Dodaj do ulubionych

do Waszej wiadomości...

11.11.07, 11:04
Jak wiecia na marcówkach jest chora Małgosia. Zostałam poproszona
aby na lutówkach wkleić Wam kilka słów napisanych przez mamę Gosi.
Potrzebują pieniedzy. Na końcu wklejam WAm nr konta i wszystkie dane.


"...Teraz już jest lepiej, idziemy pod olbrzymią górę, ale idziemy
nie stoimy w miejscu lub spadamy...
...Małgosia jest nieuleczalnie chora. W sierpniu potwierdziły to
badania genetyczne- SMA typ 1-rdzeniwoy zanik mięśni Werdniga-
Hofmanna.
Na początku września nastąpiło pierwsze załamanie zdrowia Gosi.
Miała chwilowy bezdech. Zsiniała mi i straciła na chwilę oddech
nagle na rękach podczas karmienia. Udało mi się ją odratować przed
przyjazdem karetki. Nie minął tydzień jak zaczęła nagle choroba
postępować. Małgosia przestała łykać nie była w stanie ssać piersi.
Postanowiliśmy z mężem jechać do CZD. W drodze do szpitala nastąpił
kolejny bezdech, reanimowała ją karetka na środku drogi...zawieziono
nas do szpitala na Marszałkowską, a stamtąd do CZD. Założono od razu
Gosi sondę dożołądkową i nawodniono kroplówkami. Nastąpiła
diagnostyka w kierunku założenia odżywiania dożoładkowego- PEG.
Jednak nie było to możliwe ze względu na chorobę główną-mogła nie
wybudzić się z narkozy. Lekarze w CZD stawiali warunek najpierw
założenie tracheotomii a potem PEG. W międzyczasie nawiązaliśmy
kontakt z rodzinami dzieci z SMA. Obczytaliśmy co było w necie
głównie na anglojęzycznych stronach. I okazało się, że można inaczej
niż to robią w Polsce. U nas 75 % dzieci z SMA od razu jest
traktowanych inwazyjnie tz zakładają tracheotomię i peg. A reszta
świata zupełnie inaczej podchodzi do tego problemu. Jest metoda
nieinwazyjna wspomagania oddechu wentylacją – respiratorem nie przez
rurkę tracheotomijną a przez maskę. Odtąd postanowiliśmy o taki
sposób „leczenia” Małgosi walczyć. NIE CHCEMY RURKI
TRACHEOTOMIJNEJ !!!
W CZD Małgosia przeszła kolejny atak, bezdech, sinienie i
podejrzewano infekcję. Udało się z tego wyjść i po dwóch tygodniach
wypisano nas do domu. W domu spędziliśmy 4 dni po czym nad ranem
znowu nastąpiło najgorsze załamanie zdrowia Gosi. Chociaż mieliśmy
już podstawowy sprzęt w domu tz. Ssaki do odssysania wydzieliny,
koncentrator tlenu, nie udało nam się wyprowadzić Gosi na prostą,
nadal była sina i słabo oddychała, wezwaliśmy karetkę, gdzie lekarze
na szczęście przywrócili ją do jako takiego stanu. Ze względu na
brak miejsc na OIOM-ach zawiozła nas karetka do zwykłego szpitala na
Działdowską. No i jesteśmy tu od 5 tygodni. Małgosia załamanie
nastąpiło przez rozwijające się zapalenie płuc - wirusowe, wyleczone
potem dopadła nas mykoplazma, a na koniec wirus grypy żołądkowej- na
szczęści nie Rota, byliśmy szczepieni. Od czasu zapalenia płuc Gosia
nie była w stanie oddychać już sama, cały czas była na tlenie.
Spada i przyrasta na wadze, największą masę ciała jaką miała to było
6340, obecnie znowu jest w okolicach 6040, cały czas tylko je przez
sondę, ma napady duszności, ciągle walczymy z saturacją-poziom tlenu
we krwi-ciągle niski i bez tlenu sobie nie radzi, wysokim pulsem-
rekompensuje sobie niski poziom tlenu. Poza tym strasznie się poci w
nocy, i ogólnie noce są dla nas straszne. O wiele lepiej jest w
dzień.
Ale teraz już weselej :
Mamy już RESPIRATOR!!!
Po interwencji w NFZ, w prasie, wreszcie Dom Sue Ryder w Bydgoszczy
dostarczył nam wczoraj 31 października to urządzenie, dzięki któremu
Gosia może lepiej oddychać, oczyszcza drogi oddechowe i z sesji na
sesję widać poprawę i coraz szerszy uśmiech. Naszym zadaniem obecnie
jest, aby Małgosi respirator na tyle rozprężył płuca, aby mogła być
zakwalifikowana do zabiegu założenia PEG...więc czekamy nadal w
szpitalu...
Żyjemy z dnia na dzień ja siedzę z Gosią w szpitalu, a mąż załatwia
wszystkie sprawy i zakupy dla Gosi, prowadzi fundację. Czeka nas
jeszcze dużo zakupów dla Gosi do domu, żebyśmy mogli w miarę
normalnie funkcjonować. Na razie o tym jednak nie myślę,
najważniejsze jest teraz oddychanie Gosi i aby przybrała na
wadze !..."

Fundacja Dzieciom "Zdążyć z Pomocą" Zbiórka Publiczna

PKO BP SA 90 1020 1156 0000 7002 0051 6088

ul. Łomiańska 5, 01-685 Warszawa

z dopiskiem: darowizna na rzecz Małgorzaty Pańczyk


Tu strona : pancho2006.googlepages.com/malagosia

Obserwuj wątek
    • matylda07 Re: do Waszej wiadomości... 12.11.07, 08:46
      na stronie nie widziałam e-maila, telefonu, a chciałabym się skontaktować z
      rodzicami. Chętnie pomogę.
    • matylda07 Re: do Waszej wiadomości... 12.11.07, 08:47
      oj oj, już znalazłam sieję jak zwykle zamieszaniesmile
      • marysiowamama Jak zwykle mozna na Ciebie liczyć !!! 12.11.07, 14:11
        Dzieki !!!
        • matylda07 Re: Jak zwykle mozna na Ciebie liczyć !!! 13.11.07, 22:03
          Myślałam, ze wątek został wykasowany, a on na górze wisi...

          Marysiowamamo. Przestań. Głupio sie czuję czytając podobne słowa. To mój, nasz
          obowiązek. Nie mogę przejsć obojetnie obok chorego dziecka, zwierzaka. Serce mi
          sie sciska. Jak każdemu.

          Trzeba pomagać, bo czasem waży sie życie dziecka i często zależy ono niestety
          (może stety?) od pieniędzy. A pieniądze to rzecz nabyta, dzisiaj ich nie ma,
          jutro są ( i na odwrót)...i każdego stać na podzielenie sie choćby złotówką. To
          oczywiste, ze kasa musi sie nzaleźć.
    • gosiak781 Re: do Waszej wiadomości... 12.11.07, 22:06
      o rany.... jaka smutna opowiescsad az sie lza w oku kreci...
      trzeba im pomoc finansowo, nanas moga liczycsmile
    • asiamuc Re: do Waszej wiadomości... 12.11.07, 22:33
      Gosia i jej rodzice moga na nas liczyć.
    • burzowa100 Re: do Waszej wiadomości... 13.11.07, 13:53
      pomimo ze mało sie udzielam ,ale codziennie u was jestem wink to wpłacilismy juz troszke pieniedzy.Trzymamy kciuki .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka