Moja Gabrysia dostala dzis po poludniu marchewke z ziemniaczkiem ze sloiczka.
Zjadla 1/4 sloiczka. Za okolo godzine zwymiotowala wszystko. Potem bawila sie
na play macie i nagle tak wrzasnela jakby cos ja bardzo zabolalo, ale ja
bylam
przy niej i wiem, ze nic sie jej nie stalo. Pomyslalam, ze boli ja brzuszek,
wiec dalam jej troche herbatki z kopru wloskiego. Po wypiciu wlasciwie od
razu
zwymiotowala wszystko. Placze, wiec przypuszczam, ze to brzuszek. Wlasnie
uspilam ja na rekach (zawsze zasypia sama w lozeczku), bo plakala. Teraz lezy
w
lozeczku i na razie odpukac nie alarmuje.
Poradzcie czy to moze byc ta marchewka z ziemniaczkiem, czy to sa zabki (bo u
nas jeszcze zadnego nie ma). Strasznie sie martwie o nia i obawiam co bedzie
w
nocy. A moze jej cos podac, tylko co? Skoro wszystko co zje, to zwymiotuje.
Nie wiem co robic, a moze panikuje za bardzo...
Ostatni posilek, ktory zjadla i nie zwymiotowala to bylo mleko o godz 14, o
godz 17 zjadla marchewke z ziemniakiem i wtedy sie zaczelo