Wczoraj byłam u gina. Było całkiem sympatycznie, pośmialiśmy sie,
pozartowalismy, sprawdziliśmy, że na 90% dziewczynka. Kazałam dobrze
do siebie zajrzeć, tłumacząc, że wydaje mi sie, ze strasznie sie
mocze. Nie potrafiłam dokładnie sprecyzować jakiego rodzaju jest
wydzielina, bo nie wiem. Wydaje mi się, że jest to śluz z wodą (ale
czy to nie podejrzenie pekniecia pecherz i saczenie sie wód?) Gin
powiedział, że nie widzi nieprawidłowości, ale zaznaczył, że jakby
się ze mnie lało mam jechać na oddział. I w pis...du poszedł mój
spokój.
Teraz tak sie zastanawiam, bo po dokładnych oględzinach mojego
wnetrza gin powiedział, że mam zapalenie. Dostałam globulki
dopochwowe - moze ta wydzielina była spowodowana tym zapaleniem.
Juz nie wiem co mam myslec, latam co chwile do toalety sprawdzac jak
sytuacja wilgotnosciowa. Wkłądki zmieniam co 4 godz. A najgorsze, ze
nie potrafie rozroznic co to jest... No za tempa jestem do tego