Dzisiaj w południe mieliśmy wypadek. Zatrzymaliśmy się przed pasami , przed
nami był jeszcze jeden samochód , kobieta uderzyła w nasze auto , nawet nie
hamowała. Ja przed zderzeniem rozmawiałam z tatą przez telefon a w drugiej
ręce trzymałam loda z mcdonalda. Nagle poczułam uderzenie i huk ,na szczęscie
miałam pasy tylko mną 2 razy szarpnęło i uderzyłam głową w zagłówek trochę
mnie to wprawiło w szok nawet nie wiem jak mi ten telefon wypadł z reki , lód
rozpadł się

(a tak mi smakował ). Kobieta miała pół auta rozwalone w tym
silnik a my tylko zderzak , hak przesunął się , mamy auto na gaz po wypadku
nie dało się już jechac na gazie a tak pozatym nic więcej się nam nie stało.
Przeżyłam chwile zgrozy , pan policjant pytał się czy wezwać pogotowie ale
stwierdziłam że czuję się dobrze więc nie ma takiej potrzeby teraz zaczeły się
wątpliwości nie wiem czy dobrze zrobiłam , czuje się dobrze.A jeszcze wczoraj
pisałam o tym że mój mąż nie chciał bym zapinała pasy bo brzuszek ugniatam a w
widocznej ciąży nie ma potrzeby zapinania pasów po dzisiejszym już tak nie
będzie mówił. Aha babka nie zapięła pasów i uderzyła głową w kierownicę ,
ambulans ją zabrał do szpitala.