Dodaj do ulubionych

Wyczyny naszych pędraków

08.05.07, 08:48
Wpisujcie proszę czym Wasze dzieci wbiy Was w szok smile


Nela zabrana ostatnio przez sąsiadkę (wraz z siostrą i córeczką owej
sąsiadki, ktore byly na rowerach) na wycieczkę do Lasku Arkońskiego
przejechała całą trasę na swoim jeździdełku.

Z mojego osiedla do lasku jest jakieś 15-20 min spaceru. Ona tam dojechała,
prawie godzinę jeździła po leśnych ścieżkach (asfaltowe) a potem jeszcze
dojechała do domu smile

W trasie powrotnej sąsiadka mówi, że dopytywała się o swój domek, ale
dzielnie odpychała się i jechała dalej smile
Obserwuj wątek
    • iwoniaw Re: Wyczyny naszych pędraków 08.05.07, 14:32
      Tak, to prawda, że taki maluch potrafi mieć kondycję zupełnie nieoczekiwaną
      przez dorosłego. Nasz Dzieć wprawił w szok swego rodzonego ojca długością trasy,
      jaką przemierzył pieszo podczas wspólnego spaceru (kilka km). Po którym to
      spacerze mąż zmęczony opadł na krzesło, a dziecię ruszyło rączym truchtem
      wyrabiać kilometry wokół domu wink. Teraz jednak się wycwanił i jak z tatusiem
      idzie, to przynajmniej część trasy przebywa "na barana" (mamusia nie nosi ze
      względów oczywistych od czasu rezygnacji dziecięcia z wózka, czyli odkąd
      skończyło 2 lata mniej więcej). Ale kto nauczył, ten ma big_grin

      W ogóle moje dziecko ma predyspozycje do wyczynów "fizycznych". Ledwo zaczął
      chodzić, natychmiast wdrapywał się samodzielnie po drabinkach na zjeżdżalnię, do
      wody na basenie skakał z dziką radością gdy inne dzieci w jego wieku zalewały
      się łzami na brzegu bezskutecznie kuszone przez instruktora gumowymi zabawkami
      itd. Obawiam się tylko, czy ta odwaga i wytrzymałość nie popchnie go do jakichś
      ryzykownych pomysłów w przyszłości (oczyma duszy już widzę, jak dziecię za
      kilkanaście lat skacze na bungee czy załapuje się do jednostki skaczącej na
      spadochronach, a ja popadam w nerwicę leczoną klinicznie w zw. z tym...). Z
      drugiej strony póki co wolę, że jest taki, niż miałby wyć pod zjeżdżalnią, że
      chce i boi się (często widywane przypadki w okolicy).
      • lila1974 Re: Wyczyny naszych pędraków 14.05.07, 22:55
        Nela ma całkiem niezły uścisk w ręku.
        Jak miała jakieś 18 mcy, około 6 letni chłopiec próbował jej wyrwać torbę z
        kasztanami. nie interweniowałam, bo byłam ciekawa, co ona na to, a ona się
        zaparła i torby nie oddała, choć owa torba sporo wazyła i była prawie tak duża
        jak ona sama - chłopiec był w lekkim szoku, bo przed chwila bez trudu zabrał
        kasztany Konstancji i jej koleżance Asi.
    • ibulka Re: Wyczyny naszych pędraków 14.05.07, 22:12
      moja młodsza Córka - Daria - słynie z tego, że nie lubi... pić! smile
      czy jest zimno, czy gorąco, wypija naprawdę minimalne ilości płynów - oczywiście
      dbam o to, żeby się nie odwodniła, i Mała nie protestuje kiedy podtykam jej
      kubek, ale bardzo rzadko zdarza się, żeby sama poprosiła o coś do picia.

      dzisiaj temperatura we Wrocławiu wynosiła 30 stopni.
      Daria wypiła 2l wody mineralnej, trzy szklanki herbaty i dwa soczki Leony.
      jestem w szoku smile))
      • lila1974 Re: Wyczyny naszych pędraków 14.05.07, 22:52

        Znaczy Sucha bez kicka smile
    • lila1974 Re: Wyczyny naszych pędraków 20.05.07, 10:30
      Ona jest jednak wytrzymała.
      Wymyśliły wczoraj obie, że chcą iść do Parku Kasprowicza na rowerach. Nela nie
      ma jeszcze rowerka, za to uwielbia swoje auto-jeździdełko. WYobraźcie sobie, że
      najpierw jeździła nim z pół godziny po osiedlowych uliczkach, bo miałam
      nadzieję, że się zmęczy i pomysł zabrania tego ustrojstwa na wycieczkę do parku
      odpadnie, ale nie. Kategorycznie zarządały wymarszu.
      Ta trasa liczy jakieś 3 kilometry. Dałą radę! Odpychała się bite półtorej
      godziny, bo tyle mniej więcej zajął nam spacer.

      Ku naszej ogromnej uciesze, po drodze trafiłyśmy do nowootwartego ogrodu,
      tzw. "Różanki" - przedwojennego i dotychczas tak zaniedbanego, ze mało kto z
      młodych Szczecinian wiedział o jego istnieniu. Teraz jest tam nie tylkoten
      różany ogródek z fontannami, ale bardzo fajny plac zabaw.

      Dziewczynki i tu nie odpoczywały, tylko korzystały z karzdego zamontowanego
      sprzętu do zabawy. I znów Nela mnie zadziwiła. Przeszłą bez żadnego strachu po
      wiszącej na łańcuchach balii. Imponuje mi swoją odwagą i zwinnością.
      • maw3 Re: Wyczyny naszych pędraków 25.05.07, 11:19
        Mnie Ola wprawiła w osłupienie jak zaczęła opowiadać co robiliśmy w zeszłym
        roki nad morzem.Pamietała jak sie nazywały dziewczynki, z którymi bawiła się na
        plaży (obce), gdzies poszliśmy jak zaczął padac deszcz, gdzie piłkę rzuciła
        pani jak piesek zaczął szczekać i takie tam.Kurcze, ona miała wtedy 18
        miesięcy...
    • marta406 Re: Wyczyny naszych pędraków 04.06.07, 09:48
      Mnie zaskoczło gdy moja córa nie mając jeszcze 2 i pół roku ułożyła
      samodzielnie nowe puzzle 60 sztuk tym bardziej że pierwsze puzzle (6-15
      elementów) kupiłam jej zaledwie 3 miesięce wcześniej.
    • marioladabr wyczyn mniej fajny 06.06.07, 09:07
      Widzę, że chwalicie się wyczynami swoich Pędraków i są to wyczyny bardzo fajne.
      A moje dziecię wczoraj odwaliło "wyczyn" mniej fajny, otóż: był na spacerze ze
      swoją nianią i biegał z innymi chłopcami i grał w piłkę, nagle na środku placu
      zabaw ściąga majty i robi kupę! To dopiero wyczyn! Nie możemy z nianią dojść
      dlaczego to zrobił, chyba po prostu bardzo mu się zachciało i nie chciał
      odchodzić z miejsca zabawy... ale bardzo się cieszę, że nie byłam przy tym
      osobiście bo chyba zapadłabym się pod ziemię.
      • marta406 Re: wyczyn mniej fajny 06.06.07, 09:21
        Niezły aparat z niegowink) Tak się zastanawiam jek niania wybrneła z sytuacjismile)
        • marioladabr Re: wyczyn mniej fajny 06.06.07, 10:11
          dzieci zaczęły się śmiać i niania wkroczyła, obsztorcowała dzieci, że nie
          powinny sięśmiać, bo każdy z nich robi kupę... a samą kupkę zasypała siankiem
          (przed dwoma dniami była koszona trawa na placu zabaw i sianka jest dużo). Sama
          nie wiem co bym zrobiła, czy sprzątałabym tą kupę? Nie mam pojęcia... z drugiej
          strony nikt nie sprząta kup po pieskach...
          • marta406 Re: wyczyn mniej fajny 06.06.07, 13:46
            Myślę że tego nie dało sie przewidzieć. Żaden z rodziców nie chodzi z łopatką i
            woreczkiem. Właściciele psów to co innego. Oni specjalnie wyprowadzają psy
            żeby zrobiły kupkę...
            • kornelcia75 Re: wyczyn mniej fajny 07.06.07, 16:30
              Maksiowi tez sie zdarzyło,wyjełam reklamówkę i sprzątnełam kupę,przeciez dzieci
              nie będą biegać koło kupy mojego synatongue_out
              ostatnio sika w nietypowych miejscach z drabinki,z drewnianego statku,z
              balkonu..próbuje ile ja się nagadam
    • monika9990 Re: Wyczyny naszych pędraków 09.06.07, 00:29
      Moje Bartke uprawia ciągle jakieś wspinaczki "wysoko górskie". Ostatnio jak
      wlazł na garaż sąsiadów to nie tylko osłupiałam, ale i się prawie posikałam ze
      strachu. Skąd to dziecko ma tyle odwagi? No i było dochodzenie jak on też mógł
      wleść?
    • marioladabr Michał 30.07.07, 15:28
      Michałek miał niedawno drobne problemy z siusiaczkiem (wdarła się jakas
      infekcja i troszkę go bolał). Od tamtego czasu jestem wyczulona na "ręce w
      majtkach" i zwracam uwagę synkowi:
      - nie ciągaj siusiaczka
      - dlaczego? pyta malec
      - bo będzie cię bolał.
      - to co z tego?
      - a jak odpadnie, to co wtedy? - zapytałam z troską żeby go troszkę przestraszyć
      - to będę dziewczynką jak TY! - odpowiedział mój rezolutny pędrak...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka