi u siebiesmileCiekawe co mi dziś powie połozna...
        • gosik_26 Re: już sobie nie radzę 30.05.06, 10:51
          Kropeczko,
          sama nie dawno miałam to samo z moim synkiem - nawet pisałam na forum
          błagalnego posta z prośbą o pomoc smile Przez 2 dni płakał, a właściwie krzyczał
          wniebogłosy, non stop. Nie dawałam już rady psychicznie, płakałam razem z nim i
          dosłownie chodziłam już na rzęsach. W końcu teściowa przyszła z odsieczą -
          wzięła go ode mnie na cały dzień. Spacerowała z nim przed domem, przynosiła mi
          go tylko na karmienie i przewinięcie. I uspokoił się smile)) Jak tylko pakowała go
          do wózka i wywoziła na dwór zasypiał i budził się dopiero za 2-3 godziny na
          jedzenie smile Teraz sobie wyrzucam, że od razu nie poprosiłam jej o pomoc, ale -
          wiecie jak to jest - chciałam byc super matką i sama dać sobie ze wszystkim
          radę... Męża nie ma całymi dniami w domu, więc sama zajmowalam się dzieckiem,
          sprzątałam chałupkę, gotowałam 2-daniowe obiady, itp. No i w końcu padałam ze
          zmęczenia - a to udzieliło się Maciusiowi...
          Dzięki mojemu dziecku zrozumiałam, że poprosić o pomoc, to nie wstyd smile Teraz
          będę już mądrzejsza smile))
          Kropeczko, spróbuj jak najwięcej wychodzić z Małą na dworek - jak nie ma ładnej
          pogody, to nawet na 20-30minut. Może jej też pomoże świeże powietrze smile))
          Trzymaj się ciepło i pamiętaj - jesteś najwspanialszą MAMĄ na świecie smile))
          Buziaki smile
          Gosia
          • 1urszula1 Re: już sobie nie radzę 31.05.06, 19:06
            Hej!
            Sluchaj, jak Malenstwo znowu bedzie Ci tak plakac, a Ty jak juz
            zrobisz "wszystko co w Twojej mocy" zeby go uspokoic i bedzie Ci sie wydawalo,
            ze zaraz zwariujesz - wez go po prostu na kolana, przytul mocno, rozluznij sie
            i daj mu sie wyplakac. Wyobraz sobie sobie siebie jak jest Ci zle i chce Ci sie
            ryczec - chcesz zeby ktos Cie uciszyl jak najszybciej, czy wlasnie zebys mogla
            sie komus wyplakac? I tak jak radzily dziewczyny, staraj sie byc spokoja. Wiem,
            ze to nie latwe, tez mialam takiego ryczka. Na niego nic nie dzialalo, no moze
            troszeczke suszarka. Po prostu musial wyrosnac.
            Pozdrawiam mocno
            Ula
          • 1urszula1 Re: już sobie nie radzę 31.05.06, 19:06
            Hej!
            Sluchaj, jak Malenstwo znowu bedzie Ci tak plakac, a Ty jak juz
            zrobisz "wszystko co w Twojej mocy" zeby go uspokoic i bedzie Ci sie wydawalo,
            ze zaraz zwariujesz - wez go po prostu na kolana, przytul mocno, rozluznij sie
            i daj mu sie wyplakac. Wyobraz sobie sobie siebie jak jest Ci zle i chce Ci sie
            ryczec - chcesz zeby ktos Cie uciszyl jak najszybciej, czy wlasnie zebys mogla
            sie komus wyplakac? I tak jak radzily dziewczyny, staraj sie byc spokoja. Wiem,
            ze to nie latwe, tez mialam takiego ryczka. Na niego nic nie dzialalo, no moze
            troszeczke suszarka. Po prostu musial wyrosnac.
            Pozdrawiam mocno
            Ula
    • coronella Re: już sobie nie radzę 31.05.06, 22:14
      hej, ja tu gościnnie, zawitałam poinformowac o synku Pinik,i tak sobie czytam posty.
      Wiesz, to, ze dziecko płacze, nie zawsze oznacza, ze mu cos dolega, cos boli. Jest jakis odesetek dzieci, które po prostu płaczą.
      Mój synek taki jest, jak on mi wrzeszczał!! Od pierwszych dni!
      Spazmów dostawał, nózkami kopał, az sie zanosił z płaczu. Wykluczyłam kolke, i inne dolegliwości. I stwierdziłam, ze ten typ po prostu tak ma.
      Wiem, że nie pocieszę, ale moze troszke uspokoję. Paweł płakał tak ze 4-5 miesięcy, niestety. Wykończył nas psychicznie, mnie fizycznie, często myslalam: po co mi było to dziecko... itp..
      niestety, jestesmy tylko ludzmi, i takie załamania sa czyms normalnym.
      Teraz Paweł ma prawie 11 miesięcy, nadal lubi sobie popłakać. Chociaz juz nie tak często.
      Nie zamartwiaj się bardzo o swoje dziecko, poradz sie lekarza, a jesli wykluczycie wszystkie dzieciece dolegliwości, a mała nadal bedzie płakac, to cóż- witaj w klubie smile
      • 1urszula1 Re: już sobie nie radzę 01.06.06, 00:57
        Coronella, a nie piszesz przypadkiem o moim synku? wink
        A wracajac do glownego tematu, radzilabym jeszcze sprobowac,jesli podejrzewasz
        kolke, pogimnastykowac Maluszka. Kiedy lezy na plackach zlapac jago nozki i
        obie naraz a potem na zmiane podociskac do brzuszka. Oczywiscie baardzo
        ostroznie i nie na sile tylko w momencie kiedy sie dziecko rozluzni - takie cos
        bardzo pomaga dziecku oddac gazy. No i klasc na brzuszku z nozkami
        podkurczonymi jak zaba.
        Ula

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka