Czy macie wrazenie, ze Wasze dzieci sa ,,rozpuszczone jak diabelskie bicze"?.
Słyszałam już kilka takich opinii o moim dziecku i z biegiem czasu niestety
skłaniam sie ku tej opinii...

. Postanowiłam coś z tym zrobić, tylko czy nie
jest trochę za późno na drastyczną zmianę metod wychowawczych? Ola ma 2,9 , a
gdyby się tak przyjrzeć z boku to praktycznie ,,rozdaje karty" w naszym
domu.Wiem,ze to nasza wina (rodziców) ale cały czas miałam przekonanie, ze
jezeli dziecko praktycznie cały dzień jest bez rodziców (wychodzimy do pracy
jak jeszcze spi , a wracamy najwcześniej ok.18.00) to po powrocie z pracy
chciałabym jej dać jak najwięcej ciepła, miłosci, łagodnosci, aby nadrobić
stracony czas, a nie wykorzystywać go na karcenie i swego rodzaju tresurę.
Opiekunka Oli jest osobą dosć chłodną emocjonalnie i surową, wiec tym
bardziej chcieliśmy wynagrodzic to dziecku okazując duzo ciepła i niestety
pozwalając na wiele rzeczy. Tymczasem wychodzi na to,ze przebywajac z niańką
jest grzeczna i posłuszna a z rodzicami jest momentami nie do wytrzymania.Nie
chciałabym jakoś drastycznie zmienić zasad postepowania z nią, a jednocześnie
widzę, ze jej zachowania zaczynają być delikatnie mówiąc bardzo
negatywne.Osiągneliśmy skutek odwrotny od zamierzonego...Tyle tylko,ze teraz
jest już taki etap,ze prośy i spokojne łumaczenia o zmianę zachować nie dają
skutku...Sa momenty, ze wstyd mi za nią przed obcymi ludźmi:/.