20.05.10, 15:13
Obiecałam napisać więcej o swoim stosunku do AP. Czasu mam tylko chwilę
(Babcia wzięła Anię na spacer, bo miałam pisać konspekty, hihi), więc postaram
się streścić, ale mogę coś za bardzo uprościć. Z góry przepraszam.

Przygotowując się do macierzyństwa, naprawdę niewiele wiedziałam, bo nie
miałam niemowląt w bliskim otoczeniu od baaardzo dawna, jestem jedynaczką,
najstarszą z kuzynostwa, więc nie jestem nawet ciociąwink No więc niewiele
wiedziałam, ale miałam różne odczucia. Nigdy nie podobało mi się zapychanie
buzi smoczkiem, odkładanie na siłę do łóżeczka, odstawianie od piersi na siłę.
No ale myślałam, że tak się po prostu robi. A ja nie chciałam! I z wielką
radością dowiedziałam się, że wcale tak się nie robi, tzn. nie trzeba, że
można na instynkt!smile No i jeszcze spoooro poczytałam o karmieniu piersią i
wiedziałam, że na pewno chcę i będę w tym wytrwała, nawet jak się pojawią
problemy... Potem przeczytałam "Zasypianie bez płaczu" Searsów i się
utwierdziłam w swoich różnych wyborach. Więc AP jest dla mnie naprawdę szyte
na miarę, ale...

Co mnie w AP (albo w tym, co rozumiem jako AP) denerwuje... Są takie rzeczy.
Mam wrażenie, że my, rodzice AP, dość często stygmatyzujemy pewne zachowania i
zarazem osoby. Np. mój Mąż jest mega wrogiem smoczkabig_grin Nieustannie współczuje
maluchom ze smoczkiem lub butelką w buzi, taki terrorysta laktacyjny z niego!
A przecież są różne sytuacje i być może nasza Mała też by była smoczkowa,
jakbym na forum kp nie trafiła przed porodem. A przecież kochalibyśmy Ją nie
mniej niż teraz!
Nie lubię też przekonania, że dziecko trzeba ze sobą wszędzie zabierać. Ja
bardzo mało wychodzę bez Ani, bardzo rzadko też Ona beze mnie (ostatnio więcej
z Babcią na spacery)... Ale są to dla mnie ważne chwile i nie chcę czuć się
zła z powodu tego, że potrzebuję czasem wyjść na wykład bez Ani (próbowałam
raz z Nią, ciężko to obie zniosłyśmy), zrobić szybkie zakupy bez pokazywania
każdego światełka i półeczki w sklepie, wziąć prysznic bez bawienia się przy
tym w akuku itpsmile
Nie wiem, czy to dobrze, że z tych naturalnych instynktów robi się "ruch AP",
czy to nie będzie groziło sekciarstwem w sensie zamykania się na innych i mega
krytycznego do nich stosunku... I tego, że mamy stosujące jednorazówki albo
wożące w wózku będą czuły potrzebę się tłumaczyć, że to nie znaczy, że nie
kochają...
A co Wy myślicie?
Obserwuj wątek
    • abigail_23 Re: Ja i AP 22.05.10, 21:26
      Przygotowując się do macierzyństwa, naprawdę niewiele wiedziałam, bo nie
      > miałam niemowląt w bliskim otoczeniu od baaardzo dawna, jestem jedynaczką,
      > najstarszą z kuzynostwa, więc nie jestem nawet ciociąwink No więc niewiele
      > wiedziałam, ale miałam różne odczucia. Nigdy nie podobało mi się zapychanie
      > buzi smoczkiem, odkładanie na siłę do łóżeczka, odstawianie od piersi na siłę.
      > No ale myślałam, że tak się po prostu robi. A ja nie chciałam! I z wielką
      > radością dowiedziałam się, że wcale tak się nie robi, tzn. nie trzeba, że
      > można na instynkt!smile No i jeszcze spoooro poczytałam o karmieniu piersią i
      > wiedziałam, że na pewno chcę i będę w tym wytrwała, nawet jak się pojawią
      > problemy...

      Tak jakbym czytała o sobiesmile

      A co do końcówki twojej wypowiedzi. Dla mnie esencją rodzicielstwa jest miłość,
      ciepło i bliskość, a cała reszta z tego wynika. Więc jeżeli rodzic zaspokaja te
      elementarne potrzeby, dziecko czuje się kochane, bezpieczne, nie jest zmuszane
      do wypłakiwania, to nie krytykuję rzeczy, które nie podobają mi się (np chodzik
      czy słynne danonki-samo-zło). Ponieważ wiem, że matka jest dla swojego dziecka
      właśnie tą najlepszą na świeciesmile
      Owszem, jeżeli widzę dziecko koleżanki w wisiadle, to mówię, co na ten temat
      myślę, zostawiając jej pole do myślenia.

      Piętnuję metodę 357, wypłakiwanie, samodzielność od pierwszych dni, i unikanie
      bliskośći w obawie, że się "przyzwyczai". O tym głośno mówię.

      Pozostałe rzeczy to sprawa drugorzędna i nie wypowiadam się.
      Każda z nas chce jak najlepiej dla swojego dziecka, jednocześnie nie unikniemy
      błędów. Więc staram się być pokorna w tych kwestiach.

      I tego, że mamy stosujące jednorazówki albo
      > wożące w wózku będą czuły potrzebę się tłumaczyć, że to nie znaczy, że nie
      > kochają...

      Ja do nich należę (choć też czasem noszę) i kocham moje dziecko ponad
      wszystkosmile)))))

      Pozdrawiamsmile

      ps Pewnie nie pamiętasz, ale zainspirowałaś mnie do przeczytania książki "Co
      mówią dzieci zanim nauczą się mówić".
      Melduję, że czytamsmile
      • aphoper1 Re: Ja i AP 22.05.10, 21:43
        O, jak miło, że ktoś mi odpowiedział, bo czułam się jak debil, co z czymś
        wyskoczyłwink
        Nie pamiętałam, ale miło, że się przypomniałaśsmile Pozdrawiam serdecznie!
        • agnen Re: Ja i AP 22.05.10, 22:36
          IMO AP to nie jest jakaś konkretma "metoda na dziecko" tylko po prostu pewne
          zesady które mniej lub bardziej przyjmujemy i wpasowujemy w naszą rzeczywisteść.
          Ważnym elementem w AP jest to żeby mama dobrze czuła sie z tym co robi.
          Opisywanie całego świata niemowlęciu w chuscie podczas wychodzenia do sklepu
          jest... powiedzmy że dla chętnych ale ponad moje możliwości. W tej chwili moją
          2,5letnią pannę chętnie zostawiam jak mam okazję. Tak naprawdę to dosć ważne że
          MAMA MA PRAWO DO SWOJEGO CIAŁA (potrzeba przestrzeni po prostu w nas jest i już)
          a czasem głupie wyjście po bułki jest jedną z nielicznych chwil w ciągu dnia
          kiedy mama nie jest "użytkowana" przez dzieci, zwłaszcza jak jest ich więcej.
          Po prostu idealną "tylko mamą" nie da sie być i nawet nie warto próbować.Jestem
          jeszcze sobą, kobietą, człowiekiem, mam inne rzeczy na głowie niż tylko dziecko.
          I dobrze bo można dzieki temu zachować równowagę i mieć siłę na czytanie 17 raz
          tej samej książki o pingwinie i opowiadanie 25 raz o piesku który zrobił kupę na
          chodnik
          i siedzenie trzecią godzinę na placu zabaw...
          • aphoper1 Re: Ja i AP 22.05.10, 22:42
            Dzięki za te słowa, Agnen. Bo ja się czasem podle czuję z tym, że nie chce mi
            się po raz nty podnosić małpki do góry i wołać "góóóra"big_grin Nawet jeśli Ania ma
            wielką potrzebę w to się bawićsmile I potrzebuję czasem zwykłego resetusmile
            • abigail_23 Re: Ja i AP 23.05.10, 09:30
              No właśnie, zapomniałam napisać o tym parę słów.
              Chyba każda z nas potrzebuje czasem resetu.
              My nie mamy z kim zostawić naszej córeczki, ale od czasu do czasu z małą zostaje tatuś, a ja idę do fryzjera, na zakupy czy choćby na kawę do sąsiadki. Relaksuję się, nabieram oddechu i przede wszystkim mam czas stęsknić się za Agatkąsmile
              Nie jestem ortodoksem w tej kwestiiwink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka