Dodaj do ulubionych

Jak to jest???

05.12.06, 23:54
Mam już dość nie wiem co jeszcze mogę zrobić żeby zregenerować siły zmęczenie
pojawia się na każdym kroku ostatnio dla przykładu zrobiłam Maćkowi zupę
warzywną z mięskiem i zamiast kaszki ryżowej groszek z marchewką to dosypałam
kaszki bananowej lub to: wyrzuciłam do kosza sitko z otworu w zlewie w kuchni
(nawet nie wiem kiedy) do tego boli mnie non stop głowa i zęby jak by chciały
wszystkie naraz wypaść. Czym synek starszy tym moje zmęczenie większe. M mówi
może byśmy się z kimś spotkali a ja marzę tylko o chwili spokoju i o tym by
odpocząć. W domu nie posprzątane a ja popostu nie mam siły.
Jak tam u was może podajcie jakieś rady co zrobić by macierzyństwo nie
kojarzyło mi się ze zmęczeniem tylko cudownymi chwilami z moim kochanym
synkiem.

Wiem że trzeba wierzyć ale .........


Czy tylko ja tak się czuję czy może któraś z was też ma takie chwile?
Obserwuj wątek
    • mamuletka Re: Jak to jest??? 06.12.06, 07:39
      a i owszem Kochana ja również mam takie chwile!!! Powinnaś się koniecznie
      wyspać i koniecznie odpocząć!!! a sprzątaniem wtedy - ja wiem ciężko - nie
      powinnaś się przejmować, albo zleć mężowi... albo wyjdź z domu no nie wiem, na
      zakupy do kina...Pozdrawiam i uściskam!!
      • masza76 Re: Jak to jest??? 06.12.06, 08:26
        ja zawsze miałam parcie na to żeby był porządek i z trudem ale udało mi się
        trochę odpuścić.odkurzam tylko codziennie, bo mamy dwa koty. mężowi wywiesiłam
        na lodówce listę z tym co ma robić codziennie, w tygodniu i w miesiącu i o dziwo
        zadziałało, a ja staram się go nie wyręczać (przejął rachunki, zakupy, ja kupuję
        tylko pieczywo na spacerze). poprosiłam mamę i teściową o pomoc w prasowaniu
        rzeczy małej, zawozimy im prasowanie raz w tygodniu, rzeczy męża i swoich nie
        prasuję po prostu. obiady raz gotuję, raz nie, czasem ugotują i podrzucą
        rodzice, czasem zjemy mrożonkę. no i jak mała śpi, to ja też się kładę, nawet na
        dwadzieścia minut, wyłączam telefony i olewam wszystko.proszę też dziadków, żeby
        wpadli na spacer z małą, wysyłam ich na dwie-tzry godziny, a sama do łóżka. i
        tak jakoś mija dzień za dniem, a ja i tak marzę o śnie, ale było gorzej.postaraj
        się przestawić mentalnie i nie przejmować odrobiną bałaganu, brakiem gorącego
        obiadu, poproś przyjaciółkę niech wyjdzie z dzieckiem i nie przejmuj się tym co
        pomyślą inni (np. mąż). ja wczoraj zostawiłam małą z babcią (cudowne słoiczki z
        pokarmem) i poszłam z siostrą na zakupy świateczne. a jak mi źle to patrzę na
        Idę i przypominam sobie jak było pusto bez niej i wtedy pojawia się jakaś nowa
        energia.
        trzymaj się dzielnie
        • masza76 Re: Jak to jest??? 06.12.06, 10:30
          ja jeszcze nie daję się terroryzować rodzinnie. otwarcie mówimy, że mamy dzien
          tylko dla nas, tym bardziej, że mój m. też ciągle w rozjazdach, a jak nie to
          późno w domu. albo mówimy, że wpadniemy tylko na herbatę lub obiad. z drugiej
          strony spójrz na to tak, nie musisz już gotować, sprzątać po obiedzie, pogadasz
          z ludźmi, nie będziesz oglądała nieporządku w domu.
    • 10maj Re: Jak to jest??? 06.12.06, 09:12
      Dzięki trochę mnie pocieszyłyście niestety mam ten problem że jedna babcia
      pracuje a drugiej nie chce się przyjechać bo to podobno daleko (40 minut
      pociągiem) przyjaciółki też w pracy i niestety w tygodniu sama a w tym prawie
      dosłownie bo mąż w delegacjisad(((. Kiedyś próbowaliśmy ustalić z mężem co kiedy
      trzeba posprzątać ale nie wyszło było jeszcze kilka pomysłów i nic może
      spróbujemy ten z lodówką dzięki za podpowiedź. Niestety każdy mówił jak byłam w
      ciąży nie martw się pomożemy a teraz to nawet raz nie pomogli wózka z trzeciego
      piętra ściągnąć. Przepraszam że się żalę ale już jestem na końcówce siły a
      przed nami weekend i zamiast odpocząć to trzeba jechać na imieniny do
      chrześnicy męża.
      Dzięki dziewczyny za pocieszenie i dobre rady.
      • emmilka Re: Jak to jest??? 06.12.06, 11:20
        nie jestes sama sad mnie sie rzuca na slowa - ostatnio mowilam recznik na
        szalik.... a w dodatku wieczorami pracuje (21-24)
        ale
        - moj maz ma dyzur z małym poza wtorkiem codziennie od 16.30 i w weekendy,
        czasem przyjezdza moja Mama; popoludniami czasem zamiast pracowac przy kompie
        lece do Empiku
        - jak ide do "pracy" np. spotkanie, zawieźć papiery to zabieram małego - jest
        atrakcja i jakies ciocie
        - jak bylismy u tesciow to zostawilismy im malego i poszlismy do knajpy na obiad
        - odkurzam raz w tygodniu (zabawa z malym)
        - nie prasuje nic (sterty koszul meza leżą he he)
        - pranie czasem stoi w pralce do wieczora
        - na obiady kupuje gotowe (dzis barszczyk i krokiety) a dla małego marchewka ze
        słoiczka (taka jestem wredna)
        - wieczorem klade sie w wannie na 10 minut z ksiązką

        Mój mąż wymyslil kiedys, jak juz padalam, zeby zapraszac rozne ciocie, chocby po
        17stej - wprost mowil wpadnij, pobawisz sie z malym. Cos sie dzialo a mnie krzyz
        odpoczywal (bolał mnie ze 3 m-ce) - nie da sie tak? tylko teraz grypowy czas...
        Poza wszystkim mnie poprawia nastroj seks - tylko do tego trzeba chwili mobilizacji.

        Najgorzej z tym noszeniem wozka sad

        Dla mnie najtrudniej było poprosic - zeby ktos kupil cos po drodze, zeby wpadł
        do mnei do domu z dokumentami, zeby pomogl... wbrew pozorom ludzie lubia pomagac
        - lepiej sie czuja wtedy (co nie znaczy, ze juz to umiem)

        Mnie bardzo sie poprawilo w tym tygodniu, jak mały sam zasypia i lepiej spi(!)
        ale ile to nerwowo uch...

        Jestes dzielna kobieta i odpusc sobie troche
    • kwiatuszekm Re: Jak to jest??? 06.12.06, 10:23
      Mam nadzieje ze to tylko zmeczenie a nie depresja,bo nawet nie masz ochoty do
      ludzi wyjsc.Odpoczywaj i nie przejmuj sie balaganem.Ja juz przestalam sie tym
      przejmowac.Trzymaj sie i pisz jakby ci zle bylo.
    • asiaaa1 Re: Jak to jest??? 06.12.06, 10:54
      Szczerze polecam Vita Buer Lecitin. Bardzo dobry zastrzyk energii - nawet na
      opakowaniu pisze ze jest pomocny po porodzie i dodatkowo zmniejsza ilosc
      potrzebnego snu wink ja pilam i pije nadal - jest lepiej. Zreszta znajoma pani
      doktor mi powiedziala ze najlepsze sa takie witaminy dla "dziadziusiow" bo daja
      najwiekszego kopa!
    • anja.t Re: Jak to jest??? 06.12.06, 14:08
      A ja się lepiej czuję odkąd wyniosłam się z sypialni. Nie wstaję na każde
      zawołanie małej. Idę do niej tylko 2 razy w ciągu nocy dac jej cycka. Gdy budzi
      się między karmieniami, mąz wpycha jej smoka. Tak, że budzenie nocne
      podzieliliśmy między siebie. I naprawdę dużo mi to dało. Oprócz tego czesto
      kładę sie spaćw dzień jak tylko mała zasypia. I jakoś radze sobie. Dodam że mam
      jeszcze starszą córkę - chodzi do przedszkola na szczęscie. Ale jak jest w
      domu, gdy np jest chora, to też jakoś daję radę. Myślę, że jestem teraz lepiej
      zorganizowana niż wtedy gdy urodziła się starsza. Wtedy śniadanie jadałam ok 13
      i byłam totalnie zmordowana.
    • zu2ka Re: Jak to jest??? 06.12.06, 18:20
      chyba sobie kupię Vita cośtam, bo: wychodząc z domu zapominam zamknąć drzwi na
      klucz, jak zrobie sobie kawę o 8 rano to potem jej szukam do wieczora, chowam
      do lodówki sól, mydło dziecka po kąpieli, wchodzę do slepu i nie wiem co miałam
      kupić, wieczorem tj o 17 padam na pysk i myślę tylko o łóżku, a dzieciołek
      właśnie porę popołudniową upodobał sobie na mega marudzenie... przetrzymamy...
    • maga202 A u mnie inaczej. 06.12.06, 22:05
      • maga202 Re: A u mnie inaczej. 06.12.06, 22:18
        Ja tam mam w domu zawsze porządek w domu, obiad ugotowany, wyprane, wyprasowane. Wszystko co zaplanuję to mam zrobione. Moja Igusia czasem śpi dwa razy po dwie godziny ale czasem godzine w ciągu dnia. W nocy śpi ze mną bo nie chce mi się dziesięć razy wstawać w nocy do łóżeczka i dzięki temu jestem zawsze wyspana. Co prawda wstaje o szóstej ale kładę ją o 19.00 i mam cały wieczór dla siebie, zawsze wszystko sobie w telewizji obejrzę, poczytam ,posłucham muzyki, kładę się o ok. 24.00. W dzień pospaceruję z małą dwie godziny, zrobię zakupy. Mąż pracuje, ale blisko domu także jak potrzeba to w ciągu dnia może się czasami małą zająć. Dodam że do rodziców i teściów mam 600km oraz że nie biegnę na każde zawołanie małej jeżeli nic jej się złego nie dzieje, staram się aby zawsze była w tym pomieszczeniu co ja. Nie chę się wymądrzać ale nie wiem Dziewczyny jak Wy na nic możecie nie mieć czasu. Jak maleństwo czasem troszkę popłacze to nic mu się nie stanie, oczywiście trzeba rozróżnić płacz od darcia. Troszkę się wyluzujcie i nauczcie maluszki przebywania sam na sam ze sobą, trochę cierpliwości i ię uda.
        Pozdrawiam Magda
        • emmilka Re: A u mnie inaczej. 06.12.06, 22:25
          ale rozumiem, ze nie pracujesz?

          bo sie tak jakos poczułam niepozbieraną bałaganiarą...
        • emmilka Re: A u mnie inaczej. 06.12.06, 22:31
          i dziecko Ci się nie wspina po sprzętach? z zagrożeniem potłuczonej główki?

          No to w zasadzie - super smile
        • rosieee77 Re: A u mnie inaczej. 07.12.06, 00:37
          Maga202, dzięki za wątek bardzo na miejscu, na pewno dziewczyny od razu poczuły
          się lepiej!!!
          Kurcze, moja Mała należy do dzieci raczej spokojnych - jak posadzę to się
          pobawi, wiele mogę zrobić w tym czasie jak nie śpi. Inna sprawa że nie należę do
          fanów porządku, tak bez przesady. Wiem jednak jak to jest kiedy przy dziecku nie
          da się zrobić NIC - mój starszy syn był baaardzo absorbującym dzieckiem. Więc
          nie opowiadaj tutaj Maga jaka to ty jesteś poukładana - po prostu twoja Igusia
          ma inny charakter! Powiem ci szczerze - jak miałabym codziennie w domu sprzątac
          prać gotować i prasować - to kiedy bym z dzieckiem pobyła??? No a tobie czasu
          nie szkoda na te pierdoły???
          Nie zawsze brak czasu jest kwestią nieumiejętności zorganizowania się - wykaż
          proszę trochę taktu i nie pisz pierduł w stylu "nie wiem Dziewczyny jak Wy na
          nic możecie nie mieć czasu".Proszę...
          Dziewczyny, 10maj zwłaszcza, powiem na pocieszenie - z takich absorbujących
          dzieci wyrastają ciekawe świata, inteligentne dzieciaczki!!! Z ręką na sercy -
          jakem mama doświadczona!!!
          • maga202 Ale ja codziennie nie sprzątam i nie prasuję! 07.12.06, 08:31
            Sprzątam i prasuję kiedy jest bałagan lub kiedy jest to konieczne. A gotuję codziennie bo tak się składa że codziennie nam się jeść chce. Nie chciałam nikogo urazić ale tak jakoś się zorganizowałam. Faktycznie moja Igusia jeszcze po niczym się nie wspina, dopiero siedzieć zaczyna.
            Ja uważam że z dzieci spokojnych też wyrastają inteligentni ludzie i też mam takie doświadczenia.
            Dlaczego tak się zaraz oburzać, może lepiej pooglądać Supernianię albo Tracy Hogg poczytać. Ja nie chciałam nikogo dołować ale sądzę że można nad wieloma rzeczami popracować a nie tylko narzekać.
            pozdrawiam magda
            • zu2ka Re: Ale ja codziennie nie sprzątam i nie prasuję! 07.12.06, 10:20
              jestem osobą zorganizowaną i obowiązkową, ale bez przesady. Organizuje sobie i
              dziecku dzień, tak abym mogła zrobic to, co zaplanuje. -Stety moje dziecko
              należy do tych absorbujących i to od urodzenia, czasami przy nim zwykła
              czynność obierania ziemniaków trwa godzinę, albo nawet dłużej - a obieram tylko
              dla trzech osób - nie wystarczy tylko do niego mówić, śpiewać, trzeba podejść,
              podać zabawkę, zmienić zabawkę, wziąć na ręce, ponosić po domu, zabawić tak czy
              owak -i tak obieram sobie np wyżej wspomniane ziemniaki przez godzinkę. Kochana
              maga202 - wszystko zależy w głównej mierze od dzieciaka, od tego czy należy do
              tych spokojnych czy "niespokojnych". W każdym bądź razie może kiedyś zmienisz
              swoje zdanie jak trafi Ci się dziecię z tych bardziej absorbujących. Pozdrawiam
            • rosieee77 Re: Ale ja codziennie nie sprzątam i nie prasuję! 07.12.06, 10:32
              Przeprasam maga jeśli odebrałaś mój komentarz jako opinię, że tylko z "żywych"
              dzieci wyrastają inteligentne dzieci. Oczywiście że tak nie myślę - zwłaszcza że
              Rózik należy do tych spokojnych...
              Oczywiście, że wszystko można sobie zorganizować - pewnie rady na ten temat
              oczekiwała 10maj... Ale może się mylę, może chciała po prostu usłyszeć, że jest
              kompletnie niezorganizowana i tyle...
              Mi jest trudno radzić bo sama do zorganizowanych nie należę, zdarza mi się
              zamówić obiad, mieć nie posprzątane i nieuprasowane - chociaż to akutat lubię
              robić - ale moja mała daje mi odpocząć i tu różnię się od dziewczyn. Pozdrawiam
              Hania
            • maga202 Dobra Dziewczynki nie kłóćmy się! 07.12.06, 11:05
              Nie chciałam nikogo urazić, są różne dzieci, może i moje jest sopkojne i są też różne mamy. Ale mi na prwdę pomogła Tracy Hogg i posłuchanie różnych rad. Czasem można od kogoś sciągnąć różne fajne pomysły na niespokojne maluszki. Nawet w tej Superniani można wielu rad posłuchać. Ale wiem też, że nie na wszystkie dzieci wszystko skutkuje, ale trzeba próbować.
              Pozdrawaiam Magda
            • zu2ka acha... 07.12.06, 11:06
              Tracy Hogg czytałam, Superniani nie oglądam - nie posiadamy telewizora - wolimy
              inasczej spędzć wolny czas, ale ale - kupiłam książkę Superniani (uwielbiam
              czytać) i będę pracować i broń Boże nie narzekać.
              PS sorry, zazwyczaj jestem spokojna, coś mnie dzisiaj wzięło...
              • rosieee77 Dziewczyny, sorry... 07.12.06, 13:36
                Nigdy mi się nie zdarzyło w tym tonie pisać, przepraszam
                A, zu2ka, my też nie mamy TV smile))) chyba z 4 lata smile)) Ale właśnie mój M
                pojechał zakupić smile)) Więc jeśli super niania zapoda coś w tej kwestii to dam Ci
                znać smile))
                • zu2ka Re: Dziewczyny, sorry... 07.12.06, 13:49
                  W ogóle to bym chciała tą Supernianie kiedyś dostać na płytkach - ale pewnie
                  jeszcze się nie pokazały, może kiedyś... myślę, że warto skorzystać z
                  niektórych porad P. Doroty, zwłaszcza, że jest pedagogiem i psychologiem czyli
                  swoich metod nie stosuje tak sobie, tylko poparte są one nauką i zapewne
                  doświadczeniem. Póki co nabyłam książkę. Pozdrawiam
                  • rosieee77 Re: Dziewczyny, sorry... 07.12.06, 13:52
                    Kurcze, fajna jest? No słyszałam co nieco... Rozglądnę się może na allegro i
                    kupię książkę....
                    • zu2ka Re: Dziewczyny, sorry... 07.12.06, 15:34
                      Jeszcze nie wiem jak jest książka, kupiłam na allegro i czekam, aż dojdzie. A
                      właśnie mój dzieciołek prawie przez godzinę darł się, a teraz siedzi obok i
                      patrzy na mnie tymi oczętami - pewnie myśli co by tu jeszcze zrobić... ufff
                  • agancarz Superniania 07.12.06, 14:05
                    A ja tez zamowilam ta ksiazke "Superniania" i czekam na przesylke, az do
                    Anglii smile
                    W sumie to za sugestia Waszych porad zaopatrzam sie w tego typu ksiazki (dzieki
                    Wam wszystkim).
                    A co do tematu, to ja tez czasem mam ciezki dzien i nic nie moge zrobic, tak
                    jak nalezy. Niestety mieszkam tutaj w Angli sama z mezulkiem i dwojka dzieci i
                    nie mam na kogo liczyc, jesli chodzi o pomoc w domu. Nie ukrywam, ze jest mi
                    ciezko, bo zajmowanie sie 3-latkiem, ktory zadaja pytania (srednio 2 na
                    minute), jest bardzo absorbujace. Lub czasem synek ma gorszy dzien i ciezko sie
                    z nim dogadac, do tego moja Gabrysia sypia moze z dwa razy na dzien po 1 godz.
                    Ufff a tu i obiad pasuje zrobic, bo maz glodny z pracy wroci, no nie jest
                    latwo sie idealnie zorganizowac. Czasem pranie czeka tydzien na prasowanie i
                    lezy w szafie, mnac sie jeszcze bardziej smile Sprzatanie...na biezaco, tzn
                    zabawki chowamy po skonczonej zabawie, kuchnia zaraz po zjedzeniu, odkurzanie
                    raz w tygodniu i jakos to jest smile
                    Pozdrawiam wszystkie majoweczki
                    • agancarz "I ty mozesz miec super dziecko" 07.12.06, 14:09
                      Oczywiscie chodzi mi o ksiazke z tytulem "I ty mozesz miec super
                      dziecko"D.Zawadzkiej, a nie "Superniania"
                      big_grin
                      Pozdrawiam
    • 10maj Re: Jak to jest??? 07.12.06, 16:23
      Dziewczyny dzięki wam wszystkim za te wypowiedzi jedne podtrzymujące na
      duchusmile)) a inne trochę nie ukrywam dołującesad(((. zdaję sobie sprawę że gdyby
      człowiek był super zorganizowany i każdą chwile wykorzystywał na maxa to pewnie
      nie było by takich kłopotów. Jednak przynajmniej ja czasem musze usiąść i po
      prostu wypić herbatę a przecież można by w tym czasie coś pożyteczniejszego
      zrobić np. odkurzyć. No cóż na pocieszenie wczoraj za waszą radą wyłączyłam
      telefon i jak Maciuś spała to ja też troszkę się zdrzemnęłam a w nocy do małego
      wstawał tata (na szczęście już wrócił) i powiem tak dziś już świat jest trochę
      piękniejszy. Trzeba wierzyć w siebie i słuchać dobrych rad. Niestety wiem
      napewno że nie będę nigdy super zorganizowana ale postaram się parę nowości
      wprowadzić do naszego rozkładu zajęć i może jakoś się poukłada.
      Dzięki dziewczyny dobre słowa są naprawdę potrzebne i tu nie chodzi o głaskanie
      tylko doradzenie a co do tej książki to spróbuję też kupić bo telewizor to i
      owszem mam jednak czasem ciężko usiąść i obejrzeć (dopiero raz mi się udało).
      • rosieee77 Re: Jak to jest??? 07.12.06, 16:38
        Ciesze się ze samopoczucie wróciło do normy smile))
    • ania_34 Re: Jak to jest??? 07.12.06, 22:02
      Jeszcze ja się dopisuję, dopiero teraz bo ostatnio miałam zalaną klawiaturę
      (sokiem, starszy synek).
      Jestem mamą już 3 lata i 2 miesiące, od 7 miesięcy podwójną. Nie wyspałam się
      porządnie od ponad 3 lat, a dawniej sypiałam po 10 godzin. Tak mi się marzyło
      długo, zwłaszcza jak miałam 1 dziecko, wstać rano i cały dzień mieć dla siebie.
      Teraz to już raczej niemożliwe - nie umiem sobie tego wyobrazić. Ale w sumie
      stwierdzam ostatnio, że Gabrysia dała mi dużego energetycznego kopa, bo jakoś
      snu potrzebuję coraz mniej, coraz lepiej się czujemy i organizujemy we czwórkę.
      Oczywiście w domu jest bałagan, odkurzam raz w tygodniu, prasowanie też leży
      czasem tydzień, jemy zapiekanki, makarony i mielone - bo synek lubi (babcia go
      karmi tradycyjnie, dobrze , że prawie codziennie go przejmuje na część dnia,
      gdy jestem sama) czasem są spięcia, ale ogólnie jest fajnie.
      A oznaki zmeczenia są czasem śmieszne:
      - Mylę imiona - do Gabrysi mówię Mateuszku i odwrotnie. (Mój mąż się dawniej
      dziwił, że jego ojcu się mylą. A on miał 5 dzieci!)
      - Kiedyś trzymałam małą na rękach, a Mateusz się przewrócił i płakał.
      Pomyślałam sobie, że postawię małą na chwilę na podłodze i pobiegnę do niego. I
      tak ją stawiam i patrzę, jak te nóżki w śpiochach zbliżają się do podłogi i coś
      mi nie pasuje... Przecież ona nawet nie siedzi samodzielnie... smile
      - Jak synek płacze, to odruchowo pakuję mu smoczka Gabrysi - wyhamowuję jakieś
      10 cm od buzi.
      - Jak jemy obiad we trójkę, to też czasem mi się myli, która łyżeczka do czyjej
      buzi.
      - Jak synek miał jakieś 8 miesięcy, zrobiłam mu w nocy mleko na wodzie po
      parówce, którą mąż zostawił w garnku na kuchni. Dziecko zjadło normalnie.
      Najgorsze zaćmienia mam wtedy, gdy obydwoje płaczą.
      A najbardziej lubię, jak siedzimy we czwórkę przy stole, już po jedzeniu,
      Mateusz się wygłupia, a ta wpatrzona w niego rechocze i piszczy.
      Trzeba się trochę wyluzować, ja robię to dopiero teraz, przy drugim dziecku -
      przy pierwszym miałam jak 10maj.
      Tylko najgorszy dla mnie teraz jest powrót do pracy - od stycznia.
      POsiedziałabym jeszcze w domku...
      • emmilka CUDNE to, co napisałaś 11.12.06, 23:01
        az poczytałam męzowi...

        my nieustannie czekamy na więcej dzieci, na razie po 7 latach jedno...
        rozmarzyłam sie...
        • ania_34 Dzięki Emmilko... 13.12.06, 23:09
          ... za miłe słowa. Mateuszek też się urodził w 7. roku małżeństwa - jakoś długo
          dorastaliśmy do dzieci.
          A ja mojemu mężowi pokazuję Erwina - nie chce mi wierzyć, że jest tydzień
          młodszy od Gabrysi. Zdolniacha z niego rośnie, warto było tyle czekać.
          A filmy z małym zawsze poprawiają mi humor.
          I niech spełniają się marzenia smile
    • babie_lato1 Re: Jak to jest??? 09.12.06, 00:28
      Oj, ja mam ten problem w całej rozciągłości. Potykając się o wszystko co możliwe
      zgromadzone na małej powierzchni, zaczynam łapać poranne, krótkotrwałe na
      szczęście - dołeczki. W sensie nastroju. Wymyśliłam lekarstwo takie: matka ma na
      2 dni. Pierwszego się wyśpię, drugiego posprzątam. Trzeciego będę jak
      nowonarodzona.
      • 10maj Re: Jak to jest??? 11.12.06, 22:42
        Dzięki za wszystkie dobre rady i podzielenie się swoimi problemami. Troszkę
        mnie nie było bo sukcesywnie realizowałam swój cel – wypocząć, wyspać się i
        udało się. O dziwo synek zaczął też ładniej spać i mąż przejął trochę
        obowiązków a ja mogłam się wyspać i wyskoczyć z domku (pierwszy raz od siedmiu
        miesięcy) sama na zakupki. Jest już super teraz trzeba się tylko pilnować by
        znów nie dopuścić do takiej sytuacji.

        Pozdrawiam wszystkie zakręcone, wyspane i te nie wyspane jak i zorganizowane i
        te mniej zorganizowane mamy majowych ludków.
        • monisku32 nie zapominajcie o sobie 11.12.06, 23:18
          Rany. Ja poszłam do fryzjera pierwszy raz, jak synek miał trzy tygodnie, na
          zakupy samotne też (wydałam na ciuchy to, co zaoszczędziłam na znieczuleniu). W
          ogóle nie mam wrażenia, że życie z dzieckiem jest męczące, raczej dobrze się
          bawimy. Chodzimy razem na spotkania (pracuję od września), oglądam sobie
          seriale, a synek się bawi, widuję się czesto ze znajomymi, chodzimy do
          restauracji, czasem na zakupy, generalnie naprawdę sielana. Synek jest super
          pogodny, outdoorowy, towarzyski i easy to use.
          Mam nianiów (nianię i niania, przemiłych sąsiadów) 10 godzin w tygodniu, to mi
          wystarcza, żeby wykonać robotę (ok, czasem pracuję wieczorem, jak synek zaśnie
          albo wklejam i opisuję wtedy w albumie jego zdjęcia smile). Poza tym śpię z nim
          (także w ciągu dnia - bardzo często, dziś wstaliśmy o 11), a ogarniam dom i
          wkładam pranie do pralki czy naczynia do zmywarki, jak się da (synek się
          przygląda, a ja mu opowiadam, co robię). Karmię piersią i słoiczkami. Nie widzę
          w słoiczkach nic złego. Sprząta i prasuje u nas raz w tygodniu pani do
          sprzątania, nie sprzątam swoich mieszkań od 10 lat, nie lubię sprzątać brrr,
          wolę zarabiać i w wolnym czasie leżeć na kanapie. Kota mam, leży z nami.
          Mój M. gotuje, robi zakupy, kąpie małego, naprawdę ja w ogóle nie czuję sie
          jakoś super obciążona z powodu posiadania dziecka. Już się cieszę, jak go
          nauczę obsługiwać zmywarkę wink
          Generalnie uważam, że należy się rozpieszczać, a gdzieś na forum przeczytałam,
          że "mama szczęśliwa to mama trochę leniwa" smile)
          • monisku32 Re: nie zapominajcie o sobie 12.12.06, 00:02
            PS. napisałam "moich mieszkań", mając na myśli kolejne wynajmowane mieszkania.
            swoje mam dopiero od niedawna, z kredytem na 30 lat. Myślę zresztą, że kwestia
            zmęczenia jest kwestią podejścia, a nie kasy. Natomiast rozumiem obłęd mam
            dwójki małych dzieci - następne chcę mieć dopiero, jak Tunio pójdzie do
            przedszkola, będę mogła przynajmniej sobie swobodnie poleżeć w ciąży smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka