W końcu sie za siebie wzięłam kupilam nowej marcheweczki, brokułka, kalarepkę
i fasolkę szparagową dodalam ryżu i narobiłam zupek dla małego, zawekowałam i
zdaniem mojej teściowej było wszystko ok - dziś otworzyłam szafkę a tam
kałuża wody.
Niestety zupkę zawekowalam w słoiczkach po zupkach kupnych. I nie wiem jak to
się stało ale chyba żadna z zupek nie nadaje się do jedzenia - teraz boję się
je podac bo się chyba źle zawekowały. Tyle pracy na marne

((.
Ale wiecie - coś mi się w końcu udało - staralam sie o kurs angielskiego
finansowany z EFS. I było 500 chętnych na 80 miejsc i dziś zadzwonili do
mnie, ze jestem zakwalifikowana i mam wpłacić 250 zl kaucji i w lipcu
zaczynają mi sie zajęcia.
tak sie cieszę, ze w końcu coś mi się udało, bo w zeszłym roku nastałam się w
ciąży w kolejce gigancie tyle godzin w innej szkole i mnie nie przyjęli...Ale
fajnie!! Przynajmniej to mi się udało.