Dodaj do ulubionych

do minka2403

20.11.07, 10:53
Witaj.
W wątkudotyczącym rehabilitacji wyczytałam że Twój synek jeszcze nie
raczkuje??? Ja mam podobny problem. Moja Julka ma 9miesięcy i nie
pełza ani nie raczkuje. Od 2miesięcy chodzimy na zajęcia ale ona
jest bardzo oporna. Nie nawidzi jak coś musi wykonać przy czyjejś
pomocy. Nawet jeżeli jest to zabawa. Płacze i wyrywa się... Bardzo
proszę podpowiedz mi coś. Czy Wam pomaga rehabilitacja? Raczkujecie
już? W jakim wieku jest Twój synio?
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • minka2403 Re: do minka2403 20.11.07, 15:44
      Witaj,
      Moj synek ma rowno 9 miesiecy i nie siada sam i nie raczkuje. Potrafi przekrecic
      sie z brzuszka na plecki, ale nie robi tego. Dlaczego??? - nie mam pojecia. Nie
      przyjmuje tez pozycji do raczkowania. Umie pelzac wokol wlasnej osi i do tylu,
      ale nie sprawia mu to przyjemnosci. W ogole od poczatku nie znosi lezec na
      brzuszku i kazda minuta spedzona w tej pozycji to moja ogromna walka. Jesli
      chodzi o cwiczenia, to cala historia. ja go "rehabilituje" od 4 miesiaca zycia -
      napisalam w cudzyslowie, bo rehabilituje, ale malo w tym cwiczenia... Moj synek
      podobnie jak Twoja Julcia nie cierpi robic cokolwiek wbrew jemu, nawet - jak to
      powiedzialas - jesli jest to zabawa. Zwykłe polozenie go i bujanie na pilce
      rehabilitacyjnej wywoluje w nim ogromny protest. Zdawaloby sie, ze to bardzo
      przyjemna zabawa. No i trudno powiedziec, zeby nam ta rehabilitacja pomagala. On
      na szczescie od tego 4-go miesiaca zycia zrobil duze postepy (nie bede teraz
      opisywac z czym kiedys mial problem, bo za duzo by to zajelo miejsca), ale nie
      mam pojecia, czy daly tu cos te namiastkowe cwiczenia, czy sam po prostu
      "dojrzal". na poczatku cwiczylismy go vojtą i to byla porazka totalna. On wył, a
      my prawie razem z nim. Wszyscy orędownicy metody vojty mowili mi, ze dzicko musi
      plakac i kazde przy tych cwiczeniach placze, ale oni nie zdaja sobie chyba
      sprawy, ze nie kazde TAK SAMO placze. Po wyjsciu z przedostatniej wizyty od
      terapeuty vojty (skadinad bardzo mily i kompetenty czlowiek) Maciek mial
      wybroczyny na calej twarzy od wysilku i skrzeczenia jak maly prosiaczek. I ja w
      ogole nie moglam patrzec, jak on uderza glowka w stol rehabilitacyjny z
      rezygnacja, ze nie moze sie uwolnic, a na tym stole mieszala sie jego slinka,
      lzy i pot (nie jest to przenosnia). Za rada pewnej pani psycholog ucieklismy od
      vojty na rzecz cwiczen bobath. Wiazalam z tym ogromne nadzieje, ale z tymi
      bobathami jest tak samo. Tzn. Maciek az tak nie histeryzuje, ale nie daje sobie
      tych cwiczen robic. Po prostu z calej sily wypreza nozki i nie daje mi ich sobie
      za zadne skarby zgiac. Jak juz mi sie uda postawic go w pozycji czworaczej, to
      trwa to sekunde, bo on te nozki z powrotem wypreza z calej sily i po
      cwiczeniu... Rehabilitanta twierdzi, ze moj synek jest typowym wrazliwcem i
      wszelkie niemile widziane przez niego bodzce straszliwie go rozdrazniaja. Jej
      sie tez wydaje, ze on moze miec nadwrazliwosc na dotyk i moze dlatego nie chce
      lezec na tym brzuchu i opierac sie raczkami o podloze. Przykro mi, ze nie za
      wiele moge Ci poradzic. Ja mam w sobie bardzo duzo determinacji, ale coraz mniej
      sil psychicznych. Teoretycznie powinnam cwiczyc synka 4x dziennie po okolo 15
      minut. Nie uzbiera sie tego dziennie nawet pelnych 10 minut, choc caly dzien
      robie podchody i probuje. 30 listopada idziemy do rehabilitantki, wiec zapytam
      ja, co mam robic. Ona sama na tych spotkaniach tez go wlasciwie nie cwiczy, bo
      boi sie, zeby sie rozplakal na calego. Pokazuje mi, co mam robic i ja to przy
      niej wykonuje. U niej jakos mi szlo -w domu, kleska - tak jak opisalam powyzej.
      Najgorsze jest to, ze czuje, ze spoczywa na mnie ogromna odpowiedzialnosc i ze
      to spada na mnie sama jedną. Rehabilitanci, ktorym place jakos nie za wiele moga
      na te sytuacje poradzic, mąż jest kochany, ale wraca pozno wieczorem z pracy,
      rodzina - jak to rodzina, wspiera, ale troche chyba uwaza, ze powinnam dac
      malemu spokoj i ze on sam do wszystkiego dojdzie. Najchetniej by go sadzali,
      stawiali i pokazywali, jak sie chodzi, choc przekazuje im sumiennie, ze wg
      neurologa to strasznie obciaza kregoslup i bardzo demotywuje dziecko do
      jakichkolwiek staran. Jak to mowia rehabilitanci - dziecko sadzane przez
      rodzicow nie umie siedziec... Mam nadzieje, ze zdolalas dojsc do konca tych
      moich żali. Staram sie codziennie znajdowac w sobie sily i naladowywac sie
      optymizmem. Dziekuje Ci, ze sie odezwalas. Razem latwiej sie takie rzeczy
      przechodzi. Aha, no i jest jeszcze na naszym forum Asiamuc, z ktora piszemy
      miedzy soba na te tematy. Ona ma podobna sytuacje do nas, ale zdaje sie, ze
      wiecej sily ode mnie. Ponizej link.
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=39984&w=72105597
      Pozdrawiam bardzo serdecznie. Kurcze, no przeciez te nasze szkrabiątka tez
      kiedys zaczną chodzić! Odzywaj sie, co u Was, dobrze?
      • bobojulinek Re: do minka2403 20.11.07, 22:00
        Bardzo dziękuję, że tak szybko udało Ci się odpisać. Czytając
        opowieść o Twoim synku wyłaniał mi się obraz mojej małej złośniczki.
        U nas też cała rehabilitacja sprowadza się do wskazań co mogę
        wykonywać w domu jeśli uda mi się poskromić płacz córci... Każde
        zgiecie nogi w kolanku lub rączki w łokciu kończy się mega wielkimi
        splazmami. Z resztą Ty przechodzisz to samo więc mie muszę opowiadać
        jak czuje się matka patrząca na taką histerię.
        Często zastanawiam się czy oby napewno powinnam chodzić z Julką na
        te zajęcia... niektórzy fizjoterapeuci mówią, że każde dziecko
        rozwija sie swoim własnym tempem i nie wolno działać wbrew naturze
        ale z drugiej strony nie chciałabym kiedyś wypominać sobie, że nie
        zrobiłam dla niej wszystkiego co w mojej mocy...
        My rehabilitujemy się od 7 miesiaca ale nie widzę kolosalnej
        poprawy. Na dzień dzisiejszy Julia sama potrafi siedzieć i siadać,
        potrafi ustawić się w pozycji czworakowej i obraca się z pleców na
        brzuch i odwrotnie ale to by było na tyle. 25 będzie miała równe 9
        miesięcy. Ja niestety sama wychowuję córcię i w najgorszych
        momentach mogę płakać jedynie do poduszki więc tym bardziej jestem
        wdzięczna Ci za odzew smile i chociaż brzmi to okropnie cieszę się, że
        znalałam kogoś o podobnym zmartwieniu.
        U nas najlepiej sprawdzila się jak narazie " podwieszka". Przy jej
        użyciu mała najmniej protestuje i nauczyła sie przyjmować pozycję do
        czworakowania. Jeśli chcesz to mogę opisać jak to mniej więcej
        wygląda,może i Wam uda się szybciej przez to przejść.
        Już czytałam wątek z linku który mi przesłałaś, napewno jeszcze
        podpatrzę Waszą rozmowę smile.
        Już nie mogę doczekac się dnia w którym porozmawiamy i wymienimy
        doświadczenia o tym jak nasze bąbelki pięknie raczkują.
        Pozdrawiam Ilona i Julia
    • bobojulinek Re: do minka2403 20.11.07, 22:04
      Włąśnie- omal bym zapomniała. Czy dobrze zrozumiałam, że twój synio
      dzisiaj obchodzi dziewięciomiesięcznicę? Jeśli tak to wszystkiego
      naj, naj... i oby każdy kolejny dzionek przynosił Wam wiele radości
      i nowych umiejętności.
      • minka2403 Re: do minka2403 21.11.07, 08:25
        No ja tez sie ciesze, ze nie sama jestem z tym problemem. Tak jak mowisz, moze
        brzmi to i okropnie, ale skoro obu nam to dodaje otuchy, to tym
        lepiejsmileOczywiscie bardzo prosze o opis tego cwiczenia, o ktorym piszesz w
        poprzednim watku. Moze uda mi sie mojego buntownika jakos do niego przekonac.
        Smieszne jest to, ze on jak sam sie bawi, to czasem probuje na te czworaki
        stanac, ale rzuca sie tak zabawnie, gwaltownie prostuje na rekach i robi przy
        tym taką skupioną doroslą minę - no urocze to jest, ale jak gluptaskowi chce
        pokazac, jak to zrobic w prosty sposob, to ryk... Bobojulinku, ale skoro Twoja
        mala umie przyjac te pozycje do czworakowania, to wy jestescie juz daleko do
        przodu. To juz na pewno tylko kwestia czasu. Dzieci sie tak bujaja przez pewien
        okres na tych kolankach, bo cwicza stabilizacje, a potem do przodu. Wiec u Was
        to na pewno juz tuz tuz. Dziekujemy tez bardzo za zyczenia - tak dokladnie to
        9-miesiecznica byla 18-ego. Pisz koniecznie, co u Was. Teraz jak cwicze malego,
        to juz mysle i o Julci.
        • nemezis_wl Re: do minka2403 21.11.07, 17:01
          Dziewczyny spokojnie. najwazniejsze że dzieci robia postępy. Nawet
          jesli jest to powoli.
          ja tez mam juz prawie 9miesieczniaka ale on na razie ani mysli
          raczkowac. Niedawno dopiero ładnie sie podpiera na rączkach i
          podnosi brzuszek w tej pozycji. I ja sie z tego ciesze. Wierze ze
          powoli wstanie do czworakowania.
          A w sieci znalazłam rozwoj ruchowy dziecka miesiąc po miesiącu
          www.dzieckook.pl/rozwoj/rozw_racz_7-12.html
          i wcale tak opóźnieni nie jesteśmy jak sądziłam. Po prostu
          wiekszość dzieci rozwija sie szybciej i te mamy się chwaląsmile
          Trzymajcie sie
          A i jeszcze chciałam napisać że u nas całe zalecenie sprowadza sie
          po prostu do zabawy na podłodze z synkiem. zadnych szczegolnych
          ćwiczeń.
          • minka2403 Re: do minka2403 21.11.07, 20:58
            Dzieki bardzo Nemezis. I za to na forum "Rehabilitacja" tez jeszcze raz Ci
            dziekuje. Kochana jestessmile
            • bobojulinek Re: do minka2403 23.11.07, 09:38
              Na wstpie przepraszam, że tyle trwało moje odpisywanie.
              Mojej Julci raczej nie zbiera się do raczkowania bo przyjęcie
              pozycji czworakowej służy jej jedynie do siedania smile. Postaram się
              jak najlepiej opisać Ci to ćwiczenie o którym wcześniej wspominałam.
              A więc: musisz klęknąć i usiąść tak jakby na własnych nogach. Ustaw
              maluszka między kolanami tak, żeby znalazł się w pozycji czworakowej
              a twoje nogi nie pozwolą mu się spowratem położyć. Gdy będzie Wam to
              jako tako wychodziło złuż sobie pieluchę tetrową w podłużny pas.
              Umieść ją pod pachami dziecka i połuż go na brzusio. Resztę pieluchy
              chwyć nad pleckami synia i podnoś go w ten sposób za klatkę. Nie
              dotykając go będziesz pokazywala mu, że w ten sposób można się
              przemieszczać. To swietnie imituje raczkowanie i wiele dzieci przy
              tym robi spore postępy. Nam to pomogło o tyle, że mała umie sama
              stanąć na czworaka... Mam nadzieje, ze w miare dostępnie to
              opisałam...
              A jak teraz u Was? Robicie już coś nowego?
              Podrawiamy.
              • minka2403 Re: do minka2403 25.11.07, 23:20
                Dziekuje Ci bardzo za opis tego cwiczenia. Na razie nie udalo mi sie go
                wprowadzic w zycie, bo moj maly buntownik od razu je oprotestowal... On chyba
                rzeczywiscie, tak jak napisala mi w innym watku Asiamuc, nie lubi zewnetrznej
                stymulacji i woli powoli, ale sam. Ostatnio zapiera sie nogami o lozko albo
                sciane czy szafke i probuje podnosic sie na kolanka. Czasem robi to juz tez na
                srodku pokoju bez podpierania. Sa to jeszcze niezdarne proby, ale mam nadzieje,
                ze dokads nas to powolutku zaprowadzi. Udaje mi sie go tez dluzej "przytrzymac"
                na podlodze. Kiedys byly to 3-4 minuty. Teraz troszke dluzej juz polezy na
                brzuchu. A Twoja kruszynka, jesli sama siada, to i poraczkuje, zobaczysz. Juz
                jak wstapila na te sciezke, to bedzie nia podazac. Tak czy inaczej na razie nas
                wyprzedzacie, wiec musimy Was chociaz troszke dogonicsmile Pozdrawiam bardzo
                serdecznie i czekam z niecierpliwoscia na dalsze ruchy naszych dzieciaczkow.
                • bobojulinek Re: do minka2403 26.11.07, 09:52
                  My jak narazie dalszych postępów nie zrobiłyśmy.
                  Mam nadzieję, że będzie tak jak napisałaś, że pomalutku nasze
                  dziciaczki zrobią wielki krok na przód.
                  Czekamy na informację o Waszych poczynaniach a widz, że zapowiadają
                  sie dobrze. Jeśli Twój synio potrafi już stnąć na kolankach to super.
                  Przy każdej nowejwiadomości od Was zauważam spore różnice- oby tak
                  dalej.
                  Pozdrawiam
    • bobojulinek Re: do minka2403 29.11.07, 18:19
      Witajcie.
      Jak idą Wasze postępy?
      Nasze na razie stoją w miejccu....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka