U nas coraz gorzej z zasypianiem

( Od kiedy mała więcej kuma nie
chce sama zasypiać. W dzień jeszcze jako tako, ale wieczorem
kosmiczna awantura. Do tej pory zasypiała po małym marudzeniu, a
teraz się drze mam wrażenie ze złości. Nie pomaga szuszanie i
śpiewanie (zagłusza wrzaskiem

, na rekach drze się w dalszym ciągu,
już sama nie wiem co mama robić, poklepywanie T.Hogg nie wiem jak
zastosować bo mała śpi na plecach więc chyba odpada. Metoda na
wypłakanie wydaje mi się zbyt drastyczna choć zwykle i tak kończy
się tym, że mała płacze a ja stoję obok bezradna co mam robić,albo
wychodzę z pokoju bo mam dość. W sumie płacz nie trwa tak długo bo
ok. 20 min i zasypia, ale i tak mi jej szkoda i chciałabym jej jakoś
pomóc. A Wy dziewczyny jak sobie radzicie? Chyba nie tylko moja
córcia ma diabełka za skórą?