Dodaj do ulubionych

Rozpuszczony bachor:((?

03.08.07, 09:03
Czy macie wrazenie, ze Wasze dzieci sa ,,rozpuszczone jak diabelskie bicze"?.
Słyszałam już kilka takich opinii o moim dziecku i z biegiem czasu niestety
skłaniam sie ku tej opinii...sad. Postanowiłam coś z tym zrobić, tylko czy nie
jest trochę za późno na drastyczną zmianę metod wychowawczych? Ola ma 2,9 , a
gdyby się tak przyjrzeć z boku to praktycznie ,,rozdaje karty" w naszym
domu.Wiem,ze to nasza wina (rodziców) ale cały czas miałam przekonanie, ze
jezeli dziecko praktycznie cały dzień jest bez rodziców (wychodzimy do pracy
jak jeszcze spi , a wracamy najwcześniej ok.18.00) to po powrocie z pracy
chciałabym jej dać jak najwięcej ciepła, miłosci, łagodnosci, aby nadrobić
stracony czas, a nie wykorzystywać go na karcenie i swego rodzaju tresurę.
Opiekunka Oli jest osobą dosć chłodną emocjonalnie i surową, wiec tym
bardziej chcieliśmy wynagrodzic to dziecku okazując duzo ciepła i niestety
pozwalając na wiele rzeczy. Tymczasem wychodzi na to,ze przebywajac z niańką
jest grzeczna i posłuszna a z rodzicami jest momentami nie do wytrzymania.Nie
chciałabym jakoś drastycznie zmienić zasad postepowania z nią, a jednocześnie
widzę, ze jej zachowania zaczynają być delikatnie mówiąc bardzo
negatywne.Osiągneliśmy skutek odwrotny od zamierzonego...Tyle tylko,ze teraz
jest już taki etap,ze prośy i spokojne łumaczenia o zmianę zachować nie dają
skutku...Sa momenty, ze wstyd mi za nią przed obcymi ludźmi:/.
Obserwuj wątek
    • rene-76 Re: Rozpuszczony bachor:((? 03.08.07, 12:12
      coś trzeba zmienić na pewno,powoli wyznaczać jakieś małe granice.To jest
      jeszcze tak małe dziecko że wszystko się dasmilePrzy niani większość dzieci
      pokornieje.Wiem coś o tym sama co drugi dzień zajmuję się 5-latkiem i jeśli
      przy mnie trzyma się jeszcze jakoświnkto w domu przy mamie jest niemożliwy-nie ma
      żadnych granic ani zahamowań-a 5latek powinnien już je mieć.
    • lila1974 Re: Rozpuszczony bachor:((? 03.08.07, 12:44
      Wiesz, myślę, że rzadko zdarzają się dzieci grzeczne jak aniołki i nam rodzicom
      dość często się wydaje, ze nasze mogłyby być grzeczniejsze.

      Nie znam Twojej córeczki i nie wiem, czy rzeczywiście jest rozwydrzona, czy
      tylko może żywa przeokrutnie. Skoro z opiekunką potrafi zachowywac się w miarę
      poprawnie to chyba nie jest tak źle, nie uważasz?

      A to, że bryka przy rodzicach specjalnie dziwne nie jest, skoro przy opiekunce
      nie może za bardzo.

      Dość powszechnym zjawiskiem jest zmiana zachowania dziecka w zalezności od
      miejsca pobytu i opiekunów - dziecko idealne przy rodzicach doastaje małpiego
      rozumu w przedszkolu, bądź na odwrót.

      Jesli uważasz, ze zbytnio Małej pobłażacie, to może warto troszkę jej
      przykrócić. Nie musisz przecież być od razu mega surowa, ale po prostu nie dac
      sobie wchodzić na głowę i nie utwierdzać jej w przekonaniu, że jest pępkiem
      świata.

      Z racji charakteru moje dziewczynki również do swiętych nie należą i czasami
      słysze od swoich rodziców, ze są rozpuszczone, z czym nie bardzo mogę się
      zgodzić, bo ja nie jestem cukierkową mamą, która to cmoka i ćwierka nad swoimi
      skarbami.

      Moim zdaniem wcześniejsze pokolenie nie ma rozeznania w rozwoju umysłowym
      dziecka, jego falach emocjonalnych ... kiedyś chyba odbierano to tylko na
      GRZECZNE/NIEGRZECZNE.
      • maw3 Macie rację 03.08.07, 13:27
        z koniecznoscią wdrażania pewnych granic. Wydaje mi się , ze wszystko przez te
        dołujące mnie wyrzuty sumienia, ze zbyt mało czasu spędzam z dzieckiemsad. Bo to
        przeciez jest jakies chore, ze spędzam z nią maksymalnie 4 godziny dziennie.Maż
        jeszcze krócej.Ale niestety tak wygladaja realia,praca, dojazd do domu, po
        drodze sklep i jestem w domu na 18.00, a mała idzie spać ok.22.00. A te cztery
        godziny są przecież na wszystko: na dziecko, na sprzatniecie, ugotowanie,
        zresztą wiecie same... Chyba mam dzisiaj dół w związku z melancholijną aurą
        pogodową (w w-wie pada, szaro i buro).
        • lila1974 Re: Macie rację 03.08.07, 13:45
          Z całą pewnością można wpaść w dół, gdy się widzi swoje dziecię 4 godziny
          dziennie.

          Ja trzymam sie swojej roboty tylko przez wzgląd na organizację czasu pracy - 12
          h dniówka, następnego dnia 12 h nocki i trzy dni wolnego. Kiedy mam dniówkę, to
          z dziewczynkami jest ich tata, któremu również szef idzie na rękę i dopasowuje
          jego grafik do mojego.
          • maw3 Re: Macie rację 03.08.07, 14:24
            Lila fajnie masz, zazdroszczę. Ja pracuję w biurze, 8.00 - 16.00 ale często
            trzeba zostawać, później dojazd (wieczne korki) itd, itp...sad. A w zimie to już
            w ogóle koszmar.
            • siasiuszek Re: Macie rację 03.08.07, 18:03
              Jak synek był młodszy, to przez chciwlę tak pracowałam. Żeby dłużej go widzieć
              kładłam synka spać o 23:00. Dzięki temu byłam z nim przez 5-6 h, a nie dwie.
              Dziecko spało do 9-10.
              Później jeszcze drzemka południowa, więc podczas mojej nieobecności większość
              czasu przesypiał. Obecnie pracuje od 6:00 do 14:00.
              Czemu nie zmienisz opiekunki skoro jest to oziębła osoba??
              • maw3 Do Siasiuszek: 06.08.07, 08:40
                Hmmm, bo znaleźć dobrą opiekunkę jest niezwykle trudno. Mieliśmy straszny
                problem, zeby znaleźć kogokolwiek. Szukaliśmy niani 3 miesiące a zgłosiły sie
                trzy panie. Jedna odpadła w przedbiegach (tipsiara-solara, palaczka itd), druga
                po tygodniu próbnym( zataiła,ze jest powaznie chora na serce i często słabnie)
                no i polecono nam trzecią. I ona pozostała, jak to się mówi z braku laku.
                Później jeszcze dwa razy prowadziłam akcje poszukiwania niani, ale nikt nie
                zgłosił się. A podobno jest bezrobociesad.Podejrzewam, ze odtsraszał fakt, ze
                mieszkamy na obrzeżach miasta (choć dojazd jest bardzo dobry..).Na szczescie
                mała idzie od września do przedszkola.
      • kkatie Re: Rozpuszczony bachor:((? 09.08.07, 20:59
        moj tez sie tak zachowuje, choc slowo daje, ze zwlaszcza po
        urodzeniu mlodszego na pewno go nie rozpieszczalam wink
        ostatnio ma takie jazdy, ze juz nawet moj krzyk nie pomaga. coraz
        czesciej nie wiem co robic z tym jego glupim uporem i wybuchami
        zlosci sad

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka