Dziewczynki, czasem sie tu zalimy, czasem cieszymy. A ja mam wielki powod do
radosci. To ze niejadek, to ze chce wciaz na rekach, ze duzo marudzi, ze nie
chce siedziec w spacerowce na spacerze, tylko na rece, a wziety na te rece
dalej marudzi, bo nie wiadomo juz co chce, to ze jeszcze nie siada, nie
raczkuje, probuje pelzac, ale go to wkurza i wcale nie fascynuje, to ze nie
znosi lezec na brzuszku (na plecach zreszta tez

to chyba jest jednak
pikus... Moj synek SLYSZY DOBRZE na obydwa uszka!!! A po jego urodzeniu
przezywalismy niemalze dramat. W badaniach przesiewowych sluchu w szpitalu
wyszlo, ze jedno uszko norma, drugie do kontroli. Kontrole udalo nam sie
zalatwic dosyc szybko, bo juz w 11 dniu jego zycia. Jechalam tam niezbyt
przejeta, bo powiedziano nam, ze pewnie maź zalega albo wody plodowe. Jakiez
bylo nasze zaskoczenie, kiedy okazalo sie, ze synek prawie wcale nie slyszy
na... OBYDWA uszka. Oczywiscie rozpacz w rodzinie. Najpierw byla mowa o
wszczepieniu implantu, ewetualnie (w wersji bardziej optymistycznej) o
aparaciku. Bardzo madra pani doktor kazala nam jednak czekac. Powiedziala, ze
bedziemy spotykac sie mniej wiecej co m-c i bedziemy malego na biezaco badac.
Jesli sluch bedzie sie poprawial (a powiedziala, ze jest taka szansa, bo
niedosluch zostal spowodowany prawdopodobnie niedotlenieniem przy porodzie),
bedziemy czekac na dalsza poprawe. jesli w pewnym momencie postep sie zatrzyma
- trzeba bedzie dzialac, zeby synek mogl sie prawidlowo rozwijac. Na kolejnej
kontroli poprawa byla minimalna - ale juz zawazyla, ze nie implant, tylko
ewentualnie aparat. Na nastepenje znowu bylo ciut lepiej. Potem bylo jeszcze
kilka badan, na badaniu w lipcu okazalo sie, ze jedno uszko ma juz normę,
drugie jeszcze "niedomaga". Kolejny termin wizyty mielismy na pazdziernik.
Tymczasem poproszono nas, czy nie chcielibysmy przywiezc synka do
przetestowania takiego specjalnego lozeczka dla dzieci niedoslyszacych.
Oczywiscie sie zgodzilismy. Ale tuz przed nagraniem (bo to nagrywala TV), pani
doktor stwierdzila - moze go jeszcze zbadajmy, bo po co macie przyjezdzac w
pazdzierniku? No i zbadali go i okazalo sie,ze obydwa uszka slysza juz
dobrze!!!! Wiec aparatu nie bedzie. Do kontroli za pol roku. Wiecie, my juz na
pewnym etapie nawet sie z mezem pogodzilismy z tym aparacikiem, myslac sobie,
zeby tylko inne rzeczy byly z malym w porzadku, potem na nawet w lipcu
pomyslelismy, dobrze, niech to jedno uszko ma slabsze, jesli tak ma pozostac,
oby wszystko inne bylo OK. A tu taka niespodzianka! W zalaczeniu dwa linki:
Pierwszy jest z wiadomosci - czas pojawienia sie Macka: 16 min. 44sek.
(poczatek materialu 16 min 07 sek)
www.itvp.pl/informacje/video.html?channel_id=499&site_id=835&genre_id=-1&form_id=-1&video=28029
Drugi z teleekspresu - synek 04 min 09 sek. (pocz. materialu 03 min 22 sek.)
www.itvp.pl/video.html?channel_id=-1&site_id=-1&genre_id=-1&form_id=-1&video=27983
W obydwu przypadkach na poczatku trzeba zniesc niestety reklame, ktorej nie da
sie przewinac.
Na koniec jeszcze - mamy swiadomosc z mezem (no bo synek jeszcze nie), ze
dostalismy COS OGROMNEGO I NIEWYOBRAZALNEGO w prezencie. Bo nie wszystkim
rodzicom z takimi problemami, jakie mial nasz synek, sie udaje (wystarczy
poczytac forum dzieci nieslyszace). Natura nie u wszystkich dzieci takie braki
wyrownuje. Wygralismy los na loterii!!!!
Oczywiscie zaraz zapytam na forum, "poradzcie nie je", albo "czy wasze tez tak
maja", ale jak juz czasami nie wyrabiam, to mysle sobie: SLYSZY, SLYSZY, SLYSZY...