Jak zapewne pamiętacie byłam chora na ...smiertelną chorobę. Minęło
ponad 2 miesiace od operacji i chyba zaczynam wierzyć, że będzie
dobrze. To były straszne chwile, najgorsze w moim zyciu. W czwartek
jadę do Gliwic na badania bardzo boję się tych genetycznych bo moze
sie okazać, ze moje dziecko jest obciążone

ale już chyba starczy
tych moich nieszczęść...
Wczoraj skończyłam moją misję pomocy takiemu cchłopakowi, który w
końcu wyszedł na wolność.
A za kilka miesięcy po egzaminie zajmę się nowa sprawą - walką o
refundację leków na leczenie raka. Bo własnie czytam, że jak ma się
białaczkę to refundują interferon a jak się ma co innego i na
zachodzie leczą z inerferonem ( skutecznie ) to u nas nie dają, bo
szkoda pieniędzy dla pacjenta. A jest też tak, że jest jakiś rak i
jednemu pacjentowi refundacja przysługuje a drugiemu nie. Brak mi
słów po prostu. Interferon potrafi 200 tysięcy kosztować!!!!!!!
Więc za kilka miesięcy biorę się za to.
Ale to straszne jest, to wszystko, jak przychodzi co do czego to
trzeba mieć czasem kupę kasy i tyle bo inaczej ....szkoda słów po
prostu.