Dodaj do ulubionych

Mamy starszaków

20.05.10, 19:07
O ile przy noworodku "zasady" AP są proste o tyle przy straszych
dzieciach dla mnie nie jest to już takie proste.Zaspokajanie potrzeb
małego dziecka jest oczywiste(zresztą jak dla mnnie potrzeby
noworodka nie są zbyt wygórowane)."Rodzice nie rządzą dziećmi,należy
respektować granice dziecka w takich dziedzinach jak uczucia,
upodobania,jedzenie czy własne ciało".A jeśli dziecku podoba się
coś,co dla mnie jest czymś co uważam za szkodliwe?I co tak naprawdę
jest potrzebą u starszego dziecka,a co np.zachcianką?
Obserwuj wątek
    • gyokuro Re: Mamy starszaków 21.05.10, 14:23
      No przyznam, że tu się mocno pogubiłam uncertain Szczególnie odkąd Julito poszedł do
      przedszkola i drastycznie zmienił się jego światopogląd wink
      Ale na przykład czuję, że dziecko musi mieć jasno wyznaczone granice, jest mu to
      potrzebne dla poczucia bezpieczeństwa.
      I wiem, że trzeba cieszyć się razem z nim drobiazgami, które są dla niego ważne
      ( choćby dla mnie były nic nie znaczące same w sobie), że "wielkie" problemy
      należy zrozumieć i okazać empatię. Przykład z wczoraj - na parkingu Julek
      wychylił się przez okno w samochodzie i puszczał bańki. Ponieważ okno jest małe,
      a Julek duży, jakoś tak się wpasowywał, że płyn się wylał. Na dziwny odgłos
      plaśnięcia o beton małż zapytał, co to. Synek "Wylałem..." Tatuś niefajny
      komentarz, że jak się takie wygibasy robi, to się wylewa. Synek w ryk. A trzeba
      było pożałować dziecka i jego krzywdy, a potem dopiero wskazać na powód
      problemu, wyciągnąć wnioski i poszukać ewentualnego rozwiązania... Bo chociaż
      dziecko ma "aż" 7 lat, to emocjonalnie jest w tyle. A głupie bańki dostał jako
      dodatek do nagrody na konkursie i były dla niego ważne.

      Ale powiem, że teorię, co trzeba robić mam opanowaną, gorzej z praktyką, bo ja
      porywcza jestem z lekka, a z moim upartym Baranem łatwo można wyjść z siebie uncertain
      Oj, muszę nad sobą popracować, muszę...
      • anik801 Re: Mamy starszaków 21.05.10, 17:03
        Ja przy starszej(prawie 7l.)też wysiadam.Zresztą do niej trzeba mieć
        anielską cierpliwość,bo wszystko musi mieć natychmiast,a jak coś
        jest nie tak jak ona chce to ryczy.Ogólnie to kochane i wrażliwe
        dziecko,ale uparte jak osioł.No i ciągle słyszę,że te jej "fochy" to
        moja wina,bo powinnam jej dać lanie raz,to na następnym razem fochów
        nie będzie.Tylko ja nie potrafię,nawet jak jej marudzenie sięga
        zenitu,a ja mam serdecznie dość to nie przychodzi mi do głowy,aby
        jej dać klapsa.Może dlatego,że ja sama nigdy od mamy nie dostałam
        nawet leciutkiego klapsikawinkI jest mi trudno,bo z jednej strony chcę
        jej pomóc gdy ma jakiś "problem życia",ale z drugiej nie mogę dać
        jej tego o co się jej rozchodzi.Tak samo z nauką.Nie cierpi pisać i
        czytać.Zmusić jej nie zmuszę,a zachęcanie jest strasznie trudne
        (zaczyna wywiązywać się dyskusja i moje dziecko wymiguje się na
        całego).
        "Naga prawda edukuje prostytutkę!"
        • gyokuro Re: Mamy starszaków 21.05.10, 22:35
          O rany, to jakbyś pisała o moim Julku. On tez musi TERAZ, i zawsze trzeba mu
          powiedzieć DLACZEGO coś się chce od niego... On nie ryczy, on się wścieka i
          wrzeszczy. A dyskusje powstają nawet w sprawach błahych i oczywistych jak mycie
          zębów.
          I ja też słyszę, że powinnam "w doopę" wlać to by wiedział gdzie jego miejsce.
          A w kwestii nauki - Julek doskonale umie czytać, z pisaniem trochę ma problem,
          ale żaden taki nie do przejścia. Ale namówić go do odrobienia pracy domowej z
          angielskiego (z którym nie ma problemu) to jest męka. Zachęcam godzinę potem on
          10 minut odrabia i już. Ale godzina stracona... I tak jest w sumie ze wszystkim.

          A ja dostawałam od mamy w tyłek... Ale nie biję swoich dzieci. Niestety krzyczę
          czasem albo stwarzam taki emocjonalny dystans, jak już nie daje rady z
          cierpliwością uncertain I nad tym ciągle pracuję.

          A nam nawet nikt nie mówił, że nas kocha. Pamiętam jak mój syn wypalił do
          dziadka "Kocham Cię", to dziadek (teść) spojrzał na mnie i mojego męża i
          powiedział "Ale go tak po amerykańsku wychowujecie". Dostał wykład. Dwa dni
          później jak mu Julek znów z kochaniem wyskoczył, dziadzio odpowiedział "Ja też
          Cię kocham." Wyuczalny dziadzio wink
    • kukulka11 Re: Mamy starszaków 23.05.10, 10:12
      smutno mi ale jak chyba nie jestem AP, choc bardzo bym chciala, tzn wobec
      mlodszego jestem, starszay z amlodu wychowywany wg Ap, ale to co teraz robi
      przechodiz ludzkie pojecie
      nie dziala NIC
      metody z konsekwencjami z ksiązki kiedy pozwolic kiedy zabronic
      - kary
      - niereagowanie na histerie
      -tlumaczenie
      -poswiecanie uwagi itd
      - odeslanie do pokoju za kare (wtedy sciska siusisakak do czerwonosci zeby sie
      zsikaci leje po calym pokoju

      chhcesz sie z nim bawic, kaze ci sie bawic samej (w cokolwiek) i biega po
      mieszkaniu albo chce sobei zrobic krzywdew
      chcesz przytulic ucieka i za 5 min ryczy by go przytulic
      co zrobic?
      caly dzien robi wylacznie rzeczy ktorych mu nei wolno, przechodzi od jednej
      dodrugiej (glownie takie ze moze sobie zrobic krzywde)
      • agnen Re: Mamy starszaków 23.05.10, 23:56
        Kukulka, masz starszaka praktycznie w wieku mojej młodej. Przeczytaj sobie "rozwój psychiczny dziecka 0-10", tam jest bardzo prawdziwie napisane o tym że 2,5 letnie dziecko jest trudne, jest w nim masa sprzecznych emocji z którymi nie umie sobie poradzić, decyzje są dla niego bardzo trudnym zadaniem i zmiana zdania po pół minuty jest normą itp wink
        No więc też to przechodzę i czasem mam dość. Generalnie u nas skutkuje nazywanie emocji. Jak młoda wrzeszczy to ma powód (np. ja włączyłam światło a ona chciała sama, albo inny równie poważny), no to przytulam ją i mówię że "widzę że jesteś wściekła/zdenerwowana/smutna/" czy cokolwiek innego, ona mówi że tak no więc ciągniemy dalej "chciałaś ... a było.... i to Cie zdenerwowało". i "trudno jest się uspokoić jak się tam bardzo płacze". IMO to najlepsze co mogę wymyślić.
        Nie używam (jeszcze?) kar ani nagród. Jakoś nie widziałam powodu do tej pory.W pierdołach młodej ustępuję, pozwalam jej być samodzielną jak najbardziej się da (np. włącza komputer, czajnik, myje warzywa do obiadu, włącza pralkę itp), jak czegoś nie może zrobic sama to mówię że "jak będziesz duża to bedziesz mogła ...(wiązać buty ostatnio było) ile chcesz, a teraz mama zrobi to za Ciebie" I cos jej daje żeby robiła w tym czacie (np. wkłada zabawkę do swojego plecaka). Jak młoda buntuje się przeciwko czemus poważniejszemu to po prostu biorę ją pod pachę i sie tom nie przejmuje za bardzo (znaczy rozmawiamy, mówię ze wiem że może być zła ale musimy costam i juz).
        No i też jakoś o swoich emocjach też próbuje mówić w stylu "naprawdę denerwuje się jak robisz cośtam, więc przestań proszę".
        Tak jak napisałamam chciałabym postępować ciagle, ale czasem sama jestem zmęczona, zła, mam PMS czycoś wink i idzie mi ciężko... ale i tak się cieszę że znalazłam jakiś inny sensowny sposób odpowiedzi na trudne sytuacje niż wrzeszczenie czy inne standardy wcześniejszego pokolenia smile.

        W ogóle to nie wiem czy jak dzieć ma 2,5 roku to jz jest starszakiem... na pewno AP jest trudniejsze niż przy niemowlaku, ale to ciagle malutkie dziecko...
    • dagis.1 Re: Mamy starszaków 23.05.10, 23:22
      hm

      to ja chyba nie mam az takich problemow

      mam dosc latwe dziecko. fakt staram sie byc konsekwentna, staram sie odrozniac
      zachcianki od potrzeb - na potrzeby odpowiadac zawsze kiedy jest taka mozliwosc
      a zachcianki spelniac czasem i z rozwaga, staram sie wczuwac w dziecko, okreslac
      co chcialabym mu przkazac

      ale inna sprawa ze z maja jakos zwykle moge dojsc do porozumienia i nie mam
      jakis z tym szczegolnych klopotow bo jest dzieckiem dosc ugodowym chyba...

      zgadzam sie jednak z tym ze im dziec starszy tym trudniej. trudniej bo mala
      istota coraz bardziej sie chyba ksztaltuje a wychowanie zaczyna wykraczac dalej
      niz w przypadku niemowla

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka