witajcie mamusie
od lat jedni mowia sciagac inni nic nie robic...my raz sciagalismy (ale
doslownie troszeczke bo stas mial strasznie zalepionego)raz nie!teraz juz
wiem ze przy nastepnym syneczku(jak bedzie oczywiscie)bede sciagala
codziennie i nie tyle ile sie da ale jak najmocniej!
do rzeczy...a wiec we czwartek mojemu mezowi udalo sie sciagnac caly napletek
i co sie okazalo pod ta skorka ktora nie umiala zejsc jest pelno pecherzy z
ropa!stas plakal strasznie ...wezwalismy lekarza ktory jak to zobaczyl
przerazil sie stwierdzil ze widzial juz nie raz takie bable ale nie az tyle!
oczywiscie zjechal moja lekarke prowadzaca stwierdzajac ze co to za lekarz
ktory nic nam nie powiedzial ...my oczywiscie nie widzielismy roznicy ale
lekarz powinien widziec takie zoltawe bable ktore przeswitywaly przez ta
skorke(faktycznie!)...do dzisiaj stas placze jak robi siusiu

on nie placze
on sie drze ,trzesie i od razu zasypia

poprostu strasznie! musimy do 6 razy
dziennie sciagac mu ta skorke i dawac tam antybiotyk nasze dziecko cierpi ,a
my razem z nim! nie zycze tego nikomu...
nie napisalam tego zebyscie sciagaly skorke ,ale uwaznie patrzcie czy nic nie
przeswituje zadne zoltawe bable ,bo wtedy wiadomo ze dzieje sie cos zlego...
pozdrawiam monika i stasio...
STAS...