Dodaj do ulubionych

Inflancka - wróciłam ze szpitala

18.09.08, 10:56
Witajcie Dziewczyny!

Bardzo rzadko udzielałam się na forum, ponieważ ostatnie miesiące były dla
mnie niezwykle pracowite, ale to moje bieganie i ciężka praca znalazły swój
koniec w szpitalu, więc teraz już żyję spokojniutko i mam czas, żeby pobyć z
Wami, co też z przyjemnością wielką czynię smile))
Do szpitala trafiłam w pt wieczorem z regularnymi skurczami co 6 minut, a
ponieważ jest to mój trzeci poród, myślałam, że tej nocy urodzę. Na szczęście
dostałam zastrzyk, leżałam całą noc na sali przedporodowej i skurcze powoli
minęły - na szczęście, bo to był 36tc i chciałabym, żeby synuś jeszcze pobył w
brzuszku. Niestety w wyniku skurczy szyjka skróciła się do 1cm i przepuszcza
palec, więc rano zostałam przeniesiona na patologię, gdzie pewnie zostałabym
już do porodu, gdybym nie wypisała się na własne żądanie. Jednak po
konsultacji ze swoim lekarzem i solennej obietnicy nicnierobienia w domu,
wróciłam i mam nadzieję, że uda nam się dotrwać do końca tego tygodnia.
A teraz kilka słów o samym szpitalu. Rodziłam tam już dwa razy, ale zawsze
trafiałam od razu na blok porodowy A, czyli sale rodzinną, a potem już na
oddział poporodowy. Tym razem spędziłam 12 godzin na porodówce B (trzy boksy
porodowe i trzy łóżka na przedporodowej), a potem dwa dni na patologii.
Niestety wrażenia niezbyt dobre. W trakcie mojego pobytu rodziły tam cztery
dziewczyny, żadna z nich w tym czasie nie dostała znieczulenia, chociaż jest w
tym szpitalu bezpłatne. Dwa porody były bardzo długie, dziewczyny męczyły się
całą noc, a położne, choć miłe, nie zaproponowały znieczulenia, nie masowały
pleców, jednym słowem przychodziły tylko sprawdzić rozwarcie, ewentualnie
zalecały chodzenie lub prysznic i wracały do swojego pokoju. Gdybym nie bała
się, że nasilą się moje skurcze, sama bym poszła masować krzyż tym
dziewczynom, bo momentami płakałam razem z nimi... Jak inna dziewczyna
poprosiła o znieczulenie, dostała informację, że nie mam sensu, bo ono
spowalnia poród i może niekorzystnie wpłynąć na dziecko. Nie rozumiem takiego
podejścia. Sama rodziłam dwa razy, dwukrotnie ze znieczuleniem, szybko i bez
traumatycznych wspomnień, a dzieci dostawały za każdym razem 10 pkt. Dzięki
temu, że nie cierpiałam, mogłam skupić się nie na bólu, tylko na współpracy z
położną, na oddychaniu i parciu. Tylko dziewczyna, która rodzi wie - i nikt
inny - kiedy ból staje się nie do zniesienia. A nawet jeśli jest do
zniesienia, a rozwarcie jest wystarczające i pacjentka po prostu nie chce się
męczyć, to już tylko i wyłącznie jej decyzja. Rozpisałam się... Tak czy
inaczej, na bloku A spotkałam się z dużo większą współpracą między rodzącą o
położną, choć nigdy żadnej nie miałam opłaconej. No i sama obecność męża,
siostry, bratniej duszy bardzo bardzo pomaga - można poprosić o masaż,
potrzymać za rękę, oprzeć głowę na czyimś ramieniu, dla mnie kolosalna
różnica. A jeśli chodzi o patologię, to jeden wielki bałagan - trzeba samemu
pilnować niemal wszystkiego, jakie leki są podawane, kiedy i w jakich dawkach,
pytać, pytać i jeszcze raz pytać i nie pozwalać się zbywać. Mi łatwo mówić, bo
jestem trzecioródką, ale namawiam do walki o swoje prawa. Przy mnie w ciągu
zaledwie dwóch dni doszło do kilku pomyłek. Ja również swoich leków nie
dostałam, dopiero po wieczornym obchodzie sobie przypomniałam i zgłosiłam
lekarzowi, który podziękował, że pamiętałam i przypomniałam... No nie
najlepiej. Ale teraz jestem w domku i czekam do niedzieli - mam nadzieję, że
Niko się nie pospieszy.
Pozdrawiam Was gorąco!
e-millie
Obserwuj wątek
    • jamajkowa Re: Inflancka - wróciłam ze szpitala 18.09.08, 11:36
      Tym razem też zamierzasz tam rodzić?
      Ja jestem w 38tc i w poniedziałek jadę na Inflancką na KTG, bo poród
      u mnie podobno już tuż tuż.. smile Po badaniu zobaczymy co dalej..
      Rodzić też tam zamierzam, oczywićsie na dole w sali rodzinnej, jesli
      tylko będzie jakaś wolna.. Z tych porodów rodzinnych poznałam już 3
      położne, więc jest szansa, że na którąś z nich trafię smile

      Magda
      babystrology.com/tickers/baby-ticker-glass.swf?parent=Magda&year=2008&month=10&day=4&babycount=1
      • shira_2006 Do Magdy 18.09.08, 11:41
        Madziu obiecaj ze jesli bedziesz juz po to napiszesz jak było. Będę pewnie po Tobie rodzic chyba ze jakis cud sie stanie.
      • e-millie Re: Inflancka - wróciłam ze szpitala 18.09.08, 13:07
        Tak, tym razem też jestem zdecydowana na Inflancką. Mój lekarz tam dyżuruje i
        jestem z nim umówiona na wspólny poród. Oczywiście bardzo liczę na salę rodzinną
        i na to, że załapię się na znieczulenie, ale w tych dwóch kwestiach niestety nie
        można sobie niczego stuprocentowo zaplanować sad Jak będę jechała do szpitala,
        dam znać - kto wie, może jeszcze na porodówce się spotkamy wink
    • shira_2006 Re: Inflancka - wróciłam ze szpitala 18.09.08, 11:39
      Cholera coraz bardziej zaczynam wątpić w tą inflancką...Jest sporo dobrych opinii jak i złych. Lecze sie w Limie u dr Janika a on ma dyżury na Inflanckiej stąd pomysł by tam rodzic bo zawsze to jakis kontakt wiec moze pomoze jak cos. Kiedys było wiecej dobrych opinii a ostatnio czytam jakby gorsze. Chce rodzic na bloku A razem z mężem a potem chyba jedynke wykupimy ale zastanaiwam sie jak to jest jesli np zaczynam rodzic i chce z mężem a nie ma misjsca? Odsyłąja mnie wtedy na tą ogólną i rodze z innymi kobietami? Ale czy mąż moze byc ze mna nawet wtedy? No i to znieczulenie...ja bardzo na nie liczyłam a tu moze klops.Kurcze nie wiem juz co myslec i co robic
      • opoint Re: Inflancka - wróciłam ze szpitala 18.09.08, 11:57
        Ja też zamierzam rodzić na Inflanckiej. Owszem mają tam młyn i
        wygląda to jak "fabryka dzieci", ale specjaliści są dobrzy. Poza tym
        też liczę na pomoc lekarza do którego chodzę.
        Poprzednio rodziłam na Karowej i nie chce tam wracaćsad
      • e-millie Re: Inflancka - wróciłam ze szpitala 18.09.08, 13:02
        niestety na górze mąż nie może być z rodzącą. te dziewczyny, które rodziły w pt
        przyjechały jedna z mężem, druga z siostrą i pozwolono osobom towarzyszącym
        zostać na oddziale, na korytarzu, jednak na sale porodowe zakaz wstępu. tam
        niestety wszystko słychać, każdy jęk, do boksów są cienkie zasłonki, a nie
        drzwi. jednak dziewczyny wychodzą do swoich mężów na korytarz - średnio to
        komfortowe, ale lepsze niż zupełny męża brak smile Poza tym, jeśli zaczynasz rodzić
        na bloku B, a trakcie zwalnia się miejsce na porodach rodzinnych, to Cię tam
        przenoszą.
        • shira_2006 Re: Inflancka - wróciłam ze szpitala 18.09.08, 14:14
          No to zacznę zmawiać zdrowaśki za to zeby jednak było dla mnie miejsce na A. Jakoś wogóle w swoich "marzeniach" o porodzie nie brałam pod uwagę tego ze może nie byc przy mnie mojego Msad((Ja chce z nim,chce go trzymać za rączke!Cholibka będę walczyć jak lwica o miejsce na dole. Zacine nogi i małego nie wypuszcze dopoki nie zwolni sie miejscesmile
          • e-millie Re: Inflancka - wróciłam ze szpitala 18.09.08, 14:35
            Trzymam kciuki - za nas wszystkie smile Ale najlepiej nie czekać z wyjazdem do
            szpitala do ostatniej chwili, lepiej spędzić więcej czasu na porodówce i załapać
            się na blok A, choć wiem, że żadnej do szpitalnych pokoi się nie spieszy.
            Powodzenia!
            • shira_2006 Re: Inflancka - wróciłam ze szpitala 18.09.08, 14:37
              Dzięki skarbie za podpowiedzismile
    • magdus_m Re: Inflancka - wróciłam ze szpitala 18.09.08, 14:33
      Mialam zamiar rodzic rodzinnie na Inflanckiej, teraz okazuje się, że
      bedzie cc.Też chcialam na Inflanckiej, ale znów zaczynam sie
      wahac.Podobno wszyscy pracujacy tam lekarze to dobrzy specjaliści,
      ale skoro taki młyn i balagan to zaczynam sie obawiac, bo to
      pierwszy poród.Skad mam wiedziec jak bedzie wygladal, jakie leki mam
      dostac itp.po cesarce jest sie przez kilka godzin unieruchomioną, co
      wtedy z dzieckiem?My zakładalismy, ze mąż się córcią zajmie, ale nie
      wiadomo czy mu pozwolą.Zaczynam coraz bardziej sie nakrecac i
      stresowac.
      • opoint Re: Inflancka - wróciłam ze szpitala 18.09.08, 14:52
        Myślę, że dobrze byłoby wybrać się tam wspólnie z mężem i popytać
        jak to będzie wyglądało. Nikt Ci lepiej nie odpowie na Twoje pytania
        jak właśnie obsługa szpitala na miejscu. Pozdrawiam i też zaczynam
        się modlić co bym mogła z mężusiem urodzić. Też sobie Shira nie
        wyobrażam inaczej.
        Zatem nie chcę w pełnię, chcę po albo przedsmile)
        • shira_2006 Re: Inflancka - wróciłam ze szpitala 18.09.08, 17:03
          No my z mężem 2 razy robiliśy podejscie na Inflancka zeby obejrzec ale za pierwszym razem było tyle porodów ze masakra a za drugim tez nas nie oprowadzili bo był ruch ale chwile pogadalisy z bardzo sympatyczna położna na bloku A. Tylko kiedy przyszło do pytań to jakos wszystkie wyleciały mi z głowy i pytałam bez ładu i składu...sad Aj kurcze dziewczyny jakoś to musi być.Najważniejsze by poród skończył sie dobrze i nasze maleństwa zdrowe były. ALe i taks ie bede modlićsmile
    • jamajkowa Re: Inflancka - wróciłam ze szpitala 18.09.08, 18:42
      Małgosiu - obiecuję, że się odezwę jak tylko dojdziemy do siebie i
      wrócimy do domu po smile
      Magduś - Ty się tak nie stresuj, bo w niczym Ci to nie pomoże, a
      tylko będziesz się gorzej czuła. O każdym szpitalu jest tyle opinii
      ile osób, ale zapewne zaletą tego jest to, że jest to szpital
      specjalistyczny i że mamy do niego blisko. Moja lekarka bardzo go
      poleca, więc jej zaufałam, bo w zasadzie dzięki niej w ciąży jestem
      i przez całą ciążę troskliwie się mną opiekuje smile
      Co do tatusiów przy porodzie, to powiedziano nam w szkole rdzenia,
      że nie ma oficjalnego zakazu, żeby przebywali w tych salach 3-
      osobowych, tyle że to czy mogą tam wejść zależy od zgody innych
      rodzących i persolelu, który się tam aktualnie znajduje. Też sobie
      nie wyobrażam rodzić bez męża, ale staram się nie stresowac, bo i
      tak nie mam na to wpływu.. Rzeczywiście w tych 3-osobowych słychać
      wszystko, ale nie widać innych rodzących. Ponoć sale rodzinne też
      nie zapewniają pełnej izolacji akustycznej, bo ściany są cienkie.

      Magda
      babystrology.com/tickers/baby-ticker-glass.swf?parent=Magda&year=2008&month=10&day=4&babycount=1
    • kasik111 Re: Inflancka - wróciłam ze szpitala 18.09.08, 20:37
      Witajcie,
      Również przymierzam się do porodu na Inflanckiej, chodziłam do
      szkoły rodzenia Pani Szol i optymistycznie nastawiałam się do tego
      szpitala. W marcu rodziła na bloku A moja koleżanka, dostała
      znieczulenie i bardzo pozytywnie wypowiadała się na temat szpitala i
      opieki. Mam nadzieję, że też będziemy zadowolone, ja liczę na salę
      porodu rodzinnego i nie będę teraz już szukać innego szpitala. Nie
      mam tylko umówionej położnej prywatnie, ale nie wiem czy jest warto.
      Dziewczyny dajcie znać po porodzie w tym szpitalu, ja mam termin
      dopiero na połowę października, więc pewnie będę rodzić dopiero po
      Was.
      • magdus_m Re: do kasik111 18.09.08, 20:43
        My z Magdą (Jamajkowa) tez chodziłyśmy do szkoły Beat Szol, ostatnie
        zajęcia byly w lipcu, czy Ty tez w tym czasie chodzilas?
        • kasik111 Re: do kasik111 19.09.08, 12:35
          Do szkoły rodzenia chodziłam na przełomie czerwca i lipca na
          godzinkę 19.00.
      • lonka11 Re: Inflancka - wróciłam ze szpitala 19.09.08, 09:02
        witam dziewczyny też zamierzam z mężem tam rodzić...ale mam obawy co
        do tego wspolnego porodu moja koleżanka tam rodziła niedawno i
        sytuacja wyglądała tak że męża nie wpuścili ponieważ nie było
        miejsca na bloku A a znieczulenia również nie dostała nie mogła się
        doprosic o nie-) chodziała do szkoły rodzenia do pani Beaty ale
        niestety to co tam mowiono ...niewiele się spełnilo podczas porodu
        na Inflanckiej....jest tam młyn i przepełnienie i to pewnie
        dlatego.........
        • e-millie Re: Inflancka - wróciłam ze szpitala 19.09.08, 09:15
          Lonka, to wszystko prawda - jest tam przepełnienie, można niedoczekać
          znieczulenia i bardzo wątpię, żeby wpuścili męża na blok porodowy A, jednak z
          tego, co wiem, wszystkie warszawskie szpitale przeżywają teraz oblężenie i tak
          naprawdę nie ma żadnej gwarancji, że w jakimś konkretnym szpitalu będą miejsca
          na bloku rodzinnym. Podobnie ze znieczuleniem, czasami wpadają nieplanowane
          cesarki i anestezjolog pędzi do nich zamiast na blok porodowy. To może zdarzyć
          się wszędzie. Pozostaje nam liczyć na szczęście i uśmiech losu smile
          • jamajkowa Re: e-millie 19.09.08, 11:15
            Blok porodowy A to chyba właśnie te sale rodzinne, prawda?
            To tam męża wpuszczają smile W końcu płaci sie za to smile

            Magda
            babystrology.com/tickers/baby-ticker-glass.swf?parent=Magda&year=2008&month=10&day=4&babycount=1
            • e-millie Re: e-millie 19.09.08, 18:49
              oczywiście miałam na myśli blok B wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka