Dodaj do ulubionych

KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003

    • maugerka Kapciuchy 28.05.04, 09:27
      Dziewczyny napiszcie proszę, jakie polecacie kapciuszki? Zaznaczę, że Jasiek ma
      wysokie podbicie i niestety nie wszystkie buty mu pasują (a szkoda, bo
      przeważnie te, które mi się bardzo podobają, są uszyte dla dzieci z niskim
      podbiciem). A może chodzą w domciu w innym obuwiu niż kapcie?
      Napiszcie proszę, jak to jest u Was.
      • gonia1000 Re: Kapciuchy 28.05.04, 10:12
        Aniu ja mam identyczny problem, Kamil ma baaardzo wysokie podbicie, moja
        teściowa twierdzi,że ma takie jak wszystkie dzieci, tylko ja za małe kapcie mu
        kupujęsmile) Jednak gdy poszlismy z nim do sklepu z dziecinnymi butkami to
        ekspedientka sama zwróciła uwagę na to,że w porównaniu do innych maluszków to
        bedzie problem. Wszystkie kapućki mu uciskały nóżkę. w skarpetkach, nawet anty
        poslizgowych nie może po domu chodzić, bo mamy takie podłogi, ze zaraz by sie
        poślizgnął. Więc w końcu udało nam sie kupić idealne. Nie wiem co to za firma,
        nie były drogie, ale w odróżnieniu do innych mają wysokie podbicie i nózka bez
        problemu w bucik wchodzi.Rozmiar 21, ale w odróznieniu do inncyh o tym
        rozmiarze są duże.Jak wrócę do domu to zobacze co to za firma.
        Pozdrawiam
        • maugerka Re: Kapciuchy 28.05.04, 11:05
          To widzę, że nasze smyki mają dużo wspólnego. Będę wdzięczna za nazwę tych
          kapciuchów. A jutro idziemy kupić jakieś sandałki. Mamy taki bardzo fajny
          sklep, w którym wszystkie butki opiniuje ortopeda i mam nadzieję, że coś
          znajdziemy ładnego i przy okazji zdrowego.
          Buziaczki
          • agaa.k Rota wirus 28.05.04, 11:52
            Witam mamusie, dawno tu nie zaglądałam, a tu tyle nowości. Widzę, żę już prawie
            wszystkie maluchy chodzą, w przewieństwie do mojej Amelkismile. Pozatym trzy dni
            temu wyszłyśmy ze szpitala, Amelka miała rota wirusa. Niestety skończyło się w
            szpitalu, bo mała cały dzień potwornie wymiotowała i już miała ślady
            odwodnienia. Zaraziła się od dziecka, które miało biegunkę, i tu chciałabym
            zaapelować do mam, żeby nie wychodziły z dziećmi z biegunką do piaskownicy.
            Zazwyczaj sama biegunka nie prowadzi do odwodnienia, gorzej jak są wymioty,
            niestety u nas był ten gorszy wariant chorobysad. Na szczęście wszystko już
            wraca do normy, a jeszcze, co ciekawe, Amelka w szpitalu nauczyła się sama
            zasypiać. Zawsze ją bujałam do snu na rączkach, a w szpitalu przy bujaniu
            płakała, więc ją odkładałam i głaskałam i tak zasypiała. Na szczęście w domku
            ten sposób też się sprawdził, pozdrawiam wszystkich, Aga
            • gonia1000 Re: Rota wirus 29.05.04, 23:07
              Witam, serdecznie Ci współczuję, na pewno bardzo przeżyłyście pobyt w
              szpitalu.Życzę dużo zdrówka i pozdrawiam
          • franioz Re: Kapciuchy 28.05.04, 12:45
            Widze,ze wszystkie dzieciaczki mają wysokie podbicie, Franio tez. Ciekawe, ze producenci tego nie dostrzegaja. Ja tez ostatnio szukałam kapciuszków dla mojej gadzinki. Kupiłam jedne, niskie tzn. pod kostkę na sztywnej podeszwie, przewiewne, zamykane na klamerke. Jednak później doszłam do wniosku, ze powinny być za kostke i kupiłam drugie takie same tylko wysokie. Obie pary sa firmy Lemigo rozmiar 22. Musze przyznać, ze są całkiem niezłe no i synuś nieźle w nich chodzi.

            Polecam. My mamy fason Kamil 246

            podaję stronę internetową: www.lemigo.com.pl/
            • elasz4 Re: Kapciuchy 28.05.04, 14:13
              Cześć z tym podbiciem to chyba jakaś plaga, mój synek też ma wysokie, chociaż
              my z mężem mamy niskie i dlatego byłam strasznie zaskoczona jak poszliśmy
              kupować pierwsze buciki i okazało się, że niestety to wysokie podbicie nieco
              ogranicza wybór. Zastanawia mnie to czy to wysokie podbicie to tylko w takim
              wieku niemowlęcym czy już na zawsze.
              Mój synek dotąd miał jedne kapcie firmy Lemigo, a potem nie mogliśmy znaleźć
              żadnych kapci, które byłyby miekkie i miały przede wszystkim wyściółkę na
              spodzie i kupiliśmy sandałki firmy Melania w CCC i przyznam, ze jestem z nich
              bardzo zadowolona. Teraz będziemy musieli kupić nowe kapcie i sandałki, ale
              muszę się wybrać do miasta.
              • luciam Re: Kapciuchy 28.05.04, 23:24
                Wysokie podbicie to przeważnie tłuszczyk na nóżkach, z czasem jak dziecko
                straci swe dziecinne poduszeczki to nóżki będą jak u dorosłych. A z butami to
                faktycznie jest ciekawie, większość dzieci ma wysokie podbicie, a producenci
                wolą robić po swojemu. Jak kupowałam pierwsze Bartki dla synka(miał 10 mies.
                jak zaczął chodzić i potrzebował na dwór) to z 6 modeli tylko jedne dały się
                założyć na nóżki. A numer większych nie radzę kupować, bo dziecko w za dużych
                butach się przewraca.
                Pozdrawiam
                Luciam, Michałek 29.04.2003 i Fasolka 15tyg.
                • jasik2 Kapciuchy i buciki Gucio 29.05.04, 22:59
                  Muszę przyznać, że pocieszyłyście mnie trochę, bo Ala też ma wysokie podbicie i juz się obawiałam, że jej tak zostanie. (I jak tu nosić piękne pantofelki w przyszłości?). Kapciuchy kupiliśmy BEFADO i są OK. Sandałki Bartka rozmiar 21 i muszę przyznać, że zapinamy na ostatnie dziurki bo inaczej odciskały się na stópkach. Teraz przymierzam sie do zakupu butków GUCIO, mamy na forum bardzo je chwalą, znajoma kupiła i jest zadowolona, cena przystępna - zobaczymy...
                  Dla zainteresowanych podaję stronę:
                  www.spdesign.biz/main_pl.html
                  Nie chwaliłam sie jeszcze, że Ala w tym tygodniu zaczęła naśladować różne głosy zwierząt (wcześniej wszystkie robiły: hau). Teraz wiemy już jak robi kotek, piesek, owca i pisklaczek smile)) No i dzisiaj moje dziecko wyciagneło paluszek i zrobiło mamie nu nu nu. Pękalismy ze śmiechu.
                  Pozdrawiamy.
                  Asia i Ala (09.04.2004)
                • maugerka Re: Kapciuchy 31.05.04, 07:54
                  Tłuszczyk tłuszczykiem, ale lekarz też stwierdził, że Jaś ma wysokie podbicie.
                  Nie jest to więc mój wymysł.
            • maugerka Lemigo 28.05.04, 14:51
              My też mamy ten fason, ale niestety moje dziecko ma baaaardzo wysokie podbicie
              i po tych kapciuchach zostają mu odgniecione ślady.
              • gyokuro Re: Lemigo 28.05.04, 22:35
                Cześć!
                Witam po strasznie długiej przerwie.
                Pozdrawiamy Olusia, naszego rówieśnika idealnego - my jesteśmy z Lublina
                (podobnie...).
                Julek nosi kapcie zapinane dokoła kostki i z przoduna palcami, więc nie ma
                problemu. Są to kapocie firmy Zetpol, ale widiałam też jakieś inne w sklepie.
                Zetopla kupiliśmy, bo tylko takie były w naszym rozmiarze. Nosi 22, ale
                kupowaliśmu 23, bo jeszcze musiała się zmieścić wkładka ortopedyczna. Z czego
                wynika, że do ortopedy chodzimy - Julek ma krzywe kolanka, bo wcześnie stał,
                choć chodzić zaczął normalnie w 11-12 m-cu.
                Ząbki staramy się myć codziennie, choć czasem nie wychodzi. Julek zabiera
                szczoteczkę i żuje. Ale staram się jak mogęsmile
                Uwielbia bawić się w piaskownicy. Bałam się że będzie jadł piasek (ja tak
                miałam...), ale nie je.
                Mój drogi synek w Dzień Matki zafundował mi chorobę - 40 stopni gorączki.
                Walczyliśmy z tym trochę rozpaczliwie, bo temperatura spadał na krótko, a
                przecież nie można za często podawać Panadolu czy Ibufenu... W końcu po 1/3
                czopka Pyralginu puściło.... Uff. Ale Mały ciągle jeszcze niezdrów i maruda.
                Dwie noce spał ze mną w małżeńskim łożu, a mąż został wydelegowany na tapczanik
                do pokoiku Malca. Oczywiście ssał ze cztery razy. Ale kiedy jest zdrowy nie je
                w nocy. Karmię go tylko, kiedy obudzi się nad ranem. Zabieram go wtedy do
                naszego łóżka i tam już zostaje. A czasem nie budzi się wcale - sama budzę go
                przed pójściem do pracy, żeby go nakarmić. Na razie nie mam ochoty go
                odstawiać. Normalnie je dwa razy dziennie z cysia - rano i wieczorem. Nie chcę
                go odstawiać, bo jest alergikiem i dobrze mu zrobi długie karmienie. A mnie to
                nie przeszkadza. Co prawda jestem na diecie ale za to chudnę (w ciąży przybyło
                mi 24,5 kg, a teraz ważę już ok. 10 kilo mniej niż oprzed ciażą...).
                Postaram się niedługo zamieścić nowe fotki Julkasmile
                Pozdr.
                • gonia1000 Do gyokuro 29.05.04, 23:02
                  Witam, mój Kamil ma dziś 40 stopni goraczki i przyznam,że jestem przerazona
                  troche, bo do tej pory nigdy tak wysokiej nie miał. Miewał 38-39 przy
                  ząbkowaniu. Czy Twoje dziecko miło jakies inne objawy? byłas u lekarza odrazu?
                  Co to własciwie było?
                  Pozdrawiam
                  • gyokuro Re: Do gonia1000 30.05.04, 22:31
                    Hej!
                    Wiesz, chyba to była gorączka trzydniowa. Temperatury dostał nagle i w sumie
                    tylko trochę pokaszliwał. Do lekarza poszliśmy drugiego dnia. Niestety nie było
                    naszej pani doktorsad Julek dostał antybiotyk, ale chyba niepotrzebnie.
                    Czwartego dnia gorączki już nie było, nawet stanu podgorączkowego - po prostu
                    jak ręką odjął. Za to pojawiła się wysypka najpierw pod brodą, potem na
                    brzuszku troszkę i na plecach. To było wczoraj. Dziś ma jeszcze resztki w
                    okolicach krzyża i parę plamek na udach. To typowa zstępująca wysypka po spadku
                    temperatury po trzydniówce.
                    Na pewno będzie dobrze, cokolwiek to jest u Kamila. Ja też byłam strasznie
                    przerażona, bo pal licho gorączkę, ale ja jej nie mogłam zbić niczym
                    dozwolonym! Ale na szczęście to już nami - trzydniówka jest wirusowa i nie
                    powinna już wracaćsmile
                    Pozdrawiam!
                    • gonia1000 Re: Do gonia1000 31.05.04, 09:45
                      Hej! Faktycznie wyglada na to,że mieliście trzydniówkęsmile Ja jeszcze nie wiem co
                      to jest, wczoraj tez miał gorączkę i do tego doszła, mała biegunka(trzy razy
                      zrobił rzadkie, takie zielone kupkismile. Nie wiemy jeszcze czy to wirus, czy
                      znowu zęby.Ale przyznam,że nie ma nic gorszego niz widok męczącego się
                      dziecka.Po prostu wysiadam, musiałam isć do pracy i cały czas myslę co tam sie
                      dzieje.Mam nadzieję,że to szybko minie i nie będzie to rota wirus o którym tyle
                      ostatnio czytałamsad
                      Pozdrawiam !
    • maugerka Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 31.05.04, 11:08
      Współczuję bardzo Kamilkowi i Julkowi. To fakt. Widok męczącego się dziecka to
      najgorsze, co może spotkać matkę. Na szczęście Julek ma to za sobą, a kamilkowi
      mam nadzieję, że szybciutko przejdzie.
      Ja martwię się trochę czymś innym. otóż babcia, która cały czas się zajmowała
      Jaśkiem musiała wyjechać na 10 dni i przyjechali moi rodzice, żeby się szkrabem
      poopiekować. Jaś stosunkowo rzadko ich widzi (mieszkają 130km od Torunia) i
      trochę się boję, jak będzie reagował. Co prawda wczoraj świetnie się z
      dziadkami bawił w piaskownicy, a na spacerku do dziadka wyciągał rączki, ale
      wiecie, jak to jest. serce matki się martwi. dzwoniłam już oczywiście do nich i
      wszystko jest w najlepszym porządku, ale to dopiero parę godzin.
      Będzie dobrze.
      Pozdrawiamy serdecznie.
      • gonia1000 Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 31.05.04, 12:05
        Aniu rodzice zazwyczaj bardziej martwią się od dziecka. Nie wiem jaki jest
        Jasio, ale Kamil to takie "cygańskie dziecko",ze wszystko mu jedno z kim jest,
        byleby ta osoba miała inicjatywe do zabawysmile) Troche jestem o to zazdrosna, ale
        jak przyjdzie do nas ktoś, kto Go cały czas zabawia to On nie odstepuje go na
        krok, a jak wychodzi to płaczesmileA jak idzie na spacer to już mu wogóle wszystko
        jedno z kim, najchetniej wybrałby sie samsmile)Myślę,że Jaś świetnie się bawi, a
        Ty niepotrzebnie martwisz.No ale tak juz jest z nami mamuskamismile)))
        • franioz A czy zostawiacie na noc ?? 31.05.04, 13:16
          Mam pytanie .
          Jeszcze nigdy nie zostawialiśmy Frania na noc z dziadkami.
          Czy Wasze dzieciaczki juz tak zostawaly? Co o tym myślicie?
          Chcielibyśmy sami pojechać na kilka dni na wakacje i nie wiem czy to dobry pomysł. Franio widuje dziadków prawie co tydzień, a teraz spędza z nimi całe dnie. Co Wy na to.
          A czy planujecie juz wakacje?
          • maugerka Re: A czy zostawiacie na noc ?? 31.05.04, 13:49
            Jaś bawi się wyśmienicie. Jest w piaskownicy, babcia huśta go na huśtawce,
            pomaga zjeżdżać na ślizgawce i mówią, że w ogóle jest super.
            Wakacje planujemy i owszem, ale razem z Jaśkiem. Nie wiemy jeszcze dokładnie
            dokąd. Myśleliśmy o polskim morzu, ale być może gdzieś za granicę. Zobaczymy
            jeszcze.
            Co do zostawiania na noc. Jaśko już kilka razy został u dziadków, ale u tych
            dziadków, którzy się nim na co dzień opiekują podczas, gdy my musimy pracować.
            Nie było żadnych z nim problemów. wieczorem trochę czuł się nieswojo, bo
            chodził po mieszkaniu i szukał mamy, ale został czymś zajęty i już było o.k.
            • gyokuro Re: A czy zostawiacie na noc ?? 31.05.04, 16:26
              W sumie to Wam dobrze - mój Julek niechętnie zostaje z kimś innym niż mama czy
              tata. Kiedy przychodzi moja siostra, Julek wiesza się się na mężu i nie chce
              zejść, bo wie, że mąż zaraz pójdzie do pracy. Jak już zostanie sam, to mu
              przechodzi i bawi się OK.
              Najgorzej jest kiedy babcia (moja) przychodzi do nas i próbuje go zabawić kiedy
              ja robię coś w kuchni. Ryczy strasznie i nie chce z nią być, mimo, że zna ją
              doskonale - chyba myśli, ze skoro one przyszła to ja zaraz wyjdę...
              Co innego jest na spacerze - siedzimy w piaskownicy za płotkiem i ja rozmawiam
              z inną mamą a on się bawi. I naraz patrzę, a jego nie ma. Zupełnie bez stresu
              wywędrował sobie za płotek w kierunku huśtawek - i po co mu wtedy mama?
              A z wakacjami będzie u nas marnie - nie bardzo nas stać na wyjazd. Pewnie u
              dziadków posiedzimy, bo oni mieszkają pod Lublinem i mają trawkęsmile Ale żadnych
              dalszych wyjazdów nie będzie. Zrobimy tylko takie wypady do różnych ciekawych
              miejsc. A nad morzem byłoby fajnie i w górach też... Szkoda. Ale może w
              przyszłym roku...
              A z zostawianiem na noc to u mnie pewnie będzie pierwsza próba wtedy kiedy moja
              siostra będzie rodzić (pewnie padnie na noc...). Termin ma na pierwszą połowę
              lipca i ja obiecałam jej, że z nią będę, bo jej facet nie chce. On będzie
              czekał na dole a ja będę w nią rodzić na górze... A Julek z tatą lub z babcią -
              jeszcze się okaże.
              • agaa.k Re: A czy zostawiacie na noc ?? 01.06.04, 12:26
                Witam, my jeszcze nigdy nie zostawiliśmy Amelki na noc, w ciagu dnia też jest
                tylko ze mna i w weekendy z nami-rodzicami. Niestety nie mamy za bardzo z kim
                jej zostawić. Na wakacje oczywiście też ją zabieramysmile. Już na początku lipca
                jedziemy do Grecji na tydzień. Trochę się boję jak ona zniesie ten upał i
                wogóle jak to będzie, całe jedzonko musimy z domu zabrać, bo Amelka ma potworną
                alergię. Już zaczynam robić małe przygotowania ubrankowe itp. To będzie też jej
                pierwszy lot samolotem, ojej, mam nadzieję, że to będzie udany wyjazd.
          • elasz4 Re: A czy zostawiacie na noc ?? 04.06.04, 07:51
            Ja zostwiam na noc Pawełka, nawet ostatnio był u dziadków ponad tydzień, bo my
            robiliśmy remoncik w domu. Muszę przyzna, że malutki dobrze znosi takie wizyty,
            ale na pewno trochę tęskni, widać jak się przyssał do nas kiedy już
            przyjechaliśmy po niego.
            Ale to wszystko jest możliwe dlatego, ze Pawełek wychowywał się z dziadkami i
            dzięki temu byli jak domownicy, z resztą w pewnym momencie dziadek był lekiem
            na wszystkie smutki.
    • maugerka WSZYSTKIEGO NAJ.... 01.06.04, 12:15
      W tym szczególnym dniu życzymy wszystkim dzieciom i tym, którzy czują się jak
      dzieci, wiele słońca, uśmiechu i radości
      • agaa.k Re: WSZYSTKIEGO NAJ.... 01.06.04, 12:30
        No i zapomniałam o naważniejszym... Uściski dla wszystkich naszych
        najukochańszych szkrabów, żeby im cały rok słoneczko świecioło i żeby były
        szczęśliwe i usmiechnięte.
        • edyciorka Re: WSZYSTKIEGO NAJ.... 01.06.04, 23:07
          My też dołączamy się do życzeń. A w szczególności życzymy zdrówka bo to
          najważniejsze. Pozdrawiam Edyta mama Kamilka
    • maugerka Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 04.06.04, 07:35
      Moje dziecko na urodziny dostało ten rowerek Art. Na początku się nim nie
      interesował, ale ostatnio się w nim zakochał. Po południu zapytany, czym chce
      jechać na spacerek (taki przed snem), idzie do pokoju i wyciąga ten rowerek.
      Siedzi w nim tak dumnie, że aż mi się czasem chce śmiać. Poza tym na dzień
      dziecka dostał min.duuży zestaw do piaskownicy i wszędzie chce iść z wieeeelką
      łopatą i grabiami. Jak mu się zabierze i da inne przyrządy, to jest awantura.
      No mówię Wa, śmiechu mamy co niemiara.
      Pozdrowionka!!!
      Odzywajcie się częściej
      • andzia001 Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003:)))) 04.06.04, 10:29
        Ha, ja mam podobny problemsmile))
        Wprawdzie na rowerku i traktorze (takim z pedałami) zasuwamy wokół domu, ale
        kiedy przychodzi pora na spacerek w bardziej cywilizowane miejsce (hi,hi), to
        dosłownie przyczepka by się przydała.
        Akcesoria piaskownicowe - jak najbardziejsmile))
        Też ogromne, do tego jeszcze w zestawie mamy taczkę ale skutecznie narazie
        namawiam do zostawienia jej w domu.
        Nasze wyjście na spacerki przypomina powoli cyrk.
        Dobrze, że na domowym podwórku mały zużywa większą część zapasu
        energetycznegosmile)))

        Dziewczyny kochane a czy w menu waszych maluszków pojawiło się coś nowego?

        pozdrawiam cieplutko
        Anka, mama Marcinka
    • elasz4 Żłobek 04.06.04, 07:54
      Muszę wam powiedzieć, że od środy Pawełek jest już żłobkowiczem.
      Dotąd zajmowali się nim dziadkowie, ale doszło do duże różnicy zdań niestety
      nie mogli już się nim zajmować.
      Dzisiaj jest trzeci dzień, narazie Pawełek chodzi gdzieś na 5 godzin, ale
      każdego dnia zostaje na trochę dłużej.

      A czy mamy tutaj jeszcze jakiś żłobkowiczów ?
      • maugerka Re: Żłobek 04.06.04, 08:45
        U nas odpukać do różnicy zdań nie doszło, więc Jasiek jest u dziadków i mam
        nadzieję, że nie będę go musiała dać do żłobka. Nie mam doświadczenia, jeśli
        chodzo i żłobki, ale jednocześnie nie mam o nich dobrego zdania. Do przedszkola
        Jaśka wyślę (choć sama nie chodziłam), ale żłobka o ile to będzie możliwe będę
        się wystrzegać.
        Pozdrawiam
        • elasz4 Re: Żłobek 04.06.04, 10:58
          Przyznam się, że zawsze z mężem powtarzaliśmy, że absolutnie nigdy nie oddamy
          małego do żłobka, do przedszkola tak, bo obydwoje chodzilismy i zawsze miło
          wspominamy przedszkole. Ale o żłobku to nawet nie było żadnej mowy.
          Ale sytuacja nas zmusiła, opiekunki kiedyś już szukałam (kiedy musiałm wrócić
          do pracy) i wbrew dużemu bezrobociu to mało jest chętnych pań. Zdecydowaliśmy
          się na żłobek i myślę, że to był dobry wybór. Czas pokaże.
          • maugerka Re: Żłobek 04.06.04, 11:21
            Też mam nadzieję, że będzie dobrze. Absolutnie nie neguję Waszej decyzji, bo
            sama nie wiem, co bym zrobiła, gdybym nie miała innego wyjścia, ale tyle się
            nasłuchałam o chorobach przynoszonych ze żłobka i ine tematy.....
            Ale w końcu tyle dzieci uczęszcza do tej instytucji, że nie może być aż tak
            źle, jak ja to sobie wyobrażam.
            • elasz4 Do maugerki 04.06.04, 11:27
              Wiesz co przyznam, że ten żłobek to był akt rozpaczy z naszej strony, po prostu
              z dnia na dzień zostalismy na lodzie. W niedzielę przywieźliśmy Pawełka i albo
              załatwilibysmy żłobek albo trzeba byłoby zrezygnować z pracy.
              No cóż gdyby nas było stać to na pewno wolałabym siedzie ć z moim synkiem w
              domu, ale rezcywistość jaka jest każdy wie.
              Mam tylko nadzieję, że ten wybór okaże się dobry.
              Pozdrowionka
              Ela z Pawełekiem
              • maugerka Re: Do elasz4 04.06.04, 11:57
                No właśnie, takie mamy czasy. Też wolałabym siedzieć z Jasiem w domu, ale
                niestety musiałam wrócić do pracy. Jestem b.wdzięczna dziadkom, że się nim
                zajmują, choć nie mają dużo siły, a z mojego synka to żywe sreberko. Ale gdyby
                nie oni, to nie wiem - moi Rodzice mieszkają 130 km od nas, może opiekunka, ale
                w sumie nie wiadomo, co to za kobieta (chyba, że z polecenia), ale tak jak
                piszesz mało jest chętnych i pewnie też zostałby mi żłobek. Na szczęście nie
                mam takiej konieczności.

                Na pewno będzie dobrze. Od czasu do czasu napisz, jak się tam sprawuje Pawełek.
                Życzymy mu wtrwałości
    • gonia1000 Re: Dot. zostawiania na noc - proszę o wypowiedź 04.06.04, 09:06
      Witam emamuski,mam do Was pytanko, a własciwie prośbe o radę.Ostatnio trochę tu
      pisałyście o zostawianiu na non i widzę, że większość z tym problemu nie ma.Ja
      mam.A dokładnie chodzi o to,że znajomi załatwili nam wyjazd na weekend(3dni)w
      lipcu w góry-taka zorganizowana firmowa impreza.Oczywiście bez dzieci.Ja raz
      tylko zostawiłam kamila na jedna noc jak musialam jechac w delegację, został z
      tatusiem. Nigdy go nie zostawiałam u dziadków i nie chcę zostawiać. Na tą
      impreze też nie chce jechac i wyraźnie to wszystkim oznajmiłam, ale moi znajomi
      łacznie z moim męzem postanowili mnie uszczęśliwic na siłę i zapłacili za ten
      wyjazd w przekonaniu,ze na pewno zmienię zdanie i że powinnam odpocząć.
      I co ja mam zrobić? jak nie pojade, to sie wszyscy obraża, ze zapłacili itd.Z
      drugiej strony jak pojade to znaczy że pozwole aby wszyscy za mnie decydowali i
      wiedzieli co jest dla mnie dobre a co złe.A dlaczego nie chce zostawiac na noc?
      Wiem,że dziadkowie zajeliby sie Nim idealnie, chociaz na codzień jest z nianią,
      ale ja cały tydzień pracuję, do 17.00, widze moje dziecko raptem pare godzin
      dziennie i weekendy chce spedzać z Nim. Mysle, że nie poradziłabym sobie z
      tęsknotą, nie mogłabym rano wstac i nie widziec usmiechnietej buźki.A może się
      mylę?Może tak jest tylko do pierwszego razu? Może warto odpocząć od dziecka? Co
      o tym myslicie?Licze na szczere wypowiedzi, szczególnie tych co zostawiają.
      • andzia001 Re: Dot. zostawiania na noc - proszę o wypowiedź 04.06.04, 10:34
        Chyba nie jest tak źlesmile))
        Ja byłam ostatnio w nieco innej sytuacji - przymusowe szkolenie 4-ro dniowe
        poza domem=3 noclegi bez mojego kochanego promyczka.
        Dziewczyny jakie ja rozterki miałam - nawet sobie nie wyobrażaciesmile)))
        Byłam tak zdesperowana jak nigdy dotąd.
        Od Marcinka mojego kochanego już jestem totalnie uzależniona i przeciągające
        się np. zakupy bez niego doprowadzają mnie do szału a gdzie tam cztery dni bez
        kontaktu z nim.........?
        Cóż.... przeżyłam bo musiałam, rezygnacja ze szkolenia równałaby się ze
        zwolenieniem z pracysad((
        I nie było aż tak tragicznie - mały został pod opieką tatusia i dziadków,
        dzielnie spisali się wszyscy a moja kruszynka w niedzielę, po czterech dniach,
        przywitała mnie najwspanialszym uśmiechem, buziaczkiem i uściskami na świecie.
        Byłam wtedy wniebowzięta dosłowniesmile))))))))
        Dlatego też myślę, że nie taki diabeł straszny smile))))
        Grunt to pozytywne myślenie.

        pozdrawiam cieplutko
        Anka, mama Marcinka
        • maugerka Re: Dot. zostawiania na noc - proszę o wypowiedź 04.06.04, 11:46
          Ja co prawda nie zostawiałam Jaśka na kilka dób pod rząd, ale kilka razy na noc
          zostawał u dziadków. Pewnie, że tęskniłam i to bardzo. Nawet budziłam się w
          nocy, mniej więcej o porze picia herbatki, żeby sprawdzić, czy wszystko w
          porządku, a tam....nie ma Jasia. Rano, gdy tylko się obudziłam, to od razu
          wsiadałam w samochód i jechałam po moje Słoneczko.

          Tak to jest - dziecko przewraca życie Rodziców do góry nogami i wszystko jest
          podporządkowane temu małemu człowieczkowi, nawet myśli i uczucia.
          Jakoś przeżyjesz, przecież z drugiej strony całe życie nie będziesz przy nim, a
          nie możesz też zupełnie zapominać o swoich przyjemnościach. Pewnie, że ciężko,
          póki dziecko jest takie małe, ale cóz...trzeba jakoś funkcjonować. Tak, jak
          napisała Ania, najpiękniejsze będzie przywitanie i ten najsłodszy uśmiech na
          świecie.
          Pozdrawiam gorąco.
      • franioz Re: Dot. zostawiania na noc - proszę o wypowiedź 04.06.04, 13:03
        Ja jeszcze nie zostawiłam Frania na noc u dziadków, chociaż się przymierzam. Głównie dlatego, że ze mną jest całe dznie i noce, a powinien wiedzieć, że nie zawsze tak bedzie. Wiadomo, różne przypadki sie zdarzają. Zrobiłam za to taki eksperyment. Przyjechała do na babcia na kilka dni i to ona spała z Frankiem na jednym łóżku, bo z nim trzeba niestety spać, nie chce spać w łóżeczku.
        Kilka razy budził się w nocy, ale nie działo się nic strasznego. A rano z uśniechem od ucha do ucha witał sie ze mną. Myślę, że to był chrzest bojowy zarówno dla synka jak i dla babci smile

        Myśle, że kazda z nas ma inny charakter i ja chciałabym spędzić chociaż jedną noc tylko z męzem, co nie znaczy, ze nie myślelibyśmy o Franulku.

        pozdrawiamy
        • zivona Re: Dot. zostawiania na noc - proszę o wypowiedź 04.06.04, 16:19
          Hejo smile
          Ja to pewnie wyjdę na wyrodną matkę, bo Kubuś prawie 3 tyg jest z babciami w
          Szczyrku. Oczywiśćie tęsknię straszliwie, szkoda nawet pisać, pewnie za telefon
          zapłacimy krocie. Widzimy Kubusia w wekendy, bo dojezdzamy tak szybko jak sie
          da. Oczywiście na to, że wyjechał z babciami złożyło się wiele rzeczy. Ja muszę
          oddać pracę dyplomową do 10 czerwca, a wcześniej przy Kubusiu nic nie mogłam
          napisać, wieczorem juz padałam, nic mi nie szło. We wrześniu urodzi się nasz
          kolejny bąbelek, więc muszę pracę teraz skonczyć i się obronić obowiązkowo (na
          szczęsie juz piszę zakończenie smile Jutro artur jedzie po Kubusia, zabiera go
          juz do domku, ja do szkoly i jeszcze egzaminy przez weekend. Niestety nie mogę
          liczyć na pomoc męża, bo wyjezdza w pon do pracy i wraca w piątek wieczorem.
          Dobrze,że mam kochaną teściową, z którą Kubuś spędza dużo czasu i bardzo dobrze
          się bawią. Nie raz juz zostawał z dziadkami jednymi lub drugimi na noc, ale
          muszę przyznać, że jest "cygańskim" dzieckiem, nie ma żadnych problemów typu:
          tylko mamusia. Co do tęksnoty, to myślę, że każda z nas bardzooo tęskni za
          maluchami, tylko niektóre z nas potrafią spróbować zostawić z kimś innym
          dziecko, zaufać komuś innemu, lub nie mają innego wyjścia. Już nie umiem
          doczekać się jutra, jak Kubulek wyciągnie rączki i będzie się tulił i chciał mi
          wszystko na raz pokazać i opowiedzieć.
          Pozdrawiam Iwona
          (nawet nie wiecie, jak odpoczęłam siedząć prawie 3 tyg przed kompem, nie
          zajmując się Kubusiem, hih,hi, . Nigdy bym nie pomyślała!)
          • alekl1 Re: Dot. zostawiania na noc - proszę o wypowiedź 07.06.04, 10:53
            Cześć dziewczyny!
            Ja mam właśnie za sobą zostawienie na noc. Oluś został drugi raz w nocy bez
            rodziców, ale pierwszy raz spał sam poza własnym domem. Zostawiliśmy go u
            opiekunki, która zajmuje się nim kiedy chodzę do pracy, tak się składa, że ona
            ma dwoje dzieci - dziewczynki (1rok i 3 latka), więc Oluś ma sie z kim bawić,
            starsza nawt mówi do niego - ty mój mały monżu smileDzieciaki świetnie sie bawiły
            do wieczora - wspólna kąpiel to nielada atrakcja i dużo sprzatania dla
            opiekunki -smilePo wygłupach wkońcu zasneły i Oluś całkiem dobrze spał, ale o 3:20
            w nocy obudził się i zorientował, że nie jest w domu, więc wstał z łóżka i nie
            było juz mowy o spaniu - dwie godziny czytał bajki z babcią dziewczynek i w
            końcu padł ze zmęczenia, nie na długo po 7 nasz skowronek był juz na nogach.
            Czyli można powiedzieć, że noc zniósł nieźle, nie rozpaczał, nie płakal za
            mamą, rano przywitał mnie buziakiem, uśmiechem i nie skarżył się. Ja sie troche
            denerwowałam, jak to będzie, ale chciałabym żeby nie był dzieckiem, które bez
            mamy juz nigdzie nie pójdzie i z nikim nie zostanie, poza tym trzeba przecież
            pamiętać, że rodzice tez maja prawo do odrobiny zabawy od czasu do czasu - my
            byliśmy na weselu.
            Pozdrawiam!
            Lidka i Oluś
      • gonia1000 Re: Załamałyście mnie! 08.06.04, 14:48
        No nie dziewczyny, jestem rozczarowana, chciałam Waszych wypowiedzi użyć jako
        argumentu dla mojego męża,że mojego kochanego synusia nie zostawia się
        teściowej na noc, a tu proszę wszyscy przeciwko mnie, same wyrodne matki
        zostawiaja swoje dzieci hi,hi.
        A tak poważnie to macie rację, to my bardziej przeżywamy to wszystko niż
        dzieciaczki i zawsze już tak będzie.No ale na imprezę i tak nie chcę jechać.
        Pozdrawiam Was i życzę miłego długiego weekendu, ja niestety w piątek pracuję.

        Ps.A co nowego u Waszych pociech? Jakieś nowe umiejętności?U nas hitem jest
        teraz nauka sprzątania po sobie. Kamil po raz pierwszy wyrzucił do kosza zużytą
        pieluszkę- jakaż była nasza radosć, brawa, całusy itd... radość trwała krótko
        gdyz moje dziecko rządne oklasków wywaliło do kosza po kolei:pilota od
        telewizora,smoczek i telefon komórkowy a wczoraj butelke z soczkiem i jaki był
        zdziwiony,że nikt nie bije brawa!!.

    • maugerka Szczepienie 08.06.04, 14:41
      Idziemy z Jaśkiem dzisiaj na szczepienie odra-świna-różyczka. Już czuję, że
      będę płakać razem z nim. A przy okazji wyda się, ile to moje słońce urosło i
      przybrało. HiHiHi.
      Ale jeszcze a'propos tej szczepionki - byłyście już? Jak Wasze dzieciaki ją
      przeżyły?
      Pozdrowionka
      • gonia1000 Re: Szczepienie 08.06.04, 14:55
        Hej! Nie orientuje sie już w tych szczepionkach, ostatnio mielismy byc na cos
        szczepieni ale Pani doktor namówiła nas na szczepionke przeciw ospie i tamto
        szczepienie odwlekło sie w czasie.Idziemy teraz po weekendzie.
        Powodzenia, Jasko bądź dzielny i opiekuj sie mama smile))
      • elasz4 Re: Szczepienie 09.06.04, 07:58
        My byliśmy w piątek. Szczepionka MMR II. Pawełek zniósł to w miarę, tzn. płakał
        jak miał podawany zastrzyk, bo pielęgniarka powiedziała, że będzie szczypało,
        ale zaraz dostał puste pudełeczko po szczepionce i odrazu się pocieszył.

        Ja teraz Pawełka odbierałam do wczoraj po 4 godzinach ze żłobka, bo tak
        ustaliliśmy, że w tych pierwszych dniach będę chodzić tylko na 4 godzinki do
        pracy, mój mały jak go odbierałam o tej 12 był zawsze tak zmęczony, że
        praktycznie odrazu szedł w domu spać na 2-3 godzinki i tak też było w piątek
        zaraz po powrocie ze szczepienia zasnął a ja miałam czas na drobne porządki.

        Dla mnie najgorsze w całym szczepieniu jest to, ze podczas podawania zastrzyku
        trzeba dziecko silnie przytrzymać i z tym mi jest zawsze najtrudniej, a poza
        tym to wiadomo, że to tylko dla jego dobra.

        Pozdrowionka i nie martw się będzie dobrze. Teraz na następną szczepionkę
        jesteśmy umówieni we wrześniu, a potem dłuższa laba.
      • alekl1 Re: Szczepienie 09.06.04, 09:17
        Hej!
        My z Olusiem bylismy na szczepeiniu jakiś czas temu. Szczepionkę przyjął
        nieźle, trochę popłakał, keidy dostawał zastrzyk, ale zaraz sie uspokoił i
        zaczął demontować przewijak w gabinecie. Jakiś czas po szczepieniu wystąpiła
        niewielka wysypka, to może się zdarzyc po tym szczepieniu i lekarka nas o tym
        uprzedziła, poza tym żadnych problemów.
        Trzymajcie się - napewno Jasio świetnie sobie poradzi.

        Lidka i Oluś (15.04.2003)
      • andzia001 Re: Szczepienie 09.06.04, 11:23
        Hejkasmile))
        My też już mamy to za sobąsmile) Byliśmy pod koniec 12 miesiąca i
        oprócz "poprawki" na gruźlicę mieliśmy właśnie tą potrójną.
        Marcinuś zniósł szczepienie wyjątkowo dzielnie (położna potrafi kłuć
        niemal 'bezboleśnie'), nie płakał, nie miał żadnych większych sensacji po
        szczepieniu.
        Był jedynie nieco bardziej senny niż zwykle i taki ...... przytulaczeksmile))))
        Ciągle chciał być noszony na rękach albo siedział obok któregoś z rodziców i
        był po prostu przyklejony jak miś koalasmile)))))
        I trwało to może jakieś dwa dni.
        Potem znowu pełnia energii i niespożyte siłysmile)))

        pozdrawiam cieplutko
        Anka
        • maugerka Re: Szczepienie 09.06.04, 12:21
          Dzięki dziewczyny za słowa otuchy. Już jesteśmy po. Zniósł bardzo dzielnie. Co
          prawda zapłakał, gdy go pani kłuła, ale zaraz po wyjściu z gabinetu podrywał
          dziewuszkę o rok starszą. Waży 12,4, a mierzy 82cm.
          Co do "przytulaka", to mój Jaśko, od kiedy wychodzi mu naraz 6 zębów (niedawno
          były cztery, opuchnięte dziąsełka, ale w ubiegłym tygodniu doszły jeszcze dwa)
          stał się takim przytulakiem. Ale tylko do mnie. Jest to słodkie, ale czasami
          trochę męczące, bo tak naprawdę czasem nawet do toalety nie mogę iść bez niego -
          przyczepi się do np. nogi i nie puszcza. No i gryzie mnie. W sumie, gdyby mi
          wychodziło tyle zębów naraz, to też bym nie była zachwycona i próbowałabym
          robić wszystko, żeby nie dokuczało tak bardzo. Ale poza tym, to śmieje się
          zawsze, bawi, najchętniej na świeżym powietrzu i to z innymi dziećmi.
          Buziaczki dla wszystkich.
    • andzia001 Jakieś nowe potrawy w menu naszych pociech? 09.06.04, 13:26
      Hejkasmile)))
      Tak mi przyszło ostatnio do głowy, że te nasze dzieciaczki kochane "dorośleją"
      z dnia na dzień w tempie niesamowitym, a mój kochany szkodniczek powoli domaga
      się prawie wszystkiego, co doroślismile))))))))))))
      Jedzenia równieżsmile)))
      Wcześniej nie podawałam małemu surowego pomidorka na przykład, ogóreczka czy
      innych stosunkowo ciężko-strawnych warzyw czy owoców.
      A teraz mój szkodniczek sam sięga po wszystko to co my jemysmile))))
      Pomidora pochłania expresowo, aż piszcząc z radości przy tym.
      Z ogórkiem sprawa ma się dokładnie tak samo.
      Wcześniej bardzo ostrożnie podchodził do każdego nowego smaku, teraz - nawet
      nie wiem kiedy sięgnie łapeczką swoją po truskawkę czy kiwi......
      A o ile więcej zjada ostatnio (mówię o ilości danych posiłków)!
      Jak smoksmile))))

      Napiszcie proszę co Wasze kochane brzdączki zajadająsmile)))

      pozdrawiam cieplutko
      Anka, mama Marcinka
      • gonia1000 Re: Jakieś nowe potrawy w menu naszych pociech? 09.06.04, 13:51
        Mój juz wszystko je to co my (z wyjatkiem oczywiście
        octu,pieprzu,alkoholu,hi,hi i ogólnie ostrych potraw)
        Babcia sie nawet ostatnio smiała,ze kiedys to z niego był dobry gość, bo
        przychodził z własnym jedzonkiem, a teraz u babci pałaszuje lodówkę.
        Ulubione nowości to ogórki kiszone,kiełbasa,pomidory i wszyyyystko co mama ma
        na talerzu!
        • edyciorka Re: Jakieś nowe potrawy w menu naszych pociech? 11.06.04, 12:55
          Cześć! Dzisiaj mam wolne i jestem baaaaaaaaaaaaaardzo szczęśliwa, że mogę cały
          dzień spędzić z moim skarbeczkiem. Szkoda tylko, że pada deszcz i nie możemy
          iść na spacer ale to nic ważne że jesteśmy razem. Mój Kamilek je prawie
          wszystko to co my oprócz ryżu - po prostu go nie toleruje i to od poczatku (po
          kleikach ryżowych zawsze miał bóle brzucha).
          Od jakiegoś czasu niepokoiły mnie jego ciągle zaczerwienione, szorstkie
          policzki i to samo w niektórych miejscach szorstkie na nózkach i rączkach.
          Zastanawiałam się czy to może skaza białkowa i zamieniłam mu zwykłe mleko znowu
          na modyfikowane. Ale nie zabardzo to poskutkowało. Poszłam do naszej pani
          doktor - ona tez nie zabardzo wiedziała co to jest i przepisała nam jakąś maść.
          Też nie bardzo pomogło. Dopiero przypadkiem w rozmowie z koleżanką dowiedziałam
          się, że przyczyną tego jest przebiałkowania tzn.mój Kamilek pochłaniał Danonki,
          Monte,Bakusie po kilka dziennie. Dowiedziałam się, że najgorsze są Danonki.
          Dzieciom nawet 6 letnim powinno się dawać tylko jednego dziennie. Od kiedy
          ograniczyłam mojemu szkrabowi do jednej porcji -tylko 1 monte dziennie
          szorstkie miejsca znikły i zaczerwienienie z policzek prawie też.
          Pozdrawiam Edyta i Kamilciu.
          • anjaaa Nowe umiejetnosci Kokocha;) 11.06.04, 21:13
            1.otwieranie i zamykanie cd-romu i wkladanie płytkiwink
            2.Włączanie i wyłączanie suszarki "guziczkiem" oraz wszystkich sprzętów bądź
            guziczkiem,bądz z kontaktu (notorycznie telewizor w trakcie ogladania przez
            nas...wink)
            3.Picie ze szklanki i słomką.
            4.Mycie mopem i zamiatanie (to z przymrużeniem oka,jak dorwie się do
            szczotki,mopa lub odkuzacza,to mam go z glowywink)
            I wiele innych,jak mi się przypomni to załączęwink
      • maugerka Re: Jakieś nowe potrawy w menu naszych pociech? 14.06.04, 07:51
        Ha! Mój Skarb zjada truskawki, poziomki i czereśnie (wszystko z działki
        dziadków, więc bez jakichkolwiek pestycydów), a pokazać mu tylko czekoladę (z
        którą oczywiśnie nie przesadzamy) mleczną, to aż się trzęsie. Jeśli chodzi o
        inne potrawy dorosłe, to nadal jest trochę ostrożny i musi najpierw spróbować
        koniuskiem języka, czy to jest aby smaczne i czy się nadaje do zjedzenia.
    • maugerka Nowe zęby 14.06.04, 07:55
      U nas jak zwykle zęby wychodzą parami. W ciągu "długiego" weekendu przebiły mu
      się diwe górne czwórki. Tak po kawałku z każdej, ale to zawsze lepsze niż nic.
      Teraz Jasiek będzie wyglądał śmiesznie. U góry ma sześć zębów (jedynki, dwójki
      i czwórki), a na dole tylko dwa - jedynki. Taki to śmieszny jest mój Brzdąc.
      Pozdrawiamy gorąco.
    • gonia1000 Re: Dziewczyny przeraziłam się !!!!! Pilne! 14.06.04, 10:00
      Witam mamusie, wiecie co weszłam dziś na forum dziecka i zamarłam. Kilka razy
      czytałam jak to fajnie Wasze dzieci sie bawią w piaskownicy, więc ja tez
      Kamilka zabrałam.Cały długi weekend siedział w piasku i był zachwycony! A dzis
      na forum dziecka przeczytałam watek o chorobach wynoszonych z piaskownicy i
      teraz siedze sobie i myślę!!!! Dzis kazałam niani iśc z Nim do piasku i cały
      czas myślę i myśle ! Czy jakos zabezpieczacie dzieci przed chorobami z piasku?
      • maugerka Re: Dziewczyny przeraziłam się !!!!! Pilne! 14.06.04, 13:14
        Ja Ci powiem, że nie ma chyba co panikować, bo tak naprawdę, to wszędzie można
        się czegoś nabawić. Ja nie jestem za takim sterylnym chowaniem dziecka, bo
        potem się okazuje, że w domu było sterylnie, a gdziekolwiek indziej się dotknie
        i już jakaś wysypka, czy cokolwiek innego. Nie pozwalamy Jaśkowi wkładać
        niczego do buzi (chociaż wczoraj nabrał piasek na łopatkę i wszystko to razem
        próbował zapakować do buzi), po powrocie myjemy od razu rączki, czasem
        zabieramy też ze sobą nasączone chusteczki, ale to wszystko. Żadnych
        specjalnych środków ostrożności. Nie wiem, może robię błąd, ale uważam, że
        naprawdę chorobami można zarazić się wszędzie, a niestety nie wszystko się
        upilnuje i czasem nawet nie wiadomo, gdzie licho się czai.
        Pozdrawiamy gorąco.
    • gonia1000 Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 17.06.04, 13:26
      A co tu tak cicho na wczasach wszyscy?
      • maugerka Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 17.06.04, 13:33
        też się zastanawiam. Dzisiaj jasio był ze mną w pracy. Obiecałam, że go kiedyś
        ze sobą przywiozę i obietnicy dotrzymałą. Po dwóch godzinach go odwiozłam. Ale
        miał frajdę. Moje biurko wyglądało, jakby przeszedł przez nie huragan. Aż nie
        chciał wychodzić. W sekretariacie wydębił jakieś wafelki. Uśmiechał się do
        wszystkich, choć nie do wszystkich szedł. Jak tylko wsiadł do samochodu, to po
        prostu padł i jak się później dowiedziałam od babci spał ponad 1,5 h.
        Pozdrawiam
        • gonia1000 Do Maugerki 17.06.04, 14:28
          Ha,ha to Jasio miał faktycznie przeżycia! Ostatnio czysciłam swoja poczte i
          zauwazyłam,że miałam Ci napisac jakie kapciuchy Kailm nosi, hi,hi ale ci szybko
          odpisuję, pewnie juz Jaskowi 10 razy kupiłaś.No ale dla czystego sumienia
          odpisuję: firma Befido czy Befado juz teraz nie pamietam, bo jestem w pracy,
          ale mam ich kilka rodzajów i wszyskie są dla wysokopodbiciowców. A co u nas to
          napisze Ci na priv bo tu juz chyba nikt nie zagladasmile
          • elasz4 Do goni1000 17.06.04, 14:52
            Nie prawda ja zaglądam codziennie po kilka razy tylko nie zawsze mam okazję
            napisać, bo praktycznie dostęp do internetu mam w pracy, a tutaj wiadomo jak
            może być.

            Więc bardzo proszę o pisanie tutaj przynajmniej można czasami dowiedzieć się
            czegoś fajnego, pochwalić, uśmiać się do łez i chyba gdyby to forum zniknęło to
            byłoby mi nieco smutno.
            • gonia1000 Re: Do goni1000 17.06.04, 15:31
              He,he no to się cieszę, że tu ktoś jeszcze zagląda.A tak przy okazji to Pawełek
              chyba dzisiaj kończy 14 miesięcy co? To wszystkiego naj! Jaskowi też i innym!
              A co u nas? Jutro kończymy 14 miesięcy, wczoraj się ważyliśmy i szczepiliśmy.
              Waga dla noworodków pękła: 13,500! A śmiechu było co nie miara, bo młody
              grzecznie na wadze siedział, a jak pielęgniarka podała ile wazy to sie nagle
              rozpłakał, a my w śmiech,że się przejął!Oczywiscie babcia która była z nami nie
              mogła sobie odpuścić i dodała,że On ma to po mamusi, bo Ona na wadze tez
              płacze, hi,hi bardzo śmieszne.
              Poza tym mamy już 16 zębów i chyba na razie z ząbkowaniem spokój.
              Jesteśmy na etapie gryzienia niani w ...pupę, tak dziewczyny moja dzidzia
              ugryzła nianie w pupe jak ta sie nachyliła do kosza na smieci.Wrzasnęła a Jemu
              to sprawiło taka radochę,że teraz biega za nami i szuka punktu zaczepnego i
              wogóle uwielbia nas gryźć, do tego stopnia,ze jak mu sie nie dasz ugryźć to
              robi cyrk, obraża się,macha ręką i przynosi buty(chyba zebys juz sobie
              poszła).Oj mogłabym tak dłuuuuuugo paplać, ale jestem po prostu w szoku jak
              roczne dziecko może miec tak dorosłe gesty.
              No to pa i paplajcie tu trochę bo dadza nasz wątek do archiwum.
              Pozdrawiam
              • elasz4 Re: Do goni1000 18.06.04, 08:01
                No to hej z ranka.
                Mój malutki rzeczywiście wczoraj skończył 14 miesięcy, ale ten czas leci,
                jeszcze niedawno chodziłyśmy z brzuszkami, a teraz to nie można się doczekać
                kiedy zacznie mówić, no ale na to jeszcze pewnie trochę poczekamy.
                Z okazji 14 miesięcy życzę twojemu Słoneczku samych radosnych i pogodnych dni i
                mało zmartwień.
                U nas jest tak jak już wspominałam wcześniej mój maluszek od 2 czerwca chodzi
                do żłobka. Narazie nie jest źle, chociaż troszkę popłakuje, ale tak różnie,
                czasami jak go odprowadzam, czasami dopiero już w samym żłobku w sumie to nie
                ma reguły, ale ogólnie chyba jest ok.
                Pawełek ma 8 ząbków po 4 na górze i na dole i i narazie nie zanosi się aby było
                więcej, ale podejrzewam, że następne wysypią się tak jak te pierwsze po prostu
                nagle kilka. Pawełek waży 10.800 kg i mierzy około 80 cm.
                Pawełek jeszcze nie korzysta z nocniczka, tzn. chcieliśmy mu kupić na Dzień
                Dziecka, ale jak się okazało musiał pójść do żłobka i doszliśmy do wniosku, że
                nie będziemy go stresować podwójnie, dlatego teraz dopiero się zbieramy zeby
                kupić, jak już będzie to na pewno opiszę jego dokonania.
                Od początku czerwca myjemy już ząbki, ale jeszcze nieregularnie.
                Jesli chodzi o gryzienie to rzeczywiście jest z tym mały problem bo my też go
                mamy, tylko wiesz co moja koleżanka jak jej to opowiedziałam, że mały zaczął
                gryźć i sprawia mu to straszną frajdę, tylko najgorsze u nas jest to, że jak
                złapie to nie chce puścić to spytałą się mnie czy przypadkowo my go nie
                gryziemy jesli chcemy okazać czułość. I rzeczywiście czasami mówi się tak "Jak
                cię złapię to ugryzę tą małą rączkę lub coś w tym stylu" tylko nasze gryzienie
                jest kontrolowane, a on po prostu nie rozumie tego, że sprawia ból i dlatego
                wyeliminowalismy z naszego okazywania miłości wszelkie takie elementy.
                Narazie chybato przynosi efekty, bo Pawełek jakby przestał gryźć.

                No to narazie wszystko.
                Pozdrowionka
                Ela z Pawełkiem
                • gonia1000 Re: Do goni1000 18.06.04, 12:25
                  Hej! Zastanawiałam sie i chyba masz rację z tym gryzieniem. Mój mąż takie
                  własnie z małym ma zabawy,ze biega za nim i jak go złapie to podgryza,hi,hi a
                  ten potem wyładowuje sie na niani. Musze to poobserwować. My tez nie mamy
                  nocnika, ale musze kupić, choc watpię czy będzie chciał usiąść, bo musi byc w
                  ciągłym ruchu. Ale ostatnio przy zmianie pieluszki(ponoc tylko u mnie) robi
                  taki cyrk,ze nawet wkładanie do raczek zabawek nie pomaga, ryczy, wyrywa sie ,
                  przewraca na brzuch i z goła pupa schodzi z łóżka( to nowa umiejętność). Czy
                  Wasze dzieci tez taki cyrk robią jak sie je przewija?
                  • elasz4 Cyrk przy przewijaniu 18.06.04, 12:45
                    No to fajnie, że ktoś ma takie same problemy, chociaż my gdzieś już od grudnia
                    borykamy się z tym problemem. Pawełkowi nie da się normalnie zmienić pieluszki
                    te płacze, żale są okropne, a jak mały walczy ile w tym ciałku jest siły. Jakoś
                    sobie radzimy, ale czasami musi dojść do rozwiązań siłowych, ale tak to już
                    jest z tymi maluszkami, może przyjdzie czas kiedy będą spokojne.
                    • maugerka Re: Cyrk przy przewijaniu 18.06.04, 12:51
                      U nas pomagają tylko reklamy, albo coś do picia, bo inaczej nie sposób zmienić
                      pieluchy.
                      • elasz4 Reklamy 18.06.04, 13:02
                        A u nas reklamy pomagają w karmieniu, nawet nagraliśmy małemu i mu odtwarzamy
                        kiedy nic nie leci w telewizji, bardzo mu się podoba kiedy przewijamy reklamę,
                        której nie lubi na podglądzie.
                        Zastanawiamy się z mężem kiedy się kapnie, że te reklamy lecą z video ?
                        • gonia1000 Re: Reklamy 18.06.04, 13:35
                          He,he,he, nieładnie tak, przez to maluch nie jest na bieżącosmile)
                          A swoja droga to te reklamy to na prawdę dziwna sprawa,ciekawe czemu dzieci tak
                          reaguja, że moga sie bawić a jak słysza reklame to jakby je zamurowało, mozna
                          do nich mówić, wołac a One nic.
                          My mamy dodatkowy problem, bo mamy baaardzo duzy telewizor a Kamil na reklamach
                          staje 20 cm przed nim i musimy go odciągać.Czasami złosliwie mu zasłaniamy i
                          wtedy On ze złością mnie próbuje przestawić(skąd ma tyle siły,żeby przesunać
                          hmm ponad 60 kg zywej wagi, hi,hi)
                          A co do ząbków to aniu masz rację, wyjda mu jeszcze piętki, ale troche później,
                          na razie mamy spokój.Te czwórki i trójki wychodziły naraz i strasznie sie
                          męczył.
                          • andzia001 Re: Reklamy 21.06.04, 07:24
                            To ja też w sprawie reklamsmile))))))
                            Na Marcinka też działają jak hipnoza i czytając Wasze posty uspokoiłam się
                            nieco bo już myślałam, że moje kochane słoneczko stanie się reklamomaniakiemsmile))
                            W każdym bądź razie u nas działa jeszcze nagrany na video program dla
                            dzieci "Budzik" prowadzony przez dwa kotki (osobiście uważam, że jest cool) lub
                            jakikolwiek program przyrodniczy w którym intensywnie przewijają się dość duże
                            zwierzęta biegające czyli najlepiej koty (takie domowe i te nieco
                            bardziej "wyrośnięte"), psy i wszelkie inne czworonogismile)))))))))


                            pozdrawiam cieplutko
                            Anka, mama Marcinka
                            • maugerka Re: Reklamy 21.06.04, 09:04
                              Cześć Aniu. Ja próbowałam różnych bajek i działają na niego, jak reklamy tylko
                              Ballamoory (ok. godz. 15.00 na BBC World - tylko u dziadków). Pozostałe bajki
                              tylko przez parę minut są interesujące. Ale byłam w szoku, gdy w niedzielę
                              podczas śniadania włączyliśmy mu MINI MINI i tam leciała jakaś naprawdę
                              beznadziejna bajka, a Jasiek siedział jak zahipnotyzowany. No cóż, jest po
                              prostu indywidualistą..... HiHiHi
                              Pozdrowionka
                              • andzia001 :)))))) 21.06.04, 12:19
                                Aniusmile))
                                Nasze dzieci jeszcze nie raz, nie dwa nas zadziwiąsmile))
                                Mój szkodnik na przykład prawie codziennie doprowadza mnie do stanu, kiedy to
                                moja szczęka opada bądź to ze zdziwienia, bądź podziwu.... czasem szoku
                                nawetsmile))

                                Zastanawiałam się czy wasze pociechy mają swoje skarbonki.
                                Bo Marcinek ma, oczywiście w kształcie oklepanej świnki w ilości sztuk dwóch -
                                jedną u dziadków jedną u nas.
                                No i kiedy tylko mu się przypomni bierze moją torbę..... wyciąga portfel..... i
                                muszę pozbywać się wszelkiego bilonu, który od razu ląduje w "świńskim"
                                wnętrzusmile)
                                Najbardziej rozczulają mnie te maleńkie paluszeczki biorące monetę i usiłujące
                                trafić do szczeliny......

                                Supersmile))))

                                pozdrófka
                                Anka

                                • gonia1000 Re: :)))))) 21.06.04, 13:32
                                  Mój nie ma skarbonki i chyba z natury nie będzie oszczędny, bo jak tylko
                                  znajdzie monetę to ląduje w Jego buzi. Ma natomiast sówj sezam, sam go sobie
                                  wymyslił, mieści się w rogu, między łóżkiem a komodą, jest tam pokaźna
                                  szczelina i On tam sobie chowa skarby.Ostatnio pół dnia szukałam swojej
                                  szczotki do włosów. Teraz juz nic nie szukam odrazu ide do sezamu i zazwyczaj
                                  wszystko tam znajduję a mały jest wtedy oburzony,że wykradam mu skarbysmile)
                                  • maugerka Re: :)))))) 21.06.04, 13:50
                                    U nas skarbonki też nie ma, ale podobnie, jak u Was Gosiu, Jasio ma swoje
                                    miejsce. u nas jest to po prostu za kanapą. ląduje też tam wszystko, co akurat
                                    trzyma w rączkach. A potem ma frajdę, jak tam zagląda i widzi, ile rzeczy
                                    nawrzucał.
                                    A propos szczotki do włosów..... Jasiek uwielbia mój grzebień. gdy tylko
                                    wejdzie sobie do łazienki od razu idzie do miejsca, gdzie leży i po prostu go
                                    podprowadza. czasem też nieźle się naszukam.
                                    • elasz4 :)))))) 22.06.04, 11:23
                                      Pawełek to też niezły agencik smile
                                      Ostatnio oczywiście wszystko ściąga (to standard), ale mówimy mu żeby odłożył
                                      więc on to robi wraz z odpowiednim okrzykiem i całym sobą pokazuje, że on tylko
                                      sobie przekłada. Jest wtedy taki słodziuchny, że najchętniej to bym go
                                      schrupała.
                • maugerka Ja też się dołączę.... 18.06.04, 12:49
                  do apelu o częstrze pisanie. Jeśli chodzi o gryzienie, to mamy chyba wszystkie
                  to samo. Ja czasem mam nawet małe krwiaczki. Jak już wspominałam parę wątków
                  wcześniej Jaśkowi przez "długi" weekend wyrosły naraz dwa zęby. Teraz wygląda
                  to tak, że na górze ma 6szt (jedynki, dwójki i czwórki), a na dole tylko dwie
                  jedynki. Teraz mu się wykluwają dolne czwórki, a dwójki jak nie chcą, tak nie
                  chcą. Gosiu! Zazdroszczę Ci, że Kamil ma już 16 zębów. przynajmniej jeden
                  kłopot z głowy , chociaż wydaje mi się, że do drugiego roku życia dziecko
                  powinno mieć 20 zębów, ale może się mylę.
                  Wiecie co? Będzie trochę śmiechu. chcemy jechać na wakacje do Włoch do mojej
                  koleżanki razem z Jaśkiem i... muszę wyrobić mu paszport. Najwięcej problemu
                  będzie chyba ze zrobieniem zdjęcia. Przecież on nie usiedzi spokojnie nawet 5
                  minut (no...chyba, że akurat ogląda reklamy, bo wtedy można z nim robić
                  wszystko). A wyobraźcie sobie potem takie kilkuletnie dziecko ze zdjęciem 14-
                  miesięczniaka w paszporcie. No beczka śmiechu.
                  Buziaczki
                  • aga_mama_zuzy Re: Ja też się dołączę.... 18.06.04, 13:39
                    Oj, długo nas tutaj nie było, ale czytam o Was często siedząc sobie w pracy,
                    wyłapując jakąś wolną chwilkę i wyjście szefa z Biura. A co u nas nowego? Zuzia
                    waży w tej chwili około 12,5 kg a mierzy sobie 80 cm. Figurkę ma troszkę
                    papuśną , ale słodko z tym wygląda. Ząbków 6: po trzy na dole i górze. Jeśli
                    chodzi o menu to ulubionym wciąż jest cyś mamy (na szczęście jakoś nie gryzie
                    mnie zbyt często), chętnie zjada też deserki różnego rodzaju, chrupki
                    kukurydziane, zupki, ale generalnie w przeciwieństwie do większości Waszych
                    dzieci nie ciągnie jej do dorosłego jedzenia. Dopiero ostatnio interesuje się
                    tym co my mamy na talerzu i pomalutku podjada a to kawałek kartofelka, a to
                    chlebka z wędlinką. Przy okazji namiętnie karmi tym co od nas dostanie psa
                    Miśka, ku jego uciesze oczywiście! W kategorii zabaw na pierwszym miejscu mamy
                    wszelkie zabawy na dworze z innymi dziećmi, piaskownicę, poza tym Zuzia
                    uwielbia piłeczkę i namiętnie gra z kim się da, poza tym lubi grające zabawki i
                    wszystko to co zabawką nie jest i nie nadaje się do zabawy a da się zabrać ze
                    stołu lub innych miejsc zabronionych. Jest strasznie ruchliwa, nie lubi
                    siedzieć unieruchomiona w wózku, krzesełku do karmienia. Podczas jedzenia muszą
                    być puszczone reklamy, w ogóle reklamy to u nas sposób na chwilę wytchnienia,
                    patrzy jak zahipnotyzowana w ten ekran. Piszą wszędzie, że takie małe dzieci
                    nie powinny oglądać reklam ale co zrobić w sytuacji, kiedy tylko wtedy uda nam
                    się Rodzicom się zjeść spokojnie obiad! Przy przebieraniu pieluchy też mamy
                    cyrk, płacze histerycznie i nie daje się spokojnie położyć, muszę jej śpiewać
                    albo ją przedrzeźniać na zmianę z tatusiem i wtedy jakoś idzie.
                    Maugerko! Czytałam gdzieś na forum (chyba to były Wakacje)wątek o paszportach i
                    wpisach do paszportu swoich dzieci. Podobno to drugie rozwiązanie jest tańsze i
                    krócej się załatwia. Potrzebne są paszporty obu rodziców i akt urodzenia
                    dziecka. Poszukaj, jeśli Cię to zainteresuje. To chyba na tyle. Postaramy się
                    odzywać częściej. Pozdrowienia dla wszystkich emam kwietniowych dzieciaczków.
                    • maugerka Paszporty 18.06.04, 14:22
                      Ago_mamo_Zuzy wiem o tym rozwiązaniu. dzwoniłam dzisiaj do Urzędu
                      Wojewódzkiego. jest tylko jeden proble. Takie dziecko, które jest wpisane do
                      paszportu rodziców do 16 roku życia niestety nie może samo nigdzie za granicę
                      jechać. Nie chcę go tak ograniczać, bo może będzie przed tym terminem chciał
                      gdzieś jechać sam, albo z jakimiś dziadkami i co wtedy?
                  • andzia001 Re: Ja też się dołączę.... 18.06.04, 14:51
                    Aniusmile))
                    Mój szkodniczek ma dokładnie takie samo uzębieniesmile)))
                    Brak górnych trójeczek i tylko jedyneczki na dolesmile)))
                    Tak jakoś poprzestawiane ma to ząbkowanie, marudzi przy tym niemiłosiernie.
                    Ja znowu oczęta na zapałki i tak dalej.......
                    Z tym paszportem to święta prawda, niestety przepis mówi też że zdjęcie powinno
                    być aktualne więc podejrzewam, że za góra dwa latka trzeba będzie wyrobić nowy
                    paszporcik mimo iż stary będzie nadal ważnysmile))))
                    Tak to już z naszymi przepisami jest.

                    Ja tymczasem wróciłam do Was mamuśki kwietniowe kochane po pobycie w szpitalu
                    na zabiegu gin. Jestem już cała i zdrowa choć strachu najadłam się przed całą
                    szopką niemało.
                    Na szczęście jest już po wszystkim i cieszę się jak diabli (upssmile)))

                    Mój szkodnik ostatnio obsypał się po pomidorkach, a szkoda bo widać że wprost
                    za nimi przepada.
                    Musieliśmy nawet ratować się syropkiem anty-świądowymsmile)))), bo drapał się
                    niemiłosiernie.
                    Na szczęscie powoli wysypka schodzi.


                    pozdrawiam
                    Anka
          • maugerka Re: Do Maugerki 18.06.04, 12:39
            Befado. Też miałam, ale w nich z kolei pociły mu się trochę nóżki (chociaż
            zapewniają, że te kapciuchy mają wkładkę antypotową. Wiesz, co zrobiłam? Po
            prostu trochę sama mu przerobiłam te Lemigo, które ma, bo naprawdę szukałam i
            wszystkie były ciut przyciasne na jego podbicie. A przecież za dużych mu nie
            kupię, bo się zabije.
            W każdym bądź razie dziękuję za pamięć.
            Z niecierpliwością czekam na wieści.
    • elasz4 Gorączka i katarek 24.06.04, 12:24
      Cześć dziewczyny muszę się was zapytać czy jak waszym dzieciaczkom wyrzynały
      się kły to przypadko nie miały wysokiej gorączki i kataru ?
      Bo mój mały od 4 dni ma około 38 stopni i ten beznadziejny katar (aż się serce
      kraja jak patrzę jak to moje maleństwo się męczy), a poza tym żadnego kaszlu,
      oskrzela czyste. Trzydniówkę mały już przechodził więc to na pewno nie to.
      Jakbyście mogły pomóc.
      • andzia001 Re: Gorączka i katarek 24.06.04, 12:36
        Hejkasmile
        Wprawdzie mojemu szkodniczkowi jeszcze kiełki się nie przebiły, ale może czopki
        na gorączkę a do noseczka Nasivin? Czopki silniej i szybciej działają niż
        syropy przeciwbólowo-gorączkowe, ale można też pomóc syropkiem.
        Ja przynajmniej robię tak przy innych ząbeczkach.
        A Nasivin wg mnie jest dość skuteczny bo fajnie obkurcza śluzówkę noska.
        Nie może być oczywiście za długo stosowany ale przecież nie będą się te zębiska
        wyrzynały całą wiecznośćsmile)))
        Całuski dla małego dzielniaczkasmile)))
        Trzymam mocno kciuki by jak najszybciej przeszłosmile)

        Anka, mama Marcinka
      • gonia1000 Re: Gorączka i katarek 24.06.04, 14:21
        U nas była gorączka(ponad 39 stopni), lekki katarek i lekka biegunka, ale po 3
        dniach gorączki poszlismy na wszelki wypadek zbadac mocz, bo chociaz wszystko
        wskazywało na zęby, to wiesz lepiej dmuchac na zimne. Powodzenia
      • maugerka Re: Gorączka i katarek 24.06.04, 15:08
        Cześć! Nie było u nas gorączki, ani katarku objawiającego się przy wychodzeniu
        ząbków, ale Jaśko cały czas czeka na jakieś zęby, bo ma dziąsła opuchnięte, a
        wczoraj dostał katarku. Może to więc jakiś paskudny wirus? Spróbuj dać jakieś
        kropelki na nosek i czopek na gorączkę, poczekaj do jutra, jeśli się nie
        poprawi, to szoruj do lekarza. Tak na wszelki wypadek.
        Pozdrawiamy i życzymy powrotu do zdrowia.
        • jasik2 Re: Gorączka i katarek 25.06.04, 10:05
          Hej!
          Co prawda w sprawie wyżynania się kiełków nie mamy jeszcze doswiadczenia (Ala
          ma dopiero 5 i pół ząbka) ale na katarek bardzo dobrze działa u nas witaminka C
          i Sanosvit, który zresztą mała uwielbia. Jeśli katar jest gesty zakrapiam nosek
          Mukofluidem, można go stosować bez ograniczeń (oczywiście bez przesady smile bo
          podobno nie ma działań ubocznych.
          Jakiś czas temu przewinął sie temat paszportów. My wyrabialiśmy Ali w kwietniu.
          Zdjęcia robiliśmy w Empiku aparatem cyfrowym, fotograf napstrykał ich sporo
          później na ekranie komputera wybraliśmy najlepsze. Cena bardzo przystępna: 12
          zł za 6 zdjęć, a wyszły naprawdę bardzo ładne.
          Moja Alunia waży już 12 kg, a mierzy ponad 80cm! To na razie tyle. Szef się
          zbliża. Hi, hi, hi.
          • zivona Re: Gorączka i katarek 27.06.04, 12:54
            Hej
            Wyobraźcie sobie, że Kubulek przechodził dwa razy 3-dniówkę! W drugim dniu
            gorączki robiliśmy na wszelki wypadek badanie moczu. Po kilku dniach okazało
            się, że to znowu 3-dniówka. Wysypało go, doktor mówiła,że podobno sie zdarza
            bardzo rzadko. Na nas trafiło.
            Pozdrawiam
            Iwona i Kubuś
      • elasz4 Gorączka i katarek, żłobek i wakacje 14.07.04, 13:31
        Cześć dziewczyny, właśnie wróciłam z urlopu i spróbuję nadrobić pewne
        zaległości.
        Wcześniej pytałam się was czy jak mój synek ma goraczkę i katarek to
        przypadkowo nie idą mu ząbki, no cóż okazało się, że gorączka i katar przeszły
        ale ząbki nie wyszły. Zaraz jak kończył się katarek to zaczęły ropieć oczka.
        Akurat w dzień naszego wyjazdu nad morze malutki miał tak zaropiałe oczko, że
        nie mógł go otworzyć. Rozważaliśmy z mężem czy nie zrezygnować z wyjazdu, ale
        zaryzykowaliśmy. Cały nasz pobyt nad morzem oczka były zaropiałe i wtedy ktoś
        się mnie zapytał czy przypadkowo nie idą mu górne trójki. No cóż wrócilismy z
        wakacji, oczka są już zdecydowanie ładniejsze, ale ząbków nadal nie ma.
        Nadrabiając zaległości przeczytałam co tam u was i waszych maluszków się dzieje
        i znalazłam problem budzenia się maluszka w środku nocy z dzikim płaczem. No
        cóż my też od czasu do czasu mamy taką akcję i znowu wszystko zwalam na ząbki,
        no bo Pawełek ma ich dopiero 8, jedynki i dwójki na górze i na dole.
        A tak poza ymi przykrymi sprawami to u nas jest dobrze.
        Pawełek chodzi do żłobka od początku czerwca i nad wyraz dobrze to znosi. Nawet
        wczoraj kiedy poszliśmy z mężem po niego to jak nas zobaczył to zrobił nam "PA,
        PA" i nie zchodził z rąk opiekunki. Ale w sumie się cieszę, bo gorzej byłoby mi
        gdybym miała świadomość, że malutki nie lubi chodzić do żłobka.
        Urlop się udał, bo pogoda była super, wróciliśmy opaleni i naładowani pozytywną
        energią. A nasz synek wydoroślał, zaczął być bardziej otwarty i można byłoby
        rzecz, że zrobiło się z niego cygańskie dziecko.
        Jeśli chodzi o naśladownictwo no to jest w tej kwestii rewelacyjny.
        Jka je Monte to próbuje wylizać pudełeczko, nie wiem czy zobazcył to u nas czy
        nauczył się od naszego psa. Ale jest taki rozkoszny jak próbuje. Jeste
        strasznym pedantem i zbiera wszystkie śmieci nawet niewidzialne okruszki.
        Teraz uczy się samodzilnie jeść, domaga się tego, że jak jemy obiad to trzeba
        mu nałożyć do miseczki a on wcina za pomocą rączek, łyżeczek i widelca.
        Na nocnik jeszcze nie siada, ale mam nadzieję, ze teraz mu kupimy i będziemy
        powoli przyzwyczajać.

        No to chyba wszystko

        Serdecznie pozdrawiam wszystkie mamy i oczywiście ich pociechy
        Ela
        • elasz4 Re: Gorączka i katarek cd i zakończenie 05.08.04, 08:15
          No tak dziewczyny jak już pisałam po powrocie z urlopu katarek małego
          przerodził się w ropiejące oczka, a następnie znowu katar i w końcu wyszły
          ząbki 3 i dwie 5 czyli mój synek ma już 11 ząbków.
          Czyli czasami warto zaufać własnej intuicji, od początku wydawało mi się, ze to
          ząbki.

          Ela
    • gonia1000 Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 28.06.04, 11:22
      Hej kwietniaczki, co nowego słychać? Gdzie na wakacje wyruszacie? i jak się
      przygotowujecie? Kremy z filtrami spakowane?
      U nas nastąpił przełom w komunikacji z moim dzieckiem.Do tej pory tylko sie
      domyślałam czego w danej chwili chce, ale mój skarb chyba zirytowany tymi
      ciagłymi próbami porozumienia wynalazł sposób.Za kazdym razem gdy czegos chce
      bierze mnie albo tatusia za ręke i prowadzi do miejsca przeznaczenia.
      Poczatkowo bylismy zachwyceni, ale po tym weekendzie to szkoda gadać, chyba 200
      razy byłam prowadzona za rękę: a to do misia,a to do śrubki o której własnie
      zamarzył, a to do szczotki do włosów która wystawała z półki, a to do biurka na
      którym wypatrzył słuchawkę, cały dzień wędrówki, ale i tak było wesoło.A co u
      Was?
      • andzia001 Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 28.06.04, 11:39
        Hejkasmile)))
        Uśmiałam się przy czytaniu twojego postu, bo u nas dokładnie to samosmile))))))
        A jak już nóżki maleńkie zabolą nieco od tego ciągłego biegania, chodzenia itd.
        to chce na rączki wyciągając do nas te swoje maleńkie łapeczki i wtedy zaczyna
        się "jazda" pt. pokażę paluszkiem gdzie chcę iśćsmile)))))))
        I tak palec wskazujący jednej lub drugiej rączki przez cały czas pokazuje
        kierunek, a my musimy otwierać praktycznie każde drzwi w domu bo akurat mały
        zapragnął tam zajrzećsmile)))))))))))
        No i te jego zachwyty, że słuchamy jego poleceńsmile)))))))

        Teraz opiszę wam czym mój szodnik rozbraja mnie ostatniosmile) Otóż od czasu do
        czasu z jego gadatliwej buźki wydostanie się słowo (przypadkowo oczywiście)
        brzmiące jak prawdziwie "dorosłe" i tak na przykład pukam sobie w drzwi i
        pytam: "Marcinku, kto puka do drzwi?"
        Na to mój syn z uśmiechem: "piździk"
        Albo wołam wczoraj małego na przygotowaną kąpiel a on odwrócony do mnie tyłem
        bawi się w najlepsze samochodami, macha od niechcenia łapką i mówi:
        "Nie babo"

        W ogóle to rozczula mnie ten mów szkodniczek malutki niesamowicie i jego każde
        najmniejsze nawet przewinienie odchodzi od razu w niepamięć po rozbrajającym
        uśmiechu z jego stronysmile))))))))))))

        pozdrawiam cieplutko
        ANka, mama Marcinka
        • jasik2 Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 28.06.04, 21:13
          Hej!
          Ala też już od jakiegoś czasu nami steruje. Jak czegoś chce wyciąga rączki,
          albo pokazuje jedną ręką, kwęka przy tym znaczącą - od razu wiadomo o co
          chodzi smile Zresztą można się już nieźle z nią dogadać, chociaż słowo tak brzmi
          bardziej jak rosyjskie "da" ale za to "nie" jest bardzo głośne i wyraźne.
          Mój mały szkrabik ma ostatnio duże problemy z zasypianiem wieczorem. W dzień
          śpi tylko raz około dwie godziny, więc to chyba nie za dużo. Mimo to wieczorami
          bawiłaby się do 23-ej i nawet jak jest już bardzo zmęczona resztkami sił
          ucieka mi z łóżka.
          Wkrótce będą nowe zdjęcia smile
          Pozdrawiamy serdecznie
          Asia i Ala (09.04.2004)
          • franioz Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 28.06.04, 23:29
            To prawda. Komunikowanie się z naszymi maluszkami
            staje się bardziej konkretne. Franio od dawna juz używał
            paluszka jak igły magnetycznejsmileteraz postamowił albo sam
            podchodzić do obranego celu albo prowadzać to mamusie to tatusia
            czy też kto jest w pobliżu.
            Jak juz jest blisko to woła "daj daj".
            Pięknie mówi mama, tata, baba, NIE (najładniej)
            Mam wrazenie ze on wszystko rozumie tylko jeszcze nie
            potrafi powiedzieć.
            Im więcej na niego patrze tym bardziej nie moge wyjść z
            podziwu jaki jest kochany i ile sprawia nam radości.

            Postanowiliśmy przestawić Frania na jedną drzemke dziennie,
            zobaczymy jak nam pójdzie. Moze ktoś ma juz takie doświadczenia?
            Jak to wyglada w praktyce?

            gorąco pozdrawiamy wszystkie kwietniaczki i ich rodzinki
            • maugerka Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 30.06.04, 07:38
              Oj! Dwa dni mnie nie było. Spróbuję po trochu o wszystkim.
              Jeśli chodzi o wakacje - wspominałam już, że jedziemy do Włoch, ale dopiero pod
              koniec sierpnia niestety. Jedziemy jeszcze z dwoma parami znajomych (i jeden
              chłopczyk 5 m-cy młodszy od Jasia) i ciężko było znaleźć wspólny termin.
              Wczoraj robiliśmy z Jaśkiem zdjęcie paszportowe i paszport. Myślałam, że u
              fotografa pójdzie gorzej, ale nie było tak źle. Zdjęcie wyszło super.
              Jeśli chodzi o pokazywanie, czego chce. Jasiek poszedł na łatwiznę. Co będzie
              tak biegał i ciągnął kogoś za rękę? Strata czasu - można w tym czasie coś
              innego zmajstrować. Stoi po prostu przy czymś, co go interesuje i woła głośno.
              Nie ma siły - trzeba podejść.
              Czasami też wydaje mi się, że dużo rozumie, ale czasami z kolei wydaje mi się,
              że prawie nic. Jak chce, potrafi pokazać coś w książeczce, gdy się go o to
              prosi, albo gdzie indziej, ale czasem mogę prosić i prosić, a on jakby w ogóle
              nie słyszał, co do niego mówię. Z mówieniem też nie jest najlepiej. Po swojemu,
              to owszem gada całymi dniami, ale żadnych konkretów. Mama, to tylko w
              wyjątkowych przypadkach i nic poza tym. No, przepraszam, jeszcze potrafi z całą
              stanowczością powiedzieć NE NE, co oczywiście znaczy "nie" i znacząco kręci
              przy tym głową. Się czasami nasłucham, że niektóre dzieci robią już to czy
              tamto i ogarnia mnie taki smutek, chociaż wiem, że rozwój dzieci, to sprawa
              indywidualna i absolutnie nie ma co porównywać. Owszem potrafi ułożyć kloczki,
              wsypać do wiaderka piasek łopatką (czasami koleżankom na głowy), znależć
              paluszki, ktróre uwielbia (mania chrupkowa już przeszła) i kilka innych rzeczy,
              ale z tym pokazywaniem...., na nocnik nie chce siadać, choć usilnie próbujemy,
              zębów myć nie lubi, chociaż też walczymy - zamyka po prostu buzię, z ust robi
              tzw. "sznurówkę" i tyle. Pocieszam się, że były rzeczy, które robił trochę
              wcześniej, np. chodzenie.
              Nie jest z nim chyba tak źle prawda?
              Ale się rozpisałam....
              Pozdrawiamy gorąco.
              • gonia1000 Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 30.06.04, 09:46
                He,he Aniu nie jest z Nim źle na pewnosmilepowiedziałabym ze jest bardzo dobrze.
                Dzieci mają różne etapy. Ja też mam wrażenie,że Kamil się cofa w rozwojusmile)
                Kiedyś wołał mama, tata, baba, a teraz nie woła, rzadko powie mama.Ale mówi:
                tak i nie, oczywiście "nie" częściej.Kiedyś mył ząbki ślicznie(jak miał 4)
                teraz ma 16 i tak jak Jasio nie da sobie szczoteczki włozyć do buzi, chociaz
                zauważyłam,ze moją podkrada, więc chyba kupię mu taką dla dorosłych(może to coś
                dasmile).Nocnik to zapomnij, nawet pieluchy sobie nie da zmienić.Dzięki Bogu,że
                jeszcze posiłków nie odmawia, je wszystko ślicznie( stąd waga 13,5 kg).Pije też
                sam z kubeczka, więc butelki już odstawiliśmy(ale nie wyrzucam ich, bo kto
                wie..)Dziecko mojej koleżanki siadało na nocnik jak miało 9 mies., po czym
                zbuntowało sie i do 2,5 roku robiło do pieluch. Mam nadzieję,ze mój nie wróci
                do raczkowaniasmile)
                Tak że nie jest to takie oczywiste,ze jak się czegoś nauczy dziecko to bedzie
                to robiło, zobacz za to ile innych rzeczy sie juz nauczył!
                Na mówienie też jeszcze przyjdzie nam poczekać, choć ponoc to przychodzi z dnia
                na dzień. Nie mogę sie juz tego doczekać, tak jak nie mogłam się doczekac
                pierwszego kroku.Super będzie podyskutować z takim małym szkrabem.. Już dziś
                się ze mna kłóci oczywiście po swojemu.
                Pozdrawiam cieplutko!
                • andzia001 Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 30.06.04, 09:58
                  Hejka dziewczynysmile)))
                  Nasze szkrabiki kochane rozwijają się jak najbardziej prawidłowo i czasem
                  martwią mnie takie właśnie docinki ze strony innych mam, że jej dziecko to już
                  w wieku Marcinka umiało to i tamto.
                  Przecież nasze dzieci to nie są jakieś okazy cyrkowe, które na zawołanie muszą
                  ładnie powiedzieć mama czy babcia albo przed sąsiadką zaprezentować nowo nabytą
                  umiejętność na naszą komendę.
                  Każda z nas powinna się cieszyć z kolejnych postępów naszych pociech, ale w
                  żadnym wypadku porównywać z innymi.
                  Nasze dzieci są NASZE i wyjątkowesmile))))
                  Są najwspanialsze, najładniejsze i najmądrzejsze na świeciesmile))))
                  Cieszmy się każdym dniem, chwalmy nasze dziecko pod niebiosa, zachwycajmy się
                  każdym kolejnym krokiem w nauce świata i życia, ale nie porównujmy....

                  pozdrawiam cieplutko
                  Anka
                  • maugerka Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 30.06.04, 12:44
                    To mnie pocieszyłyście. Wiedziałam, że mogę na Was liczyć.
                    Buziaczki
        • gonia1000 Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 30.06.04, 09:48
          andzia001 napisała:

          > Albo wołam wczoraj małego na przygotowaną kąpiel a on odwrócony do mnie tyłem
          > bawi się w najlepsze samochodami, macha od niechcenia łapką i mówi:
          > "Nie babo"
          Ha,ha dobre to było, co go babo wołasz do kąpieli jak się dziecko bawismile)
          • andzia001 Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 30.06.04, 12:52
            No właśniesmile))))
            Teraz czekam sobie spokojnie, aż słonko moje "wybawi" się do woli, bo kąpiel to
            jedna z jego ulubionych czynności i czasem widzę jak waha się - iść do tej
            łazienki czy nie iśćsmile)))))))))
            W ogóle to nasze skarby są przesłodkie, prawda?smile)))))))))))

            pozdrawiam cieplutko
            Anka
            • maugerka Nowe zdjęcia 30.06.04, 12:54
              są najsłodsze na świecie. Mam na "Zobaczcie" trochę nowych zdjęć. Na tych
              zbliżeniach niektórych wyszedł bardzo śmiesznie i trochę niepodobny do siebie,
              ale i tak jest moim największym skarbem.
              • olgunia1 :-)))) 30.06.04, 22:04
                Witam wszystkie mamy kwietniowych dzieciaków! Ja pierwszy raz na tej stronie.
                Chciałam Wam przedstawić moją córunie,która urodziła się 8 kwietnia 03 o godz
                16 55.*8 lipca skończy 15 miechów i jest najwspanialszym dzieckiem na
                świecie.Jest wesołym, mądrym i co chyba ważne grzecznym dzieckiem. Teraz jest
                na etapie powtarzania słów u niej bardzo fajnie to brzmi,np:mówię do niej
                powiedz traktor a ona- " tatol"- i odrazu dzwięk jak robi traktor, brzmi
                fantastycznie.
                Dzisiaj miała miejsce fajna scenka,po popołudniowej drzemce miałyśmy iść na
                chuśtawki ale Olga oczywiście tysiąc zabaw przed wyjściem, więc nie mołam jej
                doprosić aby zechciała wyjśc z domu, aż w pewnym momencie powiedziałam: 'no
                dobra ty się ładnie baw a mama idzie na chuśtawki'mała automatycznie rzuciła
                zabawką i pognała w kierunku drzwi- widok był przezabawny.Takich czy innych
                scenek w ciągu dnia mamy mnóstwo.Chciałabym abyście napisały co porabiają
                wasze "15 miesięczniaki". Pozdrawiamy smile)))))
                • maugerka Re: :-)))) 02.07.04, 09:25
                  Witamy Cię u nas serdecznie. Zazdroszczę Ci, że masz takie grzeczne dziecko,
                  chociaż..... Nie nie zazdroszczę, bo mojego małego rozbójnika nie zamieniłabym
                  na żadne dziecko na świecie, nawet najgrzeczniejsze.
                  Ja mam synka Jasia z 15.04. Wesoły jest z niego chłopczyk bardzo, strasznie
                  żywy - nie posiedzi 5 minut w miejscu. Śmieje się chętnie zawsze i wszędzie.
                  Jest ulubieńcem mam "piaskownicowych" i "boiskowych". Ostatnio nawet dostał od
                  jednej takiej mamy zdjęcie. Tak po prostu mu zrobiła. Z mówieniem jest słabiej
                  niż u Was, ale za to chodzimy od 10-go m-ca. Jeśli chodzi o wychodzenie na
                  dwór, to Jasiek przy drzwiach jest pierwszy. Babcia (u której przebywa podczas,
                  gdy my pracujemy) mówi, że gdy dochodzi godzina wychodzenia, to on już stoi
                  przy drzwiach i tupie jednocześnie próbując złapać za klamkę.
                  Ale tak, jak piszesz - opowiadać można godzinami.
                  Zaglądaj do nas częściej.
                  Pozdrawiamy
      • andzia001 Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 02.07.04, 12:10
        Hejkasmile))
        Mojemu szkodniczkowi małemu ostatnio zmniejszył się apetytsad
        Wszystko przypisuję ząbkowaniu bo ostatnio w końcu przebiły się dolne dwójeczki
        i aktualnie sobie wychodzą......
        Wczoraj byliśmy pierwszy raz na odkrytym basenie. Mamy w pobliżu taki fajny
        akwen z rewelacyjnymi brodzikami dla dzieci (są trzy "głębokości", wszytko
        wyłożone błękitną matą antypoślizgową i w ogóle jest baaardzo schludznie i
        estetycznie).
        Mały dostał niemalże wytrzeszczu oczu z wrażeniasmile)))))))))))
        Taaaaaki ogrom wody. Mieliśmy ubaw niesamowity jak nieśmiało wkładał swoje
        stópeczki do wody.
        Początkowo troszkę nieśmiało, ale na widok innych dzieci tak się rozbrykał, że
        oczywiście z wielkim rykiem wychodziliśmy do domu.
        No i oczywiście ze spania nici. Myśleliśmy, że całe to bieganie, gonienie za
        piłką, wygłupy w piasku jakoś wyczerpią jego energię......
        Baaaardzo się myliliśmy, mały zasnął dopiero przed 23.00, w nocy budził się
        kilkanaście razy i opowiadał, opowiadał, opowiadał................
        Dzisiaj normalnie śpię przy kompie w pracysmile))))))))))))

        pozdrawiam was cieplutko
        Anka, mama Marcinka
        • maugerka Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 05.07.04, 09:43
          cześć! Wiesz co? Chyba dzieciaki im bardziej zmęczone, tym gorzej i dłużej
          usypiają. Ale Jasiek też dzisiaj nie spał najlepiej. Kręcił się strasznie i
          popłakiwał. Może jakieś ciśnienie dzisiaj nie odpowiadające maluchom? HiHiHi
          Buziaczki
        • maugerka Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 05.07.04, 09:45
          Ach! Zapomniałam dodać, że w ten weekend przbił nam się kolejny ząbek - to już
          dziewiąty - dolna czwórka. Ale dwójki na dole i tak nie chcą wyjść.
          Uparciuchy....
          • andzia001 Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 05.07.04, 10:51
            Cześć Aniusmile))
            Ale jazda z tymi ząbkami u naszych maluchów, śmiać mi się chcesmile)))
            My też mamy dziewięć tooth'ówsmile))) Z tym że dolne jedyneczki i dwójeczki, góra
            to samo plus górna czwóreczkasmile)))))
            Ale nasze szkraby się uzupełniająsmile))))
            Marcinuś teraz ma wszystko na "nie". Tak ładnie mówi to nie, że szok, tyle że
            nawet jedzenie jest nie........
            Ile musimy się nawymyślać różnych ciekawych czynności przy jedzeniu, już moja
            inwencja twórcza powoli wygasa.
            Coraz częściej zaczyna pokazywać swoją rogatą naturę (jak na zodiakalnego
            byczka przystało), i przyznam, że parę razy po łapkach ode mnie dostał
            (oczywiście tak symbolicznie, ale wychodzę z założenia że pewne rzeczy od
            początku muszą być w dziecku negowane, np. uderzanie innych bez powodu i z
            premedytacją....)
            To już drugi etap buntu w jego życiusmile))

            Jak wam idzie dziewczyny nauka nocniczkowego siczkania?

            pozdrawiam cieplutko
            Anka, mama Marcinka
    • agaskup Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 02.07.04, 22:34
      Filipek urodził się 9 kwietnia 2004.
      • andzia001 Mały naśladowca:))) 13.07.04, 14:14
        Hejka dziewczyny kochanesmile))
        Czy wasze skarbeczki też tak mają? Bo nasz szkodniczek zaskakuje nas totalnie i
        ostatnio nawet zaczął wycierać ściereczką podłogę i szafki (po wcześniejszym
        podejrzeniu tej pracy u mnie).
        Ja patrzę a Marcinuś idzie z totalnie mokrą ścierką (gdzie ją dorwał - do dnia
        dzisiejszego w głowę zachodzęsmile)))), z której nie tyle kapie co leci ciurkiem
        woda (zanurzył w wiaderku, które zapomniałam wystawić za drzwi).
        No i zabiera się za poprawki bo widocznie stwierdził, że mamusia coś
        niedokładnie posprzątałasmile))))
        Dobrze, że nie widział jak malujemy ściany bo replay tej czynności, tyle że w
        jego wykonaniu byłby murowanysmile)))))
        Ostatnio też wszystko skrzętnie chowa do szafek. Zabezpieczenia już od jakiegoś
        czasu mamy pozdejmowane bo szafki przestały go "korcić", w zamian za to
        wszystko co tylko jest w zasięgu jego wzroku jest dosłownie poupychane gdzie
        tylko popadnie.
        I tak właśnie wczoraj schował gdzieś moje gumki do włosów, spinki i wszystko co
        tylko nadaje się do ich spięcia.
        Siedzę więc sobie w pracy z totalnym sianem-szopą na głowie, nieco przylizaną
        tylko pianką i kto tylko wchodzi do naszego pokoju pyta, czy w nasz dom piorun
        walnął...........
        Ja natomiast po raz kolejny tłumaczę że to mój nowy image (przecież nie
        przyznam się, że szkodnik zakamuflował mój "inwentarz"smile)))))))))
        Dobrze, że za chwilkę uciekam do domu bo komentarze niektórych mnie
        przerastająsmile)))))

        pozdrawiam cieplutko
        Anka, mama Marcinka
    • andzia001 Ależ tutaj cicho.............:)) 06.07.04, 11:26
      Kurcze, chyba większość kwietniowych mamusiek wyjechała już gdzieś na
      wakacje/urlopik bo jakaś martwa cisza tutaj.......
      Ja muszę czekać na takie błogie chwile relaksu jeszcze do sierpniasmile)))
      W każdym bądź razie już odliczam skrupulatnie i kompletuję wyjazdową apteczkę,
      bo w miejscowości do której się wybieramy nawet przychodni nie ma, są tylko
      prywatne gabinety lekarskiesad((
      Mam nadzieję, że z takich porad nie będziemy musieli korzystać ale lepiej
      dmuchać na zimne.
      Dziewczyny pamiętacie ubiegłoroczne lato, kiedy to spacerowałyśmy wiecznie z
      naszymi kruszynkami w głębokich wózkach, żar lał się z nieba (Marcinuś czasem w
      samej tylko pieluszce leżał w wózku bo od ciuszków dostawał potówek), a teraz
      co?!?!?!
      Klapa, totalna klapa pogodowasad(((
      A tak bardzo liczyłam na fakt, że wyciągniemy małemu choć na chwilkę basenik,
      który dostał na roczek.........
      Będzie musiał sobie chyba poczekać do przyszłego roku......
      Jakoś tak nie potrafię się pogodzić z tegoroczną aurą bo jestem osobnikiem
      ciepłolubym i uwielbiam wygrzewać się czynnie w promieniach słońca.

      pozdrawiam wszystkie mamuśki
      Anka
      • maugerka Re: Ależ tutaj cicho.............:)) 06.07.04, 12:08
        Też mnie nie cieszy ta pogoda. Wczoraj właśnie wspominaliśmy, że rok temu
        Jasiek jeździł w samym body. W lipcu byliśmy nad morzem i żar lał się z nieba.
        Dlatego patrząc na tę pogodę postanowiliśmy wybrać się nad nieco cieplejsze niż
        nasze morze.

        Trochę z nowych umiejętności i pomysłów Jaśka. Zauważył, że mam potworne
        łaskotki w stopach. Gdy siedzę bez kapci podchodzi niy w innym celu i łaskocze
        mnie rączką w stopy. Ja się śmieję trochę bardziej niż zwykle (żeby miał
        satysfakcję), a on jest ubawiony po pachy.
        Przynosi i zakłada nam na nogi kapcie. Też nieporadnie mu to wychodzi, ale się
        stara HiHiHi. Nie wiem, skąd mu się to wzięło.
        To z takich śmieszniejszych rzeczy.
        Buziaczki


        P.S. Też zauważyłam tą potworną ciszę na naszym forum. A niby tyle nowych osób
        się interesowało.....
        • olgunia1 Witajcie! 06.07.04, 13:39
          Dziekuję za ciepłe przyjecie mnie w Waszym " klubie"Tu podziękowania
          szczególnie dla "maugerki"( prześliczny aniołek z Twojego szkraba smile) Nie
          odpisywalam,bo poprostu nie było czasu.Teściowie wyjechali na wczasy a ja
          zostalam z babcią(stala opieka)i moją córunią ( ciagle nowe pomysły).Poprostu
          nie było chwili by usiąsć i poklikać.
          U nas też pojawiły się nowe umiejetności,między innymi : Olga zaczeła
          TAŃCZYĆ.Gdy slyszy jakąkolwiek muzykę - może być z reklamy - kręci się w około
          z rączkami
          rozłożonymi na boki,a ile ma przy tym radochy:-}}}}} . Gdy człowiek patrzy na
          takie małe szczęscie zapomina o codziennych problemachsmile))
          Pozdrowionka!
          • andzia001 Re: Witajcie! 06.07.04, 13:50
            Hejkasmile))
            Widzę, że większość naszych małych skarbeczków jest taraz na etapie tańca...smile))
            Mój szkodniczek podobnie - kiedy tylko usłyszy muzę zaczyna tupać jedną nóżką a
            potem obrotysmile))))
            Najważniejsze przy tym, żeby naszym zachwytom nie było końcasmile)))))
            Marcinuś zaczyna też tworzyć coraz ciekawsze budowle z klocków. Czasem nawet
            zastanawiam się, czy nie wykorzystać tych jego pomysłów do jakiegoś
            projektusmile))))
            Fajnie jest tak obserwować nasze pociechy jak w błyskawicznym tempie zdobywają
            coraz nowsze i bardziej skomplikowane umiejętnoścismile))))))

            pozdrawiam cieplutko
            Anka, mama Marcinka
            a to moje słoneczko:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10458885&a=12801615
            • maugerka Re: Witajcie! 06.07.04, 14:44
              Jeśli chodzi o taniec....Jasiek czyni to w ten sposób, że tupie szybciutko
              nóżkami, takimi kroczkami idzie trochę do przodu, do tyłu i robi obrót. Jak
              tylko się zaczniemy zachwycać, to przestaje tańczyć. Oj...mały "wstydzioszek"
              • jasik2 Tańczenie i czytanie 06.07.04, 23:10
                Hej!
                Alicja też uwielbia tańczyć. Zresztą czyni to juz od dawna czym rozbawia nas do
                łez. Wygląda to tak: stoi w miejscu,zaplata raczki, ugina nóżki i zarzuca
                pampersem góra - dół. Czasami też próbuje krecić głową ale to zazwyczaj kończy
                się utrata równowagi.
                Ostatnio bawimy się w kółko graniaste,ja śpiewam a Ala na koniec głośno
                krzyczy "bęc" i klapie na ziemię - zazwyczaj zresztą przed czasem smile
                Strasznie fajne są te nasze dzieciaczki!
                Ciekawa jestem czy Wasze skarby lubią czytać książeczki, bo moja Ala co
                najwyżej kilka sekund. Z całego czytania najbardziej jej się podoba zamknięcie
                książki. A jak to wygląda u Was?
                Pozdrawiamy serdecznie.
                Asia i Ala (09.04.2003)
                • maugerka Czytanie 07.07.04, 07:42
                  Jasiek czasem ma napady, że potrafi wziąc książeczkę i czytać sobie tak przez
                  jakiś czas. Śmiać nam się chce strasznie, ale staramy się nie robić tego
                  głośno, żeby go nie spłoszyć. Przezabawnie brzmi czytanie w jego języku. Czasem
                  przyniesie książeczki nam, położy i czyta nam na głos. Rewelacja. Ale słuchać,
                  jak my mu czytamy nie bardzo chce. Widocznie woli wszystko robić sam.
                  Buziaczki
                  • andzia001 Re: Czytanie 07.07.04, 09:24
                    Aniu, mój szkodnik robi bardzo podobniesmile))))
                    Czyta sobie sam, czasem sobie tylko ogląda obrazki i potrafi tak "zawiesić" się
                    nad jedną książeczką nawet pół godziny.
                    Nasze czytanie zupełnie go nie interesuje, chyba że książeczkę przeglądamy
                    wspólnie, a na obrazkach są zwierzątka.
                    Wtedy trzeba pokazywać paluskiem, nazywać i naśladować odgłosy a mały jest
                    wniebowziętysmile))))))))
                    No i oczywiście najbardziej podoba mu się kotek i piesek - może ze względu na
                    to, że takie właśnie czworonogi ma "na żywca" w domu?......
                    Mieszkamy w takim miejscu, że w czasie dłuższych spacerków sobotnio-
                    niedzielnych widujemy pasące się krowy, pawie w zagrodach, konie, kozy, owce,
                    wszelaki drób a nawet sarny, ponieważ mieszkamy w okolicy gdzie gospodarstw
                    jest dość dużo a część nieco zamożniejszych mieszkańców hoduje zwierzęta (np.
                    konie, pawie, jest nawet jak) bo taka jest akurat modasmile))))
                    Marcinuś uwielbia zwierzęta i wystarczy, że w TV "leci" akurat program
                    przyrodniczy nasz szkodnik aż piszczy z radości

                    pozdrawiam cieplutko
                    Anka, mama Marcinka
                    a to moje słoneczko:
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10458885&a=12801615
                    • olgunia1 Kłótnia :-{ 08.07.04, 10:08
                      Cześć! Piszę do Was, bo nie mam z kim o tym prozmawiać.Od soboty mój mąz nie
                      odzywa sie do mnie.Jest mi z tym żle.Oczywiście probowałam z nim
                      porozmawiać,ale On nawet na mnie nie popatrzył.Obraził się na mnie na całego!
                      ...nasz dzień wygląda mniej wiecej tak: rano wstaje to meża już nie ma,bo przed
                      6 00 wychodzi do pracy,wraca po 14 00.W tym czasie my z mała mamy mnóstwo
                      zajęć,więc o tym jakoś zapominam.Mąż przychodzi z pracy wita się z Olgunią
                      oczywiście mnie ignorujac, jakby mnie tam nie było...Przez cały dzień mijamy się
                      jak dwie obce sobie osoby.Zawsze kładliśmy się razem, a teraz on czeka aż ja
                      się położę.Jest mi naprawdę smutno i nie wiem co z tym zrobić, czy mam próbować
                      z nim rozmawiać do skutku czy czekac az się odezwie pierwszy.
                      Kochane czy u Was było coś podobnego?
                      Czekam - odpiszcie!


                      Pozdrowionka sad



                      • andzia001 Re: Kłótnia :-{ 08.07.04, 10:22
                        Olguniu!
                        Smutne to co piszesz, tak bardzo chciałabym ci pomóc ale w twoim poście nie ma
                        ani słowa o przyczynie takiego stanu rzeczy....
                        O co się na ciebie obraził?
                        Musiało to być coś poważnego, skoro ciche dni z jego strony tak długo
                        trwają.....
                        Nie chcę ciągnąć cię za język, jak będziesz sama chciała napisać to napiszesz,
                        ale teraz nie wiem co ci doradzić. Na pewno rozmowa - trzeba go zmusić, by cię
                        wysłuchał ale zmusić też do uzewnętrznienia swoich żalów (jeśli nie wiesz co mu
                        leży na sercu).
                        I nie może to być załatwiane w pośpiechu, przy biegającej obok córeczce....
                        może właśnie wieczorkiem..... gdy Olgunia już śpi siądź naprzeciw niego i
                        zapytaj co go boli, jak możecie to rozwiązać.

                        Ja też mam kłótnie z moją połówką za sobą (jedne mniej, drugie bardziej ostre),
                        ciche dni też bywały ale inicjatywa spokojnej i rzeczowej rozmowy zawsze
                        wychodziła ode mnie.
                        I najważniejsze to umieć postawić się na miejscu drugiej strony ("obiektywna"
                        ocena własnego zachowania).
                        Sama wcześniej popełniałam wiele błędów, których się wstydzę i mam nadzieję już
                        nigdy nie popełnię.

                        trzymam mocno kciuki
                        Anka
                        • olgunia1 Andzia - bardzo dziekuję :-] 08.07.04, 12:02
                          ...zobaczymy co przyniesie dzisiejszy dzień, a mianowicie co będzie po 14 00,
                          gdy moj mąż wróci a pracy...


                          Pozdrowionka :-{
                      • maugerka Re: Kłótnia :-{ 08.07.04, 12:42
                        Nie wiemy, co Was poróżniło (broń Boże nie musisz pisać), więc tym trudniej
                        pomóc. Myślę, że na pewno rozmowa mogłaby coś zdziałać. Nie wiem też, jaki
                        charakter ma Twoja druga połowa i czy będzie w ogóle skłonna porozmawiać z
                        Tobą. Ja wysunęłabym argument, że dla dobra dziecka powinniście sobie wyjaśnić
                        nieporozumienia. Przecież Olga wszystko to widzi i chociaż może jeszcze nie
                        koduje tej sytuacji, ale obserwuje różne zachowania i na pewno czerpie wzorce.
                        Jeśli taki argument nie poskutkuje, to nie wiem.
                        Nie mam takich sytuacji, bo mój mąż należy do osób, które od razu się wygadają,
                        powiedzą, co im leży na sercu. Z miejsca chce wytłumaczyć, nie chowa urazy
                        tygodniami i nie miewamy cichych dni.
                        Życzę powodzenia.
                        • olgunia1 Re: Kłótnia :-{ 08.07.04, 17:51
                          Cześć !
                          Dziekuje Wam za Wasze posty.U mnie - nas bez zmian. Ciągle mijamy sie bez
                          słowa.Nigdy dotąd nie było czegoś takiego żebyśmy się do siebie nieodzywali-
                          przez tak długi okres(5 dzień )a jesteśmy ze sobą już 6 lat.Może to początek
                          końca... co ja wypisuję? To już chyba z tej bezradności.
                          Miałam jeszcze dodać, ze dzisiaj znowu próbowałam do Niego przemówić, ale
                          zabrał małą i poszedł...
                          Teraz czuję się w tym domu jak " intruz "( mieszkam u teściów i oni takze nie
                          zabardzo mają ze mną o czym rozmawiać)
                          Ale jest jeszcze moje najdrozsze słoneczko ,kóre gdy tylko zniknę z pola
                          widzenia krzyczy MAMA, MAMA....


                          Pozdrowionka!!!
                          PS. proszę nie komentujcie mnie...
                          • olgunia1 Re: Kłótnia :-{ 08.07.04, 17:55
                            ...chciałam sprostować ostatnia zdanie - "nie komentowac " znaczy mimo że
                            napisałam bzdury nie myślcie o mnie żle...


                            Pozdrowionka!
                            • andzia001 Re: Kłótnia :-{ 09.07.04, 09:26
                              Olguniusmile
                              Nikt tutaj nie ma zamiaru cię potępiac czy myśleć źle o tobie.
                              Martwimy się po prostu, że nasza forumowa koleżanka ma kłopoty w rodzinie i
                              chciałybyśmy jakoś pomóc.
                              Nadal nie piszesz nic o przyczynie takiego a nie innego zachowania twojego męża.
                              Przecież nie można ot tak po prostu przestać się odzywać do drugiej osoby.
                              Tym bardziej żonysad
                              Przynajmniej dla mnie jest to niewyobrażalne.
                              I tak jak ci wcześniej pisałam - wasza spokojna i rzeczowa rozmowa nie powinna
                              odbywać się w towarzystwie córeczki. Ona jest jeszcze mała, wymaga uwagi a
                              trudno skupić się na ważnej rozmowie, jeśli dziecko jest obok i na przykład
                              nagle czegoś potrzebuje......
                              To taka sugestia z mojej strony. Spróbuj wieczorkiem porozmawiać z mężem.
                              Jak będziecie tylko we dwoje.

                              trzymam mocno kciuki
                              Anka
                            • maugerka Re: Kłótnia :-{ 09.07.04, 09:41
                              A niby dlaczego miałybyśmy pisać o Tobie źle? Przecież nie zrobiłaś nic
                              takiego, za co miałybyśmy prawo Cię linczować. Mam tylko nadzieję, że z czasem
                              wszystko wróci do normy.
                              Ja też przez jakiś czas mieszkałam u teściów i choć to sympatyczni ludzie,
                              miewałam wrażenie, że czasem nie mam z nimi wspólnego tematu. To chyba normalne.
                              trzymamy kciuki
                              • gyokuro Re: Kłótnia :-{ 09.07.04, 22:36
                                Uff, jak zwykle po długiej przerwie... Witam wszystkich. Łączę się przez modem
                                w domu i dlatego rzadko i krótko.
                                Julek rośnie i jest super! Też ciągnie nas za ręce kiedy czegoś chce i też
                                gryzie choć ostatnio mniej, wreszcie.

                                Olgunia - głowa do góry, przecież to nie może tak trwać.
                              • olgunia1 Już wszystko OK! :-) 09.07.04, 22:45
                                Witajcie !
                                Na początku bardzo goraco chciałam Wam podziękować.Niewiecie jak bardzo Wasze
                                posty mi pomogły.Wkoncu udało mi sie dotrzeć do mojego męża .Rozmawialiśmy do
                                połnocy i doszlismy do porozumienia, z czego bardzo sie cieszę...



                                pozdrowionka!

                                PS dzękuję
                                • maugerka Gratulacje! 12.07.04, 11:51
                                  Super!!! Naprawdę cieszę się bardzo, że trudny okres został już za Wami.
                                  Mam nadzieję, że nie będzie więcej takich chwil, czego Ci z całego serca życzę
                                  • andzia001 Re: Gratulacje! 12.07.04, 13:08
                                    Dołączam się do gratulacjismile)))))
                                    Cieszę się, że jest już wszysto ok. bo przecież tak być musismile))))))))))))

                                    pozdrawiam cieplutko
                                    Anka
            • malgorzatorstwo Re: Witajcie! 12.07.04, 00:59
              andzia001 napisała:

              > Hejkasmile))
              > Widzę, że większość naszych małych skarbeczków jest taraz na etapie
              tańca...smile)
              > )
              > Mój szkodniczek podobnie - kiedy tylko usłyszy muzę zaczyna tupać jedną nóżką
              a
              >
              > potem obrotysmile))))
              > Najważniejsze przy tym, żeby naszym zachwytom nie było końcasmile)))))
              > Marcinuś zaczyna też tworzyć coraz ciekawsze budowle z klocków. Czasem nawet
              > zastanawiam się, czy nie wykorzystać tych jego pomysłów do jakiegoś
              > projektusmile))))
              > Fajnie jest tak obserwować nasze pociechy jak w błyskawicznym tempie
              zdobywają
              > coraz nowsze i bardziej skomplikowane umiejętnoścismile))))))

              To zazdroszcze. Mój synek (9.04.2003r. Kajko) tylko łobuzuje. Zamiast tańczyć
              biega wymachując rękoma. Gryzie i jeszcze bije...i za włosy ciągnie...Łobuzior,
              że hej. Pozdrawiam.
              • maugerka Re: Witajcie! 12.07.04, 12:09
                Chłopacy mają we krwi łobuzowanie. Mój Szkrab też łobuzuje, ale również tańczy
                i ostatnio zaczął śpiewać.
                A tak z nowin: W weekend 10 ząb się wykluł. Przypominam wszystkim - na dole:
                jedynki i teraz czwórki. Dwójek nadal BRAK!!!

                Aha! Jasiek dzisiejszej nocy przespał ciągiem.....13,5 godziny
                Wczoraj po południu zostawiliśmy go u dziadków, bo szliśmy na 18.00 na żużel
                (w Toruniu to sport "narodowy", a ja chodzę od wielkiego święta). teściowa
                stwierdziła, że niech zostanie na noc, bo nie będziemy go wieczorem zabierać, a
                potem rano budzić, żeby odwieźć. Poszli jeszcze do piaskownicy do kolegów.
                wrócili przed 19.00 zdążyli go wykąpać, dać kaszkę i po prostu padł. (wspomnę,
                że w dzień spał tylko pół godziny). No i przespał całą dłuuuugą noc. Oby tak
                częściej. Ale w domu tak nie chce - cóż trzeba się poprzytulać do mamy i
                wykorzystać każdą chwilę, bo mama jest cały dzień w pracy.... HiHiHi

                Pozdrawiamy gorąco.
                • malgorzatorstwo Re: Witajcie! 12.07.04, 13:26
                  No tak....tyle, że moje cudne słonko jest wybitnie łobuziorskie. Tańczy niby
                  też...raczej rapuje niż tańczy, ale głównie bije. Jak przychodzą znajomi, to
                  musze go trzymać od ich córeczki na 2 metry, jak jest blisko to bije, jak na
                  metr od niej - to rzuca w nią zabawkami, a 2 metry - w miare bezpiecznie.
                  Podobno (jak twierdzi lekarka) wyrośniesmileTak czy inaczej jest cudny!!!!a zębów
                  ma 7?
    • franioz Płacze w nocy!! 12.07.04, 13:59
      Witajcie
      Juz sama nie wim co robić. Franio od trzech tygodni śpi bardzo źle.
      Nie jest chory, nie ząbkuje, nie ma żadnych przezyć, które mogłyby go niepokoić a budzi sie w nocy z płaczem. Śpi z tatusiem albo ze mna, nigdy sam. Zdarzaja sie spokojne nocki, ale np. dzisiaj płakał godzinęsad Strasznie mnie to martwi, i nie chodzi tylko o to, że my sie nie wysypiamy ale o niego, czy może dzieje sie coś złego. Ostatnio postanowił spać na nas, co też jest usiazliwe bo nie chce zejść, jak budzi się dalej to płacze i znowi wdrapuje sie na nas. W dzień jest strasznym wesołkiem zadko płacze, jest aktywny i ciekawy świata. Wszystko jest w porządku a noc jest rózna.

      Może ktoś też miał podobne przeżycia. Poradźcie co robić???

      Jak wyglada sen u was?
      • olgunia1 :-)))) 12.07.04, 16:41
        Witam !
        ...jezeli chodzi o ząbkowanie to u nas zaczynaja wychodzic trójeczki - dolne
        (kły)ogółem będzie 14 ząbków...:-}}}


        Pozdrowionka!
        • olgunia1 Pytanko? 12.07.04, 21:38
          ...a mianowicie czy któraś z was była już z maluszkiem na basenie?
          Planujemy wspólną "wycieczkę"na basen, ale niewiem co ze sobą zabrać?Czy woda w
          basenie nie jest za zimna dla małego dziecka.
          I jeszcze jedno co z sikaniem?(maluszka oczywiście haha)?...


          Pozdrowionka! smile

          PS Olgunia już smacznie śpi...smile))
          • malgorzatorstwo Re: Pytanko? 12.07.04, 22:10
            Hej. Ja chodze z synkiem (ur. 9.04.2003r. Kajko) na basen dla niemowląt...tam
            chodzą dzieci od 8 tygodnia życia. Myślmy zaczęli późno - jak Kajko miał 8
            miesięcy. Bardzo żałujemy, że tak późno zaczęliśmy, bo nie miał już zachowanych
            instynktów. Ale dzieki basenowi można go wsadzić pod wode i wszystko gra.
            A na basen dzieciaczki ubierają specjalne pampersy - majteczki tzw. swimmery.
            Mozna je kupić w hipermarkecie. Ja używam Huggiesów. A co do wody??? chyba nie
            powinno byc problemów z temperaturą...tyle, że maluszek może szybko zmarznąć.
            Mama Kajka
          • olgunia1 Kolczyki :-) 13.07.04, 20:42
            Witam!
            No właśnie dzisiaj byłyśmy założyć pierwsze kolczyki.Niepowiem, że była to ława
            decyzja, ale poszło w miarę łatwo tzn szybko i bezboleśnie.Olga wygląda w nich
            prześlicznie.Najciekawsze jest to, że tata jeszcze nie widział
            nowego "nabytku " naszej córci, bo wróci dopiero po 22;00 :-0


            Pozdrowionka!
            • malgorzatorstwo Re: Kolczyki :-) 13.07.04, 22:35
              A ile ta twoja córunia ma???? Bo ja nie wiem, ale mnie się chyba nie podobają
              kolczyki u tak maleńskich dzieci...a może to ze mna cos nie tak....mamaKajka
      • maugerka Re: Płacze w nocy!! 13.07.04, 09:33
        Witaj! Wiesz co? Jasiek czasami też płacze w nocy, a w dzień jest najweselszym
        chłopcem w okolicy. Ja to zwalam na ząbki, bo ciągle mu idą. Pół nocy przesypia
        u siebie w łóżeczku, a potem się budzi woła mnie i wstaje na nóżki, żeby go
        wziąć, bo jak nie, to jest awantura. Wtedy go biorę do nas. Przytula się,
        wypija trochę herbatki i zasypia. Ale w łóżeczku by płakał. też nie wiem, co
        jest tego przyczyną. Może to taki teraz wiek dziwny?
        • andzia001 Re: Płacze w nocy!! 13.07.04, 09:49
          Ania chyba ma rację...
          Nasz szkodniczek też miewa takie sensacje, ale łatwiej nam go wtedy uspokoić i
          utulić bo sypia z namismile)))))))
          Ale czasem bywa tak, że mimo naszej obecności rozpłacze się na dobre (rzadko,
          ale się jednak zdarza).
          My nie mamy jeszcze górnych trójeczek i podobnie jak Ania całą winą za nocne
          płakanie obarczam właśnie zęby...
          Bo narazie niewiele ich mamy a w dodatku ostatnio tak "eksperymentalnie"
          wyeliminowałam małemu całkowicie TV z dziennego rozkładu zajęć.
          Żadnych reklam (siedzi jak w hipnoziesmile), żadnych bajeczek ani programów dla
          dzieci.
          Może na efekty trzeba będzie jeszcze troszkę poczekać ale chyba nie bez powodu
          mówi się o reklamach, że to pranie mózgu.
          Tak właśnie gdzieś ostatnio wyczytałam i stwierdziłam, że spróbować nie
          zaszkodzi.
          No i dalej straszny przytulaczek z niego.
          Nawet chyba zapomina, że umie już chodzić bo bardzo często chce być noszony na
          rękach.
          Oboje z mężem pracujemy, więc nasza iskierka strasznie za nami tęskni.
          Dziadkowie nigdzie nie mogą mieć naszych zdjęć "na widoku" bo od razu płacz.
          A jak już jesteśmy w domu to niczym przylepiec mały nie opuszcza nas ani na
          krok.
          Czasem trudne jest wyjście do toaletysmile))))))))))

          pozdrawiam cieplutko
          Anka, mama Marcinka
          • malgorzatorstwo Re: Płacze w nocy!! 13.07.04, 09:59
            A ja powiem jeszcze coś. Moje dziecko od początku ma problemy ze spaniem...więc
            na ten temat rozmawiałam już z wieloma osobami. I generalnie dowiedziałam się
            tak, ze dzieci karmione piersią (nawet jeśli juz jej nie piją) są straszne
            przytulaczki i bezpiecznie się czują u mamusi, więc w nocy jak się obudzą to
            chcą mieć mamusie w pobliżu. No ale najważniejsze jest to, że dzieci mają 40
            minutowy cykl spania. U dorosłych ten cykl trwa około 1,5h. Po 40 minutach
            zaczyna sie nowy i tak w kółko. A małe dzieci, takie nasze roczniaki bardzo
            często mają jeszcze niedojrzały układ nerwowy i nie potrafią czasami przejść
            płynnie z jednego cyklu w drugi i sie wybudzają. Jak dla mnie to to sie zgadza,
            bo w nocy to nie obserwuje czy minęło 40 minut czy ile, ale np. w dzień czasami
            się budzi po 40 minutach, a jak sie go utuli to dalej spi. Może cos w tym jest?
            Pozdrawiam mama Kajka
            • franioz Re: Płacze w nocy!! 13.07.04, 13:54
              Dziękuje wam za odzew. Dzisiaj na szczęście była spokojna noc - hura!
              Mam nadzieje, ze to taki wiek lęków, wina niedojrzałego jeszcze układu nerwowego. I minie. Franio od zawsze był ciężkim dzieckiem do spania i do tej pory trzeba go lulać. Przebudza się co pół godziny i czasami sam zasypia a czasami trzeba mu pomóc. I jak kiedyś czytałam jak Jaś nie budzi sie rano w czasie przebierania to aż zazdrość bierze, bo u nas wystarczy niewielki hałas i juz koniec.

              A jeśli chodzi o ząbki to Franek ma juz 16 - wszystkie do czwórek. Niezłe temposmile

              pozdrawiamy
    • andzia001 Mały naśladowca:)))) 13.07.04, 14:19
      Hejka dziewczyny kochanesmile)), wklejam jeszcze raz mojego post'a na koniec
      kolejkismile))
      Czy wasze skarbeczki też tak mają? Bo nasz szkodniczek zaskakuje nas totalnie i
      ostatnio nawet zaczął wycierać ściereczką podłogę i szafki (po wcześniejszym
      podejrzeniu tej pracy u mnie).
      Ja patrzę a Marcinuś idzie z totalnie mokrą ścierką (gdzie ją dorwał - do dnia
      dzisiejszego w głowę zachodzęsmile)))), z której nie tyle kapie co leci ciurkiem
      woda (zanurzył w wiaderku, które zapomniałam wystawić za drzwi).
      No i zabiera się za poprawki bo widocznie stwierdził, że mamusia coś
      niedokładnie posprzątałasmile))))
      Dobrze, że nie widział jak malujemy ściany bo replay tej czynności, tyle że w
      jego wykonaniu byłby murowanysmile)))))
      Ostatnio też wszystko skrzętnie chowa do szafek. Zabezpieczenia już od jakiegoś
      czasu mamy pozdejmowane bo szafki przestały go "korcić", w zamian za to
      wszystko co tylko jest w zasięgu jego wzroku jest dosłownie poupychane gdzie
      tylko popadnie.
      I tak właśnie wczoraj schował gdzieś moje gumki do włosów, spinki i wszystko co
      tylko nadaje się do ich spięcia.
      Siedzę więc sobie w pracy z totalnym sianem-szopą na głowie, nieco przylizaną
      tylko pianką i kto tylko wchodzi do naszego pokoju pyta, czy w nasz dom piorun
      walnął...........
      Ja natomiast po raz kolejny tłumaczę że to mój nowy image (przecież nie
      przyznam się, że szkodnik zakamuflował mój "inwentarz"smile)))))))))
      Dobrze, że za chwilkę uciekam do domu bo komentarze niektórych mnie
      przerastająsmile)))))

      pozdrawiam cieplutko
      Anka, mama Marcinka
      • olgunia1 Re: Mały naśladowca:)))) 13.07.04, 15:01
        Witam!
        U nas też jest zabawnie ze sprzątaniem, Olga gdy tylko dostanie coś małe łapki
        np: grzebień, dezodorant itp. ląduje w koszu na śmieci albo w ...ubikacji. Taki
        zrobił się z niej mały czyścioszek.
        Chciałam przytoczyć jeszcze jednen przykład zaradności naszej spryciary, a
        mianowicie wczoraj siedzieliśmy sobie przy kawce a Olga biegała sobie to tu, to
        tam,aż w pewnym momencie zrobiła się cisza Olga zniknęła, mąż wstał zobaczyć
        gdzie jest a paniuchna na 5 schodku pędziła jak "perszing" do góry...


        Pozdrowionka!

        Ania i Olguniawink
        • malgorzatorstwo Re: Mały naśladowca:)))) 13.07.04, 16:16
          No tak...mój mldy człowiek czesto i gesto ucieka na schody...na parterze dzieki
          temu mam juz trzy bramki założone. Gorzej, ze ostatnio stara się włączyć
          telewizor za pomocą drewnego młotkasad Ale ja juz mówiłam, że mój synuś to
          łobuziorek. Mama Kajka
          • maugerka Re: Mały naśladowca:)))) 14.07.04, 07:46
            Oj tak!!!! Pomysły dzieci nie mają końca. Jasiek ma to samo, co Olga. Próbuje
            za wszelką cenę wrzycić wszystko do kibelka. Śmietnik na nowo zabezpieczyliśmy,
            bo ostatnio miałam w całej kuchni poukładane w artystyczny nieład obierki od
            ziemniaków. Schody to ulubione miejsce. W ogóle wchodzi na wszystko. Potrafi
            podsunąć sobie pufę, albo cokolwiek innego, np. baniak po wodzie, wieżę z
            klocków itp. wejść na tę "podstawkę" i sięgnąć to, co go interesuje. Guzik od
            telewizora to też fajna rzecz. Ostatnio tak pstrykał i pstrykał, aż nie
            mogliśmy włączyć. Myślałam, że bez pana od naprawy się nie obejdzie, ale o
            dziwo...po jakimś czasie Jasio sobie przypomniał i...naprawił. Nie pozwalamy mu
            tego robić, ale on, gdy tylko się zorientuje, że nie interesujemy się za bardzo
            tym, co robi, cała wstecz i znowu pstryka.
            Nauczył się ciągnąć mnie za rękę, bądź ubrania, gdy czegoś chce. Pokazuje
            paluszkiem coś, co go zainteresowało i jeszcze wiele innych rzeczy, o których
            mogłabym pisać i pisać. I tak się trochę rozpisałam.
            Pozdrawiamy gorąco.
            • malgorzatorstwo Re: Mały naśladowca:)))) 14.07.04, 10:55
              No tak...z tym wyrzucaniem rzeczy to jest problem. Mój Kajko namietnie wyrzuca
              wszystko. zaczęło sie niewinnie...niania nauczyła go wyrzucać brudnego pampersa
              do kosza...i spodobało u się. W koszu wylądowało juz mnóstwo rzeczy,
              najczęściej piloty. Nawet nie wim ile rzeczy z tymi śmieciami wyjechało z domu:-
              ( Kiedys 2 godziny szukałam portfela i w akcie desperacji postanowiłam
              przeszukac kosz na śmieci. Miałam rację. Na dnie sobie leżał, upaprany
              resztkami z jedzenia, kaszkami...cuchnącysmile)) Teraz od wczoraj nie umiem
              znależć słuchawki od telefonu.......pozdrawiam mama Kajka
              • maugerka Re: Mały naśladowca:)))) 14.07.04, 14:48
                Powodzenia w poszukiwaniach. HiHihi
                • malgorzatorstwo Re: Mały naśladowca:)))) 14.07.04, 17:33
                  to wcale nie jest smiesznesmile Słuchawkę znalazłam....i wcale nie była w koszu
                  na śmiei. tylko w szafie....ale to chyba efekt mojego
                  roztargnienia............pozdrawiam mama Kajkusia
                  • maugerka Re: Mały naśladowca:)))) 15.07.04, 09:49
                    Mam nadzieję, że Cię nie uraziłam? Ja też już kilka razy szukałam rano przed
                    pracą grzebienia, spinki do włosów, ba nawt jednego buta, który znalazł się w
                    Jaśka koszu na zabawki. Też w danym momencie byłam zła, ale jak tylko zguba się
                    odnalazła, od razu wpadałam w śmiech, stąd moje hiHiHi
                    Pozdrawiam
                    • malgorzatorstwo Re: Mały naśladowca:)))) 15.07.04, 10:14
                      No coś tysmile Minus pisanych treścismile Nie widziałaś mojej przekornej miny gdy
                      to pisałamsmileMnie w ogóle takie rzeczy nie martwią, ze np. nic w domu nie umiem
                      znaleśc, bo albo Mr Junior gdzieś schował, albo ja sama przed nim. Pozdrawiam
                      Mama Kajkunia
    • maugerka podkurczone paluszki 15.07.04, 09:52
      Cześć dziewczyny! Ostatnio zauważyłam, że gdy Jasio nie ma bucików na nóżkach,
      to podwija paluszki prawej stopy pod spód. Jak myślicie, czy to jest taka
      reakcja na brak obuwia, czy może jakaś drobna wada? Chodzi normalnie, ale jak
      siedzi, czy leży, to podkurcza paluszki.
      Pozdrawiam
      • malgorzatorstwo Re: podkurczone paluszki 15.07.04, 10:16
        Wiesz co? Moze on ma tak jak mój Kajko. Kajko nienawidzi byc bez bucików i
        ubierania bucików na gołe stupki. Zawsze wtedy wywija palce pod spód...potem ja
        sie przyzwyczai to juz spoko, ale najpierw jest ciężko zdziwiony czemu nie ma
        butków.
        • andzia001 Re: podkurczone paluszki 15.07.04, 10:52
          Ha, mój ma zupełnie przeciwniesmile)))
          Nienawidzi obuwia i najwygodniej mu na bosakasmile))))
          Ostatnio było parę cieplejszych dni, więc Marcinek śmigał bez skarpetek i tak
          mu się spodobało, że teraz próbuje każdorazowo zciągać antypoślizgismile)))
          Nawet jak jesteśmy na podwórku, korci go zrzucanie sandałków (ma zapięcia na
          rzepy więc idzie mu to szybkosmile))))
          A paluszki podkurcza też, tak jakby chciał się czegoś przytrzymaćsmile)))
          Przezabawnie to wyglądasmile))

          pozdrawiam cieplutko
          Anka
          • maugerka Re: podkurczone paluszki 15.07.04, 14:43
            Myślałam, że tylko Jaśko tak ma, ale widzę, że nie. Nie ma więc chyba powodów
            do zmartwień.
            Pozdrawiamy
    • franioz Nie moge znaleźć opiekunki!! 16.07.04, 14:14
      Mam problem ze znalexieniem opiekunki od września dla Frania. Wracam do pracy, babcie daleko i nie wiem co robić. Moze któraś z was mogłaby kogoś polecić.
      Dodam, że mieszkam w Warszawie na Tarchominie.
      • malgorzatorstwo Re: jaki fotelik na rowerek? 16.07.04, 14:42
        Dam znać jak wrócą. smile
        • malgorzatorstwo Re: jaki fotelik na rowerek? 16.07.04, 14:44
          ups....czemu mi dało odpowiedz tutaj z innego forum??????Sorki. A ja opiekunke
          mam....i mam nawet jedna do polecenia, ale niestety w Katowicach.
      • maugerka Re: Nie moge znaleźć opiekunki!! 19.07.04, 07:52
        Przykro mi. Może i coś bym znalazła, bo mam namiary, ale niestety mieszkamy w
        Toruniu.
    • maugerka CO SIĘ DZIEJE? 20.07.04, 08:58

      • maugerka Re: CO SIĘ DZIEJE? 20.07.04, 08:59
        Ups... Wysłałam bez treści. Cóż to, wszyscy na urlopach? Cisza, jak makiem
        zasiał.
        • andzia001 Re: CO SIĘ DZIEJE? 20.07.04, 13:40
          Hejka Aniusmile)))
          Chyba rzeczywiście wszyscy wyjechali.......
          Ja wprawdzie do urlopu jeszcze odliczam (30.07 - przerwa w pracy na dwa
          tygodnie smile)))) ale roboty teraz cała masa (kadra okrojona ze względu na sezon
          urlopów właśnie) i trzeba zapieprzać jak dziki osiołeksmile)))))))
          Wczoraj Marcinuś biegał praktycznie cały dzień na podwórku w samej tylko
          koszulcesmile)
          Tak mu się podobało zasuwanie bez pampersa, że wieczorem z trudem mu założyłam
          kolejnysmile))
          No i zabawy w wodzie - mogłyby dla niego trwać, trwać i trwać... wszyscy
          dookoła mokrzy (najbardziej Marcinuś oczywiście).
          Doczekaliśmy się wreszcie prawdziwego lata i od razu wróciły wspomnienia z
          ubiegłorocznych letnich miesięcysmile))
          Oby tylko było tak super jak najdłużej, w końcu wygrzać się musimysmile)
          Nocą natomiast mały śpi praktycznie w samym pampersie albo koszulce, bo jest
          okropnie duszno.
          Na przekór wszystkiemu ma też wzmożony apetyt a ilość spożywanych przez niego
          płynów wszelkiego rodzaju jest ogromna.
          W ubiegłą niedzielę byliśmy w Wiśle na spacerku - mały był tak podekscytowany
          tłumem ludzi, a raczej dzieci, że nie miał ani jednej drzemki w ciągu dnia.
          Za to wieczorkiem padł jak długi i spał do 10.00 następnego dniasmile))

          pozdrawiam cieplutko
          Anka

          • malgorzatorstwo Re: CO SIĘ DZIEJE? 20.07.04, 15:30
            Bosze...Otworzyłam sobie Forum. I porażka. Kurde bele no! Wakacje, opowieści,
            że z dzieckiem na przejażdżce i ze dziecko biega po dworze...i fajnie i
            woda...A ja nie mam wakacji!!!!!!!!!!!!!!!!!A co gorsza nawet nie mam
            popołudni!!!!! Ani nic. Widze mojego syna średnio 1 godzine dziennie i to
            wieczorem. A wszystko przez zas**** egamin!!! Który czeka mnie na poczatku
            października....i dzień w dzień po 12 - 14 godzin kucia!!!!!!Ale cóż. Pocieszam
            się. Jak zdam ten agzamin i dostane moja wymarzona pracę to moje dziecko będzie
            miało szczęśliwa mamusie, która będzie mu mogła duużo czasu poświęcać, bawić,
            żwiedzać i będzie miała pieniążki i będzie z nim jeździć i pokazyać caaały
            świat. A! Mój syn pokochał krówki i chodzi i mówi "kufka". O!...ide dalej ryć.
            • maugerka Re: CO SIĘ DZIEJE? 21.07.04, 12:51
              To Ci współczuję, ale będziemy trzymać kciuki i kciuczki.
              Ja już też nie mogę się doczekać urlopu. Mam, tak jak Ania, 2 tygodnie, ale
              dopiero od 25 sierpnia. cieszę się na te Włochy, ale też się trochę martwię o
              podróż z Jaśkiem, bo pierwszy raz aż tak daleko z nim. Co prawda jadą z nami
              jeszcze dwie pary i jeden chłopczyk teraz 10-cio miesięczny i planujemy
              wyjechać raniutko, zrobić przerwę w połowie drogi na popołudnie i nocleg i znów
              raniutko wyjechać, ale zobaczymy, jak to szkraby zniosą.
              Póki co jedziemy na ten weekend do moich rodziców, na Mazury i mam nadzieję się
              popluskać w jeziorku.
              Aniu! Zazdroszczę Ci, że Marcinek przespał całą noc i tak wcześnie się położył.
              Jasiek ma niespożytą energię. W sobotę nie spał cały dzień i niby był śpiący, a
              po kąpieli i kaszy tak się rozbawił, że zasnął o 22.30. Standart, to 22.00 i
              może niewiadomo jak trzeć oczy o 19.00, to i tak potem jeszcze rojbruje do
              22.00.
              Tagiego mam "twardzielka" w domu.
              Buziaczki
              • malgorzatorstwo Re: CO SIĘ DZIEJE? 22.07.04, 11:12
                No tak...rozumiem cię. Mój synek też przed 22 nie zamierza zasypiać. On nie ma
                zapotrzebowania na sen. Obudził sie natomiast w nim duch hip-hopowca. Gdy leci
                hip-hop macha ręką. Ostatnio nas rozbawił do łez. Był tak zmęczony, ze zasnął w
                samochodzie trzymając wafelek. W pewnym momencie zaczął w radiu lecieć hip-hop -
                otworzył do połowy oczka, 5 razy machnął ręka z ciasteczkiem i dalej spał. Hip-
                hopowic z krwi i koścismileA teraz jest u mojej mamy. Jest tam wielki ogród i
                basenik i piaskownica i 2 osoby do zajowania się nim. Ma raj. A mąż dzisiaj
                zapisał się z młodym na konie. W takiej stadninie, gdzie są prowadzone
                hipoterapie. Zobaczymy jak junior zareaguje na pierwsza jazdę na koniku!!!!
                • andzia001 Re: CO SIĘ DZIEJE? 22.07.04, 11:38
                  smile))))
                  Ale się uśmiałam czytając o twoim małym hip-hopowcusmile))))
                  Mój natomiast staje jak zahipnotyzowany w miejscu (niczym kamień) jak słyszy
                  motyw muzyczny z "M jak miłość".
                  To jeszcze są ubiegłoroczne niemowlęce przyzwyczajenia kiedy to z Marcinkiem
                  przy cycu oglądałam namiętnie powtórki tego serialu (praktycznie całe wakacje).
                  Potem serial zaczał biec swoim torem i też oglądałamsmile))))
                  Małemu piosenka z czołówki tak przypadła do gustu, że szok.

                  Przez ostatnie dwa dni znowu męczyliśmy się z biegunką - rotawirus znowu w
                  akcji, a Marcinek strasznie podatny na niego.
                  Dzisiaj jest już wszystko ok.
                  Na szczęście bo strasznie bałam się, że przy takim upale mały się odwodni.

                  Teraz parę słów odnośnie hipoterapii - sama brałam udział w takich terapiach,
                  tzn. jako instruktorka/opiekunka.
                  Jest to niesamowita sprawa, moc oddziaływania energii tych zwierząt na rozwój
                  psychofizyczny dzieci.........
                  Za każdym razem kiedy wspominam te czasy dostaję gęsiej skórkismile)
                  No i do dnia dzisiejszego jeżdżę konno (choć czasu już nie mam tak wiele, ale
                  grzbiet koński działa jak magnessmile))))

                  pozdrawiam cieplutko
                  Anka, mama Marcinka
                  • malgorzatorstwo Re: CO SIĘ DZIEJE? 22.07.04, 19:52
                    Hm....Zazdroszczę Ci Aniu takiej pasji....Mam nadzieję, że będziesz ją też
                    wszczepiać młodemu człowieczkowi!!!!!Jak widzisz, mój junior juz zaczął...to
                    chyba twój też powinien, no nie???? Ostatnio znajomy poszedł z Kajtkiem oglądać
                    dzieci ćwiczące w czasie hipoterapii, ale mówi że on (tzn tez znajomy) nie mógł
                    patrzeć na te dzieciaczki. A ja chce, żeby Kajtus patrzał...bo jeszcze nie
                    rozumie nic i dobrze, żeby od malusieńkiego się ich uczył, znał i wiedział, że
                    są takimi samymi dziećmi jak wszystkie inne. Starszym jest trudniej to
                    zrozumieć ...chyba...a może nie?
                    A co do podróży, to zapisuje syropek. Bo jak zdam ten ****** egzamin, to też
                    sobie pojade gdzieś! A co! też mi się będzie należało!!!!!A mój małżonek co
                    tydzień jeździ na wieś 100 km. I generalnie wszystko jest oki, ale w okolicach
                    Będzina (ja jestem z katowic...a właściwie z Mysłowic)w drodze powrotnej cosik
                    Kajko jęczy.
                    • andzia001 Re: CO SIĘ DZIEJE? 23.07.04, 10:01
                      MamoKajkasmile)))
                      Może kiedyś (już po tym twoim ****** egzaminie) umówimy się gdzieś aby uczcić
                      jego zdanie?!!!
                      Bo jam z okolic Rybnika i możemy się gdzieś kiedyś "spiknąć"smile)))))
                      Może przy okazji ktoś do nas się dołączy....

                      A co do mojej pasji - rzeczywiście w tych zwierzętach coś magicznego jest. A
                      hipoterapia (podobnie zresztą jak dogoterapia) jest niesamowita.
                      Nawet sobie nie wyobrażacie dziewczyny jako koń czuje, że ma na swoim grzbiecie
                      chore dziecko. Nawet teraz kiedy wam to opisuję gęsią skórkę mam....
                      Dobrze, że powstaje coraz więcej ośrodków z tego rodzaju leczeniem. Serce mi
                      się jedynie kraje jak słyszę czasem ceny takich terapii.
                      Ale niestety tego już nie przeskoczymy.
                      My traktowaliśmy to jako wolontariat, niektórzy natomiast wietrzą w tym
                      korzystny interes i tyle.
                      Smutne ale prawdziwe.
                      Dzieci zupełnie inaczej pojmują świat niż my, one do pewnego wieku nie widzą
                      żadnych praktycznie różnic między dziećmi chorymi, kalekimi a zdrowymi.
                      A później wszystko zależy od naszego wychowania.
                      Wielkie zadanie mamy dziewczyny.

                      pozdrawiam cieplutko
                      Anka mama Marcinka
                      (już wkrótce nowe fotki mojego szkodnikasmile))))
                      • malgorzatorstwo Re: CO SIĘ DZIEJE? 23.07.04, 11:19
                        Aniu. Jasne, że możemy się spotkać po egazminie....Tylko z czasem będzie
                        trudno...bo ja wszystko odkładam na po.... I obowiązki domowe i 1000 spraw do
                        załatwienia, i wszystkie spotkaniasmile)) Teraz ryję.
                        A co do koników. Mąz chce jeszcze w ten weekend pójśc z Kajko Panem na konie.
                        Zobaczymy, jak tym razem będzie.
                        A w ogóle, to chcialabym jakies jego zdjęcia pokazać, ale nie wiem jak to sie
                        tu robisad((((
                        pozdrawiam - mamaKajka
                        • andzia001 Re: CO SIĘ DZIEJE? 23.07.04, 11:33
                          Aniu to wskakuj zaraz na forum "Zobaczcie", tam gdzieś wśród wątków jest
                          instrukcja zamieszczania zdjęć.
                          W razie czego możesz napisać do administratorki z prośbą o pomoc - ja zawsze
                          tak robię bo zdjęcia mam w nieodpowiednim formacie (rozszerzeniu), a ona mi
                          je "przerabia" i umieszcza w Marcinkowym wątkusmile)))))
                          Teraz chyba Anetka (adminka forum) się urlopuje i obłsuguje je z doskoku ale
                          pewna nie jestemsmile)))
                          Dawaj nam tu zaraz zdjęcia twojej pociechysmile)))))))))))))

                          Anka
                          • maugerka Re: CO SIĘ DZIEJE? 23.07.04, 13:46
                            No właśnie! My chcemy zdjęcia!!!!

                            Co do koników, bo tak przyglądałam się Waszej dyskusji. jeździłam kiedyś konno.
                            Nie jakoś tak wyczynowo, tylko ot tak po prostu - amatorsko. W moim rodzinnym
                            mieście jest stadnina i tam sobie się uczyłam. Są to fantastyczne zwierzęta. Tu
                            w Toruniu chyba nie ma czegoś takiego - nawet wstyd się przyznać, ale nie wiem,
                            bo na pewno udałabym się z małym. Jak Jaśko miał 5 m-cy, to moja firma robiła
                            wielki piknik jubileuszowy i tak były kucyki. Wsadziłam wtedy Jaśka na jednego
                            z nich i bardzo mu się to podobała, więc ciekawa jestem, jak teraz by reagował.
                            W każdym razie wszystkie zwierzątka nazywa kotu kotu i chce głaskać.

                            Jeszcze 1,5h i idę do domku, jakiś obiadek i jedziemy do moich rodziców. już
                            nie mogę się doczekać.
                • maugerka Re: CO SIĘ DZIEJE? 22.07.04, 12:57
                  Co do hip-hopu... Jasio też chyba preferuje ten rodzaj muzyki. Przy niektórych
                  kawałkach tańczy, a przy niektórych siedzi, jak zahipnotyzowany.
              • andzia001 Do Maugerki - sprawa podróży samochodem:)))) 22.07.04, 11:51
                Hej Aniusmile))
                Czy może zasięgnęłaś już porady lekarza jak znieść w miarę dobrze długą podróż
                do Włoch?
                Twój Jasio to też taki energiczniak jak mój i dlatego też przy ostatniej
                wizycie u naszej lekarki (przy okazji rotawirusasad((( poradziła nam (i
                przepisała na receptę) zabranie ze sobą syropu hydroksyzyna.
                Działa na małe dzieci jak aviomarin, a dodatkowo uspokajająco i nasennie.
                Wprawdzie my mamy zamiar jechać nocą ale w razie przebudzenia podamy małemu
                syropek by biedaczek nie cierpiał (dyskomfort ciągłego siedzenia w jednej
                pozycji - to dla niego będzie strasznesmile)))

                pozdrawiam cieplutko
                Anka
                • maugerka Re: Do Maugerki - sprawa podróży samochodem:)))) 22.07.04, 12:55
                  Cześć! No niestety muszę stwierdzić, że nie pytałam. Jasiek generalnie lubi
                  jeździć samochodem. Poza tym mamy zamiar wyjechać ok. 4.00 rano (a już wiecie,
                  że mogę Jaśka rano przebierać na śpiąco, więc będzie jeszcze spał). Na pewno po
                  drodze zrobimy kilka przystanków-przecież będą musiały dzieciaki zjeść! Cała
                  trasa, to około 1300km. Chcemy ją podzielić na pół. Ok.700km to mniej więcej 9
                  godzin jazdy z przerwami - niemało. Od 4.00 do około 13.00. Planujemy o tej
                  porze dojechać do granicy Czesko-Austriackiej i tam zatrzymać się aż do dnia
                  następnego i znów powtórka z rozrywki. Mam nadzieję, że nie będzie tak źle. Ale
                  na wszelki wypadek spiszę nazwę tego syropku. A jak się go podaje?
                  • andzia001 Re: Do Maugerki - sprawa podróży samochodem:)))) 22.07.04, 13:12
                    Aniu, nam lekarka zaleciła podać jedną płaską łyżeczkę od herbaty, kiedy maluch
                    będzie rozdrażniony (lek wycisza, uspokaja i działa nasennie).
                    Stwierdziła, że nawet nocą może się wybudzić i będzie to koniec spokojnej jazdy.
                    Marcinuś czasem nie usiedzi jak jedziemy do oddalonego o 7 km hipermarketu na
                    zakupy a gdzie tam prawie 700 kilosówsmile)))
                    Jest wtedy marudzenie, lament a nawet płacz, ja się dwoję i troję by go czymś
                    zająć a przy tym mój małżonek robi się coraz bardziej nerwowysmile)
                    I gdzie tu miejsce na skupienie w czasie prowadzenia samochodu?smile)
                    Generalnie jestem przeciwna podawaniu takich środków ale nie jest to przecież
                    rutyną, i ten jeden czy dwa razy naszemu szkodniczkowi nie powinny zaszkodzić.
                    Tym bardziej, że lekarka też nie widziała przeciwskazań.

                    pozdrawiam
                    ANka
                    • maugerka Re: Do Maugerki - sprawa podróży samochodem:)))) 22.07.04, 13:43
                      To w samochodzie nasz Rozbójnik jest o niebo lepszy od Waszego (nie obrażając
                      oczywiście nikogo). Jeśli tylko samochód się porusza, to on sobie ogląda
                      wszystko wokół, komentuje, a jak mu się znudzi, to zasypia. Bywają jednak takie
                      chwile, że też chciałby wysiąść i rozprostować kosteczki i wcale mu się nie
                      dziwię. Jutro do rodziców będziemy jechać 130km i po powrocie dam znać, jak tym
                      razem zniósł tę podróż. Jeździliśmy już nie raz, ale ostatnio było to w weekend
                      majowy (potem rodzice przyjeżdżali do nas) i nie wiem, czy od tego czasu
                      Jaśka "lubienie" jazdy dłuższej samochodem się nie zmieniło.
                      pozdrówka
                    • maugerka Do Andzi001 23.07.04, 08:29
                      Ja jeszcze wsprawie tego syropiku. Czy można go kupić bez recepty?
                      • andzia001 Re: Do Andzi001 23.07.04, 08:42
                        Cześć Aniusmile)
                        No właśnie z tego co wiem, jest jedynie na receptę.
                        I tu największy problem.
                        Ja słyszałam o nim wcześniej i dlatego przy wizycie u lekarki powiedziałam jej
                        o naszej planowanej podróży nad morze.
                        Propozycja syropu padła z jej stronysmile))), bo aviomarin jest dla małych dzieci
                        zbyt mocny (za bardzo podrażnia żołądek).
                        Słyszałam, że niektóre apteki sprzedają go bez wymaganego papierka osobom,
                        które stale muszą go przyjmować.


                        pozdrawiam cieplutko
                        Anka
                        • maugerka Re: Do Andzi001 23.07.04, 13:50
                          No to będzie mały problem, bo nie miałam zamiaru się wybierać do lekarza
                          (jestem z tych ludzi, którzy jak naprawdę prawie nie umierają, to nie idą do
                          lekarza). Wiem, że tu chodzi o dziecko, ale on tak naprawdę nie znosi chyba aż
                          tak wybitnie źle podróży, żebym musiał go faszerować czymś. Gdyby ten syrop był
                          bez recepty, to kupiłabym go dla spokoju, ale tak, to chyba nie będę się
                          fatygować.
                          Buiaczki i udanego weekendu!!!
                          • olgunia1 cześć! 23.07.04, 23:20
                            ...chciałam się pochwalić,że Olga jest wkońcu na stronie "Zobaczcie"
                            możecie zobaczyć naszego brzdąca
                            wink)
                            Olgunia (8.04.03r)córka Ani i Tomka- autor aniacichy

                            zobaczcie
                            pozdrowionka!


                            • gyokuro Re: cześć! 26.07.04, 12:31
                              Hej!
                              A ja myślałam, że mój Młodzian to łobuzek... Ale chyba jeszce nie taki
                              najgorszysmile
                              Teraz akurat śpi...
                              Ostatnio pluska się w basenie ogrodowaym i strasznie mu się to podoba.
                              • malgorzatorstwo Re: cześć! 26.07.04, 15:21
                                Oooooooooo!!!! Mój Kajko Pan się pojawił na forum!!!! Przedstawiam Państwu moje
                                ELLO JUNIORO ŁOBUZIORO:
                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=14394759
                                • kssia Gdzie się wybieracie na wakacje? 26.07.04, 18:01
                                  Cześć
                                  Wiem że to pytanie spóźnione bo wakacje na półmetku ale ja sie nie moge
                                  zdecydować. Trudno jest wybrać dobre miejsce dla 15 miesięcznego szkraba.
                                  Chciałabym pojechać z córą pod koniec sierpnia. Myślałam o Chorwacji we
                                  wrzesniu ale to za daleko , taka podróż z małą mnie przeraża.Zostaje Polska,
                                  tylko tu znowu pogoda niepewna.Polskie morze za zimne i nie ma juz wolnych
                                  kwater.
                                  Szukam takiego miejsca żeby było co robić z małym dzieckiem, z trasami do
                                  spacerów , np. z potoczkiem lub rzeką Małej juz nie interesują tyko spacery.
                                  Woli piaskownicę, basenik, hustawki i przede wszystkim inne dzieci.
                                  Może znacie jakieś fajne miejsce , zastanawiałam sie nad gospodarstwem
                                  agroturystycznym.
                                  pozdrawiam
                                  • maugerka Re: Gdzie się wybieracie na wakacje? 27.07.04, 10:53
                                    Hej! Z gospodarstwem agroturystycznym nie jest zły pomysł. Moja przyjaciółka
                                    była niedawno pod Mikołajkami i było super. Jakbyś chciała np. w góry, to mam
                                    namiary na kwaterę w Krynicy Górskiej i mogę Ci podać link. Sprawdzone przez
                                    matkę z dzieckiem i bardzo chwalone miejsce.
                                    My jak już wspominałam jedziemy do Włoch samochodem, a trasę dzielimy na dwa.
                                    • kssia Re: Gdzie się wybieracie na wakacje? 27.07.04, 12:23
                                      Cześć
                                      Dzieki za propozycje ale w Krynicy bylismy z małą w zeszłe wakacje.
                                      ps. Fajny ten Twój Skarbsmile
                                      pozdrawiamy
                                      Kasia i Maja
                                      • malgorzatorstwo Re: Gdzie się wybieracie na wakacje? 27.07.04, 14:14
                                        bue..........źle mi jak słysze o tych wakacjach. ja tez chce, też chce, też
                                        chce!!!!!!
                                        A tak serio, to mysle, ze agroturystyczne gospodarstwo to mogłaby być super
                                        rzecz.....
                                        A Skarb maguerki pefnie, że śłicznysmile
                                        • maugerka Re: Gdzie się wybieracie na wakacje? 28.07.04, 08:19
                                          Dzięki, dzięki za te wszystkie komplementy! Serce rośnie z dumy!!!!
                            • olgunia1 Małgorzatorstwo! 26.07.04, 19:42
                              Cześć!
                              Ja mam takie nietypowe pytanko, a mianowicie jak " zaznaczyć " link.
                              Zauważyłam, że Twój Kajko też jest na forum " zobaczcie "tak jak my, ale ja nie
                              mam pojęcia jak zaznaczyć ten ch...link! ( żeby pojawiał się na każdej mojej
                              stronie )


                              pozdrowionka!

                              PS...za pomoc z góry serdeczne dzięki...wink))
                              • malgorzatorstwo Re: Małgorzatorstwo! 27.07.04, 10:42
                                Musisz wejśc na "moje forum" i w sygnaturce dopisać linka ze stronysmile
                                powodzeniasmile
                                • olgunia1 Re: Małgorzatorstwo! 27.07.04, 18:00
                                  ...dziękuję - zobaczymy?
    • aniacichy Mała zmiana ;- 0 27.07.04, 18:25
      ...od dzisiaj mam nowy login na tym forum, bo ch...cos mi z tym linkiem nie
      wychodziło ( początkująca )- a więc olgunia1 to aniacichy wink

      a teraz mogę już Wam przedstawic naszą dziewczynkę ( ale się cieszę )

      pozdrawiamy Ania i Olga wink
    • maugerka zachowanie w trasie 28.07.04, 12:00
      Cześć Dziewczyny!
      Zapomniałam Wam napisać, jak Jasio zniósł ostatnio podróż do moich rodziców.
      Otóż było fantastycznie.W tamtą stronę przespał ponad połowę drogi, a jak nie
      spał, to się bawił, rozgglądał, zagadywał nas itp. Drogę powrotną przespał
      całą. Myślę, że z tym wyjazdem wakacyjnym nie będzie tak źle.
      • andzia001 Re: zachowanie w trasie 28.07.04, 12:40
        Aniu, no to masz szczęściesmile))
        My w miniony weekend byliśmy na zlocie w miejscowości oddalonej 270 km od
        naszego miejsca zamieszkania.
        W sumie podróż w jedną stronę zajęła nam aż 6 godzin bo trzeba było dość długie
        przerwy robić by nasz szkodnik się wybiegał i stracił nieco energii.
        Spania było jak na lekarstwo a między snem a postojami musiałam na tylniej
        kanapie istny cyrk urządzać by zająć czymś małego.
        Nie dla nas taka jazda w dzień.
        Utwierdziło nas to w przekonaniu, że nad morze nocą jechać musimy, a bez
        hydroxyzyny i tak się nie obejdziesmile))))))
        Cieszę się, że narazie Marcinek jest za mały na samodzielne wypinanie się z
        fotelika (synowie koleżanki już załapali o co chodzi, ale są starsi).
        Strach pomyśleć co on będzie odstawiał w przyszłoścismile))) choć liczę po cichu
        że mu przejdziesmile))))))

        pozdrawiam
        Anka, mama Marcinka
        • aniacichy Re: zachowanie w trasie 28.07.04, 21:08
          Hejka dziewczyny!
          Na wstępie cieszę się, że w końcu mogłam Wam przedstawić moją dziewczynę ( w
          końcu udało nam się zamieścić zdjęcia na 'zobaczcie', ale był cyrk :0 )
          Dziękuję za ciepłe słówka wink( wkrótce nowe fotki )

          My niestety w tym roku nigdzie nie wyjeżdzamy na urlop sad
          ale w przyszłym roku kto wie?
          Jednak nie będziemy siedzieć w domu, w sobotę jedziemy do'fikolandu' chyba
          dobrze napisałam, bo atrakcje na miejscu nam się nieco " obyły " , choć jest
          ich nie mało. Między innymi u nas w lesie pewien ' nieco nadziany' pan ma swoje
          własne zoo. Można tam także pojeżdzić na konikach, jest duży plac zabaw a co
          ważne dla Olgi można spotkać dużo dzieci ( uwielbia dzieci ). Jednym słowem
          super miejsce na zabawę wink

          A więc nie zostało mi nic innego jak tylko życzyć Wam szczęśliwej drogi i
          wspaniałego wypoczynku ( Maugierka mały Jaś na pewno poradzi sobie z podróżą wink
          i wszystko będzie OK)

          Pozdrawiamy gorąco!

          Ania i Olga wink
          • maugerka Re: zachowanie w trasie 29.07.04, 07:45
            Też mam taką nadzieję, że nie będzie bardzo "uciążliwym" towarzyszem podróży.
            Aniu! (tu do andzi001 - trochę się nas Ań zebrało....) Mój rozbójnik potrafi
            się uwolnić z pasów bezpieczeństwa fotelikowych. Co prawda ich nie odpina, ale
            zawsze tak przy nich pomajstruje, że za chwilę jest bez ochrony. To oczywiście,
            gdy nie śpi i nie ma innych zajęć. HiHiHI
            • malgorzatorstwo Re: zachowanie w trasie 29.07.04, 12:13
              Moje drogie Pania...Mój synek jest z moja mama w górach...pojechał we wtoorek.
              Pierwszy raz jest beze mnie i bez mojego małżonka..... Chcieli, żebym miała
              więcej czasu do nauki....no i.....tęsknie przeogromnie...ni chce widzieć
              rachunku za telefon......co chwile wydzwaniam... Wiem, że dobrze mu...bo tam
              jest domek moich rodziców...Babcia, Dziadzia, moja siostra z dziećmi...ale i
              tak tęsknię. I powiem wam, że lepiej mi sie uczy gdy wiem, ze popoludniu wróci
              od niani badź babci...I w ogóle jest mi źle.
              A tobie Maguerka zycze cudnych wakacji...Ty pracujesz?????
              pozdrawiam - mamaKajka i jej Kajko
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=14394759&v=2&s=0
              • andzia001 Re: zachowanie w trasie 29.07.04, 13:09
                MamoKajkasmile)))
                Doskonale cię rozumiem z tą tęsknotą i choć moja rozłąka ze szkodniczkiem
                kochanym trwała najdłużej 4 dni (4 noce spędzone samotnie, bez towarzystwa
                maleńkich łapeczeksad(() - tęskniłam przeogromnie i na niczym się skupić nie
                mogłam.
                A tymczasem było to dość ważne szkolenie, jeszcze przed naszą akcesją do UE.
                Jakoś jednak przeżyłam tą rozłąkę (innego wyjścia nie było), ale muszę przyznać
                że uzależniona jestem od mojego słoneczka strasznie.
                Od jego zapachu, dotyku, uśmiechu.....
                Sfiksowałam kompletnie na jego punkcie, zmieniła mi się o 180 stopni hierarchia
                wartości po jego pojawieniu się na świecie.
                A nawet jeszcze przed, kiedy czułam te słodkie ruchy w moim ciele.
                Ech, ta magia macierzyństwa.........

                pozdrawiam cieplutko
                Anka, mama Marcinka
                a to moje słoneczko:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10458885&a=12096701
                • malgorzatorstwo Re: zachowanie w trasie 29.07.04, 19:41
                  Andzia...no właśnie on tez będzie gdzies tyle sam...a właściwie to ja sama...i
                  nie na prawde łatwiej mi się uczyć i lepiej mi idzie, jak wiem, że w
                  nagrodę..po południu go zobacze...Macierzyństwo zmienia...i to cholernie...Dużo
                  więcej się chce, pozytywniej mysli, mniej rzeczy denerwuje..świat jest
                  piękniejszy....A gdzie ty pracujesz, ze wejscie do Unii było dla Twojej pracy
                  takie ważne, że nawet poświęciłaś maluszka????
                  Maguerka...to ci zazdroszcze...bo ja pracuje do 15:30, ale popołudnia mam rycie
                  pospolite...a teraz to w ogóle...obiecuje sobie, ze po egzaminie będę robić z
                  moim synkiem same przyjemne rzeczy...
                  A powiedzcie mi jeszcze, wy karmiłyście piersią??? a może jeszcze karmicie???
                  A ja posłałam nowe zdjęcia Kajka..tzn stare..bo na nowe czekam..średnie....ale
                  dla mnie wszystkie są pięknesmile
                  Pozdrowienia dla waszych króliczkówsmile
              • maugerka Re: zachowanie w trasie 29.07.04, 14:51
                Pracuję od 5-go m-ca życia Jaśka. Moje słoneczko siedzi u teściów. Z tym, że
                pracuję do 15.00, więc w zasadzie całe popołudnia i wieczory (bo przecież przed
                22.00 Jasio nie zasypia - i to bez względu na to ile i o której spał w ciągu
                dnia) mam dla mojego szkraba i małżonka.
                • zivona Re: zachowanie w trasie 29.07.04, 20:27
                  Hejo
                  Cześć dziewczyny smile
                  My byliśmy z Kubkiem u babci w Szczyrku 3 tygodnie, pogoda była w kratkę. Kubuś
                  oczywiście szalał w piaskownicy i baseniku, ale minus - nie było tam
                  dzieciaczków w jego wieku, a mama juz hipopotan smile ( 8 miesiąc)
                  Teraz w sobotę wyruszamy na prawdziwy urlopik z tatusiem, nad morze do Rusowa
                  (7 km od morza, wieś). Będziemy brykać 2 tyg i bardzooooooooooo się cieszymy,
                  bo już dawno nie byliśmy na urlopie. A tu we wrześniu siostrzyczka ma się
                  pojawić, więc trzeba zebrać siły. Kubule oczywiście też tak jak wasze szkraby
                  kochany, co tu pisać, same wiecie.
                  My mieszkamy w Gliwicach, i bardzo chętnie spotkamy się z innymi mamami smile
                  Pozdrawiamy
                  Iwona i Kubulek
                  • malgorzatorstwo Re: zachowanie w trasie 29.07.04, 21:47
                    Boszesmile Jak zazdroszczesmile mam nadzieję, ze będziecie mieli lepsza pogodę niż
                    jest teraz....Przynajmniej zeby nie padało....
                    A powiem Ci, że jestes odważna - jedno dziecko za drugim...ja nie wiem czy bym
                    sobie dała radęsmile
                    • maugerka Re: zachowanie w trasie 30.07.04, 07:21
                      Ja też Cię podziwiam Zivona. Mój szkrab ma tyle energii, że chyba nie dałabym
                      rady teraz z nim i maleństwem, które przecież potrzebuje Ciebie najbardziej.
                      Malgorzatorstwo! Pytałaś o karmienie piersią. Jasiek zrezygnował z tego luksusu
                      sam w wieku 10 m-cy. Kilka dni pod rząd próbowaliśmy, ale on gryzł mnie i
                      uciekał i tak się ta przygoda skończyła. Widzę dziwną prawidłowość. Zaczął
                      chodzić i przestał jeść cyca. Pewnie myślał, że dorosły taki... HiHiHi
    • maugerka Jasio się zakochał!!! 30.07.04, 07:38
      Wczoraj jak zwykle po południu byłam z nim na placu zabaw. była tam też o
      miesiąc młodsza Jagódka. I żałuję, że nie wzięłam ze sobą aparatu. Słuchajcie,
      jakie tam kwitły miłości... Pierwszy raz widziałam, żeby mój synek tak rozdawał
      buziaki (do tej pory tylko mnie tak obdarzał!?) i tak się przytulał do dzieci.
      Nie pozostawało to bez odzewu, bo Jagódka też się do niego przytulała i go
      całowała. Śmiechu było co niemiara, a mamie (czyli mi) serce pękało z zazdrości
      (HiHiHi). Co to będzie dalej?
      • andzia001 Re: Jasio się zakochał!!! - :))))))))))))))) 30.07.04, 09:09
        Aniu, jeszcze te nasze szkraby dobrze od ziemi nie odrosły a już takie
        scenysmile)))
        Mogę sobie jedynie wyobrazić jak cierpiało twoje matczyne sercesmile)))))
        Mój jeszcze nie przeżył pierwszej miłości ale jutro wyjeżdżamy na wakacje -
        któż to wie co tam się wydarzysmile)))))))))

        pozdrawiam cieplutko małego Romeo
        Anka, mama Marcinka

        Zapraszam do obejrzenia nowych fotek mojego szkodniczka:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10458885&a=14545208
        • maugerka Re: Jasio się zakochał!!! - :))))))))))))))) 30.07.04, 10:10
          My Wam życzymy w takim razie baaaaardzo udanego wypoczynku. Odezwij się po
          powrocie i koniecznie opisz jak było.
          • malgorzatorstwo Re: Jasio się zakochał!!! - :))))))))))))))) 30.07.04, 11:18
            No ładnie ładnie.....Taki mały i taki całuśny. Mój Kajko bije dzieci...i
            gryzie...A może to taki podryw???? Wczoraj ponoć tak ugryzł syna mojej siostry -
            prawie do krwi. Wstyd mi...jedynie pocieszające, ze był pod jej opieką....
            ale ja zauważyłam, że on tak gryzie gdy jest zmęczony....no tak...mama zawsze
            wytłumaczy.
            A Kajko też sam sie odstawił od piersi...Jak miał niecałe 14 miesięcy...A
            zaczął chodzić w dniu swoich urodzin...ciekawe czy to ma związek...bo
            faktycznie od roczku coraz mniej pił cycusia...a teraz jak widzi, to leci i
            mocno się do niego przytula...a jak mu daje, to chwyta, puszcza i mówi AAAAA,
            tak specyficznie, tak jak mówi, gdy coś dobrego je lub pije...
            Cudnych wakacji życze.
            Maguerka - trudno Ci było sie po 5 miesiącach rozstać z synkiem??? Musiałaś
            wracać?
            • maugerka Re: Jasio się zakochał!!! - :))))))))))))))) 30.07.04, 14:38
              Było mi potwornie trudno, ale pocieszał mnie fakt, że Jaśko zostanie w dobrych
              rękach.
              Czy musiałam wracać? Dość trudne pytanie. W zasadzie mój mąż zarabia bardzo
              dobrze i spokojnie z tej pensji byśmy wyżyli. Z drugiej strony u nas w Toruniu
              jest ciężki rynek pracy i gdybym wtedy nie wróciła, to nie wiem, co byłoby
              dalej. A należę do osób, które muszą coś w życiu robić. Były dylematy, ale całe
              życie składa się z taki czy innych dylematów. Niestety... Ciągle trzeba
              wybierać....Nie chcę tylko, żeby wyglądało, że wolałam pracę niż synka. O nie!
              Gdyby teraz wymagał całodniowej opieki (odpukać!!!!) bez wahania zostałabym z
              nim w domu.
              • malgorzatorstwo Re: Jasio się zakochał!!! - :))))))))))))))) 30.07.04, 16:23
                Maguerka!!!! Chyba nie odebrałs mojego pytania jaki zarzut!!! Absolutnie nie
                miałam takiego zamiaru!!!!!!! Serio....Pytałam, bo sama miałam dylematy...ale w
                końcu po macierzyńskim wzięłam 4 miesiące wychowawczego, a potem jeszcze 4
                półetatu!!!no i potem do pracy...ale u mnie jest inna sytuacja...tzn moe u was
                podobna. ja mam umowę do września. Na początku października egzamin, do
                którego dopuszczają, jesli nie ma się więcej niż 30 nieobecności w pracy w
                ciągu roku. A jedynie szef przełożony, wyższej jednostki może wyrazić zgodę na
                zaliczenie wychowawczego i dopuszczenie do egzaminu.A od tego egzaminu zależy
                mój przyszły zawód...więc miałam mnóstwo dylematów..czy brac wychowawczy czy
                nie....o...!Kurde bele no, ale się napisałam......
                A teraz do nauki rodacy!!!!
                Całuski dla wszystkich.....
                • maugerka Re: Jasio się zakochał!!! - :))))))))))))))) 02.08.04, 09:18
                  Spoko! Absolutnie nie odebrałam tego, jako zarzut. Po prostu tak się też trochę
                  rozżaliłam nad losem matek w tych czasach.
      • elasz4 Re: Jasio się zakochał!!! 30.07.04, 12:24
        No no przyzwyczajaj się, ale twój synek już pomyślał o tym i zaczął kuć żelazo
        od najmłodszych lat.

        Pozdrowionka
        Ela
        • aniacichy Re: Jasio się zakochał!!! 30.07.04, 14:29
          No, no Twój Jasio to taki mały podrywacz ( haha )
          Ja to nawet boję się pomyśleć co będzie,
          gdy Olga będzie miała te naście lat?
          Ja to się już martwię na zapas!
          No chociaż może być i tak, że Olga wstąpi do zakonu? (hehe)

          Kńczę bo właśnie wybieramy się na chuśtawki
          ciepło się zrobiło, trzeba to wykorzystać

          Andzia Tobie życzę udanego urlopu,
          całuski dla Marcinka wink


          Ania i Olguniasmile)))
      • andzia001 Do zobaczenia dziewczyny:)))) 30.07.04, 14:51
        A właściwie napisaniasmile))
        Siedzę sobie w pracy i odliczam już minuty do 15.00.
        Potem pędzę do domciu do Wielkiego Pakowania.
        Jutro ruszamy w Polskę..........oby tylko pogoda dopisałasmile)))
        Troszkę mi Was będzie brakowało ale odrobię wszystko po powrociesmile))

        Trzymajcie się cieplutko
        Anka, mama Marcinka
        Marcinuś w najnowszych odsłonach:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10458885&a=14545208
        • aniacichy Smoczek! 30.07.04, 21:00
          Hej dziewczyny!
          Jak u Was jest ze smoczkiem? bo Olga bez smoczka nie zasnie.
          W nocy gdy tylko zauważy, ze nie ma smoka w buzi
          zaczyna się wiercić a nawet płakać.
          Rano gdy tylko wstanie, odkładamy smoczek na półkę
          i sięgamy po niego jak kładzie się spać w południe (sama się o niego upomni)
          A jak Wasze dzieciaki, moze wogóle nie miały smoczków?
          to tyle mojej ciekawości wink


          pozdrawiamy i zyczymy dobrej nocki


          Ania i Olgunia
          • zivona Re: Smoczek! 31.07.04, 01:47
            Hejo
            Nie musicie mnie dziewczyny podziwiać, bo sami świadomie nie zdecydowaliśmy się
            tak szybko na drugiego malucha, ot, małżeńska wielka wpadka smileSama na początku
            naryczałam się co niemiara, ale było minęło i co robić. Kubuś do spokojnych w
            żadnym wypadku nie należy, jest tak energiczny , że czasami padam na pysk, i
            wydaje mi się, że to tylko ja ciągle tak za nim ganiam, a inne mamy
            mają "normalne" dzieci. Liczę, że córeczka przynajmmiej będzie "aniołkiem".smile
            Teraz jest prawie 2 w nocy, kończę na razie wielkie pakowanie, rano reszta, i
            ruszamy w drogę nad morze. A kupiliśmy wczoraj Kubusiowi fotelik na rower, rano
            jeszce kask i będzie z tatusiem nad morzem sobie jeździł na wycieczki rowerowe,
            a mama wreszcie siądzie i nie będzie się przez godzinę ruszać, ochhhh!
            Pozdrawiamy serdecznie, życzymy wszystkim chwilki odpoczynku i udanych,
            słonecznych urlopów. Napiszę po powrocie, pa
            Iwona i Kubulek
            • malgorzatorstwo Re: Smoczek! 01.08.04, 21:42
              Re smoczek....Mój Kajko praktycznie nie używa smoczka...mało mu go
              dawaliśmy..teraz czasami w nocy jak sie obudzi to mu dajemy żeby się nie
              rozbudził tak, że będzie wrzeszczał. Ale i tak pomemla i wypluje..A zasypia bez
              smoczka...O i smoczka używa czasami moja mama...tzn. nie sama go cycka, tylko
              jak nie umie sobie z Kajiem poradzić przy usypianiu, to mu go daje.
              I tyle...także ja nie wiem co to znaczy smoczek......
              A Kubusiowi życze cudownych wakacji...zreszta mamusi i tatusiowi też...i temu
              małemu krasnoludkowi w brzuszku~!!!!!!
              A mój Kajtuś był sam z babcią 4 dni...i nie wytrzymała, olałam nauke i do niego
              pojechałam...i taka przylepka mała z niego się zrobiła, że hej!!! Wisiał na
              mnie 2 dni jak małpeczkasmile Cuduśsmile
          • maugerka Re: Smoczek! 02.08.04, 11:49
            Jasiek nigdy nie ciągnął smoczka. Nie chciał i już, a ja mu na siłę nie
            wciskałam. Teraz przynakmniej nie mam problemów z odzwyczajanieg go od dydka.
    • gonia1000 WITAM PO URLOPIE !!!!!!!!!!!!!!!! 02.08.04, 23:23
      Cześć dziewczyny! Trochę nas nie było, ale juz wrócilismy z wakacji i wskakuję
      na forumsmile Przygód mieliśmy całe mnóstwo, ale nie jestem w stanie wszystkich
      opisać, a Wy na pewno czasu aby czytać. Chciałabym jednak nawiązać do podróży
      samochodem, bo widziałam,że o tym rozmawiałyście.
      My jechalismy autem nad morze(z Katowic- więc kawał drogi)Wyjechalismy o 1 w
      nocy i wszystko szło pieknie, mały spał w foteliku. Problem zrobił sie gdy
      utknęlismy w potwornym korku, nastał dzień i Kamil zaczął sie buntować, nie
      miałam pomysłu juz jak go zabawić(zaznaczam,że zazwyczaj uwielbia jeździć
      autem). Poniewaz w korku stalismy 1,5 godziny już nawet chciałam wziąść małego
      do przodu na kolana,żeby pooglądał trochę i nie marudził. I dzięki Bogu,coś
      mnie tknęło i tego nie zrobiłam.W chwili gdy troche korek ruszył, Pan przed
      nami gwałtownie zahamował ..no i wylądowaliśmy w Jego aucie. Auto, przód
      skasowany, nam nic się nie stało(miałam tylko blizne na szyji po pasie i
      siniaki). Dziękowałam jednak Bogu,że nie odpięłam malucha z fotelika i nie
      zabrałam do przodu, bo nie wiem jakby się to skończyło, na pewno przy takim
      uderzeniu nie utrzymałabym Go na rękach. Jak potem, jadąc widziałam w korku
      dzieci siedzące z przodu(czasam nawet wychylone przez okno) to miałam ochotę
      podchodzić do każdego i opowiedzieć co nam się mogło stać!
      Dlatego przed urlopami Was błagam- ani na chwilę z fotelika!!!
      Pozdrawiam!!!! Potem Wam opiszę, jak mój mały mężczyzna zareagował na big
      piaskownicę(czyli plażę)

      Gosia
      • maugerka Re: WITAM PO URLOPIE !!!!!!!!!!!!!!!! 03.08.04, 09:33
        Cieszę się, że ostatecznie nic Wam się nie stało. To fakt, nie można wypinać
        dziecka z fotelika. Jestem na to uczulona, bo sama miałam kiedyś wypadek
        (jechałam sama), który wyglądał bardzo groźnie, ale na szczęście nic mi się nie
        stało, ale gdybym nie miała zapiętych pasów, to może nigdy z Wami bym nie
        rozmawiała. Ale naprawdę, jeszcze raz się cieszę, że jesteście cali i zdrowi.
        Czekamy na opowieści wakacyjne i oczywiście ZDJĘCIA!!!!!
      • malgorzatorstwo Re: WITAM PO URLOPIE !!!!!!!!!!!!!!!! 03.08.04, 11:01
        Re, witam...Po pierwsze dołączam sie do prośby o zdjęcia!!!!! Tym bardziej, że
        też jestem Gosia i właściwie tez z Katowic (tzn wyprowadziłam sie do Mysłowic)
        i mam synka z kwietnia 2003r. Ale, ze nie byłam na wakacjach i nie wybieram się
        to chętnie "podepne się" pod wasze wrażenia z wakacjismile
        Ja tez jestem zwolenniczką fotelików. Mój synuś nawet ze szpitala został
        przywieziony w foteliku. A teraz wracam do rycia (chyba monotematyczna jestem)
        • aniacichy Re: WITAM PO URLOPIE !!!!!!!!!!!!!!!! 03.08.04, 12:33
          Witam i cieszę się, że tak Wasza podróż szczęśliwie się skończyła wink
          Ja nigdy bym nie pozwoliła na to, aby Olga nie była w fotelku.Byłam świadkiem
          takiego wypadku w którym dziecko wypadło przez przednią szybę, bo nie siedziało
          w foteliku ( straszne ).
          Serdecznie pozdrawiam i także czekamy na fotki z wakacji;0)


          a oto nasza Olgunia:
    • gonia1000 Hej dziewczyny! 04.08.04, 09:21
      Witam również nowe koleżanki i szybko sie przypominam- Gosia, mama Kamila,
      ur.18.04.2003 o 19.00/waga 3870kgsmile Oczywiście zdjęcia będą, będa, chociaz nie
      powychodziły za fajne, bo złapanie mojego strusia "pędziwiatra" w kadrze to na
      prawdę wyzwanie, no ale nie o tym chciałam. Pytanie moje do Was dotyczy apetytu
      Waszych dzieciaków. Ja zastanawiam się, czy mój synuś czasem nie wcina za
      dużo....wiem, wiem mamy niejadków na pewno zaraz mnie wyśmieją, ale
      przeczytajcie tylko co moje dziecko zjadło wczoraj i oceńcie, czy Wy dałybyście
      radę tyle zjeść:
      Rano- obowiązkowo kaszka, potem przyszła niania i robi sobie śniadanie(nie ma
      szans,żeby nie wyrwał Jej choć jednej kromki), potem ~południa drugie
      śniadanie, 2 kromki, jakaś kiełbaska, potem obiadek( gęsta zupa),przychodzi mój
      mąż ~15.00 i je obiad- oczywiscie Kamil sie wcisnął i zjadł mu pół zupy, potem
      wrzask jak zobaczył banana-dostał banana, następnie ja przychodzę z pracy i jak
      lwica walczę o mój talerz zupy, bo dziecko mój obiad chce zjeść!!no parę łyżek
      mu dałam,żeby sie odczepił.Z drugiego dania porwał mi ziemniaka(cudem
      uratowałam kotleta), potem zjadł pół pomidora, wypił hektolitr soku,w
      międzyczasie moje słoneczko otworzyło sobie lodówke i porwało parówkę, na noc
      oczywiście kaszka obowiązkowo,uff i wiecie co? dzis rano obudził sie głodny-
      jakby od tygodnia nic nie jadł! Czy powinnam się martwić?
      • malgorzatorstwo Re: Hej dziewczyny! 04.08.04, 09:43
        ja nie wiem....myśle,że to niekoniecznie chodzi o jedzenie...Bo u mnie jest
        tak...swoich rzeczy zjada Kaszke rano, potem chlebek...potem lurowaty rosołek,
        potem gestą zupkę potem deserek i parówke a na noc kaszke...a jak widzi nasze
        jedzenie to sie trzęsie i co by to nie było to zjada...I może twój Kamilek tez
        ma tak, ze poprostu lubi poznawać smaki i jeść to co dorośli bez względu na to
        czy jest głodny czy nie....Ale ja mam inny problem. Kajko ma problemy z
        jedzeniem tego typu, że często nie umie czegos pogryżć i zwraca. ale tak
        dziewnie...np. codziennie je chlebek a 7 dnia nim poprostu rzygnie. I to samo z
        zupka co ma duże kawałki i paróweczką. I nie wiem czemu. A jak tylko dostanie
        nasze jedzenie to ma problemy z brzuszkiem. Wiem, że nie mam co faszerwać go
        lekami z powodu tego brzuszka...ale często go boli i może jest coś co ułatwia
        trawienie takim maluszkkom???
        • maugerka O jedzenie i innym problemie 04.08.04, 13:46
          Oj, z tym jedzeniem to jest różnie. Bywają dni, że mały wcina wszystko, co się
          do tego nadaje, a są dn, kiedy najlepiej nie jadłby nic. I ja mu wtedy nie
          wciskam, bo gdyby zgłodniał, to poszedłby sobie po chlebek, bo zawsze tak robi.
          Jasio zjada rano kaszkę (mleczno-ryżowe Nestle) ok.200ml. Potem kromeczkę (albo
          i nie) z bułki z samym masełkiem - jak mu coś się zmieni, to nawet z wędlinką,
          ale najbardziej lubi z masełkiem. Obiadki babcia gotuje i generalnie je
          dania "dorosłe", z tym tylko, że babcia (Jasia babcia) zaczęła gotować dla
          siebie bardziej "dziecinnie", tzn. nie tak ostro, mniej przypraw itp. Jasio
          zjada różne ilości. Chyba, że jest kapusta na krótko, to potrafi jej zjeść
          olbrzymie ilości. Tak ją lubi. Na podwieczorek zjada jogurcik. No i kolacja -
          kaszka j.w. W ciągu dnia przetrąci jeszcze czasem owoca (najbardziej lubi
          czereśnie), jakiegoś paluszka, biszkopta, no i hektolitry płynów. Ale ma kiedy
          spalić, bo on nie chodzi, ale biega. Nawet po domu biega. I też najbardziej
          smakuje mu to, co akurat je mama, czy tata. Ale nie zjada nam wtedy
          wszystkiego, tak jak Kamilek, tylko spróbuje łyżeczkę i to mu wystarczy.

          Gosiu (Małgorzatorstwo) nie mam pojęcia, co mogłabyś dawać mu na ten brzuszek.
          Jak Jaś był mały, to też wydawało mi się, że boli go brzuszek i wtedy pani
          doktor mówiła, żebym mu przez parę dni podawała po pół ampułki Lacidofilu
          dziennie. I pomogło. Można to kupić bez recepty.

          Ale wiecie co? Mam inny problem. Jasio w nocy płacze. Ale tak naprawdę ze łzami
          i czasami aż zanosi się od tego płaczu. Uspokoi się, jak mu dam herbatkę, ale
          nie wiem, co mu jest. Nie całą noc, ale tak o którejś tam godzinie po prostu
          zaczyna płakać. Raczej brzuszek go nie boli, bo w takich sytuacjach się kurczy,
          a tu nawet się pręży. W dzień tego nie ma. Ząbki tak bardzo mu nie dokuczają,
          bo jest wtedy inny i cały dzień się inaczej zachowuje.
          Może potraficie mi coś poradzić? Szkoda mi szkraba i nie wiem, jak mu pomóc i
          co mu jest.
          • elasz4 W sprawie płaczu 04.08.04, 13:53
            Czy mały tak po prostu budzi się nagle w nocy, strasznie płacze, a potem
            zasypia jakby nigdy nic i za parę dni się to pojawia ponownie ?

            Nie mam pomysłu, ale ten sam problem, dzisiaj w nocy właśnie było to samo ?
            Nagle dziecko się budzi i płacz jest okropny, nie pręży się (więc to nie
            brzuszek), herbatka nie pomaga, masowanie plecków i brzuszka też nie pomaga,
            jedynym ratunkiem u nas bynajmniej staje się wózek, mały trochę pojeździ i
            kładzie się spać.

            Nigdy taka sytuacja nie ma miejsca w dzień.

            Nadmienię jeszcze, że Pawełek śpi z nami więc jakiekolwiek przestraszenie się
            wykluczam.

            Nie mam zielonego pojęcia co to jest ale bardzo bym chciała w końcu się
            dowiedzieć.
            • maugerka Re: W sprawie płaczu 04.08.04, 14:57
              Dokładnie tak. Po prostu płacze (nie wiem nawet, czy się budzi, bo oczka ma
              zamknięte). Chwilę płacze, czasem nawet nie trzeba herbatki, ale trwa to tak
              kilka ładnych minut i zasypia. I do rana jest spokój. Ostatnimi czasy jest tak
              codziennie. mały śpi u siebie, ale jak zaczyna płakać, to przenoszę go do nas.
              Ostatnio całą noc spał z nami, a też zerwał się z płaczem.
              dziwne to bardzo.
              • elasz4 Re: W sprawie płaczu 04.08.04, 15:00
                Tak rzeczywiście dziwne i najgorsze, że nie mam pomysłu co to może być, może
                trzeba się uzbroić w cieroliwość i to po prostu przetrwać.
                • maugerka Re: W sprawie płaczu 04.08.04, 15:08
                  Może? Tylko mi go tak szkoda....
                  • martad73 Re: W sprawie płaczu 11.08.04, 08:55
                    Witam
                    Nocne płaczki dopadły też dziś moją niunię. Do dziś spała spokojnie, ale o 3.30
                    się zaczęło płacz straszny , raczej bez powodu, nic nie pomagało. Do 5.30 małe
                    drzemki. Potem już koniec płaczu, koniec spania, dzień zaczyna się cudowny.
                    Ewelinka rozbiegana, zadowolona no i co to było ??. na szczęście byłam po
                    lekturze Waszych opowieści i jestem po przejściach, bo Mateusz, jak był w tym
                    wieku to płakał jeszcze więcej, tak ok. 3 razy w nocy. Mogę pocieszyć was i
                    siebie, że trwało to tak z przerwami do ok. 2 lat potem przeszło, a jak
                    skończył 3 lata to zaczął spać kamiennym snem i tak jest do dziś z małyli
                    wahnięciami na rzecz bolącego brzuszka lub zbyt dużej ilości wrażen ( a takich
                    dla 4-latka jest coraz mniej). Więc dziewczyny bądźmy dobrej myśli, do 2 lat to
                    tylko okamgnienie. Pamiętam jeszcze płaczki małego Mateuszka, który dziś
                    uspokaja sistrę "Ewelinka, to nic się nie stało, nie płakaj już".
                    Pozdrawiam
                    Marta
                    • elasz4 Re: W sprawie płaczu 11.08.04, 09:39
                      No to już nie mogę się doczekać kiedy mój synek będzie miał 2 latka i tepłacze
                      się skończą.
            • asia.mama.marcelego szczecin 08.08.04, 18:29
              Czy są moze tutaj jakieś mamy ze Szczecina????
        • gonia1000 Malgorzatorstwo..... 04.08.04, 23:27
          Witaj imienniczko moja, słuchaj, no z tym wymiotowaniem to ja tu mam takiego
          delikwenta od przyjaciółki, On to nawet po chrupkach kukurydzianych wymiotuje,
          jak mu jakaś źle w gardle stanie. No ale coraz rzadziej mu sie to zdarza(2,5
          roku). Nawet zupa mleczna wymiotował, więc tu chyba nie do końca chodzi o duże
          kawałki, ale o wrazliwość przełyku, no sama nie wiem.Dla odmiany mój Kamil sam
          trzyma sobie jabłko i gryzie-ja dostaje zawału,że za dużo ugryzie i sie
          zakrztusi, no ale cóż On tak lubi i koniec. Po prostu rózne sa dzieci i czasami
          tak mają. Myślę,że mały z tego wyrośnie, a z tym brzuszkiem, to może warto
          zapytać lekarza, może jakies usg dla spokoju ducha by zrobił. Generalnie dzieci
          w wieku naszych pociech mogą jeśc juz "dorosłe: posiłki oczywiście bez przypraw
          ostrych i nie powinno to zaszkodzić. Musisz uzbroić się w cierpliwość.
          Pozdrawiam gorąco
          • elasz4 Gryzienie 05.08.04, 08:12
            No cóż ja już też spotkałam się z dzieckiem, które krztusiło się praktycznie
            wszystkim, ale wina była babci, która go chowała i po prostu bardzo długo mu
            miksowała, tak, że jak dziecko było już całkiem duże 4-5 lat, nadal trzeba było
            mu rozdrabniać i dziecko miało problemy z przełknięciem większego kawałka, ale
            jak to wszyscy stwierdzili była to ewidentna wina babci.
            Ja nie mam takiego problemu, nawet powiem więcej, mój mały długo nie miał
            ząbków, ale one mu nie były do niczego potrzebne, świetnie radził sobie
            dziąsełkami i właściwie jak już miał około 6 miesięcy to zaczęliśmy mu dawać
            banana w kawałku, a on świetnie sobie gryzł i jadł i dlatego nie mam z tym
            problemu zupełnie.
            • maugerka Re: Gryzienie 05.08.04, 09:36
              cześć! My mamy podobnie. Pierwsze zęby w wieku 8,5 m-ca, a banan, czy nawet
              jabłko gryzione dziąsłami w wieku 6 m-cy. Zdarza się, że się czymś zaksztusi,
              ale tylko dlatego, że jest ciągle w ruchu i nawet gdy je, a nie jest wsadzony
              do krzesełka, to musi biegać. Siłą rzeczy się krztusi, też bym się krztusiła.
              • malgorzatorstwo Re: Gryzienie 05.08.04, 10:00
                Dziękuje wam bardzo za odpowiedz... USG miał robione i nadal ma refluks...w tym
                wieku...no cóż , musi troszke wyżej spac...A z tym jedzeniem to po prostu chyba
                musi mieć więcej czasu. I tak juz lepiej je...A najlepiej je rzeczy, które mu
                szkodząsmile)) tym, sie nigdy nie dławismile Jaki z tego wniosek - dawać mu...tyle,
                ze wtedy problemy z brzuchem. Ale Kajko miał ogromne kolki i podobno te dzieci
                tak juz potem mają.
                Gratuluje ząbków!!!! Kajko ma 8 sztuk. Czekamy na nastepne!!!
                a i o Pobierowie i o Dziwnowie i Dzwirzynie tez słyszałam duzo pozytywnego. Ja
                za to uwielbiam jeździć na kempingi koło władysławowa. Bo tam pięknie na zatoce
                na desce surfingowej sie pływa!!!! W zeszłym roku tez byłam, jak Kajko miał 3
                miesiące. Tzn nie byliśmy na kempingu tylko na kwaterze, a znajomi byli na
                kempngu i dzięki temu tam zostawiałam deche. Jeździmy tam co roku.....W tym
                roku z wiadomych przyczyn niesad((( A w zeszlym roku, jak mowilam ze na deche
                pojade, to się wszyscy śmiali, że pojade, jak sobie fotelik samochodowy na
                desce zamontuje. Ale pojechałam i na dodatek popływałam duuuuzo. Bo mój mąz
                (urodzony 13 w piątek) pierwszego dnia złamał rękę, więc jeżdził z Kajkiem na
                spacery, bo i tak do wody nie mógł wchodzić...a ja spływałam na karmieniasmile))
                Chociaz nie umiem dobrze pływać to baaarrdzo lubiesmile) I chcialabym z Kajtkiem
                jeżdzić na kempingi, bo chcialabym naucZyć go akacji "niekomercyjnych", tzn
                takich, że woda i las i ptaki itp a nie tylko karuzele i zygzakismile
                A w ogole, o czym ja tu pisze....A tak se musze pogadac...bo ja tylko te
                ksiązki i ksiązki....a tu mój kontakt ze swiatem!!!
                Pozdrawiam was dziewczyny drogie!!!!!
      • elasz4 Re: Hej dziewczyny! 04.08.04, 10:30
        Cześć Gosiu, dobrze, że nic wam się nie stało w tym wypadku, ale masz rację
        dziecko należy wozić w foteliku, bezwzględnie chociaż czasami to bardzo trudne.
        My jak wracaliśmy z nad morza w zeszłym roku (Pawełek miał około 3.5 miesiąca)
        to jakieś 30 km przed naszym domkiem musiałam go niestety wyjąć z fotelika i
        jechał mi na kolanach, ale przyznam, ze była to jazada z "duszą na ramieniu",
        na szczęście nie było zadnych problemów.
        Tegoroczny wyjazd nad morze wspominam wspaniale. My mamy dokłądnie 416 km i
        zarówno wyjazd jak i powrót były w porządku, boy tak zawsze.

        Jeśli chodzi o jedzenie twojego synka to przyznam, że dla mojego Pawełka byłąby
        to racja żywnościowa na jakieś 2-3 dni. Ale uważam, że nie ma reguły i bym się
        zbytnio nie martwiła jeśli twój synek mieści się z wagą we wszystkich tabelkach
        to jest ok. Po prostu jedno dziecko jest takie a drugie inne.
        Mój synek zjada następujące ilości:
        1) Rano kaszka manna na mleku, zwykłym krowim - około 200 ml
        2) Później je słoiczek owocków lub bananka do tego ewentualnie maksymalnie pół
        drożdżówki
        3) Obiad je już z nami (pomiędzy 16-18) i je to co my, ale wybiórczo w sumie to
        ma miseczkę około 12 cm średnicy i ziemniaczków i mięska zje tyle co zakryje dno
        4) Kaszka wieczorna znowu miseczka około 200 ml, ale częściej zje z tej
        miseczki 2-3 łyżki i jest koniec.
        Z tym jedzeniem to są takie okresy, akurat teraz wpasdliśmy w okres niejedzenia
        (chodzi mi o wieczorną kaszkę) dlatego te dwie czy trzy łyżeczki to jest max
        przy oczywiście reklamach, albo jakiś ciekawych piosenkach.

        Wiem, ze Pawełek nie je dużo, ale ma to chyba po rodzicach z tego co wiem to
        obydwoje byliśmy raczej niejadkami. Na jważniejsze dla mnie jest to, ze Pawełek
        rozwija się prawidłowo i to jest najważniejsze a nie ile je.

        Ale Gosiu masz rację mamy totalnych niejadków na pewno Ci zazdroszczą tego, ze
        twój maluszek sam się domaga jedzonka.

        Pozdrawiam
        Ela
        • malgorzatorstwo Re: Hej dziewczyny! 04.08.04, 15:33
          No z tym płaczem to chyba musi tak być. Kajko tez ma takie napady. Ale
          rozmawialam kiedyś na ten temat z lekarką i po prostu dzieci maja słabo
          wykształcony układ nerwowy i coś ich wybudzi nie wiadomo co i tyle. a może im
          się czasami cos przykrego przyśni.
          A co do jedzenia to jak wam zazdroszcze!!! Ja nie mam problemów z jedzeniem
          małego ale tak jak mówie - po dorosłym jedzeniu ma problemy z kupka albo w
          jedną albo w drugą stronę a gryżć nie umie!!!!!!!!
          • edyciorka Re: Hej dziewczyny! 04.08.04, 17:26
            Cześć dziewczyny! Długo nas nie było ale juz jesteśmy. Pochwalimy się że
            byliśmy 2 tygodnie nad morzem. Było b.fajnie, choć pogoda nie bardzo. Kamil na
            widok wody piszczał z radosci. Inne dzieci dobiegały do brzegu i się tylko
            przygladały ale on NIE, on oczywiście nie zwazając na to czy ktoś idzie z nim
            czy nie, czy woda zimna czy nie - prosto do morza! Jeżeli chodzi o podróż nad
            morze (mamy ok 500km)wyjechaliśmy o 4rano, Kamil spał do 8 później krótki
            spacerek, jedzonko. Obyło się bez marudzenia. W drodze powrotnej było gożej.
            Wyjechaliśmy o 10 rano, było gorąco, zrobiliśmy z 5 postojów, ostatnie 20km to
            tyko krzyk. To tyle o podróży. Muszę pochwalić mojego synka, ponieważ już nie
            ssa smoczka (a bez smoczka nie było mowy o spaniu). Może to nie dokońca zasługa
            Kamilka ile choroby jaka go dopadła po powrocie z nad morza tzn. dostał
            zapalenie jamy ustnej. Nie zbyt przyjemna choroba ale za to pozbylismy się
            smoka!!! Jeszcze kilka słów w kwesti nocnego płaczu. Mój Kamilek płacze
            codziennie w nocy ale zawsze chodzi mu tyko o jedzenie. Daję mu butlę i spokój.
            Jednak u nas jest tak od początku. Ach jeszcze chciałabym opowiedzieć o
            jedzeniu mojego synka. Rano tzn o 7 dostaje butelkę 180ml mleko z kleikiem
            kukurydzianym. Ok 10 bułkę (najlepiej smakuje sucha tzn bez żadnych dodatków),
            O 13 - Monte, o 15 - talerz zupy (uwielbia wszystkie), ok 17 wybiera się z
            dziadkiem na spacer i obowiązkowo musza zabrać 2 kromki chleba, o 21 butelka
            mleka taka sama jak rano i to samo jeszcze ok 3 w nocy. W między czasie kilka
            jabłek i multum kubusia.
            Pozdrowienia Edyta i Kamilek
        • gonia1000 Do Elasz4 i Edyciorka 04.08.04, 23:32
          Witam po wakacjach dziewczyny.A gdzie dokładnie byłyście nad morzem( w jakiej
          miejscowości)?
          Elu dziekuję za wpis, no to teraz juz nie mam wątpliwości,że Kamil je za dużo-
          od jutra dieta!!!smile)) tylko,że to mało wykonalne, bo podjada mi z lodówki, więc
          jak w nocy zacznie wstawać do lodówy tak jak mój mąż to ja chyba oszalejęsmile)
          Pozdrawiam
          • edyciorka Re: Do Elasz4 i Edyciorka 04.08.04, 23:55
            My byliśmy w Pobierowie niedaleko Kołobrzegu. Wspaniała miejscowość. Zachwyciła
            mnie przedewszystkim tym, że jest tam b.czysto. Plaże czyste, woda też dosyć. I
            tak wogóle mi się tam bardzooo podobało.!!! Pozdrowienia Edyta
          • elasz4 Re: Do Elasz4 i Edyciorka 05.08.04, 08:07
            A my byliśmy w Dźwirzynie, to taka miejscowość za Kołobrzegiem. W zeszłym roku
            też tam byliśmy i tak się nam spodobało, ze w tym roku pojechaliśmy i w
            następnych latach także planujemy. Jeśli chodzi o miejscowość to jak dla mnie
            jest super, czysta szeroka plaża, czyste morze, blizutko do plaży, a
            jednocześnie dużo miejsc gdzie można coś zjeść, chociaż my i tak mamy jedną
            ulubioną smażalnię i tam już jesteśmy stałymi klientami.
            Jak dla nas jest super.
            Ja nie mogę narzekać na pogodę, my byliśmy od 30.06 do 10.07, pogoda była w
            kratkę, ale mniej więcej to tak wyglądałao, że rano na plażę i gdzieś tak do
            14 - 15 a później deszcz czyli wielka ucieczka z plaży do domu, 20 minut
            deszczu, takiego letniego i już można było dalej wyjść na obiadek. Po deszczu
            nie robiło się zimno więc było super. Wróciliśmy oczywiście opaleni tak, ze
            wszyscy dziwili się, ze skoro była taka zła pogoda to gdzie się tak
            opaliliśmy,ale przyznam, że jak się oglądao prognozy pogody, to powinno było
            być zimno i lać, a było zupełnie odwrotnie, ale może byliśmy w magicznym
            miejscu.
            My z podróżą nie mieliśmy żadnych problemów ani w jedną ani w drugą stronę,
            jakoś tak wszystko dobrze się ułożyło, ale nasz mały to jak dotąd urodzony
            samochodziarz i najchętniej spędzałby tam całe życie.

            Pozdrawiam
            Ela
            • maugerka Re: Do Elasz4 i Edyciorka 05.08.04, 10:44
              Tak sobie czytałam i ogarnęły mnie wspomnienia ze starych dobrych czasów. Otóż
              byłam kiedyś na koloniach w Dźwirzynie. Byłam może w 4 klasie Szkoły
              podstawowej. Faktycznie milutka miejscowość z ładną plażą. Na pewno bardzo
              wiele się tam zmieniło od tego czasu, ale tak sobie powspominałam, jak było
              sympatycznie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka