Od listopada mówiłam ciągle sobie"oby do świąt,po świętach będzie z górki"...
Jest po świętach, a ja się czuję psychicznie bardzo kiepsko. Boję się, jest
mi smutno, jestem zmęczona, coraz ciężej mi się oddycha, wszystko jest coraz
trudniejsze, z jednej strony marzę aby to się skończyło z drugiej, aby trwało
jak najdłużej...

Sama nie wiem,czego chcę, ale wiem jedno - psychicznie
jest mi ciężko. Leżę praktycznie cały czas, bo co wstaję to albo ból albo
skurcz, nic mi się nie chce, powinnam napisać chociaż jeden głupi referat,
ale jak zaczynam cokolwiekm pisać, wychodzą same bzdury, pracuje mi się coraz
gorzej i trudniej, wszystko mne drażni, denerwuje, no i cholernie się
boję...i jest mi po prostu smutno i źle

sama dobrze nie wiem, DLACZEGO!!!
Musiałam się wyżalić...

Pozdrawiam Was ciepło
Mam nadzieję,że Wasze psychiki są na lepszym poziomie