doradźcie coś w sprawie ubierania się 4 latki. Córka przy każdym ubieraniu marudzi i ponieważ nie chce jej się ubierać - wymyśla jakieś rzeczy, że rękawy są za długie, że buty stoją za nisko, że czapka za mała. Oczywiście to ewidentne bzdury, bo ubrania są w jej rozmiarze itd. Z tego całęgo protesktu odnośnie ubierania cały ten temat jest dość nerwowy.
Nie chcę wydzierać się za każdym razem na nią, że musi się ubierać, bo zmarznie itd, no i tłumaczenie w tym momencie naprawdę niewiele jej daje. Jak ją przegadać, zagadać, zachęcać? Może się umóić, że do pzredszkola ja ją ubieram, a w ciągu reszty dnia ona sama? A może z przekory to robi, testując nas? Nie ukrywam, że temat jest mocno drażniący i już mam dreszcze, jak pomyślę, że jutro rano ma się ubierać do przedszkoal